 |
Medody nauki języków obcych Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-07-2017 13:55 | spirytysta1 (47 punktów) (zablokowany) | Medody nauki języków obcych
1 na 1 | Co myślicie o nauczaniu języków obcych w naszych szkołach ? Mnie ona wydaje się być zupełnie błędna Natomiast przychylam się do metody proponowanej przez Beatę Pawlikowską www.youtube.com/watch?v=qifXVu9qc7g | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-1 na 1 | Hufdobitny (186 punktów) | >Co myślicie o nauczaniu języków obcych w naszych szkołach ? Mnie ona wydaje się być zupełnie błędna
Umknęło Ci słowo "metodzie".
Lingwiści niektórzy są takiego zdania, iż język polski jest najbardziej archaicznym językiem. Jako żerca pomorski, jest to bliskie bardzo -- mojemu sercu i mojej kulturze. Szczecińska gwara uznawana jest za najbardziej "poprawną" literacko. Dlatego jestem tego radykalnego zdania, że w Polsce ludzie powinni skupić się przede wszystkim na nauce polskiego: ponieważ im bliżej ludziom do zrozumienia polskiego, tym bliżej do zrozumienia staropolskiego i starosłowiańskiego; a więc i wszystkich sąsiadów europejskich, a nawet odległych krewnych (lingwistycznych) z krajów Wschodu -- wszystko to ma odzwierciedlenie w hipotetycznym języku staro-indo-europejczyków. Gdyby każdy Polak uczył się języka od żercy, jednocześnie poznałby najważniejsze fundamenty Wiary i miałby szansę postępować według jej etyki, która jest Macią-Córą-Babą wszystkich Ludzi -- Trzema Zorzami.
|
|
 | 3 na 5 | ZaKotem (8733 punktów) |
> Lingwiści niektórzy są takiego zdania, iż język polski jest najbardziej archaicznym językiem. Jako żerca pomorski, jest to bliskie bardzo -- mojemu sercu i mojej kulturze.> Gdyby każdy Polak uczył się języka od żercy, jednocześnie poznałby najważniejsze fundamenty Wiary i miałby szansę postępować według jej etyki, która jest Macią-Córą-Babą wszystkich Ludzi -- Trzema Zorzami.Jesteś pewien, że ten żerca, od którego się uczyłeś, to nie był aby chlejca? www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
|  | -1 na 1 | Hufdobitny (186 punktów) | >Jesteś pewien, że ten żerca, od którego się uczyłeś, to nie był aby chlejca?
Bezmierny.
|
|
 | 1 na 1 spirytysta1 (47 punktów) (zablokowany) |
>Lingwiści niektórzy są takiego zdania, iż język polski jest najbardziej archaicznym językiem.
Pod jakim względem i co to ma wspólnego z tematem ?
|
|
|  | | Hufdobitny (186 punktów) | >Pod jakim względem i co to ma wspólnego z tematem ?
Może nieprecyzyjnie to ująłem. Chodzi o to, że każdy język (w łacinie 'język' znaczy to dosłownie: zlizywanie; np: zlizywanie mleka "słowiańskiej wilczycy" z mitu o Romulusie i Remusie; czyli uczenie się słów dzięki jej wychowaniu) w Europie wywodzi się ze wspólnej mowy (dziś archaicznej), którą można nazwać starosłowiańską. Dobra znajomość polskiego rozwija u danej osoby "intuicję" (m.in. "zasób słów", choć to raczej metafora na cały neurolingwistyczny "szkielet" w genach i nie tylko -- na którym rozwija się "ciało" słowiańskiej świadomości i jej języka), dzięki której znacznie łatwiej uczyć się języków obcych i rozumieć poszczególne słowa i idee lepiej.
Nie chodzi tutaj tylko o uczenie się "small talk" albo idiomów i jak rozumieć różne tego typu abstrakcje -- a bardziej chodzi o filozofię, lingwistykę i kulturę same w sobie; u ich konkretnych źródeł słowiańskich.
Mógłbyś przytoczyć jakiekolwiek słowo filozoficznie, lingwistycznie lub kulturowo istotne w strukturach myślowych Europy i przetłumaczyłbym je zrozumiale dla Twojej intuicji na polski bądź staropolski, bądź starosłowiański. To jest cecha wyjątkowa dla słowiańskiej kultury, którą Polską odtwarza najbardziej bezpośrednio w języku, bo jest w samym jej "sercu" genetycznym (można by rzec i: 'gramatycznym') i kulturowym. W moim rozumieniu, jej kultura (lechicka) jest w ogóle znacznie bardziej "obszerna" geograficznie niż w sensie ograniczonej obecnej pozycji Polski na mapie świata -- a szczególnie bardziej, niż w sensie jej historii, którą nierzetelna historiografia stara się schować pod dywan.
Nie widzę natomiast skąd wątpliwości, że mogłem nie wypowiadać się "w temacie". Wprawdzie nie nawiązałem do podlinkowanego filmu, bo zauważyłem -- jak inny post sugeruje: chyba słusznie -- że niewiele można o jego treści powiedzieć i zresztą szkoda na to czasu.
|
|
2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >Co myślicie o nauczaniu języków obcych w naszych szkołach ? Mnie ona wydaje się być zupełnie błędna. Natomiast przychylam się do metody proponowanej przez Beatę Pawlikowskąwww.youtube.com/watch?v=qifXVu9qc7g << Nie będę wypowiadał się na temat nauczania języków obcych w polskich szkołach, bo "za moich czasów" była beznadziejna, a dzisiaj to pewnie dobra zmiana to dobije, jak Szyszko bażanty. A o metodzie Beaty Pawlikowskiej na podstawie wywiadu u Kupy Wojewódzkiej nic powiedzieć się nie da. Można jednak znaleźć krytyczną opinię o tej metodzie: plecakiwalizka.com/kursy-jezykowe-pawlikowskiej/I ja przychylam się do tej opinii. Jako że od wielu lat mam codzienny kontakt z angielskim, to widzę, że tą metodą daleko się nie zajdzie. Może dla kogoś, kto pojechał na zorganizowaną przez biuro turystyczne wycieczkę, ta metoda wystarczy, żeby mógł sobie coś kupić na bazarze, ale to wszystko. Senk ju wery macz.
|
|
 | spirytysta1 (47 punktów) (zablokowany) |
>Jako że od wielu lat mam codzienny kontakt z angielskim, to widzę, że tą metodą daleko się nie zajdzie. Może dla kogoś, kto pojechał na zorganizowaną przez biuro turystyczne wycieczkę, ta metoda wystarczy, żeby mógł sobie coś kupić na bazarze
Przecież właśnie po to Beata ją stworzyła.
|
|
|  | 2 na 2 | Burnham (1149 punktów) | Beata Pawlikowska to jest psychicznie chora kobieta. Ona niczego nie stworzyła. To co ta wariatka robi to jest zwulgaryzowanie metody Callana pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_Callana która jest stosowana w niektórych szkołach od bardzo dawna. Ja radzę omijać tę panią szerokim łukiem.
|
|
| |  | spirytysta1 (47 punktów) (zablokowany) | >Beata Pawlikowska to jest psychicznie chora kobieta.
Proszę o jakieś dowody na chorobę psychiczną u Beaty Pawlikowskiej
|
|
1 na 1 |
2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | "Uczyłem się" angielskiego w szkole a teraz uczą się moje dzieci. Wydaje mi się, że może zmieniło się minimalnie na lepsze ale naprawdę niewiele. Za moich czasów problemem była na pewno zbyt liczna grupa na jednego nauczyciela oraz to, że nauczyciel zmieniał się co rok i każdy z nich zaczynał praktycznie od nowa jednocześnie próbując realizować program. Tragedia-komedia. W efekcie, poważnych kłopotów z językiem nie mieli tylko ci, którzy uczyli się na dodatkowych kursach. Tam już wszystko całkiem inaczej wyglądało. Nie wierzę w cudowne metody. Trzeba bardzo chcieć, żeby jako tako nauczyć się obcego języka. A żeby nauczyć się bardzo dobrze, to trzeba mieć też talent. Albo zostać do tego zmuszonym  To sprawdza się najlepiej. lp.2o@1daj
|
|
 | 2 na 2 | Celecrin (6386 punktów) | >Nie wierzę w cudowne metody. Trzeba bardzo chcieć, żeby jako tako nauczyć się obcego języka. A żeby nauczyć się bardzo dobrze, to trzeba mieć też talent. Gadanie o metodach nauczania zakłada, że osoba która się uczy chce się nauczyć. Jeśli ktoś chce się nauczyć każda metoda jest dobra. Natomiast w klasie każda metoda jest zła. Nauczyciel czy to w grupie 5 osobowej czy 20 osobowej zawsze skupia się na najsłabszych uczniach. Na początku jest ok ale później Ci gorsi, Ci którzy nie chcą się nauczyć stoją w miejscu. W szkole dostają dwóję albo jedynkę i program idzie do przodu ale na lekcjach nauczyciel skupia się na nich, w efekcie dobra osoba pracuje sama.
Zatem najlepszą metodą jest nauka na Skype z native speakerem. PS Do języka nie trzeba mieć talentu żeby się nauczyć. Kwestia ilości czasu.
|
|
|  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Nie wydaje mi się aby każda metoda była dobra. Bo jakość metody oceniamy ze względu na cel, któremu służy. Jeżeli chcesz się komunikować, a ćwiczysz głównie gramatykę, to po pewnym czasie będziesz bardzo dobry z gramatyki i niekoniecznie z mówienia. Nie mówiąc już o rozumieniu ze słuchu, które może wtedy totalnie leżeć. Chcesz dobrze pisać? Bierz udział w forach obcojęzycznych i niech to dotyczy tematów, które Cię interesują. Można to robić już niemal od samego początku i dobrze się przy tym bawić. To ważne, aby wybierać tematy, które nas interesują, bo motywacja typu 'a może mi się to kiedyś przyda w pracy' jest dość słabą motywacją. Poza tym coś takiego jak 'chęć do nauki' nie jest dane raz na zawsze. Przeważnie właśnie zła metoda nauczania zabija tą chęć.
dajmonion
|
|
 | 2 na 2 spirytysta1 (47 punktów) (zablokowany) | >"Uczyłem się" angielskiego w szkole a teraz uczą się moje dzieci. Wydaje mi się, że może zmieniło się minimalnie na lepsze ale naprawdę niewiele. >Za moich czasów problemem była na pewno zbyt liczna grupa na jednego nauczyciela oraz to, że nauczyciel zmieniał się co rok i każdy z nich zaczynał praktycznie od nowa jednocześnie próbując realizować program. Tragedia-komedia.
Ja myślę że podstawowym błędem jest to że za duży nacisk kładzie się na naukę poprawnej gramatyki zamiast na wykorzystanie znajomość Języka obcego w praktyce. Przecież człowiek swój język ojczysty którego też przecież musiał się kiedyś nauczyć poznawał w zupełnie inny sposób !
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | > Ja myślę że podstawowym błędem jest to że za duży nacisk kładzie się na naukę poprawnej gramatyki zamiast na wykorzystanie znajomość Języka obcego w praktyce. Przecież człowiek swój język ojczysty którego też przecież musiał się kiedyś nauczyć poznawał w zupełnie inny sposób !Niedawno usłyszałem, że dziewczynka, która dorostała w Anglii też ma mały kłopot z angielskim w szkole. Ponoć ma złe nawyki  Z drugiej strony, zejście z tej ścieżki nie jest tak całkiem, niewątpliwie słuszne. lp.2o@1daj
|
|
| |  | spirytysta1 (47 punktów) (zablokowany) |
> Niedawno usłyszałem, że dziewczynka, która dorostała w Anglii też ma mały kłopot z angielskim w szkole. Ponoć ma złe nawyki  A możesz konkretnie powiedzieć co to była za dziewczynka ?
|
|
| | |  | | -jad- (18783 punktów) | > A możesz konkretnie powiedzieć co to była za dziewczynka ?Jest. Koleżanka mojej córki. Ma jedenaście czy dwanaście lat i chodzi do polskiej szkoły dwa... lata szkolne. Wcześniej chodziła do szkoły gdzieś w GB, nie wiem gdzie dokładnie. lp.2o@1daj
|
|
 | 2 na 2 | dajmonion (3663 punktów) | >żeby nauczyć się bardzo dobrze, to trzeba mieć też talent. Nic podobnego. Nie mam talentu, nie byłem w klasie językowej, z angielskiego miałem ledwo czwórkę. Otóż moja historia wygląda następująco: Zdawałem maturę z niemieckiego. I to był poziom B1. Potem miałem bardzo dużą przerwę, bo na studiach zmuszano nas oczywiście do angielskiego. Studia minęły, minęło kilka lat i któregoś razu jadąc do Zakopanego kupiłem sobie Deutsch Aktuell by się nie nudzić. Rozumiałem piąte przez dziesiąte. Ale uparłem się, że wracam do nauki. Nie zajmowałem się już żadną gramatyką. Czytałem po kolei artykuły, ale w ten sposób, że do następnego przechodziłem dopiero wtedy, gdy opanowałem słownictwo z poprzedniego. Przy czym nie wypisywałem słówek na boku. Nowe słówka poznawałem zawsze w kontekście. Po prostu czytałem (lub odsłuchiwałem z mp3) tyle razy, aż zrozumiałem wszystko, o czym była mowa. Te artykuły były zresztą ciekawe. Budowałem w ten sposób sieć skojarzeń całych pakietów słówek. Przerobiłem około 30 numerów co zajęło mi około roku. Po roku poszedłem do Goethe Institut by sprawdzić poziom językowy. Chciałem zdawać B2. I co się okazało? Że jestem na C1. No więc zdałem to C1. O dziwo wszystkie części miałem na 80% choć mówienia prawie wcale nie ćwiczyłem. Skoro zdałem C1, to pomyślałem, że w takim razie warto zdać ten ostatni. W tym czasie sporo słuchałem audycji w internecie. Deutsche Welle, mitOffeneKarten itp. Czytałem już zwykłą prasę. W Goethe Institut pomiędzy C1 i C2 jest 5 semestrów. Ucząc się tą metodą czytanie, pisanie i mówienie zdałem po roku samodzielnej nauki, słuchanie po półtora roku. W przypadku egzaminu C2 z niemieckiego można zdawać osobno części, dostaje się 4 osobne dyplomy. Metoda szkolna jest nieefektywna i sprawia mylne wrażenie, że biegle opanowanie języka wymaga jakichś szczególnych uzdolnień, co jest nieprawdą. Fakt, że potrzeba 3 lat liceum by zdać maturę podstawową z języka (B1) wynika tylko i wyłącznie z nieefektywności tej metody. Tym bardziej gdy wziąć pod uwagę fakt, że do liceum trafiają ludzie, którzy na pewno mieli np. angielski w gimnazjum.
dajmonion
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | Pozostaje pogratulować. Widać, że chęci były tu na pierwszym miejscu. Jeśli chodzi o talent, może i nie trzeba go mieć ale z tym wszystko przychodzi dużo łatwiej i szybciej. Co do efektywności metody szkolnej- nic nie zastąpi praktyki. No i chęci. Sam zacząłem rozmawiać po niemiecku znając pięć słów na krzyż  Nigdy nie uczyłem się tego języka w szkole. W krótkim czasie porozumiewałem się lepiej niż kolega po maturze na piątkę, bo on porozumiewać się po prostu nie chciał. Wstydził się, że coś źle powie i ktoś się będzie śmiał z niego w duchu. Tak sądzę, bo jak inaczej to wyjaśnić. Z pomocą różnych cierpliwych rozmówców doszedłem do takiego etapu, że jako tako się dogaduję i teraz mój progres jest o wiele wolniejszy. Po prostu nie chce mi się i douczam się tylko siłą rzeczy. lp.2o@1daj
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|