 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-03-2015 17:08 | VonM (709 punktów) | Reinkarnacja bez duszy | Wiem, że temat reinkarnacji przewijał się tu niejednokrotnie. Religijnie tłumaczy się ją jako wędrówkę dusz, ma ona jednak - w przeciwieństwie do nieba i piekła - naukowe odpowiedniki.
Moje więc pytanie jest takie: Czy odrzucenie wiary w istnienie duszy oznacza automatycznie odrzucenie wiary w reinkarnację? Wiele osób tak uważa, ale mnie się wydaje to błędem myślowym. Dlaczego? Odpowiedzi udziela częściowo odkrycie neutrin - najmniejszych cząstek materii, które przemieszczają się powyżej prędkości światła. Tak więc jeśli przyjmiemy, że świadomość konkretnej osoby (ja) jest wynikiem procesów zachodzących w mózgu stworzonym z konkretnych neutrin - które po śmierci się rozpadną, ale kiedyś znowu się połączą, odtwarzając tą samą jednostkę świadomości. Bowiem pojęcie duszy jest niczym innym jak religijnym odpowiednikiem świadomości. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Czy odrzucenie wiary w istnienie duszy oznacza automatycznie odrzucenie wiary w reinkarnację? Wiele osób tak uważa, ale mnie się wydaje to błędem myślowym.
Odrzucenie wiary (jakiejkolwiek) nie bywa błędem myślowym.
> Odpowiedzi udziela częściowo odkrycie neutrin - najmniejszych cząstek materii, które przemieszczają się powyżej prędkości światła. Tak więc jeśli przyjmiemy, że świadomość konkretnej osoby (ja) jest wynikiem procesów zachodzących w mózgu stworzonym z konkretnych neutrin.
Zdezinformowano cię, nic z tego co tu napisałeś na temat neutrin nie jest zgodne ze stanem wiedzy naukowej.
|
|
 | | VonM (709 punktów) | >Odrzucenie wiary (jakiejkolwiek) nie bywa błędem myślowym.
Mam na myśli, że ów błąd myślowy jest założeniem, że brak wiary w bogów oznacza jednoczesne odrzucenie reinkarnacji.
|
|
|  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Mam na myśli, że ów błąd myślowy jest założeniem, że brak wiary w bogów oznacza jednoczesne odrzucenie reinkarnacji.
Biorąc pod uwagę, że w religiach wschodu wiara w reinkarnację raczej nie idzie w parzę z czczeniem bogów, to nie byłby błąd myślowy lecz raczej przejaw niewiedzy.
Natomiast choć z wiary w bogów niewiele wynika na temat reinkarnacji i vice versa, to z racjonalistycznego punktu widzenia wiara w reinkarnację jest tak samo bzdurna jak wiara w bogów, horoskopy i homeopatię.
|
|
1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ja uważam (i obawiam się), że reinkarnacja jest bardzo prawdopodobna, właśnie bez duszy (bo z duszą byłoby to bez sensu i okrutne). Prowadzi do tego prosta myśl - skoro żyję i się urodziłem i jestem zbiegiem okoliczności, skutków i przyczyn to prawdopodobieństwo, że powstanę znów jako świadomość jest spore. Ta konkretna świadomość (moja) nie jest przypisana do żadnej konkretnej komórki. Jest właściwością materii organicznej, która co chwilę jakaś powstaje na tej planecie i prawdopodobnie na innych planetach gdzieś w kosmosie.
|
|
 | | Bragiel (220 punktów) | > Ja uważam (i obawiam się), że reinkarnacja jest bardzo prawdopodobna, właśnie bez duszy (bo z duszą byłoby to bez sensu i okrutne). Prowadzi do tego prosta myśl - skoro żyję i się urodziłem i jestem zbiegiem okoliczności, skutków i przyczyn to prawdopodobieństwo, że powstanę znów jako świadomość jest spore. Ta konkretna świadomość (moja) nie jest przypisana do żadnej konkretnej komórki. Jest właściwością materii organicznej, która co chwilę jakaś powstaje na tej planecie i prawdopodobnie na innych planetach gdzieś w kosmosie.tak gignaTo jest dobry temat. Moim zdaniem oczywiście dusza nie istnieje, a świadomość jet tylko suma reeakcji w mózgu. Reinkarnacja nie istnieje. Tylko tu rodzi się taka kwestia-świadomości, bytów, we wszechświecie teraz i powiedzmy przez następne miliardy lat, jest liczbą tak gigantyczną, ze to będzie coś w stylu 1 i miliard zer. Więc, zważywszy na tak gigantyczną ilośc bytów, jest wielce prawdopodobne, że ...tu mi brakuje słów. Bo to nie będzie ta sama osoba. Ale jakby jest wielkie prawdopodobieństwo że już kiedyś istniała i znowu pojawi się moja świadomość. To nie jest reinakarnacja bo to będzie zupełnie inny czlowiek, nie związany ze mną. Więc-ja umieram. Ale jest wręcz ogromne prawdopodobieństwo, że wśród kolejnych miilardów do miliardowej potęgi świadomości,jakaś świadomość, będzie moją własnością. Do końca nie wiem, czy to umiem dobrze wyrazić-bo nie będę to ja, tylko jakby pula żyć jest nieprawdopodobnie wielka i byłoby wręcz ciężko nie wylosować jakiegoś zycia w przeciągu miliardów lat. www.bragiel.blox.pl Świat według Brągiela
|
|
|  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Właśnie o to mi chodziło  Jest jeszcze jedna rozkmina, która przerażała mnie w dzieciństwie (bo to o czym piszemy to moja dziecięca fobia, oprócz której był jeszcze solipsyzm, reinkarnację polegającą na byciu każdym człowiekiem na świecie po kolei, wieczne nieistnienie, którego mam świadomość - czyli czarny ekran przed oczami) a mianowicie chodzi o fakt przypisania świadomości do mojego konkretnego ciała. Doszedłem kiedyś do wniosku, że to niemożliwe żebym miał świadomość bo jeśli jestem świadomością to nie mogę mieć świadomości ale jeśli jestem świadomością to nie mogę nigdy umrzeć bo świadomość zawsze ma ciągłość. I ta ciągłość de facto jest fikcją bo istnieje tylko chwila obecna. Przeszłość i wrażenie ciągłości jest tylko iluzją powstałą w głowie na skutek rejestracji tego co się działo i poukładania tego na fikcyjnej osi czasu, którą tworzy mózg. Pomijam już teraz fakt, że skoro taka cecha powstała w ewolucji to dawniej część ludzi musiała nie mieć tej ciągłości tylko, że oni nie przetrwali bo ich geny okazały się niedostosowane. To co jest najgorsze to fakt, że równie dobrze moja świadomość mogła powstać właśnie w tym momencie i posiadać pamięć wcześniejszych zdarzeń, które de facto nie miały miejsca w rzeczywistości. Poza tym jednostki czasu to tylko umowne ustalenia człowieka. Równie dobrze sekunda mogłaby trwać 0,33 minuty i nazywać się pokoloko a minuta miałaby 80 pokoloko i nazywałaby się kopolopo. Ale musi istnieć coś takiego jak prawdziwy czas czyli przeskok świadomości z jednego momentu w drugi i jest to minimalna jednostka czasu dla mózgu. Ale poza nią istnieje jeszcze czas realny, który wcale nie musi płynąc skokowo - mózg jednak musi rejestrować zdarzenia skokowo no bo jak inaczej? I wszechświat, który wydaje się ogromny tak naprawdę jest iluzją wielkości bo dla mrówki mój pokój mógłby się wydawać kulą ziemską (co do wielkości) a Polska jest dla niej wszechświatem. Metr i kilometr to umowne jednostki odległości i człowiek ocenia odległość miliarda kilometrów jako ogromną a faktycznie może istnieć byt, dla którego taka odległość jest jego minimalną jednostką miary. I teraz najgorsze i to mnie męczy co jakiś czas: ludzka inteligencja i ilość faktów jaką przetwarza ludzki mózg może być faktycznie śmiesznie niska i cały nasz racjonalizm jest bezsensowny bo jesteśmy na samym początku ewolucji i kiedyś IQ będzie się mierzyć w takich liczbach jak 100000000000 a ilość znanych nam faktów naukowych i związków przyczynowo skutkowych jaką teraz znamy może być 0,000000001% ważnych informacji jakie są potrzebne do przetworzenia żeby dojść do jakiegoś naprawdę logicznego wniosku. Czasem mam takie sny, które są totalnie nielogiczne a będąc w środku snu wydaje mi się, że wszystko jest normalne i tak samo teraz może nam się wydawać, że wszystko jest zwykłe a w rzeczywistości żyjemy w jakiejś kompletnej nielogicznej iluzji, chaosie. Z tego punktu widzenia nie można dojść do żadnego sensownego wniosku bo na kanwie takiej teorii wyrasta logiczny wniosek, że nie da się znać prawdy ani wymyślić niczego mądrego. Mało tego - nigdy nie będzie się dało bo jakiej ilości informacji byśmy nie znali i jakiej inteligencji byśmy nie mieli zawsze będzie można sobie wyobrazić teoretyczną miliard razy większą inteligencję i ilość potrzebnych informacji. I z tego punktu widzenia reinkarnacja mogłaby być faktem, którego po prostu nie potrafimy zinterpretować. A można wysnuć taki wniosek na tej podstawie, że nicość nie istnieje a więc skoro istniejemy już jako świadomość możemy być w tej formie nieśmiertelni. Ta myśl jest oczywiście z przymrużeniem oka i można na tej podstawie napisać raczej książkę science fiction niż rozważać rzeczywistość ale to całkiem logiczna i ciekawa myśl relatywizująca naszą rzeczywistość i zmniejszająca jej ważność więc można nawet powiedzieć, że jest praktyczna jako ćwiczenie umysłowe
|
|
|  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Tylko tu rodzi się taka kwestia-świadomości, bytów, we wszechświecie teraz i powiedzmy przez następne miliardy lat, jest liczbą tak gigantyczną, ze to będzie coś w stylu 1 i miliard zer.> Więc, zważywszy na tak gigantyczną ilośc bytów, jest wielce prawdopodobne, że ...tu mi brakuje słów. Bo to nie będzie ta sama osoba. Ale jakby jest wielkie prawdopodobieństwo że już kiedyś istniała i znowu pojawi się moja świadomość.> To nie jest reinakarnacja bo to będzie zupełnie inny czlowiek, nie związany ze mną.> Więc-ja umieram. Ale jest wręcz ogromne prawdopodobieństwo, że wśród kolejnych miilardów do miliardowej potęgi świadomości,jakaś świadomość, będzie moją własnością.> Do końca nie wiem, czy to umiem dobrze wyrazić-bo nie będę to ja, tylko jakby pula żyć jest nieprawdopodobnie wielka i byłoby wręcz ciężko nie wylosować jakiegoś zycia w przeciągu miliardów lat.Ale jeśli ten byt będzie miał inną historię życia, inne środowisko, to na czym polegałaby identyczność jego świadomości z Twoją? A może wszyscy ludzie maja taką samą świadomość? Przecież nie możemy wiedzieć, jaką świadomość maja inne osoby. Inna osobowość, ale świadomość taka sama? PS. Nie sądzę, żeby było to jakieś ogromne prawdopodobieństwo. Samych możliwych kombinacji DNA jest chyba więcej niż atomów we wszechświecie. A gdzie inne czynniki kształtujące świadomość? Nawet bliźnięta wychowane w jednym domu są inne. Obawiam się, że jesteśmy niepowtarzalni.  Chyba, że... Patrz wyżej.
|
|
| |  | | betonowy (31 punktów) | > PS. Nie sądzę, żeby było to jakieś ogromne prawdopodobieństwo. Samych możliwych kombinacji DNA jest chyba więcej niż atomów we wszechświecie. A gdzie inne czynniki kształtujące świadomość? Nawet bliźnięta wychowane w jednym domu są inne.> Obawiam się, że jesteśmy niepowtarzalni.  > Chyba, że... Patrz wyżej.> Dodam, że złożoność nie polega na tych 4 zasadach tylko na ich ilości. A bliźnięta są odrębne w przestrzeni, czyli są odrębnym bytem i są również niepodzielnym bytem, jak każdy z nas. > >> Simplex Sigillum Veri
|
|
| |  | | Bragiel (220 punktów) | > > Chyba, że... Patrz wyżej.> Ja się niestety obawiam, że śmierć to niekoniecznie musi być koniec. Jako 100 procentowy materialistą, który twierdzi, że istnieje tylko materia i wszystko jest przypadkiem. Tu powstaje problem semantyczny jak to wyjaśnić... Bo tak-ja umieram. To jest koniec tej osoby. Ale urodzą się miliardy milardów nowych osób i teraz ...jedną z tych osósb moge być...ja. Tu jest ten największy problem semantyczny jak opisac to co mam na myśli. To nie będę ja,ta osoba nie będzie miała ze mną nic wspólnego. To będzie inny człowiek którym ja wtedy będę. Stanie się inny człowiek, zupełnie nie związany ze mną i możliwe, że będę nim ja. Nie jestem w stanie tego dobrze opisać. Dajmy na to ja popełniam samobójstwo i myślę, że to koniec wszystkiego. Ale za milion lat ktoś się rodzi. Jakiś facet zapładnia kobietę i niestety tym człowiekiem moge być ja. I obawiam się, że to jest bardzo prawdopodobne... www.bragiel.blox.pl Świat według Brągiela
|
|
| | |  | | ZXfi (176 punktów) | Pół biedy jeśli to będzie jakaś rodzina biologiczna, tu czy na innej planecie, ale co jeśli w przyszłych procesorach zaczną się pojawiać ślady świadomości, i akurat trafi się nasza...? Trudno to opisać, ale być może nie trzeba, wystarczy trochę pomyśleć aby pojąć w czym rzecz. To jest niemal fakt naukowy, skutek logiczny. Można się tego obawiać, to całkowicie zrozumiałe, ale należy pamiętać, że ciemna strona mocy, to tylko jedna ze stron. Ocean możliwości zawiera rzeczy przerastające największą fantazję, wspaniałe i piękne, i wcale nie trzeba sięgać po to do zaświatów. Wszechświat jest wielki, i w ramach fizycznych też całkiem sporo w nim można. Myślę, że świadomość 'samo ja' jest czymś bardzo prostym, w porównaniu do osobowości. Mózg jest złożony bo steruje ciałem, i tworzy się w nim osobowość, a świadomość wynika już z samego istnienia czegoś materialnego, jakby jedno bez drugiego żyć nie mogło. 'Samo ja' nie tworzy się w mózgu ani też po za nim, nie przeskakuje jak dusza z ciała do ciała. To bardziej jest cecha struktury rzeczywistości niż coś co gdzieś się znajduje.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Pół biedy jeśli to będzie jakaś rodzina biologiczna, tu czy na innej planecie, ale co jeśli w przyszłych procesorach zaczną się pojawiać ślady świadomości, i akurat trafi się nasza...?
Ciekawa myśl. O ile ta świadomość nie będzie miała emocji to fajnie gdyby się taka trafiła. Gorzej jak trafi się świadomość muchy i okaże się, że ona inaczej odczuwa czas, nie myśli i cały czas ją coś boli (napisałbym, że jest nieświadoma ale ja mam na myśli świadomość w sensie jednostkę odczuwającą bodźce czyli może to być "świadomość" bez świadomości - w końcu człowiek też ma instynkty i wtedy nie myśli a właśnie wtedy emocje bywają strasznie silne). Ja bym zastąpił słowo "świadomość" słowem "jaźń" a świadomością lepiej nazywać jaźń, która jest świadoma tego, że jest i myśli. Z tym, że nieświadomość tego, że się jest polegająca na tym, że się nie myśli może i tak być żywa i czująca.
Myślę, że dla inteligentnych ludzi, którzy nie mają żadnych wierzeń życie jest na tyle trudne, że wolałbym się urodzić kimkolwiek tylko nie człowiekiem, którym targają nieracjonalne emocje i ma ich świadomość. Ja już myślę, że lepiej może mieć osoba wierząca w jakiś sens i czująca go niż człowiek zdający sobie sprawę z bezsensu, który jednak ma np potrzebę miłości (a miłość nie istnieje realnie), seksualność (a świadomość wie, że to nieracjonalne), sumienie (a świadomość widzi sprawę z kilku punktów widzenia i nie może jednoznacznie stwierdzić czy czyni dobro czy zło), przyczyn i skutków, które nami rządzą z czego wielu (większości?) nie znamy więc nie możemy na tej zasadzie trafnie oceniać wartości. Ludzie zazwyczaj szufladkują sobie świat a przez sztywne ramy patrzy się łatwiej. Ja już nie mówię nawet o ludziach religijnych tylko o ateistach, którzy patrzą racjonalnie na sprawę religii ale już nie mają tego racjonalizmu przy wyborze ścieżki życiowej twierdząc, że coś ma "sens" albo jest "dobre". Np psychologia i psychiatria to dziedziny opierające się na wierze jeszcze bardziej niż katolicyzm bo mechanizm jest taki: obserwacja -> teoria oparta o zachowania -> szufladka a kiedy przychodzi pacjent jest wywiad opierający się na zachowaniach ->szufladka -> terapia oparta o szufladkę i jeśli uda się wyleczyć to dlatego, że ktoś poddał się autosugestii. Jak ktoś nie wierzy to polecam zapoznanie się z przypadkami uzdrowień przez pseudo guru, którzy stosują ten sam mechanizm.
|
|
| | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | No, ok. Ale dlaczego ten ktoś będzie Tobą, skoro to inna osoba, w innym miejscu i czasie, bez jakiegokolwiek związku z Tobą? Na czym polega jego bycie Tobą? Będzie identyczny z Tobą?
|
|
| | | |  | | ZXfi (176 punktów) | Nie musi być identyczny, tak jak dziecko nie jest identyczne z dorosłym. Ciągłość konkretnej osoby podtrzymuje jedynie zapis pamięciowy (zakładamy że duszy nie ma). Gdyby przerwać tę ciągłość, mielibyśmy dwie istoty w innych czasach i miejscach często, prawie jak oddzielne ciała. A chyba nikt rozsądny nie powie, że będąc dzieckiem nie był sobą, pomimo bycia tak bardzo różnym od siebie z teraźniejszości.
|
|
| | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Nie musi być identyczny, tak jak dziecko nie jest identyczne z dorosłym. Ciągłość konkretnej osoby podtrzymuje jedynie zapis pamięciowy (zakładamy że duszy nie ma). Gdyby przerwać tę ciągłość, mielibyśmy dwie istoty w innych czasach i miejscach często, prawie jak oddzielne ciała. A jaką ciągłość widzisz w przykładzie Bragiela?
|
|
| | | | | |  | | ZXfi (176 punktów) | Tej ciągłości właśnie już nie ma, śmierć ją przerywa. Tak jak rozdzielenie lub wymazanie pamięci, jakby uśmierca przeszłą osobę. Osoba ta nadal żyje, ale nie jest już zewnętrznie ani wewnętrznie osobą z przeszłości. Komórki ciała się zmieniają, odnawiają, ruchy atomowe, zmiany, wymiany, kiedy wyczyścimy też pamięć, nie zostanie już nic...
|
|
| ZXfi (176 punktów) | Od wielu lat zainteresowany jestem tym tematem. Co mogę powiedzieć dzisiaj, niestety niewiele. Ludzkość chyba nie jest gotowa na taką wiedzę, musi na razie opierać się na różnorakich wiarach  Zagłębia się coraz bardziej w mikroświat. Splątanie kwantowe, bilokacja, cholera wie, gdzie w tym wszystkim jest świadomość, może w ogóle jej tu nie ma.  Maszyna biologiczna zwana człowiekiem, może być całkiem zdalnie sterowana, a nikt o tym nie wie. Tylko gdzie jest baza?...
|
|
 | 5 na 5 | hamp (3461 punktów) | > Maszyna biologiczna zwana człowiekiem, może być całkiem zdalnie sterowana, a nikt o tym nie wie.Niektórzy, zdaje się, wiedzą...
|
|
|  | | Duch Prawdy (14790 punktów) | > >Maszyna biologiczna zwana człowiekiem, może być całkiem zdalnie sterowana, a nikt o tym nie wie.> Niektórzy, zdaje się, wiedzą...Maszyna biologiczna zwana Życiem jest zdalnie sterowana: www.youtube.com/watch?v=wb7kPaM8cfg
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | | ZXfi (176 punktów) | Użycie fal elektromagnetycznych, przed którymi ma niby chronić ta śliczna aluminiowa czapeczka  byłoby zbyt proste i łatwe do wykrycia. Jeśli już, to coś oparte na grawitacji lub dodatkowym wymiarze, co w sumie na jedno wychodzi, według popularnej teorii. Albo przy wykorzystaniu przenikliwych cząstek, nikt i tak by się nie połapał, czy strumień jest chaotyczny czy przenosi informację. To w ramach znanej nauki, a gdyby wyjść po za nią, może jest więcej sposobów. Człowiek opanował technologię zdalnego sterowania, tak jak opanował sztukę latania, i wiele innych technik znanych wcześniej jedynie samej naturze. Trochę dziwne by było, gdyby natura w jakiś sposób nie wykorzystywała zdalnej łączności. Ktoś 10 tys lat temu, zapewne doznałby szoku gdyby zobaczył, że można kontrolować małym klockiem wielkiego robota podobnego do zwierza. Tak samo nam nie mieści się w głowie, że ktoś mógłby ciała ludzkie, kontrolować z dowolnego miejsca we wszechświecie. Człowiek umiera, myśli, że zniknie albo zobaczy coś w co wierzy, a tu taki numer... Budzi się po chwili w kompleksie rozrywkowo-edukacyjnym w innej galaktyce...
|
|
-1 na 1 | betonowy (31 punktów) | > Wiem, że temat reinkarnacji przewijał się tu niejednokrotnie. Religijnie tłumaczy się ją jako> wędrówkę dusz, ma ona jednak - w przeciwieństwie do nieba i piekła - naukowe odpowiedniki.Wędrówka dusz istnieje, koło sansary jest takim wędrowaniem w celu oczyszczenia się, a jak każdy indywidualnie się oczyszcza (uświęca) to już jego WOLNA WOLA. Piekło też istnieje nawet wiele poziomów, w tym życie ziemskie jest przemieszaniem łagodnego "piekła" i raju, w którym czas jest skwantowany i kierunek jego określony, tu każdy wybiera do czego chce przynależeć, gdyby ludzie wiedzieli czym jest to piekło na najniższym poziomie... np. taki typowy nieafektywny permanentny zabójca-pedofil, któremu przynosi to wciąż i wciąż przyjemność i ani myśli o poprawie, w końcu po iluś kursach wcieleń pogarszając swoją sytuację tam właśnie trafi - ale o to w sumie chodzi, bo w takim typie zło się tylko gromadzi... stałby ten na jednej nodze w tym samym miejscu przez całe swoje życie nie wydając z siebie nawet jednego dżwięku! na odkupienie swoich win gdyby tylko pojmował co go czeka, gdy Bóg zamknie na dobre jego koło sansary oddzielając go od dostępu ponownej możliwości oczyszczenia się, zostanie ze swoimi grzechami sam (nie do końca. Będzie z sobie podobnymi, dzielił się, mnożył, odejmował inaczej przeliczał by się wydostać, przestrzeń będzie go rozdzierała, czas (lub czasy) będzie powtarzał w różnych skalach itp. itd) takie jednostki będą pracowały dla Boga już zawsze lub po prostu otoczy je nicością, a gdy się uwolnią będą się wspinać po drabinie Jakubowej swojej skażonej myśli dorównania Bogu, by znów otworzyć sobie totalny chaos czyli piekło w najczystszej postaci ... Ci prawi i uświęceni będą wolni i będą mieć dosłownie wszystko, bo Bóg da im to co stworzył specjalnie dla nich, całe światy, hiper wszechświaty itp. itd. nieskończone ilości kolorów, wymiarów - nigdy nie będą się nudzić... Ktoś powie czemu Bóg nie ingeruje, dlaczego nie daje o sobie znać, to było od samego początku w jego planach ta Wolna wola (plan_Ty na zło_to = platyna i złoto) nie powiedział, że ateista to zły człowiek to czyny i słowa świadczą o ludziach ! Dlatego Bóg (ten prawdziwy) nikogo dobrego nie neguje, czasami wręcz przeciwnie pomaga wymierzając karę za małe przewinienie aby delikwent się opamiętał (lub nagrodę), a ludzie nazywają to przypadkiem albo zbiegiem okoliczności... Czy z klepania zdrowasiek lub innej modlitwy trzeba się śmiać, czy z tego szydzić? jak najbardziej nie, ponieważ dla ludzi o pewnej mentalności jest to potrzebne... > Moje więc pytanie jest takie: Czy odrzucenie wiary w istnienie duszy oznacza automatycznie> odrzucenie wiary w reinkarnację? Wiele osób tak uważa, ale mnie się wydaje to błędem myślowym.Wolna wola. Jest yin(ciało) i yang("dusza") i obydwie uczestniczą w reinkarnacji > Dlaczego? Odpowiedzi udziela częściowo odkrycie neutrin - najmniejszych cząstek materii, które> przemieszczają się powyżej prędkości światła. Tak więc jeśli przyjmiemy, że świadomość konkretnej> osoby (ja) jest wynikiem procesów zachodzących w mózgu stworzonym z konkretnych neutrin - które po> śmierci się rozpadną, ale kiedyś znowu się połączą, odtwarzając tą samą jednostkę świadomości.Z tego co wiadomo neutrina się nie rozpadają, no chyba, że w czasie większym od "kosmicznego" życia wszechświata... Ciekawe jest natomiast to, że układ materii dokładnie w tym samym czasie i przestrzeni może się powtórzyć (kombinacja atomów, cząsteczek mniejszych i bardziej złożonych w tym DNA, białek itd.), godny uwagi filmik> Bowiem pojęcie duszy jest niczym innym jak religijnym odpowiednikiem świadomości.Duch bez ciała jest pozbawiony pewnych przymiotów i musi się reinkarnować, ciało podobnie, obydwa bez siebie się rozpadają, z tym że ciało znacznie szybciej rozpada i jest również wykonawcą woli ducha(duszy indywidualnej), ciało i duch jest jednością - podstawową jednostką świadomą - całością.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Wędrówka dusz istnieje, koło sansary jest takim wędrowaniem w celu oczyszczenia się, a jak każdy indywidualnie się oczyszcza (uświęca) to już jego WOLNA WOLA.Nieprawda. Żeby mówić o wolnej woli musielibyśmy znać czarno na białym dowody na istnienie reinkarnacji oraz znać jasne rozwiązania (jeśli zrobię x to wyniknie z tego z). Tymczasem tak nie jest więc nie można mówić o wolnej woli ani o faktycznym potwierdzonym fakcie istnienia karmy. Masz jakieś dowody? Co do karmy to jest ona bez sensu ponieważ rodzimy się uwarunkowani a te uwarunkowania pchają nas do pewnych czynów. Np pedofil przez to, że urodził się pedofilem ma wybór między tłumieniem swojego złego instynktu a uleganiem mu. Jeśli rodzi się z taką cechą jak silna wola to przezwycięża to zło a jeśli nie to mu ulega ponieważ stał się marionetką działania sił niezależnych od niego. Poza tym nie ma to sensu gdyż gdyby istniał Bóg i karma dostalibyśmy jasne informacje na ten temat i wtedy moglibyśmy myśleć co mamy robić. Ale wtedy nadal jest to bez sensu bo wyznacza nam jakiś kierunek, któremu musimy ulegać. Możemy wybrać źle ale wtedy czeka nas kara czyli wola nie jest wolna. To tak jakby ktoś dał Ci do zjedzenia jakąś papkę, która jest zdrowa ale obrzydliwa i pyszne steki, które są skażone jakąś złą substancją i powiedział, że masz wolną wolę żeby sobie coś wybrać. Raczej wybory przed jakimi stajemy świadczą o braku istnienia Boga. Karma oznaczałaby, że ktoś kto ma złe uwarunkowania jeszcze bardziej się pogrąża bez szansy na ratunek a ten kto ma dobre uwarunkowania staje się coraz lepszy. Jest to bezsensowne błędne koło, na które nie znamy recepty więc błądzimy jak dzieci we mgle. Poza tym jak wiemy zło nieraz jest premiowane a dobrzy ludzie mają pod górę co przeczy istnieniu karmy. Dlatego wymyślono, że cierpimy teraz za coś sprzed pięćdziesięciu wcieleń ale to jest już nielogiczne i w ten sposób karmę łatwo obalić  > Wolna wola. Jest yin(ciało) i yang("dusza") i obydwie uczestniczą w reinkarnacjiWg teorii dusza jest yin i chce doświadczać, duch jest yang i chce działać a ciało to narzędzie, "pojazd" na wcielenie. Oczywiście nic nie świadczy o tym, że te stwierdzenia są prawdziwe a coś takiego jak dusza albo duch istnieje. To tylko fantasmagorie ludzi żyjących tysiące lat temu, którzy mieli sporą inteligencję nazwijmy to "suchą" ale nie mieli danych do analizy i nie znali metod analizy, do których człowiek dochodził latami. Dziś śmiało można to odrzucić jako pradawne mity.
|
|
|  | | betonowy (31 punktów) | > >Wędrówka dusz istnieje, koło sansary jest takim wędrowaniem w celu oczyszczenia się, a jak każdy indywidualnie się oczyszcza (uświęca) to już jego WOLNA WOLA.> Nieprawda. Żeby mówić o wolnej woli musielibyśmy znać czarno na białym dowody na istnienie reinkarnacji oraz znać jasne rozwiązania (jeśli zrobię x to wyniknie z tego z). Tymczasem tak nie jest więc nie można mówić o wolnej woli ani o faktycznym potwierdzonym fakcie istnienia karmy. Masz jakieś dowody?Masz na myśli ciąg przyczynowo - skutkowy ? Każdy kto myśli najpierw przemyśli jaka przyczyna spowoduje dany skutek, no chyba, że działasz impulsywnie czy pochopnie lub na sprawdzonych schematach wtedy plus minus od razu wiesz co cię czeka za x czasu, choć jasne, że nie do końca będzie wiadomo co jest w punkcie B ponieważ po drodze jak zwykle było wiele małych przyczynków, a punkt "B" też zaskoczył nieprzewidywalnością, między innymi z tego właśnie powstało słynne "twierdzenie", że jak coś ma pójść źle to pójdzie! A co do karmy to powiem, że jest też wykorzystywana już za życia, zrobisz coś dobrego jesteś zadowolony, złego cierpisz - oczywiście złego czy dobrego według swoich wartości i przekonań... > Co do karmy to jest ona bez sensu ponieważ rodzimy się uwarunkowani a te uwarunkowania pchają nas do pewnych czynów. Np pedofil przez to, że urodził się pedofilem ma wybór między tłumieniem swojego złego instynktu a uleganiem mu. Jeśli rodzi się z taką cechą jak silna wola to przezwycięża to zło a jeśli nie to mu ulega ponieważ stał się marionetką działania sił niezależnych od niego. Poza tym nie ma to sensu gdyż gdyby istniał Bóg i karma dostalibyśmy jasne informacje na ten temat i wtedy moglibyśmy myśleć co mamy robić. Ale wtedy nadal jest to bez sensu bo wyznacza nam jakiś kierunek, któremu musimy ulegać. Możemy wybrać źle ale wtedy czeka nas kara czyli wola nie jest wolna. To tak jakby ktoś dał Ci do zjedzenia jakąś papkę, która jest zdrowa ale obrzydliwa i pyszne steki, które są skażone jakąś złą substancją i powiedział, że masz wolną wolę żeby sobie coś wybrać. Raczej wybory przed jakimi stajemy świadczą o braku istnienia Boga.> Karma oznaczałaby, że ktoś kto ma złe uwarunkowania jeszcze bardziej się pogrąża bez szansy na ratunek a ten kto ma dobre uwarunkowania staje się coraz lepszy. Jest to bezsensowne błędne koło, na które nie znamy recepty więc błądzimy jak dzieci we mgle.> Poza tym jak wiemy zło nieraz jest premiowane a dobrzy ludzie mają pod górę co przeczy istnieniu karmy. Dlatego wymyślono, że cierpimy teraz za coś sprzed pięćdziesięciu wcieleń ale to jest już nielogiczne i w ten sposób karmę łatwo obalić  Moim skromnym zdaniem uwarunkowania można obejść rozumem ale oczywiście każdy wie lepiej. Stał się marionetką  albo się mu to spodobało! Wolna wola wynika wprost z mechaniki kwantowej czyli braku komutacji między położeniem, a pędem każdej z najmniejszych cząstek czyli tzw. nieokreśloności Dlatego nie istnieje żadna "teoria wszystkiego", która opisałaby odgórnie nasze zachowanie, a tym bardziej Boga. Co by było gdyby taka komutacja zachodziła, pomyślcie przez chwilę... Dokładnie zło jest premiowane taki to świat (silniejszy i bardziej bezwzględny wygrywa...w końcu stając się "Panem niewolników", ponieważ na ziemi nigdy nie będzie czymś więcej niż tymże panem), tylko kto to niewolnik? Moim zdaniem najwięksi niewolnicy to niewolnicy mamony, im więcej masz tym więcej chcesz, czas zajmują Ci bzdury - omamiają Cię osiągnięcia techniczne, które tak naprawdę są na poziomie piaskownicy... Nikłe szanse aby ktoś się dowiedział, że powtarza jakiś cykl ponieważ świat, w którym żyjemy dopuszcza możliwość oczyszczenia - przy czym rozum, którym dysponuje ciało jest potrzebny aby dokonać "właściwych" sobie wyborów poza tym co by dało gdyby Twoja dusza pamiętała 100 poprzednich wcieleń czy miałbyś większy wybór i wiedział co naprawić? Jak napisałem prędzej są nieliczni ludzie, którzy pamiętają po kilka poprzednich wcieleń. Poza tym napisałem też że moim zdaniem dusza po opuszczeniu ciała rozpada się analogicznie do ciała, tylko wolniej... stąd konieczność jej następnego wcielania (aby zachować odrębność od źródła). Poza tym "dusza" rządzi się innymi prawami niż występują w naszym świecie. > >Wolna wola. Jest yin(ciało) i yang("dusza") i obydwie uczestniczą w reinkarnacji> Wg teorii dusza jest yin i chce doświadczać, duch jest yang i chce działać a ciało to narzędzie, "pojazd" na wcielenie. Oczywiście nic nie świadczy o tym, że te stwierdzenia są prawdziwe a coś takiego jak dusza albo duch istnieje. To tylko fantasmagorie ludzi żyjących tysiące lat temu, którzy mieli sporą inteligencję nazwijmy to "suchą" ale nie mieli danych do analizy i nie znali metod analizy, do których człowiek dochodził latami. Dziś śmiało można to odrzucić jako pradawne mity.Można też śmierć kliniczną, gdzie "dusza" (czy świadomość) delikwenta unosi się nad stołem operacyjnym i widzi "inne" szczegóły niż te, które zaistniały w sali operacyjnej tłumaczyć tym, że może przeskoczyć "częściowo" do innego świata, w którym "jego" bliźniaczy awatar przechodzi wręcz identyczną operację, a poziom tychże szczegółów jest inny!
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Masz na myśli ciąg przyczynowo - skutkowy ?Mam na myśli dowody. > Każdy kto myśli najpierw przemyśli jaka przyczyna spowoduje dany skutek, no chyba, że działasz impulsywnie czy pochopnie lub na sprawdzonych schematach wtedy plus minus od razu wiesz co cię czeka za x czasu, choć jasne, że nie do końca będzie wiadomo co jest w punkcie B ponieważ po drodze jak zwykle było wiele małych przyczynków, a punkt "B" też zaskoczył nieprzewidywalnością, między innymi z tego właśnie powstało słynne "twierdzenie", że jak coś ma pójść źle to pójdzie!Całkowicie mylne postrzeganie sprawy, takie pozbawione pomyślunku i empatii. Wybory nie są jednoznaczne a skutki przyczyn, które uruchamiamy bardzo często a może nawet przeważnie okazują się inne niż oczekiwaliśmy. Znamy tylko podstawy i mechanizmy działania pojedynczych przyczyn i ich skutków a tymczasem w realu nie zachodzi jedna przyczyna i jej skutek jak w grze komputerowej tylko całe ciągi przyczonowo skutkowe gdzie kilka przyczyn naraz powoduje określony skutek a jedna przyczyna ma kilka skutków. Jesteśmy także w pewien sposób uwarunkowani i tu potrzebna jest empatia a nie takie bezmyślne powtarzanie teorii np o karmie. Sęk w tym, że rozwój to pozbywanie się systemu wierzeń. > A co do karmy to powiem, że jest też wykorzystywana już za życia, zrobisz coś dobrego jesteś zadowolony, złego cierpisz - oczywiście złego czy dobrego według swoich wartości i przekonań...Nieprawda. Opisałeś nie karmę lecz normalne przyczynowo skutkowe działanie i to bardzo uproszczone. > Moim skromnym zdaniem uwarunkowania można obejść rozumem ale oczywiście każdy wie lepiej. Stał się marionetką albo się mu to spodobało!Niby w jaki sposób? Sęk w tym, że nie da się ominąć wielu uwarunkowań, które są kluczowe. Rodzimy się z określoną inteligencją, pragnieniami, celami, przekonaniami, zdolnościami do empatii, skłonnością do używek, zaburzeniami psychicznymi, złą seksualnością. Nie da się obejść rozumem wielu z nich a wiele można ale człowiek wtedy żyje cały czas w męczarni i ascetyzmie. Ci, którzy chcą kontrolować emocje rozumem robią w gruncie rzeczy prawidłowo ale obchodzenie emocji rozumem to już zaburzenie psychiczne i prędzej czy później takie napięcie prowadzi do chorób fizycznych albo człowiek żyje całe życie jak robot. > Wolna wola wynika wprost z mechaniki kwantowej czyli braku komutacji między położeniem, a pędem każdej z najmniejszych cząstek czyli tzw. nieokreślonościNie wynika. To pseudonaukowy bełkot, który ktoś Ci przedstawił żeby uwiarygodnić swoją teorię. > Dlatego nie istnieje żadna "teoria wszystkiego", która opisałaby odgórnie nasze zachowanie, a tym bardziej Boga.Nie istnieje bo człowiek nigdy nie pojmie wszystkiego, a co do Boga nie istnieje wraz z Bogiem. Napiszę to co jeden z użytkowników napisał w odpowiedzi do mnie w innym wątku bo mi się spodobało to porównanie - dawniej ludzie chcieli sprawdzić co odpowiada za spalanie i wymyślili, że odpowiada za to substancja zwana flogistonem a po porównaniu masy czegoś przed i po spaleniu stwierdzono, że flogiston ma ujemną masę. Później odkryto, że za spalanie odpowiada tlen. Podobnie miało być z ciepłem, za które odpowiada cieplik i z eterem, który jest substancją wypełniającą kosmos. Nauka odkryła inne wyjaśnienia tych zjawisk. Bóg to taki flogiston, cieplik czy eter tylko, że nauka jeszcze nie odkryła pierwszych przyczyn choć są na ten temat hipotezy. Podobnie było z kreacjonizmem i ewolucją. Podobnym pojęciem jest miłość, która jest skutkiem wydzielania neuroprzekaźników takiego, które sprzyja prokreacji.
|
|
| | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Dokładnie zło jest premiowane taki to świat (silniejszy i bardziej bezwzględny wygrywa...w końcu stając się "Panem niewolników", ponieważ na ziemi nigdy nie będzie czymś więcej niż tymże panem), tylko kto to niewolnik? Moim zdaniem najwięksi niewolnicy to niewolnicy mamony, im więcej masz tym więcej chcesz, czas zajmują Ci bzdury - omamiają Cię osiągnięcia techniczne, które tak naprawdę są na poziomie piaskownicy...Taa na poziomie piaskownicy  To idź i pobaw się tak żeby wygrać nagrodę nobla. Nie umiemy, co? No to najłatwiej jest stwierdzić, że w takim razie kasa nie jest Ci potrzebna a osiągnięcia techniczne są na słabym poziomie. Kiedyś jako dziecko nie umiałem grać w kosza to też tłumaczyłem, że piłka jest ważniejsza a kosz jest głupi i beznadziejny, a tak naprawdę cholernie chciałem nauczyć się grać dobrze w tego kosza i być lepszym od innych ale nie miałem predyspozycji. Kasa jest odpowiednikiem towarów w sklepie, czasu (np podróż samolotem, samochodem), wycieczek, jedzenia. Można poprawić swoje zdrowie, styl, status społeczny. Ludzie są niewolnikami braku pieniędzy czyli braku prawdziwego sensownego życia. Są niewolnikami braku zdrowia. Niewolnikami przyjemności, za które przeważnie się płaci (świat jest skrajnie niekorzystnie zbudowany), niewolnikami rywalizacji, w której trzeba wypaść lepiej niż średnia żeby sensownie żyć a nie każdy dostaje uwarunkowania umożliwiające mu zwycięstwo w takiej rywalizacji. A większość osób musi się pogodzić z przeciętnością, ci gorsi z byciem nikim a ci lepsi z tym, że bardzo często wygrywając uświadamiają sobie, że poświęcili na to za dużo czasu i energii i tak naprawdę im się nie opłacało. Tylko garstka żyje spoko i ma taką możliwość. Jesteśmy także niewolnikami zdrady, braku miłości przy jednoczesnej chęci miłości, doboru naturalnego. Nie obejdziesz tego rozumem ani nie ogarniesz. Wiara w karmę i Boga to tylko mechanizm obronny przed prawdą, o części której teraz napisałem. Ludzie rodzą się w Afryce w skrajnej biedzie i bez możliwości poprawy. Są wojny, głód, nietolerancja, dyskryminacja, choroby, patologie, nałogi, bandytyzm. Osiągnięcie spokoju ducha dane jest nielicznym i jest sztuką. Mamy mega farta, że żyjemy w Polsce i możemy podyskutować na forum o Bogu, karmie i innych fantasmagoriach bo większość ludzi nie ma tego szczęścia. Świat zwierząt jest jeszcze gorszy. A niektórzy ludzie to jak zwierzęta - np cyganki żebrzące z małymi dziećmi, które są karmione narkotykami żeby nie płakały a często takie dziecko już nie żyje a matka ma je na rękach żeby zarobić. Potem kupi sobie za grosze nowe dziecko od kogoś. Tymczasem zbrodniarze wojenni nieraz dożywają starości i umierają podczas snu. Mają dobrą karmę? > Nikłe szanse aby ktoś się dowiedział, że powtarza jakiś cykl ponieważ świat, w którym żyjemy dopuszcza możliwość oczyszczenia - przy czym rozum, którym dysponuje ciało jest potrzebny aby dokonać "właściwych" sobie wyborów poza tym co by dało gdyby Twoja dusza pamiętała 100 poprzednich wcieleń czy miałbyś większy wybór i wiedział co naprawić?Tak, miałbym dużo większy wybór i wiedzę. W dodatku przydałaby się wiedza na temat sposoby zmiany tego co niekorzystne, złe. Powtarzanie cyklów to nic innego jak złudzenie, błędne wyjaśnienie innego zjawiska. Jeśli tu i teraz masz w sobie jakąś przyczynę, która powoduje dany skutek to nieraz jest tak, że doświadczysz tego skutku a następnie to będzie się powtarzać bo dalej masz w sobie przyczynę powodującą ten skutek. Np ładna kobieta może powiedzieć, że często ją podrywają bo jest ładna a może również stwierdzić, że ma dobrą karmę miłosną i dlatego powtarza się zjawisko podchodzenia do niej facetów i podrywu  > Jak napisałem prędzej są nieliczni ludzie, którzy pamiętają po kilka poprzednich wcieleń.Halucynacje tworzone przez mózg pod wpływem sugestii - mózg słucha polecenia i wytwarza takie obrazy - logiczne dla doświadczającego. Są też choroby psychiczne, które dają takie haluny. > Poza tym napisałem też że moim zdaniem dusza po opuszczeniu ciała rozpada się analogicznie do ciała, tylko wolniej... stąd konieczność jej następnego wcielania (aby zachować odrębność od źródła). Poza tym "dusza" rządzi się innymi prawami niż występują w naszym świecie.Skąd takie stwierdzenie? Gdzie dowody? > Można też śmierć kliniczną, gdzie "dusza" (czy świadomość) delikwenta unosi się nad stołem operacyjnym i widzi "inne" szczegóły niż te, które zaistniały w sali operacyjnej tłumaczyć tym, że może przeskoczyć "częściowo" do innego świata, w którym "jego" bliźniaczy awatar przechodzi wręcz identyczną operację, a poziom tychże szczegółów jest inny!> Z całym szacunkiem ale to są bzdury. W analogiczny sposób możesz "udowodnić" każdą bzdurę, którą sobie wymyślisz. Poczytaj: www.racjon(*)SID=mpqp0a9t665bjjmapmu3dfkpa6www.racjonalista.pl/kk.php/s,2153
|
|
| | | |  | | betonowy (31 punktów) | > Taa na poziomie piaskownicy To idź i pobaw się tak żeby wygrać nagrodę nobla. Nie umiemy, co? No to najłatwiej jest stwierdzić, że w takim razie kasa nie jest Ci potrzebna a osiągnięcia techniczne są na słabym poziomie. Kiedyś jako dziecko nie umiałem grać w kosza to też tłumaczyłem, że piłka jest ważniejsza a kosz jest głupi i beznadziejny, a tak naprawdę cholernie chciałem nauczyć się grać dobrze w tego kosza i być lepszym od innych ale nie miałem predyspozycji. Kasa jest odpowiednikiem towarów w sklepie, czasu (np podróż samolotem, samochodem), wycieczek, jedzenia. Można poprawić swoje zdrowie, styl, status społeczny. Ludzie są niewolnikami braku pieniędzy czyli braku prawdziwego sensownego życia. Są niewolnikami braku zdrowia. Niewolnikami przyjemności, za które przeważnie się płaci (świat jest skrajnie niekorzystnie zbudowany), niewolnikami rywalizacji, w której trzeba wypaść lepiej niż średnia żeby sensownie żyć a nie każdy dostaje uwarunkowania umożliwiające mu zwycięstwo w takiej rywalizacji. A większość osób musi się pogodzić z przeciętnością, ci gorsi z byciem nikim a ci lepsi z tym, że bardzo często wygrywając uświadamiają sobie, że poświęcili na to za dużo czasu i energii i tak naprawdę im się nie opłacało. Tylko garstka żyje spoko i ma taką możliwość. Jesteśmy także niewolnikami zdrady, braku miłości przy jednoczesnej chęci miłości, doboru naturalnego. Nie obejdziesz tego rozumem ani nie ogarniesz. Wiara w karmę i Boga to tylko mechanizm obronny przed prawdą, o części której teraz napisałem. Ludzie rodzą się w Afryce w skrajnej biedzie i bez możliwości poprawy. Są wojny, głód, nietolerancja, dyskryminacja, choroby, patologie, nałogi, bandytyzm. Osiągnięcie spokoju ducha dane jest nielicznym i jest sztuką. Mamy mega farta, że żyjemy w Polsce i możemy podyskutować na forum o Bogu, karmie i innych fantasmagoriach bo większość ludzi nie ma tego szczęścia. Świat zwierząt jest jeszcze gorszy. Tymczasem zbrodniarze wojenni nieraz dożywają starości i umierają podczas snu. Mają dobrą karmę?> Tak, miałbym dużo większy wybór i wiedzę. W dodatku przydałaby się wiedza na temat sposoby zmiany tego co niekorzystne, złe. Powtarzanie cyklów to nic innego jak złudzenie, błędne wyjaśnienie innego zjawiska. Jeśli tu i teraz masz w sobie jakąś przyczynę, która powoduje dany skutek to nieraz jest tak, że doświadczysz tego skutku a następnie to będzie się powtarzać bo dalej masz w sobie przyczynę powodującą ten skutek. Np ładna kobieta może powiedzieć, że często ją podrywają bo jest ładna a może również stwierdzić, że ma dobrą karmę miłosną i dlatego powtarza się zjawisko podchodzenia do niej facetów i podrywu > Halucynacje tworzone przez mózg pod wpływem sugestii - mózg słucha polecenia i wytwarza takie obrazy - logiczne dla doświadczającego. Są też choroby psychiczne, które dają takie haluny.> Skąd takie stwierdzenie? Gdzie dowody?> Z całym szacunkiem ale to są bzdury. W analogiczny sposób możesz "udowodnić" każdą bzdurę, którą sobie wymyślisz.Ale żeś się rozpisał, ja niestety nie będę lepszy  Tak uważam, że osiągnięcia techniczne są na poziomie piaskownicy bądź kurnika ! Przyroda już dawno wszystko wymyśliła ludzie ją próbują naśladować, tylko coś im cienko idzie (mają technikę - a mało wiedzą jak działa). Produkują sztuczne dodatki do żywności, pestycydy, herbicydy... które wpływają na ekosystem w sensie takim, że uodparniają to co mają likwidować przy okazji likwidują to co już się nie odbuduje ! Przykładem są raki, które żyły w jeziorach w mojej okolicy jeszcze 20lat temu, teraz znajduje się tylko ich szczątki - jest tego znacznie więcej, w tym genetyka, która ponoć ma służyć ludziom, a zamkniętych laboratoriach próbują przechytrzyć stwórcę. Ja z nikim nie rywalizuję, bo za tym nie przepadam (punkty za wypowiedzi też kompletnie mnie nie interesują), jestem skromnym człowiekiem, który nikomu nie wadzi, raczej "inercjalnym" do ludzi, tylko czasami coś napiszę w internecie (swoje przemyślenia) na temat, który mnie interesuje. Kiedyś ktoś mi powiedział - umiesz liczyć licz na siebie! - więc liczę na siebie. Miłość to neuroprzekaźniki, no nie do końca, bo to nie ta prawdziwa miłość, może to być najwyżej chwilowe zauroczenie obiektem pożądania... Nie obejdziesz tego rozumem ? Jasne że obejdziesz, mnie się cały czas udaje ! Są wojny, bo debile rządzą (inaczej POJEBY którzy potrafią tylko obiecywać i gadać) i przerabiają prawo w chaos... Są też ludzie, którzy żyją mocno ponad stan, do tych miej pretensję, o to jak odbierają wolność osobistą i pomoc braterską... prawo jest tak przerobione, że zamożny przeważnie wygrywa, tylko mamona i mamona ona was uratuje  i tacy bogaci są przykładem (autorytetem) dla tych zniewolonych biedul, (którzy dla nich pracują) zaślepionych tym jak świat wyższych sfer pięknie działa, natomiast naprawdę jest bezwzględny, bo żeby się tam wspiąć trzeba albo prawo nagiąć albo mieć układy. Kasa jest odpowiednikiem, no tak, niedługo wprowadzą chipowanie i wszyscy będą żyć jak królowie (na razie tylko się tak niewinnie zaczyna!),kody kreskowe, muszą każdą krówkę, świnkę, baranka i psa oznaczyć, nie mówiąc już o chipowaniu ptaków... wolności coraz mniej i mniej. Powiedz w jakim to jest celu dla kogo oni pracują (naukowego postępu, ogólnego zniewolenia czy jak?). Gdyby ludzie chcieli wolności to by tak tej technologii nie ubóstwili... Ci zbrodniarze umierając otwierają nowe koło sansary specjalnie dla siebie co ich tam czeka Bóg tylko wie - tak uważam. Trudno jest wytłumaczyć komuś kto wie lepiej, niestety, wolę iść na spacer niż klepać w klawiaturę i przekonywać do swoich racji tak jak to robi użytkownik Duch Prawdy. Ludzie się obudzą jak już dla nich będzie za późno ! Ja mam technologię w poważaniu nie mam dowodu nie korzystam z banków, z telefonu b.rzadko...i dobrze mnie z tym! Choć jestem jeszcze młodym człowiekiem. Tak naprawdę wiem, że nic nie wiem. > >> Simplex Sigillum Veri
|
|
2 na 2 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Wiem, że temat reinkarnacji przewijał się tu niejednokrotnie. Religijnie tłumaczy się ją jako wędrówkę dusz, ma ona jednak - w przeciwieństwie do nieba i piekła - naukowe odpowiedniki. Moje więc pytanie jest takie: Czy odrzucenie wiary w istnienie duszy oznacza automatycznie odrzucenie wiary w reinkarnację? Wiele osób tak uważa, ale mnie się wydaje to błędem myślowym.
Nie, odrzucenie wiary w boga/bogów nie musi oznaczać braku wiary w reinkarnację. Patrz: religie dalekiego wschodu.
>Dlaczego? Odpowiedzi udziela częściowo odkrycie neutrin - najmniejszych cząstek materii,
Co ma piernik do wiatraka?
>które przemieszczają się powyżej prędkości światła.
Bzdura, neutrina poruszają się z prędkością równą prędkości światła, a eksperyment OPERA, który miał dowodzić wyższej prędkości neutrin obarczony był błędem (źle podłączono odbiornik GPS z komputerem dokonującym pomiaru prędkości cząstek).
>Tak więc jeśli przyjmiemy, że świadomość konkretnej osoby (ja) jest wynikiem procesów zachodzących w mózgu stworzonym z konkretnych neutrin - które po śmierci się rozpadną, ale kiedyś znowu się połączą, odtwarzając tą samą jednostkę świadomości. Bowiem pojęcie duszy jest niczym innym jak religijnym odpowiednikiem świadomości.
Teoria równie bzdurna jak astrologia, homeopatia i radiestezja.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >pojęcie duszy jest niczym innym jak religijnym odpowiednikiem świadomości.
Jest istotna różnica, czy świadomość opisujemy w terminach struktur i funkcji materii, czy też traktujemy ją jako "bożą iskrę", jako zjawisko mające swe racje "nie z tego świata". Jeśli świadomość traktować jako efekt złożoności materii, to "reinkarnacja" byłaby powtórką owej złożoności. Nie sądzę, aby taka hipotetyczna "powtórka z rozrywki" miała coś wspólnego z re_in_karnacją w klasycznym sensie. Fizyczna możliwość owej "powtórki", zakładająca przyjęcie dość dziwacznego modelu kosmologicznego, to już inna sprawa należąca do science fiction. W każdym razie nie przypominam sobie, abym był powtórką siebe z przeszłości.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | betonowy (31 punktów) | > > W każdym razie nie przypominam sobie, abym był powtórką siebe z przeszłości.Ponieważ najprawdopodobniej Twój awatar został całkowicie unicestwiony z poprzednim światem lub jesteś czystą duszą, która się rozwija pierwszy raz  Są tacy co pamiętają i kilka swoich poprzednich żyć, w tym to co mu zrobili i co oN zrobił im za KaRe !
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >jesteś czystą duszą, która się rozwija pierwszy raz...
Czystej "duszy" nie ma. Przychodząc na świat mamy juz za sobą doświadczenie ewolucji (nie zaczynamy więc od zera, od "czystej tablicy") i wiele skryptów umożliwiających rozwój.
>Są tacy co pamiętają i kilka swoich poprzednich żyć...
To zależy, jak rozumieć pamięć. Kiedyś śniło mi się, że jestem w Paryżu w czasach Robespierra i pracuję jako cieśla na dachu. Nie uważam tego za wspomnienie, lecz montaż sennej wyobraźni. Wspomnienia z dalekiej przeszłości to zdaje się bład w datowaniu wspomnień zaczerpnietych z pamięci biograficznej. Albo świadoma hochsztaplerka.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | betonowy (31 punktów) | > >jesteś czystą duszą, która się rozwija pierwszy raz...> Czystej "duszy" nie ma. Przychodząc na świat mamy juz za sobą doświadczenie ewolucji (nie zaczynamy więc od zera, od "czystej tablicy") i wiele skryptów umożliwiających rozwój.Być może masz rację, ponieważ najprawdopodobniej kształtowała nas długa ewolucja i możliwe, że możemy mieć inne wspomnienia niż człowiecze  > >Są tacy co pamiętają i kilka swoich poprzednich żyć...> To zależy, jak rozumieć pamięć. Kiedyś śniło mi się, że jestem w Paryżu w czasach Robespierra i pracuję jako cieśla na dachu. Nie uważam tego za wspomnienie, lecz montaż sennej wyobraźni. Wspomnienia z dalekiej przeszłości to zdaje się bład w datowaniu wspomnień zaczerpnietych z pamięci biograficznej. Albo świadoma hochsztaplerka.Co do snów powiem Tobie, że są również prorocze... A w związku z tym co piszesz to powiem tak, miałem sny, które pokazywały mi miejsca, w których nigdy w życiu nie byłem, a po jakimś tam czasie, o dziwo się tam znalazłem - Myślę, że istnieje jakiś bank myśli, z bliżej nieokreślonym centrum(być może w innym wymiarze przenikającym nasz wszechświat), z którego każdy może czerpać z tym, że większość ludzi doznaje tego właśnie w snach, jest jeszcze OOBE, śmierć kliniczna i inne temu podobne doznania, które potwierdzają, że świat nie jest tak prostym jak się go widzi.
|
|
| | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Reinkarnacja oraz karma mają sens jedynie w takiej teorii gdzie świadomość (dusza) rozwija się od zera nabywając losowe uwarunkowania i te złe okazują się być karane prawem karmy, które działa dokładnie tak jak ewolucja czyli nie ma bytu, który wymierza karę za coś złego (bo nie ma obiektywnie czegoś złego lub dobrego) ale są uwarunkowania, które się nie sprawdzają. Dusza zbiera doświadczenia i po iluś wcieleniach już wie co jest dobre a co złe ale uczy się nowych sytuacji, które są bardziej złożone np na początku oceniamy kradzież jako złą ale poznając życiorys złodzieja to zło relatywizuje się i jesteśmy w stanie go zrozumieć i usprawiedliwić w pewnym sensie jego czyn. Dopiero po iluś wcieleniach mamy realny wolny wybór bo już na tyle poznaliśmy świat, że nie błądzimy po omacku. Zło, które popełniamy nie jest więc karane ani oceniane tylko weryfikowane i jako świadomość przed wcieleniem rezygnujemy z jakiejś cechy wiedząc, że jest ona niekorzystna. Jednak nic z realnego świata nie potwierdza istnienia czegoś takiego jak karma i reinkarnacja. Jeśli jednak istnieje to nie jest nam dane ani potrzebne zajmowanie się tym tylko doświadczanie życia, przymierzanie przekonań i cech, które są korzystne. Teoria, którą przedstawiłem to tylko czysto filozoficzna rozkmina i nie traktuję tego jako przedmiotu wiary tylko raczej jako własną filozofię, którą kieruję się w życiu. Wychodziłoby z tego i tak, że nawet zło, które popełniamy zwiększa sumę naszego doświadczenia i dusza nie może cofać się w rozwoju - wszystko jest rozwojem. Niezależnie od tego co będzie po śmierci warto czynić dobro i rozwijać się oraz korzystać z przyjemności. Ważną sprawą jest to czy świadomość to cecha materii, która pomaga jej się rozwijać czy też świadomość jest nad materią i ją kształtuje. Wszystko świadczy, że to pierwsze czyli nie ma żadnej karmy. Co do wspomnień z poprzednich wcieleń to chyba kolego mało wiesz o działaniu ludzkiego mózgu. To są urojenia. Zażyj narkotyki to też przeniesiesz się do innego świata* i będzie Ci się zdawało, że jest on realny. Podświadomość posługuje się symbolami, które z kolei powstały na zasadzie naszych skojarzeń. Na tej zasadzie działa większość snów oraz wspomnienia z poprzednich wcieleń, które są tylko projekcją podświadomości na temat Twoich obecnych uwarunkowań i dzięki temu możesz obrać korzystny sposób działania. W ten sposób Twoja podświadomość komunikuje się z Tobą (świadomością) ale nie są to żadne realne wspomnienia. Nawet gdyby istniała reinkarnacja to z jakiegoś powodu nie pamiętamy poprzednich wcieleń a mózg nie przechowuje takich informacji. Mózg posiada jednak cechy wytwórcze. Jeśli chodzi o OOBE i inne mistyczne stany to wszystko jest wyjaśnione naukowo. Co do proroczych snów - nie mają one nic wspólnego z reinkarnacją ale coś faktycznie może być na rzeczy i nawet założyłem ostatnio wątek na pokrewny temat (synchroniczność). *wypowiedź ma charakter retoryczny i w żadnym wypadku nie namawiam nikogo do dragów
|
|
| | | |  | | VonM (709 punktów) | >Reinkarnacja oraz karma mają sens jedynie w takiej teorii gdzie świadomość (dusza) rozwija się od zera nabywając losowe uwarunkowania
I do takiej teorii skłoniłbym się najszybciej.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >nie ma obiektywnie czegoś złego lub dobrego... > ...warto czynić dobro ...
Skoro nie ma obiektywnie, to jest subiektywnie? Czyli...warto czynić coś, co subiektywnie odbierane jest jako dobro?
>...korzystać z przyjemności.
I czynić ją. Hedonizm?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | betonowy (31 punktów) | > >Wolna wola wynika wprost z mechaniki kwantowej czyli braku komutacji między położeniem, a pędem każdej z najmniejszych cząstek czyli tzw. nieokreśloności> Nie wynika. To pseudonaukowy bełkot, który ktoś Ci przedstawił żeby uwiarygodnić swoją teorię.Ależ właśnie, jest tego konsekwencją ! Gdyby komutacja zachodziła nie byłoby żadnej nieokreśloności, nawet nie byłoby wrażenia wolnej woli, wszystko co tyczy się cząstek można by z łatwością obliczyć lub dokładnie wpłynąć na wynik pomiaru (oczekiwanego), tym samym istniałaby teoria opisująca nasze zachowanie, jeśli przyjąć, że nie ma duszy (indywidualnego banku świadomości) tylko ciało materialne. Poza tym mechanika kwantowa (różne rozwiązania równania Schrodingera) dopuszcza istnienie wielu światów jednocześnie w tym samym miejscu... Zanegujesz również działanie nowoczesnych mikroprocesorów, których działanie opiera się na zasadach mechaniki kwantowej ??? > Co do wspomnień z poprzednich wcieleń to chyba kolego mało wiesz o działaniu ludzkiego mózgu. To są urojenia. Zażyj narkotyki to też przeniesiesz się do innego świata* i będzie Ci się zdawało, że jest on realny. Podświadomość posługuje się symbolami, które z kolei powstały na zasadzie naszych skojarzeń. Na tej zasadzie działa większość snów oraz wspomnienia z poprzednich wcieleń, które są tylko projekcją podświadomości na temat Twoich obecnych uwarunkowań i dzięki temu możesz obrać korzystny sposób działania. W ten sposób Twoja podświadomość komunikuje się z Tobą (świadomością) ale nie są to żadne realne wspomnienia. Nawet gdyby istniała reinkarnacja to z jakiegoś powodu nie pamiętamy poprzednich wcieleń a mózg nie przechowuje takich informacji. Mózg posiada jednak cechy wytwórcze. Jeśli chodzi o OOBE i inne mistyczne stany to wszystko jest wyjaśnione naukowo. Co do proroczych snów - nie mają one nic wspólnego z reinkarnacją ale coś faktycznie może być na rzeczy i nawet założyłem ostatnio wątek na pokrewny temat (synchroniczność).> *wypowiedź ma charakter retoryczny i w żadnym wypadku nie namawiam nikogo do dragów  Mózg to jedna wielka tajemnica ! Co z tego, że "bierzesz" dragi i działa to tak czy siak, zmieniając dawkowanie neuroprzekaźników w przestrzeni międzysynaptycznej ? Moim zdaniem sprawa jest bardziej złożona niż tylko cechy wytwórcze mózgu. Z teorii kwantowej świadomości ORCH-OR Penrosa wynika, że mózg jest odbiornikiem duchowej świadomości... więc w zależności od zadziałania substancjami psychoaktywnymi powoduje to adekwatne zaburzenia transportu neuroprzekaźnikami i jonami, a objawia się to w postaci widzenia "różnych światów" czyli rzeczy które są urojeniami (możliwe, że omamy występują o innym świecie, a ciało delikwenta znajduje się w tym właściwym, w którym było od samego początku). Do tego uważam, że układ nerwowy człowieka to jedno wielkie centrum energetyczne (energii kundalini), które przy odpowiednio zaawansowanej wiedzy i praktyce może obejść chemiczne blokady i dopuścić świadome wyzwolenie energii, która może spowodować samospalenie ciała bądź w ekstremalnych przypadkach do wyzwolenia energii podobnej do wybuchu jądrowego (dotarcie do stanu shivy) - "...teraz stałem się śmiercią niszczycielem światów" - albo - "jaśniejszy niż 1000 słońc" - z tym, że dusza (świadomość) delikwenta ulega pełnemu przebudzeniu /dalej jest już tylko nirwana/. A dlaczego tak uważam, tłumaczę - ponieważ materia to mniej lub bardziej skoncentrowana energia - człowieka mózg stoi na maksymalnym na naszej planecie rozwoju świadomości co zawdzięcza swojej komplikacji struktury białkowej... skoro w skład ciała (układu nerwowego) wchodzą - DNA, białka, fosfolipidy, hormony, sole neuroprzekaźniki... a te składają się głównie z węgla, azotu, tlenu, wodoru, fosforu, siarki... czyli wynika z tego, że substancje te również muszą posiadać cząstkową świadomość (niższą od ich energetyczności), podobnie reszta świata nieożywionego ! > >> Simplex Sigillum Veri
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie masz żadnych dowodów na to co piszesz. To tylko teorie, które można znaleźć w książkach science fiction i jest to ciekawe pod rozkminkę przy paleniu trawy a nie na poważnie
|
|
| | | | |  | | wsx666 (1067 punktów) |
>A dlaczego tak uważam, tłumaczę - ponieważ materia to mniej lub bardziej skoncentrowana energia - człowieka mózg stoi na maksymalnym na naszej planecie rozwoju świadomości co zawdzięcza swojej komplikacji struktury białkowej... skoro w skład ciała (układu nerwowego) wchodzą - DNA, białka, fosfolipidy, hormony, sole neuroprzekaźniki... a te składają się głównie z węgla, azotu, tlenu, wodoru, fosforu, siarki... czyli wynika z tego, że substancje te również muszą posiadać cząstkową świadomość (niższą od ich energetyczności), podobnie reszta świata nieożywionego !
Dlaczego uważasz, że to właśnie ludzie na tej planecie posiadają jak to nazwałeś "maksymalny poziom świadomości". Być może słonie czy delfiny, szympansy czy inne stworzenia o których wiemy, że są inteligentne również posiadają świadomość. Jeżeli już ją posiadają, to moim zdaniem trudno mówić o stopniach rozwoju świadomości bo co miało by być wyznacznikiem i, lub odnośnikiem do stopnia właśnie tej świadomości rozwoju. Twoim zdaniem "maksymalny" poziom świadomości to co? Świadomość tego, że żyjesz i że umrzesz? To jest świadomość maksymalna? Idąc dalej piszesz, że węgiel, azot i tlen także muszą mieć świadomość, skoro tworzą "świadomą" rzecz czyli mózg. Idąc tym tropem wszytko, cały wszechświat musi być żywy a wraz z nim my. Lub ku czemu ja osobiście się skłaniam. Nic we wszechświecie nie jest żywe, my również nie jesteśmy żywi, składamy się jak sam napisałeś z atomów, które żywe nie są a jedynie tworzą struktury, które nazywamy sobą i do tego posiadamy mózgi na który działa oprogramowanie symulujące otaczającą rzeczywistość dając iluzoryczny efekt życia i świadomości. Często pisząc i mówiąc o tym, czyli o braku jakiegokolwiek życia spotykam się z "atakami" i niedowierzaniem oraz posądzeniem o wypisywanie steku bzdur, ale do póki nie zostanie zdefiniowane życie i odkryty "pierwiastek" życia nadający nie żywym atomom właściwości "żywe", dopóty będę ostawał przy swoim. Życie nie istniej w ogóle, to jedynie fajna iluzja produkowana w naszych mózgach zbudowanych z "nieżywych" bądź co bądź atomów.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Skoro ja żyję to zakładam, że inni mający podobne cechy także żyją. Nie jestem solipsystą i nie uważam się za pępek świata. A to, że ja żyję to tego jestem pewien i nie trzeba tego poddawać żadnym weryfikacjom gdyż to definicja życia powstała na podstawie subiektywnego stwierdzenia ludzi, że żyją. Nie muszę im wierzyć ale sam to odczuwam i wiem, że właśnie tego dotyczy definicja życia.
Poza tym pojedyncze cząsteczki nie są świadomością, tak jak przypadkowy ciąg znaków nie jest działającym programem w komputerze. Świadomość to raczej odpowiednie działanie pierwiastków i ich forma istniejąca w ludzkim mózgu niż same pierwiastki, które miałyby rzekomo być świadome.
|
|
| | | | | |  | | betonowy (31 punktów) |
> Dlaczego uważasz, że to właśnie ludzie na tej planecie posiadają jak to nazwałeś "maksymalny poziom świadomości". Być może słonie czy delfiny, szympansy czy inne stworzenia o których wiemy, że są inteligentne również posiadają świadomość. Jeżeli już ją posiadają, to moim zdaniem trudno mówić o stopniach rozwoju świadomości bo co miało by być wyznacznikiem i, lub odnośnikiem do stopnia właśnie tej świadomości rozwoju. Twoim zdaniem "maksymalny" poziom świadomości to co? Świadomość tego, że żyjesz i że umrzesz? To jest świadomość maksymalna? Idąc dalej piszesz, że węgiel, azot i tlen także muszą mieć świadomość, skoro tworzą "świadomą" rzecz czyli mózg. Idąc tym tropem wszytko, cały wszechświat musi być żywy a wraz z nim my. Lub ku czemu ja osobiście się skłaniam. Nic we wszechświecie nie jest żywe, my również nie jesteśmy żywi, składamy się jak sam napisałeś z atomów, które żywe nie są a jedynie tworzą struktury, które nazywamy sobą i do tego posiadamy mózgi na który działa oprogramowanie symulujące otaczającą rzeczywistość dając iluzoryczny efekt życia i świadomości. Często pisząc i mówiąc o tym, czyli o braku jakiegokolwiek życia spotykam się z "atakami" i niedowierzaniem oraz posądzeniem o wypisywanie steku bzdur, ale do póki nie zostanie zdefiniowane życie i odkryty "pierwiastek" życia nadający nie żywym atomom właściwości "żywe", dopóty będę ostawał przy swoim. Życie nie istniej w ogóle, to jedynie fajna iluzja produkowana w naszych mózgach zbudowanych z "nieżywych" bądź co bądź atomów.> Pozdrawiam.Człowiek konstruuje złożone narzędzia i maszyny, myśli abstrakcyjnie i może to wyrażać, tym wybił się jako gatunek... w odróżnieniu od innych zwierząt. Ale jeszcze długo nie będzie dorównywał naturze, która go stworzyła metodą prób i błędów... Życie nie istnieje ? Może przestrzeń też nie istnieje i mamy tylko do czynienia z fantomami, urojeniami bądź hologramami? To dlaczego przez nerwy biegną impulsy elektryczne, zachodzą skomplikowane reakcje chemiczne ? A jak wiemy prąd elektryczny czy przemiany chemiczne dostarczają energii potrzebnej do wykonania jakiegokolwiek ruchu (pracy). Ten pierwiastek życia to może być dusza, czyli krążąca po układzie nerwowym energia ! A sama materia to też energia tylko skoncentrowana (stacjonarna) - i koło się zamyka  > >> Simplex Sigillum Veri
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|