Chciałem popatrzeć na małpy, bo w pewnej książce wyczytałem, że są one bardzo podobne do ludzi. Nie pierwszy raz byłem w tym miejscu, ale wcześniej skupiałem się głównie na lwach, tygrysach, żyrafach, słoniach, hipopotamach, zebrach i innych wspaniałych zwierzętach zamieszkujących dżunglę i sawannę. Będąc dzieckiem w ogóle nie interesowałem się małpami. Były wredne jak... wtedy tego sobie tak nie tłumaczyłem. Każdy zna wiersz Brzechwy, stąd wie iż: "małpy skaczą niedościgłe/małpy robią małpie figle". W telewizji pan David Attenborough zachwalał te stworzenia; mówił, że to nasi kuzyni. Bujda! - krzyczałam w myślach. Jutro się przekonamy... Był pogodny, wiosenny dzień, więc postanowiłem wybrać się do pobliskiego ZOO. Czułem się jakoś nieswojo, otoczenie wydawało się niewyraźne, jak w obrazach Renoir'a. Stanąłem przed bramą "ogrodu z ograniczoną odpowiedzialnością" (żart) i zamiast spodziewanego napisu widniało: "Uniwersytet im. King-Konga". Zdębiałem. Zaśmiałem się, w duchu gratulując pranka (chyba będę na YouTubie). Zegar wskazywał 13:15, mrugnąłem i była już 17:45! Przecież wyszedłem z domu o 13:00. No, nieźle się bawią. Podszedłem do kasy biletowej, ale w okienku nikogo nie było. Po chwili ukazał się pan z dużymi wąsami i zaczął coś mówić po... niemiecku! A ja nie znałem tego języka, wychwyciłem tylko słówko "ubermansch", które z czymś mi się kojarzyło. To była tyrada, mężczyzna krzyczał, pluł, jakby rzucał mi w twarz ordynarną prawdą. Muszę szczerze przyznać, że czułem się odrobinę niekomfortowo. Dacie wiarę?! Wreszcie skończył, rzucił mi w twarz biletem i odszedł. Nawet nie zdążyłem zapłacić. Położyłem pieniądze na ladzie, bo jestem uczciwy do granic możliwości. Zamiast Kazimierza III widniał na banknocie kaczor - no nie, tego już za wiele! Ale w telewizji nie takie rzeczy widziałem - widocznie robi mnie w konia jakaś grupa magików. Są takie programy, w których wkręca się przypadkowych ludzi. Najwyraźniej padło na mnie. Poszedłem dalej, mijałem alejkę przy której... Przetarłem oczy, bo ujrzałem słonie. Co w tym dziwnego? Były na szczudłach! Nie będę was zanudzać, że widziałem tego dnia między innymi tygrysy szablozębne, płonące żyrafy i lwy z kolorowymi grzywami. To szczegóły nie mające żadnego znaczenia, hihihi. Małpy! To je przyszedłem obejrzeć. Małpy wyglądały (o dziwo!) normalnie, ale zachowywały się nietypowo. W jednej klatce były szympansy, pawiany, goryle, orangutany i nosacze. Wyobraźcie sobie taką scenę: SZYMPANS: ... Myślę, że nie rozumie pan Kafki. On wyśnił swoje powieści! PAWIAN: Pan przywiązuje zbyt małą wagę do jego relacji z ojcem. SZYMPANS: No tak, ale sny są kluczem. To nie alegorie, tylko próba uchwycenia ulotnego snu. Ten niepokój, te absurdy, przeskoki... Nie rozumie pan? Gdzie indziej: GORYL: Heksametry Wergiliusza to najpiękniejsze, co dała nam starożytność. ORANGUTAN: Zaraz po Pindarze! NOSACZ: Kiedyś to było, kurła... Uczone małpy! Już kiedyś wysłuchiwałem podobnych kwestii. Teraz już wiem, dlaczego małpy są podobne do ludzi. Diogenes z Synopy szukał człowieka i go nie znalazł. Błąka się gdzieś z latarnią... Człowiek rodzi sie, gdy dodaje coś nowego. Erudyta to uczona małpa. Nagle zdałem sobie sprawę z tego, że to sen - to absurd, przecież małpy nie potrafią mówić! Rozejrzałem się wokół siebie. Już nie byłem w ZOO. Stałem na środku ulicy. Poczułem niepokój, świat zdawał się rozpadać. Próbowałem utrzymać wizję, ale na próżno. Obudziłem się. |