 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-04-2015 03:36 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Obiekty idealne
3 na 3 | Czym jest dobro i zło? Dualizm w postrzeganiu świata i stawianie lepszego w opozycji do gorszego to jeden z mechanizmów ewolucyjnych, który dał jednym jednostkom przewagę nad innymi. Ale dobro i zło nie dotyczy realnych obiektów. To tylko system miary, który stosujemy. Każda, dosłownie każda rzecz, każdy przedmiot, człowiek, ideologia ma dobre i złe strony. Nic nie jest czarno białe jakby chcieli ludzie, którzy są więźniami swojego systemu ocen, postrzegania świata. Istnieją rzeczy, zjawiska, ludzie, cechy lepsze lub gorsze i w tym celu mamy domyślną skalę oceny. Załóżmy, że dobro jest od 1 do 100 gdzie 1 to minimalne dobro a 100 maksymalne, idealne, 0 to brak dobra a zło to od -1 do -100. Nie istnieje dobro absolutne ani zło absolutne. Także oceny dobra i zła zależą od subiektywnego postrzegania jednostek. Mamy taką sytuację - chłopak kradnie jedzenie bo jest głodny - oceniamy ją jako złe postępowanie ale dajemy mu pewne usprawiedliwienie. Ludzie nie są idealni, tak samo ich decyzje i to co uznajemy za dobro, co lubimy i do czego dążymy. Ale istnieje w głowie gdzieś w sferze przekonań idealne dobro i idealne zło. Oceniamy wg oceny praktycznej i realistycznej lub tej wyidealizowanej. I tu pojawia się problem z religią. Otóż uważam, że religia skutecznie niszczy ludzką psychikę i prowadzi do oceniania wg idealnych kategorii przez co powstaje sztywny światopogląd i bardzo widoczny dualizm w postrzeganiu świata. I pojawia się pytanie - może ten sposób postrzegania jest właściwy? Chrześcijanie wierzą, że Bóg ich ocenia i dał ludziom wolną wolę. Idealna, absolutna wolna wola nie istnieje co udowodniłem tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,655361#w661078Tylko, że jest jeszcze taki aspekt całej sytuacji, że człowiek wierzący w istnienie wolnej woli ma większy wybór. Wiąże się to z poczuciem umiejscowienia kontroli: pl.wikiped(*)czucie_umiejscowienia_kontroliNadmierne poczucie kontroli powoduje paranoje i uniemożliwia cieszenie się życiem np przekonanie, że trzeba się zdrowo odżywiać odbiera przyjemność z jedzenia, przekonanie, że należy robić to i tamto powoduje, że osoba co prawda ma wpływ na to co się zdarzy ale podlega ściśle prawom świata, które wcale nie muszą nam sprzyjać i nie musimy się na nie godzić. Brak poczucia kontroli, kiedy jest ona na zewnątrz powoduje, że człowiek mniej musi, nie stawia sobie nadmiernych wymagań i poczucia, że robi coś żeby zaliczyć, bo tak trzeba ale nie ma wtedy wolnej woli bo ma świadomość, że rządzą nią różne czynniki - to nie sprzyja wychodzeniu z pewnych problemów. I wracamy do sytuacji złodzieja - ten, który wierzy, że musi kraść bo nie ma wyjścia będzie sobie to usprawiedliwiał i kradł dalej a ktoś inny może przestać to robić i wziąć odpowiedzialność, za wszelką cenę poszukać sobie uczciwej pracy. Wynikałoby z tego, że warto i zdrowo jest mieć kontrolę i wierzyć w absolutne dobro i absolutne zło bo wtedy będziemy podejmować lepsze decyzje, lepiej się kształcić, będziemy zdrowsi. Ale także warto nie mieć kontroli bo co jest warte życie kiedy ciągle myślimy co powinniśmy zamiast co chcemy? Istnieje nasz sposób postępowania, który można usprawiedliwić uwarunkowaniami ale także istnieje idealny sposób postępowania, który niekoniecznie sprzyja naszym celom, naszemu dążeniu do szczęścia. I teraz pytanie: jak pogodzić te sprzeczności? Bo z jednej strony nie istnieje dobro i zło, wolna wola a z drugiej strony jednak to wszystko istnieje jako przekonanie w naszym umyśle, które raz szkodzi a raz pomaga. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | Trzeba mieć dużo wolnego czasu na takie dywagacje. W realu idzie tylko o jedno o PIENIĄDZE.
|
|
 | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Trzeba mieć dużo wolnego czasu na takie dywagacje.W realu idzie tylko o jedno o PIENIĄDZE.
Filozofia u swych żródeł była funkcją wolnego czasu: czas był myśleniem.
Dzisiaj zdecydowana większość utożsamiła czas z pieniądzem, ale na ogół nie myśli; nie ma więc ani czasu, ani pieniędzy.
Ma długi. I zwykle o nie chodzi w realu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Ma długi. I zwykle o nie chodzi w realu.<< Te długi to stały się chyba polską narodową specjalnością. A kiedyś mawiano: "Dobry zwyczaj, nie pożyczaj."
|
|
| |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | > długi to stały się chyba polską narodową specjalnością.Nie, to nie tylko polska specjalność: "Jak podaje Bankier.pl, światowy dług nieustannie rośnie. W połowie 2014 r. na liczniku było już 199 bln USD, co stanowi 286% globalnego PKB.... Polska pod tym względem wypada przeciętnie. Nasze zadłużenie sięga 134% wobec 98% w 2007r." korwin-mik(*)_bilionow_dolarow_dlugu/107314> A kiedyś mawiano: "Dobry zwyczaj, nie pożyczaj."Coś się stało z człowiekiem w skali globalnej: z człowieka rozumnego stał się człowiekiem zadłużonym.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | baszarteg (2319 punktów) | > A kiedyś mawiano: "Dobry zwyczaj, nie pożyczaj."Przysłowia to jak wieść gmina niesie straszna mądrość jest , narodów skarb i takie tam ,rzecz chyba jednak nie w ich nieznajomości co raczej braku dogłębnego zrozumienia/na osobistej eksperiencji osadzonego ,ja sam dziś np: pojąłem na powrót i w sposób głębszy(jak mniemam  ) powiedzonko -"nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu"  (Cóż niektórzy ludzie straśnie się silą aby się wykazać , rzecz oczywiście z powyższym tematem w żaden sposób nie związana ,idzie mnie o przykład jedynie)  A co do "obiektów idealnych " to owszem ,znam i taki , czasem przychodzi do mojej pracy ma tak na oko 178 cm wzrostu ,kasztanowe włosy i śliczne oczy (z których bardzo dobrze patrzy  ech i co zrobić skoro ja sam taki nie idealny ?
|
|
 | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Trzeba mieć dużo wolnego czasu na takie dywagacje. W realu idzie tylko o jedno o PIENIĄDZE.> Dużo myślę bo szukam rozwiązania swoich problemów a takie rozkminy to są skutki uboczne myślenia
|
|
| Episode_2 (3284 punktów) | Ja bym do tego podszedł od strony praktycznej.
>I teraz pytanie: jak pogodzić te sprzeczności? Bo z jednej strony nie istnieje dobro i zło, wolna wola a z drugiej strony jednak to wszystko istnieje jako przekonanie w naszym umyśle, które raz szkodzi a raz pomaga. Dostosować swoje przekonanie do sytuacji. Wybrać to, które w danej sytuacji bardziej pomaga. Nauczenie się tego to praca na lata, ale myślę, że to umiejętność, do której warto dążyć.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ja bym do tego podszedł od strony praktycznej. >>I teraz pytanie: jak pogodzić te sprzeczności? Bo z jednej strony nie istnieje dobro i zło, wolna wola a z drugiej strony jednak to wszystko istnieje jako przekonanie w naszym umyśle, które raz szkodzi a raz pomaga. >Dostosować swoje przekonanie do sytuacji. Wybrać to, które w danej sytuacji bardziej pomaga. >Nauczenie się tego to praca na lata, ale myślę, że to umiejętność, do której warto dążyć.
No a ja tak robiłem i w pewnym momencie przestało się to udawać bo mój mózg zaczął szukać uniwersalnych wartości i zacząłem obserwować sam siebie i oceniać: czy jestem dobry? Czy rozwinąłem się prawidłowo? Czy moje oceny są słuszne? Przedtem postępowałem z dużą pewnością siebie, podchodziłem do wszystkiego praktycznie, wychodziłem z założenia, że każdy problem da się rozwiązać, że nad wszystkim mam kontrolę, że nie istnieje problem bez rozwiązania, że większość cierpi bo są debilami i nie wiedzą tego wszystkiego co przed chwilą wymieniłem. Zadanie sobie tych pytań wszystko popsuło ale to mnie rozwija i widzę, że im większy rozwój i świadomość tym mniej jest miejsca na szczęście, emocje, uczucia, ważność swojej osoby w tym całym chorym świecie. Teraz już nie ma możliwości powrotu do tamtego stanu bo to był zaburzenia poznawcze tylko, że dające pozytywne rezultaty w działaniu.
|
|
|  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >No a ja tak robiłem i w pewnym momencie przestało się to udawać bo mój mózg zaczął szukać uniwersalnych wartości i zacząłem obserwować sam siebie i oceniać: czy jestem dobry? Czy rozwinąłem się prawidłowo? Czy moje oceny są słuszne? Przedtem postępowałem z dużą pewnością siebie, podchodziłem do wszystkiego praktycznie, wychodziłem z założenia, że każdy problem da się rozwiązać, że nad wszystkim mam kontrolę, że nie istnieje problem bez rozwiązania, że większość cierpi bo są debilami i nie wiedzą tego wszystkiego co przed chwilą wymieniłem. Zadanie sobie tych pytań wszystko popsuło ale to mnie rozwija i widzę, że im większy rozwój i świadomość tym mniej jest miejsca na szczęście, emocje, uczucia, ważność swojej osoby w tym całym chorym świecie. E, do d... z takimi wartościami.
>Teraz już nie ma możliwości powrotu do tamtego stanu bo to był zaburzenia poznawcze tylko, że dające pozytywne rezultaty w działaniu. No, były. Skoro uważałeś, że nad wszystkim masz kontrolę, to co tu można powiedzieć?
>... mój mózg zaczął szukać uniwersalnych wartości i zacząłem obserwować sam siebie i oceniać: czy jestem dobry?
>>>Czym jest dobro i zło? Dualizm w postrzeganiu świata i stawianie lepszego w opozycji do gorszego to jeden z mechanizmów ewolucyjnych, który dał jednym jednostkom przewagę nad innymi. Ale dobro i zło nie dotyczy realnych obiektów. To tylko system miary, który stosujemy. Każda, dosłownie każda rzecz, każdy przedmiot, człowiek, ideologia ma dobre i złe strony.
To jak z tymi zaburzeniami poznawczymi, bo już nie wiem? Pozbyłeś się ich?
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No przecież piszę, że miałem zaburzenia poznawcze. One wynikały z wychowania. Wpojono mi żeby do wszystkiego podchodzić z pozytywnym podejściem i kontrolować każdą sytuację. Mam naturę analityka więc do pewnego momentu było spoko bo podważałem wszystko co mi nie pasowało i broniłem swoich racji a to co mi pasowało zostawiałem w spokoju. Tylko, że człowiek dojrzewa i w pewnym momencie zacząłem podważać oczywiste rzeczy, które był pozytywami. No i okazało się, że to nie jest takie proste.
Moim planem na życie było znalezienie kobiety, z którą przeżyję prawdziwą miłość i to będzie stanowiło dobro i sens. Widziałem jak ludziom nie układa się w związkach więc znalazłem wytłumaczenie, że większość to tępy plebs a poza tym nie znają się na budowaniu relacji. Patrzyłem co robią ludzie, którzy budują dobre relacje, zainteresowałem się psychologią. Uniwersalne mechanizmy psychologiczne starałem się brać tak żeby je wykorzystać a nie im podlegać. Mechanizmy ewolucyjne potraktowałem jako naturę biologiczną, nad którą umysł ma władzę. Zawsze przyjmowałem korzystne przekonanie co chroniło mnie przed cierpieniem, brakiem sensu. Myślałem, że może jeszcze znajdę sobie pasję, będę miał dobrą pracę - po to, że to niezbędne do zbudowania trwałego związku żeby kobieta byłą mną stale zainteresowana i żebym wygrywał konkurencję z innymi.
No ale potem poznałem te wszystkie mechanizmy, zrozumiałem, że nic nie ma sensu a już na pewno nie związek. Zrozumiałem, że miłość to jeden z mechanizmów doboru naturalnego plus wiara w istnienie jakiejś mistycznej więzi, że kobiety raczej nie tworzą związków z romantykami, na pewno nie warto budować związku gdzie miałbym być zawsze szczery bo żeby utrzymać partnerkę trzeba grać. No a przede wszystkim zrozumiałem to, że silne jednostki zawsze dobiorą się z silnymi a słabe ze słabymi z braku laku. Jakoś przez to pozostałe cele przestały mieć jakiekolwiek znaczenie więc zacząłem szukać sensu, który będzie realną wartością ale doszedłem do wniosku, że taki nie istnieje a dobro i zło jest tylko miarą jaką człowiek przykłada do różnych bezwartościowych rzeczy a wartość powstaje na podstawie porównania.
To co lubię było dla mnie zawsze podstawą i było niepodważalne ale im więcej zagłębiałem się w mechanizmy tym bardziej zacząłem się przekonywać, że wszystko co lubię jest złe i niszczące a przyjemność, którą czerpię jest tylko zwierzęca i pochodzi z mechanizmów ewolucji i uzależnienia od różnych przyjemności, które cywilizowani ludzie raczej eliminują ze swojego życia. No i tak szukam albo sposobu zmiany swoich upodobań i celów tak żeby znaleźć jakiś realny sens i żeby moje emocje i myśli podlegały temu albo jakiejś myśli, która będzie znaczyła, że to wszystko jednak ma sens i warto do tego dążyć.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >No przecież piszę, że miałem zaburzenia poznawcze. A ja pytałem o stan obecny. I dalej nie wiem - doszedłeś do wniosku, że nie ma żadnego realnego sensu i nadal szukasz realnego sensu? Jeśli tak, to chyba pozostaje życzyć powodzenia...
Nadal nie widzisz u siebie sprzeczności. Najpierw piszesz, że nie istnieje dobro i zło, że to tylko miara, a potem, że wszystko co lubisz jest złe. Weź się zastanów nad tym. Jaki sens mają takie niekonsekwentne rozmyślania? Według jakiej miary oceniasz, że coś jest złe?
>No i tak szukam albo sposobu zmiany swoich upodobań i celów tak żeby znaleźć jakiś realny sens i żeby moje emocje i myśli podlegały temu albo jakiejś myśli, która będzie znaczyła, że to wszystko jednak ma sens i warto do tego dążyć. 1. Więcej akceptacji dla tego, co jest. 2. Chciałeś powiedzieć, że nie masz żadnej pasji? A to bardzo się przydaje, żeby oderwać się niezadowalających elementów życia i wyluzować się. 3. Jeśli potrzebujesz sensu - zastanów się, na jakim świecie chcesz żyć i taki świat buduj.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >No przecież piszę, że miałem zaburzenia poznawcze.> A ja pytałem o stan obecny.Teraz nie mam. Myślę realnie, otoczenie mi mówi, że zbyt racjonalnie chociaż nie wiem jak racjonalizm może być przedawkowany  Chyba chodzi o to, że większość patrzy na świat przez pryzmat swoich emocji a ja podchodzę do wszystkiego na chłodno i analitycznie. > I dalej nie wiem - doszedłeś do wniosku, że nie ma żadnego realnego sensu i nadal szukasz realnego sensu? Jeśli tak, to chyba pozostaje życzyć powodzenia...To, że nie znalazłem nie oznacza, że taki nie istnieje  Sam Harris fajnie o tym mówił. Ludzie dążą do przyjemności i jedyne co mogą robić to jak najczęstsze powtarzanie tego co przyjemne. Tylko, że to nie zawsze jest możliwe i wtedy jesteśmy niewolnikami emocji, myśli, pragnień. Poza tym istnieje takie zjawisko jak habituacja - bodźce słabną kiedy się je często powtarza. Dlatego warto szukać sensu, który będzie stały i tu myślimy o ludziach, którzy żyją w samotności i są szczęśliwi - np mnisi na Tybecie. > Nadal nie widzisz u siebie sprzeczności. Najpierw piszesz, że nie istnieje dobro i zło, że to tylko miara, a potem, że wszystko co lubisz jest złe. Weź się zastanów nad tym. Jaki sens mają takie niekonsekwentne rozmyślania?Wg tej miary to jest złe, niekorzystne. Poza tym pisałem, że nie istnieje dobro i zło absolutne ale istnieją rzeczy lepsze i gorsze. Dobro to coś co daje korzyść ponad poziom 0 a zło to coś co powoduje cierpienie, jest niekorzystne. > Według jakiej miary oceniasz, że coś jest złe?Jeśli jest niekorzystne, prowadzi do cierpienia. > >No i tak szukam albo sposobu zmiany swoich upodobań i celów tak żeby znaleźć jakiś realny sens i żeby moje emocje i myśli podlegały temu albo jakiejś myśli, która będzie znaczyła, że to wszystko jednak ma sens i warto do tego dążyć.> 1. Więcej akceptacji dla tego, co jest.Bo? Nie można akceptować tego co jest tylko dlatego, że jestem do tego zmuszony i nie może być inaczej. > 2. Chciałeś powiedzieć, że nie masz żadnej pasji? A to bardzo się przydaje, żeby oderwać się niezadowalających elementów życia i wyluzować się.No właśnie i brak pasji stanowi problem. Interesuję się różnymi rzeczami, sporo myślę i czytam a chciałbym mieć pasję, że coś bym robił ale nie jestem do niczego zdolny. Takie geny. > 3. Jeśli potrzebujesz sensu - zastanów się, na jakim świecie chcesz żyć i taki świat buduj.Nie da się. Świat marzeń całkowicie nie przystaje w moim przypadku do reala i nie jestem w tym odosobniony.
|
|
| | | | |  | | Domeru (533 punktów) | >>1. Więcej akceptacji dla tego, co jest. >Bo? Nie można akceptować tego co jest tylko dlatego, że jestem do tego zmuszony i nie może być inaczej.
Jakie jest źródło powyższego zakazu?
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>1. Więcej akceptacji dla tego, co jest. >>Bo? Nie można akceptować tego co jest tylko dlatego, że jestem do tego zmuszony i nie może być inaczej. >Jakie jest źródło powyższego zakazu?
Zakazu? Człowiek ambitny nie godzi się na to co jest i stąd wziął się rozwój. Trzeba dążyć do poprawy sytuacji a nie zadowalać się tym co jest nawet jeśli to jest okropne. Poza tym nie chcę sobie odbierać prawa do oceny.
|
|
| | | | | | |  | | Domeru (533 punktów) | >>>>1. Więcej akceptacji dla tego, co jest. >>>Bo? Nie można akceptować tego co jest tylko dlatego, że jestem do tego zmuszony i nie może być inaczej. >>Jakie jest źródło powyższego zakazu? >Zakazu? Człowiek ambitny nie godzi się na to co jest i stąd wziął się rozwój. Trzeba dążyć do poprawy sytuacji a nie zadowalać się tym co jest nawet jeśli to jest okropne. Poza tym nie chcę sobie odbierać prawa do oceny.
Hmm... jednak szkoda strzępić klawiaturę. Cofam pytanie - przeczytałem w międzyczasie resztę Twoich wypowiedzi i przy takim poziomie nieracjonalności i braku logiki nie ma sensu dyskutować. Przepraszam za zawracanie głowy.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | To, że czegoś nie rozumiesz to jeszcze nie znaczy, że to nieracjonalne i brak w tym logiki
|
|
| | | | | | | | |  | | Domeru (533 punktów) | > To, że czegoś nie rozumiesz to jeszcze nie znaczy, że to nieracjonalne i brak w tym logiki  Ależ ja bardzo dobrze rozumiem co piszesz. I właśnie dlatego widzę w tym błędne (bezpodstawne) założenia, które Tobie umykają i w rezultacie prowadzą do fałszywych wniosków. Bo widzisz - to wszystko nad czym się tak biedzisz jest w rzeczywistości niesamowicie proste. Ale jak uparłeś się to na siłę komplikować to teraz masz. Radź sobie.
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Które założenia są błędne? Że wszystko ma dobre i złe strony? Że sens ma to gdzie dobro przewyższa zło? Że dobro i zło to de facto abstrakcyjne pojęcia tworzone przez ludzki umysł na zasadzie porównania? Czy może, że jeśli jestem niezadowolony bo jest źle na świecie to nie będę się z tym godził? Czy co jeszcze? Może nie jesteśmy niewolnikami swoich genów, myśli, praw rządzących światem, wartości (czyli musimy robić to co powinniśmy a nie to co chcemy)? To wszystko jest bardzo proste. Przynajmniej ja nie widzę tu niczego skomplikowanego i nie wiem gdzie niby poczyniłem błędne założenia.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Domeru (533 punktów) | >Czy może, że jeśli jestem niezadowolony bo jest źle na świecie to nie będę się z tym godził?
O, i to jest całkiem niezły punkt wyjścia do rozmontowania błędnych założeń. Na początek powiedz, czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że na część rzeczy, z powodu których "jest źle" masz wpływ a na inną część nie masz?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Czy może, że jeśli jestem niezadowolony bo jest źle na świecie to nie będę się z tym godził?> O, i to jest całkiem niezły punkt wyjścia do rozmontowania błędnych założeń. Na początek powiedz, czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że na część rzeczy, z powodu których "jest źle" masz wpływ a na inną część nie masz?Na żadne z tych rzeczy nie mam wpływu. Gdybym go miał to bym z tego korzystał i przerabiał zło na dobro zamiast narzekać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Domeru (533 punktów) | > >>Czy może, że jeśli jestem niezadowolony bo jest źle na świecie to nie będę się z tym godził?> >O, i to jest całkiem niezły punkt wyjścia do rozmontowania błędnych założeń. Na początek powiedz, czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że na część rzeczy, z powodu których "jest źle" masz wpływ a na inną część nie masz?> Na żadne z tych rzeczy nie mam wpływu. Gdybym go miał to bym z tego korzystał i przerabiał zło na dobro zamiast narzekać Ok, nie ma sprawy - możemy założyć (na potrzeby dyskusji), że przerobiłeś już wszystko to na co miałeś wpływ.  No więc czy widzisz jakikolwiek praktyczny sens w nieakceptowaniu tego na co nie masz wpływu? Inaczej mówiąc - czy ten brak akceptacji i wynikające z niego narzekanie, frustracja i ogólnie pogorszenie samopoczucia przynosi jakikolwiek pozytywny efekt? Tylko pamiętaj - mówimy tylko o tym, na co nie masz absolutnie żadnego wpływu, bo wszystko inne już przerobiłeś i zmieniłeś.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >No więc czy widzisz jakikolwiek praktyczny sens w nieakceptowaniu tego na co nie masz wpływu? Inaczej mówiąc - czy ten brak akceptacji i wynikające z niego narzekanie, frustracja i ogólnie pogorszenie samopoczucia przynosi jakikolwiek pozytywny efekt? Tylko pamiętaj - mówimy tylko o tym, na co nie masz absolutnie żadnego wpływu, bo wszystko inne już przerobiłeś i zmieniłeś.
Nie widzę praktycznego sensu ale na to czy to zaakceptuję czy nie też nie mam wpływu. Pewnych rzeczy nie da się zaakceptować a gdybym to zrobił uważałbym się za gówno. A więc w praktyce nie akceptacja tego co jest to wynik przyczyn i skutków i żeby zachować racjonalny tok myślenia i nie pomieszało mi się w głowie nie mogę się na to wszystko godzić.
|
|
| | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Teraz nie mam.Przedtem też pewnie myślałeś, że nie masz.  > To, że nie znalazłem nie oznacza, że taki nie istnieje  Napisałeś: > >>...zacząłem szukać sensu, który będzie realną wartością ale doszedłem do wniosku, że taki nie istniejeTu nie chodzi o to, czy on istnieje. Chodzi mi o to, że szukasz czegoś, co według Ciebie nie istnieje. No i oczywiście narzekasz, że nie możesz znaleźć. > Dlatego warto szukać sensu, który będzie stały i tu myślimy o ludziach, którzy żyją w samotności i są szczęśliwi - np mnisi na Tybecie.A próbowałeś się dowiedzieć, dlaczego oni są szczęśliwi? Jak oni to robią? Poza tym mam pewne obawy, że jakbyś był szczęśliwy, to byłbyś nieszczęśliwy bo jak można być szczęśliwym, kiedy tyle relatywnego zła na świecie.  > Wg tej miary to jest złe, niekorzystne. Poza tym pisałem, że nie istnieje dobro i zło absolutne ale istnieją rzeczy lepsze i gorsze. Dobro to coś co daje korzyść ponad poziom 0 a zło to coś co powoduje cierpienie, jest niekorzystne.> >Według jakiej miary oceniasz, że coś jest złe?> Jeśli jest niekorzystne, prowadzi do cierpienia.Całkiem się zapętliłeś. Przecież w takim razie Twoje zachowanie wyniesione z domu przynosiło Ci korzyści, więc według Ciebie było dobre. Ale odrzuciłeś je. A Twoje rozmyślania, jak widać, jakoś nie przynoszą Ci korzyści. A Ty myślisz i myślisz i oczywiście narzekasz, że Ci źle. > Jeśli jest niekorzystne, prowadzi do cierpienia.Ale u Ciebie chyba wszystko prowadzi do cierpienia. No i dlatego żyjesz w złym świecie. Logiczne. > >1. Więcej akceptacji dla tego, co jest.> Bo?Bo szukałeś jakiegoś rozwiązania, rady? > No właśnie i brak pasji stanowi problem. Interesuję się różnymi rzeczami, sporo myślę i czytam a chciałbym mieć pasję, że coś bym robił ale nie jestem do niczego zdolny.A to trzeba być zdolnym, żeby mieć pasję? Chyba, że według Ciebie pasja jest po to, żeby inni Cię podziwiali, a nie dla Twojej satysfakcji. > Nie da się. Świat marzeń całkowicie nie przystaje w moim przypadku do reala i nie jestem w tym odosobniony.Ale to przecież o to chodzi. Gdyby świat był taki, jak chcesz, to co miałbyś zmieniać, do czego dążyć?
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Teraz nie mam.> Przedtem też pewnie myślałeś, że nie masz.  Ale to nie oznacza, że teraz mam  > >To, że nie znalazłem nie oznacza, że taki nie istnieje  > Napisałeś:> >>>...zacząłem szukać sensu, który będzie realną wartością ale doszedłem do wniosku, że taki nie istnieje> Tu nie chodzi o to, czy on istnieje. Chodzi mi o to, że szukasz czegoś, co według Ciebie nie istnieje. No i oczywiście narzekasz, że nie możesz znaleźć.Wniosek, do którego doszedłem nie musi być ostateczny. Będę szukał dalej bo to jedyne co mi zostaje. Jeśli nie istnieje to nie jest ważne czy szukam czy nie. Jeśli nie istnieje to mógłbym się już poddać ale zostaje jeszcze być może kilkadziesiąt lat życia więc trochę słabo żyć bez żadnego sensu. > >Dlatego warto szukać sensu, który będzie stały i tu myślimy o ludziach, którzy żyją w samotności i są szczęśliwi - np mnisi na Tybecie.> A próbowałeś się dowiedzieć, dlaczego oni są szczęśliwi? Jak oni to robią?Tak ale piszą o stanach, do których poznania dochodzi się dzięki wieloletniej praktyce i wyrzeczeniom więc uważam ich ścieżkę za mało efektywną. Ale są przykładem, że da się to osiągnąć. > Całkiem się zapętliłeś.Nie zapętliłem się. Gdzie niby? > Przecież w takim razie Twoje zachowanie wyniesione z domu przynosiło Ci korzyści, więc według Ciebie było dobre. Ale odrzuciłeś je. A Twoje rozmyślania, jak widać, jakoś nie przynoszą Ci korzyści. A Ty myślisz i myślisz i oczywiście narzekasz, że Ci źle.To co jest chwilowo korzystne niekoniecznie jest dobre. > Ale u Ciebie chyba wszystko prowadzi do cierpienia. No i dlatego żyjesz w złym świecie. Logiczne.Nie wszystko. Gdybym znalazł sposób na zmianę wrodzonych pragnień, upodobań to miałbym szansę na to żeby było dobrze. > A to trzeba być zdolnym, żeby mieć pasję?Tak. > Chyba, że według Ciebie pasja jest po to, żeby inni Cię podziwiali, a nie dla Twojej satysfakcji.Dla mojej satysfakcji ale ta będzie tylko jeśli będę w tym dobry. > Ale to przecież o to chodzi. Gdyby świat był taki, jak chcesz, to co miałbyś zmieniać, do czego dążyć?Chodzi o to, że tego o czym marzę nie da się zrobić bądź nikt nie znalazł na to sposobu lub też musiałbym medytować w odosobnieniu przez kilka lat żeby dojść do takiego stanu.
|
|
| | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | To jeszcze napisz, co musiałoby się wydarzyć, żebyś był szczęśliwy. Bo widzisz, ci mnisi nie zmieniają świata na taki, jaki chcą. Oni zmieniają siebie, a właściwie swoje nastawienie do świata. I do siebie. A Ty tego nie chcesz zmienić.
>>Ale u Ciebie chyba wszystko prowadzi do cierpienia. No i dlatego żyjesz w złym świecie. Logiczne. >Nie wszystko. Gdybym znalazł sposób na zmianę wrodzonych pragnień, upodobań to miałbym szansę na to żeby było dobrze. No więc potwierdziłeś moją opinię, bo pisałem o tym, co jest, a nie co byłoby a nie jest.
Nie walczy się z pragnieniami, tylko z potrzebą ich zaspokajania. Nie walczy się z upodobaniami, tylko z potrzebą, żeby wszystko było tak, jak nam się podoba.
>To co jest chwilowo korzystne niekoniecznie jest dobre. Po czym poznajesz, co jest korzystne?
>Chodzi o to, że tego o czym marzę nie da się zrobić bądź nikt nie znalazł na to sposobu lub też musiałbym medytować w odosobnieniu przez kilka lat żeby dojść do takiego stanu. A, chciałbyś jak za dotknięciem różdżki: pyk i zrobione. A jak trzeba zapracować na szczęście to nie, lepiej być nieszczęśliwym.
>>Chyba, że według Ciebie pasja jest po to, żeby inni Cię podziwiali, a nie dla Twojej satysfakcji. >Dla mojej satysfakcji ale ta będzie tylko jeśli będę w tym dobry. Ten sam problem - chcesz być dobry od razu, a nie po latach uprawiania swojego hobby.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > To jeszcze napisz, co musiałoby się wydarzyć, żebyś był szczęśliwy.> Bo widzisz, ci mnisi nie zmieniają świata na taki, jaki chcą. Oni zmieniają siebie, a właściwie swoje nastawienie do świata. I do siebie.> A Ty tego nie chcesz zmienić.Ależ chcę ale nie w ten sposób, że zaakceptuję sobie ot tak to co jest wraz ze swoimi złymi pragnieniami. Ci mnisi pozbywają się pragnień i na tym polega cały myk  Co musiałoby się wydarzyć? Musiałbym odnaleźć jakiś sens w swoich działaniach. Usunąć złe pragnienia i zainstalować takie, które są prawidłowe. > No więc potwierdziłeś moją opinię, bo pisałem o tym, co jest, a nie co byłoby a nie jest.> Nie walczy się z pragnieniami, tylko z potrzebą ich zaspokajania.> Nie walczy się z upodobaniami, tylko z potrzebą, żeby wszystko było tak, jak nam się podoba.Na jedno wychodzi. Pragnienia to właśnie potrzeby zaspokajania ich. Wg mnie nie istnieją pragnienia w oddzieleniu od tej potrzeby i nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić na czym miałoby to polegać. > >To co jest chwilowo korzystne niekoniecznie jest dobre.> Po czym poznajesz, co jest korzystne?Zależy o co konkretnie pytasz. > A, chciałbyś jak za dotknięciem różdżki: pyk i zrobione. A jak trzeba zapracować na szczęście to nie, lepiej być nieszczęśliwym.Nie. Chciałbym skuteczną metodę, o której będę wiedział, że działa i warto ją zastosować. Skoro nie wiem jak zapracować na szczęście to chyba jasne, że nie mogę na nie pracować. > >>Chyba, że według Ciebie pasja jest po to, żeby inni Cię podziwiali, a nie dla Twojej satysfakcji.> >Dla mojej satysfakcji ale ta będzie tylko jeśli będę w tym dobry.> Ten sam problem - chcesz być dobry od razu, a nie po latach uprawiania swojego hobby.Nie. Skąd ten pomysł?
|
|
| | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Musiałbym odnaleźć jakiś sens w swoich działaniach.Sens znajdziesz, gdy zaczniesz do czegoś dążyć. Właściwie już dążysz - szukasz sensu. > Usunąć złe pragnienia i zainstalować takie, które są prawidłowe.Słyszałem o kursach zmiany nawyków, poszukaj. Ale podstawowy problem jest taki, że za bardzo boisz się, żeby sobie nie zaszkodzić. Podałeś przykład z niezdrowym jedzeniem. Ciało i tak się zużywa. Chcesz je zabrać do grobu?  Pisałeś, że niemożliwy jest złoty środek. Lubisz tłuste jedzenie - zjedz sałatkę z warzyw z oliwą. Zdrowe i tłuste. Z resztą tłuszcz wcale tak nie szkodzi.
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Musiałbym odnaleźć jakiś sens w swoich działaniach.> Sens znajdziesz, gdy zaczniesz do czegoś dążyć. Właściwie już dążysz - szukasz sensu.Póki co nic to nie daje. A żeby do czegoś dążyć trzeba wiedzieć do czego i czuć, że to słuszne. > >Usunąć złe pragnienia i zainstalować takie, które są prawidłowe.> Słyszałem o kursach zmiany nawyków, poszukaj.Ale ja nie mówię o nawykach tylko o głębszych pragnieniach. Zaczynając od upodobania do nieodpowiedniego typu kobiet, poprzez jedzenie a kończąc na znalezieniu pasji. > Ale podstawowy problem jest taki, że za bardzo boisz się, żeby sobie nie zaszkodzić.> Podałeś przykład z niezdrowym jedzeniem. Ciało i tak się zużywa. Chcesz je zabrać do grobu?  Nie ale nie chcę za bardzo chorować za życia. Już swoje się nachorowałem i wystarczy. Już myślałem, że umrę ale przypadkowy zbieg okoliczności spowodował, że żyję  > Pisałeś, że niemożliwy jest złoty środek.> Lubisz tłuste jedzenie - zjedz sałatkę z warzyw z oliwą. Zdrowe i tłuste. Z resztą tłuszcz wcale tak nie szkodzi.To nie tak. Lubię to co jest niezdrowe. Sałatkę z oliwą mogę zjeść jako dodatek do czegoś ale jako podstawa musi być mięso- najlepiej tłuste, smażone, pikantne, słone  Lubię blanty, piwo i słodycze a warzywa jem trochę na siłę
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > >>Musiałbym odnaleźć jakiś sens w swoich działaniach.> >Sens znajdziesz, gdy zaczniesz do czegoś dążyć. Właściwie już dążysz - szukasz sensu.> Póki co nic to nie daje. A żeby do czegoś dążyć trzeba wiedzieć do czego i czuć, że to słuszne.Ale przecież dążysz do czegoś - do znalezienia sensu. Chyba czujesz, że to jest słuszne? Ja na przykład nie widzę sensu w szukaniu sensu. > Ale ja nie mówię o nawykach tylko o głębszych pragnieniach. Zaczynając od upodobania do nieodpowiedniego typu kobiet,Co to takiego nieodpowiednia kobieta? > poprzez jedzenieAle jest coś takiego jak nawyki żywieniowe. Ja np. przez kilka lat nie lubiłem słodyczy, bo odzwyczaiłem się od nich. Teraz znów lubię. Ale słodka kawa i herbata nadal mi nie smakuje, chociaż kiedyś smakowała. > a kończąc na znalezieniu pasji.Z tą pasją to daj sobie spokój, nie masz to nie masz. Tak bywa. Nic na siłę. > Nie ale nie chcę za bardzo chorować za życia. Już swoje się nachorowałem i wystarczy. Już myślałem, że umrę ale przypadkowy zbieg okoliczności spowodował, że żyję  Ale jesteś na coś chory i musisz mieć dietę czy tylko tak profilaktycznie sam się katujesz? > To nie tak. Lubię to co jest niezdrowe.To polub warzywa. Nie wiadomo na czym to rosło, na pewno pryskane i to wieloma rzeczami, pewnie i ołów gdzieś złapały. A jakie ciężkostrawne z ciężkim sercem jem, bo bardzo lubię. A owoce to jeszcze mają dużo cukru. > Sałatkę z oliwą mogę zjeść jako dodatek do czegoś ale jako podstawa musi być mięso- najlepiej tłuste, smażone, pikantne, słone Lubię blanty, piwo i słodycze a warzywa jem trochę na siłę  Też tak się odżywiam i jestem szczęśliwy. Da się?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ale przecież dążysz do czegoś - do znalezienia sensu. Chyba czujesz, że to jest słuszne? Ja na przykład nie widzę sensu w szukaniu sensu.Ha, i najlepsze jest to, że ja też nie widzę w tym sensu ale nie mam wyjścia bo przecież nie będę żył bez sensu  Bo są dwa rodzaje motywacji: pozytywna czyli motywacja do czegoś i negatywna czyli od czegoś. Czyli motywacja do odczuwania przyjemności i motywacja od unikania cierpienia. Jeśli motywacja negatywna przewyższa pozytywną to nie ma żadnego sensu, żyje się po to bo coś się powinno a nie dlatego, że się czegoś chce. No i odpada mi wiele rzeczy, których chce większość ludzi bo uważam je za głupie. Reklamy, media i społeczeństwo mówią ludziom jak mają żyć i im to wystarcza, że idą sobie do pracy na prawie cały dzień. A tam szef to wyzyskiwacz i oszust, współpracownicy nieprzyjemni albo siedzi się i cały czas powtarza te same monotonne czynności. I to wszystko po to żeby potem wrócić do domu, mieć kłopoty w związku i rodzinie i tylko w wakacje gdzieś na chwilę pojechać i myśleć tam o tym, że jest mało czasu i trzeba będzie niedługo wracać. > >Ale ja nie mówię o nawykach tylko o głębszych pragnieniach. Zaczynając od upodobania do nieodpowiedniego typu kobiet,> Co to takiego nieodpowiednia kobieta?Niestety taka, która ma nadwagę czyli niezdrową sylwetkę powodującą choroby. I nic z tym nie można zrobić. Taka kobieta może schudnąć a mi taki gust już pozostanie. A przyczyną tego jest zapewne zaszłość ewolucyjna, przeszły na mnie jakieś stare złe geny, które w dzisiejszych czasach już są bardzo niekorzystne. > Ale jest coś takiego jak nawyki żywieniowe. Ja np. przez kilka lat nie lubiłem słodyczy, bo odzwyczaiłem się od nich. Teraz znów lubię. Ale słodka kawa i herbata nadal mi nie smakuje, chociaż kiedyś smakowała.Też nie lubię słodkiej herbaty ale piję pepsi, jem słodycze. Tylko, że te nawyki wykształciły się już w dzieciństwie i nie będzie tak prosto je zmienić. Pewnie to przez to, że słodycze, pepsi i mc donald były dla mnie nagrodą i przez to, że rodzice nie chcieli mi na to pozwalać na co dzień to do podświadomości przeszło mi to jako coś bardzo fajnego. > Z tą pasją to daj sobie spokój, nie masz to nie masz. Tak bywa. Nic na siłę.Ale człowiek bez pasji ma dużo niższą wartość społeczną. > Ale jesteś na coś chory i musisz mieć dietę czy tylko tak profilaktycznie sam się katujesz?Chorowałem przez kilka lat i musiałem mieć wtedy dietę. Z samego tego powodu miałem depresję. Teraz nie muszę stosować diety ale wiem, że odżywiam się nieprawidłowo i z tego powodu nie mogę się nawet cieszyć, że jem coś dobrego. > Też tak się odżywiam i jestem szczęśliwy. Da się?Potem odczuwa się tego skutki  Myślenie długofalowe i racjonalne przeszkadza mi w tym szczęściu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Ha, i najlepsze jest to, że ja też nie widzę w tym sensu ale nie mam wyjścia bo przecież nie będę żył bez sensu  Będziesz, będziesz. > Bo są dwa rodzaje motywacji: pozytywna czyli motywacja do czegoś i negatywna czyli od czegoś.Nad rodzajem motywacji też można pracować, by mieć więcej pozytywnej. No i to by też wyjaśniało, dlaczego nie masz pasji - nic Cię wystarczająco nie ciągnie. > >Co to takiego nieodpowiednia kobieta?> Niestety taka, która ma nadwagęO matko jedyna, podobają Ci się grube baby? Toż to horror! > Taka kobieta może schudnąćE tam, może. Jakby mogła, to by już dawno schudła. Zostanie gruba i będzie Ci się zawsze podobać. > Też nie lubię słodkiej herbaty ale piję pepsi,No i narobiłeś mi smaka i muszę cierpieć, bo nie chce mi się iść do sklepu. > Tylko, że te nawyki wykształciły się już w dzieciństwie i nie będzie tak prosto je zmienić.W dzieciństwie prawie wszystkie dzieci lubią słodycze, a dorośli niekoniecznie. Czyli da się. > Ale człowiek bez pasji ma dużo niższą wartość społeczną.O matko jedyna, to co powiesz o człowieku bez pracy?  Społeczeństwo w d.... ma Twoją pasję. > Chorowałem przez kilka lat i musiałem mieć wtedy dietę. Z samego tego powodu miałem depresję.Rozumiem. Ja niedawno próbowałem się odchudzać i po 3 dniach już miałem myśli samobójcze. > Teraz nie muszę stosować diety ale wiem, że odżywiam się nieprawidłowo i z tego powodu nie mogę się nawet cieszyć, że jem coś dobrego.Taki uraz Ci został po chorobie. To się leczy. > Potem odczuwa się tego skutkiJakie skutki? > Myślenie długofalowe i racjonalne przeszkadza mi w tym szczęściu.A wyleczyłeś depresję?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Będziesz, będziesz.Skąd wiesz?  > Nad rodzajem motywacji też można pracować, by mieć więcej pozytywnej.A niby jak skoro to co sprawia mi przyjemność jest złe? Ludzie w takich sytuacjach z reguł wyłączają racjonalne myślenie i brną w to zło ale ja tak nie umiem. > No i to by też wyjaśniało, dlaczego nie masz pasji - nic Cię wystarczająco nie ciągnie.To też. Chociaż są pewne rzeczy, które byłyby moją pasją gdybym umiał je robić dobrze ale musiałbym zacząć kiedy byłem mały a teraz jest już za późno. > O matko jedyna, podobają Ci się grube baby? Toż to horror!Wiem i tak myślę więc jedyne co można robić to tłumienie seksualności. Zmienić się tego nie da - przynajmniej wg fachowców więc muszę tłumić seksualność więc odpada naturalna motywacja charakterystyczna dla większości ludzi, pochodząca z genów. > >Taka kobieta może schudnąć> E tam, może. Jakby mogła, to by już dawno schudła. Zostanie gruba i będzie Ci się zawsze podobać.To kwestia wzięcia odpowiedzialności za swój stan, uświadomienia sobie szkodliwości i tego, że łatwo jest schudnąć. Wiele grubasów chudnie kiedy przedstawi się im sposób i motywację. Otyłość to takie samo zaburzenie jak alkoholizm, narkomania itp - charakteryzuje się mechanizmami ochronnymi i patologicznym dążeniem do przyjemności w postaci przejadania się. Zresztą to nie jest temat o otyłości ani moich preferencjach więc może nie ciągnijmy tego wątku. Chodziło tylko o przedstawienie przykładów. > >Też nie lubię słodkiej herbaty ale piję pepsi,> No i narobiłeś mi smaka i muszę cierpieć, bo nie chce mi się iść do sklepu.Na zdrowie Ci to wyjdzie, że się nie napijesz  > W dzieciństwie prawie wszystkie dzieci lubią słodycze, a dorośli niekoniecznie. Czyli da się.No tak ale mi zabraniano jedzenia słodyczy więc były czymś wyjątkowym. Wartość słodyczy i wydzielanego kompa urosła na tyle, że jak zniknęła kontrola rodziców byłem uzależniony od jednego i drugiego. > >Ale człowiek bez pasji ma dużo niższą wartość społeczną.> O matko jedyna, to co powiesz o człowieku bez pracy? Pasja jest ważniejsza od pracy. > Społeczeństwo w d.... ma Twoją pasję.Oj nie ma. To jeden z głównych wyznaczników wartościowania człowieka przez większość. > Rozumiem. Ja niedawno próbowałem się odchudzać i po 3 dniach już miałem myśli samobójcze.Dlatego warto iść z takim problemem do specjalisty  > Taki uraz Ci został po chorobie. To się leczy.Nie. Taka jest prawda. Znam zdrowe osoby, które odżywiają się zdrowo i dbają o siebie. Są szczęśliwi mimo prowadzenia takiego trybu życia bez wszystkiego tego co ja uważam za pozytyw. > >Potem odczuwa się tego skutki> Jakie skutki?Choroby. > >Myślenie długofalowe i racjonalne przeszkadza mi w tym szczęściu.> A wyleczyłeś depresję?Miałem ją kiedy trzymałem dietę. Potem miałem jadłowstręt ogólnie do każdego jedzenia. Tylko widziałem żarcie to zbierało mnie na wymioty - wyleczyłem i to dzięki paleniu blantów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Skąd wiesz? Mam się zacząć martwić? > >Nad rodzajem motywacji też można pracować, by mieć więcej pozytywnej.> A niby jakNie pamiętam już, ale kiedyś przerobiłem jakiś podręcznik i trochę pomogło. Wiadomo, ludzie mają oba rodzaje motywacji i tak powinno być. Chodzi o proporcje. > skoro to co sprawia mi przyjemność jest złe?Zastanów się nad zasadnością swojej oceny. > Wiem i tak myślę więc jedyne co można robić to tłumienie seksualności. Zmienić się tego nie da - przynajmniej wg fachowców więc muszę tłumić seksualnośćMiałem pytać dlaczego, ale po przemyśleniu uznałem, że to rzeczywiście najlepsze wyjście. Nie bylibyście razem szczęśliwi niezależnie od tuszy Twojej wybranki. > No tak ale mi zabraniano jedzenia słodyczy więc były czymś wyjątkowym. Wartość słodyczy i wydzielanego kompa urosła na tyle, że jak zniknęła kontrola rodziców byłem uzależniony od jednego i drugiego.Ty, a mnie nikt nie wydzielał kompa, a też jestem uzależniony... > Oj nie ma. To jeden z głównych wyznaczników wartościowania człowieka przez większość.Hmmm. Byłem przekonany, że liczy się kasa i wygląd. > Dlatego warto iść z takim problemem do specjalisty  Po co zawracać lekarzowi głowę? Pojadłem sobie i zamówiłem kawę odchudzającą.  > wyleczyłem i to dzięki paleniu blantów To nikt Ci nie uświadomił szkodliwości??
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Skąd wiesz? > Mam się zacząć martwić?Martwienie się jest niepraktyczną czynnością. Lepiej planować tak żeby nie musieć się martwić w przyszłości kiedy nie będzie już odwrotu. > >>Nad rodzajem motywacji też można pracować, by mieć więcej pozytywnej.> >A niby jak> Nie pamiętam już, ale kiedyś przerobiłem jakiś podręcznik i trochę pomogło.> Wiadomo, ludzie mają oba rodzaje motywacji i tak powinno być. Chodzi o proporcje.Pozytywna motywacja = posiadanie celu = przekonanie, że osiągnięcie celu da szczęście. Jeśli przyjemność ma prowadzić do nieszczęścia to znika całkowita motywacja do czegokolwiek. I żaden podręcznik tu nie pomoże. > >skoro to co sprawia mi przyjemność jest złe?> Zastanów się nad zasadnością swojej oceny.Jest zasadna. Zastanawiałem się nad tym sporo. > Po co zawracać lekarzowi głowę? Pojadłem sobie i zamówiłem kawę odchudzającą.  hahaha  > >wyleczyłem i to dzięki paleniu blantów > To nikt Ci nie uświadomił szkodliwości?? Próbowali ale są różne wersje. Wolę myśleć, że te o szkodliwości to propaganda  > Miałem pytać dlaczegoPoczytaj sobie o psychologii nadwagi, o jej negatywnych skutkach (i przyczynach), o tym jak wpływa to na psychikę kobiety (estrogeny) i będziesz miał odpowiedź dlaczego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Martwienie się jest niepraktyczną czynnością.Zwłaszcza o kogoś  > Lepiej planować tak żeby nie musieć się martwić w przyszłości kiedy nie będzie już odwrotu.Kiedy nie będzie już odwrotu to będzie za późno na martwienie się. Wtedy martwienie się będzie jeszcze bardziej nieproduktywne. > I żaden podręcznik tu nie pomoże.Mówiąc szczerze i bez obrazy, już jakiś czas temu doszedłem do tego, iż jesteś beznadziejnym przypadkiem. > >Zastanów się nad zasadnością swojej oceny.> Jest zasadna. Zastanawiałem się nad tym sporo.OK. > >>wyleczyłem i to dzięki paleniu blantów > >To nikt Ci nie uświadomił szkodliwości?? > Próbowali ale są różne wersje. Wolę myśleć, że te o szkodliwości to propaganda hahaha  Teraz to mnie rozwaliłeś, normalnie leżę. Ja tak samo myślę o propagandzie na temat szkodliwości tłuszczu i cholesterolu. Tyle że dziwi mnie Twoja wybiórczość i właśnie dlatego zapytałem o szkodliwość blantów. > Poczytaj sobie o psychologii nadwagi, o jej negatywnych skutkach (i przyczynach), o tym jak wpływa to na psychikę kobiety (estrogeny) i będziesz miał odpowiedź dlaczego.No muszę przyznać, że mnie zaciekawiłeś.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Martwienie się jest niepraktyczną czynnością.> Zwłaszcza o kogoś  Zgadza się ale pomagać warto  > >Lepiej planować tak żeby nie musieć się martwić w przyszłości kiedy nie będzie już odwrotu.> Kiedy nie będzie już odwrotu to będzie za późno na martwienie się. Wtedy martwienie się będzie jeszcze bardziej nieproduktywne.Fakt. Czyli martwienie się wywalamy bo jest niepotrzebne. Ale rozsądku nie warto wywalać bo to spowoduje cierpienie. Tak po prostu cierpienie, które niekoniecznie musi być martwieniem się  > >I żaden podręcznik tu nie pomoże.> Mówiąc szczerze i bez obrazy, już jakiś czas temu doszedłem do tego, iż jesteś beznadziejnym przypadkiem.Aha. > >>>wyleczyłem i to dzięki paleniu blantów > >>To nikt Ci nie uświadomił szkodliwości?? > >Próbowali ale są różne wersje. Wolę myśleć, że te o szkodliwości to propaganda > hahaha  > Teraz to mnie rozwaliłeś, normalnie leżę.> Ja tak samo myślę o propagandzie na temat szkodliwości tłuszczu i cholesterolu.> Tyle że dziwi mnie Twoja wybiórczość i właśnie dlatego zapytałem o szkodliwość blantów.To nie jest wybiórczość. Tłuszcz, cholesterol nie mają zadnych plusów. Blanty mają sporo plusów ale posiadają także jakieś minusy (głównie dym szkodzi na płuca) > >Poczytaj sobie o psychologii nadwagi, o jej negatywnych skutkach (i przyczynach), o tym jak wpływa to na psychikę kobiety (estrogeny) i będziesz miał odpowiedź dlaczego.> No muszę przyznać, że mnie zaciekawiłeś.> zaburzenia(*)Jakie-sa-rodzaje-otylosci.htmlsztukaodzy(*)c-i-jej-psychologiczne-aspeltypsychosomatyka.net/artczytaj.php?id=19vitalia.pl(*)ne-czyli-o-zwiazku-miedzy.htmlkopalniawi(*)yjemnosc-cialo-prazkowane,5961Pierwsze lepsze z brzegu, które mają jakiś sens. A o estrogenach też coś można znaleźć, o tym jak ich nadmiar szkodzi a właśnie taki nadmiar mają kobiety z nadwagą. Życie z takimi upodobaniami nie należy do przyjemności więc trzeba szukać czegoś w zamian za miłość. No więc nauczyłem się wyłączać emocje i je kontrolować co pozbawia mnie jakiejkolwiek motywacji do czegokolwiek a przyjemność zapewniają mi blanciki  Da się tak żyć ale szukam jednak motywacji bo chciałbym się rozwijać. No i wychodzą takie rozkminy jak ten wątek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Ale rozsądku nie warto wywalać bo to spowoduje cierpienie.> A jak rozsądek powoduje cierpienie?A to już pozostaje samobójstwo  > >Tłuszcz, cholesterol nie mają zadnych plusów.> To dlaczego Ci się zachciewa tłustego jedzenia?To co innego. > >zaburzenia(*)Jakie-sa-rodzaje-otylosci.html> >sztukaodzy(*)c-i-jej-psychologiczne-aspelty> >psychosomatyka.net/artczytaj.php?id=19> >vitalia.pl(*)ne-czyli-o-zwiazku-miedzy.html> >kopalniawi(*)yjemnosc-cialo-prazkowane,5961> Trochę daje do myślenia.> Tu można by zadać pytanie, czy lepiej mieć dziewczynę z problemami czy nie mieć żadnej. Ale przecież już sobie odpowiedziałeś na to pytanie, a ja poparłem Twój wybór.Lepiej mieć dziewczynę z problemami o ile to problemy nie są tym co nam się w nich podoba  A najlepiej pomagać ludziom w znajdowaniu rozwiązań problemów i jak ktoś ma wiedzę psychologiczną da się to zrobić. > >właśnie taki nadmiar mają kobiety z nadwagą.> Nie znalazłem nic na ten temat, że kobiety z nadwagą mają nadmiar estrogenów. Masz coś?Sorry, pewne rzeczy, które dla mnie są oczywiste wydają mi się czasem oczywiste dla innych i nie uzasadniam. superlinia(*)c_zgrabna_walcz_z_estrogenami/pl.wikipedia.org/wiki/Estrogenywww.kobiet(*)l/estrogeny-zrodlo-kobiecosci/zielonakaw(*)pl/odchudzanie-kobiet-hormony/"Tłuszcz zgromadzony na biodrach lub brzuchu nie jest tylko zapasem energii na przyszłość. W rzeczywistości, tkanka tłuszczowa jest bardzo aktywnym elementem układu hormonalnego i jednym z jej najważniejszych zadań jest produkcja estrogenu. Tkanka tłuszczowa zawiera enzym o nazwie aromataza, który przekształca testosteron w estrogen (estrogen produkowany jest też w innych miejscach, oczywiście w jajnikach). Oznacza to, że im więcej masz tłuszczu, tym więcej estrogenu produkuje Twój organizm. A im więcej estrogenu, tym więcej tłuszczu. Wysoki poziom estrogenu może negatywnie wpływać na funkcjonowanie tarczycy i powodować spowolnienie metabolizmu, a tym samym tycie. Jeśli nadmiar estrogenu pochodzi z otyłości, Twój organizm wpada w błędne koło (jesteś otyła, ponieważ masz problemy z tarczycą, a masz problemy z tarczycą, ponieważ jesteś otyła). Wysoki poziom estrogenu to również trudności z utlenianiem tłuszczów (wykorzystywaniem ich jako energii)."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | No, nie wiem, co Ty w tych artykułach widzisz. Czy wysoki poziom to to samo co nadmiar? > Wysoki poziom estrogenu może negatywnie wpływać na funkcjonowanie tarczycy i powodować spowolnienie metabolizmu, a tym samym tycie.Skoro Cię to przekonuje, to spoko. > Lepiej mieć dziewczynę z problemami o ile to problemy nie są tym co nam się w nich podoba A najlepiej pomagać ludziom w znajdowaniu rozwiązań problemów i jak ktoś ma wiedzę psychologiczną da się to zrobić.Ale może też być tak, że ktoś nie ma problemu, a nam się wydaje, że ma i na siłę próbujemy pomagać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > No, nie wiem, co Ty w tych artykułach widzisz.> Czy wysoki poziom to to samo co nadmiar?Zależy ale raczej tak. > >Wysoki poziom estrogenu może negatywnie wpływać na funkcjonowanie tarczycy i powodować spowolnienie metabolizmu, a tym samym tycie.> Skoro Cię to przekonuje, to spoko.No w ten sposób można zawsze odwrócić kota ogonem  Słowo "może" ma tutaj taki kontekst, że często powoduje ale to nie znaczy, że zawsze więc dlatego użyto tego słowa. > >Lepiej mieć dziewczynę z problemami o ile to problemy nie są tym co nam się w nich podoba A najlepiej pomagać ludziom w znajdowaniu rozwiązań problemów i jak ktoś ma wiedzę psychologiczną da się to zrobić.> Ale może też być tak, że ktoś nie ma problemu, a nam się wydaje, że ma i na siłę próbujemy pomagać  > No też tak czasem bywa ale nie w omawianym przypadku.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Ale dobro i zło nie dotyczy realnych obiektów.
Nie ma dobra i zła poza (na ogół) ludzką przyjemnością lub przykrością. Uważam, że etyka dotyczy najbardziej realnych obiektów na świecie, jakimi są przeżycia ludzkie.
>Załóżmy, że dobro jest od 1 do 100 gdzie 1 to minimalne dobro...
Metr to kawałek przestrzeni. A minimalne dobro? Co to takiego? A maksymalne dobro? Czy to nie summum bonum teologów, które u podstaw ma - zdaje się - takie formalistyczne podejście.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nie ma dobra i zła poza (na ogół) ludzką przyjemnością lub przykrością. Uważam, że etyka dotyczy najbardziej realnych obiektów na świecie, jakimi są przeżycia ludzkie.
Oj nie, dużo bardziej dotyczy teoretycznych sytuacji gdzie przeżycia ludzkie są jednym z czynników przy wykonywanym obliczeniu. Np masz taką sytuację: są 2 lodówki z jedzeniem ale w jednej z nich wszystko jest zatrute. Jesteś zamknięty z tymi lodówkami w piwnicy z dziewczyną, którą kochasz. Jedno z was ma szanse przeżyć bo tylko Ty wiesz gdzie jest trucizna. Ona wie tylko, że w jednej z lodówek jest trucizna ale nie wie w której. Co robisz? Pierwsza moja myśl - nie mówiłbym jej gdzie jest trucizna i ja bym to zjadł żeby nie patrzeć na to jak ona umiera i to z mojej winy. Druga myśl - ta pierwsza myśl to egoizm bo wybrałem swój komfort. Ja nie patrzę na jej śmierć ale ona patrzy na moją. Jaki wybór jest dobry a jakie złe? Inna sytuacja - sam czysty wybór między egoizmem czyli swoim dobrem a dobrem innych osób. Każdy stosuje jakiś sposób miary dobra i zła, wagi emocji w danych sytuacjach. Jest wiele dylematów etycznych.
Inna sprawa - lubię jeść niezdrowo. Cieszę się z tego pozytywnego bodźca więc jest to dla mnie przyjemność a potem z tego powstaje przykrość. A więc to jest i dobre i złe. Każde dobro może mieć jakąś wagę i każde zło ma jakąś. Nie istnieje maksymalne dobro, w którym nie ma zła ale możesz sobie to wyobrazić jako pojęcie i to Twoja ocena dobra 100 na skali. Sens pojawia się tam gdzie dobro przewyższa zło a ja np mam w życiu ujemny sens. Żeby żyć muszę stosować mechanizmy obronne, które chronią mnie przed depresją, demotywacją. Taki mechanizm to podchodzenie do wszystkiego od teoretycznej strony gdzie siebie widzę jako teoretyczny obiekt a nie od strony moich emocji, relatywizowanie, znajdowanie usprawiedliwień, szukanie takiego pozytywnego wyjścia, wytłumaczenia żeby nie musieć zmieniać problemu, którego nie przeskoczę tylko usprawiedliwić to co robię. Myślę o ludziach gorszych ode mnie albo o takich, którzy mają gorzej i kiedy się z nimi porównuję i widzę, że oni jakoś żyją to też się staram. No bo wychodzi na to, że wszystko co lubię jest złe a to czego nie lubię i jest przymusem miałoby stanowić większość mojego życia lub całe życie.
>>Załóżmy, że dobro jest od 1 do 100 gdzie 1 to minimalne dobro... >Metr to kawałek przestrzeni. A minimalne dobro? Co to takiego? A maksymalne dobro? Czy to nie summum bonum teologów, które u podstaw ma - zdaje się - takie formalistyczne podejście.
Jak powyżej.
|
|
| finerbijk (17282 punktów) | >Czym jest dobro i zło? Dobro i zło, to uczucia, a nie mierzalne rzeczy. Dwa bieguny między którymi leży ocean szarości i sprzeczności. Ideałów nie ma w realnym świecie, ale są dążenia.
>Chrześcijanie wierzą, że Bóg ich ocenia i dał ludziom wolną wolę. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że boga w sensie stwórcy wszechświata nie ma, więc nie mógł dać wolnej woli. Nie może być woli absolutnie wolnej z różnych przyczyn. Lecz, w drodze ewolucji ludzie uzyskali wolę nieporównywalną z innymi gatunkami, dzięki czemu opanowali Ziemię, przestając kierować się wyłącznie instynktami zaczęli analizować środowisko i możliwości adaptacyjne. Bez woli (między innymi) nie byłoby cywilizacji. Są dwie opcje, albo był to długi proces na który złożył się szereg przypadków, albo rewolucja w postaci jakiejś mutacji, czy ingerencji z zewnątrz (kosmitów?). Ja tam niczego nie wykluczam, ani nie przyjmuję na wiarę.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Dobro i zło, to uczucia, a nie mierzalne rzeczy. Dwa bieguny między którymi leży ocean szarości i sprzeczności. Ideałów nie ma w realnym świecie, ale są dążenia.Dobro i zło to nie są uczucia. Z dobra mogą wynikać dobre uczucia a z dobrych uczuć już niekoniecznie musi wynikać dobro. > >Chrześcijanie wierzą, że Bóg ich ocenia i dał ludziom wolną wolę.> Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że boga w sensie stwórcy wszechświata nie ma, więc nie mógł dać wolnej woli. Nie może być woli absolutnie wolnej z różnych przyczyn. Lecz, w drodze ewolucji ludzie uzyskali wolę nieporównywalną z innymi gatunkami, dzięki czemu opanowali Ziemię, przestając kierować się wyłącznie instynktami zaczęli analizować środowisko i możliwości adaptacyjne. Bez woli (między innymi) nie byłoby cywilizacji.Zgadzam się ale ta wola nic nie daje w praktyce. Im wyższy poziom cywilizacji tym więcej patologii. Im większa ilość dóbr tym więcej zła. > Są dwie opcje, albo był to długi proces na który złożył się szereg przypadków, albo rewolucja w postaci jakiejś mutacji, czy ingerencji z zewnątrz (kosmitów?). Ja tam niczego nie wykluczam, ani nie przyjmuję na wiarę.To tak jak ja
|
|
|  | 1 na 1 | Dur Aglar (200 punktów) | >Dobro i zło to nie są uczucia. Z dobra mogą wynikać dobre uczucia a z dobrych uczuć już niekoniecznie musi wynikać dobro. Przedstawiłeś to równoznacznie, zauważ, że przy jednym i drugim postawiłeś znak "może, ale nie musi".
>Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że boga w sensie stwórcy wszechświata nie ma, więc nie mógł dać wolnej woli Naukowcy oddzielają pojęcia "boga cudów", o którym można poczytać w świętych księgach religijnych, od boga - kreatora, nieruchomego poruszyciela, demiurga. O ile tego pierwszego faktycznie można z dużą dozą prawdopodobieństwa odrzucić, tak co do samej osobowej siły sprawczej naszego wszechświata nic powiedzieć nie sposób, dlatego takie dywagacja o jakimś prawdopodobieństwie są bezcelowe, nienaukowe, nieracjonalne.
>Zgadzam się ale ta wola nic nie daje w praktyce. Im wyższy poziom cywilizacji tym więcej patologii. Im większa ilość dóbr tym więcej zła. Bzdura. Nie ma takich korelacji. Uściślijmy wpierw czym jest wysoki poziom cywilizacji. Nie chodzi tu przecież tylko o poziom technologiczny, lecz także etyczny, kulturalny i intelektualny. Wbrew pozorom ten ostatni w skali całego społeczeństwa nie musi być proporcjonalny do rozwoju naukowego.
Aby cywilizacja miała się dobrze, powyższe czynniki muszą iść ze sobą w parze. Rola wolnej woli jest w tym szczególna i wbrew temu, co piszesz, rozwój cywilizacyjny jest potrzebny, nobilituje ludzkość i awansuje na kolejne poziomy bytu. Ongiś zmartwieniem człowieka było przeżycie i znalezienie pokarmu, dzisiaj - przynajmniej w rozwiniętych częściach świata - te podstawowe potrzeby są w sposób dość oczywisty spełnione, pomijając margines. Człowiek może skupić się na wyższych poziomach samorealizacji, oddala się od poziomu zwierząt. Przechodząc do banalnych przykładów, sam fakt istnienia internetu od dwudziestu kilku lat pozwala na dostęp do niezwykłej ilości informacji, które pozwalają człowiekowi zdobywać wiedzę w większości dziedzin.
Wyższa ilość dóbr (jeśli nie łączyć tego z nadmiernymi nierównościami, vide połowa majątku światowego w rękach około 1% populacji) zmniejsza niezadowolenie społeczne, frustrację, agresję, przestępczość itd.
Wychodząc dalej w przyszłość, wolna wola w połączeniu z inteligencją i instynktem przetrwania może doprowadzić do udoskonalenia materiału genetycznego człowieka, co, oprócz rozmaitych zagrożeń, niesie za sobą poprawę stanu cywilizacji we wszystkich dziedzinach. Odpuszczę sobie jednak futurologiczne wizje na inną okazję.
>Przedtem postępowałem z dużą pewnością siebie, podchodziłem do wszystkiego praktycznie, wychodziłem z założenia, że każdy problem da się rozwiązać, że nad wszystkim mam kontrolę, że nie istnieje problem bez rozwiązania, że większość cierpi bo są debilami i nie wiedzą tego wszystkiego co przed chwilą wymieniłem. Inaczej wyraźny internalista. Działa to trochę na zasadzie samospełniającej się przepowiedni, jeśli wierzysz, że masz kontrolę nad swoim losem, podejmujesz więcej działań mających ten los poprawić. Jest to praktyczne i dobre podejście, byle nie przesadzić. Nie na wszystko ma się wpływ i nie trzeba się wówczas takimi sprawami przejmować.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Dobro i zło to nie są uczucia. Z dobra mogą wynikać dobre uczucia a z dobrych uczuć już niekoniecznie musi wynikać dobro.> Przedstawiłeś to równoznacznie, zauważ, że przy jednym i drugim postawiłeś znak "może, ale nie musi".Uczucia mogą być dobre lub złe czyli pojęcie dobra i zła jest nadrzędne nad uczuciami. A obiekty realne zawsze zawierają w sobie i dobro i zło, które w dodatku różni się w zależności od interpretacji. Człowiek posługuje się czymś takim co psychologia nazywa przeramowaniem (reframing). Masz sytuację gdzie Józek zapił się na śmierć i oceniamy to jako zło. Ale Józek znęcał się nad żoną a teraz nie będzie tego robił więc oceniamy, że to dobrze, że Józek umarł skoro był taki zły. Przynajmniej ta żona tak to ocenia. No ale okazuje się, że bił żonę i pił wódkę bo ta żona dawała na lewo i prawo a Józek był uczuciowy i nie radził sobie z emocjami i pojęcie dobra i zła się tu rozmywają. Albo bandzior okrada bank czyli jego zachowanie jest złe. Tylko, że ten bank okrada wszystkich ludzi więc może bandzior myślał, że jego zachowanie jest dobre i usprawiedliwione? Małolat kradnie w sklepie bułkę i parówki bo jest głodny. Dla sklepu to źle ale dla chłopaka to dobrze bo nie jest głodny a dodatkowo ma pozytywne uczucia bo odczuwa satysfakcję, że nie dał się złapać  > >Zgadzam się ale ta wola nic nie daje w praktyce. Im wyższy poziom cywilizacji tym więcej patologii. Im większa ilość dóbr tym więcej zła.> Bzdura. Nie ma takich korelacji. Uściślijmy wpierw czym jest wysoki poziom cywilizacji. Nie chodzi tu przecież tylko o poziom technologiczny, lecz także etyczny, kulturalny i intelektualny. Wbrew pozorom ten ostatni w skali całego społeczeństwa nie musi być proporcjonalny do rozwoju naukowego.Wraz ze wzrostem poziomu technologicznego wzrasta poziom konsumpcji i egoizm a maleją wartości społeczne. Ludzie rywalizują ze sobą i usprawiedliwiają sobie swoje zachowanie ogólną sytuacją. > Rola wolnej woli jest w tym szczególna i wbrew temu, co piszesz, rozwój cywilizacyjny jest potrzebny, nobilituje ludzkość i awansuje na kolejne poziomy bytu. Ongiś zmartwieniem człowieka było przeżycie i znalezienie pokarmu, dzisiaj - przynajmniej w rozwiniętych częściach świata - te podstawowe potrzeby są w sposób dość oczywisty spełnione, pomijając margines. Człowiek może skupić się na wyższych poziomach samorealizacji, oddala się od poziomu zwierząt.Dawniej zdobycie pokarmu, założenie rodziny było celem samym w sobie. Dziś ludzie odczuwają pustkę egzystencjalną. > Przechodząc do banalnych przykładów, sam fakt istnienia internetu od dwudziestu kilku lat pozwala na dostęp do niezwykłej ilości informacji, które pozwalają człowiekowi zdobywać wiedzę w większości dziedzin.Przez internet i media prowadzi się indoktrynację społeczeństwa. Internet to kloaka i tylko inteligentni ludzie wyłowią z tego wartościowe informacje. Ludzie stają się bardziej leniwi intelektualnie bo wszystko mają na wyciągnięcie ręki. > Wychodząc dalej w przyszłość, wolna wola w połączeniu z inteligencją i instynktem przetrwania może doprowadzić do udoskonalenia materiału genetycznego człowieka, co, oprócz rozmaitych zagrożeń, niesie za sobą poprawę stanu cywilizacji we wszystkich dziedzinach. Odpuszczę sobie jednak futurologiczne wizje na inną okazję.Dlaczego piszesz o wolnej woli? Wola istnieje ale nie jest wolna. > Inaczej wyraźny internalista. Działa to trochę na zasadzie samospełniającej się przepowiedni, jeśli wierzysz, że masz kontrolę nad swoim losem, podejmujesz więcej działań mających ten los poprawić. Jest to praktyczne i dobre podejście, byle nie przesadzić. Nie na wszystko ma się wpływ i nie trzeba się wówczas takimi sprawami przejmować.Na wiele rzeczy mam wpływ ale postępując prawidłowo byłbym ascetą i o to rozbijają się głównie moje myśli.
|
|
| | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Józek zapił się na śmierć (...) ale znęcał się nad żoną (...) ale żona dawała na lewo i prawo
W każdym kroku dodajesz nowe informacje, więc nie dziw się że oceny moralne będą różne i zależne od tego co wiemy. Jeżeli na końcu mamy już pełną informację, to możemy stwierdzić, że Józek wybrał fatalny sposób na rozwiązanie swoich problemów małżeńskich.
> bank okrada wszystkich ludzi więc może bandzior myślał, że jego zachowanie jest dobre i usprawiedliwione?
Rozwiązaniem problemu "okradania" (?) ludzi przez bank, miałoby więc być okradzenie ich jeszcze bardziej?
> Małolat kradnie w sklepie bułkę i parówki bo jest głodny. Dla sklepu to źle ale dla chłopaka to dobrze bo nie jest głodny a dodatkowo ma pozytywne uczucia bo odczuwa satysfakcję, że nie dał się złapać
Małolat pomylił krótkoterminową satysfakcję ze swoim długoterminowym dobrem, o czym przekona się boleśnie odsiadując wyrok w przyszłości.
Nie widzę w tych przykładach jakichś szczególnie trudnych dylematów etycznych i rozmycia dobra i zła...
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > W każdym kroku dodajesz nowe informacje, więc nie dziw się że oceny moralne będą różne i zależne od tego co wiemy.Otóż to! Zazwyczaj nie mamy wszystkich informacji potrzebnych do oceny a jak już mamy to można różnie to ocenić. > Jeżeli na końcu mamy już pełną informację, to możemy stwierdzić, że Józek wybrał fatalny sposób na rozwiązanie swoich problemów małżeńskich.Tak ale w pewnym sensie jego zachowanie było usprawiedliwione, zrozumiałe czyli niekoniecznie musimy go potępiać za bicie żony skoro była suką. > Rozwiązaniem problemu "okradania" (?) ludzi przez bank, miałoby więc być okradzenie ich jeszcze bardziej?Nie ale okradanie złodzieja to gra na jego zasadach. Jak kradnie to niech liczy się z tym, że inni robią to samo wobec niego. Kradzież na kimś uczciwym jest niemoralna a kradzież na złodzieju? Ja bym się z tym sprzeczał  > Małolat pomylił krótkoterminową satysfakcję ze swoim długoterminowym dobrem, o czym przekona się boleśnie odsiadując wyrok w przyszłości.Niekoniecznie musi odsiadywać wyrok. A gdyby nie ukradł to byłby głodny. Można też obwiniać społeczeństwo za to, że w ogóle on musiał kraść. Z pkt widzenia tego małolata ta kradzież niekoniecznie była zła a i dla sklepu strata może być niezauważalna w takim przypadku.
|
|
| | | | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > niekoniecznie musimy go potępiać za bicie żony skoro była suką
Cywilizowani ludzie rozmawiają o swoich problemach i rozstają się w przypadku nieusuwalnych niezgodności. Uciekanie się do przemocy fizycznej w sytuacji innej niż obrona konieczna wydaje mi się nieusprawiedliwione.
> okradanie złodzieja to gra na jego zasadach
Dałbym głowę że przykład dotyczył banku, nie złodzieja... Ale nawet gdyby, to argumentowałbym społeczną szkodliwość instytucji samosądu.
> Niekoniecznie musi odsiadywać wyrok
Kara lub jej brak nie zmieni oceny etycznej czynu.
> A gdyby nie ukradł to byłby głodny
Nieprawda, były inne możliwości zaspokojenia głodu (praca zarobkowa, jadłodajnia dla ubogich).
> Można też obwiniać społeczeństwo za to, że w ogóle on musiał kraść
...ale nie musiał.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > > niekoniecznie musimy go potępiać za bicie żony skoro była suką> Cywilizowani ludzie rozmawiają o swoich problemach i rozstają się w przypadku nieusuwalnych niezgodności.Nie wszyscy ludzie są cywilizowani. Staram się nie mierzyć ludzi swoją miarą tylko wczuć się w ich położenie i zrozumieć ich wybór. > Uciekanie się do przemocy fizycznej w sytuacji innej niż obrona konieczna wydaje mi się nieusprawiedliwione.> > okradanie złodzieja to gra na jego zasadach> Dałbym głowę że przykład dotyczył banku, nie złodzieja...Banku, który okrada ludzi z pieniędzy  > Ale nawet gdyby, to argumentowałbym społeczną szkodliwość instytucji samosądu.A czasem to akurat dobre wyjście. > > Niekoniecznie musi odsiadywać wyrok> Kara lub jej brak nie zmieni oceny etycznej czynu.O to mi chodziło - dobro nie jest równoznaczne z przyjemnością i dążeniem do przyjemności jak było pisane powyżej. > > A gdyby nie ukradł to byłby głodny> Nieprawda, były inne możliwości zaspokojenia głodu (praca zarobkowa, jadłodajnia dla ubogich).Nie zawsze jest taka możliwość. > > Można też obwiniać społeczeństwo za to, że w ogóle on musiał kraść> ...ale nie musiał.Czasem muszą kraść żeby żyć.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | |  | |
1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > co jest warte życie kiedy ciągle myślimy co powinniśmy zamiast co chcemy?
Skupiając się na tym czego "chcesz", słuchasz swoich genów, które podpowiedzą Ci co zrobić, żeby osiągnąć maksymalny sukces reprodukcyjny, ale niespecjalnie zatroszczą się o to, co potem. Zastanawiając się, co "powinieneś", dajesz dojść do głosu memom, ktore społeczeństwo sprzedało Ci po to, żeby sobie zapewnić trwanie (albo perfidniej: zapewnić trwanie swoim memom).
To co wydaje się "dobre" w perspektywie indywidualnej i krótkoterminowej (np. "dużo prokreacji za wszelką cenę") ma się często nijak do tego co "dobre" w ujęciu społecznym i długoterminowym (np. "oddaj życie za ojczyznę"). Chociaż na ogół można się spodziewać, że dobro ogólne będzie jakoś tam statystycznie korelowało z indywidualnym.
Dlatego żeby zacząć analizę dobre/złe, przydałoby się najpierw ustalić jaką przyjmujemy perspektywę, ktore wartości chcemy maksymalizować i w jakim horyzoncie czasowym. I mieć świadomość czyje interesy mogą tu wchodzić w konflikt.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Skupiając się na tym czego "chcesz", słuchasz swoich genów, które podpowiedzą Ci co zrobić, żeby osiągnąć maksymalny sukces reprodukcyjny, ale niespecjalnie zatroszczą się o to, co potem.Niekoniecznie podpowiedzą. To zależy od tego czy to dobre geny czy nie  > Zastanawiając się, co "powinieneś", dajesz dojść do głosu memom, ktore społeczeństwo sprzedało Ci po to, żeby sobie zapewnić trwanie (albo perfidniej: zapewnić trwanie swoim memom).> To co wydaje się "dobre" w perspektywie indywidualnej i krótkoterminowej (np. "dużo prokreacji za wszelką cenę") ma się często nijak do tego co "dobre" w ujęciu społecznym i długoterminowym (np. "oddaj życie za ojczyznę"). Chociaż na ogół można się spodziewać, że dobro ogólne będzie jakoś tam statystycznie korelowało z indywidualnym.Oddanie życie za ojczyznę to akurat głupota. Ojczyzna to sztuczny twór i idea, z którą nie do końca się zgadzam. Gdyby wybuchła wojna walczyłbym żeby bronić siebie i bliskich a najlepiej by było uciec i niech inni sobie walczą o cudze interesy (potrzeba władzy i pieniądze). To co wydaje się dobre z pkt widzenia indywidualnych pragnień i genów przeważnie jest złe z pkt widzenia memów, o których piszesz. Czemu lepiej ulec - genom czy memom? Np mam do wyboru jedzenie tego co lubię (geny) albo zdrowe odżywianie (memy, świadomość tego co powinienem). No ale jeśli będę robił to co powinienem to zawsze będę nieszczęśliwy, będę cierpiał i będę ascetą a jeśli wybiorę geny to będę hedonistą czerpiącym z życia przyjemność ale przyjdzie mi pewnie za to zapłacić i dlatego uważam, że życie, przynajmniej moje jest nieopłacalne i to co mnie tu trzyma to chęć doznawania przyjemności (geny, nieracjonalne emocje) ale myśli to podważają i kłócą się z tym.
|
|
|  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > zależy od tego czy to dobre geny czy nie
Genom "zależy" na reprodukcji genów. To że je masz, świadczy o tym że sa w tym na tyle "dobre", że nie zniknęły z puli genowej. Natomiast czy ich (samolubny) interes jest zgodny czy nie z Twoim interesem jako myślącego organizmu, to już różnie bywa. Na szczęście mamy rozum, żeby to osądzić.
> Czemu lepiej ulec - genom czy memom?
To fałszywa dychotomia. Geny będą promować krótkoterminowy interes czegoś, co jest częścią Ciebie - a memy długoterminowy interes czegoś, czego częścią jesteś Ty. Nie obejdzie się bez odnalezienia własnego złotego środka.
> Np mam do wyboru jedzenie tego co lubię (geny) albo zdrowe odżywianie
Tutaj akurat konflikt jest na linii horyzontu czasowego - geny mówią "nażryj się na zapas" (bo w środowisku ancestralnym to była dobra strategia przetrwania), a rozum podpowiada, że w przyszłości będziesz tego żałował. Jeśli planujesz dłuższe życie, posłuchałbym rozumu. To samo dotyczy ulegania przyjemnościom, za które społeczeństwo karze (karnie lub utratą statusu).
Wydaje mi się, że troszkę dramatyzujesz i niepotrzebnie popadasz w skrajności. Nie przesadzajmy, chyba da się przejść przez życie tak, żeby wilk (geny) był syty i owca (społeczeństwo) cała?
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >> zależy od tego czy to dobre geny czy nie >Genom "zależy" na reprodukcji genów. To że je masz, świadczy o tym że sa w tym na tyle "dobre", że nie zniknęły z puli genowej. Natomiast czy ich (samolubny) interes jest zgodny czy nie z Twoim interesem jako myślącego organizmu, to już różnie bywa. Na szczęście mamy rozum, żeby to osądzić.
Raczej niestety... No a to, że nie zniknęły z puli genowej nie oznacza, że w obecnych warunkach te geny są dobre.
>> Czemu lepiej ulec - genom czy memom? >To fałszywa dychotomia. Geny będą promować krótkoterminowy interes czegoś, co jest częścią Ciebie - a memy długoterminowy interes czegoś, czego częścią jesteś Ty. Nie obejdzie się bez odnalezienia własnego złotego środka.
Taki nie istnieje.
>> Np mam do wyboru jedzenie tego co lubię (geny) albo zdrowe odżywianie >Tutaj akurat konflikt jest na linii horyzontu czasowego - geny mówią "nażryj się na zapas" (bo w środowisku ancestralnym to była dobra strategia przetrwania), a rozum podpowiada, że w przyszłości będziesz tego żałował. Jeśli planujesz dłuższe życie, posłuchałbym rozumu. To samo dotyczy ulegania przyjemnościom, za które społeczeństwo karze (karnie lub utratą statusu). >Wydaje mi się, że troszkę dramatyzujesz i niepotrzebnie popadasz w skrajności. >Nie przesadzajmy, chyba da się przejść przez życie tak, żeby wilk (geny) był syty i owca (społeczeństwo) cała?
Nie chodzi o żarcie na zapas bo nie jem dużo. Chodzi o to co jem. Albo wybieram to co mi smakuje a jest niezdrowe albo to czego nie cierpię ale jest zdrowe. Czyli mogę żyć dłużej ale po co żyć dłużej skoro nie czerpie się z tego przyjemności? Lubię też sobie przysmażyć zioło i podobają mi się kobiety z krągłościami czyli wg medycyny nadwagą. Jak widać istnieją przypadki gdzie geny, które przetrwały są skrajnie niekorzystne więc muszę wybrać między pozbyciem się pragnień albo pozbyciem się racjonalnego myślenia. Wygląda na to, że nie zrobię ani jednego ani drugiego. Jesteśmy niewolnikami genów, myśli, tego co powinniśmy robić (np rozwój intelektualny wynika u mnie z presji żeby być lepszym i rozwijać się). No i jak w tym wszystkim odnaleźć dobro, sens? Musi istnieć obiektywne dobro dostępne dla każdego lub też świat jest na tyle bezsensowny i zły, że warto skupić się tylko na krótkoterminowych planach.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> Nie obejdzie się bez odnalezienia własnego złotego środka. > Taki nie istnieje.
No nie przesadzaj... Czyli jak przyjemność seksualna, to tylko gwałt albo wcale? Jak jedzenie to albo tłuste albo wcale? Serio? Nie da się zaspokoić przyjemności bez wchodzenia w konflikt z prawem? Nie da się zaspojkoić głodu zbilansowanym posiłkiem? Tylko wszystko albo nic?
> muszę wybrać między pozbyciem się pragnień albo pozbyciem się racjonalnego myślenia
Wybacz złośliwość, ale żeby się czegoś pozbyć, trzeba to najpierw mieć (i nie piszę tu o pragnieniach). Gdybyś zaczął myśleć racjonalnie (na początek zdejmij czarno-białe okulary), znalazłbyś sposoby na zaspokojenie pragnień bez wchodzenia w konflikt ze społeczeństwem i rujnowania zdrowia.
> Jesteśmy niewolnikami genów
Bzdura. Ja np. używam prezerwatyw - gdyby tylko moje geny się dowiedziały...
> Musi istnieć obiektywne dobro dostępne dla każdego
Marne szanse na istnienie, a na dostępność dla każdego to już praktycznie żadne.
> lub też świat jest na tyle bezsensowny i zły, że warto skupić się tylko na krótkoterminowych planach
Świat jest doskonale obojętny na nasze kategorie dobra i zła. Ale niektórym doraźną satysfakcję daje zaangażowanie się w długoterminowe plany.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > No nie przesadzaj... Czyli jak przyjemność seksualna, to tylko gwałt albo wcale? Jak jedzenie to albo tłuste albo wcale? Serio? Nie da się zaspokoić przyjemności bez wchodzenia w konflikt z prawem? Nie da się zaspojkoić głodu zbilansowanym posiłkiem? Tylko wszystko albo nic?Teraz to Ty stosujesz hiperbolę  W przypadku jedzenia u mnie tak jest - albo tłuste albo na siłę i wtedy czuję się jak zwierzę, które je bo musi żeby przeżyć. > > muszę wybrać między pozbyciem się pragnień albo pozbyciem się racjonalnego myślenia> Wybacz złośliwość, ale żeby się czegoś pozbyć, trzeba to najpierw mieć (i nie piszę tu o pragnieniach). Gdybyś zaczął myśleć racjonalnie (na początek zdejmij czarno-białe okulary), znalazłbyś sposoby na zaspokojenie pragnień bez wchodzenia w konflikt ze społeczeństwem i rujnowania zdrowia.Teraz to Ty nie myślisz racjonalnie. Mam takie a nie inne pragnienia więc albo będę postępował wbrew nim czyli zgodnie z rozsądkiem albo będę je zaspokajał co jest niezgodne z rozsądkiem. Teoretycznie zostaje jeszcze samobójstwo jako metoda na wyjście z tego impasu. > > Jesteśmy niewolnikami genów> Bzdura. Ja np. używam prezerwatyw - gdyby tylko moje geny się dowiedziały...Nieadekwatny przykład  > > Musi istnieć obiektywne dobro dostępne dla każdego> Marne szanse na istnienie, a na dostępność dla każdego to już praktycznie żadne.Może coś takiego istnieć. > > lub też świat jest na tyle bezsensowny i zły, że warto skupić się tylko na krótkoterminowych planach> Świat jest doskonale obojętny na nasze kategorie dobra i zła.No tak czyli jest zły dla nas.
|
|
| | | | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> (na początek zdejmij czarno-białe okulary) > Mam takie a nie inne pragnienia więc albo będę postępował wbrew nim (...) albo będę je zaspokajał
No tak, bo częściowe zaspokojenie jest oczywiście niemożliwe.
> Teoretycznie zostaje jeszcze samobójstwo jako metoda na wyjście z tego impasu.
Mhm, jedyne wyjście.
>>> Jesteśmy niewolnikami genów >> Bzdura. Ja np. używam prezerwatyw > Nieadekwatny przykład
Przeciwnie, nie ma bardziej adekwatnego. Geny dbają wyłącznie o reprodukcję.
>> Świat jest doskonale obojętny na nasze kategorie dobra i zła. > No tak czyli jest zły dla nas.
Obojętność to nie to samo co zło, ale żeby to zauważyć trzeba najpierw zdjąć zero-jedynkowe klapki.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > No tak, bo częściowe zaspokojenie jest oczywiście niemożliwe.Zwal sobie konia do połowy. > >>> Jesteśmy niewolnikami genów> >> Bzdura. Ja np. używam prezerwatyw> > Nieadekwatny przykład> Przeciwnie, nie ma bardziej adekwatnego. Geny dbają wyłącznie o reprodukcję.Geny o nic nie dbają. To skutek przypadkowych mutacji, które były dostosowane jakiś czas temu do środowiska ale teraz środowisko się zmienia a w genach przechodzą nieraz atawizmy sprzed setek lat. Np w moim przypadku geny wykluczają reprodukcję. I co teraz?  > >> Świat jest doskonale obojętny na nasze kategorie dobra i zła.> > No tak czyli jest zły dla nas.> Obojętność to nie to samo co zło, ale żeby to zauważyć trzeba najpierw zdjąć zero-jedynkowe klapki.Własna ocena świata to nie zero jedynkowe klapki... Świat promuje i wynagradza powiedzmy cechy x,y,z. Jeśli ktoś ma cechy x,y,z to powie, że świat jest super. Jeśli ktoś ma cechy p,y,z to powie, że świat jest dobry. Jak ktoś ma tylko cechę x a oprócz tego jakieś cechy k i l to powie, że świat jest ciężki ale jest po co żyć. Ale jak ktoś ma cechy a,b i c to uzna świat za zły. No i tak jest w moim przypadku. Obserwacja świata, wiedza na temat psychologii, empatia, podstawy ekonomii powodują, że po prostu oceniam świat tak a nie inaczej i mam na to argumenty. - cierpienie - większość ludzi cierpi. Dopiero od niedawna mamy w miarę rozwiniętą cywilizację. Przedtem choroba zęba była ogromnym problemem. Spójrz na Afrykę, na cierpienia podczas wojen, na to jak były traktowane kobiety przez całe lata i jak dziś są traktowane w muzułmańskich krajach. Spójrz jak cierpią zwierzęta. Tu gdzie jest "cywilizacja" ludzie non stop pracują, nie układa im się w relacjach międzyludzkich, cierpią. Jest coraz więcej chorych na depresję, nerwicę, zaburzenia psychiczne. Jesteśmy więźniami przyczyn i skutków, emocji, myśli, naszej niewiedzy. Wolna wola nie istnieje. Żadna rywalizacja nie ma sensu a właśnie w tym ludzie tego sensu szukają - żeby nie być gorszym i żeby być lepszym. W każdej chwili można na coś zachorować, przyjemności kosztują utratę zdrowia, uzależnienia, habituacja. Nie istnieje ogólny sens. To jak mam inaczej oceniać ten świat?
|
|
| | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Bzdura. Ja np. używam prezerwatyw - gdyby tylko moje geny się dowiedziały... A tymczasem geny niektórych osób zachowują się, jakby coś wiedziały. No bo skąd te liczne opinie, że w prezerwatywie to żadna przyjemność, jakby cukierka przez papierek... I to głównie wśród młodych.
|
|
| | | | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > skąd te liczne opinie, że w prezerwatywie to żadna przyjemność
Kościelna prorodzinna propaganda!
|
|
| Dur Aglar (200 punktów) | >Wraz ze wzrostem poziomu technologicznego wzrasta poziom konsumpcji i egoizm a maleją wartości społeczne. To są obecne tendencje, nie zawsze tak było i niewykluczone, że w przyszłości się zmienią. Przy czym stwierdziłem, że postęp technologiczny winien iść w parze z innymi. >Ludzie rywalizują ze sobą i usprawiedliwiają sobie swoje zachowanie ogólną sytuacją. Ogólnikowo to brzmi. Rywalizacja jest potrzebna. Możesz przybliżyć, co miałeś na myśli? >Dawniej zdobycie pokarmu, założenie rodziny było celem samym w sobie. Dziś ludzie odczuwają pustkę egzystencjalną. Generalizacja. (Zakładanie rodziny jako cel sam w sobie nie jest chyba niczym godnym uznania/naśladowania. ) >Przez internet i media prowadzi się indoktrynację społeczeństwa. Jak przez każde medium. Z tą różnicą, że w internecie każdy może prowadzić poszukiwania na własną rękę, dojść do wielu punktów widzenia, wybiera sam źródła informacji. Internet traktowany jako całość jest o wiele lepszym źródłem wiedzy niż telewizja, ambona, stronnicza gazeta i przekaz ustny. Internet jest z drugiej strony narzędziem pozwalającym obronić się przed jednostronną indoktrynacją. >Internet to kloaka i tylko inteligentni ludzie wyłowią z tego wartościowe informacje. A powinniśmy się troszczyć o tych nieinteligentnych? Jeżeli ktoś nie wykształci w procesie dorastania, uczenia się i nabywania doświadczenia zmysłu krytycznego, to po takim człowieku niewiele można się spodziewać. > Ludzie stają się bardziej leniwi intelektualnie bo wszystko mają na wyciągnięcie ręki. Kolejna generalizacja. Traci na tym niećwiczona pamięć, ale czy intelekt? >Wola istnieje ale nie jest wolna. Jasne, składa się na nią multum czynników środowiskowych, biologicznych itd. Wola zmierzająca do prawdziwej wolności musiałaby chyba być umiejscowiona poza czasem, poza wymiarami i wszystkim, co fizyczne. Abstrakt. >Żadna rywalizacja nie ma sensu a właśnie w tym ludzie tego sensu szukają - żeby nie być gorszym i żeby być lepszym. Ma sens. Walka o lepszego siebie jutro jest pożyteczną namiastką sensu. Zaprzestanie walki o bycie lepszym sprzyja popadaniu w marazm, depresję. Rywalizacja sprzyja doskonaleniu i postępowi, zatem jest niezbędna, aby cywilizacja ludzkości do czegoś doszła, wyeliminowała haniebne problemy, jakie dzisiaj dotykają ludzi. >- cierpienie - większość ludzi cierpi. Dopiero od niedawna mamy w miarę rozwiniętą cywilizację. Przedtem choroba zęba była ogromnym problemem. A mówiłeś, że rozwój cywilizacji do niczego nie prowadzi... > Na wiele rzeczy mam wpływ ale postępując prawidłowo byłbym ascetą i o to rozbijają się głównie moje myśli.
Na podstawie tego uporczywie pojawiającego się stwierdzenia tutaj, wyżej i niżej, wysnuwam hipotezę, że epicentrum Twoich problemów mieści się w okolicach tematów gastronomicznych i osobliwego zamiłowania do niezdrowego pożywienia, które w sposób wyolbrzymiony wywołuje u Ciebie poczucie winy. Problem zdaje się być kwestią psychiczną, jakimś natręctwem, bowiem mało kto przykłada tak dużą wagę do tego co je, a już rozdarcie pomiędzy smacznym i zdrowym bardziej dotyczy chorobliwie dbających o urodę panien z hipohondrią na diecie. Polecałbym zluzować i zająć się czymś ciekawszym niż myślenie o pokarmie, ewentualnie udać do psychologa, jeśli faktycznie podłoże leży w tych kategoriach.
>Zrozumiałem, że miłość to jeden z mechanizmów doboru naturalnego >To co lubię było dla mnie zawsze podstawą i było niepodważalne ale im więcej zagłębiałem się w mechanizmy tym bardziej zacząłem się przekonywać, że wszystko co lubię jest złe i niszczące a przyjemność, którą czerpię jest tylko zwierzęca i pochodzi z mechanizmów ewolucji i uzależnienia od różnych przyjemności, które cywilizowani ludzie raczej eliminują ze swojego życia.
Taak, masz rację. Jesteśmy tylko zwierzętami, które ewolucja przez przypadek wyposażyła w odrobinę większą inteligencję. Jesteśmy śmiertelnymi głupcami, którzy próbują możliwie najwygodniej przetrwać swój żałośnie krótki żywot. Jesteśmy organicznymi maszynkami do spożywania smacznych posiłków i zamieniania ich w gówno. Natura każe nam pożądać i kopulować, byśmy mogli bezcelowo zastąpić nasze śmiertelne pokolenie kolejnym, które choć odrobinę byłoby lepiej przystosowane do warunków środowiska, od których zależy. Natura rozwinęła u nas uczucia, które mają nas chronić, dała miłość, bo się okazało, że od pewnego poziomu inteligencji takie uczucie pozytywnie wpływa na stabilność populacji i jej rozwój. Jesteśmy uzależnieni od fizyczności, od poziomu wyspania, od spożywanej treści, od innych ludzi. Miotają nami hormony i popędy, sinusoidalne wahania nastroju, przypływy i odpływy motywacji. Nasze ciasne umysły nie pozwalają nam za bardzo wyjść poza ich potencjał i ograniczenia, jesteśmy przykuci do tego, czym się okazaliśmy w tym świecie i jak nas ukształtowano. Kresem naszych wszelkich pragnień, lichych osiągnięć, irracjonalnych nadziei i nieuporządkowanych myśli zawsze jest śmierć, po której cały nasz byt zostaje zneutralizowany, jakby nigdy nie istniał.
Co zatem pozostało nam, bezwartościowym na większą skalę istotom? Możemy zaakceptować, że wszystkie nasze działania są zupełnie bez znaczenia i oczekiwać spokojnie w smutku na śmierć, która jest doskonale obojętna, tak jak całokształt naszej egzystencji.
|
|
 | | Dur Aglar (200 punktów) | Albo mając tę wiedzę możemy się porządnie wku**ić... Powstać, spojrzeć w lustro z nienawiścią do samych siebie i rzeczywistości, odmienić wpierw siebie, a potem ją. Stać się nietzscheańskim nadczłowiekiem z wolą mocy, dążyć do tego. Poznać własną fizyczność dla dobrych celów, zaakceptować, że od tego, czy zjemy zdrowo, wyśpimy się i ćwiczymy fizycznie zależy nasze szczęście, po prostu wykorzystywać wszystko, co może nas wzmocnić. To hańba, że takie pierdoły decydują kim jesteśmy, ale to zarazem łatwy sposób na poprawę życia. Świadomi, że bez walki jesteśmy tylko przypadkiem gorszym od milionów innych przypadków, doskonalmy się z całych sił, nie będzie to wszak trwało długo. Niech trudne warunki będą kamieniem szlifierskim dla naszego ducha, akceptujmy porażki, cieszmy się z nich. Czego miałyby być złe? Czerpmy z nich wiedzę, wyciągajmy wnioski, rozkochajmy się w samokrytyce, bądźmy otwarci na krytykę i ataki innych. Życie obfituje w dobre i złe rzeczy, uodpornijmy się na jedne i drugie, uniezależnijmy. Trzeba zrozumieć, że aby istniało dobro, musi istnieć zło, dlatego trzeba odrzucić naiwne ideały, gorączkowe unikanie wszystkiego, co nieprzyjemne. Musimy cierpieć, aby być później szczęśliwi. Brak odgórnego sensu życia jest błogosławieństwem, gdyż takowy z pewnością nie każdemu by się spodobał, byłby jak fatalne przeznaczenie. Sami nadajemy sens naszym poczynaniom. Jesteśmy w tym wolni i zmienni.
Być może pewnego dnia transhumanizm doprowadzi do stworzenia bytów trwałych, inteligentniejszych i nie popełniających takich śmiesznych błędów jak my. Jednakże dopóki ten czas nie nadejdzie jesteśmy przykuci do naszej żałosnej formy i parszywej rzeczywistości. To zależy od nas: możemy walczyć i się zaadoptować, albo pogrążyć się w rozpaczy i depresji. Życie jest gówniane, jak było powiedziane u Monty Pythona, albo k******ie, jak w swoim rapie głosił Ryszard Peja. Użalanie się nad sobą nic nam nie pomoże. Racja, rzeczywistość jest do dupy. I co zamierzasz z tym zrobić?
Ghehehe, jakaś mowa motywacyjna mi wyszła. Ucięło mi wiadomość, więc musiałem podzielić, ale to jedna całość.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Wraz ze wzrostem poziomu technologicznego wzrasta poziom konsumpcji i egoizm a maleją wartości społeczne> To są obecne tendencje, nie zawsze tak było i niewykluczone, że w przyszłości się zmienią.Całkiem możliwe ale póki co jest dokładnie tak a w przyszłości czeka nas niż demograficzny i ciekawe co wtedy będzie się działo. Podejrzewam, że poziom rozwoju spadnie bo będzie mniej ludzi a co za tym idzie mniej ludzi wykształconych. Przy czym stwierdziłem, że postęp technologiczny winien iść w parze z innymi. Zgadza się ale to, że powinien wg naszej racjonalnej oceny nie oznacza, że tak właśnie będzie się działo. > >Ludzie rywalizują ze sobą i usprawiedliwiają sobie swoje zachowanie ogólną sytuacją.> Ogólnikowo to brzmi. Rywalizacja jest potrzebna. Możesz przybliżyć, co miałeś na myśli?Fakt, strasznie ogólnikowo to napisałem. Mam na myśli to, że ludzie oszukują, kradną, postępują egoistycznie a inni, którzy by tak może nie postępowali robią to samo żeby mieć szansę rywalizować z tymi nieuczciwymi. Nie jest to teza naukowa ale wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach jest tego więcej niż w przeszłości. Wartości jakby gdzieś przepadają. > >Dawniej zdobycie pokarmu, założenie rodziny było celem samym w sobie. Dziś ludzie odczuwają pustkę egzystencjalną.> Generalizacja.Ale opisująca trafnie tendencję, która jest widoczna w dzisiejszym społeczeństwie. Człowiek potrzebuje czuć, że jego działania mają jakiś głębszy sens niż tylko utrzymanie się przy życiu i spełnianie potrzeb. Trzeba robić coś więcej a społeczeństwo i silne jednostki wywierają presję na rozwój. Jednocześnie idee takie jak walka o ojczyznę, religia i inne tego typu straciły na znaczeniu (moim zdaniem akurat słusznie) więc ludzie nie mają poczucia sensu i siłą rzeczy robią to co większość odczuwając przy tym brak sensu. > (Zakładanie rodziny jako cel sam w sobie nie jest chyba niczym godnym uznania/naśladowania. )Jeśli dawał ludziom poczucie sensu to jak najbardziej jest. Tylko, że mi np nie da. Czasem wolałbym być głupszy i wierzyć w sens, który nie jest sensem (nie mam na myśli religii ale jakąś ideę) albo nie wiedzieć jakie konsekwencje czekają mnie kiedy będę spełniał swoje zachcianki (wtedy byłyby chwile szczęścia i dopiero potem zapłata za to ale przynajmniej chwile byłyby fajne, bez myślenia o tym, że sobie zaszkodzę. > Internet traktowany jako całość jest o wiele lepszym źródłem wiedzy niż telewizja, ambona, stronnicza gazeta i przekaz ustny. Internet jest z drugiej strony narzędziem pozwalającym obronić się przed jednostronną indoktrynacją.Ależ nie zgadzam się z tym. Jest pełno stron robiących ludziom sieczkę z mózgu, a tego typu informacje nie przedostałyby się do mediów: prawda2.info/ hyperreal.info/talk/mak-tek-ogolny-t18593.html kefir2010.wordpress.com/tag/jarek-kefirek-blog/www.fronda.pl/I mógłbym wkleić całą masę stron  > A powinniśmy się troszczyć o tych nieinteligentnych? Jeżeli ktoś nie wykształci w procesie dorastania, uczenia się i nabywania doświadczenia zmysłu krytycznego, to po takim człowieku niewiele można się spodziewać.Masz rację tylko, że nie jest Ci ich po ludzku żal? Przecież to nie ich wina, że zostali zdeterminowani tak a nie inaczej a jeśli jesteś od nich lepszy to nie jest to Twoja zasługa. > Kolejna generalizacja. Traci na tym niećwiczona pamięć, ale czy intelekt?Ok, może masz rację. > Ma sens. Walka o lepszego siebie jutro jest pożyteczną namiastką sensu. Zaprzestanie walki o bycie lepszym sprzyja popadaniu w marazm, depresję. Rywalizacja sprzyja doskonaleniu i postępowi, zatem jest niezbędna, aby cywilizacja ludzkości do czegoś doszła, wyeliminowała haniebne problemy, jakie dzisiaj dotykają ludzi.Ale nie wszyscy mają szanse na starcie żeby być lepszym. Ja nie mam więc można powiedzieć, że przegrałem. I co teraz z takimi ludźmi? > A mówiłeś, że rozwój cywilizacji do niczego nie prowadzi...No nie, że do niczego ale nie prowadzi wcale do głębszego sensu.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Na podstawie tego uporczywie pojawiającego się stwierdzenia tutaj, wyżej i niżej, wysnuwam hipotezę, że epicentrum Twoich problemów mieści się w okolicach tematów gastronomicznych i osobliwego zamiłowania do niezdrowego pożywienia, które w sposób wyolbrzymiony wywołuje u Ciebie poczucie winy. Problem zdaje się być kwestią psychiczną, jakimś natręctwem,Nie. To tylko jeden z problemów. Główny jest taki, że wszystko co lubię jest złe i powinienem z tego zrezygnować - jedzenie to jedna z tych rzeczy. Najbardziej mnie boli, że muszę zrezygnować z kobiet i że miłość realnie nie istnieje a karmiono mnie tym od dziecka i przebudzenie się z tej iluzji było bolesne. Kiedy dowiedziałem się, że nie ma św Mikołaja było mi smutno i czułem się oszukany, kiedy rozgryzłem, że wiara w Boga jest absurdem było mi lekko i przez dobre kilka tygodni czułem ekstazę i wolność (okres gimnazjum  ) ale kiedy dowiedziałem się, że nie ma miłości nie mogłem się z tym pogodzić i nie pogodziłem się aż do dzisiaj. > >bowiem mało kto przykłada tak dużą wagę do tego co je, a już rozdarcie pomiędzy smacznym i zdrowym bardziej dotyczy chorobliwie dbających o urodę panien z hipohondrią na diecie.Nie. To problem tych ludzi, którzy nie przykładają do tego wagi a powinni bo potem będą choroby - zawał, nadciśnienie, wylew, cukrzyca, żylaki, chore stawy, kręgosłup, żołądek i wiele wiele innych wątpliwych "bonusów". > Taak, masz rację. Jesteśmy tylko zwierzętami, które ewolucja przez przypadek wyposażyła w odrobinę większą inteligencję. [..] Natura rozwinęła u nas uczucia, które mają nas chronić, dała miłość, bo się okazało, że od pewnego poziomu inteligencji takie uczucie pozytywnie wpływa na stabilność populacji i jej rozwój.Miłość? To tylko burza hormonów w mózgu i uzależnienie od drugiej osoby, która jest wybrana przez naszą podświadomość na podstawie genów i naszej subiektywnie postrzeganej atrakcyjności społecznej i atrakcyjności tych kobiet wg naszej oceny (skoro moja wartość to 3/10 to mam szansę na kobiety 2/10 i 1/10 bo kobiety są hipergamiczne i chcą lepszych partnerów niż one same). > Albo mając tę wiedzę możemy się porządnie wku**ić... Powstać, spojrzeć w lustro z nienawiścią do samych siebie i rzeczywistości, odmienić wpierw siebie, a potem ją. Stać się nietzscheańskim nadczłowiekiem z wolą mocy, dążyć do tego. [...]Brak odgórnego sensu życia jest błogosławieństwem, gdyż takowy z pewnością nie każdemu by się spodobał, byłby jak fatalne przeznaczenie. Sami nadajemy sens naszym poczynaniom. Jesteśmy w tym wolni i zmienni.Z tego wynika tylko cierpienie. Nie wiem co gorsze - doskonalenie się kosztem przyjemności czy świadomy wybór bycia gorszym i chwilowa przyjemność kosztem nieprzyjemności w przyszłości z tego powodu i świadomości przez cały czas, że wybiera się źle. A taki odgórny sens musiałby być sensem dla wszystkich i każdemu się spodobać. Byłoby to np odczuwanie ekstazy jak po narkotykach bez poczucia "ja", bez zmniejszenia się tego stanu i bez zjazdu na końcu. Tak wyobrażam sobie idealny stan, raj  > Być może pewnego dnia transhumanizm doprowadzi do stworzenia bytów trwałych, inteligentniejszych i nie popełniających takich śmiesznych błędów jak my. Jednakże dopóki ten czas nie nadejdzie jesteśmy przykuci do naszej żałosnej formy i parszywej rzeczywistości. To zależy od nas: możemy walczyć i się zaadoptować, albo pogrążyć się w rozpaczy i depresji. Życie jest gówniane, jak było powiedziane u Monty Pythona, albo k******ie, jak w swoim rapie głosił Ryszard Peja. Użalanie się nad sobą nic nam nie pomoże. Racja, rzeczywistość jest do dupy. I co zamierzasz z tym zrobić?Zamierzam czekać na to aż się skończy. Z tego powodu niczego nie planuję, żyję z dnia na dzień a negatywne emocje już umiem kontrolować. Nie mam także tych pozytywnych ale i na to jest sposób - piwko, ziółko, dobre jedzenie i przebywanie z osobami, które lubię czyli są podobne i robią to samo. A potem ich pocieszam kiedy narzekają na brak sensu i niską samoocenę. Wtedy udaję, że wszystko jest super i staram się wybić im te myśli z głowy, mimo że wiem, że to oni mają rację kiedy tak mówią i myślę to samo ale staram się to oddalać lub myśleć o tym jak o teorii - bez emocji. I przy okazji szukam jednak wyjścia z sytuacji i sensu bo to jedyna szansa na to żeby było dobrze. Edit: Uważam tak jak tu przedstawiłem, że sens jest wtedy kiedy subiektywna ocena dobra przewyższa ocenę zła a sama ocena jest jak najbardziej racjonalna czyli spełnia takie cechy jak: zgodność z prawdą, jest dobra wg oceny etycznej i jest praktyczna czyli moje "cele" nie przejdą przez to sito a zła jest więcej niż dobra więc żyję z sensem ujemnym.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Albo żeby to uprościć - człowiek dorasta nie mając jeszcze woli. Kształtują go geny i dorastanie, na które nie ma się wpływu. Ma pewne pragnienia, które są dla niego dobrem - kojarzy ich zaspokajanie ze szczęściem. Ale nabywa zdolność do oceny i w tym momencie orientuje się, że jego pragnienia powodują więcej dobra niż zła, po prostu są złe. Człowiek, który ma złe pragnienia i świadomość tego, że są złe musi albo pozbyć się starych pragnień i nabyć nowe albo co? Albo po prostu dążyć do porzucenia starych pragnień i nie mieć żadnych, nie dążyć do szczęścia i nie potrzebować sensu. W tym celu trzeba stłumić pragnienia a więc np potrzeba miłości, bliskości, związku, popęd seksualny, potrzeba smacznego jedzenia i dobrego picia a zamiast tego powinniśmy jeść to co jest zdrowe i tyle ile nam potrzeba do funkcjonowania organizmu. Potrzebę przyjemności spowodowanej używkami zastąpić pogodzeniem się z rzeczywistością bez tego. Ale wtedy doszedłbym do wniosku, że robię tylko to co powinienem, to co jest dobre ale wcale nie odczuwam szczęścia. Czyli nie mam motywacji do życia a moje czyny służą utrzymaniu życia czyli życie byłoby tu sensem samym w sobie. Ale życie nie jest celem samym w sobie tylko jest nośnikiem dobra lub zła, sensu lub bezsensu. W takim razie nie opłaca się robić tych wszystkich czynności służących zdrowiu i dłuższemu życiu ale pojawia się możliwość choroby i cierpienia. I tworzy się tu takie błędne koło, z którego nie ma wyjścia dopóki nie będzie się dało pozbyć swoich pragnień jeśli są złe (tak jak np wszystkie moje) i zainstalować nowe, które są dobre i mają dla nas sens (czyli dla mnie żadne i jest to jakaś abstrakcja).
|
|
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Idealne pojęcie to także miłość. Ludzie bardzo często wierzą, że miłość to dobro 100/100 czyli idealne dobro. Jest to kolejna bzdura, która jest jedynie przekonaniem kulturowym. Miłość to tylko uczucie towarzyszące zakochaniu lub wyidealizowane pojęcie, które realnie nie istnieje. Miłość do rodziców i dzieci to instynkty biologiczne lub przywiązanie do bliskich osób.
Podobnie jest z nienawiścią. Nie istnieje coś takiego jak realna nienawiść - jest to uczucie niechęci do kogoś, poczucie, że ktoś nam zagraża. Niektórzy nienawidzą ludzi, którzy wyznają przeciwne wartości bo sami mają niskie poczucie własnej wartości, nie są przekonani do swoich poglądów ale na tych przekonaniach opierają swoją wartość.
W podobny sposób można potraktować wiele pojęć, które są umowne.
Dlaczego ludzie żyją w tak mocno uproszczonym świecie i posługują się wyidealizowanymi terminami, które realnie nie istnieją?
|
|
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Swoją drogą chciałbym zauważyć, że w tym wątku nikt w końcu nie rozwiał moich wątpliwości. Czy lepiej w życiu kierować się ideałami czy praktycznym podejściem? Z jednej strony ideały nie istnieją w realu a z drugiej real byłby "lepszy" gdyby ludzie kierowali się ideałami. Tylko, że jeśli kierując się ideałami wyzbywamy się przyjemności, woli i siebie kosztem bycia prawidłowo działającym trybikiem machiny to może lepiej wybierać praktyczne i pragmatyczne podejście? W zasadzie religia i jej brak nie rozwiewa tej wątpliwości. Religie tworzą swoje "idealne podejście" ale ludzie obchodzą to tworząc usprawiedliwienia, podwójną moralność. Kiedy nie ma religii może być tak, że ktoś kieruje się własną moralnością ale może też być tak, że ktoś całkowicie rezygnuje z "idealnej moralności" i od razu podchodzi do sprawy tak żeby się usprawiedliwić w razie gdyby wyszło, że nie powinien czegoś robić.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|