Racjonalista - Strona głównaDo treści
Szkoły obowiązkowe- niepotrzebne informacje przez przemoc?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-10-2014 15:01Marcin Mleczek (125 punktów)Szkoły obowiązkowe- niepotrzebne informacje przez przemoc?
1. Jakie macie opinie na temat szkół obowiązkowych? (pozytywne czy negatywne)
2. Czy lepiej żyłoby się nam bez takowych szkół?
3. Czy nie zatracamy umiejetnosci krytycznego myslenia w szkole która zmusza uczniów do schematycznego, bezkrytycznego podejścia(posłuszny obywatel kochający państwo)?
4. Czy dla większości z nas informacje szkolne są przydatne?
Jako ewentualny punkt odniesienia umieszczam link do filmu mojego autorstwa.
www.youtube.com/watch?v=xntoAldxcZo
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Szkoła nie może uczyć dzieci tylko tego, co im się najbardziej przyda w późniejszym, dorosłym życiu bo: 1) dzieci nie mają pojęcia czym by chciały zajmować się będąc dorosłymi. To właśnie dzięki ogólnej wiedzy zdobywanej w szkole dziecko może wykształcić konkretne zainteresowania; 2) nawet dorośli ludzie zmieniają zawody, zainteresowania, więc w jaki sposób szkoła miałaby kształcić dziecko w jednym, ściśle określonym kierunku?

Szkoła powinna dawać wiedzę ogólną, a także umieć wychwytywać zdolności dzieci i rozwój tych zdolności wspierać. Ponadto szkoła powinna uczyć takich rzeczy jak współpraca, synergia (tego z założenia nie czyni w krajach, gdzie obowiązuje neoliberalne ideologia gloryfikująca "wyścig szczurów"), etyka, psychologia, umiejętności rozwiązywania problemów/zadań na różne sposoby (a nie umiejętności rozwiązywania testów). Innymi słowy szkoła powinna uczyć życia społecznego dla dobra jednostki oraz grupy.

To, o czym mówisz w filmie zgadza się z praktyką polskiego systemu edukacji, ale już na pewno nie z tym jak to wygląda w szkolnictwie np. skandynawskim. Tak więc nie chodzi o likwidację obowiązku szkolnego, ale o zmianę tzw. programów nauczania.

PS Dlaczego w filmie nie mówisz po polsku skoro cały twój wykład słabo odnosi się do państw, gdzie mówi się po angielsku?

Selanos (12869 punktów)
>Ponadto szkoła powinna uczyć takich rzeczy jak współpraca, synergia

Nauczycieli uczy się, że powinni tak uczyć. Teoretycznie, nauczyciel powinien dbać o to, żeby w każdej grupce pod jego opieką doszło do zjawiska synergii. Myślę jednak, że nauczyciele są w tym tak samo dobrzy, jak ludzie którzy mówili im o synergii na studiach
11-10-2014 23:18 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Co jest głównym zadaniem nauczyciela? Zrealizować program! Synergie i inne fanaberie są na jakimś odległym miejscu. Nasz system edukacyjny nastawiony jest na współzawodnictwo, nawet jeśli uczniowie mają w zespołach zrobić jakieś projekty, to i tak na końcu jest rywalizacja tych zespołów. To jest nauczanie pseudo synergii.
12-10-2014 01:24 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Co jest głównym zadaniem nauczyciela? Zrealizować program! Synergie i inne fanaberie są na jakimś odległym miejscu. Nasz system edukacyjny nastawiony jest na współzawodnictwo

Nie zgodzę się. Moim zdaniem, nasz system edukacyjny jest nastawiony na przeciętność i przelatywanie z klasy do klasy. Nie dbamy o ludzi zdolnych, wyciąga się za to za uszy z klasy do klasy osoby, które nie powinny zdawać.

Nauczycieli też specjalnie się nie ocenia. Kiepski nauczyciel, nawet jeżeli na dodatek jest osobą złośliwą, bez problemów może przepracować od końca studiów do emerytury, wystarczy, że jaki-taki procent jego uczniów zdaje egzaminy i unika skandali. Za to nauczyciele zdolni, którzy starają się, działają, coś robią, nie są w żaden sposób nagradzani.

>nawet jeśli uczniowie mają w zespołach zrobić jakieś projekty, to i tak na końcu jest rywalizacja tych zespołów. To jest nauczanie pseudo synergii.

Życie
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Co jest głównym zadaniem nauczyciela? Zrealizować program! Synergie i inne fanaberie są na jakimś odległym miejscu. Nasz system edukacyjny nastawiony jest na współzawodnictwo
>Nie zgodzę się. Moim zdaniem, nasz system edukacyjny jest nastawiony na przeciętność i przelatywanie z klasy do klasy.
Mylisz cechy systemu z praktyką nauczycielską. Każdy z uczniów oceniany jest indywidualnie, co wraz z dodatkowymi nagrodami "za wyniki w nauce" wpaja uczniom rywalizację zamiast współpracy. Jak w takim systemie postępują nauczyciele to inna sprawa.

>Nie dbamy o ludzi zdolnych
Bo w rozumieniu obecnego systemu edukacji zdolnym uczniem jest ten, który ma najlepsze stopnie, a nie taki, który ma jakieś predyspozycje. Odkąd wprowadzono te idiotyczne testy "wiedzy" w podstawówkach i gimnazjach, odtąd promuje się nie wiedzę, ale zdolność do dostosowania się do "klucza".

>wyciąga się za to za uszy z klasy do klasy osoby, które nie powinny zdawać.
Bo nauczyciel, który nie przepuści do następnej klasy określonej liczby uczniów dostaje po uszach. Tu mamy z kolei do czynienia z wymuszaniem współzawodnictwa wśród nauczycieli.

>Nauczycieli też specjalnie się nie ocenia. Kiepski nauczyciel, nawet jeżeli na dodatek jest osobą złośliwą, bez problemów może przepracować od końca studiów do emerytury, wystarczy, że jaki-taki procent jego uczniów zdaje egzaminy i unika skandali. Za to nauczyciele zdolni, którzy starają się, działają, coś robią, nie są w żaden sposób nagradzani.
Zlikwidowanie Karty Nauczyciela sporo by zmieniło in plus.

>>nawet jeśli uczniowie mają w zespołach zrobić jakieś projekty, to i tak na końcu jest rywalizacja tych zespołów. To jest nauczanie pseudo synergii.
>Życie
Nie życie, ale model życia propagowany przez przeróżne ideologie.
Selanos (12869 punktów)
>>Nie zgodzę się. Moim zdaniem, nasz system edukacyjny jest nastawiony na przeciętność i przelatywanie z klasy do klasy.
>Mylisz cechy systemu z praktyką nauczycielską. Każdy z uczniów oceniany jest indywidualnie

I całe szczęście. W Polsce praca w grupach polega na tym, że jedna osoba coś robi, a reszta sprawia pozory.

>co wraz z dodatkowymi nagrodami "za wyniki w nauce"

Wzmocnienie pozytywne. Pamiętam jak moja koleżanka zakuwała matematykę której nie lubiła, żeby dostać pięć a nie cztery i dzięki temu dostać stypendium ministra oświaty.

>wpaja uczniom rywalizację zamiast współpracy. Jak w takim systemie postępują nauczyciele to inna sprawa.

>>Nie dbamy o ludzi zdolnych
>Bo w rozumieniu obecnego systemu edukacji zdolnym uczniem jest ten, który ma najlepsze stopnie, a nie taki, który ma jakieś predyspozycje. Odkąd wprowadzono te idiotyczne testy "wiedzy" w podstawówkach i gimnazjach, odtąd promuje się nie wiedzę, ale zdolność do dostosowania się do "klucza".

Jakoś uczniów trzeba ocenić, co do kluczy się zgadzam, to paranoja.

>>wyciąga się za to za uszy z klasy do klasy osoby, które nie powinny zdawać.
>Bo nauczyciel, który nie przepuści do następnej klasy określonej liczby uczniów dostaje po uszach. Tu mamy z kolei do czynienia z wymuszaniem współzawodnictwa wśród nauczycieli.

W Polsce to sytuacja normalna, z jakiego powodu u nas rozpacza się np nad tym, że za mało uczniów zdaje maturę. Nie rozumiem, jak to za mało? Albo uczeń umie, zdaje i idzie na studia, albo nie. Tak samo powinno być z przechodzeniem z klasy do klasy.

>>>nawet jeśli uczniowie mają w zespołach zrobić jakieś projekty, to i tak na końcu jest rywalizacja tych zespołów. To jest nauczanie pseudo synergii.
>>Życie
>Nie życie, ale model życia propagowany przez przeróżne ideologie.

Życie Potem będzie rywalizacja przy szukaniu pracy, rywalizacja w pracy...
14-10-2014 16:50 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>W Polsce praca w grupach polega na tym, że jedna osoba coś robi, a reszta sprawia pozory.
Zapewne odpowiada za to zlecający zadanie, czyli nauczyciel. Gdyż nie każde zadanie w tym samym stopniu nadaje się do wykonania przez grupę i jeśli coś może wykonać jedna osoba, zwykle robi to najlepszy, a zadaniem pozostałych jest nie przeszkadzać. Co oczywiście z powodu oczekiwań nauczyciela, by współpracowano, słabo wychodzi.
14-10-2014 23:46 
 Ocena 1 na 1
Marcin Mleczek (125 punktów)
Używam języka angielskiego z uwagi na chęć uczenia tego przy okazji...

Stwierdziłeś, że dzieci nie mają pojęcia czym by chciały się zajmować w dorosłym życiu.A czy z drugiej strony nie wiedzą najczęściej czego nie chcą robić albo w jakich warunkach? Trochę mnie przeraża to stwierdzenie, że człowiek nie wie czego chce. Przypomniała mi się wypowiedź Janusza Korwin Mikkego który stwierdził kiedyś, że kobieta nie wie czego chce w nawiązaniu do gwałtu i nie powinno się tym przejmować. Wydaje mi się, że podobna typowa mentalność panuje w odniesieniu do dzieci. Dlatego nie zgodzę się z opinią, że można zmusić dziecko do czegoś. Wydaje mi się, że osoba racjonalna będzie potrafiła się dogadać z dzieckiem. Agresja jest bronią osób małointelektualnych, nie mających argumentów...
Dorośli też często nie mają pojęcia ale się ich nie zmusza do niczego.
Poza tym państwo wie co się im przyda? Owszem wie co im się przyda aby zrobić z nich ślepych i posłusznych obywateli do celów politycznych, nie zastanawiających się nad rzeczywistością. Uważam, że państwo nie wie czego potrzeba ludziom, ale wie czego muszą potrzebować by państwo miało z nich zysk.
Poza tym raczej rodzice najlepiej powinni to wiedzieć w czym dziecko jest zdolne, jakie ma potrzeby, i za wzajemną zgodą posyłać przygotowane emocjonalnie i mentalnie dziecko do właściwych miejsc. Przemoc nie jest rozwiązaniem. Jeśli zamknę Ciebie w piwnicy na 10 godzin przez około 10 lat i będę opowiadać, że nie wiesz co Ci potrzebne i będę Ci w tej piwnicy filmy naukowe puszczać, być może wyjątkowo nudne i małoprzydatne, ponadto krzyczeń, poniżać i stresować nie oznacza to, że robię dobrze )warunki takie niesamowcie obnizą intelekt). Nie sądzę by podejście jesteś młody gówno wiesz było racjonalne. Ja byłem bardzo ciekaw świata ale szkoła we mnie to zabijała. Byłem znudzony, przemęczony, wystraszony, niekiedy poniżany przez nauczycieli... Szkoła tym bardziej nie uczy życia społecznego. Poprzez zastraszanie, poniżanie, uciszanie, przetrzymywanie nie można pozytywnie działać na rozwój emocjonlany danej jednostki by ukształtować właściwe relacje międzyludzkie (efekt widoczny jest obecnie).
Monentor (475 punktów)
(zablokowany)
>Szkoła nie może uczyć dzieci tylko tego, co im się najbardziej przyda w późniejszym, dorosłym życiu bo: 1) dzieci nie mają pojęcia czym by chciały zajmować się będąc dorosłymi.

Szkoła powinna uczyć samodzielnego myślenia, a nie powtarzania definicji, które mają zastosowanie jedynie czysto teoretyczne, niż praktycznego opracowania danej definicji.
Piszę o tym, że praktyk zawodowych w tym kraju nie ma.
Pisząc test zawodowy zastanawiałem się od czego jest dane urządzenie i do czego służy.
Młodzież nie zna narzędzi tylko definicję. Moi znajomi potwierdzają to.
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem:

1. Podstawowy obowiązek szkolny jest niezbędny, by obywatel, gdy osiągnie dorosłość był przydatnym członkiem społeczeństwa, a nie jego obciążeniem.

2. Bezpłatne szkolnictwo na poziomie ponadpodstawowym i średnim, powinno być przywilejem każdego obywatela, wypełniającego nałożone z tej okazji rygory (np. przestrzeganie regulaminu szkolnego), ale nie obowiązkiem

3. Szkolnictwo wyższe powinno być bezpłatne (ale naprawdę i w całości bezpłatne) dla wybitnie uzdolnionych i pracowitych, wyłonionych w konkursach. Po ukończeniu studiów, chęć opuszczenia kraju wiązałaby się z refundacją kosztów kształcenia.

Kwestia programu i jakości kształcenia, to odrębny temat, nie do ogarnięcia w ramach forumowej wypowiedzi.
11-10-2014 20:51 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>1. Podstawowy obowiązek szkolny jest niezbędny, by obywatel, gdy osiągnie dorosłość był przydatnym członkiem społeczeństwa, a nie jego obciążeniem.

Nie wiem dlaczego obywatel miałby się przejmować bezimienną, szarą masą która istnieje gdzieś w statystykach, a nazywają ją społeczeństwo. Jak Jasio zostaje lekarzem, to zostaje lekarzem dlatego, że chce, a nie dlatego że społeczeństwo potrzebuje lekarzy. Tak samo, jak Jasio zostaje menelem. Ma gdzieś społeczeństwo, po prostu życie mu się nie ułożyło i lubi wódkę.

>3. Szkolnictwo wyższe powinno być bezpłatne (ale naprawdę i w całości bezpłatne) dla wybitnie uzdolnionych i pracowitych, wyłonionych w konkursach. Po ukończeniu studiów, chęć opuszczenia kraju wiązałaby się z refundacją kosztów kształcenia.

Dlaczego? Moi dziadkowie płacili podatki, moi rodzice płacą podatki, ja nie mogę iść do sklepu po batonika żeby nie zapłacić podatku - 23% VAT. I ja mam coś komuś zwracać?

Po moim trupie.
12-10-2014 15:56 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie wiem dlaczego obywatel miałby się przejmować bezimienną, szarą masą która istnieje gdzieś w statystykach, a nazywają ją społeczeństwo. ...
To zacznijmy jednak od jajka - dlaczego owa masa miałaby się przejmować jakimś (przyszłym) obywatelem i w niego inwestować przez ponad dwadzieścia lat, skoro on i tak wyjedzie potem za granicę albo będzie wizytował pośredniak. Ci, co chcą mieć dzieci, niech oszczędzają, a potem się złożą na szkołę.
>Dlaczego? Moi dziadkowie płacili podatki, moi rodzice płacą podatki, ja nie mogę iść do sklepu po batonika żeby nie zapłacić podatku - 23% VAT. I ja mam coś komuś zwracać?
I z tych grosiaków za batona zwróciłeś już za opiekę zdrowotną, naukę, ewentualne zasiłki itp.? Skąd przekonanie, że to takie małe pieniądze? Mam nadzieję, że wybrany kierunek to nie ekonomia, bo takich ekonomistów to już nam starczy.
Selanos (12869 punktów)
>To zacznijmy jednak od jajka - dlaczego owa masa miałaby się przejmować jakimś (przyszłym) obywatelem i w niego inwestować przez ponad dwadzieścia lat, skoro on i tak wyjedzie potem za granicę albo będzie wizytował pośredniak. Ci, co chcą mieć dzieci, niech oszczędzają, a potem się złożą na szkołę.

No właśnie, dlaczego ktoś miałby się przejmować? Czasem odnoszę wrażenie, że na naszym systemie najbardziej traci ta najbardziej pożyteczna część społeczeństwa - ta która pracuje, dużo z siebie daje, a mało bierze.

>I z tych grosiaków za batona zwróciłeś już za opiekę zdrowotną, naukę, ewentualne zasiłki itp.? Skąd przekonanie, że to takie małe pieniądze? Mam nadzieję, że wybrany kierunek to nie ekonomia, bo takich ekonomistów to już nam starczy.

Nie, nie ekonomia i nie grosiaki. Jak tankuje samochód, to są to spore pieniądze. Opieka zdrowotna to też ciekawa sprawa - są ludzie, którzy palą, piją, jedzą dziadostwo i płacą tyle samo, co ludzie jedzący normalnie, niepalący i niepijący. A jak ktoś nie korzysta z państwowego np. dentysty, czy ktoś mu za to policzy mniejsze ubezpieczenie?
12-10-2014 19:57 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>... Czasem odnoszę wrażenie, że na naszym systemie najbardziej traci ta najbardziej pożyteczna część społeczeństwa - ta która pracuje...
Ale ci pracujący wcześniej mieli dostęp do edukacji, mieli zapewnioną opiekę zdrowotną, a niektórzy przyszli na świat głównie dlatego, że ich matki takową miały. Jeżeli teraz ktoś nie chce tego zwracać w formie płacenia za następne pokolenie, powinien być rozliczony co do złotówki, a to są olbrzymie kwoty. Z czasem i tak się przekona, że społeczeństwo analfabetów i ludzi wykluczonych to koszt dużo wyższy, niż to, co tak naprawdę zwraca na raty.
>... Jak tankuje samochód, to są to spore pieniądze.
Tyle, że te pieniądze idą na wszystkie cele, nie tylko na szkolnictwo. I ty też korzystałeś z różnorakiej infrastruktury, nie tylko ze szkół i opieki zdrowotnej.
>Opieka zdrowotna to też ciekawa sprawa - są ludzie, którzy palą, piją, jedzą dziadostwo i płacą tyle samo, co ludzie jedzący normalnie, niepalący i niepijący.
A jak ocenić, czy ktoś je i pije normalnie, skoro wg Sanepidu w polskich sklepach jest syf? Poza tym nawet ktoś pijący (rozumiem, że alkohol) w nadmiarze niekoniecznie się leczy - może tego nie robić przez całe życie, a zdrowo się odżywiający hipochondryk wysiaduje u wszystkich specjalistów i robi setki badań, zamiast pójść do psychiatry. Przy tym ludzie palący i pijący płacą zabójczą akcyzę i często to oni właśnie finansują leczenie pozostałym, sami grzecznie umierając przed czasem.
Przez chwilę, w latach 90-tych była możliwość odpisania od podatku wydatków na prywatne leczenie (bardzo sensowny pomysł) i nawet korzystałam. Potem znieśli, bo tak idziemy w stronę wolnego rynku, że lepiej było zwiększać dopłaty z NFZ na prywatną służbę zdrowia. Lekarze nie muszą konkurować umiejętnościami i kulturą obsługi, a pieniądze dostaje na przykład klinika Caritasu albo zarządzana przez znajomą pani minister.
farmer (22440 punktów)
>1. Jakie macie opinie na temat szkół obowiązkowych? (pozytywne czy negatywne)

Z praktycznego punktu widzenia jest to miejsce gdzie można posłać dzieci. Zobacz okres wakacyjny i szukanie babć dziadków lub innych kolonii na dwa miesiące.


>2. Czy lepiej żyłoby się nam bez takowych szkół?

Darmowe trzeba brać.

>3. Czy nie zatracamy umiejetnosci krytycznego myslenia w szkole która zmusza uczniów do
>schematycznego, bezkrytycznego podejścia(posłuszny obywatel kochający państwo)?

Pula dobrze płatnych miejsc i tak jest ograniczona. Duża część społeczeństwa i tak jest skazana na szare życie.

Dla mnie konkluzja jest prosta. Jestem przeciwny szkole jako takiej. Ale nie stać mnie na inny system.

Trzeba włożyć też sporo własnego wkładu w proces wychowawczy i szybko reagować na różne szkodliwe elementy przywleczone ze szkoły.
Sygnał (4252 punktów)
>1. Jakie macie opinie na temat szkół obowiązkowych? (pozytywne czy negatywne)

Zależne od implementacji. Co do idei rozwiązanie jest dobre, co do implementacji: zależy w dużej mierze od szkoły i kadry.

>2. Czy lepiej żyłoby się nam bez takowych szkół?

Zdecydowanie nie.

>3. Czy nie zatracamy umiejetnosci krytycznego myslenia w szkole która zmusza uczniów do
>schematycznego, bezkrytycznego podejścia(posłuszny obywatel kochający państwo)?

To już problem polskiej implementacji programu szkolnego. Ten z oczywistych względów trzeba zreformować.

>4. Czy dla większości z nas informacje szkolne są przydatne?

Każda informacja jest przydatna do jakiegoś zastosowania. A że dziecko nie wie do końca jakie informację będą mu w przyszłości potrzebne wypadałoby przekazać dużo informacji przekrojowych.
Selanos (12869 punktów)
>1. Jakie macie opinie na temat szkół obowiązkowych? (pozytywne czy negatywne)

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, kraj analfabetów bez żadnej szkoły nie wyszedłby nam na dobre. Z drugiej strony, mimo ukończonych iluś tam szkół połowa społeczeństwa (jeśli nie więcej) i tak nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Co robili w szkole? Nic, tylko marnowali pieniądze.

>2. Czy lepiej żyłoby się nam bez takowych szkół?

Nie wiem czy lepiej, myślę, że wcale nie gorzej.

>3. Czy nie zatracamy umiejetnosci krytycznego myslenia w szkole która zmusza uczniów do
>schematycznego, bezkrytycznego podejścia(posłuszny obywatel kochający państwo)?

Nie wiem czy zatracamy, bo żeby coś zatracać, trzeba to najpierw mieć. Na pewno jednak w szkole nie uczymy się krytycznego myślenia, rozwiązywania problemów i praktycznego wykorzystania nabywanej wiedzy.

Weźmy chociażby historię. W Polskich szkołach nadal uczymy historii jako ciągu dat i faktów do zapamiętania, po co? Przecież można to robić lepiej, można uczyć historii jako ciągu przyczynowo-skutkowego, żeby uczniowie widzieli jak pewne wydarzenia i warunki wpływają na rozwój kolejnych wydarzeń, można nauczyć uczniów wyciągania wniosków, odgadywania przyczyn pewnych zjawisk, mówiąc krótko - można nauczyć ucznia myśleć.

Tak samo jest z uczeniem języków. Na angielskim wciska się uczniom do głowy dziesięć czasów z dziesięcioma zastosowaniami każdego z nich, stronę bierną, mowę zależną, zdania względne, a uczeń po iluś latach nauki nadal nie wie jak porozumieć się ze sprzedawcą w warzywniaku w Londynie.

>4. Czy dla większości z nas informacje szkolne są przydatne?

Warto jest mieć wiedzę ogólną, chociażby po to, żeby prowadzić ciekawe dyskusje. Szczerze mówiąc, to zniósłbym obowiązek szkolny po podstawówce, a obok gimnazjum dałbym do wyboru porządną szkołę zawodową. Uważam, że to dobre rozwiązanie bo całe mnóstwo ludzi przechodzi przez szkołę zakuwając, zdając i zapominając, tacy chodzą nawet do liceów. Po co marnować czas i pieniądze na uczenie takich ludzi, nie lepiej dać im dobry zawód?

Jestem teraz ma pierwszym roku studiów drugiego stopnia (magisterskie). Uczą mnie tam rzeczy, które nie są związane w żaden sposób z moim kierunkiem czy specjalnością i chociaż mogą być ciekawe, to jest to nieprzydatne i dość denerwujące. Zamiast spędzać półtora godziny na wykładzie który nijak się ma do czegokolwiek, mógłbym spędzić ten czas na czymś, co zrobi ze mnie lepszego specjalistę z mojej dziedziny.
i. o. (1269 punktów)
Problemem polskich szkół i nie tylko polskich, jest to, że nauka w nich to czysta fikcja. Na zasadzie zakuć, zaliczyć, zapomnieć. I dzieciaki bardzo szybko dostrzegają, że nie chodzi w tym wszystkim o to, żeby czegoś się nauczyły, tylko po to, żeby na chwilę coś tam zapamiętały, żeby ocenę zdobyć. I najważniejsza jest ta ocena. Bardzo szybko też uczą się jak w sposób lekki, łatwy i przyjemny, bez konieczności nadmiernego wysilania się, te oceny zdobywać. Bardzo szybko też zaczynają dostrzegać, że nikt tej szkolnej wiedzy nie posiada, ani rodzice, ani starsze rodzeństwo, ani starsi koledzy, ani żadni dorośli jakich znają, łącznie z nauczycielami, którzy poza swoim przedmiotem o innych nie mają pojęcia. A dobrą ocenę trzeba zdobyć, żeby przemocy domowej uniknąć. Czyli doprowadza się do tego, że dzieci i młodzież żyją w świecie jak u Kafki, gdzie absurd goni absurd i jakoś trzeba się nauczyć funkcjonować w tym domu wariatów. Co więcej, pogoń za ocenami powoduje, że nie wystarcza już czasu, energii i chęci do prawdziwej nauki. Z czasem naprawdę ta młodzież zaczyna wierzyć, że jest wyedukowana, bo przecież coś tam już przerabiała, to już nie musi tematu zgłębiać. A potem są takie kwiatki jak w programie matura to bzdura.

Wszystko po to, żeby na podstawie tych ocen dostać się do lepszej szkoły wyższego stopnia, gdzie znów chodzi wyłącznie o zdobycie ocen bez pokrycia. A w finale na studia, gdzie zasady są identyczne a uzyskany tymi metodami dyplom upoważnia wyłącznie do tego, żeby jakiś pracodawca przyjął absolwenta do terminu i dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa nauka.
Schody zaczynają się wtedy, kiedy absolwent nie znajdzie chętnego pracodawcy, bo tego system nie przewidział, żeby każdemu coś takiego zagwarantować. I wtedy może sobie te wszystkie dyplomy i świadectwa maturalne powiesić na ścianie jako pamiątkę młodych lat i szukać pracy jako robotnik niewykwalifikowany. Bo przecież nic nie umie.
Anna Salman (16360 punktów)
>1. Jakie macie opinie na temat szkół obowiązkowych? (pozytywne czy negatywne)
Na poziomie podstawowym obowiązkowe i na 100% bezpłatne, potem w zależności od predyspozycji i już nieobowiązkowo.
Pierwszy etap musi być obowiązkowy i nadzorowany przez państwo, bo są środowiska, gdzie rodzice zrezygnowaliby z posyłania dzieci do szkoły (do niedawna Romowie) i można by stracić zdolne jednostki. Jednak nie ma dowodów, że wydłużanie w nieskończoność okresu edukacji przyniosło coś dobrego. Przed wojną ludzie w wieku 18 lat mieli już maturę, a zaczynali naukę w późniejszym wieku, niż teraz. Obecnie szkoła od 6 lat to taki pomysł, żeby zaoszczędzić na przedszkolach, a wydłużanie okresu studiów to sposób na obniżanie statystyk bezrobocia. Tak samo, jak owe słynne bezpłatne staże. Tyle, że to jest bardzo kosztowna metoda - słuchacze studiów dziennych są ubezpieczeni, jak również bezpłatni wyrobnicy po studiach.
>4. Czy dla większości z nas informacje szkolne są przydatne?
Nie wiem, czy dla większości - jako dinozaur posiadam umiejętność wysławiania się, czy czytania ze zrozumieniem, ale czy tak naprawdę to jest przydatne? Ilu durniów robi dziś kariery, głównie polityczne, dzięki znajomościom, nie kompetencjom?
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>
>2. Czy lepiej żyłoby się nam bez takowych szkół?
>3. Czy nie zatracamy umiejetnosci krytycznego myslenia <<
Z filmiku wyziera frustracja byłego nauczyciela, który ma dość takowych szkół.
Przydało by się krytyczne spojrzenie na swoją wypowiedź, zwłaszcza język (słownictwo).

Jeśli się coś w czambuł krytykuje nie podając rozwiązań, to jest to krytykanctwo.
Dla równowagi popatrzmy, jak wygląda szkoła w Finlandii.
dobrewiado(*)szego-systemu-nauki-na-swiecie
Christos (2696 punktów)

>1. Jakie macie opinie na temat szkół obowiązkowych? (pozytywne czy negatywne)
W wieku, w jakim człowiekowi pójście do szkoły uświadamiane jest jako oczywistość, przeważa raczej ciekawość. Jak ukierunkowana, pozytywnie czy negatywnie? To już zależy od osobistych doświadczeń uświadamiającego. Dalsze doświadczenia weryfikują wyobrażenia albo je potwierdzają. Nie jest ważne czy szkoła jest obowiązkowa czy dobrowolna. Podstawowe wykształcenie zdobywane jest w wieku, w którym człowiek sam za siebie w umiarkowanym zakresie decyduje. Nie ma więc znaczenia, czy pośle go do szkoły państwo czy rodzice.
>2. Czy lepiej żyłoby się nam bez takowych szkół?
Dla tych, którzy nie mają woli dowiedzieć się więcej niż to co widzą wokół siebie, na pewno lepiej. Problem w tym, że wola poznawcza ujawnia się w różnym wieku i okolicznościach. Także zaawansowanie cywilizacyjne społeczeństw wymusza posyłanie dzieci do szkół czy tego chcą czy nie aby wyłożyć przynajmniej teorię tego, jak jednostka ma funkcjonować w społeczeństwie. Praktyczne wykonanie owych założeń wygląda różnie ale sama idea obowiązkowej edukacji, moim zdaniem, jest słuszna.
>...bezkrytycznego podejścia(posłuszny obywatel kochający państwo)?
Bo ciągle pokutuje stereotyp stawiający znak równości pomiędzy lojalnym i posłusznym prawu obywatelem, a konfidentem.
>4. Czy dla większości z nas informacje szkolne są przydatne?
A któż przewidzi w wieku lat nastu co będzie robił za kilkanaście czy więcej lat? Lepiej więc wiedzę sobie odświeżyć albo uzupełnić niż uczyć się od podstaw. Zwłaszcza w wieku balzacowskim...


No gods, no masters...I am who I am.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>1. Jakie macie opinie na temat szkół obowiązkowych? (pozytywne czy negatywne)
Lepiej, że są niżby miałoby ich nie być. Osobiście jednak byłbym za skróceniem czasu obowiązkowej nauki, niektórym wiedza w głowę nijak wejść nie chce.
>2. Czy lepiej żyłoby się nam bez takowych szkół?
Wątpię.
>3. Czy nie zatracamy umiejetnosci krytycznego myslenia w szkole która zmusza uczniów do
>schematycznego, bezkrytycznego podejścia(posłuszny obywatel kochający państwo)?
Według mnie to polska szkoła zamiast talenty wyławiać olewa je nadto zaś próbuje wszystko standaryzować - stąd te pożałowania godne testy pod klucz. Wiele złego można by też powiedzieć o nauczycielach, lekturach i uczniach zresztą. Szczerze powiedziawszy polską "edukację" uważam za dno i metr mułu, próbę bogoojczyźnianego bełkotu i zabijanie wszelkiej kreatywności czy chęci rozwoju idiotycznymi testami. Cudem jest to, że przy takim modelu Polska nie jest krajem śliniących się idiotów.
>4. Czy dla większości z nas informacje szkolne są przydatne?
Zależy które. Przede wszystkim jednak szkoła powinna próbować zaszczepić uczniom ciekawość świata i nauczyć ich krytycznego myślenia oraz zachęcać do ciągłego rozwoju - żadne skrawki informacji nie będą bardziej przydatne.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
12-10-2014 22:55 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>Według mnie to polska szkoła zamiast talenty wyławiać olewa je nadto zaś próbuje wszystko standaryzować - stąd te pożałowania godne testy pod klucz.
Z pewnością. A olimpiady przedmiotowe i stypendia naukowe są dla farciarzy w testach czy najzdolniejszych? Ale ci jako kreatywni i zaradni znajdą pracę w Niemczech czy UK.
>Wiele złego można by też powiedzieć o nauczycielach...
Posiadanie wiedzy to jedno, a umiejętność wyłożenia jej bez powodowania objawów senności to drugie.
>Szczerze powiedziawszy polską "edukację" uważam za dno i metr mułu, próbę bogoojczyźnianego bełkotu...
Bogoojczyźniany bełkot zastąpił martyrologiczny bełkot. Ot, obiekt kultu się zmienił. Ale masz rację, szkoła utwierdza młodych ludzi w przekonaniu o mesjanizmie i wielkich czynach synów naszego narodu. Nawet jeśli inne narody są przeciwnego zdania.
>Cudem jest to, że przy takim modelu Polska nie jest krajem śliniących się idiotów.
Naprawdę? Włącz telewizor.

No gods, no masters...I am who I am.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Z pewnością. A olimpiady przedmiotowe i stypendia naukowe są dla farciarzy w testach czy najzdolniejszych?
A olimpiady i stypendia są dla tych, którym chce się uczyć - mimo szkoły i niewydarzonego systemu edukacji. Gdzie niby widać to promowanie talentów? Polska szkoła to syf i ubóstwo, a jeśli nawet są jakieś wyjątki to jakie ma to znaczenie w skali kraju. Nie laureatami olimpiad kraj stoi. Co do stypendiów to są przyznawane za dobre oceny, czyli umiejętność wpasowania się w klucz, niekoniecznie realną wiedzę czy jakiekolwiek przydatne umiejętności.
>Posiadanie wiedzy to jedno, a umiejętność wyłożenia jej bez powodowania objawów senności to drugie.
Najpierw trzeba tą wiedzę posiadać o nią zaś polskich edukatorów nijak nie podejrzewam.
>Bogoojczyźniany bełkot zastąpił martyrologiczny bełkot.
Nie wydaje mi się. Tym niemniej to bez większego znaczenia, to bełkot i to bełkot a oba szkodliwe.
>Ale masz rację, szkoła utwierdza młodych ludzi w przekonaniu o mesjanizmie i wielkich czynach synów naszego narodu.
To akurat nic dziwnego, takie zapotrzebowanie polityczne. Taki model edukacji jest idiotyczny, ale politykom to nie przeszkadza, oni przecież nie dobro kraju mają na uwadze. Nauczycielom miernotą też wygodniej bełkotać niż uczyć czegoś sensownego. Tylko uczniowie tracą - zamiast czegoś się dowiedzieć muszą słuchać bzdur.
>Nawet jeśli inne narody są przeciwnego zdania.
Inne narody wychwalają swoich ziomków. Ot każda pliszka własny ogon chwali.
>Naprawdę? Włącz telewizor.
Naprawdę. Wyłącz telewizor. Gdyby naród byłby tak głupi jak sugeruje to TV to kraj całkiem by się wyludnił - toż debile takiej miary ginęli by nawet na pasach.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
PKowalski (1042 punktów)
>1. Jakie macie opinie na temat szkół obowiązkowych? (pozytywne czy negatywne)
Pozytywne.
>2. Czy lepiej żyłoby się nam bez takowych szkół?
Zależy komu. Ale obstawiam, że więcej osób by na tym straciło (masy) niż zyskało (jednostki).
>3. Czy nie zatracamy umiejetnosci krytycznego myslenia w szkole która zmusza uczniów do
>schematycznego, bezkrytycznego podejścia(posłuszny obywatel kochający państwo)?
Dlaczego jedynym przeciwstawieniem jest jednostka-państwo, a nie np. jednostka-system ekonomiczny
Zresztą na likwidacji szkół "obowiązkowych" zyskałyby zapewne szkoły z oparciem w kościołach, być może krytyczne w stosunku do państwa (vide stosunek Kościoła Katolickiego w Polsce), ale bezkrytyczne wobec swojej doktryny obejmującej dużo więcej niż relacje państwa i obywatela. Czy to przyda uczniom krytycznego myślenia? Jakoś wątpię.
>4. Czy dla większości z nas informacje szkolne są przydatne?
Tak. Szkoły tworzą podstawowy zrąb informacji o świecie, z których korzystamy przez całe życie. I nie chodzi o to, że każdy ma pamiętać jak się liczy całkę oznaczoną, albo jak rozmnażają się grzyby; bo wiadomo, że o tym często się zapomina. Ani o to, że wiedza szkolna bywa przestarzała... Chodzi przede wszystkim o to, że pozyskując nową wiedzę konfrontujemy ją z już posiadaną, odrzucając sprzeczności. Bez wiedzy szkolnej bylibyśmy ślepi, a osiągnięcia powiedzmy noblistów przyjmowalibyśmy jako równie abstrakcyjne jak 'nową chronologię', UFO, czy historie o yetim.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>4. Czy dla większości z nas informacje szkolne są przydatne?

O, czyżby pan chumanista?

Co to znaczy "informacje szkolne"? Możesz zdefiniować?
Bo za moich czasów (komuna, a jakże) ze szkoły wynosiło się pewien zasób wiedzy i umiejętności.
Coś się zmieniło? Co to są za informacje, które można określić mianem szkolnych?
Kojarzy mi się z informacją o planie lekcji albo gdzie jest szatnia.

Swoją drogą z dzisiejszej perspektywy żadna wiedza nabyta w szkole nie jest nieprzydatna.
Gorzej wbrew pozorom z wiedzą ze studiów, połowy nie będę miała szansy nigdy wykorzystać, np. matematycznych metod planowania w budownictwie (a szkoda, bo bardzo mi się to podobało na studiach) albo zaawansowanej ekonometrii.

"We live in times of smart phones and stupid people"
Wacław (1038 punktów)
>1. Jakie macie opinie na temat szkół obowiązkowych? (pozytywne czy negatywne)

Pozytywne. Szkoła szkole nie równa co jest oczywiste ale jakoś w cyklu własnej edukacji,a obecnie szkoły do których uczęszczają dzieciaki w rodzinie nie powodują dreszczy u zatroskanych rodziców.

>2. Czy lepiej żyłoby się nam bez takowych szkół?

Nie. A jak kogoś boli obowiązek szkolny, to są kraje na świecie gdzie nie jest to aż tak przestrzegane i zawsze można tam wyemigrować.

>3. Czy nie zatracamy umiejetnosci krytycznego myslenia w szkole która zmusza uczniów do
>schematycznego, bezkrytycznego podejścia(posłuszny obywatel kochający państwo)?

Nie. A jeśli ktoś "traci" bezkrytyczne myślenie to znaczy że takowej umiejętności nie miał już na wejściu i system to co najwyżej obnażył.

>4. Czy dla większości z nas informacje szkolne są przydatne?

Jak już to podniósł ktoś wyżej, jak zdefiniujesz "informacje szkolne"? Bo jeśli chodzi o wiedzę, którą przekazuje szkoła, to moja odpowiedź brzmi "tak".

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365