Na strzykanie niema rady, problem nie dotyczy jedynie pięty. Strzykanie jest raczej natury egzystencjalnej, im zasobniejszy nasz portfel, tym większy potencjał strzykania. Może bezpośrednia korelacje z zasobnością nie istnieje, pośrednio ma to na pewno związek z czasem wolnym, im go więcej tym bardziej się nudzimy, no i hołdujemy strzykaniu. Duży na nie wpływ mają predyspozycje indywidualne, i wiekowe oczywiście. Antidotum na nie jest dla nas nieosiągalne, bo leży ono u naszych podstaw mentalnych. Radzenie sobie z nim jest koniunkturalne mocno uzależnione od panujących trendów i mody. Jest problemem niezwykle uciążliwym, ale przezwyciężanie go w przypadku wystąpienia poważniejszych niedomagań, nie stanowi większego problemu.
|