Racjonalista - Strona głównaDo treści
homo.avi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-10-2014 09:45diogenes (42753 punktów)homo.avi
Ocena 11 na 11
"Jak podaje policja, świadkowie wypadku zajęli się filmowaniem, a nie pomocą poszkodowanym."

wiadomosci(*)wali-cale-zdarzenie/h3hcr#mark

To zdarzenie wprowadza nas w sedno ontologii współczesności. W jego kontekście można postawić (znany skądinąd) problem: co jest (bardziej) rzeczywiste: rzecz czy jej obraz? oraz jego praktyczne rozwinięcie: czy zajmować się rzeczami czy raczej ich podobiznami? Klasyczną odpowiedź w tej materii dał Platon: rzecz to zaledwie cień idei, a podobizna rzeczy, podobnie jak los tych, którzy się nią zajmują - to czysta marność, by nie powiedzieć - nicość. Nasze czasy zdają się odwracać tę relację: istotą rzeczy staje się jej podobizna, na przykład fotografia lub film. Sama rzecz, w tym człowiek, schodzi na plan dalszy. Ktoś płonie, tonie, cierpi, umiera..., ale dopiero na fotografii lub w filmie otrzymuje status istnienia . Jestem w obrazie, więc jestem (byłem, będę). To że bohater w rzeczywistości zejdzie - przestaje mieć znaczenie. Obraz wojny nie budzi protestów adekwatnych do powagi zdarzeń: po chwilowym akcie współczucia (podczas lektury w gazecie lub przed monitorem) przychodzi obojętność i zapomnienie: widziałem, więc nie muszę już nic robić, protestować, a tym bardziej - walczyć i zwyciężać. I karawana rusza dalej. Tak więc płonąc lub tonąc nie zawsze licz na pomoc: obraz (w coraz lepszej rozdzielczości), który ewentualnie obiegnie media i świadomość gapiów, masz jak w banku.

Kiedyś człowiek czerpał swą dumę z urojenia, że jest obrazem boga. Dzisiaj jest, o ile jest, obrazem w formacie jpg lub avi i zdaje się, że niczym więcej.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Anna Salman (16360 punktów)Odp: homo avi
>"... świadkowie wypadku zajęli się filmowaniem, a nie pomocą poszkodowanym."
Nie wiem, jak inni, ja nie chodzę po mieście z gaśnicą, a rzucanie się na płonący samochód z gołymi rękami nie jest sensownym pomysłem. Jedyne co można czasem zrobić, to wezwać pomoc, a jeśli ktoś już to zrobił - oddalić się i nie patrzeć.
>... Nasze czasy zdają się odwracać tę relację: istotą rzeczy staje się jej podobizna, na przykład fotografia lub film. ... Jestem w obrazie, więc jestem ...
Zawsze tak było - dlatego powstawały piramidy, a na monetach były wizerunki władców. Dziś po prostu więcej osób może sobie na to pozwolić.
>... po chwilowym akcie współczucia (podczas lektury w gazecie lub przed monitorem) przychodzi obojętność i zapomnienie ...
I tak jest postęp. Kiedyś egzekucje publiczne gromadziły liczną publiczność, a zdarzało się, że skazańcami były dzieci, które z głodu coś ukradły. I na pewno byli wówczas ludzie o większej wrażliwości, którzy nie chcieli na to patrzeć, a nawet walczyli o zmianę prawa. Kiedy ten punkt widzenia stał się dominujący? Przecież publiczne egzekucje odbywały się w Europie jeszcze kilkadziesiąt lat temu, nawet w Polsce.
>Kiedyś człowiek czerpał swą dumę z urojenia, że jest obrazem boga. ...
Nie wydaje mi się, żeby taka refleksja był powszechna. Każdy z nas pewnie chciałby być zauważony / zapamiętany, a u niektórych przeradza się to w obsesję, ale większość ma pewnie trzeźwe podejście do tematu.
28-10-2014 12:21 
 Ocena 7 na 7
Arminius (25555 punktów)dyfuzja odpowiedzialności
"Nie wiem, jak inni, ja nie chodzę po mieście z gaśnicą, a rzucanie się na płonący samochód z gołymi rękami nie jest sensownym pomysłem. Jedyne co można czasem zrobić, to wezwać pomoc, a jeśli ktoś już to zrobił - oddalić się i nie patrzeć".

W takich okolicznościach, pewną rolę w generowaniu postawy typu znieczulica społeczna odgrywa fenomen dyfuzji odpowiedzialności. Polega on na tym, iż w sytuacji gdy obok nas jest więcej ludzi - automatycznie zakładamy, iż ci inni pomogą, są zobligowani i predystynowaniu bardziej do pomocy niż my - i dlatego my nie decydujemy się na pomoc. Zacytowana postawa jest już bliska owej dyfuzji.

W sytuacji gdy występuje krytyczna sytuacja, a człowiek jest sam jak palec i wokół nie ma nikogo - jesteśmy bardziej skłonni do podjęcia działań. A przynajmniej byliśmy w przeszłości - bo jeżeli autor wpisu ma rację, to w chwili obecnej koncepcja dyfuzja odpowiedzialności przechodzi właśnie do lamusa. Wielki samotnik też nie pomoże, tylko wyjmie idioten kamera , "sfoci" zdarzenie i wrzuci na "fejs".
Arminius (25555 punktów)względność postępu

"... po chwilowym akcie współczucia (podczas lektury w gazecie lub przed monitorem) przychodzi obojętność i zapomnienie ...
"I tak jest postęp. Kiedyś egzekucje publiczne gromadziły liczną publiczność, a zdarzało się, że skazańcami były dzieci, które z głodu coś ukradły. I na pewno byli wówczas ludzie o większej wrażliwości, którzy nie chcieli na to patrzeć, a nawet walczyli o zmianę prawa".

Postęp i jest i go nie ma. Zależy o czym mówimy. Obojętnosć i zapomnienie to przypadłosć naszych czasów. Dawniej - gdy więzi społeczne i rodzinne były zdecydowanie bardziej zacieśnione - owej obojętności i zapomnienia było mniej. Z drugiej strony anonimowość i osamotnienie ma swoje zalety. Nie ma tutaj prostych recept.
Christos (2696 punktów)Odp: względność postępu
>Dawniej - gdy więzi społeczne i rodzinne były zdecydowanie bardziej zacieśnione - owej obojętności i zapomnienia było mniej.
Skądże. Zmienił się nośnik informacji i okoliczności wyłożenia jej. Prostą, dźwiękową falę mechaniczną zastąpił impuls elektromagnetyczny klawiatury komputera i zjawiska fizyczne zmieniające go w piksele na monitorze. Ławeczkę przed blokiem, kolejkę w sklepie, tłum po mszy przed kościołem zastąpiły komputery, smartfony, etc. Miast mozolnie, dobierając słowa, zdając się na inteligencję słuchacza opisywać zdarzenie, w naszych stechnicyzowanych czasach zdajemy się na nasz dominujący i pozostawiający mniej możliwości interpretacji bodźców zmysł wzroku. Człowiek jak wszystkie istoty żywe nie ma skłonności do wysiłku ponad niezbędne minimum. Facebook, Twitter itp. są narzędziami realizacji instynktu stadnego. Zmienia się tylko wrażliwość na bodźce zmysłowe, które o tym decydują.


No gods, no masters...I am who I am.
28-10-2014 21:13 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)Odp: homo avi
>>"... świadkowie wypadku zajęli się filmowaniem, a nie pomocą poszkodowanym."
>...rzucanie się na płonący samochód z gołymi rękami nie jest sensownym pomysłem.

Ani prawo ani zdrowy rozsądek nie obliguje nas do takiego zachowania. Nie każdy jest "makgajwerem", który z zapalniczki majstruje na poczekaniu gaśnicę. Odniosłem się do zacytowanej wypowiedzi. Trudno powiedzieć, czy policja właściwie oceniła sytuację.
Prawo w tej materii jest jasne. Np.: KK

Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, itd.

ale już interpretacja zdarzenia pod kątem tego artykułu - nie. Można jedynie przypuszczać, że skoro nie postawiono zarzutów, "nic się właściwie nie stało". Mnie zaintrygowało to, co powiedział policjant. Potraktowałem to jako signum temporis.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
finerbijk (17282 punktów)Odp: homo.avi
To jest cena globalnej wioski. Nie ma możliwości odczuwania empatii z powodu byle newsa. Nikt normalny by tego nie wytrzymał. Że komuś odcięto głowę w krajach, gdzie taki zwyczaj jest nadal cool równa się ze zmianą fryzury celebrytki serialowej. Nie poradzisz..
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Klasyczne dorabianie ideologii. Przecież każdy ratownik uczy się na kursach, że udzielając pomocy należy najpierw zadbać o własne bezpieczeństwo. Nie ma w tym nic nagannego ani nadzwyczajnego. Poza tym część świadków zdarzenia była już zaangażowana w niesienie pomocy poszkodowanym. Nachalne pchanie się w środek wydarzań i niepotrzebne robienie tłumu to żaden powód do dumy czy dowód bohaterstwa.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
28-10-2014 16:43 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Przecież każdy ratownik uczy się na kursach, że udzielając pomocy należy najpierw zadbać o własne bezpieczeństwo.

Dobra zasada. Chodzi jednak o filmowanie czy fotografowanie nieszczęścia zamiast próby niesienia pomocy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
28-10-2014 16:56 
 Ocena 4 na 4
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Poszkodowanym udzielono przecież pomocy, co zresztą widać na filmie. Inni kierowcy próbowali opanować pożar, używając gaśnic samochodowych. Poza tym z relacji medialnych można wywnioskować, że ojciec dziecka był w na tyle dobrym stanie, że sam wysadził córkę z wozu. Część świadków pomagała, a część się przyglądała. Co mieli robić? Dmuchać i pluć na ogień czy próbować go zdusić własnymi ciałami?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
28-10-2014 20:18 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Poszkodowanym udzielono przecież pomocy, co zresztą widać na filmie.

Powtórzmy: "Jak podaje policja, świadkowie wypadku zajęli się filmowaniem, a nie pomocą poszkodowanym."

Widocznie pomoc, zdaniem policji, nie była wystarczająca.
28-10-2014 21:17 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Poszkodowanym udzielono przecież pomocy, co zresztą widać na filmie.
>Powtórzmy: "Jak podaje policja, świadkowie wypadku zajęli się filmowaniem, a nie pomocą poszkodowanym."
>Widocznie pomoc, zdaniem policji, nie była wystarczająca.

A policja obserwowała obserwujących?
28-10-2014 21:33 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>A policja obserwowała obserwujących?

To tak jak na forum: skoro piszesz do piszących więc zapewne ich czytasz.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Stając w obronie ofiary napadu i robiąc przy tym krzywdę napastnikowi, narażamy się na zarzut popełnienia przestępstwa. Uratowana przez nas ofiara wypadku, może nas oskarżyć, że np. zepsulismy jej urodę, albo wyrządzili inną szkodę, nie będąc fachowcami. Logika i tzw. zdrowy rozum ustępuje nieraz miejsca obowiązującym przepisom. Tłumaczenie się dobrymi chęciami na nic się nie zdaje.

Być może statystycznie i na dłuższą metę, takie podejście wychodzi na dobre, bo wiele jest opisów np. ratowania tonących, kiedy zamiast jednej ofiary są trzy, albo gdy interwencja w bójce zwiększa ilość poszkodowanych.

Narzekanie, że dawniej świat był lepszy, a teraz schodzi na psy trwa od czasów starożytnych.

A że teraz się używa foto-fono-video-gadżetów? Taki mamy klimat....
29-10-2014 11:56 
 Ocena 1 na 1
KORUND (4922 punktów)
>Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Stając w obronie ofiary napadu i robiąc przy tym krzywdę napastnikowi, narażamy się na zarzut popełnienia przestępstwa. Uratowana przez nas ofiara wypadku, może nas oskarżyć, że np. zepsulismy jej urodę, albo wyrządzili inną szkodę, nie będąc fachowcami.
-Niestety, broniąc kogoś przed bandziorem możemy przekroczyć obronę konieczną i spędzić w areszcie więcej czasu niż on. Lecz jak powiada Seneka Młodszy: "Chwalebnie jest czynić to, co należy, a nie to, co wolno." Wszystko więc zależy od tego, czy nam na tej "chwalebności" zależy, czy niekoniecznie.
DyktaFon (9281 punktów)

>-Niestety, broniąc kogoś przed bandziorem możemy przekroczyć obronę konieczną i spędzić w areszcie więcej czasu niż on. Lecz jak powiada Seneka Młodszy: "Chwalebnie jest czynić to, co należy, a nie to, co wolno." Wszystko więc zależy od tego, czy nam na tej "chwalebności" zależy, czy niekoniecznie.
>
Czy to przypadkiem nie jest nawoływaniem do nieprzestrzegania prawa? I czy to nie jest przypadkiem karalne? )))
KORUND (4922 punktów)
>"Chwalebnie jest czynić to, co należy, a nie to, co wolno." Wszystko więc zależy od tego, czy nam na tej "chwalebności" zależy, czy niekoniecznie.
>>
>Czy to przypadkiem nie jest nawoływaniem do nieprzestrzegania prawa? I czy to nie jest przypadkiem karalne? )))
>
-Może nie nawoływanie tylko wskazówka, żeby robić to, co w danej chwili uważa sie za słuszne, przyzwoite, nie zaglądając do kodeksu. Prawo nie jest dosknałe, tworzą je ludzie o różnej kondycji umysłowej i nie zawsze szlachetnych intencjach.
DyktaFon (9281 punktów)

>-Może nie nawoływanie tylko wskazówka, żeby robić to, co w danej chwili uważa sie za słuszne, przyzwoite, nie zaglądając do kodeksu. Prawo nie jest dosknałe, tworzą je ludzie o różnej kondycji umysłowej i nie zawsze szlachetnych intencjach.

Tak nawet myśleć nie można! To myślo-zbrodnia! Fuj!

Przy dzisiejszym uwielbieniu dla prawa i regulowaniu co tylko na myśl przyjdzie.... to forum kwalifikuje się do natychmiastowego zamknięcia i rozstrzelania tu piszących. .... czy na odwrót... Już mi się pomieszało z oburzenia....
Hodża (11172 punktów)
>problem: co jest (bardziej) rzeczywiste: rzecz czy jej obraz? oraz jego praktyczne
>rozwinięcie: czy zajmować się rzeczami czy raczej ich podobiznami? Klasyczną odpowiedź w tej materii
>dał Platon: rzecz to zaledwie cień idei, a podobizna rzeczy, podobnie jak los tych, którzy się nią
>zajmują - to czysta marność, by nie powiedzieć - nicość.

    Magia szklanego ekranu

   Strzeżcie się, ludzie wybitni
telewizyjnej mordochwytni
tam nazbyt często zwykły pryszcz
jaśniej, niż wasz intelekt błyszczy

wągier na profesorskim nosie
zadecydować może o losie

starannie tedy racje zważ
nim zstąpisz w tę przepastną głębię
bo szklany ekran da ci twarz
albo przyprawi gębę

P.S. Pomijam geniuszy
ich nigdy nic nie ruszy
pomijam pracujących tam stale
(dla wdzięku i innych zalet)
pomijam też szmirusa
talent go zmusza


J. Kofta


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365