Racjonalista - Strona głównaDo treści
Związek pomiędzy czasem i przestrzenią

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
25-08-2015 22:41krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Związek pomiędzy czasem i przestrzenią
Ocena 1 na 1
Muszę trochę oderwać się od sporów i nieporozumień w wątku o kapitalizmie więc pozwolę sobie na taki rozrywkowy, nieuporządkowany strumień myślowy w bazgrołach. Może w jakiejś odpowiedzi znajdę coś inspirującego.

Rozważmy zatem związki pomiędzy czasem i przestrzenią.
Przychodzą mi na myśli podstawowe przeciwieństwa w czasie i przestrzeni. Przeciwieństwa w przestrzeni - obiekt oraz próżnia, przeciwieństwa w czasie - czynność i bezczynność.
Dostrzegam związek pomiędzy przestrzenią obiektu, próżni a czasem czynności którą wykonuje i bezczynności.

Weźmy pierwszy przykład z brzegu czas w którym kula wystrzelona z karabinu dosięga oddalonego o 100m drzewa. Wystarczy kulę nieco powiększyć lub nieco pomniejszyć aby czynność ta wymagała innego czasu.
Ktoś zapyta jak to? Czy to oznacza że ta sama piłka raz nadmuchana lekko i z małą objętością a drugi raz nadmuchana mocno i z większą objętością, obie upadają ze stołu na podłogę w innym czasie? Ktoś zauważy, że to nieprawda. Ja zapytam wówczas gdzie właściwie położone są w przestrzeni obie piłki „na stole” (znaczy jedna lecz w dwóch odmiennych stanach co można uznać za dwie). Wówczas dojdziemy do wniosku, że położenie piłek określa ich środek ciężkości a zatem obie piłki znajdują się na różnych wysokościach. Dotknięcie podłogi przez piłki oznacza zatem odbycie podróży od środka ciężkości piłek w pierwotnym ułożeniu do podłogi. To oznacza, że w tym samym czasie jedna z piłek pokonuje drogę dłuższą niż druga.

Rozważmy inny przypadek. Użycie soczewki zbliżającej i oddalającej. Czy obiekt obserwowany przez soczewkę zbliżającą jest rzeczywiście bliżej a oddalającą dalej?
Myślę, że można by to nawet empirycznie zbadać, wystarczy zmierzyć czas, potrzebny na przebycie światła z pt. A do pt. B stosując zamiennie soczewkę skupiającą i rozpraszającą. Jeśli dzięki soczewce zbliżającej światło dotrze szybciej do pt. B aniżeli w przypadku soczewki oddalającej to znak, że A i B są realnie bliżej siebie i dalej.

Proponuję inny eksperyment - mierzenie czasu jaki jest potrzebny na przejście pokoju od ściany do ściany. W jednym przypadku przechodzimy w wyciągniętymi do przodu rękami i mierzymy czas od oderwania się od jednej ściany do dotknięcia przeciwnej, a w drugim przypadku przedłużamy ręce o 1m i ponownie mierzymy czas przejścia pokoju. Czasy będą nieuchronnie różne.

Wydłużmy nieco wahadło i obserwujmy zmianę tempa odchyleń. Przelejmy wiadro wody przez lejek raz szerszy a raz węższy i zmierzmy czas potrzebny na przelanie tej wody.

A to wszystko prowadzi do szalonego wniosku.
Przestrzeń przekształca się w czas a czas przekształca się w przestrzeń i jest to istota wszystkich zmian, jakie obserwujemy.

Innymi słowy zmiana polega na tym iż obiekty przekształcają się w czynności i na odwrót czynności przekształcają się w obiekty.

Jak to jeszcze inaczej wyrazić?
Każda czynność jaką wykona obiekt zmienia obiekt. Nie ma takiej czynności obiektu, która nie zmieniłaby by go. Obiekt niezmienny to taki, który jest całkowicie bezczynny.
Każda czynność wymaga zmiany obiektu, nie zmieniając obiektu nie można niczego uczynić.

No dobra, trochę się zabawiłem i na razie wystarczy
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Brzostowski (7067 punktów)
W zasadzie masz rację, można zaobserwować podobne zjawiska:

1. Gdy ktoś większy (przestrzeń) kopnie drugiego w dupę, to boli dłużej (czas).

2. Gdy ktoś walnie głową w jakiś obiekt drzwi (przestrzeń) to po jakimś czasie powstanie nowy obiekt (nabity guz). Masz tutaj zamianę przestrzeni w czas i z powrotem w przestrzeń (guz).

3. Można też zjeść ogóreczki kwaszone i popić mlekiem i zauważyć przekształcenie przestrzeni (ogórki i mleko) już nie tylko w czas, ale poznać bliżej pojęcie przyspieszenia przestrzeni (obiektu, który zeżarł ogórki i mleko). Wybrańcy, mogą przy tym doświadczyć jednocześnie przyspieszenia przestrzeni przekształconej (tego co zostało z ogórków i mleka) w jednym kierunku oraz przyspieszenia przestrzeni ponaglanej przez przestrzeń przekształconą w drugim kierunku. W szczególnych przypadkach, może dojść do zrównania się sił i wówczas obiekt (który zeżarł ogórki i mleko) nie poruszy się, co będzie oznaczać iż przestrzeń nie uległa przekształceniu w czas, tylko w inną przestrzeń (przekształconą i ponaglaną oraz spontanicznie zaistniałą). Jeśli doświadczenie to dotyczyć będzie facetów żonatych, to gdy żona będzie świadkiem tegoż, mogą oni też dość szybko przejść w zupełnie nowe wymiary, gdzie pojęcia czasu i przestrzeni nie podlegają żadnym prawom, powstają i zanikają spontanicznie.

Sprawa jest rozwojowa.

krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Spójrz na to jeszcze inaczej.
Zmień rozkład w przestrzeni nie zmieniając rozkładu sil lub zmień rozkład sil nie zmieniając rozkładu w przestrzeni.
Nie zastanawia cię to, ze zmiany zawsze zachodzą jednocześnie?

Czas jest wymierzony czynnościami, ich początkiem i końcem natomiast przestrzeń wymierzona obiektami ich początkiem i końcem. Kazda zmiana obiektu wiąże się ze zmianą jego czynności, kazda zmiana czynności wiąże się ze zmianą obiektów. Czyż to nie wystarczający dowód na związek czasu i przestrzeni?

A jak chcesz wzgardzić wypowiedzią innych osób to napisz wprost - gardzę tym, nic dla mnie to nie znaczy, zamiast rozpisywać się o sraczce. Prosto i bezpośrednio.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Spójrz na to jeszcze inaczej.
Zmień rozkład w przestrzeni nie zmieniając rozkładu sil lub zmień rozkład sil nie zmieniając rozkładu w przestrzeni.
Nie zastanawia cię to, ze zmiany zawsze zachodzą jednocześnie?

Czas jest wymierzony czynnościami, ich początkiem i końcem natomiast przestrzeń wymierzona obiektami ich początkiem i końcem. Kazda zmiana obiektu wiąże się ze zmianą jego czynności, kazda zmiana czynności wiąże się ze zmianą obiektów. Czyż to nie wystarczający dowód na związek czasu i przestrzeni?

A jak chcesz wzgardzić wypowiedzią innych osób to napisz wprost - gardzę tym, nic dla mnie to nie znaczy, zamiast rozpisywać się o sraczce. Prosto i bezpośrednio.
Brzostowski (7067 punktów)
>A jak chcesz wzgardzić wypowiedzią innych osób to napisz wprost - gardzę tym, nic dla mnie to nie znaczy, zamiast rozpisywać się o sraczce. Prosto i bezpośrednio.

Napisaleś:
"...pozwolę sobie na taki rozrywkowy, nieuporządkowany strumień myślowy w bazgrołach."

"No dobra, trochę się zabawiłem i na razie wystarczy"

Ja nie wzgardziłem Twoją wypowiedzią tylko dołączyłem do zabawy. A jak chcesz pisać o czymś na poważnie, bez poczucia humoru, to raczej w dziale nauka i bez deklaracji rozrywki, zabawy i nieuporządkowanych myśli.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Masz rację. Zachowałem się jak gowniarz. Wstyd mi.
Brzostowski (7067 punktów)
>Masz rację. Zachowałem się jak gowniarz. Wstyd mi.
Zupełnie nie potrzebnie, bawmy się dalej.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ok to bawmy się dalej.

Weźmy pod rozwagę np. sekundę

Za wiki
Sekunda (łac. secunda - następna, najbliższa) - jednostka czasu, jednostka podstawowa większości układów jednostek miar np. SI, MKS, CGS - obecnie oznaczana s[1], niegdyś sek[2].

Jest to czas równy 9 192 631 770 okresom promieniowania odpowiadającego przejściu między dwoma poziomami F = 3 i F = 4 struktury nadsubtelnej stanu podstawowego[2] S1/2 atomu cezu 133Cs (powyższa definicja odnosi się do atomu cezu w spoczynku w temperaturze 0 K)[3] . Definicja ta, obowiązująca od 1967 r., została ustalona przez XIII Generalną Konferencję Miar. Poprzednio sekundę definiowano jako 1/31 556 925,9747 część roku zwrotnikowego 1900 (XI Generalna Konferencja Miar z 1960 r.) lub 1/86400 część doby (do 1960 r.).

Termin sekunda pochodzi od łacińskiego wyrażenia pars minuta secunda (druga mała część).

Można z tego opisu wywnioskować, że czas zawsze odmierzamy pewnymi czynnościami od początku czynności do jej końca.
No ale jak właściwie rozpoznajemy kiedy jest początek czynności a kiedy jej koniec? Skąd wiemy, że czas upłynął?

Z pomocą tu przychodzi obserwacja zmian w przestrzeni.

Więc zastanówmy się nad tym jaki konkretnie czas upłynąłby gdyby nie nastąpiła żadna zmiana w przestrzeni?
Jaką czynnością chciałbyś zmierzyć czas, gdyby w przestrzeni żaden obiekt nie wykonał żadnej czynności i nie nastąpiłby żaden początek i żaden koniec?
Brzostowski (7067 punktów)

Czas jest pojęciem wtórnym wobec ciągu zdarzeń, jest tylko naszą, ludzką próbą pomiaru zdarzeń (zmian) w przestrzeni.

Wiele wskazuje na to, że zmiany w przestrzeni, są nieskończone. Nie ma zatem raczej szans na to, aby zmian nie było. Gdyby jednak teoretycznie doszło do "zamrożenia" wszelkiego ruchu to faktycznie nie dochodzi wówczas do zmian, a zatem i nie ma sensu rozważanie czasu.

Kluczowe dla tych rozważań jest jednak pojęcie obserwatora. Kto patrzy na brak zmian i czy widzi coś więcej poza obszarem bezruchu. Ja mogę patrzeć na pólkę z książkami i nie widzieć zmian, czas jednak upływa bo zmiany zachodzą gdzie indziej i ja jako obserwtor mam punkt odniesienia. W przypadku absolutnego bezruchu, nie ma też obserwatora i rozważania są pozbawione sensu: nikt nie zmierzy czasu.

W tym kontekście interesujące jest "chwilowe" zamrożenie ruchu. Wyobraźmy sobie świat w którym istnieje obserwator i jest też drugi obserwator ale poza tym światem (zewnętrzny). Wówczas "zamrożenie" ruchu dla pierwszego obserwatora jest niezauważalne, a dla drugiego może być "sekundą" lub "wiecznością". To niezauważalne zamrożenie dla pierwszego obserwatora jest dla niego zdarzeniem poza czasem.

A zatem przestrzeń nie przekształca się w czas ani czas nie przekształca się w przestrzeń, są jednak silnie powiązane, tak, że przestrzeń bez zmiany (czasu) jest nieobserwowalna, a czas (zmiana) bez przestrzeni nie zachodzi (też jest nieobserwowalna), a zatem jest raczej nasze złudzenie iż jedno przekształca się w drugie.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Obserwacja jest jest oddziaływaniem fizycznym - zmiana zachodząca w obserwatorze i obserwowanym otoczeniu.

Siatkówka oka jest w końcu płowiejącą czernią na skutek pochłaniania światła.

Proponuję następujący eksperyment.
Zmierzanie oporu żarówki raz znajdującej się w ciemnym jak noc pokoju a drugi raz w otoczeniu rozżarzonych świateł. Idę o zakład że opór żarówki w otoczeniu zapalonych świateł będzie większy aniżeli żarówki w ciemnym pokoju.

Wciąż też twierdzę ze kiedy dwa zegarki umieścimy w butlach, jedną napijemy wysokim ciśnieniem a w drugiej zrobimy próżnię to bez względu na budowę zegarów ich czasy rozjadą się.
farmer (22440 punktów)

>Wciąż też twierdzę ze kiedy dwa zegarki umieścimy w butlach, jedną napijemy wysokim ciśnieniem a w drugiej zrobimy próżnię to bez względu na budowę zegarów ich czasy rozjadą się.
>

Scenka z Interstellara... ~ lądowanie na planecie na dwie godziny...powrót na statek
i pytanie do gościa który został na statku... ile nas nie było?....23 lata....
www.filmweb.pl/film/Interstellar-2014-375629#

scenka od 63 minuty
www.cda.pl/video/19577803
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wszystkie czynności zmieniają swoje tempo na skutek powstania lub zaniku siły.
Obojętnie jaka to siła. Siła grawitacji, siła przeciążenia, siła ciśnienie czy choćby temperatura.

Zmniejszając układ dodajemy mu sily. Przyśpieszamy wszystko co wewnątrz.
Zwiększając objętość układu odbieramy mu sile i spowalniany to co jest w jego wnętrzu.
Objętość to przestrzeń układu.
farmer (22440 punktów)
>Wszystkie czynności zmieniają swoje tempo na skutek powstania lub zaniku siły.
>Obojętnie jaka to siła. Siła grawitacji, siła przeciążenia, siła ciśnienie czy choćby temperatura.
>Zmniejszając układ dodajemy mu sily. Przyśpieszamy wszystko co wewnątrz.
>Zwiększając objętość układu odbieramy mu sile i spowalniany to co jest w jego wnętrzu.
>Objętość to przestrzeń układu.

www.brainbugs.org/demos.html
Tu są pokazane lagi z jakimi "radzi" sobie mózg

Głos o takim samym rytmie słyszany z zamkniętymi oczami i otwartymi ma inne odczyty.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Kluczowe dla tych rozważań jest jednak pojęcie obserwatora. Kto patrzy na brak zmian i czy widzi coś więcej poza obszarem bezruchu. Ja mogę patrzeć na pólkę z książkami i nie widzieć zmian, czas jednak upływa bo zmiany zachodzą gdzie indziej i ja jako obserwtor mam punkt odniesienia. W przypadku absolutnego bezruchu, nie ma też obserwatora i rozważania są pozbawione sensu: nikt nie zmierzy czasu.
>W tym kontekście interesujące jest "chwilowe" zamrożenie ruchu. Wyobraźmy sobie świat w którym istnieje obserwator i jest też drugi obserwator ale poza tym światem (zewnętrzny). Wówczas "zamrożenie" ruchu dla pierwszego obserwatora jest niezauważalne, a dla drugiego może być "sekundą" lub "wiecznością". To niezauważalne zamrożenie dla pierwszego obserwatora jest dla niego zdarzeniem poza czasem.

Za wiki:
Hibernacja naturalna, hibernacja - fizjologiczny stan organizmu, o charakterze przystosowawczym, polegający na wyłączeniu termoregulacji, znacznym spowolnieniu procesów życiowych i obniżeniu temperatury ciała, zwiększający tolerancję organizmu wobec niesprzyjających warunków środowiskowych. Organizmy zdolne do przechodzenia w stan hibernacji nazywane są hibernatorami.

Szczególną cechą hibernacji jest wyłączenie termoregulacji. Bodźcem zewnętrznym prowokującym proces zmian jest - przede wszystkim - obniżenie temperatury otoczenia. Temperatura progowa jest różna dla poszczególnych gatunków.

W hibernacji typowej dla ssaków temperatura ciała spada do około 5 °C na okres kilku do kilkunastu tygodni, co jest warunkiem przetrwania bez pobierania pokarmu.

Wchodzenie w stan hibernacji charakteryzuje się m.in.:

- znacznym spadkiem metabolizmu,
- spowolnieniem akcji serca do kilku uderzeń na minutę,
- zwężeniem naczyń krwionośnych,
- spowolnieniem tempa oddychania do wystąpienia bezdechu włącznie,
- spadkiem zużycia tlenu,
- znacznym obniżeniem temperatury ciała, często do temperatury nieznacznie wyższej od temperatury środowiska,
- spadkiem aktywności mózgu,
- obniżeniem pobudliwości nerwowej, co objawia się odrętwieniem ciała i nikłą reakcją na bodźce zewnętrzne.

Taki niedźwiedź np. czy ma zdolność obserwacji zmian? Co dzieje się z tą zdolnością w czasie hibernacji?

Za wiki:
Krionika - technika głębokiego ochładzania ciał ludzi i zwierząt, których współczesna medycyna nie jest w stanie utrzymać przy życiu, i przechowywania w temperaturze ciekłego azotu (-196 °C), z nadzieją przywrócenia do życia, kiedy medycyna wystarczająco się rozwinie.

Słowo krionika pochodzi od greckiego κρύος (kryos) - zimno[1].

Przechowanie zwłok w temperaturze ciekłego azotu zatrzymuje rozkład ciała: ten stan to biostaza (w wypadku krioniki - kriostaza). Przechowanie zmarłego w kriostazie jest możliwe po stwierdzeniu zgonu. Krionicy są zdania, że osoby uważane za martwe według obecnych standardów niekoniecznie muszą być uważane za nieżywe według standardów, które będą obowiązywać w przyszłości.

Czy ktoś zauważył np. spowolnienie własnych ruchów podczas wyziębieni organizmu? Np. spowolnienie aparatu mowy podczas silnego wymrożenia twarzy?

Lub czy ktoś może doznał przyśpieszenia czynności własnego organizmu na skutek rozgrzania? Np. przyśpieszone ruchu podczas uprawiania sportu po rozgrzewce?

Czy jest możliwe, że ta sama czynność będzie przebiegać w obserwacji wychłodzonego człowieka szybciej aniżeli w przypadku człowieka rozgrzanego?
30-08-2015 23:45 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Kluczowe dla tych rozważań jest jednak pojęcie obserwatora. Kto patrzy na brak zmian i czy widzi coś więcej poza obszarem bezruchu. Ja mogę patrzeć na pólkę z książkami i nie widzieć zmian, czas jednak upływa bo zmiany zachodzą gdzie indziej i ja jako obserwtor mam punkt odniesienia. W przypadku absolutnego bezruchu, nie ma też obserwatora i rozważania są pozbawione sensu: nikt nie zmierzy czasu.
>>W tym kontekście interesujące jest "chwilowe" zamrożenie ruchu. Wyobraźmy sobie świat w którym istnieje obserwator i jest też drugi obserwator ale poza tym światem (zewnętrzny). Wówczas "zamrożenie" ruchu dla pierwszego obserwatora jest niezauważalne, a dla drugiego może być "sekundą" lub "wiecznością". To niezauważalne zamrożenie dla pierwszego obserwatora jest dla niego zdarzeniem poza czasem.
>Za wiki:
>Hibernacja naturalna, hibernacja - fizjologiczny stan organizmu...

Niestety kolego, nie jestem w stanie nadążyć za Tobą...
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ja też nie nadążam bo to tylko zabawa.

Wiem jednak, ze gdybyś przebywał na łodzi i liczył czas okresami fal na morzu to czas na twojej łodzi mógłby biec równoważnie szybciej z dwóch powodów:
1. zacząłbyś płynąć pod falę
2. zwiększyłaby się siła wiatru.

Ale co innego jest dziwne.
Gdybyś zaczął płynąć pod falę to jednocześnie dla ciebie zwiększyłaby się siła wiatru.
I na odwrót gdyby zwiększyła się siła wiatru to przyśpieszyłbyś względem fal.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>A zatem przestrzeń nie przekształca się w czas ani czas nie przekształca się w przestrzeń, są jednak silnie powiązane, tak, że przestrzeń bez zmiany (czasu) jest nieobserwowalna, a czas (zmiana) bez przestrzeni nie zachodzi (też jest nieobserwowalna), a zatem jest raczej nasze złudzenie iż jedno przekształca się w drugie.

Skąd wiesz, że to co umyka w przestrzeni nie znajduje swojego ujścia w czasie?
Skróć wahadło a zacznie szybciej wahać się.

Właściwie nie ma dobrego opisu zmiany jako takiej - choć tu znalazłem jeden niezły
pl.wikipedia.org/wiki/Zasady_dynamiki_Newtona

W tym opisie jakby uzewnętrznia się silny związek siły i odległości.

Proponuję kolejny eksperyment.
Zmniejszać ciśnienie w butli i obserwować czy cząsteczki będą się przyciągać konsolidować.
Zwiększać ciśnienie w butli i obserwować czy cząsteczki będą odpychać się i rozpadać.
Belfer00 (720 punktów)
>pozwolę sobie na taki rozrywkowy, nieuporządkowany strumień myślowy w bazgrołach. Może w jakiejś odpowiedzi znajdę coś inspirującego.
>Rozważmy zatem związki pomiędzy czasem i przestrzenią.
Mimo deklaracji rozrywkowego charakteru wątku spróbuję odnieść się poważnie do pewnych poruszonych tu problemów.
Takie pozornie bezsensowne rozmyślania były nieraz początkiem wielkich odkryć.

>Przeciwieństwa w przestrzeni - obiekt oraz próżnia, przeciwieństwa w czasie - czynność i bezczynność.
Obiekt istnieje nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. Jest dyskusyjne czy jedynie w teraźniejszości czy w inny sposób.
Proces istnieje nie tylko w czasie, ale i w przestrzeni. Zwykle definiuje się proces jako zbiór zdarzeń, a zdarzenia zachodzą nie tylko "kiedyś", ale i "gdzieś".

>położenie piłek określa ich środek ciężkości a zatem obie piłki znajdują się na różnych wysokościach.
>Dotknięcie podłogi przez piłki oznacza zatem odbycie podróży od środka ciężkości piłek w pierwotnym ułożeniu do podłogi. To oznacza, że w tym samym czasie jedna z piłek pokonuje drogę dłuższą niż druga.
Opisując przemieszczenie należy być konsekwentnym. Jeśli "start" jest od środka ciężkości (dokładniej "środka masy") to "metę" też wyznacza ten środek (jego położenie na końcu ruchu). Czyli i na stole i na podłodze piłki będą "na różnych. wysokościach" i droga będzie jednakowa. Są jednak sytuacje, gdy to nie zachodzi. Obiekt może podczas ruchu zmieniać położenie swego środka masy (a raczej ściśle mówiąc położenie swoich części względem swego środka masy). Np. skoczek może skakać tak, że jego środek masy będzie "w ciele" i wtedy musi przenieść go nad poprzeczką, a może tak się wygiąć, że ciało przejdzie nad, a środek pod poprzeczką. Zużyje wtedy mniej energii.

>Przestrzeń przekształca się w czas a czas przekształca się w przestrzeń i jest to istota wszystkich zmian, jakie obserwujemy.
Może lepiej wyrazić to tak, że wszelka zmiana zachodzi w przestrzeni i czasie, a czas i przestrzeń są związane ze sobą. Jednak czas i przestrzeń nie są "wymienne". Czas nie jest po prostu "czwartym wymiarem" czasoprzestrzeni, gdyż nie ma ona sygnatury ++++, a +--- (lub -+++ w innej notacji). Znak wymiaru czasowego jest przeciwny niż wymiarów przestrzennych.
Jesteśmy wszyscy zaznajomieni z własnościami czasu i przestrzeni od niemowlęctwa i przeważnie wszystko wydaje nam się zwyczajne. A przecież to, że ruch w przestrzeni wymaga czasu jest całkiem nieoczywiste. A pojęcie prędkości? Przestrzeń podzielona przez czas, jak to rozumieć... Od niepamiętnych czasów mierzono przestrzeń czasem ("zdrowaśki", dni drogi), ale były to miary zależne od arbitralnie wybranej prędkości procesu (modlitwy, wędrówki). Dopiero odkrycie niezmienniczości prędkości światła umożliwiło ujednolicenie miar czasu i przestrzeni (czas mierzony w metrach).

>Innymi słowy zmiana polega na tym iż obiekty przekształcają się w czynności i na odwrót czynności przekształcają się w obiekty.
To chyba zbyt daleko idący wniosek.

>Każda czynność jaką wykona obiekt zmienia obiekt. Nie ma takiej czynności obiektu, która nie zmieniłaby by go. Obiekt niezmienny to taki, który jest całkowicie bezczynny.
>Każda czynność wymaga zmiany obiektu, nie zmieniając obiektu nie można niczego uczynić.
Tak, i co istotne, nie ma takich (niezmiennych) obiektów (w fizyce).

Ciekawą sprawą (zwraca na nią uwagę w swoich pracach Augustynek) jest, że relacja kongruencji czasowej procesów nie jest stwierdzalna empirycznie (z wyjątkiem procesów równoczesnych). Czyli nie da się procesów nierównoczesnych "wyjąć" z biegu czasu, "przyłożyć do siebie" i stwierdzić ich równość, tak jak robimy to z równością długości przedmiotów. Tylko procesy biegnące równocześnie dają się tak porównywać. A jednak mierzymy czas, czyli zakładamy, że sekunda "wczorajsza" jest taka jak "dzisiejsza", i taka sama będzie "jutrzejsza". To jest założenie wykraczające poza empirię, ale konieczne.

Pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365