Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy seks jest istotą życia?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
06-07-2014 12:43vifix (2315 punktów)Czy seks jest istotą życia?
Ocena 3 na 3
Często przeglądam różne fora dyskusyjne i czasami trafi się temat, w którym użytkownik żali się na to, że nie jest zaspokojony seksualnie przez swojego partnera. Oprócz tego aspektu wszystko z partnerem jest w porządku tzn. jest miły, odpowiedzialny, zaradny, inteligentny, kulturalny itd. Co ciekawe, zdecydowana większość odpowiedzi utrzymywana jest w tonie "szkoda życia, rzuć go".
Czytając te odpowiedzi wpadam w zdumienie. Ja jestem przekonany o tym, że związek dwojga ludzi składa się z masy komponentów, aktywności, które można wspólnie wykonywać. Można wspólnie chodzić na spacery, jeździć na nartach, pływać, oglądać filmy, rozmawiać, jeździć na rowerze, biegać, uprawiać seks itd. Seks jest tylko jednym z tych elementów. Co więcej, nie jest czymś (napięcie seksualne) z czym nie można byłoby sobie poradzić samemu lub bez czego nie można by żyć, a jednak tak wielu ludzi radzi by zostawić osobę, z którą nie układa się w łóżku. To trochę tak, jakby większość użytkowników doradzała rozstanie z powodu awersji partnera do np. jazdy na lodzie.
To podejście jest dla mnie o tyle dziwne, że z wiekiem zapotrzebowanie seksualne maleje i w tym czasie przydaje się po prostu dobry, odpowiedzialny partner.
Czy seks jest więc istotą życia i ma dla ludzi aż takie znacznie? A jeśli tak, to czy jest to racjonalne podejście?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Brzostowski (7067 punktów)
>Czy seks jest więc istotą życia i ma dla ludzi aż takie znacznie? A jeśli tak, to czy jest to racjonalne podejście?

Seks jest czymś więcej niż tylko "zwykłym" komponentem życia, stanowi w pewnym sensie potrzebę fizjologiczną. Dlatego też większość ludzi uprawiała w swoim życiu seks, ale niewielu jeździło konno, więcej jest burdeli niż stadnin koni...

Stąd też dla wielu ludzi ma on duże znaczenie, a dla wielu bardzo duże, nic w tym dziwnego nie widzę.
06-07-2014 13:17 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Seks jest czymś więcej niż tylko "zwykłym" komponentem życia, stanowi w pewnym sensie potrzebę fizjologiczną.

I każda potrzeba fizjologiczna może być zaspokajana samodzielnie.

>Stąd też dla wielu ludzi ma on duże znaczenie, a dla wielu bardzo duże, nic w tym dziwnego nie widzę.

Ja jednak widzę, ponieważ dla wielu ludzi seks jest istotą życia, o wiele ważniejszą niż inne cechy człowieka.
06-07-2014 13:50 
 Ocena 4 na 4
Appenzeller (3118 punktów)
>I każda potrzeba fizjologiczna może być zaspokajana samodzielnie.
No cóż, może złudziło Cię podobieństwo słowa samogwałt do słowa gwałt. Ale moim zdaniem onanizm różni się jednak nieco od stosunku, i to sumarycznie na korzyść tego drugiego . Stąd i reszta dziwnych zachowań dorosłych mieszkańców wielkich miast w okresie łączenia się w pary (polecam niemiecki film po tym tytułem).

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
vifix (2315 punktów)
>No cóż, może złudziło Cię podobieństwo słowa samogwałt do słowa gwałt. Ale moim zdaniem onanizm różni się jednak nieco od stosunku, i to sumarycznie na korzyść tego drugiego

Jak najbardziej, ale podobnie jest z audi. Jazda audi jest przyjemniejsza niż fiatem, ale nikt nie rezygnuje z fiata tylko dlatego, że nie stać go na audi.
07-07-2014 14:45 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Stąd też dla wielu ludzi ma on duże znaczenie, a dla wielu bardzo duże, nic w tym dziwnego nie widzę.
>Ja jednak widzę, ponieważ dla wielu ludzi seks jest istotą życia, o wiele ważniejszą niż inne cechy człowieka.

Wiele osób ma tak ubogie zainteresowania, że niewiele pozostaje im w życiu ciekawych rzeczy do robienia poza seksem. Czasem tylko seksem potrafią wypełnić pustkę wspólnych dni.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> I każda potrzeba fizjologiczna może być zaspokajana samodzielnie.

Co byś poradził striptizerce, czy ekshibicjoniście jak samodzielnie zaspokajać swoje potrzeby?
Pamela Anderson udzieliła kiedyś w wywiadu w którym mówi, że mało jest na świecie przyjemnieszych rzeczy, niż pozowanie nago do zdjęc przy sztabie ludzi i aparacie fotograficznym np. Playboya.
Cio ciekawe, nie lubiła tych zdjęć oglądać i w zasadzie rzadko ogląda.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
vifix (2315 punktów)
>> I każda potrzeba fizjologiczna może być zaspokajana samodzielnie.
>Co byś poradził striptizerce, czy ekshibicjoniście jak samodzielnie zaspokajać swoje potrzeby?

Jacku po raz kolejny powtarzam, że chodzi o typowego człowieka a nie o anormalnych preferencjach.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Myślę, że takie skłonności są u większości ludzi, zatem są normalne i mają jakiś swój naturalny cel. Tylko nie każdy ma okazję lub odwagę je wprost zrealizować. I realiziuje je nie wprost - jak np. tu kol. Elasp lansem samego siebie.
Czasem obraca się to oczywiście w nietypowe, lub naganne społecznie zachowania, jak u ekshibicjonistów.
Ale to margines zachowań (choć niekoniecznie skłonności).
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Odpowiedź na pytane brzmi: zasadniczo tak. Popęd płciowy jest bardzo silną potrzebą wszystkich organizmów rozmnażających się płciowo. U człowieka (jak i u innych naczelnych) dodatkowo pełni podstawową rolę społeczną. Tyle teorii.
W związku seks nie jest oczywiście jedynym elementem (przynajmniej nie powinien być) ale jest elementem niezwykle istotnym i raczej niezbędnym. Jest podstawowym spoiwem, powodującym, że druga osoba jest "czymś więcej".
Udany seks w związku to często kwestia "poćwiczenia" oraz wzajemnego dopasowania. Często jest tak, że wystarczy odrobina wysiłku z obu stron i dobra komunikacja a problem da się rozwiązać. Natomiast jeżeli potrzeby seksualne partnerów rozmijają się nieodwracalnie, to rzeczywiście rozstanie jest dobra strategią. Zanim brak seksu zniszczy całą resztę.
vifix (2315 punktów)
>Natomiast jeżeli potrzeby seksualne partnerów rozmijają się nieodwracalnie, to rzeczywiście rozstanie jest dobra strategią. Zanim brak seksu zniszczy całą resztę.

Czyli dla Ciebie również seks jest istotą życia o wiele ważniejszą niż np. charakter partnera? Doprawdy, trudno mi to zrozumieć.
06-07-2014 15:29 
 Ocena 8 na 8
szarley (54913 punktów)
>>Natomiast jeżeli potrzeby seksualne partnerów rozmijają się nieodwracalnie, to rzeczywiście rozstanie jest dobra strategią. Zanim brak seksu zniszczy całą resztę.
>Czyli dla Ciebie również seks jest istotą życia o wiele ważniejszą niż np. charakter partnera? Doprawdy, trudno mi to zrozumieć.
>

Postaraj się odpowiedzieć na proste pytanie, które pozwoli Ci odpowiedzieć sobie samemu na wiele innych pytać (także o znaczenie seksu)

Człowiek ma 32 zęby. Który z nich jest najważniejszy?
06-07-2014 16:21 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Człowiek ma 32 zęby. Który z nich jest najważniejszy?
Dwa!



Może stąd "strach przed lataniem"?



Pozdrawiam.

@@@
.
06-07-2014 16:59 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)
Właśnie tak
Najważniejszy jest ten ząb, który wymaga leczenia.

Jeśli Vifix zrozumie, że najważniejszy jest ten, który boli (szpeci) to zrozumie też, że czasami seks poradzi być bardzo ważny w związku, a nawet najważniejszy i wcale nie jest to nimfomania.
06-07-2014 19:59 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jeśli Vifix zrozumie,
Pan Vifix ogromnie dużo nie rozumie, a ponieważ całe swoje rozumienie przykrawa do własnych możliwości rozumienia,
to ogrom rzeczywistości jest poza zasięgiem jego rozumienia.
Aseksualizm, inaczej aseksualność - trwałe nieodczuwanie pociągu seksualnego wobec innych osób. Od niedawna uznawany w części środowisk naukowych za jedną z orientacji seksualnych lub za brak orientacji seksualnej.
Szacuje się, że 1% społeczeństwa jest aseksualny.

pl.wikipedia.org/wiki/Hipolibidemia
zdrowie.ga(*)losc_seksualna_.html?pelna=tak
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,586738#w589241
www.racjonalista.pl/forum.php/s,518799

Dla mnie całkowite zawierzenie religii i Bogu, też jest niepojęte, ale wiem, iż istnieje i dla niektórych jest ogromnie ważnym.

@@@
.
06-07-2014 21:33 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Dla mnie całkowite zawierzenie religii i Bogu, też jest niepojęte, ale wiem, iż istnieje i dla niektórych jest ogromnie ważnym.

Dla mnie też jest ważnym, ale tematem tego wątku jest seks
06-07-2014 22:06 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Dla mnie całkowite zawierzenie religii i Bogu, też jest niepojęte, ale wiem, iż istnieje i dla niektórych jest ogromnie ważnym.
>Dla mnie też jest ważnym, ale tematem tego wątku jest seks
No to niech będzie - "jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki".
Korzystajmy albo z badań różnych nauk, albo wypowiadajmy się tylko we własnym imieniu.
Wierzący mają tendencję narzucania własnego światopoglądu jako jedynie słusznego innym.
Seks był dla mnie bardzo ważnym, teraz jest ważnym i uważam, że do tego potrzeba chętnych ludzi dwoje,
choć można i na przeróżne sposoby.

Pozdrawiam.

@@@
.
10-07-2014 17:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Podobny pogląd ma Krishnamurti, swoją drogą na późnym etapie swojego życia niegłupi gość. Tu akurat facet miał rację - a jaby powiedział kol. Elasp: zrzynasz od niego jak ta lala

Moim zdaniem dla tego seks jest ważnieszy niż wszystko inne, kogo seks jakoś przerasta z różnych przyczyn - często zewnętrznych.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
vifix (2315 punktów)
>Człowiek ma 32 zęby. Który z nich jest najważniejszy?

Dobrze byłoby mieć wszystkie, ale z powodu braku jednego się nie załamię.
06-07-2014 16:20 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Człowiek ma 32 zęby. Który z nich jest najważniejszy?
>Dobrze byłoby mieć wszystkie, ale z powodu braku jednego się nie załamię.
>

Ja już dawno nie mam wszytskich, ale odpowiedz (sobie) który jest najważniejszy
10-07-2014 17:17 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dobrze byłoby mieć wszystkie, ale z powodu braku jednego się nie załamię.

To skrajna analogia typu facetowi kosiarka obcięła przyrodzenie, albo Susan Boyle z przed transformacji

Czy ktoś wystarczajaco świadomy siebie, swoich potrzeb i innych mógłby sobie wyrwać jeden zdrowy ząb, albo zapuścić jego leczenie?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
07-07-2014 14:55 
 Ocena 9 na 9
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Czyli dla Ciebie również seks jest istotą życia o wiele ważniejszą niż np. charakter partnera? Doprawdy, trudno mi to zrozumieć.
>

Podejście partnera do seksu jest częścią jego charakteru. I taka drobna cecha charakteru może drugiego partnera uwierać jak kamyk w bucie. Możesz ten kamyk ignorować bardzo długo, ale czy warto ignorować całe życie (męcząc się przy tym)? Bieszczady są cudowne, ale z kamykiem w bucie nie da się szczerze cieszyć ich pięknem...

Chyba, że partner jest tak wyrozumiały, że nie chce swoich standardów narzucać drugiemu (np. "mam ochotę na seks tylko raz na miesiąc" albo "chciałabym żyć jak Maryja z Józefem, razem, ale w czystości przez całe życie" - autentyczne...), ale np. pozwala na skoki w bok...


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
07-07-2014 23:20 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Podejście partnera do seksu jest częścią jego charakteru. I taka drobna cecha charakteru może drugiego partnera uwierać jak kamyk w bucie. Możesz ten kamyk ignorować bardzo długo, ale czy warto ignorować całe życie (męcząc się przy tym)? Bieszczady są cudowne, ale z kamykiem w bucie nie da się szczerze cieszyć ich pięknem...

Ja zdaje sobie sprawę, że są ludzie, dla których seks jest istotą i kamykiem z Twojego przykładu. Jednak z moich obserwacji wynika, że jest on szalenie istotny dla bardzo dużej grupy ludzi, ale z drugiej strony nie zdziwiłbym się, gdyby Ci sami ludzie, którzy doradzają opuszczenie partnera nie nałożyliby jakiejś formy ostracyzmu społecznego na człowieka zostawiającego swego partnera po wypadku, w którym został sparaliżowany.
Burnham (1149 punktów)
Pytanie trochę głupio postawione bowiem zakłada istnienie jakiejś jednej prawdziwej odpowiedzi. Otóż dla jednego jest to najważniejszy aspekt życia, a dla kogoś innego znowu nie jest to aż tak ważne. Ilu ludzi tyle odpowiedzi. To jest bardzo subiektywne odczucie. Natomiast popęd seksualny jest bardzo silnym motorem życia. Jedni sobie z tym radzą, a inni kompletnie głupieją na tym punkcie. To tak jak z wódką, że jest dla mądrych ludzi. Popęd seksualny jest kluczowy w życiu każdego człowieka, ale każdy człowiek radzi sobie z tym w innym sposób - jedni temu bezmyślnie ulegają, a drudzy kompletnie wypierają to odczucie starając się je zwalczyć w sobie, itd. Jak byśmy na to nie reagowali to zawsze wpływa to również na inne sfery naszego życia. Jeżeli komuś nie odpowiada partner co ma bzika na punkcie seksu to należy wówczas związać się z innym partnerem/partnerką.

>Czy seks jest więc istotą życia i ma dla ludzi aż takie znacznie? A jeśli tak, to czy jest to racjonalne podejście?

Seks nie jest istotą życia - to popęd seksualny jest bardzo istotny. Natomiast to jak podchodzimy do tego popędu czyni z nas mniej lub bardziej racjonalnych ludzi. No jak mamy kobietę, która ma trójkę dzieci z trzema różnymi mężczyznami to z mądrością taki obraz się nie kojarzy. Podobnie jak mężczyzna, który rozwali swoją rodzinę tylko po to by zaznawać uciech cielesnych z innymi partnerkami. To mogą być przykłady osób, które sobie z popędem seksualnym nie radzą bo żar tego popędu je pochłonął. Wódka jest dla mądrych ludzi.
06-07-2014 15:08 
 Ocena-2 na 2
vifix (2315 punktów)
>Pytanie trochę głupio postawione bowiem zakłada istnienie jakiejś jednej prawdziwej odpowiedzi. Otóż dla jednego jest to najważniejszy aspekt życia, a dla kogoś innego znowu nie jest to aż tak ważne.

Chodziło mi o przeciętnego człowieka a nie np. nimfomankę.

>Seks nie jest istotą życia - to popęd seksualny jest bardzo istotny.

Tylko z tego co piszą ludzie na forach wynika, że jest istotą życia, bo BARDZO ISTOTNY są również poszczególne cechy charakteru człowieka a jednak chyba niewiele osób rozstaje się tylko z tego powodu, że jedna cecha charakteru jednej ze stron nie odpowiada.
06-07-2014 17:28 
 Ocena 3 na 3
darekxd (69 punktów)
>>Pytanie trochę głupio postawione bowiem zakłada istnienie jakiejś jednej prawdziwej odpowiedzi. Otóż dla jednego jest to najważniejszy aspekt życia, a dla kogoś innego znowu nie jest to aż tak ważne.
>Chodziło mi o przeciętnego człowieka a nie np. nimfomankę.
>>Seks nie jest istotą życia - to popęd seksualny jest bardzo istotny.
>Tylko z tego co piszą ludzie na forach wynika, że jest istotą życia, bo BARDZO ISTOTNY są również poszczególne cechy charakteru człowieka a jednak chyba niewiele osób rozstaje się tylko z tego powodu, że jedna cecha charakteru jednej ze stron nie odpowiada.
Generalnie seks jest bardzo istotny ale zalezy to w duzej mierze od temperamentu danego człowieka(lub nawet jego braku) Trzeba sie "dobrać" .Seksualnie także.Stąd przedmówcy mają racje twierdząc ze seks jest bardzo istotną sferą zycia ludzi.Ja dodam od siebie tylko to ze ludze mają rózne temperamenty czasem diametralnie różne lub nawet brak zainteresowania seksem w ogóle.Więc nie będze dobrze komuś z wiekszymi potrzebami w zakresie seksu z kimś o duzo mniejszych potrzebach.Z takiego związku tez uwazam ze najlepszym wyjsciem jest poszukanie kogos innego kto bardzej nam odpowiada poniewaz trwanie w takim związku będze predzej czy pózniej rodzic mnóstwo frustracji i rozczarowań doprowadzając w końcu do rozpadu.Poczucie szczescia ma bardzo wiele wspólnego z satysfakcją seksualną.I pewnie ze seks nie jest najwaznejszy ale równie wazny jak inne kwestie pozycia.
A propos nimfomanii to jest to przypadłość objawiająca sie niemoznoscią zaspokojenia seksualnego i z duzym temperamentem nie ma nic wspólnego.
vifix (2315 punktów)
>Więc nie będze dobrze komuś z wiekszymi potrzebami w zakresie seksu z kimś o duzo mniejszych potrzebach.Z takiego związku tez uwazam ze najlepszym wyjsciem jest poszukanie kogos innego kto bardzej nam odpowiada poniewaz trwanie w takim związku będze predzej czy pózniej rodzic mnóstwo frustracji i rozczarowań doprowadzając w końcu do rozpadu.

Związki coraz częściej się rozpadają, bardzo trudno jest znaleźć dobrego partnera pod względem charakteru a jeżeli dodać do tego jeszcze seks to tylko wzmacnia się swój własny problem ze znalezieniem partnera.
Szanuje Twoje zdanie, ale w mojej ocenie rezygnowanie ze zwiazku z fajną osobą i decydowanie się na szukania kogoś kto ma podobne potrzeby seksualne to szukanie sobie niepotrzebnych problemów, które w przyszłości mogą być powodem wielkiego żalu wynikającego z rezygnacji z bardzo dobrego partnera.

>Poczucie szczescia ma bardzo wiele wspólnego z satysfakcją seksualną.I pewnie ze seks nie jest najwaznejszy ale równie wazny jak inne kwestie pozycia.

Tylko znów wracamy do początku. Piszesz, że seks nie jest najważniejszy ale od niego uzależniasz trwałość związku. Są duże ważniejsze cechy człowieka takie jak odpowiedzialność, konsekwencja, troskliwość głównie dlatego, że one dotykają wielu innych sfer życia. Seks jest natomiast zaspokajaniem jednej potrzeby, którą i tak można zaspokoić samemu. To trochę tak jakby ktoś kto lubi biegać rezygnował z dobrego partnera bo, co prawda może biegać sam, ale woli z partnerem. Zupełny bezsens.
07-07-2014 00:34 
 Ocena 2 na 2
darekxd (69 punktów)
>>Więc nie będze dobrze komuś z wiekszymi potrzebami w zakresie seksu z kimś o duzo mniejszych potrzebach.Z takiego związku tez uwazam ze najlepszym wyjsciem jest poszukanie kogos innego kto bardzej nam odpowiada poniewaz trwanie w takim związku będze predzej czy pózniej rodzic mnóstwo frustracji i rozczarowań doprowadzając w końcu do rozpadu.
>Związki coraz częściej się rozpadają, bardzo trudno jest znaleźć dobrego partnera pod względem charakteru a jeżeli dodać do tego jeszcze seks to tylko wzmacnia się swój własny problem ze znalezieniem partnera.
>Szanuje Twoje zdanie, ale w mojej ocenie rezygnowanie ze zwiazku z fajną osobą i decydowanie się na szukania kogoś kto ma podobne potrzeby seksualne to szukanie sobie niepotrzebnych problemów, które w przyszłości mogą być powodem wielkiego żalu wynikającego z rezygnacji z bardzo dobrego partnera.
>>Poczucie szczescia ma bardzo wiele wspólnego z satysfakcją seksualną.I pewnie ze seks nie jest najwaznejszy ale równie wazny jak inne kwestie pozycia.
>Tylko znów wracamy do początku. Piszesz, że seks nie jest najważniejszy ale od niego uzależniasz trwałość związku. Są duże ważniejsze cechy człowieka takie jak odpowiedzialność, konsekwencja, troskliwość głównie dlatego, że one dotykają wielu innych sfer życia. Seks jest natomiast zaspokajaniem jednej potrzeby, którą i tak można zaspokoić samemu. To trochę tak jakby ktoś kto lubi biegać rezygnował z dobrego partnera bo, co prawda może biegać sam, ale woli z partnerem. Zupełny bezsens.

Również szanuje Twoje zdanie ale dobrym partnerem nie jest ktos kto ma inne potrzeby seksualne(znacznie wieksze czy mniejsze lub inne po prostu)Trwałość związku od udanego seksu równiez zalezy tak jak od innych przymiotów które wymieniłeś.Sęk w tym ze muszą byc "rybki i akwarium" a nie cos kosztem czegoś.
Zycie pokazuje ze mam racje po prostu.Nie chce miec monopolu na nią i nie walcze o tą racje ponad wszystko no ale...jest jak jest.Temu sie nie zaprzeczy.
Pozdrawiam
vifix (2315 punktów)
>Również szanuje Twoje zdanie ale dobrym partnerem nie jest ktos kto ma inne potrzeby seksualne(znacznie wieksze czy mniejsze lub inne po prostu)Trwałość związku od udanego seksu równiez zalezy tak jak od innych przymiotów które wymieniłeś.

Fajnie, tylko nie słyszałem jeszcze porad by kogoś rzucić bo jest np. mało konsekwentny.

>Zycie pokazuje ze mam racje po prostu.Nie chce miec monopolu na nią i nie walcze o tą racje ponad wszystko no ale...jest jak jest.Temu sie nie zaprzeczy.

No niestety chyba jednak tak nie jest
Wielokrotnie byłem świadkiem gdy ktoś zmieniał partnera i zawsze miał problemy ze znalezieniem lepszego od byłego. Statystyki też na to wskazują, choćby dane o liczbie zdrad, rozwodów.
07-07-2014 09:50 
 Ocena 2 na 2
Domeru (533 punktów)
>>Również szanuje Twoje zdanie ale dobrym partnerem nie jest ktos kto ma inne potrzeby seksualne(znacznie wieksze czy mniejsze lub inne po prostu)Trwałość związku od udanego seksu równiez zalezy tak jak od innych przymiotów które wymieniłeś.
>Fajnie, tylko nie słyszałem jeszcze porad by kogoś rzucić bo jest np. mało konsekwentny.

Może dlatego, że "bycie konsekwentnym" to cecha a nie potrzeba. Jeśli już chcesz porównywać, to porównaj do innych potrzeb i wtedy przyjrzyj się temu co wyjdzie.
vifix (2315 punktów)
>Może dlatego, że "bycie konsekwentnym" to cecha a nie potrzeba. Jeśli już chcesz porównywać, to porównaj do innych potrzeb i wtedy przyjrzyj się temu co wyjdzie.

Równie dobrze chęć znalezienia konsekwentnego partnera można określić jako potrzebę bycia z kimś konsekwentnym.
Domeru (533 punktów)
>Równie dobrze chęć znalezienia konsekwentnego partnera można określić jako potrzebę bycia z kimś konsekwentnym.

Określić oczywiście można - dokładnie na takiej samej zasadzie, na jakiej świntoksingowe pomysły dotyczące powstania człowieka można nazwać teorią. Papier przyjmie wszystko (a wyznawcy jeszcze więcej), tyle że nic z tego nie wynika.

Otóż szukanie konsekwentnego partnera nie jest żadną potrzebą a tylko sposobem zaspokojenia określonej potrzeby. A której konkretnie to już sam kombinuj, w końcu to Twój przykład. (ja bym stawiał na potrzebę bezpieczeństwa i jej pochodne)
vifix (2315 punktów)
>Otóż szukanie konsekwentnego partnera nie jest żadną potrzebą a tylko sposobem zaspokojenia określonej potrzeby.

W jakieś części tego łańcuszka zawsze znajduje się potrzeba. Poza tym potrzeba seksualna to nie rodzaj potrzeby, która może być zaspokojona tylko w obecności drugiej osoby.

>(ja bym stawiał na potrzebę bezpieczeństwa i jej pochodne)

Ja też, i to znów z kolei nie ma wiele wspólnego z seksem.
08-07-2014 08:04 
 Ocena 2 na 2
Domeru (533 punktów)
>>Otóż szukanie konsekwentnego partnera nie jest żadną potrzebą a tylko sposobem zaspokojenia określonej potrzeby.
>W jakieś części tego łańcuszka zawsze znajduje się potrzeba. Poza tym potrzeba seksualna to nie rodzaj potrzeby, która może być zaspokojona tylko w obecności drugiej osoby.

To nie jest łańcuszek, to bardziej przypomina coś w rodzaju drzewa - jest wiele różnych sposobów zaspokajania tych samych potrzeb.
Problem pojawia się (o ile nadal mówimy o związkach) kiedy dany partner poza niebraniem udziału we wspólnej realizacji potrzeb jednocześnie uniemożliwia zaspokajanie ich w inny sposób.

>>(ja bym stawiał na potrzebę bezpieczeństwa i jej pochodne)
>Ja też, i to znów z kolei nie ma wiele wspólnego z seksem.

Ale zdajesz sobie sprawę, że seks z drugą osobą/osobami nie służy zaspokojeniu wyłącznie jednej potrzeby? A wręcz potrzeba obniżenia napięcia seksualnego nie jest tu kluczową sprawą...
vifix (2315 punktów)
>Problem pojawia się (o ile nadal mówimy o związkach) kiedy dany partner poza niebraniem udziału we wspólnej realizacji potrzeb jednocześnie uniemożliwia zaspokajanie ich w inny sposób.

Ale przecież o takich przypadkach nigdzie w tym temacie nie ma mowy.

>Ale zdajesz sobie sprawę, że seks z drugą osobą/osobami nie służy zaspokojeniu wyłącznie jednej potrzeby? A wręcz potrzeba obniżenia napięcia seksualnego nie jest tu kluczową sprawą...

Zdaje sobie sprawę, ale również takie potrzeby jak potrzeba bliskości może być zaspokajana w inny sposób, no chyba, że zakładasz iż partner blokuje ten alternatywny sposób.
08-07-2014 12:15 
 Ocena 2 na 2
Domeru (533 punktów)
>>Problem pojawia się (o ile nadal mówimy o związkach) kiedy dany partner poza niebraniem udziału we wspólnej realizacji potrzeb jednocześnie uniemożliwia zaspokajanie ich w inny sposób.
>Ale przecież o takich przypadkach nigdzie w tym temacie nie ma mowy.

Była, była, tyle że nie wprost. Uniemożliwianie przez literalnie postawiony zakaz to tylko skrajny przykład. Zazwyczaj (intuicyjnie na podstawie obserwacji, nie prowadziłem żadnych badań na ten temat, więc nie wiem czy faktycznie "zazwyczaj") realizowanie potrzeb seksualnych przez jednego z partnerów na zewnątrz wiąże się wprost z niezaspokojeniem innych potrzeb drugiego partnera - potrzeby bezpieczeństwa, poczucia własnej wartości, czy czego tam komu akurat brakuje. Te niezaspokojone potrzeby uzewnętrzniają się potem za pośrednictwem uczucia nazywanego czasem umownie "zazdrością".

>>Ale zdajesz sobie sprawę, że seks z drugą osobą/osobami nie służy zaspokojeniu wyłącznie jednej potrzeby? A wręcz potrzeba obniżenia napięcia seksualnego nie jest tu kluczową sprawą...
>Zdaje sobie sprawę, ale również takie potrzeby jak potrzeba bliskości może być zaspokajana w inny sposób, no chyba, że zakładasz iż partner blokuje ten alternatywny sposób.

W pewnym sensie dobrze kombinujesz - różne potrzeby można zaspokajać na różne sposoby. Czyli cały problem sprowadza się do wybierania sposobów optymalnych. Jeśli więc coś, co możemy roboczo nazwać "udanym pożyciem" pozwala za jednym zamachem zaspokoić kilka różnych potrzeb, to wydaje się to dość rozsądnym wyborem strategii.
Można też mieć kilku partnerów, z których każdy "służy" do zaspokajania innej potrzeby. Tyle że powyżej pewnego poziomu rozdrobnienia to jest zwyczajnie nieopłacalne logistycznie.
Właśnie dlatego nietrafiony był Twój argument z "chęcią znalezienia konsekwentnego partnera" - porównywanie czegoś co pozwala zaspokoić kilka potrzeb jednocześnie z czymś, co jest tylko jednym z wielu dostępnych sposobów zaspokojenia jednej potrzeby jest zwyczajnie nieprzystające ilościowo (nie ta skala). Albo, patrząc na to od drugiej strony - masz jasną odpowiedź na swoje pytania z pierwszego posta.
vifix (2315 punktów)
>Właśnie dlatego nietrafiony był Twój argument z "chęcią znalezienia konsekwentnego partnera" - porównywanie czegoś co pozwala zaspokoić kilka potrzeb jednocześnie z czymś, co jest tylko jednym z wielu dostępnych sposobów zaspokojenia jednej potrzeby jest zwyczajnie nieprzystające ilościowo (nie ta skala). Albo, patrząc na to od drugiej strony - masz jasną odpowiedź na swoje pytania z pierwszego posta.

Kwestia potrzeb jest problemem dość złożonym i ciężko je ze sobą zestawiać. Niemniej odpowiedzi na moje pytanie raczej nie dostałem, ale z tego co widzę, dyskurs kieruje się w stronę tego, że nawet dla użytkowników tego forum seks jest w gruncie rzeczy istotą życia. Trochę mnie to zaskoczyło.
10-07-2014 13:17 
 Ocena 9 na 9
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Kwestia potrzeb jest problemem dość złożonym i ciężko je ze sobą zestawiać. Niemniej odpowiedzi na moje pytanie raczej nie dostałem, ale z tego co widzę, dyskurs kieruje się w stronę tego, że nawet dla użytkowników tego forum seks jest w gruncie rzeczy istotą życia. Trochę mnie to zaskoczyło.

Chcesz odpowiedzi wprost na pytanie "Czy seks jest istotą życia"?.
OK. Tak, jest istotą życia, bo żyjemy po to by żyć i przekazywać życie (metodą płciową), więc seks jest istotny podobnie jak odżywianie.
Jednocześnie jest sporą przyjemnością, największą możliwą do przeżywania z partnerem wyłącznie przy użyciu własnego wyposażenia; bez nart, alkoholu, pieniędzy, książek, komputerów, bez wspólnego języka etc.

Jednocześnie, pytanie jest niezręcznie (lub tendencyjnie) postawione: bo skoro np. bez jedzenia i wydalania absolutnie nie możemy żyć, czy mądre jest stawianie pytania "czy jedzenie i wydalanie jest sensem życia?".

Użytkownicy tego forum są ludźmi, ze wszystkimi cechami przynależnymi ludziom - więc czemu Cię to zaskakuje? To również część odpowiedzi na Twoje pytania i wątpliwości.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
12-07-2014 12:03 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Chcesz odpowiedzi wprost na pytanie "Czy seks jest istotą życia"?.
>OK. Tak, jest istotą życia, bo żyjemy po to by żyć i przekazywać życie (metodą płciową), więc seks jest istotny podobnie jak odżywianie.

Jak odżywianie powiadasz? Słyszałem o wielu osobach bez partnera od wielu lat i jakoś żyją. A z tego co wiem po miesiącu bez jedzenie nie przeżyjesz.
Wiesz, dla mnie sensem życia jest szczęście i radość z życia. Dla Ciebie to przekazywanie życia? Cóż każdy ma swój sens, ale z pewnością większość ludzi nie identyfikowałoby się z Tobą.

>Jednocześnie, pytanie jest niezręcznie (lub tendencyjnie) postawione: bo skoro np. bez jedzenia i wydalania absolutnie nie możemy żyć, czy mądre jest stawianie pytania "czy jedzenie i wydalanie jest sensem życia?".

Sens życia jest tutaj w pewnej metaforze.

>Użytkownicy tego forum są ludźmi, ze wszystkimi cechami przynależnymi ludziom - więc czemu Cię to zaskakuje? To również część odpowiedzi na Twoje pytania i wątpliwości.

Czemu? Bo teraz wiem, że jest wysokie prawdopodobieństwo, że gdy coś mi się stanie, to po prostu zostanę sam. Przykre. Mam nadzieję, że ja nigdy w ten sposób się nie zachowam.
25-07-2014 12:00 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)

>Jak odżywianie powiadasz? Słyszałem o wielu osobach bez partnera od wielu lat
A to do seksu potrzebny jest partner, z którym jesteśmy kilka lat?

Jakość co prawda spada - ale na bezrybiu i rak ryba.
Jak się jest głodnym to się je co jest w lodówce.
darekxd (69 punktów)
>>>Również szanuje Twoje zdanie ale dobrym partnerem nie jest ktos kto ma inne potrzeby seksualne(znacznie wieksze czy mniejsze lub inne po prostu)Trwałość związku od udanego seksu równiez zalezy tak jak od innych przymiotów które wymieniłeś.
>>Fajnie, tylko nie słyszałem jeszcze porad by kogoś rzucić bo jest np. mało konsekwentny.
>Może dlatego, że "bycie konsekwentnym" to cecha a nie potrzeba. Jeśli już chcesz porównywać, to porównaj do innych potrzeb i wtedy przyjrzyj się temu co wyjdzie.

Nie chce wdawać sie z toba w niepotrzebne moim zdaniem polemiki ale udane pozycie seksualne jest nieodłącznym elementem szczescia w związku,byciu razem itp.
Z tego powodu najczesciej rozpadaja sie związki.
Moze dla ciebie jest to mniej wazne poniewaz nie masz takich potrzeb jak inni i dlatego nie potrafisz wyobrazic sobie jaką ogromna frustracje,brak zaspokojenia, wręcz brak szczescia oraz przygnebienie,apatia,stany depresyjne wynikają z nieudanego seksu.Jak byś tego nie ujął seks jest ogromnie wazny(nie mówie ze jedynie) ale tak jak juz wczesniej wspomniałem trzeba "rybek i akwarium" czyli wszsytko w równowadze co niezbędne.A inna sprawa o ktorej równiez wspomniałem to róznice w temperamencie i w związku z tym rózne oczekiwania i potrzeby ludzi dotyczące seksu.Trzeba sie dobrać nie tylko intelektualnie,towarzysko,światopogladowo ale i seksualnie i nie marginalizuj tej sfery bo jest równie wazna jak inne.
Pozdrawiam
07-07-2014 19:04 
 Ocena 1 na 1
Domeru (533 punktów)
>>Może dlatego, że "bycie konsekwentnym" to cecha a nie potrzeba. Jeśli już chcesz porównywać, to porównaj do innych potrzeb i wtedy przyjrzyj się temu co wyjdzie.
> Nie chce wdawać sie z toba w niepotrzebne moim zdaniem polemiki ale udane pozycie seksualne jest nieodłącznym elementem szczescia w związku,byciu razem itp.
>Z tego powodu najczesciej rozpadaja sie związki.

Świetnie, ale jesteś pewien, że to akurat mi chciałeś odpisać?
07-07-2014 23:25 
 0 na 2
vifix (2315 punktów)
>Moze dla ciebie jest to mniej wazne poniewaz nie masz takich potrzeb jak inni i dlatego nie potrafisz wyobrazic sobie jaką ogromna frustracje,brak zaspokojenia, wręcz brak szczescia oraz przygnebienie,apatia,stany depresyjne wynikają z nieudanego seksu.

A czy Ty potrafisz wyobrazić sobie frustrację z powodu faktu, że partner nie zarabia 10 000/miesiąc?
08-07-2014 07:38 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Moze dla ciebie jest to mniej wazne poniewaz nie masz takich potrzeb jak inni i dlatego nie potrafisz wyobrazic sobie jaką ogromna frustracje,brak zaspokojenia, wręcz brak szczescia oraz przygnebienie,apatia,stany depresyjne wynikają z nieudanego seksu.
>A czy Ty potrafisz wyobrazić sobie frustrację z powodu faktu, że partner nie zarabia 10 000/miesiąc?

Tak. A już poniżej 1200 na pewno.
07-07-2014 15:25 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> Seks jest natomiast zaspokajaniem jednej potrzeby, którą i tak można zaspokoić samemu. To trochę tak jakby ktoś kto lubi biegać rezygnował z dobrego partnera bo, co prawda może biegać sam, ale woli z partnerem. Zupełny bezsens.

Ale czy partner, który lekceważy potrzeby drugiego partnera w jakiejś dziedzinie, jest naprawdę dobrym partnerem?

Można nie lubić opery, jazdy na nartach lub seksu, ale z uwagi na partnera robić to z maksymalnym zaangażowaniem. Chyba jednak częściej ludzie wolą po prostu unikać takich aktywności, które nie są dla nich ważne (mimo iż wiedzą, że są bardzo istotne dla partnera) - a to już na przestrzeni lat rani i drażni.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
vifix (2315 punktów)
>Ale czy partner, który lekceważy potrzeby drugiego partnera w jakiejś dziedzinie, jest naprawdę dobrym partnerem?

A gdzie masz fragment o lekceważeniu?
08-07-2014 10:17 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Ale czy partner, który lekceważy potrzeby drugiego partnera w jakiejś dziedzinie, jest naprawdę dobrym partnerem?
>A gdzie masz fragment o lekceważeniu?

Polemizowałem z Twoim rozumieniem "dobrego partnera", zwrot "lekceważenie potrzeb" pochodzi ode mnie.

Jeśli partnerzy nawzajem nie zaspokajają potrzeb, to albo nie potrafią, albo nie chcą, albo nie znają potrzeb drugiej osoby. W tych wypadkach raczej nie są to dobrzy partnerzy.

Właśnie to "nie chcą" może być lekceważeniem potrzeb partnera ("skoro ja nie potrzebuję czegoś, to i on się bez tego obejdzie"). Oferowanie czegoś w zamian zwykle nie jest wystarczającą rekompensatą ("czy zamiast tego głupiego seksu możemy kolejny raz pójść do opery?").

Oczywiście nie musi to oznaczać jedynie lekceważenia potrzeb. Powodem może być coś, co leży po stronie drugiej osoby (np. "nie chcę uprawiać z nim seksu, bo on się zbyt rzadko myje").

Mogą nie potrafić zaspokoić potrzeb partnera, ale często w takich przypadkach wystarcza okazywanie dużej ilości dobrej woli i podejmowanie wysiłków - to też może dać satysfakcję partnerowi.

Jeśli dla partnera seks jest tak ważny, to drugi partner MUSI coś z tym faktem zrobić.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
vifix (2315 punktów)
>Jeśli partnerzy nawzajem nie zaspokajają potrzeb, to albo nie potrafią, albo nie chcą, albo nie znają potrzeb drugiej osoby. W tych wypadkach raczej nie są to dobrzy partnerzy.

Czyli dla Ciebie jeden problem przekreśla sformułowanie "dobrzy partnerzy"... cóż...

>Właśnie to "nie chcą" może być lekceważeniem potrzeb partnera ("skoro ja nie potrzebuję czegoś, to i on się bez tego obejdzie").

To może dam bardziej wyrazisty przykład. Partner ulega wypadkowi w efekcie którego nie może uprawiać seksu.
10-07-2014 12:47 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Czyli dla Ciebie jeden problem przekreśla sformułowanie "dobrzy partnerzy"... cóż...

Problemów nie liczy się na sztuki, ale na ich wagę.

Jeśli partnerzy zakładają zespół muzyczny (i mają w planach koncerty), a jeden z partnerów słabo gra i nie ma ochoty uczestniczyć w próbach - to jest to tylko jeden problem, ale raczej przekreślający możliwość dalszej współpracy z tym partnerem w tym zespole.

Zauważ, że nie ma tu możliwości zastąpienia umiejętności grania na instrumencie np. odpowiedzialnością, zamiłowaniem do dobrej literatury lub chęcią do jazdy na nartach.

>To może dam bardziej wyrazisty przykład. Partner ulega wypadkowi w efekcie którego nie może uprawiać seksu.

Jak już wyraźnie napisałem, dla mnie istotniejsze jest obustronnie partnerskie podejście do problemu. Dobry partner CHCE zaspokoić potrzeby drugiego partnera.
Jeśli nie może (z powodów fizycznych: wypadek, choroba itd.) to nie ma po jego stronie tego, co nazwałem lekceważeniem potrzeb.
Jeśli może uprawiać seks, ale mu się nie chce (bo np. znudziło mu się) i nie obchodzi go przy tym jak drugi partner poradzi sobie z tą sytuacją - to oznacza lekceważenie (i nie jest to dobre partnerstwo).

Opuszczenie partnera z egoistycznych pobudek (bo jest nieprzydatny po ciężkim wypadku) uważam za bardzo naganne. Ale pozostanie przy chorym partnerze wymaga sporej siły woli i rozumiem, że nie każdy nią dysponuje.

Z drugiej strony, jeśli nie mógłbym uprawiać seksu z powodu paraliżu, to zwolniłbym partnerkę z obietnicy zachowania przez nią wierności seksualnej. Trudno by było, ale ważniejsze dla mnie byłyby jej potrzeby (czy by z tego skorzystała, to już jej wybór).

> I tu jest istota tematu. Jeśli nie jest wystarczająco fajny to znaczy, że seks jest istotą życia dla partnera.

Nie - z tego zdania wynika tylko, że seks może być ważniejszy niż ogólna fajność. I zwykle jest, co jest naturalne (bo skoro leży w naturze człowieka, to jest naturalne

Zastanówmy się: jak wiele istot, oprócz człowieka, jest w stanie współżyć seksualnie w oderwaniu od rozrodczości (poza okresem rui, w dowolnym momencie doby i roku)? Jak wiele robi istot jest na tyle świadoma, by współżyć wyłącznie dla osiągnięcia przyjemności?
Skoro natura tak wyposażyła człowieka, to nienaturalne jest nie akceptować tego faktu

> Czyli różnica miedzy partnerem a przyjacielem to seks tak?

Dla mnie to raczej oczywiste - przecież partnera życiowego dobiera się w ramach doboru płciowego, a zazwyczaj podstawowym celem związku jest prokreacja, osiągana poprzez seks. I zwykle z przyjaciółmi nie uprawia się seksu, a z partnerem życiowym - tak (pomijając patologie typu "chrześcijańskie białe małżeństwa").

> Może tak a może nie, jednak można to kontrolować. Seks nie rządzi ludźmi.

Założyłeś wątek, zbulwersowany faktem, że dla tak wielu ludzi seks jest istotą życia i rządzi ludźmi, a teraz twierdzisz, że seks jednak NIE rządzi ludźmi?

Żeby to kontrolować, to trzeba chcieć i widzieć sens w kontrolowaniu. A to już jest zależne od bardzo wielu czynników i raczej nie jest oczywiste dla każdego.

Przyjmowanie pokarmów jest również potrzebą, którą można kontrolować - ale jak widać nie jest to takie oczywiste dla setek milionów ludzi z nadwagą (pomijając zaburzenia chorobowe powodujące otyłość).


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
12-07-2014 11:57 
 Ocena-1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Problemów nie liczy się na sztuki, ale na ich wagę.
>Jeśli partnerzy zakładają zespół muzyczny (i mają w planach koncerty), a jeden z partnerów słabo gra i nie ma ochoty uczestniczyć w próbach - to jest to tylko jeden problem, ale raczej przekreślający możliwość dalszej współpracy z tym partnerem w tym zespole.

Albo nie wiesz o co chodzi albo w dziwny sposób manipulujesz. Przecież podajesz zupełnie inny przykład. Wiadomo, że gdy ktoś decyduje się z kimś być tylko dla seksu to jest to jedyne spoiwo ich łączące, ale nie rozmawiamy o friends with benefits tylko o zwykłych ludziach.

>Jeśli nie może (z powodów fizycznych: wypadek, choroba itd.) to nie ma po jego stronie tego, co nazwałem lekceważeniem potrzeb.

Dlatego podałem ten przykład, byś założył, że nie lekceważy.

>Jeśli może uprawiać seks, ale mu się nie chce (bo np. znudziło mu się) i nie obchodzi go przy tym jak drugi partner poradzi sobie z tą sytuacją - to oznacza lekceważenie (i nie jest to dobre partnerstwo).

Czyli jak partnerka nie chcę uprawiać seksu analnego to jest be i lekceważy partnera tak?

>Opuszczenie partnera z egoistycznych pobudek (bo jest nieprzydatny po ciężkim wypadku) uważam za bardzo naganne. Ale pozostanie przy chorym partnerze wymaga sporej siły woli i rozumiem, że nie każdy nią dysponuje.

Czyli również uważasz, że dla ludzi seks jest istotą życia w kontekście posiadania partnera?

>Z drugiej strony, jeśli nie mógłbym uprawiać seksu z powodu paraliżu, to zwolniłbym partnerkę z obietnicy zachowania przez nią wierności seksualnej. Trudno by było, ale ważniejsze dla mnie byłyby jej potrzeby (czy by z tego skorzystała, to już jej wybór).

A jak ona miałaby potrzebę trójkątów? Lekceważyłbyś jej potrzeby?

>Nie - z tego zdania wynika tylko, że seks może być ważniejszy niż ogólna fajność. I zwykle jest, co jest naturalne (bo skoro leży w naturze człowieka, to jest naturalne

Monogamia nie leży w naturze człowieka, rozumiem więc, że zdrada to też naturalne i dobre zjawisko?

>Dla mnie to raczej oczywiste - przecież partnera życiowego dobiera się w ramach doboru płciowego, a zazwyczaj podstawowym celem związku jest prokreacja, osiągana poprzez seks. I zwykle z przyjaciółmi nie uprawia się seksu, a z partnerem życiowym - tak (pomijając patologie typu "chrześcijańskie białe małżeństwa").

Czyli już w zasadzie odpowiedziałeś na pytanie czy dla Ciebie seks jest istotą życia. Gdybym był Twoją partnerką zrobiłoby mi się przykro.

>Założyłeś wątek, zbulwersowany faktem, że dla tak wielu ludzi seks jest istotą życia i rządzi ludźmi, a teraz twierdzisz, że seks jednak NIE rządzi ludźmi?

W temacie nie chodziło o to, że seks rządzi ludzi, tylko, że jest priorytetem. Nie rządzi ludźmi w tym sensie, że można bez niego żyć i kontrolować sposób zaspokojenie tego popędu.
12-07-2014 12:55 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Problemów nie liczy się na sztuki, ale na ich wagę.
>Albo nie wiesz o co chodzi albo w dziwny sposób manipulujesz.

Biorę pod uwagę, że nie wiem o co chodzi lub nie rozumiem (dlatego dyskutuję...). Obecnie wiem i rozumiem dużo więcej niż np. 10 lat temu, oczywiste więc jest, że za 10 lat mogę dziwić się swojej dzisiejszej niewiedzy.

Jeśli manipuluję, to nieświadomie, bo nie zależy mi na wygraniu dyskusji lecz na zbliżeniu się do prawdy obiektywnej.

>Czyli jak partnerka nie chcę uprawiać seksu analnego to jest be i lekceważy partnera tak?
>A jak ona miałaby potrzebę trójkątów? Lekceważyłbyś jej potrzeby?

W obu przypadkach uważam, że dobrzy partnerzy próbowaliby razem rozwiązać ten problem. Jak? Nie wiem, ale próbowaliby.

Jeśli jednak "ona nie chce seksu analnego, a on koniecznie chce", albo "ona marzy tylko o trójkącie, a on absolutnie nie" - to nie są dla siebie NAWZAJEM odpowiednimi partnerami. Jeśli oczywiście nie potrafią poprzestać tylko na marzeniach, bo brak im np. siły woli.

Uważam jednak, że częstszym problemem "istotnym dla życia" nie jest seks, a prostsze problemy. Na przykład "ona chce razem spędzać dni na wspólnych pracach domowych, miłych rozmowach i romantycznych kolacjach przy świecach" a "on woli siedzieć całymi dniami w garażu, z dala od wrzeszczących dzieciaków, a wieczorem przy piwku obejrzeć mecz". Takie rozbieżności powodują raczej więcej rozgoryczenia i rozwodów niż brak seksu analnego lub grupowego.

>Czyli również uważasz, że dla ludzi seks jest istotą życia w kontekście posiadania partnera?

Zawierając związek małżeński planowałem wspólne dzieci, wspólne gospodarstwo domowe i wspólny seks (i sporo innych spraw). Dopuszczam możliwość, że któregoś z tych elementów może zabraknąć, ale wyłącznie za obopólną zgodą, albo w wyniku sytuacji niezależnych, na które nie możemy poradzić (tu masz np. chorobę lub wypadek).
Nie dopuszczam możliwości, by w partnerskim związku sprawy były stawiane na zasadzie "nie bo nie bo ja tak chcę i nie będziemy o tym rozmawiać".

>Monogamia nie leży w naturze człowieka, rozumiem więc, że zdrada to też naturalne i dobre zjawisko?

Skoro występuje w naturze, to jest naturalne. Kwestia, czy jest to dobre czy złe, zależy wyłącznie od kontekstu kulturowego. Zdrada jest pojęciem pejoratywnym, lepiej więc rozpatrywać pojęcie neutralne np. uprawianie seksu z różnymi partnerami.

Historia ludzkości pokazuje, jak bardzo różne podejścia do seksu i oceny moralne były i są w różnych czasach i różnych kulturach. Temat jest szalenie ciekawy i porównanie seksualnych obyczajów europejskich z obyczajami innych kultur może być źródłem niemałego szoku.

>Czyli już w zasadzie odpowiedziałeś na pytanie czy dla Ciebie seks jest istotą życia. Gdybym był Twoją partnerką zrobiłoby mi się przykro.

Hmmm - moja partnerka, po piątym orgazmie w trakcie jednego stosunku, ma na ten temat inne zdanie i wcale nie jest jej przykro.

Prawdopodobnie Ty nie byłbyś dla mnie dobrą partnerką, wybacz.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
vifix (2315 punktów)
>Jeśli jednak "ona nie chce seksu analnego, a on koniecznie chce", albo "ona marzy tylko o trójkącie, a on absolutnie nie" - to nie są dla siebie NAWZAJEM odpowiednimi partnerami.

Innymi słowy tylko seks Ci w głowie. Może lepiej przerzuć się na prostytutki. One nie będą lekceważyły żadnej potrzeby.

>Uważam jednak, że częstszym problemem "istotnym dla życia" nie jest seks, a prostsze problemy. Na przykład "ona chce razem spędzać dni na wspólnych pracach domowych, miłych rozmowach i romantycznych kolacjach przy świecach" a "on woli siedzieć całymi dniami w garażu, z dala od wrzeszczących dzieciaków, a wieczorem przy piwku obejrzeć mecz". Takie rozbieżności powodują raczej więcej rozgoryczenia i rozwodów niż brak seksu analnego lub grupowego.

Tutaj się w całości zgadzam.

>Skoro występuje w naturze, to jest naturalne.

Białe małżeństwa też występują w naturze, ale to Ty nazwałeś je patologicznymi.

>Hmmm - moja partnerka, po piątym orgazmie w trakcie jednego stosunku, ma na ten temat inne zdanie i wcale nie jest jej przykro.

Poczekaj aż stanie się coś co uniemożliwi jej uprawianie seksu (czego nie życzę). Wtedy będzie jej przykro.
12-07-2014 16:15 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Innymi słowy tylko seks Ci w głowie.

Jeśli o mnie chodzi to TAK! I nie mogę doczekać wieczora i już przygotowuję odpowiednią muzykę, która będzie w tym czasie wypełniać sypialnię, już wstawiłem wino do termostatu, a agrest do zamrarki!
Coś jeszcze?
Jeszcze jedno , ale bardzo ważne:
NIE WIDZĘ W TYM NICZEGO ZŁEGO!

Kocham moją żonę i dziś wieczór będę się z nią kochał, jeśli widzisz w tym jakąkolwiek patologię to znaczy że jesteś ZBOCZEŃCEM

(wybaczenia proszę szanowną publiczność, że się uniosłem)
12-07-2014 16:30 
 Ocena-3 na 3
vifix (2315 punktów)
>Jeśli o mnie chodzi to TAK! I nie mogę doczekać wieczora i już przygotowuję odpowiednią muzykę, która będzie w tym czasie wypełniać sypialnię, już wstawiłem wino do termostatu, a agrest do zamrarki!
>Coś jeszcze?

Lepiej oszczędź życia swojej partnerce by nie spędziła połowy życia z prostakiem, który porzuci ją, gdy będzie sparaliżowana od pasa w dół lub nie będzie jej się już chciało i będzie musiała Ci się oddawać z musu.

>Kocham moją żonę i dziś wieczór będę się z nią kochał, jeśli widzisz w tym jakąkolwiek patologię to znaczy że jesteś ZBOCZEŃCEM
>(wybaczenia proszę szanowną publiczność, że się uniosłem)

Ja proponuje Ci najpierw nauczyć się czytać ze zrozumieniem a potem się wypowiadać, bo odnosisz się do czegoś o czym Całkowicie nie było mowy.
12-07-2014 16:40 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Jeśli o mnie chodzi to TAK! I nie mogę doczekać wieczora i już przygotowuję odpowiednią muzykę, która będzie w tym czasie wypełniać sypialnię, już wstawiłem wino do termostatu, a agrest do zamrarki!
>>Coś jeszcze?
>Lepiej oszczędź życia swojej partnerce by nie spędziła połowy życia z prostakiem, który porzuci ją, gdy będzie sparaliżowana od pasa w dół lub nie będzie jej się już chciało i będzie musiała Ci się oddawać z musu.

Jesteś nie tylko idiotą , ale też kanalią
12-07-2014 16:48 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Lepiej oszczędź życia swojej partnerce by nie spędziła połowy życia z prostakiem, który porzuci ją, gdy będzie sparaliżowana od pasa w dół lub nie będzie jej się już chciało i będzie musiała Ci się oddawać z musu.

Radzisz mu, by rozbił dobry związek tylko dlatego, że również wspólny seks im dobrze wychodzi?? Zdaje Ci się, że znasz już tragiczną przyszłość tego związku??

Człowieku, jesteś zbyt głupi i zawistny, by uczestniczyć w jakiejkolwiek dyskusji na tak porządnym forum.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
12-07-2014 17:30 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Lepiej oszczędź życia swojej partnerce by nie spędziła połowy życia z prostakiem, który porzuci ją, gdy będzie sparaliżowana od pasa w dół lub nie będzie jej się już chciało i będzie musiała Ci się oddawać z musu.
>Radzisz mu, by rozbił dobry związek tylko dlatego, że również wspólny seks im dobrze wychodzi?? Zdaje Ci się, że znasz już tragiczną przyszłość tego związku??
>Człowieku, jesteś zbyt głupi i zawistny, by uczestniczyć w jakiejkolwiek dyskusji na tak porządnym forum.

Równie dobrze mógłby mi radzić, żebym uczył się chodzić po omacku, bo zawsze można stracić wzrok
vifix (2315 punktów)
>Równie dobrze mógłby mi radzić, żebym uczył się chodzić po omacku, bo zawsze można stracić wzrok

No wiadomo, lepiej nic nie robić na zapas. Po co.
Ważne, że seks jest dobry, co kogo obchodzi co będzie później
14-07-2014 06:11 
 Ocena 2 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Równie dobrze mógłby mi radzić, żebym uczył się chodzić po omacku, bo zawsze można stracić wzrok
>No wiadomo, lepiej nic nie robić na zapas. Po co.
>Ważne, że seks jest dobry, co kogo obchodzi co będzie później

Na zapas , to ja mam w spiżarce kilka kilo ryżu i Becherovkę w barku. I polisę na życie
Nie będę pościł tylko dlatego, że być może czeka mnie resekcja żołądka
Nie zrezygnuję z muzyki, tylko dlatego, że na starość głuchnę

Przyjdzie taki czas i to już nie za długo, kiedy trzeba będzie zrezygnować z seksu, coż wiek robi swoje.
Nie zamierzam rezygnować z niego tylko dlatego, że przejmuję się na zapas tym "co będzie później"

Seks jest dobry.
vifix (2315 punktów)
>Radzisz mu, by rozbił dobry związek tylko dlatego, że również wspólny seks im dobrze wychodzi?? Zdaje Ci się, że znasz już tragiczną przyszłość tego związku??
>Człowieku, jesteś zbyt głupi i zawistny, by uczestniczyć w jakiejkolwiek dyskusji na tak porządnym forum.

To była dobra rada dla kogoś kto manipuluje lub świadomie imputuje mi kwestie, których w tym temacie nie napisałem. Dodatkowo stosując jakże wyrafinowane inwektywy ten pan pokazał swój poziom.
Czy znam przyszłość? Nie, jak każdy. Niemniej ludzie postępują często w sposób schematyczny co daje możliwość przewidzenia pewnych potencjalnie prawdopodobnych zdarzeń w przyszłości.
Na szczęście nie dla Ciebie jest moc cenzurowania treści tego forum, więc swój idiotyczny komentarz radzę zachować dla siebie.
13-07-2014 21:12 
 Ocena 2 na 4
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> więc swój idiotyczny komentarz radzę zachować dla siebie.

Zastanów się... odpowiadasz na komentarz, który opublikowałem. Radzenie, bym go zachował dla siebie jest więc spóźnione i bezsensowne.

Inne Twoje rady również były równie bezsensowne. Ja Ci nic nie poradzę, bo i tak nic do Ciebie nie trafia. Nieważne zresztą, na pewno jesteś w jakiś sposób użyteczny dla społeczeństwa.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
vifix (2315 punktów)
>Zastanów się... odpowiadasz na komentarz, który opublikowałem. Radzenie, bym go zachował dla siebie jest więc spóźnione i bezsensowne.

Nie znasz tego powiedzenia? Cóż, radzę więc się dokształcić.

>Inne Twoje rady również były równie bezsensowne. Ja Ci nic nie poradzę, bo i tak nic do Ciebie nie trafia.

Masz rację, do mnie nigdy bzdury nie trafiają.
19-07-2014 10:46 
 0 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Zastanów się... odpowiadasz na komentarz, który opublikowałem. Radzenie, bym go zachował dla siebie jest więc spóźnione i bezsensowne.
>Nie znasz tego powiedzenia? Cóż, radzę więc się dokształcić.
>>Inne Twoje rady również były równie bezsensowne. Ja Ci nic nie poradzę, bo i tak nic do Ciebie nie trafia.
>Masz rację, do mnie nigdy bzdury nie trafiają.

Ale żeś mi przygadał! Całe 5 dni kombinowałeś nad ripostą, ale się opłaciło

(a teraz lecę szybciutko się dokształcać)


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
14-07-2014 06:23 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>To była dobra rada dla kogoś kto manipuluje lub świadomie imputuje mi kwestie, których w tym temacie nie napisałem. Dodatkowo stosując jakże wyrafinowane inwektywy ten pan pokazał swój poziom.

I jakoś nazwania Cię brzydkimi słowy wcale nie żałuję

>Czy znam przyszłość? Nie, jak każdy. Niemniej ludzie postępują często w sposób schematyczny co daje możliwość przewidzenia pewnych potencjalnie prawdopodobnych zdarzeń w przyszłości.

Tak. większość ludzi w pewnych sprawach postępuje schematycznie.

Młodzi ludzi się w sobie zakochują, tworzą związek i fizycznie się kochają. Po 30, 40, 50 latach seks staje się coraz rzadszy a w końcu ustaje zupełnie i po kolejnych 10, 20, 30 latach dokonują żywota.

Nie widzę w tym żadnego powodu, żeby zostawiać partnera bo jej/jemu już się seks nie udaje.
Podobnie jak nie dostrzegam powodu do pozostawienia partnerki/partnera, który skutkiem np wypadku jest do seksu niezdolny.

Jeśli uważasz, że do tego trzeba się jakoś "przygotować" to zdradź mi tajemnicę jak TY się przygotowujesz
19-07-2014 09:32 
 Ocena-1 na 1
vifix (2315 punktów)
>I jakoś nazwania Cię brzydkimi słowy wcale nie żałuję

Każdy prymityw by tak napisał, więc to nic nowego.

>Nie widzę w tym żadnego powodu, żeby zostawiać partnera bo jej/jemu już się seks nie udaje.
>Podobnie jak nie dostrzegam powodu do pozostawienia partnerki/partnera, który skutkiem np wypadku jest do seksu niezdolny.

Ja również. I o to mi chodziło, niemniej dużą część z forumowego towarzystwa zdaje się twierdzić, że nie ma niczego złego w zostawieniu partnera, gdy jemu się już nie chcę, pomimo tego, że po x latach większości zazwyczaj się już nie chcę.

>Jeśli uważasz, że do tego trzeba się jakoś "przygotować" to zdradź mi tajemnicę jak TY się przygotowujesz.

Nie uważam, że do tego trzeba się przygotować w sposób jakim myślisz. Chodziło o to, że trzeba mieć na uwadze, że wiele rzeczy może się wydarzyć, w tym również niewydolność seksualna partnera i jeśli ktoś wie, że seks to dla niego istota życia i po takim zdarzeniu najpewniej zostawi partnera to, wg mnie, odrobina przyzwoitości nakazywałaby nie marnowanie życia partnera na życie z osobą, która go zostawi, gdyby coś się wydarzyło i trzeba byłoby szukać innych form zaspokajania.
19-07-2014 20:00 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Nie widzę w tym żadnego powodu, żeby zostawiać partnera bo jej/jemu już się seks nie udaje.
>>Podobnie jak nie dostrzegam powodu do pozostawienia partnerki/partnera, który skutkiem np wypadku jest do seksu niezdolny.
>Ja również. I o to mi chodziło, niemniej dużą część z forumowego towarzystwa zdaje się twierdzić, że nie ma niczego złego w zostawieniu partnera, gdy jemu się już nie chcę, pomimo tego, że po x latach większości zazwyczaj się już nie chcę.
Nie zauważyłem. może powiesz o kogo chodzi?

>>Jeśli uważasz, że do tego trzeba się jakoś "przygotować" to zdradź mi tajemnicę jak TY się przygotowujesz.
>Nie uważam, że do tego trzeba się przygotować w sposób jakim myślisz.
Nie staraj się zgadywać co myślę wcześniej niż ja sam. Do kardynalny błąd!
Odpowiedz na pytanie jak Ty sie do tego przygotowujesz

>Chodziło o to, że trzeba mieć na uwadze, że wiele rzeczy może się wydarzyć,
Nie buduj domu, bo może przyjść huragan. Nie zakochaj się bo ona się zestarzeje, nie sadź drzewa, bo nie da owocu...
Głupie.

>w tym również niewydolność seksualna partnera i jeśli ktoś wie, że seks to dla niego istota życia i po takim zdarzeniu najpewniej zostawi partnera to, wg mnie, odrobina przyzwoitości nakazywałaby nie marnowanie życia partnera na życie z osobą, która go zostawi, gdyby coś się wydarzyło i trzeba byłoby szukać innych form zaspokajania.
Czynienie na wstępie założenie, że "on/ona może ulec wypadkowi, stracić nogi, ręce, oczy i trzeba się będzie opiekować"
Głupie.

Umrzesz kiedyś...
20-07-2014 22:16 
 Ocena-1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Nie zauważyłem. może powiesz o kogo chodzi?

Przejrzyj sobie posty w tym temacie. Duża część jest utrzymana w retoryce "seks jest bardzo ważny w życiu ludzi, nie dziwi mnie więc, że ludzie doradzają zostawienie swojego partnera".

>Nie staraj się zgadywać co myślę wcześniej niż ja sam. Do kardynalny błąd!

Każda interpretacja to zgadywanie co, kto miał na myśli. Można interpretować nie tylko słowa, ale ton, czy mowę ciała. Jest to powszechne i naturalne. Nie wiem, gdzie więc widzisz błąd.

>Nie buduj domu, bo może przyjść huragan. Nie zakochaj się bo ona się zestarzeje, nie sadź drzewa, bo nie da owocu...
>Głupie.

Jasne, podobnie myśleli pewnie również ci, którzy postawili domy na terenach zalewowych. Rozumiem, że Ty nie masz żadnego ubezpieczenia?

>Czynienie na wstępie założenie, że "on/ona może ulec wypadkowi, stracić nogi, ręce, oczy i trzeba się będzie opiekować"

Świadomość, że wiele może się wydarzyć uważasz za głupią? No to Ci współczuje. Ja piję na przykład tylko wodę mineralną by zmniejszyć ryzyko chorób na jakie mogę zapaść, gdybym się raczył jedynie pepsi. Posługując się Twoją logiką, jest to niepotrzebne bo przecież i tak umrę.
21-07-2014 06:38 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Nie buduj domu, bo może przyjść huragan. Nie zakochaj się bo ona się zestarzeje, nie sadź drzewa, bo nie da owocu...
>>Głupie.
>Jasne, podobnie myśleli pewnie również ci, którzy postawili domy na terenach zalewowych. Rozumiem, że Ty nie masz żadnego ubezpieczenia?

Oczywiście, że mam ubezpieczenie, na zniszczenie domu można się przygotować płacąc majątkowe ubezpieczenie. W przypadku zniszczenia domu wystarczy mieć pieniądze, żeby znów stanąć na nogi
Jak należy się przygotować do choroby partnerki uniemożliwiającej seks?
Masz jakiś pomysł?

>>Czynienie na wstępie założenie, że "on/ona może ulec wypadkowi, stracić nogi, ręce, oczy i trzeba się będzie opiekować"
>Świadomość, że wiele może się wydarzyć uważasz za głupią? No to Ci współczuje. Ja piję na przykład tylko wodę mineralną by zmniejszyć ryzyko chorób na jakie mogę zapaść, gdybym się raczył jedynie pepsi. Posługując się Twoją logiką, jest to niepotrzebne bo przecież i tak umrę.
Świadomości, że coś może się nie udać nie uważam za głupią. Głupotą jest działanie w permanentnym przeświadczeniu, że zamiast cieszyć się życiem, mam mieć cały czas przed oczyma wizję kataklizmu.
Memento mori.
Umrę, a jednak staram się cieszyć życiem. Kiedyś, zapewne niedługo, zaprzestanę seksualnej aktywności, ale teraz się nią cieszę. Posadziłem astry w ogrodzie, choć wiem, że zwiędną.
Co Ty radzisz?
vifix (2315 punktów)
>Jak należy się przygotować do choroby partnerki uniemożliwiającej seks?
>Masz jakiś pomysł?

Tutaj przygotować się nie można. Wszystko jest w porządku, gdy partner wie, że partner w razie czego go porzuci (seks jest dla niego najważniejszy), gorzej jest wtedy, gdy partner sądzi, że partner będzie z nim choćby nie wiem co, ale drugi partner wie, że tak nie będzie. Wtedy w razie zajścia takiego zdarzenia partner opuszczony ma wywrócone życie przez fakt, że kilka(naście) lat spędził z kimś tylko dla seksu i teraz trzeba szukać (w wyjątkowo złej sytuacji) kogoś innego.

>Umrę, a jednak staram się cieszyć życiem. Kiedyś, zapewne niedługo, zaprzestanę seksualnej aktywności, ale teraz się nią cieszę. Posadziłem astry w ogrodzie, choć wiem, że zwiędną.
>Co Ty radzisz?

W Twoim przypadku nie ma się czego obawiać skoro jesteś świadomy tego, że chcesz być z partnerką choćby nie wie co, więc tutaj rada jest, jak dla mnie, zbędna.
21-07-2014 00:53 
 Ocena 4 na 4
baszarteg (2319 punktów)
>Nie zauważyłem. może powiesz o kogo chodzi?

>>Przejrzyj sobie posty w tym temacie. Duża część jest utrzymana w retoryce "seks jest bardzo ważny w życiu ludzi, nie dziwi mnie więc, że ludzie doradzają zostawienie swojego partnera".

No i wiedziałem że odpowiedzi nie będzie ! zamiast odpowiedzi jest opowieść o odczuciach retorycznych

Panie Szarley wszedł pan w grzęzawisko cudzych fobii i liczy na konkrety ?
21-07-2014 18:21 
 Ocena-2 na 2
vifix (2315 punktów)
>No i wiedziałem że odpowiedzi nie będzie ! zamiast odpowiedzi jest opowieść o odczuciach retorycznych

To się nazywa interpretacja, kolego. Radzę zapoznać się z tym słowem, naprawdę warto.
21-07-2014 23:21 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)

>To się nazywa interpretacja, kolego. Radzę zapoznać się z tym słowem, naprawdę warto.

Fobia to taka sytuacja
gdy kręci nas(a w sumie nami) nad-interpretacja

Już Woody Allen słysząc "zgrzyt"
zeźlony krzyczał "Jaki Żyd ?!"

A tak mnie coś wzięło na rymy wieczorową porą dobrze ,dobrze zapoznam się .
vifix (2315 punktów)
>A tak mnie coś wzięło na rymy wieczorową porą dobrze ,dobrze zapoznam się .

Spoko, Twoja nadinterpretacja również jest bardzo wyszukana.
Może zajmij się tymi rymami bo interpretowanie czyjejś interpretacji Ci nie wychodzi.
12-07-2014 16:25 
 0 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Innymi słowy tylko seks Ci w głowie. Może lepiej przerzuć się na prostytutki. One nie będą lekceważyły żadnej potrzeby.
>Poczekaj aż stanie się coś co uniemożliwi jej uprawianie seksu (czego nie życzę). Wtedy będzie jej przykro.

Coś mi się zdaje, że jesteś tylko zawistnym impotentem, dla którego nawet prostytutki nie mają nic w ofercie...

> Przyznam, że szybko oceniasz ludzi. Dobrze, że moi znajomi są inni.

Tu się z Tobą zgodzę - dość szybko się orientuję, co kto jest wart naprawdę.

Dobrze, że szukasz znajomych wśród ludzi, którzy tego nie potrafią.
Człowiek lepiej funkcjonuje w jakiejś grupie, a dla Ciebie to pewnie jedyna możliwość zawarcia i utrzymania znajomości.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
12-07-2014 16:32 
 Ocena-1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Coś mi się zdaje, że jesteś tylko zawistnym impotentem, dla którego nawet prostytutki nie mają nic w ofercie...

Zgadzam się z Tobą, wydaje Ci się. Wiele rzeczy Ci się wydaje.

>Tu się z Tobą zgodzę - dość szybko się orientuję, co kto jest wart naprawdę.

Spoko, wielu ludzi się już na tym przejechało. Po czym poznajesz? Po wyglądzie czy "bruzdach" na twarzy?
14-07-2014 15:47 
 Ocena 1 na 1
sebg (208 punktów)
Witam wszystkich, pozwolę sobie na wtrącenie swojego zdania do dyskusji.

>>Jeśli jednak "ona nie chce seksu analnego, a on koniecznie chce", albo "ona marzy tylko o trójkącie, a on absolutnie nie" - to nie są dla siebie NAWZAJEM odpowiednimi partnerami.
>Innymi słowy tylko seks Ci w głowie. Może lepiej przerzuć się na prostytutki. One nie będą lekceważyły żadnej potrzeby.

Panie vifix, czy pan uważa, że jest coś złego w tym, jeśli dla jakiegoś człowieka seks jest najważniejszym życiowym celem? Mnie się wydaję raczej, że nie ma w tym nic złego, jeśli ktoś dobiera sobie partnera głownie używając preferencji łóżkowych, to jego sprawa i tyle, ma takie prawo, już wcześniej w tej dyskusji napisane zostało, że seks faktycznie jest bardzo ważny w partnerstwie, chociażby dla tego, że gdyby nie rozmnażanie płciowe, to raczej nie tworzylibyśmy związków.

Zaczyna pan atakować Ad personam, a to nie świadczy za dobrze.
Preferencje seksualne partnerów, są jednymi z ważniejszych cech, jakie powinny do siebie pasować, tak już jesteśmy zaprogramowani i należy się z tym pogodzić.
Nie rozumiem tylko, dlaczego nadal ciągnie Pan tą dyskusje, czy chce pan udowodnić, że seks jest czymś złym? Czy ma może Pan jakiś problem z tym tematem?
vifix (2315 punktów)
> Panie vifix, czy pan uważa, że jest coś złego w tym, jeśli dla jakiegoś człowieka seks jest najważniejszym życiowym celem?

W żadnym wypadku. Mnie po prostu dziwi i zdumiewa taka postawa. Kwestia zła-dobra to coś zupełnie innego.

>już wcześniej w tej dyskusji napisane zostało, że seks faktycznie jest bardzo ważny w partnerstwie,

Ależ ja nie napisałem, że nie jest ważny. Chodziło mi o to, że zdumiałem się dla jak wielu osób jest on istotą życia, czyli czymś najważniejszym i jedynym spoiwem łączącym z drugą osobą.

>chociażby dla tego, że gdyby nie rozmnażanie płciowe, to raczej nie tworzylibyśmy związków.

Uważasz, że ludzie są ze sobą tylko po by mieć dzieci? Jak dla mnie trochę karkołomna teoria.

>Zaczyna pan atakować Ad personam, a to nie świadczy za dobrze.

Ja? kogo?

>Preferencje seksualne partnerów, są jednymi z ważniejszych cech, jakie powinny do siebie pasować, tak już jesteśmy zaprogramowani i należy się z tym pogodzić.

Tak jak napisałem wcześniej, nie uważam, że są nieważne, ale nie uważam, również by bez tego nie można byłoby kontynuować związku, jak uważa bardzo duża liczba osób.

>Nie rozumiem tylko, dlaczego nadal ciągnie Pan tą dyskusje, czy chce pan udowodnić, że seks jest czymś złym? Czy ma może Pan jakiś problem z tym tematem?

Ktoś mi odpisuje, to odpisuje, uważasz, że to coś niewłaściwego? Gdzie napisałem, że seks to coś złego? Seks jest bardzo zdrowy.
25-07-2014 13:18 
 0 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>chociażby dla tego, że gdyby nie rozmnażanie płciowe, to raczej nie tworzylibyśmy związków.
>Uważasz, że ludzie są ze sobą tylko po by mieć dzieci? Jak dla mnie trochę karkołomna teoria.

Zdecydowanie powinieneś się dokształcić (poczytaj o ewolucji, ale solidnie) i popracować nad umiejętnością czytania ze zrozumieniem.

Nie nadrobisz swoich braków zwykłym tępym uporem w rozmowie.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
24-07-2014 19:41 
 Ocena-2 na 2
ayovi (99 punktów)
>Witam wszystkich, pozwolę sobie na wtrącenie swojego zdania do dyskusji.
>>>Jeśli jednak "ona nie chce seksu analnego, a on koniecznie chce", albo "ona marzy tylko o trójkącie, a on absolutnie nie" - to nie są dla siebie NAWZAJEM odpowiednimi partnerami.
>>Innymi słowy tylko seks Ci w głowie. Może lepiej przerzuć się na prostytutki. One nie będą lekceważyły żadnej potrzeby.
> Panie vifix, czy pan uważa, że jest coś złego w tym, jeśli dla jakiegoś człowieka seks jest najważniejszym życiowym celem? Mnie się wydaję raczej, że nie ma w tym nic złego, jeśli ktoś dobiera sobie partnera głownie używając preferencji łóżkowych, to jego sprawa i tyle, ma takie prawo, już wcześniej w tej dyskusji napisane zostało, że seks faktycznie jest bardzo ważny w partnerstwie, chociażby dla tego, że gdyby nie rozmnażanie płciowe, to raczej nie tworzylibyśmy związków.
>Zaczyna pan atakować Ad personam, a to nie świadczy za dobrze.
>Preferencje seksualne partnerów, są jednymi z ważniejszych cech, jakie powinny do siebie pasować, tak już jesteśmy zaprogramowani i należy się z tym pogodzić.
>Nie rozumiem tylko, dlaczego nadal ciągnie Pan tą dyskusje, czy chce pan udowodnić, że seks jest czymś złym? Czy ma może Pan jakiś problem z tym tematem?
>

Partnerzy powinni sie dobierać używając preferencji intelektualnych,a nie łóżkowych. W ogóle prymitywne to myślenie w kategoriach preferencji łóżkowych.
12-07-2014 13:28 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>A jak ona miałaby potrzebę trójkątów? Lekceważyłbyś jej potrzeby?

Zgodziłbym się, stawiając zapewne warunki co do składu osobowego tych trójkątów Np. czasem KMM, a czasem KKM, ale ja też zawsze w trójkącie, i na pewno nie z Józkiem, bo go nie lubię )
Pewnie 10 lat temu bym się nie zgodził - co daje ciekawe spostrzeżenie, że dopasowanie partnerów (w różnych kwestiach) może się zmieniać w czasie.

> Bo teraz wiem, że jest wysokie prawdopodobieństwo, że gdy coś mi się stanie, to po prostu zostanę sam. Przykre. Mam nadzieję, że ja nigdy w ten sposób się nie zachowam.

Możesz zostać sam bez żadnego ciężkiego wypadku.
Na przykład dla mnie w tej dyskusji ujawniłeś parę cech swojej osoby, które powodują, że nie miałbym ochoty się z Tobą kolegować - i seks nie ma tu żadnego znaczenia.
Żeby nie być samotnym, trzeba albo znaleźć partnera, który zaakceptuje Twoje dobre i złe cechy, albo pozbyć się tych cech, które odpychają partnerów.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
vifix (2315 punktów)
>Możesz zostać sam bez żadnego ciężkiego wypadku.

Jasne, mogę zostać sam również po katastrofie na ziemi, ale nie tego dotyczył przykład.

>Na przykład dla mnie w tej dyskusji ujawniłeś parę cech swojej osoby, które powodują, że nie miałbym ochoty się z Tobą kolegować

Przyznam, że szybko oceniasz ludzi. Dobrze, że moi znajomi są inni.
08-07-2014 10:43 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> w mojej ocenie rezygnowanie ze zwiazku z fajną osobą

Ale czy partner, który nie lubi seksu (lub jest beznadziejnie słaby "w te klocki") jest wystarczająco fajny? Nadaje się na przyjaciela, owszem, ale czy koniecznie ten akurat musi spać w tym samym łóżku?

> Seks jest natomiast zaspokajaniem jednej potrzeby, którą i tak można zaspokoić samemu.

Nie - potrzeb seksualnych nie da się w pełni zaspokoić samemu. Może Tobie to wystarczać, ale np. mi na pewno nie. Tak ewolucja ukształtowała większość ludzi, by pożądali seksu z partnerem faktycznie wyposażonym w odpowiednie cechy płciowe.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
vifix (2315 punktów)
>Ale czy partner, który nie lubi seksu (lub jest beznadziejnie słaby "w te klocki") jest wystarczająco fajny?

I tu jest istota tematu. Jeśli nie jest wystarczająco fajny to znaczy, że seks jest istotą życia dla partnera.

>Nadaje się na przyjaciela, owszem, ale czy koniecznie ten akurat musi spać w tym samym łóżku?

Czyli różnica miedzy partnerem a przyjacielem to seks tak?

>> Seks jest natomiast zaspokajaniem jednej potrzeby, którą i tak można zaspokoić samemu.
>Nie - potrzeb seksualnych nie da się w pełni zaspokoić samemu. Może Tobie to wystarczać, ale np. mi na pewno nie.

Zdaje sobie z tego sprawę. Znam również ludzi, którzy co dzień żyją w bólu z powodu tego, że nie mają swojego ukochanego ferrari zamiast kilkuletniego seata. Ludzie są różni, wiem to.

>Tak ewolucja ukształtowała większość ludzi, by pożądali seksu z partnerem faktycznie wyposażonym w odpowiednie cechy płciowe.

Może tak a może nie, jednak można to kontrolować. Seks nie rządzi ludźmi.
09-07-2014 23:16 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)
>Seks nie rządzi ludźmi.

Seks jako tako może i nie ale dobry seks ... no tu bym się zastanawiał
vifix (2315 punktów)
>Seks jako tako może i nie ale dobry seks ... no tu bym się zastanawiał

Czyli byś się zastanawiał, czy nie zrobić WSZYSTKIEGO dla dobrego seksu? Smutne.
baszarteg (2319 punktów)

>Czyli byś się zastanawiał, czy nie zrobić WSZYSTKIEGO dla dobrego seksu? Smutne.

"Humor i cierpliwość to dwa wielbłądy, na których przemierzyć można wszystkie pustynie." ponoć Po odpowiedzi na mój wpis oraz odpowiedzi na wpis "Ojca Lesiotra " (który w moim odczuciu naprawdę starał się rozbić na czynniki pierwsze i podać przystępnie ,frapujący pana problem )zaczynam podejrzewać że to nie cierpliwości panu brakuje .
vifix (2315 punktów)
>Po odpowiedzi na mój wpis oraz odpowiedzi na wpis "Ojca Lesiotra " (który w moim odczuciu naprawdę starał się rozbić na czynniki pierwsze i podać przystępnie ,frapujący pana problem )zaczynam podejrzewać że to nie cierpliwości panu brakuje .

Ja czytając Twoje odpowiedzi mam podobne odczucia względem Ciebie. I co to zmienia? Po co o tym pisać?
12-07-2014 16:55 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)
>Po co o tym pisać?

Aby zasygnalizować iż wyciąganie karkołomnych wniosków na podstawie żartu jest mało rozsądne . Co do wysnuwania "podobnych wniosków" na podstawie dwóch moich w sumie dość zdawkowych odpowiedzi to kojarzy mnie się to podobnie .Więcej w tym jak się zdaje prób tzw:"odpyskowania" i "stawiania na swoim "niż faktycznych wniosków. Mnie to nie bawi ,więc sobie raczej daruje dalszą polemikę .Miłego dnia życzę .
vifix (2315 punktów)
>Aby zasygnalizować iż wyciąganie karkołomnych wniosków na podstawie żartu jest mało rozsądne .

No to masz dziwne metody, bo ja tam dostrzegłem jedynie próbę wyartykułowania, że Twój adwersarz jest głupi.

>Co do wysnuwania "podobnych wniosków" na podstawie dwóch moich w sumie dość zdawkowych odpowiedzi to kojarzy mnie się to podobnie .Więcej w tym jak się zdaje prób tzw:"odpyskowania" i "stawiania na swoim "niż faktycznych wniosków. Mnie to nie bawi ,więc sobie raczej daruje dalszą polemikę .Miłego dnia życzę .

Chciałbym uprzejmie zauważyć, że to Ty podjąłeś próbę obrażania mnie zamiast napisać coś merytorycznego więc pisanie o mojej próbie odpyskowania i stawiania na swoim jest w ustach takiej osoby dość komiczne.

Również życzę miłego dnia
qerfy (677 punktów)
>Czy seks jest więc istotą życia i ma dla ludzi aż takie znacznie? A jeśli tak, to czy jest to
>racjonalne podejście?

Istotą życia jest życie, a żeby życie trwało potrzebny jest seks. Bez seksu nie ma życia, więc seks decyduje o życiu i śmierci. Coś co decyduje o życiu i śmierci musi mieć ogromne znaczenie.


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Istotą życia jest życie, a żeby życie trwało potrzebny jest seks. Bez seksu nie ma życia, więc seks decyduje o życiu i śmierci. Coś co decyduje o życiu i śmierci musi mieć ogromne znaczenie.
Dokładnie tak, sprawa jest prosta, odpowiedź oczywista. Przeglądałam wątek, by poznać wskazania dyskutantów i ze zdumieniem stwierdzam, że prócz Ciebie nikt na tę swoistość seksualizmu nie wskazał, a do tego tylko jeden plusik, nie do wiary...
10-07-2014 21:07 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3118 punktów)
>>Istotą życia jest życie, a żeby życie trwało potrzebny jest seks. Bez seksu nie ma życia, więc seks decyduje o życiu i śmierci. Coś co decyduje o życiu i śmierci musi mieć ogromne znaczenie.
>Dokładnie tak, sprawa jest prosta, odpowiedź oczywista.
Ale przecież nie o śmierci nieuprawiającego seksu. To nie jedzenie, gdzie grozi śmierć z głodu. Najwyżej śmierci gatunkowej, a instynkt zachowania gatunku daje się zwalczać u ludzi dość łatwo.
Powiedziawszy to, i tak uważam aktywność seksualną wykraczającą za samogwałt za ważną lub nawet bardzo ważną dla większości znanych mi ludzi. Dla vifixa za to najwyraźniej tak nie jest, stąd i jego wątpliwości i cały wątek.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
11-07-2014 00:21 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

Nie tylko przed śmiercią gatunkową chroni seks, potomstwo zapewnia przetrwanie osobniczych genów.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Czytając te odpowiedzi wpadam w zdumienie. Ja jestem przekonany o tym, że związek dwojga ludzi
>składa się z masy komponentów, aktywności, które można wspólnie wykonywać. Można wspólnie chodzić na
>spacery, jeździć na nartach, pływać, oglądać filmy, rozmawiać, jeździć na rowerze, biegać, uprawiać
>seks itd. Seks jest tylko jednym z tych elementów.

No, właśnie.

Jak żona nie lubi jeździć na nartach albo uprawiać seksu to można z kumplem na narty, a z koleżanką na seks.

Nie ma co na siłę szukać problemów w związku.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Domeru (533 punktów)
>Jak żona nie lubi jeździć na nartach albo uprawiać seksu to można z kumplem na narty, a z koleżanką na seks.

Właśnie. Zadziwia mnie czasem ten pęd do zaspokajania wszystkich możliwych potrzeb niezmiennie w towarzystwie jednej i tej samej osoby. Zdaje się, że właśnie w przypadku seksu jest to szczególnie mocno nasilone...
plodzien (7378 punktów)

> Czytając te odpowiedzi wpadam w zdumienie. Ja jestem przekonany o tym, że związek dwojga ludzi składa się z masy komponentów, aktywności, które można wspólnie wykonywać. >
Ale zgodzisz się, ze najlepiej te aktywności wykonywać wspólnie przed dobrym seksem albo po. A najlepiej i przed i po?

> Można wspólnie chodzić na spacery,>
A później?
> jeździć na nartach, >
A później?
> pływać, oglądać filmy, rozmawiać, jeździć na rowerze, biegać, >
A później?
> uprawiać seks itd. >
A po co, skoro jest nieudany?
> Seks jest tylko jednym z tych elementów. >
Jednakowoż nie słyszałem o ludziach, którzy dostawaliby świra z powodu braku narty, telewizora czy basenu (pływackiego).
> Co więcej, nie jest czymś (napięcie seksualne) z czym nie można byłoby sobie poradzić samemu lub bez czego nie można by żyć, >
Brak seksu ze stałym partnerem to miewać może pozytywne strony jak się ma do zrobienia epokowe sprawy.Henryk Brodaty po ślubach czystości żony Jadwigi za politykę skutecznie się wziął a Stefan Batory, żeby uczynków z Anną uniknąć na wyprawy cięgiem chodził.
> ..a jednak tak wielu ludzi radzi by zostawić osobę, z którą nie układa się w łóżku. >
Widocznie nie jeżdżą na nartach, na rowerach, nie pływają... więc nie wyobrażają sobie, żeby jeszcze z udanego seksu musieli zrezygnować...
> To trochę tak, jakby większość użytkowników doradzała rozstanie z powodu awersji partnera do np. jazdy na lodzie. >
Jakby to była ostra jazda.....
> To podejście jest dla mnie o tyle dziwne, że z wiekiem zapotrzebowanie seksualne maleje >
A od którego roku życia?
vifix (2315 punktów)
>Ale zgodzisz się, ze najlepiej te aktywności wykonywać wspólnie przed dobrym seksem albo po. A najlepiej i przed i po?

Skoro takie jest Twoje zdanie to ok, ale to ma niewiele wspólnego z istotą problemu.

>Jednakowoż nie słyszałem o ludziach, którzy dostawaliby świra z powodu braku narty, telewizora czy basenu (pływackiego).

Oj to chyba mało widziałeś. Nie tak dawno ktoś w azji zabił matkę bo odcięła go od konsoli. Ludzie są bardzo różni. Poważnie.

>Widocznie nie jeżdżą na nartach, na rowerach, nie pływają... więc nie wyobrażają sobie, żeby jeszcze z udanego seksu musieli zrezygnować...

No jeżeli dla niektórych seks to jedyna rozrywka... cóż...

>A od którego roku życia?

Dokładnie nie wiem, ale jako 50 latek z pewnością będziesz miał na to mniejszą ochotę.
06-07-2014 20:00 
 Ocena 2 na 2
Degre (752 punktów)

>No jeżeli dla niektórych seks to jedyna rozrywka... cóż...

NAJLEPSZA
a ze stałą partnerką... żyć nie umierać.
Fakt, kiedyś nasz popęd zmaleje, co jest cholernie przykre.
24-07-2014 19:49 
 Ocena-2 na 2
ayovi (99 punktów)
>>No jeżeli dla niektórych seks to jedyna rozrywka... cóż...
> NAJLEPSZAa ze stałą partnerką... żyć nie umierać.
>Fakt, kiedyś nasz popęd zmaleje, co jest cholernie przykre.

Najlepsza? Widocznie nie znasz lepszych rozrywek. Pewnie masz obsesje na punkcie seksu, ja na swoje szczęscie nie mam. Ja znam lepsze,bardziej twórcze,mądrzejsze rozrywki i czerpie z nich radość życia. Wielu ma problem z uzależnieniem od seksu, bo to jest tak jak z papierosami, nadmiarem mocnego alkoholu, narkotykami.
25-07-2014 12:24 
 Ocena 4 na 4
Degre (752 punktów)
Podaj te lepsze rozrywki
-Grałem w szachy ( i to tak zapalczywie, że gdy atakowałem/ broniłem się to serce mi waliło jak młot pneumatyczny bladłem, czerwieniłem się i pociłem - no nie wszystko na raz, ale często tak było że strasznie się przejmowałem sytuacją na - ktoś powie -głupich 64 polach)
-RTS'y ( on-line, z ludźmi - może nie na jakimś wysokim poziomie, ale i tak się pociłem, gdy wyprowadzałem do ataku armie albo widziałem, że przeciwnik atakuje i zmierza na moje biedne robotnice ; serio, czuję pod pachami i na głowie pot, gdy gram i się stresuję)
-RPG'i - te turlane, opowiadania, rzucanie kośćmi, wczuwanie się w klimat ; jak i te komputerowe ; stresu tu nie ma, ot dobra zabawa ze znajomymi
-Książki - czytałem i czytam, dobra rozrywka ale to nie to... Czytałem też książki filozoficzne, polubiłem Nietzschego, Kanta nie zrozumiałem kompletnie (czytam i nie wiem o czym), Aureliusza podziwiam za ten wielki spokój i prosty szacunek do życia...
-grałem na gitarze, nauczyłem się kilku banalnych biesiadnych piosenek i zrezygnowałem bo to kompletnie nie dla mnie
-chodziłem na studia ( zrezygnowałem teraz wracam )
-Jeździłem też na rowerze i ćwiczyłem trochę, ale kompletnie mi się to nie podobało.
Seks uważam za najprzyjemniejszy z wszystkiego co znam. Na drugim miejscu dam gotowanie ( a co, też potrafię sobie coś do jedzenia zrobić i sprawia mi to frajdę, choć super wyszukane dania to nie są). Jakie wyszukane i lepsze rozrywki proponujesz więc Ty?
vifix (2315 punktów)
>Seks uważam za najprzyjemniejszy z wszystkiego co znam.

Aż przykro pomyśleć co będzie jak już nie będziesz mógł. Ale pamiętaj, samobójstwo to NIE rozwiązanie.
25-07-2014 19:23 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Seks uważam za najprzyjemniejszy z wszystkiego co znam.
>Aż przykro pomyśleć co będzie jak już nie będziesz mógł. Ale pamiętaj, samobójstwo to NIE rozwiązanie.
>
Jakoś wcale mi nie jest przykro pomyśleć o niedługiej zapewne perspektywie czasowej. Po prostu akceptuję niezdolność do seksu, tak samo jak niezdolność do czytania bez okularów. Żonę będę kochał tak samo mocno . Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie jak TY się przygotowujesz do takiej chwili
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
Na pewno coś jest w powiedzeniu że mężczyzna docenia i lubi kobietę dopiero wtedy gdy staje się impotentem. Upraszczając.
07-07-2014 00:08 
 Ocena 7 na 9
hamp (3461 punktów)
>Na pewno coś jest w powiedzeniu że mężczyzna docenia i lubi kobietę dopiero wtedy gdy staje się impotentem. Upraszczając.
Nawet wiem co - stereotyp. Uproszczenie, upraszczając.
07-07-2014 07:52 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)
>Na pewno coś jest w powiedzeniu że mężczyzna docenia i lubi kobietę dopiero wtedy gdy staje się impotentem. Upraszczając.

Życzę dużo impotentów na dalszej drodze życia
07-07-2014 10:49 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Na pewno coś jest w powiedzeniu że mężczyzna docenia i lubi kobietę dopiero wtedy gdy staje się impotentem.
Jeszcze impotentem nie jestem. Kobiety lubiłem i doceniałem intelektualnie od dziecka, a żona (ta sama od 46 lat)
jest mi najlepszym przyjacielem.

>Upraszczając.
Upraszczając, to żyje Pani w prymitywnym środowisku i prostacka jest Pani refleksja intelektualna.

Radości z seksu z partnerem, z którym można się przyjaźnić - a nie tylko pieprzyć - Pani życzę, gdyż prawda jest zawarta
w powiedzeniu: Nie ważne gdzie, nie ważne jak, ale ogromnie ważnym jest z kim. Burak to tylko poburaczyć może,
a tu intelekt - tak samo jak "święte narzędzia" - jest koniecznym.

@@@
.
07-07-2014 19:59 
 Ocena-2 na 2
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

> jest mi najlepszym przyjacielem.

To interesujące. Po ślubie zapewne zaśpiewał Pan dla przyjaciela zwanego pańską żoną tego typu piosenkę:

www.youtube.com/watch?v=dWLy20skejk
07-07-2014 21:04 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>> jest mi najlepszym przyjacielem.
>To interesujące. Po ślubie zapewne zaśpiewał Pan dla przyjaciela zwanego pańską żoną tego typu piosenkę: www.youtube.com/watch?v=dWLy20skejk
Ogromnie Pani uboga intelektualnie skoro uważa, że przyjaźń kobiety z mężczyzną jest niemożliwą. Ja zaś wszystkim będącym jeszcze przed ślubem powtarzam. Kochasz go (ją)? To dobrze, ale zastanów się czy będziesz się mogła (mógł)
się z nim (nią) zaprzyjaźnić?
Małżeństwo, to związek na całe życie i sama miłość, to o wiele za mało. Bardzo lubię piosenki, ale piosenka nie jest dobra na wszystko. Nie lubię homofobii, ale mnie penisy jakoś tam nie kręcą, choć nie przeszkadzają mi innych wybory.

Miłego dnia.

@@@
.
07-07-2014 21:28 
 Ocena-2 na 2
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>przyjaźń kobiety z mężczyzną jest niemożliwą.

Jest możliwa, gdy mężczyzna staje się impotentem jak napisałam. Czytanie ze zrozumieniem.

Napisał Pan o żonie w formie męskiej: przyjaciel stąd mój żart.

Bardzo lubię poniższą piosenkę, czy wg.Pana jest homofobiczna? www.youtube.com/watch?v=0HGxBkiCkho
07-07-2014 23:02 
 Ocena 5 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>przyjaźń kobiety z mężczyzną jest niemożliwą.
(Znowu Pani kastruje i manipuluje wypowiedziami innych, a to też rodzaj kurewstwa - tyle, iż intelektualnego.)
>Jest możliwa, gdy mężczyzna staje się impotentem jak napisałam.
Tak, też Panią zrozumiałem i stąd mój komentarz.
Ogromnie Pani uboga intelektualnie skoro uważa, że przyjaźń kobiety z mężczyzną jest niemożliwą.

> Czytanie ze zrozumieniem.
Dokładnie tak, trzeba to umieć wchodząc na nasze forum, ale przecież były i zdania następne:
Ja zaś wszystkim będącym jeszcze przed ślubem powtarzam. Kochasz go (ją)? To dobrze, ale zastanów się czy będziesz się mogła (mógł) się z nim (nią) zaprzyjaźnić? Małżeństwo, to związek na całe życie i sama miłość, to o wiele za mało.
I też do Pani nie dotarło o czym piszę?

>Napisał Pan o żonie w formie męskiej: przyjaciel stąd mój żart.
Gdyż przyjaciółki, to raczej poza żoną się miewa.

>Bardzo lubię poniższą piosenkę,
Sprawa gustu.

>czy wg. Pana jest homofobiczna?
Nie, zupełnie nie, tylko jest tu ona ni przypiął, ni przyłapał. A Pani za co chciała mnie tu złapać?

Oto typowa postawa chrześcijańska:
Czytelnik 'Władysława_Rybnik' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Czy seks jest istotą życia?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,625796#w625977

Czytelnik 'Władysława_Rybnik' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Czy seks jest istotą życia?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,625796#w625915


99% tego co Pani tu zaprezentowała, to prymitywna głupota, tyle iż mnie stać, aby Pani to wykazać. Ale myślę, że jak każdy fundamentalista jest Pani całkowicie odporna na wiedzę i myślenie. Ot jeszcze jeden religijny troll, który tu Rybnik kompromituje.

@@@
.
07-07-2014 23:12 
 Ocena-2 na 2
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Oto typowa postawa chrześcijańska

Jak się coś nie podoba od tego są minusy. Chrześcijaństwo nie zabrania dawania minusów dla osób z którymi się nie zgadzamy.

Pańska postawa zaś to postawa eunucha mówiącego o rozmnażaniu.
08-07-2014 00:09 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jak się coś nie podoba od tego są minusy.
Gdy brak argumentów, to są wprost wspaniałe, ale ja bardzo lubię od ludzi, których intelektualnie nie szanuję minusy otrzymywać, gdyż to znaczy, iż trafiłem w rzeczy sedno.

>Chrześcijaństwo nie zabrania dawania minusów dla osób z którymi się nie zgadzamy.
Szanowna Pani wie tyle samo na temat chrześcijaństwo, co i innych poruszanych przez siebie tematów. www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816

>Pańska postawa zaś to postawa eunucha mówiącego o rozmnażaniu.
Nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.

Tyl­ko dwie rzeczy są nies­kończo­ne: wszechświat oraz ludzka głupo­ta, choć nie jes­tem pe­wien co do tej pierwszej.
Albert Einstein


Gdyby głupota miała skrzydła, latałaby Pani jak gołębica
dr. Strosmayer

Czytelnik 'Władysława_Rybnik' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Czy seks jest istotą życia?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,625796#w626013

Miłego dnia.

@@@
.
08-07-2014 17:48 
 Ocena 1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Gdy brak argumentów

Argumenty są, lecz Pan udaje że ich nie ma.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816

Fundamentaliści typu Hartman czy Terlikowski z drugiej strony barykady są dla mnie ciężkostrawni.

>Gdyby głupota miała skrzydła, latałaby Pani jak gołębica

Przenosi Pan na mnie swoją przypadłość.
21-07-2014 17:56 
 Ocena 2 na 2
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>bardzo lubię od ludzi, których intelektualnie nie szanuję minusy otrzymywać, gdyż to >znaczy, iż trafiłem w rzeczy sedno.

Mając 37095 punktów na plusie chybiał Pan okrutnie tyleż razy.
21-07-2014 18:26 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
bardzo lubię od ludzi, których intelektualnie nie szanuję minusy otrzymywać, gdyż to >znaczy, iż trafiłem w rzeczy sedno.
>Mając 37095 punktów na plusie chybiał Pan okrutnie tyleż razy.
Nawet tego Pani nie wie! Na tą chwilę 9213 punktów mam po prostu za wypowiedzi, przecież tylko wypowiedzi mogą być chybione. Natomiast otrzymałem 28521 plusów i tu już o chybienia oskarża Pani innych, a nie mnie.

312 razy trafił się typ pani Władysławy, który kliknął mi minusa, ani jeden z nich - na moje szczęście - wstydu mi nie przynosi, a większość jest tylko wyrazem braku argumentów merytorycznych, który wywołał zapiekłą i bezsilną wściekłość. Podobnie jak w Pani przypadku.

Zwalczam jak mogę i umiem tu głupotę, ale sam minusów nie stawiam nikomu, albo - gdy mi się chce - to ewidentnie ją wykazuję, albo różne brednie, to wprost sobie lekceważę. Plusy zaś stawiam, gdy z wypowiedzią się zgadzam lub gdy jest inteligentną dowcipną, choć całkowicie moim poglądom przeciwną.

Bardzo brakuje mi moderatorów wyrzucających trolli nie za poglądy - nawet bardzo ekstremalne - a za głupotę, której się teraz tak namnożyło, iż mało miło się tu zrobiło.

Miłego dnia Pani życzę.

@@@
.
21-07-2014 23:04 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)

>Pańska postawa zaś to postawa eunucha mówiącego o rozmnażaniu.

Czyżby szanowna Pani wzorowała się na księżach zmuszonych do życia w ascezie seksualnej,
a którzy to nader chętnie są samorodnymi autorytetami w dziedzinie seksu ?
Np. Pan Oko ?


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
22-07-2014 11:35 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

>a którzy to nader chętnie są samorodnymi autorytetami w dziedzinie seksu ?

W dziedzinie moralności w tej sprawie, nie technik.
08-07-2014 07:38 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)
>>przyjaźń kobiety z mężczyzną jest niemożliwą.
>Jest możliwa, gdy mężczyzna staje się impotentem jak napisałam. Czytanie ze zrozumieniem.
Bzdura.

Z lepszą połową mojego małżeństwa przyjaźniłem się zanim zaczęliśmy się kochać, daleeeeeko od wieku w którym seks przestaje być interesujący (i możliwy) Przyjaźń rozwija się równolegle z seksem, a kiedy seks ustanie, przyjaźń będzie nadal
24-07-2014 19:33 
 Ocena-1 na 1
ayovi (99 punktów)
>>przyjaźń kobiety z mężczyzną jest niemożliwą.
>Jest możliwa, gdy mężczyzna staje się impotentem jak napisałam. Czytanie ze zrozumieniem.
>Napisał Pan o żonie w formie męskiej: przyjaciel stąd mój żart.
>Bardzo lubię poniższą piosenkę, czy wg.Pana jest homofobiczna? www.youtube.com/watch?v=0HGxBkiCkho

Witam,czy jest mozliwa przyjazn kobiety i mezczyzny? Wielu o niej mowi,niewielu jej doswiadczylo czy widzialo.
Zgadzam sie z autorem wątku,niestety współczesny świat ma obsesje na punkcie tzw seksu. Ten dla którego tzw seks nie jest istotny do przyjemnego, mądrego, dobrego życia jest uważany za dziwaka,wręcz Innego. Seks bywa przyjemny,ale nie jest niezbędny by dobrze, godnie, mądrze, przyjemnie żyć. Są setki ważniejszych ''rzeczy'' w ludzkim życiu od seksu. Seks może byc tylko uzupełnieniem w życiu. Mam mnóstwo zainteresowań, pasji i nie mam czasu na bawienie sie w seks. Wielu ludzi traktuje seks tylko i wyłącznie w kategoriach ulżenia sobie, ludźmi rządzi ego,moje,mojsze,mojsiejsze jest naj. Ulżyc sobie można samemu,samej i nie jest do tego potrzebna kobieca pochwa, niestety coraz więcej gimnazjalistów i nie tylko, uważa że kobieca pochwa to niemalże priorytet w ich zyciu i dziewczynki zachodzą w ciąże. Kłania sie brak wiedzy o życiu również seksualnym. Dla wielu chuć ważniejsza niż odpowiedzialność. W dzisiejszych czasach poznac kobiete dla której seks będzie miłym dodatkiem w życiu, a nie jednym z priorytetów graniczy z cudem. Coraz mniej dziś ludzi głębokich,mających pasje, coraz więcej płytkich nudziarzy, dla których sensem życia alkohol i zamoczyłeś? zamoczyłem,a ty?
08-07-2014 06:52 
 Ocena 5 na 5
Degre (752 punktów)
> mężczyzna docenia i lubi kobietę dopiero wtedy gdy staje się impotentem. >Upraszczając.
Upraszczając - gdy rozmawiam ze średnio intelektualną kobietą, to i chędożyć i myśleć mi się odechciewa.
nie przeczę - istnieją tacy. Ale że każdy...? To już durnota tak uważać.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
    W latach dwudziestych nastąpił gwałtowny przełom. Przekonania przeciwne wzorom represyjnym stały się w kręgach liberalnych bojowym dogmatem - uświadomienie seksualne, wolność słowa, wolność uczuć, wolność wyrażania - miały przynieść uzdrawiające rezultaty; zachowania te stanowiły konieczny i jedyny wzór dla człowieka oświeconego. W zadziwiająco krótkim czasie, tuż po I wojnie światowej, przeliśmy od całkowitego zanegowania seksu do jego obsesyjnego przeżywania. Obecnie przydajemy sprawom seksu więcej znaczenia niż jakiekolwiek społeczeństwo od czasów starożytnego Rzymu. Niektórzy uczeni twierdzą nawet, że jesteśmy jedynym społeczeństwem w historii, które tak wielką wagę przywiązuje do spraw seksualnych. Przybyszowi z Marsa, który wylądowałby na Times Square, wydawać by się mogło, że seks jest dzisiaj głównym motywem komunikacji międzyludzkiej. Rollo May
Hejtibeats (210 punktów)
>Czy seks jest więc istotą życia i ma dla ludzi aż takie znacznie? A jeśli tak, to czy jest to
>racjonalne podejście?

Seks jest przyjemnością, prostą, szybką, nie wymaga specjalnego zastanowienia, zwłaszcza w przypadku częstej zmiany partnera. Jest jednak cała gama piękniejszych przeżyć, do których seks może być pięknym dodatkiem i wtedy być jeszcze piękniejszy niż bez nich. Jednak wymagają one pracy, wysiłku, starań z partnerem. Mędrcy, którzy dają rady typu "szkoda życia, rzuć go / ją" mogą się bujać. Zapewne niewiele wiedzą o partnerstwie i nastawieni są na te prostackie odruchy, opierając na nich cały świat.

Seks rządzi tam gdzie jest buractwo i prostactwo, zezwierzęcenie, czyli w skrócie, rządy, biznes, grube pieniądze, związki budowane na niczym, egoistyczna chęć zaspokojenia żądz swojego ciała. Tam gdzie jest miłość, przyjaźń, zaufanie, szczerość jakoś ten seks tak nie dominuje, a co więcej, w tym drugim przypadku zawsze znajdzie się droga do seksu opartego na wzajemnym oddaniu nie tylko ciała, ale i myśli.
07-07-2014 11:22 
 Ocena 8 na 12
szarley (54913 punktów)
>>Czy seks jest więc istotą życia i ma dla ludzi aż takie znacznie? A jeśli tak, to czy jest to
>>racjonalne podejście?
>Seks jest przyjemnością, prostą, szybką, nie wymaga specjalnego zastanowienia,
Współczuję Twojej partnerce
07-07-2014 11:33 
 Ocena 2 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Współczuję Twojej partnerce
Według Ciebie Szarley'u jest więc seks skomplikowany, wolny i wymagający zastanowienia? Jeśli tak to widać żeś rozpustnik przebrzydły a zezwierzęcony, nie zważający na przyrodzoną godność swej partnerki, która to godność jest zachowana jedynie kiedy się robi wszystko po bożemu bez uncji przyjemności.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
07-07-2014 11:41 
 Ocena 1 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Współczuję Twojej partnerce
>Według Ciebie Szarley'u jest więc seks skomplikowany, wolny i wymagający zastanowienia? Jeśli tak to widać żeś rozpustnik przebrzydły a zezwierzęcony, nie zważający na przyrodzoną godność swej partnerki, która to godność jest zachowana jedynie kiedy się robi wszystko po bożemu bez uncji przyjemności.

Skasuj ten wpis, bo jak przeczyta lepsza połowa mojego małżeństwa to będę miał prze.....
07-07-2014 11:48 
 0 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Skasuj ten wpis, bo jak przeczyta lepsza połowa mojego małżeństwa to będę miał prze.....
>
Oj tam, powiesz, że to takie nietypowe poczucie humoru i sprawa załatwiona

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
07-07-2014 11:39 
 Ocena 2 na 2
Hejtibeats (210 punktów)
>>>Czy seks jest więc istotą życia i ma dla ludzi aż takie znacznie? A jeśli tak, to czy jest to
>>>racjonalne podejście?
>>Seks jest przyjemnością, prostą, szybką, nie wymaga specjalnego zastanowienia,
>Współczuję Twojej partnerce

Współczuję intelektu.. oraz proszę o nie wyrywanie z kontekstu moich wypowiedzi. Ta sama niezmienna od lat partnerka, choć bywa zła na mnie za nieumyte gary po obiedzie, bo lecę akurat czymś się zająć i zaraz to zrobię, wciąż jest szczęśliwa, nie mam na to dowodów, po prostu to czuję. Nie będę opisywał swojego życia seksualnego, ale choć nie mam na to dowodów, wiem, że podoba się jej nasz seks i jest wspaniałym DODATKIEM, po tym, gdy będę pamiętał o jej urodzinach, zabiorę w podróż, romantyczną kolację, wspólnym wypadzie w góry.

Zezwierzęceniem bym nazwał dzwonienie po przerobioną przez miasto k**we, i szykował się do tego umyślenie godzinami, przebierał w lateksowe pierdoły, żeby jak najwięcej wycisnąć z tego "wspaniałego" seksu, pozbawionego pozytywnych emocji, bliskości i zaufania.
07-07-2014 11:52 
 Ocena 4 na 6
szarley (54913 punktów)
>Zezwierzęceniem bym nazwał dzwonienie po przerobioną przez miasto k**we, i szykował się do tego umyślenie godzinami, przebierał w lateksowe pierdoły, żeby jak najwięcej wycisnąć z tego "wspaniałego" seksu, pozbawionego pozytywnych emocji, bliskości i zaufania.
>
Nie rozumiem, czy lateksu używają wyłącznie prostytutki??
Nie gustuję w lateksie, ale w czym np erotyczna bielizna czy "pozycja na bobra" eliminuje pozytywne emocje, bliskość i zaufanie?
07-07-2014 12:31 
 0 na 4
Hejtibeats (210 punktów)

>Nie rozumiem, czy lateksu używają wyłącznie prostytutki??
>Nie gustuję w lateksie, ale w czym np erotyczna bielizna czy "pozycja na bobra" eliminuje pozytywne emocje, bliskość i zaufanie?
>

Ale co jest niejasne. Ja nie wnikam, kto jak współżyje z partnerem. Uzasadniłem jedynie, że związek oparty na seksie rozpada się, gdy seksu brakuje. Seks sam w sobie jest dla mnie ważny, ale nie tak jak intelekt, dlatego jest DODATKIEM do innych wspaniałych przeżyć, jakich nie zagwarantuje wykupiony partner lub przypadkowy / przelotny, bez wnikania czy jest klasyczny, czy szykowany od soboty rana po wieczór w niedzielę z wystrojem wnętrz włącznie. Podkreślam jedynie, że cenię związki zbudowane na czymś więcej niż seksie ze względu na ich wyższość i dojrzałość, ponieważ gdy partner ulegnie wypadkowi, drugi nie biega z cieczką po mieście jak zwierze, lecz z należytym mu oddaniem zaopiekuje się nim, ponieważ koniec seksu, to nie koniec związku.

Rozumiem też postawę drugą, choć jest dla mnie prostacka i buracka, w której to wyciek organiczny powiązany z chwilową przyjemnością cielesną jest tak istotny, że już nawet nie ma znaczenia z kim i gdzie, byle był. To raczej w nawiązaniu do zwierząt, choć te nie upadły do tego stopnia, by tworzyć gumowe, dmuchane kopie seksualnych partnerów.

Tylko człowiek może wznieść się ponad zwierzęta lub upaść i być niżej niż one.
07-07-2014 13:19 
 Ocena 6 na 6
szarley (54913 punktów)
>Ale co jest niejasne.

Ten cytat:
Cytat:
Zezwierzęceniem bym nazwał dzwonienie po przerobioną przez miasto k**we, i szykował się do tego umyślenie godzinami, przebierał w lateksowe pierdoły, żeby jak najwięcej wycisnąć z tego "wspaniałego" seksu, pozbawionego pozytywnych emocji, bliskości i zaufania.


z którego nie wynika jasno, czy lateks jest wyłącznie atrybutem prostytutek, czy też można go stosować w małżeństwie

>Ja nie wnikam, kto jak współżyje z partnerem. Uzasadniłem jedynie, że związek oparty na seksie rozpada się, gdy seksu brakuje. Seks sam w sobie jest dla mnie ważny, ale nie tak jak intelekt, dlatego jest DODATKIEM do innych wspaniałych przeżyć, jakich nie zagwarantuje wykupiony partner lub przypadkowy / przelotny, bez wnikania czy jest klasyczny, czy szykowany od soboty rana po wieczór w niedzielę z wystrojem wnętrz włącznie. Podkreślam jedynie, że cenię związki zbudowane na czymś więcej niż seksie ze względu na ich wyższość i dojrzałość, ponieważ gdy partner ulegnie wypadkowi, drugi nie biega z cieczką po mieście jak zwierze, lecz z należytym mu oddaniem zaopiekuje się nim, ponieważ koniec seksu, to nie koniec związku.

Nikt nie pisze że seks jest jedyną rzeczą, która łączy partnerów (choć i takie przypadki się zdarzają), to z Twoich słow wynika, że jeśli ktoś lubi seks, od tak po prostu, ze swoją partnerką to jest ułomny i niezdolny do niczego innego. To z Twoich słów wynika, że w seksie widzisz coś , co nie jest wielką radością, albo tej radości stawiasz jakieś zbędne warunki
07-07-2014 15:21 
 Ocena-1 na 7
Hejtibeats (210 punktów)

>Nikt nie pisze że seks jest jedyną rzeczą, która łączy partnerów (choć i takie przypadki się zdarzają), to z Twoich słow wynika, że jeśli ktoś lubi seks, od tak po prostu, ze swoją partnerką to jest ułomny i niezdolny do niczego innego. To z Twoich słów wynika, że w seksie widzisz coś , co nie jest wielką radością, albo tej radości stawiasz jakieś zbędne warunki

Zwątpiłem. Nie przypisuj mi swoich upośledzonych interpretacji. Poruszyłem kwestię seksu w związku opartym na seksie, opartym na dominowaniu intelektu i na seksie bez głębokich uczuć. Nie powiedziałem ani słowa na twój temat, więc łaskawie współczuj swojej partnerce swojej ciemnoty, a współczucie mojej sobie daruj. Moje posty nie były kierowane do ciebie, poluzuj lateksowe majty człowieniu. Łapiesz za słówka rozmówcę, wyrywasz z kontekstu zdania, brak słów.
07-07-2014 19:45 
 Ocena 1 na 3
szarley (54913 punktów)

>Zwątpiłem. Nie przypisuj mi swoich upośledzonych interpretacji. Poruszyłem kwestię seksu w związku opartym na seksie, opartym na dominowaniu intelektu i na seksie bez głębokich uczuć. Nie powiedziałem ani słowa na twój temat, więc łaskawie współczuj swojej partnerce swojej ciemnoty, a współczucie mojej sobie daruj. Moje posty nie były kierowane do ciebie, poluzuj lateksowe majty człowieniu. Łapiesz za słówka rozmówcę, wyrywasz z kontekstu zdania, brak słów.

To Twoje słowa:
Cytat:
Seks jest przyjemnością, prostą, szybką, nie wymaga specjalnego zastanowienia, zwłaszcza w przypadku częstej zmiany partnera.

Słowo "zwłaszcza" ma swoje znaczenie, które rozumiem

Jeśli tym dla Ciebie jest seks....

Cała reszta Twoich wpisów sugeruje, że jest czymś brudnyhm, gorszym, nieprzystojnym.
Hejtibeats (210 punktów)
>To Twoje słowa:
> Cytat:
Seks jest przyjemnością, prostą, szybką, nie wymaga specjalnego zastanowienia, zwłaszcza w przypadku częstej zmiany partnera.

>Słowo "zwłaszcza" ma swoje znaczenie, które rozumiem
>Jeśli tym dla Ciebie jest seks....
>Cała reszta Twoich wpisów sugeruje, że jest czymś brudnyhm, gorszym, nieprzystojnym.

O rany.. dla jasnej jasności jest podkreślone, że zwłaszcza w przypadku częstej zmiany partnera. No nie łapmy się za słówka. Nie jest prosty i szybki zazwyczaj? Zawsze planujesz z wyprzedzeniem co i jak będziesz robił rozmyślając każde pchnięcie, analizując jego precyzję, siłę i dynamikę. Moje wpisy sugerują wyższość związków opartych na intelekcie, od związków opartych na seksie, jednak nie powiedziałem, że ludzie ceniący intelekt, nie cenią seksu z partnerem ALE ODPOWIEDNIM, WAŻNYM, POZNANYM i POZNAWANYM cały czas.
08-07-2014 07:54 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>To Twoje słowa:
>> Cytat:
Seks jest przyjemnością, prostą, szybką, nie wymaga specjalnego zastanowienia, zwłaszcza w przypadku częstej zmiany partnera.

>>Słowo "zwłaszcza" ma swoje znaczenie, które rozumiem
>>Jeśli tym dla Ciebie jest seks....
>>Cała reszta Twoich wpisów sugeruje, że jest czymś brudnyhm, gorszym, nieprzystojnym.
>O rany.. dla jasnej jasności jest podkreślone, że zwłaszcza w przypadku częstej zmiany partnera.
Zwłaszcza w przypadku częstej zmiany partnera, czyli także w przypadku nieczęstej zmiany lub pełnej monogamii
Tak rozumiem wtręt słowa "zwłaszcza"

>Nie jest prosty i szybki zazwyczaj?
Nie, jest fascynujący a nie prosty, a szybki... Cóż zapowiedziałem , że nie zdradzam tajemnic małżeńskiej alkowy

>Zawsze planujesz z wyprzedzeniem co i jak będziesz robił rozmyślając każde pchnięcie, analizując jego precyzję, siłę i dynamikę.
Nie, ale uwierz, że czasem warto się przygotować. Spróbuj kiedyś. Naprawdę warto!

>Moje wpisy sugerują wyższość związków opartych na intelekcie, od związków opartych na seksie,
I jedno i drugie jest w związku potrzebnym ( i wieeeeeele innnych rzeczy też)

>jednak nie powiedziałem, że ludzie ceniący intelekt, nie cenią seksu z partnerem ALE ODPOWIEDNIM, WAŻNYM, POZNANYM i POZNAWANYM cały czas.
Tu się zgadzam
08-07-2014 10:47 
 Ocena 4 na 4
baszarteg (2319 punktów)
>Nikt nie pisze że seks jest jedyną rzeczą, która łączy partnerów (choć i takie przypadki się >zdarzają), to z Twoich słow wynika, że jeśli ktoś lubi seks, od tak po prostu, ze swoją >partnerką to jest ułomny i niezdolny do niczego innego. To z Twoich słów wynika, że w seksie >widzisz coś , co nie jest wielką radością, albo tej radości stawiasz jakieś zbędne warunki

To chyba najlepsze podsumowanie tej dyskusji a przynajmniej jej wątków pobocznych które pojawiły się przy okazji pytania głównego. Całą tę z resztą dysputę poza kilkoma punktami które umocować można w logice lub psychologii ,trapi względność preferencji oraz to iż dotyka ona sfery co to dużo mówić zakłamywanej często przez ludźmi przed innymi a co gorsza przed samymi sobą . Gdy dodamy do tego dziwne stereotypy w rodzaju komu i dlaczego służą /nie służą lateksowe wdzianka robi się już całkiem zabawnie

Można oczywiście próbować analizować określone słowa i argumenty części dyskutantów w pewnym oderwaniu od treści ,wtedy jednak obraz który wyłania się ,znów najbliższy będzie chyba temu co ujął pan tak ...

>Cała reszta Twoich wpisów sugeruje, że jest czymś brudnym, gorszym, nieprzystojnym.

Dlaczego właśnie tak a nie inaczej ktoś postrzega seks i wszystko co jest z nim związane w sumie też jest ciekawe...ale jest to już chyba temat na inny wątek .
08-07-2014 12:29 
 Ocena 1 na 1
Hejtibeats (210 punktów)
Biorąc pod uwagę, że współczujesz mojej partnerce, ja również współczuję Twojej, jeżeli pieprzysz tak jak w tym wątku.

>Zwłaszcza w przypadku częstej zmiany partnera, czyli także w przypadku nieczęstej zmiany lub pełnej monogamii

Czemu tak dosłownie ? Należy dodać, że szybki seks, bezmyślny, czyli może także niezaplanowany, nieprzemyślany, spontaniczny ? Nie wiem, nie znasz takich słów ? Nie wydawaj osądów jeżeli nie znasz intencji rozmówcy. To samo słowo może być zabawne, a może też być obraźliwe w zależności od intencji.

>Tak rozumiem wtręt słowa "zwłaszcza"

A ja rozumiem tak, że nie "cały czas", że często, ale nie cały czas, a to wynika z mojego trybu życia, więc jak jedziemy gdzieś, to działamy tam gdzie nam się zachce i kiedy, nie mam ZAZWYCZAJ czasu planować skrupulatnie wszystkiego, bo lubimy działać spontanicznie.

>>Nie jest prosty i szybki zazwyczaj?
>Nie, jest fascynujący a nie prosty, a szybki... Cóż zapowiedziałem , że nie zdradzam tajemnic małżeńskiej alkowy

Prosty może oznaczać prymitywny, pierwotny, ale dla Ciebie akurat widać jest to antagonizm słowa fascynujący ? O czym Ty do mnie mówisz w ogóle. Dawno nie spotkałem kogoś, z kim aż tak trzeba uważać na słowa, gdy kobieta mówi "wejdź we mnie", to strach pomyśleć co zrobisz, bo może zaczynasz szukać w tym momencie klamki.

>>Zawsze planujesz z wyprzedzeniem co i jak będziesz robił rozmyślając każde pchnięcie, analizując jego precyzję, siłę i dynamikę.
>Nie, ale uwierz, że czasem warto się przygotować. Spróbuj kiedyś. Naprawdę warto!

Zatem Ty spróbuj niezaplanowanych dzikich akcji, skoro mamy wymieniać złośliwości.
Draska (285 punktów)
W obecnej "moralności" społecznej zdrada jest złem, seks z innym partnerem jest złem.

Rozważmy sytuację gdy np. ja. z moją żoną układamy się na każdym poziomie prócz seksu bardzo dobrze. Jeśli chodzi o seks, ona woli co innego ja co innego. Korzystamy z tego.
Nie widzę problemu (wg kościoła oboje smażymy się w piekle już).
Następnie mamy po 40+ lat, 50+ lat, i nadal jest nam dobrze ze sobą.
Moja dziewczyna jest dobra, mądra, i wspaniale gotuje. Mógłbym z nią żyć forever bez seksu, ale nie to ma znaczenie. Jest nam dobrze razem po prostu. Nie ważne czy się pieprzymy, czy oglądamy tv.
07-07-2014 21:54 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
>W obecnej "moralności" społecznej zdrada jest złem, seks z innym partnerem jest złem.
>Rozważmy sytuację gdy np. ja. z moją żoną układamy się na każdym poziomie prócz seksu bardzo dobrze. Jeśli chodzi o seks, ona woli co innego ja co innego. Korzystamy z tego.

z czego korzystacie i jak?

Polska język trudna język
(Zulu Gula)
07-07-2014 22:06 
 0 na 2
Draska (285 punktów)
>z czego korzystacie i jak?
>Polska język trudna język
>(Zulu Gula)

Z czego korzystamy i jak korzystamy zostawiam Twojej wyobraźni. A jeśli to co napisałem jest dla Pani/Pana za trudne w zrozumieniu - przepraszam, nie umiem tego jaśniej wytłumaczyć nie naruszając paru paragrafów. Jak skończysz 12 lat to rodzice Ci wytłumaczą o co mi chodziło.
07-07-2014 21:55 
 Ocena-1 na 1
Domeru (533 punktów)
>W obecnej "moralności" społecznej zdrada jest złem, seks z innym partnerem jest złem.

Oddzielając przecinkiem wymieniasz czy stawiasz znak równości?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Seks ma w sobie coś wyróżniającego. Obstawiałbym intensywność doznania: popęd seksualny potrafi skutecznie "zaczadzić" rozum, sprawić że człowiek przestaje być sobą i postępuje w sposób irracjonalny, na granicy obłędu. Będzie ryzykował szczęście swoje i swojej rodziny wdając się w romans z oszałamiająco piękną koleżanką żony - mając świadomość, że rzecz może się wydać. Ostatnio leciał film "Fatalne zauroczenie" pokazujący mechanizm zdrady, stopniowego uwikłania, utraty kontroli nad własnym życiem.

Skoro seks jest wyróżniony na tle innych aktywności należałoby spojrzeć na sprawę następująco: jest człowiek zakochany w górach, miłością jego życia jest alpinizm. Nagle okazuje się, że problemem jest żona: przy niej może najwyżej uprawiać wspinaczkę skałkową, ale nie ma mowy na wyjazd w Alpy.

Jaki może być skutek? Rozgoryczenie, zawiedzione nadzieje. Myślę, że seks jest dla wielu ludzi tak istotny jak wyprawy w góry dla alpinistów.
09-07-2014 23:12 
 Ocena-2 na 2
vifix (2315 punktów)
>jest człowiek zakochany w górach, miłością jego życia jest alpinizm. Nagle okazuje się, że problemem jest żona: przy niej może najwyżej uprawiać wspinaczkę skałkową, ale nie ma mowy na wyjazd w Alpy.

Już w tym temacie wspominałem, że chodzi o przeciętnego człowieka a nie fanatyka.
09-07-2014 23:50 
 Ocena 2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Myślę, że dla normalnego człowieka seks odgrywa tak ważną rolę jak wspinaczka dla miłośnika wspinaczki. Innymi słowy: myślę że większość ludzi to miłośnicy seksu.
12-07-2014 11:41 
 Ocena-1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Myślę, że dla normalnego człowieka seks odgrywa tak ważną rolę jak wspinaczka dla miłośnika wspinaczki. Innymi słowy: myślę że większość ludzi to miłośnicy seksu.

Na tym polega dylemat tego tematu. Wygląda na to, że większość ludzi rzuciłoby swojego partnera, który doznał obrażeń uniemożliwiających mu uprawianie seksu. Smutne. Co ciekawe, popularne jest stwierdzenie iż nie wygląd świadczy o człowieku tylko wnętrze. Jak widać dla większości ludzi jest na odwrót.
12-07-2014 12:53 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Myślę, że dla normalnego człowieka seks odgrywa tak ważną rolę jak wspinaczka dla miłośnika wspinaczki. Innymi słowy: myślę że większość ludzi to miłośnicy seksu.
>Na tym polega dylemat tego tematu. Wygląda na to, że większość ludzi rzuciłoby swojego partnera, który doznał obrażeń uniemożliwiających mu uprawianie seksu. Smutne.

Wygląda na to, że masz jakiś prymitywny sposób patrzenia na świat
To, że dla kogoś seks jest bardzo ważny, to że jest bardzo ważny w związku* nie znaczy jeszcze że w przypadku jakigoś kalectwa związek się rozpada lub powoduje zdradę. Jeśli coś na coś "wygląda" to poszukaj wyników naukowych badań .

* Na obiad mogę iść z koleżanką, do łóżka nie
12-07-2014 16:09 
 0 na 2
vifix (2315 punktów)
>Wygląda na to, że masz jakiś prymitywny sposób patrzenia na świat

No cóż, dla Ciebie mój jest prymitywny, a dla mnie Twój. Nic to nie zmienia.

>To, że dla kogoś seks jest bardzo ważny, to że jest bardzo ważny w związku* nie znaczy jeszcze że w przypadku jakigoś kalectwa związek się rozpada lub powoduje zdradę.

Jak czytam Twoje posty to wygląda na to, że taka byłaby właśnie Twoja postawa wobec takiej sytuacji.
Przerzuć się na prostytutki, one spełnią każdą Twoją zachciankę.
12-07-2014 16:18 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Jak czytam Twoje posty to wygląda na to, że taka byłaby właśnie Twoja postawa wobec takiej sytuacji.
Tylko dlatego, że jesteś funcjonalnim analfabetą, w dodatku mającym zboczoną obsesję, że seks jest czymś brudnym
vifix (2315 punktów)
>Tylko dlatego, że jesteś funcjonalnim analfabetą, w dodatku mającym zboczoną obsesję, że seks jest czymś brudnym

Spoko, możesz sobie interpretować moje wypowiedzi w tak absurdalny sposób jaki Ci się podoba, nic mi do tych bzdur.
Jeżeli już kogoś nazywasz analfabetą, to przynajmniej naucz się poprawnie pisać.
12-07-2014 16:38 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Tylko dlatego, że jesteś funcjonalnim analfabetą, w dodatku mającym zboczoną obsesję, że seks jest czymś brudnym
>Spoko, możesz sobie interpretować moje wypowiedzi w tak absurdalny sposób jaki Ci się podoba, nic mi do tych bzdur.
>Jeżeli już kogoś nazywasz analfabetą, to przynajmniej naucz się poprawnie pisać.
>

Wypominać cudzoziemcowi błędy to szczyt kultury
szarley (54913 punktów)
>>Wypominać cudzoziemcowi błędy to szczyt kultury

Nie zgadzasz się z moją tezą mości Ayovi?
Dobrze, że nie rozmawiasz ze mną twarzą w twarz. Pierwsza Twoja uwaga do mojej polszczyzny, byłaby uwagą do ostaniego po polsku powiedzianego w rozmowie słowa.
24-07-2014 20:03 
 Ocena-2 na 2
ayovi (99 punktów)
>Seks ma w sobie coś wyróżniającego. Obstawiałbym intensywność doznania: popęd seksualny potrafi skutecznie "zaczadzić" rozum, sprawić że człowiek przestaje być sobą i postępuje w sposób irracjonalny, na granicy obłędu. Będzie ryzykował szczęście swoje i swojej rodziny wdając się w romans z oszałamiająco piękną koleżanką żony - mając świadomość, że rzecz może się wydać. Ostatnio leciał film "Fatalne zauroczenie" pokazujący mechanizm zdrady, stopniowego uwikłania, utraty kontroli nad własnym życiem.
>Skoro seks jest wyróżniony na tle innych aktywności należałoby spojrzeć na sprawę następująco: jest człowiek zakochany w górach, miłością jego życia jest alpinizm. Nagle okazuje się, że problemem jest żona: przy niej może najwyżej uprawiać wspinaczkę skałkową, ale nie ma mowy na wyjazd w Alpy.
>Jaki może być skutek? Rozgoryczenie, zawiedzione nadzieje. Myślę, że seks jest dla wielu ludzi tak istotny jak wyprawy w góry dla alpinistów.

Seks nie ma w sobie niczego wyróżniającego. Wyróżniać można sie mając np. różne frapujące pasje. Seks jest dość prymitywnym mechanizmem zaspokajania chuci. I jeszcze jedno, co jest wyróżniającego w tym,że jakaś panienka która miała 100 partnerów oddaje sie sto pierwszemu? To w tym seksie jest coś wyróżniającego? Raczej upokarzającego,zwłaszcza dla niej. Tak samo można odwrócić płeć. Jak można porównywać wspaniałe pasje z seksem. Jeżeli dla kogoś seks jest pasją(obrzydliwie to brzmi) to taka osoba jest bardzo płytka,nudna,prymitywna.
25-07-2014 12:38 
 Ocena 3 na 3
Degre (752 punktów)
>frapujące pasje. Seks jest dość prymitywnym mechanizmem zaspokajania chuci.
Prostym i przyjemnym. Bardzo przyjemnym. Przepraszam za ad personam, ale próbowałeś go kiedyś?
Jeżeli tak, to spróbuj ponownie, ale tak jak sobie marzysz. Zapytaj partnerkę (partnera?) czy mogłoby być raz po Twojemu. I tak zrób
Porządny oral to też gra warta świeczki(. Noc z dwoma kobietami, które w dodatku są bi to marzenie wielu młodych mężczyzn - i wcale się nie dziwię, wrażenia są nie do opisania. Coś cudownego !

>Raczej upokarzającego,zwłaszcza dla niej
Ho, ho obrońca moralności się znalazł!
Jeżeli nie robiłą tego by kogoś zranić, zarazić jakąśchorobą bądź zmanipulować, to nie widzę w tym nic upokarzającego. Lubi seks i nowych partnerów, tak jak ja lubię poczytać książki.

>Tak samo można odwrócić płeć.
Wielu partnerek nie miałem, ale każda była zdumiona, że można tak pieścić kobietę, tak wielbić jej ciało i tak bardzo chcieć jej rozkoszy

Przestań podchodzić do seksu jako czegoś złego i brudnego, to piękna sprawa.
25-07-2014 13:14 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> Lubi seks i nowych partnerów, tak jak ja lubię poczytać książki.

Jeśli przeczytałeś już 100 książek, to powinieneś czuć do siebie straszne obrzydzenie sięgając po 101 książkę, więc lepiej się nie przyznawaj!


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
25-07-2014 13:17 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)
Straciłem rachubę, nie wiem ile przeczytałem. To jestem obrzydliwy do kwadratu czy jak?
25-07-2014 13:41 
 0 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Straciłem rachubę, nie wiem ile przeczytałem. To jestem obrzydliwy do kwadratu czy jak?
>

Jesteś ) A jak masz własne książki, to masz dom rozpusty, normalnie.

Na serio: pasje w życiu są fascynujące i pochłaniające, ale raczej nie da się nimi zastępować potrzeb wynikających z ludzkiej natury.

Można przygłuszać głód, pragnienie lub pociąg seksualny innymi aktywnościami.
Można próbować przekonać (oszukać) samego siebie, że "jedzenie to obżeranie się", a "seks to ohydne zaspokajanie prymitywnych żądzy", ale to tylko oszukiwanie się.

Można się łudzić, że piękniej i czyściej jest modlić się niż pieprzyć lub grać na wiolonczeli zamiast obżerać i tyć. Ale w ten sposób ludzie tworzą sobie sztuczne napięcie i konflikt wewnętrzny tam, gdzie go nie ma z natury. Z tego, co naturalne, robią na siłę coś paskudnego.

A w praktyce tacy osobnicy są sztywni i żałośni. Chodzą z metaforycznym wiecznym zatwardzeniem i ich myśli wciąż krążą wokół zrobienia porządnej kupy...


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
25-07-2014 17:36 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>A w praktyce tacy osobnicy są sztywni i żałośni. Chodzą z metaforycznym wiecznym zatwardzeniem i ich myśli wciąż krążą wokół zrobienia porządnej kupy...

W praktyce? To Ty chodzisz po ludziach i wypytujesz się o ich życie seksualne by odsiać tych lepszych od tych gorszych? Nieźle, toż to już jakaś obsesja. Może zrób jakąś listę w stylu redwatch, tych dla których seks jest jak chleb, bez którego nie można żyć.

Swoją drogą papież franciszek i ks. lemański czy Stryczek są sztywni i żałośni oraz chodzą z wiecznym zatwardzeniem? Niezła teoria.
26-07-2014 11:18 
 Ocena-1 na 1
ayovi (99 punktów)
>>Straciłem rachubę, nie wiem ile przeczytałem. To jestem obrzydliwy do kwadratu czy jak?
>>
>Jesteś ) A jak masz własne książki, to masz dom rozpusty, normalnie.
>Na serio: pasje w życiu są fascynujące i pochłaniające, ale raczej nie da się nimi zastępować potrzeb wynikających z ludzkiej natury.
>Można przygłuszać głód, pragnienie lub pociąg seksualny innymi aktywnościami.
>Można próbować przekonać (oszukać) samego siebie, że "jedzenie to obżeranie się", a "seks to ohydne zaspokajanie prymitywnych żądzy", ale to tylko oszukiwanie się.
>Można się łudzić, że piękniej i czyściej jest modlić się niż pieprzyć lub grać na wiolonczeli zamiast obżerać i tyć. Ale w ten sposób ludzie tworzą sobie sztuczne napięcie i konflikt wewnętrzny tam, gdzie go nie ma z natury. Z tego, co naturalne, robią na siłę coś paskudnego.
>A w praktyce tacy osobnicy są sztywni i żałośni. Chodzą z metaforycznym wiecznym zatwardzeniem i ich myśli wciąż krążą wokół zrobienia porządnej kupy...
>
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.


Widac, że pogarda dla INNYCH POGLĄDÓW jest twoją mocną stroną, w tej pogardzie wielu z was jest podobnych do konserwatystów. Naucz sie akceptacji,tolerancji dla poglądów innych ludzi,dla różnych punktów widzenia. Pamietaj, że wielość, różnorodność poglądów jest frapująca. Ciekawe,że na forum racjonalista jest tak duża nietolerancja dla ludzi myślących inaczej. Polecam ci wspaniałych chińskich filozofów, warto też zgłębiać myśl buddyjską, nauczysz sie większej akceptacji INNOŚCI. Ja akceptuje, że wielu z was uwielbia seks, ty zaakceptuj to, że są ludzie dla których seks nie jest najważniejszy i że można mieć mnóstwo ciekawszych zainteresowań i nie ma to nic wspólnego ze ''sztywniactwem''. Ja np. mam fantastyczne,acz dośc specyficzne poczucie humoru,uwielbiam zwłaszcza humor żydowski i angielski. A ten twój sarkazm o zatwardzeniu to tak na poziomie gimnazjalnym.
26-07-2014 11:58 
 Ocena 2 na 2
baszarteg (2319 punktów)

>Widac, że pogarda dla INNYCH POGLĄDÓW jest twoją mocną stroną, w tej pogardzie wielu z was jest podobnych do konserwatystów. Naucz sie akceptacji,tolerancji dla poglądów innych ludzi,dla różnych punktów widzenia. Pamietaj, że wielość, różnorodność poglądów jest frapująca

To chyba do pani Władysławy_Rybnik (aż dziw bierze że nie zaproponowała i zaordynowała jeszcze w tym przypadku odpowiedniej terapii z drugiej strony aseksualizm to nie homoseksualizm ten pierwszy jest taki jakby bardziej anielski i przez to pewnie milszy panu Bogu .

>akceptacji INNOŚCI.

akceptacja jest ok ,gorzej jak się większości zaczyna się coś imputować

> i że można mieć mnóstwo ciekawszych zainteresowań

Wystarczyło dodać "z mojego punktu widzenia" i było by tak jakby trochę mniej pogardliwie

>uwielbiam zwłaszcza humor żydowski i angielski.

Aaa to zmienia postać rzeczy -"Dzisiaj zamiast seksu dwa szmoncesy i skecz o człowieku z magnetofonem w nosie brata" każdy by na to poszedł .


vifix (2315 punktów)
>Straciłem rachubę, nie wiem ile przeczytałem. To jestem obrzydliwy do kwadratu czy jak?

Ja bym raczej zrobił test na aids.
25-07-2014 13:07 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> Seks jest dość prymitywnym mechanizmem zaspokajania chuci. (...) Jak można porównywać wspaniałe pasje z seksem. Jeżeli dla kogoś seks jest pasją(obrzydliwie to brzmi) to taka osoba jest bardzo płytka,nudna,prymitywna.

Jakże prymitywne jest Pańskie myślenie.
Z tego co Pan wypisuje, jest Pan osobą płytką, prymitywną i nudną - ale za to bardzo z siebie zadowoloną.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
vifix (2315 punktów)
>Z tego co Pan wypisuje, jest Pan osobą płytką, prymitywną i nudną - ale za to bardzo z siebie zadowoloną.

Powiedział człowiek, który nie może żyć bez seksu podobnie jak bez jedzenia

25-07-2014 17:51 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Z tego co Pan wypisuje, jest Pan osobą płytką, prymitywną i nudną - ale za to bardzo z siebie zadowoloną.
>Powiedział człowiek, który nie może żyć bez seksu podobnie jak bez jedzenia
>

Mogę żyć bez seksu (chyba...??), ale po co to w ogóle sprawdzać? Przecież seks to nie jest szkodliwy nałóg, którego warto się pozbyć...

Zastanawiające, że użyłeś tej nietrafnej uwagi jako obelgi.

> W praktyce? To Ty chodzisz po ludziach i wypytujesz się o ich życie seksualne by odsiać tych lepszych od tych gorszych? Nieźle, toż to już jakaś obsesja. Może zrób jakąś listę w stylu redwatch, tych dla których seks jest jak chleb, bez którego nie można żyć.

Ty jesteś naprawdę niezłym materiałem dla psychoanalityka
Przecież właśnie Ty założyłeś wątek w którym wypytujesz ludzi o ich życie seksualne, i dzielisz ich na tych gorszych i lepszych (seks jest istotą życia / nie jest istotą życia). I ciągle wydziwiasz, jaki to jesteś zadziwiony, że wszyscy tutaj to maja jakieś brzydkie poglądy.

> Swoją drogą papież franciszek i ks. lemański czy Stryczek są sztywni i żałośni oraz chodzą z wiecznym zatwardzeniem?

Ty na pewno.

To moja ostatnia odpowiedź dla ciebie, bo jesteś zwykłym trollem i nie będę cię karmił.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
vifix (2315 punktów)
>Mogę żyć bez seksu (chyba...??), ale po co to w ogóle sprawdzać? Przecież seks to nie jest szkodliwy nałóg, którego warto się pozbyć...

Nic nie jest szkodliwym nałogiem dopóty dopóki nim się staje.
A Ty pokazałeś swoją mentalność porównując seks do jedzenie. Najwyraźniej nie możesz żyć bez seksu, podobnie jak bez jedzenia. Jeśli ktoś z nas nadaje się do psychoanalityka to z cała pewnością jesteś to Ty.

>Przecież właśnie Ty założyłeś wątek w którym wypytujesz ludzi o ich życie seksualne, i dzielisz ich na tych gorszych i lepszych (seks jest istotą życia / nie jest istotą życia).

Najwyraźniej obsesja seksu przesłania Ci wszystko dookoła. Mogę wiedzieć, w którym miejscu wypytuje ludzi o ich życie seksualne?
Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, nie dziele ludzi na lepszych i gorszych. Oczywiście mam swój pogląd i uważam, że ludzie, którzy mają inny się mylą. Nie oznacza to jednak, że uważam ich za gorszych. Ty natomiast obrzucasz ich inwektywami. Całą grupę, niezależnie od tego jacy są, skupiasz się tylko na ich stosunku do seksu dzieląc ich na tej podstawie na tych żałosnych i normalnych (czyli takich jak Ty).
25-07-2014 19:25 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Z tego co Pan wypisuje, jest Pan osobą płytką, prymitywną i nudną - ale za to bardzo z siebie zadowoloną.
>Powiedział człowiek, który nie może żyć bez seksu podobnie jak bez jedzenia
>
>

Z całą pewnością potrafię się obyć bez seksu (wyjeżdżam czasem z domu nawet na klka miesięcy)
Zapewne po porocie też umiałbym żyć bez seksu , tylko... po co?

Powiedz mości Vifiksie, co Ty widzisz w seksie złego?
25-07-2014 20:25 
 Ocena 2 na 4
baszarteg (2319 punktów)
Ten wątek "strolował się" jeszcze przed pojawieniem się forumowiczów typu "ayovi" Wydaje się że teraz robi za poligon doświadczalny na którym być może potwierdzi się empirycznie iż "Czasami można się nauczyć wiele od tego, co zazwyczaj plecie farmazony"

Wpis zamieściłem pod pańskim panie "szarley" przypadkiem ,moja uwaga jest o charakterze ogólnym i pana nie dotyczy .
26-07-2014 11:37 
 Ocena-2 na 2
ayovi (99 punktów)
>Ten wątek "strolował się" jeszcze przed pojawieniem się forumowiczów typu "ayovi" Wydaje się że teraz robi za poligon doświadczalny na którym być może potwierdzi się empirycznie iż "Czasami można się nauczyć wiele od tego, co zazwyczaj plecie farmazony"
>Wpis zamieściłem pod pańskim panie "szarley" przypadkiem ,moja uwaga jest o charakterze ogólnym i pana nie dotyczy .

No tak, jak sie nie ma argumentów i jak brakuje ci akceptacji,tolerancji dla ODMIENNOŚCI,INNOŚCI to niektórym najłatwiej uciec do obrażania myślących inaczej. O aseksualiźmie słyszałeś? Niektórzy z was zachowują sie tak jak wielce ''oświecony''Wolter jeden z najgorszych antysemitów w historii. Niby racjonalizm, pozorna tolerancja, brak ksenofobii,homofobii etc, ale jednak jak ktoś myśli inaczej niż my większość to szyderstwo, pseudoargumenty ad personam.
vifix (2315 punktów)
>Powiedz mości Vifiksie, co Ty widzisz w seksie złego?

Pytanie zawierające tezę. Napisałem gdzieś, że seks to coś złego, żebyś mnie wypytywał o to co jest w nim złego?
26-07-2014 11:55 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Powiedz mości Vifiksie, co Ty widzisz w seksie złego?
>Pytanie zawierające tezę. Napisałem gdzieś, że seks to coś złego, żebyś mnie wypytywał o to co jest w nim złego?

We wszystkim co piszesz. Nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie, jak TY się przygotowujesz na okoliczność, że kiedyś Twój własny lub partnerki organizm odmówi Ci prawa do seksu
vifix (2315 punktów)
>We wszystkim co piszesz. Nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie, jak TY się przygotowujesz na okoliczność, że kiedyś Twój własny lub partnerki organizm odmówi Ci prawa do seksu

Ja już Ci odpowiedziałem na to pytanie. Radzę czytać uważniej.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,625796#w627890
26-07-2014 12:28 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>We wszystkim co piszesz. Nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie, jak TY się przygotowujesz na okoliczność, że kiedyś Twój własny lub partnerki organizm odmówi Ci prawa do seksu
>Ja już Ci odpowiedziałem na to pytanie. Radzę czytać uważniej.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,625796#w627890
>
To nie jest żadna odpowiedź.
To kapitalny sposób na seksualną nerwicę, znacząco przyspieszającą nieuchronną impotencję.
Gdybym skorzystał z tej metody i podczas gry wstępnej zastanawiał się co będzie jak wiek odmówi mi prawa do seksu to skończyłoby się jedynie na grze wstępnej.
vifix (2315 punktów)
>To nie jest żadna odpowiedź.

Że treść odpowiedzi Ci się nie podoba to już nie mój problem.

>Gdybym skorzystał z tej metody i podczas gry wstępnej zastanawiał się co będzie jak wiek odmówi mi prawa do seksu to skończyłoby się jedynie na grze wstępnej.

Nadinterpretacja mojej wypowiedzi to również nie mój problem.
26-07-2014 11:29 
 Ocena-1 na 1
ayovi (99 punktów)
>> Seks jest dość prymitywnym mechanizmem zaspokajania chuci. (...) Jak można porównywać wspaniałe pasje z seksem. Jeżeli dla kogoś seks jest pasją(obrzydliwie to brzmi) to taka osoba jest bardzo płytka,nudna,prymitywna.
>Jakże prymitywne jest Pańskie myślenie.
>Z tego co Pan wypisuje, jest Pan osobą płytką, prymitywną i nudną - ale za to bardzo z siebie zadowoloną.
>
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.


Osoby, które ciągle gadają o seksie, nie mają żadnych pasji,zainteresowań są osobami nudnymi,płytkimi,wręcz prymitywnymi. Ja jestem zadowolony z życia, bo radość, satysfakcje dają mi moje liczne pasje. Ludziom, którym życie kręci sie wokół seksu można tylko współczuć.
26-07-2014 12:26 
 Ocena 1 na 3
baszarteg (2319 punktów)
>Osoby, które ciągle gadają o seksie, nie mają żadnych pasji,zainteresowań są osobami nudnymi,płytkimi,wręcz prymitywnymi. Ja jestem zadowolony z życia, bo radość, satysfakcje dają mi moje liczne pasje. Ludziom, którym życie kręci sie wokół seksu można tylko współczuć.

Proponuje to rozplakatować ewentualnie może jakieś ostzeżenie na prezerwatywach "Seks albo hobby ,rozwój osobowości i zadowolenie z życia,wybór należy do ciebie"
dajmonion (3663 punktów)
>Co ciekawe, zdecydowana większość odpowiedzi utrzymywana jest w tonie "szkoda życia, rzuć go".
>Czytając te odpowiedzi wpadam w zdumienie.
Bo to faktycznie zdumiewająca głupota. Niech się zajmą sobą. Pamiętaj, co powiedział Lem: "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów".
>Czy seks jest więc istotą życia i ma dla ludzi aż takie znacznie?
Nie ważne jakie ma to znaczenie dla ludzi. Najważniejsze jest to, jakie to ma znaczenie dla Ciebie. Zapytaj samego siebie, dlaczego temat poruszył Cię do tego stopnia, że założyłeś wątek na forum. Być może dla Ciebie seks ma mniejsze znaczenie, niż dla większości społeczeństwa i to jest ok. W takiej sytuacji pewnie warto pozbyć się ze swojej głowy najróżniejszych przekonań podzielanych przez tą większość.
Być może jednak wcale nie jesteś utwierdzony w swoich poglądach na temat seksu tak jak ci się wydaje i jakaś tam dyskusja w internecie wystarczyła by nimi zachwiać. Może masz poczucie, że coś tracisz.
Tak czy inaczej wydaje mi się, że ludzie, którzy poznali siebie dość dobrze potrafią iść pod prąd i zupełnie nie przejmować sie opinią większości.

dajmonion
vifix (2315 punktów)
>Nie ważne jakie ma to znaczenie dla ludzi. Najważniejsze jest to, jakie to ma znaczenie dla Ciebie. Zapytaj samego siebie, dlaczego temat poruszył Cię do tego stopnia, że założyłeś wątek na forum. Być może dla Ciebie seks ma mniejsze znaczenie, niż dla większości społeczeństwa i to jest ok.

No tak, ale ja to wiem, natomiast są rzeczy, które mnie dziwią.

>Być może jednak wcale nie jesteś utwierdzony w swoich poglądach na temat seksu tak jak ci się wydaje i jakaś tam dyskusja w internecie wystarczyła by nimi zachwiać. Może masz poczucie, że coś tracisz.

Z ciekawości, jesteś psychologiem z zawodu?

>Tak czy inaczej wydaje mi się, że ludzie, którzy poznali siebie dość dobrze potrafią iść pod prąd i zupełnie nie przejmować sie opinią większości.

Proszę przejrzeć moje wypowiedzi na tym forum, ja cały czas idę pod prąd
dajmonion (3663 punktów)
>Z ciekawości, jesteś psychologiem z zawodu?
Nie jestem psychologiem. Nie chcę zresztą nic sugerować na Twój temat.
>Proszę przejrzeć moje wypowiedzi na tym forum, ja cały czas idę pod prąd
Być może idziesz pod prąd, który jest poza Tobą, a być może on jest w Tobie.

dajmonion

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365