To, że mikrofalowe promieniowanie tła jest dość jednorodne tłumaczy się tym, że bardzo blisko początku etapu zwanego Wielkim Wybuchem nasz wszechświat rozszerzał się na tyle wolno, że był czas na wzajemne interakcje cząstek i na wyrównywanie temperatury.
Potem nastąpiła niezwykle szybka ekspansja czasoprzestrzeni zwana fazą inflacji. Napędzać ją miało pole sił, a ich nośnik nazwano inflatonem.
Przez długi czas przypuszczano, że boznon Higgs'a jest tym inflatonem. Potem okazało się, że nie jest nim (jego taka akurat duża masa powodowałby inny wygląd dzisiejszego promieniowania tła).
Zaproponowano hipotezę, że inflatonem jest cząstka o mniejszej masie - istniejąca dzięki zjawisku oscylacji (opisanej jednym swobodnym parametrem).
Taki inflaton powinien pojawiać się w rozpadach mezonów pięknych B+, a dokładniej w dalszych efektach takiego rozpadu.
Jak poinformował dr Chrząszcz, badacze z IFJ PAN przeanalizowali materiał z eksperymentów w LHC i wykazali, że dla 99% możliwych wartości rozpatrywanego parametru nic nie wykryto.
Oznaczałoby to, że najprawdopodobniej nie znaleziono inflatonu. Cięższy od bozonu Higgsa inflaton może istnieć ale z innych względów nie jest to łatwa i atrakcyjna hipoteza.
Ostateczna konkluzja jest taka, że inflacja może okazać się ogromną, niewytłumaczalną zagadką.

Niełatwo z niej zrezygnować bo tłumaczy, między innymi, obserwowaną jednorodność obserwowanego wszechświata.
Należy docenić możliwość pracy Polaków w oparciu o ogromne wydatki UE na Wielki Zderzacz Hadronów, możliwe dzięki temu że homoseksualni pedofile na służbie Watykanu (i ich koledzy) w wielu krajach UE nie mają takiego wpływu na przepływy państwowych pieniędzy jak w Polsce (przypomnę - cele: Rydzyk, pensje nauczycieli religii, wydziały teologiczne na wyższych uczelniach, Licheń)