Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalne wyjaśnienie objawień

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
27-09-2015 22:46Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Racjonalne wyjaśnienie objawień
Ocena 1 na 1
Jak każdy wie mózg oszukuje nas niemal na każdym kroku - czy to we śnie, czy to na jawie. Chciałbym skupić się w tej wypowiedzi na śnie. Miałem szczęście lub nieszczęście doświadczyć fałszywych przebudzeń. Jest to stan w którym ciało jeszcze śpi, a mózg się wybudza. Dochodzi wówczas do wymieszania snu z jawą. Wygląda to tak: budzisz się we własnym łóżku (tak ci się wydaje) i idziesz np umyć zęby, dokonujesz normalnych porannych czynności, potem nie wiedząc czemu znów się budzisz (teraz już naprawdę). Miałem przypadek, że coś ze mnie ściągało kołdrę, odwracałem się i nic. Podszedłem do tego racjonalnie i uznałem, że to wytwór mojego umysłu. Tak w ogóle zaczęła się moja przygoda ze świadomymi snami tzw lucid dreams.
Teraz pomyślmy co zobaczyłaby wierząca osoba - duchy, anioły, demony etc. Tak właśnie działają objawienia, są projekcją mózgu. Pomijając oszustów, którzy zmyślają, niektóre osoby naprawdę miały objawienia, lecz nie potrafiły ich zinterpretować jako wymieszanie snu z jawą. Co o tym sądzicie ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Pomijając oszustów, którzy zmyślają, niektóre osoby naprawdę miały objawienia
A skąd wiadomo, że są jacyś "oszuści, którzy zmyślają"?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
28-09-2015 14:37 
 Ocena 1 na 1
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>>Pomijając oszustów, którzy zmyślają, niektóre osoby naprawdę miały objawienia
>A skąd wiadomo, że są jacyś "oszuści, którzy zmyślają"?
>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Wszędzie są oszuści, świat nie jest idealny...
28-09-2015 14:54 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>Pomijając oszustów, którzy zmyślają, niektóre osoby naprawdę miały objawienia
>>A skąd wiadomo, że są jacyś "oszuści, którzy zmyślają"?
>Wszędzie są oszuści, świat nie jest idealny...
A skąd wiadomo, że kiedykolwiek ktokolwiek miał prawdziwe objawienie? Kto miał, kiedy, co i kto objawił?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-09-2015 16:17 
 Ocena 1 na 1
piotr653 (108 punktów)
>A skąd wiadomo, że kiedykolwiek ktokolwiek miał prawdziwe objawienie? Kto miał, kiedy, co i kto objawił?

Nie wiadomo, to wszystko jest kit. Bajka dla tych co nie maja czasu na dluzsze analizy i sledzenie rozwoju nauki, zamiast tego kupuja religijne bajdy.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>>>>Pomijając oszustów, którzy zmyślają, niektóre osoby naprawdę miały objawienia
>>>A skąd wiadomo, że są jacyś "oszuści, którzy zmyślają"?
>>Wszędzie są oszuści, świat nie jest idealny...
>A skąd wiadomo, że kiedykolwiek ktokolwiek miał prawdziwe objawienie? Kto miał, kiedy, co i kto objawił?
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

>
Pomijając oszustów, którzy zmyślają, niektóre osoby naprawdę miały objawienia, lecz nie potrafiły ich zinterpretować jako wymieszanie snu z jawą - tak napisałem.
Naprawdę nie lubię wybiórczości. Osobiście też nie wierzę w te brednie, jakoby Maryja czy Jezus lub inny Allah się komuś kiedykolwiek objawili. Napisałem o rzekomych objawieniach lecz tych w "realu". Objawienia senne - tu już działa wyobraźnia śniącego i wie on, że wydarzyło to się we śnie. Ja chciałem wyjaśnić przyczynę występowania rzekomych objawień na jawie i przekonania osób ich doświadczających, że to stało się naprawdę.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>A skąd wiadomo, że kiedykolwiek ktokolwiek miał prawdziwe objawienie? Kto miał, kiedy, co i kto objawił?
> Pomijając oszustów, którzy zmyślają, niektóre osoby naprawdę miały objawienia, lecz nie potrafiły ich zinterpretować jako wymieszanie snu z jawą - tak napisałem.
To konkretnie kto naprawdę miał objawienie, lecz nie potrafił go zinterpretować?
>Naprawdę nie lubię wybiórczości. Osobiście też nie wierzę w te brednie, jakoby Maryja czy Jezus lub inny Allah się komuś kiedykolwiek objawili. Napisałem o rzekomych objawieniach lecz tych w "realu". Objawienia senne - tu już działa wyobraźnia śniącego i wie on, że wydarzyło to się we śnie. Ja chciałem wyjaśnić przyczynę występowania rzekomych objawień na jawie i przekonania osób ich doświadczających, że to stało się naprawdę.
Jakieś dowody przedstawisz, że te na jawie są rzekome, a we śnie prawdziwe?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>To konkretnie kto naprawdę miał objawienie, lecz nie potrafił go zinterpretować?
Moim zdaniem każde objawienie to zła interpretacja snu. W ogóle interpretowanie snów jest absurdalne, bo to zlepek myśli człowieka ułożony w nieracjonalnym ciągu. A co do objawień takich jak np. w Fatimie, no cóż, jeżeli ktoś opowiada wspomnienia z 1917 roku w 1941 to wiele może to tej historii dodać. Ja osobiście jeżeli nie zobaczę, to nie uwierzę.

>Jakieś dowody przedstawisz, że te na jawie są rzekome, a we śnie prawdziwe?
Nie wyobrażam sobie, żeby zdrowy na umyśle człowiek widywał na jawie jakieś duchy, demony, anioły etc. Natomiast we śnie to już inna sprawa - każdy zdrowy człowiek (najczęściej wierzący) może doświadczyć snu w którym doświadcza czegoś na kształt objawień. Chrześcijanin widzi Jezusa lub Maryję, Hindus widzi Buddę, muzułmanin Allaha.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wszędzie są oszuści
Nie wszędzie, "tam gdzie nie ma oszustów" nie ma ich na 100%.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>>Wszędzie są oszuści
>Nie wszędzie, "tam gdzie nie ma oszustów" nie ma ich na 100%.
>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Jeżeli tak stawiasz sprawę to mogę powiedzieć, że w moim pokoju nie ma oszustów, bo jestem w nim tylko ja. Chodzi mi różne grupy społeczne, wyznawców różnych religii etc - czyli grupy ludzi.
"Tam gdzie nie ma oszustów" nie ma ich na 100%" - tu masz rację. Ale oszuści istnieją, nieprawdaż ?
30-09-2015 17:53 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>w moim pokoju nie ma oszustów
Właśnie: nie tylko "grupy bez oszustów" są grupami bez oszustów, niektóre z tych grup da się inaczej zdefiniować.

> oszuści istnieją, nieprawdaż ?
No ale jednak nie wszędzie.

A ponieważ gdzieniegdzie oszustów nie ma, powstaje pytanie skąd wiesz, że wśród tych, którzy deklarują, że mają objawienia oszuści się zdarzają?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
> A ponieważ gdzieniegdzie oszustów nie ma, powstaje pytanie skąd wiesz, że wśród tych, którzy deklarują, że mają objawienia oszuści się zdarzają?

Wiem, ponieważ to dobry interes. Ludzie pragną wzmacniać swoją wiarę także na świadectwach objawień, opętań etc. Niestety niektórzy tę naiwność wykorzystują i umiejętnie kłamiąc otrzymują wymierne korzyści w formie datków - to głównie w USA. Gdzie występuje naiwność, tam są oszuści.
A moim zdaniem wiara jest naiwnością. Oszuści nie istnieją bez ludzi naiwnych, pasożyt nie istnieje bez żywiciela.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>wiara jest naiwnością
Więc czemu wierzysz, że "niektóre osoby naprawdę miały objawienia"?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>>wiara jest naiwnością "niektóre osoby naprawdę miały objawienia"?=

Może się nieściśle wypowiedziałem. Chodzi mi o to, że w przeciwieństwie do oszustów, którzy liczą na zysk, niektóre osoby (za pewne bardzo wierzące) wierzyły, że doznały objawień. Chodzi mi o to, że niektórzy rzeczywiście mieli jakiś sen w którym jakaś postać do nich mówiła, a oni zinterpretowali ją jako Boga, Maryję lub Jezusa, zamiast podejść do tego bardziej racjonalnie. Bywa tak w snach, że widzimy coś co chcemy zobaczyć lub spotykamy się z kim chcemy się spotkać. Być może gdybym wziął te stwierdzenie w cudzysłów, obyło by się bez tego nieporozumienia. Mój błąd.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Chodzi mi o to, że w przeciwieństwie do oszustów, którzy liczą na zysk, niektóre osoby (za pewne bardzo wierzące) wierzyły, że doznały objawień.
Tylko skąd można wiedzieć, że ktokolwiek w swoje objawienia wierzy? Przecież każdy może być oszustem!

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>Tylko skąd można wiedzieć, że ktokolwiek w swoje objawienia wierzy? Przecież każdy może być oszustem!

Tak samo można powiedzieć, iż każdy może kłamać, że wierzy w Boga. Czy uważasz, że terrorysta-samobójca wysadzający się w imię Allaha nie wierzy ? Jeżeli ktoś wierzący śni i we śnie "zobaczy Boga" to jak może zareagować ? Przecież już wierzy i bez tego snu. On nie wierzy w swoje objawienie, on tego po prostu doświadcza.
01-10-2015 09:27 
 Ocena-1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Czy uważasz, że terrorysta-samobójca wysadzający się w imię Allaha nie wierzy ?
Wierzy ślepo, wiara dzieli się na ślepą i widzącą...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Tylko skąd można wiedzieć, że ktokolwiek w swoje objawienia wierzy? Przecież każdy może być oszustem!
>Tak samo można powiedzieć, iż każdy może kłamać, że wierzy w Boga. Czy uważasz, że terrorysta-samobójca wysadzający się w imię Allaha nie wierzy ?
Czyli uważasz, że dowodem wiary jest poświęcenie za nią życia. Ale z tego wynika, że wg Ciebie wiarygodny wyznawca to martwy wyznawca, zatem nadal nie masz komu przypisać wiary.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>Czyli uważasz, że dowodem wiary jest poświęcenie za nią życia.
Na pewno jednym z nich jest. Mogę się sugerować między innymi takimi czynami. Niektórzy oddają życie. Co do reszty - nie potrafię czytać w myślach. Temat poruszyłem ponieważ nie raz próbowałem zrozumieć tych ludzi (wierzących). Jeśli ktoś idzie do klasztoru, czy do seminarium to raczej wierzy (oczywiście nie wszyscy) - to też jest poświęcenie życia (lecz w innym sensie). Zaraz odpowiesz - skąd wiem, w jakim innym sensie ? To bezcelowe.
>Ale z tego wynika, że wg Ciebie wiarygodny wyznawca to martwy wyznawca, zatem nadal nie masz komu przypisać wiary.
Podałem przykład (może trochę drastyczny).
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jeśli ktoś idzie do klasztoru, czy do seminarium to raczej wierzy (oczywiście nie wszyscy) - to też jest poświęcenie życia
No właśnie: nie wszyscy. Więc może "wszyscy nie"?

>Temat poruszyłem ponieważ nie raz próbowałem zrozumieć tych ludzi (wierzących).
Nie mogę pojąć na jakiej podstawie wykluczasz, że tzw. "wierzący" to sami oszuści.

Dzielisz "wierzących" na szczerych i oszustów, ale nie wiem co skłania Cię do takiego ich postrzegania.

A ateiści - czy i oni oszukują?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-10-2015 03:30 
 Ocena 1 na 1
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>No właśnie: nie wszyscy. Więc może "wszyscy nie"?
Pytanie: jakiego potrzebujesz dowodu, aby uwierzyć komuś, że wierzy ? Tobie chyba chodzi o to, że ludzie myślą, że wierzą, a podświadomie - nie. To możliwe, ale wiara odnosi się do świadomości. Zachowanie człowieka: to co mówi, jak mówi, co czyni, czy żyje zgodnie ze swoimi zasadami (zasadami wiary) - między innymi po tym można poznać czy ktoś wierzy. Osobiście uważam, że wierzących jest mało (szczerych, no bo chyba nieszczerzy nie wierzą?).
>Nie mogę pojąć na jakiej podstawie wykluczasz, że tzw. "wierzący" to sami oszuści.
Chociażby z faktu istnienia terrorystów-samobójców wysadzających się z imieniem Allaha na ustach. Ja wierzę, nie jestem oszustem - wierzysz mi ?
>Dzielisz "wierzących" na szczerych i oszustów, ale nie wiem co skłania Cię do takiego ich postrzegania.
Nie podzieliłem tak wierzących tylko tych deklarujących doznanie objawień.
>A ateiści - czy i oni oszukują?
Jaki by to miało sens ? Oni raczej poszukują...
02-10-2015 14:33 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>jakiego potrzebujesz dowodu, aby uwierzyć komuś, że wierzy ?
Gdyby doktryna jego religii była oparta o przesłanki niesprzeczne z pozostałymi deklaracjami tego wierzącego, to nie byłoby powodu negować jego przekonań.

>Tobie chyba chodzi o to, że ludzie myślą, że wierzą, a podświadomie - nie. To możliwe, ale wiara odnosi się do świadomości.
Raczej o to, że w kruchcie ludzie zdrowy rozsądek spychają do podświadomości.

>Zachowanie człowieka: to co mówi, jak mówi, co czyni, czy żyje zgodnie ze swoimi zasadami (zasadami wiary) - między innymi po tym można poznać czy ktoś wierzy.
Zasady wiary są takie, że każdy człowiek może doznać objawienia, ale mojemu objawieniu jakoś nikt nie wierzy. Czyli nie spotkałam jeszcze nikogo, kto swoją postawą dowiódłby swojej wiary.

>Osobiście uważam, że wierzących jest mało
Nawet bardzo...

>>Nie mogę pojąć na jakiej podstawie wykluczasz, że tzw. "wierzący" to sami oszuści.
>Chociażby z faktu istnienia terrorystów-samobójców wysadzających się z imieniem Allaha
Nie uwzględniłeś alternatywy, przy której wysadzenie się może być fraszką.

>nie jestem oszustem - wierzysz mi ?
"W tej chwili kłamię" - wierzysz mi?

>>A ateiści - czy i oni oszukują?
>Jaki by to miało sens ?
Uniknięcie obowiązku wysadzenia się w powietrze.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Duch Prawdy (14787 punktów)
Mózg\umysł projektuje obrazy na bazie wiedzy, którą nabył, dlatego buddysta "rozmawia" we śnie z Buddą, muzułmanin z Mahometem, żyd z Mojżeszem, demonem, chrześcijanin z Jezusem, aniołem, hinduista z Kriszną... itd. itp. Dlatego należy oddzielić duchowy przekaz\duchową treść przesłania od "osoby", która to przesłanie niby przekazuje. Projekcją umysłu są "osoby", natomiast duchowa treść już niekoniecznie musi być projekcją, lecz może pochodzić od Boga=Ducha, tym bardziej, gdy w zawartości przesłania są nowe duchowe treści, wartości. Jeśli Bóg nie istnieje to mózg sam się otwiera na nowe treści, ale jeśli istnieje to one są wieczne, a mózg je tylko wyciąga z wieczności do teraźniejszości. Podobnie może być z świadomością, z wiecznej boskiej Jaźni człowiek dzięki ewolucji mózgu wyciągnął\uświadomił sobie "Ja Jestem". Jeśli ewolucja jest boskim programem to przebiega w dwóch płaszczyznach, fizycznej - ewolucja mózgu i psychicznej - ewolucja umysłu - odkrywanie, poznawanie, wyciąganie z boskiej wiecznej Jaźni. Jeśli Bóg nie istnieje to ewolucyjny rozwój mózgu\umysłu jest samodzielny, nie wyciąga z boskiej Jaźni, bo ta nie istnieje. Wierzysz albo nie wierzysz, wybór należy do Ciebie. Znamiennym jest, że właśnie we śnie często filozofowie, naukowcy odkrywają nowe treści, budzą się i zapisują, żeby im nie umknęło. Umysł we śnie pracuje jakby w czystszym środowisku, nie obciążonym niepotrzebną, przeszkadzającą wiedzą, która jest na jawie.
Miałem sen, który być może wskazuje, że Bóg\boska Jaźń istnieje i potrafi przewidzieć przyszłość:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,676858#w676993


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
29-09-2015 11:06 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Projekcją umysłu są "osoby", natomiast duchowa treść już niekoniecznie musi być projekcją, lecz może pochodzić od Boga=Ducha, tym bardziej, gdy w zawartości przesłania są nowe duchowe treści, wartości.

Nie ma żadnej racjonalnej przesłanki, aby treść marzenia sennego traktować jako boski przekaz. To (zawodne) rozumowanie przez analogię do sytuacji na jawie. Podobnie sny o zmarłych w żadnym wypadku nie są dowodem ich istnienia niezależnego od śniącej świadomości. Treści marzeń sennych mają wyłącznie ziemski rodowód, a tam, gdzie kończy się wyobraźnia, pojawia się abstrakcja (słowo), którego sens osadzony jest również w ziemskim doświadczeniu (abstrahuje się od tego, co ziemskie, a abstrakt istnieje wyłącznie dzięki podmiotowej procedurze i wraz z nią - znika). Dobrze ilustruje to drzeworyt Hollara przedstawiający sen Jakuba:



pl.wikipedia.org/wiki/Drabina_Jakuba


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Nie ma żadnej racjonalnej przesłanki, aby treść marzenia sennego traktować jako boski przekaz.
Taką przesłanką może jest świadomość człowieka jako część boskiej świadomości:
www.deon.p(*)wde-jest-nasza-swiadomosc.html
strefataje(*)a-twierdzi-polska-uczona/xn2nx
natemat.pl(*)sci-mowi-holenderski-kardiolog
www.instyt(*)5›ć_człowieka.jpeg


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Podobnie sny o zmarłych w żadnym wypadku nie są dowodem ich
> istnienia niezależnego od śniącej świadomości. Treści marzeń
> sennych mają wyłącznie ziemski rodowód, a tam, gdzie kończy się
> wyobraźnia, pojawia się abstrakcja (słowo),
> którego sens osadzony jest również w ziemskim doświadczeniu

Jestem podobnego zdania - sny świadczą tylko o nas, naszych dziennych doświadczeniach ewent. ukrytych treściach, których się domyślamy, ale nie mamy odwagi sie z nimi zmierzyć. Swoją drogą sen to ciekawy mechanizm, posiadający wielorakie funkcje dla utrzymania równowagi organizmu.
Z ciekawych rzeczy - gdzieś słyszałem o iluzji przesuwania czasu we śnie. Człowiekowi po paru dniach zdaje się, że śnieniem o zdarzeniu wyprzedził czas danego zdarzenia.
Częste bywa również "wkomponowanie" zewnętrznych odgłosów w sen. Miałem kiedyś sen, gdzie uczestniczyłem w bitwie. W koło rozrywały się bomby, żołnierze ładowali z karabinów etc.
Okazało się, że był to 1 września, matka rano puściła głośno radio, z którego leciało wiadomo co

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
30-09-2015 15:31 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Częste bywa również "wkomponowanie" zewnętrznych odgłosów w sen. Miałem kiedyś sen, gdzie uczestniczyłem w bitwie. W koło rozrywały się bomby, żołnierze ładowali z karabinów etc.
>Okazało się, że był to 1 września, matka rano puściła głośno radio, z którego leciało wiadomo co

Takie wkomponowanie dźwięku jak i innych wrażeń zmysłowych jak zimna, gorąca, bólu, dotyku, ucisku itp jest dośc powszechne.

Wyobraź sobie...
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Miałaś tak kiedyś Tygrysko?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
30-09-2015 15:46 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Miałaś tak kiedyś Tygrysko?
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Miewam tak notorycznie. Zupełnie niedawno śnił mi się miauczący kot i snił się tak długo aż się obudziłam i wypuściłam go z pokoju
Gdy jest za gorąco śni mi się że się duszę, topię albo coś równie nieprzyjemnego.
Gdy jest za zimno śni mi się że idę przez zimowy las albo siedzę w opuszczonej chacie i wszędzie śnieg.


Wyobraź sobie...
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Miałem sen, który być może wskazuje, że Bóg\boska Jaźń (..)

Nie tylko ten. Jakość wniosków Ducha Prawdy płynących z jego snów zaświadcza sam Duch Prawdy swoimi dalszymi czynami (wpisami):
www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262#w666928

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>objawienia, lecz nie potrafiły ich zinterpretować jako wymieszanie snu z jawą. Co o tym sądzicie ?<
Sądzę, że się zgadzam. Mózg naprawdę potrafi płatać nam figle.
Świadome sny powiadasz? To możliwe?
28-09-2015 10:16 
 Ocena 1 na 1
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>>objawienia, lecz nie potrafiły ich zinterpretować jako wymieszanie snu z jawą. Co o tym sądzicie ?<
>Sądzę, że się zgadzam. Mózg naprawdę potrafi płatać nam figle.
>Świadome sny powiadasz? To możliwe?
>
Możliwe. Niektórzy budzą tę zdolność spontanicznie, inni używają różnych technik.
Spring (1174 punktów)
> Jak każdy wie mózg oszukuje nas niemal na każdym kroku - czy to we śnie, czy to na jawie.
Pierwsze słyszę. Jeśli oszukuje, być może czas go zmienić.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>> Jak każdy wie mózg oszukuje nas niemal na każdym kroku - czy to we śnie, czy to na jawie.
>Pierwsze słyszę. Jeśli oszukuje, być może czas go zmienić.
>
Ha ha, i po co ten sarkazm ?
28-09-2015 21:53 
 Ocena 3 na 3
Spring (1174 punktów)
>Ha ha, i po co ten sarkazm ?
W zasadzie diogenes poniżej odpowiedział.

Trudno jest inaczej ustosunkować się do absurdu jak tylko kolejnym absurdem. Ale nie przejmuj się, na tym forum istnieją i tacy, co utrzymują że są w niewoli własnego mózgu, który podejmuje decyzje za nich. Więc jakby nie patrzeć mózg płatający figle jest bardziej zabawnym przypadkiem
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>>Ha ha, i po co ten sarkazm ?
>W zasadzie diogenes poniżej odpowiedział.
>Trudno jest inaczej ustosunkować się do absurdu jak tylko kolejnym absurdem. Ale nie przejmuj się, na tym forum istnieją i tacy, co utrzymują że są w niewoli własnego mózgu, który podejmuje decyzje za nich. Więc jakby nie patrzeć mózg płatający figle jest bardziej zabawnym przypadkiem
Ja się przejmuję ? Jeżeli uważasz, że nie istnieje coś takiego jak np. złudzenie optyczne - to nie moja sprawa.
29-09-2015 09:37 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>Ja się przejmuję ?
Nie mam pojęcia.

>Jeżeli uważasz, że nie istnieje coś takiego jak np. złudzenie optyczne - to nie moja sprawa.
Rzeczywiście, uważanie to sprawa osobista. Dysfunkcja bądź niedoskonałość organu nie oznacza, że ów ma swą niezależną od właściciela świadomość i postanowił oszukiwać.
farmer (22440 punktów)
>>Ja się przejmuję ?
>Nie mam pojęcia.
>>Jeżeli uważasz, że nie istnieje coś takiego jak np. złudzenie optyczne - to nie moja sprawa.
>Rzeczywiście, uważanie to sprawa osobista. Dysfunkcja bądź niedoskonałość organu nie oznacza, że ów ma swą niezależną od właściciela świadomość i postanowił oszukiwać.

Relacje nie są jednak partnerskie w procesie komunikacji. Powiedzieć sobie że się nie pali od jutra to raczej pobożne życzenie.

A jak walczę z nałogiem to z kim walczę ze sobą.....przecież tego chce i nie?
Spring (1174 punktów)
>Powiedzieć sobie że się nie pali od jutra to raczej pobożne życzenie.
Wielu udowodniło, że rzucić można, chociaż być może nie w jeden dzień.

>A jak walczę z nałogiem to z kim walczę ze sobą.....przecież tego chce i nie?
Właśnie tak, z samym sobą, a nie z mózgiem

To, że człowiek ma w sobie zakodowanych wiele różnych i często sprzeczny wzorców postępowania, jest zaletą, ponieważ pozwala na większą elastyczność niż gdyby był tylko jeden algorytm, jak w maszynie. Jednak w tym wypadku należy nauczyć się nad sobą panować i unikać rozdwojenia jaźni
29-09-2015 22:12 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Powiedzieć sobie że się nie pali od jutra to raczej pobożne życzenie.
>Wielu udowodniło, że rzucić można, chociaż być może nie w jeden dzień.

Można w jeden dzień. Wystarczy odpowiednio silna motywacja.

Może w tej dyskusji odpowiedniejsze byłoby słowo "umysł"
Rzucając nałóg człek walczy z własnym umysłem, który przekazuje sprzeczne informacje: nie chcesz palić/zwariujesz jeżeli zaraz nie zapalisz, nawykami, ciałem które żąda substancji i fizycznie się sprzeciwia przez ból.



Wyobraź sobie...
30-09-2015 09:56 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>Może w tej dyskusji odpowiedniejsze byłoby słowo "umysł"
>Rzucając nałóg człek walczy z własnym umysłem, który przekazuje sprzeczne informacje: nie chcesz palić/zwariujesz jeżeli zaraz nie zapalisz, nawykami, ciałem które żąda substancji i fizycznie się sprzeciwia przez ból.

Mózg, umysł i "JA" jest tylko jedno, mimo że strukturalnie jest złożone, nie ma potrzeby oddzielenia umysłu czy też mózgu od "JA", bo co zostaje w konsekwencji?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Mózg, umysł i "JA" jest tylko jedno, mimo że strukturalnie jest złożone, nie ma potrzeby oddzielenia umysłu czy też mózgu od "JA", bo co zostaje w konsekwencji?
Wiara w wieczny umysł "JAm jest".

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
farmer (22440 punktów)
>>Powiedzieć sobie że się nie pali od jutra to raczej pobożne życzenie.
>Wielu udowodniło, że rzucić można, chociaż być może nie w jeden dzień.

Ja nie o tym.
A o komunikacji mózgu a raczej relacjach.

>>A jak walczę z nałogiem to z kim walczę ze sobą.....przecież tego chce i nie?
>Właśnie tak, z samym sobą, a nie z mózgiem

Którym sobą na rzecz którego? I co to zmienia skoro mówisz nie robisz tak?
To "sobą" jest w mózgu pod dyktando innego sobie?

> To, że człowiek ma w sobie zakodowanych wiele różnych i często sprzeczny wzorców postępowania, jest zaletą, ponieważ pozwala na większą elastyczność niż gdyby był tylko jeden algorytm, jak w maszynie. Jednak w tym wypadku należy nauczyć się nad sobą panować i unikać rozdwojenia jaźni

Zostaw na razie rozdwojenie jaźni bo to inna bajka.

Skoro TY wypowiadasz TAK to po co dyskutujesz jeszcze z sobą. Inna część mózgu neguje te słowa.

Zaznaczę że interesuje mnie ten temat i bardziej zależy mi nawet na linkach do artykułów niż przepychanki.

Warto jeśli potrafisz, opisać układ decyzyjny w rozbiciu na elementy niech będą nawet opisane "opisowo" wtedy łatwiej będzie skupić się na zrozumieniu walczę z sobą.
29-09-2015 23:46 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Warto jeśli potrafisz, opisać układ decyzyjny w rozbiciu na elementy niech będą nawet opisane "opisowo" wtedy łatwiej będzie skupić się na zrozumieniu walczę z sobą.
Że się wtrącę, jest podświadomość, która przesyła do świadomości sygnały o podstawowych potrzebach odbierane z otoczenia i z samego ciała. Jestem głodny, zimno, trzeba coś wypić, zapalić... Podświadomość zawsze bezrefleksyjnie dąży do przyjemności i lub wyeliminowania stanów nieprzyjemnych.

A świadomość kalkuluje czy w ogóle warto i w jaki zaspokoić daną potrzebę. W przypadku nałogów duże znaczenie ma samodyscyplina, dokładniej umiejętność jej zachowania, motywacja nie jest aż tak ważna. Podświadomość jest podstępna, stara się dopiąć swego, uniknąć nieprzyjemności, ale ostatecznie to wyższe struktury decydują. Dlatego człowiek zdrowy jest w stanie zarówno zagłodzić się na śmierć, jeśli uzna że to słuszne, albo rzucić palenie w jednej chwili. Może ewentualnie rozkładać to rzucenie w czasie, np. wydłużając przerwy między papierosami, aby łagodzić skutki nagłego odstawienia.
farmer (22440 punktów)
>>Warto jeśli potrafisz, opisać układ decyzyjny w rozbiciu na elementy niech będą nawet opisane "opisowo" wtedy łatwiej będzie skupić się na zrozumieniu walczę z sobą.
>Że się wtrącę,

asz proszę

>jest podświadomość
>A świadomość

Owszem to elementarne. Ale jak łapię za czipsy to pomidory nie krzyczą do mnie hej stary weź mnie jestem zdrowa a czipsy nie mówią nie słuchaj to hiszpański badziew pryskany koło pomidora to nawet nie stało.

"JA" umownie decyduje na co się decyduje. Na poziomie "mózgu" jest inaczej...bazar myśli i świecidełek wszyscy się przekrzykują a w gruncie rzeczy to....ja a słucham.

Pomidora nie muszę słuchać.


Spring (1174 punktów)
> Którym sobą na rzecz którego? I co to zmienia skoro mówisz nie robisz tak?
> To "sobą" jest w mózgu pod dyktando innego sobie

>Zostaw na razie rozdwojenie jaźni bo to inna bajka.

Pytasz którym sobą, twierdząc że istnieje jeszcze inne "JA" cokolwiek dyktujące, zarazem uważając, że nie jest to żadne rozdwojenie.

Lekki brak opanowania nie kwalifikuje się jako jeszcze stan patologiczny, ale tylko do momentu gdy niekontrolowane zachowania nie wyrządzają poważnej szkody sobie i otoczeniu. Być może nie ma stanu idealnego pełnej samokontroli, gdyż człowiek reaguje nieustannie na wiele różnorodnych bodźców i powinien wybierać. Tym niemniej długotrwale nawyki, a tym bardziej uzależnienia chemiczne można zmieniać i eliminować, jednak z zastrzeżeniem, że z wiekiem coraz trudniej to przychodzi.

>Skoro TY wypowiadasz TAK to po co dyskutujesz jeszcze z sobą. Inna część mózgu neguje te słowa.

To ciągle ten sam "JA", jak pisałem wcześniej to wielka zaleta umysłu ludzkiego, że nie działa jak jeden niby spójny algorytm, ale heurystycznie potrafi jednocześnie ocenić zalety i wady, spojrzeć wielostronnie. Decydentem zawsze pozostaję ja i lepiej by było gdybym nie wytworzył w sobie dodatkowej wirtualnej osobowości.

> Warto jeśli potrafisz, opisać układ decyzyjny w rozbiciu na elementy niech będą nawet opisane "opisowo" wtedy łatwiej będzie skupić się na zrozumieniu walczę z sobą.

Niestety chyba jeszcze długa droga do pełnego poznania ludzkiego umysłu, jednak wystarczającym jest na daną chwilę taki poziom abstrakcji, na którym człowiek dostrzega sprzeczności w sobie i potrafi je eliminować.
03-10-2015 12:51 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Niestety chyba jeszcze długa droga do pełnego poznania ludzkiego umysłu, jednak wystarczającym jest na daną chwilę taki poziom abstrakcji, na którym człowiek dostrzega sprzeczności w sobie i potrafi je eliminować.

Otóż to. Dlatego nic nie twierdzę a pytam. Z jednej strony potoczny opis ułatwia rozmowę z drugie strony prowadzi na manowce.

"JA" najbardziej podchodzi mi pod "emulator" tworzony na potrzeby.
Spring (1174 punktów)
>"JA" najbardziej podchodzi mi pod "emulator" tworzony na potrzeby.

Ponieważ osobowość nie jest monolitem, tylko jest złożona z wielu rożnych programów, czasem będących w sprzeczności. Jednak ostatecznie psychika człowieka dąży do zachowania spójności, inaczej osobowość się rozpada.
10-10-2015 12:21 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>"JA" najbardziej podchodzi mi pod "emulator" tworzony na potrzeby.
>Ponieważ osobowość nie jest monolitem, tylko jest złożona z wielu rożnych programów, czasem będących w sprzeczności. Jednak ostatecznie psychika człowieka dąży do zachowania spójności, inaczej osobowość się rozpada.

Ale ta opisowość przeszkadza bo to jak wyodrębniać CIASTO z CIASTA lub dopisać nazwę Pijany Izydor (polecam smaczne)
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Dysfunkcja bądź niedoskonałość organu nie oznacza, że ów ma swą niezależną od właściciela świadomość i postanowił oszukiwać.
>
Nigdy nie napisałem, że organ ma swoją świadomość.
Spring (1174 punktów)
>Dysfunkcja bądź niedoskonałość organu nie oznacza, że ów ma swą niezależną od właściciela świadomość i postanowił oszukiwać.
>>
>Nigdy nie napisałem, że organ ma swoją świadomość.
>
Nieświadome mijanie się z faktami nazywa się pomyłką.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>Nieświadome mijanie się z faktami nazywa się pomyłką.
FAKTY to ty oglądasz na TVN.
diogenes (42753 punktów)
>ciało jeszcze śpi, a mózg się wybudza.

A mózg to nie ciało? Nie bardzo pojmuję dualizm ciała i mózgu...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>>ciało jeszcze śpi, a mózg się wybudza.
>A mózg to nie ciało? Nie bardzo pojmuję dualizm ciała i mózgu...
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Tu przyznaję - źle się wyraziłem. Chodziło mi o niedokończony proces wybudzania.
wsx666 (1067 punktów)
> Miałem szczęście lub nieszczęście doświadczyć fałszywych
>przebudzeń. Jest to stan w którym ciało jeszcze śpi, a mózg się wybudza. Dochodzi wówczas do
>wymieszania snu z jawą. Wygląda to tak: budzisz się we własnym łóżku (tak ci się wydaje) i idziesz
>np umyć zęby, dokonujesz normalnych porannych czynności, potem nie wiedząc czemu znów się budzisz
>(teraz już naprawdę). Miałem przypadek, że coś ze mnie ściągało kołdrę, odwracałem się i nic.
>Podszedłem do tego racjonalnie i uznałem, że to wytwór mojego umysłu. Tak w ogóle zaczęła się moja
>przygoda ze świadomymi snami tzw lucid dreams.

Piszesz, że doświadczyłeś fałszywych przebudzeń, to raczej nie to samo co 'lucid dreams'.
Świadome sny to takie, w których nie masz fałszywego przebudzenia, tylko w czasie snu, w którym powiedzmy, że śni ci się spacer po lesie, nagle uświadamiasz sobie, bez przebudzania się, że to sen. Dalej idziesz sobie łąką, ale już świadomie, wiesz że to sen i możesz zrobić cokolwiek chcesz, oglądać okolice, rozmawiać z ludźmi, cały czas wiedząc, że to tylko sen, to efekt odzyskania świadomości podczas snu. To właśnie 'lucid dreams', czyli świadome sny. Kiedy przyśni ci się, ze się budzisz robisz coś, a potem budzisz się naprawdę, to po prostu sen o budzeniu się a nie 'SEN ŚWIADOMY'...
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>> Miałem szczęście lub nieszczęście doświadczyć fałszywych
>>przebudzeń. Jest to stan w którym ciało jeszcze śpi, a mózg się wybudza. Dochodzi wówczas do
>>wymieszania snu z jawą. Wygląda to tak: budzisz się we własnym łóżku (tak ci się wydaje) i idziesz
>>np umyć zęby, dokonujesz normalnych porannych czynności, potem nie wiedząc czemu znów się budzisz
>>(teraz już naprawdę). Miałem przypadek, że coś ze mnie ściągało kołdrę, odwracałem się i nic.
>>Podszedłem do tego racjonalnie i uznałem, że to wytwór mojego umysłu. Tak w ogóle zaczęła się moja
>>przygoda ze świadomymi snami tzw lucid dreams.
>Piszesz, że doświadczyłeś fałszywych przebudzeń, to raczej nie to samo co 'lucid dreams'.
>Świadome sny to takie, w których nie masz fałszywego przebudzenia, tylko w czasie snu, w którym powiedzmy, że śni ci się spacer po lesie, nagle uświadamiasz sobie, bez przebudzania się, że to sen. Dalej idziesz sobie łąką, ale już świadomie, wiesz że to sen i możesz zrobić cokolwiek chcesz, oglądać okolice, rozmawiać z ludźmi, cały czas wiedząc, że to tylko sen, to efekt odzyskania świadomości podczas snu. To właśnie 'lucid dreams', czyli świadome sny. Kiedy przyśni ci się, ze się budzisz robisz coś, a potem budzisz się naprawdę, to po prostu sen o budzeniu się a nie 'SEN ŚWIADOMY'...

Napisałem, że od czasu tego fałszywego przebudzenia zacząłem mieć (a w zasadzie miewać) świadome sny, a nie, że utożsamiam fałszywe przebudzenie ze świadomym snem. Paraliże senne, świadome sny, fałszywe przebudzenia - wszystkiego doświadczyłem, więc mogę pisać na swoim przykładzie. Ze świadomym snem jest tak jak napisałeś, z tym, że istnieje jeszcze możliwość kreacji scenerii, rzeczy, ludzi. Wszystko zależy od zaawansowania śniącego.
wsx666 (1067 punktów)

>Napisałem, że od czasu tego fałszywego przebudzenia zacząłem mieć (a w zasadzie miewać) świadome sny, a nie, że utożsamiam fałszywe przebudzenie ze świadomym snem. Paraliże senne, świadome sny, fałszywe przebudzenia - wszystkiego doświadczyłem, więc mogę pisać na swoim przykładzie. Ze świadomym snem jest tak jak napisałeś, z tym, że istnieje jeszcze możliwość kreacji scenerii, rzeczy, ludzi. Wszystko zależy od zaawansowania śniącego.
>

Ja tez piszę na własnym przykładzie. Od dziecka mam bardzo realistyczne, długie i wyraźne sny. Doświadczyłem w swoim życiu raptem 5 świadomych snów, spontanicznie tak samo z siebie, bez stosowania żadnej techniki, też śniło mi się kilka razy,że się budzę, raz nawet śniło mi się, ze się budzę, potem jeszcze raz i dopiero za 3 razem obudziłem się naprawdę. Miałem też 3-4 sny, które śmiało mogę nazwać 'proroczymi' w sensie mojego życia, nie całego świata czy coś. Pamiętam je dokładnie pomimo upływu lat. Sprawdziło się dokładnie to co mi się przyśniło, jak scenariusz spisany na kartce. Nie mówię, że wierzę w sny prorocze, ale przyznam, ze zarówno świadome sny, jaki prorocze, dają naprawdę sporo do myślenia każdemu sceptykowi na temat natury naszego istnienia. Ja osobiście po doświadczeniu świadomych snów, stwierdziłem, ze nie miał bym nic przeciwko temu, aby się więcej nie obudzić i po prostu żyć tam, we śnie. We świadomym śnie doświadcza się bycia w normalnym świecie jak nasz ten realny ale ma się świadomość braku jakichkolwiek konsekwencji, ponieważ to SEN i wiemy, że możemy robić cokolwiek nam się zachce i będziemy to czuli jak w realnym świecie ale bez względu i uwagi na konsekwencje. To taka prawdziwa symulacja z której w każdej chwili można się ewakuować, czyli obudzić. Wyobraźcie sobie jakie to daje możliwości.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>>
>Ja tez piszę na własnym przykładzie. Od dziecka mam bardzo realistyczne, długie i wyraźne sny. Doświadczyłem w swoim życiu raptem 5 świadomych snów, spontanicznie tak samo z siebie, bez stosowania żadnej techniki, też śniło mi się kilka razy,że się budzę, raz nawet śniło mi się, ze się budzę, potem jeszcze raz i dopiero za 3 razem obudziłem się naprawdę. Miałem też 3-4 sny, które śmiało mogę nazwać 'proroczymi' w sensie mojego życia, nie całego świata czy coś. Pamiętam je dokładnie pomimo upływu lat. Sprawdziło się dokładnie to co mi się przyśniło, jak scenariusz spisany na kartce. Nie mówię, że wierzę w sny prorocze, ale przyznam, ze zarówno świadome sny, jaki prorocze, dają naprawdę sporo do myślenia każdemu sceptykowi na temat natury naszego istnienia. Ja osobiście po doświadczeniu świadomych snów, stwierdziłem, ze nie miał bym nic przeciwko temu, aby się więcej nie obudzić i po prostu żyć tam, we śnie. We świadomym śnie doświadcza się bycia w normalnym świecie jak nasz ten realny ale ma się świadomość braku jakichkolwiek konsekwencji, ponieważ to SEN i wiemy, że możemy robić cokolwiek nam się zachce i będziemy to czuli jak w realnym świecie ale bez względu i uwagi na konsekwencje. To taka prawdziwa symulacja z której w każdej chwili można się ewakuować, czyli obudzić. Wyobraźcie sobie jakie to daje możliwości.

Nie wiem czy wiesz, ale przeprowadzano już eksperymenty ze świadomymi snami. Otóż wybrano kilka osób (zaawansowanych w świadomym śnieniu) - powiedziano im, żeby we śnie np. ścisnęli pięść (mówiono lewą czy prawą) i w paru przypadkach okazało się, że śniący rzeczywiście to robił. To już wyższy poziom zaawansowania. W świadomych snach nie masz też pełnej świadomości, tylko jej cząstkę.
wsx666 (1067 punktów)

>Nie wiem czy wiesz, ale przeprowadzano już eksperymenty ze świadomymi snami. Otóż wybrano kilka osób (zaawansowanych w świadomym śnieniu) - powiedziano im, żeby we śnie np. ścisnęli pięść (mówiono lewą czy prawą) i w paru przypadkach okazało się, że śniący rzeczywiście to robił. To już wyższy poziom zaawansowania. W świadomych snach nie masz też pełnej świadomości, tylko jej cząstkę.

Ja wiem, że przeprowadza się duże ilości badań związanych ze snami. To ważna dziedzina naukowa. Piszesz, że w świadomym śnie nie ma pełnej świadomości. Nie wiem co to dla ciebie oznacza nie pełna świadomość. Natomiast u mnie wyglądało to tak, że nagle we śnie idąc ulicą zdałem sobie sprawę, że to sen i tyle, byłem świadomy tego kim jestem w realnym świecie, i świadomy tego, że własnie leżę w łóżku w swoim domu i śpię. W tym śnie byłem tego w pełni świadomy, co nie zmieniało faktu, ze chodziłem po ulicy, patrzyłem na ludzi itp. Niesamowite uczucie.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>Ja wiem, że przeprowadza się duże ilości badań związanych ze snami. To ważna dziedzina naukowa. Piszesz, że w świadomym śnie nie ma pełnej świadomości. Nie wiem co to dla ciebie oznacza nie pełna świadomość.

Chodzi mi o to, że nie ma się dostępu do wszystkich wspomnień. Przynajmniej ja tak mam.

>Natomiast u mnie wyglądało to tak, że nagle we śnie idąc ulicą zdałem sobie sprawę, że to sen i tyle, byłem świadomy tego kim jestem w realnym świecie, i świadomy tego, że własnie leżę w łóżku w swoim domu i śpię. W tym śnie byłem tego w pełni świadomy, co nie zmieniało faktu, ze chodziłem po ulicy, patrzyłem na ludzi itp. Niesamowite uczucie.

Masz rację - to niesamowite przeżycie. Miałem raz świadomy sen i scenerią był Paryż. Choć nigdy tam nie byłem mogłem wznieść się w powietrze, latać wokół wieży Eifla i spoglądać na panoramę tego miasta. Ludzki mózg to naprawdę potężne narzędzie. Choć nie możliwe jest wykorzystanie mózgu w 100% na raz (bo by przepaliły się styki xD), to we śnie można używać różnych ośrodków w mózgu z większą wydajnością, niż nie śpiąc. Jeżeli normalnie człowiek wykorzystuje 6-12% wydajności mózgu, to we śnie być może wykorzystuje resztę potencjału.
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli normalnie człowiek wykorzystuje 6-12% wydajności mózgu<

Ten mit został już obalony.


Wyobraź sobie...
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>>Jeżeli normalnie człowiek wykorzystuje 6-12% wydajności mózgu<
>Ten mit został już obalony.
>
Wyobraź sobie...

Coś tam słyszałem, to ile % wykorzystuje mózg według aktualnej wiedzy ? 30-40% (samej energii pewnie dużo zużywa) ? W moim poście to nie ma wielkiego znaczenia ile % zużywamy (ważne, że nie 100%)
finerbijk (17282 punktów)
Ciekawie kontrolować swoje sny - co się śni i jak ten sen przebiega ze szczegółami - robiłem to jak byłem mały; na początku wymaga trochę zachodu, trzeba się przed zaśnięciem odpowiednio zaprogramować, po pewnym czasie zaczyna to nudzić i chce się normalnie wyspać.

Objawienia najprościej wywołać nie śpiąc przez 3-4 doby. Najpierw zaczynają się omamy słuchowe, potem też wzrokowe. Miałem tak ze dwa razy, nie że celowo nie spałem tyle, z innych przyczyn. Oczywiście, cały czas zdawałem sobie sprawę, że to robota skołowanego mózgu, ale i tak gadałem do tych zjaw Nigdy nie pojawiały się na wprost, ale zawsze w bocznym polu widzenia, coś szemrały między sobą - jeśli zjaw było więcej niż jedna - chichotały, wkurzające zjawisko. Kiedy się na nich skoncentruje uwagę to znikają, a pojawiają się kiedy obroty stają się wolniejsze.

Mnisi średniowieczni praktykujący tzw. heroiczny ascetyzm często m.in. pozbawiali się snu na dłużej. Na pewno znali ten powyższy skutek, i w ten sposób wywoływali sobie jakieś aniołki, matki boskie i inne podobne.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawie kontrolować swoje sny - co się śni i jak ten sen przebiega ze szczegółami - robiłem to jak byłem mały; na początku wymaga trochę zachodu, trzeba się przed zaśnięciem odpowiednio zaprogramować, po pewnym czasie zaczyna to nudzić i chce się normalnie wyspać.
Istnieje taka technika, żeby przed snem powtarzać sobie np. "to tylko sen" "to nie jest realne"... lecz nigdy tego nie sprawdzałem, mi jakoś pojawiały się spontanicznie (często gdy byłem zmęczony albo niewyspany).
>Objawienia najprościej wywołać nie śpiąc przez 3-4 doby. Najpierw zaczynają się omamy słuchowe, potem też wzrokowe. Miałem tak ze dwa razy, nie że celowo nie spałem tyle, z innych przyczyn. Oczywiście, cały czas zdawałem sobie sprawę, że to robota skołowanego mózgu, ale i tak gadałem do tych zjaw Nigdy nie pojawiały się na wprost, ale zawsze w bocznym polu widzenia, coś szemrały między sobą - jeśli zjaw było więcej niż jedna - chichotały, wkurzające zjawisko. Kiedy się na nich skoncentruje uwagę to znikają, a pojawiają się kiedy obroty stają się wolniejsze.
Ja najdłużej nie spałem 2 doby (nawet sudoku na prostym poziomie sprawiało mi trudności) i już było u mnie słabo z myśleniem, ale żadnych omamów nie miałem. Nie wiem jakby było po 3-4.
>Mnisi średniowieczni praktykujący tzw. heroiczny ascetyzm często m.in. pozbawiali się snu na dłużej. Na pewno znali ten powyższy skutek, i w ten sposób wywoływali sobie jakieś aniołki, matki boskie i inne podobne.
>
To ciekawe.
finerbijk (17282 punktów)
>Ja najdłużej nie spałem 2 doby (nawet sudoku na prostym poziomie sprawiało mi trudności) i już było u mnie słabo z myśleniem, ale żadnych omamów nie miałem.
Halucynacje pojawiają się po 72 godz. Oczywiście różnie to może być u różnych osób i w różnych warunkach.
29-09-2015 12:32 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Omamy i halucynacje wywołuje też pozbawienie bodźców czyli np zamknięcie w ciemnym, izolowanym od dźwięków pomieszczeniu.
Ludzie ociemniali doznają omamów wzrokowych.
finerbijk (17282 punktów)
>Omamy i halucynacje wywołuje też pozbawienie bodźców czyli np zamknięcie w ciemnym, izolowanym od dźwięków pomieszczeniu.
pl.wikipedia.org/wiki/Deprywacja_sensoryczna
Tylko to jest trochę coś innego niż, to o czym pisałem. Tutaj pojawiają się całe obrazy w głowie, przy braku snu zjawy widzi się i słyszy na tle realnego świata.

>Ludzie ociemniali doznają omamów wzrokowych.
Jeśli są niewidomi od urodzenia, to raczej nie mogą mieć takich omamów, a śnią sytuacje przeżywane z udziałem tych zmysłów, które są im dostępne.
29-09-2015 13:18 
 Ocena 3 na 3
4poryroku (951 punktów)

>pl.wikipedia.org/wiki/Deprywacja_sensoryczna
>Tylko to jest trochę coś innego niż, to o czym pisałem.

Dokładnie tak jak piszesz. Wizje w trakcie deprywacji są związane z aktywnością mózgu. Ten pozbawiony bodźców zew. tworzy "wizje" jak rozpędzony pociąg który nie zatrzymuję się od razu po naciśnięciu hamulca. Całkiem ciekawe doświadczenie chodź nie przykładałbym zbyt dużej wagi do tych wizji. W trakcie pierwszego floatingu miałem marzenie senne dotyczące rozbierania muru. Mur ciągnął się w nieskończoność ale miał wyrwę której ja byłem sprawcą.
30-09-2015 15:46 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> W trakcie pierwszego floatingu miałem marzenie senne dotyczące rozbierania muru.

Rozbierania, wyrwę.. no no, pewnie miało być napisane "otwór"
Podczas floatingu nie miałem wizji. Jeśli nawet przysnąłem, to była to raczej spokojna relaksujaca drzemka. Ale mózg przeważnie tracąc oparcie w ścianach i podłożu kreował wrażenie wirowania, lub żeglowania po wielkiej tafli wody nocą.
Wprawiał w poczucie lekkiej niepewności, ale w końcu przyjemnej.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
29-09-2015 14:14 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli są niewidomi od urodzenia, to raczej nie mogą mieć takich omamów, a śnią sytuacje przeżywane z udziałem tych zmysłów, które są im dostępne.<
Niewidomy- ten, ktory nie widzi od urodzenia, lub potocznie od wczesnego dzieciństwa
ociemniały- ten, ktory stracił wzrok. Specjalnie pisałam o ociemniałych.
29-09-2015 14:27 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Niewidomy- ten, ktory nie widzi od urodzenia, lub potocznie od wczesnego dzieciństwa
>ociemniały- ten, ktory stracił wzrok. Specjalnie pisałam o ociemniałych.
Jeśli tak jest jak piszesz, to oświeć autorów tych słowników
sjp.pwn.pl/szukaj/ociemniały.html
sjp.pl/niewidomy
29-09-2015 14:59 
 Ocena 4 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Niewidomy- ten, ktory nie widzi od urodzenia, lub potocznie od wczesnego dzieciństwa
>>ociemniały- ten, ktory stracił wzrok. Specjalnie pisałam o ociemniałych.
>Jeśli tak jest jak piszesz, to oświeć autorów tych słowników
>sjp.pwn.pl/szukaj/ociemniały.html
>sjp.pl/niewidomy<
sjp.pwn.pl/szukaj/niewidomy.html
Nie mam najmniejszego zamiaru. Ociemniały w słowniku to ten, który stracił wzrok czyli napisałam dobrze. O taką osobę mi chodziło, gdy pisałam o omamach.
Co do niewidomego, to posłużyłam się potocznym stosowaniem tego słowa. Po prostu w środowisku niewidzących tak odróżniamy niewidzących od dziecka i później. Jeżeli namieszałam to przepraszam. Istota sprawy czyli kwestia halucynacji nie została tu naruszona.

sjp.pwn.pl/szukaj/niewidomy.html
29-09-2015 15:18 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Co do niewidomego, to posłużyłam się potocznym stosowaniem tego słowa. Po prostu w środowisku niewidzących tak odróżniamy niewidzących od dziecka i później.
Masz rację, szukajcie a znajdziecie.. i jest tak jak mówisz: "Ludzi ze ślepotą wrodzoną nazywa się niewidomymi, zaś z nabytą ociemniałymi.[wiki]", to słowniki są tu nieprecyzyjne, definiując te słowa jako synonimy.
29-09-2015 15:47 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Masz rację, szukajcie a znajdziecie.. i jest tak jak mówisz: "Ludzi ze ślepotą wrodzoną nazywa się niewidomymi, zaś z nabytą ociemniałymi.[wiki]", to słowniki są tu nieprecyzyjne, definiując te słowa jako synonimy.
Oprócz niewidomych i ociemniałych są jeszcze ślepcy.., z ślepotą nabytą...
images2.fotosik.pl/236/b8291718a7fa9e0a.jpg

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
4poryroku (951 punktów)
pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_Antona

Są tez przypadki gdzie osoba która nie widzi zaprzecza temu.
29-09-2015 16:11 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_Antona
>Są tez przypadki gdzie osoba która nie widzi zaprzecza temu.<
Moja ociemniała koleżanka opowiadała jak to "widziała" wszystko, gdy już wiadomo było, że nie widzi. Mózg przywoływał pamięć obrazów.
29-09-2015 16:53 
 Ocena 3 na 3
4poryroku (951 punktów)

>Moja ociemniała koleżanka opowiadała jak to "widziała" wszystko, gdy już wiadomo było, że nie widzi. Mózg przywoływał pamięć obrazów.

Identycznie jak w przypadku bólów fantomowych. Słuchałem kiedyś wspomnień ludzi którzy stracili wzrok. Na początku tuż po utracie obrazy były wyraźne. Z czasem ich intensywność bledła, zanikała i pozostawały kontury.

A tak maluje facet który stracił wzrok w 2001 - John Bramblitt.


Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Rzadko kiedy obrazy robią na mnie wrażenie, ale ten tak bo "słychać" na nim muzykę. Konkretnie jazzową.


Wyobraź sobie...
29-09-2015 17:07 
 Ocena 1 na 1
4poryroku (951 punktów)
>Rzadko kiedy obrazy robią na mnie wrażenie, ale ten tak bo "słychać" na nim muzykę. Konkretnie jazzową.
>
Wyobraź sobie...


Dokładnie tak na mnie działa. Właśnie włączyłem trochę jazzu aby dopełnić obrazek. Podzielę się utworem może sprawie komuś przyjemność.

www.youtube.com/watch?v=vmDDOFXSgAs
29-09-2015 17:21 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Bardzo mi miło, aczkolwiek ponieważ z całego jazzu najbardziej lubię bluesa to dorzucę i coś od siebie
www.youtube.com/watch?v=Jrzw7dwbLio


Wyobraź sobie...
29-09-2015 12:53 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>Omamy i halucynacje wywołuje też pozbawienie bodźców czyli np zamknięcie w ciemnym, izolowanym od dźwięków pomieszczeniu.
>Ludzie ociemniali doznają omamów wzrokowych.

Komora dźwiękoszczelna i mózg głupieje. Byłem kiedyś i polecam. Rekord świata to chyba 45 minut.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365