Racjonalista - Strona głównaDo treści
Cała prawda o kobietach

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
08-05-2010 13:37lilith6 (179 punktów)Cała prawda o kobietach
Ocena 9 na 15
Mimo iż sama jestem kobietą nie mogę zrozumieć niektórych zachowań tej płci. Przykłady: większa liczba wierzących wśród kobiet niż mężczyzn. Czy nie powinno być przypadkiem odwrotnie? Katolicyzm, Islam są to religie wygodne dla mężczyzn, mogą usprawiedliwić ich karygodne zachowanie wobec kobiet: bicie, poniżanie wystarczy że powołają się na właściwy cytat z ich księgi i wyjaśnią, że tak powinien postępować każdy wierzący mężczyzna. Kobieta mocno wierząca, bezrefleksyjnie przyswajająca każde święte słowo swojej księgi jest po prostu osobą poddaną praniu mózgu. Sama nie potrafiąca zadecydować o własnym życiu. Może trwać w patologicznym związku z mężem pijakiem - bo ślub związał ich na zawsze. Może rodzić 15 dzieci bez sprzeciwu, bo antykoncepcja zabroniona, co z tego że żyją z zasiłku i nie mają jak wyżywić dzieci, przecież do tego jest stworzona. Drugą kwestią jest to, że kobiety nie mogą zaakceptować wrodzonych różnic między kobietami a mężczyznami. To wręcz klasyka: jak gdzieś jakiś facet napisze, że płeć męska jest lepsza w matematyce, szachach to zaraz słyszę głos jakiejś święcie oburzonej kobietki: że to męski spisek, że kobiety nie są wpuszczane do tych dziedzin i dlatego jest jak jest a faceci i tak są pod każdym względem głupsi od kobiet, więc niech się nie odzywa. Są liczne naukowe fakty na to, że mężczyźni mają znacznie lepszą wyobraźnię przestrzenną od kobiet i zdolność do analitycznego myślenia. Kobiety są bardziej emocjonalne, więcej widzą i czują, są lepsze w gramatyce, szybciej przyswajają języki obce. Czy to tak trudno zrozumieć. Nie znaczy to, że kobiety są gorsze, są inne. Dlaczego niektóre uparcie twierdzą, że mogą być takie jak mężczyzna? Ja nie rozumiem tej płci...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)
> Dlaczego niektóre uparcie twierdzą, że mogą być takie
>jak mężczyzna? Ja nie rozumiem tej płci...

A najzabawniejsze, że twierdzą tak akurat te, które mężczyzn uważają za głupszych i w ogóle gorszych od kobiet.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
jkl; (5859 punktów)
>Są liczne naukowe fakty na to, że mężczyźni mają znacznie lepszą wyobraźnię przestrzenną
>Kobiety szybciej przyswajają języki obce.

Mam odwrotnie. Jestem mało kobieca? Mam się do tego nie przyznawać?
A co do większej religijności, to czy badania uwzględniły, że kobiety dłużej żyją i w przedziale wiekowym, w którym zainteresowanie religią jest największe jest więcej kobiet?...
08-05-2010 19:19 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>A co do większej religijności, to czy badania uwzględniły, że kobiety dłużej żyją i w przedziale wiekowym, w którym zainteresowanie religią jest największe jest więcej kobiet?...
>

To jak wyjaśnić, że młode dziewczęta bardziej niż chłopcy garną się do kościoła?

Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
08-05-2010 21:04 
 Ocena 8 na 8
Autografka (10638 punktów)

>To jak wyjaśnić, że młode dziewczęta bardziej niż chłopcy garną się do kościoła?

Może tym, że bardziej się je tresuje na grzeczne.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
08-05-2010 23:35 
 Ocena 2 na 2
Ammet (1428 punktów)
>>To jak wyjaśnić, że młode dziewczęta bardziej niż chłopcy garną się do kościoła?
>Może tym, że bardziej się je tresuje na grzeczne.

Brr, kogo się tresuje, tego się tresuje, ja tam z taką tresurą nie mam nic wspólnego (dlatego cały czas tu jestem)



"Dla Ciebie ten ofiarny stos
Dla Ciebie dym palonych ciał
Za wszystko co dla Ciebie
W niebie odbiorę boski szmal"
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>To jak wyjaśnić, że młode dziewczęta bardziej niż chłopcy garną się do kościoła?
>Może tym, że bardziej się je tresuje na grzeczne.

To na pewno.
Ale może też dziewczynki bardziej są zainteresowane tym co ładne, miłe, spokojne, harmonijne.

To pewnie przez ten testosteron....

Dziewczynki chętniej niż chłopcy się modlą i śpiewają w chórku, a chłopcy za to chętniej urządzają krucjaty...


Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
09-05-2010 12:38 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>To na pewno.
>Ale może też dziewczynki bardziej są zainteresowane tym co ładne, miłe, spokojne, harmonijne.
>To pewnie przez ten testosteron....
>Dziewczynki chętniej niż chłopcy się modlą i śpiewają w chórku, a chłopcy za to chętniej urządzają krucjaty...

To powtórzę się po raz któryś. Na ile wynika to z wychowania, a na ile z biologicznych uwarunkowań. Wiesz?


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
09-05-2010 17:07 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>To pewnie przez ten testosteron....
>>Dziewczynki chętniej niż chłopcy się modlą i śpiewają w chórku, a chłopcy za to chętniej urządzają krucjaty...
>To powtórzę się po raz któryś. Na ile wynika to z wychowania, a na ile z biologicznych uwarunkowań. Wiesz?

Wynika z tego i z tego, a wychowanie dopasowuje się do biologicznych uwarunkowań. Na ile - nikt nie wie, bo za dużo jest zmiennych.

Mogę mówić za siebie i za rodziny znajomych. Mam trzy córki i staramy się je wychowywać jak ludzi, nie jak dziewczynki. Podobnie robi nasza bliska rodzina. Ale mimo wszystko, mimo że każde dziecko jest zupełnie inne niż jego rodzeństwo, to dziewczyny w tych rodzinach są raczej kobiece (kosmetyki, ciuszki), a chłopcy są bardziej "męscy" (strzelanie, samochody).
Oczywiście, dzięki wychowywaniu przełamującemu stereotypy, osiągneliśmy wiele: dziewczyny również mają talent do nauk ścisłych, a chłopcy także mają rozwiniętą empatię itd. Trzeba też brać pod uwagę, że w wychowaniu bierze udział szkoła, rówieśnicy, dziadkowie, kościół, telewizja, obserwacje własne dzieci, każde też jest inne fizycznie itd. Dużo zmiennych.

Ja na razie mam tylko 18 lat doświadczeń z córkami Mogę powiedzieć tyle, że wychowanie i otoczka kulturowa ma decydujący wpływ na dzieci, ale różnice wynikające z biologii są nie do obejścia i mają olbrzymi wpływ na ukształtowanie dorosłej osoby.


Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
09-05-2010 17:35 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Ja na razie mam tylko 18 lat doświadczeń z córkami Mogę powiedzieć tyle, że wychowanie i otoczka kulturowa ma decydujący wpływ na dzieci, ale różnice wynikające z biologii są nie do obejścia i mają olbrzymi wpływ na ukształtowanie dorosłej osoby.
Różnice wynikające z biologi są i będą, mężczyzna nie zajdzie w ciążę, nie urodzi dziecka, nie będzie wiedział co to są bóle menstruacyjne ....
Ale już dzieckiem mogą się opiekować równo. To samo dotyczy prac domowych.
W życiu rodzinnym każda para ustala swoje normy i swoje zwyczaje.
Ale też nie ma powodu by gdy oboje pracują, gro czynności związanych z pracą domowa wykonywała kobieta.
A poza rodziną nie powinno mieć znaczenia czy pracownikiem jest kobieta czy mężczyzna jeżeli swoją pracę wykonuje dobrze.
Awans powinien zależeć od umiejętności pracownika a nie od umiejętności gry w golfa lub ilości wypitego alkoholu.
Polska jest krajem mężczyzn i dla mężczyzn.
Gdyby w sejmie było więcej kobiet to pewnie nie byłoby Euro 2012 ale nie byłoby też może głodnych dzieci. I dlatego mężczyźni nie zgadzają się na kobiety w sejmie bo po Euro już któryś, chyba L. Kaczyński obiecał Olimpiadę. A jak nie ma wojen to sport jest dla mężczyzn najważniejszy w świecie. A niedożywione dzieci w międzyczasie dorosną i spłodzą następne pokolenie, które będzie przymierać głodem. Tyko kogo to obchodzi?
09-05-2010 23:11 
 Ocena 1 na 1
lilith6 (179 punktów)

>Polska jest krajem mężczyzn i dla mężczyzn.
>Gdyby w sejmie było więcej kobiet to pewnie nie byłoby Euro 2012 ale nie byłoby też może głodnych dzieci. I dlatego mężczyźni nie zgadzają się na kobiety w sejmie bo po Euro już któryś, chyba L. Kaczyński obiecał Olimpiadę. A jak nie ma wojen to sport jest dla mężczyzn najważniejszy w świecie. A niedożywione dzieci w międzyczasie dorosną i spłodzą następne pokolenie, które będzie przymierać głodem. Tyko kogo to obchodzi?

A od kiedy kobiety w naszym sejmie tak bardzo troszczą się o głodne dzieci? Mężczyźni nie chcą kobiet w sejmie, bo z zimną krwią tylko czekają aż dzieci umrą z głodu? Doprawdy ciekawa wypowiedź...
09-05-2010 23:36 
 Ocena 1 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>A od kiedy kobiety w naszym sejmie tak bardzo troszczą się o głodne dzieci? Mężczyźni nie chcą kobiet w sejmie, bo z zimną krwią tylko czekają aż dzieci umrą z głodu?
Kobiety mają inne priorytety niż mężczyźni. Zdecydowanie mniejszą ilość kobiet fascynują faceci latający za jedną piłką (jakby nie mogli sobie kupić więcej) a bardziej poziom życia szkolnictwo, zdrowie...
Mając do wyboru budowanie iluś tam stadionów wolałyby wyposażyć lepiej szkoły, czy zadbać o nakarmienie dzieci. Ale jak wykazały badania musiałoby ich być w sejmie więcej niż 35% by ich głos mógł się przebić.
Jaką PiS prowadził politykę to wszyscy wiemy, ale dopiero tuż przed wyborami udzielił poparcia pani Kluzik-Rostkowskiej dla jej ustaw. Wcześniej nie było jej widać ani słychać a ustawy które przedłożyła były całkiem rozsądne i dobrze opracowane. Ale wtedy chodziło jedynie o opinię społeczną jak by wygrali to znowu poszłaby w zapomnienie a ustawy do kosza.
Takich ustaw które zostały zignorowane przez poprzednich jak i obecnego marszałka jest dość dużo. Jak nie grożą kary z Unii to się je wrzuca do kosza.
Ostatnio pan marszałek spuścił cichcem do kanału ustawę pani Izabeli Jarugi wykorzystując fakt, że zginęła w katastrofie a był to najdłużej oczekujący na rozpatrzenie wniosek (od października 2008r) a dotyczył ustawy o planowaniu rodziny.
Euro czy Olimpiada są przecież ważniejsze a rodzina jest ważna tylko na plakatach wyborczych.
10-05-2010 00:06 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
Masz rację Alicjo. Ale z czego wynika to męskie upodobanie do zabawy, rywalizacji, do przedkładania własnego zwycięstwa nad rozwiązanie problemu? Czy tacy się urodzili, czy tak ich wychowujemy?

Niestety, mają też umiejętność przekonywania kobiet, że te się gorzej nadają do pełnienia funkcji, których sprawowanie daje mężczyznom największą przyjemność lub korzyść. Tego, że czynią to skutecznie, dowodzi istnienie tego wątku. Kurcze, to tak jak z grzechem. Wierzący sami karzą się wyrzutami sumienia za najbardziej nawet wyimaginowane przewinienia.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
10-05-2010 07:27 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Czy tacy się urodzili, czy tak ich wychowujemy?
Niestety, tak zostają wychowani "od małego". Sam słyszałem w przedszkolu mojego wnuka, jak "pani" zwracała uwagę chłopcu: nie płacz, nie jesteś dziewczynką.
Takich błędów wychowawczych popełniamy dużo więcej, nie wynikają ze złej woli, tylko nikt nie zdaje sobie sprawy, że wpływa to na osobowość dziecka.

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
10-05-2010 09:04 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Niestety, tak zostają wychowani "od małego". Sam słyszałem w przedszkolu mojego wnuka, jak "pani" zwracała uwagę chłopcu: nie płacz, nie jesteś dziewczynką.Takich błędów wychowawczych popełniamy dużo więcej, nie wynikają ze złej woli, tylko nikt nie zdaje sobie sprawy, że wpływa to na osobowość dziecka.

To prawda. Ze wstydem przyznaję, że wciskałam córce lalki, chociaż wolała się bawić autkami. Lalki nie skończyły dobrze. A mój syn bardzo zwraca uwagę na to, żeby nie bawić się w babskie zabawy lub nie mieć babskich gadżetów. Zżymam się na to, tłumaczę, ale na nasze postawy wpływa nie tylko rodzina, ale również koledzy.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
10-05-2010 10:24 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>To prawda. Ze wstydem przyznaję, że wciskałam córce lalki, chociaż wolała się bawić autkami. Lalki nie skończyły dobrze. A mój syn bardzo zwraca uwagę na to, żeby nie bawić się w babskie zabawy lub nie mieć babskich gadżetów. Zżymam się na to, tłumaczę, ale na nasze postawy wpływa nie tylko rodzina, ale również koledzy.
Nie jestem fachowcem, ale wydaje mi się, że na rozwój dziecka duży wpływ mogą mieć takie właśnie drobiazgi. Jednak nie powinniśmy tego demonizować...dziewczynka jest dziewczynką a chłopiec chłopcem. Więc może to całe zamieszanie, to zwykła przesada.


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
10-05-2010 11:50 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Jednak nie powinniśmy tego demonizować...dziewczynka jest dziewczynką a chłopiec chłopcem. Więc może to całe zamieszanie, to zwykła przesada.
Nie całkiem bo takie wychowanie wyzwala i utrwala w chłopcach agresję, zupełnie niepotrzebną w obecnych czasach a w dziewczynkach zabija ambicje i wszelką chęć walki.
10-05-2010 12:32 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Nie całkiem bo takie wychowanie wyzwala i utrwala w chłopcach agresję, zupełnie niepotrzebną w obecnych czasach a w dziewczynkach zabija ambicje i wszelką chęć walki.
Jest to wiec zadanie na długie lata, wymagające przewartościowania "starego modelu wychowywania", pod tym kątem powinno się kształcić nauczycieli i wychowawców przedszkolnych, jak również przyszli rodzice powinni mieć wiedzę na ten temat. Niestety "konserwatyzm" rządzących nie przyczyni się do tego.


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
10-05-2010 09:18 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>Kobiety mają inne priorytety niż mężczyźni. Zdecydowanie mniejszą ilość kobiet fascynują faceci latający za jedną piłką (jakby nie mogli sobie kupić więcej) a bardziej poziom życia szkolnictwo, zdrowie...
Niektóre kobiety (może nawet większość), ale nie kobiety po prostu.

>Euro czy Olimpiada są przecież ważniejsze a rodzina jest ważna tylko na plakatach wyborczych.

"Rodzina" w gadce polityków ma mniej więcej takie znaczenie jak "prawda" czy "prawo i sprawiedliwość" albo "moralność".

To puste hasło będące przynętą na bezmózgich, zazwyczaj upośledzonych dewocyjnie i prawicowo wyborców.
09-05-2010 20:13 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>Wynika z tego i z tego, a wychowanie dopasowuje się do biologicznych uwarunkowań. Na ile - nikt nie wie, bo za dużo jest zmiennych.

Otóż to.

>Mogę mówić za siebie i za rodziny znajomych. Mam trzy córki i staramy się je wychowywać jak ludzi, nie jak dziewczynki. Podobnie robi nasza bliska rodzina. Ale mimo wszystko, mimo że każde dziecko jest zupełnie inne niż jego rodzeństwo, to dziewczyny w tych rodzinach są raczej kobiece (kosmetyki, ciuszki), a chłopcy są bardziej "męscy" (strzelanie, samochody).
>Oczywiście, dzięki wychowywaniu przełamującemu stereotypy, osiągneliśmy wiele: dziewczyny również mają talent do nauk ścisłych, a chłopcy także mają rozwiniętą empatię itd. Trzeba też brać pod uwagę, że w wychowaniu bierze udział szkoła, rówieśnicy, dziadkowie, kościół, telewizja, obserwacje własne dzieci, każde też jest inne fizycznie itd. Dużo zmiennych.

Wygląda na to, że po prostu nie jesteśmy w stanie ustrzec swoich dzieci przed przypisaniem im (również przez nie same) ogólnie przyjętych ról społecznych. Może nawet sami podświadomie je do pełnienia tych ról przygotowujemy. Bo przecież my też w większości jesteśmy w nie wtłoczeni. Możemy się nawet czuć dobrze w tych rolach. Ja na przykład czuję się całkiem dobrze w mojej roli kobiety. Zdaję sobie jednak sprawę, że ta rola z definicji ustawia mnie niżej w hierarchii społecznej. Dlatego uważam, że kobiety powinny zmieniać swój wizerunek, a przez to również postrzeganie ich przez mężczyzn. Ile kobiet jest tym zainteresowanych? Myślę, że mniejszość. I trudno. Ale mogłyby przynajmniej nie studzić zapału tych, które chcą swoim zdziwieniem i wyszydzaniem, bo nie wszystko, czego nie rozumiemy zasługuje od razu na potępienie.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
09-05-2010 20:43 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>dobrze w tych rolach. Ja na przykład czuję się całkiem dobrze w mojej roli kobiety. Zdaję sobie jednak sprawę, że ta rola z definicji ustawia mnie niżej w hierarchii społecznej. Dlatego uważam, że kobiety powinny zmieniać swój wizerunek, a przez to również postrzeganie ich przez mężczyzn. Ile kobiet jest tym zainteresowanych? Myślę, że mniejszość. I trudno. Ale mogłyby przynajmniej nie studzić zapału tych, które chcą swoim zdziwieniem i wyszydzaniem, bo nie wszystko, czego nie rozumiemy zasługuje od razu na potępienie.

OK. Teraz lepiej rozumiem wzburzenie, jakie się pojawia natychmiast po poruszeniu w dyskusji tych tematów.

Ja po prostu tą "kobiecą inność" widzę jako waszą zaletę i powód do dumy, a nie ciężar do dźwigania i dlatego nie mam problemów z publicznym rozmawianiem na ten temat Może po prostu zbyt wiele wspaniałych kobiet mnie otacza i straciłem obiektywizm?

Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
09-05-2010 17:46 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>To pewnie przez ten testosteron....
>>Dziewczynki chętniej niż chłopcy się modlą i śpiewają w chórku, a chłopcy za to chętniej urządzają krucjaty...
>Na ile wynika to z wychowania, a na ile z biologicznych uwarunkowań. Wiesz?

   Ja wiem - testosteron na pewno już z testów ciążowych, a krucjaty wynikają z krucyfiksu.

   A biologiczne uwarunkowania to bajki dla niegrzecznych chłopców.
   Niegrzecznych z powodu przedawkowania testów na stężałą cnotę, oczywiście.
Ammet (1428 punktów)

>Ale może też dziewczynki bardziej są zainteresowane tym co ładne, miłe, spokojne, harmonijne.
>To pewnie przez ten testosteron....
>Dziewczynki chętniej niż chłopcy się modlą i śpiewają w chórku, a chłopcy za to chętniej urządzają krucjaty...

Masz trochę racji, co mnie przeraża, ale są wyjątki-ja na przykład strzelam i uwielbiam broń palną, chociaż wiem, że to wśród moich rówieśniczek dosyć nietypowe (no jak mogę głosić, że CheyTac jest ładniejszy niż chórki i kwiatki)

Ale chłopcy też lubią się modlić i śpiewać w chórkach, chociaż rzeczywiście, dla dziewczynek duchowe piękno i harmonia jest niezwykle ważne. Najbardziej mnie irytuje to, że dziewczyny, szczycą się, że potrafią doskonale chlać gorzałę, po czym w czasie postu mówią, że "teraz nie wolno, ale jak tylko skończy się post..."

"Dla Ciebie ten ofiarny stos
Dla Ciebie dym palonych ciał
Za wszystko co dla Ciebie
W niebie odbiorę boski szmal"
11-05-2010 12:48 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>To jak wyjaśnić, że młode dziewczęta bardziej niż chłopcy garną się do kościoła?
Mogę Ci przedstawić własne świadectwo

(Szkoda, ze nie widać moich zdobionych flamastrem adidasów...)
Otóż razem z przyjaciółką przystąpiłyśmy do ruchu oazowego w celu poznania chłopaków.
Nasze liceum było w zasadzie żeńskie, a prócz kościoła jako miejsce zapoznań pozostawała jedynie knajpa, siłownia i dyskoteka. Oaza nie wydawała się najgorszym wyborem.
Rzeczywiście, dziewcząt było tam więcej niż chłopców, ale nie dużo więcej. W dodatku dziewczyny były bardziej "normalne", natomiast chłopcy już jedną nogą w seminarium ( )
Co do innych... Postawiłabym ostrożną tezę, że nastoletnie dziewczyny po prostu bardziej potrzebują grupy, która je akceptuje. Ale to -przynajmniej z początku- z religijnością ma nie wiele wspólnego.
liliac (147340 punktów)
>Otóż razem z przyjaciółką przystąpiłyśmy do ruchu oazowego w celu poznania chłopaków.

Mężczyzna sentymentalnie westchnął i stwierdził, że- rzeczywiście- z kręgami oazowymi warto było utrzymywać kontakty, bo tylu zainteresowanych znajomością dziewczyn, jak na oazach i pielgrzymkach, nie było nigdzie
jkl; (5859 punktów)
>tylu zainteresowanych znajomością dziewczyn, jak na oazach i pielgrzymkach, nie było nigdzie
Owszem było, na obozach harcerskich
12-05-2010 10:36 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>tylu zainteresowanych znajomością dziewczyn, jak na oazach i pielgrzymkach, nie było nigdzie
>Owszem było, na obozach harcerskich
   Ciekawe wspomnienia...

   Ja nie bywałem w oazach, na obozach, ani nie pielgrzymkowałem nigdzie, ale na brak zainteresowania ze strony płci nadobnej nie cierpiałem nigdy.

   No, trochę przed 12 roczkiem życia, ale to był brak zainteresowania wyłącznie z mojej winy.
e.coli (338 punktów)
> większa
>liczba wierzących wśród kobiet niż mężczyzn. Czy nie powinno być przypadkiem odwrotnie?

Czytałem (teraz nie dam linka, nie pamiętam, gdzie to było), że kobiety, jako iż są bardziej emocjonalne i w ogóle, potrzebują poczucia bliskości. Potrzebują kogoś, komu można by zaufać. A jako, że ludziom zwykle nie warto ufać bezgranicznie...
Mężczyźni są z kolei bardziej gruboskórni i mamy mniejsze potrzeby "duchowe".

>Katolicyzm,
>Islam są to religie wygodne dla mężczyzn, mogą usprawiedliwić ich karygodne zachowanie wobec kobiet:
>bicie, poniżanie wystarczy że powołają się na właściwy cytat z ich księgi i wyjaśnią, że tak
>powinien postępować każdy wierzący mężczyzna.

Z tego, co mi wiadomo, obecnie katolicyzm nie dopuszcza bicia kobiet.

>Kobieta mocno wierząca, bezrefleksyjnie przyswajająca
>każde święte słowo swojej księgi jest po prostu osobą poddaną praniu mózgu.

Tak samo jest z mężczyznami.

>Drugą kwestią jest to, że
>kobiety nie mogą zaakceptować wrodzonych różnic między kobietami a mężczyznami. T

Dziwi mnie czasem, że panie potrafią zapłonąć oburzeniem, gdy opowiada się, jak podczas jazdy samochodem drogę zajechała nam BABA. Z kolei nigdy nie spotkałem się z taką reakcją mężczyzny na ten sam komunikat tylko z "burakiem w golfie". "Burak" moim zdaniem to epitet dużo bardziej obraźliwy niż "baba".

>Nie znaczy to, że kobiety są gorsze, są inne. Dlaczego niektóre uparcie twierdzą, że mogą być takie
>jak mężczyzna? Ja nie rozumiem tej płci...

Ja czasem też nie.

Niektórzy (czyt. politycznie poprawni)chcieliby, żeby kobiety i mężczyźni, czarni, biali i Azjaci, biedni i bogaci byli we wszystkim tacy sami. Nie rozumiem tego. Nie jesteśmy. I nigdy nie będziemy.
08-05-2010 17:44 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>Niektórzy (czyt. politycznie poprawni)chcieliby, żeby kobiety i mężczyźni, czarni, biali i Azjaci, biedni i bogaci byli we wszystkim tacy sami. Nie rozumiem tego. Nie jesteśmy. I nigdy nie będziemy.
W takim razie wystarczy stwierdzenie "ludzie są różni". Po co szukać jakichś opozycji - kobiety/mężczyźni, czarni/biali, biedni/bogaci, wysocy/niscy itd. Każdy człowiek jest inny.
08-05-2010 18:54 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Niektórzy (czyt. politycznie poprawni)chcieliby, żeby kobiety i mężczyźni, czarni, biali i Azjaci, biedni i bogaci byli we wszystkim tacy sami. Nie rozumiem tego. Nie jesteśmy. I nigdy nie będziemy.
>W takim razie wystarczy stwierdzenie "ludzie są różni". Po co szukać jakichś opozycji - kobiety/mężczyźni, czarni/biali, biedni/bogaci, wysocy/niscy itd. Każdy człowiek jest inny.
>

Szukać można, by zrozumieć. Odsuwając na bok poprawność polityczną, jak każdy inny przesąd.

Jakoś nigdy nie zauważyłem oburzenia gdy ktoś powie "kobiety są zwykle ładniejsze od mężczyzn, a mężczyźni są zazwyczaj silniejsi fizycznie".
Ale już stwierdzenie "kobiety mają zwykle większy talent plastyczny i większą empatię, a mężczyźni zwykle bardziej interesują się techniką i lepiej grają w szachy" (abstrahując od prawdziwości tego stwierdzenia) - oooo, to już powoduje wybuch świętego oburzenia i rozpalanie stosów!

A jak sobie podyskutujemy, to będziemy wiedzieć, jak lepiej wychowywać nasze córki i synów.

Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
08-05-2010 20:34 
 Ocena 11 na 11
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Jakoś nigdy nie zauważyłem oburzenia gdy ktoś powie "kobiety są zwykle ładniejsze od mężczyzn, a mężczyźni są zazwyczaj silniejsi fizycznie".
Kto jest ładniejszy to kwestia gustu i preferencji.. Mnie podobają się bardziej mężczyźni.
>A jak sobie podyskutujemy, to będziemy wiedzieć, jak lepiej wychowywać nasze córki i synów.
Od pierwszych dni po urodzeniu rodzice inaczej traktują chłopców a inaczej dziewczynki.
Dziewczynki się stroi w falbanki, kokardki i pierwsze słowa jakie do nich docierają to to jakie są śliczne. Dziewczynka ma być czysta, szanować ubranie, i zachowywać się cicho a chłopiec może wrzeszczeć, wytarzać się w błocie i jeszcze rozerwać spodnie na płocie - przecież to chłopiec. Tak musi być.
Ileż to razy każda dziewczynka słyszy, że nie wypada by wspinała się na drzewa bo jest dziewczynką. Rozbite kolana, guzy na czole też przysługują chłopcom a nie dziewczynkom.
Następne jest przedszkole, szkoła. Jaką najgorszą opinię usłyszeć dziewczynka? Że zachowuje się jak chłopiec! Chłopcom wolno dziewczynkom nie.
Chłopcu co najwyżej wmawia się, że nie powinien się mazać jak dziewczyna.
W szkole też działają stereotypy.
Nauczyciele często mniej wymagają od dziewcząt w przedmiotach ścisłych.
Za moich czasów prace ręczne były osobne dla dziewcząt i osobne dla chłopców. Chłopcy mogli robić taborety a dziewczynki miały haftować serwetki i gotować. Nie wiem jak jest teraz.
Od początku tłamsi się wszelką inicjatywę dziewcząt bo nie wypada, bo przecież są dziewczynkami.
Do tego dochodzi cała literatura, filmy, telewizja , gazety gdzie powiela się wzorce zachowań jakie są przypisane kobiecie.
Na wybór kierunku studiów też mają wpływ stereotypy. Kobieta może zostać chemikiem, lekarzem, nauczycielką ale tam gdzie w grę wchodzi kierowanie ludźmi to już napotyka na barierę bo mężczyźni nie lubią kobiet kierowników i zrobią wiele by jej to kierownictwo obrzydzić. Każda kobieta kierownik budowy, każda kierowniczka zmiany w fabryce może wiele opowiedzieć o szykanach jakich doświadczała zanim nie wyrobiła sobie pozycji i odpowiednio do sytuacji schamiała albo zrezygnowała z zawodu. Takich szykan mężczyzna nie doświadcza.
Kobiety o tym wiedzą i dostosowują swoje marzenia do rzeczywistości.
Kobieta nie ma prawa zachowywać się jak mężczyzna. Popatrzmy na polityków.
Jest taka posłanka Beata Kempa. Na większość ludzi działa jak płachta na byka. A przecież, gdyby to co ona mówi włożyć w usta mężczyzny uznany by był za zupełnie przyzwoitego, skutecznego posła. Ale ona jest kobietą.
A są jeszcze obowiązki przypisane kobiecie obejmujące całą sferę życia rodzinnego....
I można tak jeszcze długo.
08-05-2010 20:43 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Na wybór kierunku studiów też mają wpływ stereotypy. Kobieta może zostać chemikiem, lekarzem, nauczycielką

Ale już chirurgiem czy ortopedą to niekoniecznie- potencjalni pracodawcy, a co gorsza także nauczający nader często patrzą na to niechętnie.
09-05-2010 12:51 
 Ocena 1 na 1
rexus (2343 punktów)
Pewnie chodzi o tężyznę fizyczną, w końcu łamanie kości to nie w kij dmuchał, wysiłek.
09-05-2010 13:32 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Pewnie chodzi o tężyznę fizyczną, w końcu łamanie kości to nie w kij dmuchał, wysiłek.
Chirurdzy łamią kości?
Gosia (9452 punktów)

>Chirurdzy łamią kości?

I czego taka zdziwiona? Większość zabiegów ortopedycznych polega na łamaniu kości, wierceniu w nich dziur, wkręcaniu śrub i składaniu ich na nowo.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
09-05-2010 13:46 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Chirurdzy łamią kości?
>I czego taka zdziwiona? Większość zabiegów ortopedycznych polega na łamaniu kości, wierceniu w nich dziur, wkręcaniu śrub i składaniu ich na nowo.
Do tego służą narzędzia: wiertarki i inne takie. Nie potrzeba tyle siły.
Widziałam na sali operacyjnej i wiertarki i przecinaki.
10-05-2010 19:44 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Pewnie chodzi o tężyznę fizyczną, w końcu łamanie kości to nie w kij dmuchał, wysiłek.

Raczej o podejście i przesądy.
Skoro ta sama kobieta, której nie chcieli na chirurgii normalnej czy onkologicznej, jest z otwartymi ramionami przyjmowana na urologii (gdzie wycina np. pęcherze moczowe i nerki) czy chirurgii dziecięcej (gdzie wycina np. guza Wilmsa czy nerwiaka płodowego wielkości swojej głowy), to podejrzewam, że z wycięciem wyrostka robaczkowego, jelita lub trzustki też by sobie poradziła, prawda?
09-05-2010 13:53 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)
Siostra, tez lek, wet pracuje z samymi mężczyznami.Ona robi zabiegi(zwłaszcza te najtrudniejsze), a któryś z panów bajeruje klienta, wypisuje kwit itp.Najczęściej klient nawet nie wie, ze operuje kobieta. To oczywiście w ramach walki o klienta, bo w naszym społeczeństwie jest zakorzeniona opinia, ze tylko mężczyzna moze być dobrym chirurgiem.
08-05-2010 22:44 
 Ocena 2 na 2
e.coli (338 punktów)

>Nauczyciele często mniej wymagają od dziewcząt w przedmiotach ścisłych.

Nigdy się z tym nie spotkałem.

>Za moich czasów prace ręczne były osobne dla dziewcząt i osobne dla chłopców. Chłopcy mogli robić taborety a dziewczynki miały haftować serwetki i gotować. Nie wiem jak jest teraz.

Teraz to przeszłość. Gdy byłem w podstawówce wszyscy uczyliśmy się piłować deseczki i szyć rękawicę kuchenną.

>Na wybór kierunku studiów też mają wpływ stereotypy. Kobieta może zostać chemikiem, lekarzem, nauczycielką ale tam gdzie w grę wchodzi kierowanie ludźmi to już napotyka na barierę bo mężczyźni nie lubią kobiet kierowników i zrobią wiele by jej to kierownictwo obrzydzić. Każda kobieta kierownik budowy, każda kierowniczka zmiany w fabryce może wiele opowiedzieć o szykanach jakich doświadczała zanim nie wyrobiła sobie pozycji i odpowiednio do sytuacji schamiała albo zrezygnowała z zawodu. Takich szykan mężczyzna nie doświadcza.

Za to nie może (tzn. niby może, ale pewnie byłby szykanowany i posądzany o nie wiadomo co) np. pracować w przedszkolu.

>Kobieta nie ma prawa zachowywać się jak mężczyzna.

Mężczyzna nie ma prawa zachowywać się jak kobieta.
Tzn. ma, ale na pewno byłby szykanowany.

>Popatrzmy na polityków.
>Jest taka posłanka Beata Kempa. Na większość ludzi działa jak płachta na byka. A przecież, gdyby to co ona mówi włożyć w usta mężczyzny uznany by był za zupełnie przyzwoitego, skutecznego posła. Ale ona jest kobietą.

Nie znam p. Kempy. Bądź co bądź, większość polityków to (wg. mnie) złodzieje, ludzie niekulturalni, niegodni zaufania itd.

>A są jeszcze obowiązki przypisane kobiecie obejmujące całą sferę życia rodzinnego....

Można, oczywiście, promować model tradycyjnej rodzinki (matka Polka, ojciec katolik i stadko dzieci), można też żyć inaczej. I, być może, być przez to szykanowanym.

>I można tak jeszcze długo.

Lepiej nie, ba zaraz ktoś się obruszy i zacznie czynić pod Twoim adresem jakieś szykany.

Jako, że jestem męskim szowinistą i podłą świnią, muszę zaznaczyć, że post może zawierać śladowe ilości złośliwości.
08-05-2010 22:49 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Mężczyzna nie ma prawa zachowywać się jak kobieta.

Masz rację. W szkole u mojego syna, koledzy wyśmiali chłopca za to, że oglądał babski serial. Ktoś ich tego nauczył. Choć może faktycznie nie powinno się polecać oglądania zbyt dużej ilości seriali.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
12-05-2010 20:32 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Ach, jest taka fajna piosenka Mojej Ulubionej Wokalistki (jak złośliwie mawia mój chłopak):

www.youtube.com/watch?v=GKablHq3qRY

Girls can wear jeans
And cut their hair short
Wear shirts and boots
Cuz it's OK to be a boy
But for a boy to look like a girl is degrading
Cuz you think that being a girl is degrading
But secretly, you'd love to know what it's like
Wouldn't you
What it feels like for a girl....
Autografka (10638 punktów)

>Girls can wear jeans
>And cut their hair short
>Wear shirts and boots
>Cuz it's OK to be a boy
>But for a boy to look like a girl is degrading
>Cuz you think that being a girl is degrading

Takie właśnie jest to myślenie. I wydaje się, że presja na "bycie męskim" jest bardziej dotliwa dla mężczyzn niż presja na "bycie kobiecą" - dla kobiet. Pewnie taka jest cena bycia uczestnikiem grupy trzymającej władzę.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Niektórzy (czyt. politycznie poprawni)chcieliby, żeby kobiety i mężczyźni, czarni, biali i Azjaci, biedni i bogaci byli we wszystkim tacy sami. Nie rozumiem tego. Nie jesteśmy. I nigdy nie będziemy.
>

Jesteśmy wręcz identyczni, tylko to bardzo niewygodne dla Ego.
08-05-2010 14:49
 Ocena 8 na 10
Sylwek (15472 punktów)
>Czy nie powinno być przypadkiem odwrotnie? Katolicyzm,
>Islam są to religie wygodne dla mężczyzn, mogą usprawiedliwić ich karygodne zachowanie wobec kobiet:
>bicie, poniżanie wystarczy że powołają się na właściwy cytat z ich księgi i wyjaśnią, że tak
>powinien postępować każdy wierzący mężczyzna. Kobieta mocno wierząca, bezrefleksyjnie przyswajająca
>każde święte słowo swojej księgi jest po prostu osobą poddaną praniu mózgu. Sama nie potrafiąca
>zadecydować o własnym życiu. Może trwać w patologicznym związku z mężem pijakiem - bo ślub związał
>ich na zawsze. Może rodzić 15 dzieci bez sprzeciwu, bo antykoncepcja zabroniona, co z tego że żyją z
>zasiłku i nie mają jak wyżywić dzieci, przecież do tego jest stworzona.

Czy religijne wizje na temat tego do czego kobieta jest stworzona są bardziej niedorzeczne od nowoczesnych koncepcji "wrodzonych różnic", która jakoby, według ciebie kobiety powinny akceptować?

> Drugą kwestią jest to, że kobiety nie mogą zaakceptować wrodzonych różnic między kobietami a mężczyznami. To wręcz klasyka: jak gdzieś jakiś facet napisze, że płeć męska jest lepsza w matematyce, szachach to zaraz słyszę głos jakiejś święcie oburzonej kobietki: że to męski spisek, że kobiety nie są wpuszczane do tych dziedzin i dlatego jest jak jest a faceci i tak są pod każdym względem głupsi od kobiet, więc niech się nie odzywa. Są liczne naukowe fakty na to, że mężczyźni mają znacznie lepszą wyobraźnię przestrzenną od kobiet i zdolność do analitycznego myślenia. Kobiety są bardziej emocjonalne, więcej widzą i czują, są lepsze w gramatyce, szybciej przyswajają języki obce. Czy to tak trudno zrozumieć.

Tak, każdy rozumie, że ta głupia k***a Skłodowska zamiast dzieci rodzić póki jej miednica i macica wytrzyma nie powinna się brać za matematykę, bo każdy facet, choćby największy debil i żul spod sklepu chlający wino "Wino" jest lepszy z matematyki i ma lepiej rozwiniętą zdolność analitycznego myślenia. W końcu to facet. No i każdy wie, że ta matka, która zaordynowała swojemu dziecku wakacje w nurcie Wisły z pomocą swoich konkubentów była bardziej emocjonalna od jakiś tam nieczułych facetów. A Renata "Kofana Anana" Beger tak wymiata w gramatyce i językach obcych, że nieczuły, analityczny Tolkien to przy niej języka w gębie znaleźć by nie potrafił. No i co najwyżej kurwikami by zaświecił (kurwiki - to się nazywa władać językami i neologizmami, nie to co jakieś tam dziecinne sztuczne języki elfie).

>Nie znaczy to, że kobiety są gorsze, są inne. Dlaczego niektóre uparcie twierdzą, że mogą być takie jak mężczyzna? Ja nie rozumiem tej płci...

Boże, co za żal.pl

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
08-05-2010 18:02 
 Ocena 3 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>> Drugą kwestią jest to, że kobiety nie mogą zaakceptować wrodzonych różnic między kobietami a mężczyznami. To wręcz klasyka: jak gdzieś jakiś facet napisze, że płeć męska
....
>Tak, każdy rozumie, że ta głupia k***a Skłodowska zamiast dzieci rodzić póki jej miednica i macica wytrzyma nie powinna się brać za matematykę, bo każdy facet, choćby największy debil

Teoria o wrodzonych różnicach pomiędzy płciami była wielokrotnie obalana (i stawiana na nogi ponownie, i znów obalana). Mimo wszystko uważam, że coś jest "na rzeczy" - inna sprawa, czy wynika to z różnic genetycznych, czy kulturowych. Efekt jednak jest ten sam: dorosłe kobiety STATYSTYCZNIE w danym kraju różnią się od mężczyzn predyspozycjami i preferencjami zawodowymi, mają inne od mężczyzn zainteresowania itd.

Z przykrością zminusowałem Sylwka, ale nie mogę zaakceptować jego metody argumentacji. Ośmieszanie osądów ogólnych poprzez wyrywkowo i efekciarsko dobrane argumenty szczegółowe to brudny erystyczny chwyt.

Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
08-05-2010 18:07 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>Teoria o wrodzonych różnicach pomiędzy płciami była wielokrotnie obalana (i stawiana na nogi ponownie, i znów obalana). Mimo wszystko uważam, że coś jest "na rzeczy" - inna sprawa, czy wynika to z różnic genetycznych, czy kulturowych. Efekt jednak jest ten sam: dorosłe kobiety STATYSTYCZNIE w danym kraju różnią się od mężczyzn predyspozycjami i preferencjami zawodowymi, mają inne od mężczyzn zainteresowania itd.

Następnym razem, dwa razy przemyśl znaczenie słowa, które sam raczyłeś wytłuścić. Minus. Bez przykrości.

>Z przykrością zminusowałem Sylwka, ale nie mogę zaakceptować jego metody argumentacji. Ośmieszanie osądów ogólnych poprzez wyrywkowo i efekciarsko dobrane argumenty szczegółowe to brudny erystyczny chwyt.

Tak szczególnie gdy mówimy o generalizowaniu i wtłaczaniu jednostek w statystyczne ramy. Brawo. Znacznie "czystszym chwytem" jest mówienie jacy powinni być mężczyźni i kobiety i jak powinni akceptować "wrodzone, naturalne różnice".

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
08-05-2010 18:38 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>...kobiety STATYSTYCZNIE w danym kraju różnią się od mężczyzn predyspozycjami i preferencjami zawodowymi, mają inne od mężczyzn zainteresowania itd.
>Następnym razem, dwa razy przemyśl znaczenie słowa, które sam raczyłeś wytłuścić.

Przemyślałem, i być może w odróżnieniu od Ciebie - zrozumiałem.

I podtrzymuję swoją opinię: na stwierdzenie "mężczyźni zwykle są bardziej uzdolnieni matematycznie" nie powinno się odpowiadać "Tak, każdy rozumie, że ta głupia k***a Skłodowska nie powinna się brać za matematykę, bo każdy żul..." itd.
To sprowadza rozmowę na poziom poniżej pasa.

>Minus. Bez przykrości.

Jasne. Zemsta jest rozkoszą bogów, prawda?

>Tak szczególnie gdy mówimy o generalizowaniu i wtłaczaniu jednostek w statystyczne ramy. Brawo. Znacznie "czystszym chwytem" jest mówienie jacy powinni być mężczyźni i kobiety i jak powinni akceptować "wrodzone, naturalne różnice".

Czego Ty chcesz? Lilith6 napisała, że czegoś nie rozumie a ty skaczesz z buciorami, że jak ona śmie i to skandal! Wyluzuj.

Fakty są, jakie są. Mam Politechnikę pod bokiem i jak zawsze, na Elektronice jest zaledwie parę studentek, a na Architekturze pewnie z połowa. Z kolei na uniwerku, na filologii albo pedagogice studentek będzie pewnie znacznie więcej niż studentów.
Nie wierzę, że wynika to wyłącznie z wrodzonych różnic. Duże znacznie ma tradycja, wychowanie, istniejące stereotypy wdrukowywane dzieciom itd.

Ale czy to naprawdę tak trudno zaakceptować fakty?
Przecież to oczywiste, że np. mężczyźni są zwykle silniejsi fizycznie od kobiet - to musi wpływać na wybór zabaw dzieci i w przyszłości na wybór zawodu.
Zwykle są trochę bardziej agresywni (testosteron...) - to też wpływa na różne wybory decydujące o drodze życiowej.
Są też brzydsi (wg. naszej kultury) - to też wpływa na wiele.

A to wszystko przecież cechy wrodzone, nieprawdaż?


Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
12-05-2010 22:09 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Przecież to oczywiste, że np. mężczyźni są zwykle silniejsi fizycznie od kobiet - to musi wpływać na wybór zabaw dzieci
Znaczy, mali chłopcy są zwykle silniejsi od małych dziewczynek? No ciekawe czy istnieją jakiekolwiek statystyki na poparcie tej tezy...

>i w przyszłości na wybór zawodu.

Szczególnie tłumaczy to różnice w odsetku kobiet pracujących w zawodach nie wymagających siły. I owa "słabośc" jak mniemam wpływa tez na róznice w wysokości płac. Są tak powszechne, ze faktem musi być ich wrodzony charakter.

>Zwykle są trochę bardziej agresywni (testosteron...) - to też wpływa na różne wybory decydujące o drodze życiowej.
Otóż to. Zwykle.

>Są też brzydsi (wg. naszej kultury) - to też wpływa na wiele.

To jak to. Naturalne różnice wynikają z kulturowej percepcji (i kto wo ogóle słyszał, by mężczyźni byli brzydsi???)?

>A to wszystko przecież cechy wrodzone, nieprawdaż?

Tak, jak sam przytomnie zauważyłeś, kulturowa brzydota mężczyzn jest najbardziej wrodzona ze wszystkiego.

Pozdrawiam.
08-05-2010 20:56 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>dorosłe kobiety STATYSTYCZNIE w danym kraju różnią się od mężczyzn predyspozycjami i preferencjami zawodowymi, mają inne od mężczyzn zainteresowania itd.

   STATYSTYCZNEJ dorosłej kobiety to nie obchodzi, a STATYSTYCZNA feministka nie jest w stanie tego (tzn. różnic i obojętności na nie STATYSTYCZNEJ kobiety) ani zrozumieć, ani zaakceptować.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
apud (4399 punktów)
>Mimo iż sama jestem kobietą nie mogę zrozumieć niektórych zachowań

Co z ciebie za kobieta!!!
Kobiety trzeba kochać a nie rozumieć.
08-05-2010 16:59 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Kobiety trzeba kochać a nie rozumieć.
Żeby pokochać prawdziwie, trzeba najpierw zrozumieć.
09-05-2010 13:19 
 Ocena 1 na 1
rudyment (3233 punktów)
>>Kobiety trzeba kochać a nie rozumieć.
>Żeby pokochać prawdziwie, trzeba najpierw zrozumieć.

A wtedy ci przejdzie. To się nazywa drugie wejrzenie - lekarstwo na miłość od wejrzenia pierwszego.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Meretseger (61860 punktów)
>Ja nie rozumiem tej płci...
Czytając Twój tekst też przestaję rozumieć.
>Są liczne naukowe fakty na to, że mężczyźni mają znacznie lepszą wyobraźnię przestrzenną od kobiet i zdolność do analitycznego myślenia. Kobiety są bardziej emocjonalne, więcej widzą i czują, są lepsze w gramatyce, szybciej przyswajają języki obce.
Którzy mężczyźni i które kobiety? Bo na pewno nie wszyscy/wszystkie.
08-05-2010 18:06 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Którzy mężczyźni i które kobiety? Bo na pewno nie wszyscy/wszystkie.

Być może Lilith pisze o sobie. I o porównaniu siebie z jakimś mężczyzną.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
08-05-2010 18:18 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)

>Którzy mężczyźni i które kobiety?
Pewnie ci, których imiona kończą się na ".jpg"


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
08-05-2010 19:15 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Są liczne naukowe fakty na to, że mężczyźni mają znacznie lepszą wyobraźnię przestrzenną od kobiet i zdolność do analitycznego myślenia. Kobiety są bardziej emocjonalne, więcej widzą i czują, są lepsze w gramatyce, szybciej przyswajają języki obce.
>Którzy mężczyźni i które kobiety? Bo na pewno nie wszyscy/wszystkie.

Wskazując konkretne osoby można potwierdzić lub obalić dowolną teorię. Chyba jednak trzeba operować na próbkach statystycznych... A najlepiej na całych narodach, by uwzględnić wpływ kultury i historii.

Z ciekawości sprawdziłem, jak się mają procentowo dziewczyny na Politechnice Gdańskiej:

Udział kobiet na wydziałach Politechniki Gdańskiej

Studenci PG ogółem
18 434
w tym dziewczyny
32,9 proc.

Jaki jest procent dziewczyn na poszczególnych wydziałach Politechniki Gdańskiej?

Chemiczny - 68,7
Architektury - 60,4
Zarządzania i Ekonomii - 56,9
Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej - 47,1
Inżynierii Lądowej i Środowiska - 30,4
Oceanotechniki i Okrętownictwa - 27,4
Mechaniczny - 9,7
Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki - 6,9
Elektrotechniki i Automatyki - 2,5

Trochę inaczej niż się spodziewałem, ale i tak warto się zastanowić, z czego wynika, że na Chemii i Architekturze jest 10 razy więcej dziewczyn niż na Elektronice i Automatyce? Przecież to wynika w jakiś sposób z ich samodzielnego wyboru.


Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
kapitan AS (298 punktów)
>Trochę inaczej niż się spodziewałem, ale i tak warto się zastanowić, z czego wynika, że na Chemii i Architekturze jest 10 razy więcej dziewczyn niż na Elektronice i Automatyce?

Dlaczego na chemii tak dużo? Bo najłatwiej tam się dostać( no może na fizykę łatwiej)?
08-05-2010 21:17 
 Ocena 5 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Dlaczego na chemii tak dużo? Bo najłatwiej tam się dostać( no może na fizykę łatwiej)?
Po chemii praca jest w laboratorium zdominowane przez kobiety) albo w szkolnictwie albo we własnym biznesie. Omijają w ten sposób rywalizację z mężczyznami. Bo po co tracić czas i energię.
08-05-2010 21:34 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Omijają w ten sposób rywalizację z mężczyznami. Bo po co tracić czas i energię.
   Mniej ambitne, znaczy.
08-05-2010 21:42 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Omijają w ten sposób rywalizację z mężczyznami. Bo po co tracić czas i energię.
>   Mniej ambitne, znaczy.
Nie. Myślą racjonalistycznie. Skoro nie da się zwalczyć szklanego sufitu to trzeba go ominąć.
08-05-2010 21:53 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Mniej ambitne, znaczy.
>Nie. Myślą racjonalistycznie. Skoro nie da się zwalczyć szklanego sufitu to trzeba go ominąć.
   Aha, a zwalczyć się nie da z powodu zróżnicowanego potencjału - mniej zdolne w zwalczaniu, znaczy.

   Może wprowadzić parytety intelektualne?
08-05-2010 21:58 
 Ocena 1 na 1
kapitan AS (298 punktów)
>Omijają w ten sposób rywalizację z mężczyznami. Bo poco tracić czas i energię.

I ktoś się dziwi, że kobiety przegrywają skoro nie chcą rywalizować? Zresztą, o jaką rywalizację chodzi? Przy zdobywaniu pracy? Czy podczas pracy? Te rzeczy każdego spotykają.

>Po chemii praca jest w laboratorium zdominowane przez kobiety) albo w szkolnictwie albo we własnym biznesie.

Informatyk też może mieć własny biznes, może pracować w szkolnictwie, może pracować w grupie lub sam. Jak widać po procentach kobiety do tego zawodu się nie garną. Może po prostu nie chcą pracować w takim zawodzie a nie, że nie chcą rywalizować z mężczyznami?
thuvien (1 punktów)
>Dlaczego na chemii tak dużo? Bo najłatwiej tam się dostać( no może na fizykę łatwiej)?
>
Może dlatego, że z kobiet na "męskich" kierunkach często kpi się, że "pewno przyszły męża złapać", a ich emocjonalnie inteligentne mózgi nie są w stanie przyswoić trudnych nauk ścisłych? To chyba zrozumiałe, że mało która chce poświęcać swe życie i karierę przecieraniu szlaków.
09-05-2010 09:03 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Trochę inaczej niż się spodziewałem, ale i tak warto się zastanowić, z czego wynika, że na Chemii i Architekturze jest 10 razy więcej dziewczyn niż na Elektronice i Automatyce?

Bo chemia i architektura kojarzą się z gotowaniem i wybieraniem koloru farby do ścian, natomiast elektronika i automatyka z zepsutą pralką w przeddzień wyjazdu na wakacje.
Autografka (10638 punktów)
A przeczytaj sobie najpierw to, pomyśl o całych wiekach funkcjonowania takiego myślenia. A potem spróbuj zrozumieć. Ale najpierw siebie oraz to z czego wynika, to co napisałaś. Czy aby nie po części z tego, o czym mówi artykuł.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
08-05-2010 20:12 
 Ocena 2 na 2
lilith6 (179 punktów)
>A przeczytaj sobie najpierw to, pomyśl o całych wiekach funkcjonowania takiego myślenia. A potem spróbuj zrozumieć. Ale najpierw siebie oraz to z czego wynika, to co napisałaś. Czy aby nie po części z tego, o czym mówi artykuł.
>
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...


Czytałam już wcześniej ten artykuł. Co ma znaczyć zwrot "ale najpierw siebie" ? Napisałam prawdę to co obserwuję, dobrze przepraszam że nie użyłam zwrotu "wiele kobiet". Oczywiście, że nie mówię o wszystkich i to było generalizowanie z mojej strony. Nie każdy Nowak jest matematykiem i nie każda Kowalska świetnie zna języki obce. Jednak statystycznie na 13 uzdolnionych matematycznie chłopców przypada jedna tak samo uzdolniona dziewczynka. Różnice istnieją, więc nie warto ich negować. No właśnie Bóg nie przepada za kobietami, a one za nimi jak najbardziej. Znów - statystycznie więcej kobiet jest religijnych od mężczyzn. Stąd nie rozumiem dlaczego wiedząc (a może nie wiedząc i stąd problem) że Bóg ma je w pogardzie zwracają się do niego. Co do kolegi od żal.pl: nawet nie uzasadniłeś dlaczego jestem żalem, może uzasadnisz?
08-05-2010 20:45 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)

>Czytałam już wcześniej ten artykuł. Co ma znaczyć zwrot "ale najpierw siebie" ?

To ma znaczyć, że mogłabyś się zastanowić nad tym, dlaczego jesteś skłonna zauważać przede wszystkim różnice pomiędzy płciami (choć może się mylę i wcale nie jest to przede wszystkim). Różnice, od tak dawna podkreślane i konserwowane przez wszelkie religie i patriarchalne kultury, że dzisiaj trudno stwierdzić, czy są one (owe różnice) wytworem ewolucji biologicznej, czy społecznej. To, że tak wyraźnie zauważasz te różnice, że masz je nieomal za naturalne i pożądane (?) (chociaż nie masz pewności co do ich genezy), może świadczyć o tym, że Twoje zdanie na ten temat też wywodzi się z wielowiekowego utrwalania stereotypów. Zresztą, nikt z nas nie jest wolny od stereotypowego postrzegania rzeczywistości.

Dlaczego nie powiem: jestem z natury głupsza od mężczyzn no i trudno? Tak ma być i oni powinni mną pokierować, powinnam się ich słuchać, bo oni lepiej wiedzą, co jest dla mnie dobre?

Bo po pierwsze, nie wiem czy faktycznie jestem głupsza z natury, czy to tylko wytwór patriarchalnej kultury - a na kulturę można wpływać.
Po drugie, nawet jeżeli jestem z natury głupsza, to nie wiem jaki dystans mnie dzieli (z natury) od tych mądrych mężczyzn. Nie wiem też na ile własną pracą mogę ten dystans zniwelować. Na ile kobiety mogą go zniwelować.
Jasne, że łatwiej jest powiedzieć: jestem głupia, nie nadaję się. Wtedy już nic nie trzeba robić. Co najwyżej unosić ze zdziwieniem brew na widok tych, którym się jednak coś chce.

Czy teraz już trochę rozumiesz?

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
08-05-2010 21:03 
 Ocena 2 na 2
lilith6 (179 punktów)
>>Czytałam już wcześniej ten artykuł. Co ma znaczyć zwrot "ale najpierw siebie" ?
>To ma znaczyć, że mogłabyś się zastanowić nad tym, dlaczego jesteś skłonna zauważać przede wszystkim różnice pomiędzy płciami (choć może się mylę i wcale nie jest to przede wszystkim). Różnice, od tak dawna podkreślane i konserwowane przez wszelkie religie i patriarchalne kultury, że dzisiaj trudno stwierdzić, czy są one (owe różnice) wytworem ewolucji biologicznej, czy społecznej. To, że tak wyraźnie zauważasz te różnice, że masz je nieomal za naturalne i pożądane (?) (chociaż nie masz pewności co do ich genezy), może świadczyć o tym, że Twoje zdanie na ten temat też wywodzi się z wielowiekowego utrwalania stereotypów. Zresztą, nikt z nas nie jest wolny od stereotypowego postrzegania rzeczywistości.
>Dlaczego nie powiem: jestem z natury głupsza od mężczyzn no i trudno? Tak ma być i oni powinni mną pokierować, powinnam się ich słuchać, bo oni lepiej wiedzą, co jest dla mnie dobre?
>Bo po pierwsze, nie wiem czy faktycznie jestem głupsza z natury, czy to tylko wytwór patriarchalnej kultury - a na kulturę można wpływać.
>Po drugie, nawet jeżeli jestem z natury głupsza, to nie wiem jaki dystans mnie dzieli (z natury) od tych mądrych mężczyzn. Nie wiem też na ile własną pracą mogę ten dystans zniwelować. Na ile kobiety mogą go zniwelować.
>Jasne, że łatwiej jest powiedzieć: jestem głupia, nie nadaję się. Wtedy już nic nie trzeba robić. Co najwyżej unosić ze zdziwieniem brew na widok tych, którym się jednak coś chce.
>Czy teraz już trochę rozumiesz?
>
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...

>

Czekaj, czekaj koleżanko my się nie rozumiemy Kto Ci wmówił te brednie, że jesteś głupsza z natury, ja tego wcale nie powiedziałam. Można jednoznacznie stwierdzić, że różnice płciowe są wytworem ewolucji biologicznej, nie społecznej. Polecam książki: Doreen Kimura - PŁEĆ I POZNANIE albo Płeć mózgu Anne Moir i David Jessel.
Szczególnie znamienny jest przykład chłopca który urodził się z niedorozwojem narządów płciowych uważano go za dziewczynkę i tak go wychowano, ale: sikał na stojąco, był agresywny i przejawiał wszystkie męskie zachowania. Więc biologia zwycięża nad wychowaniem. I jeszcze raz: ja nic nie mówiłam o tym, że ktoś jest głupszy od kogoś. Skąd te przypuszczenia?
08-05-2010 21:17 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
>Można jednoznacznie stwierdzić, że różnice płciowe są wytworem ewolucji biologicznej, nie społecznej. Polecam książki: Doreen Kimura - PŁEĆ I POZNANIE albo Płeć mózgu Anne Moir i David Jessel.

Ale na ile są one efektywnie znaczące? Czy nie jest tak, że to społeczna praktyka utrwala je w takim stopniu, że faktycznie stają się zauważalne? Na tej samej zasadzie można się dziwić ludziom, którzy chcą wejść na górę, na którą nikt jeszcze wcześniej nie wszedł. Można ich wspierać i zachęcać, ale można też trzymać za nogi, żeby się za wysoko nie wspięli. Twoje zdziwienie, to moim zdaniem, takie łapanie za nogi.

>Szczególnie znamienny jest przykład chłopca który urodził się z niedorozwojem narządów płciowych uważano go za dziewczynkę i tak go wychowano, ale: sikał na stojąco, był agresywny i przejawiał wszystkie męskie zachowania. Więc biologia zwycięża nad wychowaniem.

A był świetny w matematyce? Ale poważnie. Czy to, że mężczyźni, z uwagi na wysoki poziom testosteronu sa bardziej agresywni od kobiet oznacza, ze kobietom należy jeszcze dodatkowo wpajać konieczność uległego zachowania?

>I jeszcze raz: ja nic nie mówiłam o tym, że ktoś jest głupszy od kogoś. Skąd te przypuszczenia?

W porządku, ale i tak do tego się to sprowadza.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
08-05-2010 21:28 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>I jeszcze raz: ja nic nie mówiłam o tym, że ktoś jest głupszy od kogoś. Skąd te przypuszczenia?

   Nie wiesz?
   Ano stąd, że niektóre osoby nie odpowiedziały na tekst, tylko na swoje emocje (fobie?) tekstem obudzone.
08-05-2010 22:20 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>   Ano stąd, że niektóre osoby nie odpowiedziały na tekst, tylko na swoje emocje (fobie?) tekstem obudzone.

Ty mi tu Adamiaku, nie wyjeżdżaj z domorosłą wieczorną psychoanalizą.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
08-05-2010 22:36 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ty mi tu Adamiaku, nie wyjeżdżaj z domorosłą wieczorną psychoanalizą.
   To nie jest psychoanaliza, tylko zwyczajna spostrzegawczość.
   A że domorosła i wieczorna?
   Akurat taką miałem pod ręką.
08-05-2010 22:37 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>tylko zwyczajna spostrzegawczość.

Można by powiedzieć - pospolita.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
08-05-2010 23:02 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>tylko zwyczajna spostrzegawczość.
>Można by powiedzieć - pospolita.

   Można by - jeśli komuś tak pasuje do reszty.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Dlaczego nie powiem: jestem z natury głupsza od mężczyzn no i trudno? Tak ma być i oni powinni mną pokierować, powinnam się ich słuchać, bo oni lepiej wiedzą, co jest dla mnie dobre?

Jest sobie małżeństwo: on jest inżynierem, ona jest muzykiem. Każde ma własne umiejętności i wiedzę opanowane w stopniu niedościgłym dla małżonka.

Które jest głupsze od drugiego i powinno się podporządkować?


Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
09-05-2010 12:26 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>>Dlaczego nie powiem: jestem z natury głupsza od mężczyzn no i trudno? Tak ma być i oni powinni mną pokierować, powinnam się ich słuchać, bo oni lepiej wiedzą, co jest dla mnie dobre?
>Jest sobie małżeństwo: on jest inżynierem, ona jest muzykiem. Każde ma własne umiejętności i wiedzę opanowane w stopniu niedościgłym dla małżonka.
>Które jest głupsze od drugiego i powinno się podporządkować?

Ja akurat jestem zwolenniczką partnerskich związków. Zwróć jednak uwagę na to, która płeć jest silniej reprezentowana w strukturach władzy, na stanowiskach związanych z kierowaniem innymi ludźmi. Są to mężczyźni. Pytanie: na ile wynika to z ich wrodzonych (naturalnych, biologicznych) cech, a na ile jest efektem kulturowych oddziaływań. I na ile można to zmienić?

Moje rozważania o głupszych i mniej głupszych (czy też lepszych i gorszych), dotyczą siłą rzeczy konkretnych predyspozycji i możliwości ich zmiany. Te same zdania można by oczywiście odnieść do mężczyzn i ich wrodzonych "braków".
Obawiam się, czy aby nie jest tak, że "wyciągamy" różnice, które widzimy w społeczeństwie i przyprawiamy im dużą gębę naturalnego (wrodzonego) zróżnicowania, podczas gdy jest to tylko mała gębusia, której wpływ (społeczny wpływ), można skutecznie zmniejszyć. Nie ma nic bardziej deprymującego i hamującego ambicję niż stwierdzenie: ty się w ogóle do tego nie nadajesz, bo tak jesteś genetycznie skonstruowany. Oczywiście zawsze znajdą się ludzie, których takie stwierdzenie skłoni do tym większej mobilizacji i ciężkiej pracy nad sobą, ale podejrzewam, że stanowią oni mniejszość populacji. Większość, o czym już wspomniała Alicja, będzie się starała działać racjonalnie i osiągnąć sukces na miarę swoich możliwości (faktycznych bądź wmówionych). Nie dotyczy to wyłącznie różnic na linii kobieta-mężczyzna, ale i innych podziałów.

I na Twoje pytanie o to, czy mąż inżynier powinien się podporządkować kobiecie muzykowi, czy odwrotnie, odpowiem Ci, że nie widzę w tym pytaniu sensu, bo świetny inżynier może być bardzo uległym człowiekiem, a muzyczka mieć dominującą osobowość. Może też być odwrotnie. Za mało mam danych, żeby na to pytanie odpowiedzieć. Jednak społeczny stereotyp, podporządkowanie nakazuje kobiecie. Na ile jest to słuszne? Jak myślisz?


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
kapitan AS (298 punktów)
>Jednak społeczny stereotyp, podporządkowanie nakazuje kobiecie.

A skąd ten stereotyp się wziął? Właśnie z wrodzonych cech. Kiedyś, gdy jeszcze nie było nas tak dużo i żyliśmy w małych grupach szefem był ten najsilniejszy. Gdyby kobiety były silniejsze to dzisiaj byśmy mówili, że to mężczyźni są dyskryminowani.

>I na ile można to zmienić?

Jeśli kobiety są w stanie rządzić to to robią i te, które mają takie zdolności są już u władzy.

>Jednak społeczny stereotyp, podporządkowanie nakazuje kobiecie. Na ile jest to słuszne? Jak myślisz?

Nie stereotyp. Podporządkuje się ta osoba, która jest słabsza( ma słabszą osobowość). Pewnie w większości to kobieta, bo po prostu jest słabsza i daje się podporządkować. Znam też kobiety z charakterem i wątpię żeby one jakiemuś mężczyźnie dały się podporządkować. I też takie kobiety nie dadzą i w przeszłości nie dawały się podporządkować też mamy kobiety w polityce i mieliśmy.
09-05-2010 13:31 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Jednak społeczny stereotyp, podporządkowanie nakazuje kobiecie.
>A skąd ten stereotyp się wziął? Właśnie z wrodzonych cech. Kiedyś, gdy jeszcze nie było nas tak dużo i żyliśmy w małych grupach szefem był ten najsilniejszy. Gdyby kobiety były silniejsze to dzisiaj byśmy mówili, że to mężczyźni są dyskryminowani.

Masz rację. To, czy należy dążyć do zmiany tego stanu rzeczy (zwłaszcza że fizyczna dominacja nie jest już tak istotna jak kiedyś), czy też nie - to jest właśnie interesujące pytanie. Z mojego punktu widzenia (punktu widzenia kobiety), warto próbować.

>>I na ile można to zmienić?
>Jeśli kobiety są w stanie rządzić to to robią i te, które mają takie zdolności są już u władzy.

Nie zgodzę się z tym. Stereotyp, o którym mówimy powoduje również wybór stereotypowych modeli wychowawczych, a wychowanie wypaczyć u człowieka obraz jego zdolności.

>>Jednak społeczny stereotyp, podporządkowanie nakazuje kobiecie. Na ile jest to słuszne? Jak myślisz?
>Nie stereotyp. Podporządkuje się ta osoba, która jest słabsza( ma słabszą osobowość). Pewnie w większości to kobieta, bo po prostu jest słabsza i daje się podporządkować. Znam też kobiety z charakterem i wątpię żeby one jakiemuś mężczyźnie dały się podporządkować. I też takie kobiety nie dadzą i w przeszłości nie dawały się podporządkować też mamy kobiety w polityce i mieliśmy.

Podporządkowuje się osoba, która jest słabsza (bo spróbowała i przegrała w rywalizacji) lub osoba, która myśli o sobie, że jest słabsza (nie spróbowała, bo tkwiące w jej głowie stereotypy podpowiedziały jej, że nie ma sensu próbować).

Gdybyśmy spróbowali usunąć z naszego myślenia stereotypy, zobaczylibyśmy kto jest słabszy. I w czym. No i w jakim stopniu.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
kapitan AS (298 punktów)
>To, czy należy dążyć do zmiany tego stanu rzeczy (zwłaszcza że fizyczna dominacja nie jest już tak istotna jak kiedyś), czy też nie - to jest właśnie interesujące pytanie. Z mojego punktu widzenia (punktu widzenia kobiety), warto próbować.

A z mojego punktu widzenia w Polsce nie ma, czego zmieniać( nie licząc tych instytucji państwowych, w których stanowiska zdobywa się układami). Kobiety mogą być w polityce i tylko od ich charyzmy zależy czy tam się dostaną. Siła fizyczna już nie gra roli( przynajmniej w Polsce). Wiadomo są posłowie, którzy nic nie robią i są tam dzięki układom, ale wprowadzenie parytetów nic nie da, bo tych posłów zastąpią ich siostry, żony, córki, które również nic nie zrobią byleby głosowały tak jak wódz powie( pani wódz lub pan wódz). Te panie, które są w stanie coś zrobić już tam są. Chyba żadna firma prywatna nie pozwoli sobie na nie zatrudnienie osoby lepszej tylko, dlatego że jest ona kobietą. Lepsza jest zatrudniana czy to na stanowisko kierownika czy jakieś inne. Od tego czy ma lepszych kierowników zależy to czy więcej zarobi a od zarobków zależy jej przetrwanie. W państwowych wiadomo mogą się układy liczyć. Na mojej uczelni nie spotkałem się z dyskryminacją kobiet. Na sto osób mieliśmy dwie kobiety, ale nie z powodu dyskryminacji i jakiś uprzedzeń tylko tak mało chętnych było kobiet. Wykładowcy bardzo się cieszyli na widok jakiejś kobiety a uczelnia organizowała specjalne dni ( chyba to się nazywało uczelnia na obcasach czy coś takiego) otwarte tylko dla kobiet żeby je zachęcić do studiowania. Parytety tu w niczym nie pomogą bo same nie chcą przychodzić.

> Nie zgodzę się z tym. Stereotyp, o którym mówimy powoduje również wybór stereotypowych modeli wychowawczych, a wychowanie wypaczyć u człowieka obraz jego zdolności.

Nie zgadzam się. Moim zdaniem wychowanie może jedynie ukryć na pewien czas pewne cechy charakteru, czy zdolności. Zresztą, jakie zdolności u kobiet mogą być blokowane? Może jakieś sportowe, ale w szkole, do której chodziłem nikt tych zdolności nie blokował. Czy ktoś dzisiaj odbiera dziewczynką książki i każe robić na drutach? Są osobne szkoły dla mężczyzn i kobiet? Inne zadania na maturze? To chyba właśnie dziewczyny są najpilniejszymi uczniami i dobre ze wszystkiego. Z biologii, z matematyki, z historii, z polskiego to oznacza, że ktoś je blokuje? Jak to jedna znajoma moja powiedziała " uczę się wszystkiego bo nie wiem co będę robiła". I może właśnie ta niepewność, co będzie robiła jest przyczyną blokowania ich zdolności i same chcą żeby ktoś za nich powiedział to, co chcą robić? I uważam, że to żeby ktoś nimi sterował nie jest przyczyną wychowania tylko charakteru. To widać, na co dzień. We własnej rodzinie można to zauważyć. Dzieci tak samo wychowywane mogą mieć zupełnie różne charaktery i wszystkich zachowań nie da się zablokować wychowaniem. Jak sam nie zechcesz czegoś w sobie zablokować to niewiele rzeczy może cię to tego zmusić.

>Podporządkowuje się osoba, która jest słabsza (bo spróbowała i przegrała w rywalizacji) lub osoba, która myśli o sobie, że jest słabsza (nie spróbowała, bo tkwiące w jej głowie stereotypy podpowiedziały jej, że nie ma sensu próbować).

A o czym świadczy to, że ktoś da sobie wbić stereotypy i się nimi kieruje? Dla mnie o słabości człowieka.
09-05-2010 19:40 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
Generalnie nie zgadzam się z Tobą. No, może tylko z tym, że osoby, które nie osiągnęły sukcesu (obojętnie jakiego) są słabsze. Ale mogłyby nie być, gdyby nie stereotypy, którym uległy. Wszyscy im ulegamy. Ty również. Nie wiem na jakim wydziale studiowałeś, ale nie ma na nim kobiet nie dlatego, że by sobie nie poradziły bo są genetycznie spaczone, ale pewnie dlatego, że takie studia według stereotypu "nie pasują" do kobiety. Już tu pisano o architekturze i o chemii. O, takie studia kobiecie przystoją. Subtelna pani architekt kreśli piękne projekty pięknych domów, trochę mniej subtelna pani chemiczka wdzięcznie trzyma w dłoni probówkę. Tak, to kobieta może robić, nie "tracąc" swej kobiecości. Muzyczka, pisarka (a jeszcze lepiej poetka) lub przedszkolanka, to wszystko wpisuje się w stereotyp wiotkiej, słodkiej, opiekuńczej kobietki. Kobieta na wydziale mechanicznym już źle "wygląda" dla większości ludzi (w tym dla kobiet). Dlaczego? A dlatego, że tak nasze myślenie ukierunkowują stereotypy. A że jest to stereotyp, świadczy chociażby fakt, że takie postrzeganie kobiety jest obce niektórym kulturom. W afrykańskich plemionach do kobiet należy nie tylko obowiązek wychowania dzieci i nakarmienia rodziny, ale też zapewnienie aprowizacji (poprzez zbieractwo i ciężką pracę na roli) a nawet budowa domów. Tam wiotki-słodki stereotyp nie funkcjonuje.
Czy to dobrze, czy źle, że lubimy uproszczony obraz świata, to nieistotne. Ważne jest, żeby wiedzieć z czego on wynika.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
kapitan AS (298 punktów)
>Nie wiem na jakim wydziale studiowałeś, ale nie ma na nim kobiet nie dlatego, że by sobie nie poradziły bo są genetycznie spaczone, ale pewnie dlatego, że takie studia według stereotypu "nie pasują" do kobiety.

Trochę wyżej użytkownik Ojciec Lesiotr podał procentowy udział kobiet wśród studentów wydziałów Politechniki Gdańskiej. Te dwie kobiety były na automatyce(2% może ciut więcej, bo nie wiem czy była nas dokładnie setka) tylko, że w Poznaniu. Widać na obu politechnikach procentowy udział kobiet wśród studentów jest podobny na tym kierunku. Przez stereotyp? Jakoś wątpię. Nigdy się nie spotkałem z stwierdzeniem, że kobiecie nie wypada zostać automatykiem czy informatykiem a pochodzę z małego miasteczka gdzie prędzej by wystąpił taki stereotyp niż w dużym mieście. Najczęściej się spotykam ze stwierdzeniem, że tam dużo matematyki i dlatego nie idą na ten kierunek a nie, że kobiecie nie wypada. Same wybierają, same stwierdzają, że nie chcą. Żadna, z którą rozmawiałem nie stwierdziła, że jej to nie wypada czy tam do niej nie pasuje(z wieloma kobietami nie rozmawiałem na ten temat (pewnie nawet nie z dziesięcioma)). Zresztą, co bardziej męskie się wydaje inżynieria lądowa, budownictwo czy automatyka? Dla mnie inżynieria lądowa a to tu jest więcej kobiet i na mechanice również a dla zwykłego obywatela taka mechanika pewnie się głównie kojarzy z naprawianiem samochodów. Ta słodziutka kobietka lepiej wygląda z kluczę( jak jest mechanikiem) czy klikając w myszkę( jak jest informatykiem)? Chyba jednak pani przed komputerem nikogo nie zaskoczy i nie ma żadnych stereotypów a jednak więcej jest na mechanice niż na informatyce.

>W afrykańskich plemionach do kobiet należy nie tylko obowiązek wychowania dzieci i nakarmienia rodziny, ale też zapewnienie aprowizacji (poprzez zbieractwo i ciężką pracę na roli) a nawet budowa domów.

I na jakim poziomie rozwoju są te plemiona? Domki nadal ze słomy i gliny(właściwie to my tez mamy niektóre domki z gliny)?
Może po prostu, aby plemię przeżyło to i kobiety muszą się zająć takimi rzeczami jak zdobycie jedzenia i budowa domów. U nas też pewnie kiedyś tak było, zresztą na wsi nieraz i kobieta musi w oborze oprzątnąć.
09-05-2010 22:52 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Te dwie kobiety były na automatyce(2% może ciut więcej, bo nie wiem czy była nas dokładnie setka) tylko, że w Poznaniu. Widać na obu politechnikach procentowy udział kobiet wśród studentów jest podobny na tym kierunku. Przez stereotyp? Jakoś wątpię. Nigdy się nie spotkałem z stwierdzeniem, że kobiecie nie wypada zostać automatykiem czy informatykiem a pochodzę z małego miasteczka gdzie prędzej by wystąpił taki stereotyp niż w dużym mieście. Najczęściej się spotykam ze stwierdzeniem, że tam dużo matematyki i dlatego nie idą na ten kierunek a nie, że kobiecie nie wypada.

To prawda, że poziom matematyki na automatyce, czy elektronice jest bardzo wysoki, ale żeby od razu był nie do przejścia? Jakoś mi się nie wydaje. Pamiętam natomiast to, co opowiadała moja koleżanka, która studiowała elektronikę (też na roku były tylko dwie dziewczyny), z jakimi uprzedzeniami była traktowana przez część wykładowców. Na bardziej sfeminizowanych wydziałach też się tacy wykładowcy trafiali. Myślę, że to również może być jakąś przyczyną zniechęcenia do tych kierunków studiów, aczkolwiek szczególnie wielkiej wagi bym do tego nie przykładała. I nie w matematyce upatrywałabym przyczyny. Moim zdaniem, istnieje coś takiego, jak zmysł techniczny (jakkolwiek by to nie zabrzmiało ). Taka umiejętność praktycznego zastosowania abstrakcyjnych teorii. I rzeczywiście wydaje mi się, że mężczyźni są w tym statystycznie lepsi, bardziej tym zainteresowani. Ale znowu - czy wynika to bardziej z biologii, czy bardziej z wychowania do pełnienia przypisanych mężczyźnie społecznych ról?

>>W afrykańskich plemionach do kobiet należy nie tylko obowiązek wychowania dzieci i nakarmienia rodziny, ale też zapewnienie aprowizacji (poprzez zbieractwo i ciężką pracę na roli) a nawet budowa domów.
>I na jakim poziomie rozwoju są te plemiona? Domki nadal ze słomy i gliny(właściwie to my tez mamy niektóre domki z gliny)?
>Może po prostu, aby plemię przeżyło to i kobiety muszą się zająć takimi rzeczami jak zdobycie jedzenia i budowa domów. U nas też pewnie kiedyś tak było, zresztą na wsi nieraz i kobieta musi w oborze oprzątnąć.

No właśnie. Te stosunki społeczne są bardziej pierwotne w stosunku do tych, które obserwujemy teraz w naszym obszarze cywilizacyjnym. Czyli kobiecie również przystoi ciężka fizyczna praca. Nie jest dla niej czymś nienaturalnym. Oczywiście nie zaprzecza to stereotypowi kobiety uległej.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
kapitan AS (298 punktów)
>To prawda, że poziom matematyki na automatyce, czy elektronice jest bardzo wysoki, ale żeby od razu był nie do przejścia?

Skoro Pani Autografka twierdzi, że poziom matematyki jest wysoki to znaczy, że się zapoznała z programem matematyki obowiązującym na tym kierunku. I czy Pani Autografka lubi matematykę? I czy liczenie zadań w szkole sprawiało jej przyjemność czy może liczyła tylko, dlatego bo musiała? Bo właśnie nie poziom a ilość chyba większość kobiet odstrasza. Liczyć całki czy różniczki uczą już w liceum(niektórych). Na wielu kierunkach jest matematyka. Na UAM, ekonomicznej, rolniczej( przynajmniej na uczelniach w Poznaniu). Tam kobiet jest sporo i całki czy różniczki mają( macierzy może nie ma, ale chyba nie są trudniejsze od całek). Różnicą jest ilość matematyki i trochę trzeba przeliczyć a jak ktoś nie lubił liczyć czy też bał się matematyki no to możliwe, że by miał dość trudno, bo 5 godzin takich wykładowych(czyli 10 lekcyjnych w liceum) matematyki pod różnymi nazwami w tygodniu to dość sporo. Zdaje się, że większość kobiet nie lubi matematyki a dość trudno by miał, jeśli by nie lubił sobie wyliczyć całeczki przy śniadaniu. Niechęć kobiet do matematyki chyba ma kluczowe znaczenie( są to tylko moje własne obserwacje) i wyżej to napisałem, że nie poziom a ilość i możliwe, że sama matematyka odstrasza.

>Pamiętam natomiast to, co opowiadała moja koleżanka, która studiowała elektronikę (też na roku były tylko dwie dziewczyny), z jakimi uprzedzeniami była traktowana przez część wykładowców.

Dawno studiowała? Bo ja kończyłem dość niedawno i na wykładach te dwie, które ze mną studiowały nie były traktowane z uprzedzeniem. Czasami niektórzy wykładowcy przy mówieniu "Dzień dobry panowie" zapominali dodać "i panie" no, ale chyba to nie znacz, że są traktowane z uprzedzeniem. Nigdy się nie żaliły, że były traktowane z uprzedzeniem.

> Taka umiejętność praktycznego zastosowania abstrakcyjnych teorii. I rzeczywiście wydaje mi się, że mężczyźni są w tym statystycznie lepsi, bardziej tym zainteresowani. Ale znowu - czy wynika to bardziej z biologii, czy bardziej z wychowania do pełnienia przypisanych mężczyźnie społecznych ról?

Rodzice wychowują jak uważają. Jeśli chcą żeby dziewczynka bawiła się lalkami to chyba nikt im nie może tego zabronić. Jeśli dziewczynka nie będzie chciała się bawić lalkami to nie będzie tego robiła. Przekonać dziecko, co ma robić można tylko do jakiegoś czasu później już dziecko i tak samo zadecyduje. Jeśli kobieta będzie chciała zostać mechanikiem to może to zrobić.

> Te stosunki społeczne są bardziej pierwotne w stosunku do tych, które obserwujemy teraz w naszym obszarze cywilizacyjnym. Czyli kobiecie również przystoi ciężka fizyczna praca. Nie jest dla niej czymś nienaturalnym. Oczywiście nie zaprzecza to stereotypowi kobiety uległej.

A czy ktoś zabrania kobiecie wykonywać tą pracę? Może wziąć łopatę i iść skopać ogródek. Tylko, że jest słabsza od mężczyzny, o czym świadczą zawody sportowe.
Autografka (10638 punktów)

>Skoro Pani Autografka twierdzi, że poziom matematyki jest wysoki to znaczy, że się zapoznała z programem matematyki obowiązującym na tym kierunku. I czy Pani Autografka lubi matematykę? I czy liczenie zadań w szkole sprawiało jej przyjemność czy może liczyła tylko, dlatego bo musiała?

A co to wszystko Pana Kapitana obchodzi?

>Bo właśnie nie poziom a ilość chyba większość kobiet odstrasza. Liczyć całki czy różniczki uczą już w liceum(niektórych). Na wielu kierunkach jest matematyka. Na UAM, ekonomicznej, rolniczej( przynajmniej na uczelniach w Poznaniu). Tam kobiet jest sporo i całki czy różniczki mają( macierzy może nie ma, ale chyba nie są trudniejsze od całek). Różnicą jest ilość matematyki i trochę trzeba przeliczyć a jak ktoś nie lubił liczyć czy też bał się matematyki no to możliwe, że by miał dość trudno, bo 5 godzin takich wykładowych(czyli 10 lekcyjnych w liceum) matematyki pod różnymi nazwami w tygodniu to dość sporo.

Dzięki za informacje.

>Zdaje się, że większość kobiet nie lubi matematyki

A większość mężczyzn lubi? Miej litość.

>Niechęć kobiet do matematyki chyba ma kluczowe znaczenie( są to tylko moje własne obserwacje) i wyżej to napisałem, że nie poziom a ilość i możliwe, że sama matematyka odstrasza.

Skoro tak twierdzisz?

>Dawno studiowała?

Kto? Jakaś bliżej niesprecyzowana ona?

>Bo ja kończyłem dość niedawno i na wykładach te dwie, które ze mną studiowały nie były traktowane z uprzedzeniem. Czasami niektórzy wykładowcy przy mówieniu "Dzień dobry panowie" zapominali dodać "i panie" no, ale chyba to nie znacz, że są traktowane z uprzedzeniem. Nigdy się nie żaliły, że były traktowane z uprzedzeniem.

No tak. To załatwia sprawę. Oczywiście.

>A czy ktoś zabrania kobiecie wykonywać tą pracę? Może wziąć łopatę i iść skopać ogródek. Tylko, że jest słabsza od mężczyzny, o czym świadczą zawody sportowe.

Czy Ty w ogóle wiesz, o czym jest mowa? Mężczyzna też może zostać sekretarką i podawać kawkę. Ale przez to nie będzie dobrze postrzegany jako mężczyzna.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
10-05-2010 15:16 
 Ocena 1 na 1
kapitan AS (298 punktów)
>A większość mężczyzn lubi? Miej litość.

Chyba nie. Czyli skoro większość mężczyzn nie lubi i większość kobiet również to znaczy, że wychowanie na chłopca czy dziewczynkę nie ma na to wpływu. Czyli zależy to od cech i predyspozycji.

>Pamiętam natomiast to, co opowiadała moja koleżanka, która studiowała elektronikę (też na roku były tylko dwie dziewczyny), z jakimi uprzedzeniami była traktowana przez część wykładowców.
>Dawno studiowała?

>Kto? Jakaś bliżej niesprecyzowana ona?

Przepraszam, że się nie dość wyraźnie wyraziłem. Po to cytowałem wypowiedź użytkowniczki Autografka, aby mogła się domyślić, że chodzi o tą jej koleżankę, która była traktowana z uprzedzeniem. Zadam pytanie jeszcze raz

Kiedy, koleżanka użytkowniczki Autografka, która była traktowana z uprzedzeniem, skończyła studia? Jeśli ma paść odpowiedź a co ciebie to interesuje to lepiej żeby żadna nie padała.

>No tak. To załatwia sprawę. Oczywiście.

To, że się nie żaliły, że były traktowane z uprzedzeniem? Oczywiście, że załatwia sprawę. A co jeszcze ma robić wykładowca oprócz nic nie robienia żeby kobieta nie poczuła się dyskryminowana? Jakieś specjalne ulgi?

>Mężczyzna też może zostać sekretarką i podawać kawkę. Ale przez to nie będzie dobrze postrzegany jako mężczyzna.

No i? Pobiegnie wypłakać się do poduszeczki jak ktoś mu powie, że to niemęski zawód? Jak baran to pewnie tak zrobi. Jest zapewniona wolność myśli, więc można myśleć, co się chce. Zawód z mężczyzny nie zrobi kobiety a z kobiety mężczyzny. Kobieta nie będzie mniej seksi będąc mechanikiem od kobiety chemik, która nie jest seksi. Facet, który jest mężczyzną nie będzie postrzegany jako nie mężczyzna bez względu na zawód.
Autografka (10638 punktów)

>Chyba nie. Czyli skoro większość mężczyzn nie lubi i większość kobiet również to znaczy, że wychowanie na chłopca czy dziewczynkę nie ma na to wpływu. Czyli zależy to od cech i predyspozycji.

Dziwny wniosek. Co to ma do rzeczy?

>Przepraszam, że się nie dość wyraźnie wyraziłem. Po to cytowałem wypowiedź użytkowniczki Autografka, aby mogła się domyślić, że chodzi o tą jej koleżankę, która była traktowana z uprzedzeniem. Zadam pytanie jeszcze raz
>Kiedy, koleżanka użytkowniczki Autografka, która była traktowana z uprzedzeniem, skończyła studia? Jeśli ma paść odpowiedź a co ciebie to interesuje to lepiej żeby żadna nie padała.

Dawno. Ale nie tak dawno, żeby musiała się już zbierać na cmentarz. Skoro żyje, to to czego kiedyś doświadczyła w jakiś sposób na nią oddziałuje, wpływa na jej obraz świata. Ale dobrze, że to się zmienia.

>>No tak. To załatwia sprawę. Oczywiście.
>To, że się nie żaliły, że były traktowane z uprzedzeniem? Oczywiście, że załatwia sprawę. A co jeszcze ma robić wykładowca oprócz nic nie robienia żeby kobieta nie poczuła się dyskryminowana? Jakieś specjalne ulgi?

Nie o to mi chodziło. Tylko o to, że załatwić sprawę miał przykład z Twoich dwóch koleżanek. A z moich dwóch nie mógł załatwić.

>No i? Pobiegnie wypłakać się do poduszeczki jak ktoś mu powie, że to niemęski zawód? Jak baran to pewnie tak zrobi. Jest zapewniona wolność myśli, więc można myśleć, co się chce. Zawód z mężczyzny nie zrobi kobiety a z kobiety mężczyzny. Kobieta nie będzie mniej seksi będąc mechanikiem od kobiety chemik, która nie jest seksi. Facet, który jest mężczyzną nie będzie postrzegany jako nie mężczyzna bez względu na zawód.

Nieprawda. Nie będzie mniej seksi (mężczyzna, czy kobieta), ale ma w głowie, że będzie tak postrzegana/postrzegany.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
kapitan AS (298 punktów)
>Dziwny wniosek. Co to ma do rzeczy?

Wyżej napisałaś, że to może zależeć od wychowania na dziewczynkę czy chłopca. Później stwierdziłaś, że chłopcy też w większości nie garną się do matematyki. Więc nie zależy to od wychowania na dziewczynkę czy chłopca.

>Dawno. Ale nie tak dawno, żeby musiała się już zbierać na cmentarz. Skoro żyje, to to czego kiedyś doświadczyła w jakiś sposób na nią oddziałuje, wpływa na jej obraz świata. Ale dobrze, że to się zmienia.

> Nie o to mi chodziło. Tylko o to, że załatwić sprawę miał przykład z Twoich dwóch koleżanek. A z moich dwóch nie mógł załatwić.

Nie tylko na moich koleżankach się opieram, ale również na tym, co robi uczelnia a uczelnia zachęca dziewczyny do studiowania na politechnice. Tak jak już pisałem wyżej jest organizowany specjalny dzień otwarty(chyba tylko dla kobiet już nie pamiętam czy mężczyźni mogli wtedy przychodzić). Politechnika dla kobiet czy na obcasach to się nazywa. Nigdy na tym nie byłem(może nawet by mnie nie wpuścili), więc nie wiem jak uczelnia zachęca kobiety. Dawno temu może i były uprzedzenia teraz uczelnia walczy o kobiety, bo każdy student to dla niej pieniądze z ministerstwa.

>Nieprawda. Nie będzie mniej seksi (mężczyzna, czy kobieta), ale ma w głowie, że będzie tak postrzegana/postrzegany.

To ma problem z głową, albo po prostu rzeczywiście kobieta nie jest seksi i tylko sobie wmawia, że to przez rodzaj pracy a nie przez jej lenistwo.
Autografka (10638 punktów)
>>Dziwny wniosek. Co to ma do rzeczy?
>Wyżej napisałaś, że to może zależeć od wychowania na dziewczynkę czy chłopca. Później stwierdziłaś, że chłopcy też w większości nie garną się do matematyki. Więc nie zależy to od wychowania na dziewczynkę czy chłopca.

Tak sobie napisałam, że mężczyźni też się nie garną. To była luźna uwaga. Takie doczepienie się do słówka.

>Nie tylko na moich koleżankach się opieram, ale również na tym, co robi uczelnia a uczelnia zachęca dziewczyny do studiowania na politechnice. Tak jak już pisałem wyżej jest organizowany specjalny dzień otwarty(chyba tylko dla kobiet już nie pamiętam czy mężczyźni mogli wtedy przychodzić). Politechnika dla kobiet czy na obcasach to się nazywa. Nigdy na tym nie byłem(może nawet by mnie nie wpuścili), więc nie wiem jak uczelnia zachęca kobiety. Dawno temu może i były uprzedzenia teraz uczelnia walczy o kobiety, bo każdy student to dla niej pieniądze z ministerstwa.

Trzeba było założyć te obcasy i spróbować.

>>Nieprawda. Nie będzie mniej seksi (mężczyzna, czy kobieta), ale ma w głowie, że będzie tak postrzegana/postrzegany.
>To ma problem z głową, albo po prostu rzeczywiście kobieta nie jest seksi i tylko sobie wmawia, że to przez rodzaj pracy a nie przez jej lenistwo.

Przecież już nawet w podstawówce dzieci zwracają uwagę, na to, jak rówieśnicy wpisują się w stereotypowe role płciowe. Pisałam tu już o tym. Chłopcy wyśmiewali się z kolegi mojego syna, bo oglądał serial Hannah Montana. Robili to tak długo, aż mały się popłakał. Myślisz, że on ma problem z głową? Dorośli zapewne stosują bardziej zawoalowane środki wyrazu, ale napiętnowanie ma miejsce. Przeczytaj sobie post rozpoczynający ten wątek, jest dobrym tego przykładem. Ja widzę w nim dezaprobatę wobec kobiet, które nie podzielają odczuć autorki w omawianej kwestii.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
kapitan AS (298 punktów)
>Pisałam tu już o tym. Chłopcy wyśmiewali się z kolegi mojego syna, bo oglądał serial Hannah Montana. Robili to tak długo, aż mały się popłakał.

Dzieci nie umieją wytłumaczyć. Po to są dorośli żeby wytłumaczyli. Tak jak stanik jest tylko dla kobiet i facet ich nie potrzebuje tak samo ten durnowaty serial jest dla kobiet i facet tego nie potrzebuje. Wystarczy tylko chęć wytłumaczenia, której dzieci raczej nie posiadają.

>Myślisz, że on ma problem z głową?

Dziecko jeszcze wiele nie rozumie. Tak samo będzie chciało dotknąć gorący czajnik, jeśli ktoś mu nie powie, że nie wolno, bo parzy. Dorosły już raczej może mieć coś z głową gdy chce dotknąć gorący czajnik żeby się poparzyć.
Autografka (10638 punktów)

>Dzieci nie umieją wytłumaczyć. Po to są dorośli żeby wytłumaczyli. Tak jak stanik jest tylko dla kobiet i facet ich nie potrzebuje tak samo ten durnowaty serial jest dla kobiet i facet tego nie potrzebuje. Wystarczy tylko chęć wytłumaczenia, której dzieci raczej nie posiadają.

A dlaczego nie jest dla chłopców? Bo jest durnowaty? Dlaczego nie śmieją się z dziewczynek, które go oglądają? Bo już im ktoś zdążył powiedzieć, że durnowata kobieta to norma. Nie chce mi się już nawet dociekać, dlaczego uważasz, że durnowata rozrywka, to co jest coś w sam raz dla kobiet. Ale tu akurat owa durnowatość serialu nie jest ważna. Mecze piłki nożnej są pewnie nie mniej durne. Istotne jest, że nie ma przyzwolenia na zachowania, wychodzące poza kanon ogólnie przyjętych za właściwe, dla ról postaw kojarzonych z męskością lub kobiecością. Jeśli to nie jest przykład stereotypowego oglądu świata, to nie wiem, co nim jest.
A myślisz, że skąd u dzieciaków biorą się takie poglądy i postawy? Obserwują rodzinę i dalsze otoczenie, widzą dezaprobatę w stosunku do tych "innych" i dopasowują się do piętnującej większości. O gejach też się na przykład dowiedziałam ciekawych rzeczy od syna.

>Dziecko jeszcze wiele nie rozumie. Tak samo będzie chciało dotknąć gorący czajnik, jeśli ktoś mu nie powie, że nie wolno, bo parzy. Dorosły już raczej może mieć coś z głową gdy chce dotknąć gorący czajnik żeby się poparzyć.

To jest właśnie problem, co ludzie mówią swoim dzieciom.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
kapitan AS (298 punktów)
>A dlaczego nie jest dla chłopców? Bo jest durnowaty?

Sporo seriali dla dzieci jest durnowatych i chyba lepiej żeby jak najmniej ich oglądali. Nie tylko chłopcy.

>Dlaczego nie śmieją się z dziewczynek, które go oglądają?

Zazwyczaj ludzie śmieją się z tego, co ich śmieszy chyba, że ktoś im mówi, co ma ich śmieszyć.

>Bo już im ktoś zdążył powiedzieć, że durnowata kobieta to norma.

A oglądanie durnowatych seriali pomaga obalić ten mit?

>Nie chce mi się już nawet dociekać, dlaczego uważasz, że durnowata rozrywka, to co jest coś w sam raz dla kobiet.

Ciekaw jestem, dla jakiej grupy młodzieży twórcy tworzyli ten serial. Jaką grupę młodzieży chcieli przyciągnąć przed telewizor i czy im to się udało?

>Mecze piłki nożnej są pewnie nie mniej durne.

Sport jest durnowaty? Wiadomo garbienie się przed pudłem jest lepsze. Oglądanie meczy może kogoś dziwić, ale granie?

>A myślisz, że skąd u dzieciaków biorą się takie poglądy i postawy? Obserwują rodzinę i dalsze otoczenie, widzą dezaprobatę w stosunku do tych "innych" i dopasowują się do piętnującej większości.

I co? Mam mówić, że ten serial nie jest durnowaty? Serial, który mówi dziecku, kiedy ma się śmiać? Ten serial właśnie jest taki jak ci chłopcy, którzy wyśmiali oglądającego. Może i śmieszy(nie śledzę go wystarczyło jak usłyszałem ten śmiech w tle), ale ten śmiech w tle mówi, z czego masz się śmiać a z czego nie. Tak jak ci chłopcy stwierdzili, że chłopak nie może oglądać tego serialu tak samo w tym serialu ktoś stwierdza, z czego masz się śmiać(z reguły z wszystkiego).
11-05-2010 11:49 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
Tak. Chodziło mi oglądanie meczy. Nieprecyzyjnie się wyraziłam. Poza tym widzę, że się w ogóle nie rozumiemy. Piszemy o różnych rzeczach. Albo każde z nas ma inny cel tej dyskusji.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
09-05-2010 14:03 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>A skąd ten stereotyp się wziął? Właśnie z wrodzonych cech. Kiedyś, gdy jeszcze nie było nas tak dużo i żyliśmy w małych grupach szefem był ten najsilniejszy.

Kiedyś w większości plemion rządził matriarchat. Zmieniło się to podobno gdy ludzie zorientowali się, że w konsekwencji stosunku rodzi się dziecko. Uznali, że to mężczyzna daje dziecko kobiecie. Stąd uznanie mężczyzny za tego najważniejszego a kobietę traktują jedynie jako inkubator. Niektórzy tak myślą do dziś. Wszystkie religie monoteistyczne na tej zasadzie stoją.
Odkrycie, że kobieta ma jajeczko a mężczyzna plemnik i dopiero razem stwarzają dziecko jest stosunkowo nowym wynalazkiem i jakoś jeszcze nie całkiem przebiło się do świadomości bo musiano by uznać że Jezus był półbogiem a nie całym bogiem.
09-05-2010 14:17 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>A skąd ten stereotyp się wziął? Właśnie z wrodzonych cech. Kiedyś, gdy jeszcze nie było nas tak dużo i żyliśmy w małych grupach szefem był ten najsilniejszy.
>Kiedyś w większości plemion rządził matriarchat.

No właśnie. Czyli zmiana jest możliwa.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
09-05-2010 16:02 
 Ocena 1 na 1
kapitan AS (298 punktów)
>Kiedyś w większości plemion rządził matriarchat. Zmieniło się to podobno gdy ludzie zorientowali się, że w konsekwencji stosunku rodzi się dziecko. Uznali, że to mężczyzna daje dziecko kobiecie. Stąd uznanie mężczyzny za tego najważniejszego a kobietę traktują jedynie jako inkubator. Niektórzy tak myślą do dziś. Wszystkie religie monoteistyczne na tej zasadzie stoją.

I to kobiety tak uznały? Skoro to one rządziły to chyba i one podejmowały decyzję. A skoro mężczyźni tak uznali podczas rządów kobiet no to te rządy kobiet nie były zbyt silne skoro dały się zepchnąć do roli inkubatora.
09-05-2010 23:22 
 Ocena 1 na 1
lilith6 (179 punktów)
>Kiedyś w większości plemion rządził matriarchat.

Wybacz, ale to bzdura. W ZDECYDOWANEJ większości w prymitywnych plemionach władze sprawowali mężczyźni. ISTNIAŁY plemiona o strukturze matriarchatycznej, ale były one nieliczne.
10-05-2010 19:59 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Kiedyś w większości plemion rządził matriarchat.
>Wybacz, ale to bzdura. W ZDECYDOWANEJ większości w prymitywnych plemionach władze sprawowali mężczyźni. ISTNIAŁY plemiona o strukturze matriarchatycznej, ale były one nieliczne.

To chyba zależy kiedy, koleżanko. I to bardzo.
09-05-2010 17:25 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)

>I na Twoje pytanie o to, czy mąż inżynier powinien się podporządkować kobiecie muzykowi, czy odwrotnie, odpowiem Ci, że nie widzę w tym pytaniu sensu, bo świetny inżynier może być bardzo uległym człowiekiem, a muzyczka mieć dominującą osobowość.

O kurcze, Ty nas chyba znasz w realu!

>Może też być odwrotnie. Za mało mam danych, żeby na to pytanie odpowiedzieć. Jednak społeczny stereotyp, podporządkowanie nakazuje kobiecie. Na ile jest to słuszne? Jak myślisz?

Ja myślę, że w d... mam stereotypy. I sądząc po wszystkich moich znajomych, oni myślą i robią podobnie.

To chyba jest kwestia edukacji młodzieży - nauczenie ich myślenia inaczej, niż stereotypami. To niesie ze sobą również akceptację dla różnic, tam gdzie różnic nie ma sensu na siłę wyrównywać.

Zobacz, jak skończył Michael Jackson, któremu nie wystarczyło że rewelacyjnie śpiewa - chciał jeszcze upodobnić się do białego człowieka (jakby było do czego...).


Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
09-05-2010 20:33 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>O kurcze, Ty nas chyba znasz w realu!

Kto wie, kto wie...

>Ja myślę, że w d... mam stereotypy. I sądząc po wszystkich moich znajomych, oni myślą i robią podobnie.

A czy Ty i Twoi znajomi, należycie pod tym względem do statystycznej większości? Pokuszę się o opinię, że nie.

>To chyba jest kwestia edukacji młodzieży - nauczenie ich myślenia inaczej, niż stereotypami. To niesie ze sobą również akceptację dla różnic, tam gdzie różnic nie ma sensu na siłę wyrównywać.

Oczywiście. To właśnie jest istotne. Ważne jest też zrozumienie, że bycie kobietą, czy tez mężczyzną nie przesądza automatycznie o posiadaniu takich, czy innych zdolności lub braków, nawet jeżeli statystyka potwierdza, że tak jest.

>Zobacz, jak skończył Michael Jackson, któremu nie wystarczyło że rewelacyjnie śpiewa - chciał jeszcze upodobnić się do białego człowieka (jakby było do czego...).

On miał chyba wiele problemów. Nie tylko związanych z tym, że chciał być biały.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
Brzostowski (7067 punktów)
Lilith, nie rób tego więcej, myślałem że w tym wątku będzie ta cała prawda!
lilith6 (179 punktów)
>Lilith, nie rób tego więcej, myślałem że w tym wątku będzie ta cała prawda!

Całej prawdy nigdy się nie dowiesz To był taki chwyt marketingowy
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
No i dostało ci się od miejscowych feministek!
Zawsze mnie zastanawiało dlaczego feministki tak nienawidzą kobiet. Dlaczego uważają, że kobiety powinny się wyrzec kobiecości? Kobieta nie jest mężczyzną, koniec i kropka. Dlaczego feministki nie są w stanie tego zaakceptować?


Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.(E. Hemingway)
09-05-2010 09:35 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>Zawsze mnie zastanawiało dlaczego feministki tak nienawidzą kobiet. Dlaczego uważają, że kobiety powinny się wyrzec kobiecości?

A co to ta cała kobiecość? Sukienka, jak mniemam, nie wyczerpuje definicji?

>Kobieta nie jest mężczyzną, koniec i kropka. Dlaczego feministki nie są w stanie tego zaakceptować?

Nigdy nie miałam ochoty zostać samcem. Nigdy też żadnej kobiety do tego nie namawiałam.
Nie życzę sobie natomiast, by ktoś próbował mnie wtłaczać w ramy (prawne, kulturowe, społeczne, etc) przez siebie rozumianej "kobiecości".
09-05-2010 12:04 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Nigdy nie miałam ochoty zostać samcem. Nigdy też żadnej kobiety do tego nie namawiałam.
>Nie życzę sobie natomiast, by ktoś próbował mnie wtłaczać w ramy (prawne, kulturowe, społeczne, etc) przez siebie rozumianej "kobiecości".

Nikogo konkretnie nikt nie wtłacza w ramy.

Mówimy o różnicach ogólnie... kobiety np. zwykle ważą mniej niż faceci i są trochę niższe, ale to nie powód by zaraz konkretna kobieta się obraziła, że uważa się ją za cherlawego kurdupla...


Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
09-05-2010 13:27 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Było prowadzonych wiele badań nad mózgami kobiet i mężczyzn i jak już się wydawało że znaleziono jakieś różnice zależne tylko i wyłącznie od płci inne badania to obalały.
W dużym skrócie wyszło na to że jest zbyt dużo zmiennych. Bywają mężczyźni o mózgach typowo "kobiecych" jak i kobiety o "męskich" mózgach. To samo dotyczy wszelkich uzdolnień przypisanych do jakieś płci. Chodzi więc o to by zdolnej matematyczce nie podcinać skrzydeł a chłopcu nie zabraniać pisać poezji. By zlikwidować niepotrzebne utrudnienia i przeszkody a osiągnięcia oceniać według zasług a nie według tego co osobnik ma w spodniach. W Ameryce wprowadzono parytety na uczelniach, instytucjach rządowych w biznesie nie tylko ze względu na płeć ale i ze względu na kolor skóry co w niektórych sytuacjach było trudne do spełnienia ale po latach okazało się, że kobiety nie tylko nie powodują obniżenia poziomu na uczelniach ale sprawdzają się też na wszystkich innych stanowiskach a także w polityce.
Ale Polska jest tak bogatym w niesamowicie mądrych wykształconych mężczyzn, że może sobie pozwolić na to by 54% jeszcze lepiej wykształconych obywateli nie mogło realizować swoich ambicji tylko dlatego, że są kobietami. I u nas to co sprawdziło się w krajach które cywilizacyjnie i materialnie są daleko przed nami nie może być zastosowane.
U nas na pewno się nie sprawdzi , bo nie. Nawet nie będziemy próbować bo wiemy lepiej niż inne nacje co dla naszych kobiet jest najlepsze.
I jak powiedział kandydat na prezydenta, marszałek sejmu pan Komorowski miejsce kobiety jest w kuchni i już.
09-05-2010 17:39 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Było prowadzonych wiele badań nad mózgami kobiet i mężczyzn i jak już się wydawało że znaleziono jakieś różnice zależne tylko i wyłącznie od płci inne badania to obalały.

Jednak gdy rozmawiasz z kimś, to nie rozmawiasz z mózgiem, ale z człowiekiem (ukształtowanym przez wychowanie, biologię kulturę itd.).

>nie według tego co osobnik ma w spodniach. W Ameryce wprowadzono parytety na uczelniach, instytucjach rządowych w biznesie nie tylko ze względu na płeć ale i ze względu na kolor skóry co w niektórych sytuacjach było trudne do spełnienia ale po latach okazało się, że kobiety nie tylko nie powodują obniżenia poziomu na uczelniach ale sprawdzają się też na wszystkich innych stanowiskach a także w polityce.

Pamiętasz może, u nas kiedyś były przy egzaminach na studia dodatkowe punkty "za pochodzenie społeczne". W sumie nie było to takie głupie...

>Ale Polska jest tak bogatym w niesamowicie mądrych wykształconych mężczyzn, że może sobie pozwolić

To też. Ale jeszcze istotniejsze jest to, że kobiety w inny sposób podchodzą do rozwiązywania problemów niż mężczyźni. I to właśnie, niezależnie od wykształcenia, jest ogromnym, niewykorzystanym skarbem politycznym.
Nie zapominajmy tylko, że każdy powinien robić to, co lubi. Warunki powinny być (np. poprzez parytety), a czy panie z tego będą korzystać - to powinien być ich wolny wybór.


Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
placownik (17853 punktów)

>Pamiętasz może, u nas kiedyś były przy egzaminach na studia dodatkowe punkty "za pochodzenie społeczne". W sumie nie było to takie głupie...

   A czy wiesz kto najgoręcej przeciw nim oponował? Wszyscy ci, którym te punkty się bezdyskusyjnie należały, a na studia dostali się bez nich.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-05-2010 07:26 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Pamiętasz może, u nas kiedyś były przy egzaminach na studia dodatkowe punkty "za pochodzenie społeczne". W sumie nie było to takie głupie...
>   A czy wiesz kto najgoręcej przeciw nim oponował? Wszyscy ci, którym te punkty się bezdyskusyjnie należały, a na studia dostali się bez nich.

A czy ci, którym się należały i nie dostaliby się na studia bo im akurat tyle by zabrakło? Solidnie uczący się, ale z wiejskich szkół lub rodzin, w których nie było inteligenckich tradycji? Dzisiaj mogą być znakomitymi fachowcami, a ich dzieci mają już lepszy, "inteligencki", start.

Taki powinien być właśnie sens parytetów: obowiązywać przez pewien czas, by przełamać bariery.

Raj to cudowne miejsce - wieczność bez seksu, piwa, sportu, kumpli, bez ukochanego hobby, bez psa czy kota, bez wypraw w góry lub na kajak, bez dreszczyku emocji, bez sportowych samochodów... na wieczność tylko orkiestra dęta i chóralny śpiew...
09-05-2010 20:48 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>A co to ta cała kobiecość?

   Wiem, że choćbym się zaklinał na wszelkie świętości, że to nie jest złośliwość, to i tak nie uwierzysz. Nic to. Zapytam całkiem poważnie. Dlaczego to właśnie feministki mają problem z odpowiedzią na tak postawione pytanie?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lilith6 (179 punktów)

>   Wiem, że choćbym się zaklinał na wszelkie świętości, że to nie jest złośliwość, to i tak nie uwierzysz. Nic to. Zapytam całkiem poważnie. Dlaczego to właśnie feministki mają problem z odpowiedzią na tak postawione pytanie?

heh właśnie feministki chcą się upodobnić do mężczyzny a gdy odkrywają, że nie mogą to uważają, że są gorsze. Kobieta nie powinna by nieszczęśliwą męczennicą, która chciałaby osiągną sukces ale boi się, że nie osiągnie bo jest kobietą. Dziwne, kobiety sukcesu też istnieją. I zawdzięczają to uporowi, determinacji i własnym zdolnościom. Nie narzekały na system tylko wzięły się do roboty.
09-05-2010 23:54 
 Ocena 6 na 6
Autografka (10638 punktów)

>heh właśnie feministki chcą się upodobnić do mężczyzny a gdy odkrywają, że nie mogą to uważają, że są gorsze.

Nie masz racji lilith. Nie chodzi o to, by wyrobić sobie silną pozycję upodobniając się do mężczyzn. Chodzi o to, żebyśmy nie musiały tracić nic ze swojej kobiecości, po to by traktowano nas jako równorzędnych partnerów (partnerki) w pracy, w biznesie, w strukturach władzy. To o czym pisał MAM (suszone kwiatki, pończoszki itp.), nasza nieco odmienna emocjonalność, nie powinno być odbierane jako dowód braku profesjonalizmu. A co robi kobieta, żeby wyglądać w pracy jak fachowiec? Cóż, często wtłacza się w garniturek i funduje sobie nieciekawą fryzurę. Może i zaklnie. Bo przecież, jeżeli byłoby inaczej, to zostanie posądzona o to, że ma pstro w głowie, albo, że jest rozhisteryzowaną kobietką. Tak jak by jedno z drugim miało jakiś związek. Żeby jednak oddać naszym czasom sprawiedliwość, muszę przyznać, że garniturków widzę coraz mniej. Ale nie dlatego, że kobiety z pokorą zrozumiały, gdzie ich miejsce, lecz z uwagi na to, że teraz rzadziej godzą się na przejmowanie męskich wzorców. I dobrze.
I na koniec powiem, że nie rozumiem Twojej niechęci do kobiet, których jedyną winą jest to, że nie podzielają Twojej wizji dotyczącej miejsca kobiety w społeczeństwie. Podoba Ci się rola dziewiętnastowiecznej niewiasty? Bardzo dobrze. Masz do tego prawo. A inne kobiety maja prawo układać sobie życie po swojemu.

edit: Póki co, ten system o wiele bardziej sprzyja mężczyznom niż kobietom. To, że istnieją takie bardzo zdeterminowane, o których piszesz wcale temu nie zaprzecza.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
10-05-2010 00:36 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Należałoby postawić Tobie 10 razy więcej plusów, ale "się nie da".
Dziękuję, Autografko...
10-05-2010 10:01 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Bardzo znana wszystkim " Żelazna Dama" Margaret Thatcher by mieć szansę i zostać wybrana przez Anglików musiała zrezygnować z ulubionych przez siebie falbanek i sukienek na rzecz kostiumów przypominających męskie garnitury a malutką torebkę zastąpić dużą torbą. Zmiana wizerunku niewątpliwie przyczyniła się do jej sukcesu.
By zaistnieć w męskim świecie kobieta musi pozbyć się kobiecości.
10-05-2010 10:15 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>By zaistnieć w męskim świecie kobieta musi pozbyć się kobiecości.
U mnie wręcz przeciwnie, ale ja jestem "męską szowinistyczną świnią", najbardziej
cenie w kobietach kobiety

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
10-05-2010 19:37 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Bardzo znana wszystkim " Żelazna Dama" Margaret Thatcher by mieć szansę i zostać wybrana przez Anglików musiała zrezygnować z ulubionych przez siebie falbanek i sukienek na rzecz kostiumów przypominających męskie garnitury a malutką torebkę zastąpić dużą torbą. Zmiana wizerunku niewątpliwie przyczyniła się do jej sukcesu.
>By zaistnieć w męskim świecie kobieta musi pozbyć się kobiecości.

No tu się nie do końca zgodzę. Na swoje perspektywy zawodowe nie narzekam, a sukienek, dekoltów, a nawet czasem falbanek nigdy nie musiałam się wyrzekać.
Ale domyślam się, że to zależy od branży.

PS
Małych torebek nigdy nie lubiłam, bo książki się w nich nie mieszczą.

PS2
Sugerując, że kobiecość ma w definicji falbanki i malutkie torebki chyba trochę podtrzymujesz różne takie dziwne stereotypy. Mylę się?
10-05-2010 20:40 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Sugerując, że kobiecość ma w definicji falbanki i malutkie torebki chyba trochę podtrzymujesz różne takie dziwne stereotypy. Mylę się?
Mylisz się bo przecież nie ja kazałam jej się zmienić. To specjaliści od PR tak jej zalecili. A badania dowiodły, że zmiana wizerunku pomogła jej osiągnąć sukces.
Ubrana w falbanki nie zostałaby premierem i jej talent polityczny nie zostałby objawiony światu.
Tak po prostu postrzegane są kobiety, jak upodobnią się do facetów zarówno fizycznie jak i mentalnie to mają szanse. Kobiecoś liczy się może w łóżku, ale nie w pracy.
By osiągnąć coś w męskim świecie kobieta musi wyrzec się swojej kobiecości a potem określa się ją epitetami: baba harpagon, babo/chłop..
A przecież Żelazna Dama byłaby takim samym premierem w falbankach jak i w kostiumie.
Ale rządzi męski świat.
kapitan AS (298 punktów)
A czy facet w dresie mógłby zaistnieć w polityce? Facet w krótkich spodenkach? Patrz na Leppera. Wystarczy poszukać gdzieś jego zdjęć czy filmów z okresu jak organizował blokady. Dresik, krótkie spodenki, raz wystąpił w takiej fajnej czapeczce. A jak wyglądał będąc w sejmie? Garnitur opalenizna tylko zachowania nie dało się zmienić. Świat polityki taki jest i mężczyzna bez garnituru sukcesu nie osiągnie tak samo kobieta w falbankach i jakiś sukienkach.

>A przecież Żelazna Dama byłaby takim samym premierem w falbankach jak i w kostiumie.

Facet też byłby takim samym premierem w krótkich spodenkach i w podkoszulce, ale jednak, aby wyglądać poważnie musi mieć garnitur.
10-05-2010 21:44 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)
>A czy facet w dresie mógłby zaistnieć w polityce? Facet w krótkich spodenkach?

Mógłby.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
kapitan AS (298 punktów)
Mogę prosić o zdjęcia jak przemawia na mównicy w dresie lub krótkich spodenkach?
11-05-2010 22:32 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>A przecież Żelazna Dama byłaby takim samym premierem w falbankach jak i w kostiumie.
>Facet też byłby takim samym premierem w krótkich spodenkach i w podkoszulce, ale jednak, aby wyglądać poważnie musi mieć garnitur.

Ale zdajesz sobie sprawę, że za koncepcją "poważnego stroju" nijakie racjonalne przesłanki nie przemawiają? I że to tylko takie przyzwyczajenie kulturowe?
11-05-2010 00:03 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Sugerując, że kobiecość ma w definicji falbanki i malutkie torebki chyba trochę podtrzymujesz różne takie dziwne stereotypy. Mylę się?
>Mylisz się bo przecież nie ja kazałam jej się zmienić. To specjaliści od PR tak jej zalecili. A badania dowiodły, że zmiana wizerunku pomogła jej osiągnąć sukces.
>Ubrana w falbanki nie zostałaby premierem i jej talent polityczny nie zostałby objawiony światu.

Ale ja nie o tym.

To, co napisałaś, brzmi, jakbyś sugerowała, że falbanki są niezbywalnym, a w każdym razie kluczowym elementem kobiecości.
11-05-2010 00:16 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>To, co napisałaś, brzmi, jakbyś sugerowała, że falbanki są niezbywalnym, a w każdym razie kluczowym elementem kobiecości.

Ja tego tak nie zrozumiałam. Podam Ci inny przykład. Kiedy w mojej firmie dyrektorem została kobieta, młoda, z długimi rudymi włosami, usłyszałam opinię, że teraz powinna te włosy ściąć, jeżeli chce, żeby traktowano ją poważnie. Słowem, że takie nieprofesjonalne włosy nie pasują do rangi tego stanowiska. Głupie to, że szkoda gadać.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
13-05-2010 00:07 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
>>To, co napisałaś, brzmi, jakbyś sugerowała, że falbanki są niezbywalnym, a w każdym razie kluczowym elementem kobiecości.
>Ja tego tak nie zrozumiałam. Podam Ci inny przykład. Kiedy w mojej firmie dyrektorem została kobieta, młoda, z długimi rudymi włosami, usłyszałam opinię, że teraz powinna te włosy ściąć, jeżeli chce, żeby traktowano ją poważnie. Słowem, że takie nieprofesjonalne włosy nie pasują do rangi tego stanowiska. Głupie to, że szkoda gadać

Głupie zaiste. Nie zmieniła fryzury, mam nadzieję?
13-05-2010 02:39 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Głupie zaiste. Nie zmieniła fryzury, mam nadzieję?

Nie zmieniła.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
10-05-2010 09:20 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
> Dziwne, kobiety sukcesu też istnieją. I zawdzięczają to uporowi, determinacji i własnym zdolnościom. Nie narzekały na system tylko wzięły się do roboty.

Nie wiem czy wiesz, ale właśnie piszesz o feministkach. Tych "nieszczęśliwych kobietach próbujących być jak mężczyźni".
10-05-2010 19:39 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>> Dziwne, kobiety sukcesu też istnieją. I zawdzięczają to uporowi, determinacji i własnym zdolnościom. Nie narzekały na system tylko wzięły się do roboty.
>Nie wiem czy wiesz, ale właśnie piszesz o feministkach. Tych "nieszczęśliwych kobietach próbujących być jak mężczyźni".

Psujesz koleżance taką ładną koncepcję brzydkich, sfrustrowanych, nieszczęśliwych feministek, którym nic w życiu nie wyszło Wstydziłbyś się
kapitan AS (298 punktów)
>Nie wiem czy wiesz, ale właśnie piszesz o feministkach. Tych "nieszczęśliwych kobietach próbujących być jak mężczyźni".

Wszystkie kobiety sukcesu to feministki? Jakieś badania o tym mówiące posiadasz?
10-05-2010 21:37 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
A jakie badania pokazują, że feministki "to biedne, nieszczęśliwe i bla bla bla..."?
Sylwek (15472 punktów)
A serio serio: badania jako metoda ustalania nazewnictwa? A to paradne.
kapitan AS (298 punktów)
>badania jako metoda ustalania nazewnictwa? A to paradne.

kobieta sukcesu=feministka?
10-05-2010 19:28 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>A co to ta cała kobiecość?
>   Wiem, że choćbym się zaklinał na wszelkie świętości, że to nie jest złośliwość, to i tak nie uwierzysz. Nic to. Zapytam całkiem poważnie. Dlaczego to właśnie feministki mają problem z odpowiedzią na tak postawione pytanie?

Nie jesteś feministką raczej, więc, jak rozumiem, nie powinieneś mieć z odpowiedzią problemu. To może wspomożesz femnistkę i w kwestii definicji kobiecości się wypowiesz?
Piszę równie poważnie, jak ty.
09-05-2010 21:06 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>A co to ta cała kobiecość?

   "Zastukałem w drzwi opatrzone pęczkiem zeschłych kwiatów zamiast wizytówki. Nikt się nie odezwał. Więc nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka.
   Nigdy tu nie byłem. Nie znałem tego pokoiku inkrustowanego panieńskimi pamiątkami. Wstążki, ozdobne gałązki zerwane na spacerze, zeschnięte kwiaty w butelkach i za fotografią, kapelusz słomkowy i jakiś świątek ze stopami czerwonymi od szminki. A obok tapczanu, na stoliku, cały tajemny arsenał niedoli kobiecej, nadziei niewieściej. Laboratorium fałszerstwa. Sanktuarium wzniosłego oszustwa. Pootwierane i niedomknięte słoiki z kremami i maściami, pilniczki i szpilki do włosów, lokówki i pincetki, fiksatuary i sztuczne rzęsy, szampony i lekarstwa w buteleczkach z różowymi wstęgami recept, pigułki na wszelkie dolegliwości i połyskliwe klipsy, niedopałki z krwawymi ustnikami i pończocha z puszczonym oczkiem."

(Tadeusz Konwicki - "Sennik współczesny", str. 286.)

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
10-05-2010 19:32 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>A co to ta cała kobiecość?
>    "Zastukałem w drzwi opatrzone pęczkiem zeschłych kwiatów zamiast wizytówki. Nikt się nie odezwał. Więc nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka.
>    Nigdy tu nie byłem. Nie znałem tego pokoiku inkrustowanego panieńskimi pamiątkami. Wstążki, ozdobne gałązki zerwane na spacerze, zeschnięte kwiaty w butelkach i za fotografią, kapelusz słomkowy i jakiś świątek ze stopami czerwonymi od szminki. A obok tapczanu, na stoliku, cały tajemny arsenał niedoli kobiecej, nadziei niewieściej. Laboratorium fałszerstwa. Sanktuarium wzniosłego oszustwa. Pootwierane i niedomknięte słoiki z kremami i maściami, pilniczki i szpilki do włosów, lokówki i pincetki, fiksatuary i sztuczne rzęsy, szampony i lekarstwa w buteleczkach z różowymi wstęgami recept, pigułki na wszelkie dolegliwości i połyskliwe klipsy, niedopałki z krwawymi ustnikami i pończocha z puszczonym oczkiem."
> (Tadeusz Konwicki - "Sennik współczesny", str. 286.)

Niedopałki mi nie pasują. Zaszminkowane świątki takoż.
Suche badyle (nie podlewałam i padły) i kapelusz słomkowy są- kapelusz jeszcze z Grunwaldu. Mazidła mam pozamykane. Lokówki nigdy nie posiadałam. Szampon stoi w łazience.
Wiedziałam, że się nie nadaję
kognitywista (3391 punktów)
>Przykłady: większa liczba wierzących wśród kobiet niż mężczyzn.
Czy ta różnica jest istotna statystycznie ? Proszę o podanie wartości "p"
lilith6 (179 punktów)
Nie mam nic przeciwko feminizmowi. Ale takiemu, który rzeczywiście popchnie kobiety do przodu. Feminizm polski w wydaniu Szczuki, Środy wręcz blokuje kobiety. Wmawia im, że muszą być takie jak mężczyźni bo inaczej do niczego w życiu nie dojdą. A kobiety są inne, mają inne priorytety w życiu, potrzebują więzi społecznych i nie dla nich są wielkie, bezduszne korporacje (tak, tak rzecz jasna nie mówię o wszystkich kobietach). Kobieta słuchająca feministek stwierdzi, że jest do niczego, rzuci taką robotę i wpadnie w depresję. Kobieta nie słuchająca feministek rzuci taką robotę, ale założy własną firmę opartą na więziach i zaufaniu i będzie dobrze prosperować. Feministki wprowadzają więcej szkód niż pożytku wmawiając społeczeństwu, że obie płcie są takie same. Poza tym, duża ilość kobiet naprawdę jest zadowolona z roli "kury domowej". Kobiety z wyższym wykształceniem rezygnują z możliwości pracy na wysokim stanowisku dla rodziny.
10-05-2010 21:08 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
> Kobieta nie słuchająca feministek rzuci taką robotę, ale założy własną firmę opartą na więziach i zaufaniu i będzie dobrze prosperować.

Tja. Obawiam się, że choć w technicznym sensie kapitalizm jest bezpłciowy, to na pewno nie opiera się na więzi i zaufaniu - tak dalece jak uznamy te cechy za kobiece, kapitalizm jest męski.
10-05-2010 21:29 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Feminizm polski w wydaniu Szczuki, Środy wręcz blokuje kobiety. Wmawia im, że muszą być takie jak mężczyźni bo inaczej do niczego w życiu nie dojdą. A kobiety są inne, mają inne priorytety w życiu, potrzebują więzi społecznych i nie dla nich są wielkie, bezduszne korporacje (tak, tak rzecz jasna nie mówię o wszystkich kobietach). Kobieta słuchająca feministek stwierdzi, że jest do niczego, rzuci taką robotę i wpadnie w depresję. Kobieta nie słuchająca feministek rzuci taką robotę, ale założy własną firmę opartą na więziach i zaufaniu i będzie dobrze prosperować. Feministki wprowadzają więcej szkód niż pożytku wmawiając społeczeństwu, że obie płcie są takie same. Poza tym, duża ilość kobiet naprawdę jest zadowolona z roli "kury domowej". Kobiety z wyższym wykształceniem rezygnują z możliwości pracy na wysokim stanowisku dla rodziny.
>

A jakie właściwie dzieła czy wypowiedzi Środy spowodowały, że masz taką opinię? Ale tak w miarę możliwości konkretnie. Bo czytuję i śledzę, zatem ciekawa jestem.

Nota bene- widzę, że nie tylko feministki i kobiety generalnie, ale i mężczyzn próbujesz wtłoczyć w jakieś ramy "powszechnie przyjęte". Co to znaczy, że "kobiety muszą być takie jak mężczyźni"? Jak mężczyźni profesorowie (i którzy?), mężczyźni muzycy (i którzy?), mężczyźni sportowcy (j.w.), mężczyźni ekspedienci w Biedronce? Czy jakieś konkretne "typy mężczyzn" masz na myśli? Bo ja, na przykład, znam bardzo różnych mężczyzn i niezmiernie jestem zainteresowana do których mężczyzn, jako feministka, zmuszam kobiety, by sięupodobniły

PS
Słuchałam tych strasznych, okropnych feministek i słuchałam, i słuchałam... I, imaginuj sobie, w nijaką depresję nie wpadłam, ani roboty nie rzuciłam.
Teraz czytam te twoje posty i czytam, i czytam... I stereotyp na stereotypie widzę I jakieś melodramatyczne rysy- te bezduszne korporacje, te depresje, te destrukcyjne feministki... Jakieś to smutne, ten świat, w którym funkcjonujesz.
10-05-2010 22:15 
 Ocena 8 na 8
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Feministki wprowadzają więcej szkód niż pożytku wmawiając społeczeństwu, że obie płcie są takie same. Poza tym, duża ilość kobiet naprawdę jest zadowolona z roli "kury domowej". Kobiety z wyższym wykształceniem rezygnują z możliwości pracy na wysokim stanowisku dla rodziny.

Skoro Środa blokuje kobiety. A feministki wmawiają kobietom że mają być jak mężczyźni to ty drogie dziecko nic z feminizmu nie zrozumiałaś albo powtarzasz jedynie to co ci jakiś idiota naopowiadał.
Jeszcze nie słyszałam by jakaś feministka miała za złe, że kobieta zajmuje się tylko domem i dziećmi ale zastanawiają się z czego kobieta utrzyma ten dom i dzieci jak jej partner odpłynie w siną dal, skąd weźmie na życie jak już będzie stara i nie będzie mogła pracować bo emerytury z siedzenia w domu nie będzie miała.
A ponieważ takie sytuacje spotykają bardzo dużą część kobiet to usiłują wymusić na władzy by dostępne były przedszkola i żłobki aby w domu pozostawały tylko te kobiety które tego chcą a nie te które muszą bo nie mają pieniędzy na opiekunkę.
Feministki walczą by zmieniono prawo tak, że w sytuacji gdy partner kobiety postanowi na niej wypróbować swoją siłę, to żeby nie musiała uciekać z dziećmi z domu ale , żeby takiego partnera zabrała policja a ona pozostała bezpiecznie w domu.
Feministki walczą o to by jeżeli mężczyzna i kobieta wykonują taką samą pracę z takim samym efektem kobiety zarobki nie były o 30 % niższe tylko dla tego że jest kobietą. Chcą też by awans kobiet ( tych które tego chcą) zależał od tego , że są trochę lepsze od mężczyzny a nie żeby musiały być dwa razy lepsze.
Chcą też elastycznego zatrudnienia, by kobieta mogła pracować na 1/2 etatu, po to by nie tracić kontaktu z zawodem mogła zająć się domem i dziećmi.
Strasznie wredne są te feministki, bo jeszcze chcą by gwałty, maltretowanie rodziny, molestowanie były ścigane z urzędu a nie na wniosek kobiety bo to stawia je w gorszej sytuacji.
I chcą jeszcze uświadomienia młodzieży, chcą by w szkole a nawet już w przedszkolu zarówno dziewczynki jak i chłopcy byli informowani (w sposób dostosowany do wieku)gdzie mogą się zwrócić, komu powiedzieć, że są molestowani a przede wszystkim by powiedziano im, że to nie one są winne ale dorosły który im to robi. By dzięki wiedzy uzyskanej w szkole wchodziły w życie z rzetelną wiedzą na temat ciąży i antykoncepcji.
Straszne złe są feministki bo chcą by więcej kobiet było posłankami, pracowało w instytucjach państwowych i wykorzystać podstępnie ich empatię i zainteresowania społeczne bo wtedy rząd musiałby bardziej zwracać uwagę na poziom życia najbiedniejszych, na pomoc społeczną która pomogłaby wyjść z biedy a nie pozbawiać wszelkich szans.
Wredne feministki chcą by w marketach kasjerki nie musiały siedzieć w pieluchomajtkach tylko mogły się iść wysikać w czasie pracy.
Chcą też by kobieta miała prawo do aborcji jeżeli uzna że w swojej sytuacji nie może na dziecko sobie pozwolić obojętnie czy ze względu na zdrowie fizyczne, zdrowie psychiczne , czy względy społeczne. By z budżetu państwa dofinansowane były środki antykoncepcyjne i in vitro ( bo w Polsce są dużo droższe niż w innych krajach.
Strasznie wredne dla kobiet są te feministki!
11-05-2010 03:56 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
>Feministki walczą o to by jeżeli mężczyzna i kobieta wykonują taką samą pracę z takim samym efektem kobiety zarobki nie były o 30 % niższe tylko dla tego że jest kobietą. Chcą też by awans kobiet ( tych które tego chcą) zależał od tego , że są trochę lepsze od mężczyzny a nie żeby musiały być dwa razy lepsze.

To jest dyskryminacja. Trzeba taki fakt udowodnić. Niestety, szef robi to co chce
i płaci więcej tym, którym ma ochotę. Ma do tego prawo? Niestety. Nie wiele miałbym do powiedzenia w podobnej sytuacji, mogę prosić o zwiększenie pensji i koniec tematu.
Żaden szef nie przyzna się przed sądem, że bycie kobietą powoduje niższe zarobki. Uzna to za żart (jeśli takie słowa miały miejsce) i poda jakieś swoje wyimaginowane odczucia. Jeśli szef mnie nie lubi, woli płacić mojemu koledze z pracy więcej, nie mam nic do gadania. Tak ja to widzę. Nie wiem czy pensja jest dyskryminowaniem.
Raczej pensja, na którą się dana osoba godzi, jest uczciwą sprawą. Proszenie o podwyżkę nie powinno być roszczeniem opakowanym dyskryminacją kobiet.
To, że facet jest drań i kogoś nie lubi bo jest kobietą, jego sprawa.
Tego się nie kara. Gdyby ranił poglądy, uczucia - owszem. Pensja nie jest poglądem, to coś na co się człowiek godzi i chce za dane wynagrodzenie pracować. Może odejść z pracy, nie jest ona obowiązkiem, jeśli osoba uważa, że za mało szef płaci.

>Chcą też elastycznego zatrudnienia, by kobieta mogła pracować na 1/2 etatu, po to >by nie tracić kontaktu z zawodem mogła zająć się domem i dziećmi.

To może dyskryminować mężczyzn. Może się okazać, że takie przepisy będą korzystne dla pracodawcy, a wtedy będzie preferował zatrudnianie kobiet. W pozostałych zawodach pracodawcy będzie zależało, by mieć kogoś przez 8 godzin. Jak potrzebuje 8, to czemu ma zatrudniać na 4? Ja nie widzę dyskryminacji. Tutaj proszę o przytoczenie na czym by to prawo miało polegać. Każdy może pracować 1/2 etaty, czyżby kobiety miały otrzymywać coś jako bonus? Trochę nie rozumiem, bo elastyczne zatrudnienie mamy cały czas, umów jest do koloru i wyboru.

>By z budżetu państwa dofinansowane były środki antykoncepcyjne i in vitro ( bo w >Polsce są dużo droższe niż w innych krajach.

W Polsce wiele rzeczy jest droższych. To chyba nie wina moja ani władzy. Ja boję się, że ten postulat "in vitro" skwitowany zostanie tak, że jakiś facet wyjdzie na mównicę i powie: chcę mieć dziecko, chcę by państwo mi dofinansowało możliwość zapłodnienia obcej kobiety, która urodzi dziecko i będę mógł własnego potomka wychować. Facet też powinien mieć prawo mieć potomka własnego, mimo, że się nie chce wiązać z kobietą. Ale ogólnie nie stawiam tu zarzutu, niech dofinansują. Małe pieniądze, jak chce mieć nasienie przypadkowej osoby to ok. Jej wybór. Tak jakby mało przypadkowych facetów było na ulicy. Jestem niegrzeczny. Przepraszam, przesadziłem.

Z pozostałą znaczną większością poglądów się zgadzam. Obarczyłem komentarzem tylko te fragmenty, które są dla mnie wątpliwe i warte dyskusji.
11-05-2010 06:18 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>To jest dyskryminacja. Trzeba taki fakt udowodnić. Niestety, szef robi to co chce
>i płaci więcej tym, którym ma ochotę. Ma do tego prawo? Niestety.

   A dlaczego "niestety"?
   Celem firmy jest zysk, a nie opieka społeczna.

   Firma ma generować zyski, płacić od nich podatki i dopiero z tych podatków może działać opieka społeczna.
PiotrPęciak (634 punktów)
Ja się całkowicie zgadzam. Użyłem słowa "niestety" by wczuć się lepiej w rolę drugiej strony.
12-05-2010 22:11 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Firma ma generować zyski

Firma ma też przestrzegać prawa.
12-05-2010 22:23 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Firma ma generować zyski
>Firma ma też przestrzegać prawa.

   Celem działalności firmy nie jest przestrzeganie prawa.
    (Sprawdzić, czy nie sąd.)
12-05-2010 22:32 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

No, jeśli nie ma różnicy między mafią a firmą, to owszem, masz rację.
13-05-2010 05:45 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>No, jeśli nie ma różnicy między mafią a firmą, to owszem, masz rację.

   Celem każdej firmy jest zysk.
    (Sprawdzić, czy nie non-profit.)
11-05-2010 09:18 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Chcą też elastycznego zatrudnienia, by kobieta mogła pracować na 1/2 etatu, po to >by nie tracić kontaktu z zawodem mogła zająć się domem i dziećmi.
>To może dyskryminować mężczyzn.
Nie, jeżeli przepisy będą dotyczyć pracowników a nie tylko kobiet. Chodzi tu o zmniejszenie podatków obciążających pracodawcę jeżeli przyjmie do pracy pracownika opiekującego się dzieckiem. Feministki chcą zlikwidowania ulg przeznaczonych tylko dla kobiet bo to generalnie pogarsza ich sytuację w dostępie do pracy. A równocześnie by ulgi dotyczyły oboje rodziców.
>>By z budżetu państwa dofinansowane były środki antykoncepcyjne i in vitro ( bo w >Polsce są dużo droższe niż w innych krajach.
>W Polsce wiele rzeczy jest droższych.
W większości krajów antykoncepcja jest dofinansowywana , w niektórych nawet w 100%, bo to się państwom finansowo opłaca. Ale w Polsce nie zgadza się na to Kościół.
Ja nie widzę nic zdrożnego w tym, że kobieta wynajmuje swój brzuch by urodzić komuś dziecko. Uważam jedynie, że powinny być respektowane umowy zawarte przed zapłodnieniem. Kościół ma inne na ten temat zdanie i ustawodawstwo idzie w kierunku jakie kościół wytycza.
PiotrPęciak (634 punktów)
Ze wszystkim się zgadzam, jeszcze tylko poruszę kwestię tego fragmentu:
>Chodzi tu o zmniejszenie podatków obciążających pracodawcę jeżeli przyjmie do pracy pracownika opiekującego się dzieckiem

To trochę tak: zrób sobie dziecko, dostaniesz pracę. Kwestia, których podatków i czy pracodawca będzie miał zysk z tego faktu. Jeśli nie będzie, to całkiem ciekawe.
11-05-2010 16:20 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Ze wszystkim się zgadzam, jeszcze tylko poruszę kwestię tego fragmentu:
>>Chodzi tu o zmniejszenie podatków obciążających pracodawcę jeżeli przyjmie do pracy pracownika opiekującego się dzieckiem
>To trochę tak: zrób sobie dziecko, dostaniesz pracę. Kwestia, których podatków i czy pracodawca będzie miał zysk z tego faktu. Jeśli nie będzie, to całkiem ciekawe.
>
Nie chodzi oto, żeby pracownica lub pracownik któremu urodziło się dziecko mógł dostosować swój czas pracy do swoich (dziecka) potrzeb. A państwo za utrudnienie pracodawcy życia zwolniło go z części podatku.
W niektórych zawodach nie jest to możliwe ale w bardzo wielu byłoby to z korzyścią i dla pracownika i pracodawcy.
10-05-2010 23:00 
 Ocena 8 na 8
lotrek (14275 punktów)
> Nie mam nic przeciwko feminizmowi. Ale
Skoro jest "ale" znaczy, że masz. Masz prawo oczywiście do swoich poglądów, jednak większy poklask byś zebrała, gdybyś głosiła je na zebraniu "kółka różańcowego" w twojej parafii, czy też spotkaniu wyborczym Korwina Mikke. Poklask a może i owację na stojąco.
Magdalena Środa, czy Kazimiera Szuka nie cieszą się estymą w katolickich kręgach, gdyż poglądy głoszone przez te panie burzą dotychczasową wielowiekową hierarchie w polskich rodzinach, gdzie "głową rodziny" z woli Boga jest mężczyzna. Gdyby nie feministki a wcześniej jeszcze sufrażystki to nie miałabyś prawa głosu a czytać uczyłabyś się na książeczce od nabożeństwa od męskiego rodzeństwa. Niegdyś sufrażystki też nie cieszyły się poparciem wielu kobiet, których światopogląd kształtował jakiś wielebny pastor, czy katolicki ksiądz. Podobnie jest dzisiaj z feministkami.
Ja również nie akceptuję wszystkiego co głoszą współczesne polskie feministki...ale dobrze, że są !!! W katolickiej Polsce mają o co walczyć.

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
11-05-2010 03:34 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
Każdy jest potrzebny, złodziej bo jest co kraść, morderca bo jest co zabijać.. Może zamiast "walczenia" porozmawiamy? Manifestowanie, parady, agresja nie są rozmową dla mnie. Żyjemy w takich czasach, że grupy społeczne muszą o coś walczyć, pielęgniarki o pensje, związki zawodowe ... długo wymieniać. Tu potrzebny jest dialog z władzą, opracowanie konsensusu, oparcie się o zasady demokracji a nie parytety. Kocham kobiety, szanuję ich zdanie, niech pracują gdzie tylko marzą. Ale na równych zasadach, bez ułatwiania. Jeśli szef nie lubi kobiet, to ja nie mam na to wpływu. Są tacy, którzy wolą kobiety. Ot gusta. To zmieńmy gusta społeczeństwa a nie od razu parytety.
Już się trochę przegina z tą tolerancją, homoseksualizmem, prawami kobiet, ochroną przyrody itp. Ta otoczka skrzywdzenia. Korwin powiedział fajne zdanie, że doczekamy się czasów, że ludzie dla pracy zaczną się okaleczać. Trochę zabawne, ale po pewnym czasie przestaje takie być.
11-05-2010 09:21 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Może zamiast "walczenia" porozmawiamy?
Parady, Manify, protesty są właśnie po to by ci co rządzą zaczęli rozmawiać.
A parytety są po to by partie zaczęły wystawiać na listy kobiety. By wyborca miał wybór czy chce posłankę czy posła w sejmie.
A parytety w instytucjach państwowych mogłyby odzwierciedlać np proporcje w zatrudnieniu by w instytucji która zatrudnia 80% kobiet na stanowiskach merytorycznych 80% kobiet zajmowało kierownicze stanowiska.
11-05-2010 09:54 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Parady, Manify, protesty są właśnie po to by ci co rządzą zaczęli rozmawiać.
Najwyraźniej niektórym to przeszkadza, mogą więc chodzić na procesję i sypać kwiatki. Mnie to nie będzie przeszkadzać.

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
11-05-2010 11:04 
 Ocena 3 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>Parady, Manify, protesty są właśnie po to by ci co rządzą zaczęli rozmawiać.
>Najwyraźniej niektórym to przeszkadza, mogą więc chodzić na procesję i sypać kwiatki.

   A możesz mnie oświecić: czym parady i Manify (hihi) różnią się od procesji, prócz tekstów w lamentach i strojów de/monstrantów?
11-05-2010 11:53 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>   A możesz mnie oświecić: czym parady i Manify (hihi) różnią się od procesji, prócz tekstów w lamentach i strojów de/monstrantów?
Na "oko" niczym, z tym że w jednych chodzę a w drugich nie. To jak z tym Anglikiem na bezludnej wyspie:
Po wielu latach do wyspy podpływa jakiś przypadkowy statek. Radość rozbitka wielka a kapitan statku pyta angielskiego rozbitka, jak tutaj się urządził.
Anglik pokazuje mu więc trzy chaty zbudowane z liści palmowych i mówi:
- w tej pierwszej to ja mieszkam a ta druga, to jest pub do którego chodzę.
A ta trzecia, pyta kapitan?
- to jest pub do którego nie chodzę.


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
11-05-2010 15:51 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>> ... czym parady i Manify (hihi) różnią się od procesji, prócz tekstów w lamentach i strojów de/monstrantów?
>Na "oko" niczym, z tym że w jednych chodzę a w drugich nie.

   Czyli przymus życia na komendę masz nieprzeparty.

> ...- to jest pub do którego nie chodzę.

   Krótko mówiąc: gdyby nie było Kościoła w Polsce, to musiałbyś go sobie wymyślić, żeby mieć jakiś krzyż do oplucia?

   Plus za zgrabną szczerość.
11-05-2010 17:58 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>>Na "oko" niczym, z tym że w jednych chodzę a w drugich nie.
>   Czyli przymus życia na komendę masz nieprzeparty.
Ty oczywiście swoim zwyczajem wiesz lepiej. Trudno Ci zrozumieć, że udział w marszu jak przykładowo ubiegłoroczny MAiA może być sposobem na życie. Przyjaźnisz się z ludźmi, którzy mają podobny światopogląd jak ty, spotykasz się z nimi w realu, organizujesz z nimi różnego rodzaju akcję i realizujecie je wspólnie. Środowisko krakowskiego PSR jest nader liczne, są to ludzie wykształceni i w różnym wieku.
Znasz ich wszystkich i dobrze się czujesz w ich towarzystwie.
Organizujemy nie tylko marsze i protesty, organizujemy również różnego rodzaju panele dyskusyjne z udziałem znanych osób ze świata nauki, czy polityki. Często też zapraszamy kogoś na wygłoszenie odczytu z interesującej nas dziedziny i dyskusję. A że nie samym "słowem bezbożnym" człowiek żyje, potrzeba też "chleba" choćby nawet w płynie, organizujemy spotkania, słusznie nazywane "integracyjnymi", gdyż przy piwie i żeberkach z grilla najlepiej się można zintegrować. Acha...zapomniałbym o muzyce...Michał Matragon Worgacz zawsze zagra i zaśpiewa swoje, Lennona, czy też Beatlesów utwory a śpiewa pięknie.
I tyle w temacie "przymusów".


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
11-05-2010 18:23 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Czyli przymus życia na komendę masz nieprzeparty.
>Ty oczywiście swoim zwyczajem wiesz lepiej.
   Każdy ma jakieś zwyczaje.

>...
>...
>...

>I tyle w temacie "przymusów".
   Aleś miał przymus do tłumaczenia.

>"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
   No właśnie - jeśli chcesz, to się zastanów: czy da radę wierzyć/nie wierzyć w coś wspólnie?

   Przy czym zdaję sobie sprawę, że treść stopki ma trochę inny sens.
PiotrPęciak (634 punktów)
a dlaczego te proporcje są tak zaburzone i wynoszą 80%?
Parytety w sejmie mają zmusić partie do wystawiania na listach? Czyli w imię zasady dokonujemy kradzieży mandatu należącego się męskiemu kandydatowi. Niesprawiedliwością dążymy do sprawiedliwości. Jestem całkiem za, żeby partie wystawiały więcej kobiet, jestem przeciw tworzeniu nieuczciwych zasad udzielania mandatu.
11-05-2010 16:14 
 Ocena-1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Czyli w imię zasady dokonujemy kradzieży mandatu należącego się męskiemu kandydatowi. Niesprawiedliwością dążymy do sprawiedliwości.
Nie bo listy układają męscy przywódcy partii. Chodzi o to by dali szansę swoim partyjnym koleżankom. A wyborcy zadecydują czy wolą pana czy panią z danej partii.
11-05-2010 17:20 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nie bo listy układają męscy przywódcy partii.
   Niech kobiety założą swoją partię.

>Chodzi o to by dali szansę swoim partyjnym koleżankom.
   Nie będą prosiły się o szanse, tylko wezmą swoje sprawy w swoje rączęta.

>A wyborcy zadecydują czy wolą pana czy panią z danej partii.
   Właśnie.
11-05-2010 09:59 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Kocham kobiety, szanuję ich zdanie,
Nie wiem tylko czy one cię kochają. Za to masz zapewnioną miłość Sakowicza i ostatniego z rodu. Na bezrybiu i kaczor ryba.

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
PiotrPęciak (634 punktów)
O czym Ty do mnie mówisz? Widzę że ktoś próbuje mnie szufladkować. Nieładnie.
Podobały mi się fragmenty felietonu Sakowicza, to teraz będziesz mnie prześladował? Kobiety kochać mnie nie muszą, ważne że ja je kocham.
11-05-2010 20:19 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>Widzę że ktoś próbuje mnie szufladkować. Nieładnie.
Masz już jakąś teorię na ten temat? Ładną?

>Podobały mi się fragmenty felietonu Sakowicza,
To napisz o tym do jego Gazety Polskiej...będzie zachwycony.
Tylko pamiętaj, że on nazywa się SAKIEWICZ a nie Sakowicz !!!


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
12-05-2010 22:14 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Już się trochę przegina z tą tolerancją, homoseksualizmem, prawami kobiet, ochroną przyrody itp.

Taaak, za dużo tolerancji, homoseksualizmu, praw kobiet i ochrony przyrody. Czas przyjebać jakiemuś żydkowi, wypierdolić pedałkom, zapędzić baby do garów gdzie ich miejsce i wreszcie sprzedać to zajebiste, marnujące się drewno z Puszczy Białowieskiej
11-05-2010 04:49 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Gdyby nie feministki a wcześniej jeszcze sufrażystki to nie miałabyś prawa głosu a czytać uczyłabyś się na książeczce od nabożeństwa od męskiego rodzeństwa.

   A byłyby widelce?

>Podobnie jest dzisiaj z feministkami.

    Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę.
11-05-2010 10:42 
 Ocena 2 na 2
Szymańska (191 punktów)

>
>    Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę.
Zapomniałeś o: Albercik
PiotrPęciak (634 punktów)
Jestem trochę w temacie, piszę pracę magisterską związaną z płcią psychologiczną. Rozdział części teoretycznej tyczy się płci ogólnie. Analizując literaturę z zakresu psychologii zauważyłem, że różnice w zachowaniu, biorąc pod uwagę biologię, są małe u kobiet i mężczyzn. Mówimy raczej o słabych korelacjach, często sprzecznych ze sobą badaniach. Wiemy na pewno, że na różnicę w funkcjonowaniu wpływa płeć psychologiczna kształtowana już w pierwszych latach życia. Myślę, że kobietę dałoby się wychować na prototypowego mężczyznę. Tutaj jest jeszcze jedna zmienna warta wspomnienia - presja społeczna - do której kobiety jak i mężczyźni dostosowują się. Chwalimy i ganimy.

A co mamy myśleć o ruchach kobiet? Jak świat światem zawsze odnajdujemy społeczne grupy nacisku. Zadowolić się wszystkich nie da, zwłaszcza w tak komicznym ustroju jaki mamy. Mass media wykreowały ogromne znaczenie tolerancji, nadmierne moim zdaniem (to też się tyczy terroryzmu). Tolerancja stała się religią, wszelkie przejawy nietolerancji są tłamszone.

Ale to pułapka. Głoszenie tolerancji w tej formie jest brakiem tolerancji. Ktoś każe nam wbrew regułom demokracji stosować parytety w sejmie. Czemu? Czy demokracja polega na tym by kandydat słabszy był posłem kosztem kandydata z większym poparciem? O zgrozo, to jest dopiero nietolerancja. Nietolerancja zasad demokracji, konkretnej osoby, która jest facetem. Bo facet, choć lepszy wynik osiągnął, posłem być nie może.

Tolerancja jest iluzją i pustym hasełkiem. Na pewno nie przybiera formy żądań. Jeśli kobiety chcą pracować w każdym zawodzie, niech pracują. Chcę tylko, żeby o pracę walczyły bez pomocy instytucji. Jak równy z równym. Kocham kobiety, szanuję wszystko co robią, ich poglądy i pomysły.

Na koniec lekko z przekąsem. Zastanawiam się czemu kobiety nie walczą o parytety w górnictwie lub o pracę przy budowie? Hmm żądam by połowa sekretarek i asystentek w Polsce była mężczyznami. Już widzę te rozpięte koszule torsy/dekolty mężczyzn bez kwalifikacji podający śliniącym się panią herbatę.

Po dowcipie będzie coś z życia wzięte. Ot na przykład parada równości.
Jaki to bulwers był, pamiętem, że ludzie Giertycha zrobią z nich kiełbaski.
Ale wbrew śmiechom i obawom, to jest najlepsze rozwiązanie.
Jeśli oni czują się inni i głoszą tolerancję, ludzie o typowej orientacji powinni wychodzić na ulicę i mówić: my też jesteśmy tolerancyjni, cieszymy się z naszej seksualności.

Ale typowi ludzie pracują, uczą się, odpoczywają w wolnym czasie..
I siedzi taki Kowalski w foteliku, drą mu się za oknem po angielsku. Pyta się syna, kto to idzie. On mówi, że parada homoseksualistów. Pyta się ojciec - po co oni tak hałasują? Bo państwo ich krzywdzi. A ojciec mówi - a czy ja ich krzywdzę? Chcę tylko spokojnie posiedzieć i nie słuchać wrzasków.
11-05-2010 17:44 
 Ocena-3 na 3
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
> Myślę, że kobietę dałoby się wychować na prototypowego mężczyznę.
Wychowywać? A po cóż się męczyć skoro lepiej testosteronu podać jak to robili w byłej NRD żeby panie medale zdobywały?

Nie sądźcie z zewnętrznych pozorów, lecz wydajcie wyrok sprawiedliwy.
11-05-2010 20:05 
 Ocena 2 na 2
Zella (1321 punktów)
>Jestem trochę w temacie, piszę pracę magisterską związaną z płcią psychologiczną
>Tolerancja jest iluzją i pustym hasełkiem. Na pewno nie przybiera formy żądań. Jeśli >kobiety chcą pracować w każdym zawodzie, niech pracują. Chcę tylko, żeby o pracę >walczyły bez pomocy instytucji. Jak równy z równym. Kocham kobiety, szanuję wszystko >co robią, ich poglądy i pomysły.

   Kiedy czytałam twój post, nie było jeszcze odpowiedzi Forumowiczów na to, co powypisywałeś! Przygotowałam się by odpowiedzieć Ci merytorycznie na twoje kolejne akapity! Praca moja poszła na marne, bo kiedy teraz chciałam wkleić ją jako moją odpowiedź, okazało się,że jest już kilkadziesiąt mądrych, a i nie tylko takich odpowiedzi.
    Wobec tego napiszę tylko:" pożal się boże "nad takimi przyszłymi magistrami psychologii, którzy pisząc pracę magisterską "są tylko trochę w temacie"!!
    Pisze Ci to emerytowany pedagog i matka magistra psychologii z 25 letnim stażem w" Poradni dla dzieci i młodzieży"!Między innymi od tej psycholog wiem jakich absolwentów mianują teraz m.in. prywatne uczelnie!Obyś był psychologiem,który zasadniczo zmieni swoje tezy wypisane powyżej!! Ciekawa jestem jaki masz temat swojej pracy!
12-05-2010 22:18 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Jeśli oni czują się inni i głoszą tolerancję, ludzie o typowej orientacji powinni wychodzić na ulicę i mówić: my też jesteśmy tolerancyjni, cieszymy się z naszej seksualności.

A nie wychodzą i nie cieszą się ze swojej seksualności na ulicach? Nie "obnoszą" się z nią ostentacyjnie mówiąc w pracy o superasim łikendzie za miastem z mężusiem, albo o ładnej żonce, co na pewno dzisiaj zrobi pyszniutki obiadek.

Czy heteroseksualni mężczyźni nie mają w zwyczaju komentować urody kobiet wokół?

Czy marketing nie opiera się w znacznej mierze na (hetero)seksualnych odwołaniach?

Czy w telewizji politycy nie p*****lą do upadłego z uporem godnym lepszej sprawy o prawdziwej rodzinie, prawdziwym małżeństwie, tj kobiecie i mężczyźnie.
12-05-2010 22:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Czy marketing nie opiera się w znacznej mierze na (hetero)seksualnych odwołaniach?

   Bo to się opłaca.

>Czy w telewizji politycy nie p*****lą do upadłego z uporem godnym lepszej sprawy o prawdziwej rodzinie, prawdziwym małżeństwie, tj kobiecie i mężczyźnie.

   Bo to się opłaca.
12-05-2010 22:34 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Gdzieniegdzie wiedzą też, że pozwolić gejom i lesbijkom żyć po swojemu tez się opłaca, nawet bardzo.
12-05-2010 22:41 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Gdzieniegdzie wiedzą też, że pozwolić gejom i lesbijkom żyć po swojemu tez się opłaca, nawet bardzo.

   Widocznie gdzieniegdzie się opłaca.
   O tym pisałem.
12-05-2010 22:20 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
> Chcę tylko spokojnie posiedzieć i nie słuchać wrzasków.

Niech zamknie okno.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365