 |
Smoleńsk - kolejna karkołomna interpretacja Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-05-2010 09:21 | Grzegorz (5685 punktów) | Smoleńsk - kolejna karkołomna interpretacja
18 na 18 | "Tragedia smoleńska to nie przypadek. Winny liberalizm" I tak dalej: wiadomosci(*)ypadek__Winny_liberalizm_.htmlW skrócie autor próbuje przeprowadzić rozumowanie które polega na tym: prezydent z premierem prezentują inne wizje Polski (katolicko-narodowa vs neosocjalistyczno-liberalna) => (1) zatem muszą lecieć na osobne uroczystości osobnymi samolotami => (2) jakby lecieli tym samym, to by ten drugi nie spadł, zatem jest to wina premiera i jego poglądów. Jakoś nie potrafię zrozumieć toku myślenia autora, ale być może dla profesora filozofii niektóre rzeczy których ja nie widzę są po prostu oczywistą oczywistością. W świecie często członkowie rządu niezbyt za sobą przepadają, ale najczęściej nie przeszkadza im to we wspólnym reprezentowaniu swojego kraju, zwłaszcza przy okazjach naprawdę czysto reprezentacyjnych. U nas jakoś jest inaczej, i znów trudno powiedzieć mi czemu tak jest i czemu autor uważa to za rzecz oczywistą, niemniej jeśli ktoś był odpowiedzialny za taki stan rzeczy to raczej śp. prezydent niż premier. Kompletnie nie rozumiem też drugiej implikacji. Wychodzi z tego że gdyby tragedia zdarzyła się parę dni wcześniej kiedy na uroczystości leciał premier, to winnymi takiego stanu rzeczy powinni być prezydent i jego narodowo-katolicki światopogląd, ale mogę się założyć że w takim wypadku nawet profesor filozofii prawa katolickiego dostrzegłby absurdalność tego typu pseudorozumowania. No i na ostatek. Przyzwyczaiłem się do różnego typu dziwacznych wyjaśnień i teorii spiskowych dotyczących rozmaitych spraw, więc dziwi mnie tutaj nie sama jej absurdalność (bywały gorsze), ile osoba która wypowiada się na ten temat i najwyraźniej się tego nie wstydzi, gorzej, po prostu nie zauważa jakie głupoty płyną jej z otworu gębowego. Gdyby to był pan Zdzisiu spod budki z piwem wszystko byłoby OK... ale to jest do cholery PROFESOR i to do tego FILOZOFII PRAWA, czyli facet który powinien mieć coś wspólnego z logiką i regułami rozumowania. No chyba że fakt że jest profesorem filozofii został całkowicie zniwelowany tym że jest to filozofia prawa KATOLICKIEGO. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Kościół rozpoczął kampanię promocyjną na stanowisko prezydenta dla J.Kaczyńskiego. Ostatnie nadskakiwania klerowi przez PIS, oraz fakt że za pochówek na Wawelu J.Kaczyński nigdy się nie wypłaci sprawia że będą tego kandydata promować wszelkimi sposobami. Żadne kłamstwo, oszustwo, pomówienie nie jest im obce.
|
|
11 na 11 | Scorp (5381 punktów) | > Gdyby to był pan Zdzisiu spod budki z piwem wszystko byłoby OK... ale to jest do cholery PROFESOR
To nie jest profesor, tylko 'ksiądz profesor'. Odrębny gatunek naukowca. I nie spod budki z piwem, tylko spod ołtarza. -
|
|
 | 1 na 1 | Madman (7811 punktów) | >To nie jest profesor, tylko 'ksiądz profesor'. Odrębny gatunek naukowca. Ksiądz jest gatunkiem naukowca?!
|
|
|  | 4 na 4 | Eliath (1441 punktów) | > Ksiądz jest gatunkiem naukowca?! Cytat:ks. prof. dr. hab. Tadeusz Guz Jak wynika z ilości literek przed nazwiskiem jest on "bardziej" niż inni  Ma nawet specjalną kropkę za zasługi po dr-ce 
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
 | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | >To nie jest profesor, tylko 'ksiądz profesor'. Odrębny gatunek naukowca. Sądząc z niektórych wypowiedzi przedstawicieli tego gatunku, to "ksiądz profesor" ma się tak do zwykłego "profesora" jak kiedyś w kawałach demokracja ludowa do demokracji, czy jak krzesło elektryczne do krzesła.
|
|
 | Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | >> Gdyby to był pan Zdzisiu spod budki z piwem wszystko byłoby OK... ale to jest do cholery PROFESOR >To nie jest profesor, tylko 'ksiądz profesor'. Odrębny gatunek naukowca. >I nie spod budki z piwem, tylko spod ołtarza.
Masz rację - Żdzisiek nie mamlał, tylko ujął to krótko: co za frajer, myślał, że z tymi lotami we wschodnim kierunku to będzie do 3 razy sztuka...
Pozdrawiam
Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
|
|
2 na 2 | Medieval (3004 punktów) | Jest jeszcze pociąg! Co z pociągiem ? Dlaczego nikt nie podejmuje wątku pociągu ? Kto decydował o liście pasażerów pociągu ? Żądam upublicznienia czarnej skrzynki z pociągu!
|
|
 | 3 na 3 | Cieślański (994 punktów) | Pociąg i podmiana? cz.I > Jest jeszcze pociąg! Co z pociągiem ? Dlaczego nikt nie podejmuje wątku pociągu ? Kto decydował o liście pasażerów pociągu ?Celny strzał. Trafiłeś moim zdaniem w sedno.  Pociąg między braćmi był chyba od zawsze. Lech bał się latania, więc miał brawurowy pociąg do małpeczek. Nie lubił tylko tych w czerwonym. Jaro nie miał własnej więc wybrał sentyment do miijaauu. Archeolodzy powinni na miejscu kaczastrofy szukać kociej sierści aby wykryć przekręt polityczny z zamianką. Dla czego nie pojechał pociągiem? To musiał być sPiSek w samym pałacu prezydenckim. Kto namówił strachliwą, kilkudziesięcioletnią kaczkę do latania samolotem młodszym o kilkadziesiąt lat od niej samej? Kaczka z grilla? Taka karma. Z PiSkowe teorie, to alibi durnoty i żółte papiery dla bezkarności prawicowej rusofobi, swawolą w mediach jak Bolek z siekierą po obiedzie drawskim. Siewców optymizmu jak na lekarstwo. Jak ten kraj ma się posuwać do przodu. Przecież stojąc w kolejkach za trumnami nigdy się nie wydrepczemy z tego średniowiecza. Tygodniowa stadna żaljoba pokiełbasiła w głowach wszystkim. Mnie też się chyba pogorszyło, zwłaszcza, że miesiąc temu skończyły mi się psychotroopy. A księża twierdzą, że ponoć żałoba oczyszcza. No, jak tak, to ja jako ateista, wolę sraczkę po zimnym piwie z mlekiem i ogórkami kiszonymi. Ludzie okrążeni zewsząd pogrzebowymi hienami w nacjonalistycznym, sosie nie mogą wyrwać się ze szponów pobożnej melancholii i powoli świrują. Każdy prawdziwy rodak katolik chciałby być trochę prorokiem, trochę sędzią, najlepiej przed mikrofonem, kamerą, w telewizji. Żeby sąsiadom, jak go zobaczą na ekranie, gacie opadły z wrażenia. Wszyscy na pewno są specjalistami od katastrof lotniczych i spisków politycznych kierowanych ślepą ale sprawiedliwą ręką boga. Bo w kleszym raju papaojczyzny i cudownej obrazy szmatki boskiej, jedno, oczywiście nie wyklucza drugiego. Jakiś nawiedzony idiota z Polski oskarżył Rosjan o dokonanie sekcji zwłok ofiar katastrofy samolotu w Smoleńsku bez uzyskania stosownego zezwolenia rodzin poległych. Tymczasem oni tam musieli zbierać kawałki ciał do metalowych skrzynek i kompletować te tragiczne puzzle w całość po cechach kodu genetycznego. Czyli jak mawiał ksiądz góral, "g*wno prawda", bo robili dokładnie coś odwrotnego niż sekcje naruszające spójność ciał . Składali do kupy zamiast ćwiartować. Czyż to nie jest dobry znak, że wspaniałomyślny i genialny pan bóg katolicki natchnął wielbicieli kaczki dziwaczki darem, ekshibicjonizmu oralnego? Teraz cały świat w lot zrozumie, że prawdziwi Polacy widzą świat na opak w lustrze własnych fobii antyrosyjskich. Jak byśmy chcieli zatrudnić do takiego paneuropejskiego spotu edukacyjnego zawodowego aktora to ho,ho, z emisją na 100mln euro by się nie skończyło. A ten dokument Powieprzalskiego i Felki Stalinkiewicz, czyż nie był morowy? Gdy rozum rodaków miał urlop jednotygodniowy? Ja podczas tej projekcji narodowych fobii, umierałem ze śmiechu na jednym oddechu, że nie wspomnę o erekcji, która marmur żłobi. Większość narzeka i krytykuje. A kto normalny by się odważył pokazać w pierwszym programie telewizji państwowej tak karykaturalny obraz katolickiego społeczeństwa w środku 21wiecznej Europy? Dzięki bogu dobierze się zawsze w papalandzie jakaś wyrachowana artysta i pobożny dzieciorób, co odwalą w dobrej wierze brudną i ryzykowną medialnie robotę. Bo u nas, w jedynej słusznej wierze wszystko można robić bezkarnie. Nawet dupcyć ministrantów. Przecież gdyby nakręcił to dajmy na to Fidyk, to by go mohery spaliły na stosie za film ośmieszający religijność ludową. A elita dokumentalistów światowej sławy unikała by podawania mu ręki jako temu, który kala własne gniazdo. A przecież to nie grzech, lecz kałkiem naturalna troska o przyszłość potomstwa. A propos, czy ktoś widział jak wygląda prawdziwe orle gniazdo? Jest za*rane ptasimi odchodami gorzej niż pomnik papieża w Siedlcach. Bo własne guano grzeje jaja pod nieobecność ptaszyska. Nic dziwnego, że od tych zapachów większość tutejszych orłów wygrzewających klatę w południowym słoneczku, dzioby odwraca na zachód. To nie z obrzydzenia, po prostu stamtąd wieje większość wiatrów odświeżających atmosferę w naszej części Europy. Zginęło naczelne dowództwo polskiej armii w samolocie ze specjalnego pułku lotniczego tejże. Wszyscy nekrofani się dziwią; "dla czego?". Ojejku, co się stało, kto to tak ustawi? Jak ci Ruscy tego dokonali? Gdzie była opatrzność boża? Przecież PiS a potem PO wyrzuciło z wojska wszystkich niesłusznych dowódców, którzy mieli cokolwiek wspólnego z PRL. Zostali sami wybrańcy. Geniusze strategii, prymusi akademii. Akademii na cześć pana papieża, oczywiście. No to jak kaczor kłapnął dziobem, skrobnął piórem, to oni jak te barany, z wdzięczności za awanse, do jednej trumny, cała trupą, wężykiem, w lampasach, zespołowo i rządkiem po trapie za nim poszli. Trap w angielskim handlowym, czyli języku międzynarodowym, brzmi jak pułapka albo zapadka. Wycofać się z takiej sytuacji niepolitycznie i nie rozsądnie byłoby. Swoją drogą nie dziwię się generałom i po trochu rozumiem. Jak w przedszkolu byli sztukmistrze i prawie goła pani założyła mi całkiem małego wężyka na pagony, wmawiając mi, że jestem najodważniejszy w średniakach, też czułem się jak sparaliżowany i stałem na baczność. To nie Rosjanie odpowiadali za szkolenia naszych pilotów i procedury bezpieczeństwa lotów, tylko nasi bohaterowie i miłośnicy kosztownych defilad przed pałjacem prezydenckim. Ruscy wyszli stąd, razem z doradcami, niemal dwie dekady temu. Czyż to niej jest szczęśliwy traf miecza bożego, że razem z wodzem naczelnym uciął żywot wielu ludzi odpowiedzialnych za stan armii i owego specjalnego pułku lotniczego? Strach pomyśleć co tacy geniusze modernizacji wojska mogli by nawyprawiać w przypadku wojny. A tak trach, opcja zerowa i wszystko od nowa. Niestety. C.d.n.
bóg jest oszustwem
|
|
|  | 4 na 4 | Cieślański (994 punktów) |
Pociąg i podmiana ? cz.II
Dziennikarze obłudnie martwią się, że zginął ten spokojniejszy brat mniejszy. Niespełniona nadzieja wyborcza osieroconych przez Cimoszkę komunistów, idol przegranych, pobitych i zabitych i zwyciężonych. Piewca harakiri powstania warszawskiego. Z drugiej mańki, żywy brat Aucham Łom, nie udziela się kampanijnie, więc nie ma pretekstu do podnoszącej dochodowość przekaziorów wojny wyborczej w usłużnych mediach. Bez politycznej kłótni oglądalność leci na łeb jak prezydencki Dup Łan, czyli za wcześnie, bo tuż przed kulminacyjną falą nagonki do urn. A w mediach żądnych sensacji to nie jest cool.
Jaro cichy jak nigdy. Może szykuje się do skoku jak typowy drapieżnik polityczny? Może jednak zaraził się od-kocią toksopkazmozą , po której mężczyźni robią się ociężali umysłowo i łagodni jak owieczki a kobiety łatwiejsze? Niektórzy idioci kombinują, że zazdrosny bliźniak wykończył rywala do władzy. Gafa z przedwczesnymi wyborami i ponad dwa lata w izolacji od koryta dziwne rzeczy może robić z geniuszami walki politycznej.
Takie przypadki śmiertelnej rywalizacji bliźniąt już w łonie matki, opisał Robin Baker w "Wojnach dziecięcych" wydanych przez Rebis. Notabene, w co najmniej 69% przypadków jedno z bliźniąt zawsze jest homoseksualne. Wynika to chyba z naprzemiennego ułożenia embrionów w macicy. Jedno ciągle rozwija się z z głową w górze a drugie wystawia tam tyłek. Jak dorosną jeden ciągle zadzieta nosa a drugi kompletna pupa w chmurach. Nic dziwnego, że jako ssaki, płody bliźniaki piją sobie z dzióbków i świata poza soba nie widzą. To bardziej dominujące potrafi nawet zaciskać pępowinę rodzeństwu na szyi, doprowadzając niejednokrotnie do niedorozwoju sąsiada z macicy a nawet obumarcia jednego z bliźniaczych płodów.
Moim zdanie to wszystko bzdura. Spójrzmy optymistycznie na problem. Antagoniści wersji z toksoplazmozą marzą, że może to jednak zginął Jaro. Pieprzyki można zarówno usuwać jak i doklejać. A bliźniaków jednojajowych nie odróżnisz nawet badaniami genetycznymi. Nawet taka blondynka, jak pani Olejnik, rezolutnie twierdzi, że podmiany ról to była ulubiona rozrywka bliźniaków a nie roztargnienie pana prezydenta.
Czego nie robi się dla brata prezesa aby zameldować wykonanie zadania. Jak się i tak nie lubi latać, to takie jednodniowe hokus pokus, to żadne poświęcenie będzie . Może wreszcie przestanie się boczyć z kotem. Niech się Jaro przewietrzy w lesie pod Smoleńskiem. Trochę między ludźmi pobędzie. Bo ten jego genialny pomysł z przedwczesnymi wyborami na strategiczny odskok od koryta, jak nie wypalił, to co nieco Jara podłamał. Co prawda codziennie zjada jajecznicę z sześciu jaj ale po przerzniętych z własnej winy wyborach, przyklapnął jak by ich wcale nie miał. Zresztą plan i tak nie był jego, tylko tych bezideowych pampersów co dziadków mieli w PZPR albo w Ludowym Wojsku Polskim i tylko czyhają na jego miejsce. No, po prostu zero lojalności, 100% koniunkturalnego lizusostwa i potajemne knucie własnej kariery.
I wszystko byłoby ładnie. Pod wieczór by się znów zamienili, bo go już pchły oblazły i dłużej nie zdzierży. A tu nagle jiieeep, i po ptokach. Orzeł wylądował. Nie ma odwrotu. W powietrzu wisi międzynarodowa kompromitacja. A może to był zamach na niego. Przecież po Westerplatte nieopatrznie obiecał Putinowy, że go w pysk strzeli, nie bacząc na czarny pas. Może się lepiej nie ujawniać i nie przyznawać do zamiany. Tak będzie jakiś czas bezpieczny zanim się nie wyda.
A teraz postawcie się w roli księcia co zamienił się z żebrakiem. W pałacu szarogęsi się wąsaty myśliwy, antykaczysta, zmurszałek liberalny. A jemu, po udanym dla wszystkich show żałjobnym nikt nie chce uwierzyć, że to nie on, tylko on. Nawet towarzysze partyjni pogrążeni w żalu i przygotowaniach wyborczych.. Lokomotywy propagandowej nie da się ot tak sobie, zatrzymać. Czyż to nie można się załamać i zaniemówić?
W dodatku ta okropna Szczypawa już przyczesuje wyliniałe futerko i ostrzy na niego pazurki. Na niego, i na Jarka koty, kąty i konta. Wydzwania na komórki Jara jak podjarana nastolatka. Fuj! Nic dziwnego, że bracior wolał z sierściuchami mieszkać. To, że ona nóg nie goli od liceum to żaden rarytas. Przecież ona pewnie nawet dobrze ogona wylizać nie umie. Najgorsze, że jak ona dzwoni to komórka Jara ciągle wygrywa tą durną, denerwująca piosenkę. I jak tu się nie czuć przegranym. Podobno to coś skomponował i śpiewał jakiś Kaczmarek, tfuj! Na psa urok. "Samotnej pannie, którą mija, to szczęście jakim jest zamęż-cie, mile w staropanieństwie sprzyja, zerowy bilans szczęść i nieszczęść. Nie musi jemu prać skarpetek, i mąż wieczorem jej nie bija i to w nieszczęściu jest jej szczęście. Peroo, perooo, bilans musi wyjść na zero. Dokładnie."
A te pieprzyki ciągle się odklejają, więc najbliżsi współpracownicy, ci co mu jednak uwierzyli, wolą trzymać go w ukryciu aż do otwarcia urn z głosami. Jeszcze by coś wypatrzyła ta małpa w czerwonym. Albo ten menel co mu spie*rzaj dziadu rzucił miłosiernie na Pradze, przyszedłby się radością jego trumny napawać i rozkminił by czaczę. Więc trumny nikt przezornie przed kamerami i gawiedzią nie otwierał. Pewności nie ma . Ponoć dwóch borowików otoczyło ciało kordonem i nie chcieli dopuścić do przewiezienia do Moskwy. Jakoby znaleźli go po cipie, jakim ochrona odróżniała, którego brata ma chronić. Bor zaprzeczył jakoby ten cip tam w ogóle istniał i był, czyli chyba znaleźli Jara. Tak się spieszyli zez transportem i pogrzebem, że nie czekali małżonkę i pozostałe ofiary. Od razu go cap w samolot, do pałacu, non stop czuwanie przy trumnach a potem ssruu na Wawel, gdzie w tri miga zamurowali pod konfidencjonalną opieką wdowy po papieżu. A ta tajemnicy dotrzymać potrafi, jak radziecki partyzant. Do tej pory nie wiadomo, kto kapował z Watykanu do STASI na Lolka. No, bo nikt mi nie wmówi, że on sam. Przecież nawet nasi weterani wywiadu PRL, gotowi są dolary przeciw orzechom za jego lojalność wobec Ludowej Ojczyzny stawiać. A może nawet odwrotnie jak mawia Bolek. C.d.n.
bóg jest oszustwem
|
|
| |  | 5 na 5 | Cieślański (994 punktów) | Pociąg i podmiana ? cz.III
Ludzie, otrząśnijcie się. Za prawdę powiadam Wam, nie liżcie cudzych ran, bo to nie higieniczne psychicznie. Nie liczcie na pana boga, bo ten mściwy pedofil, według legendy wykorzystujący stosunkowo młode Żydówki, mordujący własnego syna i zsyłający kataklizmy na Was z miłości do Was, nie istnieje na prawdę.
To nie prawda, że politycy sami sobie zasłużyli na swój los. Oni tam wleźli tam po naszych plecach. Nie musimy ich co prawda od razu i bez rozróżniania win wdeptywać w błoto gdy spadają na dół. Ale też nie zasługujemy na to aby spadając na dół te pacynki katokapitalizmu, bez mydła lokowały sobie nasze zakute łatwowierne pały we własnych odbytach. Bo wtedytrudno mieć oczy otwarte na rzeczywistość. Na przyjemność trzeba sobie zasłużyć. Unimil sobie życie. Przezorny zawsze ubezpieczony. Powiedziała zakonnica zakładając prezerwatywę na świecę. A potem starła się gorliwie z dwoma rosyjski żołnierzami na smoleńskim bagnie aby ukraść kawałek blachy z rozbitego samolotu jako relikwię na częstochowską sukienkę.
Mamy kapitalizm. Takie katastrofy dobry bóg, wszechmogący twórca dziurawych kondomów, zsyła nam w swej wspaniałomyślnej i nie ograniczonej dobroci aby na nich zarobić pieniądze Kto napisze najlepszy scenariusz filmu będzie sławny. Może nawet terroryści antyaborcyjni wykupią od niego konspekt kolejnej katastrofy liberalnej ekipy, za obietnice raju po samobójczej śmierci w piance plemnikobójczej. Do dzieła nienarodzeni i nie poczęci. A świstak siedzi i zawija w sreberka. Jakie życie kiedyś było piękne, gdy miałem 16 lat i jeszcze wierzyłem, że telewizja kłamie. PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
bóg jest oszustwem
|
|
 | 2 na 2 | Cieślański (994 punktów) | Ujarane urojenia? | > Jest jeszcze pociąg! Co z pociągiem ? Dlaczego nikt nie podejmuje wątku pociągu ? Kto decydował o liście pasażerów pociągu ?Słuchajcie! Powiadam jeszcze raz, bo nie zamierzam trzy razy powtarzać.  > Celny strzał. Trafił moim zdaniem w sedno. Ta teoria może być najsilniejszą hipotezą sPiSkowej wizji kaczystowskich dobrodziejów którzy wypłynęli z komuno-nacjonalistycznego bagna moczarów hoki poki padoki. Śmiech to zdrowie. Leczniczo po-rójmy więc dalej, jak te pracowite pszczółki. Rojenie zbiorowe nie wymaga większego mózgu niż mają te naiwne i słodko wyzyskiwane owady.Wydumana zamiana. Pociąg do komutacji ról między braćmi mógł być chyba od zawsze. I w dzieciństwie i na starość, kiedy ludzie dziecinnieją. Ponoć Lech boi się latania, ale ma za to kompensację braku odwagi pod postacią brawurowego pociągu do małpeczek. Nie lubi jakoby tylko tych w czerwonym i z mikrofonem. Jaro nie miał własnej, więc wybrał sentyment do miijaauu. Co prawda, te cizie też mają ogony, łażą po drzewach, extra wszystko wyliżą do czysta ale nie wiem jak u nich z pociągiem do bananów. A banan jest aseksualny, zdaniem kosmicznie neurotycznego Woody Al(i)ena. Może to dla tego Jarek państwa afrykańskie tak często wspominał w swych tyradach propagandowych? Na mój kartoflany nos archeolodzy powinni na miejscu kaczastrofy szukać kociej sierści aby wykryć przekręt polityczny z zamianką. Domniemywam, że fabuła Dr.Jekill i Mister Hide, to mogły być dwie bliźniaczo podobne osoby. A może te sporadyczne anty medialne wpadki i chamskie zachowania Lecha to w rzeczywistości były wyskoki podmienianego taktycznie Jarka? Przecież Lech nie zawsze jest w formie i wówczas po 10 minutach przemawiania zaczyna bełkotać. Poza tym miał połowicę i związane z tym obowiązki wymagające wypoczętego języka. W publicznych robotach zastępować mógł go zastępować z powodzeniem wyszczekany miłośnik kotów. Nikt by nie poznał, bo to normalka, że przed występem politykowi robi się makijaż. Charakterystyczne brodawki można przypudrować i nakleić sztuczne w odpowiednim miejscu. Pani Olejnik, wspominając swoje wywiadowcze sam na sam z Lechem plączącym język, wypyszczała wielokrotnie, że w jego zeznaniach bliźniacy wprost lubili zmieniać się rolami. Wszak każdy orze tak jak może. Oralnie, jako polityk Jaro na mównicy był bitniejszy od Lecha. Podmiana na wycieczkę do Katynia była jak najbardziej możliwa. Namówić braci, lub niepostrzeżenie podsunąć im pomysł by skłonić, na jeszcze jedną zamianę aktorską nie mogło być trudno. Poczciwość urojona. Przecież Lech był całkiem szarmanckim, kochającym media, normalnym chłopem. Miał babę, całkiem udanego dziecioka. Tolerancyjny matrymonialnie był ze względu na dwóch zięciów do jednej córki. Rydzyk mu żonę od czarownic przeznaczonych do eutanazji zwymyślał. Znaczy z religejną ciemnotą zez Torunia, to on nie był, tak jak genialny strateg Jarek, "za pan brat". Lech zdaje się, taktycznie był grzeczny i koncyliacyjny. Napastliwej i molestującej głowę państwa podchwytliwymi pytaniami red. Molejnice to przesłał na przeprosiny kwiatki, bo się nie mógł oprzeć. Czyż to nie dar boży, że przynajmniej, na doświadczeniach brata z kobietami, opierać się nie mógł i naprawiał po nim co się jeszcze dało naprawić? Nie chcący ujawniać się, ustosunkowani z Jarkiem sPiS'skowicze, twierdzą jednak, że z Moniką mógł rozmawiać wówczas K.ocijebus i dla tego doszło do gróźb i obelg wobec farbowanej blondynki. Brrr. Całkiem jak nie ciapły Lech. Jak Lech to usłyszał to się prawdopodobnie wystraszył, że się wyda nieregulaminowe zastępstwo i chlup małpkę w dziób. Własny ma się rozumieć. Bo on kobiety w nerwach by nie uderzył nawet kwiatkiem. Nie miał też zwyczaju zmuszać dam do alkoholu, bo jako prezydent, nadzwyczaj atrakcyjny seksualnie był z racji zajmowanego stanowiska. Nieprawdaż? Nad ranem prawdopodobnie go suszyło, być może po seksie, bo wino wzmaga chuci, więc mógł wypić wodę z wazonu, jak pułkownik Leonard Dowgird w Vabanku II. Przypuśćmy, teoretycznie, że tak było. Kto by tam, z ciepłego łóżeczka od ukochanej żony, telepał się 300 metrów po alka-prim do pałacowej kuchni? Przecież nawet specjaliści twierdzą, że odległość decyzyjna wynosiła tylko 200 metrów. Najskuteczniejsze są proste metody pod ręką. Jemu, w sprawach alk...owy nie był potrzebny, (jak temu hrabiemu z dowcipu), lokaj Józef, któremu trzeba pokazywać jak się trzyma świecę gdy jaśnie pani szczytuje. Nie było więc kogo z podręcznych borowików posłać po katzenkillera do apteczki. Bez wody bukiet schlag by trafił, a taki ładny, że szkoda było, bo by usechł. Więc Lech Aleksander wysłał go redaktorce blondynce aby posprzątać po niewyparzonej buzi bliźniaka. Zwłaszcza, że misja była tajna i wszystko co złe, we wrogich liberalnych mediach by poszło na konto drogiego prezydenta. Dla czego nie pojechał pociągiem? Kto namówił strachliwą, kilkudziesięcioletnią kaczkę do latania samolotem młodszym o kilkadziesiąt lat od niej samej? Czy dała się namówić, czy wolała zamienić się na parę godzin miejscami z miłośnikiem kotów. To musiał być sPiSek w samym pałacu prezydenckim. Tajne sprzysiężenie najbliższych zauszników prezydenta. Tak mi podpowiada na moje gumowe ucho moja domyślna skłonność do urojeń. Sam wiem, z własnego doświadczenia, że żonaty facet w depresji, nawet prezydent, nie byłby w stanie zerwać się tak rano na lotnisko. Spałby do południa przyduszony wczorajszym stresem oczekiwania na lot i występu publicznego na żywo. A jeszcze jakby po północy chlapnął małpkę na odstresowanie, aby móc wreszcie usnąć bez lęku? C.d.n. PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieslański
bóg jest oszustwem
|
|
|  | 1 na 1 | Cieślański (994 punktów) | Odp: Ujarane urojenia? | Ujarane urojenia cz.II
Co innego naelektryzowany kocią sierścią samotny kawaler, w maniakalnym uniesieniu zbawiania ojczyzny od wrogich układów. Taki to pewnie spakowany był już wieczorem i przez całą noc trenował przemówienie przed lustrem, nie czując zmęczenia. Wszak zbliżała się oficjalna kampania wyborów prezydenckich. Tam trzeba było nad tymi grobami zagrać na uczuciach narodowych, zawalczyć oralnie a nie łagodzić i nawiązywać internacjonalistyczne więzy przyjaźni z moskiewskimi władcami teczek KGB. Dogodzić językiem wyznawcom kato-nacjonalistycznej rusofobii elektoratu PiS. To nie mógł być czytany z kartki bełkot. Odpowiednio wymownej tyrady wyborczej zwiększającej szanse kandy-dada z PiS, mógł dokonać tylko nawiedzony fajter bez żony. Nawet przy zniczach nie liczący się z nikim i z niczym. On sam dałby się przekonać taką argumentacją. Przecież, po tym jak mu (w czasach świętości PC fundowanej za pieniądze ze wsi), wyciągnięto lojalkę, potem ją unieważniono a następnie wmówiono mu,że jest geniuszem gry politycznej, był zdolny do wszystkiego co łechtałoby jego samotne poczucie wyjątkowości.
Ponoć na miejscu kaczastrofy dwóch borowików, nadludzkim wysiłkiem, z pełnym poświęceniem, otoczyło najwyższe, (pardon za lapsus) ciało w IV Republic of Potatoe, kordonem i nie chcieli dopuścić do przewiezienia zwłok do Moskwy w celu identyfikacji. Dlaczego? Przecież DNA mają takie same? Może miał ślady kocich pazurów na plecach? Gazeta religejnego Rzy*zyka sugeruje, że jakoby znaleźli go po cipie, jakim ochrona odróżniała, którego brata ma chronić. Bor zaprzeczył jakoby ten cip tam w ogóle istniał i był. Czyli w świetle tych oświadczeń chyba jednak, w pobliżu tego jaru, mylącego wysokościomierze na podejściu do pasa, znaleźli Jara a nie zimnego Lecha. W przeciwnym wypadku ochronili by go przed wypadkiem. Natychmiastowy transport zwłok, brak otwarcia trumny,ekspresowe zamurowanie w przedsionku krypty Piłsudskiego. A któremuż to z braci, bardziej wydawało się, że jest sobowtórnikiem tego austriackiego szpiega i mitomana własnej wielkości strategicznej? Osobiście nie wiem, nie jestem puł-tuskim profesorem marszałkologii. Ale mnie się wydaje... No, tak... Znów Mnie się zdaje, że jestem pro-rockiem Jerzusiem, po łacinie: pro-annual Jazzus.
Nawet bzdurna teoria, że miałby to być tajny być zamach w dobrej wierze, stęsknionych koryta władzi sPiSkowców ma szanse powodzenia w postżaljobnym nastroju wyborczego nawiedzenia. To otoczenie prezydenta, doradcy. służby, ochrona (z reguły funkcjonowania i wyboru na stolec), rządzi prezydentem dla otrzymania własnych posad a nie odwrotnie. I w USA, gdzie nakręcono na ten temat kilkadziesiąt filmów, i w jego satelitach politycznych.
Otoczenie urzędnicze prezydenta Kwaśniewskiego, widząc zbliżający się koniec drugiej kadencji, też na 2 lata wcześniej próbowało przejąć władzę w SLD. Doprowadzili, więc do fatalnego w skutkach rozłamu na przegraną z czasem opcję Borowskiego. Jak się nie udało w sondażach, to pozostali przy starej partii odżegnując się od porzuconego rozłamowca. Jakby na złość zwolennikom pojednania i zjednoczenia Lewicy,trzeba trafu, że śmigłowiec z konkurencyjnym Millerem też miał czelność spaść tuż niedaleko lotniska. Tylko, że Miller miał twardą pupę i doświadczonych pilotów, których żaden głupek z cywilnego nadzoru armii, z powodu historii nie odmładzał na siłę. Wszyscy przeżyli.
Czy ten pan działający przy prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim nie jest ojcem zięcia Lecha Aleksandra? Nie? Nie szkodzi. To się dorobi legendę. Przynajmniej nazwiska podobne, więc nadają się do manipulacyjnego kojarzenia sPiSkowych faktów i mitów. A jak to ładnie brzmi: "Te same metody, ci sami ludzie." Wszystkiemu winna komunia i zklęnieni ministranci. Przecież ten Kwaśniewski i Kaczyński, (nomen omen, nazwisko zaczyna im się na K.) to oni nawet razem Aleksander na imię mają. No, i studiowali chyba razem w tym czasie? Układ jak ta lala.
Z drugiej strony patrząc, taki stary kawaler jak Jaro, w ustosunkowanej rodzinie prominenckiej jest jak zaraza. Do wszystkiego się wtrąca. Roznosi kocią sierść po kanapach i fotelach. Nic mu się nie podoba. Wszędzie widzi wrogi układ. Swoimi wybrykami nie pozwala nikomu na zachowania koncyliacyjne i zdroworozsądkową współpracę międzynarodową z panami tego świata. Jątrzy i zraża. Może nawet czepia się nowego zięcia i wnuczki, która ma dziadka z PZPR i SLD?
Polityka z rodziną to przynajmniej można zastraszyć i sterować nim w miarę wygodnie. A taki samotny, bezżenny, bezdzietny Aucham Łom, to po prostu na złom, do likwidacji. Dla służb, jako marionetka jest nie przydatny, bo jest niekontrolowalny i nieprzewidywalny. Szkodnik polityczny i już. Polityka to biznes a nie klinika psychiatryczna. Tu się zawija rękawy do łokcia a nie na plecy i trzepie kasę a nie kapucyna. Co innego Lech. Prze-tresowany w NIK przez moczar'owskich spadochroniarzy z gomułkowskiego MSW. Mianował znajomych z gdańskiej kancelarii prawnej. Nawet Kaczmarka, któren broniąc własnej reputacji, ujawniał śmiertelnie skuteczne prowokacje polityczne brata i jego rozmodliszkowane koalicjantożerstwo.
A więc mamy kompletny kompleksowy komplet urojeniowy: służby, biznes i wkurzona rodzinka. Może ten pan historyk co ostatnio rozszyfrował w TVN zagadkę katastrofy gibraltarskiej gen. Sikorskiego, wziąłby w obroty smoleński wypadek? C.d.n. PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieslański
bóg jest oszustwem
|
|
| |  | 2 na 2 | Cieślański (994 punktów) | Ujarane urojenia cz.II
Popsycholofilozofizujmy teoretycznie.(A Fuj. Spróbójcie tę propozycję szczerej urojeniowo dyskusji szybko wymówić na głos.Z samej natury głośni, dostęp surowo wzbroniony.) Na drugą kadencję Lecha jako Lecha nikt by nie wybrał. Za bardzo się kojarzy z obciachem. Jarka Kocińskiego, jako brata i prezesa żyjącego byłego prezydenta Lecha Aleksandra, też nie. Przegrany polityk, prezes Jarosław, po tym jak na własne widzimisię utracił wszechwładzę PiS przez zniszczenie koalicji i idiotycznie przedwczesne, przegrane wybory, nie ma wzięcia przy urnach... Wszyscy prawicowi analizatorzy i lizusy po cichu pytają :"w czym Jaro się różni od Bolka, który siekierą rozwalił monolit hegemoni solidarnościowej i odbudowy-wał lewą nogę. Wałów to nam potrzeba przeciwpowodziowych. Politycy mają być rozsądni i lojalni wobec tych co ich wybrali na przywódców.
Ale Lecha, jako Jarka w żałobie po Lechu, naród kato-nacjonalizm'stycznych oszołomów, może chcieć pocieszyć. Wszak, niby ten sam z pyska ale choć energią wojny za wiarę tryska. Z takiego numeru może wyjść mistrzostwo świata wyborczego PiaRu. Dla przyzwyczajonych do czerpania profitów władzy, odciętych od koryta, towarzyszy partyjnych Jarka to kusząca opcja do zamiany ról mającej na celu usunąć bezżennego prezesa, geniusza klęski politycznej na własne życzenie. Taborety urzędnicze na następne 5 lat warto by przy tyłkach utrzymać. Nawet jeśli przez konfidencjonalną podmianę taboretów głównych , jeden pójdzie na straty. W takiej sytuacji, to ludzie złączeni wspólnotą interesów rozumieją się bez słów. Nawet nic nie można podsłuchać ani nagrać.
Zdziwaczałemu stryjkowi, co to w dodatku, według ministra Jasińskiego, podobno nigdy do baby zainteresowania nie wykazywał, nikt normalny by nie zechciał pomagać w wyborach prezydenckich. Ale jakby wtajemniczeni powinowaci wiedzieli, że Jarek to w rzeczywistości podmieniony Lech, to już była by inna bajka.
Kompleks Edypa wyklucza z głosowania "za" spory odsetek synów prezydenckich. Dlatego statystycznie mniej niż drugi potomek prominencki, zagłosuje na ojca, aby zachować aurę i powinowaty dostęp do przywilejów władzy. Bo w rodzinach prominenckich, dzięki nabytemu przez zapładniającego samca poczuciu własnej wartości i pewności siebie jaką daje władza, rodzi się więcej chłopców niż dziewczynek.
Notabene, w świetle tej teorii Aleksander wszystkich Polaków oraz Lech Aleksander w trakcie poczynania córek prominentami nie byli. A przynajmniej nie odczuwali w młodości swego prominenctwa, z racji pochodzenia inteligenckiego. Chyba mieli wyższy poziom aspiracji w odniesieniu do statusu własnych rodziców. W czasie młodzieńczej nauki szkolnej i studenckiej trudno nawet marzyć, że się już jest spełnionym ministrem lub prezydentem. No, chyba, że się jest posłanką z samejbrony, z kurwikami w oczach i lubi seks jak koń owies, przed maturą. W realnym socjalizmie, wywyższanie inteligentów dodatkowo zwalczał Gomółka. Natomiast chłopo-robotnik potęgą był i basta. Lech stoczniowiec w kontaktach intymnych z połowicą prominentny był ino we w połowie, patrząc na jego dorobek rozrodowy. No, ale on startował od zera, z rodziny chłopskiej, ze wsi zabitej dechami, więc każde wywyższenie dowartościowywało go szalenie i czyniło bardziej męskim, chłopco-poczynalnym, jego nasienie.
Kompleks Elektry mógłby natomiast córkom złagodzić ból po stracie matki i zachęcić do poparcia w wyborach ojca zakamuflowanego pod imieniem brata bliźniaka. Danka Bolechowo żyje to i córki chyba, po Freudowsku z zazdrości o matkę-rywalkę, na elektyka jako pierwszego i najważniejszego mężczyznę w życiu, raczej też nie głosują. Może stąd Wałęsa stale miewa 0,001% w kolejnych wyborach?
Podejrzewam, że Lech Aleksander przeżył i teraz udaje Jarka w żałobie. To by tłumaczyło moją podświadomą, nie wytłumaczalną fizycznie radość z kaczastrofy pod Smoleńskiem. Pewnie mam moce jakieś, czy cóś. Jak sobie ubzduram, że mi się coś nie uda,to zaraz mam tak samo nie udane, jak dajmy na to paprodacy zdziwiszony plan szybkiej beatyfikacji Lolka Wojtyłły.
Lech jest mocny medialnie i ma wyrobioną markę w świecie. Stąd mam do tego imienia sentyment. No, bo czy ktoś słyszał o dobrym piwie marki Jarosław? Piwa co prawda nie robi się ani z kartofli, ani z chmielu, tylko ze zboża. Ale po wejściu do UE wszystko jest możliwe, nawet dżem z marchwi. No to mamy co mamy. Spiskowe omamy. Kaczyńscy sami nam piwa naważyli swymi zachowaniami wobec armii i pilotów. A PiS sprytnie, jak cwany sklepikarz serwuje je nam jako piwo wyborcze pod tą świetną brow-marką. PZRD, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
bóg jest oszustwem
|
|
 | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | |
|
2 na 2 | Medieval (3004 punktów) | Ojciec Dyrektor Rektor Doktor Tadeusz Rydzyk - 10.05.2010r. "- Dowiedziałem się, że na drugi dzień, tuż po tej tragedii, która jest dla mnie podejrzana. Coraz więcej słyszę i czytam, wprost mówią, że to było zaplanowane. Tak czytam i to nie mówią ludzie niemądrzy. Całe to badanie tej sprawy, to widać, że nie ma woli wyjaśnienia, jakby to było zamierzone. Jeżeli nie zamierzone, to przez zaniedbania świadome i przez to co robili, to jest winien ten rząd temu co się stało na czele z premierem i kandydatem na prezydenta. - Co tu dużo mówić. Nie bójmy się, mówmy i wiedzmy co jest. To jest dramat niesamowity, jak fantastycznych ludzi straciliśmy, m.in. planowanych do NATO, generał Gągor chyba i inni. Może komuś było na rękę, ...żeby właśnie ci ludzie zniknęli. Ale na drugi dzień, w każdym razie tuż po tym dramacie pełniący obowiązki podpisał, tak słyszałem jakąś ustawę, dzięki której - albo to nie dzięki, tylko dramat - chyba 17 strategicznych firm polskich poszło, strategicznych dla Polski. Prezydent Kaczyński nie chciał tego podpisać. - Oczywiście o IPN-ie również - wtrącił o. Piotr Andrukiewicz. - A, IPN, tak. To jest bardzo jasne, IPN i generał Jaruzelski, to widać kto to jest, co robią, prawda? Stare wraca. Obawiam się, że młodzież tego nie zrozumie, bardzo się boję, że będzie wmanipulowana, bo młodzież patrzy na ideały, jakoś wierzy szybko itd."  Trzeba iść głosować
|
|
 | 1 na 1 | immune.ltd (1783 punktów) | Proszę sobie wyobrazić, że na lekcjach religii księża, katechetki i zakonnice mowią coraz głośniej o tym, że to było zaplanowane ! A ludziska słuchają i przytakują - koszmar !!!
|
|
5 na 5 | Cieślański (994 punktów) | >"Tragedia smoleńska to nie przypadek. Winny liberalizm" Tak to moja wina. Cz.I Nie płakałem po papieżu. Moje wino, moje wino, moje bardzo słodkie wino. Dzięki diecie na dobry humor i terapii SRRI cieszyła mnie każda zmiana na lepsze. Pomimo, że wraz ze zgonem Lolka, na ulicy JP2 (dawniej 1Maja) w Garwolinie wycięto w pień wszystkie stare drzewa, widziałem przyszłość świata i ojczyzny kolorowo. Dzięki bogu, szczątkowa ilość rocznicowych zniczy, wskazywał na to, że po wejściu do UE rodacy normalnieją i nabierają zdrowej tężyzny psychicznej. Bolek osiągał 0.0001% w sondażach. Niestety, latoś srodze się zawiodłem na narodzie. Potwierdził to kamermistyczny horror Stalinkiewicz i Powieprzalskiego dokumentujący przewlekły charakter narodowego odlotu stadnego.
Jednak jarodowa żajoba po panu K. nie spłynęła po mnie jak po kaczce. Na tydzień przed feralnym hitem medialnym stała się rzecz straszna. Skończył mi się prozak. Poziom serotoniny w moich synapsach poleciał na mordę w dół. Nastrój normalności też. Nareszcie pośród żałobnych histeryków poczułem się jak wśród swoich rodaków. Jednoczyłem się z nimi z godziny na godzinę. Stany lękowe, spiskowe widzenie świata, zgroza, płaczliwość, bredzenie kato-narodowe, urojenia, poczucie misji, chęć zbawiania świata, potworne sny katastroficzne, doznały remisji i stały się sensem mego istnienia. Wszystko zaczęło mi się kojarzyć ze wszystkim. Po prostu dwubiegunowo afektywna i destrukcyjna wena tfurcza wlewała się we mnie wszystkimi otworami puszek od piwa.
I już nic nie było jak dawniej. A dokładniej wszystko przestało mnie cieszyć. Co prawda po zimnym Lechu, też łez nie roniłem, wartko pocieszyłem się Warką. Teraz wiem, dzięki publicznej 1TVParanoja, że to nie modne w papalandzie. Podobno nawet wstyd się przyznawać. Ale na swoje usprawiedliwienie powiem jedno. Żal mi było Ludzi, co zginęli w tej katastrofie nie z własnej winy, a przez uprzejmość, kurtuazję, poczucie obowiązku i przyzwoitości, wiarę w ideały i w obietnice polityków.
Moja wina. Pan prezydent, wbrew sugestiom wrednych mediów, nie był bezpośrednim sprawcą tragedii ok. 100 osób. Najprawdopodobniej to głównie przeze moje medytacje kaczastrofa uszczęśliwiła przeciwników politycznych PiS. Nie będę przepraszał, bo to już nic nie zmieni. Byłem wówczas pod wpływem liberalnej kampanii medialnej mającej wyleczyć uwielbienie narodu do naszego kochanego prezydenta. Czułem w sobie moce Kaszpirowskiego. Postanowiłem działać niezwłocznie i niekonwencjonalnie: Adin, dwa, tri, czietyrie, ...
Chyba zaczęło się od incydentu gruzińskiego, czyli PiSdzielnego wygłupu z ryzykownym przelotem do Tbilisi.. Może ktoś nie wierzy ale ja naprawdę na długo przed smoleńską tragedią, życzyłem panu prezydentowi katastrofy lotniczej. Tak , tak było. A dokładniej, gdy po pamiętnym incydencie podczas lotu do Gruzji, PiSlizusy pilotów wojskowych wyzywali od tchórzy i ciągali po prokuraturach. I przyznaję ze skruchą że, nie nazywałem wówczas denata Naszym Ukochanym Panem Prezydentem, lecz postponowałem słowami ogólnie uznawanymi za mało parlamentarne. Wówczas, czyli w czasie mych modłów proszebnych o interwencję boską w intencji przykładnej katastrofy prezydenckiej ekipy.
Wygląda na to, że roztrzęsiona ręka sprawiedliwości bożej wysłuchała mych złorzeczących błagań nazbyt gorliwie. Wybaczmy jej. W tak dostojnym wieku to nawet chirurg potrafi, zamiast złośliwej kurzajki na pępku, wyciąć wszystkie sprawiedliwe podroby. A może, o boże, też jej się prozak skończył? C.d.n. PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Winny C.
bóg jest oszustwem
|
|
 | 5 na 5 | Cieślański (994 punktów) | >>"Tragedia smoleńska to nie przypadek. Winny liberalizm" To moja wina Cz.II Z braku prozaku, czułem rosnącą rządzę mordu i wypyszczałem ją wokół siebie na całą podchmieloną mordę. Aby zwiększyć niszczycielską siłę rażenia mych medytacji transcendent'ystycznych myślałem i wizualizowałem w onym czasie tak aż zęby bolały: - prawdopodobieństwo nieszczęśliwego wypadku jest obiecująco akuratne, - jak się mi spełni będę się czuł spełnionym prorokiem, - a jak tak, to pewnikiem, za jedną razom trafię i kulminacje w totolotka, - nikomu nie powiem, bo szczęście najsłodziej przeżywać w samotności, - zwłaszcza tym hienom z agencji komorniczej, - wszyscy piszą, że samoloty do kitu są, więc Szanse spełnienia rosną, - po dojściu do władzy Kaczyńscy pousuwali doświadczonych, lecz niesłusznych historycznie dowódców, Jeszcze lepiej, - obsadzili jednostki młodymi lub zaangażowanymi klenczonami, ktoś w końcu przychyli się kolejnej ryzykownej zachciance zwierzchnika sił zbrojnych, No cacy, - wcześniejszy upadek Iskry we mgle, na 11 listopada potwierdzał takie tendencje, - we wrogich mu liberalnych mediach traktują, że Lech strachliwy jest i popija w samolocie, - a wiadomo, po kielichu to samosierra, nomen omen, wisi w powietrzu, więc będzie brawurowo naciskał aby zadać kłam, -Ciepło, - już nawet raz objawił szaloną odwagę, że jakby co, to Putinowi mordę by obił, nie bacząc na czarny pas, Gieroj, - potem platformersi zaczęli rozp..reformować armię, Nadzieja kocha swoje dzieci, - wypadek Casa, tyż we mgle a potem bojowego Mi8, zdawał się potwierdzać pobożne kalkulacje, - wszak wracali z konferencji bezpieczeństwa lotów, Znak opatrzność, jak nic, - w ramach działań antykryzysowych Tusku rozszabrował budżet armii, Bóg najpierw karze odebraniem rozumu, - znajomi z jednostek łkali, że z braku kasy szkolenie szwankuje, braki w sprzęcie, itp., - zapowiadało się coraz lepiej, czułem płomienną aurę nad głową, - Piać, Szieść...Wasze głaza oczień cijażołyje, - coraz częściej , gdy budziło mnie to k****sko przydługie bicie dzwonów o 6 rano zastanawiałem się czy to już, I popijałem Królewskie od pana Zygmunta z Krakowa, - stąd nabrałem pewności, że tuż, tuż, słowo ciałem musi stać się w godzinach rannych, wiadomo mglista widoczność, kortykosteroidy generują skłonność do ryzyka i porywczość, pośpiech, kac, itd. - prezydent zabierze tylko swoich najwierniejszych wiernych, - nikt przypadkowy nie zginie, sami wybrani, Bo któż obcy, z takim bucem chciał lecieć, - ani chybi będą na pokładzie wszyscy ci co pluli na pilotów dbających o bezpieczeństwo pasażerów, Same najprzedniejsze PiSiory, - platforma w sondażach wreszcie straci rację hegemona jako przeciwwagi dla durnoty PiS, - kiedy pałacowi pajacowali w kwestii Putina w Katyniu, czułem jak aura przeszła mi w aureolę. - na wszelkij słuczaj wypełniłem kupon totolotka, - Adinadcać, dwienadcać, .... jiiiieeeep! Oh, my dodge.
Teraz wiem że byłem w mylnym błędzie.
Kiedy wreszcie pierdykło zapomniałem ze szczęścia skoczyć do kolektury. No i z kulminacją nie koniungowało. Teraz już po ptokach. Tydzień żałoby, poczucie winy, solidarny żal, zupełnie pogrzebały mą wiarę w słuszność sprawczej siły własnych proroctw. Znów będę musiał pety i puszki po koszach zbierać. Dla tego kurczę nie lubię polityki i religii. Kupę obiecuje i kupę daje. A papierzu toalietovoho, niet. Jak zwykle, niby pan bóg wysłuchał ale znów mnie na kasie wydmuchał. A Kasia nie daje, bo mi nie staje. Wszystko wokół się wali, drzewa, samoloty, budżety, tylko ja nie. Jak pech to pech. Nic dziwnego, że wydymani łatwowierni wierni co roku, mojego imiennika, Jerzusia bez gaci, szlachtują ćwiekami do żydowskiej szubienicy. Zasłużył. Ja też go olałem i przechodzę od dzisiaj na ateizm. Bo zdrowszy na nerwy od katokonserwy.
Ps. Droga młodzieży bierzcie ze mnie przykład. Ja zagłosuję na Jara. To będzie moja rekompensata za brata. Może z wdzięczności, moim głosem wybrany, zniesie zakaz posiadania marrychuany. PZDR,Jerzuś Jerzegosyn Winny C.
|
|
| immune.ltd (1783 punktów) | > "Tragedia smoleńska to nie przypadek. Winny liberalizm" I tak dalej:> wiadomosci(*)ypadek__Winny_liberalizm_.html> W skrócie autor próbuje przeprowadzić rozumowanie które polega na tym: prezydent z premierem> prezentują inne wizje Polski (katolicko-narodowa vs neosocjalistyczno-liberalna) => (1) zatem muszą> lecieć na osobne uroczystości osobnymi samolotami => (2) jakby lecieli tym samym, to by ten drugi> nie spadł, zatem jest to wina premiera i jego poglądów.> Jakoś nie potrafię zrozumieć toku myślenia autora, ale być może dla profesora filozofii niektóre> rzeczy których ja nie widzę są po prostu oczywistą oczywistością. W świecie często członkowie rządu> niezbyt za sobą przepadają, ale najczęściej nie przeszkadza im to we wspólnym reprezentowaniu> swojego kraju, zwłaszcza przy okazjach naprawdę czysto reprezentacyjnych. U nas jakoś jest inaczej,> i znów trudno powiedzieć mi czemu tak jest i czemu autor uważa to za rzecz oczywistą, niemniej jeśli> ktoś był odpowiedzialny za taki stan rzeczy to raczej śp. prezydent niż premier.> Kompletnie nie rozumiem też drugiej implikacji. Wychodzi z tego że gdyby tragedia zdarzyła się parę> dni wcześniej kiedy na uroczystości leciał premier, to winnymi takiego stanu rzeczy powinni być> prezydent i jego narodowo-katolicki światopogląd, ale mogę się założyć że w takim wypadku nawet> profesor filozofii prawa katolickiego dostrzegłby absurdalność tego typu pseudorozumowania.> No i na ostatek. Przyzwyczaiłem się do różnego typu dziwacznych wyjaśnień i teorii spiskowych> dotyczących rozmaitych spraw, więc dziwi mnie tutaj nie sama jej absurdalność (bywały gorsze), ile> osoba która wypowiada się na ten temat i najwyraźniej się tego nie wstydzi, gorzej, po prostu nie> zauważa jakie głupoty płyną jej z otworu gębowego. Gdyby to był pan Zdzisiu spod budki z piwem> wszystko byłoby OK... ale to jest do cholery PROFESOR i to do tego FILOZOFII PRAWA, czyli facet> który powinien mieć coś wspólnego z logiką i regułami rozumowania. No chyba że fakt że jest> profesorem filozofii został całkowicie zniwelowany tym że jest to filozofia prawa KATOLICKIEGO.> Od pierwszych dni zaczynały się już pojawiać niebezpieczne interpretacje i odrazu alarmowałem. Dziś media same się zaplątały w swych interpretacjach i czynnym wsparciu a wycofać im się jest trudno i niezręcznie. Czuję duży niesmak jak oglądam tv w tej sprawie
|
|
 | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | § 14. 3. Cytujmy jedynie krótkie fragmenty, mające przypomnieć, o co chodziło w cytowanej wypowiedzi.
|
|
2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > "Tragedia smoleńska to nie przypadek. Winny liberalizm" I tak dalej:> wiadomosci(*)ypadek__Winny_liberalizm_.htmlJuż nie  . Wedle najnowszego Odczytania Znaków to wcale nie: Cytat:tragedia smoleńska wyrasta z klimatu z jednej strony radykalnego liberalizmu, a z drugiej strony nie mniej radykalnego socjalistyczno-komunistycznego kolektywizmu. Tragedia w tym wymiarze bez istnienia tych ideologii byłaby nie do pomyślenia, po prostu by się nie wydarzyła. tylko to Łaska Boska była: Cytat:W sytuacji zaskoczenia i bezradności wobec ogromu bólu i strat okazało się, że językiem, którym można jakoś odnieść się do niewyobrażalnej tragedii, jest modlitwa i milczenie. Modlitwa utkana z prostych zdrowasiek. To ona pojawiła się jako odruch tłumionego ducha, którym Polacy zwrócili się spontanicznie w kierunku Tego, który jest; który jest Stwórcą Wszechświata i Panem dziejów. Trzeba zachować to narodowe przebudzenie, bo ono zostało nam dane jako łaska ku przestrodze, na przyszłość. Trzeba o nim pamiętać. Hmmm...  Przyznać trzeba, że jedno w tej Łasce może ciut zaniepokoić pozostałego (na razie???) bliźniaka: Cytat:Trzeba do niego wracać.  Całość tutaj. Warto  . www.racjonalista.pl/forum.php/s,327466#w327989
|
|
1 na 1 | Cieślański (994 punktów) | Tajemnica Katzyńska | Tajemnica Katzyńska cz.I Czy Jacek, to Placek? Dziennikarze nie mogą wyjść z podziwu nad niesamowitą odmianą mentalną prezesa Jacka. Część publicystów przestrzega przed popadaniem w łatwowierny zachwyt. Nagła, nie spodziewana transformacja osobowości, drapieżnego poszukiwacza układu, zdaje się im podejrzana. Proponują dla pewności zaczekać trzy lata, aż nabierze mocy, wiary i godności, pokojowy imidż plackowego brata. Imputują jakiś podejrzany podstęp wyborczy. Tylko retraktor Ósemka, big PiS'mack prokaczgandy, bałwanek (8)dziamgikarstwa, (∞  nieskończoność naiwnej otyłości trzyma jako taki poziom. Przykro mu jest, że reszta może domagać się od Jacka, o zgrozo!, jeszcze przeprosin za IV Potatoe Republic. A może redaktory coś wiedzą i kryją przed narodem, bo im tak bogaciej w kraju mlekiem i miodem? Przecież to żerowanie na trumnie Placka tak fajnie sprzedaje się w mediach, bo tłumnie. Niemożebnie upraszcza nomenklaturę politycznych podziałów społeczeństwa. Jedna czwarta wyborców zaprawdę wzruszona na cacy to pafdziwy rojacy. Druga ćwierć to zaiste wnuki z wermahtu, bo dyskontują plackowatą śmierć. Elektoratu pozostała połowa trzeźwo wybory olewa i wszelkich polityków wysyła na drzewa. Jedni chcą perfidnie zdemaskować Placka jako zabójcę idiotę ksenofobicznego. Drudzy pragną w nim wspominać doskonałość, cnotę, wręcz beatyfikować jak papę dwugiego. W dodatku sztab wyborczy Potatoe Simpatics hamuje Jacka przed występami na żywo, w świetle fleszy reporterskich i halogenów kamer telewizyjnych. Ponoć dla tego aby nie zepsuł strategi wyborczej. Trudno więc gościa przepytać, przyprzeć do muru, obmacać co kryje pod maską pudru, sprawdzić na żywo w dynamicznej wymianie zdań wiarygodność cudownego speaceyfienia charakteru. Do większości, ten prosty argument pasuje jak ulał do wypracowanej w ciągu ostatnich kilku lat liberalnej legendy antyjackowej. Famy głoszącej jakoby tyrady Jacka zniechęcały wyborców do jego partii. Że, nie pokazują słodkiego kandydata na żywo aby nie poszedł na niezrównoważony emocjonalnie żywioł. By nie spartaczył dwulicowego planu promocji idola ksenofobicznej dewocji. Niestety, w obcowaniu z doskonałością moralną Potatoe Simpatics, jak dowodzi historia, doputy jest pięknie doputy kondom wiary nie pęknie. A może ukrywanie kandydata ma po prostu uniemożliwić rozpoznanie oszustwa wyborczego, czyli Placka w marynarkach nie żywego Jacka? Przecież Jaco permanentnie był kryty od czasu ostatniej klęski wyborczej. Zawczasu mało kto go widywał. Może ten "zabójczy numer" z zamianą katzyńską był szykowany od dawna , przez zwolenników zmian na młodsze w Potatoe Simpatics? Sprawdzamy pokera. Każden kandydat na bredzidenta, nawet najbardziej durny wie, że dla zjednania wyborców sam też osobiście powinien udać się do urny. Apeluję do szanownej Komisji Wyborczej aby przed wydaniem karty do głosowania, pan Jacek, jeśli jakimś cudem jest tym za kogo się podaje, zweryfikował się w sposób jawnie oczywisty i okazał przed komisją swój własny dowód osobisty. Bo, ten dokument tożsamości pana bredzidenta Placka, jakoby był został zniszczony z przyczyny powodu ostatniej żałoby narodu... Powinni być przy tej weryfikacji dziennikarze NIEzależnych mediów, standardowy zestaw pampersów, medykamenty przeciw biegunce. Na wszelki wypadek; prokurator, komplet ornitologicznych obrączek, więźniarka z konwojem. Stosowne organy należy uprzedzić, zgodnie z przyjętymi procedurami, że jeden z braci miał mały pistolecik, który szczelał ślepakami. Czyli Erka z ratunkowym zestawem małpeczek w odwodzie konieczna. Czy, aby ta cała awantura o katastroficzne pozostałości wypadku i wyprawa archeologów, nie miała na celu odnalezienia Jackowego dokumentu tożsamości w celu fałszywego okazania podczas głosowania przez Placka? Może nie? Jeśli tak, to dzięki bogu, nie ma powodów, aby podejrzewać , że Jacek lecąc na cmentarz zamiast Placka, popełnił z bratem również przestępstwo jednodniowej zamiany osobistych dowodów. Bo, w przeciwnym razie oznaczało by to symptomatycznie, że jeden z nich spodziewał się katastrofy, względnie niespodziewanej rosyjskiej kontroli granicznej. Wszak wszyscy mali rusofobi obowiązkowo znali, ten świadczący o skrupulatnym dążeniu do prawdy, służb radzieckich stereotypowy rym; Wierim no prawierim. Więc się podwójnie zabezpieczali. To byłby zaprawdę popiepszalski skandal polityczny na miarę stulecia. Skandal i sPiSek naszego kato-konserwatyzmu nacjonalistycznego. Albo jak, kto woli intryga parafialnej masonerii chłopskich komuno-nacjonalistów generała Moczara. Bo, tak po prawdzie mówiąc, sprawiedliwie trza przyznać, że to jedno i to samo, Wojtyłły ojczyzna. Wielu z nich po utracie stanowisk, w raz z odsunięciem ekipy Władysława Gomółki, od sterów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stało się cichymi opozycjonistami dekady Gierka. Wodzirejami zoolidarności. Szcztuhrami podziemia de'moczar'tycznego. Scenarżymstami przemian ustrojowych. Reżymserami akcji strajkowych. Doradcami biskupów, których wcześniej werbowali do obrony socjalizmu w zamian za paszporty do Watykanu. Większość chłopo-robotników, którzy z PPR'owskiej partyzantki po wyzwoleniu z pod okupacji hitlerowskiej szli na ministerialne stanowiska, była jak najbardziej wierząca w pana boga. Łącznie z prezydentem Bolesławem Bierutem oficjalnie uczestniczącym w nabożeństwach państwowych. Też, nomen omen, zmarło mu się w Rosji. Nota bene, zdrobnienie od Bolesława to Bolek. Tymczasem histerycy, z watachy Potatoe Simpatics, twierdzą, ex kaczedra, że naczalstwo Kommitieta Gosudarstwiennoj Biezopasnosti, tym sposobem wycofywało z Polski zużytych agentów, w ramach centralnie sterowanej głasnosti. A zaliż bezmyślność ziemniaczana to to jest, czy utrata instynktu samozachowawczego? Obawiam się, (bom z doświadczenia już nie młody), że w tym kaczystowskim szaleństwie chyba jednak nie ma żadnej metody. C.d.n.
bóg jest oszustwem
|
|
 | 1 na 1 | Cieślański (994 punktów) | Odp: Tajemnica Katzyńska | Tajemnica Katzyńska cz.II Tłumy wielbicieli obu braci tłumnie domagają się ujawnienia, domniemanie skrywanej, najprawdziwszej prawdy o katastrofie. Dla wielu obserwatorów sceny politycznej, socjologów, psychiatrów i terapeutów, to normalny objaw paranoiczno-urojeniowych zachowań fanatyków konserwatywnego kato-nacjonalizmu. Podobno w ten sposób ludzie łatwo wierni reagują w stresie po utracie idola.
Ale może oni po prostu mają rację, że media zafundowały nam w związku z kaczastrofą koszmarną mistyfikację? Instynktownie czują przekręt. Głos boga podpowiada im: "nie wierzcie w to co widzicie i słyszycie albowiem tylko Jam jest Prawdą. Może błądzą po omacku szukając nie tam gdzie trzeba, jak Żydzi MouseJasia, jak owce fasolę w stogu siana? I nie wiedzą na czym polega myk. Bo fałsz jest nie w przyczynie lecz w skutku tragedii. Że może mój boże Placek Alesandau nie zginął w katastrofie, lecz jego brat bliźniak? Że prawda być może szokująca obawa, że obecny kandydat to Placek skrywany postacią Jacka?
Fanatycy zawsze oczekują cudu zmartwychwstania. Patrzą i nie widzą. Widzą, co chcieli by ujrzeć. Słyszą co słusznem jem siem zdaje a czego pragną usłyszeć za prawdę. Jak Placek jako Jacek wygra powtórnie wybory wyznawcy uwierzą w jego zmartwychwstanie. Tak jak fani rockowi Jacksona i Presley'a. Zwycięzcy nie będą sądzić, bo on ich wyniesie z żałoby. Co innego teraz, przed wyborami. Mogli by się poczuć oszukani, obrócić złość przeciw, w'atache Potatoe Simpatics. Zagłosować na liberałów.
Spróbujcie tę cudowną tajemnicę rozpowszechnić w dominujących mediach. Napotkacie na ścianę cenzury wyborczej. Tak samo było z poprzednim zbawicielem. Odgórnie i admin'ostracyjnie tajono go, kamuflowano rzekomo męczeńską śmiercią, cenzurowano jego pociąg do wina i umiłowanie młodych pyzatych uczniów płci męskiej. Taktycznie przemilczywano, by oddolnie tworzyć mu bardziej legalną legendę. Skrywano, aby naturalniej, wiarygodniej zapadł w serca i umysły warstw niższych a licznych, zniewolonych przez Rzym narodów . Czyż nie podobnie może być w ziemniaczanym zadupiu cudu nad Wisłą, gdzie wszystkie świnie nigdy nie mogły pogodzić się przy jednym korycie?
Pytajcie, jak nie wierzycie, kacolików dla których niskoprocentowe napoje wyskokowe sakramentem świetnym są i basta. Bóg jest, lecz go nie widać i nie można zobaczyć. Z piwem Lech jest podobnie a nawet tak samo. Można go reklamować tylko wtedy gdy oglądalność największych smakoszy piwa (czytaj nieletnich) jest zerowa, czyli nocą. Lecz on jest wszędzie, i w nas, i w czteropaku, i w naszym i waszym moczu. Niech moc w tę moczartowską noc będzie z Wami. I to jest właśnie ta cudowna tajemnica boska będąca nie zbitym dowodem , że jak czegoś nie widać, to to cóś'downe cóś jest jeszcze bardziej powszechne w nas i w was. I biskup kapusta i prezydent kwas. Poddajcie się próbie. Dajcie świadectwo. Spróbujcie nie myśleć o Lechu. Nie da rady. Ni chu, chu. Jak myślicie, że go nie ma to on jeszcze bardziej was wzywa. A to właśnie znaczy, -to jest dowód najprawdziwszy-, że on jest i że będzie zawsze. Napój bogów, bóg napojów. I to w kraju gdzie wódka jest bogiem a bóg nałogiem.
Czy to możliwe aby nagle stać się innym człowiekiem? Możliwe. Jeśli czuje się winę, za śmierć brata, bo go się popchnęło do Rosji na cmentarz aby dalej wykonywał założenia genialnych planów politycznych Jacka. Albo jeśli wysłało się potajemnie Jacka do grobów zamiast polecieć samemu. Zachowanie i temperament może zmienić się nagle pod wpływem leków psychotropowych podawanych w stanach depresji po utracie bliskiej osoby. Wszyscy wiemy, że Placek zwykł wykonywać bratnie polecenia i zadania. Publicznie o tym meldował. Znaczy podatnym mógł być na wpływy otoczenia. Tacy najczęściej są skłonni do depresji i paranoi, które w cywilizowanej psychiatrii leczy się psychotropami a w kacolickiej ojczyźnie Lolka żałobą i małpkami.
Oficjalna wersja państwowa stara się nas przekonać, że to Placek Alesandau poleciał i zleciał. A najbardziej to Tusku, Rosjanie i polsko-języczni wrogowie z medialnej mafii Potatoe Republic. Ale wszyscy prawdziwi Polacy czują, że to bujda. I że zmartwychwstanie Placka jest przed nami, w zasięgu prawicy, jak PiS da.
Wsłuchajcie się w Jego obecny sposób mówienia. Zanalizujcie niuanse Jego obecnej mimiki, gestykulacji i sposób poruszania kończynami domniemanego Jacka. Obejrzyjcie wszystkie relacje filmowe wystąpień publicznych bliźniaków aby spróbować odkryć kim jest obecny kandydat na prezydenta. Czy to na prawdę jest Jacek, a może to jest kamuflujący się Placek?
Przed pałacem dziki tłum fanatyków skanduje : Nie jesteśmy aktorami, nie jesteśmy aktorami. Porównajcie różnice, wychwyćcie ubiegłe podobieństwa w zachowaniu bliźniaków występujących publicznie. Może elektorat Potatoe Simpatics wie co wrzeszczy? Oglądnijcie film pt. "O dwóch takich co ukradli księżyc". Oni w rzeczy samej dobrymi aktorami nie byli. Naturszczyki, jak ta lala. Placek zwykł po 10-15 minutach rześkiego przemówienia zwalniać i bełkotać jak pozytywka, w której do końca rozkręciła się sprężyna. Czy Placek udający Jacka potrafiłby przemawiać na warszawskim wiecu w ubiegłą niedziele dłużej niż 10 minut? A jak on dziwnie teraz utyka? Jakby nieudolnie udawał. Jakby nie był aktorem. Który z braci tak, charakterystycznie mlaskał? W najnowszych relacjach dźwiękowych jasno słychać , że tego mlaskania nikt, nawet brat bliźniak, naśladować idealnie nie podoła. Który złamał rękę a który zwichnął nogę? Który z nich był mańkutem? Który trzymał mównicę oburącz, jak pijany sołtys z Gończy, przy sztucznej inseminacji mućki? W 90% przypadków bliźniaków jednojajowych, jedno z bliźniąt jest leworęczne. Leworęczne i homoseksualne. A czy widzieliście aby od czasu kaczastrofy, Jacek poklepywał po pupci jakiegokolwiek współwyznawcę? Nie? Czyli to chyba jednak Placek . A przynajmniej niech lojalnie wobec swych wyznawców złoży oświadczenie, udowodni przed sądem, że Jackiem jest. Ciekawe ilu mu uwierzy? Cdn.
bóg jest oszustwem
|
|
|  | 1 na 1 | Cieślański (994 punktów) |
Jest tyle nie wyjaśnionych pytań i wątpliwości, o których mówią najznamienitsze tuzy prawej sprawiedliwości. Same pytania. Pamiętajcie, Potatoe Simpatics, że jeśli my na nie sobie sami nie odpowiemy, to ktoś inny, za nas nam na nie odpowie. Może z PO, nie daj boże z SLD? Prawda zwycięży, Ale musimy jej pomóc. Nie można jej gwałcić i molestować przemocą.
Prawda nie odkryta jest jak dziewica, wstydliwa, nieśmiała. Wspomnijmy delikatnie sąsiadce i sąsiadowi, że może Jacek to Placek. Tęsknota żyje nadzieją. Porozmawiajmy o tej dobrej nowinie z pobożną pasażerką w tramwaju. Rozeźlijmy sms'y i e-maile. Zamiast chować babci dowód, odkryjmy jej piękną prawdę urojonego spełnienia marzeń zmartwychwstania Placka. To takie piękne dać niespodziewanie osieroconym fanatykom pocieszenie.
Droga, kochana Młodzieży. Pamiętajcie, że plotek nie wolno bezmyślnie powtarzać, Zawsze, obowiązkowo należy dodać coś od siebie.
Nie badajmy skrzynek, zbadajmy Jacka, czy nie jest przypadkiem Plackiem Alesandauem. Jakaż by to była radość gdyby tak się okazało jak by się okazać chciało. Ale ci sprytni PiaRowscy nie chcą nam go okazać do identyfikacji.
Przysięgam, że jak ujawnicie prawdę. Jak wydrzecie ją z gardła, tym obłudnym, rządzącym telewizją publiczną towarzyszom partyjnym Potatoe Simpatics, to zagłosuję na brata, którymkolwiek z nich by nie był. W następnych wyborach rzecz jasna. Kwarantanna na wściekliznę, nawet cudownie zaleczoną, w EU obowiązuje. PZDR, Jerzu ś Jerzegosyn Cieślański
bóg jest oszustwem
|
|
1 na 1 | rexus (2343 punktów) | Odp: Smoleńsk - kolejna karkołomna interpretacja | Z najnowszych doniesień: Jedna z radiolatarni była wadliwa,(przerywała sygnał) komputer się pogubił i zgubił wysokość. Dodam, że podejście do lądowania wykonywał autopilot. Piloci wyłączyli go, tuż (5sek.) przed zderzeniem z ziemią. Zawiódł więc sprzęt, nie piloci. W dzisiejszych czasach piloci włączają autopilota tuż po starcie a wyłączają tuż przed przyziemieniem. Radziecka maszyna, nad Rosyjskim lotniskiem z polskim prezydentem. Takie wnioski będą wywoływały spiskowe domysły. I ci na Kremlu, i ci na Wiejskiej dobrze o tym wiedzą. Kler płynie na tej fali, i jak każdy surfer wie, że ona się w końcu skończy.
|
|
 | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Z najnowszych doniesień: Jedna z radiolatarni była wadliwa...
Przyczyna katastrofy jest już od dłuższego czasu znana: piloci (na pewno) oraz niektórzy pasażerowie (prawdopodobnie) zagrali - nomen omen - w rosyjską ruletkę. Niestety, przegrali. Można tylko dyskutować ile było naboi w bębenku.
|
|
|  | 1 na 1 | immune.ltd (1783 punktów) | Przyczyna katastrofy jest już od dłuższego czasu znana: piloci (na pewno) oraz niektórzy pasażerowie (prawdopodobnie) zagrali - nomen omen - w rosyjską ruletkę. Niestety, przegrali. Można tylko dyskutować ile było naboi w bębenku.Ciekawe co zrobi TVN bo w TVP nie wierzę z ostatnimi rewelacjami z nagrań ? Jak się z tego wszystkiego wykręcą ? Wtłoczyli nam żałobę ! Histerii końca widać nie było ! Dali nam nowy szlak bohaterów na Wawelu ! Przyczyniły się różne środowiska do tego uwłaczającego scenariusza  . To, że wyniki śledztwa ( ustalenia komisji ) są przewidywalne to prawda, ale czy nie powinno się mówić o głupocie, a nie o bohaterstwie !!!!
|
|
| |  | | Myflowers (2721 punktów) | Wtłoczyli nam żałobę ! Histerii końca widać nie było ! Dali nam nowy szlak bohaterów na Wawelu ! Przyczyniły się różne środowiska do tego uwłaczającego scenariusza . To, że wyniki śledztwa ( ustalenia komisji ) są przewidywalne to prawda, ale czy nie powinno się mówić o głupocie, a nie o bohaterstwie !!!! >A co, jak próbowali udowodnic, ze snajper do Sikorskiego strzelił z Kamczatki i trafił go w tył głowy, to głupota nie może za bohaterski scenariusz posłuzyc? Gdzie Ty żyjesz człowieku? Polska musi w końcu stac się Polską, a ty tu takie rzeczy 
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
|  | | Myflowers (2721 punktów) | >> Z najnowszych doniesień: Jedna z radiolatarni była wadliwa... >Przyczyna katastrofy jest już od dłuższego czasu znana: piloci (na pewno) oraz niektórzy pasażerowie (prawdopodobnie) zagrali - nomen omen - w rosyjską ruletkę. Niestety, przegrali. Można tylko dyskutować ile było naboi w bębenku. >
na pewno i prawdopodobnie - ale fajny oksymoron, zupełnie jak wałęsowskie za albo i przeciw
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
 | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | >Z najnowszych doniesień: >Jedna z radiolatarni była wadliwa,(przerywała sygnał) komputer się pogubił i zgubił wysokość.
Bzdura, radiolatarnia czyli VOR nadaje sygnał analogowy, który jest odbierany w samolocie przez odbiornik a nie komputer. VOR jest do wyznaczania kursu a nie wysokości. Sama sobie to wyczytałam, bo zalew bzdur ekspertów jest większy od zalewu powodziowego.
Fascynujaca ta radionawigacja mowie wam.
|
|
|  | 2 na 2 | immune.ltd (1783 punktów) | VOR jest do wyznaczania kursu a nie wysokości. >Sama sobie to wyczytałam, bo zalew bzdur ekspertów jest większy od zalewu powodziowego. >Fascynujaca ta radionawigacja mowie wam.
Od wczoraj głośno mówi się, że schodzili świadomie aż do 20 m nad poziomem ziemi ! I niech mi ktoś teraz powie, że to była bohaterska śmierć w służbie Ojczyzny ? Dla mnie kompletnie nieodpowiedzialna tak cała kadencja Lecha Kaczyńskiego ! Powinno się zastanowić nad tym, kto personalnie odpowiada za śmierć pozostałych pasażerów.
|
|
|  | | rexus (2343 punktów) |
>Bzdura,
Bzdury to ty wypisujesz w wyniku nieznajomości mechanizmów. Otóż, trajektoria lotu jest ustalana przy użyciu algorytmów, i robi to komputer. Sam odbiornik radiolokacji może działać nawet na lampach, to nie istotne. System ILS którego tam nie było (bo Putin zabrał do Moskwy) to taki rozbudowany system radiolatarni.
|
|
| |  | | apud (4399 punktów) | >>Bzdura, >Bzdury to ty wypisujesz w wyniku nieznajomości mechanizmów. Otóż, trajektoria lotu jest ustalana przy użyciu algorytmów, i robi to komputer. Sam odbiornik radiolokacji może działać nawet na lampach, to nie istotne. System ILS którego tam nie było (bo Putin zabrał do Moskwy) to taki rozbudowany system radiolatarni.
Dziecie niewinne, zabawne jesteś.
|
|
| |  | | spray (5875 punktów) |
> Bzdury to ty wypisujesz w wyniku nieznajomości mechanizmów. > Otóż, trajektoria lotu jest ustalana przy użyciu algorytmów, i robi to komputer. Sam odbiornik radiolokacji może działać nawet na lampach, to nie istotne. System ILS którego tam nie było (bo Putin zabrał do Moskwy) to taki rozbudowany system radiolatarni. heading.pata.pl/A do tego to wina Putina. Ha, zamach! To teraz wypowiedzmy wojnę , hehe...
|
|
| | |  | | immune.ltd (1783 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
|  | | immune.ltd (1783 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
 | | immune.ltd (1783 punktów) | |
|
1 na 1 | immune.ltd (1783 punktów) | Panie Grzegorzu ja mam taką krótką, ale treściwą refleksję:
Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska, wsiadł człowiek ''mały'', kłótliwy, przeciętny prezydent, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk. Autor słów: ''spieprzaj dziadu'', '' małpa w czerwonym'', '' ja Panią załatwię'', nieznający za to słów refrenu hymnu ... Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale całej Europy i prezydent z rekordowo niskim poparciem społecznym ... W trumnie ze Smoleńska przywieziono '' Wybitnego męża stanu'', ''patriotę'', ''bohatera narodowego'', '' ojca narodu'', '' największego Polaka'', '' równego królom'' .... Ja się ku<pip> pytam kto podmienił zwłoki ?! Gdzie jest ciało Kaczyńskiego ?!
|
|
| kognitywista (3391 punktów) | >(2) jakby lecieli tym samym, to by ten drugi nie spadł
Wtedy spadłby ten pierwszy i zginęliby wszyscy ... no i byłby zarzut: dlaczego lecieli wszyscy razem ? Toż to nieodpowiedzialne !
|
|
1 na 1 | immune.ltd (1783 punktów) | |
|
 | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Do Grzegorz:> Panie Grzegorzu, a może poszukamy i rozwikłamy tą zagadkę, która mnie nurtuje już ponad miesiąca ?> forum.gaze(*)ienil_cialo_Kaczynskiego_.html> zapraszam hahahaW ilu miejscach masz zamiar wstawiać ten stary już dowcip?
|
|
|  | | immune.ltd (1783 punktów) | W ilu miejscach masz zamiar wstawiać ten stary już dowcip?
Pani Alu czy to nie lekka przesada ? Wystarczyło napisać nie podoba mi się i tyle. Dla mnie ten dowcip będzie długo jeszcze na czasie, ale zostawmy to szkoda czasu ...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|