 |
Dialog filozoficzny o strukturze Świata: > vs. @ 1/2 Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-05-2014 22:24 | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Dialog filozoficzny o strukturze Świata: > vs. @ 1/2 | > "Is the Universe Entirely Mathematical?" ... w 2 minuty, link video: www.youtube.com/watch?v=HGG4HmlotJE@ Niestety nie znalazłem na youtube równie błyskotliwego filmiku pokazującego argumenty nominalistów, mówiące, że cechy i własności nie istnieją, więc muszę się ograniczyć do tego, co powtarzam zawsze. Matematyka jest doskonałym narzędziem opisu i doskonałym językiem, ale tylko językiem. Nie znalazłem żadnego filmiku na ten temat na youtube, ale wymyśliłem analogię, która dobrze oddaje moje wątpliwości wobec tego punktu widzenia: > Mnie od Tegmarka różni intuicja ws. determinizmu (ja wyznaję fundamentalny indeterminizm na każdym poziomie rzeczywistości + uśredniające się szacowanie prawdopodobieństw) oraz finityzmu (ja uważam rolę nieskończoności za fundamentalną, również na każdym z "poziomów" rzeczywistości, tj. nieskończenie duże/ infinitezymalnie małe)@ Analogia wygląda następująco: W Matrixie jest scena (wydaje mi się, że w pierwszej części - btw. jedynej, którą dało się oglądać), w której Neo zauważa, że Matrix składa się w całości z ciągów cyfr, które non-stop się zmieniają. Moim zdaniem pogląd o matematyczności świata (czy świata będącego matematyką - dalej jako MŚ) właśnie coś takiego oddaje, tj. to, co widzimy dookoła i to, co myślimy to nic innego jak emanacje cyfr czy zależności matematycznych. Dokładnie coś takiego mówi Tegmark w filmiku z youtube'a, kiedy opisuje cząstki elementarne i wyciera nazwy cząstek, zostawiając jedynie liczby. To jest pierwsza część mojego argumentu. Jeśli on źle oddaje stanowisko Twoje/Tegmarka to nie należy dalej czytać reszty. Jeśli oddaje dobrze, to zapraszam do dalszej lektury. > O tyle, że MŚ jest sam z siebie logicznie konieczny, tj. nikt go nie stworzył, strukturalne relacje matematyczne były, są i będą odwieczne, ponad, a w zasadzie a-czasowo. Tak, po kantowsku, MŚ to jest właśnie rzecz sama w sobie.@ Część druga wygląda następująco: Utrzymajmy analogię z Matrixem. Moim zdaniem stanowisko o matematyczności jest jak Neo, który zauważył, że Matrix to ciągi cyfr. Jeśli dobrze pamiętam, to w filmie jest to moment przełomowy, kiedy Neo zaczyna być królem Matrixa. > My, zauważając i uznając MŚ, nie nabędziemy raczej magicznych mocy.@ Wydaje mi się, że w przypadku stanowiska MŚ poprzez odkrycie (by posługiwać się językiem MŚ) matematyki jesteśmy jak Neo w Matrixie, bo wydaje nam się, że zobaczyliśmy rzeczywistą (w najmocniejszym rozumieniu tego słowa) strukturę Wszechświata. > Ok, tyle, że ta struktura, nawet w odniesieniu do Naszego Wszechświata, może być pozaskończona [Tegmark by się tu nie zgodził]@ Będę kontynuował analogię z Matrixem, bo ona pozwala dobrze zobrazować sobie to o czym mówię, zamiast używania jakichś bardziej filozoficznych określeń, które oczywiście można tu wstawić. Matrix jest wytworem pośrednio ludzkim, bo to ludzie wytworzyli maszyny, które później wytworzyły Matrix. Dodam, że w Matrixie wszystko działa, Neo odkrywając matematyczność Matrixa zaczyna mieć nad nim władzę, a więc zaczyna zdobywać władzę nad światem, tak jak ludzie, którzy opanowali matematykę zdobywają władzę nad światem. > Neo zaczął mieć moce wynikające z jakichś 'bugów systemu Matrix + magicznych własności "wybrańca"... Ludzie odkrywając Matematykę, mogą poszukiwać dla niej zastosowań, m.in. w Informatyce, ułatwiających np. przetwarzanie informacji.@ Niemniej jednak w Matrixie świat nie jest Matrixem, a Matrix nie jest światem. Są ludzie, którzy żyją poza nim. Podobnie widzę kwestię MŚ. Matematyka ma tak dużą władzę nad światem jak Matrix ma nad ludźmi w filmie (zdecydowana większość osób żyje w Matrixie). > Ok, Matrix jest symulacją Świata, w Świecie... MŚ ma być po prostu Światem - tak, moim zdaniem, najnaturalniej wyjaśnić m.in. słynny problem Wignera: en.wikiped(*)matics_in_the_Natural_Sciences , patrz: Max Tegmark's response@ Żeby nie było, że tylko krytykuję postaram się też pokrótce przedstawić moje stanowisko. Matematyka jest jak Matrix, to jest jeden z wytworzonych przez ludzi języków opisu i konstruowania rzeczywistości, bardzo, bardzo, bardzo skuteczny dodam, ale uznanie na tej podstawie, że świat jest fundamentalnie matematyczny jest moim zdaniem logicznie nieuprawnione. > "bardzo, bardzo, bardzo skuteczny" - przypadek? nie sądzę... stąd, jak dla mnie, fundamentalnie prawdziwy. Nie było i nie wyobrażam sobie innego "tylko języka opisu" który za pomocą kartki i ołówka pozwoliłby odkrywać nowe, zasadnicze fakty o Świecie, jak m.in. odkrycie nowej planety (Neptuna) [wyliczone, skierowano teleskop, jest!], teorii elektromagnetyzmu [pocałkowne, poprzekształcane, i są: równania dzięki którym mogliśmy zbudować ~całą zaawansowaną elektronikę] czy ostatnio bozonu Higgs'a [btw. praktycznie każdą nowo odkrytą cząstkę najpierw wyliczono z równań/symetrii matematycznych, że powinna być wytworzona w takich to, a takich zderzeniach i bang!] ... Stąd zrównywanie Matematyki z innymi "tylko różnymi językami opisu Rzeczywistości" wydaje mi się całkowicie nieuprawione, a skoro tak, to może jednak MŚ?@ Gdyby świat miał być fundamentalnie matematyczny to moim zdaniem oznaczałoby, że ludzie są wyposażeni w coś, co pozwala im docierać do "rzeczy samej w sobie" (w rozumieniu Kantowskim), bo tym wydaje mi się być matematyka w MŚ. > Słusznie, Matematyka = rzecz sama w sobie, ludzie = samoświadome części MŚ.@ Gdyby ludzie posiadali kompetencje do docierania do "rzeczy samej w sobie", to ich kompetencje poznawcze byłyby wyróżnione na tle innych myślących istot (jeśli takowe istnieją). > Jeśli nie uprawiałyby czystej matematyki, to owszem... ale zauważ, że tutaj już uprawianie sumowania liczb naturalnych jest w pewnym sensie 'kontaktem z Absolutem'@ Nawet jeśli nie istnieją inne myślące istoty to założenie, że ludzie wiedzą fundamentalnie najlepiej jest moim zdaniem nieuprawnione. > 2/2: www.racjonalista.pl/forum.php/s,621065/i,81 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Dialog filozoficzny o strukturze Świata: > vs. @ 2/2 | > Ok, argument sceptycki: ludzie - czy cokolwiek - nie wiedzą (nie mogą wiedzieć) czy wiedzą coś fundamentalnie prawdziwie. * poza tym, że 'Byt jest (bo jest), a niebytu nie ma (bo jakiś w ogóle Byt jest, skoro pytasz...)'@ Oczywiście może też być tak, że te myślące istoty dojdą do tych samych wniosków, co ludzie, ale dopóki coś takiego się nie stanie ja zajmę bardziej wstrzemięźliwe stanowisko. > Dobrze, poczekajmy na kontakt z jakąś cywilizacją pozaziemską - jedyną książką przekładalną 1:1 z ichniego na nasze będzie 'kompendium matematyki', choćby zapisywali "2+2=4" jako "###||******!" relacje i struktura matematyczna będzie ta sama, w MŚ.@ Przepraszam za dygresję estetyczną. Wracam do głównego wywodu. Przyjęcie MŚ zakłada więc istnienie "rzeczy samych w sobie", co jest moim zdaniem bardzo silnym założeniem, które trudno utrzymać inaczej niż mówiąc, że "taki jest świat". > Świat jest jaki jest, Matematyka jest z konieczności taka jaka jest, cokolwiek fundamentalnie jest jakie jest, ... X=X - zasada tożsamości, 0 = X - X - równanie egzystencjalne [z Nicości istnieć może Wszystkość]@ Moim zdaniem bardziej bezpieczne intelektualne jest stanowisko mówiące, że matematyka jest bardzo skutecznym narzędziem tworzenia i kontrolowania świata i powinniśmy korzystać z jej osiągnięć bez wyciągania z tego metafizycznych wniosków. > No risk - no fun. Jeszcze raz powtórzę zasadniczy dla mnie argument - przesłankę za MŚ: en.wikiped(*)matics_in_the_Natural_Sciences - przypadek? nie sądzę...@ Myślę, że to chyba wystarczy. Wracam do pracy. Musiałem coś napisać, bo nie ukrywam, że myśląc o MŚ nie mogłem się skupić na pracy. > Dobry znak. Gdybym kiedyś przestał wierzyć w MŚ, podejrzewam, że byłoby to dla mnie ekstatyczne przeżycie, nieporównanie bardziej niż stopniowo kształtujące się moje obecne poglądy metafizyczne, stąd: jak masz wenę i więcej argumentów za ~MŚ, wal śmiało!
|
|
 | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | dialogu ciąg dalszy 3.I | > Odpowiadam 1/2*:@ Widzę, że jesteśmy na początku długiej dyskusji. > Ciekawe czy ktoś w jej trakcie zmieni w jakimkolwiek stopniu swoje poglądy / prefilozoficzne sympatie/uprzedzenia... ~ "filozofowanie nigdy nie rodzi się z niczego, nie rozpoczyna się od zera, ale zawsze wychodzi od pewnego zespołu przeświadczeń, które stanowią podglebie, fundament naszego życia i silnie je warunkują" - warto o tym pamiętać.@ 1. "o tyle, że MŚ jest sam z siebie logicznie konieczny, tj. nikt go nie stworzył, strukturalne relacje matematyczne były, są i będą odwieczne, ponad, a w zasadzie a-czasowo" - to bardzo silne założenie na temat rzeczywistości i struktury świata. Mówienie o czymś, że jest logicznie konieczne zakłada, że logika oddaje coś fundamentalnego na temat rzeczywistości. Dodatkowo jest to przywołanie założenia, a nie argument za jakimś stanowiskiem. > MŚ = Matematyczny Świat => Świat będący Matematyką [w ramach ontycznego realizmu strukturalnego] Odwieczność <=> a-czasowość jest oczywista, jako, że nikt MŚ nie stworzył [chyba, że 'dobry Bóg... ale to kończy dyskusję]. Logika jest narzędziem - sama będąc 'w pewnym sensie' prostą matematyką - służącym do fundowania aksjomatyk + reguł postępowania w odkrywaniu struktur Matematyki = MŚ. Tak, to są fundamentalne założenia koncepcji MŚ - popartej zasadniczą -> "listą argumentów za MŚ" <- i to do tych argumentów można ewentualnie stawiać zarzuty, bo to na ich podstawie postuluje się i odkrywa MŚ...@ 2. "Tak, po kantowsku, MŚ to jest właśnie rzecz sama w sobie" - kolejne bardzo silne założenie: że istnieją rzeczy same w sobie. Dodatkowo, z tego co pamiętam, rzecz sama w sobie jest niepoznawalna i nieudowadnialna. W związku z tym czy MŚ można udowodnić? No bo jeśli da się to udowodnić, to nie jest to rzecz sama w sobie, a jeśli się nie da, to jest to jedynie założenie, które nie ma mocy eksplanacyjnej, bo jest nieudowadnialne. > To jest tak silne założenie, jak trywialnie, że jakaś rzecz sama w sobie istnieje... Niepoznawalna? W całości Matematyka przez skończone czaso-przestrzennie istoty jest niepoznawalna. Nieudowadnialna? Tw. Goedla pokazały, że niektóre, nawet dość elementarne hipotezy są 'w pewnym sensie nierozstrzygalne... MŚ można uargumentowywać i wyznawać jako rodzaj filozoficznej wiary - bez uprzedzeń, jako najlepszy logos! Dla mnie MUH [MŚ => MUH: en.wikiped(*)thematical_universe_hypothesis ] nadaje sens Fizyce, tak jak Teoria Ewolucji nadała sens Biologii - to jest jej moc!@ 3. "ok, tyle, że ta struktura, nawet w odniesieniu do Naszego Wszechświata, może być pozaskończona [Tegmark by się tu nie zgodził]" - tutaj kwestią nie jest skończoność czy pozaskończoność rzeczywistości, ale raczej twierdzenie: rzeczywistość jest taka i taka i fundamentalnie jest taka i my to wiemy na pewno i nic już więcej o fundamentalnej strukturze rzeczywistości się nie dowiemy, bo już wiemy jaka jest. Jedynie możemy doprecyzować naszą wiedzę, ale fundament już znamy. > Nic nie wiemy "na pewno" poza tym, że "Byt jest, a niebytu nie ma" - MUH to tylko i aż najlepszy metafizyczny logos, dla jej wyznawców... ALE: na gruncie "listy argumentów za MŚ -> MUH" - postaram się je zebrać i wypisać razem na końcu...@ 4. "Neo zaczął mieć moce wynikające z jakichś 'bugów systemu Matrix + magicznych własności "wybrańca"... Ludzie odkrywając Matematykę, mogą poszukiwać dla niej zastosowań, m.in. w Informatyce, ułatwiających np. przetwarzanie informacji" - ale czy jeśli podstawimy pod Neo filozofa, który opanował matematykę w bardzo wysokim stopniu nie będzie to znaczyło, że opanował on świat w bardzo dużym stopniu, skoro świat=matematyka? > Nie, ponieważ: Struktura Świata jest tak skomplikowana, że nawet najbardziej zaawansowana matematyka jaką my znamy nie pozwala w pełni panować nad bardzo złożonymi systemami, np. biologicznymi czy społecznymi/psychologicznymi... choć postęp/matematyzacja się dokonuje to może być nadal daleko nieosiągalne posługiwanie się aparatem czysto matematycznym bez semantycznego/intuicyjnego, wyjaśniania nieścisłego, patrz: The unreasonable ineffectiveness of mathematics: en.wikiped(*)ineffectiveness_of_mathematics@ 5. "bardzo, bardzo, bardzo skuteczny" - przypadek? nie sądzę... stąd, jak dla mnie, fundamentalnie prawdziwy - opieranie się na precyzji i skuteczności jako argumentowi za MŚ wydaje mi się wątpliwe. Wyobraźmy sobie taką sytuację: człowiek zna doskonale jakiś język etniczny (wraz z gramatyką, syntaktyką itd.) daje to tej osobie możliwość przewidywania końcówek zdań albo nawet całych wypowiedzi jedynie na podstawie fragmentów wypowiedzi, czy w związku z tym odkrywa on jakąś fundamentalną strukturę świata? Moim zdaniem nie. Dodatkowo ludzie znając języki etniczne potrafią także wnioskować o strukturach gramatycznych i syntaktycznych innych języków etnicznych (w tym takich, których słów w ogóle nie znają). Jeśli precyzja ma być argumentem za MŚ, to w takim razie człowiek doskonale precyzyjny w strzelaniu z łuku odkrywa jakąś fundamentalną strukturę świata trafiając raz za razem w tarczę? > Znawca danego języka etnicznego może przewidywać jakie formuły zdaniowe zostaną wypowiedziane w ramach danej konwersacji na określony temat. Inne podobne strukturalnie języki naturalne może łatwiej przyswajać/ próbować zrozumieć. Nie, on nie odkrywa fundamentalnej struktury świata, tylko 'trochę więcej wie o tym, co jego rozmówca ma w głowie' - a doskonały strzelec tym bardziej nie ma nic do jej odkrywania, z faktu, że celnie strzela...> * 2/2 dokończę później
|
|
|  | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Odp: dialogu ciąg dalszy 3.II | > odpowiadam 2/2:@ 6. "Nie było i nie wyobrażam sobie innego "tylko języka opisu" który za pomocą kartki i ołówka pozwoliłby odkrywać nowe, zasadnicze fakty o Świecie, jak m.in. odkrycie nowej planety (Neptuna) [wyliczone, skierowano teleskop, jest!], teorii elektromagnetyzmu [pocałkowne, poprzekształcane, i są: równania dzięki którym mogliśmy zbudować ~całą zaawansowaną elektronikę] czy ostatnio bozonu Higgs'a [btw. praktycznie każdą nowo odkrytą cząstkę najpierw wyliczono z równań/symetrii matematycznych, że powinna być wytworzona w takich to, a takich zderzeniach i bang!] ... Stąd zrównywanie Matematyki z innymi "tylko różnymi językami opisu Rzeczywistości" wydaje mi się całkowicie nieuprawione, a skoro tak, to może jednak MŚ?" Kontynuacja argumentu rozpoczętego w 5. Za pomocą języków etnicznych w psychoanalizie odkrywa się pokłady nieświadomości, które w ogromnym stopniu kształtują ludzkie działanie. Bierzesz kartkę i ołówek, zapisujesz notatki z rozmowy i okazuje się, że wyparta trauma powoduje to, że ktoś nie lubi czerwonego koloru. Moim zdaniem jest to dokładnie taka sama sytuacja jak odkrycie planety Neptun. W obu sytuacjach można empirycznie potwierdzić istnienie obu rzeczy (nieświadomych mechanizmów działania i planety), które istniały, choć było widać tylko ich cienie (grawitację w przypadku planety i zachowanie w przypadku psychoanalizy). Na czym w związku z powyższym miałaby wyglądać wyższość matematyki nad językami etnicznymi? > Ja jednak widzę zasadniczą różnicę w odkrywaniu czegoś ukrytego w świadomości mózgu, a materialnych obiektów w Świecie - czy to makroskopowych, działających zgodnie np. z równaniami teorii grawitacji, czy też mikroskopowych, np. cząstek powstających w takich okolicznościach jakie przewiduje teoria i w zgodzie ze strukturą fizycznych modeli z matematyczną precyzją. * tutaj nie chodzi o "wyższość matematyki", a o fundamentalną rolę Matematyki jako bycia Światem samym w sobie w ogóle...@ 7. "słusznie, Matematyka = rzecz sama w sobie, ludzie = samoświadome części MŚ" - o rzeczy samej w sobie było wyżej. Bardziej interesujący jest pogląd, że ludzie to samoświadome części MŚ. Jeśli świat jest fundamentalnie matematyką, to ludzie nie mogą być niczym innym jak jakąś emanacją tej matematyki, bo gdyby byli czymś innym niż matematyką, to cały świat nie byłby matematyką, bo ludzie by nią nie byli. W związku z powyższym kto poznaje świat jako matematykę? Jeśli są to ludzie, którzy sami są matematyką, to moim zdaniem kończy się to na tym, że matematyka poznaje sama siebie poprzez jakąś emanację siebie (człowieka). Moim zdaniem jest to klasyczny heglowski idealizm - duch absolutny poznający sam siebie poprzez ludzi. A argument przeciwko idealizmowi w takim ujęciu mieliśmy u Marksa - abstrakcja poznająca sama siebie jest jedynym istniejącym bytem, a jeśli byt nie ma przedmiotowego odniesienia w postaci innych (różnych od siebie) bytów to jest abstrakcyjny i jako taki nie istnieje, bo nie ma wymiaru przedmiotowego, a jedynie abstrakcyjny. > Genialne to, prawie ze wszystkim się zgadzam. Tyle, że argument Marksa przeciwko, jest dla mnie argumentem za: Matematyka jako taka nie istnieje, w tym sensie, że jest czysto abstrakcyjną emanacją Nicości, 0=X-X (równanie egzystencjalne) :: Byt w ogóle - jako matematyczny Absolut - jest dla mnie właśnie emanacją Nicości. "Byt jest matematyczną, losową emanacją nieskończonej Nicości" [Tegmark zmieniłby I) losową -> zdeterminowaną oraz II) nieskończonej -> dyskretnej (o mocy co najwyżej przeliczalnej)]@ 8. "Świat jest jaki jest, Matematyka jest z konieczności taka jaka jest" - nie widzę tu argumentu, ale raczej podanie założeń. > X=X, zakładam zasadę tożsamości jako fundamentalną dla istnienia w ogóle.@ 9. "ps. gdybym kiedyś przestał wierzyć w MŚ, podejrzewam, że byłoby to dla mnie ekstatyczne przeżycie, nieporównanie bardziej niż stopniowo kształtujące się moje obecne poglądy metafizyczne, stąd: jak masz wenę i więcej argumentów za ~MŚ, wal śmiało!" - co do argumentów, to powyżej starałem się jak mogłem. > Najlepszy był punkt 6. Najdłużej myślałem co odpisać.@ Na koniec chwila o mnie. Jeśli chodzi o wiarę, to ja staram się bazować na poglądach, które nie opierają się na wyznaniu wiary, ale raczej argumentach, oczywiście z założeniem, że moja wiedza jest dynamiczna dialektycznie - jest w ciągłym procesie teza, antyteza i synteza. Uważam, że odwoływanie się do wiary jest pozaracjonalnym argumentem - z wiarą nie można dyskutować, bo nie pochodzi ona z porządku racjonalnej dyskusji. W tym sensie jest absurdalna (jako nieracjonalna), co opisywał Kierkegaard w "Bojaźni i drżeniu". Wiara jest odwołaniem się do innego porządku opisu. Jest wyjściem poza intersubiektywną komunikację i wejściem w skrajny, nieweryfikowalny subiektywizm, który nic sobie nie robi z innych subiektywności. Jeśli więc cały pogląd opiera się na wierze, to moim zdaniem nie jest on naukowy/filozoficzny, ale raczej teologiczny. Ja (co przychodzi często z dużym kosztem) chciałbym poddawać wszystkie moje poglądy pod dyskusję, bo dla mnie wartością jest racjonalizm, ale raczej jako metodologia niż założenie metafizyczne. > Moim zdaniem, poglądy zawsze opierają się na jakiejś - choćby nie do końca uświadomionej - wierze... i nie ma na to sposobu, poza chyba jakimś dostąpieniem prawdy objawionej (nie miałem do czynienia...) w co nie wierzę... Termin "wiara" może jednak kojarzyć się pejoratywnie ze względu na związek frazeologiczny 'wiary religijnej', stąd zastąpienie go -> "wiedzą dynamiczną dialektycznie" może i jest lepsze!@ Jeśli matematyka się sprawdza i działa to super, ale ja na podstawie powyższego jestem daleki od wyciągania silnych metafizycznych wniosków na temat świata na podstawie tego, że coś dobrze działa. > Działa w sposób nieuzasadnienie [poza MUH] efektywny w naukach przyrodniczych, w poznawaniu Wszechświata * systematyczną listę argumentów, że MŚ->MUH to jest to, zbiorę i wypunktuję jednak, jeszcze za jakiś czas...
|
|
 | | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | Odp: Dialog filozoficzny o strukturze Świata: > vs. @ 2/2 |
>Wracam do głównego wywodu. Przyjęcie MŚ zakłada więc istnienie "rzeczy samych w sobie", co jest moim zdaniem bardzo silnym założeniem, które trudno utrzymać inaczej niż mówiąc, że "taki jest świat".
Czy mógłbyś zdefiniować rzecz samą w sobie?
|
|
1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | Odp: Dialog filozoficzny o strukturze Świata: > vs. @ 1/2 |
>@ Analogia wygląda następująco: >W Matrixie jest scena (wydaje mi się, że w pierwszej części - btw. jedynej, którą dało się oglądać), >w której Neo zauważa, że Matrix składa się w całości z ciągów cyfr, które non-stop się zmieniają. >Moim zdaniem pogląd o matematyczności świata (czy świata będącego matematyką - dalej jako MŚ) >właśnie coś takiego oddaje, tj. to, co widzimy dookoła i to, co myślimy to nic innego jak emanacje [...]
Matematyka wydaje się być uniwersalnym językiem świata, ale nie jest rzeczywistością, ona ją opisuje.
To ciekawe jak film Matrix pobudza wyobraźnię. Rozważ, że dobrą formułą jest interpretowanie Matrixa poprzez religijną gnozę.
>@ Żeby nie było, że tylko krytykuję postaram się też pokrótce przedstawić moje stanowisko...
Bezsprzecznym faktem jest, że poprzez język matematyki opisano stan świata jaki jest nam poznany. Pytanie czy język matematyki potrafi wytworzyć odpowiedzi niemożliwe do zrozumienia - patrząc, na Teorię Strun wydaje się, że może. Ale do rzeczy... Odnosząc się do fundamentów fizyki to przypadkowość silnie ujawnia się w skali subatomowej, oczywiście mając swoje konsekwencje w skali makro. Prawdą jest jednak i to, że przypadek odgrywa ogromną rolę w podejmowaniu decyzji, no ale tu dochodzimy do świadomości i tego czym ona jest.
|
|
Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | ostatni | > odpisuję:@ 0. Na początek chciałem zaznaczyć, że prowadzimy dyskusję na różne sposoby. Ja staram się podawać argumenty i przykłady a dostaję w zamian zbiór założeń bez dowodów na poprawność ich przyjęcia. > nie każde założenie da się "w zadowalający wszystkich sposób" uzasadnić, (aksjomatów w matematyce się nie udowadnia - z definicji, uzasadnieniem jest ich trywialność i brak wskazania jakichkolwiek kontr-przykładów (mówię o aksjomatach w matematyce!))@ Może zacznijmy od wyłożenia głównych założeń MŚ i jakiegoś ich uzasadnienia i potem prowadźmy dyskusję. > Jednym z głównych założeń w ogóle (o którym chyba nie napisałem) na którym musi opierać się MŚ jest to, że: "Rzeczywistość istnieje kompletnie niezależnie od nas - ludzi" - heh, może, nawet jeśli wierzysz, że jest inaczej, pokusisz się o zadowalające uzasadnienie, że może być właśnie tak jak napisałem w cudzysłowie?  @ Na razie jedyne co udało mi się wywnioskować to to, ze matematyka jest precyzyjna w opisie i przewidywaniu i z tego ma wynikać matematyczność świata. To trochę zbyt mało. > Moim zdaniem to jest bardzo, bardzo, bardzo dużo. Ewolucja Wszechświata od WW do Teraz, zachowanie .../galaktyk/gwiazd/planet/.../molekuł/cząstek/... - na to wszystko są matematyczne modele z których można poznawać Rzeczywistość, tj. równania są "mądrzejsze" od ludzi którzy je odkryli, bo np. nie odkryli jakichś ich rozwiązań z których potem inni wyprowadzą istnienie nowego stanu grawitacyjnego (odkrycie czarnych dziur) czy nowych cząstek...@ 1. ... Mówienie, że a-czasowość jest oczywista, bo nikt jej nie stworzył nie jest żadnym argumentem, bo to jest to samo, co powiedzenie przez katolika, że Boga nikt nie stworzył, więc jest a-czasowy. > może i tak, jeśli coś nie zostało -> nigdy stworzone <- to jest a-czasowe, pod warunkiem, że "istnieje" - co to znaczy istnieć w kontekście emanacji Nicości = matematycznego Absolutu, trzeba rozumieć trochę inaczej, rzecz jasna * stąd argument Marksa przeciw Heglowi jest argumentem ZA w ramach MŚ - moim zdaniem.@ Czytałem te artykuły na Wikipedii i z nich wiele nie wynika albo ich nie rozumiem. > tzn. 1. en.wikiped(*)matics_in_the_Natural_Sciences 2. en.wikiped(*)thematical_universe_hypothesis----> : najlepszym źródłem (poza książką Tegmarka) za MŚ->MUH jest, od 2007 roku, to: arxiv.org/pdf/0704.0646v2.pdf@ Proszę o jednoznaczną decyzję: świat jest matematyką czy to nasz najlepszy logos, że świat jest matematyką. W pierwszym przypadku powiedziane zostaje jaki jest świat (w mocnym rozumieniu słowa "jest"), w drugim dopuszcza się możliwość błędu i jakąś dozę sceptycyzmu. Jeśli stoisz na drugim stanowisku to nie ma sensu prowadzić dyskusji, bo mnie nie przeszkadza stwierdzenie, że "matematycy sądzą, że świat jest matematyką, ale dodają równocześnie, że mogą się mylić". > Dobrze, po kolei, jeszcze raz: jako sceptyk nie uznaję wiedzy za wiedzę episteme, poza tym, że "Byt jest, a niebytu nie ma". Stąd każda inna wiedza z definicji będzie dla mnie doksa - domniemaniem. Domniemaniem moim dalej jest to, że nikt inny nie może posiąść w naturalny sposób wiedzy pewnej o niczym innym, niż właśnie to, że "Byt jest, a niebytu nie ma". Dodatkowo, najlepszy metafizyczny logos - doksa! - jest dla mnie taki, że MŚ->MUH.@ Jeśli mój argument upadł, bo napisałem, że "ja jednak widzę zasadniczą różnicę w odkrywaniu czegoś ukrytego w świadomości mózgu, a materialnych obiektów w Świecie", to ja mogę obalić Twój mówiąc, że ja nie widzę zasadniczej różnicy. Dla dobra dyskusji prosiłbym o kontrargument, a nie stwierdzenie, że "ja nie mam takiej intuicji". W związku z powyższym uznaję mój argument jako utrzymany. > Psychoanalityk nie odkryje poprzez swoje metody fizykalnych praw przyrody, a jako, że wszystko ma sprowadzać się do fizyki->matematyki, w ramach MŚ, "doskonały matematyk" potencjalnie mógłby odkryć wszystko co się da - a skoro daje się ponoć jakoś odkrywać jakieś zatarte traumy w podświadomości, to powinno móc się to zrobić teoretycznie też w sposób ścisły - matematyczny. To jest ta różnica.@ 8. "X=X, zakładam zasadę tożsamości jako fundamentalną dla istnienia w ogóle." znowu nie widzę argumentu, a założenie. Źródłem istnienia nie jest logika. Jeśli już coś może być źródłem istnienia to przyroda. > Zakładam, że źródłem istnienia jest logika matematyczna, jako źródło same dla siebie będące przyczyną. Zasada tożsamości jako fundamentalna, do której być może wszystko się sprowadza: "Metafizyka klasyczna razem z zasadą sprzeczności i zasadą wyłączonego środka uznała zasadę tożsamości za jedno z pierwszych praw myśli i bytu." -> za wiki: pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_tożsamości@ 10. nie zastępuję wiary "wiedzą dynamiczną dialektycznie". Chcę powiedzieć, że to coś zupełnie innego. Nie wiem czy dobrze odczytuję Twoje stanowisko, ale wydaje mi się, że chcesz powiedzieć, że wiesz jaki jest świat i wierzysz mocno w to co sądzisz. > Wiem, że "nic" nie wiem (episteme) , wierzę w najlepszy dla mnie logos MŚ (doxa), jak mocno? Odkąd ten pogląd ukształtował się u mnie stopniowo i niezależnie od MUH Tegmarka, a potem poznałem poglądy Maxa Tegmarka, uznaję je za na tyle mocne, że alternatywne wydają mi się dużo słabsze czy wręcz naiwne... Ręki nie dałbym sobie za nie uciąć, gdyż staram się rozgraniczać jeszcze życie codzienne od intelektualnego.@ Bo stwierdzenie, że wierzę, że wiem jaki jest świat znaczy coś innego niż to, co napisałem w poprzednim zdaniu. Poglądy nie opierają się na wierze, ale raczej na niewiedzy, bo nie ludzie nie wiedzą wszystkiego, więc są w ich wiedzy obszary, gdzie opierają się na autorytecie innych, ale to nie jest wiara. To jest ograniczenie poznawcze. Nie do końca rozumiem czym ma być wiara w Twoim rozumieniu - jeśli tak jak rozmawialiśmy na burgerze ostatnio jest skromnością intelektualną, to ja się zgadzam, ale mówmy wtedy o skromności intelektualnej, a nie wierze.
|
|
 | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | ostatnia odp. | > Ja jednak pozostanę przy mówieniu o wiedzy, że "Byt jest, a niebytu nie ma" i wierze we wszystko pozostałe [w oparciu o logosy, argumenty, szacowanie prawdopodobieństw, intuicję moralną, ...]  ---------------------------------------------------------------------------------------
|
|
|  | 1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | Odp: ostatnia odp. | > > Ja jednak pozostanę przy mówieniu o wiedzy, że "Byt jest, a niebytu nie ma" i wierze we wszystko pozostałe [w oparciu o logosy, argumenty, szacowanie prawdopodobieństw, intuicję moralną, ...]  > ---------------------------------------------------------------------------------------> Napisałeś dialog... i co dalej? Jakieś przemyślenia?
|
|
| |  | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | > Napisałeś dialog... i co dalej? Jakieś przemyślenia?Ja ten dialog przeprowadziłem  Jako wyznawca koncepcji matematycznego Świata = będącego Matematyką, Maxa Tegmarka: arxiv.org/pdf/0704.0646v2.pdf * z odmiennym mniemaniem co do determinizmu -> indeterminizm oraz ~finityzmu -> wierzę w aktualną nieskończoność Świata. ps. w I kwartale przyszłego roku ukaże się polskie wydanie: space.mit.edu/home/tegmark/mathematical.html - polecam!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|