Racjonalista - Strona głównaDo treści
Freud = Fraud = Oszust!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
11-12-2017 08:30Arminius (25555 punktów)Freud = Fraud = Oszust!
Ocena 5 na 5
Ukazała się 650 - stronicowa biografa Zygmunta Freuda, autorstwa Frederica Crews, znamiennie zatytułowana: "Freud. The Making of an Illusion" - przy czym, co jeszcze bardziej znamienne, w tytułowym słowie FREUD, "E" jest przekreślone i w jego miejsce jest wstawione "A". Przekaz jest prosty i nawet nie.......podprogowy!!!! Freud = oszustwo.
Wizerunek ojca psychoanalizy jaki się nam pojawia na kartach biografia przyprawia o gęsią skórkę.
Freud to złośliwy, egoistyczny, chciwy, snobistyczny, mizoginistyczny, szalony, zazdrosny, seksualnie do cna zdeprawowany medyczny szarlatan - kokainista, uprawiający amatorską pseudomedycynę - wyrządzającą więcej zła niż dobra pacjentom, którzy mieli pecha wielkiego trafić na jego kozetkę, zawdzięczający swój tytuł profesorski skorumpowaniu odpowiednich osób na uniwersytecie wiedeńskim.

A oto kilka fragmentów z recenzji biografii - dobrze ilustrujących charakterystykę Freuda jak wyżej. Jeżeli zajdzie potrzeba - przetłumaczę zamieszczone poniżej fragmenty. Proszę zwrócić szczególną uwagę na przypadek Emmy Eckstein - fascynujący i zarazem degradujący Freuda jako lekarza, a czyniący z niego kwalifikowanego szarlatana za nic mającego dobro pacjenta..

"Though a doctor, he had no Hippocratic sense that each human being deserved respectful treatment. He once remarked in a letter: 'I have found little that is "good" about human beings . . . In my experience, most of them are trash."

"The rot seems to have set in during Freud's childhood, when the family moved to a lower-class Jewish enclave in Vienna, instilling in him a ruthless determination to distance himself from his origins and an unquenchable thirst for wealth and fame.
Crews deduces that while his parents were away and he was left in charge of his younger siblings, the teenage Freud sexually abused his younger sister. He was in love with his mother, admitting later to his friend, Wilhelm Fliess: 'I have found, in my own case, the phenomenon of being in love with my mother and jealous of my father, and I now consider it a universal event in early childhood."

"His friend's (well, ex-friend's) eventual damning verdict on Freud was that 'the reader of thoughts merely reads his own thoughts into other people'.
An early adopter and promoter of cocaine as a medical drug, Freud was a lifelong cocaine addict himself, and this, Crews thinks, must have marred his ability to think straight."

"Freud liked to diagnose his patients with whichever 'ailment' was currently preoccupying him.
So, when a young woman, Emma Eckstein, came to see him with an aching leg and bad period pains, he forced her story into line with his current theory that 'a misconstrued erotic incident, having befallen a virgin prior to the onset of sexual awareness, gets suppressed and thereby becomes a cause of hysteria, but only when a second such incident reawakens that memory and renders it horrifying'.
If a patient didn't come up with a nice pre-pubescent erotic incident, he or she was being 'resistant'.
After many hours of probing, Freud eventually managed to get Emma to admit that a shopkeeper had once tried to grab her genitals when she was a child.
At the same time, Freud had latched on to the theory that the nose was the 'control centre for other organs and their maladies'. He diagnosed Emma with a double-syndrome, 'hystero-neurasthenia', the neurosis-part brought on by masturbation (Freud's pet-hate).
The treatment? The surgical removal of a bone from the poor girl's nose. Emma haemorrhaged blood. A month later, she was still bleeding profusely. Freud worked out that her bleeding came from 'sexual longing - expressing her desires through spurts of blood".

"Freud went through a phase of doing 'pressure treatment' on women's foreheads and bodies in his darkened consulting room, telling them to remove any tight clothing and then searching their bodies for their 'hystereogenic zones', while coercing them to tell him details of their sexual history.As you read this book, it becomes ever-clearer that the real problem was inside Freud's own head - what Crews calls 'his interior house of horrors'.Not only did he think all boys were in love with their mothers and wanted to murder their fathers, in accordance with his own Oedipus complex, he also had a weird theory that women - all women - were sinister creatures whose vagina threatened to castrate any male who crossed its threshold."

"Pity Freud's wife. Martha Bernays was a sweet, playful, ardent, young woman whose personality Freud slowly extinguished.In Die Brautbriefe - the whinging, self-obsessed letters he wrote to Martha during their four year-long engagement when he was frantically seeking success - there are frequent signs of what we would now call coercive control.He cut her off from her own family and friends and made her renounce her Orthodox Jewish faith.'If I have become unbearable recently,' he wrote to her threateningly, 'just ask yourself what made me so.'After giving birth to six children, Martha lost her figure and Sigmund saw her as a used-up woman who belonged in the nursery.Their sex life ceased, and Freud had a clandestine affair with her sister, Minna, who came to live with them when she was widowed"

www.dailym(*)ly-just-sex-mad-old-fraud.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

   To ciekawa sprawa, ale - jeśli wszystko, o czym tu czytamy to rzeczywiście prawda, ośmielam się zadać niewinne pytanie - kto bardziej potrzebuje demaskacji - Freud czy społeczeństwo i epoka, które uwiódł swoim wszetecznym - jakoby - urokiem?


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)Freud
>    To ciekawa sprawa, ale - jeśli wszystko, o czym tu czytamy to rzeczywiście prawda, ośmielam się zadać niewinne pytanie - kto bardziej potrzebuje demaskacji - Freud czy społeczeństwo i epoka, które uwiódł swoim wszetecznym - jakoby - urokiem?

Rzecz jasna szarlatan Freud
11-12-2017 20:34 
 Ocena 1 na 1
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: Freud

>Rzecz jasna szarlatan Freud

   Przypominam, ze imperium Freuda obalali już inni, i to dekady temu.
en.wikiped(*)nd_Fall_of_the_Freudian_Empire
   Nie jest to więc takie odkrywcze zajęcie, jak mogłoby się wydawać niektórym laikom.

   Skoro Eysenck odwalił tę część roboty, pozostaje jeszcze poszukać kogoś, kto odpowie na pytanie, co spowodowało, że odbiorcy freudyzmu byli tak podatni na jego propagandę, perswazję i artystyczno-literacki urok?


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)zwalić do końca z postumentu
>>Rzecz jasna szarlatan Freud
>    Przypominam, ze imperium Freuda obalali już inni, i to dekady temu.

Nadal jednakże jego (pseudo)autorytet jest podtrzymywany przez rzesze wielbicieli - nadal często się go stawia na tym samym piedestale co Darwin - co jest aktem w najwyzszym stopniu desakralizacyjnym.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: zwalić do końca z postumentu

   To gruba przesada. Ortodoksyjny freudyzm szybko został poddany krytyce. Po pierwsze - był twórczo krytykowany przez pojawiające się jak grzyby po deszczu nowe kierunki i szkoły psychoanalityczne. Po drugie - szybko doczekał się krytyki ze strony zwolenników innych teorii czy kierunków psychiatrii i psychologii, czego dowodem choćby wspomniany Hans Eysenck, który nie zostawiał na freudyzmie suchej nitki już w latach 50-tych XX w. Na Zachodzie freudyzm trafiał wszędzie na dobrze ugruntowaną już psychologię i psychiatrię naukową, z którego to starcia nie zawsze wychodził zwycięsko. Cieszył się wprawdzie czasowo pewną popularnością, ale bez przesady.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
11-12-2017 19:55 
 Ocena 3 na 3
Matix (5786 punktów)Odp: Freud = Fraud = Oszust!
Ależ Freud nie uwiódł "społeczeństwa", a jedynie elity marksistowskie, które podchwyciły temat aby "pacyfikować" społeczeństwo jego przekonaniami.

"Głupi jak Niemiec"
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
>Ależ Freud nie uwiódł "społeczeństwa", a jedynie elity marksistowskie, które podchwyciły temat aby "pacyfikować" społeczeństwo jego przekonaniami.

   Kariera Freuda rozwijała się stopniowo. Wcale nie od razu stał się też tak wpływowy w kręgach, o których wspominasz.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
11-12-2017 20:44 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
Ależ to oczywiste, ba, to dopiero po jego śmierci zaczęto robić z jego dziedzictwa co się komu podoba. Pisząc, "uwiódł" mam na myśli, że nie on sam, tylko jego idee.

"Głupi jak Niemiec"
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

   Z tymi ideami to różnie bywało. Psychoanalityczne szkoły rozmnażały się jakby przez pączkowanie, ewoluując w kierunkach, które były zupełnie nie do przewidzenia w punkcie wyjściowym. Psychoanalityczna freudowska ortodoksja nie była wcale tak dominująca, jak można by sobie pomyśleć po skali zacietrzewienia jej krytyków, którym takie przedstawianie sprawy bywa użyteczne do ich własnych celów.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Wera (1540 punktów)
Prawdę mówiąc psychologia i psychiatria są nadal w powijakach, Freud jest zapewnie znany tylko dlatego, że był jednym z pierwszych zajmujących się tym 'profesjonalnie'.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
>Prawdę mówiąc psychologia i psychiatria są nadal w powijakach, Freud jest zapewnie znany tylko dlatego, że był jednym z pierwszych zajmujących się tym 'profesjonalnie'.

Takie przedstawianie sprawy należałoby właśnie uznać za produkt Freudowskiej propagandy! A przecież twórcą psychologii klinicznej był zupełnie ktoś inny!
en.wikipedia.org/wiki/Lightner_Witmer



"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
diogenes (42753 punktów)
>Wizerunek ojca psychoanalizy jaki się nam pojawia na kartach biografia przyprawia o gęsią skórkę. Freud to złośliwy, egoistyczny, chciwy, snobistyczny, mizoginistyczny, szalony, zazdrosny, seksualnie do cna zdeprawowany medyczny szarlatan...

To bardzo powierzchowne podejście do tekstów i autorów, których M. Foucault określa założycielami jednostek dyskursu typu historia naturalna, ekonomia polityczna, szkoły filozoficzne itp., lub w przypadku Freuda - psychoanaliza. Trudno autorów tego typu porównywać z twórcami książek, które zaledwie musną społeczną pamięć. Obyczajowe sensacyjki związane z ojcami-założycielami intelektualnych trendów, inicjatorami procesów społecznych czy paradygmatów naukowych odkrywane przez historyków nie są w stanie wiele zmienić w ich wizerunku. Czy coś zmieniło się w stosunku do filozofii Wittgensteina, kiedy dowiemy się, że być może był gejem lub jako nauczyciel uderzył ucznia? Czy coś się zmieni w algebrze lub topologii, jeśli dowiemy się, że jakiś z autorów kolektywu Nicolas Bourbaki zdradzał żonę, albo w informatyce, kiedy ktoś przeczyta, że Turing był homoseksualistą?

Pisma Freuda inspirowały, inspirują i będą inspirować bez względu na ich prawdziwość, bo inspiracją prawdy - poprzez negację, odrzucenie - może być również fałsz: nauka zna wiele takich przypadków. Nie dziwi więc, kiedy wybitny neurolog Gerhard Roth przypomina Entwurf einer Psychologie z 1895 r (a więc na długo przed klasycznymi dziełami), w której to pracy Freud szkicuje sieci neuronowe. Tenże Roth stwierdza, że współczesne neuronauki przynajmniej w trzech aspektach potwierdzają założenia Freuda: 1) nieświadomość ma większy wpływ na świadomość niż odwrotnie, 2) nieświadomość powstaje czasowo przed stanami świadomości i 3) świadome Ja ma mały wgląd w podstawy swoich pragnień i działań. "Freud napisał o sobie - tak W. Tatarkiewicz w III t. Historii filozofii - iż nie zamierzał zrobić i nie zrobił nic więcej ponad to, że ujawnił nieświadome czynniki życia psychicznego." Podejrzewam, że mu się udało, bez względu na rezultaty w innych, np. praktycznych obszarach psychoanalizy.

Obok dyskursu psychoanalitycznego Freud zainicjował również dyskurs krytyczny o nim samym i o psychoanalizie. Jeśli ktoś w ramach tego krytycznego dyskursu będzie zapewniał czytelnika, że to, o co naprawdę chodziło Freudowi były pieniądze, kobiety, itp., że był taki lub owaki - z pewnością nie wysadzi Freuda z jego historycznej pozycji autora dyskursu nie tylko psychoanalitycznego, ale również z dyskursu psychologicznego (nie ma chyba podręcznika psychologii, który by o nim nie wspomniał) czy nawet filozoficznego. To dlatego W. Tatarkiewicz nie pominął psychoanalizy w swej historii filozofii poświęcając jej kilka stron. Nie czytałem książki Frederica Crews, ale spłaszczając jej recenzję do kilku opinii tworzymy tekst, który można by nazwać paranaukową plotką. Coś w stylu jedna baba drugiej babie, ale Freud też nie był lepszy...


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Arminius (25555 punktów)ekstrakcja części nosa i nie tylko
>Nie czytałem książki Frederica Crews...

Czas najwyższy przeczytać. A tymczasem co Pan sądzi o przypadku, który zapodałem w wątku inicjującym, o którym w recenzji jak wyżej:

"Freud liked to diagnose his patients with whichever 'ailment' was currently preoccupying him. So, when a young woman, Emma Eckstein, came to see him with an aching leg and bad period pains, he forced her story into line with his current theory that 'a misconstrued erotic incident, having befallen a virgin prior to the onset of sexual awareness, gets suppressed and thereby becomes a cause of hysteria, but only when a second such incident reawakens that memory and renders it horrifying'. If a patient didn't come up with a nice pre-pubescent erotic incident, he or she was being 'resistant'.After many hours of probing, Freud eventually managed to get Emma to admit that a shopkeeper had once tried to grab her genitals when she was a child.At the same time, Freud had latched on to the theory that the nose was the 'control centre for other organs and their maladies'. He diagnosed Emma with a double-syndrome, 'hystero-neurasthenia', the neurosis-part brought on by masturbation (Freud's pet-hate).The treatment? The surgical removal of a bone from the poor girl's nose. Emma haemorrhaged blood. A month later, she was still bleeding profusely. Freud worked out that her bleeding came from 'sexual longing - expressing her desires through spurts of blood".

Co Pan sądzi o ekstrakcji kości nosa pacjentki w okolicznościach jak wyżej albo - jeszcze lepiej - o jego (Freuda) teorii tłumaczącej obfite krwotoki pacjentki jako wyraz seksualnej tłumionej frustracji, uzewnętrzniającej się potrzebą toczenia krwi przez organizm???
14-12-2017 11:30 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)Odp: ekstrakcja części nosa i nie tylko
>co Pan sądzi o przypadku...

Te i inne przypadki nie sposób analizować w oderwaniu od całej psychoanalizy, jej teorii, pseudoteorii, i przypadków jak wyżej, teorii nauki, itp. Ale najpierw pewna uwaga interpretacyjna.

Niemiecka pocztówka z roku 1888 ...



przedstawia dwuznaczny obraz: widzimy na niej raz młodą dziewczynę, raz starszą kobietę. Tego rodzaju ambiwalentne obrazy stały się centralnym punktem teorii spostrzeżeń psychologii postaci, z jej słynnym podziałem pola spostrzeżeniowego na figurę i tło. Podobnego podziału możemy dokonać podczas lektury dzieląc pole tekstu na fragment i tło. To, co staje się dla nas figurą (np. cytowanym fragmentem) zależy od wielu rzeczy, również od naszego emocjonalnego stosunku do autora, w tym - jego narodowości. Mógłbym równie dobrze skoncentrować się na pozytywnych opiniach. W Pana przypadku nie dziwię się, że w dorobku Freuda zwraca Pan uwagę na tego rodzaju przypadki: o ile pamiętam podobnie było z Einsteinem, który Pana zdaniem jest najpierw złodziejem, a potem fizykiem, tak jak Freud nie jest lekarzem-psychiatrą, a szarlatanem. Równie dobrze można by Newtona czy Keplera nazwać magami, bowiem mechanika była tylko jednym, i to bodajże nie najważniejszym punktem ich zainteresowań. Historia nauki pokazuje, że nauka rygorystycznie filtruje dorobek naukowców, który nie zawsze w całości wchodzi do jej kanonu. Tak było i z Freudem. Jego teoria pomyłek, fundamentalnej roli seksualności w powstawaniu chorób psychicznych, kompleksu Edypa i inne, oraz wiele sposobów terapii, itp., itd. zostały przez naukę odrzucone. Ale niektóre koncepcje (oczywiście również w zmodyfikowanej postaci) ostały się. Wspominałem już o podświadomości. Może Freud przeceniał seksualność, tym niemniej to za jego sprawą rozpoczęto demontaż tabu seksualności (proces trwa, również w katolickiej Polsce).

Osią psychoanalizy Freuda była rozmowa, która stała się odtąd jednym z podstawowych elementów wielu terapeutycznych zabiegów. W tym samym czasie, kiedy Freud tworzył zręby teorii leczenia chorych psychicznie ludzi rozmową, dojrzewały pomysły związane z eugeniką i fizyczną eksterminacją ludzi chorych psychicznie w skali całych społeczeństw : proszę zerknąć do prac (niemieckojęzycznych) A. Ploetza, W. Schallmayera, L. Woltmana i innych. Hitler miał do kogo nawiązać.

Tak więc czytając Freuda (i tych, których inspirował i inspiruje) należy uwzględnić to, że sens tekstu nie jest tak jednoznaczny, jak nam się wydaje, jeśli wziąć pod uwagę kontekst, a ocena jego autora na podstawie fragmentów tekstu i przypadków - nieadekwatna.

Co Pan powie o tym przypadku, pozornie nie związanym z wątkiem?

Cytat:
Dwa lata temu stwierdzono u 16-letniej Céline zator tętnicy płucnej. W następstwie zatrzymania oddechu i pracy serca, doszło do niedotlenienia i uszkodzenia mózgu. Zdrowa jak ryba Szwajcarka została inwalidką i jest zdana na opiekę najbliższych do końca życia. Okazało się, że Céline zażywała tabletkę antykoncepcyjną Yasmin. Tymczasem już dwa lata po wypuszczeniu pigułki na rynek, ośrodek Lareb (The Netherland Pharmacovigilance Centre) monitorujący niepożądane działania leków, poinformował o zgonie pewnej 17-latki. Dziewczyna zmarła na chorobę zakrzepowo-zatorową po sześciu miesiącach zażywania pigułki antykoncepcyjnej Yasmin.


kobieta.on(*)a/zabojcza-antykoncepcja/l4r4w

Kłopoty były i są z wieloma innymi pigułkami antykoncepcyjnymi (ba - z wieloma lekami i terapiami). Czy ich producenci to szarlatani? Czy należy zaniechać w ogóle ich produkcji?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
syku (454 punktów)
Zgadzam się w pełni. Często pojawiają się biografie, które przedstawiają swoich bohaterów jako złych, niemoralnych ludzi. Przykładem choćby "Prywatne życie Alberta Einsteina".

Po pierwsze należy pamiętać, że w interesie autora leży aby książka była skandaliczna, bo wówczas będzie się o niej mówić. A to darmowa reklama i wyższe nakłady. Nie można zatem wierzyć we wszystkie rewelacje.

Ale to co moim zdaniem jest ważniejsze w takich przypadkach, jest to, że ludzi pociągają tego rodzaju książki. Wydaje mi się, że jest to mechanizm, który przeciętnemu, często prymitywnemu człowiekowi, pozwala wywyższyć się ponad wybitnych ludzi. Coś na zasadzie: "Einstein może i był wybitnym człowiekiem, ale ja jestem od niego bardziej moralny". Wiadomo, najłatwiej jest siedzieć przed telewizorem i nic nie robić, a zatem i nic niemoralnego. A na tego kto dużo próbuje, szczególnie tego czego nikt inny nie próbował, zawsze skrupulatny biograf coś znajdzie. Wówczas tylko trzeba się na tym skupić, rozdmuchać i nakłady gotowe.

Rzut oka wystarczy, aby stwierdzić, że dwóch jest wrogów szczęścia ludzkiego: cierpienie i nuda.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365