Na wstępie ważne sprostowanie wszystkiego, co zostanie napisane potem:
Wątek ma charakter poufny i jest przeznaczony wyłącznie do użytku wewnętrznego Forum. Posiada dwa robocze tytuły, które zgodnie z zasadą komplementarnej natury korpuskularno-falowej wszelkiej medialnej brei są w równej mierze częściowo (nie)prawdziwe.
Tytuł pierwszy:
Kompromitacja polskiej marynarki wojennej Tytuł drugi:
66 lat braterstwa i współpracy między zaprzyjaźnionymi narodami Polskiej Rzeczypospolitej Polskiej* i Chińskiej Republiki Ludowej Jak podają czołowe media polskie okręty chińskie wykonały udany manewr cumowania przy Nabrzeżu Francuskim w Gdyni. Pikanterii tej kuriozalnej sytuacji dodaje fakt, że na spotkanie dalekowschodniej armady wyszła... korweta "Kaszub". Oto naga prawda o naszym potencjale obronnym na morzu.
A wtedy właśnie, kiedy zgodnie z zasadami morskiej odmiany tai-chi-chuan chińscy matrosi skutecznie wiązali uwagę polskich marynarzy grzecznościowym ceremoniałem z całą celebrą towarzyszącą podnoszeniu flag i próbą zaimponowania przeciwnikowi sztuką gry jego plemiennej pieśni bojowej zwanej "hymnem narodowym", co w zamierzeniu ma uśpić czujność przeciwnika i stworzyć wrażenie, jakoby jego emisariusze przedarli się na tyły wroga i zinfiltrowali orkiestry wojskowe, do portu jakby nigdy nic, nie niepokojone przez nikogo (nawet straż miejską) weszły pozostałe jednostki eskadry i zdołały wysadzić swoje załogi na polski ląd dosłownie pod nosem urzędników portowych i polskich jednostek obrony terytorialnej.
Cytat:Podczas oficjalnej ceremonii powitania, odegrane zostały hymny obu państw z jednoczesnym podniesieniem flag narodowych na maszt. - Wojskową asystę honorową stanowiła Kompania Reprezentacyjna MW. Przedstawiciele Polskiej Marynarki Wojennej, w ramach oficjalnych uroczystości, złożyli wizytę na pokładzie chińskiego niszczyciela. W tym czasie do portu weszły pozostałe dwie jednostki - dodaje rzecznik 3. Flotylli Okrętów w Gdyni.
Jakby tego było nie dość, po uchwyceniu przyczółku na lądzie Chińczycy wciągnęli polskich marynarzy w kolejną pułapkę, którą niewątpliwie jest zaplanowany na najbliższe dni mecz piłki nożnej między reprezentacjami sił zbrojnych obu walczących stron. Możemy być bowiem najzupełniej utwierdzeni w przekonaniu, że jeśli obrońcom naszego wybrzeża nie przyjdą w sukurs tak pogardzane i wyszydzane przez media głównego nurtu posiłki zdrowej, nieskażonej kornikiem permisywizmu części naszej młodzieży, której duch umocniony jest krzepiącym tchnieniem chmielu i słodu jęczmiennego poddanego procesom fermentacji wydobywającej to, co w naszej tradycji wspólnych i indywidualnych aktów szaleństwa i dewastacji najwspanialsze, druzgocąca przewaga liczebna najeźdźców, których ledwo znikomy odsetek ukazał się oczom naiwnych dziennikarzy na pokładach ich morskich rydwanów nie pozwala żywić wielkich nadziei na pomyślne rozstrzygnięcie sporów granicznych, które siłą rzeczy prędzej czy później pojawią się na stole rokowań wtedy, kiedy poszczególne części Azji zaczną słać prośby o włączenie w granice administracyjne naszych państw.
A o tym wszystkim nie przeczytacie w oficjalnych mediach.
wiadomosci(*)skie-okrety-juz-w-gdyni/w0hrft * Jest to tzw. pleonazm, którego nie dało się uniknąć, choć autor wątku podjął liczne próby ominięcia tego niezręcznego sformułowania.