Wiec wyborczy kandydata na prezydenta, wielce szanownego Jarosława Kaczyńskiego (skandujemy 'Ja-rek-Ja-re-Ja-rek!'), mający dziś miejsce w Białymstoku w wieczornych godzinach.

Oto bezwstydnie subiektywna relacja mieszkańca tamtejszych stron:
O żesz k***a jego partolona mać!!
Szczegóły? Zacznę od chmar ludzkich w podeszłym wieku, swym mściwym, wrednym wzrokiem rozczulających się nad pradawnymi pieśniami ich młodości, które puszczone zostały ewidentnie po to, coby im uświadomić, że jeszcze życia te nie stracone. Że jeszcze Polska nie zginęła. Że ogólnie to jesteśmy tu po tu by zapewnić 'równy rozwój wszystkim'.
(ryk dzikiego śmiechu)
Język używany przez 'mówców' popierających wyżej wymienionego doktora prawa? Gówniany, w każdym calu. Poprzez 'gówniany' mam na myśli znajdujący się w czyjejś dupie tak głęboko, że inaczej nie idzie tego nazwać, ni zdefiniować, ni określić. Innymi słowy, jedno i to samo biadolenie.
Reakcja nader żwawego (jak na średnią wieku) tłumu? Tu się robi obłąkańczo ciekawie. Przemilczę głupotę ('teraz macha flagami lewa strona! teraz prawa! a teraz wszyscy, pokażmy Jarosławowi Kaczyńskiemu jak bardzo go popieramy - Ja-rek-Ja-rek-Ja-rek!'). Oczywiste oczernianie przeciwnika ('Bronek z Ruskiej Pudy') - odzew? 'Taaaaaak! Jeeeeaa! (machające debilne, miniaturowe flagi).
Tu jednak przechodzimy to czegoś co zaprawdę mnie zmroziło - nie wiem, być może na innych tego typu spotkaniach to normalka, niemniej opisuję sytuację:
pojawiło się trzech młodych (jak sądzę) studentów, którzy wznieśli transparent następującej treści "Podlasie nie chce Kaczyńskiego!" (miało to miejsce jakieś dwadzieścia minut przed pojawieniem się 'celebryty') i... Nacieszyłem owym napisem oczy przez ok. 2/3 minuty - bowiem chwilę później rzuciło się (!!) na nich z tuzin osób, co najciekawsze - starszych, podeszłych, lekko kuśtykających, jak widziałem wcześniej - babcie i dziadkowie, przy czym dziadkowie wyrywać ów przekaz, z którym się utożsamiłem, poczęli i lżyć fantazyjnie owych 'okropnych' rzezimieszków.
Tych
bezczelnych chamów, którzy ośmielili się wyrazić swoje własne zdanie. Wszędzie słychać było poruszone głosy "Co za chamstwo, bezczelność! Co oni sobie myślą? Miejsca wam się pojebały, smarkacze?!".
Tjaaa. Nie wiem kto pieprznął hasło o tym, iż z wiekiem człowiek uzyskuje obycie i kulturę, ale wyraźnie coś mu nie wyszło.
Tu moje pytanie - to ma być demokracja?
Wolność słowa? Kultura? Przyzwoitość? Dyskusja?
Znamienna także była reakcja fotoreporterów (rzucili się czym prędzej by pstrykać zdjęcia takiej sensacji) i - co ważniejsze - ludzi na scenie, którzy musieli widzieć i ten niewinny transparent i jego zniknięcie; jak coś klekotali o kłamstwach rządu i innych polityków, tak robili to dalej. Zero zająknięć. Pewniej radość w sercu, iż tak wierny mają owi 'wybitni mężowie stanu' elektorat.
Tu moje refleksje -
boję się tłumu i zlanych ze sobą mas ludzi. Ludzi, którzy wiwatują na byle pierdołę, cieszą się niczym dzieci gdy obrazi się ich wroga, machają tymi swoimi niebezpiecznymi łapskami oraz robią dokładnie to, co - choćby na marginesie słów - dyktuje im osoba z władzą - z morderczym mikrofonem. Na tym to polega? Zdobywa więcej ten, kto głośniej krzyczy, kto mordę drze ile sił w płucach? Tylko tyle?
Czyżby życie niektórych ludzi okazywało się tak nędzne i pogardy godne, że zrobią wszystko co ktoś im rozkaże - to ta psychologiczna koncepcja władzy: iż są ludzie, którzy chcą być podwładnymi i 'panami'; bo co? Poczują się lepiej jeżeli ich działania będą odzwierciedlane przez innych? "Skoro inni tak robią to i ja powinienem"? Okazuję się, że ten ewolucyjny (zapewne) bodziec, który czujemy w wielkich zbiorowiskach ludzkich, okazuje się boleśnie zawodny. Wszakże 'i najwyższe prawo może doprowadzić do najwyższego bezprawia'.

Na koniec pozostaje mi rzec, iż niby nie powinienem kalać własnego gniazda, acz właściwie -
gówno mnie to obchodzi. Zbyt
wiele jest tępoty w każdym miejscu świata by ją ignorować tylko i wyłącznie dlatego, że "ja przecież stamtąd jestem, więc cholibka - nie wypada".
Ps. Do ludzi, którzy nie chcą głosować na nikogo, do których i ja się zaliczałem swego czasu - skoro nie głosujecie na reprezentanta (hahaaha!) to głosujcie chociaż na tego, kogo publika lepsza. Rzygać pragnę przeobficie, gdy pomyślę, że podobne indywidua stwierdzą, że 'ich partia to i my mamy władzę'.

Ps2. Byłbym zapomniał - prześwietna pieśń, którą usłyszałem stosunkowo niedawno - genialnie odzwierciedla przekaz mej wypowiedzi:
www.youtub(*)?v=pGyZHgRFQNY&feature=channel