 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-12-2018 17:16 | Zetetyk (552 punktów) | OFIARY MSZALNE | Czytając Kodeks Prawa Kanonicznego , zwróciłem uwagę na jedno - o jest ich więcej- pozorowane logiką ,a w rzeczywistości zaprzeczenie lub wypaczenie. Wskażę na tego niekonsekwencje.
OFIARY MSZALNE
" Kan. 947 - Od ofiar mszalnych należy bezwzględnie usuwać wszelkie pozory transakcji lub handlu."
Następne , jak na ironię - dosłownie następne dwa kanony precyzują i bliżej określają na czym ta transakcja polega. Nawet nie chodzi o pozory, ale przeciwnie, chodzi o jawność transakcji.
" Kan. 948 - Należy odprawić oddzielnie Msze św. w intencji tych, za których została złożona i przyjęta ofiara, nawet niewielka.
Kan. 950 - Jeśli ktoś składa pewną sumę pieniędzy na odprawienie Mszy św., nie określając ich liczby, należy ją ustalić biorąc pod uwagę wielkość ofiary, ustaloną w miejscu zamieszkania ofiarodawcy, chyba że zgodnie z prawem należy domniemywać, iż inna była jego intencja."
_______________________________________________________
Czyli transakcja wymienna. Ba! Wielkość MA ZNACZENIE. Dobra materialne za "dobra duchowe". Jeżeli to ma być dobrowolna ofiara , czyli datek - to nie występowałaby INTENCJA. Jednak w praktyce parafianie płacą , do czego są też zachęcani, za ofiarę mszalną ,w zamian wybierają intencję. Kodeks prawa kanonicznego (kan. 945–958) zobowiązuje proboszczów i rektorów kościołów do prowadzenia szczegółowych zapisów dotyczących ofiar. Zapisy te powinny zawierać informacje o przyjętych intencjach, wysokości złożonych ofiar oraz o czasie odprawienia mszy. ( Stąd łatwo można zweryfikować o co modlą się parafianie...)
np; za duszyczki w czyśćcu, za zmarłych , za pomyślność , o zdrowie, trudy starości , za ciepiących , za głodnych , umierających, czy nawet za pokój na świecie. Tak , to opłaty intencji najbardziej z prozaicznych ludzi, słusznie nazywanych zagubionymi owieczkami. Bardziej finezyjni, namiętni i z dużą dozą fantazji ludzie mogliby płacić za innego rodzaju intencje np; pokonanie wrogów, eksterminację wrogiego im społeczeństwa , zrobienie kariery, zdobycie władzy, czy inną osobistą korzyść. Tak czy siak, prości, pospolici ludzie , chyba nigdy nie zrozumieją, że Bogu nie chodzi o pieniądze, raczej cwaniakom , którym je w swej naiwności i głupocie ofiarują. Ponieważ nauczeni, że na tym świecie, aby coś załatwić- trzeba coś dać,znaczy aby było to skuteczne , stosują mechanizm transakcji w stosunku do Boga. Taki rodzaj metafizycznej korupcji, który przyswoili przez Urząd Nauczycielski Kościoła.
Jeżeli źle to pojmuję, proszę o poddanie krytyce. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | kanonicznie i praktycznie | >" Kan. 947 - Od ofiar mszalnych należy bezwzględnie usuwać wszelkie pozory transakcji >lub handlu."
>" Kan. 948 - Należy odprawić oddzielnie Msze św. w intencji tych, za których została >złożona i przyjęta ofiara, nawet niewielka.
Kanon 948 jest sui generis dopełnieniem poprzedniego kanonu - i wzmocnieniem jego "antytransakcyjnego" przesłania. Bo jest w nim podkreślone, iż należy odprawić mszę - nawet jeżeli (moment idący w poprzek zasadzie handlowej) wielkość ofiary jest nieadekwatna do "jakości i wielkości" zamówionej usługi.
>Kan. 950 - Jeśli ktoś składa pewną sumę pieniędzy na odprawienie Mszy św., nie >określając ich liczby, należy ją ustalić biorąc pod uwagę wielkość ofiary, ustaloną w >miejscu zamieszkania ofiarodawcy, chyba że zgodnie z prawem należy domniemywać, iż >inna była jego intencja."
W tym kanonie rzeczywiście można dopatrzyć się pewnego elementu "transakcyjności" - ale z drugiej strony nierealistycznym byłoby zakładanie, iż za niewielką/symboliczną sumę pieniędzy zostanie odprawionych multum zamówionych nabożeństw. Stąd doprecyzowanie jak wyżej, które jest uszczegółowieniem ogólniejszej zasady wyrażonej w kanonie 947.
Oczywiście w praktyce - wygląda to często zgoła inaczej.
|
|
 | 1 na 1 | Zetetyk (552 punktów) | Odp: kanonicznie i praktycznie | > >" Kan. 948 - Należy odprawić oddzielnie Msze św. w intencji tych, za których została >złożona i przyjęta ofiara, nawet niewielka.> Kanon 948 jest sui generis dopełnieniem poprzedniego kanonu - i wzmocnieniem jego "antytransakcyjnego" przesłania. Bo jest w nim podkreślone, iż należy odprawić mszę - nawet jeżeli (moment idący w poprzek zasadzie handlowej) wielkość ofiary jest nieadekwatna do "jakości i wielkości" zamówionej usługi.Obrona - także w kwestii Kodeksu Prawa kanonicznego - jest skuteczną dyskredytacją. Im usilniej będzie się bronić, choćby kapłani zapodawali potrójne argumenty, ludzie i tak będą podejrzewać czy jest w tym coś dobrego? I moim zdaniem podejrzenia zasadne. Mam ich więcej. Mianowicie : Kan. 945 § 2. Usilnie zaleca się kapłanom, ażeby także nie otrzymawszy ofiary odprawiali Mszę św. w intencji wiernych, zwłaszcza ubogich. Dziwny i zdumiewający jest zacytowany wyżej paragraf drugi kanonu 945. A czemuż tak "usilnie" są kapłani zachęcani , aby odprawiali Msze tzw "święta" w intencji np; ubogich , jeżeli nie otrzymali ofiary ? - Przecież , po wtóre - żaden kapłan za darmo tego i tak nie robi?! Na tym polega jego praca, za co bierze on wynagrodzenie. Interesujący jest także kanon 946- który pozwolę sobie zacytować: "Kan. 946 - Wierni składający ofiarę, aby w ich intencji była odprawiona Msza św., przyczyniają się do dobra Kościoła oraz uczestniczą przez tę ofiarę w jego trosce o utrzymanie szafarzy i dzieł." Notabene: poetycki i jakże wzniosły język, jak gdyby w ogóle nie chodziło o sprzedaż intencji z wykorzystaniem Mszy - jako środka... Mówiąc najkrócej sprzedaż dóbr duchowych za dobra materialne. Ciągle trzeba to zaznaczać. Pod tym względem należy także wspomnieć - śmiało muszę to przyznać - geniusza Sykstusa IV. To skromny franciszkanin , choć zdarzało mu się sprzedawać godności kościelne, gdyż z tego był dobrze znany jako nepota i za to krytykowany. Wysoko opodatkował prostytucję, w postaci rzymskich burdeli. Zarabiał też na podatku od księży, którzy mieli kochanki- a że udowodnić kto miał,a kto nie było żmudne, więc podatek był obligatoryjny. Jednak , to wszystko nic, najwięcej zarobił na sprzedaży odpustów. Czytałem, ze był pierwszy, który wpadł na pomysł, że można stosować odpusty nie tylko w stosunku do żywych , ale także do umarłych. Dlaczego pisze o odpustach? Z jednego powodu, ponieważ z zasady rzeczy materialne np; pieniądze , są ograniczone. Natomiast odpusty , czy zamawianie intencji, sprzedawać można - o przepraszam - zamawiać ( bardziej poetycko) można nieskończenie wiele razy. Mało tego! Intencje i odpusty są bowiem bardzo elastyczne, rzekłbym na każdą kieszeń  Dostrzegam tutaj ewidentna analogię pomiędzy odpustami a zamawianiem Mszy. Aż dziw bierze, że jedno z nich zachowało się do czasów obecnych. Nie, nie doceniam Kościoła, po głębszym przemyśleniu sądzę, że zachowały się oba. Wszak zamawia się intencję za dusze cierpiące w czyśćcu. To jest odpust, zawoalowana sprzedaż odpustów za zmarłych. Widać też , że z pomysłowości Sykstusa IV chrześcijaństwo korzysta za dziś dzień.
|
|
2 na 2 | romaro (25211 punktów) | Odp: OFIARY MSZALNE | Kadzidło - zwane także olibanumem, które często wykorzystywano w produkcji kosmetyków. Do dzisiaj jest składnikiem wielu perfum. Dzisiaj za 50 g kadzidła wysokiej jakości trzeba zapłacić blisko 20 funtów, czyli ponad 100 zł.
Mirra - wonna żywica otrzymywana z balsamowców Commiphora. Skrapiano nią ubrania, stosowano do odświeżania łóżek. Kobiety nosiły sproszkowaną mirrę w woreczkach na piersi, aby stale wdychać jej orzeźwiającą woń. 5-mililitrowa buteleczka tej substancji to wydatek około 17 funtów.
Złoto - XVI-wieczny obraz "Pokłon Trzech Króli" autorstwa El Greca, przedstawia scenę złożenia darów przez Mędrców. Jeden z króli trzyma w dłoni złotą tacę ze złotym dzbanem. Oceniono, że Dzban i taca mogły razem ważyć około 3 kg. Dziś za kilogram złota trzeba zapłacić w granicach 31 tys. funtów. Z analiz wynika, że Jezus otrzymał kruszec wartości 93 tys. funtów, czyli około 480 tys. zł.
Podsumowując, takie prezenty, przeliczając na dzisiejszą wartość zlotowki, to około 487 tys. PLN Dość skromnie, zważywszy jakimi prezentami obdarzani są duchowni dostojnicy przez naszych władców. A te marne pisiąt groszy dawane na tace, czy ten dychacz lub dwa za mszę, to ani moje, ani za moje. Jako ateista czuje się zaszczycony, bo wiele kazań byłaby funta klaków warta gdyby mnie w kazaniu pominięto. W wigilię wigilii wszystkim duchownym życzę, by w końcu się wzięli za jakąś ciesielke, skoro dzień w dzień, dają wiernym do zrozumienia, że bóg tylko was stworzył na swoje podobienstwo.
|
|
1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Tak czy siak, prości, pospolici ludzie , chyba nigdy nie zrozumieją, że Bogu nie chodzi o pieniądze, raczej cwaniakom , którym je w swej naiwności i głupocie ofiarują.www.youtube.com/watch?v=UjTP7NJ_1XADuch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | | Zetetyk (552 punktów) | > >Tak czy siak, prości, pospolici ludzie , chyba nigdy nie zrozumieją, że Bogu nie chodzi o pieniądze, raczej cwaniakom , którym je w swej naiwności i głupocie ofiarują.> www.youtube.com/watch?v=UjTP7NJ_1XA> Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...> ( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.Już się obawiałem ,że to chrześcijańskie zabobony....ale posłuchałem. Dobre! + 1 up!
|
|
| oportunista (1711 punktów) | " Tak czy siak, prości, pospolici ludzie , chyba nigdy nie zrozumieją, że Bogu nie chodzi o pieniądze" Bingo, jedno już ustaliliśmy - super. Logicznym jest, że taka wiedza prostym ludziom nie jest dana. Dzięki Bogu jest takie forum gdzie elita umysłowa czuwa. Bo wiecie, prosty człowiek musi na życie zarobić. Zarabia się najczęściej pracą, choć nie zawsze, ale dla prostego człowieka te inne rarytasy są niedostępne. On wie, że dając na mszę, fatyguje plebana, a jak go stać to i organistę też, jak dobry chłop to i ministrantom odpali. Tak czy inaczej wszyscy oni swój czas na tę jego okoliczność poświęcają. Ksiądz być może na nowe auto zbiera, organista kuchnię remontować musi, bo żona mu spać nie daje. Ministranci są na etapie próbowania rozkoszy życia, na fajki się przyda, a może na piwko starczy. Życie to nie bajka, trzeba sobie radzić.
|
|
 | | Zetetyk (552 punktów) | >" Tak czy siak, prości, pospolici ludzie , chyba nigdy nie zrozumieją, że Bogu nie chodzi o pieniądze" Bingo, jedno już ustaliliśmy - super. Logicznym jest, że taka wiedza prostym ludziom nie jest dana. Dzięki Bogu jest takie forum gdzie elita umysłowa czuwa. Bo wiecie, prosty człowiek musi na życie zarobić. Zarabia się najczęściej pracą, choć nie zawsze, ale dla prostego człowieka te inne rarytasy są niedostępne. On wie, że dając na mszę, fatyguje plebana, a jak go stać to i organistę też, jak dobry chłop to i ministrantom odpali. Tak czy inaczej wszyscy oni swój czas na tę jego okoliczność poświęcają. Ksiądz być może na nowe auto zbiera, organista kuchnię remontować musi, bo żona mu spać nie daje. Ministranci są na etapie próbowania rozkoszy życia, na fajki się przyda, a może na piwko starczy. Życie to nie bajka, trzeba sobie radzić.
Jasne, że tak. Problem pojawia się gdy rodzina jest "podzielona". Dla przykładu żona lub rodzice są za "kolędowaniem" , maż lub syn zdecydowanie nie. To sytuacja z faktów autentycznych. Miałem " przyjemność" w niej uczestniczyć. Chodzi o to, że wróciłem z pracy , zaparzyłem sobie w kuchni zielona herbatkę ( na wspomaganie w spalaniu tłuszczu 30 minut przed bieganiem). I wparowali....Pytanie; kolędujemy? ( pomyślałem sobie i dupa, nawet nie zdążę wyjść) odp; Tak kolegujemy...ja w tym czasie się szamotałem w kuchni- jak pisałem..nawet nie miałem możliwości ewakuacji. Oczywiście nie brałem czynnego udziału, bo normalnie w takich sytuacjach albo pracuje, albo wychodzę , a tutaj akurat hmmm no.... paskudna sytuacja... Przecież takie wizyty są bezsensowne. Wyrazy życzliwości vs wyrazy życzliwości- tą obłudę jeszcze w pewnych granicach można zrozumieć- stojąc i coś robiąc w kuchni- ale płacenie za krótka modlitwę , czy życzenia lub błogosławieństwo, to już jest dla mnie czyste szaleństwo!!! To wypacza właściwe postrzegani osób - nawet wobec mnie, a w zasadzie głównie wobec mnie. Śpiewają głośna, aż na trzeciej kondygnacji słychać ,potem pomyślą o katolik....tak jakbym był za chrześcijaństwem. I tak ludzie ulegają różnym złudzeniom, jeżeli zaczynają kogoś oceniać, kogo niezbyt dobrze znają... Sytuacja o której pisze nie jest jakaś szczególna, ale sądzę że bardzo często występuje. Nawet gdybym był wierzący, to uważam , że płacenie raczej osłabia niż poprawia takowe błogosławieństwo. W tym wypadku , to wina ludzi, laikatu, bo sami chcą i płaca. W tym przypadku spasione byki, tylko ręce zacierają...i chyba sami nie mogą się nadziwić jak ludzie są głupi i naiwni. Zakłada sutannę.. i już....zaczyna się magia.
Taka rozmowa - względnie spotkanie- miałaby sens, gdybyśmy podeszli do sprawy sensownie, merytorycznie. Np; Gdybym chciał wymienić się poglądami na temat przykładowo "wartości chrześcijańskich". Niestety,taka rozmowa jest raczej niemożliwa- bo analogicznie jak wizyta Świadków Jehowy- tak i wizyta księdza - zakłada się tu apriorycznie , iż osoby uprzywilejowane ( stan duchowny, głosiciele) i podporządkowane ; laików. A skoro nie można wymienić wiedzą za wiedzę- patrz wątek relatywizm - to takie spotkanie jest bezsensowne ,a nawet poniżające. A co dopiero wtedy , gdy laik znacznie przewyższa kapłana wiedzą , jeżeli chodzi o filozofie, teologie, etykę? Owszem taka sytuacja czasem ma miejsce. Kapłan przewyższa bez wątpienia laika w swej wąskiej specjalizacji teologii , do czego ich kościół przyucza. W życiu świeckim również ma to swoją analogie. Często się zdarza , że podwładny ma większą wiedze, doświadczenie, inteligencje, jest bardziej bystry, zaradny, a zajmuje niższe stanowisko lub ( jak na ironie) podlega osobie z wiele pośledniejszym wykształceniem, inteligencja, wiedza itd.
Weźmy buddyzm... idą wędrowni mnisi,( bhikkhu) coś tam świeccy im rzucą do jedzenia , oni jedzą co wyżebrzą. Nikt nie daje kasy w przepastne kieszenie kleru...Choć tez chodzą jak te święte krowy - bo niby czemu świeccy mają ich utrzymywać - jeśli chodzi o pożywienie? Czyżby nie chcieli pracować? Tylko żebrać? Ale przynajmniej tu nie ma ostentacyjnego zbytku, obłudy. ja sądzę, że jest taki jeden sławny "redemptorysta" jeździ maybachem i sądzę ,że trudno mu prawic kazania o ubóstwie...A przecież ślubował ubóstwo i skromność. Kogo zatem oszukuje i czemu maja służyć te czy inne śluby? Trochę za dużo się rozpisałem...ups...
|
|
| szarley (54911 punktów) | "Ateiści są nudni, rozmawiają wyłącznie o Bogu"
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
 | | romaro (25211 punktów) | >"Ateiści są nudni, rozmawiają wyłącznie o Bogu"
Synu, rozmowa z Bogiem nuży cię? Że jest nieefektywna wyczuwam po twoim wpisie. Skąd u ciebie ta złośliwość? Pytam jako przyjaciel twój, nie wróg.
|
|
|  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >>"Ateiści są nudni, rozmawiają wyłącznie o Bogu" >Synu, rozmowa z Bogiem nuży cię?
"O" a nie "Z"
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >>>"Ateiści są nudni, rozmawiają wyłącznie o Bogu" >>Synu, rozmowa z Bogiem nuży cię? >"O" a nie "Z" Nie "o" a z "z", i nie ta tutaj, a twoja "z". Zauważyłem, że bardzo lubisz zabierać, w tych "tutaj" nudnych rozważaniach, głos. To tak jakby ateista czerpał przyjemność w uczestniczeniu we mszy. Choć zdarzają się i tutaj hipokryci.
|
|
| | |  | | szarley (54911 punktów) | > Zauważyłem, że bardzo lubisz zabierać, w tych "tutaj" nudnych rozważaniach, głos. Nie zauważyłem, rzadko wypowiadam się na religijne tematy
>To tak jakby ateista czerpał przyjemność w uczestniczeniu we mszy. Choć zdarzają się i tutaj hipokryci. Lub miłośnicy sztuki religijnej
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>"Ateiści są nudni, rozmawiają wyłącznie o Bogu" >>Synu, rozmowa z Bogiem nuży cię? >"O" a nie "Z"
Wybacz, ale z powodu wady wzroku "romaro" i braku właściwej artykulacji, pogrubiłem Twoje litery, które i tak uwypukliłeś. Tak widzisz czytają. Co chcą potem odpowiadają. Vide KHK. Rozmowa "o" czymś nie jest równoznaczną, rozmowie "z" czymś/kimś, nawet nie znanym. "Romaro chce wyraźnie byś się wypowiadał jak on to "widzi".
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|