Racjonalista - Strona głównaDo treści
Powódź, - racjonalnie ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
18-05-2010 20:52julek (1527 punktów)Powódź, - racjonalnie ?
Ocena 16 na 16
Powódz - scenariusz zawsze taki sam - tragedie , ktoś robi karierę w telewizji , jakiś polityk pada za względu na niefortunną wypowiedz ,ludzie płaczą , złorzeczą a ja nie mogę sobie poradzić z problemem ;

1.W każdej gminie w kraju tereny gdzie można inwestować są wyraźnie w planach miejscowych oznaczone , dokonuje się szczegółowych analiz hydrologicznych określających ewentualne "wpływy" np. tz wody stuletniej . Inwestorzy z uporem godnym zwykłych głupców kombinują ,często naginając prawo by uzyskać pozwolenie na budowę . / często ma tu miejsce samowola budowlana ,później legalizowana / .
2.Nawet gdy w dokumentach gminy nie ma jasno określonych wpływów powodziowych , a tradycja i historia gminy w tem rejonie mówi że jest możliwość zalania ,bo miało to miejsce przed 47 laty ,- to takiej działki nie kupuję .
3.Jeżeli byłem taki nierozważny ,lub dostałem spadek - ubezpieczam "wysoko" taki dom .

Jeżeli ktoś inwestuje 500 tys. zł i buduje dom bo kupi taniej działkę na terenie zagrożonym powodzią , to jak go można określić ?.
Nie zrozumiem nigdy rozwrzeszczanych kobiet i co gorsza mężczyzn wykrzykujących do kamery że państwo im nie pomogło .
Nie piszę tego by bronić polityków przed atakami dotkniętych ludzi - oni sami sobie/politycy/ wybrali ten los - ale sądzę że odrobinę racjonalizmu w rozważaniu tego problemu nie zaszkodzi .

julek
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)Odp: Powódz , - racjonalnie ? .
> Nie zrozumiem nigdy rozwrzeszczanych kobiet i co gorsza mężczyzn wykrzykujących do kamery że
>państwo im nie pomogło .

To jest po prostu taka taktyka - jedna z wielu, dla obciążenia kogoś innego kosztami naszych błędów.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Cehe (103 punktów)Odp: Powódź, - racjonalnie ?
O tym samym pomyślałem jak oglądałem wiadomości, a jak wyszedł rolnik z jakiejś mieściny i powiedział, że go co rok zalewa, ale nie narzeka bo odszkodowanie dostanie, to mnie szlak trafił.

A tym co narzekają, że dopiero co dom odbudowali po ostatniej powodzi, to ja nie wiem co powiedzieć.
18-05-2010 22:28 
 Ocena 3 na 3
Celtyk (3337 punktów)
>O tym samym pomyślałem jak oglądałem wiadomości, a jak wyszedł rolnik z jakiejś mieściny i powiedział, że go co rok zalewa, ale nie narzeka bo odszkodowanie dostanie, to mnie szlak trafił.
I czego się czepiasz? Skoro dostaje odszkodowanie to znaczy, że się ubezpiecza, a skoro się ubezpiecza to odszkodowanie mu przysługuje...

>A tym co narzekają, że dopiero co dom odbudowali po ostatniej powodzi, to ja nie wiem co powiedzieć.
Jeśli nadal byli tak głupi, że się nie ubezpieczyli to faktycznie nie wiem co można powiedzieć.
Niestety Polak przed szkodą i po szkodzie głupi
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
18-05-2010 23:10 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)
>Jeśli nadal byli tak głupi, że się nie ubezpieczyli to faktycznie nie wiem co można powiedzieć.
A najpewniej nie ubezpieczyli, bo jak ubezpieczyciel zobaczył że to teren zalewowy, to albo zaproponował polisę bez zalania, albo składka ubezpieczeniowa jest tak wysoka, że nie warto. Lepiej byłoby sprzedać i osiedlić się gdzieś, gdzie nie zalewa, ale na to chyba mało kto z powodzian się decyduje.
19-05-2010 00:01 
 Ocena 4 na 4
Celtyk (3337 punktów)
>A najpewniej nie ubezpieczyli, bo jak ubezpieczyciel zobaczył że to teren zalewowy, to albo zaproponował polisę bez zalania, albo składka ubezpieczeniowa jest tak wysoka, że nie warto.
   Jak dobrze pamiętam to około rok po powodzi w 1997r. któraś stacja radiowa albo gazeta (niestety już nie pamiętam dokładnie a na szybko nic nie znalazłem w necie ) próbowała ubezpieczyć gospodarstwo znajdujące się na terenach zalewowych od powodzi... W przeważającej większości przypadków ubezpieczyciele odmawiali ubezpieczenia lub naliczali horrendalne wysokości składek. (ten przykład akurat potwierdza Twój pogląd na sprawę)

>Lepiej byłoby sprzedać i osiedlić się gdzieś, gdzie nie zalewa, ale na to chyba mało kto z powodzian się decyduje.
   Myślę, że masz rację, ale w naszym kraju wielu ludzi bardziej ceni fakt, że mieszka na ojcowiźnie niż zdrowie i życie własne oraz bliskich. Wielu (bo na pewno nie wszystkim, a część prawdopodobnie nie ma wyboru) w głowie się nie mieści jak można sprzedać ojcowiznę, żeby się przenieść w inne miejsce aby mieć kilka problemów mniej... Skoro ojciec i dziad tu żyli to i ja mogę...
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
19-05-2010 00:53 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>Lepiej byłoby sprzedać i osiedlić się gdzieś, gdzie nie zalewa, ale na to chyba mało kto z powodzian się decyduje.
>   Myślę, że masz rację, ale w naszym kraju wielu ludzi bardziej ceni fakt, że mieszka na ojcowiźnie niż zdrowie i życie własne oraz bliskich. Wielu (bo na pewno nie wszystkim, a część prawdopodobnie nie ma wyboru) w głowie się nie mieści jak można sprzedać ojcowiznę, żeby się przenieść w inne miejsce aby mieć kilka problemów mniej... Skoro ojciec i dziad tu żyli to i ja mogę...
Tak, tylko zastanawiam się ile z tych 'ojcowizn' to po prostu pole, o którym z dziada pradziada wiadomo było, że zalewa, ale jednak któryś kolejny potomek postanowił się na tym zalewanym polu wbrew zdrowemu rozsądkowi osiedlić.. bo dajmy na to przez dwadzieścia lat z rzędu nie zalało.

>Pozdrawiam
I wzajemnie.
19-05-2010 15:51 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
>>Jeśli nadal byli tak głupi, że się nie ubezpieczyli to faktycznie nie wiem co można powiedzieć.
>A najpewniej nie ubezpieczyli, bo jak ubezpieczyciel zobaczył że to teren zalewowy, to albo zaproponował polisę bez zalania, albo składka ubezpieczeniowa jest tak wysoka, że nie warto. Lepiej byłoby sprzedać i osiedlić się gdzieś, gdzie nie zalewa, ale na to chyba mało kto z powodzian się decyduje.

Ale zaraz zaraz. Najpierw piszecie:

1) Czemu się nie ubezpieczają?

2) Bo prawie nie da się ubezpieczyć.

3) To niech sprzedadzą i się przeprowadzą.

Po pierwsze, kto to kupi? Inaczej: ktoś chce sprzedać samochód, którym wcześniej miał wypadek spowodowany awarią skrzyni biegów.

Po drugie, znów, to są niekorzystne tereny, zalewowe, a więc ile za nie dostaną? Odp.: cały ch... Tak, że nie wystarczy na nowe mieszkanie, już o budowie domu nie wspominając.
19-05-2010 20:47 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Po pierwsze, kto to kupi? Inaczej: ktoś chce sprzedać samochód, którym wcześniej miał wypadek spowodowany awarią skrzyni biegów.
Taki samochód można sprzedać na części.

>Po drugie, znów, to są niekorzystne tereny, zalewowe, a więc ile za nie dostaną? Odp.: cały ch... Tak, że nie wystarczy na nowe mieszkanie, już o budowie domu nie wspominając.
No cóż, skoro było wiadomo że zalewa, to kupując teren na zalewanym także zapłacili za niego cały ch... Wiedząc że teren zalewa nie zdecydowałbym się na budowę tam czegoś więcej niż porządna szopa. Ale jeśli ktoś chciał ryzykować, to mu przecie nie zabronię, w końcu jest dorosły.
Matix (5786 punktów)
>No cóż, skoro było wiadomo że zalewa, to kupując teren na zalewanym także zapłacili za niego cały ch...

Skąd wiesz? Może deweloper zrobił ich w ch...? Może to, a może tamto? Nie można wrzucać wszystkich do jednego wora.
22-05-2010 22:19 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Skąd wiesz? Może deweloper zrobił ich w ch...? Może to, a może tamto? Nie można wrzucać wszystkich do jednego wora.
Jak widzę nie masz oporów przed wrzucaniem wszystkich do jednego wora.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> (...) ubezpieczam "wysoko" taki dom

Mamy Cię! Powiedziałeś słowo na "u" powodzianom - to koniec Twojej kariery politycznej.
Medieval (3004 punktów)
Z drugiej strony złoszczę się, że po tylu doświadczeniach, woda leje się gdzie chce a nie tam gdzie my chcemy.

Nie znam się na tym ale wydaje mi się logiczne, że każda gmina powinna wyznaczyć na swoim terenie obszar zalewowy. Nie musi on być wielki lecz ustalony w zależności od możliwości i potrzeb. Chodzi o to by stworzyć system bardzo wielu małych zbiorników retencyjnych, które "upuszczą krwi" wezbranej rzece. Taki system licznych zbiorników uchroniłby przed zagrożeniem ze strony mniejszych rzek i strumieni. Z kolei rozbudowywanie wieluset kilometrów wałów ochronnych jest moim zdaniem wyrzucaniem pieniędzy. Skuteczniejsze będzie "upuszczanie krwi" w wielu miejscach.

Widzę głównie brak konsekwencji w realizacji planów. To nie powinno być działanie od wyborów do wyborów. To jest np. zadanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, polityczne przyklepanie strategii na wiele lat i konsekwentna realizacja.

Pozdrawiam
18-05-2010 22:40 
 Ocena 8 na 8
diogenes (42753 punktów)
>każda gmina powinna wyznaczyć na swoim terenie obszar zalewowy.

W mojej gminie takim obszarem jest placyk za sklepem, gdzie chłopi zalewają się w trupa. Mają tu święty spokój: nie nachodzi ich ani ksiądz, ani wójt, ani premier.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Satyr (4285 punktów)

> Nie zrozumiem nigdy rozwrzeszczanych kobiet i co gorsza mężczyzn wykrzykujących do kamery że państwo im nie pomogło .

Po co komu mózg, jak jest państwo.
Ono okradnie kogo trzeba i da komu trzeba. Ciekawe tylko jak długo jeszcze owi "sponsorzy" na to wydolą.

Pozdrawiam
cadyk88 (78 punktów)

> Nie zrozumiem nigdy rozwrzeszczanych kobiet i co gorsza mężczyzn wykrzykujących do kamery że państwo im nie pomogło .

oni zawsze zachowują się tak samo, jak dzieje się coś dziwnego/nieprzewidywalnego (upadek samolotu, trąba powietrzna, morderstwo, skandal obyczajowy). pretensje do systemu, władzy, całego świata. ale z drugiej strony: dlaczego zawsze jest tak, że w niebieskim okienku wypowiadają się ludzie (tj. są puszczani przez redaktora) , generalizując, mało inteligentni, z pretensjami do całego świata?? jak to jest, że kamera "uchwyci" jakiegoś podejrzanie wyglądającego pijaczka, za przeproszeniem "grubą babę", smutne wychudzone twarze? a nawet i gorzej: twarze bez zębów, z fioletowym nosem, w czapce z daszkiem..... czy tak wygląda przeciętny Polak?? jakoś trudno mi w to uwierzyć. celowa manipulacja - czy raczej idący na łatwiznę sprawozdawca?

jest faktycznie skandalem, że później cała Polska zrzuca się na tych, co nie byli ubezpieczeni. decyzje te podejmują rządzący, którzy z drugiej strony przez 13 lat nie podjęli decyzji w sprawie całego systemu antypowodziowego. Odpowiedzialność w 1 rzędzie spada na tych, którzy są demagogami, nic nie robiącymi, czyli na przykład całe towarzystwo pisowskie.

jest też śmieszne, że taki premier, nawet jakby nie chciał, musi jechać w "lud", bo jakby nie pojechał to by go "jechali" komentatorzy/opozycja za to, że go tam nie ma. czyli poprawność polityczna zmusza do określonych czynów, za którymi idą np. obietnice dania kaski budżetowej, no bo jakby nie obiecał to po co miałby się tam pokazywać, z pustymi łapkami?

ktoś zauważył słusznie, że samorządy mają określone obowiązki i powinny sobie z tym całym bajzlem radzić. ewentualnie państwo może wyjątkowo wesprzeć najbiedniejsze gminy.
-jad- (18783 punktów)
Spoglądając na ilość zalewanych lub zagrożonych zalaniem wiosek i obszarów mojego miasta, dochodzę do wniosku, że w mojej okolicy niewiele tych bezpiecznych miejsc do zamieszkania pozostało. Gdyby wszyscy zdecydowali się mieszkać na terenach niezalewowych, to przenieść się (nie wiadomo dokąd) musiałoby wielu ludzi.

Pretensje do Państwa nie są, według mnie, takie zupełnie nieuzasadnione, bo przecież jego obowiązkiem jest zabezpieczanie rzek przed niekontrolowanym wylewaniem (to o czym pisał Medieval). Jeśli jakiegoś gruntu przed zalaniem (średnio raz na rok) nie można lub nie opłaca się chronić, to nie powinno się zezwolić na budowanie tam chałup.
Jeśli jakiś teren zalewa raz na 13 lat, to nie można uznawać go, moim zdaniem, za szczególnie zagrożony a ludzi tam mieszkających za idiotów. To jest po prostu kataklizm. Nie twierdzę, że niemożliwy do przewidzenia ale gdybyśmy chcieli wszystko przewidywać tak dalece, to nie byłoby dla nas praktycznie miejsca na Ziemi.

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
19-05-2010 01:10 
 Ocena 4 na 4
salek (4701 punktów)
>Gdyby wszyscy zdecydowali się mieszkać na terenach niezalewowych, to przenieść się (nie wiadomo dokąd) musiałoby wielu ludzi.
Tak, ale to skutek. Skutek wieloletniego osiedlania się na terenach zalewowych.

>Pretensje do Państwa nie są, według mnie, takie zupełnie nieuzasadnione, bo przecież jego obowiązkiem jest zabezpieczanie rzek przed niekontrolowanym wylewaniem (to o czym pisał Medieval). Jeśli jakiegoś gruntu przed zalaniem (średnio raz na rok) nie można lub nie opłaca się chronić, to nie powinno się zezwolić na budowanie tam chałup.
I właśnie o to chodzi. Zwykle rzeki w zamieszkałych obszarach nie wylewały, bo:
a) tereny pod osiedla ludzkie były przemyślane, np. budowano się na nadrzecznych wzgórzach
b) tereny osiedlone zabezpieczano wałami, ale poza osiedlami ustanawiano tzw. poldery zalewowe - i tam rzeka rozlewała się kilometrami nie spiętrzając sie zbytnio.
Dziś właściwie rzeki są obudowane wałami na całej długości - to i nic dziwnego, że byle deszczyk powoduje podniesienie poziomu o metry. Po prostu jak nie ma gdzie wylewać, to i tak się kończy.
Nie pamiętam dokładnie, ale bodajże przy okazji powodzi w 1997 była scysja z próbą przerwania wałów na polderze celem przynajmniej częściowej ochrony Wrocławia. Niestety obrona wałów przez okolicznych mieszkańców udała się, a w zamian Wrocław zdrowo podtopiło.
Ale ochrony przed zalewaniem nie zwalałbym na Państwo. Chyba że jedynie jako pilnowanie przez nie, aby na zagrożonych terenach po prostu nie budowano się.

>Jeśli jakiś teren zalewa raz na 13 lat, to nie można uznawać go, moim zdaniem, za szczególnie zagrożony a ludzi tam mieszkających za idiotów.
Jeżeli ktoś buduje dom, przewidziany do użytku przez co najmniej 40 lat (a okres eksploatacji budynków często jest znacznie dłuższy) na terenie, na którym co 15 lat zdarza się katastrofalna powódź, to niestety należy uznawać go za idiotę.

>To jest po prostu kataklizm. Nie twierdzę, że niemożliwy do przewidzenia ale gdybyśmy chcieli wszystko przewidywać tak dalece, to nie byłoby dla nas praktycznie miejsca na Ziemi.
To prawda. W takich wypadkach jednak buduje się obiekty o czasie eksploatacji porównywalnym z okresem kataklizmów. Jeżeli katastrofa jest co 15 lat - budujemy budyneczek, który po 20-25 latach eksploatacji nadaje się tylko do wyburzenia, ale z zapleczem pozwalającym na szybką ewakuację lub zabezpieczenie na czas kataklizmu. Tak budują Amerykanie na terenach nawiedzanych przez tornada.
19-05-2010 02:39 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>>Gdyby wszyscy zdecydowali się mieszkać na terenach niezalewowych, to przenieść się (nie wiadomo dokąd) musiałoby wielu ludzi.
>Tak, ale to skutek. Skutek wieloletniego osiedlania się na terenach zalewowych.

Zgoda.

>I właśnie o to chodzi. Zwykle rzeki w zamieszkałych obszarach nie wylewały, bo:
>a) tereny pod osiedla ludzkie były przemyślane, np. budowano się na nadrzecznych wzgórzach
>b) tereny osiedlone zabezpieczano wałami, ale poza osiedlami ustanawiano tzw. poldery zalewowe - i tam rzeka rozlewała się kilometrami nie spiętrzając sie zbytnio.

Kiedy to było? U mnie praktycznie całe osiedla domków jednorodzinnych i bloków wielorodzinnych są zagrożone. Zagrożony jest dobrze wyposażony i odremontowany po powodzi w 1997 r. szpital w Koźlu oraz sąsiadująca z nim, niedawno wybudowana, Polsko-Amerykańska klinika serca.

>Ale ochrony przed zalewaniem nie zwalałbym na Państwo. Chyba że jedynie jako pilnowanie przez nie, aby na zagrożonych terenach po prostu nie budowano się.

Kto więc odpowiada za te wały na całej długości rzeki?

>>Jeśli jakiś teren zalewa raz na 13 lat, to nie można uznawać go, moim zdaniem, za szczególnie zagrożony a ludzi tam mieszkających za idiotów.
>Jeżeli ktoś buduje dom, przewidziany do użytku przez co najmniej 40 lat (a okres eksploatacji budynków często jest znacznie dłuższy) na terenie, na którym co 15 lat zdarza się katastrofalna powódź, to niestety należy uznawać go za idiotę.

No dobrze, może źle się wyraziłem. W przypadku powodzi, raz na 13 lat to nie jest regularność na której można się opierać i cokolwiek na tej podstawie przewidzieć. Tych terenów "normalnie" nie zalewa. Wiele z nich było zalanych po raz pierwszy w 1997 r, później władza przekonywała ludzi, że to już się nie powtórzy, bo przedsięwzięto odpowiednie kroki itd. Niedługo się okaże, co te obietnice były warte; na razie walka trwa i nie ma jeszcze tragedii, bo wspomniany szpital wciąż się trzyma choć na wszelki wypadek ewakuowano chyba wszystkich pacjentów.

Sam mieszkam w takim miejscu, które zalane ostatnio nie było ale zastanawiam się czy jeśli mnie zaleje, to automatycznie zostanę idiotą. Może jeszcze nie w tym roku ale jeśli nie wyprowadzę się w ciągu 13 lat, to już raczej tak


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
19-05-2010 09:28 
 Ocena 3 na 3
julek (1527 punktów)
Aneks.
W nocy znowu padało ,i rano wszystko przestało być tak oczywiste .Wiele wypowiedzi zamieszczonych w tym wątku skutecznie osłabiło ostrą ocenę postaw ludzi z terenów zagrożonych ,- no i jeszcze argument mojej żony - czy można nazwać głupcami florentyńczyków którym Arno zalało w 1966 roku dużą część miasta a wiele zabytków światowego formatu zostało bezpowrotnie zniszczone .
Pozostaje oczywisty problem zapewnienia bezpieczeństwa domów z wydanymi legalnie pozwoleniami na budowę na terenach chronionych przez wały przeciwpowodziowe. Nie ma takiego pojęcia jak pozwolenie warunkowe na odpowiedzialność inwestora - pozwolenie jest lub go nie ma .

Nasza wiedza podlega falsyfikacji - koryguję więc swoje poglądy , nie odrzucając stwierdzenia że ;
- dom buduję dla siebie i tylko ja i moja rodzina może być w nim dotknięta żywiołem - dochodzenie moich praw może nie być skuteczne w państwie w którym żyjemy.

pozdrawiam i udaję się na tereny zalane i zagrożone .- wasz specjalny wysłannik julek.
19-05-2010 11:29 
 Ocena 1 na 1
julek (1527 punktów)
To są dzisiejsze zdjęcia .
Obiekty nowe , kilkuletnie , jeden nawet niewykończony ,zbudowane na terenach "od zawsze" zalewanych .







pozdrawiam julek
19-05-2010 12:20 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Zbiornik w Świnnej! Rozpoczęto budowę koło w 1985 r a planowano chyba jeszcze wcześniej. Każdy kolejny rząd "oszczędzał" na wydatkach na ten zbiornik. Podejrzewam że łączne koszty zabezpieczania budowy po wstrzymaniu środków na dalszą dalszą budowę pozwoliłyby na dokończenie zbiornika. Nie wiem jaki jest aktualny termin zakończenia budowy. Polityka od wyborów do wyborów takie właśnie ma skutki.
Zbiorniki retencyjne są skutecznym sposobem uniknięcia katastrofalnych powodzi, wzbudzają jednak "wściekły opór ekologów" a ich budowa trawa dłużej niż kadencja sejmu.
19-05-2010 10:42 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>I właśnie o to chodzi. Zwykle rzeki w zamieszkałych obszarach nie wylewały, bo:
>>a) tereny pod osiedla ludzkie były przemyślane, np. budowano się na nadrzecznych wzgórzach
>>b) tereny osiedlone zabezpieczano wałami, ale poza osiedlami ustanawiano tzw. poldery zalewowe - i tam rzeka rozlewała się kilometrami nie spiętrzając sie zbytnio.
>Kiedy to było?
W XVII wieku
Ale potem była rewolucja przemysłowa i miasta zaczęły się rozlewać po zagrożonych terenach. A dziś nikt już nie pamięta, że budujemy się na podmiejskich łąkach, które regularnie podtapiało.

>>Ale ochrony przed zalewaniem nie zwalałbym na Państwo. Chyba że jedynie jako pilnowanie przez nie, aby na zagrożonych terenach po prostu nie budowano się.
>Kto więc odpowiada za te wały na całej długości rzeki?
Chyba gminy.. nie wiem jak wygląda prawny stan tych budowli.
Ciekawe jest że szukanie odpowiedzialnych zawsze odbywa się, jak już zdarzy się jakiś dramat. Wcześniej - nigdy. Podobnie jak nigdy nie przyjmuje się do wiadomości, że zadziałał mechanizm, w którym najpierw wszyscy chcieli dobrze, potem wszyscy zrobili sobie dobrze, a na koniec okazywało się że dołożono parę kostek do piekielnych bruków.

>>>Jeśli jakiś teren zalewa raz na 13 lat, to nie można uznawać go, moim zdaniem, za szczególnie zagrożony a ludzi tam mieszkających za idiotów.
>>Jeżeli ktoś buduje dom, przewidziany do użytku przez co najmniej 40 lat (a okres eksploatacji budynków często jest znacznie dłuższy) na terenie, na którym co 15 lat zdarza się katastrofalna powódź, to niestety należy uznawać go za idiotę.
>No dobrze, może źle się wyraziłem. W przypadku powodzi, raz na 13 lat to nie jest regularność na której można się opierać i cokolwiek na tej podstawie przewidzieć. Tych terenów "normalnie" nie zalewa. Wiele z nich było zalanych po raz pierwszy w 1997 r
Wiesz, zastanawiam się tylko ile z tych terenów regularnie podmakało. Ot, podnosi się woda troszkę, a w piwnicy woda stoi.. no ale na takie drobiazgi nikt uwagi nie zwraca.
Druga sprawa, zauważ, że wiele z terenów mogło nie podmakać, a zaczęły, bo zadział 'efekt wałów' - coś fajnego zbudowano w dole rzeki w jakimś krytycznym miejscu, więc poziom wody niżej osiągał wyższe stany i zaczęły podmakać tereny dotychczas suche.

>Sam mieszkam w takim miejscu, które zalane ostatnio nie było ale zastanawiam się czy jeśli mnie zaleje, to automatycznie zostanę idiotą. Może jeszcze nie w tym roku ale jeśli nie wyprowadzę się w ciągu 13 lat, to już raczej tak
Nigdy Ci budynek nie podmakał? Jeżeli nie, to myślę więc że dopiero gdy zaleje Cię czwarty raz
19-05-2010 15:27 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>>Kto więc odpowiada za te wały na całej długości rzeki?
>Chyba gminy.. nie wiem jak wygląda prawny stan tych budowli.

Więc jednak Państwo.

>Wiesz, zastanawiam się tylko ile z tych terenów regularnie podmakało. Ot, podnosi się woda troszkę, a w piwnicy woda stoi.. no ale na takie drobiazgi nikt uwagi nie zwraca.

Niektóre często a inne nigdy.

>Nigdy Ci budynek nie podmakał? Jeżeli nie, to myślę więc że dopiero gdy zaleje Cię czwarty raz

Nie podmakał. Mieszkam tu dopiero drugi rok Byłem dziś zerknąć do piwnicy i jest sucho mimo, że woda już całkiem niedaleko







Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
salek (4701 punktów)
>>>Kto więc odpowiada za te wały na całej długości rzeki?
>>Chyba gminy.. nie wiem jak wygląda prawny stan tych budowli.
>Więc jednak Państwo.
Tego nie powiedziałem. Gminy wszak dysponują pewną samodzielnością.
-jad- (18783 punktów)
>>>>Kto więc odpowiada za te wały na całej długości rzeki?
>>>Chyba gminy.. nie wiem jak wygląda prawny stan tych budowli.
>>Więc jednak Państwo.
>Tego nie powiedziałem. Gminy wszak dysponują pewną samodzielnością.

Są jednak tworem państwowym, prawda? Dysponują samodzielnością w strukturze państwowej.


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
19-05-2010 23:05 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Za stan wałów, rzek, jezior , zbiorników itd odpowiada Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej
www.kzgw.gov.pl/pl/Akty-prawne.html
Na podstawie między innymi ustawy "Prawo wodne". Ma swoje odpowiedniki w każdym województwie.
Powinien koordynować wszelkie prace związane z gospodarką wodną na terenie gminy.
Same gminy nie wiele mogą, gdyż wszelkie prace na terenie danej gminy mogą mieć nieprzewidywalne konsekwencje na terenach gmin sąsiednich.
26-05-2010 12:26 
 Ocena 2 na 2
Terebint (Marcin) (795 punktów)
Mam pytanie do tych, co siedzą w temacie dotyczącym ubezpieczeń. Ile kosztuje ubezpieczenie się "od klęsk żywiołowych"? Czy ktoś na forum ma wykupione takie ubezpieczenie?
26-05-2010 21:08 
 Ocena 3 na 3
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Ile kosztuje ubezpieczenie się "od klęsk żywiołowych"?
Słyszałem kilka wypowiedzi przedstawicieli firm ubezpieczeniowych w radiu i TV.
Podobno około 300PLN rocznie.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
30-05-2010 20:00 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
>Mam pytanie do tych, co siedzą w temacie dotyczącym ubezpieczeń. Ile kosztuje ubezpieczenie się "od klęsk żywiołowych"? Czy ktoś na forum ma wykupione takie ubezpieczenie?

W przypadku mieszkania opcja jest zawsze jako podstawowa. Rocznie około 120 zł.
W przypadku domu dodatkowa opcja ( od samego zalania w wyniku powodzi ) około 100 zł rocznie. Oczywiście to zależy od Ubezpieczyciela
Terebint (Marcin) (795 punktów)
> Jeżeli ktoś inwestuje 500 tys. zł i buduje dom bo kupi taniej działkę na terenie zagrożonym
>powodzią , to jak go można określić ?.
> Nie zrozumiem nigdy rozwrzeszczanych kobiet i co gorsza mężczyzn wykrzykujących do kamery że
>państwo im nie pomogło .
Myślę, że to zbyt wielkie uproszczenie. Ludzie, przynajmniej ci których pokazują przed kamerami nie wyglądają mi na takich, których stać na wyrzucenie pół miliona na dom, czy w ogóle na cokolwiek. A ci, co budują sobie takie domy pewnie mają je ubezpieczone... Wydaje mi się, że większość tych zalewanych gospodarstw była budowana jeszcze przed lub tuż po wojnie, a wtedy chyba tak dokładnie tego wszystkiego nie planowano.
W 1997 roku, zalało znaczną część Wrocławia... co zrobić z takim felerem? Obwinić ludzi?
immune.ltd (1783 punktów)
Od razu przypomina mi się wypowiedź Pana Cimoszewicza za którą stracił stanowisko Premiera. Najgorsze jest to, że miał rację.
Na tym forum inny czytelnik przypomniał mi kilka dni temu tą głupotę:
www.youtube.com/watch?v=fCBt21orGnE
rexus (2343 punktów)
Generalnie chodzi o to, że pękają wały przeciwpowodziowe. A to według polityków i ubezpieczycieli siła wyższa. Jeśli nie ubezpieczyłeś swojego dobytku prywatnie, wszelkie roszczenia prawne wobec gminy lub powiatu zarządzającego wałem, są bezzasadne.
Gołębiewski (850 punktów)
Generalnie istnieją tereny gdzie nie warto się osiedlać, np pod wulkanem, albo nad rzeką znaną z wylewania, o dziwo jednak ludzie mimo zagrożenia osiedlają się w owych miejscach. Czynników ku temu jest sporo zostały już wcześniej z grubsza wymienione, tańsze działki/domy, być może ktoś zajmuje się wydobyciem jakiegoś surowca co jest w pobliżu, ewentualnie niewiedza, ofiara oszustwa lub tradycja.

Generalnie trochę to głupie z mojego wygodnego pkt widzenia( Warszawa)

Odnośnie sensowności budowania wałów to ja mam wątpliwości, przecież to jest dłuuuga liniowa inwestycja, wydaje mi się bardziej iż tamy w połączeniu z zalewami i polderami byłyby lepszym rozwiązaniem, ale z drugiej strony żaden ze mnie H2O - log .

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365