Racjonalista - Strona głównaDo treści
Na co mamy wpływ ? Wolna wola istnieje ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
08-02-2015 09:54wojrzo (14 punktów)
(zablokowany)
Na co mamy wpływ ? Wolna wola istnieje ?
Ocena 1 na 3
Czy myśli o danej osobie czy o sobie wpływają na nasze zachowanie, postępowanie w stosunku do siebie i innych?
Czy istnieje możliwość zmiany nastawienia do przykrych doświadczeń w przyszłości tak aby nas to nie zabolało i nie zmieniło zachowania i postępowania w przyszłości ?
Czy nasze zachowanie pod wpływem zmiany myślenia jest trwałe (czy robi się to na siłę, a po latach powróci się do stanu sprzed zmianami) ? Czy zależy ono od genów ?
Dowody na istnienie wolnej woli zamieściłem niżej - czy każdy punkt da się obalić ?



1. Z refleksji nad naturą woli:
Adekwatnym (czyli współmiernym, w pełni jej odpowiadającym) przedmiotem dążenia woli jest dobro absolutne jako takie, a kresem, ku któremu zmierza to dążenie, jest szczęście doskonałe.
Dobra jakie spotykamy i realizujemy na co dzień, są ograniczone ,tj. cząstkowe, niepełne, jakby z domieszką zła; nie są więc absolutne, czyli nie mogą w pełni zaspokoić dążenia woli.
Zatem woli ludzkiej nie zniewalają, nie przymuszają do końca - i wobec nich wola jest wolna: może je wybrac, ale nie musi.
2. Psychologiczny - z doświadczenia wewnętrznego, czyli z oczywistości introspektywnej:
Świadomość wolności poprzedza wybór, towarzyszy mu i trwa po dokonaniu wyboru. Przed dokonaniem racjonalnego wyboru - podczas namysłu - człowiek jest świadom stojących przed nim możliwości wyboru (rozmaite alternatywy) i zauważa, że nie musi wybrać tego czy tamtego.
W trakcie wybierania ma on świadomość, że faktycznie sam wpływa na bieg czynności, że rzeczywiście panuje nad wyborem i nawet może go przerwać lub zawiesić.
Po dokonaniu wyboru ma świadomość, że to właśnie on go dokonał i jest za niego odpowiedzialny. Jeśli wybór był niewłaściwy, to doświadcza poczucia winy i wyrzutów sumienia, które jednak można do czasu zagłuszać.
Gdy coś zrobimy niechcąco, automatycznie, bezwolnie (np. gdy zareagujemy niegrzecznie), mamy zupełnie inne samopoczucie, niż gdy to zrobimy dobrowolnie i świadomie.
3. Moralny:
Kategorie dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości, nakazu i zakazu, zasługi i winy itp. nie miałyby sensu, gdyby człowiek nie był wolny.
Kategorie te są przecież powszechnie - choć nie bez wyjątku - przyjmowane i w życiu, zwłaszcza społecznym, odgrywają ogromną rolę. Nikomu rozsądnemu i dalekowzrocznemu nie przychodzi do głowy, by je odrzucać, by z nich rerygnować.
4. Z intelektualnej natury człowieka:
Rozum ludzki w sprawach różnych dóbr, które poznaje, wyraża osąd, czy jest rzeczą dobrą, czy warto pragnąć ich, czy nie.
A więc i wola, której decyzja następuje po uprzednim poznaniu danego przedmiotu, danego dobra, może go pożądać lub nie - zależnie od jego wartości. Zatem wolna jest wolna.
Te dwie władze, tj. rozum i wola, sa ze sobą ściśle związane, mają tę samą racjonalną naturę.
5. Z przekonania ludzkości:
Istnieje powszechne przekonanie ludzkości o wolności zakorzenionej w ludzkiej naturze. Nie może ono być iluzją. Inaczaej człowiek i świat byłyby w sobie sprzeczne, czego nie można przyjąć, mając na uwadze celowość, porządek, rozumność itp. świata i człowieka, mimo domieszki nonsensu i zła, które w dużej mierze są właśnie ceną wolności.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Hodża (11172 punktów)
Postawiłem plusa z racji klarownego sformułowania interesujących zagadnień i języka, którego używasz - to pewne novum wśród nowicjuszy tego Forum. Co do meritum zaś obawiam się, że wiele tu przez Ciebie zasygnalizowanych poglądów da się bądź to obalić, bądź też poddać w wątpliwość.

>Czy myśli o danej osobie czy o sobie wpływają na nasze zachowanie, postępowanie w stosunku do
>siebie i innych?

Ponieważ centralny system nerwowy spełnia rolę regulatora, siłą rzeczy znajduje się w pewnym sprzężeniu zwrotnym z zachowaniem organizmu, zarówno na poziomie organicznym (regulowanie pracy narządów) jak i na wyższym, o którym piszesz. To jeszcze niekoniecznie musi oznaczać istnienie wolnej woli.

>Czy istnieje możliwość zmiany nastawienia do przykrych doświadczeń w przyszłości tak aby nas to nie
>zabolało i nie zmieniło zachowania i postępowania w przyszłości ?

Wierząc mistykom, buddystom i wielu psychologom - tak. Ćwiczenie myślowe jest zresztą praktyką przygotowawczą stosowaną np. w szkoleniu żołnierzy do misji specjalnych, ale też praktyczną podpowiedzią choćby dla studentów przygotowujących się do egzaminów. Stopień odczuwania bólu, czy to fizycznego, czy psychicznego też w znacznym stopniu może być modyfikowany, w skrajnych przypadkach aż do całkowitego zniesienia.

>Czy nasze zachowanie pod wpływem zmiany myślenia jest trwałe (czy robi się to na siłę, a po latach
>powróci się do stanu sprzed zmianami) ? Czy zależy ono od genów ?

Zmiana myślenia to określenie nieostre. Samo myślenie nie zmieni ci nastawienia, o ile nie pociągnie za sobą zmian w nastawieniu, tzn. sposobie postrzegania, a jeszcze lepiej - odczuwania pewnych możliwości. Jeśli w wyniku przemyślenia tego, że pod wpływem alkoholu x zachowuje się obrzydliwie uświadomi się, że zachowywał się "jak świnia" i spowoduje to dojmujące uczucie obrzydzenia i wstrętu do samego siebie, istnieje duża szansa na to, że nigdy już nie zajrzy do kieliszka bądź też będzie szukał pomocy jeśli ma problem alkoholowy. Ale do tego potrzebne są pewne predyspozycje, jak choćby (rzadkie) poczucie estetyki. Bądź przyzwoitości.

>Dowody na istnienie wolnej woli zamieściłem niżej - czy każdy punkt da się obalić ?
>1. Z refleksji nad naturą woli:
>Adekwatnym (czyli współmiernym, w pełni jej odpowiadającym) przedmiotem dążenia woli jest dobro
>absolutne jako takie, a kresem, ku któremu zmierza to dążenie, jest szczęście doskonałe.

"Absolutne" i "doskonałe" to określenia, które nie posiadają żadnego uchwytnego znaczenia (jeśli je znasz, to je objaśnij, gdyż dla mnie są to jedynie słowa-wytrychy, którymi dilerzy rajskich narkotyków oszałamiają swoje ofiary). Przedmiotem "dążenia woli", jak piszesz, są sprawy i kwestie zmysłowo namacalne, "doczesne" i w pierwszym rzędzie odnoszące się do unikania cierpienia, a nie, jak piszesz, do jakichś abstrakcji, które nie posiadają żadnego przełożenia na praktykę dnia codziennego.

>Dobra jakie spotykamy i realizujemy na co dzień, są ograniczone ,tj. cząstkowe, niepełne, jakby z
>domieszką zła; nie są więc absolutne, czyli nie mogą w pełni zaspokoić dążenia woli.

Wybacz, ale nie rozumiem. Nie zauważyłem żadnej przymieszki zła w dobrach, które spotykam na co dzień. Obawiam się, że ta argumentacja pochodząca z arsenału duszpasterzy ma nie tyle za zadanie otwieranie nowych perspektyw, co zohydzenie tego, co człowiek posiada w zakresie dostępnych mu radości a przynajmniej schlebianie frustracjom poprzez znajdywanie dla nich metafizycznych uzasadnień.

>Zatem woli ludzkiej nie zniewalają, nie przymuszają do końca - i wobec nich wola jest wolna: może je
>wybrac, ale nie musi.

To, że nie zniewalają, to chyba dobrze; jakieś dobro, które by zniewalało wolę, byłoby logiczną antynomią - znosząc wolę, która przecież jest warunkiem do tego, by móc wartościować ludzkie postępowanie. Chyba, że przyjmiemy jakąś absurdalna filozofię, że jest ono dobre niezależnie od tego, jakie jest.

>2. Psychologiczny - z doświadczenia wewnętrznego, czyli z oczywistości introspektywnej:
>Świadomość wolności poprzedza wybór, towarzyszy mu i trwa po dokonaniu wyboru. Przed dokonaniem
>racjonalnego wyboru - podczas namysłu - człowiek jest świadom stojących przed nim możliwości wyboru
>(rozmaite alternatywy) i zauważa, że nie musi wybrać tego czy tamtego.
>W trakcie wybierania ma on świadomość, że faktycznie sam wpływa na bieg czynności, że rzeczywiście
>panuje nad wyborem i nawet może go przerwać lub zawiesić.

To też niczego nie dowodzi. Umysł ludzki doświadcza wielu złudzeń, może to być jedno z nich.

>Po dokonaniu wyboru ma świadomość, że to właśnie on go dokonał i jest za niego odpowiedzialny. Jeśli
>wybór był niewłaściwy, to doświadcza poczucia winy i wyrzutów sumienia, które jednak można do czasu
>zagłuszać.
>Gdy coś zrobimy niechcąco, automatycznie, bezwolnie (np. gdy zareagujemy niegrzecznie), mamy
>zupełnie inne samopoczucie, niż gdy to zrobimy dobrowolnie i świadomie.

Jak najbardziej. Lepiej się czujemy, gdy - ogólnie rzecz biorąc - wydarzenia toczą się po naszej myśli albo co najmniej zgodnie z przewidywaniami. Ale to znowu jest nadużycie, gdyż takie dobre samopoczucie możemy mieć czasem i wtedy, kiedy zawczasu przewidzieliśmy jakieś niepomyślne zdarzenia - dzięki temu, że nawet nie mogąc im zapobiec, byliśmy już przynajmniej na nie psychicznie przygotowani. "Niewłaściwy wybór", o którym piszesz, to inna twarz dobrze znanego zaskoczenia, a niewiele osób lubi być zaskakiwanych niekorzystnymi następstwami swoich działań (nawet, jeśli nie posiada to żadnego moralnego aspektu).

>3. Moralny:
>Kategorie dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości, nakazu i zakazu, zasługi i winy itp. nie miałyby sensu, gdyby człowiek nie był wolny.

Tworzymy różne fikcje. Np. fikcję powszechnej znajomości prawa, bez którego system prawny nie mógłby funkcjonować.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
wojrzo (14 punktów)
(zablokowany)
>Postawiłem plusa z racji klarownego sformułowania interesujących zagadnień i języka, którego używasz - to pewne novum wśród nowicjuszy tego Forum.

Ja tylko zadałem pytania, jestem tylko prostym, nie wybitnym człowiekiem po maturze i nie będę tu stałym bywalcem. Racjonalista musi być bardzo oczytany by wypowiadał się pięknym językiem ja niestety zbyt często do książek nie zaglądam i zdaje sobie sprawę że to nie miejsce dla mnie, ale nie szkodzi popytać mądrych ludzi o tematy które mnie nurtują

Dowody pochodzą z książki: "Filozofia człowieka - ZARYS PROBLEMATYKI" Roman Darowski

Roman Darowski studiował
filozofię 12 lat - Kraków, Rzym, Monachium
telogię 5 lat - Warszawa, Paray-le-Monial
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Adekwatnym (czyli współmiernym, w pełni jej odpowiadającym) przedmiotem dążenia woli jest dobro absolutne jako takie, a kresem, ku któremu zmierza to dążenie, jest szczęście doskonałe.

Dobro jest funkcją potrzeb. Istnienie potrzeby jest warunkiem istnienia dobra. Potrzeby to napięcia, które dążą do spadku. Jakiż to ogromny przypadek, że duże napięcia w przygodzie podobnie jak i u człowieka w obu przypadkach powodują gwałtowne reakcje

Za dobro absolutne można byłoby uznać świat jednolity, w którym nie istnieją ani różnice ani też napięcia wynikające z tych różnic.

>W trakcie wybierania ma on świadomość, że faktycznie sam wpływa na bieg czynności, że rzeczywiście panuje nad wyborem i nawet może go przerwać lub zawiesić.

Masz potrzebę dostania się na szczyt góry i musisz ją zaspokoić. Stajesz u podnóża górą na rozstaju 2 dróg prowadzących na jej szczyt. Obserwujesz obie drogi, analizujesz ich rozkład, trudność, długość. Po pewnym czasie wybierasz wreszcie drogę, która jest dla ciebie LEPSZA od alternatywnej.

Jest takie pytanie:
Czy ty wybrałeś drogę czy droga wybrała ciebie?

>Kategorie dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości, nakazu i zakazu, zasługi i winy itp. nie miałyby sensu, gdyby człowiek nie był wolny.

Kategoria moralna to kategoria społeczna. Nabiera sensu tylko w warunkach istnienia społeczeństwa. Celem moralnego wyboru jest dobro indywidualne poprzez dobro wspólne. To także służy zaspokojeniu potrzeb choć w sposób bardziej złożony niż proste wkładanie kawałków pożywanie do otworu gębowego.
diogenes (42753 punktów)
>Adekwatnym (czyli współmiernym, w pełni jej odpowiadającym) przedmiotem dążenia woli jest dobro absolutne...

Co to jest wola?
Jak wprowadziłbyś ten termin do leksykonu dziecka?
Jaka jest różnica między empirycznym pragnieniem (chceniem, potrzebą) czegoś, a abstrakcyjnym terminem wola? Doświadczam różnych pragnień (potrzeb), ani raz nie przyszło mi do głowy, aby pragnąć dobra absolutnego. Spróbuj nie jeść i nie pić przez dwa - trzy dni. Przekonasz się, że dobro abolutne to absolutny dyrdymał: w pewnych fizjologicznych stanach organizmu adekawatnym przedmniotem jest zaspokojenie biologicznej potrzeby (mikropotrzeby i odpowiadające im "mikrodobra"). Prostszym warianetm tego eksperymentu jest włożenie głowy do wody: po dwóch trzech minutach haust powietrza okazuje się być dobrem absolutnym: tak jest z każdym oddechem, ale rutyna oddychania nie pozwala nam tego dostrzec.

Czym jest potrzeba ukierunkowana na coś nie z tego świata (np. "dobro absolutne")?
Czy to jest jeszcze potrzeba? Czy raczej jakieś urojenie? Z jakiej racji zmienia się sens terminu potrzeba tak, aby przedmiot jej zaspokojenia (dążenia) leżał w sferze transcendencji?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>Adekwatnym (czyli współmiernym, w pełni jej odpowiadającym) przedmiotem dążenia woli jest dobro absolutne...
>Co to jest wola?
>Jak wprowadziłbyś ten termin do leksykonu dziecka?

Waliłbym go książką po głowie i spytałbym się czy to lubi. A potem spytałbym się go czy aby nie przestać.

>Jaka jest różnica między empirycznym pragnieniem (chceniem, potrzebą) czegoś, a abstrakcyjnym terminem wola?

Nie ma, w pewnych znaczeniach tych słów to synonimy.

>Doświadczam różnych pragnień (potrzeb), ani raz nie przyszło mi do głowy, aby pragnąć dobra absolutnego.

Znaczy się nie pragniesz pragnąć dobra absolutnego.

>Spróbuj nie jeść i nie pić przez dwa - trzy dni. Przekonasz się, że dobro abolutne to absolutny dyrdymał: w pewnych fizjologicznych stanach organizmu adekawatnym przedmniotem jest zaspokojenie biologicznej potrzeby (mikropotrzeby i odpowiadające im "mikrodobra"). Prostszym warianetm tego eksperymentu jest włożenie głowy do wody: po dwóch trzech minutach haust powietrza okazuje się być dobrem absolutnym: tak jest z każdym oddechem, ale rutyna oddychania nie pozwala nam tego dostrzec.

Konstrukcja nie ma nic do rzeczy. Układ może działać pod dyktando różnych atawizmów. Nie znaczy to, że powinien (w sensie aksjologicznym).

>Czym jest potrzeba ukierunkowana na coś nie z tego świata (np. "dobro absolutne")?

Tym samym co potrzeba czegokolwiek z tego świata. Potrzeba to nic więcej jak potrzeba.
09-02-2015 14:17 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>Czym jest potrzeba ukierunkowana na coś nie z tego świata (np. "dobro absolutne")?
>Tym samym co potrzeba czegokolwiek z tego świata. Potrzeba to nic więcej jak potrzeba.

Jeśli chcę się napić piwa, to robię to i owo, by wlać w siebie puszkę Żywca.
Jeśli pragnąłbym zmienić stałą grawitacji lub wynik działania 2+2, to strugałbym wariata. Podobnie np. postępowali romantycy, którzy chcieli zbawiać ludzi natchnieniem. Nie inaczej jest z potrzebą raju. Potrzeby bez przepisu ich realizacji to różne formy rżnięcia głupa.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
Przepis na raj to np. paciorki i datki na kościół. To nie ta konkretna potrzeba, tylko właśnie wcielanie naiwnego przepisu, czyni głupcem.
09-02-2015 18:16 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Przepis na raj to np. paciorki i datki na kościół. To nie ta konkretna potrzeba, tylko właśnie wcielanie naiwnego przepisu, czyni głupcem.

I "potrzeba" i ów naiwny przpepis stanowią całość - jak dwa końce kija. Ale najpierw trzeba ową "potrzebę" zdemistyfikowac jako potrzebę. Pragnienie nieśmiertelności, raju, itp. ma w sobie coś z halucynacji. W przypadku halunów widzisz coś, co nie istnieje, co jest rezultatem błędu funkcjonowania pól projekcyjnych mózgu. Jeśli chodzi zaś o potrzeby religijne - podobnie: sfera specyficznej wyobraźni (literackiej, ale i zmysłowej - sztuka religijna) zostaje przedstawiona jako cel pragnień (niebo), której towarzyszy przestrzeń, w której lepiej się nie znaleźć (piekło). Co zaś do głupoty to sprawa jest bardziej złożona: nie łatwo jest oddzielić religijną głupotę od bycia ofiarą religijnej indoktrynacji. Papuga powtarzająca modlitwę nie jest głupia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-03-2015 12:27 
 Ocena 2 na 2
DalejLama (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
>>Przepis na raj to np. paciorki i datki na kościół. To nie ta konkretna potrzeba, tylko właśnie wcielanie naiwnego przepisu, czyni głupcem.
>I "potrzeba" i ów naiwny przpepis stanowią całość - jak dwa końce kija. Ale najpierw trzeba ową "potrzebę" zdemistyfikowac jako potrzebę. Pragnienie nieśmiertelności, raju, itp. ma w sobie coś z halucynacji. W przypadku halunów widzisz coś, co nie istnieje, co jest rezultatem błędu funkcjonowania pól projekcyjnych mózgu. Jeśli chodzi zaś o potrzeby religijne - podobnie: sfera specyficznej wyobraźni (literackiej, ale i zmysłowej - sztuka religijna) zostaje przedstawiona jako cel pragnień (niebo), której towarzyszy przestrzeń, w której lepiej się nie znaleźć (piekło). Co zaś do głupoty to sprawa jest bardziej złożona: nie łatwo jest oddzielić religijną głupotę od bycia ofiarą religijnej indoktrynacji. Papuga powtarzająca modlitwę nie jest głupia.
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.


No to jak to w końcu należy rozumieć żeby nie zwariować.
Czy mózg nami steruje ?
Czy ja to mózg ?
Ile czasu potrzebuję na reakcję podczas zwykłej rozmowy w towarzystwie ? 0,000000000000001 sekundy ? ,przecież rozmawiając z drugą osobą dzieje się to praktycznie w czasie rzeczywistym,tu nie ma 2 3 sekund na zastanowienie z każdym dobranym słowem.Czasami jest,ale częściej nie ma czasu na zastanowienie lub coś podobnego.
Mózg jest ekstremalnie niewyobrażalnie szybki w podejmowaniu decyzji?

Dlaczego mam o sobie myśleć że nie nie ma a jest jakiś mózg ,co za dureń takie coś postuluje?
Skoro mózg to Ja a Ja to mózg,więc co to za bzdury odnośnie podejmowania decyzji woli chcenia nie chcenia .

Ja podejmuję decyzję a nie jakiś mózg.Ja jestem a nie mózg jest.
Ja jestem wolnym człowiekiem który robi co mu się podoba w granicach przyjętych przeze mnie norm . Mam własne normy ustalone na podstawie moich przeżyć.
Ja mam wolną wolę wyboru, czuję to i doświadczam każdego dnia, nie robię tego czego nie chcę choć czasami jestem zmuszony robć to czego nie chcę to w dalszym ciągu mam poczucie wolności . godzę się na coś co muszę robić bo takie jest życie taki jest świat.

To nie jest żadną iluzją , tego doświadczam każdego dnia,empirycznie nawet w tej chwili odczuwam wolność i to że zraz zrobię to na co mam ochotę co mi się podoba i pasuje a wieczorem pójdę z żoną na zakupy zmuszony i zrobię to co mi nie pasuje,mogę też uderzyć na ulicy staruszkę,ale nie zrobię tego bo nie chcę .

To nie jest iluzja !!! Co to za brednie że JA jestem iluzją ,że mnie nie ma,że jest mózg,sieć neuronowa,że jest deska dwa gwoździe w czaszce które tak naprawdę się odbijają od siebie i dokonuja wyboru.

Ja jestem ,ja dokonuję wyboru,ja pisze ten tekst,ja zrobię za chwilę to na co mam ochotę lub nie zrobię lub zrobię na odwrót do tego na co mam ochotę ,lub przestanę myśleć ,będę się patrzył w ścianę , zawieszę się itd.

Mózg umysł Ja to zbyt skomplikowane dla dzisiejszej wiedzy sprawy by publicznie ogłaszać tezy które nauka w tej chwili to robi, moim zdaniem są to bzdety i wyobrażenia a nie rzeczywiste empiryczne ujęcie.
Ja żyje teraz w czasie rzeczywistym a nie selkundę czy 0,0001 sekundy wstecz ,takie ujęcie że wszystko co dzieje się teraz w rzeczywistości dzieje się wstecz jest bzdurą ,
Ja jestem tu i teraz niektóre decyzje podejmuję po czasie a na niektóre mam 0,00000000000001 s czasu mimo to żyję i funkcjonuję w czasie rzeczywistym i tego nie da się podważyć doświadczeniem z nadgarstkami i innymi doświadczeniami neuronaukowców .
Nie zmienia to faktu że jestem mózgiem - i to by było na tyle co narazie wiadomo o nas , reszta to bzdury.
wojrzo (14 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego mam o sobie myśleć że nie nie ma a jest jakiś mózg ,co za dureń takie coś postuluje?
>Ja podejmuję decyzję a nie jakiś mózg.Ja jestem a nie mózg jest.
>To nie jest iluzja !!! Co to za brednie że JA jestem iluzją ,że mnie nie ma,że jest mózg,sieć neuronowa,że jest deska dwa gwoździe w czaszce które tak naprawdę się odbijają od siebie i dokonuja wyboru.

pl.wikiped(*)la#Libertarianizm_metafizyczny
czyli jesteś za teorią libertariańską niefizykalną, czyli jesteś za duszą.

Mój tata jest nauczycielem i na szkoleniu dla nauczycielu dostał materiały i je przeczytałem, okazało się że według najnowszych badań naukowych twardy determinizm jest faktem i że nie ma wolnej woli.
05-03-2015 13:40 
 Ocena 1 na 1
DalejLama (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:

>>Nie zmienia to faktu że jestem mózgiem - i to by było na tyle co narazie wiadomo o nas , reszta to bzdury.
>pl.wikiped(*)la#Libertarianizm_metafizyczny
>czyli jesteś za teorią libertariańską niefizykalną, czyli jesteś za duszą.


Nie ma miejsca na duszę w materialnym Ja.
Je jestem mózgiem,mózg to Ja tu nie ma miejsca na duchy.

Raczej piję do tego że nie można twierdzić że ktoś lub coś mną steruje.
Obojętnie jak to działa to Ja tu dowodzę i Ja wybieram,Ja chcę i nie chcę - to jest empiyrycznie niepodważalny fakt,a jak to się odbywa i w jaki sposób tak jest to mnie mało obchodzi.
Naukowcy zaprzeczają tym faktom ,tworzą bzdurne tezy i wyciągają bzdurne wnioski,nie mają dostępu do przeżyć mentalnych,nie potrafią zbadać dlaczego
Ja czuję się wolnym człowiekiem i żyję tak jak mi się podoba mimo ograniczeń narzucanych przez społeczeństwo.
Mogę być ciężko chory i mogę być zadowolony.
Przeżyłem depresję i wyszedłem z niej dzięki temu że chciałem być szczęśliwy i wszystko co wybierałem było związane z moim osobistym szczęściem i radością z egzystencji.
Więc niech naukowcy przestaną pieprzyć o tym że nie mam możliwości wyboru lub że Ja nie wiem czego chcę i o niczym nie decyduję ,jestem maszyną lub automatem.
Ludzie którzy to głoszą powinni się leczyć u psychiatry .
05-03-2015 13:49 
 Ocena 1 na 1
DalejLama (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:

>Mój tata jest nauczycielem i na szkoleniu dla nauczycielu dostał materiały i je przeczytałem, okazało się że według najnowszych badań naukowych twardy determinizm jest faktem i że nie ma wolnej woli.


nie ma takich badań bo nie ma dostępu do przeżyć mentalnych ani do tego jak podejmujemy decyzję.Jedynym faktem jest że my to mózg lub mózg to my.
Reszta jest naciąganiem rzeczywistości.
Determinizm to też pojęcie wytworzone przez nas samych ,jest pewne że jest tylko prawdopodobne .
To pogląd filozofczny
wojrzo (14 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:

>>Mój tata jest nauczycielem i na szkoleniu dla nauczycielu dostał materiały i je przeczytałem, okazało się że według najnowszych badań naukowych twardy determinizm jest faktem i że nie ma wolnej woli.

>nie ma takich badań bo nie ma dostępu do przeżyć mentalnych ani do tego jak podejmujemy decyzję.Jedynym faktem jest że my to mózg lub mózg to my.
>Reszta jest naciąganiem rzeczywistości.
>Determinizm to też pojęcie wytworzone przez nas samych ,jest pewne że jest tylko prawdopodobne .
>To pogląd filozofczny

Zależy kto robi te badania, wnioski z badań zależą od stanowiska filozoficznego pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_wola psychologów. Tutaj jest to bardzo dobrze widoczne: www.spolec(*)zikowska_Wrzosek_PS_4_2010.pdf

Nie można powiedzieć że na 100% nie ma wolnej woli. Badania naukowe robione są pod konkretne myślenie filozoficzne, więc psychologia nie jest może złą nauką, ale za to psychologowie są ciemni bo opierają się na filozofii i robią badania naukowe konkretnie pod to w co wierzą. Jeszcze nie dawno przecież cała psychologia należała do filozofii...
DalejLama (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:

>>To pogląd filozofczny
>Zależy kto robi te badania, wnioski z badań zależą od stanowiska filozoficznego pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_wola psychologów. Tutaj jest to bardzo dobrze widoczne: www.spolec(*)zikowska_Wrzosek_PS_4_2010.pdf
>Nie można powiedzieć że na 100% nie ma wolnej woli. Badania naukowe robione są pod konkretne myślenie filozoficzne, więc psychologia nie jest może złą nauką, ale za to psychologowie są ciemni bo opierają się na filozofii i robią badania naukowe konkretnie pod to w co wierzą. Jeszcze nie dawno przecież cała psychologia należała do filozofii...


Obojętnie co by nie wymyśleć to każdy doświadcza wolności wyboru,żyjesz tak jak chcesz czy tak jak ci każą? np:każą ci czynić to co oni chcą ! Możesz to czynić ale i możesz się przeciwstawić itp. To jest twoja wolna wola.
Inna wolna wola nie istnieje.
To że dokonujesz takiego a nie innego wyboru też nie jest iluzją.
Naukowcy nazwali to iluzją bo nie umieli tego wytłumaczyć więc użyli mylnego nieadekwatnego pojęcia .
Nie jesteś żadną iluzją i masz zdolność wyboru co czyni cię wolnym niezależnym od wyborów innych ludzi.
05-03-2015 14:37 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Mój tata jest nauczycielem i na szkoleniu dla nauczycielu dostał materiały i je przeczytałem, okazało się że według najnowszych badań naukowych twardy determinizm jest faktem i że nie ma wolnej woli.

arxiv.org/abs/1401.1219

Pragnę zauważyć, że determinizm na poziomie fizyki jest mocno dyskusyjny, a tym bardziej na poziomie świadomości, w której, jak w powyższej pracy, upatruje się mechanikę kwantową (i to nie te mistyczne bzdety jak u Deepaka Chopry).

Byłbym bardzo ostrożny z takimi ogólnymi twierdzeniami.
DalejLama (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
>>Mój tata jest nauczycielem i na szkoleniu dla nauczycielu dostał materiały i je przeczytałem, okazało się że według najnowszych badań naukowych twardy determinizm jest faktem i że nie ma wolnej woli.
>arxiv.org/abs/1401.1219
>Pragnę zauważyć, że determinizm na poziomie fizyki jest mocno dyskusyjny, a tym bardziej na poziomie świadomości, w której, jak w powyższej pracy, upatruje się mechanikę kwantową (i to nie te mistyczne bzdety jak u Deepaka Chopry).
>Byłbym bardzo ostrożny z takimi ogólnymi twierdzeniami.


Właśnie ! Chodzi o chaos,który neguje determinizm.
Nie znamy zasad wszechświata,dopiero poznajemy to i owo.
Jeśli chodzi o świadomość czyli nas samych to na 100% wiadomo że jest dziełem mózgu i na razie tyle.
Jak to się dzieje w mózgu że odczuwamy wolność na poziomie decyzji ,nie wiadomo.
Jednakże obserwując dzieci od poczęcia do kilku lat łatwo zauważyć w jakim tempie się rozwija.Mózg to ani automat ani maszyna lub coś co znamy,to jest coś niesamowitego.
My będziemy badać mózg jeszcze setki lat.Mri coś pokazuje ale nie powie co myślimy co chcemy zrobić itd.Jest wielka różnica miedzy być tu i teraz a być poproszonym o ruszenie nadgarstkiem.
Pomyślisz aby podnieść nogę ale podniesiesz ją kiedy zechcesz - jak to jest i odbywa się tego naukowcy nie wiedzą.
Wczoraj zatrułem się mlekiem i dostałem ataku padaczki,(nie mam padaczki) ,w przebłysku świadomości czułem jak mną trzęsie ,odzyskując świadomość zobaczyłem że zwymiotowałem.
My to mózg ,reszta doniesień naukowych na razie między bajki.
01-04-2015 23:03 
 Ocena 1 na 1
betonowy (31 punktów)
>No to jak to w końcu należy rozumieć żeby nie zwariować.
>Czy mózg nami steruje ?
>Czy ja to mózg ?
>Ile czasu potrzebuję na reakcję podczas zwykłej rozmowy w towarzystwie ? 0,000000000000001 sekundy ? ,przecież rozmawiając z drugą osobą dzieje się to praktycznie w czasie rzeczywistym,tu nie ma 2 3 sekund na zastanowienie z każdym dobranym słowem.Czasami jest,ale częściej nie ma czasu na zastanowienie lub coś podobnego.
>Mózg jest ekstremalnie niewyobrażalnie szybki w podejmowaniu decyzji?
>Dlaczego mam o sobie myśleć że nie nie ma a jest jakiś mózg ,co za dureń takie coś postuluje?
>Skoro mózg to Ja a Ja to mózg,więc co to za bzdury odnośnie podejmowania decyzji woli chcenia nie chcenia .
>Ja podejmuję decyzję a nie jakiś mózg.Ja jestem a nie mózg jest.
>Ja jestem wolnym człowiekiem który robi co mu się podoba w granicach przyjętych przeze mnie norm . Mam własne normy ustalone na podstawie moich przeżyć.
>Ja mam wolną wolę wyboru, czuję to i doświadczam każdego dnia, nie robię tego czego nie chcę choć czasami jestem zmuszony robć to czego nie chcę to w dalszym ciągu mam poczucie wolności . godzę się na coś co muszę robić bo takie jest życie taki jest świat.
>To nie jest żadną iluzją , tego doświadczam każdego dnia,empirycznie nawet w tej chwili odczuwam wolność i to że zraz zrobię to na co mam ochotę co mi się podoba i pasuje a wieczorem pójdę z żoną na zakupy zmuszony i zrobię to co mi nie pasuje,mogę też uderzyć na ulicy staruszkę,ale nie zrobię tego bo nie chcę .
>To nie jest iluzja !!! Co to za brednie że JA jestem iluzją ,że mnie nie ma,że jest mózg,sieć neuronowa,że jest deska dwa gwoździe w czaszce które tak naprawdę się odbijają od siebie i dokonuja wyboru.
>Ja jestem ,ja dokonuję wyboru,ja pisze ten tekst,ja zrobię za chwilę to na co mam ochotę lub nie zrobię lub zrobię na odwrót do tego na co mam ochotę ,lub przestanę myśleć ,będę się patrzył w ścianę , zawieszę się itd.
>Mózg umysł Ja to zbyt skomplikowane dla dzisiejszej wiedzy sprawy by publicznie ogłaszać tezy które nauka w tej chwili to robi, moim zdaniem są to bzdety i wyobrażenia a nie rzeczywiste empiryczne ujęcie.

Nawet kiedy się upijesz, że nie będziesz zbytnio kontaktował zauważysz (jeżeli jesteś dobrym eksperymentatorem), że sama świadomość jest praktycznie nienaruszalna tym alkoholem (jest trzeźwa cały czas), o ile ciało całkowicie nie padnie lub nie urwie się film. To by znaczyło, że w mózgu jest obszar, który nie poddaje się działaniu takich używek lub istnieje coś poza mózgiem co dobrze wie co się dzieje z ciałem !

>>>
Simplex Sigillum Veri
wsx666 (1067 punktów)

>Istnieje powszechne przekonanie ludzkości o wolności zakorzenionej w ludzkiej naturze. Nie może ono być iluzją.

Może, i jest iluzją. Wolna wola nie istnieje, nie w sposób jaki sobie to wyobrażasz. Istnieje jedynie w sposób, który negujesz. Jako złudzenie.
self (105 punktów)
To wygląda mniej więcej tak:
Zawsze chcemy tego czego chcemy ale nie zawsze to dostajemy
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Zawsze chcemy tego czego chcemy
Właśnie, a nałogi nie istnieją.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
28-03-2015 02:15 
 Ocena 2 na 2
self (105 punktów)
>>Zawsze chcemy tego czego chcemy
>Właśnie, a nałogi nie istnieją.

Oczywiście, że istnieją Do tego zależy o jakich nałogach piszesz; często jest tak, że jednocześnie wierzymy, że czegoś chcemy oraz, że nie chcemy, co jest wynikiem braku odpowiedniej autoanalizy. Wtedy powstaje nałóg będący przeświadczeniem pt.: "nie chcę ale muszę" ( im bardziej wierzę, że muszę tym nałóg silniejszy; i rozdźwięk na dwa głosy wewnętrzne/ dwie tożsamości, z którymi się na zmianę identyfikujemy). Swoją rolę odgrywa też przyzwyczajenie będące generalizacją robienia pewnych odruchów (myślenie w pewien sposób i robienie określonych rzeczy); przyzwyczajenie to zmienia się pod wpływem woli i skupienia Podsumowując zawsze mamy wolną wolę, którą opieramy na dostępnych w danym momencie informacjach.
Będąc extremalnie radykalnym można stwierdzić, iż perfekcyjnie wolną wolę może posiadać jedynie ktoś kto ma dostęp do wszystkich informacji i wszystkich umiejętności.
Można też podejść bardziej filozoficznie i stwierdzić, że liczy się to co sama o tym myślisz, co nie zmienia faktu, iż możesz się mylić (co dostrzegać może osoba stojąca w innym punkcie widzenia)- tak powstaną dwie rzeczywistości i każda z nich będzie prawdziwa
Czy właściwym byłoby stwierdzić, że jednocześnie posiadamy wolną wolę oraz jej nie mamy? (do tego należałoby to rozpatrywać w każdej sytuacji z osobna!)
Jakby nie patrzeć rożnie bywa (co ciężko zaakceptować gdy koniecznie chce się coś opisać, a gdy opis nie może odzwierciedlić rzeczywistości)
W sumie opis nigdy rzeczywistością nie będzie, ale czy to znaczy że mamy milczeć?
Dużo tych niespełnionych odpowiedzią pytań, więc zabieram się za milczenie
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> Zawsze chcemy tego czego chcemy
>>Właśnie, a nałogi nie istnieją.
> często jest tak, że jednocześnie wierzymy, że czegoś chcemy oraz, że nie chcemy
Czyli często wierzy się w istnienie nałogów, chociaż nigdy ("zawsze") ich nie ma?

>więc zabieram się za milczenie
Pomidor...

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
29-03-2015 05:36 
 Ocena 1 na 1
self (105 punktów)
>>>> Zawsze chcemy tego czego chcemy
>>>Właśnie, a nałogi nie istnieją.
>> często jest tak, że jednocześnie wierzymy, że czegoś chcemy oraz, że nie chcemy
= chcemy wierzyć, w dwie sprzeczne rzeczy. Oczywiście to chcenie można opierać na błędnych informacjach- i tak należałoby się cofnąć do wczesnych stadiów rozwoju osobowości, aby znaleźć pierwotną przyczynę i zburzyć całe to drzewo wielopoziomowych przekonań budowanych jedno na drugim; lub znaleźć lepszy sposób
>Czyli często wierzy się w istnienie nałogów, chociaż nigdy ("zawsze") ich nie ma?

Zależy od punktu widzenia, raz są raz ich nie ma a właściwie to postrzeganie zjawiska "nałogu" może się zmieniać wraz z dostępnymi informacjami na jego temat.
Dla przykładu: kiedy ktoś wierzy, że nie ma kontroli nad własną ręką (odpowiednio mocno) to wtedy nie będzie mógł nią poruszać, lub "sama" się będzie poruszać- ponoć niezależnie od jego woli. Niemniej to za pośrednictwem wolnej woli właśnie, nastąpił proces wiary w brak kontroli (którą można w każdym momencie odzyskać). To trochę jak "brak wiary w siebie" będący tak naprawdę wiarą w ułomność własnych kompetencji. To jak wślizg kontrolowany, z jednoczesnym powtarzaniem sobie: to się samo dzieje!... eee, nieprawda- Ty to robisz (to znaczy Ty to zaczęłaś i Ty to możesz skończyć- do czego trzeba autoanalizy żeby zobaczyć, że każdy z dialogów wewnętrznych to Twój własny- i zakończyć batalię z samym sobą, co zacznie proces wychodzenia z przyzwyczajenia czy jego silniejszej wersji "nałogu")
Największym chyba problemem nałogów jest to, że zamiast skupiać się na wyjściu z nich, człowiek martwi się tym, że mu się nie uda- wtedy potrzeba kogoś kto w taką osobę uwierzy bardziej od niej samej- bo zapomniała że też potrafi
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>postrzeganie zjawiska "nałogu" może się zmieniać wraz z dostępnymi informacjami na jego temat
Zatem informuję niniejszym zainteresowanych, iż tzw. nałogi to tylko mit rozpowszechniany przez terapeutów żyjących z "leczenia" uzależnionych.

>Dla przykładu: kiedy ktoś wierzy, że nie ma kontroli nad własną ręką (odpowiednio mocno) to wtedy nie będzie mógł nią poruszać
Chyba, że się takiego delikwenta jakimś wyrazistym bodźcem skłoni ku wierze, iż jednak opłaci mu się tą niekontrolowaną ręką ruszyć.

>problemem nałogów jest to, że zamiast skupiać się na wyjściu z nich, człowiek martwi się tym, że mu się nie uda...
Zaś "nałóg" nieobarczony taką troską "uzależnionego" przestaje być problemem...

>...wtedy potrzeba kogoś
Szamana od "leczenia nałogów".

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
self (105 punktów)
>>Dla przykładu: kiedy ktoś wierzy, że nie ma kontroli nad własną ręką (odpowiednio mocno) to wtedy nie będzie mógł nią poruszać
>Chyba, że się takiego delikwenta jakimś wyrazistym bodźcem skłoni ku wierze, iż jednak opłaci mu się tą niekontrolowaną ręką ruszyć.
W tego typu przypadkach elementem trzymającym przy głębokim przekonaniu o braku kontroli, jest najczęściej emocja strachu. Na marginesie, jest to genialne błędne koło- strach jest ważnym czynnikiem paraliżu, a fakt paraliżu czynnikiem powodującym strach. Człowiek to obserwuje, zachodzi interferencja i stan się pogłębia. Zamiast oferować "cos co by się opłacało", opłaciłoby się najpierw stworzyć komfortowe warunki do pracy z przekonaniem, czyli zdjąć z człowieka strach (poprzez wprowadzenie odpowiednimi technikami w stan relaksu, oraz wspólną analizę mającą na celu poddać w wątpliwość umysł osoby chorej, tak aby delikwent zobaczył błędy logiczne w swoim rozumowaniu, co sprawi, że np. "postrzeganie nałogu zmieni się wraz z dostępnymi informacjami" )
Oczywiście praca z terapeutą nie musi koniecznie odnieść skutku, szczególnie przy ciężkich urojeniach jak to z ręką; nie zmienia to jednak faktu, że wiara potrafi czynić cuda (no przynajmniej raz jej się udało skoro ręka zwisa w bezwładzie ; sęk w tym aby ją odpowiednia aktywować (albo po prostu rozwiać wątpliwość; do tego jednak potrzeba silnego stanu samoświadomości pana terapeuty, ale to już...inna bajka)
>>...wtedy potrzeba kogoś
>Szamana od "leczenia nałogów".
albo przyjaciela
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>genialne błędne koło- strach jest ważnym czynnikiem paraliżu, a fakt paraliżu czynnikiem powodującym strach. Człowiek to obserwuje, zachodzi interferencja i stan się pogłębia...
...a terapeuta od uzależnień swoje lody kręci.

>Zamiast oferować "cos co by się opłacało"
Oferuję kij, kija zazwyczaj opłaca uniknąć.

>aby delikwent zobaczył błędy logiczne w swoim rozumowaniu
A jakież to błędy prócz błędnego mniemania, że się straciło władzę nad swoimi czynami?

>Oczywiście praca z terapeutą nie musi koniecznie odnieść skutku
Nieskutecznego terapeutę powinno się przegnać na cztery wiatry.

>>Szamana od "leczenia nałogów".
>albo przyjaciela
Ot, i całe "uzależnienie".

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
self (105 punktów)
>>aby delikwent zobaczył błędy logiczne w swoim rozumowaniu
>A jakież to błędy prócz błędnego mniemania, że się straciło władzę nad swoimi czynami?
np. brak logiki w argumentowaniu "braku kontroli", który można wykazać odpowiednią analizą (bo ludzie maja cały szereg przekonań, w oparciu o które budują inne przekonania; chodzi o wyrywkowe patrzenie na daną sprawę, co tworzy błędny obraz; gdy człowiek dogłębnie zanalizuje sprawę, to błędny obraz od razu znika wraz z tym co budował. Siła przekonania może być np związana ze szczególnym zwracaniem uwagi na wszystkie momenty życia gdy się nie miało kontroli (filtr percepcyjny), może być oparta o błędne przekonanie o np przydatności braku kontroli (dziwne nie?), może tam być nawet coś tak pokręconego jak inne przekonanie pt, "potrzebuje gdy się mną opiekują bo wtedy czuję się kochany"- a kochany czuję się (co logiczne) gdy się mną opiekują- tutaj mamy już sytuacje gdy brak kontroli jest wynikiem potrzeby bycia kochanym, a ta z kolei jest rozumiana (przekonanie) jako bycie w sytuacji gdy się tobą opiekują. To całe imaginacyjne drzewko budowane o nieprawdziwe informacje. Analizowanie drzewka to jeden ze sposobów rozwiązywania problemu
Ps Do powyższego pewnie jeszcze nie raz nawiąże, niemniej na tym wolałbym tymczasowo skończyć, gdyż uciekamy nadto od pierwotnego tematu
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>aby delikwent zobaczył błędy logiczne w swoim rozumowaniu
>>A jakież to błędy prócz błędnego mniemania, że się straciło władzę nad swoimi czynami?
>np. brak logiki w argumentowaniu "braku kontroli"
Toż właśnie przez błędy logiczne dochodzi się do błędnego mniemania! W naszym przypadku jest to błędne mniemanie o "braku kontroli" czyli o istnieniu nałogu, żadne nałogi nie istnieją.

>na tym wolałbym tymczasowo skończyć
Na tym jestem gotowa skończyć ostatecznie.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>1. Z refleksji nad naturą woli:
>Adekwatnym (czyli współmiernym, w pełni jej odpowiadającym) przedmiotem dążenia woli jest dobro absolutne jako takie, a kresem, ku któremu zmierza to dążenie, jest szczęście doskonałe.
Tak, ale nie wszyscy ludzie to rozumieją, tylko ci, którzy postawili Ducha przed materią (bodhisattwowie). Ludzie, dla których materia jest na pierwszym miejscu nie rozumieją pojęcia dobro absolutne, dla nich dobre jest to, co dobre jest dla nich, a szczęście jest wtedy, gdy oni są szczęśliwi. Człowiek musi urodzić się dwa razy, pierwszy raz fizycznie, wtedy uczy się, co jest dla niego dobre, co daje mu szczęście, drugi raz duchowo, gdy zrozumie, że absolutne dobro i szczęście jest wtedy, gdy dzieli się nim ze światem, gdy postrzega świat jako Jedność Duchową, gdy patrząc na innych ludzi widzi siebie, a nie obcych (bodhi - Przebudzona, Oświecona, sattwa - Istota, Esencja, Dobro, Czystość, Duch). Nie wszyscy się Przebudzają na tyle, żeby ujrzeć, że tylko dobro wspólne daje pełnię Szczęścia, większość przeżywa życie widząc czubek własnego nosa, ale ewolucja mentalności trwa i trzeba mieć nadzieję, że Oświecać=Przebudzać będzie się coraz więcej ludzi i obecne piekło na Ziemi zostanie zastąpione rajem. Wtedy zapanuje Dobro Absolutne i Szczęście Doskonałe, to co w religiach jest nazywane Królestwem niebieskim na Ziemi. Życie jest takie, jakie sobie stwarzamy, budujemy, jakie są nasze myśli, słowa i czyny, to my tworzymy nasz świat i mamy taki, jaki sobie stwarzamy.
>Dobra jakie spotykamy i realizujemy na co dzień, są ograniczone ,tj. cząstkowe, niepełne, jakby z domieszką zła; nie są więc absolutne, czyli nie mogą w pełni zaspokoić dążenia woli.
Bo są wynikiem egocentryzmu, złego egoizmu (nie mylić z dobrym egoizmem). Zły egoizm to zaspokajanie swoich potrzeb kosztem innych, krzywdząc innych, dobry to zaspokajanie potrzeb mając na uwadze dobro innych, czy nie krzywdzi się innych. Niestety obecnie jest lansowany model chorej konkurencji, a nie współpracy, bogać się materialnie, gromadź dobra materialne, żądza pieniądza, władzy i zaszczytów, niech inni widzą, że jesteś lepszy bo masz więcej materii..., to jest ta domieszka zła, ludzie nie potrafią wznieść się ponad materię i zobaczyć, że prawdziwym bogactwem człowieka jest Duch.
>Zatem woli ludzkiej nie zniewalają, nie przymuszają do końca - i wobec nich wola jest wolna: może je wybrac, ale nie musi.
Wolna wola nie może być nieograniczona, muszą ją ograniczać humanizm, etyka, dlatego uchwalamy Prawo i system kar dla tych, którzy dokonują złych wyborów.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
29-03-2015 17:42 
 Ocena 4 na 4
Wenancjusz (16441 punktów)
>>1. Z refleksji nad naturą woli:
>>Adekwatnym (czyli współmiernym, w pełni jej odpowiadającym) przedmiotem dążenia woli jest dobro absolutne jako takie, a kresem, ku któremu zmierza to dążenie, jest szczęście doskonałe.
>Tak, ale nie wszyscy ludzie to rozumieją, tylko ci, którzy postawili Ducha przed materią (bodhisattwowie). Ludzie, dla których materia jest na pierwszym miejscu nie rozumieją pojęcia dobro absolutne, dla nich dobre jest to, co dobre jest dla nich, a szczęście jest wtedy, gdy oni są szczęśliwi. Człowiek musi urodzić się dwa razy, pierwszy raz fizycznie, wtedy uczy się, co jest dla niego dobre, co daje mu szczęście, drugi raz duchowo, gdy zrozumie, że absolutne dobro i szczęście jest wtedy, gdy dzieli się nim ze światem, gdy postrzega świat jako Jedność Duchową, gdy patrząc na innych ludzi widzi siebie, a nie obcych (bodhi - Przebudzona, Oświecona, sattwa - Istota, Esencja, Dobro, Czystość, Duch). Nie wszyscy się Przebudzają na tyle, żeby ujrzeć, że tylko dobro wspólne daje pełnię Szczęścia, większość przeżywa życie widząc czubek własnego nosa, ale ewolucja mentalności trwa i trzeba mieć nadzieję, że Oświecać=Przebudzać będzie się coraz więcej ludzi i obecne piekło na Ziemi zostanie zastąpione rajem. Wtedy zapanuje Dobro Absolutne i Szczęście Doskonałe, to co w religiach jest nazywane Królestwem niebieskim na Ziemi. Życie jest takie, jakie sobie stwarzamy, budujemy, jakie są nasze myśli, słowa i czyny, to my tworzymy nasz świat i mamy taki, jaki sobie stwarzamy.
>>Dobra jakie spotykamy i realizujemy na co dzień, są ograniczone ,tj. cząstkowe, niepełne, jakby z domieszką zła; nie są więc absolutne, czyli nie mogą w pełni zaspokoić dążenia woli.
>Bo są wynikiem egocentryzmu, złego egoizmu (nie mylić z dobrym egoizmem). Zły egoizm to zaspokajanie swoich potrzeb kosztem innych, krzywdząc innych, dobry to zaspokajanie potrzeb mając na uwadze dobro innych, czy nie krzywdzi się innych. Niestety obecnie jest lansowany model chorej konkurencji, a nie współpracy, bogać się materialnie, gromadź dobra materialne, żądza pieniądza, władzy i zaszczytów, niech inni widzą, że jesteś lepszy bo masz więcej materii..., to jest ta domieszka zła, ludzie nie potrafią wznieść się ponad materię i zobaczyć, że prawdziwym bogactwem człowieka jest Duch.
>>Zatem woli ludzkiej nie zniewalają, nie przymuszają do końca - i wobec nich wola jest wolna: może je wybrac, ale nie musi.
>Wolna wola nie może być nieograniczona, muszą ją ograniczać humanizm, etyka, dlatego uchwalamy Prawo i system kar dla tych, którzy dokonują złych wyborów.
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłoś


Człowieku!! Czy stać Ciebie na odrobinę refleksji? Kurde balans, widzę, że nie. Ewangelizujesz tylko i wyłącznie swoją, wymyśloną religią, która jest (nazwijmy to ) Twoją religią. Skoro nie porwałeś ogółu i nie zainteresowałeś praktycznie nikogo, to dlaczego mącisz?? Jaki to ma sens, jeśli przeważnie nie oceniasz celnie. Na siłę robisz się taki jak wyznawcy Jehowy chodzących po mieszkaniach i trujących akurat jak smażysz kurczaka, czy robisz pranie? Jaki ten portal jest to masz wyjaśnienie na stronie tytułowej. No więc po co się wcinasz ze swoją niesprawdzalną filozofią? Na co liczysz? Nie jesteś dla mnie geniuszem i objawieniem i oceniaj mnie jak chcesz, bo mam to gdzieś (nie powiem jak głęboko). To tylko kwalifikuje się jako rodzenie się nowego guru, gdzie Ty jesteś objawieniem niezwykłym. Powodzenia w misji...żałosnej.


Ich bin besser als mein Ruf
29-03-2015 21:14 
 Ocena 1 na 1
betonowy (31 punktów)
>Człowieku!! Czy stać Ciebie na odrobinę refleksji? Kurde balans, widzę, że nie. Ewangelizujesz tylko i wyłącznie swoją, wymyśloną religią, która jest (nazwijmy to ) Twoją religią. Skoro nie porwałeś ogółu i nie zainteresowałeś praktycznie nikogo, to dlaczego mącisz?? Jaki to ma sens, jeśli przeważnie nie oceniasz celnie. Na siłę robisz się taki jak wyznawcy Jehowy chodzących po mieszkaniach i trujących akurat jak smażysz kurczaka, czy robisz pranie? Jaki ten portal jest to masz wyjaśnienie na stronie tytułowej. No więc po co się wcinasz ze swoją niesprawdzalną filozofią? Na co liczysz? Nie jesteś dla mnie geniuszem i objawieniem i oceniaj mnie jak chcesz, bo mam to gdzieś (nie powiem jak głęboko). To tylko kwalifikuje się jako rodzenie się nowego guru, gdzie Ty jesteś objawieniem niezwykłym. Powodzenia w misji...żałosnej.
>
Ich bin besser als mein Ruf

>

Gdybyście na niego przestali zwracać uwagę to by sam przestał (być może)

A Jehowa to on czy ona ? Mnie się czasami wydaje, że to ONA jest... tylko robi (dorabia) sobie jaja Kult matki boskiej w katolicyzmie jest z nią (nim) ściśle powiązany (ma_ryja ona i to jakiego!)

A co do tematu to tak:
Wolna wola istnieje, tylko że w tym świecie wszystko jest zdeterminowane przez skokowy (skwantowany) upływ czasu i wybór w przestrzeni 3-wymiarowej też skokowy trochę marna to wolna wola ale dobrze, że jest...

>
Simplex Sigillum Veri
29-03-2015 21:26 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>Wolna wola istnieje, tylko że w tym świecie wszystko jest zdeterminowane
To gdzie ta wolna wola jest?
betonowy (31 punktów)
>>Wolna wola istnieje, tylko że w tym świecie wszystko jest zdeterminowane
>To gdzie ta wolna wola jest?
W twojej głowie! Bo myślisz że jesteś wolny albo o tym wiesz... lub chcesz się sprzeczać i robić z rozmowy masło maślane.

>>
Simplex Sigillum Veri

30-03-2015 12:29 
 Ocena-1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Człowieku!! Czy stać Ciebie na odrobinę refleksji?
Człowieku!! Czy musisz przenosić cały komentarz, zaśmiecasz forum!
>No więc po co się wcinasz ze swoją niesprawdzalną filozofią?
Ty piszesz na forum swoją irracjonalną filozofię, a ja się wcinam......... Człowieku, moja filozofia sprawdza się w życiu, a Twoja to erystyczny stek:
>"Kurde balans, widzę, że nie. Ewangelizujesz tylko i wyłącznie, Skoro nie porwałeś ogółu i nie zainteresowałeś praktycznie nikogo, to dlaczego mącisz?? Jaki to ma sens, jeśli przeważnie nie oceniasz celnie. Na siłę robisz się taki jak wyznawcy Jehowy, Powodzenia w misji...żałosnej."
Zainteresowałem wielu, kilkadziesiąt osób ocenia moje komentarze na plus...., a ogółu nigdy nie porwę, bo jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
spellbinder (8577 punktów)
Nie może istnieć coś takiego jak wolna wola.

Zdarzenie (bądź zachowanie) może być:

a) niezależne od żadnych czynników
b) w części zależne od tych czynników
c) kompletnie zależne od tych czynników

Jeśli jest niezależne od niczego, to mamy do czynienia z losowością, a nie wolną wolą. Jeśli jest zależne (w części, czy w całości), to też nie ma wolnej woli.
01-04-2015 11:39 
 Ocena 1 na 1
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
A jeśli jest zależne od czynnika - wola człowieka?


Jaskinia Trolli, mój dom, odwiedź mnie i nakarm trolla.
01-04-2015 11:54 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>A jeśli jest zależne od czynnika - wola człowieka?
>
Jaskinia Trolli, mój dom, odwiedź mnie i nakarm trolla.


To jakbyś powiedział, że ludzie się nie rodzą, tylko są.
01-04-2015 12:04 
 Ocena 1 na 1
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>To jakbyś powiedział, że ludzie się nie rodzą, tylko są.

Bezsensu.

Jaskinia Trolli, mój dom, odwiedź mnie i nakarm trolla.
self (105 punktów)
>Nie może istnieć coś takiego jak wolna wola.
>Zdarzenie (bądź zachowanie) może być:
>a) niezależne od żadnych czynników
>b) w części zależne od tych czynników
>c) kompletnie zależne od tych czynników
>Jeśli jest niezależne od niczego, to mamy do czynienia z losowością, a nie wolną wolą. Jeśli jest zależne (w części, czy w całości), to też nie ma wolnej woli.
>
Brak zależności od czynników to wypisz wymaluj wolna wola Wola sama w sobie (obojętnie czy wolna czy też nie) rodzi się dopiero wraz z czynnikiem, co do którego ma się odnieść. Jeśli wolna wola miałaby istnieć bez żadnego czynnika, to czego też miałaby dotyczyć? Bo dotyczy zawsze wyboru, a wybór jest gdy jest co wybierać (a to co można wybrać to już czynnik)
W takiej definicji jaką podałeś (brak zależności tylko jako losowość) nie może istnieć żadna wola (i wolna i też nie/jej brak, jak zwał tak zwał)
Z Twojego postu wyciągam również ciekawe spostrzeżenie: skoro nie ma wolnej woli (wg Twojej definicji coś takiego nie istnieje) to jak możesz być tego świadomy? Tzn czego wg Ciebie nie ma? Możesz opisać to czego nie ma? Bo jeśli coś naprawdę (nic a nic) nie istnieje, to jakże jakieś słowo czy myśl mogłaby tego dotyczyć? (pisząc "tego" już popełniam błąd!)
Stąd idąc za ciosem: brak wolnej woli może istnieć tylko w sytuacji gdy wolna wola istnieje, ale z jakiś powodów nie jest nam w danym momencie dostępna
Ewentualnie należy zapomnieć o całej sprawie (i zamazać ten fragment w słownikach!):P

Tak na marginesie to zastanawiam się czy, trudzenie się na odpowiedź na to pytanie ma jakiś ważny sens? To znaczy: jeśli dojdę, że mam lub, że nie mam wolnej woli (czyli samo się doszło) to czy to zmieni jakoś moje lub innych życie? Czy zacznę się nim bardziej cieszyć, lub bardziej martwić? Czy doda mi to sił i energii do działania czy wprawi w stan, w którym nic się nie chce?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Na początek radziłbym zdefiniować wolną wolę żeby było wiadomo o czym mowa. Ja rozumiem wolną wolę jako niczym nieograniczony wybór między różnymi opcjami, które nas nie zniewalają. Zniewoleniem jest np świadomosć negatywnych skutków jednej z opcji - wtedy jesteśmy zmuszeni wybrać bardziej racjonalną opcję np mam wybór między pójściem do pracy albo nie robieniem niczego. Wolę nie pracować ale jeśli nie pójdę do pracy to nie będę miał pieniędzy, które są potrzebne żeby żyć, bez pracy będę nikim bo inni mają takie a nie inne postrzeganie ludzi. Praca mnie więc ogranicza czyli jestem zmuszony pracować. Jestem zmuszony jeść bo jeśli wybiorę niejedzenie to umrę. Dalej mam wybór między smacznym a zdrowym - wolę wybrać smaczne ale lepiej jest wybrać zdrowe. Następnie ogranicza mnie cena - wolałbym jeść codziennie steki niż kotleta w barze mlecznym - wraca ograniczenie pieniężne, praca. Chciałbym sobie przed tym jedzeniem zapalić jointa a potem wypić piwo ale rozsądek ogranicza mi tę wolność. Naszą wolę ograniczają też choroby, ograniczenia cielesne i umysłowe, pragnienia, emocje, uczucia i inni ludzie, prawo ustalone przez ludzi i prawa przyrody. Nie wiem jak można mówić, że wola jest wolna. Żeby taka była nie moglibyśmy wartościować skutków i musielibyśmy znać je wszystkie dla każdego wyboru. Wolna wola to utopia, bezsens. Najbardziej ograniczają nas pragnienia i dlatego właśnie powstał buddyzm żeby je wyeliminować.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>1. Z refleksji nad naturą woli:
>Adekwatnym (czyli współmiernym, w pełni jej odpowiadającym) przedmiotem dążenia woli jest dobro
>absolutne jako takie, a kresem, ku któremu zmierza to dążenie, jest szczęście doskonałe.
>Dobra jakie spotykamy i realizujemy na co dzień, są ograniczone ,tj. cząstkowe, niepełne, jakby z
>domieszką zła; nie są więc absolutne, czyli nie mogą w pełni zaspokoić dążenia woli.
>Zatem woli ludzkiej nie zniewalają, nie przymuszają do końca - i wobec nich wola jest wolna: może je
>wybrac, ale nie musi.

Dążymy do szczęścia absolutnego ale nie jest możliwe jego osiągnięcie - to dowód na brak wolnej woli. Możemy wybierać lepsze lub gorsze opcje ale nie takie jakie są naszą wolą. Gdyby zaś istniało idealne zaspokojenie to nie byłoby wolnej woli bo bylibyśmy niejako przymuszeni do wyboru tej opcji na podstawie uwarunkowań (dążenie do idealnego dobra).

>2. Psychologiczny - z doświadczenia wewnętrznego, czyli z oczywistości introspektywnej:
>Świadomość wolności poprzedza wybór, towarzyszy mu i trwa po dokonaniu wyboru. Przed dokonaniem
>racjonalnego wyboru - podczas namysłu - człowiek jest świadom stojących przed nim możliwości wyboru
>(rozmaite alternatywy) i zauważa, że nie musi wybrać tego czy tamtego.
>W trakcie wybierania ma on świadomość, że faktycznie sam wpływa na bieg czynności, że rzeczywiście
>panuje nad wyborem i nawet może go przerwać lub zawiesić.
>Po dokonaniu wyboru ma świadomość, że to właśnie on go dokonał i jest za niego odpowiedzialny. Jeśli
>wybór był niewłaściwy, to doświadcza poczucia winy i wyrzutów sumienia, które jednak można do czasu
>zagłuszać.
>Gdy coś zrobimy niechcąco, automatycznie, bezwolnie (np. gdy zareagujemy niegrzecznie), mamy
>zupełnie inne samopoczucie, niż gdy to zrobimy dobrowolnie i świadomie.

A więc przed wyborem musimy znać jego konsekwencje. Podczas dokonania wyboru musimy mieć absolutną kontrolę (taka przeważnie nie jest możliwa a kiedy jest to wynika z naszych uwarunkowań więc kontrola jest zdeterminowana a wybór jest naturalną konsekwencją). Po dokonaniu wyboru musimy wiedzieć, że na nasz wybór nie wpłynęły inne czynniki. Przykład: wybieram wycieczkę w góry ale w trakcie dopadła mnie nawałnica, której nie zapowiadali. Na dodatek burza spowodowała przeziębienie - nie miałem wolnego wyboru, był on ograniczony czynnikiem zewnętrznym, którego nie dało się przewidzieć a po fakcie żałuję ale nie swojego wyboru tylko wystąpienia tego czynnika. Albo inaczej - trener piłkarski wybiera optymalny skład i taktykę - ma kontrolę ale nagle piłkarze zaczynają się dekoncentrować, rywal strzela przypadkową bramkę z rzutu rożnego, sędzia gwiżdże przeciwko jego drużynie bo jest przekupiony, najlepszy gracz schodzi z kontuzją, bramkarz dostaje czerwoną kartkę, a na dodatek kibole rzucają petardy hukowe na boisko.

Poza tym w Twoim przykładzie jeśli wybór był niewłaściwy to konsekwencją niekoniecznie muszą być wyrzuty sumienia. Mogą to być np połamane nogi bo wybrałeś ryzykowne zejście ze stromej skarpy. Albo bandyta decyduje się kogoś zabić i nie ma wyrzutów sumienia ale idzie przez to do więzienia.

>3. Moralny:
>Kategorie dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości, nakazu i zakazu, zasługi i winy itp.
>nie miałyby sensu, gdyby człowiek nie był wolny.
>Kategorie te są przecież powszechnie - choć nie bez wyjątku - przyjmowane i w życiu, zwłaszcza
>społecznym, odgrywają ogromną rolę. Nikomu rozsądnemu i dalekowzrocznemu nie przychodzi do głowy, by
>je odrzucać, by z nich rerygnować.

Miałyby sens np w ograniczaniu złych pragnień. Dobro i zło bywa przeważnie relatywne, tak samo sprawiedliwość i niesprawiedliwość. Nakaz, zakaz i wina służy wpływaniu na czyjś wybór. Np pedofil może tłumić swoje zło i podlegać pod ustalenia społeczne albo własne moralne. To nadal nie jest wolność bo nie może wybrać satysfakcji w związku z dojrzałą kobietą.

>4. Z intelektualnej natury człowieka:
>Rozum ludzki w sprawach różnych dóbr, które poznaje, wyraża osąd, czy jest rzeczą dobrą, czy warto
>pragnąć ich, czy nie.
>A więc i wola, której decyzja następuje po uprzednim poznaniu danego przedmiotu, danego dobra, może
>go pożądać lub nie - zależnie od jego wartości. Zatem wolna jest wolna.
>Te dwie władze, tj. rozum i wola, sa ze sobą ściśle związane, mają tę samą racjonalną naturę.

Wybieram kobietę, w której się zakochuję ale jest możliwość, że ona mnie nie chce albo chce i okazuje się złą osobą co wcześniej dobrze ukrywała. Mogę wybrać inną, która mnie nie kręci ale racjonalnie osądzam ją jako bardzo dobrą - czy to wolna wola? Albo inaczej - zakochuję się w kobiecie, która jest zła i ja o tym wiem. Pragnę z nią być ale świadomie wiem, że nie powinienem. Wolna wola?

>5. Z przekonania ludzkości:
>Istnieje powszechne przekonanie ludzkości o wolności zakorzenionej w ludzkiej naturze. Nie może ono
>być iluzją. Inaczaej człowiek i świat byłyby w sobie sprzeczne, czego nie można przyjąć, mając na
>uwadze celowość, porządek, rozumność itp. świata i człowieka, mimo domieszki nonsensu i zła, które w
>dużej mierze są właśnie ceną wolności.

Tego argumentu kompletnie nie rozumiem. Wiara w jakieś przekonanie ma być dowodem na jego prawdziwość? Owszem, mamy wybór ale nie jest on wolny. Jest uwarunkowany pragnieniami, na które nie mamy wpływu, świadomością konsekwencji, naszą oceną moralną, opłacalnością, naszą wartością (np Brad Pitt ma większy wybór kobiet niż ja).

Wolna wola to sprzeczne, nielogiczne pojęcie. Gdyby istniała nie mógłby istnieć żaden osąd naszych wyborów gdyż byłby on ograniczeniem wolności woli. Nie mogłyby istnieć ciągi przyczynowo skutkowe, które są od nas niezależne gdyż każdy ciąg miałby przyczynę w naszej decyzji a skutkiem byłoby to co wybraliśmy.
betonowy (31 punktów)
>Wolna wola to sprzeczne, nielogiczne pojęcie. Gdyby istniała nie mógłby istnieć żaden osąd naszych wyborów gdyż byłby on ograniczeniem wolności woli. Nie mogłyby istnieć ciągi przyczynowo skutkowe, które są od nas niezależne gdyż każdy ciąg miałby przyczynę w naszej decyzji a skutkiem byłoby to co wybraliśmy.

A w rozumowaniu (myśleniu) jej nie ma ? Tzn. wtedy w ogóle jej nie ma i można przypuszczać, że jesteśmy tylko odtwarzającą się linijką kodu jakiegoś zaawansowanego programu z innych wymiarów !

>>>
Simplex Sigillum Veri
02-04-2015 00:41 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A w rozumowaniu (myśleniu) jej nie ma ? Tzn. wtedy w ogóle jej nie ma i można przypuszczać, że jesteśmy tylko odtwarzającą się linijką kodu jakiegoś zaawansowanego programu z innych wymiarów !

Nie rozumiem co masz na myśli ani czym są inne wymiary. Mamy częściowy wybór ale na pewno nie wolny ani też nie jesteśmy maszynami odtwarzającymi jakiś kod bo jednak decydujemy o pewnych rzeczach.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Swoją drogą uważam, że gdyby istniała wolna wola nie mogłaby istnieć np rywalizacja, rynek, ludzie lepsi i gorsi ale też nie istniałaby wyjątkowość. Jednak miłość byłaby bezwarunkowa. Mówimy o utopii. Nie można mówić o wolnej woli w odłączeniu od innych czynników - można mówić o woli, która jest częściowo uwarunkowana a na inną część mamy wpływ.
self (105 punktów)
I jeszcze tak ogólnie bo zobaczyłem to teraz z trochę z innej strony:
Czy posiadać wolną wolę to być wolnym?
Czy być wolnym to być szczęśliwym? (cóż to za wolność bez szczęścia?)
Może więc pytanie o wolną wolę, tak naprawdę dotyczy tego, co jest prawdziwym szczęściem?
Może każdy post jaki został kiedykolwiek napisany właśnie do tego dąży? Do znalezienia jakiejś formy szczęścia (najlepiej jak najbardziej perfekcyjnej i pełnej)? Czyż szczęście to nie satysfakcja, a piszę po to aby ją osiągnąć? Czy to jest na tyle głębokie abym chciał wykorzystać na to czas?
To nie są pytania, na które chciałbym udzielać, czy słyszeć odpowiedzi, ale takie które chciałbym, aby każdy sobie postawił

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365