Racjonalista - Strona głównaDo treści
Miał być Jezus

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
01-06-2010 19:19diogenes (42753 punktów)Miał być Jezus
Ocena 10 na 10
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)
>a wyszła k***a...
>dziennik.p(*)zu_Ostatnie_slowa_pilotow.html

Nie przywykłeś jeszcze? Już dwa tysiące lat tak wychodzi...

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
02-06-2010 23:57 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>a wyszła k***a...
>>dziennik.p(*)zu_Ostatnie_slowa_pilotow.html
>Nie przywykłeś jeszcze? Już dwa tysiące lat tak wychodzi...

Jeśli najgłośniej "k***a" darł się prezydent, to mam nadzieję, że Watykan weźmie to pod uwagę przy beatyfikacji
Medieval (3004 punktów)
>a wyszła k***a...

Liczyłem na Bogurodzicę
Ewentualnie, że zdradzą kto zabił Laurę Palmer.
cadyk88 (78 punktów)

czyli piloci bluzgają jak większość ludzi w czasie pracy, z dala od szefa.

tymczasem tu szef bardzo często stał nad głowami pilotów. co więcej, przychodzili z kancelarii preza.

08:30:31 KBC Kurs 79. Polski 101.
08:30:32 A Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić. {dyrektor Kazana}
08:30:35 A (niezr.)
08:30:37 N Yyy... do 500 dostaliśmy zgodę, czyli do...
08:30:41 KBC Tak.
08:30:42 KBC Do wysokości kręgu.

jakim prawem ktokolwiek mógł podejmować decyzję poza pilotami!!!!!!!! co to jest za kraj!!

co do Palikota: ma rację w kwestii ubezpieczenia. W kraju SOLIDARNYM jedni po stracie bliskich dostają 100 tys., inni 10 tys., a inni 3 mln.
nie chodzi tez o to, że się nie należy np. małżonce, ale urzędnicy/biurokraci/politycy w danym demokratycznym kraju nie mogą stać ponad społeczeństwem. mentalność z komuny rodem.

nasz dziennik: na 1 stronie daje coś o PZU, oraz oczywiście, "Pierwszą czynnością, którą należy przeprowadzić, jest zbadanie autentyczności zapisu" - im spiski nigdy nie wyjdą z głowy. czarne będzie białym.
01-06-2010 23:35 
 Ocena 1 na 3
ktośtam (650 punktów)

>jakim prawem ktokolwiek mógł podejmować decyzję poza pilotami!!!!!!!! co to jest za kraj!!

Dla mnie te materiały to niespodzianka, bo (pół-żartem, pół-serio) przypuszczałem że ostatnie słowa w kabinie brzmiały "ląduj dziadu".

(Powiedzmy szczerze: kto bez dowodów na serio by się wypowiedział, że prezydent naciskał na lądowanie - snułby teorie spiskowe warte tyle samo jak te, że to Ruscy zestrzelili samolot. Ale po incydencie w Gruzji chyba można sobie pozwolić na kilka niewybrednych żarcików )
01-06-2010 23:37 
 Ocena 2 na 4
Autografka (10638 punktów)
>im spiski nigdy nie wyjdą z głowy. czarne będzie białym.

Masz rację. Nigdy im z głowy nie wyjdą, zwłaszcza że śledztwo było prowadzone przez Rosjan, a ci są oczywiście podejrzewani o mataczenie. Można wzruszać ramionami z politowaniem, ale trzeba wiedzieć, że ta sprawa bardzo podzieliła Polaków. Rząd popełnił niewybaczalny błąd, nie przejmując prowadzenia śledztwa. Za ten podział jest z ogromnym stopniu odpowiedzialny.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
01-06-2010 23:48 
 Ocena 1 na 1
cadyk88 (78 punktów)
>>Rząd popełnił niewybaczalny błąd, nie przejmując prowadzenia śledztwa. Za ten podział jest z ogromnym stopniu odpowiedzialny.

Tusk o tym powiedział w sejmie: nie miejmy złudzeń: odnosiło się to do tego: Rosja nie wyda śledztwa, a rząd polski nie miał żadnych praw do jego przejęcia.

to jest oczywista oczywistość: Ruscy chcieli sami to zrobić, więc POlacy nie mieli nic do gadania. i tak w miarę szybko wydali nam stenogramy.

rząd jest więc w żaden sposób nieodpowiedzialny za to: co więcej, nie możemy od Rosji wymuszać czegoś, i wszystko uzaleznione pozostawac będzie od ich dobrej woli.

czy myslisz, że rząd nie sonodował kanałami dypl. - tajnymi kwestii, czy Rosjanie oddadzą prowadzenie śledztwa????? O TYM WŁASNIE POWIEDZIAŁ TUSK.

czy myslisz, że Rosjanie, znając zapalczywość i nierównowagę niektórych polityków - oddaliby dowody, by może potem usłyszeć, że winni są kontrolerzy ze Smoleńska????
02-06-2010 00:08 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Tusk o tym powiedział w sejmie: nie miejmy złudzeń: odnosiło się to do tego: Rosja nie wyda śledztwa, a rząd polski nie miał żadnych praw do jego przejęcia.

I uważasz, że w obliczu głośnego wyartykułowania żądania przejęcia śledztwa, Rosja by odmówiła?
Poza tym procedura, którą się w tym przypadku posłużono dotyczyła lotnictwa cywilnego, a ten samolot nie był cywilny. W 1993 pomiędzy Polską a Rosją została podpisana umowa o wojskowym ruchu lotniczym, w tym i o wspólnym prowadzeniu śledztw w sprawie katastrof takich samolotów. Nie skorzystano z tej umowy. Moim zdaniem, to błąd. Pisowców nigdy nie przekonasz, że śledztwo było prowadzone uczciwie. Te podejrzenia pozostaną już na zawsze i będą nas dzielić jeszcze przez długi czas. Ja mam o to żal do PO. Postąpili nieprofesjonalnie.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
02-06-2010 08:45 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)
> >Pisowców nigdy nie przekonasz, że śledztwo było prowadzone uczciwie. Te podejrzenia pozostaną już na zawsze i będą nas dzielić jeszcze przez długi czas. Ja mam o to żal do PO. Postąpili nieprofesjonalnie.

Ktokolwiek prowadziłby śledztwo i tak byłyby zarzuty o jego nieuczciwe prowadzenie.Gdyby było prowadzone w Polsce, twierdzono by, że Tusk przejął śledztwo bo coś chce ukryć.
Jesteśmy podzieleni i nie ma w tym nic złego.
Tak po prostu jest.
Marek.
02-06-2010 09:14 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Ktokolwiek prowadziłby śledztwo i tak byłyby zarzuty o jego nieuczciwe prowadzenie.

Zgoda. To tak jak w przypowieści o słoniu i ślepcach: dla jednego to wąż, dla drugiego kolumna, dla trzeciego coś jeszcze. Dla pechowca na końcu - góra g****. To kwestia ludzkiego złudzenia dotarcia do obiektywnej prawdy, takiej samej dla wszystkich. Niektórym (zwłaszcza politykom) wciąż się marzy jedna, centralna perspektywa widzenia, co jest po prostu mrzonką. Trzeba patrzeć co najmniej kubistycznie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-06-2010 09:44 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>W 1993 pomiędzy Polską a Rosją została podpisana umowa o wojskowym ruchu lotniczym, w tym i o wspólnym prowadzeniu śledztw w sprawie katastrof takich samolotów. Nie skorzystano z tej umowy.

   Po pierwsze:


   A po drugie, gdyby śledztwo prowadziła wyłącznie polska prokuratura to wszystko byłoby tajne łamane przez poufne i choć dowiedzielibyśmy się zapewne pomimo tej tajności o różnych ciekawych rzeczach, to z pewnością nie o żałosnym poziomie organizacji i realizacji fatalnej eskapady.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-06-2010 09:57 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>choć dowiedzielibyśmy się zapewne pomimo tej tajności o różnych ciekawych rzeczach, to z pewnością nie o żałosnym poziomie organizacji i realizacji fatalnej eskapady.

Niemcy mają zwrot polnische Wirtschaft (polska gospodarka), co jest synonimem bałaganu i rozpierduchy.

de.wiktionary.org/wiki/polnische_Wirtschaft

Można by do tego dorzucić również polnische Politik. Feralny lot trupolewem jest kwintesencją owej polityki.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Autografka (10638 punktów)

>   Po pierwsze:
>
>   A po drugie, gdyby śledztwo prowadziła wyłącznie polska prokuratura to wszystko byłoby tajne łamane przez poufne i choć dowiedzielibyśmy się zapewne pomimo tej tajności o różnych ciekawych rzeczach, to z pewnością nie o żałosnym poziomie organizacji i realizacji fatalnej eskapady.

Za to pomimo pierwszego i drugiego, mniej byłoby zapewne zwolenników argumentów typu: sfabrykowane stenogramy, dodanie szumów do rejestratorów i wielu innych rewelacji.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
02-06-2010 17:13 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Za to pomimo pierwszego i drugiego, mniej byłoby zapewne zwolenników argumentów typu: sfabrykowane stenogramy, dodanie szumów do rejestratorów i wielu innych rewelacji.

   Śmiało można założyć, że w zamian za to byłyby ogólne i szczególne narzekania na Ruskich za utrudnianie śledztwa. A na takie proste i oczywiste pytania jak to, o której dokładnie godzinie Prezes dowiedział się od Prezydenta, że niedługo lądują, albo to, jakie lotnisko zapasowe przewidziane było w planie lotu, odpowiedzi i tak byśmy nie znali.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Autografka (10638 punktów)

>   Śmiało można założyć, że w zamian za to byłyby ogólne i szczególne narzekania na Ruskich za utrudnianie śledztwa. A na takie proste i oczywiste pytania jak to, o której dokładnie godzinie Prezes dowiedział się od Prezydenta, że niedługo lądują, albo to, jakie lotnisko zapasowe przewidziane było w planie lotu, odpowiedzi i tak byśmy nie znali.

Pewnie masz rację.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
02-06-2010 23:08 
 Ocena 1 na 1
Eliath (1441 punktów)
>>   Śmiało można założyć, że w zamian za to byłyby ogólne i szczególne narzekania na Ruskich za utrudnianie śledztwa.

Ba pewnie by jeszcze doszło, że to Tusk samolot zestrzelił, a tak na Putina jest

>I uważasz, że w obliczu głośnego wyartykułowania żądania przejęcia śledztwa, Rosja by odmówiła?

Tak poważnie to nie oszukujmy się: Mała szansa, że by się zgodzili. Jestem przekonany że rozmawiano, także na szczeblu Tusk - Putin, o kwestiach jurysdykcji. Po co pytać, a tym bardziej, naciskać publicznie jak zna się odpowiedz?
Żeby postawić drugą stronę w kłopotliwej sytuacji?
Przecież oto chodzi, tym co krzyczą o przejęcie śledztwa, o robienie syfu!

Samolot był RP, ponadto wojskowy, lot był HEAD, a wizyta była prywatna, teren Federacji Rosyjskiej i do tego wojskowy...
Więc się można kłócić o jurysdykcje latami, a każdych dwóch prawników będzie mieć pięć opinii

Rzeczywistość jest kłamstwem
02-06-2010 23:24 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Ba pewnie by jeszcze doszło, że to Tusk samolot zestrzelił, a tak na Putina jest

A myślisz, że mało jest takich, którzy są święcie przekonani, że to wynik zmowy Tuska z Putinem?


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
03-06-2010 21:22 
 Ocena 1 na 1
Eliath (1441 punktów)
>A myślisz, że mało jest takich, którzy są święcie przekonani, że to wynik zmowy Tuska z Putinem?

Myślę że całkiem sporo, i to mnie trochę przeraża

Bardzo przeraża mnie zaś to:

70 lat temu w lasach katyńskich woda zapisała informację o tej okrutnej zbrodni po czym
odtworzyła tą zapamiętaną informację 10 kwietnia 2010


Teraz strach będzie wyjść z domu jak będzie mgła - jeszcze mnie jakiś mamut rozdepcze


Rzeczywistość jest kłamstwem
Autografka (10638 punktów)

> 70 lat temu w lasach katyńskich woda zapisała informację o tej okrutnej zbrodni po czym
>odtworzyła tą zapamiętaną informację 10 kwietnia 2010
>


Wiesz jaki biznes można by zrobić na odpowiednio nabitej informacjami wodzie?


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
02-06-2010 15:19 
 Ocena 2 na 2
cadyk88 (78 punktów)
> Pisowców nigdy nie przekonasz, że śledztwo było prowadzone uczciwie. Te podejrzenia pozostaną już na zawsze i będą nas dzielić jeszcze przez długi czas. Ja mam o to żal do PO. Postąpili nieprofesjonalnie.

nie zgodzę się jeszcze z jednego powodu. śledztwo prowadzone przez Polskę na terenie Rosji - wiesz co to znaczy??? to znaczy przesłuchiwanie Rosjan przez POlaków - z wieży, z lotniska, z Iła, około 100 ludzi - Rosjan - przez Polskich prokuratorów na terenie i jurysdykcji Rosji!!! które państwo się na to zgodzi???
pamiętasz sledztwo z 1914 roku w sprawie zamachu w Sarajewie???
które mocarstwo się na coś takiego zgodzi? wierzysz w cuda?

co mogła zrobić PO i rząd Tuska??? nie mieli żadnego instrumentu. czy myślisz, że Putin by powiedział: prosze bardzo, róbcie śledztwo na terenie naszego kraju, przesłuchujcie pilotów, żołnierzy, nasze służby....

naiwność nie może przekraczać granic niemożliwości.
Autografka (10638 punktów)

No, tak. Najlepiej powiedzieć, że się nie da, że za trudno itp.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
02-06-2010 18:37 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>im spiski nigdy nie wyjdą z głowy. czarne będzie białym.
>Masz rację. Nigdy im z głowy nie wyjdą, zwłaszcza że śledztwo było prowadzone przez Rosjan, a ci są oczywiście podejrzewani o mataczenie. Można wzruszać ramionami z politowaniem, ale trzeba wiedzieć, że ta sprawa bardzo podzieliła Polaków. Rząd popełnił niewybaczalny błąd, nie przejmując prowadzenia śledztwa. Za ten podział jest z ogromnym stopniu odpowiedzialny.
Ostatnie zjednoczenie Polaków jak pamiętam, to uczynił Gierek. Była jedność partyjno-narodowa, a masy wówczas krzyczały "Partia-Gierek", tak jak teraz wrzeszczą "precz z komuną".
Nawet ramionami nie warto wzruszać, dla myślącego człowieka wina jest ewidentna, głównie zawinił Kaczyński wraz ze swoją administracją. Można dalej zastanawiać się nad szczegółami i współwinnymi tragedii, ale podstawowa przyczyna jest jasna.
Nie chcę wcale łączyć się z Polakami, którzy szukają winnych w wydumanych spiskach, czy zarzucających Rosjanom i polskiemu rządowi, że nie uczynili wszystkiego, zgodnego z prawem dla wyjaśnienia sprawy. To nawet nie zakłamanie, to zwyczajna podłość dla pokrycia głupoty własnych idoli.


Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

@@@
.
PiotrPęciak (634 punktów)
>ale podstawowa przyczyna jest jasna

Mhm. Wiesz więcej niż w tv opublikowano. Gratuluję.
03-06-2010 09:46 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>ale podstawowa przyczyna jest jasna
>Mhm. Wiesz więcej niż w tv opublikowano. Gratuluję.
>
Wielce Szanowny Panie Pęciak, rozumu nie nabywa się w TV ani nawet TVN.
Trzeba najpierw dostać po przodkach inteligencję, później duuużo przeczytać i mieć umiejętność tego przemyślenia.

A do mojego stwierdzenia rzeczywiście nawet TV1 wystarcza.

PS. Dziękuję za minus, to ważne od kogo się go otrzyma.


Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

@@@
01-06-2010 23:40 
 Ocena 1 na 1
kapitan AS (298 punktów)
>jakim prawem ktokolwiek mógł podejmować decyzję poza pilotami!!!!!!!! co to jest za kraj!!

Może chodziło o to czy lecieć od razu na zapasowe lotnisko czy krążyć te 30 minut nad Smoleńskiem. Z tych rozmów dokładnie nie wiadomo czy chodziło o decyzje w sprawie lądowania czy czego.
01-06-2010 23:43 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Może chodziło o to czy lecieć od razu na zapasowe lotnisko czy krążyć te 30 minut nad Smoleńskiem. Z tych rozmów dokładnie nie wiadomo czy chodziło o decyzje w sprawie lądowania czy czego.

Albo, które zapasowe lotnisko wybrać. Też pomyślałam, że to nie jest jednoznaczne.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
02-06-2010 18:40 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Może chodziło o to czy lecieć od razu na zapasowe lotnisko czy krążyć te 30 minut nad Smoleńskiem. Z tych rozmów dokładnie nie wiadomo czy chodziło o decyzje w sprawie lądowania czy czego.
>Albo, które zapasowe lotnisko wybrać. Też pomyślałam, że to nie jest jednoznaczne.

Zapasowe lotnisko powinno być przed startem ustalone. Tam nie leciał jakiś "Hetka-Pętelka" tylko głowa państwa z osobami towarzyszącymi.

@@@
.
PiotrPęciak (634 punktów)
przecież mówiono wyraźnie jakie opcje lotnisk zapasowych mają piloci
03-06-2010 10:12 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>przecież mówiono wyraźnie jakie opcje lotnisk zapasowych mają piloci.
Cosik już wspomniałem o umiejętności kojarzenia faktów.
To nie piloci mają mieć opcje zapasowych lotnisk, a organizatorzy. Trzeba tam zorganizować ochronę i przewóz z tamtąd na miejsce docelowe. Trzeba wylecieć z zapasem czasowym, a nie z opóźnieniem i poganiać pilotów /nawet tylko obecnością pana generała i pana dyrektora/, aby wylądowali.
Czy piloci mieli opcje, jak brak im było dobrej mapy lotniska smoleńskiego i nie ćwiczyli na symulatorach? Pewnie mieli! Wiedzieli, że Mińsk jest niedaleko, ale polski prezydent miałby w Mińsku wylądować? Nie kompromituj się Pan.

@@@
>
01-06-2010 23:53 
 Ocena 1 na 1
cadyk88 (78 punktów)
>Może chodziło o to czy lecieć od razu na zapasowe lotnisko czy krążyć te 30 minut nad Smoleńskiem. Z tych rozmów dokładnie nie wiadomo czy chodziło o decyzje w sprawie lądowania czy czego.

tak, to racjonalne rozumowanie, też po częsci tak myslę.

ale jednocześnie brak takiej decyzji (sama informacja sprowadzała się do tego, że nie chce gdzie indziej) oznaczał wolę prezydenta lądowania w smoleńsku. i to czuli podświadomie, i być może dlatego nie podrywają maszyny po 100 m i chca lądować na siłę. to domysły, ale jest to dla mnie wielki skandal, co się działo w samolocie (osoby trzecie w kabinie).
Fizyk (17637 punktów)
02-06-2010 06:03 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Niestety...

Udostępnienie smoleńskiej k***y opinii publicznej burzy mit, który niektórzy chcieliby zbudować wokół tej tragedii. Nie zawsze jest tak, że jak trwoga to do boga. I jeszcze jedno: ze Smoleńska prezydent odleciał na Wawel. W przyszłości czeka go jeszcze jedno lądowanie, tym razem w oparach skandalu. A trzeba było zrobić coś pożytecznego: np. pieszą pielgrzymkę dla polityków, tym razem nie na Jasną Górę, ale wzdłuż wałów przeciwpowodziowych królowej Polski - Wisły.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
PiotrPęciak (634 punktów)
> W przyszłości czeka go jeszcze jedno lądowanie, tym razem w oparach skandalu

Podziwiam pewność prorokowania przyszłości. Nawet paluszek na klawiaturze nie zadrżał pisząc przypuszczenie, pisząc je jakby było w 100% pewne. Naprawdę, wzbudza we mnie podziw ta obsesja mówienia co prawdą musi się okazać. Zero obiektywizmu.
03-06-2010 16:19 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Zero obiektywizmu.

Rozróżnijmy skandaliczność przedsięwzięcia, którym była organizacja lotu trupolewa (katastrofa odsłoniła jedynie porażającą jego skalę ) od pozostałych (technicznych, osobistych, prawnych, innych) dyskursów, które można prowadzić na temat katastrofy. Pod Smoleńskiem rozbił się nie tylko samolot, ale skompromitowana została (co nie znaczy - pogrzebana) pewna filozofia zarządzania państwem. W tej chwili bieżące sprawy (śledztwo, wybory) spychają dogłębną analizę i wnioski z tego wydarzenia na dalszy plan. Po wymienieniu jednych funkcjonariuszy na innych państwo leci sobie jednak, jak dawniej: to, co np. robią kandydaci na prezydentów odbywa się ciągle w ramach polityki lotu do Smoleńska, jest jej kontynuacją. Czy skandalem nie było (i nie jest) złożenie jednego z podejrzanych do wawelskiej krypty?

To wszystko po pierwsze.

Po drugie: nie ma obiektywizmu w zdarzeniach o takiej skali. Poszukiwanie obiektywizmu za wszelką cenę jest tylko dowodem jego braku. Ale opinia publiczna chce mieć poczucie obiektywizmu, więc się je produkuje. Nawet jeśli jakaś opublikowana wersja przyczyn katastrofy byłaby obiektywnie prawdziwa, nawet jej autorzy nie będą w 100% pewni, czy się nie mylą.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
08-06-2010 03:51 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
Ja mam tylko pretensję o brak trybu przypuszczenia. Cierpię bardzo z powodu słuchania w sprawie katastrofy domniemywań, które są formułowane jak pewnik. Uwierz mi, że słuchanie 10 krotnie w ciągu doby, że kazał lądować bo tak i już mimo braku jakiegokolwiek dowodu jest męczące. Całą sytuację znam dobrze, chcę tylko by ludzie nie tworzyli bajek albo przynajmniej robili to stosując słowa "może". Bardzo rzuca mi się w oczy obsesja mówienia co naprawdę się wydarzyło. Na chwilę obecną zaprezentowane materiały świadczą o zwykłym technicznym błędzie, nie określając źródła owej pomyłki.

Odnośnie krypty. Naprawdę, j**** mnie to. Byle nie w moim ogródku. Życzę Tobie też pochowania na Wawelu, każdy człowiek jest na swój sposób wyjątkowy. To tylko beton, który w głowach urósł do miary świętości. Może kiepski ze mnie patriota ale ja nie rozróżniam ludzi na wybitnych i niewybitnych. Sorry.
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

Jak na dłoni widać, że zwiększyli prędkość opadania, czytałem zresztą o tym(z 4m/s do 8m/s). Dlaczego?
Otóż przy wysokości 90m nad poziomem lotniska(t=-24s), wysokość nad poziomem gruntu wynosiła jakieś 110m i wszystko było jeszcze OK.
Wygląda na to, że nie uwzględnili obniżenia terenu(niecki).
Od początku zastanawiałem się dlaczego zeszli tak nisko. Okazuje się, że wysokościomierz pokazywał praktycznie tę samą wysokość nad ziemią w t=-17s(ok.100m), co zinterpretowali jako potrzebę zwiększenia tempa opadania. Dodając do tego potrzebę kontaktu wzrokowego z ziemią, oraz mgłę, wszystko zaczyna się klarować.
Słyszałem od doświadczonego pilota, że w kabinie znajdują się trzy altimetry, każdy pracujący na innej zasadzie by uniknąć ewentualnego błędu. Wygląda mi na to, że sugerowano się wskazaniami tylko jednego z nich(wskazującego wysokość nad poziomem gruntu), zamiast wziąć pod uwagę także pozostałe.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
Brzostowski (7067 punktów)
>Jak na dłoni widać, że zwiększyli prędkość opadania...
>

I tak też myślę, przy czym dość szybko się zorientowali i próbowali wyciągnąć do góry, ale samolot nie dał rady.

Niestety widać też jak na dłoni, że ten wypadek miał kilka przyczyn (jak to najczęściej bywa).
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>I tak też myślę, przy czym dość szybko się zorientowali i próbowali wyciągnąć do góry, ale samolot nie dał rady.
No właśnie - czy szybko?
Sekundy mijały szybciej, niestety, a teren wznosił się.
I udałoby się(z 2.5m wyciągnął na 15m), gdyby nie to feralne drzewo(jak niektórzy twierdzą posadzone przez Stalina).
Smutne.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski

PS:Dobrze byłoby zestawić to, co wkleił Fizyk, z poniższymi:
91.210.209(*)w_zalogi_samolotu_Tu-154_M.pdf
wiadomosci(*)55,wiadomosc.html?ticaid=1a001
Wysokość, odległość od początku pasa, czas. Nie jest to tytaniczna praca, jak sądzę, wszystko widać jak na dłoni.
Oczywiście zakładam, że samolot był sprawny(czego nikt zresztą nie kwestionuje).

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
02-06-2010 19:06 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
>> źródło: forum.smol(*)0d1f8e5de381969eeeffe#p6973194
> Dobrze byłoby zestawić to, co wkleił Fizyk, z poniższymi:
> [...]
> wiadomosci(*)55,wiadomosc.html?ticaid=1a001
> Wysokość, odległość od początku pasa, czas. Nie jest to tytaniczna praca, jak sądzę, wszystko widać jak na dłoni.

Obydwa opracowania pochodzą od tego samego autora:

Сергей Амелин ze Smoleńska. Chodził po miejscu katastrofy z aparatem fotograficznym, GPS-em i taśmą mierniczą. Obmierzył i obfotografował wszystkie uszkodzone drzewa. Sprawdził zgodność map Google Earth z rzeczywistym ukształtowaniem terenu. Wyniki są więcej warte niż wszystko inne co na ten temat napisały gazety.
02-06-2010 22:40 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Oczywiście zakładam, że samolot był sprawny(czego nikt zresztą nie kwestionuje).
   Jakiś pilot mówił w tvn-24, że łopatki wirnika w silniku po katastrofie, gdyby silnik pracował, wyglądają inaczej, niż na tym zdjęciu Сергейa Амелинa:


   Podobno byłyby bardziej potrzaskane i pogięte.
03-06-2010 08:35 
 Ocena 2 na 2
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>>Oczywiście zakładam, że samolot był sprawny(czego nikt zresztą nie kwestionuje).
>   Jakiś pilot mówił w tvn-24, że łopatki wirnika w silniku po katastrofie, gdyby silnik pracował, wyglądają inaczej, niż na tym zdjęciu Сергейa Амелинa:
>   Podobno byłyby bardziej potrzaskane i pogięte.

   Jestem zaskoczony tą fotografią, w/g mnie jest to dowód na to, że ten silnik nie pracował, gdy zetknął się z ziemią.
Podobno pilot chciał wyrwać samolot w górę, więc raczej przyspieszył obroty, niż wyłączył silnik.

Nie jestem pilotem, dawno temu byłem tylko modelarzem lotniczym, swoją opinię opieram na wielu obejrzanych zdjęciach z wypadków lotniczych i filmach dokumentalnych.

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
03-06-2010 09:02 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Jestem zaskoczony tą fotografią, w/g mnie jest to dowód na to, że ten silnik nie pracował, gdy zetknął się z ziemią.
   Myślę tak samo.

>... swoją opinię opieram na wielu obejrzanych zdjęciach z wypadków lotniczych i filmach dokumentalnych.
   Moja wiedza też pochodzi głównie z "National Geographic - Katastrofy w przestworzach". Jedną z pierwszych czynności inspektorów z NTSB po przybyciu na miejsce katastrofy, jest właśnie stwierdzenie stanu łopat wirnika/śmigła samolotu, to daje im pogląd na pracę silnika w chwili zderzenia z ziemią.

   Pozdrawiam.
03-06-2010 19:57 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>I tak też myślę, przy czym dość szybko się zorientowali i próbowali wyciągnąć do góry, ale samolot nie dał rady.
>No właśnie - czy szybko?
>Sekundy mijały szybciej, niestety, a teren wznosił się.
>I udałoby się(z 2.5m wyciągnął na 15m), gdyby nie to feralne drzewo(jak niektórzy twierdzą posadzone przez Stalina).

Myślę, że jednak szybko, po drugiej informacji, że są na 100m, pilot zniżył lot i dosłownie 2-3s później już zaczął wyprowadzać do góry (bo chyba tak od razu to takiego wielkiego samolotu nie da rady wyciągnąć). To miałem na myśli pisząc szybko.

Z tym drzewem i Stalinem, to faktycznie nie wiadomo jak było.
02-06-2010 14:11 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> Jak na dłoni widać, że zwiększyli prędkość opadania...
> I tak też myślę, przy czym dość szybko się zorientowali i próbowali wyciągnąć do góry, ale samolot nie dał rady.

Po pierwsze, zafalowania trajektorii samolotu narysowane powyżej mogą nie być istotne (w granicach ±10 m) tylko wynikać z różnych błędów pomiarowych.

Po drugie, przy podchodzeniu do lądowania jest praktycznie niemożliwe aby nie wiedzieć jaka jest prędkość opadania - różnica między 4 a 8 m/s to bardzo duża różnica.

Po trzecie, opadanie z prędkością ok. 8 m/s trwało ponad pół minuty - mnóstwo czasu aby zareagować.

A po czwarte, co to znaczy "samolot nie dał rady"? Wszystkie manewry były wykonywane łagodnie. Nawet przy końcowym przejściu do wznoszenia się przeciążenie nie przekroczyło 0,3 g. (Nietrudno to policzyć z powyższego wykresu.)

Aż do uderzenia w drzewa w kokpicie panował całkowity spokój. Nie sądzę aby ktokolwiek tam obecny nie zdawał sobie sprawy z podjętego ryzyka.

> Niestety widać też jak na dłoni, że ten wypadek miał kilka przyczyn (jak to najczęściej bywa).

Zgodzę się jeśli przez "kilka przyczyn" rozumiesz ilość ludzi biorących udział w tej grze.
Brzostowski (7067 punktów)
>Po pierwsze, zafalowania trajektorii samolotu narysowane powyżej mogą nie być istotne (w granicach ±10 m) tylko wynikać z różnych błędów pomiarowych.
to jest możliwe
>Po drugie, przy podchodzeniu do lądowania jest praktycznie niemożliwe aby nie wiedzieć jaka jest prędkość opadania - różnica między 4 a 8 m/s to bardzo duża różnica.
>Po trzecie, opadanie z prędkością ok. 8 m/s trwało ponad pół minuty - mnóstwo czasu aby zareagować.
No właśnie, wg tego rysunku, lecieli prosto w ziemię. To raczej dowód na to, że nie wiedzeli gdzie są. No chyba, że chcieli zmieścić się w niecce, aby popatrzeć z dołu na chmury.
>A po czwarte, co to znaczy "samolot nie dał rady"? Wszystkie manewry były wykonywane łagodnie. Nawet przy końcowym przejściu do wznoszenia się przeciążenie nie przekroczyło 0,3 g. (Nietrudno to policzyć z powyższego wykresu.)
Nie liczyłem, wydawało mi się, że tupolew jest tak cieżki, że nie da rady nim wyciągnąć w górę zbyt szybko. Wg mnie zareagowali na ok. 60-70m, dali całą moc silnikow i w górę i nie zdążyli.
>Aż do uderzenia w drzewa w kokpicie panował całkowity spokój. Nie sądzę aby ktokolwiek tam obecny nie zdawał sobie sprawy z podjętego ryzyka.
Spokój niczego nie dowodzi.
>> Niestety widać też jak na dłoni, że ten wypadek miał kilka przyczyn (jak to najczęściej bywa).
>Zgodzę się jeśli przez "kilka przyczyn" rozumiesz ilość ludzi biorących udział w tej grze.

Miał wiele przyczyn: pogoda, nacisk na pilotów, błędy pilotów, błędy wieży kontrolnej, kiepskie wyposażenie lotniska. Prawdopodobnie gdyby nie było chociaż jednej z tych przyczyn, nie było by tej tragedii.
03-06-2010 23:18 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> No właśnie, wg tego rysunku, lecieli prosto w ziemię.

Jakie "prosto"? Przecież odległości pionowe są 10 razy powiększone w stosunku do poziomych i wszystkie nachylenia tyle samo. Popatrzyłeś na skale?

> Miał wiele przyczyn: pogoda, nacisk na pilotów, błędy pilotów, błędy wieży kontrolnej, kiepskie wyposażenie lotniska. Prawdopodobnie gdyby nie było chociaż jednej z tych przyczyn, nie było by tej tragedii.

I zapewne przyczyną był Stalin, bo gdyby Stalina nie było...
04-06-2010 00:37 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Jakie "prosto"? Przecież odległości pionowe są 10 razy powiększone w stosunku do poziomych i wszystkie nachylenia tyle samo. Popatrzyłeś na skale?
Prosto w ziemię, w sensie próby lądowania, nie 90 stopni.
>> Miał wiele przyczyn: pogoda, nacisk na pilotów, błędy pilotów, błędy wieży kontrolnej, kiepskie wyposażenie lotniska. Prawdopodobnie gdyby nie było chociaż jednej z tych przyczyn, nie było by tej tragedii.
>I zapewne przyczyną był Stalin, bo gdyby Stalina nie było...

Gdyby była ładna pogoda, to by wylądowali? Myślę, że tak.
Gdyby nie było nacisków na pilotow, odlecieli by wcześniej? Myślę, że tak.
Gdyby piloci odeszli przy decyzyjnej (100m), nic by się nie stało? Myślę, że tak.
Gdyby wieża podawała faktyczne dane co do odległości od lotniska i reagowała na błedną scieżkę, nic by się nie stało? Myślę, że tak.
Gdyby lotnisko miało ILS, inne systemy nic by się nie stało? Myślę, że tak.

Przyczyną byli bracia Wright? A może wielki wybuch? Nie, wiem! Ewolucja! O to przez nią!
03-06-2010 18:38 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>I tak też myślę, przy czym dość szybko się zorientowali i próbowali wyciągnąć do góry, ale samolot nie dał rady.
Tak , błyskawicznie - jak samolot zaczął ścinać drzewa. I głupia, bo ruska maszyna nie dała rady!
Półtorej minuty przed katastrofą usłyszeli od pana dyrektora, że pan prezydent nie podjął jeszcze decyzji, ale po pierwszej brzózce to próbowali się jeszcze poderwać.
Niech Pan nie kpi. To 100 ton.
Naprawdę, nawet za winę pilotów odpowiedzialni są inni ludzie. Dramatem są władze Polski, a ten lot tylko był tego egzemplifikacją ich nieodpowiedzialności i nieudolności.

>Niestety widać też jak na dłoni, że ten wypadek miał kilka przyczyn (jak to najczęściej bywa).
Nie i jeszcze raz nie. Wszystkie inne przyczyny są tylko dodatkiem do kierowania państwem przez małych ludzi /i nie o wzroście tu mówię/. Od samego początku /szumne, symboliczne i całkowicie nieprofesjonalne/ organizacyjne przygotowanie do tej wielkiej patriotycznej ekspedycji było wielkim skandalem, a później to tylko konsekwencje.
Najbardziej dla mnie smutnym jest to, że pomimo wszystkiego złego, gdyby reakcja kapitana była o około 10 sekund szybsza, to mogliby się uratować.

@@@
.
03-06-2010 18:51 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Najbardziej dla mnie smutnym jest to, że pomimo wszystkiego złego...
   Mnie się nie chce udawać.

>... gdyby reakcja kapitana była o około 10 sekund szybsza, to mogliby się uratować.
   A po cholerę?

   Mnie nikogo z nich nie brakuje.
04-06-2010 06:02 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Mnie nikogo z nich nie brakuje.

Dobrze opisany dystans obywatela do polityków. Podejrzewam, że gdyby Sejm w czasie obrad zapadł się pod ziemię jak dom w Gwatemali po przejściu huraganu:





można by powiedzieć to samo: nikogo z nich nam nie brakuje. Politycy przypisują sobie stanowczo za duże znaczenie: to twory raczej medialne niż rzeczywiste, a to, co robią, również. Idąc za Baudrillardem można by powiedzieć, że smoleńskiej katastrofy w ogóle nie było.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
04-06-2010 06:30 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Mnie nikogo z nich nie brakuje.
>Dobrze opisany dystans obywatela do polityków.
   Pewnie dlatego taki "udany", że nieudawany.

>Idąc za Baudrillardem można by powiedzieć, że smoleńskiej katastrofy w ogóle nie było.
   Na podstawie tego, co sobie o nim przeczytałem, to może powiedziałby, że historii nie ma w ogóle.
PiotrPęciak (634 punktów)
spoko podejście, mam nadzieję, że po Twoim odejściu pare osób również tak powie
08-06-2010 05:54 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>spoko podejście, mam nadzieję, że po Twoim odejściu pare osób również tak powie
   Mnie na tym nie będzie zależało, nie wierzę w życie po życiu, ale po cholerę Tobie taka nadzieja?
Brzostowski (7067 punktów)
>>I tak też myślę, przy czym dość szybko się zorientowali i próbowali wyciągnąć do góry, ale samolot nie dał rady.
>Tak , błyskawicznie - jak samolot zaczął ścinać drzewa. I głupia, bo ruska maszyna nie dała rady!
Niech Pan popatrzy na wykres, widać na nim wyraźnie, że zeszli niżej po drugim komunikacie że są na 100m, potem dostali nagle info - 90m, 80m (odchodzimy),60 m(sygnał) i gdzieś w okolicach 80-60m dali w górę (proszę popatrzeć na krzywą), ale tupolew jest cieżki, wyrównał i zaczął się powoli wznosić. Tak decyzję podjęli szybko (2-4 sekundy). Jak zaczęli ścinać drezwa to już się podnosili (tak to przynajmniej widać na rysunku).

Nie wiem o co Panu chodzi z tą głupią ruską maszyną. Jeśli doszukuje się Pan w moim poście rusofobicznych podtekstów, zachęcam, wyzwolić się od nadwrażliwości przez obalenie kilku zimnych, a w podzięce za takie uzdrowienie, złożyć ofiarę w postaci solidnego kawałka karkówki z grilla.
>Półtorej minuty przed katastrofą usłyszeli od pana dyrektora, że pan prezydent nie podjął jeszcze decyzji, ale po pierwszej brzózce to próbowali się jeszcze poderwać.
>Niech Pan nie kpi. To 100 ton.
Być może były naciski, tak to może wyglądać i może tak było. Nie kpię, te 100 ton poderwali ok. (-14 s), i te 100 ton nie dało rady.
>Naprawdę, nawet za winę pilotów odpowiedzialni są inni ludzie. Dramatem są władze Polski, a ten lot tylko był tego egzemplifikacją ich nieodpowiedzialności i nieudolności.
>>Niestety widać też jak na dłoni, że ten wypadek miał kilka przyczyn (jak to najczęściej bywa).
>Nie i jeszcze raz nie. Wszystkie inne przyczyny są tylko dodatkiem do kierowania państwem przez małych ludzi /i nie o wzroście tu mówię/. Od samego początku /szumne, symboliczne i całkowicie nieprofesjonalne/ organizacyjne przygotowanie do tej wielkiej patriotycznej ekspedycji było wielkim skandalem, a później to tylko konsekwencje.
>Najbardziej dla mnie smutnym jest to, że pomimo wszystkiego złego, gdyby reakcja kapitana była o około 10 sekund szybsza, to mogliby się uratować.

No to niech się Pan zdecyduje czyja to była wina, i ile było przyczyn, bo raz Pan pisze, że "małych" ludzi i że inni odpowiadają za winę pilotów, potem obwinia Pan pilota, że jednak On nie zareagował.
Przypomnę Panu jeszcze o takich przyczynach, jak:
pogoda, nacisk na pilotów, błędy pilotów, błędy wieży kontrolnej, kiepskie wyposażenie lotniska. Prawdopodobnie gdyby nie było chociaż jednej z tych przyczyn, nie było by tej tragedii.

A to oznacza, że był to splot okoliczności, i "małych" ludzi, nie wiem nawet jak by ich nie lubić nie można oskarżyć o przynajmniej 3 z podanych przeze mnie przyczyn, no chyba że o pogodę.
04-06-2010 13:29 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>No to niech się Pan zdecyduje czyja to była wina, i ile było przyczyn, bo raz Pan pisze, że "małych" ludzi i że inni odpowiadają za winę pilotów, potem obwinia Pan pilota, że jednak On nie zareagował.

Zacznę więc od końca, gdyż w moich postach na ten temat, to najważniejsze.

Od 14 lat dziennikarze i politycy gadają, że trzeba wymienić flotę rządową.
I tylko gadają.
Z pięć - siedem lat temu, obecny kandydat na prezydenta mówi, że polscy piloci mogą i na drzwiach od stodoły latać.
I pomimo wypadku Casy i odejściu (czasem na zawsze) wielu znakomitych pilotów, szkoleniowców i organizatorów lotnictwa nie dokonuje się żadnych faktycznych zmian pozytywnych. Natomiast rezygnuję się z dotychczas obowiązkowych co półrocznych szkoleń na symulatorach. Pomimo wylotu na "kiepskie lotnisko" brak odpowiedniego wyposażenia pilotów. Choćby w aktualne mapy.
Prezydencki wyjazd do Smoleńska jest organizowany jako kontra do wyjazdu premierowskiego. Ważniejsza jest tu symbolika np. jak dużo, jak poważnych ludzi poleci razem, od profesjonalnego przygotowania. Do ostatniej chwili jest zmieniana lista. Nie przygotowane lotnisko zapasowe. (W przypadku głowy państwa muszą taką alternatywę przygotować organizatorzy, a nie piloci). Opóźniony odlot.
W głowach pilotów: przypadek Tibilisi, wraz z losem pilotów po tym przypadku. Wystąpienie posła Gosiewskiego.
Podczas dramatycznych chwil szwendający się po kabinie generał i dyrektor.
To tak na szybko z głowy!

Dlatego nie mam wątpliwości, że:
Naprawdę, nawet za winę pilotów odpowiedzialni są inni ludzie.
Dramatem są władze Polski, a ten lot tylko był tego egzemplifikacją ich nieodpowiedzialności i nieudolności.


>gdyby nie było chociaż jednej z tych przyczyn, nie było by tej tragedii.
Tak, znowu tym "małym", a przy okazji wielu normalnym, a może i wielcy w tym samolocie by się znaleźli, by się udało.

A teraz jak każdego człowieka interesuje mnie cały dramat i jego cegiełki. Nawet to, że piloci byli normalnym ludźmi i krzyczeli: O k..wa, a nie O Jezu.

Pilota nie obwiniam, gdyż nie wiem dlaczego zareagował odrobinę za późno. Przecież samobójcą nie był i musiały być jakieś tego przyczyny. Mnie jest tylko smutno z tego powodu i to wyraźnie napisałem.

@@@
.

>
apud (4399 punktów)

>Z pięć - siedem lat temu, obecny kandydat na prezydenta mówi, że polscy piloci mogą i na drzwiach od stodoły latać.

Pewnie, i dlatego na czymś bardziej technicznie zaawansowanym niz PO2 czyli kukuruźnika latać nie umieją.

Te cyferblaty, wskazówki, numerki, jakieś radio z ruskim kontrolerem co to nigdy nie zrozumie duszy słowiańskiej i nieokielznanej

>I pomimo wypadku Casy i odejściu (czasem na zawsze) wielu znakomitych pilotów, szkoleniowców i organizatorów lotnictwa nie dokonuje się żadnych faktycznych zmian pozytywnych. Natomiast rezygnuję się z dotychczas obowiązkowych co półrocznych szkoleń na symulatorach. Pomimo wylotu na "kiepskie lotnisko" brak odpowiedniego wyposażenia pilotów. Choćby w aktualne mapy.

Co tam mapy, mogło sie udać ale sie nie udało. Wola boska i skrzypce, jak moj dziadek klezmer zwykł gadać. Dla Polaka nie ma warunków, atmosferycznych czy innych aby nie spróbował. Wylądować albo wystartować.
Ostatnio kilku pilotów, odszczepieńców nawet zaczęło sprawdzać czy im benzyny nalali do motorów. Od jakichś komuchów albo Żydów sie nauczyli czy jak.

>Prezydencki wyjazd do Smoleńska jest organizowany jako kontra do wyjazdu premierowskiego. Ważniejsza jest tu symbolika np. jak dużo, jak poważnych ludzi poleci razem, od profesjonalnego przygotowania. Do ostatniej chwili jest zmieniana lista. Nie przygotowane lotnisko zapasowe. (W przypadku głowy państwa muszą taką alternatywę przygotować organizatorzy, a nie piloci). Opóźniony odlot.

To akurat pilotowi zwisa, ma dolecieć i wyladować pasażerów. Jak sie uda to i wystartować tym samym samolotem.

>W głowach pilotów: przypadek Tibilisi, wraz z losem pilotów po tym przypadku. Wystąpienie posła Gosiewskiego.

W Głowach to mieli k***y i Basie.

>Podczas dramatycznych chwil szwendający się po kabinie generał i dyrektor.
>To tak na szybko z głowy!
> Dlatego nie mam wątpliwości, że:
>Naprawdę, nawet za winę pilotów odpowiedzialni są inni ludzie.
>Dramatem są władze Polski, a ten lot tylko był tego egzemplifikacją ich nieodpowiedzialności i nieudolności.

>>gdyby nie było chociaż jednej z tych przyczyn, nie było by tej tragedii.

Bzdura, była jedna przyczyna, to ze chcieli wylądować w warunkach w których i kukuruźnik by nie wyrobił. A na kukuruźniku kołchoźnik po tygodniowym kursie mógł latać. I bomby rzucać, jak było trzeba.

>Tak, znowu tym "małym", a przy okazji wielu normalnym, a może i wielcy w tym samolocie by się znaleźli, by się udało.
>A teraz jak każdego człowieka interesuje mnie cały dramat i jego cegiełki. Nawet to, że piloci byli normalnym ludźmi i krzyczeli: O k..wa, a nie O Jezu.

A ty co, jak przywalisz autem w cos to jak krzyczysz?

>Pilota nie obwiniam, gdyż nie wiem dlaczego zareagował odrobinę za późno. Przecież samobójcą nie był i musiały być jakieś tego przyczyny. Mnie jest tylko smutno z tego powodu i to wyraźnie napisałem.

samobojca nie byl, bo sobie nie zdawał sprawy co robi. W lotnictwie sie nie ryzykuje.
02-06-2010 13:20 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Jak na dłoni widać, że zwiększyli prędkość opadania, czytałem zresztą o tym(z 4m/s do 8m/s). Dlaczego?

Wydaje się mi prawdopodobne, że dowódca chciał zejść poniżej podstawy chmur i przejść na VFR (wizualnie kontrolować podchodzenie do lądowania).

> Otóż przy wysokości 90m nad poziomem lotniska(t=-24s), wysokość nad poziomem gruntu wynosiła jakieś 110m i wszystko było jeszcze OK.

Zgoda.

> Wygląda na to, że nie uwzględnili obniżenia terenu(niecki).

Moim zdaniem dowódca doskonale orientował się w sytuacji i zdawał sobie sprawę z ryzyka jakie podejmuje. O obniżeniu terenu mówił drugi pilot w 10:30:48 sekundzie. Podejrzewam, że obniżenie to dowódca mógł chcieć wykorzystać jako dodatkowy zapas wysokości poniżej podstawy chmur.

> Od początku zastanawiałem się dlaczego zeszli tak nisko. Okazuje się, że wysokościomierz pokazywał praktycznie tę samą wysokość nad ziemią w t=-17s(ok.100m), co zinterpretowali jako potrzebę zwiększenia tempa opadania. Dodając do tego potrzebę kontaktu wzrokowego z ziemią, oraz mgłę, wszystko zaczyna się klarować.
> Słyszałem od doświadczonego pilota, że w kabinie znajdują się trzy altimetry, każdy pracujący na innej zasadzie by uniknąć ewentualnego błędu. Wygląda mi na to, że sugerowano się wskazaniami tylko jednego z nich(wskazującego wysokość nad poziomem gruntu), zamiast wziąć pod uwagę także pozostałe.

Bardzo w to wątpię. W 10:24:55 sekundzie wieża podała kalibrację wysokościomierza barycznego, która to kalibracja była wielokrotnie sprawdzana później. Dowódca patrzył na wysokościomierz baryczny a słuchał odczytów nawigatora z wysokościomierza radiowego.

Niestety, podstawa chmur była zbyt nisko. Zabrakło tylko kilka metrów wysokości. No cóż, potwierdza się, że
Cytat:
Są starzy piloci i są odważni piloci. Ale nie ma starych, odważnych pilotów.
02-06-2010 14:10 
 Ocena 1 na 1
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>O obniżeniu terenu mówił drugi pilot w 10:30:48 sekundzie. Podejrzewam, że obniżenie to dowódca mógł chcieć wykorzystać jako dodatkowy zapas wysokości poniżej podstawy chmur.
Czyli po prostu nie zmieścił się w luce? Iście ekwilibrystyczna sztuczka, biorąc pod uwagę wymiary samolotu.
Czy dowódca znał ukształtowanie terenu? Jeśli to on trzy dni wcześniej pilotował samolot z Donaldem Tuskiem na pokładzie, powinien wiedzieć, że teren się wznosi.
Edit: Jeszcze jedno. Zejście na wysokość ośmiu metrów nad poziom terenu kilometr przed początkiem pasa świadczy raczej o kompletnym braku orientacji.

>Niestety, podstawa chmur była zbyt nisko. Zabrakło tylko kilka metrów wysokości.
Po raz kolejny błąd pilota, ale nie wypada o tym mówić, ze względu na uczucia rodzin. W komunikacie będzie oczywiście rutynowe sformułowanie o "niekorzystnym splocie okoliczności".

Cytat:
Widać na niej, że prezydencki samolot leciał dobrym kursem, ale zbyt nisko.

Czy oni znali w ogóle odległość od początku pasa, bo to mnie zastanawia. Wygląda jakby spodziewali się, ze pas zaczyna się wcześniej, stąd tak niski pułap lotu.
Brak odpowiedniej widoczności spowodował mylną orientację w terenie, moim zdaniem.

Pozdrawiam - Zbyszek Brylowski


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
02-06-2010 16:06 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Brak odpowiedniej widoczności spowodował mylną orientację w terenie, moim zdaniem.

To jest trywialne stwierdzenie, ale warto wyjaśnić jego szczegóły...

> Czy oni znali w ogóle odległość od początku pasa, bo to mnie zastanawia. Wygląda jakby spodziewali się, ze pas zaczyna się wcześniej, stąd tak niski pułap lotu.

To było podejście określane jako "nieprecyzyjne", tzn. załoga znała tylko w przybliżeniu swoje położenie w stosunku do pasa. Aby wylądować musieli najpierw zobaczyć ten pas (lub co najmniej światła "bramki", o której jest mowa w 10:25:10 sekundzie) i skorygować swoje podejście aby wycelować na początek pasa. Wygląda na to, że dowódca chcąc mieć czas na tę korektę próbował uzyskać wizualny kontakt z terenem przed dotarciem do pasa. Niestety, nie udało się.

> Po raz kolejny błąd pilota, ale nie wypada o tym mówić, ze względu na uczucia rodzin.

Nie nazwałbym tego błędem. Po prostu dowódca zaryzykował (przy milczącej aprobacie załogi i niektórych pasażerów) i nie powiodło im się.
02-06-2010 23:13 
 Ocena 3 na 3
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Nie nazwałbym tego błędem. Po prostu dowódca zaryzykował (przy milczącej aprobacie załogi i niektórych pasażerów) i nie powiodło im się.
Sama decyzja o lądowaniu w takich warunkach bez posiadania odpowiednich uprawnień była błędem/naruszeniem procedur i nawet po szczęśliwym wylądowaniu pilot odpowiadałby dyscyplinarnie. Nie wspomnę o błędnej ścieżce podchodzenia, znacząco różniącej się od tej standardowej a także od zakładanej przy zejściu z 400m.
Wczoraj czytałem w RP, że ten pilot zawsze przestrzegał procedur
www.rp.pl/artykul/2,487993.html

Na marginesie.
Dzisiaj rano od kolegi usłyszałem być może fantastyczną wersję, że pierwszy pilot odmówił lądowania(nie musiał tego mówić, wystarczył gest w stronę gen. Błasiaka) a za sterami siadł sam generał. Zdaję sobie sprawę, że może to być kolejna teoria spiskowa/fantastyczna hipoteza chciałbym jednak konkretnych informacji, mogących ją odrzucić. Dziwne według niektórych wydaje się być milczenie pilota Protasiuka, brak jego głosu przed katastrofą.
Niezależnie od kolegi tę samą wersję przedstawiła moja siostra dzisiaj po południu. Zdziwiło mnie to niepomiernie, zapytałem nawet czy skądś usłyszała taką plotkę. Odpowiedziała, że sama o tym pomyślała. To milczenie pilota i nieprecyzyjne podejście do lądowania miałoby przemawiać za tym. W końcu to generał odpowiadał bezpośrednio przed prezydentem...

>...dowódca chcąc mieć czas na tę korektę próbował uzyskać wizualny kontakt z terenem przed dotarciem do pasa. Niestety, nie udało się.
Nie mogę tego zrozumieć, przecież widoczność wynosiła 400m a podstawa chmur 50m, skąd więc problem? Wystarczyło zejść poniżej 50m i utrzymywać tę wysokość bądź łagodnie schodzić do początku pasa. Czy to trudne technicznie? Nie sadzę.
Z materiałów filmowych nakręconych zaledwie kilkanaście minut po katastrofie, na miejscu katastrofy, nie wydaje się wynikać, że mgła była wyjątkowo gęsta, widoczność jest stosunkowo dobra. Przemawia za tym także fakt, że materiał filmowy zawsze odbiega in minus od faktycznych warunków, obserwowanych bezpośrednio za pomocą oczu.
Cały czas patrząc na ścieżkę zejścia odnoszę wrażenie, że nie wiedzieli o tym wzniesieniu a za poziom pasa przyjęli dno jaru(niecki).
Przyjmując taką hipotezę, wszystko odbywało się prawidłowo, tłumaczyłoby to spokojny przebieg zejścia aż do momentu, kiedy nagle okazało się, że przed nimi "ściana" a z kilkudziesięciu metrów zrobiło się zaledwie kilka...
Pozwolę sobie trzymać się tej wersji bo dzisiaj wydaje mi się najbardziej prawdopodobna.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
03-06-2010 01:22 
 Ocena 2 na 2
Eliath (1441 punktów)
>>...dowódca chcąc mieć czas na tę korektę próbował uzyskać wizualny kontakt z terenem przed dotarciem do pasa. Niestety, nie udało się.
>Nie mogę tego zrozumieć, przecież widoczność wynosiła 400m a podstawa chmur 50m, skąd więc problem? Wystarczyło zejść poniżej 50m i utrzymywać tę wysokość bądź łagodnie schodzić do początku pasa. Czy to trudne technicznie?

Ja nie w kwestiach technicznych ale wyobraźni:

W stenogramie jest info od załogi Jaka, że widoczność już tylko 200m.
Tutka ma z 12 metrów, czyli poniżej chmur to już na jakichś 40 metrach...
Nad nimi chmury, poniżej (lub wokoło) mgła. Na filmikach, biorąc poprawkę na wspomniany "-", wcale nie jest "fajnie". Poza tym mgła mogła się podnosić, czy "cóś"
Samolot pewnie z 70 m/s robił... to ile realnie widoczności mieli? Na 1-2 sekundy lotu?
Próbowałeś parkować z zasłoniętymi oczami?

>Dzisiaj rano od kolegi usłyszałem być może fantastyczną wersję, że pierwszy pilot odmówił lądowania(nie musiał tego mówić, wystarczył gest w stronę gen. Błasiaka) a za sterami siadł sam generał.

Ockham się brzytwą chlasta w grobie. Znaczy kapitan miał dość cojones, żeby odmówić lądowania, ale zużyło to cały jego zapas, i pozwolił lądować komuś z mniejszymi umiejętnościami (na "Trupolewie" - nie wnikam w ocenę ogólnych umiejętności żadnego z nich)... a to wszystko podczas lądowania: mała przestrzeń, natłok osób (załoga, generał, stewardessa, dyrektor...), zapięte pasy, założone słuchawki... taa... supermen chciałby się tak szybko przebierać...

Nie wiem kto te wersje "potworzy". Może ma chronić dobre imię załogi lub/i prezydenta, a zwalać na złego generała, albo po prostu syf robić.

Nie wiem czy zamach miał miejsce czy nie... (Popatrzyłem na filmiki - żeby mgłę sobie przypomnieć) ...a jak człowiek długo patrzy to widzi (nawet jak nie chce: cynik.eu/serzus). W przeciwieństwie do patry-idiotów, nie wierzę, że wszyscy którzy z polskiej strony badają tą sprawę to zdrajcy.
Tak między nami racjonalistami, jako ćwiczenie umysłowe: Jakby jutro Putin albo Miedwiediew publicznie oświadczyli "Tak zestrzeliliśmy Tupolewa, i co nam zrobicie?"
Pomijam absurdalność tego, oraz reperkusje międzynarodowe:.
No i co byśmy im zrobili? Nie słyszałem, żeby ktoś mówił co wtedy.

Rzeczywistość jest kłamstwem
03-06-2010 08:16 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>... a to wszystko podczas lądowania: mała przestrzeń, natłok osób (załoga, generał, stewardessa, dyrektor...)...

   Swoją drogą lądowanie to najłatwiejszy manewr w lotnictwie, bo samolot właściwie wyląduje zawsze, nawet sam, nawet gdy mu pilot nie przeszkadza.

   Wyląduje, choćby nie wiem jak ktoś sobie tego nie życzył, więc ten radosny piknik w kabinie wcale mnie nie dziwi.

   Słyszałem w tivi wypowiedź jakiegoś pilota, że ten lot, a na pewno jego końcówka kojarzy mu się z wycieczką na grzyby.
   No, więc ktoś musiał doradzić kierowcy:
- panie pilot, tam po lewej taki ładny lasek, tam pan skręć!
- wykluczone, tam, kilometr dalej widzę ładny brzeziniak!
- ależ skąd, ten zagajniczek po lewej wydaje się być bardziej obiecujący, taki tajemniczo i obiecująco zamglony...

   Linie lotnicze powinny wprowadzić specjalną klasę biletów, na miejsca przy kierowcy.
   To takie ekscytujące.

   Proponuję sugestywną "furman class".
   Oraz najdroższą - "stangret class".
03-06-2010 12:54 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>ten lot, a na pewno jego końcówka kojarzy mu się z wycieczką na grzyby.

I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem, ale skomleniem.


(T.S. Eliot, Wydrążeni ludzie)

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
03-06-2010 10:56 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Nie nazwałbym tego błędem. Po prostu dowódca zaryzykował (przy milczącej aprobacie załogi i niektórych pasażerów) i nie powiodło im się.

> Sama decyzja o lądowaniu w takich warunkach bez posiadania odpowiednich uprawnień była błędem/naruszeniem procedur

Niewątpliwie było to naruszeniem procedur.

> i nawet po szczęśliwym wylądowaniu pilot odpowiadałby dyscyplinarnie.

W to raczej wątpię. W kokpicie był zwierzchnik, który wyraźnie przyzwalał na ten manewr.

> Nie wspomnę o błędnej ścieżce podchodzenia, znacząco różniącej się od tej standardowej a także od zakładanej przy zejściu z 400m.

To było nieprecyzyjne podejście do mało używanego lotniska z przestarzałym sprzętem. Np. wieża konsekwentnie podawała odległość o jakieś 1/2 km za małą, czego nie uważam za pomyłkę tylko za taką dokładność tego systemu naprowadzania. Lądując wielokrotnie na takich lotniskach załoga musiała sobie z tych niedokładności zdawać sprawę.

> Wczoraj czytałem w RP, że ten pilot zawsze przestrzegał procedur

Ja też oficjalnie przestrzegam wszystkich zasad BHP.

> Dzisiaj rano od kolegi usłyszałem [...]

Pozwól, że machnę brzytwą Ockhama.

>>...dowódca chcąc mieć czas na tę korektę próbował uzyskać wizualny kontakt z terenem przed dotarciem do pasa. Niestety, nie udało się.

> Nie mogę tego zrozumieć, przecież widoczność wynosiła 400m a podstawa chmur 50m, skąd więc problem? Wystarczyło zejść poniżej 50m i utrzymywać tę wysokość bądź łagodnie schodzić do początku pasa. Czy to trudne technicznie? Nie sadzę.

Nie jest trudne (choć wciąż ryzykowne), jeśli ta podstawa jest rzeczywiście na 50 metrach - i na to dowódca liczył. Ale zauważ, że w 10:24:49,7 sekundzie pilot, który wylądował wcześniej, mówi, że "podstawy są grubo poniżej 50 m". W dodatku mgła gęstniała, o czym pilot ten ostrzegał 12 minut później.

> Z materiałów filmowych nakręconych zaledwie kilkanaście minut po katastrofie, na miejscu katastrofy, nie wydaje się wynikać, że mgła była wyjątkowo gęsta, widoczność jest stosunkowo dobra. Przemawia za tym także fakt, że materiał filmowy zawsze odbiega in minus od faktycznych warunków, obserwowanych bezpośrednio za pomocą oczu.

To prawda, ale 15 min wcześniej mogło być inaczej i mogło być inaczej nad wilgotnym jarem. Poza tym, świat wygląda zupełnie inaczej gdy stoisz na ziemi i inaczej gdy pędzisz 70 m/s w jednolitej szarości a tu coś zaczyna przed tobą majaczyć.

> Cały czas patrząc na ścieżkę zejścia odnoszę wrażenie, że nie wiedzieli o tym wzniesieniu a za poziom pasa przyjęli dno jaru(niecki).

Możliwe. Tym bardziej, że wypowiedź drugiego pilota, którą interpretowałem wcześniej jako znajomość jaru, bardziej prawdopodobnie mówi o dziurze w chmurach.

> Przyjmując taką hipotezę, wszystko odbywało się prawidłowo, tłumaczyłoby to spokojny przebieg zejścia aż do momentu, kiedy nagle okazało się, że przed nimi "ściana" a z kilkudziesięciu metrów zrobiło się zaledwie kilka...
> Pozwolę sobie trzymać się tej wersji bo dzisiaj wydaje mi się najbardziej prawdopodobna.

Jest to najprostsze wyjaśnienie. Żadnych sensacji. Podjęcie ryzyka i banalny pech.
03-06-2010 18:47 
 Ocena 1 na 1
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Jest to najprostsze wyjaśnienie. Żadnych sensacji. Podjęcie ryzyka i banalny pech.
No to poza plusem nie mam w zasadzie nic do dodania.
Może z wyjątkiem tego i serii komentarzy zwolenników teorii spiskowych podobnych temu.
W RM na przykład od czasu do czasu pojawia się określenie: "tak zwana katastrofa smoleńska", resztę pozostawia się domyślności słuchaczy.
Jeden z moich znajomych z kolei z całą powagą twierdzi, że samolot runął na ziemię, ponieważ użyto działa impulsowego...


Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
02-06-2010 16:48 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Jeśli to on trzy dni wcześniej pilotował samolot z Donaldem Tuskiem na pokładzie, powinien wiedzieć, że teren się wznosi.

   Tusk lądował od zachodu, czyli z przeciwnej strony.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-06-2010 17:07 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Tusk lądował od zachodu, czyli z przeciwnej strony.

W bibliotekach MON mają chyba jakieś turystyczne mapy terenu wokół Smoleńska?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-06-2010 17:15 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>W bibliotekach MON mają chyba jakieś turystyczne mapy terenu wokół Smoleńska?

   Pewnie mają. Nie bez powodu Tusk lądował z tej strony.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-06-2010 07:21 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Czy oni znali w ogóle odległość od początku pasa, bo to mnie zastanawia. Wygląda jakby spodziewali się, ze pas zaczyna się wcześniej, stąd tak niski pułap lotu.
>Brak odpowiedniej widoczności spowodował mylną orientację w terenie, moim zdaniem.

   W jednym z filmów z serii "Die Hard", Bruce Willis demoluje drugie pół lotniska, będącego pod zdalną kontrolą terrorystów - pierwsze pół posłużyło terrorystom do rozbicia samolotu pasażerskiego w taki sposób: zawieja śnieżna, ograniczona widoczność, piloci podchodzą do lądowania "na przyrządy", terroryści wysyłają sygnał "poziomu" zawyżony o jakieś tam 50 stóp, czy 50 metrów, piloci krzyczą "oh s**t!", i wehikuł rozsypuje się efektownie ...

   Sądzę, że wielu osobom z tych, które oglądały ten film, trudno będzie zapomnieć o tej ewentualności przy rozważaniu "kto na tym wypadku zyskał, a kto stracił".

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
dstr (1474 punktów)
Dla amatorów teorii spiskowych i nieudanych prób niesienia kaganka rozumu:

fronda.pl/(*)ydenckiego_tupolewa_juz_dostep
Ammet (1428 punktów)
Mnie po ujawnieniu tych nagrań zastanawia, co w kabinie robił Kazana i kto i po co go tam wysłał?

"Dla Ciebie ten ofiarny stos
Dla Ciebie dym palonych ciał
Za wszystko co dla Ciebie
W niebie odbiorę boski szmal"
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>a wyszła k***a...
A co, "Pod twoją obronę..." mieli recytować. I za długie, i bez sensu... Przynajmniej, jako oficerowie, zginęli z fasonem!
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
03-06-2010 13:10 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Przynajmniej, jako oficerowie, zginęli z fasonem!

Tak, z polskim fasonem. Na ten fason powinni odlać z brązu gigantyczne, sięgające podstawy chmur słowo:

K * * * *


i postawić jako pomnik pod Smoleńskiem.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>
K * * * *

I tu jesteśmy zgodni. W pełni.
Pozdrawiam rzecz jasna.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
PiotrPęciak (634 punktów)
A co mieli powiedziec? Mamo? Jedno słowo tylko potrafi określić wszystko

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365