Racjonalista - Strona głównaDo treści
Świadomość

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
25-04-2017 18:34Chromosoman (6 punktów)Świadomość
Ocena 1 na 1
Chciałbym przedstawić interesujący temat do dyskusji związany ze świadomością.
Czy wykonanie dokładnej kopii ludzkiego mózgu w momencie gdy funkcje życiowe osoby ustają i następnie odtworzenie tej sieci neuronowej w programie komputerowym (symulacji) spowoduje ze w symulacji będzie żyła DOKŁADNIE ta osoba która umarła, czy będzie to DOKŁADNIE ta sama świadomość?
Uważam ,że tak ponieważ świadomość jak i cały umysł człowieka to tylko sieć połączeń o konkretnej konfiguracji. Zapraszam do wypowiadania się, temat jest bardzo ważny w kontekście rozwoju ludzkości, tego czy ludzie chcąc uniknąć śmierci będą w stanie za 100 lat wgrać się do komputera.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie rozumiem Twojego sposobu myślenia. Wgranie świadomości do komputera musiałoby polegać na podpięciu zamiast np oczu, uszu itd, alternatywnego wejścia do wirtualnej rzeczywistości. Fizyczny mózg musiałby być podpięty.

Ja to nie konfiguracja neuronów, bo ta się zmienia, a ja nadal jestem. Co miałby dać zapis konfiguracji w czasie? Przede wszystkim błędnie utożsamiasz świadomość z ego i treścią myśli. Myśli, emocje, decyzje itd to mechanizmy przyczynowo skutkowe, a świadomość to żywy element, który doświadcza świata za pomocą tych mechanizmów.

Nie jesteśmy treścią swoich umysłów i doświadczeń, tylko doświadczeniem samym w sobie.
26-04-2017 10:29 
 Ocena 1 na 1
Chromosoman (6 punktów)
>Nie rozumiem Twojego sposobu myślenia. Wgranie świadomości do komputera musiałoby polegać na podpięciu zamiast np oczu, uszu itd, alternatywnego wejścia do wirtualnej rzeczywistości. Fizyczny mózg musiałby być podpięty.

Nie zrozumiales.
Chodzi tu o sztuczna siec neuronowa utworzona w PROGRAMIE komputerowym ktory bedzie wprowadzal do niej bodzce na przyklad wzrokowe i sluchowe.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Co to znaczy "sztuczna" sieć neuronowa? Jaka to sztuczna, a jaka to prawdziwa?

I nie wiem na jakiej podstawie utożsamiasz sieć i jej działanie (mechanizmy) z odczuwaniem, czyli świadomością typową dla żywych organizmów, ale nie wiadomo czy skorelowaną z inteligencją, czy bardziej z układem limbicznym, czy po prostu fizycznym mózgiem, czyli całą tą galaretą z neuronami, synapsami i neuroprzekaźnikami.
Chromosoman (6 punktów)
>Co to znaczy "sztuczna" sieć neuronowa? Jaka to sztuczna, a jaka to prawdziwa?
>I nie wiem na jakiej podstawie utożsamiasz sieć i jej działanie (mechanizmy) z odczuwaniem, czyli świadomością typową dla żywych organizmów

Mówiąc sztuczna mam na myśli kopię, to znaczy zaprogramowane w komputerze wszystkie połączenia nerwowe z mózgu osoby której mózg odtwarzamy w komputerze.

Utożsamiam sieć neuronową i jej działanie z odczuwaniem i świadomością ponieważ tak jest jesteś swoim mózgiem, zejdź na ziemię nie posiadasz duszy! To ,że u organizmów biologicznych możliwe jest wystąpienie świadomości jest dowodem na możliwość jej wystąpienia w komputerze, tak samo jest z uczuciami odczuwanymi przez tę świadomość w komputerze.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Mówiąc sztuczna mam na myśli kopię, to znaczy zaprogramowane w komputerze wszystkie połączenia nerwowe z mózgu osoby której mózg odtwarzamy w komputerze.

Połączenia nerwowe z mózgu, ale z jakiego okresu? Załóżmy, że skopiuję swoje połączenia nerwowe na jakiś nośnik, to odtwarzając je, będę mógł sobie patrzeć* jak zachowuje się kopia treści mojego umysłu. Mój umysł za chwilę będzie miał już inną treść, lekko zmienioną, a za dłuższy czas będzie bardziej zmieniona. Ja to nie ta treść, ani też nie fizyczny mózg, tylko coś czego nie da się zamknąć w definicji - fenomen odczuwania świadomości czegokolwiek. Treść płytki można kopiować na inne nośniki. Płytka z treścią np grą, albo muzyką stanowi całość, gdy jest odtwarzana.

Ten sam problem zobacz sobie na analogii tej płytki. Czy gra to treść, tzn zapis programu w systemie binarnym? Nie. Gra to pewien fenomen, który składa się z tej treści, ale także z komputera i oprogramowania, w którym działa. Treść umysłu/ego to odpowiednik gry. Jednak zmieniając gry to nadal Ty będziesz tym kto tego doświadcza, a gry są tylko tłem, które się zmienia. Gra nie jest ani płytką, ani komputerem, ale aby działała wymaga komputera, tak jak świadomość aby działała wymaga mózgu.

*jeśli ta kopia miałaby świadomość, to byłaby to świadomość identyczna jak moja, tylko odczuwana przez tą kopię. To, że wszystkie bakterie jakiegoś szczepu są takie same, nie oznacza, że mają wspólną świadomość, tylko prędzej mają takie same odrębne świadomości

>Utożsamiam sieć neuronową i jej działanie z odczuwaniem i świadomością ponieważ tak jest jesteś swoim mózgiem, zejdź na ziemię nie posiadasz duszy!

No to właśnie piszę, że nie posiadam duszy, a Ty przesuwasz ją do fizycznego mózgu i ją z nim utożsamiasz.

>To ,że u organizmów biologicznych możliwe jest wystąpienie świadomości jest dowodem na możliwość jej wystąpienia w komputerze

Tak właśnie jest i dlatego piszę, że nie ma podziału na sztuczną i prawdziwą inteligencję. Jest tylko inteligencja lub jej brak, ponieważ nasza inteligencja jest inteligencją taką samą jak ta komputerowa

>tak samo jest z uczuciami odczuwanymi przez tę świadomość w komputerze.

Tego właśnie nie wiadomo. Może prędzej te uczucia mają prymitywne, kierujące się instynktami zwierzęta?
Chromosoman (6 punktów)

>Ja to nie konfiguracja neuronów, bo ta się zmienia, a ja nadal jestem.

Mylisz sie, twoje mysli i twoja swiadomosc sa efektem dzialania mozgu, wiec ty to twoj mozg, nie masz podstaw twierdzic ze ty to nie konfiguracja neuronow. Twoje uzasadnienie popiera nieprawdziwą tezę. A kwestia zmieniania sie mozgu i pozostawania tej samej swiadomosci zostaw neurobiologom
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Mylisz sie, twoje mysli (1) i twoja swiadomosc(2)sa efektem dzialania mozgu

Są efektem, czyli mamy tu wynikanie, a nie znak równości. Z mózgu wynikają myśli, ale z myśli nie wynika mózg. Świadomość wynika z mózgu, ale mózg nie wynika ze świadomości.

1 - myśli
2 - świadomość

To są odrębne rzeczy. I są efektem 3 - działania mózgu.

>wiec ty to twoj mozg

No więc właśnie nie I dosłowny odbiór stwierdzenia, że "ja to mózg" jest schizofreniczny.

>nie masz podstaw twierdzic ze ty to nie konfiguracja neuronow

Mam i to dowody dedukcyjne. Ja(x) to nie konfiguracja neuronów(y), bo ona(y) się we mnie(x) zmienia. Konfiguracja neuronów dotyczy mechanizmów, a moja świadomość to aprioryczny, podstawowy fakt empiryczny.
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>>Ja to nie konfiguracja neuronów, bo ta się zmienia, a ja nadal jestem.
>Mylisz sie, twoje mysli i twoja swiadomosc sa efektem dzialania mozgu, wiec ty to twoj mozg, nie masz podstaw twierdzic ze ty to nie konfiguracja neuronow.

   "Mylisz się" ( może wcale się nie mylisz, tylko masz rację ale nie podoba mi się Twoje autorytatywne stwierdzenie) "twoje myśli i twoja świadomość NIE sa efektem działania mózgu, wiec ty to NIE twój mózg, nie masz podstaw twierdzić ze ty TO konfiguracja neuronów."
   Skąd możesz to wiedzieć? Tak sobie "ustaliłeś", że świadomość to funkcja układu atomów? Możesz to jakoś udowodnić ? Bo jeśli nie, to wiesz... to się nazywa WIARA.
    A może jesteśmy "mózgami w słoiku", a może istnieje "duch", "podłączony" do maszyny (Twojego ciała), która pozwala mu się przemieszczać ? A może.., masz rację... Tylko czy masz coś na poparcie tego co mówisz?

Cytat:
Twoje uzasadnienie popiera nieprawdziwą tezę. A kwestia zmieniania sie mozgu i pozostawania tej samej swiadomosci zostaw neurobiologom

   Przepraszam Cię ale to pitolenie: Cytat:
Twoje uzasadnienie popiera nieprawdziwą tezę
.
Proszę Cię. A masz może coś więcej na poparcie tego, niż:
Cytat:
Prawda o rzeczywistości jest taka, bo JAAAAAAA CI mówię
???

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Czy wykonanie dokładnej kopii ludzkiego mózgu w momencie gdy funkcje życiowe osoby ustają i następnie odtworzenie tej sieci neuronowej w programie komputerowym (symulacji) spowoduje ze w symulacji będzie żyła DOKŁADNIE ta osoba która umarła, czy będzie to DOKŁADNIE ta sama świadomość?<<

Zdefiniujmy wpierw, czym jest świadomość. Sądzę, że podana w Wikipedii definicja jest poprawna.
"Świadomość - podstawowy i fundamentalny stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie)."

Zatem komputer, do którego załadowano całą informację z czyjegoś mózgu, szybko zda sobie sprawę z tego, że jest tylko komputerem.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Zatem komputer, do którego załadowano całą informację z czyjegoś mózgu, szybko zda sobie sprawę z tego, że jest tylko komputerem.
Przez "tylko" chcesz powiedzieć, że takiemu komputerowi będzie się chciało żyć jako człowiek?

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Zatem komputer, do którego załadowano całą informację z czyjegoś mózgu, szybko zda sobie sprawę z tego, że jest tylko komputerem.
>Przez "tylko" chcesz powiedzieć, że takiemu komputerowi będzie się chciało żyć jako człowiek?
<<

Najwyraźniej przemawia przeze mnie "humanitarny szowinizm".
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Najwyraźniej przemawia przeze mnie "humanitarny szowinizm".
A skąd on przemawia, z podświadomości?

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zdefiniujmy wpierw, czym jest świadomość. Sądzę, że podana w Wikipedii definicja jest poprawna.

Jest nieużyteczna, gdyż w nieuzasadniony ze sobą sposób łączy 3 różne rzeczy

>"Świadomość - podstawowy i fundamentalny stan psychiczny(1), w którym jednostka zdaje sobie sprawę(1) ze zjawisk wewnętrznych, takich jak (2!!!) własne procesy myślowe, oraz (2) zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie(3!!!) (somatycznie lub autonomicznie)."

Reagować może mechanizm i żywy oraz martwy mogą reagować tak samo. Reakcja to już następna czynność po zdaniu sobie sprawy. Zdanie sobie sprawy to jednak 2 czynniki: istnienie świadomości(1) i jej treści (myśli, mechanizmy)(2).

>Zatem komputer, do którego załadowano całą informację z czyjegoś mózgu, szybko zda sobie sprawę z tego, że jest tylko komputerem.

No nie bardzo, bo będzie się początkowo utożsamiał z treścią myślową tego mózgu, tak jak teraz jakiś Staszek czy Paweł nie zdają sobie sprawy z tego, że są świadomością biologicznego organizmu. Komputer zdający sobie sprawę nie byłby już tylko komputerem, tylko świadomością komputera, tożsamą ze świadomością jakiegoś tam Staszka czy Pawła.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>No nie bardzo, bo będzie się początkowo utożsamiał z treścią myślową tego mózgu, tak jak teraz jakiś Staszek czy Paweł nie zdają sobie sprawy z tego, że są świadomością biologicznego organizmu. Komputer zdający sobie sprawę nie byłby już tylko komputerem, tylko świadomością komputera, tożsamą ze świadomością jakiegoś tam Staszka czy Pawła.<<

Jeśli ten komputer pozbawimy zdolności percepcyjnych, to w najlepszym razie będzie takim Staszkiem czy Pawłem w stanie komy, czyli bez żadnej świadomości, albo w stanie snu. Jeśli będzie dysponował tylko wzrokiem, albo słuchem, to może zastanawiać się nad tym, co to mu się stało. A jeśli będzie mógł korzystać z wielu zmysłów i w dodatku poruszać się, to przecież w pamięci będzie wciąż miał obraz siebie jako Staszka, a tu nagle patrząc na "siebie" zobaczy maszynę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Chyba źle się wyraziłem. Chodziło mi o to, że teraz nie jestem olsonem, tylko... i nie powiem też, że biologicznym organizmem, bo przecież jestem świadomością tego organizmu. Ale większość ludzi (nazywam ich plebsem) utożsamiają się z tym Staszkiem czy Pawłem, czyli to tak jakbym ja się utożsamiał z olsonem. Czyli komputer z emocjami i ego typowymi dla większości ludzi, nie czułby się komputerem, tak jak ludzie często oburzają się, gdy ktoś nazywa ich zwierzętami i wspomina o socjodarwinizmie. Komputer wyżej rozwinięty czułby się świadomością, tak samo jak człowiek wyżej rozwinięty.

Gdybym teraz był olsonem, to mógłbym sobie wypisać jego cechy i porównać z cechami olsona 10 lat temu. Byłyby to inne cechy, czyli jednak olson to nie ja, bo ja jestem tym kto doświadcza ewolucji olsona od takiego małego knypka, do tego kim jest teraz. I teraz olson też nie jest ostateczną formą, czyli nie można zamknąć w obiekt i opis tego kim jesteśmy, czyli utożsamienie jest bez sensu, bo kto z kim się utożsamia? Wychodzi schizofrenia. Podstawowe "jestem" charakterystyczne dla świadomości, nie zamyka się ani w obiekt, ani w teorię, tylko jest fenomenem wytwarzanym przez mózg.

Z takiego rozumowania zresztą wyrosły idee typu buddyjskiego, oparte na reinkarnacji. Ten kto się reinkarnuje jest bezosobową świadomością, a osobowość to cechy jakie dostajemy na dane wcielenie. Najniższy poziom ludzi, najbardziej utożsamiony z ego, skupia się na tym właśnie opisie, tymczasowej osobowości i materializmie i nie potrafi wyjść ponad to. Nie posiada autonegacji i opiera się na fideistycznych mechanizmach, charakterystycznych dla botów.
27-04-2017 04:17 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>... bo przecież jestem świadomością tego organizmu. ...
Z takiego rozumowania zresztą wyrosły idee typu buddyjskiego, oparte na reinkarnacji. Ten kto się reinkarnuje jest bezosobową świadomością,...<<

Czyli dochodzimy do koncepcji duszy niezależnej od naszego ciała. A ja tę koncepcję całkowicie odrzucam.
Jeśli przyjrzeć się definicjom duszy, to niewiele z nich wynika. Można nawet znaleźć takie kuriozum jak: DUSZA LUDZKA W ZAPISKACH SIOSTRY FAUSTYNY.
Ale jak byśmy nie definiowali jej, wszystkie funkcje jej przypisywane można wyjaśnić w oparciu o współczesną wiedzę o funkcjonowaniu organizmów żywych i ich mózgów w szególności.
Siostrę Faustynę i jej kolegów możemy zignorować, ale to co pisze prof. Duch warto przejrzeć:
www.fizyka(*)ons/kmk/06-Mozg-Dusza-Duch.pdf
www.fizyka.umk.pl/~duch/cv/pap-pl.html
W sumie, umysł i świadomość są tylko przejawami funkcjonowania mózgu i bez niego nie istnieją. Przeniesienie tego do pamięci komputerowej może być niemożliwe. Nie mówiąc już o celowości takiego przedsięwzięcia.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czyli dochodzimy do koncepcji duszy niezależnej od naszego ciała.

Niekoniecznie.

>A ja tę koncepcję całkowicie odrzucam.

Duszy niezależnej od ciała? Ja też odrzucam, a z tego co napisałem wynika następstwo właśnie niemożliwości istnienia takiej duszy. To jednak nie ma większego znaczenia dla omawianego problemu. Zamiast duszy masz po prostu świadomość, która nie jest bezpośrednio powiązana ze swoją treścią. Świadomość (jaźń) jest wytwarzana przez fizyczny mózg, a jej praca wiąże się z nieustannym doświadczaniem czegoś czym świadomość nie jest, czyli swojej treści. Nie da się jednak być świadomym i nie mieć żadnej treści umysłu. Czyli zamiast nieśmiertelnej duszy, masz coś czego nie możesz dobrze opisać i dobrze postrzegać. Ten problem dotyczy właśnie zniekształcenia ludzkiego poznania poprzez samo poznanie, tzn mimo, że poruszamy się w świecie rzeczy samych w sobie, to musimy postrzegać je przez pryzmat interpretacji, która wychodzi od zera, tzn symuluje rzeczywistość, wcześniej nie wiedząc o niej nic.

Żadnej duszy tu nie ma, ale jest pewien fenomen, który zawsze wymyka się opisowi. Rzeczywistość jest na tyle "splątana", że gdy chcemy ją opisać i wyabstrahować jakieś mechanizmy, uzyskujemy tylko częściowy wgląd w fakty.

>Jeśli przyjrzeć się definicjom duszy, to niewiele z nich wynika. Można nawet znaleźć takie kuriozum jak: DUSZA LUDZKA W ZAPISKACH SIOSTRY FAUSTYNY

No właśnie, z definicji niewiele zazwyczaj wynika To dobre definicje wynikają z obserwacji i pokrywają się z kolejnymi, tłumacząc wiele niewiadomych. Ważniejsze jest jednak źródło tego wynikania niż jego opis, szczególnie że jak zauważyłeś, większość tych opisów to bzdury wymyślane przez umysły z deficytami logiki.

Gdy odbierzesz ze swojego ciała jeden atom, to nic się nie zmieni. Zabierasz powoli po jednym i niby nic się nie zmienia, ale w końcu będzie moment, w którym znikniesz i nie sprawi tego zabranie jednego atomu, który przeważył, tylko w którymś momencie po prostu przestaniesz żyć w konsekwencji braku wielu atomów. Mniej więcej tak działa obserwowany świat - nie jako liniowe proste definicje, tylko nałożone na siebie mechanizmy poukładane w różny stopień ważności i przeciwieństwa, między którymi jest optymalny "środek". Definicje to pokazywanie obrazu 3D za pomocą płaskich zdjęć 2D. Trzeba użyć wielu definicji i powiązać je ze sobą, aby uzyskać namiastkę faktu, czyli trafną interpretację.

>Ale jak byśmy nie definiowali jej, wszystkie funkcje jej przypisywane można wyjaśnić w oparciu o współczesną wiedzę o funkcjonowaniu organizmów żywych i ich mózgów w szególności.

Nieprawda. Wszystkie mechanizmy można opisać za pomocą definicji. Jednak nie zawsze się będzie dało, np nikt nigdy nie będzie mógł odczuwać świadomości kogoś innego, choć dałoby się ją symulować i doświadczać kopii treści tej świadomości.

>Siostrę Faustynę i jej kolegów możemy zignorować, ale to co pisze prof. Duch warto przejrzeć:
>www.fizyka(*)ons/kmk/06-Mozg-Dusza-Duch.pdf
>www.fizyka.umk.pl/~duch/cv/pap-pl.html

Zgadza się, również polecam.

>W sumie, umysł i świadomość są tylko przejawami funkcjonowania mózgu i bez niego nie istnieją.

Tak, ale to nie znaczy, że ja jestem mózgiem, podobnie jak mózg jest elementem wszechświata, co nie znaczy, że jest wszechświatem. I podobnie nie jestem treścią swoich myśli. Równie dobrze mogę je potraktować jak proces taki jak oddychanie i wchłanianie pokarmu.

>Przeniesienie tego do pamięci komputerowej może być niemożliwe. Nie mówiąc już o celowości takiego przedsięwzięcia.

No to może powstaną komputery organiczne, o ile wcześniej nie zniszczy nas jakaś wojna, albo katastrofa.

P.S.

I bez tej duszy nadal nie wiadomo czy moja świadomość może się odrodzić w przyszłości. Są takie koncepcje:
- odrodzi się taki sam olson w takim samym świecie, ale to nie będę ja - ktoś inny będzie go czuł, że nim jest
- odrodzi się inny olson, różniący się szczegółami, w różniącym się szczegółami świecie (i takich może być nieskończoność)
- odrodzi się świadomość przypisana do mnie, ale innego mnie, czyli innej treści, np urodzę się jako zielony ludek na planecie Ugabuga, ale to będę wtedy ja (widzisz, ja jest płynnym pojęciem, albo jest taką linijką do miary tego co opisuje, też w sumie błędnym modelem)
- nagle okaże się, że powstałem w świadomości komputera, który jest tak skonstruowany, że istnieje wiecznie, a świadomość wiąże się z (do wyboru: wcielaniem się w nieskończoność w wymyślonych światach, gdzie tylko ja jestem świadomy, a reszta to tło (solipsyzm), albo w nieskończoność jestem szczęśliwy, albo też wiecznie cierpię i nie da się z tego uwolnić, albo inne świadomości istnieją, ale zawsze wszystkie są odgrodzone, a to co nazywamy realnym światem daje nam iluzję, że mamy innych przy sobie, albo... można wymyślać tak w nieskończoność i nie da się tego zweryfikować).

27-04-2017 16:36 
 Ocena 2 na 2
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>
>Żadnej duszy tu nie ma, ale jest pewien fenomen, który zawsze wymyka się opisowi. ...
>I bez tej duszy nadal nie wiadomo czy moja świadomość może się odrodzić w przyszłości. <<

Świadomość jest tylko pewnego rodzaju cechą organizmu pozwalającą mu lepiej przeżyć. Po śmierci organizmu ta świadomość nie jest nikomu, ani niczemu potrzebna.
Robienie ze świadomości bytu niezależnego (religianci nazywają to duszą) jest zwykłym chciejstwem, nieumiejętnością pogodzenia się z realiami śmierci.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No tak, zgadzam się, ale to nic nie zmienia w tym kontekście, o którym napisałem.

No i skoro świadomość jest cechą organizmu, to podobnie byłaby cechą komputera. Mówienie przez świadomość, że jest ona całym organizmem, czy też w przypadku komputera, komputerem, to nadużycie językowe, czy tam skrót myślowy, ale faktycznie nie da się być olsonem, Pawłem, Maćkiem itd, bo jest się świadomością - bezosobową funkcją organizmu, jak każdy, tylko każdy jest świadomością innego organizmu. Ja np jestem świadomością olsona. Nurtujące jest to czy świadomość, która kiedyś po mojej śmierci powstanie w innym organizmie, też będzie moja, tylko już nie olsonowa

W sumie to zastanów się czy to bardziej Ty masz Rafała, czy Rafał ma Ciebie
28-04-2017 02:47 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>> Nurtujące jest to czy świadomość, która kiedyś po mojej śmierci powstanie w innym organizmie, też będzie moja, tylko już nie olsonowa <<

Świadomość którą mam, jest moją i tylko moją świadomością. Nie jest żadną pozostałością po jakimkolwiek wcześniej żyjącym organizmie. I nie słyszałem o nikim, kto miałby świadomość " z recyclingu".
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>> Nurtujące jest to czy świadomość, która kiedyś po mojej śmierci powstanie w innym organizmie, też będzie moja, tylko już nie olsonowa <<
>Świadomość którą mam, jest moją i tylko moją świadomością.

Wykazałem powyżej, że nie jest, ponieważ Twoje stwierdzenie "świadomość, którą mam, jest moją świadomością" to tylko metafora językowa. Rozbiór logiczny tego zdania mówi jasno, że:

>Świadomość którą mam

Nie masz żadnej świadomości, bo jesteś świadomością. Nie możesz mieć siebie, bo tworzysz błędne koło. Kto obserwuje siebie, który ma siebie? Znów ja, to już są 3 osoby w jednej świadomości. Jak dla mnie to podobne schizofreniczne błędne koło co przy religiach i problemie kto stworzył świat? Bóg. Kto stworzył Boga? I musiałby być jakiś nad-Bóg i jego musiał stworzyć nad-nad-Bóg itd. Świadomość też jest jedna (czy tam niepoliczalna, nieważne), ale opis tworzy pseudo-podział. Gdy świadomość opisuje siebie i w dodatku utożsamia "ja" nie ze sobą, tylko z całym planem fizycznego organizmu, to tworzy się schizofreniczne rozdwojenie, lub język przyjmuje formę metaforyczną (podobnie metaforyczną jak gdy mówię "współczuję" i nie chodzi o faktyczne czucie, tylko raczej o wiedzę, że ktoś ma źle i że nie chcę aby tak było). Ja opisuję siebie - w tej wypowiedzi są 2 podmioty opisujące jedną świadomość, dlatego inteligentny człowiek nie ma wyboru i musi potraktować to jako przenośnię.

>Nie jest żadną pozostałością po jakimkolwiek wcześniej żyjącym organizmie. I nie słyszałem o nikim, kto miałby świadomość " z recyclingu".
>

No ale ja przecież nie o tym pisałem. Tylko, że skoro raz się już urodziłem jako świadomość jakiegoś olsona, to mogę umrzeć i potem znów się odrodzić nie powtórnie, tylko bez związku z poprzednimi narodzinami, ale na tej samej zasadzie na jakiej żyję teraz jako świadomość olsona. Wtedy mógłbym być świadomością kogoś zupełnie innego, ale nadal to byłbym ja
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>> Tylko, że skoro raz się już urodziłem jako świadomość jakiegoś olsona, to mogę umrzeć i potem znów się odrodzić nie powtórnie, tylko bez związku z poprzednimi narodzinami, ale na tej samej zasadzie na jakiej żyję teraz jako świadomość olsona. Wtedy mógłbym być świadomością kogoś zupełnie innego, ale nadal to byłbym ja <<

TOTALNA BZDURA! Urodziło się dziecko o bardzo ograniczonych zdolnościach umysłowych, ale wystarczających do przeżycia na tym etapie. Z czasem jego zdolności umysłowe rozwijały się, zaczęło mówić o sobie JA, itd.itd. Już nie jako dziecko, ale jeszcze nie "olson" ta istota zaczęła zastanawiać się nad tym, że myśli. Obecnie jest na etapie, że jedyną radą jaką tej istocie o niku "olson" mogę dać, to taka, żeby udała się do najbliższego sklepu monopolowego i zakupiła flaszkę czegoś mocniejszego. Po wypiciu tego, mam nadzieję, zacznie myśleć logicznie i w konkretach. Np. czym wyleczyć się z kaca.

A jeśli chodzi o mnie, to jest to przedstawiciel gatunku klasyfikowanego jako homo (ledwo)sapiens, którego ktoś nazwał Rafałem i który sam siebie też tak nazywa. Jeśli kiedyś odwalę kitę, to na to co wtedy ze mnie zostanie, nadal będą mówić Rafał, tyle że on już nie będzie miał żadnej świadomości. Nie dlatego że jakaś świadomość z niego wyszła/uleciała, tylko że jego mózg przestał funkcjonować. A to moje JA to tylko taka etykietka.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>TOTALNA BZDURA! Urodziło się dziecko o bardzo ograniczonych zdolnościach umysłowych, ale wystarczających do przeżycia na tym etapie. Z czasem jego zdolności umysłowe rozwijały się, zaczęło mówić o sobie JA, itd.itd.

Znów popełniasz ten błąd. "Zaczęło mówić o sobie ja", czyli że co?

>Już nie jako dziecko, ale jeszcze nie "olson" ta istota zaczęła zastanawiać się nad tym, że myśli.

To akurat jako dziecko. Tylko, że zauważ, że "ja" ma sens tylko w odniesieniu do świadomości, a nie do człowieka, którego umysł wytwarza tę świadomość. I właśnie w mojej świadomości to dziecko zaczęło dojrzewać i zmieniać się. Jedynie właśnie świadomość towarzyszy temu i obserwuje to, nigdy nie uczestnicząc bezpośrednio w tym co się dzieje. Ta świadomość to ja, a to co wyrosło z dziecka i dojrzewało, to mój organizm, psychika itd.

>Obecnie jest na etapie, że jedyną radą jaką tej istocie o niku "olson" mogę dać, to taka, żeby udała się do najbliższego sklepu monopolowego i zakupiła flaszkę czegoś mocniejszego. Po wypiciu tego, mam nadzieję, zacznie myśleć logicznie i w konkretach. Np. czym wyleczyć się z kaca.

To ja Ci dla odmiany polecam, abyś rzadziej odwiedzał monopol

>A jeśli chodzi o mnie, to jest to przedstawiciel gatunku klasyfikowanego jako homo (ledwo)sapiens, którego ktoś nazwał Rafałem i który sam siebie też tak nazywa.

Rafał to tylko nazwa czyli etykietka. Przedstawiciel gatunku, bla, bla, bla, to akurat klasyfikacja fizycznego organizmu. A Ty jesteś świadomością organizmu nazwanego kiedyś Rafałem. Dla uproszczenia mówimy, że organizm to ja, aby nie generować zbędnych słów. Niestety jak widać ludzie często biorą to dosłownie

>Jeśli kiedyś odwalę kitę, to na to co wtedy ze mnie zostanie, nadal będą mówić Rafał, tyle że on już nie będzie miał żadnej świadomości.

Czyli nie będzie Ciebie, a Rafał zostanie, ale martwy. Czyli Ty to nie Rafał.

>Nie dlatego że jakaś świadomość z niego wyszła/uleciała, tylko że jego mózg przestał funkcjonować. A to moje JA to tylko taka etykietka.

No gdy mózg przestał funkcjonować, to przestał wytwarzać świadomość.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>?"Zaczęło mówić o sobie ja", czyli że co?<<
Tak jak swoją ręką drapie się po swojej głowie, tak swoim mózgiem przy pomocy swojego aparatu mowy mówi o sobie - czyli swoim ciele, mózgu i jego zawartości - JA.
Przestańmy wreszcie dzielić siebie samych na części. Nasze ciało, plus ewentualne protezy, plus mózg z całą jego zawartością to MY.
A co ze schizofrenikami słyszącymi w głowie obce głosy?
naukawpols(*)s-w-glowie-uznaja-za-obcy.html
>>To ja Ci dla odmiany polecam, abyś rzadziej odwiedzał monopol <<
Przez to i tak filozofem nie zostanę.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tak jak swoją ręką drapie się po swojej głowie, tak swoim mózgiem przy pomocy swojego aparatu mowy mówi o sobie - czyli swoim ciele, mózgu i jego zawartości - JA.

Nie. To są tylko metafory. W rzeczywistości drapanie się po głowie to mechanizm, który zachodzi z pewnych przyczyn w fizycznym mózgu. Żadne tam "ja".

Jeśli mówię o moim ciele, to nie mogę również mówić, że to ciało, czy ten mózg to JA, bo nie mogę być swoją właściwością.

>Przestańmy wreszcie dzielić siebie samych na części.

Też o to apeluję. Ja to świadomość, a mój organizm to już nie ja, choć w uproszczeniu, metaforycznie powiem komuś, że ja coś tam zrobiłem. Powiem tak, gdy używam słowa "ja" żeby przekazać rozmówcy, że chodzi o moją osobę. To jednak nie świadczy o faktycznym istnieniu jakiegoś obiektu "ja".

>Nasze ciało, plus ewentualne protezy, plus mózg z całą jego zawartością to MY.

No w takim mega uproszczeniu

>A co ze schizofrenikami słyszącymi w głowie obce głosy?

Nic. Jedni słyszą obce głosy, a drudzy nie są świadomi, że nie ma żadnego obiektu "ja" więc żadni "oni" nimi nie są.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Ja to świadomość, a mój organizm to już nie ja, choć w uproszczeniu, metaforycznie powiem komuś, że ja coś tam zrobiłem. <<

Z tą świadomością oderwaną, czy w jakiejś mierze niezależną od nas cielesnych, jest pewien istotny problem, problem związany z przechowywaniem i przetwarzaniem informacji.
Jako absolutne, acz nieużyteczne minimum, tej naszej świadomości musiał by być przypisany jakiś kolejny numer. Przy tych dotychczasowych miliardach istnień ludzkich można by oszacować, ile bitów informacji potrzebnych by było do ich policzenia. Ale przecież ta nasza świadomość to też, a może przede wszystkim, więcej niż GB czy TB informacji o nas samych, naszej historii, naszych przemyśleniach itd. Jeśli to jest zapisane i przetwarzane w naszych mózgach, to widać jest tam dość pamięci i "mocy obliczeniowej". Gdyby to wszystko w momencie śmierci miało być "przekopiowywane" na nośnik "pozamózgowy", to dochodzimy do absurdu. Bo, albo jest materialny, a zatem musiał by być wykrywalny, albo niematerialny, czyli nieistniejący. I jesteśmy "v prdeli". Tertium non datur.
29-04-2017 11:30 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Z tą świadomością oderwaną, czy w jakiejś mierze niezależną od nas cielesnych, jest pewien istotny problem, problem związany z przechowywaniem i przetwarzaniem informacji.

Ale kto mówi o jakimś oderwaniu? Świadomość (czyli ja, Ty itd) to efekty pracy mózgów. Mózg to element natury. Czy to znaczy, że utożsamiając się z mózgiem, czy fizycznym organizmem, odrywasz go od natury? Bo ja uważam, że to natura za pomocą mózgów tworzy świadomość i tworzy jej treść, ale świadomość nie jest swoją treścią. Tyle.

>Jako absolutne, acz nieużyteczne minimum, tej naszej świadomości musiał by być przypisany jakiś kolejny numer. Przy tych dotychczasowych miliardach istnień ludzkich można by oszacować, ile bitów informacji potrzebnych by było do ich policzenia. Ale przecież ta nasza świadomość to też, a może przede wszystkim, więcej niż GB czy TB informacji o nas samych, naszej historii, naszych przemyśleniach itd. Jeśli to jest zapisane i przetwarzane w naszych mózgach, to widać jest tam dość pamięci i "mocy obliczeniowej". Gdyby to wszystko w momencie śmierci miało być "przekopiowywane" na nośnik "pozamózgowy", to dochodzimy do absurdu. Bo, albo jest materialny, a zatem musiał by być wykrywalny, albo niematerialny, czyli nieistniejący. I jesteśmy "v prdeli". Tertium non datur.
>

Ale przecież my to nie te informacje tylko to co doświadcza ich przetwarzania.

Różnice między człowiekiem utożsamiającym się ze świadomością (normalnym), a egocetrykiem utożsamiającym się z uobiektowioną całością organizmu (czyli teoriami na swój temat, fuj).

Normalny człowiek wpada na jakiś pomysł, tzn ów pomysł w drodze symulacji przeprowadzanej przez umysł, pojawił się w głowie tego człowieka. Nie ma on bezpośredniego wpływu na te pomysły. Egocentryk czuje się autorem tych pomysłów, uzurpuje je sobie i czuje się z nich dumny, utożsamia się z nimi.

Normalny człowiek stara się dochodzić do swoich poglądów za pomocą metody naukowej. Poznaje siebie i swoje poglądy, które wyłaniają się z obserwacji i zmienia je wraz z obserwacjami. Egocentryk myśli, że dobrze zna swoje poglądy i utożsamia się z nimi. Nie zmienia ich i racjonalizuje je, tak aby dopasować je do pozostałych obserwacji, nawet tych mogących przeczyć tym poglądom.

Normalny człowiek nie zamyka się w teorii, ani w obiekcie. Egocentryk to robi.

Normalny człowiek buduje szczere relacje z innymi. Egocentryk stara przedstawić się w jak najlepszym świetle i ukrywać wady.

Normalny człowiek dyskutuje z poglądami, a egocentryk czuje się atakowany, gdy podważane są jego poglądy, a wtedy często np wypacza wypowiedź rozmówcy, próbuje go nieudolnie szkalować, nie pozwala sobie powiedzieć nic na swój temat (patrz: zachowanie szarleya).

Normalny człowiek bierze pod uwagę to co się do niego mówi. Egocentryk ignoruje to i jak szarley powtarza to na co była już odpowiedź, ale on ją ignoruje, tak jakby jej nie było i odpowiada znów tym samym, kompromitując się.

Egocentryk brnie w zaparte, mimo przegranej sprawy. Nie potrafi ocenić siebie krytycznie.

Egocentrykowi nie pozwalają w tym emocje, wiara, u których podstaw leżą braki w filozofii i to nieszczęsne utożsamienie z teorią uobiektowiającą świadomość do fizycznego organizmu.

Wg mnie nie ma żadnych zalet tego egocentyryzmu i należy w niego uderzać.
rhquodwa (24 punktów)
>Normalny człowiek wpada na jakiś pomysł, tzn ów pomysł w drodze symulacji przeprowadzanej przez umysł, pojawił się w głowie tego człowieka. Nie ma on bezpośredniego wpływu na te pomysły. Egocentryk czuje się autorem tych pomysłów, uzurpuje je sobie i czuje się z nich dumny, utożsamia się z nimi.

Coś z innej beczki, chciałbym dodać: Normalny człowiek też czuje się autorem pomysłów, uzurpuje je sobie i czuje się z nich dumny, utożsamia się z nimi, ale to zależy od poziomu samoświadomości. I im więcej samoświadomości tym mniej egocentryzmu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Coś z innej beczki, chciałbym dodać: Normalny człowiek też czuje się autorem pomysłów, uzurpuje je sobie i czuje się z nich dumny, utożsamia się z nimi, ale to zależy od poziomu samoświadomości.

No ale to egocentryzm, a nie normalne zachowanie.

>I im więcej samoświadomości tym mniej egocentryzmu.

Czyli tym mniej utożsamiania się z myślami jakie pojawiają się losowo w naszych głowach.
rhquodwa (24 punktów)
>No ale to egocentryzm, a nie normalne zachowanie.
Tak.Normalny człowiek też ma takie zachowania tylko, że emocjonalnie nie jest tak przywiązany do tego, jak egocentryk.
>>I im więcej samoświadomości tym mniej egocentryzmu.
>Czyli tym mniej utożsamiania się z myślami jakie pojawiają się losowo w naszych głowach.
Tak też jest.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No ale to egocentryzm, a nie normalne zachowanie.
>Tak.Normalny człowiek też ma takie zachowania tylko, że emocjonalnie nie jest tak przywiązany do tego, jak egocentryk.

W tym sensie, to się zgadzam. Jednak w ogólnym rozrachunku, częściej myśli o tym bezosobowo.

>>>I im więcej samoświadomości tym mniej egocentryzmu.
>>Czyli tym mniej utożsamiania się z myślami jakie pojawiają się losowo w naszych głowach.
>Tak też jest.

rhquodwa (24 punktów)
>W tym sensie, to się zgadzam. Jednak w ogólnym rozrachunku, częściej myśli o tym bezosobowo.
Bezosobowo bo nie wdepnął normalny człowiek w błędne koło egocentryczności i nie ma z tego powodu automatyzmów zahamowania.

>>>I im więcej samoświadomości tym mniej egocentryzmu.

Jeszcze można odznaczać się wysokim stopniem samoświadomości i zachorować przy tym psychicznie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>W tym sensie, to się zgadzam. Jednak w ogólnym rozrachunku, częściej myśli o tym bezosobowo.
>Bezosobowo bo nie wdepnął normalny człowiek w błędne koło egocentryczności i nie ma z tego powodu automatyzmów zahamowania.

Czym są automatyzmy zahamowania? Wg mnie bezosobowo, bo w ocenie świata korzysta z metody naukowej, zamiast kierować się emocjami związanymi ze wzorcami personalizmu, które są błędnymi wdrukami instalowanymi w procesie wychowania. Na siebie patrzy więc jako na proces będący elementem większej całości, a także jej pochodną. Ma świadomość tego, że interpretacja nie jest całą prawdą, tylko zbiorem założeń itd. Egocentryk ma problem z odróżnieniem interpretacji od rzeczywistości, lub w ogóle nie jest w stanie tego zrobić. Interpretacją egocentryka kierują emocje. Staje się on przywiązany do niej.

>Jeszcze można odznaczać się wysokim stopniem samoświadomości i zachorować przy tym psychicznie.

Można. Czasem przyczyny są organiczne, a czasem wynikają właśnie z uświadomienia sobie czegoś, co większość wypiera. Ale wtedy w obu sytuacjach jest źle, bo i tu i tu jest choroba. Ciekawe czy coś takiego jak zdrowie psychiczne może w ogóle istnieć. Obawiam się, że nie Więc można mówić o typie i skali choroby w przypadku większości ludzi.
rhquodwa (24 punktów)
>Czym są automatyzmy zahamowania?
Zahamowany egocentryk przez swoje automatyzmy nasila egocentryzm w sobie i Motywy egzo- i endocentryczne w zachowaniach prospołecznych wykazują, że wypada bardzo słabo.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Czym są automatyzmy zahamowania?
>Zahamowany egocentryk przez swoje automatyzmy nasila egocentryzm w sobie i Motywy egzo- i endocentryczne w zachowaniach prospołecznych wykazują, że wypada bardzo słabo.

To pogrubione to akurat przeciwieństwo i pozytywny objaw
Wolfgang Trąbis (26 punktów)

>No ale ja przecież nie o tym pisałem. Tylko, że skoro raz się już urodziłem jako świadomość jakiegoś olsona, to mogę umrzeć i potem znów się odrodzić nie powtórnie, tylko bez związku z poprzednimi narodzinami, ale na tej samej zasadzie na jakiej żyję teraz jako świadomość olsona. Wtedy mógłbym być świadomością kogoś zupełnie innego, ale nadal to byłbym ja

Po czym byś poznał, że to byłbyś Ty, jeśli treść Twojej jaźni odrodzonej w czyimś ciele nie miałaby żadnego związku z jaźnią olsona? To ostatnie " jeśli" rozumiem tak, że nic z dzisiejszego życia olsona byś nie pamiętał. Gdyby Ci się udało, mimo to, wiedzieć, że to właśnie Ty, olson, jesteś świadomością kogoś zupełnie innego, to ta Twoja wiedza musiałaby się brać z czegoś innego, niż pamięć tego, co przeżyłeś, doznałeś lub pomyślałeś w obecnym życiu, jako rzeczywisty olson. Byłby to przypadek wypreparowania "czystej" jaźni z jej treści (sumy wszystkich jej doświadczeń). Nie umiem sobie tego wyobrazić.
A jak długo nie umiem, tak długo standard poznania w naukach przyrodniczych każe mi utoższmiać jaźń (świadomość) z jej treścią, "budulcem", czyli sumą przeżyć.
Uważam też, że to utożsamienie wyjaśnia niektóre obserwowalne zjawiska, ma więc przynajmniej jedną cechę nie-niedorzecznej teorii. Myślę, że właśnie dlatego niewiele (lub nic) pamiętamy z okresu niemowlęctwa, że wtedy mieliśmy ubogą sumę doświadczeń i słabo czuliśmy naszą jaźń. (o tym, że z tego, iż mało pamiętamy, wynika [poza ciężkimi wypadkami z następczą amnezją], że także niewiele świadomie doświadczaliśmy, wie każdy, kto bywał mocno pijany).

Ale poza wszystkim boję się, że długo nic pewnego na temat losów naszej świadomości się nie dowiemy. Czy w ogóle do poznania zjawiska świadomości należy stosować standarty nauk przyrodniczych, a nawert szerzej - logikę? Świadomość, jaźń, to nie jest zjawisko fizyczne, tylko metafizyczne (nie-intersubiektywne), choć dane każdemu w sposób najbardziej bezpośredni ze wszystkich zjawisk.


Wolfgang Trąbis
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Po czym byś poznał, że to byłbyś Ty, jeśli treść Twojej jaźni odrodzonej w czyimś ciele nie miałaby żadnego związku z jaźnią olsona? To ostatnie " jeśli" rozumiem tak, że nic z dzisiejszego życia olsona byś nie pamiętał. Gdyby Ci się udało, mimo to, wiedzieć, że to właśnie Ty, olson, jesteś świadomością kogoś zupełnie innego, to ta Twoja wiedza musiałaby się brać z czegoś innego, niż pamięć tego, co przeżyłeś, doznałeś lub pomyślałeś w obecnym życiu, jako rzeczywisty olson.

Nie!

Niczego nie zrobiłem jako rzeczywisty olson. Ja doświadczam bycia olsonem i tak samo w tym przykładzie doświadczałbym bycia kimś innym, ale nadal byłbym to ja, czyli świadomość.

>Byłby to przypadek wypreparowania "czystej" jaźni z jej treści (sumy wszystkich jej doświadczeń). Nie umiem sobie tego wyobrazić.

Jaźń to jakby czytnik treści - przestrzeń gdzie treść jest interpretowana, czyli żywe doświadczenie. Moją jaźń wytwarza organizm olsona, choć nie zawsze, np podczas snu, czy w narkozie tak nie jest. Moje czyny też wytwarza organizm olsona i jest to coś innego niż jaźń. Czyny innych ludzi są tak samo wykonywane przez naturę, jak i moje, a to tylko złudzenie wynikające z treści świadomości, że niby moje czyny są przypisane tej świadomości. Nie są - to świadomość doświadcza tych czynów i złudzenia ich podejmowania.

> A jak długo nie umiem, tak długo standard poznania w naukach przyrodniczych każe mi utoższmiać jaźń (świadomość) z jej treścią, "budulcem", czyli sumą przeżyć.

Na tej samej zasadzie utożsamiasz płytkę z czytnikiem i ekranem, na którym wyświetla się jej treść? Na całe szczęście Twoja nieumiejętność nie ma wpływu na przekonania naukowców

>Uważam też, że to utożsamienie wyjaśnia niektóre obserwowalne zjawiska, ma więc przynajmniej jedną cechę nie-niedorzecznej teorii.

Niczego nie wyjaśnia, a wręcz przyczynia się do nieświadomości, głupoty i zła. Religia też niektórym wydaje się coś wyjaśniać, ale to tylko ślepa wiara.

>Myślę, że właśnie dlatego niewiele (lub nic) pamiętamy z okresu niemowlęctwa, że wtedy mieliśmy ubogą sumę doświadczeń i słabo czuliśmy naszą jaźń. (o tym, że z tego, iż mało pamiętamy, wynika [poza ciężkimi wypadkami z następczą amnezją], że także niewiele świadomie doświadczaliśmy, wie każdy, kto bywał mocno pijany).

Bzdura. To reakcje fizjologiczne. Mózg niemowlęcia ma najwięcej neuronów i potem w trakcie życia już je traci, ale za to tworzą się synapsy. Mózg niemowlęcia jest plastyczny do tego stopnia, że w pewnym momencie gdy się przeorganizowuje, zanika pamięć tych doświadczeń. Po alkoholu i narkotykach doświadczenia są czasem bardziej intensywne niż na trzeźwo, a się ich nie pamięta z przyczyn emocjonalno-fizjologicznych (organizacja pracy mózgu). To wiedza neurobiologiczna i to co na ten temat myślisz, na szczęście nie ma na tę naukę wpływu

> Ale poza wszystkim boję się, że długo nic pewnego na temat losów naszej świadomości się nie dowiemy. Czy w ogóle do poznania zjawiska świadomości należy stosować standarty nauk przyrodniczych, a nawert szerzej - logikę? Świadomość, jaźń, to nie jest zjawisko fizyczne, tylko metafizyczne (nie-intersubiektywne), choć dane każdemu w sposób najbardziej bezpośredni ze wszystkich zjawisk.

Nie da się zamknąć doświadczenia w definicji, a logika służy do eliminacji fałszu.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Jak dla mnie to podobne schizofreniczne błędne koło co przy religiach i problemie kto stworzył świat? Bóg. Kto stworzył Boga? I musiałby być jakiś nad-Bóg i jego musiał stworzyć nad-nad-Bóg itd.

W teologii Bóg istniał od zawsze i jest czymś ostatecznym o co nie ma sensu pytać z meta poziomu, bo sam jest swoim meta poziomem. To zabawne, ale powyższy argument można by dość prosto przerobić na argument przeciwko przyczynowości. Sprowadzimy do sprzeczności założenie, że wszystko ma przyczynę. Skoro wszystko ma swoją przyczynę to musiałaby istnieć też jakaś pierwsza przyczyna. Jednak ta przyczyna już z niczego by nie wynikała skoro byłaby pierwsza co prowadzi do sprzeczności z założeniem, że wszystko ma swoją przyczynę. A więc tak czy inaczej musiało istnieć coś co nie miało już żadnej przyczyny. No chyba że ewentualnie przyjęlibyśmy wbrew współczesnej fizyce, że świat jest nieograniczony czasowo. Też można.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W teologii Bóg istniał od zawsze i jest czymś ostatecznym o co nie ma sensu pytać z meta poziomu, bo sam jest swoim meta poziomem.

Dlatego dla normalnych ludzi teologia jest śmieszna i głupia.

>To zabawne, ale powyższy argument można by dość prosto przerobić na argument przeciwko przyczynowości.

Tylko, że nie było żadnego argumentu, tylko teologiczny dogmat.

>Sprowadzimy do sprzeczności założenie, że wszystko ma przyczynę. Skoro wszystko ma swoją przyczynę to musiałaby istnieć też jakaś pierwsza przyczyna. Jednak ta przyczyna już z niczego by nie wynikała skoro byłaby pierwsza co prowadzi do sprzeczności z założeniem, że wszystko ma swoją przyczynę.

I to dziecięce myślenie było wałkowane mnóstwo razy. Jest to schemat niedojrzałego umysłu, czyli sprowadzanie do pozornej sprzeczności poprzez sprzeczne pojmowanie.

Ty sprzecznie pojmujesz, więc twierdzisz, że teoria jest sprzeczna. W takiej sytuacji zdrowy umysł rozbija definicje na czynniki pierwsze i szuka różnic w definicjach, które prowadzą do takiej sprzeczności. Np w przypadku zagadnienia pierwszej przyczyny, dochodzimy do wniosku, że reguła obowiązuje zawsze, ale nie mogła dotyczyć pierwszej przyczyny. Można więc założyć kilka hipotez na meta-poziomach:
- pierwsze przyczyny są przyczynami same dla siebie i stanowią wyjątek. I nie ma żadnej sprzeczności
- pierwsze przyczyny nie istnieją, gdyż nie było początku - przyczynowość "kręci się w kole"
- na przyczynowość oddziałuje jakieś zakrzywienie, entropia

I mamy takie wyjaśnienia jak np fluktuacje kwantowe:
pl.wikipedia.org/wiki/Fluktuacje_kwantowe

Ty spłycasz definicje, aby były one pozornie sprzeczne. Typowe myślenie dla:
encykloped(*)rytarna-osobowosc;3872620.html

>A więc tak czy inaczej musiało istnieć coś co nie miało już żadnej przyczyny. No chyba że ewentualnie przyjęlibyśmy wbrew współczesnej fizyce, że świat jest nieograniczony czasowo. Też można.

No i jednak o tym wspominasz, czyli gdybyś się opanował, mógłbyś zrozumieć, że to w żaden sposób nie obala przyczynowości.

Kolejny raz pobredziłeś i znów wszystko wypunktowałem jak małemu dziecku.
27-04-2017 08:20 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Gdybym teraz był olsonem, to mógłbym sobie wypisać jego cechy i porównać z cechami olsona 10 lat temu. Byłyby to inne cechy
Tylko że to dotyczy praktycznie KAŻDEGO obiektu, także "bezdusznego". W moim komputerze wymieniłem w zasadzie wszystko prócz obudowy - czy wobec tego to ten sam komputer, czy inny, i w którym momencie stał się innym przedmiotem?

> czyli jednak olson to nie ja, bo ja jestem tym kto doświadcza ewolucji olsona od takiego małego knypka, do tego kim jest teraz.
Dlaczego jednak olson nie mógłby doświadczać SWOJEJ ewolucji? Co w zdaniu "ja ewoluuję" jest bardziej bez sensu niż w zdaniu "komputer ewoluuje"?

> I teraz olson też nie jest ostateczną formą, czyli nie można zamknąć w obiekt i opis tego kim jesteśmy, czyli utożsamienie jest bez sensu, bo kto z kim się utożsamia? Wychodzi schizofrenia. Podstawowe "jestem" charakterystyczne dla świadomości, nie zamyka się ani w obiekt, ani w teorię, tylko jest fenomenem wytwarzanym przez mózg.
Owszem, a czy ten fenomen ma zawsze te same cechy?

>Z takiego rozumowania zresztą wyrosły idee typu buddyjskiego, oparte na reinkarnacji. Ten kto się reinkarnuje jest bezosobową świadomością,
Zgadza się, na iluzjach wyrastają idee niedorzeczne. Zresztą filozofia buddyjska polega właśnie na wyzwoleniu się z idei "duszy" jako szkodliwej dla zdrowia.

>a osobowość to cechy jakie dostajemy na dane wcielenie. Najniższy poziom ludzi, najbardziej utożsamiony z ego, skupia się na tym właśnie opisie, tymczasowej osobowości i materializmie i nie potrafi wyjść ponad to. Nie posiada autonegacji i opiera się na fideistycznych mechanizmach, charakterystycznych dla botów.
I znowu olson dosiadł swego konika - wyższe i niższe poziomy ludzi, przy czym zawsze wychodzi tak, że poziom olsona jest wyższy.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Gdybym teraz był olsonem, to mógłbym sobie wypisać jego cechy i porównać z cechami olsona 10 lat temu. Byłyby to inne cechy
>Tylko że to dotyczy praktycznie KAŻDEGO obiektu, także "bezdusznego".

Jakim cudem? Widziałeś kiedyś pralkę, która utożsamia się z byciem pralką?

>W moim komputerze wymieniłem w zasadzie wszystko prócz obudowy - czy wobec tego to ten sam komputer, czy inny, i w którym momencie stał się innym przedmiotem?

No to właśnie widzisz, że przedmiotowość i zamykanie obiektów w definicjach ma jedynie roboczą wartość. To jednocześnie ten sam komputer i inny, bo tamten stał się innym. I tak samo kopia właściwości (sieci neuronów) z danego momentu, nie byłaby kopią konkretnego umysłu, tylko skanem przejściowego stanu dla tego umysłu.

Innymi słowy masz tu logiczny dowód na to, że jeśli jestem olsonem, to nie jestem olsonem, bo jeśli olson to ten sprzed 10 lat, to nie jestem nim teraz, a jeśli ten teraz, to nie byłem nim wcześniej i nie będę później. Stała dla tamtego i obecnego olsona, a także dla przyszłego, to świadomość, która doświadcza tej zmiany, ale ta musi być z definicji bezosobowa i bezprzedmiotowa. Nie da się jej też oddzielić od tego co jest doświadczane (treści), bo bez niej nie istnieje (nie ma obserwatora gdy nie ma czego obserwować).

>Dlaczego jednak olson nie mógłby doświadczać SWOJEJ ewolucji?

Gdyż byłaby to sprzeczność. Inny olson musiałby doświadczać, a inny ewoluować.

>Co w zdaniu "ja ewoluuję" jest bardziej bez sensu niż w zdaniu "komputer ewoluuje"?

To, że komputer to obiekt nazwany roboczo komputerem, a "ja" nie odnosi się do obiektu, tylko do postrzegania obiektów.

>>Z takiego rozumowania zresztą wyrosły idee typu buddyjskiego, oparte na reinkarnacji. Ten kto się reinkarnuje jest bezosobową świadomością,
>Zgadza się, na iluzjach wyrastają idee niedorzeczne.

Nie. Na wyjściu z iluzji została oparta idea nieweryfikowalna, ale nie niedorzeczna.

>Zresztą filozofia buddyjska polega właśnie na wyzwoleniu się z idei "duszy" jako szkodliwej dla zdrowia.

Tak, o tym właśnie piszę.

>>a osobowość to cechy jakie dostajemy na dane wcielenie. Najniższy poziom ludzi, najbardziej utożsamiony z ego, skupia się na tym właśnie opisie, tymczasowej osobowości i materializmie i nie potrafi wyjść ponad to. Nie posiada autonegacji i opiera się na fideistycznych mechanizmach, charakterystycznych dla botów.
>I znowu olson dosiadł swego konika - wyższe i niższe poziomy ludzi

Przecząc temu musiałbyś uznać, że wszyscy są równi, a temu przeczy prawie każde doświadczenie. Nie odniosłeś się do treści, tylko próbujesz mnie szufladkować w żenujący pod-trollski sposób charakterystyczny jako reakcja na argumenty, których nie umie się odeprzeć.

>przy czym zawsze wychodzi tak, że poziom olsona jest wyższy.

A to już największa bzdura wynikająca z twojej narcystycznej projekcji. Czy to nie olson pisał, że musi się zmagać z cierpieniem jakie wynika z bycia gorszym z powodu pragnień, z którymi nie może nic zrobić? Odpisuj na spokojnie, bez tych personalnych wstawek, to olson nie będzie wskazywał palcem na to kto jest plebsem i nie będzie tego argumentował, bo uzna to za niegrzeczne. Nie uzna tak, gdy pod-trolle będą mu przypisywać cechy, które to oni projektują na niego, a których on sam nie posiada.
28-04-2017 11:38 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
> Wiziałeś kiedyś pralkę, która utożsamia się z byciem pralką?
Nie, ale też nie widziałem świadomości utozsamiajacej się z byciem świadomością. Widziałem natomiast ludzi utozsamiajacych się ze świadomością. Mógłbym też spotkać kogoś kto z MOJEGO punktu widzenia byłby człowiekiem uwazajacym się za pralkę, ale z JEGO punktu widzenia byłby pralką uwazającą się za pralkę. Spotkanie kogoś takiego jest jednak mało prawdopodobne z przyczyn o których będzie dalej.

>>W moim komputerze wymieniłem w zasadzie wszystko prócz obudowy - czy wobec tego to ten sam komputer, czy inny, i w którym momencie stał się innym przedmiotem?
>No to właśnie widzisz, że przedmiotowość i zamykanie obiektów w definicjach ma jedynie roboczą wartość.
Tak! O to właśnie chodzi. Przedmioty nie są "obiektywne", to my decydujemy co jest czym. Decydujemy arbitralnie, ale wcale nie znaczy to, że zupełnie dowolnie. Ktoś, kto nie odróżnia swojego komputera od cudzego, może mieć kłopoty z prawem, a ktoś, kto nie odróżnia go od pralki, ogólnie z życiem w XXI wieku. I tak samo praktyczne konsekwencje może mieć to, z czym utozsamiamy siebie oraz innych.

Gdybym utożsamiał się z pralką, miałoby to pewne konsekwencje, na przykład mógłbym mieć chec pochłaniania brudnych skarpetek zamiast kanapek, co negatywnie wpłynęło by na moje zdrowie. Dlatego człowieka uwazajacego się za pralkę nazwalibysmy chorym psychicznie. Ale to dlatego, że my właśnie utozsamiamy go z człowiekiem - gdybyśmy sami uważali go za pralkę, uwazalibysmy, że to zupełnie normalne, że wpierdziela brudne skarpetki.

Sprawa jednak wyglądałaby lepiej, gdybym, uważając się za pralkę, był inteligentny i korzystał z wielowiekowego dorobku filozofów uwazajacych się za pralki. Stworzyliby zapewne całkiem spójny, choć skomplikowany system w którym "w istocie" jestem pralką, jednak zachowuję się zupełnie jak człowiek. Ktoś, kto swą pralkowosc traktowałby zbyt dosłownie, zginąłby marnie, zaś korzystający z filozofii, choćby w uproszczonej dla potrzeb plebsu, żyłby zupełnie zwyczajnie przekonany, że jego życie jest praniem. To również jednak nie jest strategia optymalna, gdyż wysiłek intelektualny potrzebny do przekonania siebie, że jest się pralką, i jednocześnie praktycznego ignorowania tego przekonania, jest wymierny i można by go przeznaczyć na rozmnażanie, albo uprawianie seksu, co zwiększa prawdopodobieństwo rozmnażania, albo zarabianie pieniędzy, co zwiększa prawdopodobieństwo uprawiania seksu, albo zwiększanie swej wiedzy, co zwiększa prawdopodobieństwo zarabiania pieniędzy. Najlepszą strategią byłoby więc przekonanie, że jest się człowiekiem i JEDNOCZESNIE wmawianie innym, że jest się pralką i inni też są, w nadziei, że w to wpadną i w ten sposób ich wyeliminujemy. Takie powszechne przekonanie w skali całego społeczeństwa ma swoje zalety: powoduje parcie selekcyjne na inteligencję i eliminuje naiwnych, ale i wadę: zwiększa obłudę i utrudnia współpracę. Trudno ocenić, co przeważa, wszystko zależy od sytuacji.

Wszystko powyższe dotyczy również utożsamienia się z duszą czy świadomością.

> To jednocześnie ten sam komputer i inny, bo tamten stał się innym. I tak samo kopia właściwości (sieci neuronów) z danego momentu, nie byłaby kopią konkretnego umysłu, tylko skanem przejściowego stanu dla tego umysłu.
>Innymi słowy masz tu logiczny dowód na to, że jeśli jestem olsonem, to nie jestem olsonem, bo jeśli olson to ten sprzed 10 lat, to nie jestem nim teraz, a jeśli ten teraz, to nie byłem nim wcześniej i nie będę później.
Sprzeczność istnieje tylko przy założeniu, że obiekt jest czymś stałym, mającym jakąś "istotę" - a to właśnie odrzucam.

>>Dlaczego jednak olson nie mógłby doświadczać SWOJEJ ewolucji?
>Gdyż byłaby to sprzeczność. Inny olson musiałby doświadczać, a inny ewoluować.
Czy jeśli drapię się w tyłek, to kto inny jest drapany, a kto inny drapiący? Wystarczy, że jedna CZĘŚĆ mnie drapie inną. Mogę SIĘ drapać, mogę SIĘ, obserwować, tak samo jak ciało składa się z różnych organów, tak i dusza składa się z różnych procesów wzajemnie na siebie oddziałujących.
>>Co w zdaniu "ja ewoluuję" jest bardziej bez sensu niż w zdaniu "komputer ewoluuje"?
>To, że komputer to obiekt nazwany roboczo komputerem, a "ja" nie odnosi się do obiektu, tylko do postrzegania obiektów.
Osobnik Homo sapiens, pewien obiekt materialny, który napisał niniejsze zdanie odnosi roboczo słowo "ja" do osobnika, który wymyślił i napisał to zdanie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Wiziałeś kiedyś pralkę, która utożsamia się z byciem pralką?
>Nie, ale też nie widziałem świadomości utozsamiajacej się z byciem świadomością. Widziałem natomiast ludzi utozsamiajacych się ze świadomością.

To to samo, więc przeczysz sobie.

>Mógłbym też spotkać kogoś kto z MOJEGO punktu widzenia byłby człowiekiem uwazajacym się za pralkę, ale z JEGO punktu widzenia byłby pralką uwazającą się za pralkę. Spotkanie kogoś takiego jest jednak mało prawdopodobne z przyczyn o których będzie dalej.

No ale zbaczasz od tematu. W ogóle nie można być człowiekiem. To jest przecież metafora. Świadomość człowieka, którą jesteś, nie może być człowiekiem, czyli całym fizycznym organizmem. "Polska to my!" - krzyczą narodowcy. Więc skoro Polska to oni, to na tej samej zasadzie może jesteś fizycznym organizmem, ale zgodnie z zasadami logiki takie zdanie odbierane dosłownie jest błędne.

>>No to właśnie widzisz, że przedmiotowość i zamykanie obiektów w definicjach ma jedynie roboczą wartość.
>Tak! O to właśnie chodzi. Przedmioty nie są "obiektywne", to my decydujemy co jest czym. Decydujemy arbitralnie, ale wcale nie znaczy to, że zupełnie dowolnie. Ktoś, kto nie odróżnia swojego komputera od cudzego, może mieć kłopoty z prawem, a ktoś, kto nie odróżnia go od pralki, ogólnie z życiem w XXI wieku. I tak samo praktyczne konsekwencje może mieć to, z czym utozsamiamy siebie oraz innych.

No właśnie, więc dlatego walczę z aprobatą do utożsamiania się świadomości z organizmem, co tworzy egocentryczny obraz świata, w którym "ja" jest na pierwszym planie, a do niego przyklejają się różne wierzenia i racjonalizacje chronione emocjonalnymi mechanizmami zaślepiającymi logikę. Można utożsamiać się ze świadomością obserwatora, lub w ogóle nie utożsamiać się z niczym, bo już samo utożsamienie jest w jakimś sensie uobiektowieniem.

>>Innymi słowy masz tu logiczny dowód na to, że jeśli jestem olsonem, to nie jestem olsonem, bo jeśli olson to ten sprzed 10 lat, to nie jestem nim teraz, a jeśli ten teraz, to nie byłem nim wcześniej i nie będę później.
>Sprzeczność istnieje tylko przy założeniu, że obiekt jest czymś stałym, mającym jakąś "istotę" - a to właśnie odrzucam.

Czyli obiektowość to jedynie właściwość klasyfikującego umysłu. Zgoda. Czyli nie można utożsamiać się z obiektem, gdyż jest to błędne. Wg mnie właśnie ten mechanizm prowadzi do WIĘKSZOŚCI patologii na świecie.

>>Gdyż byłaby to sprzeczność. Inny olson musiałby doświadczać, a inny ewoluować.
>Czy jeśli drapię się w tyłek, to kto inny jest drapany, a kto inny drapiący?
>Wystarczy, że jedna CZĘŚĆ mnie drapie inną. Mogę SIĘ drapać, mogę SIĘ, obserwować, tak samo jak ciało składa się z różnych organów, tak i dusza składa się z różnych procesów wzajemnie na siebie oddziałujących.

Gdy się drapiesz to masz jeden drapiący się podmiot. Co innego gdy mówisz o BYCIU kimś, czyli tworzysz uobiektowienie. Sam przecież przyznałeś, że to tylko robocza klasyfikacja fenomenów, czyli zdania o byciu człowiekiem nie możesz potraktować dosłownie, tylko metaforycznie - emocjonalnie.

>>To, że komputer to obiekt nazwany roboczo komputerem, a "ja" nie odnosi się do obiektu, tylko do postrzegania obiektów.
>Osobnik Homo sapiens, pewien obiekt materialny, który napisał niniejsze zdanie odnosi roboczo słowo "ja" do osobnika, który wymyślił i napisał to zdanie.

Czyli nie do świadomości tego osobnika, tzn martwy osobnik mógłby się zachować jak opisany przez Ciebie homo sapiens, a żywy wie, że jest świadomością tego organizmu, a nie tym organizmem. Czyli tego martwego jeśli uderzę, to on zareaguje, ale nie będzie świadomości, która będzie to czuła. Będzie tylko zaprogramowana reakcja na bodziec, którą ja odczuwałbym jako ból, ale gdy nie ma świadomości organizmu, to nikt bólu nie odczuwa. Ten żywy może nawet nie zareagować, np jeśli jest sparaliżowany, ale będzie czuł, bo ma świadomość i jest żywy.

>Nie. Doświadczenie przeczy twierdzeniu "wszyscy są tacy sami", a jego zaprzeczeniem jest zdanie "ludzie się różnią". Natomiast zdanie "Wszyscy są równi", podobnie jak jego przeciwieństwo "Wszyscy dzielą się na lepszych i gorszych" nie jest w ogóle stwierdzeniem faktu, lecz pewnym postulatem dotyczącym oceny. W przypadku postulatów nie dowodzi się prawdziwości ani falszywosci, natomiast doświadczenie może potwierdzić ich użyteczność lub szkodliwość.

Nieprawda. Aby zanegować oceny musiałbyś znaleźć potwierdzenie dla zdania "różnice między ludźmi nie wpływają na ich wartość", ale wiemy, że jest inaczej. Wszyscy ludzie dzielą się na lepszych i gorszych to fakt, a przecząc temu musiałbyś zaprzeczyć doborowi naturalnemu i teorii ewolucji, jakimiś mocnymi argumentami. Natomiast każda świadomość jest równa w tym sensie, że każda odczuwająca istota zasługuje na to by nie cierpieć więcej niż musi. Dlatego obwinianie ludzi za to kim są to wg mnie najgorsza idea. Gdy człowiek nabiera dystansu i wie, że jest świadomością, która jest w takiej, a nie innej sytuacji z powodu niezależnych od siebie przyczyn i skutków, wtedy może zacząć zmieniać się na lepsze. Musi jednak pojąć, że ludzie dzielą się na lepszych i gorszych, nie wstydzić się bycia gorszym i chcieć być lepszym, czyli ważna jest pokora i chęć nauki, co przeciwstawiam egocentryzmowi wynikającemu z utożsamiania się z obiektem.
28-04-2017 12:03 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Równość i lepszość

>I znowu olson dosiadł swego konika - wyższe i niższe poziomy ludzi
>Przecząc temu musiałbyś uznać, że wszyscy są równi, a temu przeczy prawie każde doświadczenie.

Nie. Doświadczenie przeczy twierdzeniu "wszyscy są tacy sami", a jego zaprzeczeniem jest zdanie "ludzie się różnią". Natomiast zdanie "Wszyscy są równi", podobnie jak jego przeciwieństwo "Wszyscy dzielą się na lepszych i gorszych" nie jest w ogóle stwierdzeniem faktu, lecz pewnym postulatem dotyczącym oceny. W przypadku postulatów nie dowodzi się prawdziwości ani falszywosci, natomiast doświadczenie może potwierdzić ich użyteczność lub szkodliwość.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
niestadny (2492 punktów)Odp: Świadomość

>Zapraszam do wypowiadania się, temat jest bardzo ważny w kontekście rozwoju ludzkości,
>tego czy ludzie chcąc uniknąć śmierci będą w stanie za 100 lat wgrać się do komputera.
A po cholerę? "Wystarczy" przeszczepić sobie(swojej głowie) ciało, hehe. www.rp.pl/(*)lowy-juz-w-2017-roku.html#ap-1
"Ja"(software) to to, co siedzi w ludzkim mózgu, resztę(hardware) można wymieniać sobie do woli. Proste jak budowa cepa.




stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Zapraszam do wypowiadania się, temat jest bardzo ważny w kontekście rozwoju ludzkości,
>>tego czy ludzie chcąc uniknąć śmierci będą w stanie za 100 lat wgrać się do komputera.
>A po cholerę? "Wystarczy" przeszczepić sobie(swojej głowie) ciało, hehe. www.rp.pl/(*)lowy-juz-w-2017-roku.html#ap-1
>"Ja"(software) to to, co siedzi w ludzkim mózgu, resztę(hardware) można wymieniać sobie do woli. Proste jak budowa cepa.
>

NIE! Bo dotykamy rozważań nie znanych do końca i istoty urządzenia technicznego, nie odpowiadającego działaniom ludzkiego umysłu, nie odkrytym zresztą.. Komputer jest efektem działań człowieka. Jak więc można kojarzyć twór technicznej myśli człowieka z wytworzoną przez człowieka tego samego, urządzenia/maszyny? Nie rozwiązana kwestia wielu powieści fantastycznych. Czy zakładasz komputery samouczące się? Więc i osobowość wszyta w taki komputer nie powieli osobowości osobnika, który się poddał zabiegowi "wszycia" swojej świadomości, za jasną cholerę! Komputer, mając ogromną szybkość kojarzeń/wykonywania operacji nad człowiekiem, wymaga wprowadzenia algorytmów uruchamianych na "hasło" "mam problem". A czy jesteśmy w stanie stworzyć wszystkie algorytmy świata? Wątpię. Bo rzeczywistość narzuca tak niespodziewane sytuacje, że najlepszy komputer świata ich nie opanuje. I wtedy: "Tu się przegina szyja pingwina"! Poza tym samouczący się komputer, nie będzie używał świadomości przekazującego, bo stwierdzi, że jest nie stosowana. Czy "zapomni"? Zależy od pojemności pamięci statycznej. Jaka by musiała być? Żaden komputer nigdy nie będzie elastyczny w "myśleniu". Komputer nic nie "zrobi" jeśli nie ma algorytmu na tą chwilę. Trzeba sobie uprzytomnić, że jak dotąd kierunek jest jasny. Komputer jest narzędziem pracy/działalności człowieka, jako pomoc. Rozważając kwestię zastosowań praktycznych w tym względzie, uważam, iż przesadą jest ocena wartości komputera. To jest tylko wyrafinowane urządzenie. Nic więcej. Robi i działa tylko w tej kwestii, co człowiek mu "wszyje". Więc o czym tu dyskusja?
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Czy wykonanie dokładnej kopii ludzkiego mózgu w momencie gdy funkcje życiowe osoby ustają i następnie odtworzenie tej sieci neuronowej w programie komputerowym (symulacji) spowoduje ze w symulacji będzie żyła DOKŁADNIE ta osoba która umarła, czy będzie to DOKŁADNIE ta sama świadomość?

Nie wiem co miałoby oznaczać "DOKŁADNIE ta sama osoba", ale odpowiem że nie będzie możliwe symulowanie nawet zewnętrznych przejawów logicznego myślenia, więc jeśli symulowana osoba byłaby matematykiem to ten mechanizm nie przejdzie nawet testu Turinga. Zacznijmy może od podstaw. Co to jest program komputerowy ? W informatyce mówimy, że dany proces jest algorytmiczny jeśli wykonywane przez niego przekształcenie danych wejściowych w dane wyjściowe może być symulowane przez maszynę Turinga. Czym jest dowód nie wprost ? Dowód nie wprost to rozumowanie dedukcyjne polegające na wyprowadzeniu sprzeczności z założenia, że dane twierdzenie jest prawdziwe w celu udowodnienia jego fałszywości. Tego rodzaju rozumowanie będzie tu wykorzystane.

W matematyce często jest tak, że łatwiej udowodnić twierdzenie silniejsze. To że nie da się symulować zewnętrznych przejawów myślenia żywej osoby (teza *) jest twierdzeniem silniejszym niż twierdzenie, że nie da się w ten sposób wywoływać subiektywnych wrażeń odczuwanych przez dokładną symulacje człowieka, więc wykazanie pierwszego automatycznie pociąga wykazanie drugiego. Zastanawiałem się sporo nad tezą * i doszedłem do wniosku, że nie musimy nawet rozważać maszyny do dowodzenia twierdzeń tak jak to robił Gödel. Wystarczy rozpatrzeć maszynę do walidacji dowodów, bo nas tak naprawdę nie interesuje jakie dowody wysuniemy, ale jedynie to jakie dowody możemy zrozumieć. Każdy (nawet ktoś stosunkowo głupi) może sobie wyobrazić, że jest maszyną M do walidacji dowodów i próbuje rozstrzygnąć prawdziwość pewnego szczególnego twierdzenia G(A(M)). Algorytm A(M) jest dobrze określony jako algorytm rozstrzygający jako prawdziwe te twierdzenia, dla których istnieje dowód walidowany przez M i jako fałszywe te twierdzenia dla których istnieje dowód prawdziwości ich zaprzeczenia walidowany przez M. Zapoznaj się z tym, bo to jest kluczowe żeby dobrze zrozumieć to co teraz napiszę. Jeśli ktoś teraz przedstawiłby dowód G(A(M)) [czyli KONTRPRZYKŁAD do A(M) według oznaczeń z linku] w postaci takiej jak było to przedstawione w linku to mogę zatwierdzić dowód dla kontrprzykładu do A(M), czego jednak zgodnie z tym dowodem nie powinienem móc zrobić bo algorytm A(M) odpowiada właśnie regułom walidacji maszyny, którą rzekomo jestem. Tak więc z założenia, że udałoby się nam w jakikolwiek sposób określić lub zgadnąć algorytm do walidacji logicznych dowodów M dochodzimy do sprzeczności, która jest właśnie potwierdzeniem faktu, że zdolności dedukcyjnych myślącego człowieka nie da się sprowadzić do algorytmu.

Nie sądzę, że to co napisałem wiele zmieni. Większość niewykształconych ludzi nadal będzie się kompromitować porównując mózg do komputera i używając informatycznej nomenklatury tam gdzie nie ma ona zastosowania. Skąd wziął się taki przesąd ? Wynika on z historii neurologii. W dawnych czasach gdy nie było zaawansowanej teorii informacji ludzie wyobrażali sobie działanie mózgu na wzór urządzeń które sami skonstruowali (pompka do studni, młyn zbożowy itp) i tak wielu ludzi myśli do dzisiaj pomimo, że nie przystaje to już do obecnej wiedzy.

.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Nie sądzę, że to co napisałem wiele zmieni. Większość niewykształconych ludzi nadal będzie się kompromitować porównując mózg do komputera i używając informatycznej nomenklatury tam gdzie nie ma ona zastosowania. Skąd wziął się taki przesąd ? Wynika on z historii neurologii. W dawnych czasach gdy nie było zaawansowanej teorii informacji ludzie wyobrażali sobie działanie mózgu na wzór urządzeń które sami skonstruowali (pompka do studni, młyn zbożowy itp) i tak wielu ludzi myśli do dzisiaj pomimo, że nie przystaje to już do obecnej wiedzy. <<

Nie wiem, skąd się wzięło porównanie mózgu do komputera; pewnie stąd, że już żaden mechaniczny model się do tego nie nadawał, a komputery mogły przetwarzać informacje, podobnie jak my. Ale przecież komputery po to skonstruowano, a nie żeby imitowały pracę mózgu. A o tej pracy mózgu mamy mniej niż blade pojęcie. Dość nieźle przedstawił to Tor Norretranders w książce: "THE USER ILLUSION". annakaharris.com/the-user-illusion/
Łatwiej dostępna jest praca prof. Ducha: www.fizyka(*)h/Wyklady/Kog1/Kognit-cale.pdf
Np. na str. 461 opisane jest doświadczenie Libeta pokazujące, że nasze przekonanie o wolnej woli jest dość iluzoryczne.
Nie wiem, czy kiedykolwiek uda się stworzyć maszynę/komputer symulujący pracę mózgu i czy to wogóle będzie miało sens.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem, skąd się wzięło porównanie mózgu do komputera

Ponieważ mózg i komputer to maszyny Turinga.

marciszewski.eu/?p=1189

>Nie wiem, czy kiedykolwiek uda się stworzyć maszynę/komputer symulujący pracę mózgu i czy to wogóle będzie miało sens.

Będzie to miało sens i zapewne się uda, choć niekoniecznie na podstawie stricte obserwacji, tylko być może właśnie dzięki kreatywności, która przyspiesza rozwój ewolucji, tzn nadaje jej kierunek. Ludzkie logiczne i kreatywne myślenie może wpaść na te rozwiązania, które ewolucja musiała testować fizycznie za pomocą prób i błędów. Myślę, że umysł też działa na zasadzie wielu prób i błędów i zwraca wyniki symulacji i jeśli symulacja jest dobra, to pokrywa się wiele obserwacji z rzeczywistością. Janek to jeszcze dzieciak i nie dotarł do etapu odróżniania faktu od interpretacji, dlatego mota się w błędne koła i tak się wścieka, gdy wykazuję mu, że nie ma racji, bo intuicyjnie to czuje, ale nie wie gdzie popełnił błąd i jak widać tłumaczenia mu w tym nie pomogą.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Ponieważ mózg i komputer to maszyny Turinga.<<
Przedstawiony na filmie model jest niewiele więcej niż zabawką. A już na pewno nie da się maszyny Turinga zaprogramować tak, żeby symulowała pracę mózgu. Chociażby dlatego, że jest w pełni zalgorytmizowana, co oczywiście jest podstawą działania maszyn liczących, ale niekoniecznie mózgu.

Ciągle nie brakuje naukowców porównujących mózg do komputera: "In a New York Times piece, 'Face It, Your Brain is a Computer' (June 27, 2015), NYU psychologist/neuroscientist Gary Marcus desperately beats the dead horse.
www.huffin(*)ain-really-a-co_b_7756700.html
Dalej jest o "nanorurkach" i efektach kwantowych, które mogą być odpowiedzialne za pracę mózgu, a oczywiście nie mają nic wspólnego z komputerami jakie znamy, nie mówiąc już o maszynie Turinga. Możemy oczywiście pozostać przy porównaniu mózgu do komputera, ale wtedy należało by przedefiniować komputer.
To jednak ciągle nie koniec. Testuje się również hipotezy, że splątanie kwantowe może odgrywać istotną rolę w pracy mózgu. www.quanta(*)20161102-quantum-neuroscience/
Tak więc jeszcze długa droga przed nami do zrozumienia jak działa mózg i jak generowane są iluzje, które przyjmujemy za otaczającą nas rzeczywistość w tym iluzja świadomości.
>>...i zapewne się uda, choć niekoniecznie na podstawie stricte obserwacji, tylko być może właśnie dzięki kreatywności,...<<
Kreatywność nie oparta na obserwacji to domena beletrystyki
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Przedstawiony na filmie model jest niewiele więcej niż zabawką.

Filmik jest w komentarzu i dotyczy prostej maszyny Turinga, a nie symulacji mózgu.

>A już na pewno nie da się maszyny Turinga zaprogramować tak, żeby symulowała pracę mózgu. Chociażby dlatego, że jest w pełni zalgorytmizowana, co oczywiście jest podstawą działania maszyn liczących, ale niekoniecznie mózgu.

Niekoniecznie mózgu, ale to nie znaczy, że mózg nie jest maszyną Turinga. Chodzi o to, że każdy jego element można symulować - skoro mózg działa, to maszyna symulująca też.

>To jednak ciągle nie koniec. Testuje się również hipotezy, że splątanie kwantowe może odgrywać istotną rolę w pracy mózgu. www.quanta(*)20161102-quantum-neuroscience/

www.techno(*)ource=facebook&utm_medium=post

>Tak więc jeszcze długa droga przed nami do zrozumienia jak działa mózg i jak generowane są iluzje, które przyjmujemy za otaczającą nas rzeczywistość w tym iluzja świadomości.

>Kreatywność nie oparta na obserwacji to domena beletrystyki

Albo wynalazców, projektantów, architektów, sztukmistrzów.
Rafał Poniecki (7132 punktów)

01-05-2017 19:12 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
???
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Dalej jest o "nanorurkach" i efektach kwantowych, które mogą być odpowiedzialne za pracę mózgu, a oczywiście nie mają nic wspólnego z komputerami jakie znamy, nie mówiąc już o maszynie Turinga. Możemy oczywiście pozostać przy porównaniu mózgu do komputera, ale wtedy należało by przedefiniować komputer.

Hameroff i Penrose mieli takie pomysły w latach dziewięćdziesiątych. Penrose twierdził że nowa teoria fizyczna łącząca fizykę klasyczną z mechaniką kwantową będzie zawierać elementy nieobliczeniowe powstałe w wyniku obiektywizacji kryteriów odpowiadających za kolaps funkcji psi z mechaniki kwantowej. Prawdę powiedziawszy nie mam pojęcia jak on sobie to wyobrażał ponieważ konflikt z tw. Gödla będzie się powtarzał także w skończonych teoriach nadalgorytmicznych [np. takich które rozważali fizycy z tego artykułu] co powoduje nieprzezwyciężalne trudności już na poziomie samego formalizmu. Co nie zmienia faktu, że Penrose miał racje przynajmniej w tym że mózg nie działa algorytmicznie (w tym jednym chociaż był szczery) ale w przeciwieństwie do Gödla był materialistą przez co nie mógł posunąć się dalej.

>To jednak ciągle nie koniec. Testuje się również hipotezy, że splątanie kwantowe może odgrywać istotną rolę w pracy mózgu. www.quanta(*)20161102-quantum-neuroscience/

Pomijając liczne problemy czysto fizyczne można zauważyć że splątanie kwantowe (wykorzystywane m.in. w komputerach kwantowych) nie jest zjawiskiem o charakterze nadalgorytmicznym. Najlepszym tego dowodem są symulatory obliczeń kwantowych które można uruchamiać na zwykłych komputerach. Gdyby zjawiska kwantowe naprawdę miały charakter nadalgorytmiczny (tak jak chciałby np. Penrose i Hameroff) to nie dałoby się symulować obliczeń kwantowych na zwykłym komputerze klasycznym.

.
salek (4701 punktów)
>Czy wykonanie dokładnej kopii ludzkiego mózgu w momencie gdy funkcje życiowe osoby ustają i następnie odtworzenie tej sieci neuronowej w programie komputerowym (symulacji) spowoduje ze w symulacji będzie żyła DOKŁADNIE ta osoba która umarła, czy będzie to DOKŁADNIE ta sama świadomość?
Nie. Temat był wałkowany dziesiątki razy, zaczynając od forów, również tego, a kończąc na dziełach filozofów i pisarzy, jak choćby naszego Stanisława Lema. Ów wałkował temat owy zarówno od strony żartobliwej (np. Bajki robotów), przez filozoficzno-literacką (np. Opowieści o pilocie Pirxie) aż po techniczne już rozważania różnych aspektów zagadnienia (np. Summa Techonologiae). Więc jeżeli chodzi o poważne, techniczne rozważania o temacie to odpowiedź jest dość oczywista.

>Uważam,że tak ponieważ świadomość jak i cały umysł człowieka to tylko sieć połączeń o konkretnej konfiguracji.
Poglądów czym jest umysł i świadomość jest pewnie tyle, ilu badaczy; pomijając pewne skrajne pomysły, np. 'kwantowe świadomości' z jednej strony, a 'dusza' z drugiej istnieją pewne rozsądnie wyglądające techniczne propozycje. Według niektórych z nich zarówno umysł, jak i świadomość są jedynie efektem funkcjonowania mózgu jako trudne do uchwycenia zjawiska towarzyszące procesom w tymże mózgu zachodzącym. W tym kontekście rozważania jak powyżej doprowadzają do prostej konkluzji: zakładając że kopiowanie jest możliwe (a wiele wskazuje na to, że nie jest lub przynajmniej jest skrajnie trudne), tak skopiowany umysł będzie odwzorowywał wszystkie cechy zewnętrzne zachowania 'dawcy', niemniej jednak z uwagi na konieczne w takim przypadku zatrzymanie i restart absolutnie wszystkich toczących się w owym mózgu procesów skopiowana w ten sposób świadomość będzie TAKA SAMA, ale nie TA SAMA. Obudzi się zatem ktoś, kto będzie twierdził że pamięta to samo co dawca, będzie wręcz twierdził że JEST dawcą, jednak funkcjonowanie procesów dawcy (a więc i jego świadomość) skończy się w momencie zgonu pierwotnego nosiciela. Świadomość, a więc i tożsamość biorcy, mimo jego w najlepszej wierze i wiedzy składanych zapewnień o kontynuacji - będzie czymś zupełnie innym. Nie będzie więc DOKŁADNIE taka sama.
Efektem zatem takiego kopiowania będzie ktoś, kto twierdził będzie że jest dawcą, niemniej jednak mimo pełni wiedzy i doświadczeń dawcy nie będzie nim w sensie tożsamości świadomości, choć oczywiście nie sposób tego dowodzić bez żadnych urządzeń pozwalających na uzyskanie wglądu i identyfikacji pierwszoosobowego obserwatora zarówno dawcy, jak i biorcy. Niemniej jednak takowe rozumowanie może prowadzić do ciekawych konkluzji o tożsamości osób, które przeszły tzw. śmierć kliniczną...
Swoją drogą następne pytanie - czy da się jednak kontynuować świadomość bez przerywania procesów - ma dość optymistyczną odpowiedź. Da się.. a jak, to już proponuję zapoznać się z dziełami naszego wielkiego pisarza

Istnieją oczywiście jeszcze inne relacje i tezy, pozwalające sądzić o nieznanych mechanizmach rządzących umysłem i świadomością (a może i jeszcze czymś bardziej ogólnym, czego aspektem jest świadomość.. polecam film Avatar). Hm.. jak działać może maszyna do sterowania inkarnacją? Odpowiedź na to pytanie może dać zupełnie inny zestaw odpowiedzi..
rogaliczek (669 punktów)
>niemniej jednak z uwagi na konieczne w takim przypadku zatrzymanie i restart absolutnie wszystkich toczących się w owym mózgu procesów skopiowana w ten sposób świadomość będzie TAKA SAMA, ale nie TA SAMA.

A jeśli będziemy robili tak nieskończenie długo to natrafimy w końcu na TA SAMA czy zawsze będą to jedynie TAKIE SAME? I czy to oznacza, że już w tej chwili można by zamienić moją świadomość na nieskończenie wiele innych ale takich samych?
salek (4701 punktów)
Odpowiedź na pierwsze pytanie znajduje się w mojej wypowiedzi. Natomiast drugie.. nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Chcesz zamieniać swoją świadomość w inną? A może w wiele innych? Albo jeszcze coś innego? Jeżeli to pierwsze, to odpowiedź jest także w tekście. Jeżeli to drugie.. nie wiem w jaki sposób to sobie wyobrażasz. A może trzecie? To musiałbyś przybliżyć, o co Ci chodzi.
rogaliczek (669 punktów)
>To musiałbyś przybliżyć, o co Ci chodzi.

Może inaczej. Dlaczego kopia nie miałaby być tym samym czym oryginał jeśli byłaby zrobiona z dokładnie tych samych cegiełek co oryginał? Jeśli z jakiegoś powodu nie da się zrobić dwóch identycznych kopii równocześnie(bo np. uniemożliwiają tego prawa fizyki kwantowej) to dlaczego odtworzenie stanu oryginału miałoby generować inną świadomość?
05-05-2017 23:46 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Ponieważ to kopia, a nie oryginał, a świadomość nie jest mózgiem, tylko czymś, co wynika z działania tego mózgu. Nie czytałeś mojej wypowiedzi? Zasugerowałbym jeszcze lekturę 'Dialogów' Lema, bo choć to niełatwa lektura, to problem o jakim piszesz jest tam podany 'na rozgrzewkę'. Obawiam się jednak, że jeżeli niewiele wyniosłeś w mojego posta, to z tego zrozumiesz jeszcze mniej. W każdym razie powodzenia.
rogaliczek (669 punktów)
>Ponieważ to kopia, a nie oryginał

możesz podać swoją definicję oryginału?

>a świadomość nie jest mózgiem, tylko czymś, co wynika z działania tego mózgu.

typowe błędne utożsamianie korelacji z przyczynami.

>Zasugerowałbym jeszcze lekturę 'Dialogów' Lema,.

Lem pisał o teoretycznej możliwości stworzenia identycznej kopii współistniejącej za życia oryginału a ja założyłem, że nie da się tego zrobić z powodu zjawisk kwantowych które są w sposób unikalny przypisane do konkretnej świadomości. Z definicji mogą one istnieć tylko w JEDNYM miejscu jednocześnie. Niszcząc oryginał tworzysz miejsce do odtworzenia tego unikalnego stanu. Gdy oryginał jest żywy w momencie utworzenia kopii natychmiast zachodzą w niej inne procesy przypisane wyłącznie do niej.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>a świadomość nie jest mózgiem, tylko czymś, co wynika z działania tego mózgu.
>typowe błędne utożsamianie korelacji z przyczynami.

Nie zgadzam się. Właśnie dobrze przedstawiony problem, a widzenie tutaj tylko korelacji byłoby ignorancją.

Różnica między korelacją, a przyczynowością jest taka, że przy korelacji p i q występują razem, ale nie muszą, a w przyczynowości związków między p i q może być więcej. Przyczynowość zawsze wiąże się z korelacją, ale dodatkowo mamy tu wynikanie. Z pracy mózgu wynika świadomość, a bez mózgu (lub odpowiednika) nie ma świadomości. Jest to obserwacja wyniesiona z empirycznego doświadczenia i podparta naukowymi badaniami nad uszkodzeniami poszczególnych rejonów mózgu.

O przyczynowości świadczy nie korelacja, tylko występowanie schematu "jeśli p, to q".

>>Zasugerowałbym jeszcze lekturę 'Dialogów' Lema,.
>Lem pisał o teoretycznej możliwości stworzenia identycznej kopii współistniejącej za życia oryginału a ja założyłem, że nie da się tego zrobić z powodu zjawisk kwantowych które są w sposób unikalny przypisane do konkretnej świadomości. Z definicji mogą one istnieć tylko w JEDNYM miejscu jednocześnie.

No ale czym one się będą różnić poza ID? Początkowo niczym, a potem... zobaczylibyśmy rolę losowości w tworzeniu się zjawisk. Ciekawe o ile obie kopie różniłyby się po kilku latach. Badając wiele takich kopii różnych ludzi, doszlibyśmy do tego jaka statystycznie jest rola przypadku, a jaka determinizmu w powstawaniu zdarzeń.

>Niszcząc oryginał tworzysz miejsce do odtworzenia tego unikalnego stanu. Gdy oryginał jest żywy w momencie utworzenia kopii natychmiast zachodzą w niej inne procesy przypisane wyłącznie do niej.

Mógłbyś doprecyzować?
rogaliczek (669 punktów)
>Jest to obserwacja wyniesiona z empirycznego doświadczenia i podparta naukowymi badaniami nad uszkodzeniami poszczególnych rejonów mózgu.

Możesz napisać gdzie dokładnie znajduje się pamięć albo to co jest nazywane podświadomością?

>No ale czym one się będą różnić poza ID? Początkowo niczym, a potem...

Szkopuł w tym, że właśnie nie da się zrobić identycznego początku. Kopia musi się przecież znajdować chociażby w innym miejscu w przestrzeni.

>Mógłbyś doprecyzować?

A co jest nie jasne?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jest to obserwacja wyniesiona z empirycznego doświadczenia i podparta naukowymi badaniami nad uszkodzeniami poszczególnych rejonów mózgu.
>Możesz napisać gdzie dokładnie znajduje się pamięć albo to co jest nazywane podświadomością?

W całym mózgu - nie ma jakiegoś konkretnego ośrodka, ale wiemy np, że zaburzenia hipokampa to zaburzenia pamięci krótkotrwałej itd.

>>No ale czym one się będą różnić poza ID? Początkowo niczym, a potem...
>Szkopuł w tym, że właśnie nie da się zrobić identycznego początku. Kopia musi się przecież znajdować chociażby w innym miejscu w przestrzeni.

No ale to nie ma znaczenia (raczej). Kopia jest kopią 1:1 w innym, takim samym miejscu w przestrzeni. Natomiast w dalszym momencie będzie różnica, bo na oba te miejsca losowość zadziała inaczej. W całkowicie deterministycznym modelu taka kopia pozostałaby kopią 1:1 już na zawsze.

Tylko czemu ludzie mylą losowość i złudzenie emocjonalne z wolną wolą?

>>Mógłbyś doprecyzować?
>A co jest nie jasne?

Nie rozumiem co ma istnienie oryginału do istnienia kopii, gdy zakładamy, że ta kopia już została skopiowana. Tzn może to mieć znaczenie jedynie gdy się spotkają, bo samo to spotkanie zmienia ich życie.
rogaliczek (669 punktów)
>No ale to nie ma znaczenia (raczej). Kopia jest kopią 1:1 w innym, takim samym miejscu w przestrzeni.

Jeżeli umawiamy się, że świadomość oryginału to nie świadomość kopii(czyli nie, że świadomość jest transcendentalna a reszta to iluzja w polu informacyjnym) to znaczy, że musi ona być reprezentowana poprzez unikalny dla niej stan fizyczny i kwantowy dla całego obiektu(nośnika), musi po prostu istnieć dodatkowo coś takiego jak ciało energetyczne czy eteryczne. Świadomość jest skorelowana z aktywnością elektryczną mózgu a przy tym prawa fizyki kwantowej(czyli różne cuda jak np stan splątany) mogą mieć niebagatelne znaczenie. Skoro możemy odtworzyć ten stan na poziomie fizyki klasycznej i stwierdzamy, że to nie oryginał to tylko dlatego, że nie odtworzyliśmy ciała na poziomie kwantowym czego się nie dało zrobić no bo logicznie nie było na to miejsca bo takie obiekty z definicji mogą występować np. tylko w jednym miejscu jednocześnie.

>Tylko czemu ludzie mylą losowość i złudzenie emocjonalne z wolną wolą?

Na tym polegają złudzenia. Zmylają.

>Nie rozumiem co ma istnienie oryginału do istnienia kopii, gdy zakładamy, że ta kopia już została skopiowana.

No skoro jest skopiowana to znaczy, że już w chwili skopiowania jest inna, inaczej ją definiujemy. Dokonując odtworzenia od chwili śmierci kontynuujemy "ciągłość" świadomości.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No ale to nie ma znaczenia (raczej). Kopia jest kopią 1:1 w innym, takim samym miejscu w przestrzeni.
>Jeżeli umawiamy się, że świadomość oryginału to nie świadomość kopii(czyli nie, że świadomość jest transcendentalna a reszta to iluzja w polu informacyjnym) to znaczy, że musi ona być reprezentowana poprzez unikalny dla niej stan fizyczny i kwantowy dla całego obiektu(nośnika), musi po prostu istnieć dodatkowo coś takiego jak ciało energetyczne czy eteryczne. Świadomość jest skorelowana z aktywnością elektryczną mózgu a przy tym prawa fizyki kwantowej(czyli różne cuda jak np stan splątany) mogą mieć niebagatelne znaczenie. Skoro możemy odtworzyć ten stan na poziomie fizyki klasycznej i stwierdzamy, że to nie oryginał to tylko dlatego, że nie odtworzyliśmy ciała na poziomie kwantowym czego się nie dało zrobić no bo logicznie nie było na to miejsca bo takie obiekty z definicji mogą występować np. tylko w jednym miejscu jednocześnie.

Niepotrzebnie komplikujesz opis.

Świadomość oryginału to nie świadomość kopii, bo jest to inna, ale taka sama świadomość. Mówiąc "inna, ale taka sama" masz na myśli właśnie to, że chodzi o inne miejsce w materii, ale ten sam program. Trzeba sprecyzować co nazywasz świadomością i wprowadzić rozróżnienie, bo ciężko się czyta to co napisałeś. Świadomość (1) jako doświadczalny fenomen, świadomość (2) jako program to co innego. Choć program tworzy ten fenomen (lub z niego korzysta). Więc fenomen wydaje się być przypisany do komputera, który odtwarza program, ale ludzie utożsamiają się z tym fizycznym komputerem (ciałem) lub jego programem (czyli treść jaką w momencie śmierci przenosisz na inny komp), nie zauważając, że ciało i umysł wzajemnie siebie tworzą, a fenomen świadomości "przenika" przez jedno i drugie, nie będąc żadnym z nich, jakby była to pustka bez formy, która obserwuje jakąś formę.

>>Tylko czemu ludzie mylą losowość i złudzenie emocjonalne z wolną wolą?
>Na tym polegają złudzenia. Zmylają.

Wiem. Ciekawi mnie jak to możliwe, że faktycznie wierzą akurat w to. Wg mnie muszą się oszukiwać, a tak naprawdę sami wiedzą jakie to jest kruche, tylko boją się przed sobą przyznać, że tak jest.

>>Nie rozumiem co ma istnienie oryginału do istnienia kopii, gdy zakładamy, że ta kopia już została skopiowana.
>No skoro jest skopiowana to znaczy, że już w chwili skopiowania jest inna, inaczej ją definiujemy. Dokonując odtworzenia od chwili śmierci kontynuujemy "ciągłość" świadomości.

No definiujemy inaczej, ale mniejsza z tym, bo to skutek tego, że w realu widzielibyśmy 2 świadomości obok siebie, gdyby skopiowało się jedną. Ale bardziej ciekawi mnie co innego. Gdyby tak przekrojono mózg na 2 części, to (gdyby się fizycznie dało, bo to niemożliwe) ciekawe czy obie połówki miałyby wtedy osobną świadomość. Umarłaby wtedy jedna i powstałyby dwie nowe, czy może w jednej połówce zostałaby stara świadomość, a w drugiej powstałaby nowa?
salek (4701 punktów)
>Gdyby tak przekrojono mózg na 2 części, to (gdyby się fizycznie dało, bo to niemożliwe) ciekawe czy obie połówki miałyby wtedy osobną świadomość.
Jest to jak najbardziej możliwe, nawet było (jest?) praktykowane. Poczytaj sobie o przecięciu spoidła wielkiego mózgu, którą to operację stosowano jako praktykę leczniczą w przypadku uogólnionej, wieloogniskowej, lekoopornej i dającej ataki wtórne padaczki. Z praktyki zrezygnowano(?) z powodu rzadkich przypadków ujawniania się zespołu rozłączenia, którego jednym z objawów są właśnie zachowania wskazujące na ukonstytuowanie się zupełnie odrębnej, świadomej osobowości.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale w przypadku przecięcia spoiwa (btw to ważne badania prowadzące do teorii interpretatora rzeczywistości Gazzanigi, którego istnienie przewidzieli już dawno filozofowie) mówimy nadal o jednym mózgu, który może "przełączać" świadomość między dwoma odrębnymi osobowościami. Tylko, że ja (świadomość) to nie osobowość, więc mówisz o podziale informacji, a mi chodziło o podział samej świadomości - jeden koleś musiałby się wtedy urodzić i myśleć, że wcześniej żył jako tamten koleś, a ten drugi poczułby, że utracił część siebie, ale dalej żyje bez tej części
salek (4701 punktów)
Chcesz powiedzieć, że kobieta która jedną ręką naciągała spodnie, a drugą spódnicę jest świadoma jednego i drugiego, 'przełączając' się pomiędzy osobowościami?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie. Z tego co zrozumiałem, chodziło o to, że mózg z przeciętym spoidłem nie zna motywów decyzji i "druga osobowość" tłumaczy je inaczej, ale chyba ten sam koleś raz jest świadomy bycia jedną osobowością i wtedy nie wie o drugiej, a innym razem jest tą drugą i zapomina o tej.
salek (4701 punktów)
Kombinuj, kombinuj.
Czyli raz jest świadom jednej ręki, a raz drugiej. Robiąc obie rzeczy jednocześnie. Chociaż.. chyba powinna na czas naciągania spodni przestać wciągać spódnicę, nie? I vice versa. Swoją drogą fajnie to musiałoby wyglądać, gdyby poprosić go o śpiewanie. Najlepiej jedną świadomość jednego, a drugą - drugiego. Jak myślisz, jak wyglądałby taki koncert? A niezależnie od tego, co robi świadoma aktualnie jedna osobowość - co robi w tym momencie druga, nieświadoma?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czyli raz jest świadom jednej ręki, a raz drugiej. Robiąc obie rzeczy jednocześnie.
Może tak, jak Abigail i Brittany Hensel?

>...gdyby poprosić go o śpiewanie. Najlepiej jedną świadomość jednego, a drugą - drugiego. Jak myślisz, jak wyglądałby taki koncert?
Zdaje się, że we wczorajszych eliminacjach Eurowizji Chorwat dał tego typu koncert.


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Masz rację. W takim razie... jedna ręka robi czynność automatycznie i nie myśli, a tylko ta część kontrolująca drugą ma świadomość, czyli ta druga część mózgu działa i myśli, ale jest wyłączona poza obszar świadomego doświadczania. W końcu wykonywanie czynności, myślenie, wyciąganie wniosków, podejmowanie decyzji to mechaniczne działania, którym nie jest potrzebna czująca świadomość.
salek (4701 punktów)
Nawet jeżeli obie twierdzą, że są świadome siebie, swego otoczenia i swoich emocji? Jedna z pewnością łże paskudnie, żebyż tylko wiedzieć która..

Swoją drogą skoro może istnieć mechaniczne przetwarzanie bez świadomości - ciekawym jak odróżnić czy aby czasem cały mózg delikwenta nie jest aby nieświadomy..
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nawet jeżeli obie twierdzą, że są świadome siebie, swego otoczenia i swoich emocji? Jedna z pewnością łże paskudnie, żebyż tylko wiedzieć która..

Jak obie twierdzą, skoro obie mówią przez jedną osobę? Czyli wystarczy jedna świadomość. Nie mylmy osobowości ze świadomością.

>Swoją drogą skoro może istnieć mechaniczne przetwarzanie bez świadomości - ciekawym jak odróżnić czy aby czasem cały mózg delikwenta nie jest aby nieświadomy..

Nie da się. Przyjmujemy na wiarę, że inni są świadomi tak jak my.
salek (4701 punktów)
>Jak obie twierdzą, skoro obie mówią przez jedną osobę?
Ha! ..czyli świadomość mieści się gdzieś w okolicy strun głosowych osoby tą świadomością obdarzonej. A gdyby tak rozdzielić struny? Nie, to raczej nie przejdzie, bo to w końcu jeden niepodzielny aparat głosowy. Ale jakby tak osobnik stracił głos.. przestanie być świadomy
Zupełnie jak w brodatym dowcipie: po wyrwaniu musze wszystkich nóżek - mucha ogłuchła.

Obie twierdzą, przyjacielu, ponieważ jednej ręce i drugiej ręce wręczono po długopisie i poproszono o pisanie. Dlatego nie myl proszę fenomenu świadomości ze zdolnością do artykulacji głosu w szczególności, a (jak chętnie racjonalistka we wtręcie o dzikich dzieciach) komunikatywnością w ogólności.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jak obie twierdzą, skoro obie mówią przez jedną osobę?
>Ha! ..czyli świadomość mieści się gdzieś w okolicy strun głosowych osoby tą świadomością obdarzonej. A gdyby tak rozdzielić struny? Nie, to raczej nie przejdzie, bo to w końcu jeden niepodzielny aparat głosowy. Ale jakby tak osobnik stracił głos.. przestanie być świadomy

Nie no, coś Ty Jedną osobę czyli jeden mózg, tylko pewne części nie komunikują się ze sobą. Jednak świadomość może być zachowana tylko w jednej z nich. Jeśli nie i są dwie osobne, to rozmawiając z tym człowiekiem, nie możesz rozmawiać z żadną z nich.

>Zupełnie jak w brodatym dowcipie: po wyrwaniu musze wszystkich nóżek - mucha ogłuchła.
>Obie twierdzą, przyjacielu, ponieważ jednej ręce i drugiej ręce wręczono po długopisie i poproszono o pisanie. Dlatego nie myl proszę fenomenu świadomości ze zdolnością do artykulacji głosu w szczególności, a (jak chętnie racjonalistka we wtręcie o dzikich dzieciach) komunikatywnością w ogólności.

Nie popełniam tego błędu, więc nie wiem czemu mi go przypisałeś. W mojej wypowiedzi najważniejszym aspektem była jedna osoba, a nie mówienie.

>>Jak obie twierdzą, skoro obie mówią przez jedną osobę?

Chodziło mi o sprowadzenie 2 do 1, a nie o fakt, że mówią.

To Ty zacząłeś pisać o mówieniu/twierdzeniu, a potem skrytykowałeś mnie za to, że odnosząc się do tego powtórzyłem treść Twojego błędu, by ją obalić?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,741142#w742358

\"salek\":
Nawet jeżeli obie twierdzą, że są świadome siebie, swego otoczenia i swoich emocji? Jedna z pewnością łże paskudnie, żebyż tylko wiedzieć która..
salek (4701 punktów)
>Jednak świadomość może być zachowana tylko w jednej z nich.
A to dlaczego?
>Jeśli nie i są dwie osobne, to rozmawiając z tym człowiekiem, nie możesz rozmawiać z żadną z nich.
To jest jeszcze ciekawsze. Jeżeli pacjent nosi dwie, których zresztą nie może nosić, bo nie, to automatycznie wpada w stupor. Bo tak.
Wyjaśnij zatem zależność fizyczną, która nie dopuszcza takiej możliwości, jeżeli to nie jedynie wiara, że skoro inni są świadomi jak my, a my mamy dostęp tylko do jednej - swojej - świadomości i nic nie wskazuje, że hodujemy ich w sobie więcej, to inny osobnik nie ma prawa mieć inaczej, nawet po poważnej ingerencji w integralność mózgu i procesów mózgowych.

>To Ty zacząłeś pisać o mówieniu/twierdzeniu, a potem skrytykowałeś mnie za to, że odnosząc się do tego powtórzyłem treść Twojego błędu, by ją obalić?
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,741142#w742358
> \"salek\":
Nawet jeżeli obie twierdzą, że są świadome siebie, swego otoczenia i swoich emocji? Jedna z pewnością łże paskudnie, żebyż tylko wiedzieć która..

Fajnie że podkreśliłeś, że pisałem iż twierdzą. Nie mówią, jak to sam rozwinąłeś. Czujesz różnicę? Wskazałem Ci nawet bezpodstawność owego rozwinięcia kolejnym przykładem. Tak więc nie łap mnie, przyjacielu, za słówka, wytykając błędy, których nie ma, tylko skup się na objaśnieniu przywiązania 1:1 świadomości do osoby inaczej niż ślepa wiara, że nie może być inaczej.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jednak świadomość może być zachowana tylko w jednej z nich.
>A to dlaczego?

Sorry, zaplątałem się. Chodzi o to, że nie można stwierdzić, że są 2 świadomości, bo komunikują to przez jedną osobę, więc jak chciałbyś odróżnić 2 osobowości od 2 świadomości? 2 osobowości polegają na tym, że komuś raz wydaje się, że jest jedną z nich, a raz że drugą i gdy jest jedną, to nie wie o drugiej - ta sama świadomość, ale utożsamia się raz z jednymi danymi, a innym razem z innymi. Właściwie to wystarczy zeżreć dragi, które zmieniają percepcję, by zorientować się, że osobowość i to czego doświadczamy to iluzja. Doświadcza tego ta sama jaźń.

>>Jeśli nie i są dwie osobne, to rozmawiając z tym człowiekiem, nie możesz rozmawiać z żadną z nich.
>To jest jeszcze ciekawsze. Jeżeli pacjent nosi dwie, których zresztą nie może nosić, bo nie, to automatycznie wpada w stupor. Bo tak.

Chodziło mi o to, że sam fakt, że wydaje Ci się, że rozmawiasz z 2 osobami, nie oznacza, że to 1 nie ma po prostu 2 osobowości w 1 jaźni.



>Fajnie że podkreśliłeś, że pisałem iż twierdzą. Nie mówią, jak to sam rozwinąłeś. Czujesz różnicę?

Nie. Chodzi o to, że sam fakt, że twierdzą/mówią nic nie znaczy, bo ja też mogę raz mówić, że jestem olsonem, a innym razem, że jestem 13 letnią dziewczynką mieszkającą w Vancouver
14-05-2017 20:16 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Chodzi o to, że nie można stwierdzić, że są 2 świadomości, bo komunikują to przez jedną osobę, więc jak chciałbyś odróżnić 2 osobowości od 2 świadomości?
Ale jeśli półkule są rozdzielone to albo każda ma swoją świadomość, albo jedna ma, a druga ma tylko osobowość bez świadomości. Tylko która? A może żadna nie ma?

Według mnie każda ma pół świadomości.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ale jeśli półkule są rozdzielone to albo każda ma swoją świadomość

Jeśli tak jest to nie da się tego zweryfikować. Jednak ciekawe jak wtedy świadomość dzieli się na 2 w kontekście tego co odczuwał cały pojedynczy mózg. Czy ona przenosi się do jednej z półkul, a druga świadomość powstaje od kopa i myśli, że ma historię tej poprzedniej osoby? Wykracza to poza możliwości mojej wyobraźni.

>albo jedna ma, a druga ma tylko osobowość bez świadomości. Tylko która? A może żadna nie ma?

No i to są ciekawe pytania. Ciekawe czy dałoby się w ogóle znaleźć na to odpowiedzi, ale podejrzewam, że nawet nie ma jak.

>Według mnie każda ma pół świadomości.

Czemu tak sądzisz i jak chcesz podzielić coś niepoliczalnego jak świadomość?
14-05-2017 22:19 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>>Ale jeśli półkule są rozdzielone to albo każda ma swoją świadomość
>Jeśli tak jest to nie da się tego zweryfikować.
To samo miałem pisać. Twoja koncepcja świadomości jest nieweryfikowalna, więc ta dyskusja to takie gdybanie.

>Czy ona przenosi się do jednej z półkul, a druga świadomość powstaje od kopa i myśli,
>że ma historię tej poprzedniej osoby?
Nie może się przenieść, bo jak, skoro półkule są rozdzielone?

>Wykracza to poza możliwości mojej wyobraźni.
Co "gorsze", już się nie rozdziela półkul, więc marne szanse na wzbogacenie wyobraźni.
Chociaż...
Niedawno trafiłem na coś genialnego.
wyborcza.p(*)_medium=nlt&utm_campaign=nauka
Być może dzięki temu nasza wyobraźnia rozwinie się niesamowicie.
Ja w każdym razie jestem bardzo ciekawy.

>>Według mnie każda ma pół świadomości.
>Czemu tak sądzisz i jak chcesz podzielić coś niepoliczalnego jak świadomość?
W jakim sensie świadomość jest niepoliczalna? Przecież każdy ma jedną.

Jeśli obie półkule tworzą świadomość, to każda ma swój wkład. I ten wkład zostaje, czyli okrojona świadomość. (Zubożona o wkład drugiej półkuli)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Ale jeśli półkule są rozdzielone to albo każda ma swoją świadomość
>>Jeśli tak jest to nie da się tego zweryfikować.
>To samo miałem pisać. Twoja koncepcja świadomości jest nieweryfikowalna, więc ta dyskusja to takie gdybanie.

Która koncepcja? Przedstawiłem kilka hipotez, a nie jakąś konkretną koncepcję.

>>Czy ona przenosi się do jednej z półkul, a druga świadomość powstaje od kopa i myśli,
>>że ma historię tej poprzedniej osoby?
>Nie może się przenieść, bo jak, skoro półkule są rozdzielone?

No w którejś półkuli była wcześniej... Więc w niej została, co opisałem jako "przeniosła się" do jednej z półkul, bo w drugiej ma być ta druga, albo ta druga jest martwa i tylko działa jakby była żywa. Może czynnik życia jest w jednej z półkul, albo w układzie limbicznym? Nie wiadomo.

>>Wykracza to poza możliwości mojej wyobraźni.
>Co "gorsze", już się nie rozdziela półkul, więc marne szanse na wzbogacenie wyobraźni.
>Chociaż...
>Niedawno trafiłem na coś genialnego.
>wyborcza.p(*)_medium=nlt&utm_campaign=nauka
>Być może dzięki temu nasza wyobraźnia rozwinie się niesamowicie.
>Ja w każdym razie jestem bardzo ciekawy.

Też jestem ciekaw. Pod względem wynalazków chyba zbliżają się naprawdę ciekawe czasy, o ile imigranci nas wcześniej nie zaleją, bądź Rosja czegoś nie odwali.

>>>Według mnie każda ma pół świadomości.
>>Czemu tak sądzisz i jak chcesz podzielić coś niepoliczalnego jak świadomość?
>W jakim sensie świadomość jest niepoliczalna? Przecież każdy ma jedną.

Jak to jedną? Nie zauważyłem bym mógł jakoś policzyć swoją świadomość

>Jeśli obie półkule tworzą świadomość, to każda ma swój wkład. I ten wkład zostaje, czyli okrojona świadomość. (Zubożona o wkład drugiej półkuli)

Czyli ta świadomość jest wg Ciebie gdzie?
21-05-2017 20:13 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Która koncepcja?
Świadomość jednakowa dla wszystkich, będąca poczuciem bycia żywym.
Jednocześnie brak tego poczucia oznacza dla Ciebie bycie martwym.
( albo ta druga jest martwa i tylko działa jakby była żywa)

Przy tych założeniach Twoje wnioski są słuszne.

>Może czynnik życia jest w jednej z półkul, albo w układzie limbicznym? Nie wiadomo.
To jest możliwe.

>Pod względem wynalazków chyba zbliżają się naprawdę ciekawe czasy,
Oj, zbliżają.

>o ile imigranci nas wcześniej nie zaleją,
Też mnie martwi ta ich nauka z Koranu.

>Czyli ta świadomość jest wg Ciebie gdzie?
Były kiedyś doświadczenia, sprawdzano różnicę w aktywności mózgu, kiedy ktoś odbiera bodźce świadomie i nieświadomie. I ta różnica była w 3 obszarach mózgu dość rozległych.


Ale akurat przypomniałem sobie coś niezwykle ciekawego.
Jest taka choroba, w której pacjent czuje się martwy i czasem naprawdę wierzy w to, że już umarł. Zbadano mózg takiej osoby i okazało się, że 1 część mózgu jest bardzo mało aktywna. No to chyba mamy odpowiedź, tylko trochę poszperać.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Która koncepcja?
>Świadomość jednakowa dla wszystkich, będąca poczuciem bycia żywym.
>Jednocześnie brak tego poczucia oznacza dla Ciebie bycie martwym.
>( albo ta druga jest martwa i tylko działa jakby była żywa)
>Przy tych założeniach Twoje wnioski są słuszne.

No ale ja nie czynię żadnych założeń, tylko tak definiuję życie - jako świadomość właśnie w tym znaczeniu. Działania w sensie logicznych obliczeń może wykonywać martwy komputer.

>>Czyli ta świadomość jest wg Ciebie gdzie?
>Były kiedyś doświadczenia, sprawdzano różnicę w aktywności mózgu, kiedy ktoś odbiera bodźce świadomie i nieświadomie. I ta różnica była w 3 obszarach mózgu dość rozległych.

Nie chodzi mi o doświadczanie bodźców, tylko o bazę dla doświadczania, czyli świadomość. Wszystko czego doświadczasz jest na "ekranie" Twojej świadomości. Tylko ekran jest płaski i widziany z zewnątrz, a my doświadczamy tego w 3d od wewnątrz.

>Ale akurat przypomniałem sobie coś niezwykle ciekawego.
>Jest taka choroba, w której pacjent czuje się martwy i czasem naprawdę wierzy w to, że już umarł. Zbadano mózg takiej osoby i okazało się, że 1 część mózgu jest bardzo mało aktywna. No to chyba mamy odpowiedź, tylko trochę poszperać.

No ale to dalej nie to, bo żywy i normalnie świadomy człowiek może mieć psychozę, że jest martwy. To tak samo jak czasem się śni, że się budzę, a to jednak dalej sen, tylko jest przez to bardziej realistyczny. To tu w odwrotną stronę, ale nadal poczucie pacjenta, że nie żyje jest wyświetlane w jego świadomości, czyli chłop żyje.
Episode_2 (3284 punktów)
>No ale ja nie czynię żadnych założeń, tylko tak definiuję życie
Czepiasz się słówka.

>Działania w sensie logicznych obliczeń może wykonywać martwy komputer.
Jak i martwa półkula mózgowa.

>ale nadal poczucie pacjenta, że nie żyje jest wyświetlane w jego świadomości, czyli chłop żyje.
Też tak uważam, ale teraz to już nie wiem, a co Ci chodzi, jak sobie wyobrażasz to poczucie bycia żywym.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No ale ja nie czynię żadnych założeń, tylko tak definiuję życie
>Czepiasz się słówka.

Wg mnie w tym przypadku słówko "założenia" było istotne.

>>Działania w sensie logicznych obliczeń może wykonywać martwy komputer.
>Jak i martwa półkula mózgowa.

Nie, podobnie jak popsuty na amen w sensie hardware komputer nie może.

>>ale nadal poczucie pacjenta, że nie żyje jest wyświetlane w jego świadomości, czyli chłop żyje.
>Też tak uważam, ale teraz to już nie wiem, a co Ci chodzi, jak sobie wyobrażasz to poczucie bycia żywym.

Normalnie, to akurat dla mnie oczywiste. Ludzie mogą mieć po narkotykach fazy np, że myślą, że nie żyją. Kolega mi kiedyś relacjonował takie wydarzenie. Normalnie żyjesz, ale myślisz, że nie żyjesz, bo coś się poj..ało na poziomie semantyki, teorii, logiki itd. Przecież to oczywiste, że to co się myśli to nie to samo co prawda, ani to co się czuje/wydaje. Oba obszary mogą się pokrywać i nawet się w danej sytuacji wyczerpywać, ale nie ma możliwości weryfikacji poza samym algorytmem myślenia. W pewnym momencie po prostu trzeba się zatrzymać i zrobić podsumowanie i jeśli nie ma wątpliwości w postaci negacji, to wniosek uznaje się za prawdę, by w ogóle coś móc myśleć. No i przecież ten proces u zdecydowanej większości jest zaburzony, co wykazuję empirycznie poprzez dyskusje z takimi osobnikami. No i wydaje mi się, że z tym się raczej zgadzasz?

Poczucie bycia żywym to przecież podstawa. Czujesz to jeśli żyjesz. No chyba, że tylko ja żyję, bo solipsyzm jest prawdą Mamy więc podstawę, coś co ezoterycy nazywają "ciałem eterycznym". Podoba mi się akurat ten podział:
1. ciało fizyczne (hardware), które w bezpośrednio widoczny sposób podlega przyczynom i skutkom.
2. "ciało eteryczne", które jest odczuciem, że się żyje, tzn odbieraniem bodźców w sposób świadomy.
3. emocje (układ limbiczny), czyli "ponad-instynkty" - są dla nas czymś jednocześnie wewnętrznym bo bezpośrednio odczuwanym, ale też zewnętrznym czyli czymś co nie podlega naszej kontroli, a pojawia się często wbrew chęciom i są to nasze aprioryczne postawy. #podświadomość
4. "ciało mentalne" - przestrzeń myśli i teorii - jeszcze bardziej oddalone od emocji, czyli jeszcze bardziej zewnętrzne względem "ciała eterycznego". "Przestrzeń matematyczna", algorytmy, ścisła logika, kategoryzowanie.
5. "przestrzeń" przyczyn i skutków - względem "ciała mentalnego" przyczyny i skutki są aprioryczne, jeszcze bardziej zewnętrzne, niekoniecznie wynikające z teorii (4), choć czasem dające się przewidzieć w jej obrębie - im doskonalsza teoria, tym bardziej pasuje do przestrzeni przyczyn i skutków (bezpośrednio powiązanej z ciałem fizycznym i resztą materii i prawami/zasadami, które "kierują" materią). #fakty
6. Wartości i priorytety, jeszcze bardziej zewnętrzne od faktów, bo te mogą być wartościowane negatywnie. Jeszcze bardziej zewnętrzne względem "ciała eterycznego". I tu muszę abstrahować trochę od dotychczasowego tematu, bo tu właśnie ludzie mają największy problem, lub ignorując go stają się podludźmi - małpami/botami. Jak zauważył Kierkegaard zasady etyczne stają się nie do sprostania człowiekowi (w tym momencie można to wytłumaczyć tym, że kora przedczołowa jest najmłodsza ewolucyjnie i słabo rozwinięta, w przeciwieństwie do układu limbicznego). Pragnienia (pochodzące ze sfery emocji) stają się albo czymś wrogim wartościom (jeśli ktoś ma złe pragnienia wg znanych przyczyn i skutków, albo jest ascetą czyli w jakimś sensie niemądrym człowiekiem), albo czymś czemu podporządkowane są zracjonalizowane wartości (u małpoludzi lub botoludzi, nie radzących sobie z myśleniem na poziomach 4 i 5). Sednem życia jest znalezienie równowagi między pragnieniami, a wartościami, co jednak nie dla każdego jest możliwe już na starcie, a dla wielu jest tak z winy niszczycielskiego wpływu stresu na korę przedczołową.
7. Idea/religia - wg mnie to jest w ogóle w pełni szkodliwy "poziom". Jest całkowicie oddalony od wszystkich poprzednich poziomów i w dodatku całkowicie abstrakcyjny, tak że nie obejmują go zasady logiki, ani fakty. Choć można powiedzieć, że prawidłowa idea może powstać na poziomie 6, ale to kwestia indywidualna, bo nie istnieje żaden ogólny prawidłowy system - poziom idei ma dotyczyć z założenia podejścia nie egocentrycznego, a światocentrycznego. Jedynie negacja tego poziomu ma wartość realną, bo prowadzi ona do podobnego konfliktu jaki miał Kierkegaard na poziomie wartości, do konfliktu na poziomie idei. Kłóci się ewidentnie poziom faktów z poziomem idei i "tego co by było dobre". Poziom pragnień poszczególnych ludzi z tym co faktycznie byłoby dla nich dobre i tym, że w dodatku nie da się tego wprowadzić w życie.

No i wracając znów do sedna i zamykając temat - odczucie, że się żyje czyli "ciało eteryczne" to taki ekran, na którym "wyświetlane" są dane z pozostałych poziomów. No i teoria wypowiadana przez kogoś to dla nas nigdy nie poziom 2. Czyli gdy ktoś mówi, że jest świadomy, to dla nas są 2 możliwości:
- jest świadomy i mówi prawdę
- nie jest świadomy, ale mówi, że jest

Do cudzego "ciała eterycznego" nie mamy nigdy bezpośredniego dostępu i nie da się takowego posiadać, bo to byłby już nasz dostęp, a nie faktyczna świadomość tej osoby.

To jakie ktoś przetwarza memy i co twierdzi oraz co robi, to już przestrzeń powyżej poziomu 2, lub poniżej bo bezpośrednio na poziomie 1 (w zależności od interpretacji, bo należy pamiętać, że i tak każda interpretacja jest jako taka fałszywa i tylko w jakimś stopniu oddaje prawdę).
salek (4701 punktów)
>Sorry, zaplątałem się. Chodzi o to, że nie można stwierdzić, że są 2 świadomości, bo komunikują to przez jedną osobę, więc jak chciałbyś odróżnić 2 osobowości od 2 świadomości?
Badając funkcjonalność systemu, a nie prowadząc ograniczony wywiad. Jeżeli proces zależy od zintegrowanej sygnalizacji obu półkul, to uszkodzenie szyny integrującej doprowadzi do rozpadu procesu - w skrajnym przypadku do ukonstytuowania się dwóch osobnych procesów. Zwłaszcza, gdy jedna 'osobowość' ma dostęp do zasobów zlokalizowanych w obrębie jednej półkuli (np. aparat mowy, kontrola kończyn jednej połowy ciała), a druga - drugiej półkuli (inne ośrodki, druga strona ciała). Albo gdy obie mają różne cele. Dlatego poważne uszkodzenie spoidła wielkiego, które najprawdopodobniej integruje sygnalizację obu półkul może doprowadzić do rozpadu całości na dwie osobne świadomości. Oczywiście to ten najprostszy przypadek.. określenie, czy mówimy o osobnych świadomościach w przypadku psychiatrycznego zespołu jaźni wielokrotnej byłoby oczywiście trudniejsze, ale nie sądzę, żeby niemożliwe.
Rozumiesz już, dlaczego twierdzenie, mówienie a pisanie to różne rzeczy, a na dodatek mogę mieć kontakt z obu świadomościami półkul niezależnie od siebie, nawet mimo kontaktu 'przez jedną osobę'?

> 2 osobowości polegają na tym, że komuś raz wydaje się, że jest jedną z nich, a raz że drugą i gdy jest jedną, to nie wie o drugiej - ta sama świadomość, ale utożsamia się raz z jednymi danymi, a innym razem z innymi.
A jeżeli obie te czynności dzieją się jednocześnie? Pisałem przecież: jedna ręka wciąga spodnie, a druga spódnicę. O, przyjacielu, nie czytasz uważnie..
Są też relacje o przypadkach jaźni wielokrotnej, gdzie poszczególne osobowości wiedziały o sobie i relacjonowały to, co robiły inne. To też 'przełączanie osobowości w ramach jednej jaźni'?

>>Fajnie że podkreśliłeś, że pisałem iż twierdzą. Nie mówią, jak to sam rozwinąłeś. Czujesz różnicę?
>Nie.
Cóż.. rzadko jest okazja rozmawiać z osobą, która potrafi w dyskusji szczerze przyznać, że czegoś nie rozumie. To robi wrażenie. Żeby jednak zaraz brnąć w 'czynnik życia' i jedną możliwą świadomość związaną z ciałem?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Sorry, zaplątałem się. Chodzi o to, że nie można stwierdzić, że są 2 świadomości, bo komunikują to przez jedną osobę, więc jak chciałbyś odróżnić 2 osobowości od 2 świadomości?
>Badając funkcjonalność systemu, a nie prowadząc ograniczony wywiad.

Funkcjonalność? Teraz Ty się zapętliłeś, bo świadomości jako odczucia nie zmierzysz badając funkcjonalność. Ta "martwa" część może być więc bardziej funkcjonalna niż żywa. Bot może być bardziej funkcjonalny niż zwierzę mające świadomość (jeśli w ogóle zwierzęta ją mają, ale znów: nie wiemy jak to sprawdzić, tzn nie da się). Idąc dalej: nie możemy nawet wiedzieć czy inni ludzie mają świadomość, czy to jedynie ja (Ty pomyśl, że Ty) na skutek jakiejś dziwnej mutacji mam świadomość. Można badać ich mądrość, inteligencję, ale nie świadomość. Jeszcze dalej: skąd wiesz, że w Twoim mózgu nie ma drugiej świadomości, innej niż Twoja? Nie mógłbyś tego sprawdzić.

>Jeżeli proces zależy od zintegrowanej sygnalizacji obu półkul, to uszkodzenie szyny integrującej doprowadzi do rozpadu procesu - w skrajnym przypadku do ukonstytuowania się dwóch osobnych procesów.

No nie wiem. Podobno kobiety mają lepszą synchronizację między półkulami, z kolei u mężczyzn jest lepsze połączenie między przodem, a tyłem mózgu. Nie sądzę by miało to kluczowy wpływ na podział świadomości i by była ona akurat w którejś z półkul. Tzn też trudno powiedzieć, bo żadnej tego typu hipotezy nie ma jak zweryfikować. Dlatego zresztą temat jest taki ciekawy

>Zwłaszcza, gdy jedna 'osobowość' ma dostęp do zasobów zlokalizowanych w obrębie jednej półkuli (np. aparat mowy, kontrola kończyn jednej połowy ciała), a druga - drugiej półkuli (inne ośrodki, druga strona ciała).

Czemu używasz słowa "osobowość" jako zamiennika słowa "świadomość"?

>Albo gdy obie mają różne cele

Np chcę się napić wódki i wiem, że nie powinienem? To w takim razie każdy ma wiele świadomości. Albo osobowości, bo straciłem rachubę czy piszesz o jednym, czy o drugim.

>Dlatego poważne uszkodzenie spoidła wielkiego, które najprawdopodobniej integruje sygnalizację obu półkul może doprowadzić do rozpadu całości na dwie osobne świadomości.

Nadal nie wiem skąd to przejście od braku synchronizacji półkul do istnienia dwóch świadomości w jednym mózgu. A może to pień mózgu wytwarza świadomość? Nie wiadomo.

>Oczywiście to ten najprostszy przypadek.. określenie, czy mówimy o osobnych świadomościach w przypadku psychiatrycznego zespołu jaźni wielokrotnej byłoby oczywiście trudniejsze, ale nie sądzę, żeby niemożliwe.

No właśnie niemożliwe. Choć jakoś intuicyjnie skłaniałbym się do tego, że mowa tutaj o zaburzeniach samoidentyfikacji i tego co jest w polu świadomości, ale nie samej świadomości.

>Rozumiesz już, dlaczego twierdzenie, mówienie a pisanie to różne rzeczy, a na dodatek mogę mieć kontakt z obu świadomościami półkul niezależnie od siebie, nawet mimo kontaktu 'przez jedną osobę'?

No to ja przecież właśnie w poprzednim poście pisałem, że twierdzenie czegoś, a faktyczna świadomość to zupełnie inne rzeczy. Z tym, że mówienie=twierdzenie i pisanie. Wszystko jedno. Cokolwiek by ten człowiek nie stwierdził, to nie świadczyłoby to w żaden sposób o tym, że są w nim 2 świadomości.

>> 2 osobowości polegają na tym, że komuś raz wydaje się, że jest jedną z nich, a raz że drugą i gdy jest jedną, to nie wie o drugiej - ta sama świadomość, ale utożsamia się raz z jednymi danymi, a innym razem z innymi.
>A jeżeli obie te czynności dzieją się jednocześnie? Pisałem przecież: jedna ręka wciąga spodnie, a druga spódnicę. O, przyjacielu, nie czytasz uważnie..

A wiesz jak to się dzieje, że gdy włączysz radio to masz stereo? Otóż nie ma technicznej możliwości wysyłania na tej samej częstotliwości (powiedzmy 94 MHz) dwóch alternatywnych ścieżek dla obu kanałów, dlatego wymyślono koder i dekoder stereo - na zmianę wysyłane są obie ścieżki w jednym sygnale, a zmiana jest zbyt szybka, by była do wyłapania przez ludzkie ucho. Myślę, że tu mechanizm jest w jakimś sensie analogiczny, albo jedna część wykonuje czynności automatycznie, poza świadomością. A może obie są czynione bez świadomości, bo może jej już w tym mózgu nie ma, choć jeszcze czynnościowo działa.

>Są też relacje o przypadkach jaźni wielokrotnej, gdzie poszczególne osobowości wiedziały o sobie i relacjonowały to, co robiły inne. To też 'przełączanie osobowości w ramach jednej jaźni'?

Jedna jaźń myśli, że wie - nadal mowa o osobowościach(1), a one są wyświetlane w 1 świadomości(2).
19-05-2017 22:01 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>A wiesz jak to się dzieje, że gdy włączysz radio to masz stereo? Otóż nie ma technicznej możliwości wysyłania na tej samej częstotliwości (powiedzmy 94 MHz) dwóch alternatywnych ścieżek dla obu kanałów, dlatego wymyślono koder i dekoder stereo - na zmianę wysyłane są obie ścieżki w jednym sygnale

Jak już przyjacielu zamierzasz opowiadać bzdury, to upewnij się choć, że nie jest łatwo to zweryfikować. A tak palnąłeś od razu trzy głupoty.. i jak tu z Tobą rozmawiać poważniej? Strach pomyśleć jakie brednie mógłbyś opowiadać, gdy nie jest tak łatwo złapać Cię za rękę. Wrzucasz tezy bez żadnej argumentacji trzymając się ich jak pijany płota, wskazanych tez i argumentacji nie rozumiesz, metafory też budujesz bez zrozumienia podstawy metafory, a na dodatek kręcą Cię debaty na jakoby nieweryfikowalne tematy. Rozważ może karierę kaznodzieja...

Miłego dnia.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A tak palnąłeś od razu trzy głupoty

Ale żadnej nie jesteś w stanie wskazać i na żadną odpowiedzieć?

Niby jakie bzdury? Chodzi o to, że nie rozumiesz podstaw?
19-05-2017 22:29 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Miałbym odpowiadać na bzdury? Żartujesz sobie..

Wszystkie trzy masz we wskazanym akapicie. Potrzebujesz mniej-więcej pół godziny, dostępu do google'a i odrobiny samokrytycyzmu. Powodzenia.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Miałbym odpowiadać na bzdury? Żartujesz sobie..

No jeśli nie odpowiesz to wyjdziesz na gołosłownego rozmówcę. Ja zazwyczaj odpowiadam na bzdury. Większość moich postów opiera się na krytyce idiotyzmu.

>Wszystkie trzy masz we wskazanym akapicie.

Wskazany akapit to pewniki i podstawy. Możesz negować podstawy elektroniki, ale wtedy dostaniesz Nobla.

>Potrzebujesz mniej-więcej pół godziny, dostępu do google'a i odrobiny samokrytycyzmu. Powodzenia.

Czyli zostałeś zaorany i nie potrafiąc przyznać się do błędu brniesz w żałosne wypociny jak większość. Szkoda, bo to jednak rozczarowanie w Twoim przypadku.
19-05-2017 23:50 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
Buhaha.. wskazany akapit to pewniki i podstawy. Ciekawe tylko czyje.. Hm.. a może by tak rzucić jakiś skrót? Dowiem się więcej na kogo wyjdę swymi żałosnymi tekstami i jak zostałem zaorany, jeżeli nie wyłożę olsonowi kawy na ławę detalicznie gdzie się wygłupił. Ale nie... niech no poduma trochę sam. No chyba że ma taką forsę, to niech pokaże, to uzgodnimy komitet który rozsądzi, kto kogo zaorał - komitet noblowski nie wręcza nagród za oczywistości. Choć pewnie nie poduma i nie wyduma nic poza kolejnymi peanami jakie to krytyki idiotyzmów uskutecznia. I o to panie drogi chodzi... doszedłeś, chłopie, do takiej wprawy w krytyce, że w rzeczach wykraczających poza swój zestaw przekonań i obszar pojmowania widzisz tylko godne krytyki idiotyzmy.. co było niestety widać w naszej wymianie zdań. A w rżnięciu głupa niestety dobry jesteś.. W takich warunkach wyjaśnianie zawiłości bawi, ale bardzo krótko, a potem już nawet skrótów jakoby zaprzeczających podstawom nie ma się ochoty zamieszczać : skoro rozmówca i tak będzie fachowo rżnął głupa, że mimo iż nie miał racji, to jednak miał rację, to po co się starać?

Btw za słowa uznania dziękuję, nawet jeżeli podane w takiej formie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I pięknie się kompromitujesz, pokazując swoje prymitywne emocje. Oczywiście lepiej było tyle napisać, zamiast odnieść się do meritum. Za trudne, nie?

mirror.1tb(*).pl/radio/genmod.html#g_stereo

Tu sobie poczytaj i nie męcz już, tylko albo odnieś się do tematu, albo nie pisz, zamiast się emocjonować jak jakiś pijaczyna spod budki z piwem.
rogaliczek (669 punktów)
>Gdyby tak przekrojono mózg na 2 części, to (gdyby się fizycznie dało, bo to niemożliwe) ciekawe czy obie połówki miałyby wtedy osobną świadomość. Umarłaby wtedy jedna i powstałyby dwie nowe, czy może w jednej połówce zostałaby stara świadomość, a w drugiej powstałaby nowa?

No właśnie dlatego porównałem świadomość do plasteliny. Mózgi też można by ze sobą jakoś połączyć jak w niektórych ekstremalnych przypadkach bliźniaków syjamskich i czy wtedy jedna ze świadomości by zniknęła? Cały czas utożsamiasz się ze swoimi rozmyślaniami zamiast z tym właśnie fenomenem któremu służy cały wszechświat. Mając odpowiednią wiedzę można spokojnie odtworzyć każdy mózg i kontynuować rozwój świadomości na różne sposoby.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Gdyby tak przekrojono mózg na 2 części, to (gdyby się fizycznie dało, bo to niemożliwe) ciekawe czy obie połówki miałyby wtedy osobną świadomość. Umarłaby wtedy jedna i powstałyby dwie nowe, czy może w jednej połówce zostałaby stara świadomość, a w drugiej powstałaby nowa?
>No właśnie dlatego porównałem świadomość do plasteliny. Mózgi też można by ze sobą jakoś połączyć jak w niektórych ekstremalnych przypadkach bliźniaków syjamskich i czy wtedy jedna ze świadomości by zniknęła?

Ich mózgi byłyby osobne, ale połączone. Nadal jest 2 bliźniaków - 2 świadomości w dwóch częściowo osobnych, a częściowo połączonych mózgach.

>Cały czas utożsamiasz się ze swoimi rozmyślaniami zamiast z tym właśnie fenomenem któremu służy cały wszechświat.

Nic podobnego. Właśnie wręcz przeciwnie - nie utożsamiam się z niczym. Ewentualnie częściowo z tym fenomenem, bo on sam nie jest ściśle powiązany z treścią, lecz jest statycznym elementem treści, który ciągle przetwarza coś z zewnątrz, odbierając bodźce z organizmu, który odbiera bodźce z otoczenia. Te bodźce są przetwarzane w polu świadomości, którą roboczo nazywam "moją".

>Mając odpowiednią wiedzę można spokojnie odtworzyć każdy mózg i kontynuować rozwój świadomości na różne sposoby.

Niekoniecznie, bo wiedza o losowym charakterze niektórych zjawisk nie pozwala nam na odtworzenie każdego mózgu. Można odtworzyć ten sam program, ale w różnych wariantach zrealizuje się on inaczej. No i "kto" inny będzie odczuwał przetwarzanie tego programu, czyli inny hardware wytworzy inną, ale prawie taką samą świadomość.
rogaliczek (669 punktów)
>Ich mózgi byłyby osobne, ale połączone. Nadal jest 2 bliźniaków - 2 świadomości w dwóch częściowo osobnych, a częściowo połączonych mózgach.

Nie częściowo osobnych ale tak połączonych, że wszystkie wrażenia z jednego mózgu są równocześnie generowane w drugim mózgu. Wspólny układ nerwowy i pamięć. Jak to miałoby obsługiwać 2 świadomości? Nakładałyby się na siebie w jakimś niefizycznym wymiarze?

>Nic podobnego. Właśnie wręcz przeciwnie - nie utożsamiam się z niczym. Ewentualnie częściowo z tym fenomenem, bo on sam nie jest ściśle powiązany z treścią, lecz jest statycznym elementem treści, który ciągle przetwarza coś z zewnątrz, odbierając bodźce z organizmu, który odbiera bodźce z otoczenia. Te bodźce są przetwarzane w polu świadomości, którą roboczo nazywam "moją".

No ale piszesz czasami, że jesteś "uwięziony w ciele" albo pytasz dlaczego "powstałeś czy egzystujesz akurat tutaj w tym ciele"? Przecież te stwierdzenia nie mają sensu bo wynikają one z tego co zostało dodane do tego co już było czyli fenomenu od którego się to wywodzi i jest fundamentem, początkiem każdej świadomości.

>No i "kto" inny będzie odczuwał przetwarzanie tego programu, czyli inny hardware wytworzy inną, ale prawie taką samą świadomość.

No właśnie cały czas próbuje wyjaśnić,że nie ma żadnego "kogoś" lub jest tylko jeden obiekt który można tak potraktować. Jeśli zdarzyło Ci się kiedyś stracić przytomność to wiesz, że chwilę po ocknięciu się występuje takie zjawisko, że jesteś świadomy samego obrazu i dźwięku bez żadnej interpretacji. Cokolwiek byś widział i słyszał są to całkowicie chaotyczne neutralne bodźce. Taki stan ma jakąś reprezentację fizyczną tak jak każdy inny stan świadomości. Skoro utożsamiasz się z qualiami a nie z osobowością to znaczy,że to nadal jesteś Ty. Można by skasować pamięć i tak zostawić albo wgrać coś zupełnie innego i nadal to byłbyś Ty. Każda świadomość posiada tego rodzaju rdzeń. I teraz ja uważam, że ten rdzeń czy coś tam jeszcze pod nim, jest wspólne dla wszystkich tak jak elektron co może występować w kilku miejscach równocześnie. Nie jestem jednak Ciebie świadomy bo Cie nie pamiętam, tak samo Ty o "sobie" zapomnisz gdy umrzesz. Gdyby było inaczej to nie mógł bym się rozwijać testując odmiennej perspektywy i w efekcie nie doszedłbym nawet do tego poziomu co teraz. W przyszłości gdy powstanie AI będzie można odtworzyć ze wspólnego pola doświadczeń świadomości(tej wielkiej kuli plasteliny w której rozpływa się każda rozpadnięta kuleczka) dowolne pożądane doświadczenie w VR.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie częściowo osobnych ale tak połączonych, że wszystkie wrażenia z jednego mózgu są równocześnie generowane w drugim mózgu. Wspólny układ nerwowy i pamięć. Jak to miałoby obsługiwać 2 świadomości? Nakładałyby się na siebie w jakimś niefizycznym wymiarze?

Wszystkie wrażenia? A to twierdzisz, że istnieją tego typu bliźniaki syjamskie?

Byłyby wtedy 2 identyczne świadomości, czy byłby to 1 mózg obsługujący 2 ciała?

>No ale piszesz czasami, że jesteś "uwięziony w ciele" albo pytasz dlaczego "powstałeś czy egzystujesz akurat tutaj w tym ciele"? Przecież te stwierdzenia nie mają sensu bo wynikają one z tego co zostało dodane do tego co już było czyli fenomenu od którego się to wywodzi i jest fundamentem, początkiem każdej świadomości.

Nie rozumiem. W ciele jest "uwięziona" świadomość, która jest z tym ciałem nieodłącznie związana, bo przez nie jest wytwarzana.

>>No i "kto" inny będzie odczuwał przetwarzanie tego programu, czyli inny hardware wytworzy inną, ale prawie taką samą świadomość.
>No właśnie cały czas próbuje wyjaśnić,że nie ma żadnego "kogoś" lub jest tylko jeden obiekt który można tak potraktować. Jeśli zdarzyło Ci się kiedyś stracić przytomność to wiesz, że chwilę po ocknięciu się występuje takie zjawisko, że jesteś świadomy samego obrazu i dźwięku bez żadnej interpretacji.

Tak i właśnie o tym piszę, że ta świadomość bezosobowa to właśnie "ja". Problemem jest opis, bo tworzy z "ja" obiekt, ale unikam tego problemu poprzez stwierdzenie, że język ma charakter metaforyczny i używa uobiektowienia do opisania czegokolwiek.

>Cokolwiek byś widział i słyszał są to całkowicie chaotyczne neutralne bodźce. Taki stan ma jakąś reprezentację fizyczną tak jak każdy inny stan świadomości. Skoro utożsamiasz się z qualiami a nie z osobowością to znaczy,że to nadal jesteś Ty.

Nie utożsamiam się. Nie da się jednak inaczej tego opisać językiem niż pisząc tak jakbym się trochę utożsamiał To ograniczenie języka, a nie myśli i odczuć.

>Można by skasować pamięć i tak zostawić albo wgrać coś zupełnie innego i nadal to byłbyś Ty.

Tak i właśnie ten "ja" jest uwięziony w doświadczaniu interpretacji tych danych, które przetwarza/obserwuje.

>Każda świadomość posiada tego rodzaju rdzeń. I teraz ja uważam, że ten rdzeń czy coś tam jeszcze pod nim, jest wspólne dla wszystkich tak jak elektron co może występować w kilku miejscach równocześnie.

A ja uważam, że to takie samo dla wszystkich, tak jak różne monitory niezależnie od siebie wyświetlają coś na ekranie. Ludzie utożsamiają się z tym co jest wyświetlane (uobiektowiają się), a ja nie bo jak już to prędzej z tym kto to ogląda/doświadcza, choć i to "ja" nie ma formy osobowej, ani obiektu.
07-05-2017 01:07 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>świadomość nie jest mózgiem, tylko czymś, co wynika z działania tego mózgu
Pytanie czy tylko mózgu, skoro dzikie dzieci robią wrażenie mniej świadomych od dzieci cywilizowanych.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
07-05-2017 12:34 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Grubsze pytanie: czy mówimy o tym samym, skoro ja o niedostępnym do wglądu zjawisku, a Ty o zachowaniu.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>czy mówimy o tym samym, skoro ja o niedostępnym do wglądu zjawisku, a Ty o zachowaniu.
Skoro podważyłam zasadność Twoich domniemań, to pewnie tak.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
07-05-2017 17:56 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Cóż.. warto wiedzieć, że sugestia niezupełnie na temat to podważenie czegokolwiek. Niemniej jednak dziękuję za chęci.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>sugestia niezupełnie na temat to podważenie czegokolwiek
Bo właśnie pisaniu "czegokolwiek" próbowałam tu zapobiec.


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>świadomość nie jest mózgiem, tylko czymś, co wynika z działania tego mózgu
>Pytanie czy tylko mózgu, skoro dzikie dzieci robią wrażenie mniej świadomych od dzieci cywilizowanych.

Odpowiedź tkwi w strukturze ich mózgu - są mniej cywilizowane, więc nie rozwinęły myślenia charakterystycznego dla wyedukowanego mózgu. Piszesz o różnicach w softwarze, co też przekłada się na hardware. Poza tym podejrzewam, że mylisz tu na zasadzie ekwiwokacji 2 znaczenia słowa "świadomość". Jednym znaczeniem jest sposób myślenia, czyli bycie świadomym jakichś mechanizmów (rozumienie ich), a drugim jest sam fakt, że cokolwiek się postrzega, czyli się żyje i się to czuje (świadomość jaką przypisujemy także zwierzętom, które przecież nie myślą, ale czują).
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> świadomość nie jest mózgiem, tylko czymś, co wynika z działania tego mózgu
>>Pytanie czy tylko mózgu, skoro dzikie dzieci robią wrażenie mniej świadomych od dzieci cywilizowanych.
>Odpowiedź tkwi w...
Skro wiesz gdzie jej szukać, daj znać, jak ją znajdziesz.

>nie rozwinęły myślenia
Czyli świadomości, to właśnie napisałam.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Skro wiesz gdzie jej szukać, daj znać, jak ją znajdziesz.

No to dałem znać w poście, do którego się odnosisz, więc po co cytujesz sam początek odpowiedzi i ignorujesz to co napisałem dalej?

>>nie rozwinęły myślenia
>Czyli świadomości, to właśnie napisałam.

Myślenie to właściwość świadomych istot. Świadomość nie jest myśleniem. Świadomość to fakt, że żyjesz, a myślenie to czynność świadomości.
rhquodwa (24 punktów)
Dzikie dziecko może mieć bardziej rozwiniętą samoświadomość jakiegoś typu ode mnie? Myślę że tak skoro zmysłem psychicznym i intelektem dotknęło wielowymiarowo zagrożenia i idących za tym następstw.
?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Skro wiesz gdzie jej szukać, daj znać, jak ją znajdziesz.
>No to dałem znać
Guzik dałeś.

>po co [...] ignorujesz to co napisałem dalej
Po to, żeby nie angażować się w dywagacje nie wyjaśniające kwestii czy można przyjmować, że świadomość tylko z działania mózgu wynika, skoro tzw. dzikie dzieci robią wrażenie mniej świadomych.

>Świadomość to fakt, że żyjesz,
Co postanowiłeś mi uświadomić, bo sądzisz, że umarłam?

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
08-05-2017 02:22 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Skro wiesz gdzie jej szukać, daj znać, jak ją znajdziesz.
>>No to dałem znać
>Guzik dałeś.

Cytat:
Odpowiedź tkwi w strukturze ich mózgu - są mniej cywilizowane, więc nie rozwinęły myślenia charakterystycznego dla wyedukowanego mózgu. Piszesz o różnicach w softwarze, co też przekłada się na hardware. Poza tym podejrzewam, że mylisz tu na zasadzie ekwiwokacji 2 znaczenia słowa "świadomość". Jednym znaczeniem jest sposób myślenia, czyli bycie świadomym jakichś mechanizmów (rozumienie ich), a drugim jest sam fakt, że cokolwiek się postrzega, czyli się żyje i się to czuje (świadomość jaką przypisujemy także zwierzętom, które przecież nie myślą, ale czują).


>>po co [...] ignorujesz to co napisałem dalej
>Po to, żeby nie angażować się w dywagacje nie wyjaśniające kwestii czy można przyjmować, że świadomość tylko z działania mózgu wynika, skoro tzw. dzikie dzieci robią wrażenie mniej świadomych.

No to musisz sprecyzować o jakiej świadomości piszesz, bo to słowo ma więcej niż jedno znaczenie.

1. Świadomość jako ogół procesów inteligentnego umysłu
2. Świadomość jako rozumienie, bądź zdolność rozumienia
3. Świadomość jako odczuwanie/życie, czyli fenomen istnienia i zdawania sobie sprawy z czegokolwiek

Jeśli 1 i 2 to dzikie dziecko różni się dwoma rzeczami:
- ma uboższe schematy myślowe, wiedzę i liczbę czynników, które bierze pod uwagę (software)
- strukturą mózgu, co wynika bez pośrednio ze schematów myślenia, gdyż mózg jest plastyczny (hardware)

Jeśli 3 to być może nie różni się niczym, albo jest bardziej świadome dzięki byciu bliżej natury i swojej zwierzęcości, od której chcąc, nie chcąc teoretyczna inteligencja się odcina. Wręcz jest to nienaturalne z pkt widzenia dotychczasowego ewolucyjnego wykorzystywania mózgu przez przodków. Inteligencja nie jest standardową ludzką cechą, więc występuje w parze z cierpieniem lub chłodem emocjonalnym. Jeśli utożsamiasz świadomość z inteligencją, to warto o tym wspomnieć. Jeśli nie, to gdy pytam, też warto, aby pozbawić mnie wątpliwości, o którą pytam.

>Świadomość to fakt, że żyjesz,
>Co postanowiłeś mi uświadomić, bo sądzisz, że umarłam?

No to co powyżej napisałem, a także jest to w poprzednim poście, który cytuję (tam gdzie piszę o ekwiwokacji).
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>No to dałem znać
>>Guzik dałeś.
> Cytat:
Odpowiedź tkwi w strukturze ich mózgu - są mniej cywilizowane, więc nie rozwinęły myślenia charakterystycznego dla wyedukowanego mózgu. Piszesz o różnicach w softwarze, co też przekłada się na hardware. Poza tym podejrzewam, że mylisz tu na zasadzie ekwiwokacji 2 znaczenia słowa "świadomość". Jednym znaczeniem jest sposób myślenia, czyli bycie świadomym jakichś mechanizmów (rozumienie ich), a drugim jest sam fakt, że cokolwiek się postrzega, czyli się żyje i się to czuje (świadomość jaką przypisujemy także zwierzętom, które przecież nie myślą, ale czują).

Pytanie miało postać "czy tylko..?" więc w odpowiedzi powinno się pojawić potwierdzenie lub zaprzeczenie; tu go nie ma, więc nie ma odpowiedzi.

>musisz sprecyzować o jakiej świadomości piszesz
Jeśli jest wykluczone, że piszę o tej samej świadomości, o której pisał mój przedmówca, lub nie da się określić o jakiej on pisał, to faktycznie powinnam sprecyzować o jakiej.

>dzikie dziecko różni się dwoma rzeczami
Jeśli już, to dwiema.

>Jeśli utożsamiasz świadomość z inteligencją, to warto o tym wspomnieć. Jeśli nie, to gdy pytam, też warto, aby pozbawić mnie wątpliwości, o którą pytam.
W sporze warto dbać o to jedynie, by dyskusja skupiała się wokół dotyczących przedmiotu sporu faktów.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie wykręcaj się, tylko odpowiedz w końcu jaką świadomość masz na myśli...

Czy Tobie się wydaje, że to jest zabawne?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie wykręcaj się, tylko odpowiedz w końcu jaką świadomość masz na myśli...
Skoro nie masz lepszej koncepcji, to przyjmij, że tę samą, o której pisał mój przedmówca.

>Czy Tobie się wydaje, że to jest zabawne?
To co było zabawne oznaczyłam perskim okiem.


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To pokaż mi gdzie rozmówca sprecyzował o jakiej świadomości pisze. Ja przedstawiłem kilka znaczeń tego słowa i pytam, o którym piszesz.

No ale sama nie wiesz na co odpowiadasz i o czym piszesz
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>To pokaż mi gdzie rozmówca sprecyzował o jakiej świadomości pisze.
Jeżeli nie wiesz co miał na myśli mój przedmówca, to tym bardziej nie rozumiesz mojej na jego post odpowiedzi, czyli sam nie wiesz co komentujesz i o czym piszesz.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wręcz przeciwnie. Wiem czego nie sprecyzował przedmówca. Wiem też, że nie sprecyzowałaś swojej odpowiedzi. Gdyby było inaczej, to także potrafiłabyś teraz w prosty sposób wskazać, o którą definicję świadomości Ci chodzi. Bez tego mówisz o niczym, czyli bełkoczesz
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wręcz przeciwnie. Wiem czego nie sprecyzował przedmówca.
Jakie "przeciwnie", czyżbym napisała, że tego nie wiesz?

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Chodziło o świadomość. Co nazywasz świadomością i co nazwał nią Twój przedmówca? Bez sprecyzowania (a nie zostało to sprecyzowane) mówisz o niczym, czyli bełkoczesz
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Chodziło o świadomość.
"Chodziło o świadomość" nie odpowiada na pytanie "czyżbym napisała, że tego nie wiesz?".

>Co nazywasz świadomością i co nazwał nią Twój przedmówca? Bez sprecyzowania (a nie zostało to sprecyzowane) mówisz o niczym, czyli bełkoczesz
Fakt, że nie załapałeś o czym piszę ze swoim przedmówcą nie znaczy, że bełkotaliśmy. Ale skoro bełkotem ma być pisanie o czymś bez sprecyzowania przedmiotu dyskusji, to Twoje włączenie się słowami "Odpowiedź tkwi w... itd" bełkotem jak najbardziej jest.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Chodziło o świadomość.
>"Chodziło o świadomość" nie odpowiada na pytanie "czyżbym napisała, że tego nie wiesz?".

Tak, nie odpowiada. I co w związku z tym? Moje pytanie jest nadal pozostawione bez odpowiedzi, więc nie będę odpowiadał na Twoje dalsze pytanie, dopóki Ty nie odpowiesz na moje. A ono jest pytaniem o świadomość.

>>Co nazywasz świadomością i co nazwał nią Twój przedmówca? Bez sprecyzowania (a nie zostało to sprecyzowane) mówisz o niczym, czyli bełkoczesz
>Fakt, że nie załapałeś o czym piszę ze swoim przedmówcą nie znaczy, że bełkotaliśmy.

Załapałem i zrozumiałem też, że nie padło tam sprecyzowanie o co chodzi.

>Ale skoro bełkotem ma być pisanie o czymś bez sprecyzowania przedmiotu dyskusji, to Twoje włączenie się słowami "Odpowiedź tkwi w... itd" bełkotem jak najbardziej jest.

Nie jest, ponieważ odpowiadam bezpośrednio na obie definicje świadomości, aby wykazać Ci o jakie rozróżnienie mi chodzi, byś wiedziała o co Cię pytam.

I tak nie zrozumiałaś

No więc o jaką świadomość chodzi?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Chodziło o świadomość.
>>"Chodziło o świadomość" nie odpowiada na pytanie "czyżbym napisała, że tego nie wiesz?".
>Tak, nie odpowiada. I co w związku z tym?
W związku z tym moje twierdzenie "Jeżeli nie wiesz co miał na myśli mój przedmówca, to tym bardziej nie rozumiesz mojej na jego post odpowiedzi, czyli sam nie wiesz co komentujesz i o czym piszesz." pozostaje w mocy jako nieobalone.

>>Fakt, że nie załapałeś o czym piszę ze swoim przedmówcą nie znaczy, że bełkotaliśmy.
>Załapałem
Bełkot załapałeś?
Najpierw piszesz, że to bełkot, potem, że go jednak załapałeś, wcześniej, że nie musiałeś, bo i tak odpowiedziałeś na oba warianty, w międzyczasie proponując trzy.).

>>Ale skoro bełkotem ma być pisanie o czymś bez sprecyzowania przedmiotu dyskusji, to Twoje włączenie się słowami "Odpowiedź tkwi w... itd" bełkotem jak najbardziej jest.
>Nie jest, ponieważ odpowiadam bezpośrednio na obie definicje świadomości
Czyli obywasz się bez precyzowania, a w takim razie po co Ci ono?

>No więc o jaką świadomość chodzi?
O tę samą, co mojemu przedmówcy.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Chodziło o świadomość.
>>>"Chodziło o świadomość" nie odpowiada na pytanie "czyżbym napisała, że tego nie wiesz?".
>>Tak, nie odpowiada. I co w związku z tym?
>W związku z tym moje twierdzenie "Jeżeli nie wiesz co miał na myśli mój przedmówca, to tym bardziej nie rozumiesz mojej na jego post odpowiedzi, czyli sam nie wiesz co komentujesz i o czym piszesz." pozostaje w mocy jako nieobalone.

Pozostaje nieobalone, bo nie ma mocy by być w ogóle wzięte pod uwagę. Czyli w mocy pozostaje fakt, że nie sprecyzowałaś co masz na myśli, czyli bełkoczesz.

>>>Fakt, że nie załapałeś o czym piszę ze swoim przedmówcą nie znaczy, że bełkotaliśmy.
>>Załapałem
>Bełkot załapałeś?

Załapałem, że nie napisałaś o co Ci chodzi.

>Najpierw piszesz, że to bełkot, potem, że go jednak załapałeś, wcześniej, że nie musiałeś, bo i tak odpowiedziałeś na oba warianty, w międzyczasie proponując trzy.).

Wszystko Ci się poplątało Dlatego może wróć do zagadnienia definicji świadomości, o której piszesz.

>>>Ale skoro bełkotem ma być pisanie o czymś bez sprecyzowania przedmiotu dyskusji, to Twoje włączenie się słowami "Odpowiedź tkwi w... itd" bełkotem jak najbardziej jest.
>>Nie jest, ponieważ odpowiadam bezpośrednio na obie definicje świadomości
>Czyli obywasz się bez precyzowania, a w takim razie po co Ci ono?

Właśnie precyzuję, więc jak niby bez precyzowania? Precyzuję i pytam o którą z tych opcji Ci chodzi. Właśnie po to sprecyzowałem, by zadać to pytanie, bo Ty nie sprecyzowałaś, a musisz, aby Twoje zdanie nie było bełkotem. Póki co nim jest, bo za świadomość można wstawić dowolną rzecz, bo nie sprecyzowałaś, którą masz na myśli.

>>No więc o jaką świadomość chodzi?
>O tę samą, co mojemu przedmówcy.

Nie wiesz o jaką chodziło Twojego przedmówcy, ponieważ on tego nie sprecyzował. Czyli odniosłaś się do jego wypowiedzi, a nie wiesz o czym pisałaś. Brawo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>W związku z tym moje twierdzenie [...] pozostaje w mocy jako nieobalone.
>Pozostaje nieobalone, bo nie ma mocy by być w ogóle wzięte pod uwagę.
Fakty nawet nie mają takiej potrzeby, a te o olsnie to dodatkowo mało kogo obchodzą.

>>Bełkot załapałeś?
>Załapałem, że nie napisałaś o co Ci chodzi.
Jeśli tylko tyle załapałeś, to Twoja odpowiedź o strukturze mózgu była bełkotem, a jeśli więcej, to moja nim nie była.

>>Najpierw piszesz, że to bełkot, potem, że go jednak załapałeś, wcześniej, że nie musiałeś, bo i tak odpowiedziałeś na oba warianty, w międzyczasie proponując trzy.).
>Wszystko Ci się poplątało
Co w przedstawionym tu Twoim postępowaniu wydało Ci się poplątane?

>>>....odpowiadam bezpośrednio na obie definicje świadomości
>>Czyli obywasz się bez precyzowania, a w takim razie po co Ci ono?
>Właśnie precyzuję
Teraz, a odpowiadałeś przedtem.

>Precyzuję i pytam o którą z tych opcji Ci chodzi.
Rozumiem, że precyzujesz to, co nazwałeś bełkotem.

>>>No więc o jaką świadomość chodzi?
>>O tę samą, co mojemu przedmówcy.
>Nie wiesz o jaką chodziło Twojego przedmówcy, ponieważ on tego nie sprecyzował.
Wolno Ci domniemywać mojej niewiedzy i z tego domniemania robić sobie problem, ale to są Twoje domniemania i Twój problem.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wydaje Ci się, że Twoja głupota jest zabawna?

Świadomość jako fenomen (doświadczenie), albo świadomość jako rozumienie. O czym piszesz? A Ty nie umiesz odpowiedzieć i tworzysz jakieś dziwne uniki.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wydaje Ci się, że Twoja głupota jest zabawna?
Wydaje mi się, że gdyby chamskie insynuacje miały skrzydła, fruwałbyś jak gołębica.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Gdzie te chamskie insynuacje? Nie umiałaś powiedzieć o czym mówiłaś, czyli zdemaskowałem to, że bredzisz, a reszta to już tylko mechanizm obronny, ale odpowiedzieć oczywiście nie umiałaś
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Gdzie te chamskie insynuacje?
"Wydaje Ci się, że Twoja głupota jest zabawna? "


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To odpowiedź na twoje "chamskie" rozmywanie dyskusji i zabawę w czepianie się słówek, by sprowadzić rozmowę do absurdu

A pytałem jaką świadomość masz na myśli...
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> twoje "chamskie"
Wskaż sformułowanie, którym Cię obraziłam, a przeproszę.

>A pytałem jaką świadomość masz na myśli...
Już ze trzy razy odpowiadałam, że taką jak mój przedmówca. A jeśli dopatrzyłeś się, że treść naszych wypowiedzi nie usprawiedliwia dokonanej przez Ciebie krytyki, to jest to Twój problem.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> twoje "chamskie"
>Wskaż sformułowanie, którym Cię obraziłam, a przeproszę.

Pisałaś, że nazwanie kogoś głupim to to samo co napisanie mu, że głupio pisze, czyli zachowuje się jak głupek. Ty napisałaś głupio i to wykazałem. Nie obraziłem Cię wg Twojej własnej definicji

A wracając do meritum, to może po prostu odpowiedz na pytanie o jaką świadomość chodzi.

>>A pytałem jaką świadomość masz na myśli...
>Już ze trzy razy odpowiadałam, że taką jak mój przedmówca.

Przedmówca nie sprecyzował. Dlatego pytam o to abyś Ty sprecyzowała. Nie umiesz, czyli piszesz głupio

>A jeśli dopatrzyłeś się, że treść naszych wypowiedzi nie usprawiedliwia dokonanej przez Ciebie krytyki, to jest to Twój problem.

Dopatrzyłem się, że treść tych wypowiedzi nie precyzuje o czym jest mowa.

Analogiczna sytuacja:

1. Józek mówi "ten zamek jest dobry"
2. Ty odpowiadasz, że ten zamek faktycznie jest dobry.
3. Ja się pytam czy mówicie o zamku budynku, zamku hokejowym, zamku do drzwi, czy zamku w ubraniu.
4. Ty odpowiadasz, że mówisz o tym samym co Józek (nie potrafiąc sprecyzować jakim).
5. Wykazuję, że Józek nie sprecyzował o czym pisał, więc i Twoja wypowiedź jest niesprecyzowana.
6. Czepiasz się mnie, bo Ci to wykazałem i nie umiesz odpowiedzieć.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> twoje "chamskie"
>>Wskaż sformułowanie, którym Cię obraziłam, a przeproszę.
>Pisałaś, że nazwanie kogoś głupim to to samo co napisanie mu, że głupio pisze, czyli zachowuje się jak głupek. Ty napisałaś głupio i to wykazałem. Nie obraziłem Cię wg Twojej własnej definicji
Nie widzę tu wskazania, o które prosiłam, czyli chamstwo przypisałeś mi bez cienia powodu.

>1. Józek mówi "ten zamek jest dobry"
>2. Ty odpowiadasz, że ten zamek faktycznie jest dobry.
>3. Ja się pytam czy mówicie o zamku budynku
W punkcie trzecim nie zadajesz żadnego pytania, tylko się mądrzysz - "odpowiedź tkwi w" oraz krytykujesz rozmówcę - "podejrzewam, że mylisz znaczenia".


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie widzę tu wskazania, o które prosiłam, czyli chamstwo przypisałeś mi bez cienia powodu.

Taaak. Czyli dokładnie tak jak Ty przypisałaś mi chamstwo bez cienia powodu. Bo jeśli miałem rację, to chamstwo się nie liczy, gdyż liczy się racja (w tym przypadku przecież najważniejsza, bo Twoim chamstwem jest już unikanie odpowiedzi na zadane pytanie o świadomość). Jeśli nie, to chamstwo się nie liczy, tylko liczy się brak racji. Brak Twojej odpowiedzi świadczy o Twoim braku racji. Wolisz się miotać i kłócić, zamiast odpowiedzieć po prostu o jaką świadomość Ci chodzi.

>W punkcie trzecim nie zadajesz żadnego pytania, tylko się mądrzysz - "odpowiedź tkwi w"

Nie mądrzę się, tylko odpowiadam. Moja odpowiedź ma sens, bo uznaje różne znaczenia słowa świadomość, więc piszę do czego się odnoszę, a Ty nie.

>oraz krytykujesz rozmówcę - "podejrzewam, że mylisz znaczenia".[/url]

Nie rozmówcę, tylko jego tezę. Stwierdzenie, że mylisz znaczenia dotyczy tezy, a nie rozmówcy. Ty też jesteś narcyzką, która odbiera to personalnie, zamiast skupić się na meritum? Odpowiedz po prostu na pytanie o jaką świadomość Ci chodziło, odnosząc się do definicji, a nie do tego co ktoś napisał, lub czego nie napisał. Odpowiedz wprost, albo nie zabieraj mi czasu, bo naprawdę już wolę porozmawiać z szarleyem czy Bednarskim, bo oni przynajmniej piszą o czymś co mają konkretnie na myśli, tylko nie potrafią skupić się chwilę i pomyśleć o tym co do nich piszę.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ty przypisałaś mi chamstwo bez cienia powodu
Ponieważ wiadomo, że przypisywanie komuś głupoty obraża, pisząc "Wydaje Ci się, że Twoja głupota jest zabawna?" rozmyślnie mnie obraziłeś. Jeśli tego nie rozumiesz, proponuję byś powiedział te same słowa np. do policjanta w czasie kontroli drogowej, on Ci wytłumaczy w czym rzecz.

>chamstwem jest już unikanie odpowiedzi
Chamstwem jest rozmyślne obrażanie.

>>W punkcie trzecim nie zadajesz żadnego pytania, tylko się mądrzysz - "odpowiedź tkwi w"
>Nie mądrzę się, tylko odpowiadam.
Mądrzysz, bo sformułowaniem "odpowiedź tkwi w" sugerujesz, że górujesz nad pytającym znajomością odpowiedzi, ale jej nie udzielasz.

>>oraz krytykujesz rozmówcę - "podejrzewam, że mylisz znaczenia".
>Nie rozmówcę, tylko jego tezę. Stwierdzenie, że mylisz znaczenia dotyczy tezy, a nie rozmówcy.
Skoro jestem podmiotem zwróconego do mnie zdania "mylisz znaczenia" to krytykujesz mnie, nie tezę; do tezy odnosiłby się zwrot - np. - "pomylone są znaczenia".

>nie zabieraj mi czasu
Nie umiesz mi się oprzeć?


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Chamstwem jest rozmyślne obrażanie.

Nie kogoś dla kogo nazwanie kogoś głupim jest tym samym co mówienie, że w danym momencie głupio myśli. Chciałem napisać, że głupio teraz myślisz, ale przypomniałem sobie, że dla Ciebie to to samo co bycie głupim. Po prostu zagrałem w słówka na Twoich zasadach, a Ty to wzięłaś za obrazę

Poza tym nie odpowiedziałaś nadal o jakiej świadomości mowa.


>Mądrzysz, bo sformułowaniem "odpowiedź tkwi w" sugerujesz, że górujesz nad pytającym znajomością odpowiedzi, ale jej nie udzielasz.

Nie mogę górować nad pytającym kogoś o coś niesprecyzowanego. Dlatego odpowiedziałem na pytanie odnosząc się do obu świadomości jakie teoretycznie mogłaś mieć na myśli. Ale nie wiem czy miałaś to, czy tamto, czy jeszcze jakieś zupełnie inne.

>Skoro jestem podmiotem zwróconego do mnie zdania "mylisz znaczenia" to krytykujesz mnie, nie tezę; do tezy odnosiłby się zwrot - np. - "pomylone są znaczenia".

Bredzisz jak narcystyczna personalistka Mówienie komuś, że się myli to nie obrażanie, ani ad personam, tylko informacja o tezie. Jeśli widzisz tu rozróżnienie, to lepiej się nie przyznawaj do tego kompromitującego faktu

>>nie zabieraj mi czasu
>Nie umiesz mi się oprzeć?

Nie wiem, może mógłbym się o Ciebie oprzeć
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Chamstwem jest rozmyślne obrażanie.
>Nie kogoś dla kogo nazwanie kogoś głupim jest tym samym co mówienie, że w danym momencie głupio myśli.
Obiektywnie chamstwem jest rozmyślne obrażanie; w relacjach oficjalnych Twoje interpretacje nie mają zastosowania.

>Poza tym nie odpowiedziałaś nadal
Dla trybu dokonanego lepiej napisać "dotąd", a nie "nadal"; czyli: "dotąd nie odpowiedziałam". Albo: "nadal nie odpowiadam". (Dla mojego przypadku obie wersje są prawdziwe, plus jeszcze ta, że nie zamierzam. )

>>...sugerujesz, że górujesz nad pytającym znajomością odpowiedzi, ale jej nie udzielasz.
>Nie mogę górować
I dlatego napisałam, że sugerujesz, nie że górujesz.

>>Skoro jestem podmiotem zwróconego do mnie zdania "mylisz znaczenia" to krytykujesz mnie, nie tezę; do tezy odnosiłby się zwrot - np. - "pomylone są znaczenia".
>Bredzisz
Chodzi Ci o to, że czegoś nie zrozumiałeś?

>Mówienie komuś, że się myli to nie obrażanie...
I dlatego pisałam, że to krytykowanie; podkreśliłam Ci powyżej.

>>>nie zabieraj mi czasu
>>Nie umiesz mi się oprzeć?
>Nie wiem...
Pytałam retorycznie.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Obiektywnie chamstwem jest rozmyślne obrażanie; w relacjach oficjalnych Twoje interpretacje nie mają zastosowania.

Obiektywne kategorie nie mają zastosowania do wyjątków, a tym jest przecież odniesienie się przeze mnie do Twojej kategorii, wg której nie ma różnicy między nazwaniem kogoś głupkiem, a wykazaniem, że głupio się zachowuje

>I dlatego napisałam, że sugerujesz, nie że górujesz

To źle napisałaś, bo ja niczego nie sugeruję

>Chodzi Ci o to, że czegoś nie zrozumiałeś?

Tak. Tego o jakiej świadomości pisałaś. Skoro jednak nie umiesz odpowiedzieć, znaczy, że rozumiem, że bredzisz

>plus jeszcze ta, że nie zamierzam

Czyli zamierzasz bredzić, albo przestaniesz pisać

>>Mówienie komuś, że się myli to nie obrażanie...
>I dlatego pisałam, że to krytykowanie; podkreśliłam Ci powyżej.

A ja pisałem, że to krytykowanie czyjegoś zdania, a nie jego samego.

>Pytałam retorycznie.

Odpowiedziałem na retorykę.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Obiektywnie chamstwem jest rozmyślne obrażanie; w relacjach oficjalnych Twoje interpretacje nie mają zastosowania.
>Obiektywne kategorie nie mają zastosowania do wyjątków
Czym by one nie były, mają.

>>I dlatego napisałam, że sugerujesz, nie że górujesz
>To źle napisałaś
1. ja: sugerujesz, że górujesz
2. Ty: nie mogę górować
3. ja: napisałam sugerujesz
4. Ty: to źle napisałaś
Czyli to, że "sugerujesz" już uznałeś.

>>Chodzi Ci o to, że czegoś nie zrozumiałeś?
>Tak. Tego o jakiej świadomości pisałaś.
To na przyszłość zapytaj zanim się zaczniesz mądrzyć.

>>>Mówienie komuś, że się myli to nie obrażanie...
>>I dlatego pisałam, że to krytykowanie; podkreśliłam Ci powyżej.
>A ja pisałem, że to krytykowanie czyjegoś zdania
Nie: Ty napisałeś, że obrażanie, co ja sprostowałam.

>>Pytałam retorycznie.
>Odpowiedziałem na retorykę.
Czyli nie trafił mi się inteligentny rozmówca?


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Obiektywnie chamstwem jest rozmyślne obrażanie; w relacjach oficjalnych Twoje interpretacje nie mają zastosowania.
>>Obiektywne kategorie nie mają zastosowania do wyjątków
>Czym by one nie były, mają.

Gdyby tak było, nie byłoby wyjątków. Ale jeśli Cię tym obraziłem, to jednak przyznajesz mi rację co do tego, że jest różnica między powiedzeniem, że ktoś zachował się głupio/jak głupek, a powiedzeniem mu, że jest głupi W takim razie przepraszam. Zachowałaś się głupio nie tłumacząc o jaką świadomość Ci chodzi, a pisząc na jakieś poboczne tematy.

>>>I dlatego napisałam, że sugerujesz, nie że górujesz
>>To źle napisałaś
>1. ja: sugerujesz, że górujesz
>2. Ty: nie mogę górować
>3. ja: napisałam sugerujesz
>4. Ty: to źle napisałaś
>Czyli to, że "sugerujesz" już uznałeś.

Tak, ale napisałaś o sugerowaniu i górowaniu, a potem piszesz już tylko o sugerowaniu, więc napisałem, że piszesz źle. Skoro nie mogę górować, to nie sugeruję...

>To na przyszłość zapytaj zanim się zaczniesz mądrzyć.

No to pytałaem, ale nie odpowiedziałaś do teraz.

>>>>Mówienie komuś, że się myli to nie obrażanie...
>>>I dlatego pisałam, że to krytykowanie; podkreśliłam Ci powyżej.
>>A ja pisałem, że to krytykowanie czyjegoś zdania
>Nie: Ty napisałeś, że obrażanie, co ja sprostowałam.

Gdzie napisałem, że obrażanie?

>>>Pytałam retorycznie.
>>Odpowiedziałem na retorykę.
> Czyli nie trafił mi się inteligentny rozmówca?

Ja tam przecież zapytałem retorycznie o to co do czego wiadomo było, że nie ma odpowiedzi. Ta wymiana zdań to przecież co innego.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Gdyby tak było, nie byłoby wyjątków.
Zasady (że rozmyślne obrażanie jest chamstwem) wyjątki nie niweczą.

>Ale jeśli Cię tym obraziłem...
Jeśli wiedziałeś, że wypowiadasz się w sposób, który mogę uznać za obraźliwy, to mnie obraziłeś.

>Tak, ale napisałaś o sugerowaniu i górowaniu
Lecz nie na równi, było "sugerujesz, że górujesz".

>>To na przyszłość zapytaj zanim się zaczniesz mądrzyć.
>No to pytałaem
Ale nie "zanim".

>Gdzie napisałem, że obrażanie?
Tam, gdzie odrzucając moje twierdzenie o krytyce negujesz obrażanie.

>>>>Pytałam retorycznie.
>>>Odpowiedziałem na retorykę.
>> Czyli nie trafił mi się inteligentny rozmówca?
>Ja tam przecież zapytałem retorycznie
Całkiem jak ja tutaj...

> wiadomo było, że nie ma odpowiedzi
Tutaj też było to wiadome.


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Gdyby tak było, nie byłoby wyjątków.
>Zasady (że rozmyślne obrażanie jest chamstwem) wyjątki nie niweczą.

Ale ten wyjątek sprawia, że mój wpis nie był obraźliwy. Odniosłem się przecież do Twojej definicji, wg której nie ma różnicy między nazwaniem kogoś głupim, a powiedzeniem mu, że powiedział coś głupiego. A wg mnie powiedziałaś, bo nie można mówić o świadomości bez sprecyzowania zagadnienia. Poza tym jak można obrażać nick na forum? Przecież ten nick to nie Ty. Wystarczyłoby odpowiedzieć normalnie na temat, zamiast wchodzić w jakieś poboczne personalne pyskówki.

>>Ale jeśli Cię tym obraziłem...
>Jeśli wiedziałeś, że wypowiadasz się w sposób, który mogę uznać za obraźliwy, to mnie obraziłeś.

Wszystko możesz sobie uroić i uznać za obraźliwe, więc musiałbym w ogóle się do Ciebie nie odzywać by wiedzieć, że nie wypowiadam się w sposób, który uznasz za obraźliwy. Mnie nie obraża fakt, że ktoś mi napisze, że jestem głupi, bo jeśli to prawda to jest stwierdzenie faktu, a nie obraza, a jeśli to nieprawda, to czemu mam się obrażać na jakiś nick na forum, że pierdzieli głupoty? Mnie właśnie wkurza, że ktoś się obraża, gdy wykażę mu, że w jakiejś sytuacji błędnie myśli, a ten zamiast skupić się na meritum i tym czy faktycznie jest tam błąd, czy nie, skupia się na urojonym ataku personalnym, bo nie ma do siebie dystansu i bo ego jest dla niego ważniejsze niż meritum. Moim zdaniem atak personalny jako literki na forum to farsa. Nie lepiej skupić się na rozmowie, czyli na świadomości?

Chodziło tylko o to byś odpowiedziała o co chodziło Ci w Twoim własnym wpisie. Bo skoro nie umiesz, to może nie obraziłem Cię, tylko opisałem fakt? A gdybyś umiała, to lepiej odpowiedzieć niż wchodzić w bezsensowne rozmowy takie jak ta.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Gdyby tak było, nie byłoby wyjątków.
>>Zasady (że rozmyślne obrażanie jest chamstwem) wyjątki nie niweczą.
>Ale ten wyjątek sprawia, że mój wpis nie był obraźliwy. Odniosłem się przecież do Twojej definicji, wg której nie ma różnicy między nazwaniem kogoś głupim, a powiedzeniem mu, że powiedział coś głupiego.
Gdzie widzisz takie odniesienie, jak ma do tego jakiś niesprecyzowany wyjątek i jak to wszystko razem usprawiedliwia chamstwo zawarte w Twoim pytaniu?

>A wg mnie...
To opinia, a nie fakt.

>Przecież ten nick to nie Ty. [...] Mnie nie obraża...
O kim piszesz słowami "mnie nie obraża", czyżbyś był swoim nickiem?

>Wszystko możesz sobie uroić i uznać za obraźliwe
No i dlatego nie napisałam co uważam za obraźliwe.

>Nie lepiej skupić się na rozmowie... ?
Pytanie po co sam piszesz o rozmówcach?

>Chodziło tylko o to byś odpowiedziała o co chodziło Ci w Twoim własnym wpisie.
O namysł nad pytaniem, na które o dpowiedź znalazł niejaki olson.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Gdyby tak było, nie byłoby wyjątków.
>>>Zasady (że rozmyślne obrażanie jest chamstwem) wyjątki nie niweczą.
>>Ale ten wyjątek sprawia, że mój wpis nie był obraźliwy. Odniosłem się przecież do Twojej definicji, wg której nie ma różnicy między nazwaniem kogoś głupim, a powiedzeniem mu, że powiedział coś głupiego.
>Gdzie widzisz takie odniesienie(1), jak ma do tego jakiś niesprecyzowany wyjątek(2) i jak to wszystko razem usprawiedliwia chamstwo zawarte w Twoim pytaniu(3)?

1. www.racjonalista.pl/forum.php/s,741142#w742197
Tym odniesieniem jest to: "Wydaje Ci się, że Twoja głupota jest zabawna? "
A odnosi się to do wymiany zdań, która zaczęła się tutaj i Twoich stwierdzeń: www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335#w740746

2 - ten sprecyzowany wyjątek ma się do tego właśnie tak, że od razu napisałem o Twojej głupocie, a nie o powiedzeniu przez Ciebie czegoś głupiego.

3 - ale jakie chamstwo? Nie pytałem na serio. Gdyby nie wspomniana wymiana zdań dotycząca różnicy między głupotą, a pomyśleniem głupio w danym momencie, to zapytałbym się czy myślisz, że takie głupie myślenie jakie serwujesz w tym przykładzie jest zabawne Wtedy nie ma chamstwa, bo mam prawo nazwać Twoją wypowiedź głupią, skoro nie jesteś w stanie powiedzieć o czym pisałaś.

>>A wg mnie...
>To opinia, a nie fakt.

A Ty to głosisz fakty, a nie opinie?

>>Przecież ten nick to nie Ty. [...] Mnie nie obraża...
>O kim piszesz słowami "mnie nie obraża", czyżbyś był swoim nickiem?

No właśnie piszę, że nim nie jestem i dlatego nie obraża. Czy Ty umiesz czytać?

>>Wszystko możesz sobie uroić i uznać za obraźliwe
>No i dlatego nie napisałam co uważam za obraźliwe.

No więc skąd mam wiedzieć co za takowe uznasz, skoro nie ma w tym żadnej logiki, ani nie napisałaś tego wprost?

>>Nie lepiej skupić się na rozmowie... ?
>Pytanie po co sam piszesz o rozmówcach?

Piszę o rozmowie, lub obracam przeciwko rozmówcom to co oni do mnie piszą, gdy odchodzą od meritum.

>>Chodziło tylko o to byś odpowiedziała o co chodziło Ci w Twoim własnym wpisie.
> O namysł nad pytaniem, na które o dpowiedź znalazł niejaki olson.

Pytałem jak definiujesz słowo "świadomość", którego użyłaś. Odpowiedziałem od razu na oba potencjalne znaczenia, ale Ty nie napisałaś o które Ci chodziło.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> od razu napisałem o Twojej głupocie, a nie o powiedzeniu przez Ciebie czegoś głupiego.
Twierdziłam, że napisanie komuś, że postąpił głupio jest równie niewłaściwe jak napisanie, że jest głupi, więc nie zastosowałeś tamtej zasady.

>mam prawo nazwać Twoją wypowiedź głupią
A ja mam prawo uznać taką wypowiedź za niestosowną.

>>>A wg mnie...
>>To opinia, a nie fakt.
>A Ty to głosisz fakty, a nie opinie?
W każdym razie się staram, poznałeś jakąś moją opinię?

>>>Przecież ten nick to nie Ty. [...] Mnie nie obraża...
>>O kim piszesz słowami "mnie nie obraża", czyżbyś był swoim nickiem?
>No właśnie piszę, że nim nie jestem i dlatego nie obraża.
Czyli kto to o owym nicku pisze?

>Czy Ty umiesz czytać?
Zgadłeś wreszcie: nie umiem, nie czytam, a zamiast pisać bełkoczę. Ale i tak zawsze znajdę tutaj frajera, który aż ze skóry wyłazi, żeby mi coś odbełkotać.

>>>Wszystko możesz sobie uroić i uznać za obraźliwe
>>No i dlatego nie napisałam co uważam za obraźliwe.
>No więc skąd mam wiedzieć co za takowe uznasz
Stąd, skąd wiesz jak nie wkurzyć dwa razy większego od Ciebie karka.

>Pytałem jak definiujesz słowo "świadomość", którego użyłaś.
Już pewnie z pięć razy odsyłałam Cię do mojego przedmówcy, skoro Ci tak zależy na tej definicji, a ja jej nie podaję, to czemu jego nie spytasz?

>Odpowiedziałem od razu na oba potencjalne znaczenia
Szukałam odpowiedzi z konkretnym "tak, tylko" albo "nie, nie tylko", a dostałam m.in. domniemania n/t moich błędów, a to mnie nie zainteresowało.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Twierdziłam, że napisanie komuś, że postąpił głupio jest równie niewłaściwe jak napisanie, że jest głupi, więc nie zastosowałeś tamtej zasady.

Jeśli uważasz, że napisanie komuś, że postąpił głupio jest niewłaściwe, to ja się nie stosuję do Twojej zasady, bo uniemożliwiałaby ona krytykę poglądów rozmówcy, czyli dyskusję i wymuszałaby mówienie tylko gdy się z kimś zgadzam, lub niemówienie wcale.

>>mam prawo nazwać Twoją wypowiedź głupią
>A ja mam prawo uznać taką wypowiedź za niestosowną.

ok, więc w takim razie proponuję dyskutować na temat meritum

>Czyli kto to o owym nicku pisze?

Ja, czyli świadomość człowieka, który stworzył ten nick. A Ty może myślisz, że jesteś nickiem?

>>Czy Ty umiesz czytać?
>Zgadłeś wreszcie: nie umiem, nie czytam, a zamiast pisać bełkoczę. Ale i tak zawsze znajdę tutaj frajera, który aż ze skóry wyłazi, żeby mi coś odbełkotać.

To tak jak Duch Prawdy

>>>>Wszystko możesz sobie uroić i uznać za obraźliwe
>>>No i dlatego nie napisałam co uważam za obraźliwe.
>>No więc skąd mam wiedzieć co za takowe uznasz
>Stąd, skąd wiesz jak nie wkurzyć dwa razy większego od Ciebie karka.

Zależy jaki to kark.

>>Pytałem jak definiujesz słowo "świadomość", którego użyłaś.
>Już pewnie z pięć razy odsyłałam Cię do mojego przedmówcy, skoro Ci tak zależy na tej definicji, a ja jej nie podaję, to czemu jego nie spytasz?

Bo pytam co zrozumiałaś z wypowiedzi. Przepytuję Cię, a Ty nie umiesz odpowiedzieć, bo bełkoczesz

>>Odpowiedziałem od razu na oba potencjalne znaczenia
>Szukałam odpowiedzi z konkretnym "tak, tylko" albo "nie, nie tylko", a dostałam m.in. domniemania n/t moich błędów, a to mnie nie zainteresowało.

Ale odpowiedzi konkretnie na co? Przecież nie sprecyzowałaś konkretnego pytania.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jeśli uważasz, że napisanie komuś, że postąpił głupio jest niewłaściwe, to ja się nie stosuję do Twojej zasady, bo uniemożliwiałaby ona krytykę poglądów rozmówcy, czyli dyskusję
Czyli Ty ze mną dyskutujesz, choć ja z Tobą wcale.

> w takim razie proponuję dyskutować na temat meritum
I dlatego sam od pierwszego posta pisałeś o mnie?

> A Ty może myślisz, że jesteś nickiem?
Skądże, wszak mnie "oświeciłeś", że "Przecież ten nick to nie Ty."

>>>>>Wszystko możesz sobie uroić i uznać za obraźliwe
>>>>No i dlatego nie napisałam co uważam za obraźliwe.
>>>No więc skąd mam wiedzieć co za takowe uznasz
>>Stąd, skąd wiesz jak nie wkurzyć dwa razy większego od Ciebie karka.
>Zależy jaki to kark.
Taki, na którego sam widok zacznie Ci zależeć na własnym.

>czemu jego nie spytasz?
>Bo pytam co zrozumiałaś z wypowiedzi. Przepytuję Cię..
Wyobrażasz sobie, że masz kompetencje? Uzurpatorze?

>Ale odpowiedzi konkretnie na co? Przecież nie sprecyzowałaś konkretnego pytania.
To na co odpowiedź "tkwi w strukturze ich mózgu"?


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
13-05-2017 14:06 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To na co odpowiedź "tkwi w strukturze ich mózgu"?

Twój przedmówca:

>>świadomość nie jest mózgiem, tylko czymś, co wynika z działania tego mózgu

Mógł więc mówić o:
świadomość - rozumienie, inteligencja
świadomość - odczuwanie, quale, życie

Napisałaś:

>Pytanie czy tylko mózgu, skoro dzikie dzieci robią wrażenie mniej świadomych od dzieci cywilizowanych.

Nie odniosłaś się do tego o jaką świadomość chodzi, więc Twoja wypowiedź jest bełkotem.

A reszta to mierna ucieczka w dalszy bełkot
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie odniosłaś się do tego o jaką świadomość chodzi, więc Twoja wypowiedź jest bełkotem.
Nie odniosłeś się do tego o jakie odniesienie chodzi, więc Twoja wypowiedź jest bełkotem.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Marny wykręt. Po prostu nie umiesz wyjaśnić o co Ci chodziło tutaj:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,741142#w741970
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Marny wykręt. Po prostu nie umiesz wyjaśnić o co Ci chodziło tutaj:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,741142#w741970
Ale znam gostka, który to umie, bo nawet wie w czym tkwi odpowiedź!

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jakbyś umiała czytać ze zrozumieniem, to zrozumiałabyś, że odpowiedziałem za jednym zamachem na oba znaczenia, ale pytam się o które Tobie chodzi i tylko odpowiedź na pytanie zmaże Twoją niewątpliwą kompromitację w tym temacie. Salkowi też nie odpowiedziałaś. Zamiast bełkotać, bredzić i myśleć, że frajerem jest ten kto wytyka bełkot, mogłabyś po prostu wytłumaczyć się z nieprecyzyjnej wypowiedzi o niczym. No ale zwrócić uwagi nie wolno, bo będziesz bredzić, że to jakieś rzekome obrażanie, bo nie można już nazwać nic po imieniu i populistyczna polityczna poprawność ma jakieś znaczenie
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jakbyś umiała czytać ze zrozumieniem, to zrozumiałabyś, że odpowiedziałem za jednym zamachem na oba znaczenia, ale pytam się o które Tobie chodzi
Skoro dało się w odpowiedzi uwzględnić obie możliwości i Ty to zrobiłeś, to wskazanie o którą chodzi mnie nie jest Ci już do niczego potrzebne.

>odpowiedź na pytanie zmaże Twoją niewątpliwą kompromitację
O mnie się nie martw.


Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dało się uwzględnić dwie wypowiedzi, ale gdybyś sprecyzowała, to wystarczyłoby odpowiedzieć na jedną i nie wyszłabyś na osobę, która nie wie o czym mówi i broni się rękami i nogami przed wytłumaczeniem się
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dało się uwzględnić dwie wypowiedzi, ale gdybyś sprecyzowała, to wystarczyłoby odpowiedzieć na jedną
Na co, odpowiadając bez doprecyzowania, nie dałeś sobie szansy.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>zakładając że kopiowanie jest możliwe (a wiele wskazuje na to, że nie jest lub przynajmniej jest skrajnie trudne)

Roboczo śmiało można założyć, że jest możliwe teoretycznie dla istoty posługującej się materią i dokładną jej obserwacją 1:1. W praktyce raczej mówi się o AI równoważnym umysłowi, a nie o dokładnej kopii umysłu Józka czy Mirka. Oznacza to zdolność mózgu i AI do przetwarzania informacji.

>tak skopiowany umysł będzie odwzorowywał wszystkie cechy zewnętrzne zachowania 'dawcy', niemniej jednak z uwagi na konieczne w takim przypadku zatrzymanie i restart absolutnie wszystkich toczących się w owym mózgu procesów skopiowana w ten sposób świadomość będzie TAKA SAMA, ale nie TA SAMA.

I tu problem jest bardzo, ale to bardzo ciekawy. Pisząc, że taka sama, ale nie ta sama, masz na myśli to, że... (roboczo załóżmy, że kopiowana świadomość nie umiera, więc po skopiowaniu mamy 2 osoby z dokładnie takimi samymi doświadczeniami - niech będzie to U - jako świadomość umysłu ludzkiego i U' czyli jego umysł odwzorowany na komputerze) oba umysły są odrębnymi świadomościami, w takim rozumieniu świadomości, że zasypiasz jako salek i na drugi dzień budzisz się znów będąc salkiem. Od razu pojawia się problem z desygnatem słowa salek (w ogólnym przypadku słowa "ja" lub czyjejś nazwy). Umysł używa go roboczo by opisać siebie jako umysł (przypadek 1), jako osobowość z zestawem cech charakteru, osobistych preferencji, stosunków uczuciowych z innymi ludźmi (przypadek 2), jako cały organizm, w odróżnieniu od organizmu np swojego brata (przypadek 3), jako alias na forum czy w danej społeczności (przypadek 4), jako świadomość wytwarzaną przez umysł (przypadek 5). To samo słowo może być użyte w różnej konfiguracji, stąd pomyłki semantyczne takie jak ta Jana Bednarskiego. W tym konkretnym przypadku mówimy o świadomości U rozumianej jako przypadek 5. Sama ścisła definicja odnosi się jednak do czegoś co pojmujemy, ale zupełnie nie matematycznie i nie ściśle. "Ja" w przypadku 5 to uczucie/fenomen doświadczania ciągłości istnienia, związanej z doświadczaniem rzeczywistości. Takie definicje jak "doświadczanie", "rzeczywistość", "ja" to aprioryczne kategorie mózgu, wobec których mózg jako maszyna zapala zieloną lampkę w czasie rzeczywistym, oznaczającą zgodność danych na wejściu z danymi na wyjściu. Ustala to arbitralnie jako dogmat, gdyż definicja powstaje na bazie pierwotnego doświadczenia, które jest obszarem ontologii i naszego odbioru strumienia danych z rzeczywistości, przepuszczonych przez bodźce i defaultowe dla mózgu interpretacje bodźców, wytworzone przez lata ewolucji.

Ja uważam, że bazą świadomości jest pierwotne doświadczenie. Dlatego wierzę(jestem przekonany, ale szukam dowodów przeciwnych - to inna wiara niż ta religijna czy ideologiczna) w to, że nasze doświadczanie i przypisanie tego fenomenu na stałe do tego konkretnego mózgu/organizmu ma swoją podstawę w organicznej, zwierzęcej budowie mózgu. Ta nie musi być niesprzeczna na poziomie algebry tak jak logiczny umysł dający się skopiować jako program. Przecież wiadomo, że często się mylimy, a niektórzy to wydaje się, że jedyne co potrafią to mylenie się i popadanie w sprzeczności. Niesprzeczny ma być tylko moduł logiczny odpowiedzialny za dedukcję i myślenie matematyczne, a ten jest po prostu trywialnym równaniem prawa strona = lewa strona. To ważne, bo to przesuwa niesprzeczność na meta-poziom (albo też na pod-poziom, w zależności od tego jaką przyjmiemy perspektywę - czy za rzeczywisty metapoziom uznamy faktyczną rzeczywistość, czy zdolność do logicznego przetwarzania danych, która nie zawsze jest dominująca w umysłach ludzkich). Uważam jednak, że baza świadomości, czyli to, że czujemy, że żyjemy, nie wymaga logiki, tylko zdawania sobie sprawy. Zdawanie sobie sprawy z czegokolwiek jest obecne np gdy mamy wysoką gorączkę, albo zatracimy świadomość pijąc lub ćpając, tudzież po prostu mając urojenia i chorując psychicznie. Jednak świadomość jest wtedy nadal zachowana (znów ekwiwokacja - jedna i druga świadomość oznacza co innego, tzn jedna odnosi się do przypadku 5 dla "ja", a druga do jeszcze czegoś innego - matematycznego zdawania sobie sprawy, czyli rozumienia logicznych równań).

Wynika z tego, że komputerowa świadomość nie będzie czuć, że żyje, ale da nam na wyjściu działanie takie jak świadomego umysłu. Natomiast może się okazać, że takie AI w środku komputera żyje. Jak wtedy to zweryfikować? Od razu mówię: nie da się. Jeśli mamy U i U' to oba są sobie tożsame w powłoce działania, tzn z zewnątrz są takie same. Pytanie rodzi się tutaj automatycznie - czy każdy człowiek doświadcza tego samego i czy w ogóle każdy człowiek doświadcza, czy może jedni są świadomi, a drudzy tylko są tacy jak świadomi? Czy bardziej świadome (w sensie przypadku 5) będą komputery mądrzejsze od nas na poziomie przetwarzania danych i trafności ocen, czy może głupie zwierzę z dużym mózgiem (szczególnie układem limbicznym), niepotrafiące przetwarzać żadnych logicznych danych i jedynie odtwarzające zaprogramowane instynktowne reakcje?

>Obudzi się zatem ktoś, kto będzie twierdził że pamięta to samo co dawca, będzie wręcz twierdził że JEST dawcą

To jest właśnie świetny przykład pokazujący jaką iluzją jest utożsamianie się ze swoimi cechami wylosowanymi gdy urodziliśmy się jako świadomość (w rozumieniu przyp.5) przypisana do danego organizmu. I nie spędza mi snu z powiek pytanie o to skąd bierze się to przypisanie i czym ono jest?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Efektem zatem takiego kopiowania będzie ktoś, kto twierdził będzie że jest dawcą, niemniej jednak mimo pełni wiedzy i doświadczeń dawcy nie będzie nim w sensie tożsamości świadomości, choć oczywiście nie sposób tego dowodzić bez żadnych urządzeń pozwalających na uzyskanie wglądu i identyfikacji pierwszoosobowego obserwatora zarówno dawcy, jak i biorcy.

Paradoks - nie da się uzyskać nigdy tego samego wglądu, choć można mieć wgląd w treść świadomości, czyli treść U = treść U', natomiast U≠U' (!!!)

Zyskując wgląd w treść umysłu U, staniemy się na ten czas umysłem U'', ale z tego poziomu nie będzie się dało ocenić tego z zewnątrz jako ja, np olson, czy ktokolwiek kto ma treść świadomości inną niż treść U.

Więc "duch umysłu" mimo wszystko jest obecny, tylko wg mnie nie ma on wpływu na działanie, ani na sam fakt doświadczania czegokolwiek w sensie przyp.5, tylko jest pozbawionym treści swojej istoty obserwatorem, który jest świadomością(istotą) samą w sobie. Jest to jednak bliżej nieokreślone odróżnienie, z którego wynika, że ja to ja, a Ty to Ty i że gdy zasypiam, albo tracę chwilowo świadomość (śmierć kliniczna raczej też by się do tego zaliczała, podobnie jak bycie pod wpływem narkozy), to jutro obudzę się jako ta sama świadomość w przyp.5.

Problem z tym, że to zupełnie niefalsyfikowalna i niedowodliwa teza. Jak jutro udowodnić sobie, że jestem tą samą lub inną świadomością niż wczoraj? I skąd wiedzieć, że nie mam dziś tylko pamięci tej świadomości? Nie da się i tu jest granica metody naukowej i dedukcji, gdzie musimy uznać, że są pewne fakty, których umysł nie jest w stanie pojąć, gdyż nie był obecny gdy one się ustalały i nie miał wtedy precyzyjnego wglądu w naturę rzeczy. Za pomocą teorii uzyskujemy zawsze niedokładne modele obliczeniowe, które logicznie i semantycznie mogą być niesprzeczne, a mimo tego nie wyczerpują interpretacji rzeczywistości takiej jaka jest naprawdę.

I teraz pytanie czy świadomość przyp.5 jest odtwarzalna i czy mogę powstać po śmierci olsona jako tego typu świadomość, z zupełnie inną treścią i przypisaną do innego organizmu. Jeśli tak, to w ogóle co różni mnie od ciebie i innych ludzi (i może świadomych w sensie 5 istot)?

>Hm.. jak działać może maszyna do sterowania inkarnacją?

Podejrzewam, że nie ma takiej maszyny i to sterowanie byłoby losowe, gdyby w ogóle istniało, albo następna inkarnacja miałaby pamięć moich błędów z obecnej, ale to już zakrawa o myśli jak z horrorów i lepiej aby tak nie było
rogaliczek (669 punktów)
Albo świadomość jest jedna wspólna albo jest ich nieskończenie wiele i dodatkowo nieskończenie wiele razy się powtarzają co jest totalnym absurdem. Więc logicznie biorąc jest tylko jedna. Iluzja czasu, przestrzeni, poczucie odrębności to żaden problem właśnie dzięki budowie i właściwości mózgu który jest jedynie informacją jakie wrażenia ma odbierać świadomość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No ale co to znaczy jedna wspólna? Sugerujesz, że wszystkie osoby to inne wcielenia Ciebie, tudzież iluzja na planie Twojej świadomości, ale w rzeczywistości ich tam nie ma? Tu właśnie wkraczamy na śliski grunt - niektórzy nie byliby w stanie wytrzymać psychicznie konsekwencji samego rozmyślania na ten temat, więc wolą uciec w sztywne wierzenia.

>Albo świadomość jest jedna wspólna albo jest ich nieskończenie wiele i dodatkowo nieskończenie wiele razy się powtarzają co jest totalnym absurdem.

A ja mam na to alternatywny pogląd - świadomości jest tyle ile jest. To ludzki umysł wyobraża sobie "wszystko" jako przeciwieństwo "niczego", choć nie ma w rzeczywistości desygnatów dla tych słów. Matematyka jest jednak nieskończona, podczas gdy rzeczywistość jaka się wydarza, nie dość, że jest skończona, to jeszcze w dodatku wydarza się tylko jeden z możliwych nieskończenie wielu wariantów na dany moment.

Podobnie jak masz skalę - gdyby wszystko było milion razy większe, albo milion razy mniejsze, to też wszystko byłoby takie samo jak teraz z naszego pkt widzenia. Matematyka daje się stosować w rzeczywistości, ale sama w sobie nie jest odpowiedzią na pytania o rzeczywistość. Z drugiej strony czasem dzięki matematyce wiemy więcej niż dzięki czemukolwiek innemu Uważam, że to na czym tu stanęliśmy to granica teorii. Uważam, że istnieje granica poznania X dla każdej istoty posiadającej dany zbiór Z doświadczeń - oznacza to, że mając dane doświadczenia Z, przy założeniu, że umysł działa optymalnie, można i tak wyciągnąć z tego ograniczoną ilość wniosków. Aby powstawały nowe wnioski trzeba eksplorować sam świat, a nie teorię, ale pewnych rzeczy nie da się i nigdy nie uda się zbadać. Natomiast umysł jest w stanie wyobrazić sobie wiele alternatyw, które nie wydarzą się w rzeczywistości.
rogaliczek (669 punktów)
>No ale co to znaczy jedna wspólna? Sugerujesz, że wszystkie osoby to inne wcielenia Ciebie, tudzież iluzja na planie Twojej świadomości, ale w rzeczywistości ich tam nie ma?

W uproszczeniu mogę porównać świadomość do jednej wielkiej kuli plasteliny. Owa kula nie ma żadnych granic-jest nieskończonym potencjałem. Można odrywać kawałki i formować dowolne kształty. Tak powstałem ja oraz inni ludzie. Jak ktoś mnie z powrotem zroluje w kulę to moja świadomość zniknie tylko pozornie. Czuję się oddzielony ale to ta
kula jako całość(czyli kula+"moja" kuleczka) decyduje o każdym moim odczuciu oraz najbardziej skrywanej myśli.

>A ja mam na to alternatywny pogląd - świadomości jest tyle ile jest.

Mówisz o stanach, rodzajach, formach świadomości a nie świadomości samej w sobie. To tak jakbyś stał przed lustrem i przeglądał się w krzywym zwierciadle a następnie co jakiś czas teleportował się przed krzywe zwierciadło i przeglądał się w lustrze. W czasie teleportów wystarczy odpowiednio usuwać i dodawać wycinki pamięci(to tylko trochę materii). Powstanie iluzja dwóch odrębnych świadomości o różnych doświadczeniach, a w praktyce będzie tylko jedna. Jeśli teleporty będą szybsze od światła to będziesz mógł porozmawiać z "innym" sobą.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W uproszczeniu mogę porównać świadomość do jednej wielkiej kuli plasteliny. Owa kula nie ma żadnych granic-jest nieskończonym potencjałem. Można odrywać kawałki i formować dowolne kształty. Tak powstałem ja oraz inni ludzie. Jak ktoś mnie z powrotem zroluje w kulę to moja świadomość zniknie tylko pozornie. Czuję się oddzielony ale to ta
>kula jako całość(czyli kula+"moja" kuleczka) decyduje o każdym moim odczuciu oraz najbardziej skrywanej myśli.

Decyduje - znaczy, że proces się toczy. Nie ma decyzji skoro wszystko wyłania się z nieskończoności (chaosu). Jest jednak coś co trzyma wszystko w całości i to mnie najbardziej zastanawia. Wg mnie najbardziej spójną teorią, do której najbardziej bym się skłaniał jest przyjęcie za fakt założenia, że jesteśmy czymś w rodzaju samomodyfikującego się programu formowanego przez nieskończoność. Reguły są naturalną konsekwencją nakładania się na siebie poziomów (czymkolwiek by te poziomy nie były), co w efekcie daje złudzenie, że jesteśmy programem komputerowym zaprojektowanym przez wyższą od nas inteligencję. Uważam, że to złudzenie jest błędem ewolucji, która w prymitywnych czasach połączyła moralność z religią i racjonalizacją. Ogólnie racjonalizacja emocji to fatalny mechanizm. Przeciwieństwem jest rozbijanie mechanizmów na mniejsze części, poddawanie przekonań w wątpliwość, wyciąganie wniosków, obserwacja i zespalanie tego w pojmowalną całość.

Tylko, że jednak zauważ, że ciągle ulegasz złudzeniu spójności i przywiązania do bycia stałą świadomością danego organizmu. I nie wiesz czy to złudzenie zostanie powtórzone i czym są te inne "kuleczki". I to jest właśnie najbardziej nurtujące. Podobnie jak to czy generatorem świadomości jest mózg czy sposób przetwarzania danych. Może materia to faktycznie tylko meta-program dla planu, na którym jesteśmy A może powstanie technicznej osobliwości stanie się faktem, bo do tego zmierza ewolucja i gdy coś takiego się pojawi, to system się wywali i będzie kolejny wielki wybuch. Chciałem kiedyś wykluczyć logiczną możliwość reinkarnacji, bo to najbardziej przerażająca idea, ale gdy myśli się o takich rzeczach, to ciężko nie brać tej idei w ogóle pod uwagę. Może właśnie to, że żyjemy teraz przywiązani do jednego konkretnego ciała faktycznie oznacza, że gdy umrzemy to doświadczenie świadomości się już nie powtórzy.


>Mówisz o stanach, rodzajach, formach świadomości a nie świadomości samej w sobie.

No mówię konkretnie o ludziach i ich odczuciu obserwatora ciągle towarzyszącego uproszczonemu postrzeganiu doświadczeń osoby, w której ciele są.

Zakładam, że świadomość jako ja, czyli właściwość umysłu (epifenomen?)/bezpośrednie odczucie jest taka sama u wszystkich ludzi. Różni się treść i właściwości doświadczenia. Czyli świadomość jest na tej zasadzie taka sama, ale nie ta sama. Wszystkim świadomościom można by przypisać jakieś ID, które są numerem kopii. I teraz pytanie - skąd bierze się to, że dana świadomość powstała i zamknęła się w danym umyśle? Bo od strony "reala" chronologicznie wygląda to tak, że dana konkretna świadomość wyłoniła się z procesu biologiczno-fizyczno-chemicznego. Ale skoro jest stale przypisana do organizmu i zakładamy, że to podstawowy fakt (jeśli jest inaczej to nie da się tego zweryfikować, więc pozostaje bezpośrednia treść naszego doświadczenia). Poza tym świadomość jest nieodłączna z treścią - jakąkolwiek. Nie da się postrzegać nicości. Zawsze coś jest w polu świadomości, albo urywa się świadomość.

>To tak jakbyś stał przed lustrem i przeglądał się w krzywym zwierciadle a następnie co jakiś czas teleportował się przed krzywe zwierciadło i przeglądał się w lustrze. W czasie teleportów wystarczy odpowiednio usuwać i dodawać wycinki pamięci(to tylko trochę materii). Powstanie iluzja dwóch odrębnych świadomości o różnych doświadczeniach, a w praktyce będzie tylko jedna. Jeśli teleporty będą szybsze od światła to będziesz mógł porozmawiać z "innym" sobą.

Nie rozumiem tej wypowiedzi. Mógłbyś ją rozwinąć?
rogaliczek (669 punktów)
>Tylko, że jednak zauważ, że ciągle ulegasz złudzeniu spójności i przywiązania do bycia stałą świadomością danego organizmu.

Osobiście nie utożsamiam się ze swoim organizmem ani nawet z osobowością. Ja to Qualia jakiekolwiek by one nie były.

>I nie wiesz czy to złudzenie zostanie powtórzone i czym są te inne "kuleczki".

Nie ma dla mnie znaczenia czy zostanie powtórzone ale mam powody aby myśleć, że tak właśnie będzie.
Inne kuleczki to inne stany tej samej świadomości wynikające ze wzajemnych oddziaływań(wymiany informacji) pomiędzy nimi wszystkimi.

>Podobnie jak to czy generatorem świadomości jest mózg czy sposób przetwarzania danych.

Mózg i sposób przetwarzania danych istnieją w świadomości więc nie mogą jej generować. Gdy obserwujesz lub manipulujesz materią po prostu doświadczasz określonych stanów świadomości. Materia "oddzielnie" nie istnieje.

>I teraz pytanie - skąd bierze się to, że dana świadomość powstała i zamknęła się w danym umyśle?

Świadomość nie powstała, tylko przyjęła formę umysłów. Pro-świadomość+odpowiednia informacja=konkretny samoświadomy umysł.

>Nie rozumiem tej wypowiedzi. Mógłbyś ją rozwinąć?

Może film Przeznaczenie(Predestination)trochę Cię oświeci.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Tylko, że jednak zauważ, że ciągle ulegasz złudzeniu spójności i przywiązania do bycia stałą świadomością danego organizmu.
>Osobiście nie utożsamiam się ze swoim organizmem ani nawet z osobowością. Ja to Qualia jakiekolwiek by one nie były.

No zgadza się, natomiast są to qualia tego organizmu, a nie innego i masz ten fakt na poziomie fenomenu, który bezpośrednio odczuwasz. Ja też nie utożsamiam się z organizmem, ani z osobowością, natomiast wiem, że doświadczam qualiów tego konkretnego organizmu, a właściwie to jego umysłu, czymkolwiek by on nie był.

>>I nie wiesz czy to złudzenie zostanie powtórzone i czym są te inne "kuleczki".
>Nie ma dla mnie znaczenia czy zostanie powtórzone ale mam powody aby myśleć, że tak właśnie będzie.

Jak to nie ma znaczenia? Możliwość powtórnych narodzin to ryzyko urodzenia się w sytuacji jakiej byś nie chciał.

>Inne kuleczki to inne stany tej samej świadomości wynikające ze wzajemnych oddziaływań(wymiany informacji) pomiędzy nimi wszystkimi.

Nie przemawia to do mnie. Skąd ten dogmat?

>>Podobnie jak to czy generatorem świadomości jest mózg czy sposób przetwarzania danych.
>Mózg i sposób przetwarzania danych istnieją w świadomości więc nie mogą jej generować.

Nieuprawnione założenie. To, że istnieją, nie znaczy, że nie mogą generować.

>Gdy obserwujesz lub manipulujesz materią po prostu doświadczasz określonych stanów świadomości. Materia "oddzielnie" nie istnieje.

A to już Twój dogmat. Ja taką możliwość rozważam, ale nie wierzę w to, bo nie mam takich powodów. Skąd to założenie?

>>I teraz pytanie - skąd bierze się to, że dana świadomość powstała i zamknęła się w danym umyśle?
>Świadomość nie powstała, tylko przyjęła formę umysłów.

Dogmat jak powyżej. Poza tym aby istnieć musiała powstać. Mogła właśnie wyłonić się z materii.

>Pro-świadomość+odpowiednia informacja=konkretny samoświadomy umysł.

Nic z tego nie wynika, a poza tym "samoświadomy" to pojęcie wprowadzające w błąd. Jakiego znaczenia tego słowa używasz?

>>Nie rozumiem tej wypowiedzi. Mógłbyś ją rozwinąć?
>Może film Przeznaczenie(Predestination)trochę Cię oświeci.

może tak, może nie
rogaliczek (669 punktów)
>Jak to nie ma znaczenia? Możliwość powtórnych narodzin to ryzyko urodzenia się w sytuacji jakiej byś nie chciał.

Nie będę tego pamiętał a na obecnym poziomie wiedzy mogę stwierdzić, że nie wiem jakimi prawami dokładnie miałoby się to rządzić. Intuicja podpowiada mi, że żadna informacja nie ginie bezpowrotnie więc w dalszej perspektywie może być tylko lepiej nawet jeśli chwilowo wyda się, że gorzej być nie może.

>Nie przemawia to do mnie. Skąd ten dogmat?

masz lepszy pomysł?

>A to już Twój dogmat. Ja taką możliwość rozważam, ale nie wierzę w to, bo nie mam takich powodów. Skąd to założenie?

Bo to jedyne wytłumaczenie dlaczego świadomość się wymyka gdy myślimy "materialistycznie". A tak wszystko pasuje.

>Dogmat jak powyżej. Poza tym aby istnieć musiała powstać. Mogła właśnie wyłonić się z materii.

Jeżeli coś powstaje to znaczy, że istniało już wcześniej tylko w innej formie. Sama materia nie mogła istnieć.

>Nic z tego nie wynika, a poza tym "samoświadomy" to pojęcie wprowadzające w błąd. Jakiego znaczenia tego słowa używasz?

A ile jest znaczeń?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jak to nie ma znaczenia? Możliwość powtórnych narodzin to ryzyko urodzenia się w sytuacji jakiej byś nie chciał.
>Nie będę tego pamiętał a na obecnym poziomie wiedzy mogę stwierdzić, że nie wiem jakimi prawami dokładnie miałoby się to rządzić.

No ok, ale gdyby faktycznie tak było, to nie ważne czy wiesz jakimi prawami by się to miało rządzić. Podejrzewam, że na zasadzie losowości. Jeśli jednak chodzi o rozwój to może właśnie na każdym następnym levelu jest już tylko coraz gorzej, bo mamy większe skillsy, więc jesteśmy w stanie więcej znieść?

>Intuicja podpowiada mi, że żadna informacja nie ginie bezpowrotnie więc w dalszej perspektywie może być tylko lepiej nawet jeśli chwilowo wyda się, że gorzej być nie może.

Może też być dużo gorzej, np jakieś zapętlenie się świadomości w odpowiedniku piekła.

>>Nie przemawia to do mnie. Skąd ten dogmat?
>masz lepszy pomysł?

Tak. A ten wydaje mi się nielogiczny, ale może po prostu go nie rozumiem. Ja to widzę tak, że świadomość jest czymś co wyrasta z mózgu tak jak zęby wyrastają z dziąseł i potem znika po śmierci tego konkretnego organizmu. Nie zmienia to faktu, że skoro raz się urodziłem to może i niezależnie od tego po mojej całkowitej śmierci, znów powstanie coś co będzie czuło się mną, choć będzie nawet kim innym.

>>A to już Twój dogmat. Ja taką możliwość rozważam, ale nie wierzę w to, bo nie mam takich powodów. Skąd to założenie?
>Bo to jedyne wytłumaczenie dlaczego świadomość się wymyka gdy myślimy "materialistycznie". A tak wszystko pasuje.

Co? To nie jest jedyne wytłumaczenie, ani nawet w ogóle jako takie nie wyjaśnia tej sprawy. To wymykanie się to efekt tego, że umysł na wejściu stawia informacje, które ma na wyjściu, więc ciągle przekracza siebie, tzn zmienia się i może powiedzieć "kimkolwiek teraz jestem, to za chwilę będę kimś innym i mogę to udowodnić... otóż jestem świadomością X... minęło już pół sekundy od tego stwierdzenia, więc już jestem świadomością, która była przed chwilą świadomością X..." i to można ciągnąć w nieskończoność. Mam inną konkluzję: świadomość wymyka się gdy myślimy, bo byłby to paradoks gdyby świadomość pojmowała samą siebie. Mózg tworzy teorie robocze, które konfrontuje z rzeczywistością. Teorie jakimi się posługujemy nie są kopią 1:1 prawdy absolutnej, tylko interpretacją, a ta ciągle się modyfikuje i dostosowuje by bardziej odpowiadać prawdzie. Wynika to właśnie z tego, że istnieje rzeczywistość zewnętrzna względem obserwatora. Mniejsza z tym czy za takową uznamy materię (mam wątpliwości, albo inaczej - nie wiem jak to z tym jest), czy jakieś prawa rządzące światem na niewidzialnym poziomie. Musimy się pogodzić z faktem, że rzeczywistość jest wobec nas transcendentna, a mentalizowane są tylko niektóre jej elementy i to roboczo, a nie 1:1.

>>Dogmat jak powyżej. Poza tym aby istnieć musiała powstać. Mogła właśnie wyłonić się z materii.
>Jeżeli coś powstaje to znaczy, że istniało już wcześniej tylko w innej formie. Sama materia nie mogła istnieć.

Właśnie mogła. Świadomość nie mogła istnieć zawsze, bowiem byłoby to sprzeczne z jej naturą. Świadomość musi mieć swój początek, bo inaczej zadałaby sobie pytanie "co robiłam wcześniej?" i zawsze uzyskiwałaby odpowiedź zgodną z prawdą, co jest niemożliwe, bowiem nie mógł istnieć nieskończony i uświadomiony tok zdarzeń wstecz. Natomiast mogła istnieć statyczna materia (czy tam prawa nawet nazwijmy to prowokacyjnie "duchowe", które działają jako zewnętrzne wobec człowieka i umysłu i umysł musi działać wobec tych narzuconych reguł), której żadna świadomość nie postrzegała. I właśnie z tego mogła ewoluować świadomość - od jakichś jednokomórkowych bakterii do człowieka. A sama informacja była jeszcze przed bakteriami - jako szczątkowe RNA. To świadomość pojawiła się po informacji, bo aby istniała świadomość musiała już istnieć jakaś informacja zewnętrzna.

>>Nic z tego nie wynika, a poza tym "samoświadomy" to pojęcie wprowadzające w błąd. Jakiego znaczenia tego słowa używasz?
>A ile jest znaczeń?

Pewnie tyle ilu ludzi chce to zinterpretować po swojemu Ja nie dzielę świadomości na samoświadomość i inną. Jest po prostu świadomość.
rogaliczek (669 punktów)
>No ok, ale gdyby faktycznie tak było, to nie ważne czy wiesz jakimi prawami by się to miało rządzić. Podejrzewam, że na zasadzie losowości.

Za pomocą losowości też można się uczyć i wyciągać wnioski. Obecnie jesteśmy tego efektem więc nie sądzę aby przyszłość była nie do przewidzenia. Im dalej w las tym mniej losowości.

>Natomiast mogła istnieć statyczna materia (czy tam prawa nawet nazwijmy to prowokacyjnie "duchowe", które działają jako zewnętrzne wobec człowieka i umysłu i umysł musi działać wobec tych narzuconych reguł), której żadna świadomość nie postrzegała. I właśnie z tego mogła ewoluować świadomość - od jakichś jednokomórkowych bakterii do człowieka. A sama informacja była jeszcze przed bakteriami - jako szczątkowe RNA. To świadomość pojawiła się po informacji, bo aby istniała świadomość musiała już istnieć jakaś informacja zewnętrzna.

Informacje pojawiają się wraz ze wzrostem świadomości a nie, że były gdzieś "wcześniej".
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No ok, ale gdyby faktycznie tak było, to nie ważne czy wiesz jakimi prawami by się to miało rządzić. Podejrzewam, że na zasadzie losowości.
>Za pomocą losowości też można się uczyć i wyciągać wnioski. Obecnie jesteśmy tego efektem więc nie sądzę aby przyszłość była nie do przewidzenia. Im dalej w las tym mniej losowości.

Na odwrót. Im dalej w las tym więcej możliwości wyborów, więc więcej losowości, a poza tym skoro rzeczywistość jest częściowo losowa, to nigdy nie uda się jej przewidzieć w całości.

>Informacje pojawiają się wraz ze wzrostem świadomości a nie, że były gdzieś "wcześniej".

Informacje były wcześniej i są także te, których nie mamy. Świadomość zdobywa informacje stopniowo, gdy się uczy. Ale poza świadomością były wcześniej. Właśnie ich się świadomość uczy.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Chciałbym przedstawić interesujący temat do dyskusji związany ze świadomością.
>Czy wykonanie dokładnej kopii ludzkiego mózgu w momencie gdy funkcje życiowe osoby ustają i
>następnie odtworzenie tej sieci neuronowej w programie komputerowym (symulacji) spowoduje ze w
>symulacji będzie żyła DOKŁADNIE ta osoba która umarła, czy będzie to DOKŁADNIE ta sama świadomość?
> Uważam ,że tak ponieważ świadomość jak i cały umysł człowieka to tylko sieć połączeń o konkretnej
>konfiguracji. Zapraszam do wypowiadania się, temat jest bardzo ważny w kontekście rozwoju ludzkości,
>tego czy ludzie chcąc uniknąć śmierci będą w stanie za 100 lat wgrać się do komputera.

Siec o stopniu zlozonosci, strukturze budowy , skomplikowaniu jak ta ludzka moze powstac jeden jedyny raz (rozwija sie efektywnie od urodzenia w jedyny unikalny sposob bedac zalezna od masy czynnikow) , a juz napewno Ty jako czlowiek nigdy nie bedziesz w stanie jej skopiowac....(lub nawet wpierw uchwycic w schemat).

Swiat realny to niestety nie startrek i hollywood, a ludzka technologia (mozliwosci rozwoju) zatrzymaly sie niemal 100 lat temu (glownie przez braki w postepie teorii).

Od 50 lat nie wymyslono juz doslownie nic. Czlowiek nie rozumie nawet dzialania pojedynczej komorki ... o stworzeniu czegokolwiek w nano(bio) technologii nawet nie wspominam. Pojedyncze zywe stworzenie jest miliardy razy bardziej zaawansowane technologicznie niz cokolwiek moglaby sobie wyobrazic istota ludzka (przepasc ktorej nie da sie porownac w zadnych kategoriach).

Samo to ze patrzysz na czlowieka jako uklad elektroniczny moze ukazywac stereotypowosc i typowo ludzkie rozumowanie wynikajace z dostepnej (ograniczonej) wiedzy na temat swiata (chocby np braki w rozumieniu kontrakcji przestrzeni dla obiektow mikroskali - efektu splatania, ktory uniemozliwia "narysownaie schematu umyslu").
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Od 50 lat nie wymyslono juz doslownie nic.

żartujesz?
wsx666 (1067 punktów)

> czy ludzie chcąc uniknąć śmierci będą w stanie za 100 lat wgrać się do komputera.

Może nie za 100 lat, może nigdy nam się to nie uda z różnych przyczyn, ale jestem w 100% przekonany, że jest to możliwe. Uważam również, że to jedyna ścieżka rozwoju wszelkich cywilizacji we wszechświecie. Nie podboje kosmosu a przenoszenie świadomości na komputery.

Pozdrawiam.

Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> czy ludzie chcąc uniknąć śmierci będą w stanie za 100 lat wgrać się do komputera.
>Może nie za 100 lat, może nigdy nam się to nie uda z różnych przyczyn, ale jestem w 100% przekonany, że jest to możliwe. Uważam również, że to jedyna ścieżka rozwoju wszelkich cywilizacji we wszechświecie. Nie podboje kosmosu a przenoszenie świadomości na komputery.

Jak to sobie wyobrażasz? Widzę tu pewną sprzeczność. Jak możesz przenieść własną świadomość do komputera, skoro ona jest ulokowana w fizycznym mózgu? Otóż dałoby się to jedynie przy założeniu, że wszechświat działa jak komputer, więc można dostać się do jego kodu źródłowego i go modyfikować. Wtedy moglibyśmy zmienić (właściwie to nie my tylko AI, które by nas przerosło - technologiczna osobliwość) prawa fizyki, wyedytować wszechświat z meta-poziomu dla wszechświata - przenieść ideę z tego poziomu na real. To wg mnie jedyna możliwość. Drugą byłoby podłączenie się do komputera jak w matrixie, ale wtedy fizyczne ciała musiałyby leżeć w jakimś miejscu, a czucie umysłu byłoby podłączone do VR. Co wtedy z ciałami? Musiałyby być tutaj, czyli walnąłby meteoryt w ziemię i jest wtedy koniec.

Świadomość człowieka nigdy nie przeniesie się wg mnie do komputera na stałe, bo jest przypisana do fizycznego mózgu, gdyż wprost z niego wynika. Kopia w komputerze, jeśli będzie czuła, że żyje to będzie to nadal kopia. Mógłbym rozmawiać z kopią swojego umysłu i ona myślałaby, że jest mną, ale to byłaby inna świadomość. Taka sama, ale inna. Zresztą moją można modyfikować i będzie nadal moja, czyli nie mogę być treścią świadomości.

Ja widzę to tak, że za jakiś czas powstaną komputery organiczne, a potem będzie można podłączać do swojego mózgu plug-iny, które dadzą nam nowe moduły myślenia. Trzeba je jednak zespolić z już istniejącym mózgiem. Myślę, że moja wizja jest bardzo odległa i nie mamy szans do niej dożyć, choć rozwój rośnie wykładniczo, więc jeśli nastąpi jakiś przełom w dowolnym momencie, to potem rozwój może ruszyć z kopyta. Nieśmiertelność ludzie osiągną dzięki eksploracji kosmosu i przewidywaniu katastrof. Może nawet będzie się dało zbudować planetę, która będzie rajem

Pozdrawiam.
wsx666 (1067 punktów)

>Jak to sobie wyobrażasz?

>Ja widzę to tak, że za jakiś czas powstaną komputery organiczne, a potem będzie można podłączać do swojego mózgu plug-iny, które dadzą nam nowe moduły myślenia.

Sam sobie odpowiedziałeś. Widzisz, że wymyślić można wiele rozwiązań. To dzisiaj czysta fantastyka ale kto wie co kryje przyszłość.

Pozdrawiam.

Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ok, chodziło mi o to, że użyłeś sformułowania "wgrać się do komputera" co odebrałem jako zniknięcie świadomości w mózgu i pojawienie się jej w komputerze, co uważam za niemożliwe w takiej formie o jakiej teraz piszę. Więc aby osiągnąć efekt "wgrania" trzeba by zrobić to o czym napisałem w poprzednim poście. Problemem jest tylko odnalezienie sposobu i to czy jest to w ogóle możliwe fizycznie, bo tego nie wiemy.

Pozdrawiam.
wsx666 (1067 punktów)
>Ok, chodziło mi o to, że użyłeś sformułowania "wgrać się do komputera" co odebrałem jako zniknięcie świadomości.

Ok. Zacznijmy od tego, że nie wiemy tak naprawdę czym jest świadomość. Moim zdaniem to twór jak najbardziej urojony, coś na wzór pojęcia 'ładności' obrazu czy kobiety. Uwierz mi, że dla słonia najpiękniejsza kobieta nieb będzie się niczym różnić od innej samicy naszego gatunku. Inaczej dla Ciebie czy dla mnie. Tak samo jest ze świadomością, dla Ciebie ona jest realna i ma znaczenie, dla tak samo żywej bakterii twoja świadomość nie istnieje tak jak dla słonia 'ładność' ludzkiej samicy. To tylko złudzenie odpowiednie dla naszego gatunku nic więcej.

Na komputerze który generował by dla podłączonego sztucznego 'ludzkiego' mózgu także świadomość by istniała. Kwestia czym ten mózg był by zapełniony, jakimi informacjami i tyle.

Sprawy technologiczne i techniczne takich rozwiązań to oczywiście pieśń przyszłości, ale nie zapominajmy że prace nad ingerowaniem w geny, klonowanie narządów, bioniczne protezy ciała, czytanie ludzikich myśli, to już codzienność a nawet nie liznęlismy jeszcze jako gatunek możliwości tkwiących w połączeniu techniki i organizmu.

Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ok. Zacznijmy od tego, że nie wiemy tak naprawdę czym jest świadomość. Moim zdaniem to twór jak najbardziej urojony, coś na wzór pojęcia 'ładności' obrazu czy kobiety.

Ale teraz mylisz znów treść świadomości z fenomenem świadomości. Ekwiwokacja. Mówisz, że to co rozumiemy, to tak naprawdę iluzja, ale fakt, że doświadczasz tej iluzji jest apriorycznym doświadczeniem, który leży poza teorią na temat tego faktu.

>Uwierz mi, że dla słonia najpiękniejsza kobieta nieb będzie się niczym różnić od innej samicy naszego gatunku. Inaczej dla Ciebie czy dla mnie.

Nie inaczej, bo mi się podobają kobiety, które dla Ciebie raczej będą brzydkie. Oznacza to, że iluzją jest pojęcie piękna, podobnie jak pojęcie dobra i zła. Natomiast na poziomie odczuwania absolutnym złem jest cierpienie, a absolutnym dobrem jest radość, bo to odczuwasz. Z tego wywodzą się pojęcia dobra i zła i ewoluują w swoją stronę, tzn dostajemy inny fakt - narkotyk jest przyjemny, a potem odbija się na zdrowiu i przynosi cierpienie. I tak jest z innymi rzeczami - teoria nigdy się nie domknie, jak zapis rozwinięcia liczby 1/3. Za to fakt jest przed teorią i to jego należy wyjaśnić, wiedząc o tym fakcie.

Wg mnie pomyliłeś tu dwie rzeczy.

>Tak samo jest ze świadomością, dla Ciebie ona jest realna i ma znaczenie, dla tak samo żywej bakterii twoja świadomość nie istnieje tak jak dla słonia 'ładność' ludzkiej samicy. To tylko złudzenie odpowiednie dla naszego gatunku nic więcej.

Nieeeee....

Świadomość nie może być złudzeniem, bo jest odczuciem. Można powiedzieć, że treść odczucia to złudzenie, ale fakt, że doświadczasz złudzenia, to fakt, że doświadczasz. Zapis treści tego czego doświadczasz to co innego, co powinno być zapisane innym terminem, np inteligencja, zdawanie sobie sprawy, uświadamianie sobie. Świadomym możesz być, gdy jesteś nieświadomy, tzn wystarczy sam fakt, że cokolwiek jest w Twoim polu świadomości.

jak widać pogrubione pojęcie świadomości odnosi się do czego innego, ale błędnie w języku to samo słowo pasuje do obu zjawisk, jak słowo zamek pasuje do budynku i zamku w drzwiach!

>Na komputerze który generował by dla podłączonego sztucznego 'ludzkiego' mózgu także świadomość by istniała. Kwestia czym ten mózg był by zapełniony, jakimi informacjami i tyle.

Właśnie nie. Niezależnie od tego czy jutro zapełnisz mózg informacją, że pada deszcz, czy informacją, że świeci słońce, faktem jest, że doświadczasz tego co jest interpretowane, a to nie wymaga nawet interpretacji. Wystarczy się porządnie naćpać by zniknęła logika, ale masz dalej empiryczne doświadczenie. To jest dowód empiryczny na to, że świadomość nie jest równoważna swojemu zapisowi. Jest epifenomenem fizycznego mózgu, bądź działania siatki neuronów, ale nie wiemy czym jest w rzeczywistości. Mamy te 2 opcje i nie da się ich zweryfikować i nigdy się nie będzie dało, co jest jednym z problemów moralnych AI - czy maszyna nie uzna naszych pojęć dobra i zła za sprzeczne i do odrzucenia i nie skaże nas tym samym na cierpienie (może wieczne)? I czy robot żyje i czuje tak jak my, jeśli zaprojektujemy mu strukturę analogiczną do naszego czucia, ale na maszynie, czyli nie będzie to stricte mózg, tylko jego logiczny odpowiednik bez świadomości i emocji, zwracający jednak te same wyniki.
wsx666 (1067 punktów)
Taka wizja świadomości jaką przedstawiasz musiała by mieć swoje źròdło poza mózgiem i być od niego niezależna, niejako nie wynikać i nie mieć nic wspólnego z jego pracą. To się nazywa dusza. Ja w to nie wierzę. Dla mnie mózg to komputer zbudowany z białka nie krzemu i tyle. Natomiast wszelkie odczucia to wypadkowe jego działania, świadomość to jedna z nich. Im bardziej rozumiem czym jest istnienie, tym mniej rozumiem dlaczego ludzie mają tak olbrzymi problem z zaakceptowaniem faktu bycia biologicznym maszynami nakręconymi przez dobór naturalny. Niczym więcej.


Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
*świadomość jako fenomen wytwarzany przez mózg, czyli odczucie
**świadomość jako zdolność rozumienia, przetwarzanie danych, sposób działania o wyższym stopniu złożoności czyli inteligencja i wiedza
Ludzie uobiektawiają fenomen* (nieuprawniona operacja) i w teorii jest on obiektem - element racjonalizacji, błąd filozoficzny u podstaw wiary religijnej i personalizmu. I ten obiekt ma oczywiście cechy danego człowieka, ale udowodniłem, że skoro cechy są zmiennymi, to kopia stanu tych zmiennych danym momencie, sama w sobie nie odtworzy tej samej świadomości i nie ma to żadnego logicznego związku z tym czy pierwotna, kopiowana świadomość dalej żyje, czy już nie.

>Taka wizja świadomości jaką przedstawiasz musiała by mieć swoje źròdło poza mózgiem

Powyższy cytat to treść dogmatu. Gdy się "przebudzisz", zauważysz, że nie ma podziału na mózg i świadomość, bo to elementy przeplatające się ze sobą, wspólne. Piszę Ci o koncepcji, w której świadomości nie można oddzielić od mózgu. Właśnie dlatego nie da się jej przenieść do komputera, bo skopiujesz wtedy tylko dokładne informacje o treści tego co doświadczasz, ale będą one doświadczane przez kogoś innego, myślącego dokładnie, że jest Tobą* (1 alternatywa), albo nie będą doświadczane, lecz w AI świadomość* z jakichś powodów nie może powstać. Może chodzi o skład materii mózgu i o neuroprzekaźniki stymulujące odpowiednie części fizycznej struktury mózgu (alternatywa 2).

Nie wiem jak to sprawdzić. Albo alternatywa 1 i świadomość jest polem energetycznym wynikającym z działania samej struktury neuronów, albo alternatywa 2 i świadomość jest zjawiskiem niewytłumaczalnym ze swojej natury, bo jest doświadczalnym fenomenem, a opis nie oddaje nigdy w pełni całości.

>i być od niego niezależna, niejako nie wynikać i nie mieć nic wspólnego z jego pracą. To się nazywa dusza. Ja w to nie wierzę.

No ale napisałeś jakbyś wierzył, skoro uważasz, że tą duszą miałoby być coś co możesz przenieść do komputera. Ja wykazałem, że jest to logicznie niemożliwe. Sposób działania umysłu moim zdaniem jest odtwarzalny. Czyli powinno być logicznie możliwe, by bez przeszkód zbudować AI myślące i zachowujące się dokładnie tak jak my. Może się jednak okazać, że nie da się stworzyć sztucznie fenomenu świadomości*. Jednak jeśli tak jest, to nie będzie się dało tego zweryfikować, ponieważ nie można logicznie powiązać działania człowieka jako świadomej* istoty. To jest dogmat w jaki wierzą personaliści, a wg mnie to jest prymitywne i wiąże się to z utożsamieniem świadomości i ego. Ludzie utożsamiający się ze świadomością* czują się mieszkańcami lub więźniami/niewolnikami, a czasem beneficjentami swojego ciała. Starają się dojść do prawdy, która leży poza nimi, w świecie obiektywnym. Cechuje ich agnostycyzm poznawczy***. Ludzie utożsamiający się z ego i emocjami ulegają złudzeniu, że są jakąś duszą, która mogłaby zachować nieśmiertelność i jednocześnie cechy osobowe. Dla mnie to śmieszne. Z drugiej strony jako organizmy biologiczne mamy naturalne potrzeby związane z tą logicznie bezsensowną sferą. Jedną z nich jest potrzeba istnienia. Ludziom wydaje się, że będą żyć wiecznie, bo już żyjąc nie potrafią sobie wyobrazić, że mogłoby by ich nie być.

>Dla mnie mózg to komputer zbudowany z białka nie krzemu i tyle. Natomiast wszelkie odczucia to wypadkowe jego działania, świadomość to jedna z nich. Im bardziej rozumiem czym jest istnienie, tym mniej rozumiem dlaczego ludzie mają tak olbrzymi problem z zaakceptowaniem faktu bycia biologicznym maszynami nakręconymi przez dobór naturalny. Niczym więcej.

Mają taki problem, bo działają u nich mechanizmy racjonalizacji i wydaje im się, że etyka i indywidualny sens działania miałyby sens tylko gdyby byli jakimiś duszami, a moralność nadałby Bóg w postaci prostych praw (najlepiej 10), które stosują się do każdej sytuacji i dzięki czemu nie trzeba myśleć i używać empatii.

***oczywiście w realu każdy doświadcza obu kategorii i te nieracjonalne są bardzo potrzebne, jeśli nie kolidują z racjonalnymi - zawsze na meta-poziomie zakładamy agnostycyzm poznawczy, jednocześnie będąc sceptykami i posługując się apriorycznymi kategoriami umysłu do oceny rzeczywistości, a także przyjmującymi różne robocze założenia i uznającymi niektóre rzeczy roboczo za pewniki (efekt priorytetów/hierarchii przekonań, co jest naturą myślenia).
Pattern (1 punktów)
>Czy wykonanie dokładnej kopii ludzkiego mózgu w momencie gdy funkcje życiowe osoby ustają i
>następnie odtworzenie tej sieci neuronowej w programie komputerowym (symulacji) spowoduje ze w
>symulacji będzie żyła DOKŁADNIE ta osoba która umarła, czy będzie to DOKŁADNIE ta sama świadomość?

Tak, to będzie dokładnie ta sama osoba, jeżeli ta kopia będzie perfekcyjna.

>Zapraszam do wypowiadania się, temat jest bardzo ważny w kontekście rozwoju ludzkości,
>czy ludzie chcąc uniknąć śmierci będą w stanie za 100 lat wgrać się do komputera.

Niestety nie da się uniknąć śmierci "wgrywając się do komputera". Wgrywanie to tworzenie kopii - osoba która została "wgrana" umiera razem ze swoim ciałem, kopia to jej klon.

Wydaje mi się, że za 100 lat nie będziemy jeszcze mogli stworzyć perfekcyjnej kopii ludzkiego mózgu, ale kto wie. Na ten moment najbardziej sensowną opcją jest ciągła naprawa uszkodzeń naszego biologicznego ciała. Możliwe, że w ciągu najbliższych lat, dzięki komputeryzacji medycyny, będziemy bliżej kompletnego zrozumienia DNA, a później do jego edycji. Jest 7 miliardów ludzi, im więcej osób obierze sobie za cel wydłużanie ludzkiego życia, tym szybciej go osiągniemy.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365