 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-02-2015 14:13 | Arminius (25555 punktów) | Sportowy Matrix
4 na 6 | Czy istnieje jeszcze sport? Chyba tylko na szkolnych i osiedlowych podwórkach, chociaż i tam nie jest to juz to samo co kiedyś było. Jeżeli zaś chodzi o każdy wyższy poziom ponad te wskazane, im wyższy on jest - tym większa degrengolada i upadek. Sportu nie ma, jest sportowy biznes - ze wszystkimi smutnymi konsekwencjami wynikającymi z tego faktu. Ze sportem jest tak samo jak z dziełem sztuki. Obraz to wspólne dzieło artysty - twórcy i widza - interpretatora. Wydarzenie sportowe to gra "sportowców" plus reakcja na nią "kibiców". Problem w tym, iż sportowców już nie ma, są rozpasani, skretyniali, zepsuci do szpiku kości nadmiarem mamony zawodowi tryglodyci. Kibiców już też nie ma. Są żądni skalpów i krwi drużyny przeciwnej rozwścieczeni kibole - jawiący się dla postronnego widza niczym negatywni bohaterowie filmów z serii "Mad Max". A ci co siędzą wpatrzeni w ekran telewizora? Co ich do tego zmusza? Ustawiony mecz? Popisy nafaszerowanych hormonami i sterydami tryglodytów? Dlaczego przedkładają tak upiorny ersatz nad jakikolwiek autentyk? "Nothing is so colossally, magnificently unimportant as professional sports. Unless you have money on the game, whether the Bumble Bees beat the Polar Bears has real-world consequences that can be measured to a value of precisely, exactly, irrefutably zero. Win or lose, nothing changes. No one has been fed or clothed, nothing has been produced, no problem solved -- it’s a gigantic waste of time. And yet the happiness of millions hangs in the balance. There are fully grown adults who seem to care more about a game than the results of a biopsy". www.americ(*)why_i_hate_the_super_bowl.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | >Problem w tym, iż sportowców już nie ma, są >rozpasani, skretyniali, zepsuci do szpiku kości nadmiarem mamony zawodowi tryglodyci.
Obrażasz dziesiątki wspaniałych ludzi, którzy pływają, jeżdżą, skaczą i biegają w szlachetnej rywalizacji, a nie tylko dla pieniędzy. Tacy na pewno też jeszcze są, oprócz wieszaków na reklamy.
I tylko dlatego, że ogólnie teza o komercjalizacji sportu jest słuszna, nie stawiam minusa. Ale na to, żeby dyskutować banały, powinieneś bardziej się postarać. I nawiązać jakoś do angielskiego cytatu, który jest dużo ciekawszy od tego, co napisałeś.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | 1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | kogo obrażam? | "Obrażasz dziesiątki wspaniałych ludzi, którzy pływają, jeżdżą, skaczą i biegają w szlachetnej rywalizacji, a nie tylko dla pieniędzy. Tacy na pewno też jeszcze są, oprócz wieszaków na reklamy".
A przeczytał Pan pierwsze zdanie mojego wpisu: "Czy istnieje jeszcze sport? Chyba tylko na szkolnych i osiedlowych podwórkach, chociaż i tam nie jest to już to samo co kiedyś było".
Pewnie że są jeszcze ludzie, którzy uprawiają prawdziwy sport (sam w jakiejś mierze do nich należę) - ale oni są poza nawiasem SPORTOWEGO BIZNESU i SPORTOWEJ KOMERCJI, oni są gatunkiem spychanym do niszy przez ten pożałowania godny fenomen, o którym wspomniałem, o którym jest w cytacie i o którym jest - w jeszcze bardziej interesującym tekście, do którego podałem link. Polecam jego lekturę, bo - co prawda - traktuje o zjawisku z podwórka amerykańskiego, tym niemniej jednak jest także bardzo aktualny względem tego co się dzieje w Polsce i w wielu innych krajach. Nie rozumiem pańskiej uwagi o niestawianiu minusa? Może Pan go bez obaw postawić. Ja nie odpowiem pięknym za nadobne, bo w szlachetnej sportowej rywalizacji nie chodzi przecież o "okładanie się" minusami.
|
|
|  | | Hodża (11172 punktów) | Odp: kogo obrażam? | >Pewnie że są jeszcze ludzie, którzy uprawiają prawdziwy sport (sam w jakiejś mierze do nich należę) - ale oni są poza nawiasem SPORTOWEGO BIZNESU i SPORTOWEJ KOMERCJI, oni są gatunkiem spychanym do niszy przez ten pożałowania godny fenomen, o którym wspomniałem, o którym jest w cytacie i o którym jest - w jeszcze bardziej interesującym tekście, do którego podałem link.
Ciekawy owszem jest artykuł, ale nie to w sporcie nie jest tak naprawdę najgorsze. Ten w wykonaniu największych mistrzów zawsze był wielkim widowiskiem, które przyciągało tłumy, a przez to też okazją do zarobku. Bardziej przykre zjawiska toczą sport zawodowy (o amatorskim już dawno nie ma mowy). To doping i korupcja, a w przypadku futbolu - agresja hord gatunku nie do końca słusznie nazywanego homo sapiens.
To, że ktoś potrafi zrobić ze sportu wielkie, nawet komercyjne widowisko, mnie osobiście nie oburza. Natomiast odrzuca mnie bezwzględnie świadomość, że mecze są drukowane, sędziowie przekupywani a wyniki losowań w grupach rozgrywek ustawiane. I że taki Lance Armstrong, idol milionów młodych Amerykanów, zrobił z nich durniów i w jakiejś mierze zdeprawował.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Sportowy Matrix | >>Problem w tym, iż sportowców już nie ma, są >>rozpasani, skretyniali, zepsuci do szpiku kości nadmiarem mamony zawodowi tryglodyci. >Obrażasz dziesiątki wspaniałych ludzi, którzy pływają, jeżdżą, skaczą i biegają w szlachetnej rywalizacji, a nie tylko dla pieniędzy.
Pomyliłeś się Hodża. Wszystkie odkryte talenty, czując swoją wartość już się manierują. Dam przykład. Dobry junior piłki nożnej w n-klasowej drużynie Goplania Inowrocław mając szybsze w perspektywie przejście (zaprezentowanie się) do drużyny seniorów, przestał przychodzić na treningi. Zaniepokojony trener przyjechał do jego domu by sprawdzić co się stało. "Jak pan trener będzie mnie dowoził, to będę na treningach" dowiedział się trener. Tatuś mu "pomógł" by tak się zachować. Został zignorowany i nawet jak przyszedł w końcu na trening nikt nie chciał z nim rozmawiać, co było powodem obrazy Boskiej. Do czego doprowadza komercjalizacja dziedziny sportu? Manieruje ideę sportu jako takiego. Nie wierzę że nie.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Czy istnieje jeszcze sport? Chyba tylko na szkolnych i osiedlowych podwórkach, chociaż i tam nie >jest to juz to samo co kiedyś było. Jeżeli zaś chodzi o każdy wyższy poziom ponad te wskazane, im >wyższy on jest - tym większa degrengolada i upadek. Sportu nie ma, jest sportowy biznes - ze >wszystkimi smutnymi konsekwencjami wynikającymi z tego faktu. Ze sportem jest tak samo jak z dziełem >sztuki. Obraz to wspólne dzieło artysty - twórcy i widza - interpretatora.
No właśnie. W tej chwili wypowiadam się "za siebie". Sport przestał być elegancki i radosny, gdy nastąpił wyścig bicia rekordów (nawet za ogromne sumy) nie bacząc na zdrowie sportowca traktowanego jak maszyna. Są dziedziny sportu, które bym zakazał uprawiania. Czyż sportem można nazwać ciężkie publiczne mordobicie zwane dla niepoznaki boksem i jemu pokrewnych dziedzin np. MMA? Ile kalek żyje z tytułu poobijanej głowy i nie tylko głowy? A podnoszenie ciężarów? Zobaczcie, czy pokazywani są kalecy po skończeniu tej dyscypliny sportu w wieku 50 lat. Co się stało z Palińskim, Bochenkiem czy Bułgarem przechodzącym na islam i przejmującym nazwisko tureckie? Czy kalekami zmuszanych w czasach ich świetności z powodów i ideologicznych i finansowych, dziś ktoś się interesuje? Jestem przeciwny dziedzinom sportowym w których wyczyn sportowca jest oceniany przez wielu sędziów (gimnastyka, skoki narciarskie, skoki do wody, jazda figurowa na lodzie itp.) będących, co coraz częściej jest to podejrzane o przekupstwo (ostatnio w Katarze). Ileż można krzywdzić uczciwych sportowców za pieniądze spodziewane po "dobrej" dla sponsora oceny występu sportowca? Równocześnie czy sportem można nazwać brydża (A Polacy są liczącą się potęgą światową o czym mało kto wie. JKM może to potwierdzić choć bez entuzjazmu bo nigdy nie prezentował Polski w olimpiadach brydżowych bo go szybko rozpoznano jako "nieuregulowanego" brydżystę) lub szachy? Jeśli sport wiąże się z wysiłkiem podnoszącym atletykę ciała, ogólną sprawność fizyczną i jego piękno (tu szacunek starożytnym Grekom)? Czy kolarstwo, rajdy samochodowe czy motocyklowe lub żużel to sporty, które można uprawiać nie licząc się z utratą zdrowia a nawet życia? To już nie jest sport uprawiany dla przyjemności a raczej dla pieniędzy wędrujących z ręki do ręki w ilościach jakich niejeden biznesmen może pomarzyć. Pytanie moje jest takie: Czy to jest zdrowo pojęty sport? Nie jestem przeciwnikiem sportowego zachowania, ale jestem przeciwnikiem uprawiania go z utratą zdrowego rozsądku za czym idzie w prostej linii kalectwo (co będzie dalej z naszą do niedawna noszoną na rękach Kowalczyk? Zapomnienie i niechęć bo przestała zadowalać kibiców? A ile wysiłku włożyła w swoje sukcesy? Czy rozumie to palant siedzący przed telewizorem, pijący piwko)?. Nie mają tzw. "zdrowi kibice" pojęcia jakim wysiłkiem okupione są sukcesy. Sam jeździłem na rowerze (Huraganie Królaka i później Diamancie produkcji NRD, niestety lepszym i lżejszym o wiele jak produkcja "ROMETU", z niedostępnymi na rynku "Jaguarami" montowanymi już nie na polskich częściach. Zakładu niejakiego paskudnego wyrodka Jasia Rulewskiego w dziale-nomen omen-konstrukcyjnego, który nie wymyślił dobrej przerzutki jako wielki twórca konstruktor a za to zajmował się polityką, czego od inżyniera się byście nie spodziewali.) Próbując wyczynowo, nawet na torze we Włocławku z Religą (fantastyczny facet), znanym kolarzem torowym, który jeździł też w ramach rozrywki na szosie. Tam się poznaliśmy. Nie zdajecie sobie sprawy jak się jeździ na rowerze mającym "ostre koło". Religa mnie nawiał na jazdę po torze. Nie wiem, może widział talent? Nie mogłem, bo że by dojechać do Włocławka z Inowrocławia musiałem pokonać odległość 62 km jedną stronę. Nie dostawałem żadnych dotacji i nie miałem sponsorów. Po prostu to mi się podobało więcej jak różne "imprezki" damsko-męskie.
> Wydarzenie sportowe to >gra "sportowców" plus reakcja na nią "kibiców". Problem w tym, iż sportowców już nie ma, są >rozpasani, skretyniali, zepsuci do szpiku kości nadmiarem mamony zawodowi tryglodyci. Kibiców już >też nie ma. Są żądni skalpów i krwi drużyny przeciwnej rozwścieczeni kibole - jawiący się dla >postronnego widza niczym negatywni bohaterowie filmów z serii "Mad Max". A ci co siędzą wpatrzeni w >ekran telewizora? Co ich do tego zmusza? Ustawiony mecz? Popisy nafaszerowanych hormonami i >sterydami tryglodytów?
Sport się "zamerykanizował" co moim widzeniu jest niezdrowe stąd, że brak spontaniczności przez skomercjalizowanie tej dziedziny życia, jak i tworzenie idoli za wszelką cenę. Im gorsze, nieludzkie widowisko, tym większe emocje wyzwala. To jest prymitywne, jak występy gladiatorów w Rzymie starożytnym, lub walki byków w Hiszpanii, gdzie wiadomo kto przegra. Wyzwala u ludzi najbardziej prymitywne instynkty. Pomaga temu tylko oprawa medialna podgrzewające przyjazne lub wrogie reakcje.
> Dlaczego przedkładają tak upiorny ersatz nad jakikolwiek autentyk?
Money, money, money. To jest to co buduje, ale też potrafi zniszczyć każdą ideę, nawet sportu radosnego.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
3 na 3 | Jacholek (5699 punktów) | Ten praktycznie profesjonalny sport tak się ma do prawdziwego sportu jak prostytucja do prawdziwej miłości. Istnieje coś takiego jak sport popularny czy masowe imprezy, jak ta np coroczna w Lozannie - www.trilausanne.ch/cms/index.php?lang=en, gdzie można się zmierzyć z innymi, doznać wielu wrażeń i spotkać się z innymi amatorami sportu. Nie ma co potępiać sportu globalnie tylko to co jest komercyjnym wynaturzeniem wynikającym z tego iż żyjemy w świecie kapitalistyczno-konsumpcyjnym.
|
|
1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) | > Popisy nafaszerowanych hormonami i> sterydami tryglodytów?Ja to się w ogóle dziwię po co ludziom te całe mięśnie ,ten narcystyczny kult ciała (czyżby strach przed śmiercią i starością ? ) I to faszerowanie się hormonami na potęgę a przecież żaden ze sportowców nie cierpi zazwyczaj na charłactwo czy karłowatość (pomijam dżokei ) które uzasadniałoby wymianę hormonalną .Bolączki które trapią sport zawodowy to i tak jedynie czubek góry lodowej , poważniejszym problem naszych czasów jest że się tak wyrażę ,oddolny kult ciała ! Nie przez swoją dziką aberracje i skrajność (nie, w tym przypadku sport zawodowy dzierży palmę pierwszeństwa ) ale przez swą masowość i powszechność. Mnie na przykład sama myśl o tym iż miałbym udać się w miejsce gdzie czereda monstrualnie zbudowanych samców i samic ,wydaje nieludzkie jęki ,sapie ,chrząka ,strasznie się przy tym pocąc jawi się od strony estetycznej jako nadzwyczaj przykra .(mowa o siłowni) Zadziwiające jest te fanatyczne zafiksowanie kładące nacisk na podkreślaniu trzeciorzędnych cech płciowych a często poprzez wyprofilowane kuse odzienie także tych drugorzędnych ...O stopniu odrealnienia i braku racjonalizmu ludzi których ukąsił ten swoisty bakcyl narcyzmu niech świadczą wyniki ankiety przeprowadzonej przez Instytut Gallupa z 2009 roku w którym 76 % pytanych młodych ludzi (w różnych krajach Europy)wolało iść do tzw "klubu fitness "niż przeczytać coś Elfriede Jelinek..?!
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | może Mann zamiast Jelinek? | "...wyniki ankiety przeprowadzonej przez Instytut Gallupa z 2009 roku w którym 76 % pytanych młodych ludzi (w różnych krajach Europy)wolało iść do tzw "klubu fitness "niż przeczytać coś Elfriede Jelinek..?"
Te statystki przerażają, chociaż akurat w tym wypadku ta określona autorka mogła przyczynić się do ich pewnego zawyżenia. Poza tym bardzo trafna analiza.
|
|
|  | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) | Poświatowska,Rybczyński ,Basho raczej |
> Odp: może Mann zamiast Jelinek?Osobiście nie jestem ostatnie czasy w nastroju na prozę ,wybrałbym raczej coś z Poświatowskiej ,może "Gambit Pionka" Rybczyńskiego albo oszczędnie haiku Matsuo Bashô  (co by to jednak nie było ,podejrzewam że wynik ankiety byłby jednaki )
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|