Racjonalista - Strona głównaDo treści
ateista (nie)pospolity

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
23-06-2005 19:43_Flak (51 punktów)ateista (nie)pospolity
Jestem tu całkiem świeży. Dzisiaj przypadkowo trafiłem na tę stronę i ogarnęło mnie nie lada zdziwienie czytając o ateizmie. Ale może od początku:
Pierwsze, co mnie nie zaskoczyło: fakt bycia ateistą zaliczacie na poczet osiągnięć osobistych i nadajecie mu ogromna wagę. Próbujecie nadać swojemu wyborowi atrybut wolności i wyższości oraz odwagi. I to mnie dziwi, bo większość tzw. ateistów zostaje nimi zazwyczaj z czystego lenistwa w imię zasady: nie narzucać sobie samemu żadnych obowiązków skoro i tak życie w społeczeństwie wystarczająco sporo ich na nas nakłada. Różnica pomiędzy "pospolitym" ateistą a "niepospolitym" jest taka, iż ci drudzy starają się brak jakiejkolwiek aktywności w sferze wiary nazywać ideologią; idąc tym tropem można pokusić się o uwagę, że ateista w kontekście religijnym to pochodna ignoranta w kontekście laickim. Jednak ponieważ lenistwo a niekiedy "młodzieńczy bunt" jest dla was określeniem nie do przyjęcia, nazywacie to oświeceniem, wyzwoleniem, itp. Jest jeszcze drugi czynnik- wymieniony przed chwilą "młodzieńczy bunt" - w tym wypadku droga zazwyczaj wygląda tak: "wierzący praktykujący" -> "wierzący bierny"-> "młody buntownik"-> "ateista" . Jeśli się jest jeszcze w odpowiednich kręgach, zdarza się że młodzi przechodzą jeszcze okres wiary w falusoidalnego trygława czy mrocznego(he,he) szatana - i też potrafią udowadniać wyższość wiary w te twory ponad wiarę w inne (chrześcijańskie) twory - żeby było śmieszniej, i oni posługują się argumentacją wolnościową, odwagą, wyższym poziomem świadomości a często i wyższą inteligencją (najczęściej to wynik samooceny lub przyjaciół po fachu), itp.
Całości tej sprawy dodajecie ideologię i zaczynacie filozofować nad tym, czy wiara w NIC jest wyższym stopniem świadomości niż wiara w cokolwiek. Wydaje się nawet, że tzw. niepospolici ateiści przykładają znacznie większą wagę do wiary niż przeciętny obywatel -zadeklarowany katolik. Dziwi również konsekwencja z jaką każdy z was marudzi o pętach chrześcijańskich wiążących wam ręce, o ograniczaniu waszej wolności, o wierze zmuszającej was do czegokolwiek. Dziwi mnie to tym bardziej, że sprawy religijne właśnie WAS tak krępują - normalny człowiek żyje z dnia na dzień (praca, szkoła, rodzina, itp.) a sprawy religijne włączają się w niedziele, święta i w jakieś podobne ku tym okazje; Natomiast u was jest odwrotnie, zdajecie się sprawiać wrażenie jakby religia była dla was sprawą nie do przeskoczenia, na tyle, że jedyne co potraficie z tym zrobić, to zadeklarować się jako ateiści i poświęcać swój czas na poszukiwanie publikacji utwierdzającej was w "wierze", że "wiara" chceścijańska jest nieprawdziwa, oszukana, czy szkodząca wierzącym.
Najciekawsze jest to, że przy okazji macie w zwyczaju nazywać polskich katolików (90-95% obywateli) tępą masą sami widząc w swoich działaniach (a właściwie ich braku) przejawy wybitnej inteligencji przekładającej się dalej w wiarę w wybitność własnej osoby. Żeby było śmieszniej, ta "wiedza dla wybranych" wymaga tak ogromnego wysiłku intelektualnego, że potrafi do tego dojść(czyli robić nic) przeciętny ... czternasto- czy siedemnastolatek.
Jako kontrast można zauwazyć, że swego czasu w odległych Chinach czy Korei Pn, gdzie wiara z przyczyn historyczno-kulturalnych oraz politycznych została ograniczona do minimum lub wręcz nie zaistniała, wasz ateizm był zwykłą cechą pospólstwa- podobnie jak dzisiaj nazywacie na gruncie europejskim katolicyzm czy szerzej chrześcijaństwo.
I jeszcze kilka słów ze swojego podwórka: czym jest dla mnie katolicyzm ? to przede wszystkim nasza 1000-letnia tradycja połączona z pewnymi postawami. I tak, będę bronił katolicyzmu i ich konserwatywnych postaw za każdym razem, gdy liberalne media będą propagować tęczowych pederastów, promować anarchistyczny tryb życia czy przepoczwarzać nas na tzw."amerykańskiego konsumenta".
P.S. Pozdrawiam sympatyków trygława falusoidalnego i (po)mrocznych legionistów lucjana.
P.S.2 "Dziwię się"/"Dziwi mnie" padło z 10 razy -> jestem tego świadom.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marcin (187 punktów)
>Jednak ponieważ lenistwo a niekiedy
>"młodzieńczy bunt" jest dla was określeniem nie do
>przyjęcia, nazywacie to oświeceniem, wyzwoleniem, itp. Jest
>jeszcze drugi czynnik- wymieniony przed chwilą "młodzieńczy
>bunt" - w tym wypadku droga zazwyczaj wygląda tak:
>"wierzący praktykujący" -> "wierzący bierny"-> "młody
>buntownik"-> "ateista" .
O ile wiem na tym forum czy całym portalu działa dużo ateistów, którzy już wyrośli z wieku młodzieńczego. Nie sądzę też czy można nazwać lenistwem to, że chce się im pisać artykuły i dyskutować.

>i oni
>posługują się argumentacją wolnościową, odwagą, wyższym
>poziomem świadomości a często i wyższą inteligencją
>(najczęściej to wynik samooceny lub przyjaciół po fachu),
>itp.
A kto tu się posługuje taką argumentacją? Podaj przykłady. A o wyższym stopniu świadomości to dyskutują na forach buddyjskich i new age'owskich.
Dalszej części nie chce mi się komentować. Jest to typowe mętne narzekanie bez żadnych konkretnych przykładów. To raczej Twój post jest przykładem opisanych przez Ciebie zarzutów gdyż mam wrażenie, że sam uważasz się za wielce oświeconego i lepszego, bo wierzysz, a my nie. Niestety, ale ton wyższości w Twoim poście jest dość wyczuwalny.

>P.S.2 "Dziwię się"/"Dziwi mnie" padło z 10 razy -> jestem
>tego świadom.
No to się jeszcze nie raz zadziwisz.
Pozdro
Brudka (1266 punktów)
No to się zdziwiłeś. Ze zdziwienia często rodzą się nowe pomysły, wynalazki, odkrycia. Człowiek niekiedy zaczyna myśleć i żyć inaczej, czasami nawet lepiej.

> I tak, będę bronił katolicyzmu i ich konserwatywnych postaw za każdym razem, gdy liberalne media będą propagować tęczowych pederastów,promować anarchistyczny tryb życia czy przepoczwarzać nas

Czy dobrze rozumiem, że bez względu na różne racje i argumenty, Ty i tak zostaniesz przy swoim? Jeśli tak, to pozostaje mi zatem tylko pogratulować stałości poglądów. Tylko skąd ta nerwowa reakcja na Racjonalistę..

Piotr Daszkiewicz (150 punktów)
>Pierwsze, co mnie nie zaskoczyło: fakt bycia ateistą
>zaliczacie na poczet osiągnięć osobistych i nadajecie mu
>ogromna wagę. Próbujecie nadać swojemu wyborowi atrybut
>wolności i wyższości oraz odwagi.

Całkowicie się z tobą zgadzam, do zanegowania istnienia Boga wystarczy przeciętna inteligencja i nawet średnia wiedza o otaczającym nas świecie. Nie ma tu się czym wywyższać, to jakby się chwalić, że rozwiązało się prostacka krzyżówkę.

>I to mnie dziwi, bo
>większość tzw. ateistów zostaje nimi zazwyczaj z czystego
>lenistwa w imię zasady: nie narzucać sobie samemu żadnych
>obowiązków skoro i tak życie w społeczeństwie wystarczająco
>sporo ich na nas nakłada.

I tutaj musze się z tobą w pełni zgodzić, ateiści pod względem zgłębiania dogmatów wiary i prób udowodnienia istnienia Boga są leniami absolutnymi, powiem więcej, nie przejawiają w tym względzie ani krzty inicjatywy.

>Różnica pomiędzy "pospolitym"
>ateistą a "niepospolitym" jest taka, iż ci drudzy starają
>się brak jakiejkolwiek aktywności w sferze wiary nazywać
>ideologią; idąc tym tropem można pokusić się o uwagę, że
>ateista w kontekście religijnym to pochodna ignoranta w
>kontekście laickim.

Znów słuszna uwaga, przynajmniej jeśli chodzi o mie, wiarę ignoruje tak samo jak opowieści o krasnoludkach.

>Jednak ponieważ lenistwo a niekiedy
>"młodzieńczy bunt" jest dla was określeniem nie do
>przyjęcia, nazywacie to oświeceniem, wyzwoleniem,

Ależ dlaczego, młodzieńczy bunt to trafne określenie, szczerze powiedziawszy to mi on jeszcze nie przeszedł i zamierzam jeszcze się zbuntować i stać się wyznawca Światowida, bądź bożka Pazuzu. Nie mogę się jednak zdecydować, może pomożesz mi w tym dylemacie, masz ode mnie dużo większe doświadczenie w sprawach wiary.

>itp. Jest
>jeszcze drugi czynnik- wymieniony przed chwilą "młodzieńczy
>bunt" - w tym wypadku droga zazwyczaj wygląda tak:
>"wierzący praktykujący" -> "wierzący bierny"-> "młody
>buntownik"-> "ateista" . Jeśli się jest jeszcze w
>odpowiednich kręgach, zdarza się że młodzi przechodzą
>jeszcze okres wiary w falusoidalnego trygława czy
>mrocznego(he,he) szatana - i też potrafią udowadniać
>wyższość wiary w te twory ponad wiarę w inne
>(chrześcijańskie) twory

Jak dla mnie, nie jest to postawa godna prawdziwego ateisty, osobiście uznaje równy status zarówno chrześcijańskich jak i fallusoidalnych tworów.

> - żeby było śmieszniej, i oni
>posługują się argumentacją wolnościową, odwagą, wyższym
>poziomem świadomości a często i wyższą inteligencją
>(najczęściej to wynik samooceny lub przyjaciół po fachu),
>itp.

Mnie też to śmieszy, ale jeśli obawiasz się o swój status intelektualny ze strony fallusoidalnych geniuszy to mogę Cię uspokoić, ich świadomość i inteligencja naprawdę nie jest większa od zwykłych wierzących.

>Całości tej sprawy dodajecie ideologię i zaczynacie
>filozofować nad tym, czy wiara w NIC jest wyższym stopniem
>świadomości niż wiara w cokolwiek.

Wiesz, trudna sprawa, osobiście wydaje mi się, że najwyższym poziomem świadomości (mniej więcej poziom obłoków) jest wiara w coś, czego nie ma, dlatego podziwiam katolików.

>(...)
>Dziwi mnie to tym bardziej, że sprawy religijne właśnie WAS
>tak krępują - normalny człowiek żyje z dnia na dzień (praca,
>szkoła, rodzina, itp.) a sprawy religijne włączają się w
>niedziele, święta i w jakieś podobne ku tym okazje;

No i całe szczęście, bo wrócilibyśmy do średniowiecza.

>Natomiast u was jest odwrotnie, zdajecie się sprawiać
>wrażenie jakby religia była dla was sprawą nie do
>przeskoczenia, na tyle, że jedyne co potraficie z tym
>zrobić, to zadeklarować się jako ateiści i poświęcać swój
>czas na poszukiwanie publikacji utwierdzającej was w
>"wierze", że "wiara" chceścijańska jest nieprawdziwa,
>oszukana, czy szkodząca wierzącym.

Na szczęście nie trudno jest znaleźć takie publikacje.

>Najciekawsze jest to, że przy okazji macie w zwyczaju
>nazywać polskich katolików (90-95% obywateli) tępą masą

Ależ skąd, póki Polacy nie będą popierać LPR'u w 90%~95% to zdanie będzie zupełnie nieprawdziwe.

>sami widząc w swoich działaniach (a właściwie ich braku)
>przejawy wybitnej inteligencji przekładającej się dalej w
>wiarę w wybitność własnej osoby. Żeby było śmieszniej, ta
>"wiedza dla wybranych" wymaga tak ogromnego wysiłku
>intelektualnego, że potrafi do tego dojść(czyli robić nic)
>przeciętny ... czternasto- czy siedemnastolatek.

Te kwestie już omówiłem, mogę tylko dodać, że skoro jest to takie proste to aż dziw, że jest nas aż tak mało, świadczy to o niezłomnej wieże Polaków powiedziałbym wręcz ślepej.

>Jako kontrast można zauwazyć, że swego czasu w odległych
>Chinach czy Korei Pn, gdzie wiara z przyczyn
>historyczno-kulturalnych oraz politycznych została
>ograniczona do minimum lub wręcz nie zaistniała, wasz
>ateizm był zwykłą cechą pospólstwa- podobnie jak dzisiaj
>nazywacie na gruncie europejskim katolicyzm czy szerzej
>chrześcijaństwo.

To doprawdy straszne. Biedni Chińczycy. Jedz tam i nawracaj ich, masz moje błogosławieństwo. Przy odrobinie szczęścia uda Ci się ich nawrócić, a oni pogrążeni w odmętach wiary przestaną się w końcu tak rozwijać i będziemy mieli tańszą ropę. Doprawdy dziw bierze, że tak długo wytrzymali bez "opium dla ludu ".

>I jeszcze kilka słów ze swojego podwórka: czym jest dla
>mnie katolicyzm ? to przede wszystkim nasza 1000-letnia
>tradycja połączona z pewnymi postawami.

Popieram cię w 100 %, tez uważam, że katolicyzm to tylko tradycja, prawdy objawionej nie ma tam za grosz.

> I tak, będę bronił
>katolicyzmu i ich konserwatywnych postaw za każdym razem,
>gdy liberalne media będą propagować tęczowych pederastów,
>promować anarchistyczny tryb życia czy przepoczwarzać nas
>na tzw."amerykańskiego konsumenta".

Na szczęście każdy, może bronić swoich przekonań i nie musi obawiać się spalenia na
stosie.
Piotr Daszkiewicz (150 punktów)Odp: ateista (nie)pospolity cd.

>P.S. Pozdrawiam sympatyków trygława falusoidalnego i
>(po)mrocznych legionistów lucjana.

Jako syn Lucjana Daszkiewicza, ja mroczny centurion Piotr (mistrz ciętej riposty), poczułem się zobowiązany do polemiki.

>P.S.2 "Dziwię się"/"Dziwi mnie" padło z 10 razy -> jestem
>tego świadom.

Nie jest tak źle, mogło paść 10 razy imię Dziwisz, wtedy dopiero było by niedobrze.

HRTEM (262 punktów)
Panie Piotrze, chylę czoła.
Masz Pan moje błogosławieństwo
Celecrin (11895 punktów)Odp: ateista (nie)pospolity
Witam
Od samego początku swojego posta, sugerujesz, iż wiedzę, którą nam prezentujesz poniżej, na temat "ateizmu" nabyłeś na tym właśnie portalu.
Jestem nie mniej zdziwiony od Ciebie.
Skłonny jestem sądzić, iż większość rewelacji demaskujących prawdziwe oblicze ateizmu nabyłeś gdzieś po drodze, a tu przyszedłeś to tylko "wyrzygać".
Przykład: Forum jest miejscem ogólno dostępnym dla wszystkich. Lecz nie wydaje mi się, że powszechny jest tu pogląd, iż wierzący są "tępą masą".
Lenistwem nazywasz brak jakiejkolwiek aktywności religijnej. Dalej pisząc, iż katolicy włączają ją tylko w święta i niedziele. Cóż zaryzykowałbym twierdzenie, że pójście do kościoła 90% Polaków traktuje jako niedzielny spacer. Aktywność religijną (w Twoim ujęciu) widzę jako podobną wypadowi do supersamu. W tym sensie jestem tak samo religijny jak większość Polaków. Wprost nieodzowne jest też twoje napomknienie mimochodem o satanizmie, wręcz modelowy przykład toku myślenia przeciętnego katolika.
Lenistwo katolików przejawiające się brakiem jakiegokolwiek pogłębiania wiedzy i refleksji na temat religii nazywasz normalnym. Studiowanie religii (wątpię czy "niepospolity" ateista jeszcze zajmuje się takimi sprawami) dziwi Cię niepomiernie (zacytuję, bo zabawne jest)
>Wydaje się nawet, że tzw. niepospolici ateiści przykładają znacznie większą wagę do wiary niż przeciętny obywatel -zadeklarowany katolik. Dziwi mnie to tym bardziej, że sprawy religijne właśnie WAS tak krępują - normalny człowiek żyje z dnia na dzień (praca, szkoła, rodzina, itp.) a sprawy religijne włączają się w niedziele, święta i w jakieś podobne ku tym okazje;
>Natomiast u was jest odwrotnie, zdajecie się sprawiać wrażenie jakby religia była dla was sprawą nie do przeskoczenia, na tyle, że jedyne co potraficie z tym zrobić, to zadeklarować się jako ateiści i poświęcać swój czas na poszukiwanie publikacji utwierdzającej was w
"wierze", że "wiara" chceścijańska jest nieprawdziwa
I na koniec:
>czym jest dla mnie katolicyzm? to przede wszystkim nasza 1000-letnia tradycja połączona z pewnymi postawami.
Chyba 2000 -letnia. Chyba nie mówisz o państwie Polskim, które (uświadomię Cię) istniało PRZED chrystianizacją. Nie jesteśmy winni pamięci o naszych słowiańskich pradziadach?

Lacho calad
_Flak (51 punktów)
Nie uda mi się odnieść do wszystkich waszych odpowiedzi, więc pozwolę sobie na kontynuację ogólną, gdzieniegdzie jedynie zahaczając o pewne motywy przez was ripostowane.

Celecrin trafnie spostrzegł, że jestem tu raczej się "wygrzać" ale zupełnie nietrafnie zauważył:
>"Od samego początku swojego posta, sugerujesz, iż wiedzę, którą nam prezentujesz >poniżej, na temat >>ateizmu<< nabyłeś na tym właśnie portalu."

Spieszę sprostować, jeśli się nieprecyzyjnie wyraziłem- ateizm jest na tyle niewyszukaną ideą, że nie wymaga zagłębiania się w temat- ja raczej na tym forum zagłębiłem się w to, jak wy sprawę traktujecie. Z przeciętnymi ateistami człowiek spotka się na każdym kroku, bo przecież w większości przypadków są oni rezultatem działania takich czynników jak wpływ kultury masowej, kultury konsumenckiej i ich pospolitych narzędzi w postaci np. telewizji (tvn, mtv, itp). Pod wpływem tychże czynników młodzież niejako z automatu staje się ateistyczna a często anty-katolicka, po prostu takie czasy.

Ale skąd ja się tu wziąłem? Zaczęło się to od sztandarowych haseł w tv/portalach itp. które pojawiały się od kilkunastu dni przy okazji parady tęczowych chłopaków - pederastów, jak: brak tolerancji, zaściankowość, ciemnogród, średniowiecze, wszystkie wynikające z katolickiego, tradycyjnego poglądu na "normy" rodzinne i siłą rzeczy sugerujące, że ów katolik hamuje rozwój nowoczesnego, otwartego społeczeństwa. Zdecydowanie najczęściej to właśnie antyklerykalni na forach, wmawiali "mi", że nienormalnym jest, iż pederaści wzbudzają we mnie niesmak i naruszają moje poczucie estetyki. Zacząłem sobie grzebać w necie i wpadłem tutaj, przeczytałem sobie kilka tematów i uległem niemałemu zdziwieniu jakie podejście można mieć do, jakby nie patrzeć całkiem banalnej sprawy ateizmu, który w dalszym toku zamienia się w antyklerykalizm- jeśli się nie mylę, to właśnie jesteśmy w takim dziale.

Ale do rzeczy, została tutaj podesłana odpowiedź, w której jeden z kolegów napisał, że obecni na portalu ateiści to w głównej mierze ludzie już w wieku pomłodzieńczym (co zupełnie nie zmienia faktu, że staja się nimi za młodu). I znowuż musialbym wyrazić swoje zdziwienie faktem, że zadeklarowanym ateistą można stać się np. w wieku 30 lat - to sugerowały by, że osoba taka jest z natury teoretykiem i raczej nie ma specjalnie czym się zająć w życiu poza rozważaniem zupełnie nieistotnych spraw religijnych. Nikt o zdrowych zmysłach w wieku mocno dojrzałym i nie uprawiającym takiego fachu jak filozof, teolog, etyk, itp. nie zajmuje się roztrząsaniem faktu czy ideę jakiegokolwiek boga można dowodem logicznym uzasadnić czy odrzucić - bo to jest w zupełności nieistotne - podobnie jak nawet nie istotny jest fakt, czy w rzeczywistości ów bóg to Jahwe, czy ktokolwiek inny czy może tzw. siły natury. Natomiast ważny jest fakt tradycji ideowo łączącej ludzi będących jednym narodem oraz wiara, że kiedyś będzie lepiej; i w zasadzie na tym opiera się sens obecnego chrześcijaństwa - a przynajmniej dla osoby przeciętnie zaangażowanej w wiarę. Oczywiście, proszę się już nie czepiać, że ta "jedność ideowa" nie przeszkadza by katolik katolikowi świnie podkładał.

Wracając do tematu lenistwa - otóż prawie nikomu młodemu nie chce się chodzić do kościoła, raz z lenistwa, a dwa z racji nudy tam panującej- w zasadzie przecież niczego nowego tam się nie dowiesz. A jednak ludzie mający jakiś poziom wiary chodzą tam, przełamują się i idą - a zapewne w pewnej mierze staje się to ich (być może nawet niewygodnym) przyzwyczajeniem. Nikt natomiast od nich nie wymaga, by zagłębiali się w dogmaty religijne, uczyli się św. ksiąg na pamięć - bo to zadanie dla księży / teologów i tak się dzieje - przeciętny katolik zapewne nie zawsze ma Biblię w domu, już nie wspominając o jej studiowaniu.

W tym temacie zadam nawet Celecrinowi pytanie: dlaczego katolik powinien zagłębiać się w pismo czy idąc tropem- zgłębiać wiedzę religijną ?
sam bym odpowiedział, ze nie ma takiego powodu, a to ze względu na to, że przeciętna osoba ma na głowie mnóstwo innych spraw, zazwyczaj bardziej praktycznych - mogę nawet powiedzieć, bardziej RACJONALNYCH(w kontekscie np obowiązków rodzinnych) niż teoretyzowanie o ogółach i szczegółach natury filozoficzno - religijnej.

A zapytanie numer 2: jak wygląda u was spojrzenie na katolicyzm pod kątem nie stricte wiary w absolut, a pod kątem tego, co obserwujecie na co dzień ? jak widzicie stronę praktyczną bycia katolikiem ? żeby nie było specjalnie rozstrzału to chodzi mi o społeczny obraz katolicyzmu i tradycje z tym związaną... ja rozumiem, że o tym jest pewnie tona artukułów na forum, jednak nie mogę poświęcić na to tyle czasu, by do kupy powybierać jakieś istotne fragmenty, stąd to pytanie.

Pozdrawiam
_Flak

P.S. Deklaruje się jako sympatyk RM.
P.S.2. Mówiąc o naszej 1000-letniej tradycji miałem na myśli tradycję polską. A czy dziadom naszym za czasów Światowida winni jesteśmy pamięć? pewnie nie mniej niż ludom z terenów Kaukazu skąd dziadowie nasi przybyli, i nie bardziej niż naszym dziadom z ostatniego tysiąclecia. Osobiście stosuję miarę- czym bliższa krew, tym bliższe więzy. Poczuwam się do większych zobowiązań wobec ojca niż dziada, dziada niż pradziada, itd.
P.S.3. Lubię święta.
leo_z (935 punktów)
>Z przeciętnymi ateistami człowiek spotka się na każdym kroku...
mam pytanie... o ile z przeciętnymi ateistami tak łatwo się spotyka "człowiekowi", to prosiłbym Pana (postrzegam Pana jako spełniającego wymóg bycia owym "człowiekiem") o porównanie liczbowe, ilu takowych (ateistów) spotkał Pan w okresie np. miesiąca maja oraz ile w tym okresie spotkał Pan osób wyznania prawosławnego oraz protestantów.

pozdrawiam

_Flak (51 punktów)
>>Z przeciętnymi ateistami człowiek spotka się na każdym kroku...
>mam pytanie... o ile z przeciętnymi ateistami tak łatwo się spotyka "człowiekowi", to prosiłbym Pana (postrzegam Pana jako spełniającego wymóg bycia owym "człowiekiem") o porównanie liczbowe, ilu takowych (ateistów) spotkał Pan w okresie np. miesiąca maja oraz ile w tym okresie spotkał Pan osób wyznania prawosławnego oraz protestantów.
>pozdrawiam
>

Mogę panu odpowiedzieć na to pytanie, choć nie wiem, czy Pana to usatysfakcjonuje.

1. Wychowałem się z grupą "ateistów podwórkowych". Przejawy ich ateizmu były różne ale jedna prawidłowość zaistniała - z tych skrajnych przejawów wyrośli, na czym innym ogniskują się ich zainteresowania, zajmują się czymś innym.

2. Jeśli Pan chce konkrety liczbowe, to akurat w czerwcu była medialna burza na temat "tęczowych chłopaków" - wystarczyło poczytać sobie opinie na forum większych portali - zaskakujące było to, że większość osób sympatyzujących z pederastami, oskarżało właśnie wiarę katolicką i katolików(dzieląc wyraźnie na my i oni) za brak tolerancji, rzucając hasła anty-kk. Daleki byłem od zliczania, ale sprawa się toczyła przez co najmniej 2 tygodnie w necie (tęczowa parada i kilka dni później kontr-parada), więc nieco ludzi się na forum musiało przewinąć.

3. nakład "NIE" sięga 400 tyś egzemplarzy - wynik dla wielu gazet do pozazdroszczenia. Kupują to przecież jacyś ludzie, wśród których się obracamy.

4. żyjemy w społeczeństwie które przeistacza się w typowo konsumenckie - to nie sprzyja szerzeniu się religijności, prawda ? wręcz odwrotnie.

Dodać jeszcze trzeba, że ja nie pytam żadnych osobiście poznanych ludzi o to, czy w coś wierzą lub jakiego wyznania są - jestem na nieco innym etapie - bez obrazy - nie interesuję się takimi sferami nowo poznanych osób. A jeśli chodzi o ateistów to nie interesowało mnie to do momentu wspomnianej już sprawy "tęczowych chłopaków" gdzie się wysypali jak grzyby po deszczu.

Pozdrawiam.
leo_z (935 punktów)

>A jeśli chodzi o ateistów to nie interesowało mnie to do momentu wspomnianej już sprawy "tęczowych chłopaków" gdzie się wysypali jak grzyby po deszczu.
Moje pytanie odnośnie "rozpoznawania kto jest kto" miało swój określony cel. I w Pańskiej odpowiedzi zawarło się to co przypuszczałem - tendencyjność oceny.
Dlaczego tendencyjność ...ano dlatego, że swój osąd opiera Pan o "medialno-forowe" wypowiedzi, o których można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że są zobiektywizowanym osądem o światopoglądzie wypowiadających się osób.
Zasadnym będzie zauważyć, że wyrażanie sądu dot. poparcia dla współistnienia obok siebie grup osób o różnych preferencjach seksualnych nie jest chyba automatycznym wyznacznikiem ateizmu osób popierających lub powstrzymujących się od negacji takiego współistnienia.
Gdybym zastosował Pańską metodologię poznawczą, to opierając się na medialnym szumie związanym np. z Kościołem amerykańskim (USA) i sprawą seminarium St. Polten powinienem sądzić, że większość kleru to jeżeli nie pedofile to już na pewno pederaści.
Stosuje Pan nie do końca uprawnione uogólnienie w celu wykreowania określonego pejoratywnego efektu dot. postrzegania osób o innym niż Pański światopoglądzie. To, że w nocy wszystkie koty są czarne, nie znaczy, że jest tak naprawdę.

pozdrawiam
_Flak (51 punktów)
Z miłą checiaPanu odpowiem, bo widze, że zupełnie Pan zignorował mój poprzedni post i nawet się nie wczytał dokładnie.
>>A jeśli chodzi o ateistów to nie interesowało mnie to do momentu wspomnianej już sprawy "tęczowych chłopaków" gdzie się wysypali jak grzyby po deszczu.
>Moje pytanie odnośnie "rozpoznawania kto jest kto" miało swój określony cel. I w Pańskiej odpowiedzi zawarło się to co przypuszczałem - tendencyjność oceny.
>Dlaczego tendencyjność ...ano dlatego, że swój osąd opiera Pan o "medialno-forowe" wypowiedzi, o których można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że są zobiektywizowanym osądem o światopoglądzie wypowiadających się osób.
--- jeśli owe osoby(ze wspomnianych forum) z uporem maniaka wskazują, że winnymi nietolerancji są katolicy ze względu na swoją zasciankową wiarę oraz hasła, że katolicyzm ogłupia nasz pogląd na pederastów a wszystko to oczywiście pisane z odpowiednio wyartykuowaną pogardą oraz podzialem na my oraz wy, daje podstawy do uznania ich (nawet nie antyklerykałami) a anty katolikami . Ponieważ żadna religia nie przyzwala na związki homoseksualne, poza owymi amerykańskimi odmianami anglikanizmu, można śmiało stwierdzić, że to osoby nie wierzące. Oczywiście moze Pan próbować udowadniać, że to mogli być np. przedstawiciele eskimosów z linii południowej lub indian z Czika-Pikczu. Ale chyba nie o to w tym chodzi. Pozostańmy przy tym, że to m.in ja prowadziłem z nimi dialog i wiem, jakie treści tam były zawarte.

>Zasadnym będzie zauważyć, że wyrażanie sądu dot. poparcia dla współistnienia obok siebie grup osób o różnych preferencjach seksualnych nie jest chyba automatycznym wyznacznikiem ateizmu osób popierających lub powstrzymujących się od negacji takiego współistnienia.
--- jesli podstawowym warunkiem zaistnienia owego "współistnienia" jest wyzbycie się wiary katolickiej, to wnioski pozostaja jak powyżej.

>Gdybym zastosował Pańską metodologię poznawczą, to opierając się na medialnym szumie związanym np. z Kościołem amerykańskim (USA) i sprawą seminarium St. Polten powinienem sądzić, że większość kleru to jeżeli nie pedofile to już na pewno pederaści.
--- ale ja temu nie przeczę, możliwe, że część kleru może mieć takie skłonności i stosunek wobec nich mam taki sam jak wobec laickich pederastów. a odnośnie "metodologii poznawczej" to jeszcze poniżej kilka słów.

>Stosuje Pan nie do końca uprawnione uogólnienie w celu wykreowania określonego pejoratywnego efektu dot. postrzegania osób o innym niż Pański światopoglądzie. To, że w nocy wszystkie koty są czarne, nie znaczy, że jest tak naprawdę.
--- ja może dodam, ze śledząc przebiegi forum o których wspomniałem, temat pederastów był jednym z wielu, który był jedynie pretekstem do ataku na katolików- podobne głosy pojawiają się w artykułach o aborcji, eutanazji, podatkach, wsi, itd.

>pozdrawiam
i ja pozdrawiam.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Zadałeś mi pytanie, więc odpowiem. W miarę prosto ponieważ temat jest szeroki
>W tym temacie zadam nawet Celecrinowi pytanie: dlaczego katolik powinien zagłębiać się w pismo czy idąc tropem- zgłębiać wiedzę religijną ?
Część "pragmatyczna".
Po co w takim razie religia od przedszkola? Dlaczego 8 latki zdają (naprawdę ciężki) egzamin z wiedzy katolickiej? Czemu służą nauki przed bierzmowaniem. Po jakiego grzyba nauki przedmałżeńskie?
Część "metafizyczna".
Biblia jest słowem bożym, a nawet Słowem Bożym. Powinnością jest ją studiować, bo tam jest cała Prawda. Kościół zmienił zdanie i "nakłania" obecnie do studiowania Biblii (kiedyś była na liście ksiąg zakazanych).
>Z przeciętnymi ateistami człowiek spotka się na każdym kroku
Ciekawe 95% proc katolików, do tego inne religie...Ty masz jakieś wyjątkowe szczęście
>bo przecież w większości przypadków są oni rezultatem działania takich czynników jak wpływ kultury masowej, kultury konsumenckiej i ich pospolitych narzędzi w postaci np. telewizji (tvn, mtv, itp). Pod wpływem tychże czynników młodzież niejako z automatu staje się ateistyczna a często anty-katolicka, po prostu takie czasy.
Mają do wyboru więcej informacji, panuje wolność. Nikt nie ginie na stosie za głoszenie ateizmu. Trudno, takie czasy. Zaczynam podejrzewać, że ateizm traktujesz jako "bunt". He, he, he...
Na koniec:
Sprawiasz wrażenie "teisty traumatycznego" lub "katolika heroicznego". Ciekawe, wyżej narzekałeś, że ateiści nazywają katolików głupkami, a potem odmawiasz rozumu ludziom zastawiającymi się nad sensem życia po 30-tce. Zapewne sądzisz, że ateista to ktoś "przeciwny Bogu", przeczytaj to:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4188
Twoje "pragmatyczne" podejście do religii jest dla mnie odpychające. Bezrozumna wiara jest gówno warta, tak jak bezrozumny ateizm. Niech to będzie również część odpowiedzi na Twoje pytanie.

Lacho calad
_Flak (51 punktów)
>Cześć
>Zadałeś mi pytanie, więc odpowiem. W miarę prosto ponieważ temat jest szeroki
>>>W tym temacie zadam nawet Celecrinowi pytanie: dlaczego katolik powinien zagłębiać się w pismo czy idąc tropem- zgłębiać wiedzę religijną ?
>Część "pragmatyczna".
>Po co w takim razie religia od przedszkola ? Dlaczego 8 latki zdają (naprawdę ciężki) egzamin z wiedzy katolickiej? Czemu służą nauki przed bierzmowaniem. Po jakiego grzyba nauki przedmałżeńskie?

--- ale to nie jest żadna odpowiedź - to, jest jedynie stwierdzenie faktu, że "oni" chcą Cię tego nauczyć, ja natomiast zadałem pytanie dlaczego katolik ma sam z siebie studiować biblię ? Pamiętam, że pani z biologii uważała, że niezbędna jest mi wiedza na temat tego, jak przemieszcza się pantofelek oraz czym się różni mitoza od majozy, a mnie wystarczyła wiedza, gdzie mam wątrobę i żołądek.

>Część "metafizyczna".
>Biblia jest słowem bożym, a nawet Słowem Bożym. Powinnością jest ją studiować, bo tam jest cała Prawda. Kościół zmienił zdanie i "nakłania" obecnie do studiowania Biblii (kiedyś była na liście ksiąg zakazanych).

--- biblia ma z 1000 stron albo i mniej, myślę że nie wymaga studiowania przez 60 lat życia. W końcu najważniejszym przesłaniem jej jest by wierzyć w Boga, miłować bliźniego i postępować moralnie. Studiowanie analityczne jest potrzebne raczej teistom,etykom, itp.

>>Z przeciętnymi ateistami człowiek spotka się na każdym kroku
>Ciekawe 95% proc katolików, do tego inne religie...Ty masz jakieś wyjątkowe szczęście
ciekawe kto wykupuje 400 tyś nakładu "NIE" ... ?

>>bo przecież w większości przypadków są oni rezultatem działania takich czynników jak wpływ kultury masowej, kultury konsumenckiej i ich pospolitych narzędzi w postaci np. telewizji (tvn, mtv, itp). Pod wpływem tychże czynników młodzież niejako z automatu staje się ateistyczna a często anty-katolicka, po prostu takie czasy.

>Mają do wyboru więcej informacji, panuje wolność. Nikt nie ginie na stosie za głoszenie ateizmu. Trudno, takie czasy.
>Zaczynam podejrzewać, że ateizm traktujesz jako "bunt". He, he, he...
--- patrząc na ateistów przez pryzmat ich ataków nie tyle na Kościół a na katolików, to jest to na pewno forma buntu wobec społeczeństwa - dla mnie to analogia do np. ruchów typu flower-power z lat 60/70 im też się wydawało, że społeczeństwo to skostniały twór.

>Na koniec:
>Sprawiasz wrażenie "teisty traumatycznego" lub "katolika heroicznego".
--- nie obrażę się cokolwiek miałeś na myśli.

>Ciekawe, wyżej narzekałeś, że ateiści nazywają katolików głupkami, a potem odmawiasz rozumu ludziom zastawiającymi się nad sensem życia po 30-tce . Zapewne sądzisz, że ateista to ktoś "przeciwny Bogu", przeczytaj to: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4188

--- przeczytam przy okazji, na razie czas mnie goni. Dla mnie wzorcowy ateista , to człowiek który mówi: nie wierzę w żadnego boga i do widzenia. Ale zastanawiające jest, że przy okazji takiej deklaracji staracie się udowodnić również, że macie racje. Powyżej napisałem o ateistach i ich buncie, tutaj jakby nieco inaczej mogę to określić. To tak jak pojechać na ryby, albo nie. Jedni (wierzący) czują potrzebę powędkowania, a inni nie są tym zainteresowani(ateiści). Dodam jeszcze, że niektórzy lubią "łowić ryby" nawet jeśli one nie biorą - niektórzy jeżdżą na ryby z przyczyn nie związanych z ich późniejszym jedzeniem.

>Twoje "pragmatyczne" podejście do religii jest dla mnie odpychające. Bezrozumna wiara jest gówno warta, tak jak bezrozumny ateizm. Niech to będzie również część odpowiedzi na Twoje pytanie.
--- Jestem przekonany, że ateizm nie musi być w ogóle rozumny (vide "bezrozumny ateizm") ponieważ nie musicie mieć nawet jednego argumentu po swojej stronie. Hasło: nie wierze w boga nie wymaga przecież podawania uzasadniania, zwłaszcza w okolicznościach, w których nigdy się nie da udowodnić, że jakikolwiek bóg istnieje. Udowodnienie tego oznaczałoby koniec "wiary" a początek "nauki".

pozdrawiam.

babsy (227 punktów)
Ło matko,_Flak pisze o tyleż długo, co zawile, dlatego dobrnięcie do końca jego postów wymaga naprawdę niezłego samozaparcia. Ale oto kilka wniosków:
- ateizm prymitywny? A ilu wielkich filozofów i mędrców tego świata było ateistami i , doprawdy, poświęciło wiele czasu na zgłębianie religii oraz postawy ją wykluczającej! My jesteśmy raczej ich spadkobiercami.
- _Flak jest wiernym katolikiem, nie leniwym, ale bardzo pracowitym. Jego wiara wynika z tradycji (gratuluję!) i manifestuje się w okazjonalnym wypadzie do kościoła, łamania się opłatkiem oraz dyskusjach na Racjonaliście. Doprawdy i ktoś taki nas poucza??? Zmierzam do tego, że czym rózni się Twoja religijność (leniwa i sprowadzająca się do klepania pacieży, kiedy ksiądz każe- sam coś podobnego napisałeś) od naszego (rzekomo leniwego i bezrefleksyjnego) ateizmu??? Czym jesteś lepszy od nas? Nie zauważyłam...
- skąd ten pomysł, że ateiści sa bezrefleksyjni i idą na łatwiznę? Myślisz, że życie bez Boga jest łatwe? Śmiem twierdzić, że jest zupełnie odwrotnie! Ty ze swoim Bogiem żyjesz sobie spokojnie (przypominając sobie o nim od czasu do czasu w imię zasady "Jak trwoga to do Boga"), a ja niemal w każdej godzinie życia staję przed życiowymi dylematami, których wiara mi nie rozwiąże. To jest dopiero wyzwanie! Dlatego _Flaku- trochę szacunku dla nas. A jak Ci nie pasi- to dyskutuj Sobie na forum Młodzieży Wszechpolskiej.

babsy (227 punktów)
Poza tym, doprawdy, nie znasz każdego z nas z osobna i nie możesz stwierdzić, dla kogo ateizm jest "mlodzieńczym buntem" (naciągana teza), a dla kogo jest świadomą i przemyślaną decyzją, podjętą pod wpływem głębokich i długotrwałych przemyśleń. Apeluję zatem- więcej pokory!
Zwyklak (281 punktów)
Wlasciwie chcialbym, jest moim zyczeniem iscie osobistym, abys przeczytal(-ala)artykul(znajdziesz na lamach "Racjonalisty") pana Agnosiewicza "Ateizm to za malo".Jezeli zrozumiesz choc czesc mala, bedzie to juz rzecza wielka dla obnizenia Twej wyzszosci bijacej z Twego listu.


Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365