 |
Negatywny stosunek do nienawiści - asymetria w stosunkach społecznych Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-04-2010 22:14 | sztejkat (4743 punktów) | Negatywny stosunek do nienawiści - asymetria w stosunkach społecznych
4 na 4 | Witam,
Aspekt pożytku z nienawiści był już kiedyś rozważany na tym forum. Tym razem chciałbym skupić się na nienawiści w aspekcie stosunków społecznych i międzynarodowych.
Nienawiść jest jedną z emocji. Można powiedzieć, że znajduje się ona po przeciwnej stronie miłości w ciągu:
miłość-uwielbienie-poparcie-akceptacja-tolerancja-obojętność-tolerancja-niechęć-sprzeciw-odrzucenie-nienawiść.
Proponuję tym razem spojrzeć na to jak wartościujemy poszczególne z wymienionych emocji. Wydaje mi się, że patrząc od lewej aż do drugiego wystąpienia tolerancji uznajemy emocje za pozytywne. Emocje leżące po prawej stronie ciągu oceniamy negatywnie. Na tyle negatywnie, by padały czasem stwierdzenia w rodzaju "nienawidzę nienawiści".
Nasze reakcje na przyznanie się do nienawiści są generalnie negatywne. Załóżmy, że osoba poszkodowana przez przestępcę stwierdza: "wybaczam mu". Takie zachowanie odbierane jest pozytywnie. Jeśli zaś z kolei powie: "nienawidzę go!" - nasza ocena, mimo, że jest to osoba poszkodowana i ma ewidentne prawo do nienawiści, nie będzie już pozytywna.
Śmiem więc wysunąć tezę, że społeczeństwa na trzonie kultury zachodnio-chrześcijańskiej usiłują zupełnie wyrugować nienawiść z relacji społecznych.
Czyli: uczucie nienawiści jest naganne i nie powinno mieć miejsca.
Jest to asymetria o której wspominam w tytule - lewą stronę ciągu promujemy, w sensie podtrzymania istnienia, prawą usiłujemy eliminować.
Zostawmy etyczną stronę zagadnienia czy też wpływ nienawiści na relacje w ramach jednej społeczności chcę bowiem skupić się na czymś innym.
Założenie 1: nienawiść jest emocją która obiektywnie istnieje i istnieć będzie gdyż stanowi logiczne dopełnienie zbioru emocji po stronie przeciwnej do miłości.
Założenie 2: nie wszystkie społeczeństwa czy subkultury dążą do eliminacji nienawiści.
Spostrzeżenie 1: Z 2 wynika, że nawet jeśli społeczeństwo zdoła wyrugować nienawiść z samego siebie i tak zetknie się z nienawiścią w pewnych sytuacjach sytuacjach międzynarodowych lub inter-kulturalnych.
Spostrzeżenie 2: umiejętności nieużywane zanikają.
Postuluję tu, że im bardziej eliminuje się (poprzez piętnowanie i czynienie tabu) nienawiść tym bardziej społeczeństwo traci umiejętność życia z nienawiścią.
Nienawiść nie buduje. Nienawiść wyklucza porozumienie. Nienawiść wyklucza współpracę. Ale - nienawiść nie wyklucza pokojowego współistnienia.
Jednakowoż sposób na współistnienia w nienawiści jest zasadniczo inny niż sposób na współistnienie z ludźmi którzy nas chociaż odrzucają. Na każdym poziomie innym niż nienawiść istnieje bowiem możliwość współpracy.
Wydaje się też, że trudniejszym niż współistnienie z ludźmi których nienawidzimy jest współistnienie z tymi, którzy nas nienawidzą. Działania ludzi znienawidzonych ocenia się dużo bardziej negatywnie niż pozostałych, tak więc wypowiedzi i uczynki czynione w dobrej woli mogą być oceniane przez nienawidzących skrajnie negatywnie. W stosunkach na poziomie jednostek może to oznaczać że za wyciągnięcie pomocnej ręki straci się zęby. W stosunkach na poziomie państw może to oznaczać uwikłanie w długotrwałe konflikty zbrojne.
Dobór właściwej relacji nie jest łatwy, jako, że nienawiść, podobnie jak miłość nie jest emocją racjonalną. Zrozumienie cudzych i nieracjonalnych emocji zasadzie innej niż budowa modelu behawioralnego jest moim zdaniem niemożliwa. Oznacza to niestety, że "typówki" zachowań wypracowane w społeczeństwie tolerancji zupełnie nie nadają się do relacji z ludźmi darzącymi nas nienawiścią.
Śmiem więc stwierdzić, że rugowanie nienawiści ze społeczeństwa może prowadzić do utraty poważnych umiejętności społecznych tak w przestrzeni lokalnej jak i międzynarodowej. Odnoszę wrażenie, że USA straciły już tę umiejętność - wskazują na to kiepskie rezultaty akcji "bratniej pomocy" w Afganistanie i Iraku. Tak potężny kraj może sobie jednak pozwolić na niefrasobliwość i nie ponieść zbyt istotnych strat.
Postulat: celem zachowania istotnych dla przetrwania umiejętności społecznych miast rugowania nienawiści z przestrzeni społecznej należy uczyć jak z nią egzystować i jak budować wspólną egzystencję mimo wzajemnej lub jednostronnej nienawiści.
Zapraszam do dyskusji.
Pozdrawiam,
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Negatywny stosunek do nienawiści - asymetria w stosunkach społec | >miłość-uwielbienie-poparcie-akceptacja-tolerancja-obojętność-tolerancja-niechęć-sprzeciw-odrzucenie-nienawiść.
Co z wstrętem, obrzydzeniem? Niedawno prowadziłem rozmowę z kobietą, której miłość do męża przerodziła się w obrzydzenie i wstręt. W perspektywie - rozwód.
>społeczeństwa na trzonie kultury zachodnio-chrześcijańskiej usiłują zupełnie wyrugować nienawiść z relacji społecznych.
W języku psychoanalizy powiedzielibyśmy o spychaniu do podświadomości oraz o nedrwicogennym charakterze tego procederu. Również negatywne emocje muszą znaleźć ujście, jakąś formę ekspresji: lepiej zabić czy skatować kogos symbolicznie (np. w dziele literackim czy plastycznym), aniżeli faktycznie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | >>miłość-uwielbienie-poparcie-akceptacja-tolerancja-obojętność-tolerancja-niechęć-sprzeciw-odrzucenie-nienawiść. >Co z wstrętem, obrzydzeniem? (...)
Powiedzmy, że zaproponowany przeze mnie szereg jest jedynie jednym z wielu możliwych. Jego celem było jedynie zaprezentowanie emocji i postaw wraz z ich opozycyjnymi dopełnieniami. Przy czym obojętność została umieszczona w domniemanym punkcie symetrii.
>(...)lepiej zabić czy skatować(...)
W tej chwili nie interesuje mnie etyczna strona zagadnienia nienawiści.
Tomasz Sztejka
|
|
 | Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | >>miłość-uwielbienie-poparcie-akceptacja-tolerancja-obojętność-tolerancja-niechęć-sprzeciw-odrzucenie-nienawiść. >Co z wstrętem, obrzydzeniem? Niedawno prowadziłem rozmowę z kobietą, której miłość do męża przerodziła się w obrzydzenie i wstręt. W perspektywie - rozwód.
Jak to dobrze, że ten mąż nie mył sobie zębów, nóg i chodził po domu rozczochrany, za to nieogolony... Dzięki temu pojawiło się w tym wątku tyle ciekawych i głębokich wypowiedzi.
Pozdrawiam
Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
|
|
3 na 3 Mężczyzna (11779 punktów) (zablokowany) |
>w ciągu: >miłość-uwielbienie-poparcie-akceptacja-tolerancja-obojętność-tolerancja-niechęć-sprzeciw-odrzucenie-nienawiść.Proponuję tym razem spojrzeć na to jak wartościujemy poszczególne z wymienionych emocji. Wydaje mi się, że patrząc od lewej aż do drugiego wystąpienia tolerancji uznajemy emocje za pozytywne. Obojętność jest neutralna, więc tu graniczna, zaś tolerancja w ogóle nie jest emocją, to postawa.
>Czyli: uczucie nienawiści jest naganne i nie powinno mieć miejsca. W pewnym sensie jest naganne, bo źródłem nienawiści jest strach. Szef może podwładnego najwyżej nie lubić, ale nienawidzi zawsze podwładny szefa, podobnie z wilkiem i zającem - wilk zająca "lubi". Za społecznym odrzuceniem nienawiści stoi więc wymóg by słabsi podporządkowali się silniejszym - "bez szemrania".
>nienawiść jest emocją która obiektywnie istnieje i istnieć będzie gdyż stanowi >logiczne dopełnienie zbioru emocji po stronie przeciwnej do miłości Raczej nienawiść jest po przeciwnej stronie poczucia bezpieczeństwa niż miłości.
>trudniejszym niż współistnienie z ludźmi których nienawidzimy jest >współistnienie z tymi, którzy nas nienawidzą. Zając nienawidzi wilka, i zając - a nie wilk - ma z tego powodu problem.
>Postulat: celem zachowania istotnych dla przetrwania umiejętności społecznych miast rugowania nienawiści z przestrzeni społecznej należy uczyć jak z nią egzystować i jak budować wspólną egzystencję mimo wzajemnej lub jednostronnej nienawiści. Widzę to dosyć podobnie, tzn. zamiast udawać sympatię lepiej uświadamiać sobie faktycznie przeżywane emocje, bo to pozwala przynajmniej je kontrolować. .
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | >(...) >Obojętność jest neutralna, więc tu graniczna, zaś tolerancja w ogóle nie jest emocją, to postawa.
Przyznaję się do niekonsekwencji i wymieszania emocji i postaw.
>(...) >Raczej nienawiść jest po przeciwnej stronie poczucia bezpieczeństwa niż miłości.
Czy więc w takim razie poczucie bezpieczeństwa to emocja? Zostawmy to jednak.
>>trudniejszym niż współistnienie z ludźmi których nienawidzimy jest >>współistnienie z tymi, którzy nas nienawidzą. >Zając nienawidzi wilka, i zając - a nie wilk - ma z tego powodu problem.
Kontynuując twoją analogię: zając ma problem emocjonalny i związany z tym dyskomfort. Odczuwa też strach i zagrożenie. Jeśli jednak przyjmie się, że wilki przestaną zjadać zające, a zające nadal będą nienawidzić wilków, to pytanie, czy samotny oswojony wilk otoczony stadem zajęcy nie będzie miał naprawdę żadnych problemów?
Mniej więcej o taką sytuację w stosunkach między społeczeństwami mi chodzi. Wilk, nie nienawidząc zajęcy nie rozumie ich emocji i nie potrafi z nimi współegzystować. W efekcie albo okoliczności i brak umiejętności zmuszą go likwidacji zajęcy, albo będzie bezbronny na ich podstępne (bo w otwartej walce nie mają szans) ataki.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 1 na 1 Mężczyzna (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Raczej nienawiść jest po przeciwnej stronie poczucia bezpieczeństwa niż miłości. >Czy więc w takim razie poczucie bezpieczeństwa to emocja? Zostawmy to jednak. Tak: po-czucie.
>Kontynuując twoją analogię: zając ma problem emocjonalny i związany z tym dyskomfort. Odczuwa też strach i zagrożenie. Jeśli jednak przyjmie się, że wilki przestaną zjadać zające, a zające nadal będą nienawidzić wilków, to pytanie, czy samotny oswojony wilk otoczony stadem zajęcy nie będzie miał naprawdę żadnych problemów? Wstępnie rozstrzygnę, że zające nienawidzą wilków z powodu zagrożenia, jakie wielki stwarzają, bo nienawiść bierze się właśnie z poczucia zagrożenia.
(ew. cdn. za tydzień) .
|
|
| |  | | sztejkat (4743 punktów) | >>(...) >Wstępnie rozstrzygnę, że zające nienawidzą wilków z powodu zagrożenia, jakie wielki stwarzają, bo nienawiść bierze się właśnie z poczucia zagrożenia. >(ew. cdn. za tydzień)
Jak rozumiem, sugerujesz, że nienawiść zniknie wraz z poczuciem zagrożenia? Wydaje mi się, że to zbyt racjonalne podejście do tej jakże irracjonalnej emocji. Jestem zdania, że strach napędza nienawiść ale i nienawiść, poprzez projekcję ( czyli : ja nienawidzę => myślę, że oni mnie nienawidzą ; ja się boję => myślę, że oni chcą mnie zaatakować ) napędza strach.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | |  | Mężczyzna (11779 punktów) (zablokowany) |
> sugerujesz, że nienawiść zniknie wraz z poczuciem zagrożenia? Sugeruję. Bo nigdy "niegroźne" nie bywa zarazem "znienawidzone".
>to zbyt racjonalne podejście do tej jakże irracjonalnej emocji Emocje nie są irracjonalne, nienawiść zapewne ma odświeżać czujność.
>strach napędza nienawiść ale i nienawiść, poprzez projekcję ( czyli : ja nienawidzę => myślę, że oni mnie nienawidzą ; ja się boję => myślę, że oni chcą mnie zaatakować ) napędza strach. Skąd by się nie brał strach, nienawiść się bez niego nie rozwinie.
Ale cofam twierdzenie, że nienawiść jest przeciwieństwem poczucia bezpieczeństwa. .
|
|
| | | |  | | sztejkat (4743 punktów) | W zasadzie zgoda.
Mimo to mam jednak wątpliwości co do zastosowania tego wnioskowania w "sytuacji zastanej nienawiści". Gdybyż tylko strach.... to czy moi dziadkowie w 60 lat po wojnie nadal mieliby powód by pałać niechęcią graniczącą z nienawiścią do Niemców? Wydaje mi się, że historia raczej sugeruje, że nienawiść łatwo zasiać, ale wyplenić... oj trudno, trudno.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Kilka uwag do tematu: 1. Obojętność na skali emocji może znajdować się pośrodku. Na skali ocen już nie; obojętność oceniamy zwykle negatywnie; 2. Jak słusznie zauważyło Mężczyzna, tolerancja nie jest emocją lecz postawą; Cytat:Nasze reakcje na przyznanie się do nienawiści są generalnie negatywne. 3. Zupełnie się nie zgodzę. Przede wszystkim brakuje mi tu rozgraniczenia na " swoich" i " obcych". Prześledźmy to na przykładzie. Oświadczam na tutejszym forum, że nienawidzę Big_Zyda (wybacz Zydzie, to tylko przykład bez odniesienia w realu). Jak zareaguje Kowalska, która nie kryje wielkiej sympatii do Big_Zyda? a) jeśli Kowalska darzy mnie sympatią - zrewiduje swój do mnie stosunek i usilnie będzie się starała szukać usprawiedliwień dla takiej a nie innej mojej postawy wobec Biga, jeśli takich usprawiedliwień nie znajdzie - zacznie mnie co najmniej nie lubić; b) jeśli Kowalska odczuwa wobec mnie obojętność - zrezygnuje z obojętności na rzecz uczuć zdecydowanie negatywnych; c) jeśli Kowalska mnie nienawidzi - znajdzie dodatkowe usprawiedliwienie dla swojej nienawiści i będzie mnie nienawidzić jeszcze bardziej (z prawdziwą satysfakcją!). A jak zareaguje Malaria, która nie ma powodów do sympatii dla Zyda? a) jeśli darzy mnie sympatią - jej sympatia do mnie wzrośnie, wzrośnie poczucie wspólnoty i wzrośnie zaufanie; b) jeśli jestem jej obojętny - zacznie mnie darzyć sympatią; c) jeśli mnie nienawidzi - zacznie szukać powodów do choćby częściowej redukcji owej nienawiści. Pomijam analizę reakcji osoby, dla której Big byłby obojętny. Mam nadzieję, że wykazałem, iż ocena nienawiści nie jest jednoznacznie negatywna i zależy od wzajemnych relacji oceniającego i ocenianego. 4. Mam też poważne zastrzeżenia wobec przenoszenia prawideł psychologii jednostki i psychologii społecznej na stosunki międzynarodowe. Państwa nie kierują się wobec siebie emocjami, bo państwa jako twory abstrakcyjne emocji nie posiadają. Stereotyp "przyjaźni/wrogości pomiędzy narodami..." też jest tylko mitem służącym usprawiedliwianiu pewnych posunięć politycznych rządzących elit. Ale tu wolałbym usłyszeć politologa (politolożkę?). Cytat:Postulat: celem zachowania istotnych dla przetrwania umiejętności społecznych miast rugowania nienawiści z przestrzeni społecznej należy uczyć jak z nią egzystować i jak budować wspólną egzystencję mimo wzajemnej lub jednostronnej nienawiści. Postulat o tyle słuszny, co bezprzedmiotowy. Ludzkość od swego zarania go realizuje i - jak sądzę - z powodzeniem. Są wprawdzie jakieś grupki głoszące potrzebę powszechnej miłości totalnej, ale budzą raczej śmiech i politowanie niż akceptację, zwłaszcza w obliczu strasznej hipokryzji, której ulegają ich członkowie nienawidzący na codzień wszystkich i wszystko co inne. > PozdrawiamJa również 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
 | 1 na 1 Mężczyzna (11779 punktów) (zablokowany) |
> jakieś grupki głoszące potrzebę powszechnej miłości totalnej, ale budzą raczej śmiech i politowanie niż akceptację A te śmieszne grupki to znani nam dobrze wyznawcy idei "miłości bliźniego", 1/3 populacji. .
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | > 1. Obojętność na skali emocji może znajdować się pośrodku. Na skali ocen już nie; obojętność oceniamy zwykle negatywnie;Słusznie. > 2. Jak słusznie zauważyło Mężczyzna, tolerancja nie jest emocją lecz postawą;Przyznałem się wyżej do zamieszania. Muszę jednak przyznać, że postawy także, a może przede wszystkim, mają istotne znaczenie dla relacji społecznych. I są one także podbudowane emocjami. > Cytat:Nasze reakcje na przyznanie się do nienawiści są generalnie negatywne. > 3. Zupełnie się nie zgodzę. (...)Przyznaję rację. Jak to jednak wypada, gdy nie znamy (czyli - nie mamy żadnego osobistego ustosunkowania) ani do wyrażającego nienawiść ani do tego wobec którego jest ona kierowana? Celowo to pominąłeś, a przecież wydaje się, że jest to najczęstsza sytuacja jeśli rozpatruje się relacje społeczne. Wydaje mi się, że ocena będzie negatywna. > 4. Mam też poważne zastrzeżenia wobec przenoszenia prawideł psychologii jednostki i psychologii społecznej na stosunki międzynarodowe. Państwa nie kierują się wobec siebie emocjami (....)W zasadzie skłoniły mnie do tego kłopoty USA, ONZ i całej reszty z poradzeniem sobie z problemem terroryzmu. A także własne emocjonalne reakcje na amerykańskie podejście do polityki międzynarodowej. Państwa nie wydają mi się też abstrakcyjne - składają się przecież z ludzi. Nie raz i nie dwa narzeka się na emocjonalny charakter kampanii wyborczych i walki politycznej. Czy więc, skoro w wyborach władz mają znaczenie emocje, to czy te emocje nie będą miały wpływu na działania władz? Polityk (władza) musi przecież, niezależnie od tego czy jest to demokracja czy samowładztwo, otrzymać jakąś formę legitymizacji od swoich poddanych. Oznacza to, że musi się w jakiś sposób liczyć z ich zdaniem, lub w jakiś sposób kształtować ich opinie. Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| rudyment (3233 punktów) | >Postulat: celem zachowania istotnych dla przetrwania umiejętności społecznych miast rugowania >nienawiści z przestrzeni społecznej należy uczyć jak z nią egzystować i jak budować wspólną >egzystencję mimo wzajemnej lub jednostronnej nienawiści.
Podnoszenie dobrobytu jest, jak dotąd, metodą najskuteczniejszą. Właściwie jedyną, która daje jakieś efekty.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | >Podnoszenie dobrobytu jest, jak dotąd, metodą najskuteczniejszą.
Na co?
Dobrobyt to coś jak horyzont - oddala się w miarę zbliżania. W świecie opartym na konsumpcji własny poziom egzystencji ocenia się prawie zawsze relatywnie do średniej. I aby było poczucie dobrobytu - musi być on od niej wyższy.
Co więcej - im lepszy byt od strony materialnej tym bardziej w dupach się przewraca. Głodnemu ani na myśli chronić żabki. Biedni budują drogi i przejścia dla pieszych a nie mosty dla sarenek.
Im mniej wysiłku wystarcza na zaspokojenie potrzeb tym więcej czasu na przemyślenia i działania nie związane z zapewnianiem sobie dobrobytu - czyli między innymi na bunt, religię, politykę, ekologię i inne niematerialistyczne działania.
Wschód pętał tą potencjalnie destabilizującą tendencję sztucznie utrzymując niski poziom życia.
Zachód ratuje się przed tymi skutkami dobrobytu kreując ciągły pęd na konsumpcję - mimo bowiem stosunkowo niezłych warunków życia możliwych do pozyskania za mniej niż 6h pracy dziennie rzadko kto na tym poprzestaje.
Ja na przykład nie bardzo widzę jak mógłbym jeszcze bardziej podnieść własny dobrobyt - ze środków materialnych mam wszystko co uważam za potrzebne do życia. Oczywiście wielu z was uznałoby mnie raczej za biednego niż kogoś żyjącego w dobrobycie.
Rozwiązywanie problemów międzynarodowych przez podnoszenie dobrobytu przeciwnika musi paść na właściwy grunt: odpowiedni system wartości. Taki, w którym podniesienie materialnego poziomu życia ma jakiekolwiek znaczenie.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | | rudyment (3233 punktów) | >>Podnoszenie dobrobytu jest, jak dotąd, metodą najskuteczniejszą. >Na co?
Kompletnie się, widzę, nie rozumiemy. Może gdy użyję terminu "dobrostan", to będzie lepiej?
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| |  | | sztejkat (4743 punktów) | Racja. Nie rozumiemy. I zmiana na "dobrostan" w tym nie pomaga. Możesz więc przybliżyć na co ma to być sposób? A także o czyim dobrostanie mówimy i kto ma go podnosić?
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Racja. Nie rozumiemy. I zmiana na "dobrostan" w tym nie pomaga. Możesz więc przybliżyć na co ma to być sposób? A także o czyim dobrostanie mówimy i kto ma go podnosić?
>Postulat: celem zachowania istotnych dla przetrwania umiejętności społecznych miast rugowania nienawiści z przestrzeni społecznej należy uczyć jak z nią egzystować i jak budować wspólną egzystencję mimo wzajemnej lub jednostronnej nienawiści.
Cały czas odnoszę się do powyższego. Dobrobyt czy może zasobność danej społeczności, jeśli dostatecznie wysoka, pozwala wygospodarować środki, które mogą posłużyć do skanalizowania nienawiści tak, by nie wywierała niszczącego wpływu na tę społeczność, a także na jej poszczególnych członków. Tak się zresztą dzieje - możemy zaobserwować, szczególnie w ostatnich kilku stuleciach, rosnącą skuteczność tego zjawiska, i to właśnie w społecznościach co zamożniejszych. Wcześniej, mimo iż stale tworzono odpowiednie systemy wartości, nie przyjmowały się one wobec surowych wymagań środowiska - czy to w odniesieniu do indywiduów, czy społeczeństw.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| | | |  | | sztejkat (4743 punktów) | Teraz rozumiem.
Myślałem, że chodzi Ci o działania zewnętrzne, mające na celu stłumienie nienawiści w społeczności, która tego stłumienia sobie nie życzy. To co piszesz widzę jako działania społeczności prowadzone wobec samej siebie celem zmodyfikowania własnych zachowań. Czyli - wyrugowania nienawiści z relacji społecznych.
A co w takim razie z sytuacjami zewnętrznymi wobec społeczności? Na przykład USA versus świat Islamu? Chodzi mi także o takie sytuacje: jedna społeczność, która - na dowolnej drodze - zmniejszyła występowanie nienawiści w samej sobie wchodzi w kontakt z inną społecznością, która szczerze tej pierwszej nienawidzi.
Stawiam tezę, że ta pierwsza społeczność nie będzie umiała skutecznie (nie w sensie: podbić, zniszczyć, zmienić) radzić sobie z taką sytuacją.
Pozdrawiam
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Stawiam tezę, że ta pierwsza społeczność nie będzie umiała skutecznie (nie w sensie: podbić, zniszczyć, zmienić) radzić sobie z taką sytuacją.
Historia weryfikowała już tę tezę wiele razy i wyniki bywały i negatywne, i pozytywne. Ratunkiem dla społeczności zaawansowanej może być odbudowanie umiejętności nienawidzenia w miarę pogarszania się jej sytuacji materialnej (gdy posiadane dobra zużywane są na dawanie odporu) lub też wygasanie nienawiści barbarzyńskiego agresora podczas bezpośredniej konfrontacji. Jedno lub drugie rozwiązanie wymaga oczywiście czasu, czyli jest możliwe, gdy nienawidzący nie mogą działać szybko.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| | | | | |  | | sztejkat (4743 punktów) | Dziękuję za wypowiedź.
Tomasz Sztejka
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|