Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy można żyć na trzeźwo?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
05-06-2010 14:14prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Czy można żyć na trzeźwo?
Ocena 3 na 3
Od wieków ludzie odurzają się różnymi środkami zmieniającymi świadomość. Powstaje pytanie dlaczego tak się dzieje? Najpopularniejszym takim środkiem w Polsce jest niewątpliwie alkohol. Czym różni się jednak pijaństwo od choroby alkoholowej, jeśli się różni. Mówią, że pijak to lubi pić, a alkoholik musi. Czy to prawda? Znam ludzi, którzy nie lubią alkoholu, a piją, bo są uzależnieni. Znam też innych, którzy lubią alkohol i piją go z przyjemnością dla jego walorów smakowych i efektów psychicznych, które daje. Są też tacy, którzy nie piją i jakoś żyją. Ale czy da się żyć całkiem na trzeźwo? Czy duchy wrażliwsze są w stanie borykać się ze światem bez tej warstewki ochronnej, bez tego obłoczku alkoholowego oparu? Weźmy poetów: Broniewski, Tuwim, Gałczyński, Herbert, Grochowiak, Wojaczek, żeby tylko polskich wymienić. Piją też niewątpliwie i osoby, zdałoby się, prymitywne, chłopi, robotnicy, bezdomni. Ale to też ludzie i może, a nawet na pewno, i ich dopada "ból istnienia", chociaż, nie tak jak poeci, zdają sobie z tego sprawę. Wiem, że to temat trudny i drażliwy, dlatego nie spodziewam się szerokiej dyskusji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Ale czy da się żyć całkiem na trzeźwo?

   Możliwe, że tak, niektórym.
Ja nie potrafię patrzeć na trzeżwo "na życie", ręce tylko dlatego mi się nie trzęsą, bo bardzo wcześnie poznałem znaczenie witamin z grupy B dla organizmu alkoholika.
Zawsze i wszędzie, w każdych okolicznościach, zawsze coś sobie do dzioba wlałem.
W Strzelcach Opolskich fermentowałem za kaloryferem syrop cukrowy ze suszonymi owocami, przemycone w suszonych figach żółtawe granulki suszonych drożdży wyglądały jak nasionka.
To było na małą skalę, ot, wystarczyło raz na tydzień na widzenie dwóch piłeczek ping-pongowych we więziennej świetlicy.
W Łupkowie wykazałem się opanowaniem inżynierii chemicznej: 2 aluminiowe kotły po kawie, studzienka węzła grzewczego, zbiórka cukru, suszonych śliwek, marmolady, itp. - mówiłem wszystkim: jeszcze nie dzisiaj, jeszcze parę dni, co najmniej, ale nie wytrzymali, spróbowali, wypili i barak zacierem zarzygali. Smród był jednoznaczny i okropny.

   Zapamiętajcie raz na zawsze: zacier brany do destylacji musi być pozbawiony białek i tłuszczy "drożdżowych" - jeżeli bimber ma być smaczny i nie kacogenny.
Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
Adamiak (36436 punktów)
>Ja nie potrafię patrzeć na trzeżwo "na życie"...
   Widzę różnicę między "nie potrafię" a "nie chcę".

   Pozdrawiam.
06-06-2010 18:09 
 Ocena 7 na 7
łowczy (90 punktów)

>   Zapamiętajcie raz na zawsze: zacier brany do destylacji musi być pozbawiony białek i tłuszczy "drożdżowych" - jeżeli bimber ma być smaczny i nie kacogenny.
Widzę fachowiec jesteś w branży, dobrze jest też korzystać z deflegmatora. Zwiększa efektywność i poprawia jakość.
07-06-2010 08:24 
 Ocena 5 na 5
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>>   Zapamiętajcie raz na zawsze: zacier brany do destylacji musi być pozbawiony białek i tłuszczy "drożdżowych" - jeżeli bimber ma być smaczny i nie kacogenny.
>Widzę fachowiec jesteś w branży, dobrze jest też korzystać z deflegmatora. Zwiększa efektywność i poprawia jakość.

   Tak, mam za sobą całe życie dociekliwej teorii i wyczerpującej praktyki, dlatego z całego serca wołaaaam: Ludzie, nigdy nie pijcie wódy z niepewnego żródła!!!

Nigdy nie pijcie bimbru od sąsiada, który:
- ma kolumnę krótszą niż 1 metr, nieogrzewaną, nie mówiąc już o braku otuliny izolującej cieplnie,
- ma deflegmator bez regulacji chłodzenia,
- jest tak chciwy, że odrzuca jak najmniej przedgonu,
- jest tak głupi, że zamiast szlachetnych winnych drożdży używa piekarnicze.

   Papierosy zabijają ludzi "smołą", powoli.
Bimber zabija mózg "fuzlami", szybko, a wątrobę wolniej.
   Dlatego jak się puknę kostkami palców w głowę, to echo słyszę nawet w niektórych moich postach, a wątroba to jeszcze całkiem, całkiem.
Gdyby nie codzienna dawka witamin z grupy B, to już od dawna nie mógłbym trafić się w głowę.

   Nie jestem lekarzem, tylko oczytanym w "medycynie" chemikiem, proszę więc zainteresowanych o wzięcie tego pod uwagę, przed ewentualnym rozpoczęciem naśladowania mojej listy:
- 2x tabletka vit.B complex/compositum, typu "50" (prawie wszystkie składniki po 50 mg lub 50 mikrogramów),
- 300 mg vit.B1,
- 250 mg vit.B3,
- 250 mg vit.B5,
- 10 mg kwasu foliowego,
- 1 mg vit.B12, zastrzyk, co 3 miesiące (Uwaga, przez pierwsze 3 miesiące należy zastrzyk robić co 1 miesiąc)

A teraz się zastanówcie, czy warto pić, aby potem mieć tak kosztowny mocz?
Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
07-06-2010 08:55 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... czy warto pić, aby potem mieć tak kosztowny mocz?
   Najważniejsze jest zachowanie płynności inwestycji.
stilgar (7322 punktów)
Ja piję tylko czasem, do towarzystwa. Bez okazji w ogóle nie dotykam. Uważam, że najcenniejszą rzeczą w moim dobytku jest mój umysł i nie zamierzam go bezmyślnie niszczyć, dlatego też wszystkie użytki działające na umysł są u mnie nieobecne, bądź bardzo ograniczone.

I wcale nie uważam, żeby moje życie było z tego powodu jakieś gorsze. Tylko pijak może patrzeć na trzeźwość z takiej perspektywy. Tak samo chyba patrzą mięsożercy na wegetarian, "ale oni się muszą męczyć"... Ja bym raczej picie porównywał do jazdy z przebitymi oponami - na krótkim odcinku może i jest zabawnie, ale daleko sie tak nie zajedzie.
05-06-2010 21:49 
 Ocena-2 na 6
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Uważam, że najcenniejszą rzeczą w moim dobytku jest mój umysł i nie zamierzam go bezmyślnie niszczyć,
Ale to umysł domaga się, aby go oszołomić. On chce być, tak jak kobieta , gwałcony, bo to sprawia mu rozkosz. A co do niszczenia to nie byłabym tego tak do końca taka pewna. Są umysły których alkohol zdaje się nie imać, przynajmniej przez długi czas. Taki Churchill ponoć chlał litr whisky dziennie i dożył dziewięćdziesiątki.
05-06-2010 22:06 
 Ocena 7 na 11
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Ale to umysł domaga się, aby go oszołomić. On chce być, tak jak kobieta , gwałcony, bo to sprawia mu rozkosz.
Grabowska przestań p*****ć. To, że jesteś zboczonym mężczyzną nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości. Ale głupota ( nawet męska)też musi mieć jakieś granice.
Dlatego masz ostrzeżenie.
05-06-2010 22:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... głupota ( nawet męska)też musi mieć jakieś granice.

   Minus za... ortografię.
05-06-2010 23:42 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Nie należy brać wszystkiego dosłownie. To było powiedziane obrazowo. Ja tam się nie obrażam jak słyszę, że każdy facet to świnia lub tym podobne. I nie rozumiem doprawdy co ma wspólnego zboczenie z głupotą. Można być zboczonym i mądrym, albo głupim i niezboczonym. Albo i głupim i zboczonym. Albo niezboczonym i mądrym. Poza tym "zboczenie" jest bardzo subiektywnym pojęciem i dlatego nie używa się go już dzisiaj w literaturze fachowej psychologiczno-seksuologiczno-psychiatrycznej. Jedynie jako słowo potoczne o pejoratywnym wydźwięku. Więc próbowano mnie podwójnie obrazić, raz jako głupią, a dwa jako zboczoną mężczyznę.
lotrek (14275 punktów)

>Grabowska przestań p*****ć.
Plus za trafną ocenę wypowiedzi Grabowskiej

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
08-06-2010 02:10 
 Ocena 2 na 2
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>>Grabowska przestań p*****ć.
>Plus za trafną ocenę wypowiedzi Grabowskiej

   Trafność tej oceny jest dyskusyjna, dyskutanci podzielą sie na obozy według płci, upodobań seksualnych, itd.

Moim zdaniem mniej dyskusyjna jest moja ocena wypowiedzi moderatora: chamstwo.

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
08-06-2010 19:13 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
Jak dla mnie każdy, kto pisze, że kobieta lubi być gwałcona (niezależnie od płci) - p****oli. Od rzeczy.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-06-2010 19:24 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Jak dla mnie każdy, kto pisze, że kobieta lubi być gwałcona (niezależnie od płci) - p****oli. Od rzeczy.
Kobieta niezależnie od płci? Tego nie rozumiem. Może przesadziłam z tym uogólnieniem. Może nie każda. Ale naprawdę sporo kobiet o tym marzy. Tak być wziętą przez silnego samca. Nie tak brutalnie oczywiście, ale zdecydowanie. Ale oczywiście za Boga się do tego nie przyznają. Zawsze będą udawać "ę" "ą" i bonne facon.

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
Piotrek_84 (631 punktów)
>Ale naprawdę sporo kobiet o tym marzy. Tak być wziętą przez silnego samca. Nie tak brutalnie oczywiście, ale zdecydowanie.

To cho podaj kom, to się zdryndniemy i umówimy
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Ale naprawdę sporo kobiet o tym marzy. Tak być wziętą przez silnego samca. Nie tak brutalnie oczywiście, ale zdecydowanie.
>To cho podaj kom, to się zdryndniemy i umówimy
Ale ja mam tylko taki nick Grabowska i nie jestem kobietą. Niektórzy podejrzewają, że jestem księdzem.

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
Piotrek_84 (631 punktów)
>Ale ja mam tylko taki nick Grabowska i nie jestem kobietą. Niektórzy podejrzewają, że jestem księdzem.

Jeden ch**. Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Jeden ch**. Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek
Ale nawet chłopaczkiem nie jestem. Chyba, że gustujesz w starszych panach z brzuszkiem?

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
07-06-2010 08:39 
 Ocena 3 na 3
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>>Ale to umysł domaga się, aby go oszołomić. On chce być, tak jak kobieta , gwałcony, bo to sprawia mu rozkosz.
>Grabowska przestań p*****ć. To, że jesteś zboczonym mężczyzną nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości. Ale głupota ( nawet męska)też musi mieć jakieś granice.
>Dlatego masz ostrzeżenie.

   Alicjo, obawiam się, że mierzysz odczucia własną miarką, co jest niestosowne, bo może prof. Grabowska zawsze się opiera?
Mój umysł to by chciał być bez przerwy oszołomiony, czy dasz mi za to ostrzeżenie?
   Jeżeli uważasz, że potrafisz określić granice męskiej głupoty, to jako moderator zasługujesz na bana.

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
stilgar (7322 punktów)
Niektórych boli nadmiar inteligencji, innych nadmiar pieniędzy. Łatwo jest pozbyć się jednego i drugiego, ale czy to na pewno jest dobre?
06-06-2010 17:38 
 Ocena 2 na 2
Piotrek_84 (631 punktów)
>On chce być, tak jak kobieta , gwałcony, bo to sprawia mu rozkosz.

Nie rozumiem czemu jej dano za to ostrzeżenie. Przecież z ewolucyjnego punktu widzenia, powiedziała prawdę. Opór samicy przed stosunkiem z samcem jest ewolucyjnym imperatywem, który ma na celu wyeliminowanie słabych samców i dopuszczenie do kopulacji tylko samców silnych, którym uda się siłą samicę dogonić, złapać i przytrzymać. Samiec słaby i chory nie zdoła dogonić i zmusić siłą samicy do stosunku.

W ten właśnie sposób, przez dopuszczanie wyłącznie silnych samców do kopulacji, samica zapewnia "dobre geny" swoim potomkom.
W jaki sposób samica sprawdza, który samiec jest słaby, a który silny? A no właśnie przez uciekanie i opieranie się samcowi, gdy ten chce odbyć z nią stosunek. Dostęp do niej będzie miał wtedy tylko najsilniejszy.
06-06-2010 22:55 
 Ocena 1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>On chce być, tak jak kobieta , gwałcony, bo to sprawia mu rozkosz.
>Nie rozumiem czemu jej dano za to ostrzeżenie.
Z powodów ideologicznych. W ZSRR karano tak zwanych инакомыслящих, czyli inaczej myślących.

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
07-06-2010 10:46 
 Ocena 4 na 6
Zbigniew Mazur (292 punktów)

>Nie rozumiem czemu jej dano za to ostrzeżenie.
Dobrze jednak, że nie pijesz napitków z procentami. Gdybyś pił, to wtedy nic byś już nie zrozumiał.
06-06-2010 18:14 
 Ocena 5 na 5
łowczy (90 punktów)
>Taki Churchill ponoć chlał litr whisky dziennie i dożył dziewięćdziesiątki.
Znaczy polecasz whisky? Vatted, czy może bardziej popularną blended, bo nie sądzę by zalewał się amerykańskim Burbonem.
Piotrek_84 (631 punktów)
Pani profesorko, ja nigdy w życiu nie piłem alkoholu i nadal nie piję.
Złożyły się na to pewnie trzy czynniki:
1. Od dziecka byłem odrzucany przez rówieśników, a więc żyłem w wiecznej izolacji i nikt nie wywoływał na mnie presji typu "napij się, bądź równiacha"...
2. W moim domu nigdy nie było alkoholu i nikt z domowników go nie spożywał
3. Moja matka przedstawiała mi od dziecka ludzi pijących alkohol w bardzo negatywnym świetle - że to źli chuligani, pijaczyny i w ogóle hołota z rynsztoka. Gdy spacerowałem z mamą jako dziecko, zawsze na widok osoby pijącej alkohol omijaliśmy tę osobę szerokim łukiem, jakby była trędowata. Następnie moja mama wypowiadała na temat tej osoby pogardliwe zdania.

Trzy powyższe czynniki złożyły się razem i wpoiły mi od najmłodszych lat wielką niechęć i wstręt do alkoholu oraz do osób go spożywających.

Jakie są tego efekty dzisiaj?

1. Zero towarzystwa i znajomych
2. Deprecha spowodowana brakiem towarzystwa i znajomych

Ale i tak nie żałuję, że nie piję. Wręcz przeciwnie - czuję się dumny, że nie piję, bo uważam się przez to lepszy od innych ^^

Pozdrawiam.
05-06-2010 16:06 
 Ocena 5 na 5
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Trzy powyższe czynniki złożyły się razem i wpoiły mi od najmłodszych lat wielką niechęć i wstręt do alkoholu oraz do osób go spożywających.

   Zazdroszczę Ci, głośno nawołuję: "Tak trzymać!" - i nie mam Ci za złe Twojego wstrętu do mnie.
Na zdrowie! (do siebie, szeptem)


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
Piotrek_84 (631 punktów)
>   Zazdroszczę Ci, głośno nawołuję: "Tak trzymać!" - i nie mam Ci za złe Twojego wstrętu do mnie.
>Na zdrowie! (do siebie, szeptem)

...

05-06-2010 17:01 
 Ocena 3 na 3
Piotrek_84 (631 punktów)
To ja tak może jeszcze dodam, odnośnie tego picia z powodu odczuwania "bólu istnienia", o czym wspomniał autor wątku.
Ja taki "ból istnienia" odczuwałem wielokrotnie i do dzisiaj odczuwam, jednak nigdy w życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby z tego powodu się napić alkoholu. Mój wstręt do alkoholu jest tak silny, że bez względu na to, jak wielką miałbym depresję, w stronę alkoholu się nie zwrócę.

Tu też pomyślałem sobie, co powoduje, że inni ludzie właśnie w alkoholu szukają pocieszenia. Skąd oni wiedzą, że alkohol im pomoże? Skąd wpadają na pomysł "ach, to napiję się alkoholu" w czasie, gdy popadają w depresję?
Żeby wpaść na taki pomysł, to najpierw trzeba wiedzieć, że napicie się alkoholu może cokolwiek pomóc w poprawie humoru. A jeżeli oni wiedzą, że alkohol im pomoże w poprawie humoru, to znaczy, że musieli już kiedyś w przeszłości tego doświadczyć.
Czyli innymi słowy, człowiek w depresji sięga po spore ilości alkoholu pod warunkiem, że już wcześniej go pił i zna już jego "zbawienne" na samopoczucie działanie.
A więc chodzi mi tu o to, że uzależnienie od alkoholu spowodowane depresją nie pojawia się z powodu samej depresji. Wcześniej, przed powstaniem depresji, taki człowiek musi też pić alkohol i znać jego działanie z doświadczenia,,,, i dopiero potem w momencie, gdy go dopadnie depresja, może się z powrotem do tego alkoholu zwrócić i zacząć go pić w większych niż zwykle ilościach, co prowadzi do uzależnienia...

Sama depresja nie jest odpowiedzialna za alkoholizm. Odpowiedzialny jest PIERWSZY ŁYK, który miał miejsce często wiele lat zanim depresja się zaczęła. Później po latach, gdy człowiek wpada w depresję, to sobie o tym pierwszym łyku przypomina i myśli "A może się znowu napiję".
Gdyby nie było pierwszego łyku, to i nie byłoby potem alkoholizmu w czasie depresji.
Człowiek w depresji, który idzie się napić, żeby sobie poprawić humor, musi po prostu pamiętać sytuację z przeszłości, w której napicie się alkoholu doprowadziło do poprawy jego humoru. Gdyby takiej sytuacji nie pamiętał, to by mu nawet nie przyszło do głowy, żeby się napić.
05-06-2010 22:09 
 0 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Tak, to prawda, trzeba pierwszy raz spróbować, żeby zasmakować. Efekt jaki daje pierwsza seta chce się potem powtarzać. Chociaż nie u każdego. Są ludzie, którzy organicznie nie znoszą smaku i zapachu alkoholu, tak jak nie znoszą dymu tytoniowego (nie mówię o fajce i zapachach z nią związanych). Nie mówimy tu jednak o alkoholizmie czy pijaństwie ordynarnym, z zarzyganym stołem i mordą siną i poobijaną. Chodzi nam raczej o alkoholizm wysublimowany i kulturalny, bez chamstwa, wyzwisk i aktów agresji. Taki właśnie "lek" na ból świata, co niekoniecznie należałoby utożsamiać z depresją.
Nie namawiam bynajmniej do picia nikogo, broń Boże, ale zastanawiam się czy nie łatwiej jest czasem przetańczyć trudne okresy będąc pod wpływem?
05-06-2010 22:37 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>... alkoholizm wysublimowany...

   Dystyngowana wścieklizna i wykwintny trąd.
05-06-2010 22:18 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Generalnie to dobrze, że nie masz nic do czynienia z alkoholem. Ewentualnie, jak nic się nadzwyczajnego nie wydarzy, masz dłuższe życie przed sobą. Natomiast Twoje kłopoty z nawiązywaniem kontaktów towarzyskich zapewne nie są związane z Twoją abstynencją. Chyba, że mieszkasz w okolicy gdzie wszyscy od rana do nocy chleją na umór, a wszyscy Twoi znajomi dzień zaczynają od odkorkowania flaszki.
06-06-2010 17:41 
 Ocena 1 na 1
Piotrek_84 (631 punktów)
>Chyba, że mieszkasz w okolicy gdzie wszyscy od rana do nocy chleją na umór, a wszyscy Twoi znajomi dzień zaczynają od odkorkowania flaszki.

Dokładnie w takiej mieszkam. Skąd wiedziałaś?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Dokładnie w takiej mieszkam. Skąd wiedziałaś?
Nie wiedziałam, ale współczuję.

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
07-06-2010 08:56 
 Ocena 4 na 4
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Generalnie to dobrze, że nie masz nic do czynienia z alkoholem. Ewentualnie, jak nic się nadzwyczajnego nie wydarzy, masz dłuższe życie przed sobą.

   Jeżeli w dodatku ograniczysz się do samogwałtu, to to dłuższe życie przeżyjesz bez chorób wenerycznych.
Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Generalnie to dobrze, że nie masz nic do czynienia z alkoholem. Ewentualnie, jak nic się nadzwyczajnego nie wydarzy, masz dłuższe życie przed sobą.
>   Jeżeli w dodatku ograniczysz się do samogwałtu, to to dłuższe życie przeżyjesz bez chorób wenerycznych.
Ale z kolei możesz oślepnąć i rdzeń pacierzowy Ci wyschnie na wiórek, nie mówiąc już o paranoia onanistica.


Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Siedmiu ludzi jest tak odrażających, że Allah nie spojrzy na nich w Dzień Sądu:

* onanista
* osoba uprawiająca sodomię
* osoba, na której praktykowano sodomię
* alkoholik
* człowiek, który bije swoich rodziców tak, że krzyczą o pomoc
* człowiek, który krzywdzi swoich sąsiadów tak, że mu złorzeczą
* człowiek, który ma stosunek z żoną swego sąsiada

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
06-06-2010 08:52 
 Ocena 8 na 10
lotrek (14275 punktów)
>ja nigdy w życiu nie piłem alkoholu i nadal nie piję.
Jezus Maria...tyś to na trzeźwo napisał?
>Ale i tak nie żałuję, że nie piję.
Jeśli się czegoś nie spróbowało, to skąd wiesz...czy warto tego żałować, czy też nie.
>Wręcz przeciwnie - czuję się dumny, że nie piję, bo uważam się przez to lepszy od innych
Gdybyś pił i przestał, miałbyś z czego być dumnym a tak gadasz jak ślepy o kolorach.
Przyjmij wyrazy współczucia (szczere) od ceniącego alkohol lotreka
Pozdrawiam

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
06-06-2010 17:49 
 Ocena-2 na 4
Piotrek_84 (631 punktów)
>Jeśli się czegoś nie spróbowało, to skąd wiesz...czy warto tego żałować, czy też nie.

Z obserwacji, kochany, z obserwacji innych, którzy to robią.
Podobne pytanie: A czy ty żałujesz, że nie skoczyłeś nigdy z 10. piętra? Jak możesz wiedzieć, czy warto żałować, czy też nie, skoro nigdy nie spróbowałeś?

>>Wręcz przeciwnie - czuję się dumny, że nie piję, bo uważam się przez to lepszy od innych
> Gdybyś pił i przestał, miałbyś z czego być dumnym a tak gadasz jak ślepy o kolorach.

Tak? A zatem człowiek, który nigdy nikogo nie zabił, nie powinien się czuć z tego powodu dumny bardziej niż człowiek, który zabił wielu, ale przestał???
Twój tok rozumowania do tego wniosku właśnie prowadzi. Jeśli nigdy nikogo nie zabiłeś, to nie masz prawa być dumny z tego, że nigdy nikogo nie zabiłeś
Jedyną osobą, która ma prawo być dumna z tego, że nie zabija, jest według twojego toku myślenia taka osoba, która kiedyś dopuściła się morderstwa.

Seryjny morderca, który zabił 50 osób, ale w końcu przestał... Cóż za dumny on musi być!! Już od kilku lat nikogo nie zabił!! Szczyt dumy naprawdę. Podziwiać go trzeba.
A my, którzy nigdy nikogo nie zabiliśmy, to jesteśmy w porównaniu z nim g**no warci
06-06-2010 19:16 
 0 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Podobne pytanie: A czy ty żałujesz, że nie skoczyłeś nigdy z 10. piętra? Jak możesz wiedzieć, czy warto żałować, czy też nie, skoro nigdy nie spróbowałeś?
Idiotyczna porównanie...jeśli skoczysz, to ta wiedza do niczego ci już nie będzie potrzeba. Minus!

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
06-06-2010 20:15 
 0 na 2
Piotrek_84 (631 punktów)
> Idiotyczna porównanie...jeśli skoczysz, to ta wiedza do niczego ci już nie będzie potrzeba. Minus!

A skąd wiesz, że nie będzie? Z góry zakładasz, że po skoku z 10. piętra umrzesz, czego wcale nie sprawdziłeś! Czyli gadał ślepy o kolorach...

Również minus
06-06-2010 12:11 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)
>ja nigdy w życiu nie piłem alkoholu i nadal nie piję.

Ja nigdy w życiu nie zabiłam człowieka i nadal nie zabijam

> nie żałuję, że nie piję. Wręcz przeciwnie - czuję się dumny, że nie piję, bo uważam się przez to lepszy od innych

Nie żałuję, ze nie zabijam ludzi. Wręcz przeciwnie, czuję się dumna że nie zabijam.
O jasna cholera, ależ jestem wspaniała!


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Piotrek_84 (631 punktów)
>Ja nigdy w życiu nie zabiłam człowieka i nadal nie zabijam

I chwała ci za to.

>Nie żałuję, ze nie zabijam ludzi. Wręcz przeciwnie, czuję się dumna że nie zabijam.

To już mniejszy powód do dumy, gdyż takich jak ty jest mnóstwo. Gdybyś była jedną z nielicznych, którzy nikogo nie zabili,,, no to już by był lepszy powód do czucia się wyjątkowo ^^
Ja też nie czułbym się w ogóle wyjątkowy, gdyby wszyscy w moim środowisku byli abstynentami.

>O jasna cholera, ależ jestem wspaniała!

Jak wyżej...

Podsumowując:
Podejmowanie dobrych decyzji w sytuacji, gdy zdecydowana większość ludzi wokół też podejmuje tak samo dobre decyzje, nie jest powodem do szczególnej dumy.
Natomiast przestanie podejmowania złych decyzji, też nie jest powodem do dumy, jakkolwiek rzadko by się takie coś w społeczeństwie nie zdarzało. Przestanie podejmowania złych decyzji nie wymazuje tego, co się w przeszłości czyniło.

A więc powodem do dumy może być tylko wytrwałe ciągłe podejmowanie dobrych decyzji od początku w sytuacji, gdy zdecydowana większość ludzi wokół podejmuje (lub kiedyś podejmowała) decyzje złe.
07-06-2010 10:23 
 Ocena 2 na 2
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Ale i tak nie żałuję, że nie piję. Wręcz przeciwnie - czuję się dumny, że nie piję, bo uważam się przez to lepszy od innych ^^
>Pozdrawiam.

I być może dlatego nie masz towarzystwa i znajomych.
Nie dlatego że nie pijesz, tylko dlatego że uważasz się za lepszego od innych.
I być może nie tylko w sferze podejścia do alkoholu.
07-06-2010 10:50 
 Ocena 6 na 6
Zbigniew Mazur (292 punktów)
>ja nigdy w życiu nie piłem alkoholu i nadal nie piję.
No to masz problem
>czuję się dumny, że nie piję, bo uważam się przez to lepszy od innych
Obawiam się, że to jedyny twój powód do dumy, pewnie czymś innym nie możesz się dowartościować a innym zaimponować.
07-06-2010 15:42 
 Ocena 1 na 1
Piotrek_84 (631 punktów)
>>czuję się dumny, że nie piję, bo uważam się przez to lepszy od innych
>Obawiam się, że to jedyny twój powód do dumy, pewnie czymś innym nie możesz się dowartościować a innym zaimponować.

Zadziwiająca jest ludzka hipokryzja. Panowie ateiści tłumnie twierdzą, że czują się dumni, że są ateistami i że czują się przez to lepsi od ludzi wierzących...
Ale gdy ktoś powie, że nie pije i czuje się z tego powodu dumny i lepszy,,, to już ci sami panowie ateiści (pijący alkohol) będą go atakować takimi, jak powyżej zacytowane, wypowiedziami.
08-06-2010 02:48 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
Ja się lepszy nie czuję. Choć są na pewno przypadki osób, od których sztuka nie czuć się lepszym.

Co do jednego masz rację. Ateiści rzadko są krytyczni wobec siebie samych. Są jak Korwin, tyle ciekawego do powiedzenia mają a tyle bzdur czasem wyprodukują.

Bo, np, co oznacza, że czuję się lepszy od innej osoby? A no nic nie oznacza i nie warto w ogóle dyskutować. Zamiast powiedzieć, że jako inna jednostka tego nie czują, produkują stek bzdur na temat autora postu co nie różni się za bardzo od przypowieści o stworzeniu świata.

Ja na przykład na tym forum usłyszałem, że nie ma nic gorszego od studiowania psychologii w Polsce. Jako, że studiuję psychologię już piąty rok wywołało to u mnie uśmiech. Moja dogłębna analiza powyższego twierdzenia skończyła się na stwierdzeniu, że kupa w buzi jest gorsza od studiowania psychologii. Dalszej analizy nie przeprowadziłem, bo po co tracić czas na coś, co już na samym początku jest zdyskwalifikowane.

Chociaż z tą kupą w buzi to też nie do końca. Trzeba byłoby przeprowadzić jakiś sondaż na grupie reprezentatywnej. Nie wiem, nie próbowałem, nie znam przyczyn braku kontaktów Twoich z innymi ludźmi, g**** mnie obchodzi, nie moje życie.

To jest zdrowe podejście.
08-06-2010 17:08 
 Ocena 3 na 3
Zbigniew Mazur (292 punktów)

>Ale gdy ktoś powie, że nie pije i czuje się z tego powodu dumny i lepszy
Bo nie ma się czym chwalić...mleka nie piję i też jakoś żyje.

>to już ci sami panowie ateiści (pijący alkohol) będą go atakować
Ciekawe kogo masz na myśli? Ja tutaj nie określałem się jako ateista, rozumiem jednak, że ciebie ateizm obrzydza, jak mnie puste butelki po wódce turlające się po podłodze z rana.
Piotrek_84 (631 punktów)
>Ciekawe kogo masz na myśli?

Większość ateistów.

>Ja tutaj nie określałem się jako ateista, rozumiem jednak, że ciebie ateizm obrzydza, jak mnie puste butelki po wódce turlające się po podłodze z rana.

Ja sam jestem ateistą i też jestem z tego dumny, tak samo jak z niepicia i niepalenia.

Niektórzy powiedzą, że dumnym to się można czuć z wykształcenia - gówno to, a nie powód do dumy, bo mgra to ma prawie połowa ludności w tym kraju.
09-06-2010 06:56 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Niektórzy powiedzą, że dumnym to się można czuć z wykształcenia - gówno to, a nie powód do dumy, bo mgra to ma prawie połowa ludności w tym kraju.

W rzeczy samej- marne to wykształcenie, skoro jego miarą miałby być tytuł magistra li i jedynie, a nie całokształt wiedzy zdobytej i perspektywy zdobywanej.
08-06-2010 17:22 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
>Ale gdy ktoś powie, że nie pije i czuje się z tego powodu dumny i lepszy,,, to już ci sami panowie ateiści (pijący alkohol) będą go atakować takimi, jak powyżej zacytowane, wypowiedziami.

Może nie widzą powodu, dla którego miałoby to być powodem do dumy i poczucia wyższości. Dumę zrozumiałabym u alkoholika, który "wyszedł" z nałogu, ale u kogoś, kto po prostu nie pił nigdy? Nigdy nie paliłam i nie planuję zaczynać, ale do głowy by mi nie przyszło czuć się z tego względu jakoś szczególnie dumną
08-06-2010 17:53 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Dumę zrozumiałabym u alkoholika, który "wyszedł" z nałogu...
   Nie ma powodu, to nic trudnego - wystarczy chcieć.
08-06-2010 19:19 
 Ocena-1 na 1
Piotrek_84 (631 punktów)
>Nigdy nie paliłam i nie planuję zaczynać, ale do głowy by mi nie przyszło czuć się z tego względu jakoś szczególnie dumną

A z bycia ateistką się czujesz dumna, czy nie?
09-06-2010 06:53 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Nigdy nie paliłam i nie planuję zaczynać, ale do głowy by mi nie przyszło czuć się z tego względu jakoś szczególnie dumną
>A z bycia ateistką się czujesz dumna, czy nie?

Chłopie- ty mnie minusem, ja ciebie też minusem. Skoro chcesz się tak bawić...

Nie wiem skąd koncept, że ateizm miałby być dla mnie jakimś szczególnym powodem do dumy albo poczucia wyższości. Trzeba chyba mieć wiele problemów z samooceną, by swoje poczucie wyższości budować na tak miałkich podstawach, jak fakt, że nigdy nie wypiło się nawet jednego piwa albo że nie wierzy się w krasnoludki.
12-06-2010 22:49 
 Ocena-1 na 1
Piotrek_84 (631 punktów)
>Nie wiem skąd koncept, że ateizm miałby być dla mnie jakimś szczególnym powodem do dumy albo poczucia wyższości. Trzeba chyba mieć wiele problemów z samooceną, by swoje poczucie wyższości budować na tak miałkich podstawach, jak fakt, że nigdy nie wypiło się nawet jednego piwa albo że nie wierzy się w krasnoludki.

Idąc dalej tą ścieżką, dojdziemy do wniosku, że nic nie jest powodem do dumy, gdyż bycie dumnym z czegokolwiek, to objaw problemów z samooceną....

A jeśli się mylę, to mi powiedz, z czego to warto być dumnym i duma z czego nie jest objawem problemów z samooceną. Proszę o uzasadnienie.

Liliaczko
liliac (147340 punktów)
>Liliaczko

Minus za powyższe. Póki się nie zmieni, dalszą konwersację pozwolę sobie uznać za bezcelową.
PiotrPęciak (634 punktów)
Jak widać mieszkasz na takim zadupiu, że mało jest tam ciekawych ludzi. Ja na przykład lubię pisać muzykę i nie mam z kim o tym porozmawiać, ot pare numerów na gadu-gadu.
Znajomych mam niepijących, zdarzają się i w moim mieście tacy ludzie. Trochę szczęścia, trochę odwagi, treningu interpersonalnego, wolnego czasu i powinno być nieźle. Nie piję alkoholu i cieszy mnie to, bo rzeczy, których się nie zna raczej nie wpływają na egzystencję. Po prostu alkoholu nie ma, są inne używki, bardziej psychiczne. Na imprezy większe raczej nie uczęszczam, wolny czas spędzam z dziewczyną, z kolegami w parku lub z kolegami na piłce. Granie w piłkę pomaga trochę ograniczyć potrzebę kontaktów. Trochę zakręconych ludzi na gadu-gadu, programujących, rysujących, komponujących i da się przetrwać. Plus trzeba dodać ludzi z pracy / studiów. Toć się trochę w pociągu spotyka. Nie jest tak źle, z tym brakiem znajomych to chyba przekoloryzowałeś. Sądzę, że raczej miałeś na myśli jakieś mega wypady na dicho i dziewczynki albo gadanie o poważnych egzystencjalnych sprawach.

Dobra rada, nikt nie chce gadać o życiu. Po to się spotyka z ludźmi, żeby zrelaksować.
Na forum można podyskutować na ciekawe tematy, ludzie o wyższym IQ i nie obrażą się jak podważysz ich pogląd. Można zmienić pracę na bardziej dotykającą polityki.
Ale ze znajomymi gadać o filozofii i Bogi, masakra. Zdarzyło mi się raz zachować dobrą atmosferę przy takim temacie. Koleżanka chciała się wieszać i byłem tak zły, że opowiadałem o tym, że w niebie są Ci wszyscy bliscy, anioły blabla i wszyscy zapinają się w kakałko.

Morał. Nie pozwól by niedosyt kontaktów stał się popędem. Blokuje to inne działania.
Sledziu (1058 punktów)
>Czy można żyć na trzeźwo?

Zapewne tak, choć - jak już w tym wątku zauważono - może to być wysoce uciążliwe towarzysko. Warto wszakże zwrócić uwagę, że problem ten dotyczy przede wszystkim okresu młodości. W dzieciństwie ma się lepsze rzeczy do roboty niż zalewanie pały, w wieku dojrzałym - gorsze. Z czasem alkoholowych imprez, podobnie jak wszelkich form obcowania z innymi, zaczyna ubywać, a te które się jeszcze zdarzają, to przeważnie spotkania przy kilku piwkach. Wówczas abstynent może sobie spokojnie posiedzieć z colą i większego problemu nie ma.

Natomiast wśród osób młodych abstynencja rzeczywiście bywa przesłanką wykluczenia - nikt ze znanych mi niepijących nie miał normalnego życia towarzyskiego w liceum, na studiach ten problem jeszcze przybiera na sile. Pomijam tu wszelkiej maści oazowców, jehowców, zielonoświątkowców i tym podobnych chrysto-hipisowskich głupoli. Ci mają swoje koła wzajemnej adoracji, gdzie mogą grać na gitarach, śmiać się jak kretyni i głosić sobie nawzajem dobrą nowinę.

Pozdrawiam.

Lubię placki.
05-06-2010 17:35 
 Ocena 1 na 1
Piotrek_84 (631 punktów)
>>Czy można żyć na trzeźwo?
>Zapewne tak, choć - jak już w tym wątku zauważono - może to być wysoce uciążliwe towarzysko. Warto wszakże zwrócić uwagę, że problem ten dotyczy przede wszystkim okresu młodości.

A ja się z tobą nie zgodzę. Gdyż problemy młodości odbijają się na późniejszych latach życia.
Jeśli ktoś będzie izolowany i pozbawiony towarzystwa za młodu, to odbije się to na jego psychice, na pewności siebie, na jego poczuciu wartości, na samoocenie, na umiejętnościach komunikacyjnych... I to wszystko mu zostanie do końca życia i na pewno tego życia nie ułatwi.
05-06-2010 20:14 
 Ocena 4 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Jeśli ktoś będzie izolowany i pozbawiony towarzystwa za młodu, to odbije się to na jego psychice, na pewności siebie, na jego poczuciu wartości, na samoocenie, na umiejętnościach komunikacyjnych... I to wszystko mu zostanie do końca życia i na pewno tego życia nie ułatwi.
W dużej mierze zależy to od postawy niepijącego. Jeżeli ma za złe pijącym i sam siedzi naburmuszony to rzeczywiście ma problem. Jeżeli chcesz być w towarzystwie pijących i nie pić wymyśl sobie uzasadnienie, którego będziesz się trzymał na przykład chore nerki, jak masz pojazd mechaniczny to skuteczną wymówką jest powrót tym pojazdem do domu... i baw się dobrze. Tyle , że jeżeli poziom stężenia alkoholu we krwi współbiesiadników przekroczy pewien poziom oglądanie tego na trzeźwo jest nieprzyjemne i trzeba się zmyć.
Niewielkie ilości alkoholu nie są szkodliwe dla zdrowia a w starszym wieku mają nawet działanie pozytywne. Podstawą jest umiar i jeszcze raz umiar. Dotyczy to nie tylko alkoholu.
05-06-2010 20:53 
 Ocena 1 na 1
sisi1913 (201 punktów)
Podstawą jest umiar i jeszcze raz umiar. Dotyczy to nie tylko alkoholu.>

Oto złota myśl życia. Umiar we wszystkim.
Siedzę tu sobie ze szklaneczką whisky i postanowiłam się pomądrzyć. Fajnie jest czasem wypić dla przyjemności a czasem by się znieczulić. Byleby, jak słusznie rzekłaś Alicjo, z umiarem.
05-06-2010 21:07 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Jeżeli chcesz być w towarzystwie pijących i nie pić wymyśl sobie uzasadnienie, którego będziesz się trzymał na przykład chore nerki...

   ... jak każdy hipokryta.

>... i baw się dobrze.

   ... też na pół gwizdka.
sisi1913 (201 punktów)

>   ... jak każdy hipokryta.

>   ... też na pół gwizdka.
>

Nie uważam by na trzeźwo człowiek bawił się na pół gwizdka.
Nie raz zdarzało mi się powiedzieć że nie piję, bo nie chcę i już.
Chociaż nie jestem w 100 % abstynentem. Wystarczy nauczyć towarzystwo poszanowania odmiennego zdania. Moje akurat jest takie, że nie ma z tym problemu.
Ale, jak mawia moja przyjaciółka, każdy ma takich przyjaciół na jakich sobie zasłużył.
05-06-2010 21:54 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nie uważam by na trzeźwo człowiek bawił się na pół gwizdka.

   Akurat nie o zabawie na trzeźwo pisałem...

>Nie raz zdarzało mi się powiedzieć że nie piję, bo nie chcę i już.

   ... tylko o wymyślaniu dla niej motywacji zastępczych.
PiotrPęciak (634 punktów)
to lepiej nie mieć znajomych ;>?
08-06-2010 04:58 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>to lepiej nie mieć znajomych ;>?

   Nie wiem, co ma oznaczać ten symbol ";>", ale chyba odpowiedź zawarłeś w pytaniu.

   Każdy sam sobie wybiera rzeczy ważniejsze wśród ważnych.
Guzik (2020 punktów)

>Jeśli ktoś będzie izolowany i pozbawiony towarzystwa za młodu, to odbije się to na jego psychice, na pewności siebie, na jego poczuciu wartości, na samoocenie, na umiejętnościach komunikacyjnych... I to wszystko mu zostanie do końca życia i na pewno tego życia nie ułatwi.

No tak!...Dla towarzystwa cygan dał się powiesić!
Młodzi zaczynają wcześnie nie wiedząc, że mają dużo większe szanse na uzależnienie niż dorośli po 21 roku życia. Kilkukrotne upicie się wieku lat siedemnastu doprowadza szybko do uzależnienia. Młode niedojrzałe komórki nie tolerują alkoholu. Wiadomo,że 15% populacji ma skłonność do uzależnień. Nikt nie wie na kogo wskaże ta ruletka. Młodzi! Nie igrajcie z ogniem! Młodzieniec, który uzależnił się od alkoholu ma 50 % szans, aby dożyć trzydziestu lat.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Ale czy da się żyć całkiem na trzeźwo?
Tak.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
08-06-2010 02:51 
 Ocena 2 na 2
PiotrPęciak (634 punktów)
Tak.
Również pozdrawiam.
diogenes (42753 punktów)
>Od wieków ludzie odurzają się różnymi środkami zmieniającymi świadomość. Powstaje pytanie dlaczego tak się dzieje?

Powstaje raczej pytanie: po co to zmieniać?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-06-2010 23:21 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Od wieków ludzie odurzają się różnymi środkami zmieniającymi świadomość. Powstaje pytanie dlaczego tak się dzieje?
>Powstaje raczej pytanie: po co to zmieniać?
Marnują się potencjalne zasoby ludzkie.
Z drugiej strony, przynajmniej w Polsce, tysiące studentów też się marnują i to tak bardzo, że zmywak w Anglii staje się dla nich rozsądnym wyborem.
No i właśnie chyba doszedłem do sedna- znieczulanie, zawężanie pola świadomości pozwala wielu odsapnąć od tego rodzaju klinczów myślowoemocjonalnych.
Jednak ceną jest pewien rodzaj (czasowego) zubożenia.

Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
PiotrPęciak (634 punktów)
A może to jest po prostu naturalna selekcja? Jednostki "mądrzejsze" kontrastują z uzależnionymi od alkoholu (statystycznie). Pracy raczej nie będzie przybywać na świecie więc po co nam 20 milionów świetnie wykształconych Polaków? Żeby się frustrowali, że nie ma pracy?
lotrek (14275 punktów)
Czy można żyć na trzeźwo?
Pewnie tak....tylko po co?

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
06-06-2010 09:59 
 Ocena 2 na 4
lotrek (14275 punktów)
> Czy można żyć na trzeźwo?Pewnie tak....tylko po co?
Alkohol jest dla ludzi i jeżeli jest się zdrowym (na ciele i umyśle) można go pić, gdyż spożywanie tego ludzkiego wynalazku należy do jednej z przyjemności tego świata. Nie piszę...z umiarem, gdyż jest pojęcie względne. Lepiej już brzmi...każdemu według potrzeb i możliwości...ochoty też.
Jestem zresztą przeciwnikiem każdej ascezy, chyba że zalecanej z przyczyn zdrowotnych.


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
06-06-2010 12:20 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)
> Czy można żyć na trzeźwo?Pewnie tak....tylko po co?

Żeby dostać buziaka!




Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
06-06-2010 14:37 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Żeby dostać buziaka!
Dzięki...nie wchodzę




"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
06-06-2010 18:16 
 Ocena 3 na 5
łowczy (90 punktów)

>Żeby dostać buziaka!
>

Która z nich jest tego warta?
06-06-2010 18:45 
 Ocena 1 na 1
Piotrek_84 (631 punktów)
>Która z nich jest tego warta?

Ta na dole po prawo z miną a la rybka, nawet ujdzie
07-06-2010 09:08 
 Ocena 2 na 2
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>> Czy można żyć na trzeźwo?Pewnie tak....tylko po co?
>Żeby dostać buziaka!
>

   Od tych panienek? To ja wolę nawet denaturat!
Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
PiotrPęciak (634 punktów)
>...tylko po co?
dla jaj
łowczy (90 punktów)
>Wiem, że to temat trudny i drażliwy, dlatego nie spodziewam się szerokiej dyskusji.
Dlaczego trudny i drażliwy, znam sporo osób nie pijących i wcale ich nie drażni temat "nie picia". Nie piją i już. Jeden nie pije...na pusty żołądek, drugi cierpi na marskość wątroby, trzeci też nie piję (tego lubię najbardziej) dopóki nie uzbiera dostatecznej ilości puszek po piwie. Znam sporo osób niepijących okazjonalnie, jak kobiety w ciąży. Natomiast nie znam osób zdrowych, którzy nie piją i już. Bez konkretnych powodów np. bo ksiądz im zabronił, bo rzucili picie, bo są na odwyku itd.
Każdy nie pijący musi mieć jakiś powód a powody nie pijących bez powodu mogą być dla nich trudne i drażliwe. A dla mnie ciekawe
06-06-2010 19:14 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Każdy nie pijący musi mieć jakiś powód...

   Może też chcieć nie pić.
07-06-2010 10:29 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>Każdy nie pijący musi mieć jakiś powód...
>   Może też chcieć nie pić.

Powiedziałbym, że to kwintesencja powodu.


07-06-2010 12:50 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>    Może też chcieć nie pić.
>Powiedziałbym, że to kwintesencja powodu.

   Owszem, mam podobne zdanie, ale takie ujęcie kwestii zahacza też o semantyczny przekręt dotyczący picia.
   Przekręt stosowany mniej, lub bardziej świadomie przez zainteresowanych sprawami alkoholowymi - obiegowa opinia jest taka, że alkoholik to ten, kto musi pić - to jest bzdura, alkoholik po prostu pić chce.
PiotrPęciak (634 punktów)
>alkoholik po prostu pić chce.
Pomijając bardzo dotkliwe somatyczne oznaki odstawienia alkoholu.
Jakbym utknął w jaskini bez wody, piłbym siki. Nie bo chcę, ale bo muszę pić, bo mój organizm mówi mi, że jeśli się nie napiję mogę umrzeć albo być w strasznym fizycznym cierpieniu. Słowo "musi" często jest trafne, choć alkoholicy na początku terapii marzą tylko o tym, żeby im psycholog powiedział, że mogą pić.
08-06-2010 05:34 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Jakbym utknął w jaskini bez wody, piłbym siki. Nie bo chcę, ale bo muszę pić, bo mój organizm mówi mi, że jeśli się nie napiję mogę umrzeć albo być w strasznym fizycznym cierpieniu.
   Bardzo ładny argument, tylko nie zastanowiłeś się nad genezą tego przymusu - opisałeś skutek wyboru, decyzji, że chcesz żyć.

>Słowo "musi" często jest trafne, choć alkoholicy na początku terapii marzą tylko o tym, żeby im psycholog powiedział, że mogą pić.
   I nie skłamie, bo mogą.

   W tym przykładzie słowo "musi" nie jest kłamstwem, ale nie jest też prawdą, po prostu opisuje inny etap, inny aspekt choroby alkoholowej.

   Najczęstszy błąd popełniany przez psychoterapeutów uzależnień polega na próbach wmówienia pacjentom, że alkohol (lub inna substancja uzależniająca) jest bee, bo nie pozwala im dobrze żyć, a dramatycznym jest to, że są to próby najczęściej udane, ponieważ poparte autorytetem Psychoterapeuty.

   Natomiast prawda jest taka, że właśnie alkohol najczęściej jest spożywany dlatego, że pozwala klientowi funkcjonować tak, jak innym normalnym ludziom, tylko w którymś momencie przestają się bilansować korzyści z picia z dolegliwościami z tegoż samego powodu.

   Bo alkoholik (najczęściej) nie jest nienormalny dlatego, że pije, tylko pije dlatego, że jest nienormalny - po prostu uzależniacz dostarcza mu takich substancji niezbędnych do komfortowego funkcjonowania, których to substancji ma niedobór, a które normalny człowiek w swoim wyposażeniu posiada.

   Jestem alkoholikiem i napisz mi: kto jest w stanie zabronić mi pić?
08-06-2010 02:56 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
Ja nie piję, nie piłem i nie będę pił. Czemu? Jak byłem dzieckiem mówili, żeby nie pić. Jak dorastałem jarało mnie to, że nie piję. Jak jestem dorosły - naprawdę nie mam czasu o tym myśleć. Dla mnie alkohol nie istnieje, nie potrafię sobie wyobrazić stanu upojenia nawet.
12-06-2010 18:03 
 Ocena 2 na 4
łowczy (90 punktów)
>Ja nie piję, nie piłem i nie będę pił.
Nigdy nie mów nigdy...to nie racjonalne.
dillema (-56 punktów)
Myślę, że to dlatego, że alkohol ma świetny "marketing", jak i długą, zakorzenioną i bogatą tradycję w kulturze, jest utożsamiany z męskością. Może to dlatego tak jest postrzegany, że po alkoholu mężczyźni zachowują się bardziej w sposób postrzegany jako męski, czyli bezmyślnie, zwierzęco, głośno, odważnie, aż do brawury. To tłumaczy, dlaczego isntieje tak wielka różnica między częstotliwością i ilością picia u obu płci - u kobiet takiego zachowania się nie akceptuje, jak również kobiety z wiadomych powodów unikają sytuacji, w których traciłyby kontrolę, zwłaszcza nad sobą.
Do tego alkohol to idealny otępiacz, a dużo jest ludzi, którzy dążą do złagodzenia frustracji, wyrzutów sumienia, stresu, nieśmiałości. I również są to częściej mężczyźni, ponieważ kobiety dążą do przeanalizowania i zrozumienia sytuacji, a co za tym idzie rozwiązania problemu, podczas gdy mężczyźni po pierwsze nie muszą tego tego robić, problemy rozwiązując demonstracją swojej bezmyślności i pewności siebie, po drugie nie oczekuje się tego od nich, a społeczeństwo to akceptuje i zachęca do dalszej bezmyślności. Dlatego kobiety wolą zachować trzeźwość.

Poza tym alkohol postrzegany jest również jako zakazany owoc przez nastolatków i przez to - symbol dorosłości.

Jako odstresowacz doskonale przyjął się na imprezach i spotkaniach towarzyskich i stał się na nich nieodzowny, gwarantując wyluzowaną atmosferę i doskonałą zabawę. To już zwykła chemia - proces działania alkoholu na mózg determinuje jego tak powszechna użycie, jako że po alkoholu wszystko wydaje się zabawniejsze i ważniejsze. A skoro tak, to dlaczego odmówić sobie przyjemności, chyba tylko skutki negatywne mogą człowieka przed tym powstrzymać, jak przed każdą przyjemnością. I rzeczywiście, podejrzewam nawet, że kac jest tak nieprzyjemny, ponieważ wykształcił się w procesie ewolucji, jako że ludzie, którzy te dolegliwości mieli mniejsze, nadużywając nie byli w stanie wystarczająco dobrze opiekować się swoimi dziećmi, w rezultacie czego ich geny (słabego kaca) były stopniowo eliminowane.
Jednak taki kac, jak podejrzewam, może sprzyjać powstawaniu ciekawych rzeczy. Myślę, że poeci i pisarze mogli pisać swoje prace nie na rauszu, tylko na kacu właśnie. Chyba każdy wie, jak kac wyostrza zmysły, czego raczej ludzie wolą właśnie unikać, takiej nadwrażliwości Ale dla kreatywnych jednostek może to być impuls do tworzenia.
Niekorzystny z punktu widzenia zdrowia ma alkohol marketing, tzn. niektóre trunki są kreowane na i postrzegane jako towar luksusowy, a to już wystarcza dla niektórych jako powód do jego spożywania.
marek milczewski (2335 punktów)
nienawidzę alkoholu.
mam po nim kaca i wstrętne baby w łóżku.
ale....

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365