Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przymusowe badania kobiet

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
23-04-2010 21:51Cykman (260 punktów)Przymusowe badania kobiet
Ocena 8 na 8
Witam wszystkich
Nigdy nie przypuszczałam, że założę na Racjonaliście wąte tego typu, ale wydaje mi się, że jest to sprawa bardzo istotna dla wielu Polek. Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzić obowiązkowe badania cytologiczne i mammograficzne dla kobiet w ramach tzw. okresowych badań przydatności do pracy. Od razu zaznaczę, że nie jestem przeciwniczką badań i profilaktyki,ale jestem przeciwna przymusowi.
Moim zdaniem zmuszania grupy kobiet (dotyczy przecież tylko kobiet pracujących) do poddania się intymnym i osobistym badaniom, które dają lekarzowi (którego kobieta nie ma szansy sobie wybrać) ogromną wiedzę o jej intymnym życiu, jest łamaniem praw do wolności, intymności i godności. Może to zabrzmi ostro,ale uważam to za współczensą formę zniewolenia kobiet. Zamiast wiedzy o profilaktyce i edukacji na temat naszego ciała i seksulaności serwuje nam się przymus, od którego uzależnia się naszą aktywność zawodową.
Jako kobieta chcę mieć dostęp do badan profilaktycznych, gdy uznam, że są dla mnie ważne, ale nie chcę być traktowana jak istota nie posaiadająca umiejętnosci kierowania własnym życiem i podejmowania własnych decyzji. Chcę odwiedzić lekarza do którego mam zaufanie i chcę mieć możliwość odmowy intymnych badań jeśli uznam, że są dla mnie zbyt osobiste.
Może to argumenty niskiego lotu, ale mężczyzn nikt nie zmusza do badań prostaty, nie bada się ludzi na alkoholizm i inne zaburzenia zdrowotne, które mogą w istotny sposób utrudnić wykonywanie pracy zawodowej.
Oczywiście istotny jest także fakt zwiększenia się zjawiska dyskryminacji kobiet na rynku pracy, z którym i tak mamy często do czynienia.
Nie mogę zgodzić się na taki sposób pogwałcenia mojej intymności. Pogwałcenia w imię dziwnego prawa dobrych intencji ale realizowanych w niewłaściwy sposób. Dlatego zwracam się z prośbą do formuowiczów, którzy mają wiedzę na temat praw człowieka i obywatela o to by uświadomili mnie, jakie prawa mogą być tym przepisem złamane i w jakie są możliwości dochodzenia swoich praw przeze mnie i inne kobiety, które poczują się nim zniewolone i poniżone. Nie znam się na przpisach prawa, ale to nie znaczy, że nie mogę dochodzić swoich praw.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Możesz podać źródło tej denuncjacji?


Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.(E. Hemingway)
Cykman (260 punktów)
praca.wp.p(*)ia,wid,12203356,wiadomosc.html
Link powyżej kieruje do informacji na wp.pl
A poniżej prezentuję link do projektu ustawyhttp://www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=q491&ms=382&ml=pl&mi=382&mx=0&mt=&my=131&ma=014988
24-04-2010 06:53 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)
>praca.wp.p(*)ia,wid,12203356,wiadomosc.html
W odpowiedzi
Cytat:
Obowiązkowa cytologia poprawi czarne statystyki

Cytat:
Nowotwory stanowią jeden z najpoważniejszych problemów w Polsce. Każdego roku notuje się ok. 3,5 tys. nowych zachorowań i blisko 2 tys. zgonów, spowodowanych rakiem szyjki macicy. Zachorowalność na raka piersi jest czterokrotnie wyższa niż w przypadku raka szyjki macicy, aczkolwiek tu mniejsza jest śmiertelność, która wynosi ok. 38 proc


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Gosia (9452 punktów)
Poczytaj.

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Mężczyzna (11779 punktów)
(zablokowany)
lotrek (14275 punktów)

>Moim zdaniem zmuszania grupy kobiet (dotyczy przecież tylko kobiet pracujących) do poddania się intymnym i osobistym badaniom, które dają lekarzowi (którego kobieta nie ma szansy sobie wybrać) ogromną wiedzę o jej intymnym życiu,
>Nie mogę zgodzić się na taki sposób pogwałcenia mojej intymności
Odnoszę wrażenie, że krępujesz się pójść do ginekologa mężczyzny, stąd powtarzane w różnych odmianach słowo intymność. Oczywiście to rozumiem, ale nie wydaję mi się, że byś nie mogła sobie wybrać odpowiadającego Ci lekarza. Jeszcze nie jest aż tak źle.
Co do przymusu...jako dziecko (w latach pięćdziesiątych) obowiązkowo chodziliśmy raz w roku, całymi szkołami na prześwietlenie płuc. Akcja ta prowadzona była wiele lat i doprowadziła do prawie całkowitego zaniku gruźlicy. Teraz ponoć zaczyna na nowo się szerzyć. Przez okres pracy zawodowej też co roku robiłem badania kontrolne, prześwietlenie, morfologię i coś tam jeszcze. Na koszt pracodawcy oczywiście.
Żyjemy w czasach, kiedy rak zbiera obfite żniwo. Statystyki podają, że kobiety bardzo niechętnie poddają się badaniom mammograficznym, pomimo różnego rodzaju akcji a mammobus dociera do najdalszych zakątków kraju. Dlaczego? To naprawdę pozwala uniknąć raka piersi...możne jakby pogadała jedna z drugą z amazonkami, to by zrozumiała, co przeżyły te kobiety, bo te które nie przeżyły już nic nie powiedzą. Podobnie z cystografią. Wypowiadam się za kobiety, ale ten temat nie jest mi obcy...mam żonę i dwie córki. I nigdy nie miały żadnych wątpliwości, czy jest sens z korzystania z dobrodziejstw współczesnej medycyny.
Powiedzenie "lepiej zapobiegać, niż leczyć" pewnie znasz.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
25-04-2010 11:18 
 Ocena 3 na 3
Celtyk (3337 punktów)
   Raczej nikt nie neguje pozytywnego wymiaru profilaktyki, ale metody jaką ma być realizowana. Nie wolno też zapominać o sprawie na którą zwróciła uwagę Gosia.
Tak się składa, że spora część kobiet chodzi systematycznie na badania do jednego ginekologa. Dana kobieta wybiera określonego lekarza mając na uwadze przynajmniej kilka warunków (skoro masz żonę i dzieci to powinieneś o tym wiedzieć).
   Natomiast obowiązek badań pozbawia kobietę prawa wyboru lekarza, bo śmiem powątpiewać aby takie badania były honorowane od wszystkich ginekologów... Raczej będzie to zamknięta grupa wybranych lekarzy i nie koniecznie dana kobieta będzie chciała iść akurat do tego lekarza na badania okresowe.
   To, że obecnie w Polsce wskaźniki śmiertelności kobiet są takie a nie inne jest winą chorej służby zdrowia.
   Kolejny raz problemem jest forma a nie cel, czy sens przedsięwzięcia!
Myślę, że lepszym rozwiązaniem będzie wolny dostęp do takich badań i podniesienie świadomości społecznej o niezaprzeczalnych korzyściach w odróżnieniu od zmuszania z mocy prawa kobiet do cyklicznych badań i to u określonego lekarza, do którego nigdy by dobrowolnie nie poszły!
   Jednak łatwiej jest nałożyć obowiązek na obywatela niż zadbać o podniesienie świadomości społecznej. Do tego badania obowiązkowe są nie rzadko robione na odwal, co automatycznie obniża ich jakość i wiarygodność!
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
jkl; (5859 punktów)
>Moim zdaniem zmuszania grupy kobiet (dotyczy przecież tylko kobiet pracujących) do poddania się intymnym i osobistym badaniom, które dają lekarzowi (którego kobieta nie ma szansy sobie wybrać)ogromną wiedzę o jej intymnym życiu, jest łamaniem praw do wolności, intymności i godności.
Nie bardzo wiem jaką "ogromną wiedzę o życiu intymnym" można uzyskać przy okazji badania cytologicznego, ale i tak istnieje tajemnica lekarska.
Obowiązkowe badania okresowe pracowników jakoś niczyjej wolności i godności nie naruszają, i jeśli chodzi o mnie, nie przeszkadza mi poszerzenie ich zakresu- w przypadku kobiet- o cytologię i mammografię (choć to drugie chyba od określonego wieku i może w ogóle lepsze byłoby USG)

Natomiast stanowczo protestowałabym przeciw wyznaczaniu mi lekarza. To istotnie narusza wolność wyboru i w dodatku nieco trąci korupcją.
24-04-2010 10:17 
 Ocena 7 na 7
lotrek (14275 punktów)

>Nie bardzo wiem jaką "ogromną wiedzę o życiu intymnym" można uzyskać przy okazji badania cytologicznego, ale i tak istnieje tajemnica lekarska.
To jakaś kretyńska argumentacja...
Cytat:
Nie wszystkim pracownicom podoba się bowiem ta propozycja. Niektóre mówią, że projekt zakłada przedmiotowe traktowanie kobiet, które godzi w ich godność i wolność. "To intymne, ginekologiczne badanie i nikt nie może mnie do niego zmusić" - pisze Yovit na jednym z forów

/cytat pochodzi z linka, który podałem w wypowiedzi wyżej/
...wszystkie kobiety przecież chodzą do ginekologa i być może jest to dla niektórych krępujące (np. zakonnice),ale nieuniknione...jak dentysta. Nie słyszałem o takim przypadku, by jakaś kobieta nigdy nie była u ginekologa.

>Natomiast stanowczo protestowałabym przeciw wyznaczaniu mi lekarza. To istotnie narusza wolność wyboru i w dodatku nieco trąci korupcją.
Pewnie że tak...w przychodniach do każdej medycznej specjalności jest zazwyczaj kilku lekarzy. Jeden przyjmuje przykładowo poniedziałki i w czwartki, drugi wtorki i środy, inny tylko popołudniu. Może się zdarzyć, że w takim mammobusie jest tylko jeden lekarz...to skutki mieszkania z dala od miast. Ale są plusy...zamiast skazać się czasem na wielogodzinną podróż, można zbadać się na miejscu, a badać się trzeba co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Nie rozumiem zastrzeżeń Cykman.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
24-04-2010 11:36 
 Ocena 6 na 6
Gosia (9452 punktów)
>Nie rozumiem zastrzeżeń Cykman.

Zastrzeżenia budzi przymus badań i przymus wykonania ich w konkretnej placówce.
NFZ nie zwraca uwagi czy mammografy są sprawne ( aż 70% placówek nie przeszło kontroli!) i czy badanie ma jakąkolwiek wartość diagnostyczną - sztuka jest sztuka. Ględzenie o trosce o zdrowie kobiet zakrawa w tym świetle na kpiny.
Nakazy to nie rozwiązanie problemu. Nikt nie musi za mnie decydować co jest dla mnie dobre, nie jestem ubezwłasnowolniona. Tylko edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja może zmienić nastawienie do sprawy. Ale po co edukować, prościej przecież nakazać...
Ciekawa jestem reakcji mężczyzn, gdyby nakazano im przymusowe badania palpacyjne stercza przez odbyt. A przecież to poważny problem. Rak prostaty zajmuje trzecie miejsce pod względem częstości zachorowań, po raku płuca i żołądka.
Tak więc dla dobra mężczyzn przymusowe badania profilaktyczne prostaty, inaczej nici z pracy!


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
24-04-2010 12:07 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Ciekawa jestem reakcji mężczyzn, gdyby nakazano im przymusowe badania palpacyjne stercza przez odbyt.
Nie jest to Twój pomysł, tylko powielasz kretyński pomysł (i nie porównywalny) z artykułu.

>A przecież to poważny problem. Rak prostaty zajmuje trzecie miejsce pod względem częstości zachorowań, po raku płuca i żołądka.
Oczywiście, że tak, niekomicznie jednak od razu badania palpacyjne stercza przez odbyt, wystarczy raz w roku zrobić tz. PSA. Jeśli wyniki są złe, to urolog powinien skierować na biopsję gruczołu stercza. Od razu napiszę, dlaczego wyżej napisałem "nieporównywalne", nie słyszałem o testerach raka szyjki macicy, czy piersi. Coś takiego jak PSA.
PS. Co do aparatury medycznej, tej czy innej to pewnie że masz rację. Brak nadzoru ze strony NFZ, organizacji konsumenckich...ale to już inny temat.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
24-04-2010 12:56 
 Ocena 8 na 8
Gosia (9452 punktów)
Skupiłeś się na sarkastycznym przykładzie anegdotycznym, całkowicie pomijając problem przymusu badań i ośrodków gdzie mają być wykonane. To budzi sprzeciw, bo o ile rozumiem przymus badań pod kątem gruźlicy i nosicielstwa (wyeliminowanie potencjalnego zagrożenia innych ludzi mających styczność z osobą zarażoną), to badania mammograficzne i ginekologiczne nijak się mają do mojej i śmiem twierdzić niczyjej pracy (poza prostytutkami, ale tu można przeprowadzać je wyłącznie w tej grupie, tak jak nie każda grupa zawodowa wymaga badań na nosicielstwo).
Dlaczego więc moja dostępność do pracy ma być uzależniona od ich przeprowadzenia?
Skoro ode mnie jako kobiety, żąda się dodatkowych badań nie mających związku z pracą, to należy w identyczny sposób ograniczyć mężczyznom dostęp do rynku pracy. Inaczej to zwykła dyskryminacja.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
24-04-2010 13:17 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
Dokładnie o to mi chodziło.Stawia się kobietom dodatkowe warunki dopuszczenia do pracy.Koszty tego albo poniesie pracodawca (koszt badan, plus zwolnienie pracownika na ich czas) albo same kobiety (samozatrudnienie). Do tego nie jest jasne, jakie będą warunki dopuszczenia do pracy. Czyli, czy w wypadku wyniku dodatniego kobieta będzie uznana za zdolną do pracy.W obecnej chwili pracodawcy wystarczy, ze Iksińska z opóźnieniem dostanie wpis do książeczki -zwolnienie gwarantowane, bo pracodawca będzie podejrzewał chorobę.
24-04-2010 15:13 
 Ocena 4 na 4
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
> Czyli, czy w wypadku wyniku dodatniego kobieta będzie uznana za zdolną do pracy.W obecnej chwili pracodawcy wystarczy, ze Iksińska z opóźnieniem dostanie wpis do książeczki -zwolnienie gwarantowane, bo pracodawca będzie podejrzewał chorobę.

Właśnie! Czy pracodawca dostanie dostęp do wyników? Czy kobieta z podejrzeniem nowotworu nie otrzyma od lekarza dopuszczenia do pracy? A co z gospodyniami domowymi, rolniczkami, kobietami prowadzącymi własne firmy? Niech sobie chorują? I dlaczego przymusowo badać tylko w kierunku nowotworów piersi i szyjki macicy? A może przymusowo badać wszystkich ogólnie, na wszystko. A dlaczego jak sama, z własnej woli chcę się przebadać, to muszę czekać miesiącami? Czy pod przymusem będzie szybciej? A jeśli tak, to dlaczego bez przymusu jest tak wolno? I dlaczego, do jasnej anielki, wszystkich rządzących tak interesuje moja d...?
24-04-2010 15:35 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Czy pracodawca dostanie dostęp do wyników?
>Czy kobieta z podejrzeniem nowotworu nie otrzyma od lekarza dopuszczenia do pracy?

A dlaczego miałby mieć dostęp?? Toż on ma dostać tylko podpieczętowaną karteczkę z zaznaczeniem czy pracownik się do pracy nadaje, czy nie. A wcześnie wykryty nowotwór nijakim do pracy przeciwwskazaniem nie jest. Jest tylko wskazaniem do leczenia- we wczesnym stadium nader często prostego i szybkiego- lub do dalszej diagnostyki.

>A co z gospodyniami domowymi, rolniczkami, kobietami prowadzącymi własne firmy? Niech sobie chorują?

Dlatego też uważam za nie do końca przemyślane wrzucanie tych badań do pakietu badań okresowych w pracy. Pozostaje kwestia przemyślenia sankcji w razie ignorowania wezwań do ich wykonania w szerszych grupach ludności, gdy nie ma bodźca takiego, jak przy badaniach okresowych. Może odmowa bezpłatnego leczenia schorzenia objętego programem badań profilaktycznych w przyszłości?

>I dlaczego przymusowo badać tylko w kierunku nowotworów piersi i szyjki macicy?

Bo mają potwierdzony (wraz z badaniami w kierunku raka jelita grubego) status badań przesiewowych- mianowicie wielkie badania statystyczne wykazały, że jeśli są stosowane w odpowiednich grupach ryzyka (płeć, wiek, etc), to umieralność spada.

>A może przymusowo badać wszystkich ogólnie, na wszystko.

Nie ma dowodów skuteczności

>A dlaczego jak sama, z własnej woli chcę się przebadać, to muszę czekać miesiącami? Czy pod przymusem będzie szybciej? A jeśli tak, to dlaczego bez przymusu jest tak wolno?

Bo przymusowo bada się wyselekcjonowane grupy i istnieją specjalne wydzielone fundusze przeznaczone w sposób celowany właśnie na to. Ponadto jest wtedy konkretny kontrakt na konkretne ilości badań w określonym czasie, więc ich wykonywanie bardziej się opłaca i idą odrębną kolejką. Po prostu.

>I dlaczego, do jasnej anielki, wszystkich rządzących tak interesuje moja d...?

Zaraz tam twoja
Może bardziej pieniądze na jej leczenie, gdyby się rozchorowała. Bo to o grube pieniądze idzie.
24-04-2010 13:59 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>Skupiłeś się na sarkastycznym przykładzie anegdotycznym,
Acha...już wiem:
1. Intymność skreślamy.
2. Prostatę u mężczyzn skreślamy.
3. Kiepską aparaturę medyczną skreślamy.
4. Możliwości korupcji skreślamy.
__________________________________________________________
Zostajemy przy PRZYMUSIE!
To trzeba było tak od razu...

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
24-04-2010 14:59 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)

>1. Intymność skreślamy.
>2. Prostatę u mężczyzn skreślamy.
>3. Kiepską aparaturę medyczną skreślamy.
>4. Możliwości korupcji skreślamy.
Punktów 3 i 4 bym nie skreślała.Na badania okresowe nie chodzi się po to, żeby chorobę zdiagnozować, tylko żeby jej NIE zdiagnozować.Klient płaci, chce mieć wpis do książeczki, lekarz podpisuje.Badanie często jest fikcyjne-jestem prawie pewna, ze w niektórych przypadkach badania krwi i moczu nie zrobiono,Pobierająca krew pielęgniarka chciała mieć pewność, ze to badanie okresowe (czyli na wyniku mi nie zależy) Po co to by miała wiedzieć? Jakoś inaczej robi morfologie czy OB? A potem lekarz, spytany o jakiś szczegół nie umiał mi powiedzieć.Dlatego tez nie dają wyników.Badanie okulistyczne- najpierw przyjmowani "okresowi", jest nas ok, 30, i przewidziana godzina.Badanie w granicach 30-40 zl.Wchodzę jako jedna z pierwszych, w okularach, nie chce utrudniać pracy szkłami kontaktowymi.Przy biurku okulistka i pielęgniarka.Lekarka pyta się, ile dioptrii, podświetla na tablicy po rządku literek, każe przeczytać(nie kontroluje, czy drugim okiem nie podglądam), potem ok, 2, 3 liczby z barwnych plansz, nie wiem, jak to się fachowo nazywa.W międzyczasie pielęgniarka wypisuje wynik badania-dioptrie wg, tego, co podałam, nie sprawdza mocy okularów.Wiec teoretycznie mogla by te badanie przejść osoba nie spełniająca warunków, jakie są wymagane dla tej pracy, wystarczy żeby miała silniejsze okulary, ale się nie przyznała.O pomaganiu drugim okiem nie wspomnę.
Wszystko trwało 2 min.I faktycznie uwinęły się z "okresowymi" w ciągu godziny.Wszyscy zadowoleni- przychodnia zarobiła, ludzie maja wpisy, i jeszcze załatwieni w pierwszej kolejności.
Wynik mammografii czy cytologii to nie +/-. Dużo zależy od lekarza.Kobietom będzie chodziło o wpis, żeby pracy nie tracić,dopiero potem będą martwic się o ew, leczenie.
24-04-2010 15:07 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Wynik mammografii czy cytologii to nie +/-. Dużo zależy od lekarza.Kobietom będzie chodziło o wpis, żeby pracy nie tracić,dopiero potem będą martwic się o ew, leczenie.
>

O mammografii się nie wypowiem, po po aferze mammograficznej, która wybuchła po badaniach audytowych, jest to w istocie nieco żenująca kwestia, ale cytologia jest nieco odmienną sprawą. Są przypadki wątpliwe i wymagające dalszych, dokładniejszych badań, ale są też przypadki bardziej oczywiste, przy których nie wolno badania zignorować; a przede wszystkim preparat zawsze zostaje w archiwum. Jeśli pacjentka za kilka lat znajdzie sobie dziesięciocentymetrowego "kalafiora" na szyjce macicy, to zawsze można będzie wynik z badania przesiewowego zweryfikować, prawda? To może trochę zniechęcać do podbijania wpisów "na piękne oczy".
i.czaplicka (5782 punktów)

No dobrze, pacjentka ma wynik wątpliwy.Sa dwie możliwości
-niezdolna do pracy-wylatuje z roboty, bo dla pracodawcy oczywiste, ze to rak.
-zdolna- więcej się nie pokaże.
Kiedys stalam w kolejce do badan okresowych z swoja siostra.(chyba na prawo jazdy?) Kolejka byla dluga,ona zaczynala prace wczesniej,wiec sie nie doczekala.Ja oddalam krew, pani w okienku miala zastrzzenie co do moczu(za malo?) wiec bez slowa podalam jej buteleczke siostry.
Nastepnego dnia zaofiarowalam sie, ze za nia krew oddam, tylko niech mi mocz przygotuje.Wiec sytuacja ta sama- jej mocz, moja krew.Wyniki byly diametralnie rozne.
Kiedyś zamiast moczu(byłam po wczesno-porannej pracy na rzeźni) oddalam płyn fizjologiczny, zmieszany z herbata z pobliskiego bufetu-kolor i temperatura wyszły mi znakomicie.
24-04-2010 16:11 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
> No dobrze, pacjentka ma wynik wątpliwy.Sa dwie możliwości
>-niezdolna do pracy-wylatuje z roboty, bo dla pracodawcy oczywiste, ze to rak.
>-zdolna- więcej się nie pokaże.

Nie ma żadnego powodu, by zostać uznaną niezdolną do pracy. Rozumiem, że można uznać, ze kobiety nie mają czasu/chęci/świadomości, by się badać, ale jeśli taka obywatelka dostaje jasno na papierze informację, że jest podwyższone ryzyko i trzeba wykonać następne badanie weryfikujące oraz skierowanie, to nie ma dla niej żadnego usprawiedliwienia po zignorowaniu takiego przekazu- postuluję wprowadzenie przepisu, który w przyszłości uniemożliwiałby takiej osobie leczenie później raka szyjki z publicznych funduszy.

>Kiedyś zamiast moczu(byłam po wczesno-porannej pracy na rzeźni) oddalam płyn fizjologiczny, zmieszany z herbata z pobliskiego bufetu-kolor i temperatura wyszły mi znakomicie.

W kolor i temperaturę szczerze wierzę
Co do wyników siostry i twoich? Musiałabym zobaczyć te wyniki, żeby skomentować, ale wciąż sytuacja nie jest porównywalna- preparaty cytologiczne można w każdej chwili wyciągnąć i zobaczyć, co w nich rzeczywiście było. W preparatach właśnie, nie tylko w wypisanym wyniku. A i materiału pacjent z reguły sobie sam nie pobiera Pozostają pomyłki laboratoryjne, bo i materiału przecież masowo od jednej zdrowej pobierać nie będą, prawda?
24-04-2010 16:26 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
Nie jestem przeciwna obowiązkowym badaniom, tylko powiązaniu tych badan z prawem do pracy.Myślę, ze w porządku by było, żeby badania były warunkiem bezpłatnych(płaconych przez ubezpieczyciela) świadczeń medycznych. Wtedy tez objęły by kobiety niepracujące i rolniczki.Natomiast jakąkolwiek możliwość, ze dowie się o tym pracodawca, uważam za niedopuszczalną.
A, wyniki badan okresowych z zakładów są często odbierane hurtowo, przez np, sekretarkę.
Wynik z herbatki i płynu-wzorowy. To było chyba rok po kłopocie z nerkami, nie chciałam drugi raz problemów.
24-04-2010 16:36 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Nie jestem przeciwna obowiązkowym badaniom, tylko powiązaniu tych badan z prawem do pracy.

A to- i owszem- uważam za główny błąd tego projektu.

>Myślę, ze w porządku by było, żeby badania były warunkiem bezpłatnych(płaconych przez ubezpieczyciela) świadczeń medycznych. Wtedy tez objęły by kobiety niepracujące i rolniczki.Natomiast jakąkolwiek możliwość, ze dowie się o tym pracodawca, uważam za niedopuszczalną.

Na oba moje wielkie TAK.

>Wynik z herbatki i płynu-wzorowy. To było chyba rok po kłopocie z nerkami, nie chciałam drugi raz problemów.
>

Cóż, zapalenia na pewno nie było
24-04-2010 19:50 
 Ocena 7 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Nie jestem przeciwna obowiązkowym badaniom, tylko powiązaniu tych badan z prawem do pracy.
>A to- i owszem- uważam za główny błąd tego projektu.
Za wrednej komuny walczono z gruźlicą.Wyglądało to tak, że jak każdy lekarz był zobowiązany zawiadomić odpowiednie służby o zdiagnozowaniu gruźlicy, do tych służb trafiała też informacja o znalezionych zmianach w płucach przy okazji obowiązkowych prześwietleń ludności. Co kilka lat ( dość często) wszyscy chorzy z tych list byli wzywani na prześwietlenie. Komuś kto się nie stawił groziła grzywna. Ale całość odbywała się bez zawiadamiania zakładu pracy.
Można zorganizować obowiązkowe badania ale poza zakładem pracy.
Zakład pracy powinno interesować jedynie czy pracownik nadaje się do wykonywanej pracy.
Na przykład cukrzyka nie zatrudni się do pracy na wysokościach ale pracodawca nie powinien być informowany, że pani Jadzia z księgowości ma cukrzycę bo mógłby panią Jadzię zwolnić w obawie przed długimi lub częstymi zwolnieniami chorobowymi.

Badania cytologiczne i mammografia czy badanie prostaty mają się nijak do przydatności do pracy. Natomiast można zobowiązać wszystkich ubezpieczonych do wykonywania takich badań co kilka lat choćby groźbą utraty ubezpieczenia w zakresie tych chorób.
Obywatele powinni mieć prawo do bezpłatnych padań profilaktycznych w ustalonej częstotliwości. Ale w żadnym razie nie powinno to być połączone z badaniami okresowymi przydatności do pracy.
24-04-2010 20:26 
 Ocena 4 na 4
sztejkat (4743 punktów)
Bardzo duży plus!

Tego co piszesz o gruźlicy nie wiedziałem. Brutalne, ale skuteczne.

Szczerze mówiąc podobne przypominanie o pewnych badaniach okresowych dziś byłoby przydatne. Mile bym przywitał tego rodzaju informację w skrzynce pocztowej. Oczywiście, gdyby badanie przebiegało równie sprawnie jak prześwietlenie płuc. Pamiętam, jak przy okazji badań, dość dawno temu, sprawnie się to odbywało. Jak na ówczesną i państwową służbę zdrowia: szokująco sprawnie.

Nic bowiem nie zniechęca do profilaktyki bardziej niż konieczność:
- osobistego rejestrowania się miesiące na przód;
- odczekania paru godzin w kolejce;

Innymi słowy - gdyby od decyzji o poddaniu się badaniu i wprowadzeniu jej w życie do zakończenia badania potrzeba było nie więcej niż 4-ry godziny wówczas odsetek ludności poddający się profilaktyce byłby, jak mniemam, bardzo wysoki.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
24-04-2010 20:43 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Nic bowiem nie zniechęca do profilaktyki bardziej niż konieczność:
> - osobistego rejestrowania się miesiące na przód;
> - odczekania paru godzin w kolejce;
>Innymi słowy - gdyby od decyzji o poddaniu się badaniu i wprowadzeniu jej w życie do zakończenia badania potrzeba było nie więcej niż 4-ry godziny wówczas odsetek ludności poddający się profilaktyce byłby, jak mniemam, bardzo wysoki.

To drugie tak naprawdę jest problemem tylko i wyłącznie organizacji danego zakładu- są zakłady rejestrujące konkretne osoby na określone godziny- są poślizgi, i owszem, badanie zawsze się może przedłużyć, etc- ale czas w przybliżeniu jest określony. I to nie powinien być dla przychodni żaden problem- u nas tak się rejestruje pacjentów na biopsje i działa to dobrze.
Problem raczej z tym pierwszym, bo skąd weźmiesz taką ilość "zawsze gotowych" lekarzy?
24-04-2010 21:36 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Powiedzmy tak: jeśli odwiedzam lekarza prywatnie, BEZ REJESTRACJI, całość wizyty załatwiam w dwie do 4-rech godzin właśnie. Licząc dojazd. Czyli decyduję się na wizytę, idę i viola. Choć oczywiście znajomość godzin pracy gabinetu pomaga.

Oczywiście też - płacę.

Tak więc pewna grupa prywatnych placówek służby zdrowia może pracować w rygorze: czekam na klienta. I, jak się wydaje, nieźle zarabiać.

Co więcej: nie jest to problem skąd wziąć lekarzy. Nie ma znaczenia, czy przyjmę 1000 osób jak tylko przyjdą czy za trzy miesiące od rejestracji. Przerób jest ten sam.

Skąd więc biorą się tak długie terminy? Gdyby była to kwestia przestoju, wówczas dałoby się to nadgonić w dwa - trzy miesiące po prostu pracując nieco dłużej. Gdyby - przerobu - wówczas kolejki rosłyby w nieskończoność.

Mówi się - z limitów. A więc - z przerobu. Czemu jednak kolejki nie rosną wykładniczo?

To, na czym bazuje obecny system rejestracji to zniechęcanie pacjentów do leczenia. Nie jeden usłyszawszy "za pół roku" weźmie się i odejdzie. Bo boli teraz. A jak nie boli (profilaktyka), to po kiego grzyba przechodzić przez te wszystkie rejestracje, kolejki i nerwówki.

Jak dla mnie, to wizyta w niektórych państwowych placówkach zawsze powinna się kończyć wizytą u kardiologa. Ewentualnie - psychiatry.

Wracając jednak do przerobu - jeżeli już teraz obserwuje się kolejki to PO CO NAWOŁYWAĆ DO PROFILAKTYKI?! Pierwszym i najbardziej dotkliwym skutkiem propagowania profilaktyki będzie WYDŁUŻENIE CZASU OCZEKIWANIA. Wydłużenie to będzie równe dla pacjentów ze zdiagnozowaną chorobą jak i dla tych, którzy przychodzą profilaktycznie. Więc za wcześniejsze wykrycie choroby u kilku pacjentów zapłaci się wydłużeniem czasu oczekiwania na leczenie u pacjentów chorych. Może się więc okazać, że przy zachowaniu STAŁYCH ŚRODKÓW na leczenie zwiększenie profilaktyki ZWIĘKSZY śmiertelność, szczególnie gdy ryzyko zachorowania jest niskie a choroba rozwija się błyskawicznie. Czego nikomu nie życzę.

No, chyba, że jednak mamy dosyć lekarzy i mocy przerobowych.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
24-04-2010 20:34 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)

>Za wrednej komuny walczono z gruźlicą
U zwierząt też.
nomilk (1013 punktów)
Za wrednej komuny walczono z gruźlicą
U zwierząt też.


Celne i przyjemne!

three of a perfect pair
24-04-2010 15:01 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
> NFZ nie zwraca uwagi czy mammografy są sprawne ( aż 70% placówek nie przeszło kontroli!) i czy badanie ma jakąkolwiek wartość diagnostyczną - sztuka jest sztuka.

I z tym zastrzeżeniem w pełni się zgadzam.

>Ględzenie o trosce o zdrowie kobiet zakrawa w tym świetle na kpiny.

Podejrzewam nieco cynicznie, że jest to raczej troska o finanse. I to w pełni uzasadniona, w końcu finanse na utrzymanie systemu opieki zdrowotnej pochodzą ze wspólnej kiesy. Póki tak jest, przyznaję państwu prawo do troszczenia się o to, by zmniejszyć wydatki, a obywatelka z zaawansowanym rakiem szyjki macicy czy sutka drenuje ten system wielokrotnie intensywniej niż obywatelka z tzw. rakiem in situ. Jako że państwo chroni w ten sposób także moje fundusze, jestem za.

Od razu dodaję- zacznę być przeciwna zbędnemu przymusowi natychmiast, gdy przestanę być zmuszana do współfinansowania leczenia obywatelki, która wyhodowała sobie NA WŁASNE ŻYCZENIE raka szyjki naciekającego trzon i przymacicza. Czyli w momencie, gdy system opieki zdrowotnej zostanie w jakimś stopniu sprywatyzowany bądź gdy wejdzie podział wpłaconych na opiekę zdrowotną funduszy na indywidualne konta- ergo, gdy każdy będzie się leczył z tego, co sam wpłacił. Ewentualnie, gdy obywatelce/obywatelowi bez udokumentowanych badań przesiewowych zacznie się odmawiać leczenia z pieniędzy publicznych (ponad koszta, które zostałyby poniesione przy nowotworze wcześnie wykrytym). Do tego momentu daję pełne przyzwolenie na obowiązkowe badania profilaktyczne.

>Nakazy to nie rozwiązanie problemu. Nikt nie musi za mnie decydować co jest dla mnie dobre, nie jestem ubezwłasnowolniona. Tylko edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja może zmienić nastawienie do sprawy. Ale po co edukować, prościej przecież nakazać...

Powodzenia w edukacji tych, którzy leczą wczesnego raka homeopatią, ale gdy się pojawią przerzuty, oczekują leczenia od publicznych szpitali.
Problem nie w tych obywatelach, którzy są świadomi problemu, problem w tych, którzy nie rozumieją jego wagi bądź rozumieć nie chcą. Gdyby każdy płacił za swoje leczenie, byłby to ich indywidualny kłopot, niestety- nasz system publicznych ubezpieczeń sprawia, że jest to problem wspólny.

>Ciekawa jestem reakcji mężczyzn, gdyby nakazano im przymusowe badania palpacyjne stercza przez odbyt. A przecież to poważny problem. Rak prostaty zajmuje trzecie miejsce pod względem częstości zachorowań, po raku płuca i żołądka.
>Tak więc dla dobra mężczyzn przymusowe badania profilaktyczne prostaty, inaczej nici z pracy!

Primo- ani badanie per rectum, ani PSA nie mają w pełni potwierdzonego statusu badania przesiewowego, secundo- i tak, tak naprawdę, badanie per rectum u mężczyzn w pewnym wieku powinno być proponowane przy wizycie u lekarza rodzinnego, tertio- mimo dużej zachorowalności, w zakresie zgonów sutek wciąż wyprzedza prostatę
Jeśli chcemy badań przesiewowych spełniających postulaty równouprawnienia w zakresie przymusu badań, postulujmy przymusową od pewnego wieku kolonoskopię- jest badaniem przesiewowym dla obu płci
24-04-2010 19:23 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>problem w tych, którzy nie rozumieją jego wagi bądź rozumieć nie chcą. Gdyby każdy płacił za swoje leczenie, byłby to ich indywidualny kłopot, niestety- nasz system publicznych ubezpieczeń sprawia, że jest to problem wspólny.
Organizowane są kilka razy w roku rożnego rodzaju darmowe akcje medyczne (piszę o Krakowie): badanie PSA, mammografia, badanie szyjki macicy i wiele innych. Informacja o takich "akcjach" wywieszona jest we wszystkich przychodniach i mogą korzystać również osoby nie ubezpieczone. Jest to bardzo wygodne, przynajmniej dla mnie. Aby zrobić badanie PSA muszę pójść do mojego lekarza rodzinnego, by dostać skierowanie do urologa (terminu spore) a ten wystawi mi skierowanie na to badanie. Zajmuję to sporo czasu, mogę też zrobić prywatnie za 35 zł w jakimś laboratorium. Dlatego też korzystam z tego typu akcji a informacji która akurat przychodnia jest nią objęta znajduję w internecie. Z tego co wiem, takimi "akcjami" objęta jest cała Polska.
Wracając do mammografii, media alarmują, że bardzo mało kobiet chce się poddawać tego typu badaniom. Szczególnie na wsi i w małych miasteczkach. Związane to jest z niskim poziomem wiedzy o zagrożeniach, ale pewnie nie tyko

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
24-04-2010 20:11 
 Ocena 3 na 5
liliac (147340 punktów)
Za artykuł dzięki- nie da się wszystkiego śledzić, a może się przydać.

Rozumiem trudność w dostępie do badań- zwłaszcza w małych miejscowościach- między innymi dlatego akcje profilaktyczne są bardzo ważne, także te przymusowe, bo pociągają za sobą uruchomienie specjalnych funduszy i możliwości organizacyjnych, by je wykonywać- np. specjalne kontrakty dla przychodni na cytologie ginekologiczne czy kolonoskopie (no, te jeszcze nie są obowiązkowe, ale jednak).

Akcje edukacyjne są fajne, ale jeśli jednocześnie media trąbią o rozmaitych metodach pseudonaukowych, a różni indywidualni osobnicy rozpowiadają wszem i wobec o wyimaginowanych straszliwych skutkach ubocznych chociażby cytologii (sic!), to ludzie mają w głowie mętlik. Co z tego, że lekarz im podczas "Białej soboty" powie, żeby się badać, skoro następnego dnia usłyszy w telewizji, że lekarze to biała mafia, homeopatia jest dobra na wszystko, a chemioterapia to potworna trucizna? Pamiętam, jak swego czasu, jeszcze na uczelni, organizowaliśmy onkologiczne spotkania edukacyjne dla uczniów szkół ponadpodstawowych- gł. licea i technika oraz pierwszych roczników uniwersytetów. Teksty typu "Rak się boi noża" to naprawdę była codzienność. W ankietach, które rozdawaliśmy przerażające ilości głosów wskazywały na irydologię jako metodę skutecznie diagnozującą nowotwory- a chodziliśmy tylko po szkołach i uczelniach trójmiejskich, nie po małych wiejskich ośrodkach.
Jeszcze gorszą jest kwestia bardzo różnego poziomu wiedzy wśród samych lekarzy. Na onkologię kładzie się ostatnio duży nacisk na uczelniach medycznych, ale przecież wciąż mamy lekarzy zalecających homeopatię i powątpiewających w koncepcję EBM (evidence based medicine- wymagającą materiału dowodowego dla "utartych metod postępowania"). Długo można by narzekać...

Na kwestie finansowe i czasowe trudno jest odpowiedzieć- w niewielkim stopniu pomocą są właśnie wszelkie akcje mammobusowe, "białoniedzielne", etc. Terminy wizyt specjalistycznych są długie- i raczej przy obecnym systemie krótsze nie będą. Mamy mało specjalistów, na nowych trzeba długo czekać, a i oni często rezygnują z pracy w kraju bądź w publicznej opiece zdrowotnej, bo warunki niekoniecznie są zadowalające.

To może nie jest najlepsza długofalowo strategia, ale przymusowe badania mogą być całkiem skuteczne zarówno w zwiększaniu świadomości (przecież przynajmniej część zmuszonych będzie się interesować odpowiedzią na pytanie "dlaczego"), jak i dostępności (skoro ministerstwo wprowadzi wymóg, będzie też musiało wyasygnować pewne sumy na realizację objętego wymogiem programu).
24-04-2010 20:50 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Wracając do mammografii, media alarmują, że bardzo mało kobiet chce się poddawać tego typu badaniom. Szczególnie na wsi i w małych miasteczkach.
Sama niechętnie się poddaję mammografii, badanie jest w moim odczuciu wyjątkowo nieprzyjemne, dlatego też robię to tak rzadko, jak tylko przyzwoitość pozwala Ale mus to mus i to nie jakiś zewnętrzny mus, tylko mój własny. Boję się nowotworów jak diabeł święconej wody
Dobry ten artykuł. Ale czegoś mi w tym zabrakło. Może to właśnie to, o czym pisała Cykman - kobiety traktują te badania jak ingerencję w ich intymność. Nie chcą iść do obcego lekarza, może mają jakieś złe doświadczenia np. z lekarzami i położnymi w szpitalu podczas porodu (oj, nasłuchałam się swego czasu wspomnień starszych ode mnie kobiet...), boją się szorstkiego potraktowania, wstydzą się, ja to rozumiem. Trzeba czasu, by przełamać uprzedzenia. W żadnym wypadku nie przymusem, bo to odniesie skutek odwrotny - kobiety będą lawirować i skończy się spadkiem i tak marnej frekwencji.
Pozdrawiam
24-04-2010 21:11 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Może to właśnie to, o czym pisała Cykman - kobiety traktują te badania jak ingerencję w ich intymność.
Dlatego napisałem Cykman:
Cytat:
Oczywiście to rozumiem, ale nie wydaję mi się, że byś nie mogła sobie wybrać odpowiadającego Ci lekarza.

Lekarza domowego wybierałem (nawet raz zmieniłem), mam swojego dentystę. Zresztą nie muszę daleko szukać, mam dwie dorosłe córki i każda ma swojego lekarza ginekologa, do którego chodzi na kontrole. Żonę też mam, więc trochę wiem na ten temat.
Istnieje też coś takiego, jak "poczta pantoflowa" i o kiepskim lekarzu wieść się szybko roznosi. Chodząc kilka lat do jednej przychodni, zazwyczaj wie się, który lekarz dobrze leczy, ma czas wysłuchać pacjenta a który jest dobry do wystawiania zwolnień lekarskich. Na temat ginekologów pracujących w przychodni kobiety mają wyrobione zdanie i dzielą się swoją wiedzą z innymi.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
24-04-2010 21:49 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Masz rację jak licho - ale w odniesieniu do miast. Na wsi przeważnie nie ma wyboru i trzeba jechać gdzieś dalej, żeby sobie powybierać, zwłaszcza specjalistów. Nie każdy (bo nie dotyczy to tylko kobiet) ma na to czas, ochotę, możliwości.
Pozdrawiam.
Meretseger (61860 punktów)
>Masz rację jak licho - ale w odniesieniu do miast. Na wsi przeważnie nie ma wyboru i trzeba jechać gdzieś dalej, żeby sobie powybierać, zwłaszcza specjalistów. Nie każdy (bo nie dotyczy to tylko kobiet) ma na to czas, ochotę, możliwości.
>Pozdrawiam.
Lublin i województwo lubelskie: luxmedlublin.pl/403_Za_darmo.html
24-04-2010 23:05 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Lublin i województwo lubelskie: luxmedlublin.pl/403_Za_darmo.html
Tak, to jest to. Faktycznie, jeśli się korzysta z takiej oferty, to w przypadku kobiet ginekolog jest z konieczności przypadkowy. I niestety na wsiach i małych miasteczkach wyboru nie ma, nie sądzę też, by dało się temu zaradzić. Westchnąć tylko można


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
07-05-2010 15:07 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Lubisz więc przymusy, czyli traktowanie ludzi jak bydło. Przymusowe badania wszystkich pracowników są polskim ewenementem. Cytologia nie ma żadnego związku z pracą. Dlaczego w Polsce coś, co jest sensowne, musi od razu automatycznie być obowiązkowe. Jakaś obłędna mentalność niewolników ...
07-05-2010 16:40 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>> Jakaś obłędna mentalność niewolników ...

Masz racje, niewolnicy z reguły maja taka właśnie mentalność. Inaczej by na gruźlice, polio czy inna cholerę bez przymusowych szczepień wyzdychali.
Pisac i czytać tez ich nauczono przymusem.
Wolno im było tylko wierzyc. W pana ichniego jedynego.I juz tak zostalo, na wieki wiekow, amen.
07-05-2010 17:12 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Masz racje, niewolnicy z reguły maja taka właśnie mentalność. Inaczej by na gruźlice, polio czy inna cholerę bez przymusowych szczepień wyzdychali.
Zdaje się, że szczepionka podana pod przymusem nie różni się w działaniu od tej podaj za zgodą pacjenta. Ale tu kwestia ewentualnego zagrożenia innych uzasadnia przymus. Dlatego nie jest to dobra analogia. Lepsza jest ta z wlepianiem kar za niezapinanie pasów bezpieczeństwa (a w przyszłości za nienoszenie w zimie szalika, wychylanie się z okna czy chodzenie na wysokich obcasach).

>Wolno im było tylko wierzyc.
No, nie zawsze było to dobrowolne. W średniowieczu można było stracić głowę za ateizm, a w stalinowskiej Rosji za krzyżyk ... więc mimo wszystko wybieram liberalizm ...
07-05-2010 17:52 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Obowiązkowe badania okresowe pracowników jakoś niczyjej wolności i godności nie naruszają, i jeśli chodzi o mnie, nie przeszkadza mi poszerzenie ich zakresu- w przypadku kobiet- o cytologię i mammografię (choć to drugie chyba od określonego wieku i może w ogóle lepsze byłoby USG)
Jak to nie naruszają wolności, skoro są obowiązkowe? Wszystko, co jest obowiązkowe, narusza wolność, już z samej definicji. Tyle tylko, że często jest to uzasadnione. Tutaj akurat nie jest to takie oczywiste.
Poza tym bądź tolerancyjna ... że Tobie nie przeszkadza, to nie znaczy, że nikomu nie przeszkadza.

>Natomiast stanowczo protestowałabym przeciw wyznaczaniu mi lekarza. To istotnie narusza wolność wyboru i w dodatku nieco trąci korupcją.
Znajomy lekarz trąci lewym kwitkiem z badań. A kwitek w przypadku przymusowych badań jest najważniejszy !
i.czaplicka (5782 punktów)
Jak miałam nadzór nad rzeźnia w Polsce, to obowiązkowe były badania dopuszczające do kontaktu z żywnością.Musiałam je wykonywać co roku, na własny koszt.Celem takich badan, w skrócie, jest upewnienie się, ze nie stanowię zagrożenia dla zdrowia konsumentów.I to jest jak najbardziej zrozumiale.Ale badania na nosicielstwo salmonnella-shigella miałam zrobione raz, kiedy ta prace zaczynałam, potem już nie.Oczywiście, prześwietlenie płuc.Także okulista, nie można dopuścić do badania osoby niedowidzącej.Placówkę mogłam wybrać sama, właściwie był wyznaczony do tego Szpital Miejski, ale każda przychodnia skłonna była podpisać mi książeczkę.Nic dziwnego, płatne gotówka. Parę lat temu nieco przeszło sto złotych, i co najbardziej bolesne, cały dzień stracony. Żeby się wyrobić w jeden dzień, trzeba było ustawiać się w kolejkach wcześnie rano. Przez ten dzień oczywiście zero zarobku. Robiłam te badania w rożnych miejscach. Przekonałam się, ze chodzi o to, ze płacisz za podpis, ze jesteś zdolna do pracy. Najczęściej żaden lekarz nie wiedział, jakie kryteria powinnam spełnić, zwłaszcza dotyczy to okulistów. Miałam je wydrukowane na kartce, ale się z tym nie wyrywałam. Było robione zwykłe badanie okulistyczne, i wpis w książeczce "zdolna do pracy". Każda przychodnia sama decydowała, jakie badania mam mieć robione, prawie co roku Wasserman, czasem jakiś cholesterol, EKG, wszystko to nie ma nic wspólnego z praca przy żywności. Po prostu naciąganie na kasę. Wszystkie te badania miała bym bezpłatnie, gdybym poszła do lekarza pierwszego kontaktu czy wenerologa.Ale to się nazywało "badania okresowe" i płacić było trzeba.Nie grymasiłam, jak zresztą reszta moich kolegów, bo podstawowym kryterium był czas. Wolałam zapłacić więcej, ale stracić tylko jeden dzień.
Podejrzewam, ze teraz dostała bym skierowanie do ginekologa(wizyta + cytologia) wiec co najmniej 50 zł, i dodatkowe pół dnia.I nie wierze, ze te badania będą płacone przez ubezpieczyciela.Teoretycznie przecież prześwietlenie, bad, krwi, okulista tez są bezpłatne, ale w praktyce płaci pracodawca.
Ja byłam w dobrej sytuacji-samozatrudnienie. Personel rzeźni był wsadzany w autobus i dowożony do lekarza-brak możliwości wyboru, a także terminu.Nawet jakby się ktoś uparł na innego lekarza, to pewnie by musiał brać urlop.
Wynik badania znany pracodawcy-niezdolny do pracy.Raz byłam bardzo przeziębiona, ledwo żywa, i lekarz stwierdził, ze wyniki wskazują na zapalenie nerek, i nie może mi książeczki podpisać. Odpowiedziałam mu, ze w takim wypadku powinien mi wystawić zwolnienie.Oczywiście nie wystawił, tylko badanie podpisał.
Ja i tak, jako "nieludzki doktor" byłam traktowana ulgowo, jako coś w rodzaju koleżanki po fachu. Ale jasne jest, ze badania okresowe(tez dla kierowców, posiadaczy broni itp) to źródło dochodu dla przychodni. I tylko tak należy traktować dodatkowe badania kobiet- dodatkowa kasa.O tyle niekorzystne , ze kobiety staną się bardziej kłopotliwymi pracownikami, zwłaszcza te po pięćdziesiątce(mammografia) a one już teraz maja nikle szanse zatrudnienia.
Najczęściej nie dostawałam wyników badan, zostawały w kartotece.Raz się upomniałam , przecież zapłaciłam gotówką, dowiedziałam się, ze za kopie wyników mam płacić dodatkowo.
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Poruszony przez Ciebie temat jest trudny i naprawdę niełatwo jest tutaj zająć jednoznaczne stanowisko. Z jednej strony mam dość libertariańskie i na przymus ze strony pastwa spoglądam niechętnie. Z drugiej strony staram się być realistą i zdaje sobie sprawę z tego, że pewnym regułom musimy się podporządkować, jeśli chcemy żyć w spokojnym, bezpiecznym i dobrze funkcjonującym społeczeństwie. No właśnie. Czy zastosowanie przymusu jest usprawiedliwione przez cel jakiemu ma służyć - ograniczenie śmiertelności ludzi? Ja skłaniałbym się raczej ku odpowiedzi twierdzącej. Nie powinien to być jednak główny środek - nakazać jest łatwo. Jednak takie podejście sugeruje, że państwo widzi w obywatelach bezmyślne "drony", którymi można dowolnie sterować. Żyjemy w liberalnej demokracji, mamy prawo być świadomymi obywatelami, nie zaś poddanymi bez prawa głosu. Przede wszystkim niezbędna jest rzetelna edukacja.

Tymczasem mamy do czynienia z dezinformacją czyniącą wiele złego. Już kiedyś pisałem o tym na forum. Moja rodzina ogląda regularnie pewną telenowelę. Główną bohaterką jest dziewczyna, która wskutek lekarskiej pomyłki została poddana zabiegowi... zapłodnienia in vitro, chociaż przyszła na cytologię. Wydarzenie stanowi oś akcji serialu. Biorąc pod uwagę popularność serialu jestem pewien, iż bezmyślne działanie scenarzystów przyczyni się do zmniejszenia liczby kobiet decydujących się na badanie.

Sporo złego moim zdaniem wyrządzają też purytańskie obyczaje implementowane wielu osobom w młodym wieku. Co z tego, że katecheta nieśmiało zaznaczy, iż co prawda rozebranie się przed lekarzem nie jest grzechem, skoro poczucie wstydu zostanie zaszczepione bardzo głęboko, w samej podświadomości? Niejedna osoba wychowana w ten sposób będzie odciągała wizytę u lekarza z powodu wstydu. Tak długo, jak to tylko możliwe. Społeczne kampanie zachęcające do korzystania z darmowych badań niczego nie zmienią, jeśli ludzie będą się bali swoich własnych ciał...
Cykman (260 punktów)
Widzę, że post wywołał wiele emocji...

Nie, nie krępuję się ginekologa mężczyzny. Tak, mam świadomość zagrożenia chorobami nowotworowymi i wiem, jakie badania służą do profilaktyki, wiem też jakie są ważne.
Nie zgadzam się na formę przymusu. Kobiety nie są mniej inteligente od mężczyzn i sama mogą decydować czy chcą się poddać intymnemu badaniu czy nie. W Polce wiele kobiet umiera na raka narządów rodnych i wiele mężczyzn umiera na raka prostaty. Badniom poddaje się więcej kobiet niż mężczyzn (choć z dostępnością do badan bywa różnie), a mimo to nikomu nie przyszło do głowy by zmusić mężczyzn do badania prostaty choć ten typ nowotoworu jest bardziej zabójczy.

Jeszcze raz powtarzam. Chcę się sprzeciwić przumusowi i to wybiórczemu.
1. dotyczącemu tylko kobiet
2. ograniczonemu do kobiet pracujących

Taki jest prawidziwy powód mojego protestu, nie jest nim obawa przed badaniem, a obawa przed nieodpowiednim lekarzem choć istnieje - dotyczy przecież nie tylko ginekologów.

Chciałabym za to móc pójść do przychodni na wizytę ginekologiczną gdy uznam ją za potrzebną i nie być skazaną na czekanie kilku tygodni lub na płacenie za wizytę prywatną.
Pozdrawiam
sztejkat (4743 punktów)
Raz - już było dyskutowane, i to ładnych parę lat temu.

Dwa - nie bazowałbym sprzeciwu na zasadzie intymności, a adekwatności i równości traktowania. Innymi słowy:

1. Na ile badanie to określa w jakim stopniu praca osoby chorej stanowi zagrożenie dla otoczenia;
2. Na ile badanie to określa w jakim stopniu praca stanowi zagrożenie dla zdrowia pracownika (choć moim zdaniem - gówno to powinno obchodzić kogokolwiek poza pracownikiem i nie powinno mieć żadnego wpływu na dopuszczenie do pracy).
3. Czy wszyscy pracownicy są traktowani w ten sam sposób ( konstytucyjne równouprawnienie ).

Są to obiektywne zasady konstrukcji prawa na których należy oprzeć sprzeciw: cel prawa i równouprawnienie.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
24-04-2010 15:16 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>2. Na ile badanie to określa w jakim stopniu praca stanowi zagrożenie dla zdrowia pracownika (choć moim zdaniem - gówno to powinno obchodzić kogokolwiek poza pracownikiem i nie powinno mieć żadnego wpływu na dopuszczenie do pracy).

Obowiązkowe badania, skutkujące dopuszczeniem lub nie do pracy, wynikają między innymi właśnie z tego, że to nikogo nie obchodzi (np. pracodawcy).


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
24-04-2010 18:22 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
Jak rozumiem widzisz to tak: pracodawcy nie obchodzi szkodliwość zdawanej pracownikom pracy, więc państwo musi zadbać o ich zdrowie.

Słusznie.

Robi to poprzez sprawdzenie czy pracownik ZACHOROWAŁ a następnie POZBAWIENIE GO ŚRODKÓW DO ŻYCIA poprzez poinformowanie pracodawcy, że dalsze zatrudnianie pracownika na tym stanowisku jest zabronione.

Czy tak?

Podczas, gdy moim zdaniem, zabezpieczenie interesów pracownika powinno odbywać się na innej drodze: mianowicie na rzetelnym monitoringu warunków pracy.

Przy czym badania okresowe mogłyby mieć dwa aspekty: raz sprawdzenie, czy pracownik wykonując pracę stwarza zagrożenie i dwa - badanie profilaktyczne schorzeń związanych z warunkami szkodliwymi. Przy czym jedynie pierwszy aspekt powinien być brany pod uwagę w kwestii dopuszczenia do pracy.

Drugi powinien pozostać wyłącznie na drodze pracownik-lekarz, oraz powinien stanowić bodziec dla Państwowej Inspekcji Pracy do kontroli warunków pracy. Przy czym podjęcie przez pracownika decyzji o kontynuacji pracy mimo zachorowania może skutkować utratą prawa do roszczeń odszkodowawczych wobec pracodawcy za dalsze straty na zdrowiu.

Ciekawym jest, że dyskusja tu prowadzona jest tak, jakby nikt nie bywał na tych badaniach. Ja bywam. W mojej pracy występują istotne czynniki szkodliwe. I z badania na badanie obserwuję jak w mniemaniu ministerstwa zdrowia przekształcają się one ze szkodliwych we wręcz dobroczynne - bo tak można odbierać redukowanie ministerialnego wykazu badań jakie należy przeprowadzić przy tego rodzaju narażeniach.

W chwili obecnej więc wydaje mi się, że badania okresowe są FIKCJĄ. Fikcją wygodną dla środowiska medycznego i nie specjalnie kosztowną dla pracodawcy. Badania te bowiem nie są zbyt drogie, a obowiązkowe. Co więcej - układ w którym ŻADNA ZE STRON nie jest zainteresowana WYKRYCIEM CHOROBY, bo przecież pracodawca zazwyczaj chce zachować pracownika, a pracownik pracę - nie prowadzi do skutecznych badań. Jest to bardzo szkodliwy układ: pracodawca płaci lekarzowi by ten stwierdził, że pracownik jest zdolny do pracy. Pracownik chce być zdolny do pracy. Trzeba ze strony lekarza wielkiego poczucia obowiązku by nie zdryfować w obszar: "klient płaci - klient wymaga".

Pozdrawiam

Tomasz Sztejka
24-04-2010 20:21 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>W chwili obecnej więc wydaje mi się, że badania okresowe są FIKCJĄ. Fikcją wygodną dla środowiska medycznego i nie specjalnie kosztowną dla pracodawcy. Badania te bowiem nie są zbyt drogie, a obowiązkowe. Co więcej - układ w którym ŻADNA ZE STRON nie jest zainteresowana WYKRYCIEM CHOROBY, bo przecież pracodawca zazwyczaj chce zachować pracownika, a pracownik pracę - nie prowadzi do skutecznych badań. Jest to bardzo szkodliwy układ: pracodawca płaci lekarzowi by ten stwierdził, że pracownik jest zdolny do pracy. Pracownik chce być zdolny do pracy. Trzeba ze strony lekarza wielkiego poczucia obowiązku by nie zdryfować w obszar: "klient płaci - klient wymaga".

Nie byłabym tego taka pewna. Jeśli choroba jest poważna, to lekarz raczej tego nie powinien zbagatelizować. I to on właśnie jest tu osobą, która może przemówić do rozsądku zarówno pracodawcy, który nie chce mieć pracowników na zwolnieniach chorobowych, jak i pracownikowi, który obawia się chorować. Znam kilka osób, u których dzięki badaniom okresowym, wykryto poważne choroby w takim stadium, że udało się je skutecznie wyleczyć. Ale fakt, że było to już dość dawno. O ile wiem, od tego czasu zmieniły się przepisy dotyczące tych badań, na bardziej liberalne, tzn. mniej badań trzeba obowiązkowo przeprowadzić.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
24-04-2010 21:19 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
Powiedzmy, że spotkałem się z sytuacją wpisywania na badaniach okresowych wyników badań NIE PRZEPROWADZONYCH.

Obserwowałem też zmniejszający się systematycznie katalog przeprowadzanych badań - a należę do osób pracujących w narażeniu na dość istotne czynniki szkodliwe, powodujące w sytuacji niedochowania warunków bezpieczeństwa pracy trudno wykrywalne a niebezpieczne schorzenia.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
24-04-2010 23:44 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Powiedzmy, że spotkałem się z sytuacją wpisywania na badaniach okresowych wyników badań NIE PRZEPROWADZONYCH.

Tak, też się spotkałam z czymś podobnym. Muszę jednak powiedzieć, że wynikło to z mojej usilnej prośby. PIP, czy inne cholerstwo, stało za drzwiami, panie z kadr już łykały kropelki od nerwów. No, musiała się pani doktor zlitować.

>Obserwowałem też zmniejszający się systematycznie katalog przeprowadzanych badań - a należę do osób pracujących w narażeniu na dość istotne czynniki szkodliwe, powodujące w sytuacji niedochowania warunków bezpieczeństwa pracy trudno wykrywalne a niebezpieczne schorzenia.

Ów katalog rzeczywiście bywa mizerny. Ostatnio się dowiedziałam, że nawet morfologii krwi nie trzeba zlecać.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
24-04-2010 15:41 
 Ocena 2 na 4
jkl; (5859 punktów)
>1. Na ile badanie to określa w jakim stopniu praca osoby chorej stanowi zagrożenie dla otoczenia;
>2. Na ile badanie to określa w jakim stopniu praca stanowi zagrożenie dla zdrowia pracownika (choć moim zdaniem - gówno to powinno obchodzić kogokolwiek poza pracownikiem i nie powinno mieć żadnego wpływu na dopuszczenie do pracy).
>3. Czy wszyscy pracownicy są traktowani w ten sam sposób ( konstytucyjne równouprawnienie ).
>Są to obiektywne zasady konstrukcji prawa na których należy oprzeć sprzeciw: cel prawa i równouprawnienie.

Dlatego:
1. Pracodawcę nie powinien interesować wynik badania, a jedynie sam fakt jego przeprowadzenia.
2. Dotyczyć osób już zatrudnionych, a więc w ramach badań okresowych, a nie wstępnych.
3. Koszty powinno ponosić państwo, np jako możliwość odliczeń dla pracodawcy. Dla państwa nie musi to oznaczać dużych strat, biorąc pod uwagę wysokie koszty leczenia zaawansowanych chorób nowotworowych.

Całość należy rozpatrywać nie jako dyskryminację, ale przeciwnie- przywilej nieodpłatnych badań profilaktycznych w ramach badań okresowych.
A sama przymusowość chyba nie jest bardzo dotkliwa, skoro jak ktoś tu słusznie zauważył, każda inteligentna kobieta wie, że i tak z raz do roku wypada się do ginekologa udać...
24-04-2010 15:59 
 Ocena 1 na 1
Cykman (260 punktów)

Dla mnie przymusowość jest bardzo dotkliwa, zwłaszcza jeśli oznaczna jednocześnie dyskryminację.

Jest to przymusowość bezensowna jednocześnie ponieważ nie realizuje założonego celu bo nie obejmuje wszystkich kobiet - to też dyskryminacja.

Ponieważ jednak uważam się za inteligentą kobietę, wiem również że badania cytologiczne i mammografia nie są dla mojego zdrowia obojętne. Co więcej ich skuteczność jest często wątpliwa, a urządzenia, które się nimi wykonuje są wadliwe.

Wolałabym, żeby pieniądze przeznaczone na te badania wykorzystano do leczenia kobiet chorych, by nie czekały za długo w kolejce.

Tymczasem badania amerykańskie pokazują, że profilatyka nie poprawia poziomu wyleczeń, za to wydatnie zwiększa ilość niepotrzebnych terapii.

Dane powyższe to tak na marginesie.

Wracając do meritum sprawy.
Może trzeba populistycznie i brutalnie to opisać, na przykład tak:

Polskie kobiety będą zmuszane do rozkładania nóg na żądanie państwa i pracodawcy.
W razie odmowy nie będą mogły podjąć pracy.
Ps. Nie będą brane pod uwagę żadne okolocznosci lagodzące: ciąża dziewictwo, uraz psychiczny, czy chociażby przekonania na temat skuteczności diagnostycznej badań.

A jak się kobietom nie podoba to niech siedzą w domu i rodzą dzieci, a w czasie ciąży czekają w tygodniowej kolejce do ginekologa.

Jeżeli to jest przywilej...
24-04-2010 16:31 
 Ocena 4 na 6
liliac (147340 punktów)
>Dla mnie przymusowość jest bardzo dotkliwa, zwłaszcza jeśli oznaczna jednocześnie dyskryminację.

Tych biednych mężczyzn, dla których nie ma nijakich porządnych badań przesiewowych?

>Jest to przymusowość bezensowna jednocześnie ponieważ nie realizuje założonego celu bo nie obejmuje wszystkich kobiet - to też dyskryminacja.

Nie, to błąd. Póki mamy publiczny system opieki zdrowotnej oparty na wspólnych składkach, powinno się badać w tym kierunku wszystkie obywatelki.

>Ponieważ jednak uważam się za inteligentą kobietę, wiem również że badania cytologiczne i mammografia nie są dla mojego zdrowia obojętne. Co więcej ich skuteczność jest często wątpliwa, a urządzenia, które się nimi wykonuje są wadliwe.

A możesz mi przybliżyć temat wadliwych urządzeń użytkowanych przy wykonywaniu i ocenianiu cytologii? I szkodliwości zdrowotnej tejże?

>Wolałabym, żeby pieniądze przeznaczone na te badania wykorzystano do leczenia kobiet chorych, by nie czekały za długo w kolejce.

Za pieniądze zaoszczędzone na cytologii wielu kobiet z rakiem nie poleczysz.

>Tymczasem badania amerykańskie pokazują, że profilatyka nie poprawia poziomu wyleczeń, za to wydatnie zwiększa ilość niepotrzebnych terapii.

Badania przesiewowe zmniejszają śmiertelność- to jeden z elementów ich definicji. Chyba że manipulujesz wynikami, które np. oceniają wszelkie czynności profilaktyczne. Czy możesz podać link do badań, na które się powołujesz?

>Może trzeba populistycznie i brutalnie to opisać, na przykład tak:
>Polskie kobiety będą zmuszane do rozkładania nóg na żądanie państwa i pracodawcy.
> W razie odmowy nie będą mogły podjąć pracy.

Obrzydliwa, żałosna demagogia. W dodatku dość łatwa do pokazania jako taka właśnie, zatem na dłuższą metę szkodliwa dla środowisk, które ją stosują.

>Ps. Nie będą brane pod uwagę żadne okolocznosci lagodzące: ciąża dziewictwo, uraz psychiczny, czy chociażby przekonania na temat skuteczności diagnostycznej badań.

Medycyna stara się ostatnimi czasy bardziej bazować na danych statystycznych niż na przekonaniach Kiedy w końcu sprywatyzujemy system opieki zdrowotnej, będzie można bazować na przekonaniach i leczyć nowotwory np. ciecierzycą montowaną podskórnie w łydce za własne pieniądze

>A jak się kobietom nie podoba to niech siedzą w domu i rodzą dzieci, a w czasie ciąży czekają w tygodniowej kolejce do ginekologa.
>

Jeśli przeszkadzają ci kolejki, zaangażuj się w walkę o reformę systemu opieki zdrowotnej, a nie dobijaniem rzeczonego poprzez walkę o zwiększenie ilości kosztownych w leczeniu nowotworów (No co? Demagogia ci się podobała przecież )
24-04-2010 17:01 
 Ocena 1 na 1
Cykman (260 punktów)
Dla zainteresowenych podaję link do artykółów, w których są odnośniki do orginalnych
źródeł badawczych (w większości po angielsku.
Artykuły dotyczną m.in. skutków ubocznych cytologii. przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,5677,3.html
Przesyła także link do petycji, gdzie są także podobne informacje.
www.petycj(*)07&page=1&position=0#komentarz

Tak w ogóle to pod kątem profilatyki raka narządów rodnych kobiety powinni być badani mężczyźni bo to od nich kobiety zarażają się wirusem brodawczaka, który jest przyczyną nowotworu.

Nie chcę jednak dalej wchodzić w szczegółowe spory.

Zgadzam się, że takie badania powinny być przywilejem kobiet, ale przywilej zaklada dobrowolność nie przymus.

Uważam, że zmuszając mnie do badań tego typu (badań na choroby nie zaraźliwe) państwo polskie łamie moje prawa obywatelskie. Tak, jak to zaznaczyłam zakładając wątek, proszę osoby, które znają się na prawie, by napisały jakie są możliwe drogi dochodzenia swoich racji w przypadku, gdy przepisy dot. przymusowych badań wejdą w życie.

Obawiam się poważnie że ten, podytkowany dobrymi intencjami, nakaz jestto początek zwiększenia kontroli państwa nad życiem obywateli.
24-04-2010 17:40 
 Ocena 5 na 7
liliac (147340 punktów)
>Dla zainteresowenych podaję link do artykółów, w których są odnośniki do orginalnych
>źródeł badawczych (w większości po angielsku.
>Artykuły dotyczną m.in. skutków ubocznych cytologii. przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,5677,3.html

Oj, nieładnie tak kłamać. Artykuł, znany na tym portalu od dość dawna porusza kwestię kontrowersji wokół mammografii, na temat których debaty w środowiskach naukowych toczą się od jakiegoś czasu, ale o szkodliwości cytologii nie mówi nic. Artykuły także. Nie warto podawać fałszywych danych, bo niektórzy mają irytujący zwyczaj klikania na linki.

>Przesyła także link do petycji, gdzie są także podobne informacje.
>www.petycj(*)07&page=1&position=0#komentarz

Aaa, dzięki. Mogę się podpisać przeciwko

>Tak w ogóle to pod kątem profilaktyki raka narządów rodnych kobiety powinni być badani mężczyźni bo to od nich kobiety zarażają się wirusem brodawczaka, który jest przyczyną nowotworu.

I odwrotnie- kobiety od mężczyzn też. I co z tego? Kobietom nie proponuje się obowiązkowych badań w kierunku HPV, tylko wykrywanie dysplazji i wczesnego nowotworu w wymazie z szyjki macicy. HPV "wychodzi" przy okazji.

>Nie chcę jednak dalej wchodzić w szczegółowe spory.

One są właśnie najciekawsze. Może właśnie ze względu na kontrowersyjność swoich twierdzeń w tym zakresie nie chcesz w te spory wchodzić...

>Zgadzam się, że takie badania powinny być przywilejem kobiet, ale przywilej zaklada dobrowolność nie przymus.

Póki twoja dobrowolność nie zwiększa mojego obciążenia finansowego.

>Obawiam się poważnie że ten, podyktowany dobrymi intencjami, nakaz jestto początek zwiększenia kontroli państwa nad życiem obywateli.

Póki inni obywatele muszą się dokładać do leczenia obywatelki, która z przywilejów korzystać nie chce, zgadzam się na zwiększenie kontroli w tym zakresie.
24-04-2010 18:54 
 Ocena 2 na 2
Cykman (260 punktów)
Nie kłamię
Arykuł w przekorju kończy się wykazem źródeł angielskojęzycznych, w których również są informacje o możliwych skutkach ubocznych wykonywania cytologii.

Mam w rodzinie dwie kobiety u których wykonywanie tego badania jest niewskazane i kończyło się już w przeszłości komnplikacjami zdrowotnymi.

Żadna chora kobieta nie chce się leczyć na Twój koszt. Za to na "nasz" koszt leczy się tysiące ludzi, którzy chorują dzięki temu,że np.: palą tytoń. Osobiście nie mam o to pretensji.
Właściwie płacę składki od lat więc mam prawo leczyć się jak jestem chora.
Tylko dlaczego mam być ubezwałnowolniona w kwestii diagnostyki, dlaczego łączy się to z moją pracą zawodową.

Jak państwo chce zaoszczędzić na moim leczeniu tonich mi umożliwi normalną dobrowolną diagnostykę, a nie zmusza pod karą bezrobocia.
24-04-2010 19:38 
 Ocena 5 na 7
liliac (147340 punktów)
>Nie kłamię
>Arykuł w przekorju kończy się wykazem źródeł angielskojęzycznych, w których również są informacje o możliwych skutkach ubocznych wykonywania cytologii.

Doprawdy? Przejrzałam je Teraz bądź tak miła i wskaż, które to z nich. Póki co, podtrzymuję tezę, że kłamiesz. Poza niewielkim, przejściowym podrażnieniem nabłonka tarczy nijakich skutków ubocznych cytologia nie ma.
No... i miałaś jeszcze podać te informacje o wadliwych "urządzeniach" do wykonywania cytologii

>Mam w rodzinie dwie kobiety u których wykonywanie tego badania jest niewskazane i kończyło się już w przeszłości komplikacjami zdrowotnymi.

Tak, jasne W rzeczy samej- podczas np. ostrej infekcji się cytologii nie wykonuje, ale też i skuteczność miałaby niewielką. Przy zaawansowanym raku i jakiejś olbrzymiej ektopii też nie bardzo, bo mogłyby podkrwawiać, (jakkolwiek są to zjawiska weryfikowane bezpośrednio podczas badania ginekologicznego) ale generalnie ciekawam wielce tych trwałych, grożących poważnymi komplikacjami zdrowotnymi bezwzględnych przeciwwskazań do wykonywania cytologii Toż nawet zaburzeń krzepnięcia się za przeciwwskazania bezwzględne nie uważa.
Prościej i merytoryczniej byłoby, gdybyś miast powoływać się na rodzinę, podała po prostu te jednostki chorobowe

>Żadna chora kobieta nie chce się leczyć na Twój koszt. Za to na "nasz" koszt leczy się tysiące ludzi, którzy chorują dzięki temu,że np.: palą tytoń. Osobiście nie mam o to pretensji.

Ja mam. Takie same do kobiety, która dochowała się przerzutów raka szyjki macicy, nie wykonując przez wiele lat cytologii, jak i wobec wieloletniego palacza, na którego leczenie teraz NFZ przeznacza sumy skandalicznie wysokie. Przestanę mieć pretensje, kiedy każdy będzie miał indywidualne zdrowotne konto ubezpieczeniowe.

>Właściwie płacę składki od lat więc mam prawo leczyć się jak jestem chora.

Większość ludzi nie płaci tych składek tyle, by stać ich było na leczenie zaawansowanego raka. I jeszcze żądać natychmiastowego przyjęcia u każdego lekarza i likwidacji kolejek. Taki system jest z definicji niewydolny, a fałszywa solidarność społeczna tylko go pogarsza. Powtarzam- wprowadźmy indywidualne konta ubezpieczeniowe- zobaczymy ile kobiet będzie stać na ignorowanie cytologii.

>Tylko dlaczego mam być ubezwałnowolniona w kwestii diagnostyki, dlaczego łączy się to z moją pracą zawodową.

Nie wiem czy czytasz w tym wątku wypowiedzi inne niż bezpośrednio skierowane do ciebie, ale kilka osób (w tym ja) już napisało, że obowiązkowość badań profilaktycznych w obliczu takiego, a nie innego systemu opieki zdrowotnej, nie jest niczym niewłaściwym, a jedynym problemem jest właśnie niewłaściwe ich połączenie z badaniami okresowymi w pracy.

>Jak państwo chce zaoszczędzić na moim leczeniu tonich mi umożliwi normalną dobrowolną diagnostykę, a nie zmusza pod karą bezrobocia.

Normalna dobrowolna diagnostyka jest dostępna. A z kolejkami do niej trzeba się pogodzić, skoro Polacy upierają się (wg sondaży) przy niewydolnym systemie ubezpieczeń i jednej z najniższych w Europie (wg procentu PKB najniższej chyba) wysokości funduszy przeznaczanych na "służbę zdrowia".
24-04-2010 22:08 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
LOL
Wróciła niejaka Osnowa i stawia minusy. Ale żeby argumenty jakieś przedstawić, to szanowna Osnowa niekoniecznie się kwapi
i.czaplicka (5782 punktów)
w petycji jest odpowiedz na pytanie
<Mam uzasadnione obawy myśląc, że Ministerstwo Zdrowia, w imię fałszywej troski, forsuje za wszelką cenę, wprowadzenie
tych przepisów z uwagi na interesy środowiska medycznego, a decyzje przymusowego stosowania zabiegów medycznych wynikają
- być może - z nacisków firm i ludzi, którzy te badania firmują i na nich zarabiają. <
26-04-2010 14:07 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Dla mnie przymusowość jest bardzo dotkliwa, zwłaszcza jeśli oznaczna jednocześnie dyskryminację.
>Jest to przymusowość bezensowna jednocześnie ponieważ nie realizuje założonego celu bo nie obejmuje wszystkich kobiet - to też dyskryminacja.

Czyli kobiety objęte tymi przymusowymi badaniami są dyskryminowane i kobiety, których te badania nie obejmą też są dyskryminowane?
Może się jakoś określ, bo wychodzi na to, że brak dyskryminacji to też dyskryminacja...
24-04-2010 18:07 
 Ocena 3 na 3
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>1. Pracodawcę nie powinien interesować wynik badania, a jedynie sam fakt jego przeprowadzenia.
>2. Dotyczyć osób już zatrudnionych, a więc w ramach badań okresowych, a nie wstępnych.
>3. Koszty powinno ponosić państwo, np jako możliwość odliczeń dla pracodawcy. Dla państwa nie musi to oznaczać dużych strat, biorąc pod uwagę wysokie koszty leczenia zaawansowanych chorób nowotworowych.
>Całość należy rozpatrywać nie jako dyskryminację, ale przeciwnie- przywilej nieodpłatnych badań profilaktycznych w ramach badań okresowych.

Sensowność propozycji wymuszonych/uprzywilejowanych badań nie zmienia faktu, że NIE MAJĄ ONE NIC WSPÓLNEGO ze zdolnością do pracy.

Muszę przyznać, że nie specjalnie rozumiem prawny sens badań okresowych. Kwestia możliwości zaszkodzenia innym przez chorego jest jasna (np. w przemyśle spożywczym, transporcie) i oznacza sprawdzenie, czy osoba jest zdolna, w sposób bezpieczny dla innych wykonywać daną pracę.

Z drugiej strony mamy kwestie zachorowania w trakcie pracy lub szkodliwości pracy dla pracownika. Ustanowione za czasów "nakazu pracy" systemy badań stanowiły, że w takiej sytuacji pracodawca (państwo) zobowiązane jest przydzielić ( bo - nakaz pracy ) pracę nie prowadzącą do rozwoju choroby. W obecnej sytuacji oznacza to w zasadzie - chorujesz=wylatujesz.

Tak więc moim zdaniem okresowa profilaktyka powinna zupełnie nie być związana z badaniami okresowymi pracowników. Czyli: nie powinna mieć związku z kwestią dopuszczenia do pracy lub nie.

Kwestię zaś szkodliwości pracy i ewentualnych odszkodowań zasądzanych wobec pracodawcy na rzecz pracownika powinna rozwiązywać kontrola warunków pracy (czyli przez inspekcje PIP) a nie monitoring zachorowań.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
26-04-2010 14:17 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Sensowność propozycji wymuszonych/uprzywilejowanych badań nie zmienia faktu, że NIE MAJĄ ONE NIC WSPÓLNEGO ze zdolnością do pracy.

Dlatego, jak już to wcześniej napisałam, ich wynik nie powinien interesować pracodawcy. I tu masz rację- badania nie powinny mieć związku z kwestią dopuszczenia do pracy lub nie.
Dlaczego chcę wiec ich przyłączenia do badań okresowych? Ano dlatego, że wtedy finansowanie szło by przez zakład pracy a nie NFZ, a to moim zdaniem zwiększa realność całej akcji.
24-04-2010 22:22 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Minusik też od Osnowy?
jkl; (5859 punktów)
>Minusik też od Osnowy?
>
Jasne. Ale bez zaskoczenia, szczepieniom też był kiedyś przeciwny.
26-04-2010 14:42 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Minusik też od Osnowy?
>>
>Jasne. Ale bez zaskoczenia, szczepieniom też był kiedyś przeciwny.
>

Dla mnie o tyle jest to zaskoczenie, że zwykł był niegdyś raczej dyskutować niż minusować. Pokrętnie, bo pokrętnie, ale jednak dyskutować.
28-04-2010 17:19 
 Ocena 1 na 1
Kuba K. (3909 punktów)
>>>Minusik też od Osnowy?
>>>
>>Jasne. Ale bez zaskoczenia, szczepieniom też był kiedyś przeciwny.
>>
>Dla mnie o tyle jest to zaskoczenie, że zwykł był niegdyś raczej dyskutować niż minusować. Pokrętnie, bo pokrętnie, ale jednak dyskutować.

No tak... Płacę frycowe, jak każdy nowicjusz na forum - właśnie się wbiłem w dyskusję w podobnym temacie z przywołanym tu "Osnową" (teraz występuje jako "Mężczyzna"), a chyba szkoda na to przysłowiowego prądu - powyższe wpisy dały mi co nieco do myślenia...
Pozdrawiam.
achura (304 punktów)
Jakkolwiek jestem przeciwna wszelkim nakazom i zakazom dotyczących płaszczyzn życia, na których to ja powinnam podejmować decyzje a nie kto inny, to tutaj sprzeciwu akurat nie wnoszę. Niejedną kobietę ten przymus zmobilizuje do kontroli, która zawsze odkładana jest na "później".
Sama edukacja nie wystarczy. Tak pokazuje rzeczywistość.
Przecież nie można powiedzieć, że jej nie ma w ogóle. Jest to temat i poruszany w TV i w broszurach, dostępnych w gabinetach ginekologicznych i przychodniach rodzinnych. Okazuje się to i tak za mało skuteczne.
Duży procent kobiet zdaje sobie sprawę z zagrożenia życia dopiero wtedy, gdy jest rozpoznanie na plus. Wtedy szansa na wyleczenie już jest uzależniona od stopnia zaawansowania choroby. Często jest za późno. Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Zastanawia mnie fakt podejścia do tejże profilaktyki.
Jakakolwiek byłaby decyzja w tej delikatnej sprawie to i tak będzie przez jakąś grupę osób odbierana źle.
Brak profilaktyki w jakimś zakresie - burzymy się, no bo jak ta służba zdrowia działa. Z drugiej strony podjęte działania profilaktyczne również wywołują reakcje negatywne.
Mój sprzeciw dotyczy dyskryminacji dużej grupy kobiet, których los okazuje się chyba obojętny, bo jak to można inaczej ująć.
Po drugie nie rozumiem dlaczego tego typu badania - nie mające wpływu na wykonywanie pracy - mają być przeprowadzane poprzez zakłady pracy jako badanie okresowe.
Czy tego typu badań nie można przeprowadzać niezależną drogą poprzez Przychodnie rodzinne? Oczywiście dotyczyłoby to wszystkich kobiet z danej grupy wiekowej.
Uważam, że projekt ustawy wymaga jeszcze przemyślenia i dopracowania.
24-04-2010 20:19 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>Sama edukacja nie wystarczy. Tak pokazuje rzeczywistość. (....)

Skuteczna edukacja wystarczy. Nie skuteczna - nie wystarczy. Ale:

>(...) Okazuje się to i tak za mało skuteczne.

Dostęp do diagnostyki profilaktycznej musi być przede wszystkim WYGODNY i to niezależnie od poziomu edukacji. Powinien być też niedrogi, ale to już jest kwestia raczej drugorzędna.

Słuszność tego co piszę dowodzi duża ilość emerytów w przychodniach państwowych, i odwrotnie - prawie zupełny ich brak w gabinetach prywatnych. Oznacza to, że państwowa służba zdrowia spełnia kryterium wygody (czyli - wysiłek związany z badaniem adekwatny do korzyści z badania) dopiero u osób, które zasadniczo dysponują nadmiarem wolnego czasu.

Siłą rzeczy więc, dla tych, których nie stać na leczenie prywatne, lub z innych powodów się na nie nie decydują, oferowana przez państwo profilaktyka jest zbyt UCIĄŻLIWA. Czyli - kosztowna, w sensie poza-finansowym.

>(...)Mój sprzeciw dotyczy dyskryminacji dużej grupy kobiet, których los okazuje się chyba obojętny, bo jak to można inaczej ująć.(...)

Nie pracujących, jak rozumiem?

>Po drugie nie rozumiem dlaczego tego typu badania - nie mające wpływu na wykonywanie pracy - mają być przeprowadzane poprzez zakłady pracy jako badanie okresowe.
>Czy tego typu badań nie można przeprowadzać niezależną drogą poprzez Przychodnie rodzinne? Oczywiście dotyczyłoby to wszystkich kobiet z danej grupy wiekowej.

Można i nie można. Można, technicznie, politycznie i organizacyjnie. Nie można, bo za badania okresowe płaci pracodawca, a za pozostałą profilaktykę - państwo.

Pracodawca płaci oczywiście z tego co ma - czyli z pieniędzy wypracowanych przez pracownika.

>Uważam, że projekt ustawy wymaga jeszcze przemyślenia i dopracowania.

Nie, nie wymaga. Została starannie przemyślana. Oczywiście biorąc po uwagę PRAWDZIWY CEL, a nie pozorowany.

Pozorowany cel to : profilaktyka => dobro obywateli.

Rzeczywisty cel to: korzyść polityczna. Implikowana przez:
- pozorny cel, akceptowany przez społeczeństwo;
- dokopanie wyzyskiwaczom, bo badanie przeprowadzimy na ich koszt. Podejście akceptowane przez liczną grupę wyborców. Sprzeciw pracodawców - mało ich, oj, mało;
- akceptacja ze strony środowisk lekarskich bo:
--- cel pozorny;
--- transfer środków na badania, których efektem NIKT nie będzie zainteresowany. I pracodawcę, i pracownika będącego pod presją utraty pracy interesuje WYŁĄCZNIE POZYTYWNY wynik badania;
- poparcie środowisk na które mają wpływ środowiska lekarskie.

Wykonanie tego samego zadania poprzez państwową służbę zdrowia spowodowało by korzyść polityczną wyłącznie poprzez cel, akceptowany przez społeczeństwo. Przyniosłoby natomiast następujące straty polityczne:
- konieczność wskazania finansowania, co implikuje:
--- ponowną dyskusję nad finansowaniem służby zdrowia;
--- konieczność rzeczywistego wskazania środków, która implikuje konieczność dokonania określonych targów politycznych;
- konieczność ustanowienia rzetelnej weryfikacji skuteczności profilaktyki, implikowana przez finansowanie budżetowe i jej rzeczywistą skuteczność;
- zadrażnienie ze środowiskiem prywatnych gabinetów lekarskich.

Generalnie sprowadza się to do konieczności wykonania działań RZECZYWISTYCH. A jak wiadomo, działania rzeczywiste można weryfikować. O działaniach pozornych nie można tego powiedzieć. Jeśli zaś coś można zweryfikować, to KTOŚ może za to ODPOWIADAĆ.

Po co komu taki kłopot?

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
24-04-2010 21:57 
 Ocena 1 na 1
Cykman (260 punktów)
O niebezpieczeństwach zbyt częstej cytologii przeczytałam w petycji do której link podałam wyżej.
Wiem, że do badania cytologii nie potrzebne są urządzenia, ale do mammografii tak i to wlasnie te badanie miałam na myśli pisząc o wadliwych urządzeniach.
Powtarzam po raz kolejny mój sprzeciw nie dotyczy badań, ale faktu ich przymusowości.
Jeżeli zaś obywatelom płacącym składki nie podoba się leczenie na ich koszt kobiet chorych na raka, to powino to dotyczyć także nowotowórów płuc, jąder, wątroby, itd.
Chorób spowodowanych niefrasobliwością ludzi i nałogami jest wiele.

Zastanawiam się teraz czy efektem tego przymusu nie bedzie całokowite zaniechanie edukacji. Obecnie mlodzi ludzie nie wiedzą po co się robi badania okresowe, jakie choroby może wykryć prześwietlenie, czy też badanie moczu.

Powtarzam po raz kolejny wątek założyłam by dowiedzieć się od kompetentniejszych ode mnie osób jakie mogę podjąć działania jeżeli czuję, że przymus intymnych badań łamie moje prawa jako czlowieka i obywatela.
Nie podoba mi się, że w ten sposób ogranicza mi się prawo do pracy, chcę dochodzić swoich racji.
Nie chce namawiać żadnej kobiety do zaniechania badań.
24-04-2010 22:21 
 Ocena 3 na 5
liliac (147340 punktów)
>O niebezpieczeństwach zbyt częstej cytologii przeczytałam w petycji do której link podałam wyżej.

To świetne i jakże merytoryczne źródło. A ja głupio myślałam, że jakieś naukowe źródła się znalazły... Tylko po co w takim razie obłudne zapewnienia, że tam jakieś źródła do artykułów o szkodliwości cytologii są?
A mówiłam- nieładnie tak kłamać

>Wiem, że do badania cytologii nie potrzebne są urządzenia, ale do mammografii tak i to wlasnie te badanie miałam na myśli pisząc o wadliwych urządzeniach.

To już jakiś postęp jest. Wcześniej było o urządzeniach używanych przy mammografii i cytologii

>Powtarzam po raz kolejny mój sprzeciw nie dotyczy badań, ale faktu ich przymusowości.
>Jeżeli zaś obywatelom płacącym składki nie podoba się leczenie na ich koszt kobiet chorych na raka, to powino to dotyczyć także nowotowórów płuc, jąder, wątroby, itd.

Jasne, jak tylko podasz jakieś modyfikowalne czynniki ryzyka dla raka jądra. Albo- bo przecież o tym wątek- badania przesiewowe mogące zapobiegać zbyt późnemu wykryciu któregoś z tych nowotworów.

>Chorób spowodowanych niefrasobliwością ludzi i nałogami jest wiele.

To nowotwory jądra zaliczasz do chorób spowodowanych niefrasobliwością?

>Zastanawiam się teraz czy efektem tego przymusu nie bedzie całokowite zaniechanie edukacji. Obecnie mlodzi ludzie nie wiedzą po co się robi badania okresowe, jakie choroby może wykryć prześwietlenie, czy też badanie moczu.

A w jaki sposób wprowadzenie przymusowych badań miałoby spowodować zaniechanie edukacji?

25-04-2010 09:25 
 Ocena 1 na 1
Cykman (260 punktów)
Podając dane pisałam o źródłach badawczych nie naukowych oraz o petycyji. Jeżeli komuś bardzo zależy do dowiem się od autorki petycji o źródłach informacji o skutkach ubocznych cytologii.
Jeżeli chodzi o raka jąder czy prostaty to nie jestem nie znam przyczyn
ale wcześniejsze wykrycie tych chorób zwiększa szansę wyleczenia.Klika miesięcy temu, w Trójmieście odbywała się wielka akcja profilaktyczno-informacyjna mająca na celu własnie przebadanie mężczyzn pod kątem szybkiego wykrycia choroby.

Nigdzie nie napisałam, że choroby jąder są spowodowane niefrasobliwością. Nie jestem lekarzem, dlatego opieram się na różnych źródłach. Wyrażam swoje opinie (jak większość tutaj). Łapanie mnie za słówka nie wiele zmieni - może tyle, że nastęnym razem będe pisać dużymi literami że to w mammografi są urządzenia a w cytologii nie - w obawie że ktoś może nie wiedzieć; pisałam o dwóch badaniach na raz i uogóliniłam wychodząc z przekonania, że czytelnik ma wiedzę na temat specyfiki tych badań.
Skoro jednak forumowiczom tak zależy na wiedzy medycznej to poświęcę kilka dnia na zdobycie jak największej ilości danych na omawiany temat.
Zdobędę także informację na temat edukacji dot. badań okresowych i profilaktycznych.
Zaniechania edukacji rzeczywiście nie będzie ono już jest, przynajmiej na poziomie oświaty szkolnej.
Chciałabym wrócić do powodu dla którego stworzyłam ten wątek, a powstał z nadzieją opinie organizacyjno-prawne, proceduralne, dotyczące możliwości jakie daje prawo obywatelowi w momencie, gdy ten czuje, że jego prawa są łamane. Takiej wiedzy nie posiadam dlatego liczę na pomoc innych.

25-04-2010 22:53 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Podając dane pisałam o źródłach badawczych nie naukowych oraz o petycyji.

Co to są źródła badawcze nie naukowe?

>Jeżeli komuś bardzo zależy do dowiem się od autorki petycji o źródłach informacji o skutkach ubocznych cytologii.

A poproszę, poproszę. Bardzo chętnie się dowiem skąd te bzdury.

>Jeżeli chodzi o raka jąder czy prostaty to nie jestem nie znam przyczyn
>ale wcześniejsze wykrycie tych chorób zwiększa szansę wyleczenia.Klika miesięcy temu, w Trójmieście odbywała się wielka akcja profilaktyczno-informacyjna mająca na celu własnie przebadanie mężczyzn pod kątem szybkiego wykrycia choroby.

Problem leży w różnicy między badaniem przesiewowym a normalnymi badaniami ułatwiającymi wcześniejsze wykrycie.

>Nigdzie nie napisałam, że choroby jąder są spowodowane niefrasobliwością. Nie jestem lekarzem, dlatego opieram się na różnych źródłach. Wyrażam swoje opinie (jak większość tutaj). Łapanie mnie za słówka nie wiele zmieni - może tyle, że nastęnym razem będe pisać dużymi literami że to w mammografi są urządzenia a w cytologii nie - w obawie że ktoś może nie wiedzieć; pisałam o dwóch badaniach na raz i uogóliniłam wychodząc z przekonania, że czytelnik ma wiedzę na temat specyfiki tych badań.

Tak samo, jak wtedy, kiedy zapierałaś się w kolejnych postach, że linkowany artykuł z całą pewnością zawiera w treści bądź bibliografii informacje o szkodliwości cytologii? To jest bardzo istotna manipulacja, jeśli twierdzisz publicznie, że cytologia miewa poważne skutki uboczne ze względu na przeciwwskazania, a w dodatku powołujesz się na ciężko poszkodowane osoby w rodzinie i źródła, których nie mam tam, gdzie twierdzisz, że są. To nie jest łapanie za słówka, to bardzo przypomina raczej przyłapywanie na kłamstwie.

>Skoro jednak forumowiczom tak zależy na wiedzy medycznej to poświęcę kilka dnia na zdobycie jak największej ilości danych na omawiany temat.

Poświęć, proszę, poświęć. Wydaje mi się, że forumowiczom generalnie zależy na wiedzy i rzetelności. Zwłaszcza te bezwzględne przeciwwskazania do wykonywania cytologii mnie na przykład interesują.
24-04-2010 23:06 
 Ocena 1 na 1
achura (304 punktów)
> Dostęp do diagnostyki profilaktycznej musi być przede wszystkim WYGODNY i to niezależnie od poziomu edukacji. Powinien być też niedrogi, ale to już jest kwestia raczej drugorzędna...

Można to pogodzić określając czas na wykonanie badania " od - do ", z możliwością przesunięcia.
Jeżeli badanie będzie bezpłatne dla kobiety, to chyba nie możemy mówić o drogim dostępie do diagnostyki profilaktycznej biorąc pod uwagę cenę życia.

>Siłą rzeczy więc, dla tych, których nie stać na leczenie prywatne, lub z innych powodów się na nie nie decydują, oferowana przez państwo profilaktyka jest zbyt UCIĄŻLIWA. Czyli - kosztowna, w sensie poza-finansowym.

Trochę tego nie rozumiem. Jeżeli profilaktyka staje się uciążliwa, to co powiedzieć o braku profilaktyki?

>>(...)Mój sprzeciw dotyczy dyskryminacji dużej grupy kobiet, których los okazuje się chyba obojętny, bo jak to można inaczej ująć.(...)
>Nie pracujących, jak rozumiem?

Nie pracujących, pracujących na wsi lub na własny rachunek.

>>Czy tego typu badań nie można przeprowadzać niezależną drogą poprzez Przychodnie rodzinne? Oczywiście dotyczyłoby to wszystkich kobiet z danej grupy wiekowej.
>Można i nie można. Można, technicznie, politycznie i organizacyjnie. Nie można, bo za badania okresowe płaci pracodawca, a za pozostałą profilaktykę - państwo.
>Pracodawca płaci oczywiście z tego co ma - czyli z pieniędzy wypracowanych przez pracownika.

Jestem przeciwna włączaniu tego typu badań do badań okresowych pracownika a przez to ponoszeniu kosztów przez pracodawcę.
Tak więc, jeżeli byłoby to na zasadach profilaktyki stosowanej u dzieci, koszty badań profilaktycznych poniosłoby państwo. Z dziećmi także kobieta musi zgłosić się w określonym dniu na badania czy szczepienia i nigdy o jakimś buncie nie słyszałam.
Uważam, że nakłady finansowe na profilaktykę będą zdecydowanie niższe niż leczenie chorych dlatego nie powinno być problemu z ich finansowaniem.

Pozdrawiam
25-04-2010 13:12 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>Trochę tego nie rozumiem. Jeżeli profilaktyka staje się uciążliwa, to co powiedzieć o braku profilaktyki?

Mam na myśli uciążliwość w sensie konieczności poświęcenia znacznej ilości czasu, zaangażowania, przejazdu i wreszcie bycia traktowanym w pewien określony sposób. Przy czym odnoszę to do najczęściej występującego zysku - bycia zdiagnozowanym jako zdrowy. Biorąc pod uwagę, że na badanie idzie człowiek czujący się zdrowym i w 99.9% procentach przypadków dowiaduje się, że jest zdrowy... przeciętny, w sensie częstości występowania zysk jest żaden. Oczywiście dla 0.01% zysk jest gigantyczny. Jednak, aby osiągnąć ten zysk, już w sensie społecznym patrząc, trzeba przekonać do badań te 99.9% dla których badanie nie wykryje schorzenia. Czyli - z punktu widzenia tego, czy ktoś pójdzie na badanie czy nie nie jest najistotniejsze jak groźnej choroby (z prawdopodobieństwem <1:1000) jest w stanie uniknąć, ale wybrany losowo z puli { 999 x 0 ; 1x10000000 } zysk.

>Nie pracujących, pracujących na wsi lub na własny rachunek.

Rozumiem - wyłączonych z badań okresowych.

>(...)Jestem przeciwna włączaniu tego typu badań do badań okresowych pracownika a przez to ponoszeniu kosztów przez pracodawcę.

Nie podałem tu swojej opinii na temat jestem za czy przeciw, ale uzasadnienie, dlaczego prawo, ZAWSZE ustalane na drodze POLITYCZNEJ będzie takie a nie inne. Innymi słowy - chciałem przypomnieć, że to nie skutki społeczne czy ekonomiczne mają dla stanowiących prawo największe znaczenie, ale skutki POLITYCZNE. I chcąc zmusić ich do określonych postaw musimy sprawić, by postawy te były politycznie korzystne.

>(....)
>Uważam, że nakłady finansowe na profilaktykę będą zdecydowanie niższe niż leczenie chorych dlatego nie powinno być problemu z ich finansowaniem.(...)

Dotknąłem tego już parę wypowiedzi wyżej.

To co piszesz jest prawdą, pod warunkiem, że ZWIĘKSZYMY finansowanie służby zdrowia proporcjonalnie do wymaganych ilości badań profilaktycznych ORAZ proporcjonalnie do liczby przewidywanych wykrytych zachorowań.

Jeśli nie zwiększymy, efekt może być odwrotny. To jest - profilaktyka może, w pewnym układzie, doprowadzić do wzrostu liczby zgonów.

Stanie się tak gdy:
- leczenie i profilaktykę przeprowadza ten sam zakład medyczny (ta sama pula środków);
- czas oczekiwania na leczenie jest już bliski okresowi rozwoju choroby do stanu letalnego oraz krzywa śmiertelność-czas oczekiwania jest stroma;
- finansowanie pozostanie nie zmienione;
- profilaktyka będzie powszechna i egzekwowana.

Implikuje to nie zmieniony "przerób" pacjentów placówki. W tym wypadku może zdarzyć się tak, że profilaktyka pochłonie dość mocy przerobowych placówki by wydłużyć czas oczekiwania na leczenie w stopniu powodującym rażący wzrost śmiertelności. Może też być tak, że wzrost wykrywalności zachorowań spowoduje, że pacjenci którzy najzwyczajniej umarliby nie obciążając służby zdrowia wejdą "w koszta" co ponownie pociągnie za sobą wydłużenie kolejek.

Chciałem to policzyć, ale wymaga to przyjęcie zbyt wielu niepewnych założeń więc nie specjalnie ma sens.

Wiem, że z etyką i humanitarnością moje myślenie nie ma nic wspólnego. Rzeczywistość nie jest humanitarna - to ludzkie działania zmieniają ją w taką. Aby tego móc dokonać trzeba umieć analizować rzeczywiste procesy w sposób amoralny i pozbawiony etyki.

Pozdrawiam


Tomasz Sztejka
25-04-2010 21:11 
 Ocena 1 na 1
achura (304 punktów)
>>(...)
>>Trochę tego nie rozumiem. Jeżeli profilaktyka staje się uciążliwa, to co powiedzieć o braku profilaktyki?
>Mam na myśli uciążliwość w sensie konieczności poświęcenia znacznej ilości czasu...Przy czym odnoszę to do najczęściej występującego zysku - bycia zdiagnozowanym jako zdrowy. Biorąc pod uwagę, że na badanie idzie człowiek czujący się zdrowym i w 99.9% procentach przypadków dowiaduje się, że jest zdrowy... przeciętny, w sensie częstości występowania zysk jest żaden. Oczywiście dla 0.01% zysk jest gigantyczny...

Uważam, że postawiona diagnoza - "zdrowy" jest zyskiem.
To, że człowiek idzie na badania a czuje się zdrowy, nie oznacza, że jest zdrowy. Objawy często występują wtedy, gdy już jest za późno.

>Nie podałem tu swojej opinii na temat jestem za czy przeciw, ale uzasadnienie, dlaczego prawo, ZAWSZE ustalane na drodze POLITYCZNEJ będzie takie a nie inne...

Tak było, jest i będzie i myślę, że zdecydowana większość społeczeństwa zdaje sobie z tego sprawę.
Korzystajmy więc z tego co okazuje się dla nas czymś dobrym a swoje myślmy.

>>Uważam, że nakłady finansowe na profilaktykę będą zdecydowanie niższe niż leczenie chorych dlatego nie powinno być problemu z ich finansowaniem.(...)
>Dotknąłem tego już parę wypowiedzi wyżej...

Zgadzam się z Twoimi argumentami. Rzeczywistość nie jest humanitarna, jest wręcz brutalna ale idealnego rozwiązania nie znajdziemy.

Pozdrawiam
25-04-2010 21:37 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>Uważam, że postawiona diagnoza - "zdrowy" jest zyskiem.

Powiedzmy - to kwestia do rozstrzygnięcia.

Jeśli o rzeczywiście zdrowym powie się "zdrowy" - gdzie tu zysk? Przyjmując znane prawdopodobieństwo zachorowań (np. 1:10'000) można powiedzieć, że 9'999 badanych na każde dziesięć tysięcy jest rzeczywiście zdrowych.

Tak tylko, marudzę

Wiedzieć, że jest się zdrowym na pewno jest lepiej niż czuć się zdrowym a być chorym. Z drugiej strony... dowiedzieć się, że jest się chorym... też nie przyjemnie. Umrzeć... no nie wiem, nie próbowałem. Przyjemnie? Nie przyjemnie? Chorować - zdecydowanie nie przyjemnie!

Więc, może i jest to zysk? Myślę, że to będzie raczej kwestią osobistą.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
kognitywista (3391 punktów)
>jakie prawa mogą być tym przepisem złamane i w jakie są możliwości dochodzenia swoich praw przeze mnie i
>inne kobiety, które poczują się nim zniewolone i poniżone. Nie znam się na przepisach prawa, ale to
>nie znaczy, że nie mogę dochodzić swoich praw.

Gdy państwo chce zrobić ci dobrze pod przymusem ... przepadłaś z kretesem.

prawo.gaze(*)a_nie_narusza_konstytucji.html

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365