>Poniżej cały artykuł.Czekam na wasze opinie. >Wiele z tego co tu napisano ma sens.
Przeczytałem, zachwyciłem się niesamowicie, gdyż odzwierciedla w dużej części moje przekonania i przemyślenia, aż do strony 17 lub 18, gdzie już zachwyt zbladł i zmusiłem się do doczytania do końca.
W skrócie mówiąc, pod sam koniec z całej naoliwionej i precyzyjnie wykonanej konstrukcji myślowej autor wyprowadził jedynie kiepsko wykonany atak konserwatyzmu na "kosmiczne energie" "niuejdżowców", zamiast na rzeczywiste zagrożenie "filozofiami podejrzliwości", które z taka swadą zaprezentował i z którymi trzeba się będzie zmierzyć. Atak kiepski, gdyż bez impetu, marnujący w dodatku energię, którą można by zużytkować na ważniejsze sprawy.
O ile zgadzam się z autorem, że "filozofie podejrzeń zawierają w sobie wielki ładunek pychy", to nie marnujmy naszej energii na zmianę płaszczyzny sporu. Rozwiązanie problemu tak znakomicie przedstawionego w przez większą część eseju nie polega na dywagacjach i kłótniach o to, czyja podwalina filozoficzna jest lepsza, tylko na wymyśleniu konkretnych rozwiązań i przeciwdziałaniu czyhającym niebezpieczeństwom.
Z dużej chmury mały deszcz. O ile pierwsze 15-16 stron uważam za bardzo dobre, aktualne i wyważone przemyślenia, to już pod sam koniec autora chyba poniosły emocje i zamiast na próbie przedstawienia rozwiązań (czy choćby dalszemu przedstawianiu problemu), skupił się raczej na dawaniu upustu swoim lękom i obawom tyczącym "obrony przed atakiem trzeciej filozofii podejrzeń na chrześcijaństwo i na cywilizację Zachodu".
Nie przemawia do mnie nagłe przejście autora (nawet przy przyjęciu "trybów warunkowych", "być może" i "jeśli") z wyważonego, obiektywnego opisywania stanu rzeczy do pozycji jawnego obrońcy szeroko pojętej "tradycji".
True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen. It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research. Axel D. Becke
|