Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dowód ontologiczny w kosmologicznym wydaniu - jak go obalić?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-07-2014 17:31qerfy (677 punktów)Dowód ontologiczny w kosmologicznym wydaniu - jak go obalić?
Ocena 2 na 2
Zastanawiałem się kiedyś czy w kosmosie może istnieć cywilizacja bardziej rozwinięta od ludzkiej. Doszedłem do wniosku, że jest to możliwe, bo dlaczegóż by nie? Nazwijmy tę cywilizację cywilizacją C1. Wtem postawiłem następne pytanie, czy może istnieć cywilizacja bardziej rozwinięta niż C1? Pewnie, dlaczegóż by nie, nazwijmy ją C2. Łatwo się domyślić, że to rozumowanie można prowadzić w nieskończoność, wprowadzając dalej cywilizacje C3, C4, ..., C100, ... itd. ad ifinitum. Czy to oznacza, że może istnieć cywilizacja tak potężna, że kieruje wszystkim? To dość nieprawdopodobne. Jak rozwiązać tę zagadkę? W moim przekonaniu istnieją granice rozwoju, których nie przekroczy żaden ewoluujący ku złożoności system. Sądzę, że cywilizacje są jak bąbelki w gotującej się wodzie, pojawiają się i znikają, same prawa fizyki unicestwią prędzej czy później każdą z nich.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Pytanie brzmi, czy ten problem można rozwiązać metodami czysto teoretycznymi?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 17:56 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Pytanie brzmi, czy ten problem można rozwiązać metodami czysto teoretycznymi?

Można próbować. Na przykład można by postawić pytanie o spójność złożonych systemów. Co o niej decyduje?

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 18:03 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Można próbować.

Teoretycznie, to światło słoneczne było jednobarwne. Przynajmniej dopóki ktoś nie rozszczepił go w pryzmacie. Później teoretycznie składało się z siedmiu barw, dopóki ktoś nie przystawił termometru w niewidzialnej części widma - za czerwonym, i się okazało, że istnieje promieniowanie podczerwone. I wszystko było teoretycznie dobrze, dopóki nie odkryto nadfioletu itp. itd.
Zaproponuj jakiś eksperyment.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 18:05 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Zaproponuj jakiś eksperyment.

Nie traktuję tego jako problem stricte naukowy, to raczej okazja do rozbujania wyobraźni.
Choć jedną hipotezę już zaproponowałem-wszystkie układy we wszechświecie podlegają podobnej statystyce co mikroświat, w mikroświecie cząstki pojawiają się, znikają, łączą i rozpadają, być może ta reguła obowiązuje także makroświat. Podejście statystyczne stosuje się dziś np. w socjofizyce.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 18:31 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Szukanie analogii między makrokosmosem i mikrokosmosem to były dobre, ale jakieś pół tysiąca lat temu z okładem, w średniowiecznej astrologii i alchemii. Ten etap w rozwoju nauki mamy już, na szczęście, za sobą.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 19:07 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Ten etap w rozwoju nauki mamy już, na szczęście, za sobą.

Zaznaczam, że jeżeli nie obalisz rozumowania które przedstawiłem, to będziesz musiał przyznać że istnieć może cywilizacja o boskich możliwościach

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 19:18 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Zaznaczam, że jeżeli nie obalisz rozumowania które przedstawiłem, to będziesz musiał przyznać że istnieć może cywilizacja o boskich możliwościach

Phi! Przecież nie inaczej widzieli Indianie z Ameryki Środkowej i Południowej pierwszych Hiszpanów. Hiszpanie w porównaniu z Majami, Inkami czy Aztekami to mieli boską technologię jak na tamte czasy.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 19:25 
 0 na 2
qerfy (677 punktów)
>Phi! Przecież nie inaczej widzieli Indianie z Ameryki Środkowej i Południowej pierwszych Hiszpanów. Hiszpanie w porównaniu z Majami, Inkami czy Aztekami to mieli boską technologię jak na tamte czasy.

Hiszpanie byli tylko trochę potężniejsi od Indian, lecz do boskości było im bardzo daleko. Nam także do tego daleko, choć na pewno jesteśmy o milimetr bliżej.


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 19:42 
 Ocena-1 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nam także do tego daleko, choć na pewno jesteśmy o milimetr bliżej.

Ta? A gdzie i jakim przyrządem to zmierzyłeś?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 20:15 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>>Nam także do tego daleko, choć na pewno jesteśmy o milimetr bliżej.
>Ta? A gdzie i jakim przyrządem to zmierzyłeś?

No mamy lepszą od nich technikę.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 20:19 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>No mieli gorszą technikę niż Hiszpanie.

I to się mierzy w milimetrach? A może w parsekach?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 20:26 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>>No mieli gorszą technikę niż Hiszpanie.
>I to się mierzy w milimetrach? A może w parsekach?

Można nawet w latach świetlnych, o ile nie prowadzi się dyskusji z kimś kto łapie za słówka.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 21:15 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Ten Twój wątek to jeden wielki werbalizm:
pl.wikipedia.org/wiki/Werbalizm

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 22:59 
 Ocena 2 na 2
qerfy (677 punktów)
>Ten Twój wątek to jeden wielki werbalizm

Granie na werblach to też werbalizm. Podaję dowód na to, że potencjalnie może istnieć cywilizacja o niemal nieskończonych możliwościach. Jest to dowód przez indukcję.

Krok indukcyjny brzmi:
Jeżeli istnieje cywilizacja C(i) to istnieć może technologicznie lepiej rozwinięta cywilizacja C(i+1)

Założenie indukcyjne:
Istnieje cywilizacja C(0). Jest to nasz, ludzka cywilizacja.

Na mocy kroku indukcyjnego wnioskować możemy, że istnieć może cywilizacja C(1) silniejsza od ludzkiej, i dalej na mocy prawdziwości kroku indukcyjnego wnioskować możemy iż może istnieć cywilizacja C(2) jeszcze potężniejsza itd. Cywilizacje bardzo odległe w tym ciągu posiadać będą niemalże boskie możliwości.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 23:15 
 0 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Przepraszam, ale jak nie ma się pojęcia, co to jest wnioskowanie indukcyjne, to się człowiek nie powinien ośmieszać poprzez mylenie go z dedukcją, w dodatku opartą na wątpliwej wartości przesłankach, a więc prowadzącą do równie wątpliwych wniosków.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 23:54 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Przepraszam, ale jak nie ma się pojęcia, co to jest wnioskowanie indukcyjne, to się człowiek nie powinien ośmieszać poprzez mylenie go z dedukcją, w dodatku opartą na wątpliwej wartości przesłankach, a więc prowadzącą do równie wątpliwych wniosków.

No i już się robi ciekawie. Teraz możesz mi wskazać, gdzie popełniłem błąd. Dlaczego uważasz, że nie mogę problemu sformułować indukcyjnie? Przecież masz zdanie:
P(i) : istnieć może cywilizacja o poziomie technologicznym "i", gdzie "i" jest liczbą naturalną
Napisać możesz implikację P(i)=>P(i+1) którą można zapisać słownie w postaci:
Jeżeli istnieć może cywilizacja o poziomie technologicznym "i" to istnieć może cywilizacja o poziomie technologicznym "i+1"

Jest oczywistym, że jest prawdziwa, ponieważ użyłem zwrotu "istnieć może", a nie "istnieje na pewno"
Wystarczy przyjąć jakąś miarę rozwoju technologicznego i określać go wartością "i". Przyjmijmy teraz że i=0 określa rozwój technologiczny ziemii. Zachodzi P(i=0). Skoro zachowdzi P(i=0) i zachodzi P(i=0)=>P(i=1) to musi też zachodzić P(i=1). To chyba wnioskowanie indukcyjne, prawda?


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 18:31 
 Ocena 4 na 4
Marek Glazer (755 punktów)

>Zaproponuj jakiś eksperyment.

Proszę bardzo.
Zaawansowana cywilizacja będzie ograniczona jedynie ilością energii jaką może pobrać i wykorzystać z otoczenia. Największym źródłem energii we wszechświecie są gwiazdy. Jeżeli zaawansowane obce cywilizacje myślą podobnie do nas, najprawdopodobniej będą zmuszone budować wokół gwiazd tzw. Sfery Dysona. Tylko część typów gwiazd nadaje się do budowy takich megastruktur. Jeśli zatem znajdziemy galaktykę w której nie istnieją te pewne typy gwiazd, ale posiadają wszystkie inne, będzie to przesłanka o istnieniu zaawansowanej cywilizacji. Dodatkowo - takie galaktyki powinny emitować charakterystyczne promieniowanie podczerwone w miejscach sfer Dysona, a ich długa budowa powinna zmieniać powoli charakterystykę świecenia gwiazdy w przewidziany przez nas sposób.
22-07-2014 18:34 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Te teoretyczne "Dysony" i inne takie, to są jak na razie i teoretycznie, i praktycznie niemożliwe do zrealizowania. A pofantazjować sobie można, ale wychodzą z tego co najwyżej jakieś "Gwiezdne wojny", w których parseki są jednostką prędkości.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 18:47 
 Ocena 2 na 2
Marek Glazer (755 punktów)
>Te teoretyczne "Dysony" i inne takie, to są jak na razie i teoretycznie, i praktycznie niemożliwe do zrealizowania.

Teoretycznie i praktycznie niemożliwe? Słyszałeś o czymś takim jak żagiel słoneczny? Wiesz na jakim etapie badań one są? Badań na orbicie. Sfera Dysona to nic innego jak multum żagli słonecznych wokół Słońca (tzw. Statyty). Dla międzygwiezdnej cywilizacji liczącej sobie tysiące lat nie powinno to być problemem. Załączam wyliczenia:
www.aleph.se/Nada/dysonFAQ.html#BUILT
22-07-2014 19:11 
 0 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Jak już zaobserwujesz jakąś "dysonkę" w okolicy, to daj znać - spróbujemy dorobić do niej jakąś teorię.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 19:54 
 0 na 4
Marek Glazer (755 punktów)
>Jak już zaobserwujesz jakąś "dysonkę" w okolicy, to daj znać - spróbujemy dorobić do niej jakąś teorię.
Nie ma sprawy. Przyniosę teleskop, a ty wyjmiesz słomkę z butów i zrobisz nam drinka. Może być?
22-07-2014 20:06 
 0 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Nie ma sprawy. Przyniosę teleskop, a ty wyjmiesz słomkę z butów i zrobisz nam drinka. Może być?

Widzisz, nie chodzi nawet o drinka, ale szkoda byłoby mi swojej słomy dla kogoś, kto twierdzi, że "dysonkę" można zaobserwować jakimś zwykłym przenośnym szmelcem.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-07-2014 23:10 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Teoretycznie i praktycznie niemożliwe? Słyszałeś o czymś takim jak żagiel słoneczny? Wiesz na jakim etapie badań one są? Badań na orbicie. Sfera Dysona to nic innego jak multum żagli słonecznych wokół Słońca (tzw. Statyty). Dla międzygwiezdnej cywilizacji liczącej sobie tysiące lat nie powinno to być problemem. Załączam wyliczenia:
>www.aleph.se/Nada/dysonFAQ.html#BUILT
>

Futuryzm jest zabawny, ale litości, od teoretycznej koncepcji żagla do umieszczenia ich wokół jakiejś gwiazdy to jeszcze przynajmniej ze dwa stulecia.
22-07-2014 23:54 
 Ocena 3 na 3
Marek Glazer (755 punktów)
>Futuryzm jest zabawny, ale litości, od teoretycznej koncepcji żagla do umieszczenia ich wokół jakiejś gwiazdy to jeszcze przynajmniej ze dwa stulecia.

Dwa stulecia to mało. Czy ja twierdzę, że moi prawnukowie zobaczą taką megastrukturę na niebie? Oczywiście, że nie.
Według fizyka Michio Kaku cywilizacja ludzka zbuduje sferę Dysona w 2800 roku. [Wizje: czyli Jak nauka zmieni świat w XXI wieku]
Cywilizacje międzygwiezdne ze swej natury powinny być długowieczne - tj. istnieć dziesiątki lub setki tysięcy lat. Nie istnieje żaden znany nam powód aby nie mogły istnieć cywilizacje jeszcze starsze. Stąd, sfery Dysona wcześniej czy później pojawią się na ich niebach - a przynajmniej na części z nich. Pomysł aby poszukiwać sfer Dysona celem szukania obcej inteligencji we wszechświecie, nie jest mój lecz SETI.
---> en.wikiped(*)extra-terrestrial_intelligence
Sygnał (4252 punktów)
>Dwa stulecia to mało. Czy ja twierdzę, że moi prawnukowie zobaczą taką megastrukturę na niebie? Oczywiście, że nie.

Zgoda, ale jestem sceptyczny co do predykcyjnej mocy science fiction, które Ty zdajesz się uznawać.
Science fiction jest świetne, ale żadnemu ze znanych mi autorów nie udało się przewidzieć tego jak będzie wyglądać współczesne społeczeństwo bo nikt nie przewidział internetu. Także z tymi sferami Dysona wokół każdej gwiazdy też bym się wstrzymał.

>Pomysł aby poszukiwać sfer Dysona celem szukania obcej inteligencji we wszechświecie, nie jest mój lecz SETI.
>---> en.wikiped(*)extra-terrestrial_intelligence

Jestem sceptycznie nastawiony do tej inicjatywy (tj. całego SETI). Nie wydaje się ekonomiczna, przynajmniej aktualnie.
>
23-07-2014 19:47 
 Ocena 2 na 2
J_Sakowski (133 punktów)
>>Zaproponuj jakiś eksperyment.
>Proszę bardzo.
>Zaawansowana cywilizacja będzie ograniczona jedynie ilością energii jaką może pobrać i wykorzystać z otoczenia.

Niekoniecznie.
Wg mnie do sensownego lotu poza system dla organizmow ala czlowiek potrzebne sa zupelnie nowe teorie fizyczne. Takie naprawde z respektem, top hiper. Inaczej meczysz sie na podswietlnej z szeregiem zagrozen i raczej skonczy sie to sonda opisywana w wikipedii (tu jedyny wariant z podbojem jak toto zmutuje w jakiegos Berseka). Ewentrualnie terraformacja pustego ukladu docelowego (takiego ktory sie nadaje - rozsylasz sondy ktore sie klonuja, szukaja i oceniaja i ktoras trafi itp) i odtworzenie ludzi z jakiej informacji genetycznej na miejscu. Od biedy hodowla pustakow jak w "Perfekcyjnej niedoskonalosci" i transmisja danych do lebka z banku (mam troche watpliwosci czy sie zawartosc mozgu w calosci dowiezie na miejsce i ogolnie jakos to troche miekka sf jednak). Nie sadze jednak zeby sie komus chcialo w to bawic skoro jest uwieziony klasyczna fizyka i wynikow nie doczeka.

Drugi wariant jest z organizmami poza ludzkimi np. jakies myslace komputery. Takie ktore zyja miliony lat i dla nich jest naturalne ze np. 100 lat na Proxima Centauri to jest normalka. Plus reprodukcja, reeduntancja i swobodna wymiana czesci, wieksza niewrazliwosc na grawitacje, promieniowanie, kilka megawatow i toto zadowolone itp.

Strefa Dysona to dla mnie jakas futurystyka. Nie zeby byla nierealna ale to jest dla cywilizacji ktore nie osiagnely superrozwoju tylko taki w obrebie naszej fizyki. Taka teoria, spekulacja. Jest im ciasno, lubia spokoj, wolnosc, ogromne przestrzenie, stabilizacje i rozwoj taki w miare rownomierny albo stagnacje. Taki obecny swiat, bez przelomowych wynalazkow teoretycznych za to mocno rolniczy, rekreacyjny, spokojny, komputery jako niewolnicy (cos jak obecne tylko lepsze oprogramowanie, bardzej samodzielne do pewnych granic, nie myslace absolutnie, raczej algorytmy genetyczne budujace docelowe rzeczy z tego co jest alternatywnie najlepsze z wyboru). Maja tez opanowany uklad (kilaset minut swietlnych powiedzmy), autoreproduckcje. cybernetyke i sie bawia we wstege jak w powiesciach Nivena (zauwaz jednak ze w Nivenie wiekszosc cywilizacji miala opanowane loty z predkoscia poza swietlna). Bo inaczej po co budowac strefe jak mozna latwo poleciec. Masz gotowe swiaty, ile chcesz i ciekawsze. Bo wstege robisz z tego co znasz.

Zauwaz tez ze ta strefa Dysona to pobiera energie rozproszona, akurat na rolniczy swiat. Bo zeby cos zrobic konkretnego (chociazby zwykle spawanie to energie skupiasz. Co z tego ze mam energie gwiazdy skoro ona sie rozlazi po czyms ala orbita Marsa? Na naszej orbicie jest chyba 1 Kw z metra kwadratowego, ale mi zysk Jak to skupic, zebrac do czegos konkretnego (komputer i virtual swiat z mozgami to mnie nie przekonywuje a wrecz nieco przeraza - tak jak ten mozg Matrioszka czy jak to sie pisze) Nie wiem tez jak plywy oceaniczne, dzien-noc, ochrona przeciwmeteortowa, atmosfera w ogole itp. cala masa problemow jest zeby na takiej wstedze czy w strefie zyc. Z czego to zrobic w ogole i po co ?

Energie mozesz brac z czegos w rodzaju czarnej dziury. Np. malych wymiarow.
Wtedy to zupelnie cos innego niz klasyka z Dysonem.

> Największym źródłem energii we wszechświecie są gwiazdy.

Raczej Czarne Dziury.

ps
W ktorym ma byc udana fuzja w CERN szacunkowo - 2024 czy cos takiego ? Na tysiace lat masz wtedy na Ziemi energii w brod, czystej, darmowej z wody. Zaludnienie za to jest problemem, przerobka surowcow, produkcja, bilans energetyczny globalny - te klimaty.
22-07-2014 18:23 
 Ocena 4 na 4
Marek Glazer (755 punktów)
>>Pytanie brzmi, czy ten problem można rozwiązać metodami czysto teoretycznymi?
>Można próbować.

Nie - nie można, bo to by oznaczało, że siedząc w zaciszu swojego domu UFO-log może udowodnić, że jesteśmy odwiedzani przez obcych, kryptozoolog - że Yeti istnieje, a filozof - że ty nie istniejesz.

Co najwyżej ustalisz, że coś jest możliwe. Z ogromu rzeczy które są możliwe, tylko malutki ułamek ma odpowiednik w prawdziwym świecie. Aby odseparować rzeczy rzeczywiste od tych możliwych, potrzeba empirycznych dowodów na ich istnienie.

Idąc bowiem tym samym tropem możesz sobie zadać pytanie - czy na Ziemi istniała już jakaś zaawansowana cywilizacja nie-ludzi. Czemu nie? Homo sapiens w 100.000-200.000 lat rozwinęła naukę i poleciała na Księżyc. Skomplikowane wielokomórkowe życie na Ziemi istnieje od jakiś 600.000.000 lat, więc spokojnie w tym czasie mogło wyewoluować 30.000 cywilizacji takich jak nasza. I co z tego skoro nie ma dowodów na żadną z nich?

Inny przykład - na Ziemi życie powstało tylko raz i wszystkie organizmy na niej są ze sobą spokrewnione. No ale skoro życie powstało na Ziemi raz, to mogło powstać kilka razy nie? Może powstało wiele gałęzi życia opartych np. na krzemie, albo o odwrotnej chiralności cząsteczek, tudzież wykorzystującej inny nośnik informacji genetycznej (np. PNA). Takich alternatywnych biochemii życia na pierwotnej Ziemi mogły być setki! I co z tego, że to całkiem możliwe, skoro i tak nie mamy żadnych dowodów na ich istnienie!

Dlatego właśnie nauka opiera się na dowodach, a nie na teoretycznych rozważaniach których nie da się zweryfikować!
22-07-2014 19:16 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Dlatego właśnie nauka opiera się na dowodach, a nie na teoretycznych rozważaniach których nie da się zweryfikować!

To prawda, ale teoretyczne rozważania pełnią w nauce niebagatelną rolę. Żeby w o ogóle można było zinterpretować fakty, trzeba posiadać teoretyczny system odniesienia. W przeciwnym razie szukając odpowiedzi na dowolne pytanie, nie wiedzielibyśmy nawet czego szukać, co może być istotne, a co nie. Ale ja tu nie o nauce Przecież nie jesteśmy w stanie przeprowadzić eksperymentu na skalę kosmiczną. Widziałem twój wątek o Xeelee, pytanie czy może istnieć coś potężniejszego, i jeszcze potężniejszego i jeszcze, itd. w nieskończoność? To zastanawiające. Anzelm w podobny sposób dowodził istnienia Boga jako bytu ponad który nie można pomyśleć nic potężniejszego.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 19:46 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>To prawda, ale teoretyczne rozważania pełnią w nauce niebagatelną rolę. Żeby w o ogóle można było zinterpretować fakty, trzeba posiadać teoretyczny system odniesienia.

Tylko gdzie te fakty?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
23-07-2014 20:15 
 Ocena 1 na 1
J_Sakowski (133 punktów)
>>>Pytanie brzmi, czy ten problem można rozwiązać metodami czysto teoretycznymi?
>>Można próbować.
>Nie - nie można, bo to by oznaczało, że siedząc w zaciszu swojego domu UFO-log może udowodnić, że jesteśmy odwiedzani przez obcych, kryptozoolog - że Yeti istnieje, a filozof - że ty nie istniejesz.

Z filozofami to bym sie nie zdziwil, belkotliwe toto zazwyczaj jest i nudne.
Nierobow nalezy zdecydownaie do recznego montazu modulow w Ultratronie (tego z Dalekiej teczy) zapedzic a nie podkarmiac na uniwerkach

Yeti to tak powiedzmy, nie jest nierealne. Jakies tam krzyzowki malpy z niedzwiedziem moga byc, czemu nie. Ukrywanie sie ciagle trudniejsze ale do pomyslenia. Moze im ludzie jacys pomagaja albo jakos tak. Moze toto inteligentniejsze od psa, jakos sie wymienia na uslugi czy inne zyski dla ludzi z kontaktu sa. Ile jest jeszcze nie odkrytych gatunkow chrzaszczy czy innych robali czy czegos tam (a Noe toto wszystko mial w bazie i patrz przepadlo)?

UFO to oczywiscie bajki. Albo bardziej naukowo - uwazam ze moga istniec rozne nieodkryte zjawiska. Fizyczne (zwlaszcza klimat, jakies nietypowe pioruny, cos takiego) , psychologiczne, poddzwieki, gazy jakies naturalne a halucynogenne w pewnych warunkach, przesycenie woda gazami (statek utonie w pianie) itp. I bierze sie to za UFO, trojkat w Bermudach czy podobnie.

Widze ze ktos tam ma podobne pogaldy co do Dysona co ja, fajnie.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Czy to oznacza, że może istnieć cywilizacja tak potężna, że kieruje wszystkim?

Wbrew pozorom, sformułowanie "kieruje wszystkim" nie znaczy nic, i to jest słaby punkt tej zagadki.

Niektórzy są święcie przekonani, że wszystkim kierują Żydzi, masoni lub finansjera, i nie są im potrzebne do tego żadne byty pozaziemskie.

Załóżmy, że żadna cywilizacja C-ileśtam działająca w ramach naszego wszechświata nie może kierować np. prawami fizyki, więc nie może kierować wszystkim.
22-07-2014 21:24 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Załóżmy, że żadna cywilizacja C-ileśtam działająca w ramach naszego wszechświata nie może kierować np. prawami fizyki, więc nie może kierować wszystkim.

Zgadza się. To by znaczyło, że istnieją granice rozwoju, których przekroczyć nie można. Założenie jest słuszne, tylko tak naprawdę nie znamy jeszcze ostatecznej postaci praw fizyki i nie wiemy na co pozwalają. Nadal potrafię sobie wyobrazić zorganizowaną cywilizację, która choć nie kieruje tymi prawami, to jednak w jakiś sposób dominuje politycznie pozostałe cywilizacje.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 23:17 
 Ocena 5 na 5
wsx666 (1067 punktów)
Ja osobiście uważam, że podbój kosmosu nie jest możliwy i żadna cywilizacja tego nigdy nie dokonała i nie dokona w przyszłości. Oczywiście, że istnieje granica możliwości rozwoju techniki, nauki itp. Wbrew pozorom uważam, że żyjemy w bardzo prostym i poukładanym wszechświecie z jasno zakreślonymi możliwościami rozwoju ograniczonymi po prostu fizycznymi właściwościami samego wszechświata. Moim zdaniem cywilizacje dochodzą w pewnym stadium swojego rozwoju do wniosku, że gwiezdne podróże nie maja większego sensu ze względu na odległości i niebezpieczeństwa z nich wynikające. Koncentrują się więc nad możliwościami wykorzystania zasobów odnawialnych źródeł energii dostępnych na swojej planecie, oraz zabezpieczeniem jej przed czynnikami zagrażającymi jej z zewnątrz jak meteoryty, lub bezpośrednio na niej jak wulkany itp. Następnie tworzą coś na wzór kapsuł matrixa w których podtrzymywane są funkcje życiowe organizmu lub samego mózgu podłączonego do komputerowej aparatury i światowej sieci i w takim matrixie po prostu indywidualności stają się bogami swoich własnych kreowanych w mózgach światów, lub jeszcze inaczej, świadomości są zgrywane w formie danych cyfrowych i istnieją w świecie cyfrowym w którym mogą być kim chcą kiedy chcą i w dowolnej postaci przeżywać cokolwiek zapragną w formie pewnej symulacji. Opieram swoje przypuszczenia na chociażby fakcie, że nie zaobserwowaliśmy żadnej formy obcej inteligencji oraz doznań osobistych jak świadomy sen w trakcie którego człowiek wie, że śni ale mimo to nie budzi się i może sobie robić co tylko mu się podoba z pełną świadomością tego, iż jest to tylko sen i w każdej chwili można się obudzić. Podłączając swój mózg do odpowiedniej aparatury, która potrafiła by na zawołanie wprowadzać nas w stan snu świadomego i pozwalając nam przebywać w nim dowolnie długo nie widzę potrzeb podbijania kosmosu. Dbanie o zasoby naszej planety oraz kontrola populacji i można tu żyć prawie bez końca.
23-07-2014 00:02 
 Ocena 3 na 3
Marek Glazer (755 punktów)
Rozsądne rozumowanie, ale co z niebezpieczeństwami kosmosu? Każda inteligentna cywilizacja będzie wiedziała, że Wszechświat to niebezpieczne miejsce. Rozbłyski gamma, supernowe, zderzenia ciał niebieskich to tylko pierwsze lepsze przykłady czegoś co mogłoby zniszczyć nie tylko życie na jednej planecie, ale i na całym układzie planetarnym. Każda rozsądna cywilizacja starałaby się chyba rozprzestrzenić aby zminimalizować ryzyko totalnej zagłady. W każdym wypadku, hipoteza osobliwości technologicznej tłumaczy paradoks Fermiego dobrze...ale co z częścią tych cywilizacji które postanawiają obrać inną drogę rozwoju? Np. wysyłając kolonizacyjne sondy Von Neumanna gdzie się da?
23-07-2014 00:41 
 Ocena 3 na 3
wsx666 (1067 punktów)
Sonda von Neumanna, czy inne hipotetyczne możliwości podboju kosmosu, są oczywiście jakąś formą ciekawostki intelektualnej bardziej niż realnej i mającej jakiś większy sens. Zastanówmy się nad tym co faktycznie obserwujemy zgodnie z naszym obecnym stanem wiedzy na temat wszechświata. Po pierwsze rozmiary wszechświata, są tak przytłaczająco olbrzymie odległości, że nawet wysyłanie sygnałów z prędkością światła nie pozwala na wymianę w sensowny sposób w stosunku do długości naszego życia i tempa w jakim funkcjonujemy jako ludzie jakichkolwiek informacji. Po drugie, co zresztą wynika z tych olbrzymich niewyobrażalnych wręcz odległości jest problem energii potrzebnych do osiągnięcia sensownych prędkości i tak bez końca. Reasumując po prostu nigdy nigdzie stąd nie odlecimy. Pomyśl też o tym w ten sposób, że wszechświat istnieje już około 14 mld lat, nasza planeta około 4 mld a cały postęp rozwoju nauki jaką znamy trwa zaledwie chwilkę. Idąc tym tropem i zakładając, że wszechświat daje takie same warunki zaistnienia życia jak na naszej planecie w każdym swoim zakątku więc można śmiało gdybać, że gdzieś we wszechświecie istnieje wiele planet identycznych jak nasza Ziemia na której w identyczny sposób rozwinęło się życie i, że nawet ewolucja i wszystko inne przebiegło dokładnie tak samo jak na naszej planecie, co biorąc pod uwagę wiek i rozmiary wszechświata wcale nie jest takie niesamowite to pomyśl sobie ile musi we wszechświecie istnieć takich planet jak ziemia, które jednak są starsze od naszej o powiedzmy 100 czy 200 milionów lat, tak więc na takiej planecie, która przeszła takie same fazy rozwoju jak nasza i wytworzyła się pod wpływem identycznych warunków taka sama cywilizacja ludzka jak nasza ale jest rok nie 2014 a 200 milionów lat później czyli rok 200 002 014. 200 milionów lat więcej dla rozwoju cywilizacji to dla nas tak naprawdę nie jest do wyobrażenia biorąc pod uwagę rozwój jaki poczynił się w przeciągu 200 lat na naszej planecie a jednak w obliczu ogromu wszechświata nie powinno być to niczym nadzwyczajnym, że takie cywilizacje istnieją. Czego po nich powinniśmy oczekiwać? Moim zdaniem jeżeli jakieś hipotetyczne i fantastyczne podróże w nad przestrzeni, pod przestrzeni, zagiętej przestrzeni, podróże w czasie w przód i w tył itp. są możliwe i do osiągnięcia to powinny być bardzo powszechne we wszechświecie i powinniśmy na porządku dziennym widywać przedstawicieli setek różnych cywilizacji podróżujących sobie w czasie i przestrzeni bez żadnych specjalnych trudności jednak jak widzimy niczego takiego nigdy nie zaobserwowaliśmy. Wniosek moim zdaniem nasuwa się sam, nie świadczy to o tym, że życie istnieje tylko na Ziemi a o tym, że podróże między galaktyczne itp są po prostu poza właśnie tą granicą osiągalności manipulowania fizycznymi aspektami naszego istnienia.
23-07-2014 00:23 
 Ocena 2 na 2
qerfy (677 punktów)
To bardzo ciekawa koncepcja, coś jakby "ewoluowanie do wewnątrz". Faktycznie, chyba rozwiązuje paradoks, bowiem taka cywilizacja nie byłaby ekspansywna, nie dążyłaby zatem do opanowywania wszechświata i rozciągania nad nim kontroli. Pytanie tylko co z zagrożeniami? Musiałaby się od nich zupełnie odizolować. Byłoby to trudne, biorąc pod uwagę fakt, że nawet wszechświat będzie miał kiedyś swój kres.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
23-07-2014 00:49 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)
Byłoby to trudne, biorąc pod uwagę fakt, że nawet wszechświat będzie miał kiedyś swój kres.


Kiedyś gdzieś przeczytałem, że w takim symulowanym umyśle subiektywny czas można rozciągać w nieskończoność niezależnie od czasu z zewnątrz, czyli, że nawet gdyby do końca wszechświata została sekunda to w mózgu można by tą sekundę symulować i wydłużać w nieskończoność co niejako wiązało by się z osiągnięciem poczucia wieczności.
23-07-2014 01:10 
 Ocena 2 na 2
qerfy (677 punktów)
>Kiedyś gdzieś przeczytałem, że w takim symulowanym umyśle subiektywny czas można rozciągać w nieskończoność niezależnie od czasu z zewnątrz, czyli, że nawet gdyby do końca wszechświata została sekunda to w mózgu można by tą sekundę symulować i wydłużać w nieskończoność co niejako wiązało by się z osiągnięciem poczucia wieczności.

Nieskończoność w sekundzie? Zdaje się, że potrzebny byłby bardzo szybki komputer, taktujący klatki czasu z prawie nieskończoną szybkością. Kto wie, czy skonstruowanie takiego czegoś nie jest mniej prawdopodobne od podróży w czasie. Poza tym, tkwi w tym rozwiązaniu pewien paradoks. Co jeżeli będziesz transmitował obraz świata zewnętrznego do świata wirtualnego? W pewnym momencie ujrzysz kres siebie samego. Sprzeczność!

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
23-07-2014 02:05 
 Ocena 1 na 1
Marek Glazer (755 punktów)
To się nazywa "Mózg matrioszka". To odmiana sfery Dysona.
pl.wikipedia.org/wiki/Mózg_matrioszka

Znowu wracamy do sfery Dysona!
30-07-2014 18:59 
 Ocena 1 na 1
J_Sakowski (133 punktów)
>To się nazywa "Mózg matrioszka". To odmiana sfery Dysona.
>pl.wikipedia.org/wiki/Mózg_matrioszka
>Znowu wracamy do sfery Dysona!
Strasznie hipotetyczne to z tym mozgiem.

Jak to niby ma wygladac - ludzie w VR sie nudza po przeniesieniu danych z lepetyny a komputery ewoluuja ? Jakis przyrost naturalny jest? Czy to laki niebianskie po sadzie ostatecznym (rozporzadzeniu o przeniesieniu
Ta cala I strefa mozgu to za Ziemia jest czy jak? Co z promieniowaniem odbitym od wnetrza strefy? Jak synchronizowac oblicznia? To jakis klaster czy co? Dalczego mozg wielkosci SD na orbicie Marsa ma byc lepszy niz komputer w pokoju? Zrownoleglony to rozumiem ale dlaczego lepszy? Co tam za program jest, klasyczny czy inny>

I jaka kontrola Slonca ma byc, po co i jaki czas reakcji? Jakby napisali ze mozna lapac z korony pierwiastki jakos, rozdzielac, budowac cos z tego, to jeszcze by sie trzymalo kupy (i pytanie ile mozna pobrac zeby istotnie nie zaklucic dzialania gwiazdy), pobierac jakos magnetycznie czyms ala winda Clarka itp.

Hardware jakos lokalnie ma byc zmieniane czy jak?
Z czego zrobic np. statek eksploaracyjny?

Star Trek jako przyklad to juz w ogole (mnie sie ten ich flagowy statek zawsze kojarzy z kawiarnia, totalnie nieprzygotowany do przyspieszen, manewrow itp.). I ciagle sie naparzja jakimis tam promieniami, w to wiertlo na przedostatnim odcinku co skasowalo jakas tam planete nie mozna bylo strzelic tylko desant 3 ciamajdow itp. - to ma byc top cywilizacja ? I gdzie tam masz jakis mozg matrioszka?
Japonczykom zdecydowanie lepiej wychodza obecne fotoaparaty i radiostacje, myslenie glebokie jakos tam jakby w deficycie

Teraz dalej. Co to znaczy podroze kosmiczne w tej II Kardaszewa. Jakie?
O jakie teorie oparte i jakie obiekty tam leca? Myslace komputery? Czy kto?
Reeduntancja, promieniowanie, przyspieczenie, eksploaracja na koncu? Chociaz w zarysie. Co to jest w ogole kolonizacja najblizszych gwiazd? Jak to w oparciu o obecna fizyke ma byc wykonane. Tak w zarysie chociazby.
25-07-2014 10:57 
 Ocena 2 na 2
baszarteg (2319 punktów)

>Ja osobiście uważam, że podbój kosmosu nie jest możliwy i żadna cywilizacja tego nigdy nie dokonała i nie dokona w przyszłości.Oczywiście, że istnieje granica możliwości rozwoju techniki, nauki itp. Wbrew pozorom uważam, że żyjemy w bardzo prostym i poukładanym wszechświecie z jasno zakreślonymi możliwościami rozwoju ograniczonymi po prostu fizycznymi właściwościami samego wszechświata.

To w sumie tylko trochę mniej konserwatywne podejście do rozwoju i nauki niż pana Charlesa H. Duella przewodniczącego Biura Patentów USA w 1899 roku. Który powiedział tak "Wszystko, co mogło być wynalezione, już wynaleziono."

Wydaje mnie się wysoce nieprawdopodobne aby człowiek na zawsze pozostał przykuty do tej małej planety na obrzeżach jednej z miliarda galaktyk i jedyne co mu pozostało (wobec tego ogromu i piękna ) to kontemplacja własnej bezsilności .

Oczywiście to tylko moje przypuszczenia , zwykła futurologia i gdybanie kruszyć kopii o to (jeśli ktoś ma inne zdanie ) nie zamierzam .

> Dbanie o zasoby naszej planety oraz kontrola populacji i można tu żyć prawie bez końca.

O ile "bez końca " nie potrwa dłużej niż niż 1 miliard lat(miliard lat to oczywiście o wiele dłużej niż czas spłaty najdłuższego kredytu mieszkaniowego ale mimo to okres dość wymierny Po tym czasie słońce rozpali się już na tyle iż ziemia znajdzie się poza "goldilocks zone" .
klaio (1068 punktów)
Odniosę się tylko do jednego wątku z dyskusji. Otóż twierdzę, że nigdy nie spotkamy cywilizacji bardziej zaawansowana niż nasza, bowiem takie cywilizacje celowo ukrywają się przed mniej rozwiniętymi. Myślę, że mogą to być te same motywy, jakie po doświadczeniach spotkań Europejczyków z ludami, które jeszcze nie były odpowiednio dojrzałe i straciły sens swojego istnienia (np. Indianie?) mają władze Papui Nowej Gwinei zakazując turystom dostępu do jednego z ostatnich plemion tylko trochę skażonych cywilizacją. Czy my, komentujący na tym portalu gdybyśmy na Marsie odkryli cywilizację na etapie kamienia łupanego podjęlibyśmy decyzję o objawieniu się im z całą naszą okazałością technologiczno-filozoficzną? Myślę, że wszyscy bylibyśmy przeciw.

No dobrze, i jeszcze druga sprawa. Mam intuicję, że błędem jest założenie, iż im cywilizacja bardziej zaawansowana, z tym większym rozmachem wykorzystuje dostępne jej możliwości technologiczne zmierzając do kontrolowania absolutnie wszystkich procesów osiągając w rozwoju etap prawie-Boga. Taka cywilizacja im bardziej jest rozwinięta, tym skromniej będzie korzystać z dostępnych jej możliwości, bowiem używanie coraz większych sił/energii musi naruszać równowagę, skądś przecież musi ją czerpać. Zresztą to dopiero jest prawdziwa boskość - mieć siłę/władzę i panować nad sobą, by jej nie nadużywać, w ostateczności by z niej nie korzystać w ogóle. My jesteśmy na etapie brutalnego korzystania z naszych możliwości by postawić na swoim, ale pierwsze symptomy abdykacji ze statusu zwierzęcia pojawiły się już dawno temu.
23-07-2014 11:35 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)
>Myślę, że wszyscy bylibyśmy przeciw.

Tere fere. A co jeśli ta super zaawansowana cywilizacja nie różniłaby się znacząco od nasze? wpadliby po pare setek przedstawicieli naszego gatunku do badań i klasyfikacji, kto wie, może z naszych tkanek można by produkować dla nich leki?
I czemu by nie zrobić show - 1 obcy na 100 homo sapiens sapiens?

Albo taki kosmiczny big brother, iluś kosmitów w przebraniu chce zobaczyć jak żyjemy...

Ja, osobiście, gdybym znalazł jakąś cywilizację chciałbym jej pomóc najbardziej jak się da. Nawiązałbym pakty handlowe i wymienił się wiedzą o wszechświecie na ile to tylko możliwe. Uczymy się całe życie, czemu ktoś inny, mniej rozwinięty miałby nas niczego nie nauczyć?
23-07-2014 12:16 
 Ocena 1 na 1
klaio (1068 punktów)
>Ja, osobiście, gdybym znalazł jakąś cywilizację chciałbym jej pomóc najbardziej jak się da. Nawiązałbym pakty handlowe i wymienił się wiedzą o wszechświecie na ile to tylko możliwe. Uczymy się całe życie, czemu ktoś inny, mniej rozwinięty miałby nas niczego nie nauczyć?
>
No to się różnimy. Owszem, gdyby raczkującej cywilizacji na Marsie miał zagrozić upadek ogromnego meteorytu, a ja miałbym możliwość zapobieżenia tej katastrofie, to bym tak zrobił, ale bym im się nie objawiał. Równorzędnej w rozwoju cywilizacji może tak, ale początkującej z pewnością nie. W Starym Testamencie nikt nie mógł oglądać Boga twarzą w twarz, bo by zginął. Coś w tym jest.
23-07-2014 16:35 
 Ocena 1 na 1
Marek Glazer (755 punktów)
>W Starym Testamencie nikt nie mógł oglądać Boga twarzą w twarz, bo by zginął. Coś w tym jest.

Nikt...za wyjątkiem, Abrahama, Isaaca, Jakuba, Mojżesza, Aarona, Nadaba, Abiha, Izajasza, Ezekiela, Amosa, oraz 70 levitańskich starców.
carm.org/b(*)omy/has-anyone-seen-god-or-not
23-07-2014 16:48 
 Ocena 1 na 1
klaio (1068 punktów)
>>W Starym Testamencie nikt nie mógł oglądać Boga twarzą w twarz, bo by zginął. Coś w tym jest.
>Nikt...za wyjątkiem, Abrahama, Isaaca, Jakuba, Mojżesza, Aarona, Nadaba, Abiha, Izajasza, Ezekiela, Amosa, oraz 70 levitańskich starców.
>carm.org/b(*)omy/has-anyone-seen-god-or-not

Twarzą w twarz nikt. Pod tym samym linkiem masz potwierdzenie tej tradycji żydowskiej (Wyjścia 33, 20). Zawsze ukazywał się pod inną postacią, a Mojżeszowi odchodząc, od tyłu. I my domyślamy się, że są inne, bardziej rozwinięte cywilizacje ale utrzymuję, że dowodu na ich istnienie nigdy nie dostaniemy do ręki.
23-07-2014 19:37 
 Ocena 1 na 1
Marek Glazer (755 punktów)
Podałem to jako przykład sprzeczności w Biblii....
www.youtube.com/watch?v=RB3g6mXLEKk
Ale nie o tym jest temat tej dyskusji.
23-07-2014 15:32 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Otóż twierdzę, że nigdy nie spotkamy cywilizacji bardziej zaawansowana niż nasza, bowiem takie cywilizacje celowo ukrywają się przed mniej rozwiniętymi.

Czy my ukrywamy się przed mrówkami? Takie postępowanie miałoby sens tylko w przypadku cywilizacji znajdujących się na podobnym etapie rozwoju. Jedna kolonia mrówek może się ukrywać przed inną kolonią mrówek, ale już człowiek nie musi się przed nimi ukrywać.

>Czy my, komentujący na tym portalu gdybyśmy na Marsie odkryli cywilizację na etapie kamienia łupanego podjęlibyśmy decyzję o objawieniu się im z całą naszą okazałością technologiczno-filozoficzną? Myślę, że wszyscy bylibyśmy przeciw.

Jeżeli na Marsie istnieją złoża naturalne, które opłacałoby się eksploatować to wtedy taka cywilizacja byłaby dla nas jedynie przeszkodą.

>No dobrze, i jeszcze druga sprawa. Mam intuicję, że błędem jest założenie, iż im cywilizacja bardziej zaawansowana, z tym większym rozmachem wykorzystuje dostępne jej możliwości technologiczne zmierzając do kontrolowania absolutnie wszystkich procesów osiągając w rozwoju etap prawie-Boga.

Sęk w tym, że cywilizacja, która dążyłaby do kontrolowania wszystkich procesów wyparłaby pozostałe cywilizacje. Miałaby więc większe szanse przetrwania i wkrótce zaczęłaby dominować. Kwestią dyskusyjną jest to, czy można myśleć kategoriami ewolucyjnymi w tym przypadku.

>Zresztą to dopiero jest prawdziwa boskość - mieć siłę/władzę i panować nad sobą, by jej nie nadużywać, w ostateczności by z niej nie korzystać w ogóle.

W ostateczności, w geście kosmicznego altruizmu wobec prymitywnych form życia i z uwagi na bezsens nieomal wszechmocnej, boskiej egzystencji, cywilizacja taka mogłaby przeprowadzić na sobie proces samozagłady, emitując w przestrzeń kosmiczną zarodki nowego życia.

>My jesteśmy na etapie brutalnego korzystania z naszych możliwości by postawić na swoim, ale pierwsze symptomy abdykacji ze statusu zwierzęcia pojawiły się już dawno temu.

Co masz na myśli?


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
23-07-2014 16:40 
 0 na 2
klaio (1068 punktów)
Mrówkom nie zrobimy krzywdy objawiając się im, bo mają zbyt niski stopień świadomości. Ale gdybyśmy mieli się objawić cywilizacji na etapie z przed rewolucji przemysłowej, która pozwoliła zacząć wyobrażać sobie, że nauka zaskoczy nas czymś niewyobrażalnym, to moglibyśmy im wyrządzić krzywdę, popchnąć rozwój ich cywilizacji w kierunku, w którym sam by się nie skierował. To jak wysłanie drwali do dziewiczej puszczy.

Co do Marsa ja bym tych bogactw naturalnych nie brał, gdyby miało to doprowadzić do skrzywdzenia tamtej cywilizacji. Trudno. Taką chciałbym mieć intencję, ale rzeczywiście, gdyby od tych złóż zależało przetrwanie naszej cywilizacji, to nie wiem, jak bym się zachował.

Tak, cywilizacja która pierwsza zaczęłaby kontrolować prawie wszystkie procesy zdominowałaby wszechświat, ale ja wierzę, że jej dojrzałość będzie współmierna do zdolności technologicznych i tego nie uczyni. Może nawet będzie wolała samej zginąć, niż żeby inne cywilizacje zginęły.

Na koniec mnie rzeczywiście przyszpiliłeś, bo nie chciałbym na to pytanie odpowiadać, więc może lepiej było siedzieć cicho. Ale skoro się powiedziało A ...
Jestem katolikiem i wierzę, że Chrystus tak właśnie się zachował - On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał z możliwości, aby na równi być z Bogiem, lecz poniżył samego siebie, stając się podobnym do ludzi także w śmierci. Zginął, aby inni byli szczęśliwi. I człowiek się spełni tylko jeśli będzie miał intencję Jego naśladowania. Znasz ten romantyczny schemat "Polska Chrystusem narodów". Dziś tak go ośmieszono, że nie można się do niego odwoływać, bo każdy ma od razu złe skojarzenia, zupełnie jak z Matką-Polką, która dla wieszcza była symbolem zupełnie czegoś innego, niż dla kobiet wyzwolonych. Otóż zabrzmi to głupio, ale trudno, skoro się władowałem to powiem B: ludzkość Chrystusem wszystkich cywilizacji. A teraz jeśli jeszcze nie pękłeś przed ekranem od śmiechu, wyśmiej mnie proszę. Nie odbiorę ci frajdy i na pewno przeczytam, ale odpowiadać już nie będę. Nie przez niegrzeczność, tylko że ta dyskusja była już wielokrotnie na racjonaliście przewałkowana, żaden z nas nie ma nic nowego do powiedzenia. Bowiem jeżeli postawa Jezusa wobec śmierci jest boska, to głupstwo, które palnąłem jest boskie. Możesz więc mi zarzucać błąd, że wierzę, ale nie niekonsekwencję. Jestem konsekwentny do skrajności.
23-07-2014 21:57 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Na koniec mnie rzeczywiście przyszpiliłeś, bo nie chciałbym na to pytanie odpowiadać, więc może lepiej było siedzieć cicho. Ale skoro się powiedziało A ...

Zadziwia mnie to, że myślenie niektórych ludzi zawsze musi zbiegać do jednego punktu, niezależnie od wyjściowego tematu, który się podejmie.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
diogenes (42753 punktów)
>Jak rozwiązać tę zagadkę?

Nie stawiając jej.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacholek (5699 punktów)
>Zastanawiałem się kiedyś czy w kosmosie może istnieć cywilizacja bardziej rozwinięta od ludzkiej.
Można postawić też pytanie czy nasz świat jest realny czy też jedynie wielką symulacją. Wtedy oczywiście cywilizacja odpowiedzialna za kreację tej symulacji jest niesłychanie bardziej rozwinięta od tej naszej, symulowanej. No ale wtedy z kolei można kontynuować pytanie czy nie ma ciągu tego typu symulacji, tak jak bywa iż śnimy o tym że ktoś śni i td. Może nasza cywilizacja numeryczna dojrzeje niedługo do możliwości wykreowania takiej super symulacji wirtualnego świata ? Problem rozstrzygnięcia tego czy nasz świat jest tylko symulacją całkiem poważnie jest dyskutowany, np - www.simulation-argument.com/
23-07-2014 21:49 
 Ocena 3 na 3
qerfy (677 punktów)
>Problem rozstrzygnięcia tego czy nasz świat jest tylko symulacją całkiem poważnie jest dyskutowany

Tylko czy ta teoria jest falsyfikowalna? Co byśmy musieli zaobserwować, żeby stwierdzić, że żyjemy w matrixie? W filmie Thirteenth Floor bohater dociera na skraj miasta i... świat się tam kończy.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
24-07-2014 09:25 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)

>Tylko czy ta teoria jest falsyfikowalna?
Nad tym lamia sobie glowe niektorzy fizyko-cybernetyko-filozofowie. Naiwnie mozna by sie spodziewac zidentyfikowania niedoskonalosci symulacji, bo jak wie kazdy programista nie ma kodu bez "bugs". Czyli jest jedynie szansa wykazania iz zyjemy w symulacji lecz dowiesc iz nasz wszechswiat jest realny to raczej niemozliwe (pszepraszam za brak polskich liter).
24-07-2014 13:20 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Nad tym lamia sobie glowe niektorzy fizyko-cybernetyko-filozofowie. Naiwnie mozna by sie spodziewac zidentyfikowania niedoskonalosci symulacji, bo jak wie kazdy programista nie ma kodu bez "bugs". Czyli jest jedynie szansa wykazania iz zyjemy w symulacji lecz dowiesc iz nasz wszechswiat jest realny to raczej niemozliwe (pszepraszam za brak polskich liter).

W pewnym sensie fakt, że nie spotykamy innych cywilizacji mógłby być takim dowodem. Dlaczego? Bo gdyby istniały, symulacja musiałaby być bardzo złożona obliczeniowo, musiałaby przecież odtworzyć miliardy ekosystemów na skalę kosmiczną. Tymczasem wystarczy wygenerować tylko jeden, ziemski ekosystem. Znaczna redukcja złożoności obliczeniowej. Spryciarze
Inny, dość przerażający wniosek, który płynie z tej koncepcji to brak możliwości ucieczki z symulowanego systemu. Co musiałby zrobić bot komputerowy, aby wydostać się z gry w której umieścił go programista?

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
24-07-2014 18:17 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Naiwnie mozna by sie spodziewac zidentyfikowania niedoskonalosci symulacji, bo jak wie kazdy programista nie ma kodu bez "bugs".
Ale na czym polegałyby te niedoskonałości? Są jakieś pomysły?

Tak sobie myślę, gdyby udowodniono cuda, można by to uznać za interwencję programisty w symulację.
Sygnał (4252 punktów)
>Ale na czym polegałyby te niedoskonałości? Są jakieś pomysły?

Fakt, że najmniejsza odległość mająca jakikolwiek fizyczny sens to odległość Plancka sugeruje pikselozę geometrii naszej rzeczywistości jeśli przyjmować tę interpretację.

Oczywiście to tylko spekulacja i nie powinno się brać jej bardziej poważnie niż teizmu chrześcijańskiego.
25-07-2014 21:26 
 Ocena 1 na 1
Marek Glazer (755 punktów)
>Oczywiście to tylko spekulacja i nie powinno się brać jej bardziej poważnie niż teizmu chrześcijańskiego.
Osobiście wyżej cenie sobie spekulacje naukowe niżeli te teologiczne.
Argumentować mogę to chociażby tym, że gdyby wymyślono jakiś ostateczny test badający słuszność hipotezy naukowej/teologicznej i wypadłby on negatywnie, to nauka z grubsza odrzuciłaby ten pomysł, a teologia stwierdziłaby, że tego nie da się zbadać.
Np. za niedorzeczne uznaje zarówno hipotezy celowej panspermii życia na Ziemi przez kosmitów i kreacjonizm, a jednak to pierwsze uznaję za o wiele bardziej prawdopodobne niż to drugie. Mógłbym np. zbudować wehikuł czasu i zobaczyć jak powstała pierwsza komórką, weryfikując obie hipotezy. Zwolennik inteligentnej panspermii uzyskałby ostateczną weryfikację, ale teolog stwierdziłby, że nie da się wykluczyć, że tym procesem nie kierowała siła nadnaturalna.


Popularyzator nauki. www.facebook.com/CiekawostkiOPoranku
25-07-2014 22:00 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Osobiście wyżej cenie sobie spekulacje naukowe niżeli te teologiczne.

Ja również, ale ta jest póki co nieudowodniona i nie ma specjalnie mocy predykcyjnej. Jest więc kompletnie nienaukowa. Jest jednak znacznie prostsza od tezy teologów, więc mając do wyboru jedną z dwu wybrał bym tezę o pikselozie. Jednak obie są kiepskie.

>Argumentować mogę to chociażby tym, że gdyby wymyślono jakiś ostateczny test badający słuszność hipotezy naukowej/teologicznej i wypadłby on negatywnie, to nauka z grubsza odrzuciłaby ten pomysł, a teologia stwierdziłaby, że tego nie da się zbadać.

Bo teologia "rozwija się" poprzez próby pogodzenia odkryć nauki z doktryną. Najlepsi teolodzy tak kręcą doktryną żeby jeszcze wyszło, że to nauka tak naprawdę odkrywa coś, co już dawno było znane w biblii.
Jerry Coyne bardzo ciekawie na ten temat opowiada:

www.youtube.com/watch?v=5jF3vc8P9FM

>Np. za niedorzeczne uznaje zarówno hipotezy celowej panspermii życia na Ziemi przez kosmitów i kreacjonizm, a jednak to pierwsze uznaję za o wiele bardziej prawdopodobne niż to drugie. Mógłbym np. zbudować wehikuł czasu i zobaczyć jak powstała pierwsza komórką, weryfikując obie hipotezy. Zwolennik inteligentnej panspermii uzyskałby ostateczną weryfikację, ale teolog stwierdziłby, że nie da się wykluczyć, że tym procesem nie kierowała siła nadnaturalna.

Jeśli zbudujesz wehikuł czasu.
24-07-2014 09:34 
 Ocena 1 na 1
J_Sakowski (133 punktów)
>>Problem rozstrzygnięcia tego czy nasz świat jest tylko symulacją całkiem poważnie jest dyskutowany
>Tylko czy ta teoria jest falsyfikowalna? Co byśmy musieli zaobserwować, żeby stwierdzić, że żyjemy w matrixie? W filmie Thirteenth Floor bohater dociera na skraj miasta i... świat się tam kończy.
>
"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"

Przeczytaj sobie "Homo dyvisus" Fialkowskiego, tam mieli VR co sie zowie
I kiedy to napisano. Lem - "Materac", cos tam jeszcze i przede wszystkim profesor Corcoran. Skrzynie sa boskie, losorys tez.

W ziemskim VR to ja bym zbudowal jakies nietypowe urzadzenie np. wyladowania w gaziew rozrzdzonym, parze rteci, maser amoniakalny, laser gazowy, cos co bez problemu robisz w chacie a jest nietypowe i oparte o teorie kwantowe. Pomierzyl czestotliwosci, porownal z literatura i wlasnymi obliczeniami. Komputer od VR musialby wiedziec co robie i co czytam z teorii i jednoczesnie licze. Trudne. Bo jak rzecz kupujesz/etc. to moze byc w bazie danych opisana parametrycznie wczesniej.
Produkcja samodzielnie to co innego. Swiat kwantowy istnieje (na poziomie kwantow - tak ze nim sie zajmujesz) rzadko w typowej rzeczywistosco wiec to kolejna trudnosc dla VR. Mozna tez zrobnic szklo, pozniej soczewke. Typowe VR maja dane fizyczne o srodowisku (takie do obrazow fotorealistycznych) i oczywiscie jak wstawisz szklo w ksztalcie soczewki w uniwersum to obliczy zalamanie swiatla i pokaze ale synteza substancji to zupelnie co innego, komputer musialby rozumiec jakos (na poziomie algorytmu naturalnie a nie swiadomym) co robisz (szklo trzeba umiec wytapiac z krzemu by bylo przezroczyste itp. tu tez sa haki i weryfikowac to z fizyka, chemia itp.
24-07-2014 13:24 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
W ten sposób chyba byś tego nie rozstrzygnął. Komputer mógłby podsuwać rozwiązanie, gdyby istniała taka potrzeba. Np. gra komputerowa nie generuje całej planszy, tylko fragment, który jest akurat w zasięgu wzroku gracza.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
24-07-2014 14:32 
 Ocena 1 na 1
J_Sakowski (133 punktów)
>W ten sposób chyba byś tego nie rozstrzygnął. Komputer mógłby podsuwać rozwiązanie, gdyby istniała taka potrzeba.

Zalezy jakie mozliwosci ma ten komputer. Watpie czy typowe tak potrafia. Musialybys miec wprogramowane wszystkie odkrycia i to tak by rozpoznawac po sytuacji i dzialaniach ze sie bawie np. gazami, jakimi, moge gazy wyprodukowac np. tlen z wody albo z powietrza, skroplic je, rektryfikowac, wyodrebnic termicznie hel z gazu ziemnego, zobacz jakie mozliwosci sa itp. zmniejszam cisnienie pompa prozniowa (trzeba wiedziec jak dziala taka pompa, ze moge ja zrobic na tlok klasycznie albo na opary oleju albo na jakies metale a wczesniej proznie wstepna inaczej itp.). To nie dzialanie z menu mozliwosci tylko otwarte. Czestotliwosci swiecenia wylicza sie tez kwantowo ale po odopowiednich uproszczeniach i to nie jest tak trywialne jak programowanie symboliczne np. program Maxima. Watpie czy jakies typowe komputery beda mogly tak upraszczac rozumowanie.

> Np. gra komputerowa nie generuje całej planszy, tylko fragment, który jest akurat w zasięgu wzroku gracza.

W grze masz strukture dana i przewidywalna a nie taka ktora sie tworzy dynamicznie i wyjatkowo, z wariantami i na podstawie informacji trzecich, trudnych do kontroli. Strzelasz, chodzisz, ogladasz, bierzesz, jak produkujesz to wg danego wczesniej schematu. Dlatego dalem przyklad z kupowaniem gotowego kontra konstrukcja. Kupowane mozesz kontrolowac. Konstrukcje trudniej. Nie jest to niemozliwe ale wymaga automatycznego rozumienia wszystkiego co robisz i podstawiania wynikow a nie prostych obliczen (tyle ze zlozonych numerycznie) jak np. sztuczny swiat po ktorym chodzisz i ma znana i dana fizyke i okreslone obiekty. Jak masz szklo w VR to wiesz jakie ma zalamanie, transmisje, absorpcje i ksztalt. W ogole gry sa bardzo proste pod tym katem.

Przeczytaj sobie tez "Homo divisus (1979)" Konrada Fiałkowskiego, tam jest dobry przyklad na to. A drugie to jest "Chłopiec i jego czołg" - Leo Frankowski. Byly czolgi heurestyczne, top hip komputerowe itp i mozna je bylo tumanic na rozne sposoby poprzez odpowiednia rozmowe. Oczywiscie w okreslonych okolicznosciach. Dlatego tez mi. te czolgi mialy ludzka zaloge do decydowania i analizy struktury ktorej nie rozumial komputer.

Mowimy o zyciu w sztucznym swiecie a nie np. o Berseku ktory chce cos rozwalic i szuka sobie materialow do produkcji wodorowki i paliwa do rakiety nosnej. To tez nie jest trywialne ale posiada znane struktury (wiadomo jak mniej wiecej zrobic bombe, z czego, jak znalesc materialy, jakie paliwa moze miec typowy silnmik z menu do wyboru i jak analizowac otocznie i te paliwa uzyskac). Nie ma rzeczy nieznanych ktore pojawia sie dopiero w swiecie tego komputera i trzeba wiedziec co moga i jak je okreslic.
23-07-2014 21:53 
 Ocena 2 na 2
wsx666 (1067 punktów)
Najgorszym problemem związanym z byciem symulowanym jest właśnie to, że jeżeli istniejemy jako symulacja na maszynie należącej do cywilizacji będącej niejako ponad nami to tak jak napisałeś najprawdopodobniej ta cywilizacja także jest symulacją na sprzęcie cywilizacji ponad nią i tak bez końca. Można oczywiście wyobrazić sobie taką sytuację, że to my jesteśmy symulowani a ponad nami jest tylko jedna właściwa i jedyna forma bytu która nas symuluje i już przez nikogo symulowana nie jest tylko istnieje w faktycznie prawdziwym niedostępnym nam realnie materialnym świecie, który być może tylko w pewnym stopniu przypomina nasz ale jest po prostu inny realny prawdziwy a nie jak nasz będący symulacją cyfrową jak sen w naszych głowach który dzieje się przecież tylko w naszym mózgu a poza snem istnieje świat realny. Przemawia za mną najbardziej o słuszności bycia symulowanym sytuacja która ma miejsce w obserwowalnej rzeczywistości a dotyczy czegoś w rodzaju rozdzielczości i faktu, że świat w najmniejszej skali nie jest liniowy tylko tyka z częstotliwością czasu plancka i na odległościach czasu plancka.
Brzostowski (7067 punktów)
>... Czy to oznacza, że może istnieć cywilizacja tak potężna, że kieruje wszystkim? To dość nieprawdopodobne.
Nieprawdopodobne? To właśnie wysoce prawdopodobne, prawie pewne! To oczywista konsekwencja tego co opisałeś.

W nieskończonym czasie, w jakim istnieje świat (materia,energia) mogła powstać cywilizacja (a nawet pojedynczy byt), jak to nazwałeś, o prawie boskich uemijętnosciach. Uwzględniając nieskończoność świata (materia i energia istnieje przecież od zawsze, wg współczesnej wiedzy) to raczej pewne.

Jest też prawdopodobne, że taka cywilizacja lub byt niepozwoliłby, na rozwój podobnego (pobili by się i jeden by wygrał). Dlatego też jest wysoce prawdopodobne że istnieje raczej nie cywilizacja, a takowy byt po prostu, który jest "prawie jak bóg".

Nie obalisz tego.
qerfy (677 punktów)
>W nieskończonym czasie, w jakim istnieje świat

Tyle że czas istnienia naszego wszechświata jest skończony.

>mogła powstać cywilizacja (a nawet pojedynczy byt), jak to nazwałeś, o prawie boskich uemijętnosciach.

Musimy wziąć pod uwagę ograniczenia, które narzuca sama fizyka, np. prędkość światła jest skończona, więc nawet gdyby taka cywilizacja istniała to na dużych obszarach koordynowałaby swoje działania co najwyżej w ślimaczym tempie. Poza tym, bardzo prawdopodobne jest to, że nic nie może ewoluować w nieskończoność i wszystko ma swój kres. Prosty przykład z historii ludzkości to rozpadające się imperia. Coś co jest duże i skomplikowane zwykle prędzej czy później musi się zepsuć.

Powinniśmy również uwzględnić zjawisko entropii, które prowadzi do wzrostu nieuporządkowania, czyli po prostu do rozpadu. Kolejna kwestia to śmierć samego wszechświata (nieskończone rozszerzanie się doprowadzi do jego śmierci cieplnej, natomiast kurczenie się wywoła kolaps). Co więcej, jeżeli nawet okaże się, że istnieją inne wszechświaty, to być może niemożliwa będzie komunikacja pomiędzy nimi. Wtedy każdy, "prawie boski" system, który zdoła wyewoluować, zostanie zresetowany w chwili kresu wszechświata.

>Jest też prawdopodobne, że taka cywilizacja lub byt niepozwoliłby, na rozwój podobnego (pobili by się i jeden by wygrał). Dlatego też jest wysoce prawdopodobne że istnieje raczej nie cywilizacja, a takowy byt po prostu, który jest "prawie jak bóg".

Gdyby nawet taka potężna cywilizacja gdzieś istniała, to nie byłaby humanoidalna, w ogóle nie przypominałaby mitologicznych bóstw. Byłaby "boska" jedynie w tym sensie, że posiadałaby większą niż potrafimy sobie wyobrazić zdolność przekształcania otaczającej ją rzeczywistości.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365