Racjonalista - Strona głównaDo treści
Argument przeciw homoseksualizmowi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
13-08-2014 19:35Jacek Przypadek (1069 punktów)Argument przeciw homoseksualizmowi
Ocena -4 na 8
Popęd płciowy służy przede wszystkim rozmnażaniu i taka jest jego funkcja w naturze. Homoseksualizm nie doprowadzi do zapłodnienia nigdy - jest więc popędem przez naturę zupełnie błędnie ulokowanym. Nie jest więc orientacją seksualną tylko błędem natury.

Jakieś kontr-argumenty?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Temat wątku jest nonsensowny. Dlaczego? Bo argument można przeciwstawić tylko innemu argumentowi w dyskusji, a nie rzeczywistości.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Temat wątku jest umieszczony w pewnym kontekście. A dokładniej w Polsce XXI wieku, w czasach wielkiej debaty o tym, czym jest homoseksualizm.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Ja pozostanę poza kontekstem, ale chętnie zająłbym się badaniem pewnych argumentów.
Zacznijmy od tego, skąd wiadomo, czemu służy popęd płciowy?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
13-08-2014 20:33 
 Ocena-2 na 4
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Gdyby ludzie rozmnażali się na dziesięć sposobów i jednym z nich byłoby zapłodnienie, wtedy można by zastanawiać się nad tym, czy aby na pewno głównym celem seksu jest prokreacja. Ale... nie jest tak. Popęd seksualny dąży do kopulacji i w efekcie do zapłodnienia, co owocuje narodzinami. Popęd więc wpisuje się w to, co wiemy o instynkcie przetrwania. O przekazywaniu swoich genów, dążeniu do trwania, nie tylko poszczególnej jednostki, ale wszystkich istot.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Jeszcze raz zapytam, bo może za pierwszym razem nie dotarło. Skąd wiadomo, czemu służy popęd płciowy?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
13-08-2014 22:50 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
A skąd wiadomo, do czego służą nogi?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>A skąd wiadomo, do czego służą nogi?

Do grania na fortepianie.
youtu.be/B1Qut0Nrsiw
A niby do czego?

Ale żarty żartami, a tu nadal nikt nie odpowiedział na moje pytanie...


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
13-08-2014 23:41 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Do czego służy popęd płciowy - to widać gołym okiem. Gdyby ludzie nie uprawiali seksu, nie byłoby dzieci. Czy to mało? Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogólny trend przetrwania i rozmnażania, którym owładnięta jest natura.
14-08-2014 06:33 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Do czego służy popęd płciowy - to widać gołym okiem.

Ja pytam o popęd płciowy a nie o goliznę. Ale głodnemu, jak widać na tym przykładzie, tylko chleb na myśli.

>Gdyby ludzie nie uprawiali seksu, nie byłoby dzieci. Czy to mało? Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogólny trend przetrwania i rozmnażania, którym owładnięta jest natura.

Ja nie pytam o dzieci, ale o popęd płciowy. Nie odróżniasz tych pojęć?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
14-08-2014 20:10 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nie dyskutuję na twoim poziomie. Bez odbioru.
15-08-2014 06:56 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nie dyskutuję na twoim poziomie. Bez odbioru.

Od początku widać, że nie coś do ciebie nie dociera. Najlepiej przedmuchaj sobie lampę, to może w końcu złapiesz sygnał od jakiejś inteligentnej formy życia.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
15-08-2014 11:03 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Do czego służy popęd płciowy - to widać gołym okiem. Gdyby ludzie nie uprawiali seksu, nie byłoby dzieci. Czy to mało? Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogólny trend przetrwania i rozmnażania, którym owładnięta jest natura.
Inteligentny, a co dopiero nowoczesny, człowiek nie potrzebuje popędu płciowego, żeby płodzić dzieci. Popęd płciowy jest reminiscencją naszej ewolucji ze świata zwierząt. Obecnie możemy i powinniśmy i to robimy, analizując całośc okoliczności, przyznać mu o wiele szersze, a wręcz zupełnie inne, główne role.
Jeśli do tego dołożymy interpretację religijną, jakiej chyba akurat Tobie nie powinno brakować, zaczyna się dostrzegać kompletną niekonsekwencję Twoich rozważań. jeśli wychodzimy z założenia, że powstanie człowieka miało związek w ten czy inny sposób z aktem boskiej kreacji, to znaczy, ze tenże stwórca wykreował człowieka takiego jak go znamy, czyli takiego, który od początku potrafił i nadal potrafi się rozmnożyć, bez płciowego popędu, przez samą chęć dwojga ludzi płci przeciwnej do posiadania dziecka. Ponadto tenże człowiek stworzył technologie, które umożliwiają rozmnażanie już nawet zasadniczo, gdy taką chęć wyrazi dowolna jedna osoba, nie trzeba nawet dwupłciowej pary.
W ten sposób szybko dochodzimy do racjonalnego wniosku, iż rzeczywistą głowną obecnie rolą popędu płciowego jest utrzymywanie relacji wzajemnoludzkich i społecznych, takimi jakimi je znamy.
15-08-2014 14:21 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Inteligentny, a co dopiero nowoczesny, człowiek nie potrzebuje popędu płciowego, żeby płodzić dzieci.

Tak samo jak nie potrzebuje serca pompującego krew, ponieważ może mieć sztuczne. W przyszłości z pewnością dużo trwalsze. Co nie zmienia faktu, że natura przeznaczyła seks do rozmnażania.

>Popęd płciowy jest reminiscencją naszej ewolucji ze świata zwierząt. Obecnie możemy i powinniśmy i to robimy, analizując całośc okoliczności, przyznać mu o wiele szersze, a wręcz zupełnie inne, główne role.

Role sprzeczne z naturą i jego pierwotnym przeznaczeniem. Gdyby dzieci NIE rodziły się będąc efektem zapłodnienia, popęd seksualny by nie istniał.

>Jeśli do tego dołożymy interpretację religijną, jakiej chyba akurat Tobie nie powinno brakować, zaczyna się dostrzegać kompletną niekonsekwencję Twoich rozważań.

Jeśli wszędzie widzisz religię - masz obsesję. Jeśli o mnie chodzi, jestem zdeklarowanym ateistą.

>jeśli wychodzimy z założenia, że powstanie człowieka miało związek w ten czy inny sposób z aktem boskiej kreacji,

Dyskutujesz ze swoim błędnym wyobrażeniem moich poglądów.

>to znaczy, ze tenże stwórca wykreował człowieka takiego jak go znamy, czyli takiego, który od początku potrafił i nadal potrafi się rozmnożyć, bez płciowego popędu, przez samą chęć dwojga ludzi płci przeciwnej do posiadania dziecka. Ponadto tenże człowiek stworzył technologie, które umożliwiają rozmnażanie już nawet zasadniczo, gdy taką chęć wyrazi dowolna jedna osoba, nie trzeba nawet dwupłciowej pary.

>Bóg nie istnieje, twoje argumenty nie mają racji bytu.

>W ten sposób szybko dochodzimy do racjonalnego wniosku, iż rzeczywistą głowną obecnie rolą popędu płciowego jest utrzymywanie relacji wzajemnoludzkich i społecznych, takimi jakimi je znamy.

Rzeczywistą główną rolą popędu jest rozmnażanie. Gdyby nie rozmnażanie, nie byłoby popędu. To, co ludzie robią z seksem i do czego go używają, wcale nie zmienia faktu, że homoseksualność jest zboczeniem, ponieważ nie zależy od decyzji czlowieka. To jest najważniejsze w całej sprawie - że homoseksualizm nie jest wymyślony przez człowieka, tylko pochodzi z natury, i nie mamy na niego wpływu.
15-08-2014 15:54 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Rzeczywistą główną rolą popędu jest rozmnażanie. Gdyby nie rozmnażanie, nie byłoby popędu. To, co ludzie robią z seksem i do czego go używają, wcale nie zmienia faktu, że homoseksualność jest zboczeniem, ponieważ nie zależy od decyzji czlowieka. To jest najważniejsze w całej sprawie - że homoseksualizm nie jest wymyślony przez człowieka, tylko pochodzi z natury, i nie mamy na niego wpływu.
Ja się tylko pomyliłem w stosunku do twoich poglądów religijnych - wywód miałem słuszny w aspekcie religijnym, tylko nie musiałem bezpośrednio kierować go do ciebie, ale przeciw-tezy, jakie Ty bez żadnych dowodów lub argumentów stawiasz, to tylko zwykła kłótnia, na zasadzie TAK bo TAK!. Homoseksualizm jest po części naturalny, po części "wymyślony", po części jest skutkiem działania przyczyn wrodzonych, a po części kulturowych, itd. Po co żeś się tak tych homoseksualistów czepił? Część ludzi homo było jest i będzie i póki nikomu krzywdy nie robi nic nikomu do tego, a każdemu w państwie trzeba zapewniać jak najlepszy rozwój, za wyjątkiem szkodników. Nad czym tu deliberować...
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nikt ci nie każe czytać moich wątków. Jeśli nie podoba ci się, że jakiemuś zjawisku poświęcam uwagę, to masz problem.
15-08-2014 17:27 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Nikt ci nie każe czytać moich wątków. Jeśli nie podoba ci się, że jakiemuś zjawisku poświęcam uwagę, to masz problem.
Mam, bo nie poświęcasz czasu tylko bez argumentów indoktrynujesz tezami o zboczeniach. Co więcej po paru dniach już nie da się ogarnąć, czy z powodu urojonej sztuczności, czy urojonej naturalności danych zachowań.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Argument podałem w poście tytułowym. Póki co nikt go nie obalił.
Frank Holman (5897 punktów)
>Argument podałem w poście tytułowym. Póki co nikt go nie obalił.
Z postu tytułowego wynikają tylko 2 rzeczy:
- poważnie przeinterpretowujesz pojęcie błędu natury,
- zupełnie opacznie rozumiesz definicję orientacji seksualnej, albo wręcz w ogóle nie rozumiesz znaczenia tych słow.
Nawet przyjęcie, iż homoseksualizm jest błędem natury w nawet najmniejszym stopniu nie implikuje to stwierdzenia, iż nie jest orientacją seksualną. Obie te kwestie definiują zupełnie inne sprawy i wzajemnie się w ogóle nie wykluczają.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nauka nie uważa np. pedofilii za orientację seksualną. Więc to co mówisz nie ma sensu. Orientacją nazywa się pociąg seksualny równoprawny do heteroseksualizmu, czyli od razu wyklucza się tutaj pojęcie błędu.
16-08-2014 11:10 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Nauka nie uważa np. pedofilii za orientację seksualną. Więc to co mówisz nie ma sensu. Orientacją nazywa się pociąg seksualny równoprawny do heteroseksualizmu, czyli od razu wyklucza się tutaj pojęcie błędu.
Dalej udowadniasz niezrozumienia zagadnień. Definicja orientacji seksualnej i stwierdzenie jej rodzajów to tylko opis stanu faktycznego. Ustalanie przyczyn tej czy innej orientacji nie implikuje NIC w definicji.
16-08-2014 15:38 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Chyba nie zrozumiałeś. Orientacja seksualna to nie jest tylko preferencja seksualna. Homoseksualizm nie jest orientacją tak samo jak nie jest nią zoofilia, pedofilia, nekrofilia, itp. A ty na siłę nazywasz wszystko orientacją.
17-08-2014 03:21 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>Chyba nie zrozumiałeś. Orientacja seksualna to nie jest tylko preferencja seksualna. Homoseksualizm nie jest orientacją tak samo jak nie jest nią zoofilia, pedofilia, nekrofilia, itp. A ty na siłę nazywasz wszystko orientacją.
Dalej udowadniasz niezrozumienia zagadnień. Nawet sekunda na otwarcie wikipedii potwierdza, że mówisz swoim własnym prywatnym językiem, to co chcesz wmówić.
14-08-2014 00:43 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>A skąd wiadomo, do czego służą nogi?
>Do grania na fortepianie.
Zdaje się, że to nie jest odpowiedź na pytanie Jacka Przypadka.
.
13-08-2014 23:16 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Skąd wiadomo, czemu służy popęd płciowy?
Podejrzewam, że stąd, skąd wiadomo iż seks pedofilski jest niewłaściwy.
.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>>Skąd wiadomo, czemu służy popęd płciowy?Podejrzewam, że stąd, skąd wiadomo iż seks pedofilski jest niewłaściwy.

Czyli skąd?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
13-08-2014 23:49 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>>Skąd wiadomo, czemu służy popęd płciowy?
>>Podejrzewam, że stąd, skąd wiadomo iż seks pedofilski jest niewłaściwy.
>Czyli skąd?
To powinien wiedzieć każdy, kto niewłaściwość seksu pedofilskiego umie uzasadnić. Ty nie umiesz?
.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>To powinien wiedzieć każdy, kto niewłaściwość seksu pedofilskiego umie uzasadnić. Ty nie umiesz?

Od popędu płciowego do seksu droga dość daleka, podobnie jak od seksu do pedofilii, zwłaszcza dla osób, które mają problemy z udzieleniem odpowiedzi na tak proste pytanie, jak: Skąd wiadomo czemu służy popęd płciowy?. Widzę jednak, że Ty nie masz skrupułów i dziarsko przechodzisz do pedofilii w każdym momencie. Po prostu to lubisz.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
14-08-2014 10:13 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Od popędu płciowego do seksu droga dość daleka
Niedaleka: seks jest naturalnym rezultatem popędu płciowego.

A zatem:
seks heteroseksualny jest naturalnym rezultatem heteroseksualnego popędu płciowego,
seks homoseksualny jest naturalnym rezultatem homoseksualnego popędu płciowego,
seks pedofilski jest naturalnym rezultatem pedofilskiego popędu płciowego -
itd.

Ale skoro Ci daleko, na Twoje pytanie
"skąd wiadomo, czemu służy popęd płciowy?"
odpowiadam, że
"stąd, skąd wiadomo, że będący naturalnym rezultatem pedofilskiego popędu seksualnego seks pedofilski jest niewłaściwy".
.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>"stąd, skąd wiadomo, że będący naturalnym rezultatem pedofilskiego popędu seksualnego seks pedofilski jest niewłaściwy".

Czyli skąd?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
14-08-2014 18:25 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>"stąd, skąd wiadomo, że [...] seks pedofilski jest niewłaściwy".
>Czyli skąd?
Nie wiesz skąd wiadomo, że seks pedofilski jest niewłaściwy?

No a Ty uważasz seks pedofilski za właściwy, czy niewłaściwy?
.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Z twoich wypowiedzi wieje nudą. Wybacz, ale tymczasowo ewakuuję się z tej materii miękkiej a podatnej.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
14-08-2014 22:40 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Z twoich wypowiedzi wieje nudą. Wybacz, ale tymczasowo ewakuuję się
Ta "nuda" to nuda veritas. Nie jesteś pierwszym, który od niej wieje.
.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Ta "nuda" to nuda veritas. Nie jesteś pierwszym, który od niej wieje.

Każdy ma jakieś tam swoje zamiłowania - świnia grzebiąca ryjem w odchodach ma swoje, a chętnie racjonalistka swoje. Co poradzić?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
15-08-2014 07:57 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Każdy ma jakieś tam swoje zamiłowania - świnia grzebiąca ryjem w odchodach ma swoje, a chętnie racjonalistka swoje. Co poradzić?
Właśnie to, co zrobiłeś, rozróżniać.
.
ayovi (99 punktów)
>>Od popędu płciowego do seksu droga dość daleka
>Niedaleka: seks jest naturalnym rezultatem popędu płciowego.
>A zatem:
>seks heteroseksualny jest naturalnym rezultatem heteroseksualnego popędu płciowego,
>seks homoseksualny jest naturalnym rezultatem homoseksualnego popędu płciowego,
>seks pedofilski jest naturalnym rezultatem pedofilskiego popędu płciowego -
>itd.
>Ale skoro Ci daleko, na Twoje pytanie
>"skąd wiadomo, czemu służy popęd płciowy?"odpowiadam, że
>"stąd, skąd wiadomo, że będący naturalnym rezultatem pedofilskiego popędu seksualnego seks pedofilski jest niewłaściwy".
>.
>

Oj daleka,daleka, wg ciebie kazdy poped plciowy jest realizowany w postaci tzw seksu?
04-09-2014 10:35 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> wg ciebie kazdy poped plciowy jest realizowany w postaci tzw seksu?
A co to jest ten mogący być zrealizowany jednostkowy popęd seksualny?
.
13-08-2014 23:38 
 Ocena 8 na 8
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>A dokładniej w Polsce XXI wieku, w czasach wielkiej debaty o tym, czym jest homoseksualizm.

Homoseksualizm jest parafilią heteroseksualnych katolików

Bez ciągłym myśleniu o tzw. gejach i o tym co ci geje robią w łóżkach, heteroseksualny katolkik nie jest w stanie osiągnąć wzwodu a następnie orgazmu
13-08-2014 23:44 
 Ocena-1 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
O, znowu o religii. Niczym Macierewicz o Smoleńsku.
14-08-2014 00:04 
 Ocena 10 na 10
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>O, znowu o religii. Niczym Macierewicz o Smoleńsku.

Bo Ty o homoseksualizmie, zakazaniu aborcji czy dywagowaniu o rozwiązłości seksualnej kobiet to dlatego ględzisz, bo jesteś liberalnym, racjonalnym wolnomyślicielem, który brzydzi się konformizmem i myślą o gościu w niebie, który za masturbację surowo karze

Debilizmy na powyższe tematy nabyłeś drogą własnych przemyśleń a nie poprzez religijny bełkot od dzieciństwa.
14-08-2014 00:15 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Sugerujesz mi pozostawanie pod wpływem religii katolickiej? Diagnoza moja jest prosta: jesteś paranoikiem.
14-08-2014 00:25 
 Ocena 9 na 9
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>...jesteś paranoikiem.

To mówi pacjent, który bez przerwy lubuje się w dyskusjach o obcych narządach płciowych
14-08-2014 00:36 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Idź szatanie.
15-08-2014 00:30 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>To mówi pacjent, który bez przerwy lubuje się w dyskusjach o obcych narządach płciowych
No, jeśli w ludzkich, to pewnie humanista z niego. A Tobie religia zabrania seksem się zajmować?
.
15-08-2014 01:18 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>No, jeśli w ludzkich, to pewnie humanista z niego.

Homonista raczej

>A Tobie religia zabrania seksem się zajmować?

Moja empatia i inteligencja zabrania mi wkladania na chama nosa i lap w obce narzady plciowe
15-08-2014 01:36 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Moja empatia i inteligencja zabrania mi wkladania na chama nosa i lap w obce narzady plciowe
To ludzkie narządy płciowe są Ci obce?
.
15-08-2014 01:44 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Moja empatia i inteligencja zabrania mi wkladania na chama nosa i lap w obce narzady plciowe
>To ludzkie narządy płciowe są Ci obce?

Potrafisz dyskutowac czy tylko infantylnie trollowac?

Moja empatnia i inteligencja nie pozwala mi wkladania na chama nosa i lap w obce narzady plciowe w celach kontrolno- pouczajacych.
Mpja empatia i inteligencja pozwala mi na wkladanie nosa, lap i kazdej innej czesci ciala w obce narzady plciowe, jesli tylko posiadaczka owych narzadow bedzie tego ode mnie chiala.

Lepiej? Czy znowu poczestujesz nas Twoja wiejska ironia?
15-08-2014 06:40 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Potrafisz dyskutowac czy tylko infantylnie trollowac?
Podjęłam temat, który za wart uwagi uznałeś Ty.

>w obce narzady plciowe w celach kontrolno- pouczajacych.
>Lepiej?
Inaczej.
Niestety bez związku z wypowiedzią, której miałoby dotyczyć.
.
15-08-2014 06:51 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Potrafisz dyskutowac czy tylko infantylnie trollowac?
>Podjęłam temat, który za wart uwagi uznałeś Ty.

Co podjelas? Nic nie podjelas ino jebnelas niczym Heniu miszcz cietej riposty idiotycznym tekstem, ktory w Twoim mniemaniu mial byc ironiczny (tak wyglada 90% twojego monologu na tym forum).

Ja napisalem, ze moja empatia zabrania mi pchac lapy w obce narzay plciowe.
Ty na to:

"To ludzkie narządy płciowe są Ci obce?"

WTF???

To mial pewnie byc wysublimowany zart ala:

Lubie zwiedzac zamki.
A blyskawiczne tez? Huhu,haha jaka jestem zejebista.
15-08-2014 07:53 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>To mial pewnie byc wysublimowany zart
To było nawiązanie do hasła humanizmu "homo sum, humani nihil a me alienum puto", przypisywanego rzymskiemu komediopisarzowi, więc od biedy możesz sobie myśleć, że to żart.
.
Frank Holman (5897 punktów)
>>To mial pewnie byc wysublimowany zart
>To było nawiązanie do hasła humanizmu "homo sum, humani nihil a me alienum puto", przypisywanego rzymskiemu komediopisarzowi, więc od biedy możesz sobie myśleć, że to żart.
>.
Podoba mi się Wasza skłoność ku wzajemnym dyskusjom. Polecam zaprzyjaśnić się prywatnie, a może i poromansować w rzeczywistym świecie Życie jest zbyt piękne, aby marnować wzajemne dary natury.
14-08-2014 12:16 
 Ocena-1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>Homoseksualizm jest parafilią heteroseksualnych katolików
>Bez ciągłym myśleniu o tzw. gejach i o tym co ci geje robią w łóżkach, heteroseksualny katolkik nie jest w stanie osiągnąć wzwodu a następnie orgazmu

Wg moich obserwacji, heteroseksualni katolicy mają w nosie gejów, dopóki żadnego nie zobaczą, wtedy się pośmieją, rzucą żarcik i na tym generalnie koniec.

Wg mnie, a przeciwnie do Twoich opinii, hetereoseksualni faceci, w tym katolicy, odczuwają w większości przypadków obrzydzenie na myśl o homoseksualnym stosunku, no chyba że chodzi o lesbijki, wtedy ... każdy by chętnie się dołączył.
14-08-2014 14:33 
 Ocena 7 na 7
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Wg moich obserwacji, heteroseksualni katolicy mają w nosie gejów, dopóki żadnego nie zobaczą, wtedy się pośmieją, rzucą żarcik i na tym generalnie koniec.

Oczywiscie. I dlatego z powodu gejow w nosie polscy katolicy dzielnie i do ostatniej kropli krwi walcza o zakaz zwiazkow partnerskich oraz maszeruja po miastach z plakatami "zakaz pedalowania". Bo maja ich w nosie i generalnie nie interesuja sie gejami

>Wg mnie, a przeciwnie do Twoich opinii, hetereoseksualni faceci, w tym katolicy, odczuwają w większości przypadków obrzydzenie na myśl o homoseksualnym stosunku, no chyba że chodzi o lesbijki, wtedy ... każdy by chętnie się dołączył.

Czyli nie homoseksualizm jest problemem a seks pomiedzy facetami.
Ja tez nie podniecam sie stosunkami homoseksualnymi. Nie obrzydzaja mnie wiecej niz gruba kobieta w leggingsach czy naga 90-latka. Ale w przeciwienstwie do katolikow nie podnieca mnie gadanie o gejach, walka o "naturalnosc", boskie "prawo" czy dywagowanie o zwiazkach partnerskich czy konkubinatach.
14-08-2014 16:48 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Wg moich obserwacji, heteroseksualni katolicy mają w nosie gejów, dopóki żadnego nie zobaczą, wtedy się pośmieją, rzucą żarcik i na tym generalnie koniec.
>Oczywiscie. I dlatego z powodu gejow w nosie polscy katolicy dzielnie i do ostatniej kropli krwi walcza o zakaz zwiazkow partnerskich oraz maszeruja po miastach z plakatami "zakaz pedalowania". Bo maja ich w nosie i generalnie nie interesuja sie gejami
Zaraz, zaraz... ustalmy coś kolego, pisząc "heteroseksualni katolicy", jak rozumiem miałeś na myśli większość heteroseksualnych katolików (nie posądzam Cię bowiem o to, iż mógłbyś mieć na myśli wszystkich - bo to by było głupie). W zwiazku z tym informuję Cię, że większość ma to w nosie, a to co widzisz na ulicach, to margines.
>>Wg mnie, a przeciwnie do Twoich opinii, hetereoseksualni faceci, w tym katolicy, odczuwają w większości przypadków obrzydzenie na myśl o homoseksualnym stosunku, no chyba że chodzi o lesbijki, wtedy ... każdy by chętnie się dołączył.
>Czyli nie homoseksualizm jest problemem a seks pomiedzy facetami.
>Ja tez nie podniecam sie stosunkami homoseksualnymi. Nie obrzydzaja mnie wiecej niz gruba kobieta w leggingsach czy naga 90-latka. Ale w przeciwienstwie do katolikow nie podnieca mnie gadanie o gejach, walka o "naturalnosc", boskie "prawo" czy dywagowanie o zwiazkach partnerskich czy konkubinatach.
Większości katolików sprawa homoseksualistów "wisi i powiewa", tylko dla garstki (z moich obserwacji - ok. 10%) ma to jakieś znaczenie.
14-08-2014 17:36 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)

>Większości katolików sprawa homoseksualistów "wisi i powiewa", tylko dla garstki (z moich obserwacji - ok. 10%) ma to jakieś znaczenie.
Ta większość to w ogóle nie mieści się w grupie katolików. Niewielka część z nich tylko chodzi do kościoła z poczucia takiego obowiązku (reszta 40-60% w zależności od miejsca zamieszkania, nawet i tego nie robi) i wisi i powiewa im praktycznie wszystko inne, co z religia jakąkolwiek jest związane. Po prostu ktoś im kiedyś w dzieciństwie wbił do głowy, że tylko kościół daje ogólnie zasady moralne, a bez kościoła jest jedno wielkie bezeceństwo, więc musi on ten KrK sobie tak istnieć i z góry na wszystko patrzeć, albowiem - prawda, że po kolei wszystkie ważne znane sprawy (począwszy od ochrony zdrowia i życia ludzi po sprawy seksu), już zostały przetrawione i przemyślane i można moralne je ocenić pozareligijnie, bez tego kościoła - ale jakby się cos nowego roiło to na wszelki niech ten kościół tam sobie wisi, bo się przyda. I najważniejsze sprawa, gdzie bez KrK się Polak nie obejdzie to po prostu POGRZEB. I to tyle dlaczego kościół w Polsce sobie trwa dzielnie i długo trwać będzie: to co wszyscy zlewają nikomu wadzić na poważnie nie może, a na koniec będzie odpowiednio godna oprawa do chowania trumny lub urny.
15-08-2014 08:19 
 Ocena-1 na 1
J_Sakowski (133 punktów)
>I najważniejsze sprawa, gdzie bez KrK się Polak nie obejdzie to po prostu POGRZEB. I >to tyle dlaczego kościół w Polsce sobie trwa dzielnie i długo trwać będzie: to co >wszyscy zlewają nikomu wadzić na poważnie nie może, a na koniec będzie odpowiednio >godna oprawa do chowania trumny lub urny.

Konkordat to akurat nie sa blache sprawy.
Niech sobie KrK wisi ale bez konkordatu i ze zrownaniem praw funkcjonariuszy do normalnych obywateli.
Frank Holman (5897 punktów)
>>I najważniejsze sprawa, gdzie bez KrK się Polak nie obejdzie to po prostu POGRZEB. I >to tyle dlaczego kościół w Polsce sobie trwa dzielnie i długo trwać będzie: to co >wszyscy zlewają nikomu wadzić na poważnie nie może, a na koniec będzie odpowiednio >godna oprawa do chowania trumny lub urny.
>Konkordat to akurat nie sa blache sprawy.
>Niech sobie KrK wisi ale bez konkordatu i ze zrownaniem praw funkcjonariuszy do normalnych obywateli.
Jaki konkordat? Czy My w tym wątku dyskutowaliśmy o konkordacie?
14-08-2014 18:01 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Zaraz, zaraz... ustalmy coś kolego, pisząc "heteroseksualni katolicy", jak rozumiem miałeś na myśli większość heteroseksualnych katolików (nie posądzam Cię bowiem o to, iż mógłbyś mieć na myśli wszystkich - bo to by było głupie). W zwiazku z tym informuję Cię, że większość ma to w nosie, a to co widzisz na ulicach, to margines.

Sejm pracuje dla marginesu??? To w sejmie przeciez trabia o zwiazkach partnerskich i malzentwach homo (o zakazie). Wiekszosc katolikow jak najbardziej interesuje sie gejami

>Większości katolików sprawa homoseksualistów "wisi i powiewa", tylko dla garstki (z moich obserwacji - ok. 10%) ma to jakieś znaczenie.

Dupa Jasiu i skrzypce
Ta sama erystyczna sztuczka jak:

- inkwizycja zabila tylko paru ludzi
- w procesach inkwizycyjnych obecny byl obronca "oskarzonego"
- jeden, no moze dwoch biskupow wspolpracowalo z nazistami. Reszta walczyla aktywnie o wolnosc
itd, itp
14-08-2014 19:10 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)

>Ta sama erystyczna sztuczka jak:
>- inkwizycja zabila tylko paru ludzi
>- w procesach inkwizycyjnych obecny byl obronca "oskarzonego"
>- jeden, no moze dwoch biskupow wspolpracowalo z nazistami. Reszta walczyla aktywnie o wolnosc
>itd, itp
W najlepszym razie to działa po prostu w ten sposób, że większość nie ma znaczenia, bo większość NIC NIE ROBI - ignoruje i dopuszcza... fanatyków. Tak samo jest na całym świecie, było, jest i będzie. Kilkanaście a nawet kilka procent agresywnych fanatyków to już jest cholernie poważny problem!
J_Sakowski (133 punktów)
>>Zaraz, zaraz... ustalmy coś kolego, pisząc "heteroseksualni katolicy", jak rozumiem miałeś na myśli większość heteroseksualnych katolików (nie posądzam Cię bowiem o to, iż mógłbyś mieć na myśli wszystkich - bo to by było głupie). W zwiazku z tym informuję Cię, że większość ma to w nosie, a to co widzisz na ulicach, to margines.
>Sejm pracuje dla marginesu??? To w sejmie przeciez trabia o zwiazkach partnerskich i malzentwach homo (o zakazie). Wiekszosc katolikow jak najbardziej interesuje sie gejami

Moze masz i racje ale zjawiska socjologiczne w sejmie to jest nieco inne zagadnienie.
A sprawy gejow to bardzo dobry temat zastepczy. Nosny, medialny, nadajacy sie
do histerczno-patriotyczno-panstwowo-katolickiego tonu i na dokladke co by nie ustalili to i tak szkod za duzo nie bedzie (poza marnowaniem czasu na realne problemy).

Ustawa o zwiazkach partnerskich/ malzenstwach jednoplciowych (na tyle na ile ja rozumiem zasady w innych panstwach) to zmienia:
- zasady dziedziczenia (ale i tak w przypadkach nietypowych pojdziesz do notariusza to znaczy konkretnie ktos kto nie korzysta z ustawy a chce wlasnych rozwiazan pojdzie),
- latwiejsze nabycie obywatelstwa (nie wiem czy jeszcze to jest). W obecnych czasach dla EU raczej malo istotne,
- podatki i zjawiska powiazane: wspolne wczasy, socjal itp. (ja jestem przeciwny wszelkim znizkom wiec akurat tu nie popieram),
- zagadnienia okolomedyczne (odwiedziny w szpitalu, decydowanie w przypadku braku przytomnosci i podobnie). To jest istotny element.
- odbior spoleczny poprzez prawne sankcjonowanie roznorodnosci, lansowanie podejscia racjonalnego, mechanizmow demokratycznych. Tez istotne.

Wiecej nie kojarze.
Martwic sie najbardziej mozna medycyna (rodzina fanatykow co nie uznaje transfuzji i brak przytomnosci przy koniecznosci takiego zabiegu).
Duzo grozniejsze sa jednak zagadnienia aborcyjne czy kary za narkotyki, kiepskie prawo wlasnosci, ochrona wlasnosci itp.
15-08-2014 11:20 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>- zasady dziedziczenia (ale i tak w przypadkach nietypowych pojdziesz do notariusza to znaczy konkretnie ktos kto nie korzysta z ustawy a chce wlasnych rozwiazan pojdzie),

Umniejszasz rangę tej kwestii, a ona jest chyba jednak jedną z najistotniejszych. Z powodu neoliberalnej sieczki robionej w tym kraju z mózgów, panuje jakieś dziwne powszechne przekonanie, ze każdy może ze swoim majątkiem zrobić co chce na wypadek śmierci, a nie jest to prawda. Prawo spadkowe, którego zasady przyjęto m.in. w Polsce, od wieków przewiduje różne formy ochrony interesów osób "najbliższych" spadkodawcy, "najbliższych" w rozumieniu prawa, a chodzi najczęściej o bardzo bliską rodzinę w sformalizowanym znaczeniu. Brak regulacji prawnych związków partnerskich, homoseksualnych zwłaszcza poprzez brak jakiejkolwiek prawnej możliwości ich legalizacji, z tego punktu widzenia wcześniej czy później wywoła moim zdaniem konflikt konstytucyjny, który zostanie rozstrzygnięty tylko w jeden możliwy sposób...., no chyba że do tego czasu neoliberalne oszołomstwo zniesie jedno z istotniejszych osiągnięć prawnej cywilizacji europejskiej, jaką jest tzw. instytucja rezerwy, zachowku, czyli krótko mówiąc nierozporządzalnej części spadku. Tym samym kwestie spadkowe (a dokładnie ochrony prawnej jednego z partnerów po śmierci drugiego) uważam za kluczowe.
J_Sakowski (133 punktów)
>Brak regulacji prawnych związków partnerskich, homoseksualnych zwłaszcza poprzez >brak jakiejkolwiek prawnej możliwości ich legalizacji, z tego punktu widzenia >wcześniej czy później wywoła moim zdaniem konflikt konstytucyjny, który zostanie >rozstrzygnięty tylko w jeden możliwy sposób....

To znaczy konkretnie jaki?

> no chyba że do tego czasu >neoliberalne oszołomstwo zniesie jedno z istotniejszych osiągnięć prawnej cywilizacji europejskiej, jaką jest tzw. instytucja rezerwy, zachowku, czyli krótko mówiąc nierozporządzalnej części spadku.

Ale w czym przeszkadza zachowek bo nie rozumiem.
Testamentujesz to co zostaje (jezeli sie nie wydziedzicza itp), tak? O ile z zachowku sie korzysta bo sa kandydaci.
Tego notariusz nie sprawdza tak w ogole i nie dostosowuje tresci (mialem do czynienia ze spadkiem ale zachowek mnie nie dotyczyl ani dotyczyc raczej nie bedzie)?
Anna Salman (16360 punktów)
>... Homoseksualizm nie doprowadzi do zapłodnienia nigdy - jest więc popędem przez naturę zupełnie błędnie ulokowanym.
Heteroseksualizm też nie doprowadzi do zapłodnienia, jak również daltonizm, leworęczność / praworęczność, krotko- i dalekowzroczność, albinizm itd.
Natomiast homoseksualiści mogą się rozmnażać (pytanie po co?) - Iwaszkiewicz miał dwie córki, a Maria Konopnicka to nawet gromadkę dzieci.
13-08-2014 20:15 
 Ocena-3 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Albinizm nie jest zachowaniem seksualnym. A seks służy rozmnażaniu, chyba że popęd jest źle ulokowany.
13-08-2014 21:57 
 Ocena 5 na 5
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Albinizm nie jest zachowaniem seksualnym. A seks służy rozmnażaniu, chyba że popęd jest źle ulokowany.

Seks służy też np. rozładowywaniu emocji. Nie będę wskazywał palcem na siebie, ale są ludzie heteroseksualni, którzy nie współżyli w celu rozmnażania.

Odnośnie Twojemu wnioskowaniu w głównym wątku, fakt że homoseksualizm nie prowadzi do zapłodnienia, nie oznacza, że nie jest on orientacją seksualną.

Z drugiej strony nikt nie słyszał o homoseksualnych mamutach, a wymarły. Przeludnienie to zagrożenie dla gatunku. Może natura się będzie bronić przed tym właśnie przez homoseksualizm, skoro już ją tak racjonalizujemy?

Natura przemyślana raczej nie jest, jak to szło w piosence Elektrycznych Gitar:

Cytat:

A czy przyroda w kolebkach myślała kiedyś dokładnie
Na co jej wielkie mamuty? Ani wygląda to ładnie
Ani z nich skóra na buty. Nie ma co pytać koledzy
Robiła i tak jej wyszło. Nikt nie wymyślał specjalnie
Tego w czym żyć na przyszło, uprzedzam o tym lojalnie


Trzeba się cieszyć, że mamy dwie płci, a nie np. siedem!

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Do czego ludziom służy seks, nieistotne. Wielu osobom służy do tego aby podnieść samoocenę, dowartościować się, inni zarabiają nim na życie. Istotne jest, do czego został przeznaczony przez naturę. Służy do rozmnażania ale - jak każda rzecz - ma też inne możliwości zastosowania. Tak samo łyżka nie służy wyłącznie do jedzenia, ale np. do przeglądania się w niej. Fakt, że ludzie tę naturę obchodzą i uprawiają seks np. dla przyjemności albo dla zysku, wcale nie zmienia faktu, że nie taki jest jego pierwotny cel.
13-08-2014 23:31 
 Ocena 4 na 6
Phanes (492 punktów)
Kolejny, który naturze chce dyktować co, dlaczego i w jakim celu zrobiła.
13-08-2014 23:36 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jazdy personalne zachowaj na Onet.
13-08-2014 23:40 
 Ocena 2 na 2
Phanes (492 punktów)
>Jazdy personalne zachowaj na Onet.

Jak zwiększysz poziom, to się dostosuję. Zresztą to dokładnie robisz, a nazwanie rzeczy po imieniu nie jest "jazdą personalną".
13-08-2014 23:47 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
A od kiedy onetowcy stawiają żądania w inteligentnych wątkach? Napisz coś merytorycznie.
13-08-2014 23:59 
 Ocena 4 na 4
Phanes (492 punktów)
>A od kiedy onetowcy stawiają żądania w inteligentnych wątkach? Napisz coś merytorycznie.

Żeby tylko było do czego. Do tego, że chcesz dyktować, co ma robić natura i mówić jej co jest naturalne a co nie? Naprawdę uważasz, że jest to warte komentarza?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nie czytasz ze zrozumieniem. Nigdzie nie stwierdzam, co natura powinna robić. Stwierdzam tylko co robi - to jest opis, a nie samodzielne decydowanie.
Phanes (492 punktów)
>Nie czytasz ze zrozumieniem. Nigdzie nie stwierdzam, co natura powinna robić. Stwierdzam tylko co robi - to jest opis, a nie samodzielne decydowanie.

Ale oceniasz i interpretujesz z poziomu, który jest działaniu natury obcy, a to już błąd.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Dlaczego? Nie widzę tu nic dziwnego.
14-08-2014 01:03 
 Ocena 1 na 3
Phanes (492 punktów)
>Dlaczego? Nie widzę tu nic dziwnego.

Na to już nic nie poradzę, tylko się nie dziw potem, że nazywam to (nie ciebie - to nie jest ad personam) żałosnym.
14-08-2014 00:35 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>...wcale nie zmienia faktu, że nie taki jest jego pierwotny cel.
I co z tego? To człowiek już samodzielnie nie może już nawet definiować celów swoich własnych działań?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Może i nawet powinien. Ale homoseksualizm nie jest wolnym i świadomym wyborem, jest po prostu wpisany w człowieka, nie można się go pozbyć, nie można dowolnie decydować o preferencjach seksualnych. Dlatego jest błędem natury, a nie błędem człowieka. Nie jest też dla nas nieetyczny.
14-08-2014 17:53 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>Może i nawet powinien. Ale homoseksualizm nie jest wolnym i świadomym wyborem, jest po prostu wpisany w człowieka, nie można się go pozbyć, nie można dowolnie decydować o preferencjach seksualnych. Dlatego jest błędem natury, a nie błędem człowieka.
Bzdura. Wolny Człowiek wszystko może w jakimś zakresie kształtować. Także swoje własne upodobania seksualne. Ważne żeby robił to sam, bez przymusu z zewnątrz.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
99 proc społeczeństwa jest heteroseksualna nie dlatego, ze to wybrała, tylko dlatego, że się taka urodziła. Nie można wybierać sobie preferencji seksualnych - poczytaj sobie Lwa Starowicza. Nic nie poradzę, że podobają mi się dziewczyny. Nie mogę tego zmienić.

Nikt z nas nie jest zupełnie wolny. Wszyscy jesteśmy jakoś zdeterminowani czy to genetycznie, czy psychologicznie.
15-08-2014 01:23 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>99 proc społeczeństwa jest heteroseksualna nie dlatego, ze to wybrała, tylko dlatego, że się taka urodziła. Nie można wybierać sobie preferencji seksualnych - poczytaj sobie Lwa Starowicza. Nic nie poradzę, że podobają mi się dziewczyny. Nie mogę tego zmienić.
\\

Na pewno nie podobają ci się wszystkie. Te upodobania możesz także kształtować. Niestety, jeśli jesteś monogamistą, raczej nie ogarniesz tego, bo to trudne wówczas, coś jak ogarnięcie ewolucji... Praktyki np. więzienne dowodzą bezspornie, że zmianę orientacji seksualnej też można w jakimś stopniu wywołać.
15-08-2014 14:28 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Na pewno nie podobają ci się wszystkie.

Niektóre dziewczyny, i żaden mężczyzna. To o czymś świadczy.

>Te upodobania możesz także kształtować. Niestety, jeśli jesteś monogamistą, raczej nie ogarniesz tego, bo to trudne wówczas, coś jak ogarnięcie ewolucji... Praktyki np. więzienne dowodzą bezspornie, że zmianę orientacji seksualnej też można w jakimś stopniu wywołać.

Kiedy popęd seksualny zalewa komuś mózg, człowiek ten zaczyna postępować irracjonalnie, jakby nie miał rozumu. Wtedy, nawet nie będąc gejem, może odbywac stosunki homoseksualne, zupełnie sprzeczne z jego naturą. Nie znaczy to, że mężczyźni pociągają go seksualnie. Po prostu jest zaślepiony napięciem erotycznym i dąży do wyładowania za wszelką cenę, byle jak.
Frank Holman (5897 punktów)
>>Na pewno nie podobają ci się wszystkie.
>Niektóre dziewczyny, i żaden mężczyzna. To o czymś świadczy.
O niczym. No może poza tym, że masz malutkie doświadczenie w sprawach partnerów.
>>Te upodobania możesz także kształtować. Niestety, jeśli jesteś monogamistą, raczej nie ogarniesz tego, bo to trudne wówczas, coś jak ogarnięcie ewolucji... Praktyki np. więzienne dowodzą bezspornie, że zmianę orientacji seksualnej też można w jakimś stopniu wywołać.
>Kiedy popęd seksualny zalewa komuś mózg, człowiek ten zaczyna postępować irracjonalnie, jakby nie miał rozumu. Wtedy, nawet nie będąc gejem, może odbywac stosunki homoseksualne, zupełnie sprzeczne z jego naturą. Nie znaczy to, że mężczyźni pociągają go seksualnie. Po prostu jest zaślepiony napięciem erotycznym i dąży do wyładowania za wszelką cenę, byle jak.
No a po dłuższym czasie się np. przyzwyczaja i zmienia swoje upodobania. Po latach eksperymentów zostaje np. biseksualny.

Generalnie chodzi o to, że to kto z kim uprawia seks jest zupełnie nieistotną społecznie sprawą, gdyż na nic nie wpływa. Już bardziej istotna moim zdaniem jest np. skłonność do monogamii/poligamii.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>O niczym. No może poza tym, że masz malutkie doświadczenie w sprawach partnerów.

Nie czepiam się twojego doświadczenia, a raczej (jeśli mam być szczery) jego braku.

>No a po dłuższym czasie się np. przyzwyczaja i zmienia swoje upodobania. Po latach eksperymentów zostaje np. biseksualny.

Musiałby się urodzić ze skłonnościami biseksualnymi. Inaczej - nic z tego nie wyjdzie. Kiedy wyjdzie z więzienia znowu zacznie interesować się kobietami.

>Generalnie chodzi o to, że to kto z kim uprawia seks jest zupełnie nieistotną społecznie sprawą, gdyż na nic nie wpływa. Już bardziej istotna moim zdaniem jest np. skłonność do monogamii/poligamii.

Wszystko na coś wpływa. Nic nie dzieje się w próżni.
Frank Holman (5897 punktów)
>>O niczym. No może poza tym, że masz malutkie doświadczenie w sprawach partnerów.
>Nie czepiam się twojego doświadczenia, a raczej (jeśli mam być szczery) jego braku.
Ja się niczego nie czepiam, tylko komentuję. Jak człowiek jest młody, to wiele rzeczy go brzydzi, w tym w sprawach seksu, bo o tym mówimy. Każdy o tym wie, bo każdy był kiedyś młody, a niektórzy są. Potem człowiek dorasta, a potem się starzeje i wiele rzeczy w międzyczasie przestaje go ruszać. Ja np. jak byłem młody nie ukrywam, że miałem odczucia wymiotne w czasie męskich scen homoseksualnych w filmach, które np. uwielbiała moja ówcześnie także młoda dziewczyna (skądinąd bardzo podniecały mnie sceny homoseksualne kobiece). Teraz mnie już takie rzeczy w filmach, aż tak bardzo nie ruszają (dotyczy obu aspektów), w tym potrafię jednocześnie obiektywnie ocenić czy jakiś mężczyzna jest przystojny, dobrze zbudowany, czy będzie się podobał, itd. Nie ma to nic wspólnego z orientacją seksualną, bo nie tylko od kwestii wizualnych ona zależy. W zasadzie ja od lat stoję na stanowisku, iż w sprawach seksu najważniejszy jest zapach, a nie wygląd.
>>No a po dłuższym czasie się np. przyzwyczaja i zmienia swoje upodobania. Po latach eksperymentów zostaje np. biseksualny.
>Musiałby się urodzić ze skłonnościami biseksualnymi. Inaczej - nic z tego nie wyjdzie. Kiedy wyjdzie z więzienia znowu zacznie interesować się kobietami.
Nie sądzę. Coś, co się zrobiło i się spodobało zawsze można powtórzyć. Preferencje seksualne nie są tylko sprawą wrodzoną.
>>Generalnie chodzi o to, że to kto z kim uprawia seks jest zupełnie nieistotną społecznie sprawą, gdyż na nic nie wpływa. Już bardziej istotna moim zdaniem jest np. skłonność do monogamii/poligamii.
>Wszystko na coś wpływa. Nic nie dzieje się w próżni.
To prawda. Ale oceny wydajemy na podstawie całości, a nie wyrwanego z kontekstu najmniej publicznie istotnego faktu.
13-08-2014 22:25 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Albinizm nie jest zachowaniem seksualnym.
Jest cechą - tak jak homoseksualizm. A żadna cecha (np. kolor oczu, włosów, czy podwójny garnitur zębów) nie są w stanie "dokonać zapłodnienia".
Teraz chyba jasne ...
Sygnał (4252 punktów)
Homoseksualizm może być korzystny ewolucyjnie, ale z punktu widzenia całej populacji, a nie pojedynczego osobnika. Trochę kłóci się to z dawkinsową geno-centryczną interpretacją ewolucji darwinowskiej, ale argumentacja jest sensowna.

Dodatkowo można sobie wyobrazić homoseksualizm jako ewolucyjny bezpiecznik przed eksplozywnymi wzrostami populacji. Takie spowolnienie rozwoju u osobników, które są związane z ekosystemem może uchronić ekosystem (a w dalszym kroku-populację) przed zniszczeniem.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Twoje argumenty są dość sensowne. Tylko, że kiedyś ludność była dziesiątkowana w sposób naturalny. Historia jest właściwie historią sprzeciwiania się naturze - im ludzkość dłużej istnieje, tym skuteczniej broni się przed naturą. A homoseksualizm istnieje od czasu, kiedy w ogóle nie był potrzebny, nie groziło nikomu przeludnienie globu, natura nie pozwalała człowiekowi żyć długo i rozmnażać się na potęgę.
13-08-2014 20:24 
 Ocena 4 na 4
Sygnał (4252 punktów)
>Twoje argumenty są dość sensowne. Tylko, że kiedyś ludność była dziesiątkowana w sposób naturalny. Historia jest właściwie historią sprzeciwiania się naturze - im ludzkość dłużej istnieje, tym skuteczniej broni się przed naturą. A homoseksualizm istnieje od czasu, kiedy w ogóle nie był potrzebny, nie groziło nikomu przeludnienie globu, natura nie pozwalała człowiekowi żyć długo i rozmnażać się na potęgę.

Skupiasz się tu na kwestii stricte ludzkiej, a zachowania homoseksualne są obserwowane w niemal każdym gatunku. I w gatunkach bardziej prymitywnych, które są stricte zależne od środowiska (na zasadzie drapieżnik-ofiara) ma jak najbardziej zastosowanie.

A sensowności dla puli genetycznej populacji też nie odrzuciłeś.
13-08-2014 20:37 
 Ocena-3 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nie odniosłem się do tego, ponieważ nie jest to przeze mnie negowane. Ale tak, masz rację. Skupiłem się na aspekcie ludzkim i zapomniałem o reszcie.

Mamy więc 2 argumenty przeciwko temu, że homoseksualizm jest zboczeniem. Jeżeli zostaną obalone, stwierdzisz, że jednak jest zboczeniem?
13-08-2014 22:03 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
>Nie odniosłem się do tego, ponieważ nie jest to przeze mnie negowane. Ale tak, masz rację. Skupiłem się na aspekcie ludzkim i zapomniałem o reszcie.
>Mamy więc 2 argumenty przeciwko temu, że homoseksualizm jest zboczeniem. Jeżeli zostaną obalone, stwierdzisz, że jednak jest zboczeniem?

Nie, bo nadal będzie występował w niemal każdym gatunku.
13-08-2014 23:00 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Przecież fakt, że coś występuje wszędzie, wcale nie świadczy o tym, że to nie jest zboczeniem.
13-08-2014 23:02 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
>Przecież fakt, że coś występuje wszędzie, wcale nie świadczy o tym, że to nie jest zboczeniem.

Zdefiniuj zboczenie.
13-08-2014 23:24 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Zdefiniuj zboczenie.

Do sprawy można podejść od różnych stron. Nie można zrobić jednej, ogólnej definicji, do której wpasują się i ludzie, i zwierzęta. W przypadku homoseksualizmu, zboczenie byłoby częścią kondycji człowieka, które kieruje popęd seksualny w niewłaściwym kierunku, zupełnie sprzecznie z naturalnym porządkiem. To jednocześnie rzecz niezależna od ludzkiej woli.
13-08-2014 23:33 
 Ocena 6 na 6
Phanes (492 punktów)
>Do sprawy można podejść od różnych stron. Nie można zrobić jednej, ogólnej definicji, do której wpasują się i ludzie, i zwierzęta. W przypadku homoseksualizmu, zboczenie byłoby częścią kondycji człowieka, które kieruje popęd seksualny w niewłaściwym kierunku, zupełnie sprzecznie z naturalnym porządkiem. To jednocześnie rzecz niezależna od ludzkiej woli.

Wypominaj naturze, że działa i tworzy coś, co nie mieści się w twoim jej wyobrażeniu. To żałosne.
13-08-2014 23:34 
 Ocena 5 na 5
Sygnał (4252 punktów)
>Do sprawy można podejść od różnych stron. Nie można zrobić jednej, ogólnej definicji, do której wpasują się i ludzie, i zwierzęta. W przypadku homoseksualizmu, zboczenie byłoby częścią kondycji człowieka, które kieruje popęd seksualny w niewłaściwym kierunku, zupełnie sprzecznie z naturalnym porządkiem. To jednocześnie rzecz niezależna od ludzkiej woli.

No to homoseksualizm się w to nie łapie, bo a) nie jesteś w stanie znaleźć prawidłowego kierunku dla popędu seksualnego (bo "prawidłowy" to pojęcie normatywne z etyki, a nie z biologii, o której zdaje się rozmawiamy) i b) homoseksualizm JEST naturalny i to nie tylko dla człowieka.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Zupełnie nie ma tu mowy o etyce. Rozważam rzecz z punktu widzenia biologicznego. Popęd seksualny służy przetrwaniu - kiedy jest źle ulokowany, wtedy nie służy. Dlatego homoseksualizm się tu zalicza. Taki popęd nie ma biologicznego sensu (chyba, że teza o bezpieczniku, zasłonie przed przeludnieniem, jest prawdziwa - wtedy homoseksualizm nie jest żadnym zboczeniem).

Jeśli mówię, że jest nienaturalny, mam na myśli, że występuje w naturze ze względu na błąd. Że działa przeciw naturze bo używa narzędzi służących rozmnażaniu, a nie rozmnaża. Uważam taką argumentację za dość logiczną.

Etyczne argumenty przeciw homoseksualności nie istnieją. Z tego punktu widzenia nie jest on niczym złym. Rozważam tu kwestię tego, czym jest dla natury, to znaczy: czym jest w istocie.
14-08-2014 00:19 
 Ocena 4 na 4
Phanes (492 punktów)
>Jeśli mówię, że jest nienaturalny, mam na myśli, że występuje w naturze ze względu na błąd.

Popełniasz błąd zakładając celowość działań natury.

>Że działa przeciw naturze bo używa narzędzi służących rozmnażaniu, a nie rozmnaża. Uważam taką argumentację za dość logiczną.

>Hmmm... Wytwór natury działa przeciw naturze. To samo można powiedzieć ogólnie o człowieku jako gatunku, tylko jaki to ma sens?

Poza tym, że coś pierwotnie służy rozmnażaniu, nie znaczy, że nie może zostać zaadaptowane do innych celów, co zresztą w tym przypadku stało się również u wielu innych gatunków, a wśród najbliższego nam pełni jednak głównie funkcje społeczne.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jeśli zostanie zaadoptowane, to mamy - jak rozumiem - do czynienia z zabiegiem świadomym. "Spółkowaliśmy dla prokreacji, ale teraz będziemy w ten sposób spędzać czas wolny i relaksować się". Popęd seksualny jest natomiast czymś pierwotnym w człowieku, poza kontrolą rozumu. Jeśli jest źle ulokowany, działa na mocy samej natury w sposób sprzeczny z jej założeniami. Tak bym to widział.
14-08-2014 00:58 
 Ocena 5 na 5
Phanes (492 punktów)
>Jeśli zostanie zaadoptowane, to mamy - jak rozumiem - do czynienia z zabiegiem świadomym. "Spółkowaliśmy dla prokreacji, ale teraz będziemy w ten sposób spędzać czas wolny i relaksować się".

Nie mam na myśli zabiegu świadomego. Zresztą mówię o zwierzętach, więc trudno tu mówić o jakiejś większej świadomości, a na pewno nie do takiego stopnia, by to, co napisałeś można było do tego odnieść.

>Popęd seksualny jest natomiast czymś pierwotnym w człowieku, poza kontrolą rozumu. Jeśli jest źle ulokowany, działa na mocy samej natury w sposób sprzeczny z jej założeniami. Tak bym to widział.

Ale zwierzęta też nie uprawiają seksu tylko w celach prokreacyjnych, a i homoseksualizm wśród nich często występuje. Zarzucasz zwierzętom działanie w sposób sprzeczny z założeniami natury? Poza tym znowu zakładasz celowość natury pisząc o jej założeniach.

Inna rzecz, że u człowieka popęd seksualny nie zanika wraz z końcem okresu rozrodczego. Czy to też jest nienaturalne czy jest błędem?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Nie mam na myśli zabiegu świadomego. Zresztą mówię o zwierzętach, więc trudno tu mówić o jakiejś większej świadomości, a na pewno nie do takiego stopnia, by to, co napisałeś można było do tego odnieść.

To może podaj jakiś przykład adopcji seksu u zwierząt.

>Ale zwierzęta też nie uprawiają seksu tylko w celach prokreacyjnych, a i homoseksualizm wśród nich często występuje. Zarzucasz zwierzętom działanie w sposób sprzeczny z założeniami natury? Poza tym znowu zakładasz celowość natury pisząc o jej założeniach.

Zdarza się, że zwierzęta uprawiają seks z przedstawicielami innych gatunków. Stąd podejrzewam, że one wcale nie są homoseksualne, tylko zaspokajają się raczej jak popadnie, bez refleksji. Jeśli małpa napastuje człowieka to chyba nie dlatego, że ma taką orientację.

>Inna rzecz, że u człowieka popęd seksualny nie zanika wraz z końcem okresu rozrodczego. Czy to też jest nienaturalne czy jest błędem?

Dobre pytanie. Ale kobiety podczas dni płodnych mają wzmożoną ochotę na seks niż w czasie dni niepłodnych.
14-08-2014 02:38 
 Ocena 3 na 3
Phanes (492 punktów)
>>Nie mam na myśli zabiegu świadomego. Zresztą mówię o zwierzętach, więc trudno tu mówić o jakiejś większej świadomości, a na pewno nie do takiego stopnia, by to, co napisałeś można było do tego odnieść.
>To może podaj jakiś przykład adopcji seksu u zwierząt.

Google masz? Biblioteki są? To do roboty. To nie jest jakaś tajemnicza sprawa, tylko element podstawowej wiedzy ogólnej.

>>Ale zwierzęta też nie uprawiają seksu tylko w celach prokreacyjnych, a i homoseksualizm wśród nich często występuje. Zarzucasz zwierzętom działanie w sposób sprzeczny z założeniami natury? Poza tym znowu zakładasz celowość natury pisząc o jej założeniach.
>Zdarza się, że zwierzęta uprawiają seks z przedstawicielami innych gatunków. Stąd podejrzewam, że one wcale nie są homoseksualne, tylko zaspokajają się raczej jak popadnie, bez refleksji. Jeśli małpa napastuje człowieka to chyba nie dlatego, że ma taką orientację.

Jeśli tak założyć, to nie są one również heteroseksualne. Więc teraz słucham czegoś za heteroseksualizmem, bo nic mi nie przychodzi do głowy. Z tym, że tu już wychodzimy z poziomu biologicznego, a wchodzimy na poziom ludzki.

>>Inna rzecz, że u człowieka popęd seksualny nie zanika wraz z końcem okresu rozrodczego. Czy to też jest nienaturalne czy jest błędem?
>Dobre pytanie. Ale kobiety podczas dni płodnych mają wzmożoną ochotę na seks niż w czasie dni niepłodnych.

Niektóre tak, niektóre nie (nie znam badań na ten temat, więc mogę mówić tylko z obserwacji i z tego co słyszałem). Po menopauzie znowu jakoś popęd im nie znika, a niektóre znowu chętnie wtedy korzystają z uciech życia. I co? Błąd natury? Zresztą co to w ogóle za stwierdzenie? - Nie może się mylić coś, co nie działa celowo.
16-08-2014 14:53 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>Dobre pytanie. Ale kobiety podczas dni płodnych mają wzmożoną ochotę na seks niż w czasie dni niepłodnych.
A nie zauważyłeś, że to raczej dowodzi tezie dokładnie odwrotnej niż, że funkcją seksu jest prokreacja; nie seks "domaga się" prokreacji, ale prokreacja seksu. A sam seks w takim razie "służyć musi także wielu innym celom".
Pomyśl, ja z tego co kojarzę od co najmniej kilkunastu lat uprawiam seks mniej więcej kilka razy w tygodniu (pewnie z jakimiś wyjątkami), w międzyczasie z niejedną partnerką i mam tylko 1 dziecko. Ty, z tego co pisałeś nie masz dzieci, ale masz dziewczynę, nie jesteś katofanatykiem, więc zakładam racjonalnie, że seks od co najmniej jakiegoś czasu nie jest ci obcy. Takich osób jak ja czy ty jest większość. Proporcja ilości stosunków seksualnych do liczby dzieci przekracza chyba 10000:1. Więc raczej podstawową funkcją seksu nie może być prokreacja. De facto jest powszechnie wiadome, że podstawową funkcją seksu jest sprawianie sobie (wzajemnie) przyjemności. I jest to jak widać circa 10 tysięcy razy ważniejsze od płodzenia dzieci. Sprawianie sobie (wzajemnie) przyjemności ma z kolei kolejne funkcje, od głębokich do prozaicznych, choćby np. niektórym mężczyznom zapewnia, że mają codziennie obiad na stole. itd. Zresztą jako osoba bezdzietna powinieneś chyba wiedzieć o tym najlepiej do czego na prawdę służy ci seks.
16-08-2014 15:48 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
My dzisiaj sami wybieramy do czego seks może nam służyć. Pisałem o tym przecież w tym wątku. Ale co innego jest istotne. Wystarczy spojrzeć na budowę narządów płciowych, przyjrzeć się napięciu seksualnemu, żeby wiedzieć: gdyby ludzie nie rozmnażali się przez seks, seksu by nie było. Bo podniecenie seksualne prowadzi do rozładowania, czyli do wytrysku nasienia, które jest najeżone milionami potencjalnych ludzkich istnień. To, że seks ma inne funkcje, o niczym nie świadczy. Natura nie stworzyłaby seksu, gdyby nie miał służyć prokreacji.
17-08-2014 03:09 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Natura nie stworzyłaby seksu, gdyby nie miał służyć prokreacji.
Naiwnie naciągana teza.
>Wystarczy spojrzeć na budowę narządów płciowych,
Ten argument nie jest nawet "dziecinny", On jest kompletnie żenujący.
17-08-2014 03:42 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Natura nie stworzyłaby seksu, gdyby nie miał służyć prokreacji.

Czyli mamy nastepny blad natury: partenogeneza. Co ta narura sobie myslala tworzac na przyklad takie mszyce. Zeby sie bez seksu rozmnazac?? Przeciez to blad!!!!
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>Natura nie stworzyłaby seksu, gdyby nie miał służyć prokreacji.
>Czyli mamy nastepny blad natury: partenogeneza. Co ta narura sobie myslala tworzac na przyklad takie mszyce. Zeby sie bez seksu rozmnazac?? Przeciez to blad!!!!

One tylko dowodzą, że gdy jest rozmnażanie bez seksu, seksu też nie ma. To potwierdza moją tezę.
ayovi (99 punktów)
>>>Natura nie stworzyłaby seksu, gdyby nie miał służyć prokreacji.
>>Czyli mamy nastepny blad natury: partenogeneza. Co ta narura sobie myslala tworzac na przyklad takie mszyce. Zeby sie bez seksu rozmnazac?? Przeciez to blad!!!!
>One tylko dowodzą, że gdy jest rozmnażanie bez seksu, seksu też nie ma. To potwierdza moją tezę.

To ty o seksie piszesz czy o rozmnazaniu?
astrotaurus (12445 punktów)

>One tylko dowodzą, że gdy jest rozmnażanie bez seksu, seksu też nie ma. To potwierdza moją tezę.
A homoseksualiści dowodzą, że gdy jest seks bez rozmnażania, rozmnażania też nie ma. To potwierdza, że Twoja teza jest od czapy.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
14-08-2014 00:38 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)

>Jeśli mówię, że jest nienaturalny, mam na myśli, że występuje w naturze ze względu na błąd. Że działa przeciw naturze bo używa narzędzi służących rozmnażaniu, a nie rozmnaża. Uważam taką argumentację za dość logiczną.
>Etyczne argumenty przeciw homoseksualności nie istnieją. Z tego punktu widzenia nie jest on niczym złym. Rozważam tu kwestię tego, czym jest dla natury, to znaczy: czym jest w istocie.
Natura i ewolucja to jedno wielkie pasmo błędów, które cały czas jakoś funkcjonuje....
14-08-2014 07:28 
 Ocena 5 na 5
Sygnał (4252 punktów)
>Zupełnie nie ma tu mowy o etyce.

To termin "zboczenie" jest tu nie na miejscu.

>Rozważam rzecz z punktu widzenia biologicznego. Popęd seksualny służy przetrwaniu - kiedy jest źle ulokowany, wtedy nie służy. Dlatego homoseksualizm się tu zalicza. Taki popęd nie ma biologicznego sensu (chyba, że teza o bezpieczniku, zasłonie przed przeludnieniem, jest prawdziwa - wtedy homoseksualizm nie jest żadnym zboczeniem).

Zakładasz celowość działania natury, jak wielokrotnie Ci tu punktowano.

>Jeśli mówię, że jest nienaturalny, mam na myśli, że występuje w naturze ze względu na błąd. Że działa przeciw naturze bo używa narzędzi służących rozmnażaniu, a nie rozmnaża. Uważam taką argumentację za dość logiczną.

A badania, które podlinkowałem sugerują, że kobiety posiadające homoseksualne potomstwo mają statystycznie więcej dzieci, co może sugerować, że jednak rozmiar populacji waha się nieznacznie, jeśli w ogóle.
A poza tym bardzo trudno mówić o błędach natury i ewolucji. To znów zakłada jej celowość.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Ależ jak najbardziej można mówić o błędach natury ponieważ tkwi w niej jakaś logika. Natura nie jest rozumem działającym świadomie i celowo, ale nie jest też zupełnym chaosem.
14-08-2014 18:33 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
>Ależ jak najbardziej można mówić o błędach natury ponieważ tkwi w niej jakaś logika.

W żadnym wypadku, natura nie działa na prostą logikę z racji głęboko zakorzenionego komponentu stochastycznego (mutacji).

>Natura nie jest rozumem działającym świadomie i celowo, ale nie jest też zupełnym chaosem.

Ale Twoje postrzeganie celowości jest nadmiarowe.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Ale Twoje postrzeganie celowości jest nadmiarowe.

W którym miejscu?
14-08-2014 19:54 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>W którym miejscu?
>

W takim, że odgórnie zakładasz jakąś jej logikę. Ewolucja działa na zasadzie deterministycznego doboru stochastycznego elementu. Prosta logika słabo radzi sobie ze stochastyką.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jednak określone rzeczy mają swoją rolę. Oczy służą widzeniu, ból informuje nas, że ciało jest uszkodzone... Kosmos jest maszyną, w której pracują różne mechanizmy. Gdyby ktoś urodził się taki, że czuje ból nie na skutek obrażeń, tylko na skutek oglądania koloru czerwonego, byłby to błąd natury. Ból ma swoją rolę w porządku natury - i ten porządek zostałby dramatycznie naruszony.
15-08-2014 06:12 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Jednak określone rzeczy mają swoją rolę. Oczy służą widzeniu, ból informuje nas, że ciało jest uszkodzone... Kosmos jest maszyną, w której pracują różne mechanizmy. Gdyby ktoś urodził się taki, że czuje ból nie na skutek obrażeń, tylko na skutek oglądania koloru czerwonego, byłby to błąd natury. Ból ma swoją rolę w porządku natury - i ten porządek zostałby dramatycznie naruszony.

Ale funkcje są dla jednostki, a nie dla populacji. Z współistnienia mechanizmów dla jednostek pojawiają się inne zależności dla populacji. Nie da się przez to mówić o błędach ewolucji. Ty z kolei pokazujesz, że kompletnie jej nie rozumiesz.
15-08-2014 14:31 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Ale funkcje są dla jednostki, a nie dla populacji. Z współistnienia mechanizmów dla jednostek pojawiają się inne zależności dla populacji. Nie da się przez to mówić o błędach ewolucji. Ty z kolei pokazujesz, że kompletnie jej nie rozumiesz.

Nie rozumiem co masz na myśli. Jeśli nie można mówić o błędach natury, to czym jest transseksualizm?
15-08-2014 20:03 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Nie rozumiem co masz na myśli. Jeśli nie można mówić o błędach natury, to czym jest transseksualizm?
>

Kwestią psychologii. Poziom powiązania psychologii z biologią jest tak skomplikowany, że nie ma sensu się tu doszukiwać prostych związków.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jeśli nie jest chorobą psychiczną, to może być tylko błędem natury. Mówiąc, że to kwestia psychologiczna, sugerujesz raczej chorobę psychiczną. Płeć urojoną.
15-08-2014 23:05 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Jeśli nie jest chorobą psychiczną, to może być tylko błędem natury.

Ile razy trzeba Ci napisać, że nie można mówić o błędach natury, bo to zakłada jej celowość?

>Mówiąc, że to kwestia psychologiczna, sugerujesz raczej chorobę psychiczną. Płeć urojoną.

Nie, sugeruję cechę psychologiczną. Nie ma sensu rozpatrywać tego w kategoriach choroby i zdrowia.
16-08-2014 09:48 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>Ale funkcje są dla jednostki, a nie dla populacji. Z współistnienia mechanizmów dla jednostek pojawiają się inne zależności dla populacji. Nie da się przez to mówić o błędach ewolucji. Ty z kolei pokazujesz, że kompletnie jej nie rozumiesz.
>Nie rozumiem co masz na myśli. Jeśli nie można mówić o błędach natury, to czym jest transseksualizm?
>
Orientacja seksualna a transseksualizm to zagadnienia z dwóch różnych "systemów walutowych", nie mające ze sobą żadnego związku. Jak dla mnie swoją wypowiedzią ponownie dowodzisz mojej tezy, iż nie rozumiesz znaczenia używanej przez siebie siatki pojęciowej. Nie jesteś w stanie w tej procedurze dojść do wniosków, które zostaną publicznie zaakceptowane przez osoby, które mają przyswojone prawidłowe znaczenie tych definicji.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Orientacja seksualna a transseksualizm to zagadnienia z dwóch różnych "systemów walutowych", nie mające ze sobą żadnego związku. Jak dla mnie swoją wypowiedzią ponownie dowodzisz mojej tezy, iż nie rozumiesz znaczenia używanej przez siebie siatki pojęciowej. Nie jesteś w stanie w tej procedurze dojść do wniosków, które zostaną publicznie zaakceptowane przez osoby, które mają przyswojone prawidłowe znaczenie tych definicji.

Masz rację, ale nigdzie nie piszę, że jest to tym samym. Moja teza jest inna. Transseksualizm jest przykładem błędu natury. Homoseksualizm też jest takim przykładem.

To, że błędy natury nie istnieją, jest oczywiście nieprawdą. Istnieje pewien porządek, w którym konkretne rzeczy pełnią konkretne funkcje. To wystarczy, by uznać błędy natury.
16-08-2014 11:31 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)

>To, że błędy natury nie istnieją, jest oczywiście nieprawdą. Istnieje pewien porządek, w którym konkretne rzeczy pełnią konkretne funkcje. To wystarczy, by uznać błędy natury.
>
To tylko ludzka, dość płytka do tego, ocena natury.
Fakty są bowiem takie, że natura jest szeroko zróżnicowana i nie istnieje żaden porządek. Wszystko w naturze spełnia szereg funkcji, i nie ma niczego, co ma tylko konkretne funkcje. Wszystko do tego ulega ciągłej ewolucji, i każda ewolucyjna zmiana jest tak samo istotna, gdyż wszystkie są nieukierunkowane. Zmiany "błędne" są skutkiem tego samego procesu, co zmiany "słuszne". Wszystko to natura w całej jej różnorodności. I tej natury człowiek nie ma żadnego prawa oceniać banalnymi kategoriami. Natura to wieczny chaos, którego człowiek nie ogarnia, choćby dlatego, że za krótko żyje i ma nieadekwatne do skali wszechświata poczucie czasu.
Jakakolwiek ocena moralna zachowań seksualnych człowieka z punktu widzenia natury to kompletny kretynizm.
16-08-2014 12:10 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Oko służy widzeniu. Ucho słyszeniu.
Jednak istnieją konkretne funkcje konkretnych rzeczy. Natomiast nie oceniam niczego moralnie z punktu widzenia natury. Nie wiem skąd ten wniosek.
16-08-2014 12:49 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>Oko służy widzeniu. Ucho słyszeniu.
NIE TYLKO. Ale wybacz nie mam ochoty na zbytnie tłumaczenia, np. dzięki uchu (część wewnętrzna) zachowujemy równowagę.
>Jednak istnieją konkretne funkcje konkretnych rzeczy.
Nie istnieją. To tylko ludzkie dość płytkie wyobrażenia. Każdy element natury ma szereg funkcji.
>Natomiast nie oceniam niczego moralnie z punktu widzenia natury. Nie wiem skąd ten wniosek.
To jest akurat oczywisty, konkretny i bezsporny wniosek z twoich wywodów, że "błąd natury" oznacza zboczenia, niemoralności, zło, itd.
Zaprzeczając ponownie dowodzisz, że nie do końca ogarniasz znaczenia swoich własnych słów. Czasami można odnieść wrażenie, ze ma się do czynienia z przedrzeźniającym się nastolatkiem, który mało co wie, ale do stawiania uogólniających tez jest bardzo szybki.
16-08-2014 15:53 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Ja mam wrażenie, że rozmawiam z jakimś byłym księdzem, który np. zakochał się w kobiecie, odszedł, i zgania winę na cały świat, a zwłaszcza na Kościół. To tłumaczyłoby twoją obsesję kościelną i operowanie chrześcijańską terminologią, doszukiwanie się w moich wypowiedziach zrównywania homoseksualizmu z "niemoralnością, złem". Oczywiście nie ma na to żadnych śladów, poza twoją hiper obsesją. Nie każde zboczenie jest niemoralne.
17-08-2014 03:26 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Ja mam wrażenie, że rozmawiam z jakimś byłym księdzem, który np. zakochał się w kobiecie, odszedł, i zgania winę na cały świat, a zwłaszcza na Kościół. To tłumaczyłoby twoją obsesję kościelną i operowanie chrześcijańską terminologią, doszukiwanie się w moich wypowiedziach zrównywania homoseksualizmu z "niemoralnością, złem". Oczywiście nie ma na to żadnych śladów, poza twoją hiper obsesją. Nie każde zboczenie jest niemoralne.
Masz bez wątpienia schizofrenię, skoro nie wiesz co wypisujesz kilka dni wcześniej. Na szczęście nikt tego nie kasuje i czyatjący mogą sobie cały czas te bzdety obserwować.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Ja ciebie o schizofrenię nie podejrzewam. Najwyżej o ekshibicjonizm lub o mitomanię. Stąd:

>od co najmniej kilkunastu lat uprawiam seks mniej więcej kilka razy w tygodniu (pewnie z jakimiś wyjątkami), w międzyczasie z niejedną partnerką i mam tylko 1 dziecko.

Żegnam więc i dalszej prokreacji nie życzę. Biedne byłyby te dzieci.
16-08-2014 18:07 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>To, że błędy natury nie istnieją, jest oczywiście nieprawdą. Istnieje pewien porządek, w którym konkretne rzeczy pełnią konkretne funkcje. To wystarczy, by uznać błędy natury.

Natur nie ma zadnego organu kontrolnego, ktory mogly swteirdzic, ze zrobil blad. Nawet jak natura od dzis "produkowac" bedzie wylacznie homoseksualistow i ludzkosc za 100 lat wyginie to... to co? Natura ma to w dupie. Nadal bedzie sobie istniala. Ino bez ludzi. To zaden blad. Po prostu status quo a nie blad.
To czlowiek (tacy ja Ty) lata po swiecie i pokazujac palcem na przerozne rzeczy krzyczy " to blad!!!". Dla jednych bledem jest nie miec dzieci a dla drugich bledem jest kupno Opla zamiast VW. A dla jeszcze innych bledem jest klimat, ktory natura co jakis czas sama zmienia.

A co na to natura? A no smieje sie w kulak, ze sa idioci na swiecie, ktorzy zamiast zajac sie zyciem (bo maja max 80-100 lat) to lataja po swiecie i udowadniaja, ze homoseksualizm to blad natury.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Natur nie ma zadnego organu kontrolnego, ktory mogly swteirdzic, ze zrobil blad. Nawet jak natura od dzis "produkowac" bedzie wylacznie homoseksualistow i ludzkosc za 100 lat wyginie to... to co? Natura ma to w dupie. Nadal bedzie sobie istniala. Ino bez ludzi. To zaden blad. Po prostu status quo a nie blad.

Zgadza się. Dziecko popełniające błąd w zadaniu matematycznym też nie potrafi samo tego dostrzec. Natura dąży w nas do przetrwania i np. człowiek wyzbyty zupełnie instynktu przetrwania też byłby takim błędem. Oczywiście nie jest to świadomy błąd, ale co z tego?

>To czlowiek (tacy ja Ty) lata po swiecie i pokazujac palcem na przerozne rzeczy krzyczy " to blad!!!". Dla jednych bledem jest nie miec dzieci a dla drugich bledem jest kupno Opla zamiast VW. A dla jeszcze innych bledem jest klimat, ktory natura co jakis czas sama zmienia.

Mieszasz pewne porządki. Co innego błędna decyzja człowieka, a co innego mechanizm pracujący w przyrodzie, sprzeczny z jej innymi mechanizmami (np. człowiek bez instynktu przetwrania).

>A co na to natura? A no smieje sie w kulak, ze sa idioci na swiecie, ktorzy zamiast zajac sie zyciem (bo maja max 80-100 lat) to lataja po swiecie i udowadniaja, ze homoseksualizm to blad natury.

A z tych, którzy uważają go za równy heteroseksualizmowi w zakresie praw i obowiązków? Z nich jak rozumiem się już nie śmieje.
18-08-2014 01:07 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Natura dąży w nas do przetrwania i np. człowiek wyzbyty zupełnie instynktu przetrwania też byłby takim błędem. Oczywiście nie jest to świadomy błąd, ale co z tego?

Natura do niczego nie dazy. To ty antropomorfizujesz nature i dlatego belkoczesz cos o celu. CZemu natura tyle czasu potrzebowala aby czlowiek w ogole zaistnial? Nie miala wtedy jeszcze celu dazenia do przetrwania wyjatkowej ludzkosci?

Dazy do przetrwania ale wymysla sobie raka????

>Mieszasz pewne porządki. Co innego błędna decyzja człowieka, a co innego mechanizm pracujący w przyrodzie, sprzeczny z jej innymi mechanizmami (np. człowiek bez instynktu przetwrania).

99,99999% ma instykt przetrwania (pomijajac samobojcow i islamistow wysadzajacych sie w powietrze). Masz fisia na punkcie seksu. Seks dla cbie jest wyznacznikiem przettrwania. A prawda jest taka, ze (przyjmijmy na chwile, ze rozmnazanie to naaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
>aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
>
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
aaaajwazniejsza rzecz na swiecie) dzis mozna sie rozmnazac bez seksu.

>A z tych, którzy uważają go za równy heteroseksualizmowi w zakresie praw i obowiązków? Z nich jak rozumiem się już nie śmieje.

A co sie stanie jak gej dostanie takie same prawa i obowiazki? Swiat sie zawali? Hetero zamienia sie w homo???
Czy moze to Twoj siwat sie zawali i ze smutku nie bedziesz mial wzwodu?

k***a, ze tez ten ludzki mozg musi byc tak skomplikowany, ze niektorym odjebuje, ze zamiast zyc, korzystac i sie cieszyc to laza po swiecie i belkocza cos o cudzym seksie
ayovi (99 punktów)
>>Orientacja seksualna a transseksualizm to zagadnienia z dwóch różnych "systemów walutowych", nie mające ze sobą żadnego związku. Jak dla mnie swoją wypowiedzią ponownie dowodzisz mojej tezy, iż nie rozumiesz znaczenia używanej przez siebie siatki pojęciowej. Nie jesteś w stanie w tej procedurze dojść do wniosków, które zostaną publicznie zaakceptowane przez osoby, które mają przyswojone prawidłowe znaczenie tych definicji.
>Masz rację, ale nigdzie nie piszę, że jest to tym samym. Moja teza jest inna. Transseksualizm jest przykładem błędu natury. Homoseksualizm też jest takim przykładem.
>To, że błędy natury nie istnieją, jest oczywiście nieprawdą. Istnieje pewien porządek, w którym konkretne rzeczy pełnią konkretne funkcje. To wystarczy, by uznać błędy natury.
>

w tym watku co najmniej kilkadziesiat razy uzyles sformulowania błąd natury, duzo zarzucasz naturze, ale z nia nie wygrasz
Cesarz (222 punktów)
>Homoseksualizm może być korzystny ewolucyjnie, ale z punktu widzenia całej populacji, a nie pojedynczego osobnika. Trochę kłóci się to z dawkinsową geno-centryczną interpretacją ewolucji darwinowskiej, ale argumentacja jest sensowna.
>Dodatkowo można sobie wyobrazić homoseksualizm jako ewolucyjny bezpiecznik przed eksplozywnymi wzrostami populacji. Takie spowolnienie rozwoju u osobników, które są związane z ekosystemem może uchronić ekosystem (a w dalszym kroku-populację) przed zniszczeniem.

Sens danego zjawiska można tłumaczyć na setki wymyślnych sposobów, ale czy dane wytłumaczenie jest rzeczywiście adekwatne, to trzeba by przeprowadzić jakieś szczegółowe badania, żeby to zweryfikować. Czy homoseksualizm jest "ewolucyjnym bezpiecznikiem przed eksplozywnymi wzrostami populacji"? Po pierwsze - lepszym kandydatem na taki "bezpiecznik" wydawałaby mi się niepłodność, albo aseksualizm. Bo taki homoseksualista, to przecież może sobie dziecko spłodzić, jeśli bardzo zapragnie, natomiast człowiek niepłodny lub aseksualny - raczej nie da rady. Po drugie - w jaki sposób homoseksualizm mógłby być tym bezpiecznikiem przed eksplozjami demograficznymi? Eksplozje mogłyby być hamowane przez homoseksualizm, gdyby odsetek osobników homoseksualnych w populacji wzrastał w chwilach, gdy przyrost naturalny niebezpiecznie przybiera. Względnie stały odsetek homoseksualistów raczej nie powinien przeciwdziałać eksplozjom. Ale może gdzieś się mylę.
Generalnie nie mam nic do homoseksualistów jako takich (choć za estetyką parad równości nie przepadam), nawet chętnie bym takie osoby poznał, gdyż jestem ciekaw, jaki jest "przeciętny homoseksualista" - chętnie bym skonfrontował własne doświadczenie ze stereotypami Zatem nie mam uprzedzeń do osób homoseksualnych, co nie znaczy, że dostrzegam w zjawisku homoseksualizmu jakiś głębszy "ewolucyjny sens". Dotychczasowe naukowe próby przedstawienia tej istotnej biologicznie roli homoseksualizmu w przyrodzie wydają mi się (ale jestem tylko prostym człowiekiem) z lekka naciągane i są dla mnie mało przekonywające. Bliższy jestem stwierdzeniu, że homoseksualizm jest jednak zwykłym "błędem natury", gdyż popęd seksualny, jeśli u osobnika występuje, powinien być ukierunkowany na płeć przeciwną, aby umożliwić spłodzenie potomstwa - wbrew temu, co jest obecnie głoszone, uważam rozród za absolutnie najgłówniejszy biologiczny sens kopulacji. Nie wiem, czy można w związku z tym orientację homoseksualną nazwać "zaburzeniem psychicznym" bądź zaburzeniem popędu płciowego, bo nie orientuję się, jakie są ścisłe kryteria przyporządkowania danego stanu do kategorii "zaburzenie". WHO nie zalicza homoseksualizmu do zaburzeń, aczkolwiek nie mam pojęcia, na ile jest to kwestia rzeczywistej niezgodności homoseksualizmu z definicją zaburzenia, a na ile postawa WHO jest przejawem poprawności politycznej. Z pewnością można mieć skłonności homoseksualne i jednocześnie nie odczuwać z tego powodu żadnego dyskomfortu - taki argument często napotykam. Mniejsza z tym, po prostu osobiście nie dostrzegam tego ewolucyjnego sensu istnienia homoseksualizmu w przyrodzie, a seks z biologicznego punktu widzenia wydaje mi się służyć właściwie jedynie prokreacji.
13-08-2014 22:20 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Sens danego zjawiska można tłumaczyć na setki wymyślnych sposobów, ale czy dane wytłumaczenie jest rzeczywiście adekwatne, to trzeba by przeprowadzić jakieś szczegółowe badania, żeby to zweryfikować.

Toteż podlinkowałem zaczątek badań.

>Czy homoseksualizm jest "ewolucyjnym bezpiecznikiem przed eksplozywnymi wzrostami populacji"? Po pierwsze - lepszym kandydatem na taki "bezpiecznik" wydawałaby mi się niepłodność, albo aseksualizm.

To jedynie sugestia z mojej strony, nie specjalnie potwierdzona. Warto jednak pamiętać, że ewolucja nie specjalnie generuje koniecznie najlepszego możliwego do wyobrażenia rozwiązania.

>Bo taki homoseksualista, to przecież może sobie dziecko spłodzić, jeśli bardzo zapragnie, natomiast człowiek niepłodny lub aseksualny - raczej nie da rady. Po drugie - w jaki sposób homoseksualizm mógłby być tym bezpiecznikiem przed eksplozjami demograficznymi? Eksplozje mogłyby być hamowane przez homoseksualizm, gdyby odsetek osobników homoseksualnych w populacji wzrastał w chwilach, gdy przyrost naturalny niebezpiecznie przybiera. Względnie stały odsetek homoseksualistów raczej nie powinien przeciwdziałać eksplozjom. Ale może gdzieś się mylę.

Zgadza się, jednak stały odsetek homoseksualistów w populacji będzie powodował, że żeby rozrost był rzeczywiście niebezpieczny dla ekosystemu musiałby być znacznie większy niż w przypadku populacji bez homoseksualistów. Takie eksplozje są rzadsze.

>Mniejsza z tym, po prostu osobiście nie dostrzegam tego ewolucyjnego sensu istnienia homoseksualizmu w przyrodzie, a seks z biologicznego punktu widzenia wydaje mi się służyć właściwie jedynie prokreacji.

Ale ta stała stopa błędu przy takiej częstości występowania w populacjach wydaje się poniekąd podejrzana. Stąd te próby i stąd te badania.
13-08-2014 22:38 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... Bliższy jestem stwierdzeniu, że homoseksualizm jest jednak zwykłym "błędem natury", gdyż popęd seksualny, jeśli u osobnika występuje, powinien być ukierunkowany na płeć przeciwną, aby umożliwić spłodzenie potomstwa ...
Gdyby był to błąd, zostałby już dawno wyeliminowany. Ponadto sensowne jest, aby popęd części nadwyżki młodych mężczyzn (w okresie najlepszym dla ludzkiej prokreacji występuje nierównowaga demograficzna - przewaga mężczyzn) przekierować na tą samą płeć. Zmniejsza się ryzyko walk wewnątrzgatunkowych, a zyskuje dodatkową grupę osób dla "ochrony stada".
>... seks z biologicznego punktu widzenia wydaje mi się służyć właściwie jedynie prokreacji.
Nie tylko, również rozładowaniu napięcia. Widziałam film przyrodniczy, na którym samce lwów kopulowały ze sobą. Problemem niektórych gatunków jest to, że o terminie rui decyduje gotowość samicy. A taką lwicę może przecież głowa boleć , i ten macho musi się gdzieś wyładować.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Gdyby był to błąd, zostałby już dawno wyeliminowany.

A transseksualizm nie jest przypadkiem takim błędem? Czy nie mówi się o kobietach, które rodzą się w męskich ciałach, i odwrotnie? Poza tym różne zboczenia typu zoofilia też nie zostały wyeliminowane, a nie widzę powodu by nie postrzegać ich w kategoriach błędu...
13-08-2014 23:25 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>A transseksualizm nie jest przypadkiem takim błędem? ...
Czy to na pewno błąd, czy cała afera z transseksualizmem jest rozdmuchana obecnie, jako temat zastępczy? Zawsze byli mężczyźni, lubiący się przebierać w różne fatałaszki. Ba, były całe epoki, gdy chodzili ubrani, jak by to dzisiaj powiedziały homofoby, jak "cioty" - loczki, koronki, buty na obcasie, makijaż, a to wszystko polane słodkimi perfumami - cała arystokracja tak się prezentowała.
>Poza tym różne zboczenia typu zoofilia też nie zostały wyeliminowane, a nie widzę powodu by nie postrzegać ich w kategoriach błędu...
Bo na razie za mało o nich wiemy. Przy tym, odnośnie zoofilii - jaki był procent kiedyś i teraz? Czy też się utrzymuje na stałym poziomie? Jest wzmacniany, czy osłabiany kulturowo? Jest za mało danych, żeby stwierdzić - błąd, czy tylko inność.
13-08-2014 23:33 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To, że ktoś się przebiera niezgodnie ze swoją płcią, to jedno. Gorzej jak ktoś będąc mężczyzną, uważa się za kobietę i wymaga od innych, aby mówili do niego jak do kobiety, zmienia operacyjnie płeć, dane osobowe... Takie osoby najczęściej od małego przejawiają zachowania odmienne niż płeć biologiczna. Możemy to tłumaczyć albo błędem natury (która obdarzyła ją nieodpowiednim ciałem) albo chorobą psychiczną. To drugie wyjaśnienie nie jest popierane przez lewicowców.
14-08-2014 00:44 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>To, że ktoś się przebiera niezgodnie ze swoją płcią, to jedno. Gorzej jak ktoś będąc mężczyzną, uważa się za kobietę i wymaga od innych, aby mówili do niego jak do kobiety, zmienia operacyjnie płeć, dane osobowe... Takie osoby najczęściej od małego przejawiają zachowania odmienne niż płeć biologiczna. Możemy to tłumaczyć albo błędem natury (która obdarzyła ją nieodpowiednim ciałem) albo chorobą psychiczną. To drugie wyjaśnienie nie jest popierane przez lewicowców.
To nie jest kwestia poparcia tylko stanu medycyny. Jak osiągnie ona poziom manipulacji w mózgu taki jak operacji plastycznych na ciele opcje popierane na pewno ulegną zmianie.... na razie - biorąc pod uwagę obecna wiedzę o działaniu mózgu - nie ma takiej przewidywalnej przyszłości...
Anna Salman (16360 punktów)
>... Gorzej jak ktoś będąc mężczyzną, uważa się za kobietę i wymaga od innych, aby mówili do niego jak do kobiety, zmienia operacyjnie płeć, dane osobowe...
Bo teraz można, a jednocześnie kultura zbyt mocno dzieli zachowania na męskie i kobiece. Gdyby mogli ubierać się, malować i zachowywać jak kobiety, bez konieczności zmiany płci i takie zachowania byłyby akceptowane, może wcale nie dokonywali by operacji.
03-09-2014 22:39 
 Ocena 1 na 1
ayovi (99 punktów)
>>A transseksualizm nie jest przypadkiem takim błędem? ...
>Czy to na pewno błąd, czy cała afera z transseksualizmem jest rozdmuchana obecnie, jako temat zastępczy? Zawsze byli mężczyźni, lubiący się przebierać w różne fatałaszki. Ba, były całe epoki, gdy chodzili ubrani, jak by to dzisiaj powiedziały homofoby, jak "cioty" - loczki, koronki, buty na obcasie, makijaż, a to wszystko polane słodkimi perfumami - cała arystokracja tak się prezentowała.
>>Poza tym różne zboczenia typu zoofilia też nie zostały wyeliminowane, a nie widzę powodu by nie postrzegać ich w kategoriach błędu...
>Bo na razie za mało o nich wiemy. Przy tym, odnośnie zoofilii - jaki był procent kiedyś i teraz? Czy też się utrzymuje na stałym poziomie? Jest wzmacniany, czy osłabiany kulturowo? Jest za mało danych, żeby stwierdzić - błąd, czy tylko inność.

W damskie ciuchy przebieraja sie transwestyci, transseksualizm to cos innego. Jacek wszelkie odmiennosci kwalifikuje jako błędy, Jacku wiecej humanizmu.
04-09-2014 16:45 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>W damskie ciuchy przebieraja sie transwestyci, transseksualizm to cos innego. ...
Tyle, że nie jesteśmy w stanie dziś określić, jaki dawniej był procent transseksualistów. Po prostu nie mówili o tym, a pewnie nawet nie wiedzieli, że ich upodobania do takich, a nie innych zachowań wynikają z niezgodności płci psychicznej z fizyczną. Już nie mówiąc o możliwości zmiany płci. Być może takie przebieranie się w prawie damskie ciuszki i zlewanie perfumami było dla niektórych substytutem bycia kobietą.
Mnie osobiście mało jakoś ruszają przebieranki, przecież jeszcze 100 lat temu kobieta w spodniach to był skandal obyczajowy (miałam taką w rodzinie, w dodatku paliła ). Lepszy chyba czysty pachnący trans, niż brudny, śmierdzący, przepity "kark".
Cesarz (222 punktów)
>>... Bliższy jestem stwierdzeniu, że homoseksualizm jest jednak zwykłym "błędem natury", gdyż popęd seksualny, jeśli u osobnika występuje, powinien być ukierunkowany na płeć przeciwną, aby umożliwić spłodzenie potomstwa ...
>Gdyby był to błąd, zostałby już dawno wyeliminowany.
Zależy, co rozumiesz przez błąd. Ja miałem na myśli coś pokroju zaburzenia psychicznego, zaburzenia popędu płciowego. Jak wiemy, ewolucja niekoniecznie eliminuje choroby i zaburzenia.

>>... seks z biologicznego punktu widzenia wydaje mi się służyć właściwie jedynie prokreacji.
>Nie tylko, również rozładowaniu napięcia.
Owszem, ale to napięcie, które zwierzak lub człowiek pragnie rozładować, jest właśnie po to, by popychać istoty żywe do kopulacji, a co za tym idzie - rozrodu Przecież przeciętne zwierzę nie podejmuje kopulacji w momencie, gdy dojdzie do przemyślanego wniosku, iż chciałoby zostać rodzicem, tylko potrzebuje konkretnego fizycznego bodźca - i tym bodźcem jest napięcie seksualne
Anna Salman (16360 punktów)
>... Ja miałem na myśli coś pokroju zaburzenia psychicznego, zaburzenia popędu płciowego. Jak wiemy, ewolucja niekoniecznie eliminuje choroby i zaburzenia.
Może masz rację ...
13-08-2014 21:07
 Ocena 10 na 10
panTeista (6811 punktów)
>jest więc popędem przez naturę zupełnie błędnie ulokowanym.

Zdaje się że przypisujesz naturze celowość działania i masz swoje wyobrażenie co do prawidłowości lub błędności działania natury.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
13-08-2014 23:11 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Z pewnością popęd seksualny pełni swoją funkcję.
14-08-2014 00:48 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>Z pewnością popęd seksualny pełni swoją funkcję.
Odkąd rozwój technologiczny pełni dla człowieka rolę niejako samo-ewolucji, można ze spokojnym sumieniem stwierdzić, że dotychczasowe funkcje różnych zachowań dawno przestały mieć istotne znaczenie.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Masz rację. Ale to wcale nie znaczy, że homoseksualizm jest orientacją seksualną.
14-08-2014 01:56 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>Masz rację. Ale to wcale nie znaczy, że homoseksualizm jest orientacją seksualną.
Ależ znaczy, bo chodzi także o to, że człowiek sam określa cele, funkcje oraz definicje.
Zresztą samo słowo "orientacja" wskazuje, że chodzi tylko o obiektywny opis na co nakierowane jest zainteresowanie seksualne. Taka orientacja może być dalej co najwyżej legalna lub nielegalna. A do jakiej kategorii zostanie zapisana wynika z uprzednio przyjętych podstawowych zasad prawnych. W kulturze prawnej do jakiej z własnej woli w większości w Polsce zmierzamy, chodzi o zasady demokratycznego państwa prawnego, które stanowią imperatyw niedelegalizowania niczego, co np. z wolnej nie przymuszonej woli robią prywatnie razem dorosłe osoby, jeśli nie zostanie udowodniona szkodliwość tego dla coraz szerzej rozumianego środowiska.
ayovi (99 punktów)
>Z pewnością popęd seksualny pełni swoją funkcję.

Wg ciebie poped seksualny sluzy rozmnazaniu, a co z ludzmi ktorzy nie chca sie rozmnazac(a sa tacy) tylko czerpac przyjemnosc z seksu?
Fizyk (17637 punktów)
> Homoseksualizm nie jest orientacją seksualną tylko błędem natury.
> Jakieś kontr-argumenty?

Homoseksualizm wzmacnia więzi społeczne.
Brzostowski (7067 punktów)
>Nie jest więc orientacją seksualną tylko błędem natury.
>Jakieś kontr-argumenty?
Oj naczytałem się o tych gejach i lesbijkach, przy okazji dyskusji o związkach partnerskich i adopcji dzieci.
Jak ich zwał, tak zwał, to tylko słowa, słowa... Faktem jest, że homoseksualiści są. Gdyby nie fakt, że sprawa dotyczy sfery intymnej oraz kultury, homoseksualizm byłby cechą prawie niezauważalną, tak jak nietypowy kolor oczu, nietypowa budowa miednicy lub inna cecha występująca dość rzadko (te kilka procent) w populacji. A że sprawa dotyczy sfery intymnej i religijnej, to się wszyscy podniecają.
13-08-2014 23:15 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
A ten znowu o religii...
13-08-2014 23:22 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>A ten znowu o religii...
Mój post był o czymś innym, jeśli Ty w nim zoabczyłeś religię jako rzecz kluczową, to raczej Ty o niej myślisz bardziej intensywnie niż ja.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Homoseksualiści chcą np. prawa do adopcji dzieci. Wobec tego niezbędne jest ustosunkowanie się do zjawiska homoseksualizmu. Jeśli jest błędem natury - nie należy pozwalać na adopcję. Jeśli jest równoprawną orientacją - należy. Konkretne wnioski z tego płyną dla każdego kraju.
13-08-2014 23:38 
 Ocena 8 na 8
Brzostowski (7067 punktów)
>Homoseksualiści chcą np. prawa do adopcji dzieci. Wobec tego niezbędne jest ustosunkowanie się do zjawiska homoseksualizmu. Jeśli jest błędem natury - nie należy pozwalać na adopcję. Jeśli jest równoprawną orientacją - należy. Konkretne wnioski z tego płyną dla każdego kraju.
Podnosisz bardzo ważne sprawy, ale zabierasz się do tego - wybacz: "od dupy strony"!
Adopcja dzieci oraz to, czy homoseksualizm jest błędem natury lub równoprawną orientacją nie mają ze sobą NIC wspólnego. Błędem natury jest też np zły zgryz, nikt jednak będący przy zdrowych zmysłach nie zabrania z tego powodu adopcji dzieci przez ludzi o krzywym zgryzie. W sprawie adpocji dzeici powinno decydować jedno - dobro dzieci.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Przemyślę to. Rzecz jest dość skomplikowana i ma wiele odcieni.
14-08-2014 00:17 
 Ocena 4 na 4
dajmonion (3663 punktów)
>Jeśli jest błędem natury - nie należy pozwalać na adopcję.
Z tego co napisałeś wynika, że punktem wyjścia dla etyki jest natura. Dla mnie tym punktem wyjścia jest poczucie szczęścia.
Gdy ludzie widzą, że pary homoseksualne mogą być ze sobą szczęśliwe i zgoda na ich szczęście nie zagraża szczęściu innych, to kwestie podnoszone tu przez Ciebie nie mają większego znaczenia.
Jak już uznasz, że dowiodłeś nienormalności homoseksualizmu, to zanim czegoś zabronisz spotkaj się z dziećmi wychowanymi przez pary homo i pogadajcie sobie.

dajmonion
14-08-2014 00:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Z tego co napisałeś wynika, że punktem wyjścia dla etyki jest natura. Dla mnie tym punktem wyjścia jest poczucie szczęścia.

Nie jest to tak proste. Znasz Petera Singera? Chyba każdy go zna. "Singer twierdzi, że kontakty seksualne ludzi ze zwierzętami nie muszą być dla nich krzywdzące, a czasami mogą być wręcz obustronnie satysfakcjonujące. Zauważa, że wbrew obowiązującemu tabu zoofilia nie jest czymś niezwykłym i miała miejsce w historii ludzkości praktycznie od zawsze" - cytuję za wikipedią. I teraz spójrzmy na rzecz z tej strony. Powiedzmy, że samotny mężczyzna chciałby adoptować dziecko. Mężczyzna jest zoofilem i odbywa stosunki ze swoim psem, ale zarówno pies jak i właściciel mają z tego realną satysfakcję i zwierzę nie jest krzywdzone. Gdyby trzymać się tego, co mówisz, nie można znaleźć przeciwwskazań by nasz bohater mógł adoptować dziecko. On jest szczęśliwy, pies jest szczęśliwy, dziecko może być zgorszone - ale na widok całujących się mężczyzn też będzie. Jakie proponujesz rozwiązanie tej sytuacji?

>Gdy ludzie widzą, że pary homoseksualne mogą być ze sobą szczęśliwe i zgoda na ich szczęście nie zagraża szczęściu innych, to kwestie podnoszone tu przez Ciebie nie mają większego znaczenia.

Zgadza się. Dlatego mówię, że homoseksualizm nie jest zły moralnie.

>Jak już uznasz, że dowiodłeś nienormalności homoseksualizmu, to zanim czegoś zabronisz spotkaj się z dziećmi wychowanymi przez pary homo i pogadajcie sobie.

Na świecie są miliony gejów i lesbijek. Przyjrzenie się paru przypadkom z bliska niczego nie zmieni.
14-08-2014 00:54 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>>Z tego co napisałeś wynika, że punktem wyjścia dla etyki jest natura. Dla mnie tym punktem wyjścia jest poczucie szczęścia.
>Nie jest to tak proste. Znasz Petera Singera? Chyba każdy go zna. "Singer twierdzi, że kontakty seksualne ludzi ze zwierzętami nie muszą być dla nich krzywdzące, a czasami mogą być wręcz obustronnie satysfakcjonujące. Zauważa, że wbrew obowiązującemu tabu zoofilia nie jest czymś niezwykłym i miała miejsce w historii ludzkości praktycznie od zawsze" - cytuję za wikipedią. I teraz spójrzmy na rzecz z tej strony. Powiedzmy, że samotny mężczyzna chciałby adoptować dziecko. Mężczyzna jest zoofilem i odbywa stosunki ze swoim psem, ale zarówno pies jak i właściciel mają z tego realną satysfakcję i zwierzę nie jest krzywdzone. Gdyby trzymać się tego, co mówisz, nie można znaleźć przeciwwskazań by nasz bohater mógł adoptować dziecko. On jest szczęśliwy, pies jest szczęśliwy, dziecko może być zgorszone
Mieszanie seksu międzygatunkowego z homoseksualizmem w ramach tego samego gatunku, to jest przysłowiowa "równia pochyła", która... nie istnieje!

> - ale na widok całujących się mężczyzn też będzie.
WOW. A to wniosek z kosmosu. A na widok całującej się mamy i taty nie będzie? Mówimy o osobach w jakim wieku? w jakim zakresie ukształtowanych?
14-08-2014 01:00 
 Ocena-2 na 4
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Mieszanie seksu międzygatunkowego z homoseksualizmem w ramach tego samego gatunku, to jest przysłowiowa "równia pochyła", która... nie istnieje!

Zbywasz temat. Skoro szczęście jest jedynym kryterium, a biologia - nie, to co stoi na przeszkodzie w adopcji przez zoofila? Jest szczęśliwy, nikogo nie krzywdzi... więc w czym rzecz?

>WOW. A to wniosek z kosmosu. A na widok całującej się mamy i taty nie będzie? Mówimy o osobach w jakim wieku? w jakim zakresie ukształtowanych?

Dziecko adoptowane, które nie żyło w kochającej się rodzinie, pewnie będzie także na widok mamy i taty. Nie oszukujmy się - akty homoerotyczne wywołują powszechne obrzydzenie, oczywiście nie lesbijskie.
14-08-2014 02:29 
 0 na 4
Phanes (492 punktów)
>Zbywasz temat. Skoro szczęście jest jedynym kryterium, a biologia - nie, to co stoi na przeszkodzie w adopcji przez zoofila? Jest szczęśliwy, nikogo nie krzywdzi... więc w czym rzecz?

Wybacz, ale heteroseksualizm jest akurat bliżej zoofilii. W końcu jak inna płeć to czemu nie inny gatunek?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
A ja myślę że ani homoseksualizm ani heteroseksualizm nie są bliskie zoofilii.
15-08-2014 22:34 
 Ocena 1 na 1
Phanes (492 punktów)
>A ja myślę że ani homoseksualizm ani heteroseksualizm nie są bliskie zoofilii.

Co zupełnie nie przeszkadza ci w wymienianiu homoseksualizmu i zoofilii w jednym rzędzie. Czyżby hipokryzja? Ale jeśli podnosi ci to samopoczucie, to powodzenia, aczkolwiek powtórzę: to, co robisz jest żałosne.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To, że dwa zboczenia wymieniam obok siebie, wcale nie znaczy, że przypisuję im to samo zło moralne. Tylko zoofilia jest zła, homoseksualizm jest etycznie obojętny.
16-08-2014 09:52 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>To, że dwa zboczenia wymieniam obok siebie, wcale nie znaczy, że przypisuję im to samo zło moralne. Tylko zoofilia jest zła, homoseksualizm jest etycznie obojętny.
Od samego początku w dej dyskusji, i tu dokładnie też, stawiasz tezy, bez żadnej argumentacji, bez żadnych dowodów. Oczekujesz nieuzasadnionego poklasku, albo obalania czegoś, czego nawet nie starałeś się dowieść.
16-08-2014 10:56 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Podałem sporo argumentów.
ayovi (99 punktów)
>To, że dwa zboczenia wymieniam obok siebie, wcale nie znaczy, że przypisuję im to samo zło moralne. Tylko zoofilia jest zła, homoseksualizm jest etycznie obojętny.

Odwrocmy sytuacje, bo piszesz o etyce. Kobieta jest chędożona przez zwierze, uwazasz ze zwierze cierpi?a moze kobieta cierpi,ubolewa?
ayovi (99 punktów)
>>Mieszanie seksu międzygatunkowego z homoseksualizmem w ramach tego samego gatunku, to jest przysłowiowa "równia pochyła", która... nie istnieje!
>Zbywasz temat. Skoro szczęście jest jedynym kryterium, a biologia - nie, to co stoi na przeszkodzie w adopcji przez zoofila? Jest szczęśliwy, nikogo nie krzywdzi... więc w czym rzecz?
>>WOW. A to wniosek z kosmosu. A na widok całującej się mamy i taty nie będzie? Mówimy o osobach w jakim wieku? w jakim zakresie ukształtowanych?
>Dziecko adoptowane, które nie żyło w kochającej się rodzinie, pewnie będzie także na widok mamy i taty. Nie oszukujmy się - akty homoerotyczne wywołują powszechne obrzydzenie, oczywiście nie lesbijskie.
>

Hola hola, zoofil chcialby adoptowac dziecko? pytales? znasz takich ? raczej inne zwierze ''przytulic''
14-08-2014 01:05 
 Ocena 4 na 4
dajmonion (3663 punktów)
>Na świecie są miliony gejów i lesbijek. Przyjrzenie się paru przypadkom z bliska niczego nie zmieni.

Oto fragment "Wprowadzenia do psychologii LGB" , wyd. Continuo (red. Grzegorz Iniewicz, Magdalena Mijas, Bartosz Grabski):

"Badania prowadzone od lat 80.XX wieku pokazują w sposób konsekwentny, że orientacja seksualna nie ma związku ze zdolnością do bycia rodzicem (Cramer, 1986; Gibbs, 1988; Tasker, Golombok, 1998). Badania te miały w USA kluczowy wpływ na orzecznictwo sądów dotyczące przyznania władzy rodzicielskiej osobom homoseksualnym. Badania zdrowia psychicznego kobiet pokazały brak różnic między lesbijkami i kobietami heteroseksualnymi, jak również brak różnic pod względem podejścia do wychowywania dzieci (Kweskin, Cook, 1982; Rand i in., 1982), a niektóre nawet wskazały, że lesbijki były bardziej skoncentrowane na potrzebach dzieci niz matki heteroseksualne (Miller i in., 1981).

W następnych latach porównano także wiedzę rodziców na temat umiejętności potrzebnych do wychowania dziecka i własną ocenę tych umiejętności przez rodziców homo- i heteroseksulnych i również nie znaleziono różnic świadczących o tym, ze geje i lesbijki mieliby być gorszymi rodzicami (Flaks i in., 1995; Bos i in., 2007).

Wręcz przeciwnie, Bos i współpracownicy (2007) odkryli, że niebiologiczne matki lesbijki przejawiją więcej umiejętności rodzicielskich i są bardziej zaangażowane w opiekę nad dzieckiem niż ojcowie w rodzinach heteroseksualnych. Wniosek ten pojawiał się takze we wcześniejszych badaniach (Chan i in., 1998). Matki homo i heteroseksualne nie różnią się także jeśli chodzi o uczucia macierzyńskie oraz o okazywanie ciepła i uczuć dzieciom (Golombok i in., 1983; 2003)" (str.229, 230)

"Badania rozwoju psychicznego dzieci zarówno lesbijek jak i gejów objęły szeroki zakres zagadnień, m.in. zaburzenia zachowania (Golombok i in., 1983; Flaks i in., 1995; Gartrell i in., 2005), osobowość (Gottman, 1990), funkcjonowanie psychiczne (np. depresja, lęk) (Kirkpatrick i in., 1981; Golombok i in., 1983; Rivers i in., 2008), inteligencja (Green i in., 2005) czy rozwój emocjonalny (MacCallum, Golombok, 2004; Gartrell i in., 2005).

Wyniki nie wykazały różnic między dziećmi gejów lub lesbijek i dziećmi wychowywanymi przez rodziców heteroseksulnych. Konkluzje wskazują raczej, że nie orientacja seksualna rodziców ma wpływ na rozwój psychiczny dziecka, ale inne czynniki związane z funkcjonowaniem rodziców..."(str. 231, 232)

dajmonion
Jacek Przypadek (1069 punktów)
www.youtube.com/watch?v=_46FSwJrc-Q

6:11 - wypowiedź Joanny Najfeld. To jest bardziej przekonujące niż tekst, który pokazałeś. Mówi np. że kilka procent homoseksualistów w społeczeństwie odpowiada za 1/3 aktów pedofilskich. Warto posłuchać.
14-08-2014 01:58 
 Ocena 4 na 4
dajmonion (3663 punktów)
>To jest bardziej przekonujące niż tekst, który pokazałeś.
Dlaczego tak uważasz? Przecież pani Joanna nie podała źródeł swoich informacji. Jej teza, jakoby "dzieci wychowywane w tych rodzinach cierpiały na znaczny wyższy odsetek patologii wszelkiego rodzaju chorób" jest zgodnie z tym co zacytowałem z podręcznika całkowitą nieprawdą. Już to wystarczy by nabrać dystansu do tego co mówi. Jeśli natomiast chodzi o pedofilów, to przecież nikt nie zachęca do oddawania im dzieci w opiekę. Ja podałem wiarygodne źródło. Mam nadzieję, że w sprawie pedofilii też takowe podasz.


dajmonion
Jacek Przypadek (1069 punktów)
W porządku. Zwracam honor.
15-08-2014 01:35 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>kilka procent homoseksualistów w społeczeństwie odpowiada za 1/3 aktów pedofilskich. Warto posłuchać.
Warto zajrzeć chociażby do Wikipedii: pl.wikiped(*)izm#Homoseksualizm_a_pedofilia

Jest tam napisane, że mężczyzna wykorzystujący chłopca zwykle nie jest zainteresowany starszymi facetami. Nie jest zatem tak, że część homoseksualistów jest pedofilami, tylko z jednej strony mamy homoseksualistów, a z drugiej pedofilów homoseksualnych.

"Należy podkreślić, że - identycznie jak sama w sobie heteroseksualność - również homoseksualność per se nie implikuje żadnej szczególnej predyspozycji do zakazanego prawem wykorzystywania seksualnego dzieci. Polskie Towarzystwo Seksuologiczne wzywa zdrowotne organizacje naukowe oraz wszystkich indywidualnych psychologów, psychiatrów i innych specjalistów w zakresie zdrowia psychicznego do podjęcia działań polegających na dementowaniu skojarzenia między homoseksualnością a pedofilią."
- Polskie Towarzystwo Seksuologiczne, 30 czerwca 2006

dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
w tej książce generalnie jest jeszcze sporo materiału. Daj znać jeśli chciałbyś poznać wyniki badań co do identyfikacji płciowej i orientacji seksualnej takich dzieci oraz ich relacji społecznych. Jest to wiarygodne źródło. Rok wydania 2012. Posiada bogatą bibliografie do każdego rozdziału. Recenzowana przez prof. Marię Beisert i Lwa-Starowicza.

dajmonion
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Kupię ją. Warto mieć wiedzę z różnych stron.
14-08-2014 01:33 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>On jest szczęśliwy, pies jest szczęśliwy, dziecko może być zgorszone - ale na widok całujących się mężczyzn też będzie. Jakie proponujesz rozwiązanie tej sytuacji?
Jeżeli jak piszesz wszyscy są zadowoleni teraz i najprawdopodobniej potem też nic się nie stanie, to w czym problem? Że dziecko to nabędzie? Zróbmy badania, zobaczmy. Bo może wcale nie.

dajmonion
14-08-2014 01:44 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
A co byłoby złego, gdyby dziecko to nabyło? Przecież nie krzywdziłoby zwierząt tylko spółkowało z tymi, co same chcą.

Ja zabroniłbym takiej adopcji. Powodem są hamulce, które mam. Bo właśnie kierowanie się tylko kryterium szczęścia sprawia, że przestajemy postrzegać rodzinę jako kobietę i mężczyznę - i zaczyna się rozluźnianie tej granicy. A to geje, a to zoofile, a to prostytutki (bo kierując się kryterium szczęścia, nie ma powodu by zakazać adopcji prostytutkom). Coś burzy się we mnie. Podejście do adopcji, jakie proponujesz, gwałci moje podstawowe intuicje moralne.
14-08-2014 02:17 
 Ocena 7 na 7
dajmonion (3663 punktów)
>A co byłoby złego, gdyby dziecko to nabyło? Przecież nie krzywdziłoby zwierząt tylko spółkowało z tymi, co same chcą.
Masz rację. Być może zoofilia jest kolejnym tabu, które kiedyś padnie. Ogólnie nie czuję się mocny w tym temacie. Nie sądzę jednak, aby ten przykład miał podważyć zasadę, że chodzi o to, aby jak najwięcej ludzi było szczęśliwych.

>Ja zabroniłbym takiej adopcji. Powodem są hamulce, które mam. Bo właśnie kierowanie się tylko kryterium szczęścia sprawia, że przestajemy postrzegać rodzinę jako kobietę i mężczyznę - i zaczyna się rozluźnianie tej granicy. A to geje, a to zoofile, a to prostytutki (bo kierując się kryterium szczęścia, nie ma powodu by zakazać adopcji prostytutkom). Coś burzy się we mnie. Podejście do adopcji, jakie proponujesz, gwałci moje podstawowe intuicje moralne.

Szczęście konkretnych ludzi jest ważniejsze niż Twoje intuicje moralne, niż Twoja wizja rodziny. Kiedyś na opoce czytałem artykuł jakiegoś księdza profesora, który wyjaśniał, że zgodnie z tym co napisał w swoich książkach kremówkowy nie należy dokonywać zmiany płci. Tymczasem dr. Jakima w którymś wywiadzie powiedział, że w czasach, gdy nie było takiej możliwości odestek samobójstw w tej grupie był wyjątkowo wysoki. Olbrzymie cierpienie takich osób oczywiście nie liczy się dla ludzi, którzy mają w głowie jakieś koncepcje, teorie, antropologie.

Mam wrażenie, że wpisujesz się w to towarzystwo. Chcesz zabraniać opierając się na opinii jakiejś dziennikarki, która ewidentnie dezinformuje, nie podaje skąd wie to co wie i jednocześnie odrzucasz rzetelne źródła. No bo przecież to, co ona mówi koresponduje z Twoimi podstawowymi intuicjami moralnymi, prawda?


dajmonion
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nie odrzuciłem, powiedziałem tylko, że tamta dziennikarka mnie bardziej przekonuje. Tekst, który wkleiłeś podejrzewam o stronniczość. Ale obiektywnie rzecz biorąc jest mocniejszy niż słowa dziennikarki nie poparte konkretnymi badaniami.

>Szczęście konkretnych ludzi jest ważniejsze niż Twoje intuicje moralne, niż Twoja wizja rodziny. Kiedyś na opoce czytałem artykuł jakiegoś księdza profesora, który wyjaśniał, że zgodnie z tym co napisał w swoich książkach kremówkowy nie należy dokonywać zmiany płci. Tymczasem dr. Jakima w którymś wywiadzie powiedział, że w czasach, gdy nie było takiej możliwości odestek samobójstw w tej grupie był wyjątkowo wysoki. Olbrzymie cierpienie takich osób oczywiście nie liczy się dla ludzi, którzy mają w głowie jakieś koncepcje, teorie, antropologie.

Jasne, w przypadku zmiany płci liczy się szczęście tego, kto chce tej zmiany dokonać. W przypadku adopcji jest inaczej. Osoby zaburzone adoptowałyby dzieci żeby sobie samym sprawiać radość - a będąc zaburzonymi, nie nadają się do wychowywania i dzieci na tym ucierpią.

Dam ci inny przykład, ale ostrzegam, że jest to przykład strasznie obrzydliwy i obrazoburczy. Gotowy?

Zjadanie własnych odchodów jest bardzo niebezpieczne, prowadzi do licznych chorób, nawet do śmierci. Ale wyobraźmy sobie, że można to zmienić: zamrożenie odchodów, ugotowanie, czy doprawienie jakąś substancją sprawi, że zjadanie ich będzie zupełnie bezpieczne. I mamy człowieka, który takie dania sobie serwuje. Nie grozi to jego zdrowiu, on sam jest zaburzony, więc czerpie z tego satysfakcję. Jemu też nie chcesz zakazywać adopcji dzieci? Przecież jest zadowolony, ludzie z zewnątrz patrzą na to z odrazą, ale przecież ich intuicje nie mają tu nic do gadania. A jest opiekuńczy i dziecko będzie przy nim bezpieczne. Powinien mieć prawo do adopcji?

Pytam ponieważ chcę sprawdzić czy naprawdę jesteś skłonny by kryterium szczęścia uważać za pierwszorzędne. Nie mogę w to uwierzyć, by zdrowy rozsądek nie mówił ci: "na to mojej zgody nie ma".
14-08-2014 17:30 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>Zjadanie własnych odchodów jest bardzo niebezpieczne, prowadzi do licznych chorób, nawet do śmierci. Ale wyobraźmy sobie, że można to zmienić: zamrożenie odchodów, ugotowanie, czy doprawienie jakąś substancją sprawi, że zjadanie ich będzie zupełnie bezpieczne. I mamy człowieka, który takie dania sobie serwuje. Nie grozi to jego zdrowiu, on sam jest zaburzony, więc czerpie z tego satysfakcję. Jemu też nie chcesz zakazywać adopcji dzieci? Przecież jest zadowolony, ludzie z zewnątrz patrzą na to z odrazą, ale przecież ich intuicje nie mają tu nic do gadania. A jest opiekuńczy i dziecko będzie przy nim bezpieczne. Powinien mieć prawo do adopcji?
Nie ma w tym z wiadomych względów żadnej logiki, tylko jakieś para-religijne bajanie o przetwarzaniu odpadów biologicznych na ponowne pożywienie, ale teoretyzując - rozumiem, że już myślisz o zakazie dla rozwoju nadczłowieka "perpetuum mobile"? Gdyby to co mówisz było możliwe, to już dawno byśmy to mieli zaaplikowane za wolą większości, i rozwiązałoby to problem głodu na świecie.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Pisanie na temat nie boli. Nieodwracanie kota ogonem też.
15-08-2014 16:03 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Pisanie na temat nie boli. Nieodwracanie kota ogonem też.
To nie jest ani pisanie nie na temat, ani odwracanie kota ogonem.
To jest dowód, że twoje indywidualne obrzydzenie, które ekstrapolujesz na wszystkich, nie jest żadnym argumentem w dyskusji.
15-08-2014 00:37 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Tekst, który wkleiłeś podejrzewam o stronniczość.
Na jakiej podstawie? Bo Twoja intuicja moralna to zdecydowanie za mało.
>Zjadanie własnych odchodów jest bardzo niebezpieczne, prowadzi do licznych chorób, nawet do śmierci. Ale wyobraźmy sobie, że można to zmienić: zamrożenie odchodów, ugotowanie, czy doprawienie jakąś substancją sprawi, że zjadanie ich będzie zupełnie bezpieczne. I mamy człowieka, który takie dania sobie serwuje. Nie grozi to jego zdrowiu, on sam jest zaburzony, więc czerpie z tego satysfakcję. Jemu też nie chcesz zakazywać adopcji dzieci? Przecież jest zadowolony, ludzie z zewnątrz patrzą na to z odrazą, ale przecież ich intuicje nie mają tu nic do gadania. A jest opiekuńczy i dziecko będzie przy nim bezpieczne. Powinien mieć prawo do adopcji?
Smacznego! Niech się zajadają jak truflami. W czym problem, skoro nie tylko nikt nie cierpi, ale ma też satysfakcję. Wiesz, jak chcesz innym ustawiać życie to powinieneś mieć rzetelne argumenty, a nie jedynie swoje odczucia. PS: Gratuluję wyobraźni.

dajmonion
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Myślę, że jest coś, czego nie da się wprost wyrazić słowami. W zoofilii czy innych ekscesach kryje się moralny upadek i zezwierzęcenie. To, że ktoś odczuwa przyjemność, jest moim zdaniem na drugim planie.
15-08-2014 16:08 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Myślę, że jest coś, czego nie da się wprost wyrazić słowami. W zoofilii czy innych ekscesach kryje się moralny upadek i zezwierzęcenie. To, że ktoś odczuwa przyjemność, jest moim zdaniem na drugim planie.
To tylko jakaś reminiscencja, albo społeczne oddziaływanie religijnej mitologii katolickiej. Dobrowolny prywatny seks, bez względu na okoliczności, nie jest żadnym wyznacznikiem moralności.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>To tylko jakaś reminiscencja, albo społeczne oddziaływanie religijnej mitologii katolickiej. Dobrowolny prywatny seks, bez względu na okoliczności, nie jest żadnym wyznacznikiem moralności.

Ostatnio w telewizji pokazywali młodego geja, który mówił: "w wieku 13 lat uprawiałem seks z 26 letnim chłopakiem; on mnie nie zgwałcił, sam tego chciałem". Myślisz, że ten 26 latek jest moralnie bez zarzutu?
Frank Holman (5897 punktów)
>>To tylko jakaś reminiscencja, albo społeczne oddziaływanie religijnej mitologii katolickiej. Dobrowolny prywatny seks, bez względu na okoliczności, nie jest żadnym wyznacznikiem moralności.
>Ostatnio w telewizji pokazywali młodego geja, który mówił: "w wieku 13 lat uprawiałem seks z 26 letnim chłopakiem; on mnie nie zgwałcił, sam tego chciałem". Myślisz, że ten 26 latek jest moralnie bez zarzutu?
Tego nie wiem, bo nic o nim nie wiem. Wiem natomiast, że jednorazowy dobrowolny seks z dużo młodszym kolegą nie jest dla mnie przesądzający.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jednak to zachowanie jest głęboko niemoralne, niezależnie od tego, kim jest ten 26 latek.
15-08-2014 20:36 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Jednak to zachowanie jest głęboko niemoralne, niezależnie od tego, kim jest ten 26 latek.
Mógłbyś łaskawie umotywować tę ocenę sytuacji?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Pierwsze kontakty seksualne bardzo głęboko w człowieka zapadają. Seks jest w porządku tylko w sytuacji, kiedy uprawia się go z osobami posiadającymi autonomię moralną, które są świadome swoich wartości i mają świadomość tego, co robią. Dzieci są zbyt nieukształtowane, żeby wiedzieć, co dla nich dobre, często krzywdzą się swoimi decyzjami i taka jest rola osób dojrzałych, żeby ich uświadamiać i chronić przed dramatycznymi błędami. Wspomniany 26 latek wcale tego nie robi, cynicznie wykorzystuje chłopca dla własnych egoistycznych celów - a przecież nie odpowiadamy tylko za siebie, ale też za innych, i często musimy myśleć za innych. W efekcie przedwczesny stosunek seksualny bardzo głęboko zapada w chłopca i potem żałuje on swojej decyzji. Nie bez powodu jest to zresztą regulowane prawnie.
Frank Holman (5897 punktów)
>W efekcie przedwczesny stosunek seksualny bardzo głęboko zapada w chłopca i potem żałuje on swojej decyzji.
Jak widać absolutnie nie żałuje. Przede wszystkim nie można tak ogólnie ocenić co jest dla kogo przedwczesne a co nie. Argumenty te zresztą są faktycznie bardzo naciągane. Naukowo nie tylko nie zostały potwierdzone, ale wręcz z tego co wiem - całkowicie obalone (nie potwierdzono powszechnego istnienia w dorosłości traum będących skutkiem dobrowolnego seksu nastolatków z dorosłymi; warto przy tym dodać, iż nie jest to pedofilia w rozumieniu medycznym).

>Nie bez powodu jest to zresztą regulowane prawnie.
Zgadza się i ta prawna granica została ustalona na 15 lat. Trzeba być dziwnie naiwnym, aby wierzyć, iż seks w wieku 13 lat i 11 miesięcy to moralna katastrofa i trauma na całe życie, ale 13 miesięcy później to już cud-miód-malina.

W zasadzie nie powinno ulegać wątpliwości, iż każdy dobrowolny seks, a zwłaszcza seks na życzenie, jeśli nie wiązał się z żadną krzywdą, ani fizyczną, ani psychiczną, pozostawi na przyszłość wyłącznie miłe wspomnienia, a nie żadne traumy. Twierdzenie inaczej to kompletnie nierozumienie i wypaczanie ludzkiej natury.

Co więcej z tego co ja znam historię prawa i myśli poprawnej politycznie. To właśnie ta prawda była (i w sumie ciągle jest) przez wieki główną "społecznie" przyczyną ograniczania seksualności młodych osób - nie że im się krzywda stanie, tylko "bo im się za wcześnie spodoba".

Bynajmniej nie zachęcam do ww. relacji seksualnych, gdyż prawdopodobieństwo ich przebiegu na zasadzie cud-miód-malina jest minimalne, ale nie zamierzam budować wieży zła na jednym błędnym przykładzie.

>Seks jest w porządku tylko w sytuacji, kiedy uprawia się go z osobami posiadającymi autonomię moralną, które są świadome swoich wartości i mają świadomość tego, co robią.
No nie wiem. Jak ja czytam tę definicję, to odnoszę wrażenie, że prawa do seksu w twoim świecie nie miałaby co najmniej połowa osób pełnoletnich. Zaprzecza to też powszechnie znanym faktom, iż seks najczęściej uprawiają ludzie w czasie, gdy nie do końca sobie zdają sprawę z tego co robią, choćby po alkoholu, narkotykach, albo z podczas naturalnych ograniczeń świadomości - w tzw. chwilach zauroczenia, po ciemku, itd. Co więcej właśnie wtedy i z tego powodu, niepełnej świadomości, seks jest najfajniejszy.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Jak widać absolutnie nie żałuje.

Niestety stwierdził, że żałuje. Jest to w sieci do obejrzenia.

>Przede wszystkim nie można tak ogólnie ocenić co jest dla kogo przedwczesne a co nie.

Idealne wytłumaczenie dla pedofilów.

>Argumenty te zresztą są faktycznie bardzo naciągane. Naukowo nie tylko nie zostały potwierdzone, ale wręcz z tego co wiem - całkowicie obalone (nie potwierdzono powszechnego istnienia w dorosłości traum będących skutkiem dobrowolnego seksu nastolatków z dorosłymi; warto przy tym dodać, iż nie jest to pedofilia w rozumieniu medycznym).

W przypadku wczesnej młodzieży i dzieci nie można mówić o dobrowolności w pełnym tego słowa znaczeniu. Pedofil może zmanipulować dziecko i wmówić mu, że ono tego naprawdę chce.

>Zgadza się i ta prawna granica została ustalona na 15 lat. Trzeba być dziwnie naiwnym, aby wierzyć, iż seks w wieku 13 lat i 11 miesięcy to moralna katastrofa i trauma na całe życie, ale 13 miesięcy później to już cud-miód-malina.

Nie twierdzę tak, ale prawo nie może posunąć się dalej. Inaczej też sprawa wygląda, kiedy nastolatkowie uprawiają seks z nastolatkami, a inaczej, kiedy ktoś bardzo dorosły uprawia seks z kimś bardzo nieletnim.

>W zasadzie nie powinno ulegać wątpliwości, iż każdy dobrowolny seks, a zwłaszcza seks na życzenie, jeśli nie wiązał się z żadną krzywdą, ani fizyczną, ani psychiczną, pozostawi na przyszłość wyłącznie miłe wspomnienia, a nie żadne traumy. Twierdzenie inaczej to kompletnie nierozumienie i wypaczanie ludzkiej natury.

Dzieci muszą być chronione bardziej niż dorośli bo są zbyt niedoświadczone i mogą łatwo ulec manipulacji. Jeśli nawet czegoś chcą, wcale nie znaczy to, że chcą dla siebie dobrze. Dorośli mają ich przed tym bronić - inaczej budzą nieufność.

>Co więcej z tego co ja znam historię prawa i myśli poprawnej politycznie. To właśnie ta prawda była (i w sumie ciągle jest) przez wieki główną "społecznie" przyczyną ograniczania seksualności młodych osób - nie że im się krzywda stanie, tylko "bo im się za wcześnie spodoba".

Seks u dzieci i wczesnej młodzieży może przynieść tylko negatywne skutki. Biorą się z tego dramaty, na które osoby dorosłe są bardziej odporne.

>No nie wiem. Jak ja czytam tę definicję, to odnoszę wrażenie, że prawa do seksu w twoim świecie nie miałaby co najmniej połowa osób pełnoletnich. Zaprzecza to też powszechnie znanym faktom, iż seks najczęściej uprawiają ludzie w czasie, gdy nie do końca sobie zdają sprawę z tego co robią, choćby po alkoholu, narkotykach, albo z podczas naturalnych ograniczeń świadomości - w tzw. chwilach zauroczenia, po ciemku, itd. Co więcej właśnie wtedy i z tego powodu, niepełnej świadomości, seks jest najfajniejszy.

Oczywiste jest, że nie mamy prawa uprawiać seksu z osobą po alkoholu, która "nie do końca wie co robi". Jest to wtedy zwyczajny gwałt. Nawet jeśli taka osoba wykazuje chęć współżycia, jej obraz rzeczywistości jest bardzo mocno zaburzony i nie należy tego co mówi uznawać za wiążące. W takim stanie nie może wziąć kredytu, podpisać umowy, wziąć ślubu - nie powinno też się uprawiać z nią seksu. Inna sytuacja, kiedy już wcześniej tego chciała, i upiła się np. w trakcie gry wstępnej. Co do seksu po ciemku, zupełne nieporozumienie. Światło czy ciemność nie ograniczają wolności wyboru i autonomii moralnej.
Frank Holman (5897 punktów)
>>Jak widać absolutnie nie żałuje.
>Niestety stwierdził, że żałuje. Jest to w sieci do obejrzenia.
Tego nie napisałeś. A teraz podważasz moje słowa. Ja mówiłem, że nie znam tej sytuacji.
>>Przede wszystkim nie można tak ogólnie ocenić co jest dla kogo przedwczesne a co nie.
>Idealne wytłumaczenie dla pedofilów.
Seks z nastolatkami to nie pedofilia. Proponuję poczytać więcej.
>>Argumenty te zresztą są faktycznie bardzo naciągane. Naukowo nie tylko nie zostały potwierdzone, ale wręcz z tego co wiem - całkowicie obalone (nie potwierdzono powszechnego istnienia w dorosłości traum będących skutkiem dobrowolnego seksu nastolatków z dorosłymi; warto przy tym dodać, iż nie jest to pedofilia w rozumieniu medycznym).
>W przypadku wczesnej młodzieży i dzieci nie można mówić o dobrowolności w pełnym tego słowa znaczeniu. Pedofil może zmanipulować dziecko i wmówić mu, że ono tego naprawdę chce.
To prawda i dobrze o tym wiem. Nie podważa to, lecz uzupełnia moje słowa, których mi się nie chciało bez powodu kontynuować.
>>Zgadza się i ta prawna granica została ustalona na 15 lat. Trzeba być dziwnie naiwnym, aby wierzyć, iż seks w wieku 13 lat i 11 miesięcy to moralna katastrofa i trauma na całe życie, ale 13 miesięcy później to już cud-miód-malina.
>Nie twierdzę tak, ale prawo nie może posunąć się dalej. Inaczej też sprawa wygląda, kiedy nastolatkowie uprawiają seks z nastolatkami, a inaczej, kiedy ktoś bardzo dorosły uprawia seks z kimś bardzo nieletnim.
To prawda i dobrze o tym wiem. Nie podważa to, lecz uzupełnia moje słowa, których mi się nie chciało bez powodu kontynuować.
>>W zasadzie nie powinno ulegać wątpliwości, iż każdy dobrowolny seks, a zwłaszcza seks na życzenie, jeśli nie wiązał się z żadną krzywdą, ani fizyczną, ani psychiczną, pozostawi na przyszłość wyłącznie miłe wspomnienia, a nie żadne traumy. Twierdzenie inaczej to kompletnie nierozumienie i wypaczanie ludzkiej natury.
>Dzieci muszą być chronione bardziej niż dorośli bo są zbyt niedoświadczone i mogą łatwo ulec manipulacji. Jeśli nawet czegoś chcą, wcale nie znaczy to, że chcą dla siebie dobrze. Dorośli mają ich przed tym bronić - inaczej budzą nieufność.
To prawda i dobrze o tym wiem. Nie podważa to, lecz uzupełnia moje słowa, których mi się nie chciało bez powodu kontynuować.
>>Co więcej z tego co ja znam historię prawa i myśli poprawnej politycznie. To właśnie ta prawda była (i w sumie ciągle jest) przez wieki główną "społecznie" przyczyną ograniczania seksualności młodych osób - nie że im się krzywda stanie, tylko "bo im się za wcześnie spodoba".
>Seks u dzieci i wczesnej młodzieży może przynieść tylko negatywne skutki. Biorą się z tego dramaty, na które osoby dorosłe są bardziej odporne.
To prawda i dobrze o tym wiem. Nie podważa to, lecz uzupełnia moje słowa, których mi się nie chciało bez powodu kontynuować. Z zastrzeżeniem, że nie da się jednoznacznie ustalić, gdzie jest dokładnie ta granica, albowiem każdy rozwija się inaczej. Ponadto każdy jest narażony na różne traumy i nierzadko się zdarza, iż nastolatkowie są po takim dzieciństwie, że są wcześnie bardzo dorośli. O ile bez wątpliwości uznać można, iż kilka lat to stanowczo za wcześnie na seks, a lat -dzieścia to jak najbardziej dobra chwila, o tyle stwierdzenie które -naście jest dobrym momentem to już sprawa dość płynna.
>>No nie wiem. Jak ja czytam tę definicję, to odnoszę wrażenie, że prawa do seksu w twoim świecie nie miałaby co najmniej połowa osób pełnoletnich. Zaprzecza to też powszechnie znanym faktom, iż seks najczęściej uprawiają ludzie w czasie, gdy nie do końca sobie zdają sprawę z tego co robią, choćby po alkoholu, narkotykach, albo z podczas naturalnych ograniczeń świadomości - w tzw. chwilach zauroczenia, po ciemku, itd. Co więcej właśnie wtedy i z tego powodu, niepełnej świadomości, seks jest najfajniejszy.
>Oczywiste jest, że nie mamy prawa uprawiać seksu z osobą po alkoholu, która "nie do końca wie co robi". Jest to wtedy zwyczajny gwałt. Nawet jeśli taka osoba wykazuje chęć współżycia, jej obraz rzeczywistości jest bardzo mocno zaburzony i nie należy tego co mówi uznawać za wiążące. W takim stanie nie może wziąć kredytu, podpisać umowy, wziąć ślubu - nie powinno też się uprawiać z nią seksu. Inna sytuacja, kiedy już wcześniej tego chciała, i upiła się np. w trakcie gry wstępnej. Co do seksu po ciemku, zupełne nieporozumienie. Światło czy ciemność nie ograniczają wolności wyboru i autonomii moralnej.
Osoby wzajemnie pijane, wzajemnie uprawiają seks na potęgę i tyle w temacie. Nie jest to żaden gwałt. Zresztą nie tytko wzajemnie - sam często uprawiam seks po pijanemu i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby oskarżyć moją partnerkę o gwałt, nie widzę ku temu także żadnych podstaw prawnych, poza próbą oskarżeń fałszywych, co jest przestępstwem. Naczytałeś się jakiś onetowych bajek i nadinterpretacji nt. prawa w Szwecji. W takim przypadku wzrasta tylko ryzyko bycia kłamliwie oskarżonym o gwałt. Faktycznie to udowadnia tylko, że prawna regulacja sfery seksualnej jest bardzo trudna i często kończy się regulacjami absurdalnymi. Taką kretyńską regulacją, czy interpretacją prawa byłoby ustalenie, że seks po alkoholu jest nielegalny w jakikolwiek sposób.
W stanie nietrzeźwości, która nie będzie widoczna na kamerach, jeśli pójdziesz do banku bez świadków i podpiszesz umowę, to będzie ona ważna i NIKT jej nie podważy w żaden sposób. Co do argumentów o ciemności to sam piszesz nieporozumienia - mówiłem o ograniczonej świadomości tego co się robi, a nie o wolności wyboru i autonomii moralnej.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Gwałt jest odbywaniem stosunku seksualnego w sytuacji, kiedy osoba nie wyraziła woli. Jeśli komuś wrzucę tabletkę gwałtu i go wykorzystam, jestem gwałcicielem. Jeśli robię to z osobą pijaną - to samo, ponieważ osoba pijana nie jest w stanie podejmować trzeźwych i wiążących decyzji. Jeśli ktoś po pijanemu obieca mi, że odda mi swój samochód za darmo, nie mam powodu by oczekiwać, że to zrealizuje. Jego decyzja jest niewiążąca. I nie znaczy to, że prawo ma regulować każdy akt seksualny pod wpływem alkoholu. Jest to praktycznie niemożliwe, choć dziewczyna upita przez chłopaka i wykorzystana, ma prawo zgłosić sprawę na policję i prawdopodobnie sprawca zostanie ukarany.
Frank Holman (5897 punktów)
Kolejny wywód, który nie podważa, lecz uzupełnia moje słowa. Dorzucenie do argumentacji dywagacji o pigułkach gwałtu to już dołożenie czegoś o czym dotąd nie było mowy.

>Gwałt jest odbywaniem stosunku seksualnego w sytuacji, kiedy osoba nie wyraziła woli. Jeśli komuś wrzucę tabletkę gwałtu i go wykorzystam, jestem gwałcicielem.
Tak.
>Jeśli robię to z osobą pijaną - to samo, ponieważ osoba pijana nie jest w stanie podejmować trzeźwych i wiążących decyzji.
Bzdura. Jeśli prawo nie będzie w stanie odróżnić wykorzystania czyjejś utraty świadomości z powodu upojenia alkoholowego, od seksu "po spożyciu", to mamy po prostu kolejny prawniczy bubel, stworzony przez nawiedzeńców oderwanych od życia.
>Jeśli ktoś po pijanemu obieca mi, że odda mi swój samochód za darmo, nie mam powodu by oczekiwać, że to zrealizuje. Jego decyzja jest niewiążąca.
Może i tak, ale jeśli spiszecie umowę bez świadków upojenia alkoholowego, a podpis będzie grafologicznie poprawny, stan prawny może się zmienić, o ile taka darowizna będzie miała swoje realne uzasadnienie, np. wcześniejszymi zobowiązaniami. W przypadku umowy sprzedaży na pewno byłaby niepodważalna. Wyroki w sprawach debili włóczących się z kartami kredytowymi po klubach go-go jednoznacznie to udowadniają.
>I nie znaczy to, że prawo ma regulować każdy akt seksualny pod wpływem alkoholu. Jest to praktycznie niemożliwe, choć dziewczyna upita przez chłopaka i wykorzystana, ma prawo zgłosić sprawę na policję i prawdopodobnie sprawca zostanie ukarany.
Prawo ma, ale prawdopodobieństwo ukarania zależy tylko i wyłącznie od dania wiary jej opowieści. Tutaj niestety mamy zonk, bo sąd ocenia w takich przypadkach, czy istnieją powody do fałszywych oskarżeń. I ta ocena może być bardzo błędna. Nie zawsze są dowody na wszystko. A rojenia sobie motywu do fałszywych oskarżeń nie są wcale rzadkie, zwłaszcza jeśli mówimy o nastolatkach. Ich wyobraźnia oraz nieświadomość lub ignorancja konsekwencji dla innych ich słów, jest powszechnie znaną sprawą.
dajmonion (3663 punktów)
>W zoofilii czy innych ekscesach kryje się moralny upadek i zezwierzęcenie. To, że ktoś odczuwa przyjemność, jest moim zdaniem na drugim planie.
Jest dokładnie na pierwszym jeśli mamy na myśli nie tylko szczęście chwilowe, ale długofalowe. Jeżeli jakieś zachowanie nie niesie ze sobą cierpienia, a wręcz przeciwnie to nie ma żadnego powodu do zakazów. Zoofilia prawdopodobnie wiąże się z jakimś cierpieniem, skoro Światowa Organizacja Zdrowia umieściła zoofilię w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 jako rodzaj "innych zaburzeń preferencji seksualnych". - pl.wikiped(*)oofilia#Zoofilia_w_psychologii


dajmonion
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Może się wiązać z cierpieniem, ale nie musi. Łatwo można sobie wyobrazić sytuacje, kiedy zwierzę ani człowiek nie cierpią.
16-08-2014 13:56 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Może się wiązać z cierpieniem, ale nie musi. Łatwo można sobie wyobrazić sytuacje, kiedy zwierzę ani człowiek nie cierpią.
Jedynym powodem do zakazów jest czyjeś cierpienie obecne lub przyszłe. Takim powodem nie jest czyjś dyskomfort. Osoby czujące dyskomfort mogą zwyczajnie nie kontaktować się ze źródłem swojego dyskomfortu. Tak więc na przykład ludzie religijni nie muszą chodzić na obrazoburcze przedstawienia teatralne. Obecnie wielu islamistów wyrzyna chrześcijan, bo czują dyskomfort w związku z faktem, tamci nie chca się nawrócić na ich wiarę.
Ja bym się nie zgodził na adopcję dziecka przez zoofila, ale po prostu dlatego, że zdaniem WHO nie jest to normalne. Piszesz: łatwo sobie wyobrazić. Jeżeli wobec tego uruchomimy naszą wyboraźnie, czyli fantazjujemy i w tej fantazji zakładamy, że nikt nie cierpi ani teraz ani potem to nie ma praoblemu.

dajmonion
16-08-2014 16:04 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jestem pewien, że WHO kieruje się tutaj intuicją moralną, a nie utylitaryzmem i chęcią minimalizowania cierpienia. Nie daje się dzieciom zboczeńcom, prostytutkom, nie daje się też trójkątom i wielokątom - a przecież nic złego obiektywnie w tym, że facet i 5 kobiet, które są jego konkubinami, adoptują dziecko. Nie robimy tego bo kierujemy się intuicją, po co to burzyć.
16-08-2014 17:49 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
Tak zwana intuicja może być jedynie irracjonalnym przywiązaniem do starego modelu, niczym więcej. Pewnym ludziom intuicja podpowiada, że kobiety mają jedynie siedzieć w domu i wychowywać dzieci.
Trzeba to jakoś lepiej uzasadnić.
Ty tymczasem przypominasz królika, który podchodzi do bociana trzymającego żabę w dziobie i mówi mu: przestań, to obrzydliwe. Ale dlaczego? A królik - Bo tak mi podpowiada intuicja. Jesteś już chyba dużym chłopcem i najwyższy czas pogodzić się z faktem, że ludzie są różni i różne rzeczy sprawiają im radochę. Tą pewność odnośnie intuicjonizmu WHO należałoby jakoś uzasadnić wiarygodnym źródłem. Czy może tu też słuchasz jedynie głosu intuicji?


dajmonion
03-09-2014 23:00 
 0 na 2
ayovi (99 punktów)
>Myślę, że jest coś, czego nie da się wprost wyrazić słowami. W zoofilii czy innych ekscesach kryje się moralny upadek i zezwierzęcenie. To, że ktoś odczuwa przyjemność, jest moim zdaniem na drugim planie.

A to ze zwierze chędoży kobiete jest zwierzecia upadkiem i zezwie-pardon-''zeczlowieczeniem'',tak?
Cesarz (222 punktów)
>Szczęście konkretnych ludzi jest ważniejsze niż Twoje intuicje moralne, niż Twoja wizja rodziny. Kiedyś na opoce czytałem artykuł jakiegoś księdza profesora, który wyjaśniał, że zgodnie z tym co napisał w swoich książkach kremówkowy nie należy dokonywać zmiany płci. Tymczasem dr. Jakima w którymś wywiadzie powiedział, że w czasach, gdy nie było takiej możliwości odestek samobójstw w tej grupie był wyjątkowo wysoki. Olbrzymie cierpienie takich osób oczywiście nie liczy się dla ludzi, którzy mają w głowie jakieś koncepcje, teorie, antropologie.
A ja zadaję sobie pytanie: czy te "intuicje moralne" nie są wkomponowane w mózg przeciętnego człowieka w jakimś tam celu? Może są potrzebne i mają jakiś sens? W dobie współczesnej postępowej ideologii społeczeństwo ma dużą łatwość w odrzucaniu tych intuicji, a ja się zastanawiam, czy nie jest to przypadkiem lekkomyślne. Owszem, akurat kwestia zmiany płci dotyczy tylko i wyłącznie osoby zainteresowanej, więc to tylko i wyłącznie jej sprawa. Ale w sytuacji, gdy chodzi o adopcję dzieci przez ludzi o różnych dziwnych zaburzeniach (zoofilia, transseksualizm itp.), w przeciętnym człowieku aktywują się te "intuicje moralne", które sprawiają, że zwykle nie poprze on takiej idei, choć niekoniecznie jest w stanie podać racjonalny przykład, w jaki sposób zaburzenia osoby adoptującej miałyby negatywnie wpłynąć na adoptowane dziecko. Ale to, że nie potrafimy wskazać tego konkretnego powodu, nie oznacza jeszcze, że go nie ma. Może te "intuicje moralne" są po to, aby wyczuwać zagrożenie tam, gdzie ono może być?
dajmonion (3663 punktów)
Przytoczone badania naukowe pokazują, że w tym przypadku intuicja nas wprowadziła w błąd.


dajmonion
Selanos (12869 punktów)
Mam argument. Oto on: co z tego?

Oczywiście można uważać homoseksualizm za nienaturalny ze względu na to, że nie prowadzi do prokreacji co jest warunkiem przetrwania gatunku, a większość naszych instynktów jest skupiona na przetrwaniu gatunku.

Jeśli jednak będziemy tak bardzo trzymać się tego co naturalne, to szybko dojdziemy do momentu, w którym to seks heteroseksualny jest nienaturalny ze względu na antykoncepcję czy praktyki inne niż seks waginalny. Idąc tym tropem, sam fakt uprawiania seksu kiedy kobieta nie ma dni płodnych wydaje się pomyłką natury. No bo przecież u ssaków łożyskowych mamy okres rui poza którym nie dochodzi do kopulacji. W takim zestawieniu człowiek to duży błąd natury :>

Czy homoseksualizm szkodzi? Nie szkodzi, chyba że jeden z partnerów ma HIV bądź syfilis i obydwoje nie mają gumki. No, a jak nie szkodzi, to po co się czepiać?
14-08-2014 18:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Jeśli jednak będziemy tak bardzo trzymać się tego co naturalne, to szybko dojdziemy do momentu, w którym to seks heteroseksualny jest nienaturalny ze względu na antykoncepcję czy praktyki inne niż seks waginalny.

Zgadza się. Tylko, że nie jest ani błędem natury ani zboczeniem - ponieważ decyzję o antykoncepcji podejmuje człowiek, nie natura.

>Idąc tym tropem, sam fakt uprawiania seksu kiedy kobieta nie ma dni płodnych wydaje się pomyłką natury. No bo przecież u ssaków łożyskowych mamy okres rui poza którym nie dochodzi do kopulacji.

Byłoby to błędem natury, gdyby samiec i samica odczuwali potrzeby seksualne tylko wtedy, kiedy nie może dojść do zapłodnienia.

>Czy homoseksualizm szkodzi? Nie szkodzi, chyba że jeden z partnerów ma HIV bądź syfilis i obydwoje nie mają gumki. No, a jak nie szkodzi, to po co się czepiać?

Nie czepiać tylko nie pozwalać na manipulacje.
paganus (731 punktów)
>Jakieś kontr-argumenty?

Tylko polityczno-społeczno-obyczajowe.


Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
tusziwa (48 punktów)
>Popęd płciowy służy przede wszystkim rozmnażaniu i taka jest jego funkcja w naturze. Homoseksualizm
>nie doprowadzi do zapłodnienia nigdy - jest więc popędem przez naturę zupełnie błędnie ulokowanym.
>Nie jest więc orientacją seksualną tylko błędem natury.
>Jakieś kontr-argumenty?

Homoseksualizm nie jest błędem natury. Istnienie homoseksualizmu jest dowodem na to, że celem natury nie było utworzenie gatunku ludzkiego w taki sposób, aby androfilia cechowała wyłącznie kobiety, a gynofilia wyłącznie mężczyzn.
A tak naprawdę to uważam że natura nie działa celowo.
Swoją drogą, twoja teza miałaby nie mniej sensu gdyby zamiast nazywać istnienie homoseksualizmu 'błędem natury' nazwać go 'fantazją natury'. Możnaby wtedy równie sensownie dyskutować, czy homoseksualizm jest tylko fantazją natury, czy może jednak nie tylko, bo pełni jakieś funkcje społeczne, lub homoseksualne rodzeństwo pomagało kiedyś rodzicom chronić potomstwo przed zagrożeniami.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Homoseksualizm nie jest błędem natury. Istnienie homoseksualizmu jest dowodem na to, że celem natury nie było utworzenie gatunku ludzkiego w taki sposób, aby androfilia cechowała wyłącznie kobiety, a gynofilia wyłącznie mężczyzn.

Tylko po co? Nie ma korzyści z takiego stanu rzeczy. Tak samo jak nie ma korzyści z tego, że niektórzy odczuwają pociąg do dzieci albo przedmiotów.

>Swoją drogą, twoja teza miałaby nie mniej sensu gdyby zamiast nazywać istnienie homoseksualizmu 'błędem natury' nazwać go 'fantazją natury'. Możnaby wtedy równie sensownie dyskutować, czy homoseksualizm jest tylko fantazją natury, czy może jednak nie tylko, bo pełni jakieś funkcje społeczne, lub homoseksualne rodzeństwo pomagało kiedyś rodzicom chronić potomstwo przed zagrożeniami.

Zgadza się. Tylko wtedy fantazją trzeba by nazywać także inne zaburzenia, które w tym wątku się pojawiły.
14-08-2014 21:07 
 Ocena 1 na 1
tusziwa (48 punktów)
>>Homoseksualizm nie jest błędem natury. Istnienie homoseksualizmu jest dowodem na to, że celem natury nie było utworzenie gatunku ludzkiego w taki sposób, aby androfilia cechowała wyłącznie kobiety, a gynofilia wyłącznie mężczyzn.
>Tylko po co? Nie ma korzyści z takiego stanu rzeczy.
Jeśli nadal chcemy się bawić w założenie celowości działania natury to mam taką odpowiedź:
bo natura stwierdziła, że nie da się tego inaczej skonstruować (albo po prostu nie miała pomysłu jak to zrobić), zwłaszcza że postanowiła działać poprzez mechanizm ewolucji i doboru naturalnego.
>Zgadza się. Tylko wtedy fantazją trzeba by nazywać także inne zaburzenia, które w tym wątku się pojawiły.
Oczywiście. Pomijając fakt że obecnie czyni się rozróżnienie miedzy orientacją seksualną a zaburzeniami seksualnymi, to tak - wszelkie mniejsze czy większe odstępstwa od aktywności seksualnej służącej prokreacji można równie dobrze nazywać błędami natury co fantazjami natury, sama natura raczej nie będzie się tym przejmowała.
Czyny pedofilskie są potępiane z powodów moralnych, a nie dlatego że są wynikiem "błędów natury".
15-08-2014 00:17 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Tylko po co? Nie ma korzyści z takiego stanu rzeczy. Tak samo jak nie ma korzyści z tego, że niektórzy odczuwają pociąg do dzieci albo przedmiotów.

Natura w dupie ma korzysci. Naturze wisi czy czlowiek istnial, istnieje i istniec bedzie. Natura poradzi sobie bez czlowieka.
Masz dziecinne wyobrazenie o naturze. Przestan ja antropomorfizowac to przestaniesz zadawac idiotyczne pytania o cele i korzysci.

A dinozaury to wyginely bo natura nie miala z nich korzysci?
A jakie korzysci ma natura z faktu istnienia takiej choroby jak rak?
ayovi (99 punktów)
>>Tylko po co? Nie ma korzyści z takiego stanu rzeczy. Tak samo jak nie ma korzyści z tego, że niektórzy odczuwają pociąg do dzieci albo przedmiotów.
>Natura w dupie ma korzysci. Naturze wisi czy czlowiek istnial, istnieje i istniec bedzie. Natura poradzi sobie bez czlowieka.
>Masz dziecinne wyobrazenie o naturze. Przestan ja antropomorfizowac to przestaniesz zadawac idiotyczne pytania o cele i korzysci.
>A dinozaury to wyginely bo natura nie miala z nich korzysci?
>A jakie korzysci ma natura z faktu istnienia takiej choroby jak rak?

Dokladnie, podpisuje sie w 100% pod tą odpowiedzią.
Grimar (1210 punktów)
>Jakieś kontr-argumenty?

Należy pamiętać, że zapewnienie trwania danej puli genetycznej nie przebiega tylko na linii rodzic-dziecko (przez płodzenie), lecz także wujostwo-dziecko. Homoseksualny osobnik - przez to, że sam swoich dzieci nie ma - może zwiększać szanse na przeżycie swoich bratanków i siostrzenic (którzy w końcu noszą część jego genów) poprzez pomoc swojemu rodzeństwu w zapewnieniu tym dzieciom bezpieczeństwa, pożywienia, etc (na zasadzie altruizmu krewniaczego). I w tym sensie homoseksualizm nie musi być ślepą uliczką, ponieważ przyczyniać się mógł do zwiększenia szans na przetrwania danej puli genetycznej, którą dzielą zarówno rozmnażające się osobniki, jak i ich nierozmnażające się rodzeństwo.
ROBINSON (137 punktów)
>Nie jest więc orientacją seksualną tylko błędem natury.
Dlaczego od razu błędem? Może tylko jednym z wariantów. W ewolucji ciągle pojawiają się inne możliwości. Konfrontuje je, natura, z otoczeniem i to jest ten dobór naturalny, dostosowywanie.
Jednostki o orientacji homoseksualnej występują w większości gatunków a w niektórych stanowią nawet połowę populacji a w innych znalazły swoje miejsce w powstałych społeczeństwach i doskonale spełniają swoją rolę. Przykład? Mrówki, pszczoły. W śród ssaków też jest mnóstwo takich przykładów. Dlaczego człowiek zwraca na to taką uwagę? Świadomość, kultura a właściwie jej chęć dominacji nad życiem biologicznym. Normy, wzorce, twory kultury chcą decydować o życiu człowieka (patrz: religie). Człowiek normalnie myślący powinien przejść nad tym bez zwracania uwagi. Oczywiście każda napastliwość zachowań jest szkodliwa, należy ją potępiać ale na etapie naszego rozwoju cywilizacyjnego jeszcze długo tak będzie. Jeszcze dużo czasu upłynie aż zrozumiemy, że jesteśmy tylko ogniwem szerszej ewolucji, cząstką przyrody a nie wyjątkowym tworem.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Teoretycznie homoseksualizm byłby korzystny dla natury w społecznościach przeludnionych - z drugiej strony ci ludzie nadal mogą mieć dzieci co wg mnie jest niemoralne.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Popęd płciowy służy przede wszystkim rozmnażaniu i taka jest jego funkcja w naturze. Homoseksualizm
>nie doprowadzi do zapłodnienia nigdy - jest więc popędem przez naturę zupełnie błędnie ulokowanym.
>Nie jest więc orientacją seksualną tylko błędem natury.
>Jakieś kontr-argumenty?

Nie ma kontrargumentu bo to prawda. Tylko czy cel natury jakim jest rozmnażanie faktycznie jest DOBRY? W końcu w świecie liczebną przewagę mają ludzie nieszczęśliwi. Pytanie czy rozmnażanie się jest moralne w większości przypadków? Pewnie nie. Na dzieci powinni się decydować tylko ludzie mogący im zapewnić szczęście i nie mający żadnych chorób, które mogłyby przejść w genach. To, że homoseksualizm jest chorobą/zaburzeniem orientacji to nie podlega w ogóle wątpliwości ale jeśli pytamy czy to dobrze czy źle to tego jednak nie wiadomo.
14-09-2014 09:20 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Pytanie czy rozmnażanie się jest moralne
Rozmnażanie mnoży pytania o swą moralność.
.
Anxetrius (75 punktów)
>Popęd płciowy służy przede wszystkim rozmnażaniu i taka jest jego funkcja w naturze. Homoseksualizm
>nie doprowadzi do zapłodnienia nigdy - jest więc popędem przez naturę zupełnie błędnie ulokowanym.
>Nie jest więc orientacją seksualną tylko błędem natury.
>Jakieś kontr-argumenty?

Nie odpowiem na twoje pytanie, bo to pytanie nie ma dla mnie sensu, ale mam pytanie do ciebie.
Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, że dobrowolne działania mogą być negatywne tylko wtedy, kiedy krzywdzą, niszczą, itp.? Czy krzywdzi cię czyjeś prywatne życie, które nie ma na celu zagłady cywilizacji ludzkiej, lecz tylko przyjemność (czasem może coś więcej)?

Pozdrawiam wszystkich, szczególnie zastraszonych homoseksualistów



Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365