Witam ponownie,
Tak właściwie to planowałem napisać to przed wyborami, ale jakoś tak, no... zapomniało mi się nawet o wyborach, a co dopiero o pisaniu.
Wybory mają dwa aspekty - jeden, pragmatyczny, prosty, na teraz. Drugi aspekt to wybór pewnej wizji państwa.
Jako inżynier zwykłem określać stany graniczne między którymi gdzieś tam leży poszukiwane optymalne rozwiązanie. Zapraszam więc do dyskusji na temat granicznych wizji państwa: państwa minimum, o najmniejszej strukturze, najmniejszym poziomie ingerencji w życie obywatela oraz państwa maksimum, takiego, które ingeruje w każdy aspekt życia obywateli. Chciałbym prosić by przedstawione wizje dotyczyły wyłącznie państw "pozytywnych", to jest nie totalitaryzmów ani nie post-apokaliptycznych mad-maxów.
Proponuję następujące granice dla przedstawianych wizji: - struktura państwa musi istnieć i musi być ono zdolne do podtrzymania swojego istnienia pośród innych państw o podobnej doń strukturze; - państwo musi być pozytywne, w sensie chociaż teoretycznie przyjętego za najwyższą wartość dobra swoich obywateli. Definicję "dobra obywateli" celowo pozostawiam otwartą;
Zakładam, że nie musi istnieć realna na dziś droga ze stanu obecnego do przedstawionego. Prosiłbym też, by w propozycjach wziąć pod uwagę zdolność proponowanej struktury państwa do stawienia oporu różnego rodzaju, nazwijmy to: wypaczeniom.
Mam nadzieję, że ta dyskusja pozwoli na lepsze określenie w jakich granicach należy poszukiwać optymalnego Państwa.
Pozdrawiam,
|