 |
O Bogu i ogólnie o Waszych kłótniach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-06-2015 11:55 | Hejtibeats (210 punktów) | O Bogu i ogólnie o Waszych kłótniach
1 na 3 | Sporo ostatnio milczałem, obserwowałem forum, rozmawiałem z ludźmi. Podzielę się z Wami moją refleksją z ostatniomiesięcznych obserwacji. Banalna, ale może komuś się przyda.
Przy obecnym stanie wiedzy rozmowa na temat istnienia, nieistnienia Boga w kontekstach jakie tu się pojawiają jakiegoś tam sensu nie ma, ponieważ:
1. Ludzie wierzący nauce, są ograniczeni jedynie do obecnego stanu wiedzy. Jeżeli nie odkryto czegoś, to nie wymyślają nic ponad to. Sensownie brzmi.
2. Ludzie wierzący, są nieograniczeni w wymyślaniu rzeczy, które przekraczają obecny stan wiedzy, zatem nie ma jak ich potwierdzić.
Dla mnie wniosek na obecną chwilę jest taki, że nie da się opisywać Boga (jeżeli istnieje) przy pomocy stanu wiedzy w odniesieniu do tego świata, poziomu wiedzy, intelektu.
Próba definiowania Boga i jego opisu, charakteru, natury jest skazana na porażkę, ponieważ definicja sama w sobie sprowadza go do naszego poziomu wiedzy, a z tą już sobie może każdy swoje widzimisię i pomyje wylewać, udowadniać, nie udowadniać, wyśmiewać, podziwiać.
Jednocześnie nie da się ukryć, że Świat i to co obserwujemy jest czymś nadzwyczajnym i ograniczanie się w jego poznawaniu jedynie do stanu wiedzy jest moim zdaniem ograniczeniem, i tu też sobie można już z tym polemizować i wylewać pomyje. Nie da się wykluczyć emocji z poznawania Świata, ponieważ jednymi z nich jest chęć i ciekawość, oraz nadzieja, a więc te elementy, które pchają naukę do przodu i każą jej przesuwać granicę. Wiara w coś również jest nadzieją, czymś, co poniektórzy istotnie lekceważą, a jedni nadużywają do kreowania "cudów". W czym problem. Pogoń za pieniędzmi ma taki wymiar, że emocje są wykorzystywane do zarabiania, a więc co ? Religie, sekty, są nasterowane na zarabianie i władzę. Manipulacja, ogłupianie.
Jak więc dowieść, która religia jest prawdziwa lub jaki Bóg w tym wielkim gównie i bełkocie dezinformacji, dowodów, wymądrzeń, hałasu i kłótni ? Czytałem książki gdzie sensownie ktoś pisał o Jezusie i dowodach wszelakich, miało to sens, ale z drugiej strony można sensownie to obśmiać i udowadniać coś innego. Takie samo za i przeciw można opisać na temat innych religii. Gdzie jest prawda ? Na pewno nie w stanie wiedzy, bo ta Wam nic nie daje, poza ułatwianiem życia, lecz nie zmienia jego JAKOŚCI.
Wiedza nie jest niczym innym jak odkrywaniem tego, co już istnieje, co jest stosowane w naturze i ogólnie pojętym świecie. Nauka nie jest wymyślaniem niczego nowego, każde kolejne odkrycie pomaga zrozumieć jedynie mechanizmy świata, ale nie jego powody, nie jego potrzeby, nie jego EMOCJE. To pokazuje jak mały jest człowiek i jak niewiele jeszcze rozumie.
Moim zdaniem to właśnie emocje, odczuwanie i rozumienie są rozwiązaniem zagadki. Choćbyś posiadał nie wiadomo jaką wiedzę i technologię, jeżeli nie potrafisz zrozumieć drugiego człowieka, to nie potrafisz z nim niczego stworzyć i ziemia może być dalej smutna, pełna cierpienia.
Głównym powodem cierpienia na świecie jest jak podkreślałem EGOIZM, a więc to, że każdy siedzi w swoim światku, goni swoją karierę i nie organizuje pomocy potrzebującym, ewentualnie dorzuci luźną złotówkę, niech ktoś inny się tym zajmie. Otóż nie, to, że zapłacisz, nie oznacza, że nic już nie musisz robić i nikt od Ciebie niczego nie oczekuje. EGOIZM ten niszczy nas od góry, czyli ludzi, którzy mają ogromne wpływy, a wykorzystują je do zarabiania i gromadzenia, czegoś, czego nie da się zabrać po śmierci, przykłady: podtrzymywania wojny (handel bronią), walki o surowce (również pieniądze). Mówi się na to SYSTEM, ale system to bezmyślni ludzie zapatrzeni tylko na siebie i ewentualnie wyłącznie paru swoich bliskich. System to ludzie.
Problem głodu - przecież możemy go rozwiązać, gdybyśmy nie byli egoistami. Problem choroby - moim zdaniem choroba, krótkie życie obarczone fizycznym cierpieniem w otoczeniu i poczuciu prawdziwej miłości innych ludzi jest ciekawszym doświadczeniem dla obu stron od setek lat w zdrowiu i samotności, poczuciu odrzucenia, czy braku sensu życia, to drugie wybierają egoiści, choć i oni pogubieni, w braku rozumienia sensu sami pozbawiają się życia. Drudzy egoiście popatrzą na nich jak na statystykę, przypiszą jakąś zdefiniowaną chorobę psychiczną, zamknął teczkę, wrócą do domu i zajmą się sobą. Tak wygląda przyczyna cierpienia - egoizm.
Kumulacja cierpienia na świecie to kombo, czyli choroba w samotności, bez wsparcia i pomocy - czyste cierpienie - efekt naszego egoizmu i bierności. Egoizm, nie dostrzeganie chorób, dopóki nas one nie dotykają, a gdy nas dotyka, wielki żal do świata, z płaczliwym "dlaczego ja".
Moje podsumowanie jest takie.
Starajcie się bardziej rozumieć wzajemnie. Starajcie się poczuć emocje drugiej osoby. Wyśmiewanie nauki, poglądów czy cudzej wiary nie wprowadza niczego poza chaosem, hałasem, krzykiem małych mrówek w ogromnym Wszechświecie. Mądrzejszy niech uczy głupszego, jeżeli mądry nie potrafi uczynić by chciano go słuchać oznacza, że jest takim samym głupcem jedynie z większym zasobem prawdopodobnie zbędnej wiedzy. Żyjcie, pomagajcie sobie, zacznijcie działać.
I zanim zaczniecie się porywać na wyśmiewanie mojego postu, wytykania mi błędów językowych, składniowych, merytorycznych spróbujcie proszę poczuć moje emocje, moje chęci podzielenia się z Wami czymś, zrozumienia. Bez tego jest to jedynie zlepek liter, nic nie znaczący, być może pożywka dla tych, co lubią tu siać jedynie zamęt.
Myślę, że PRÓBA ZROZUMIENIA SIEBIE WZAJEMNIE EMOCJONALNIE, a nie intelektualnie może być pierwszym krokiem do poznania prawdy o Nas, a każdy z nas i tak ją pozna w swoim czasie. Odpowiedzi są w NAS, a nie gdzieś tam do odkrycia. Wszystko jest w NAS zapisane, lecz moim zdaniem wciąż przez NAS nierozumiane.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Arminius (25555 punktów) | Cierpienie w samotności choroby | "Kumulacja cierpienia na świecie to kombo, czyli choroba w samotności, bez wsparcia i pomocy - czyste cierpienie - efekt naszego egoizmu i bierności. Egoizm, nie dostrzeganie chorób, dopóki nas one nie dotykają, a gdy nas dotyka, wielki żal do świata, z płaczliwym "dlaczego ja".
Problem ten staje się cora zbardziej istotny w Japonii - która generlanie rzecz biorąc wyznacza przyszłościowe trendy nie tylko w dziedzinie technologii. W sytuacji opisanej przez Pana dobrowolna eutanazja staje się rzeczywiście "dobrą śmiercią" i w Japonii odsetek samobójstw osób starszych, chorych i ostamotnionych jest bardzo wysoki. Istnieją setki miejsc w całym kraju ( skały, lasy), będące ulubionym miejscem rozstawania się z życiem starszych osób.
|
|
1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: O Bogu i ogólnie o Waszych kłótniach | >1. Ludzie wierzący nauce, są ograniczeni jedynie do obecnego stanu wiedzy. Jeżeli nie odkryto >czegoś, to nie wymyślają nic ponad to. Sensownie brzmi. >2. Ludzie wierzący, są nieograniczeni w wymyślaniu rzeczy, które przekraczają obecny stan wiedzy, zatem nie ma jak ich potwierdzić.
To z grubsza ci sami ludzie, nauka nie jest do wierzenia.
>Dla mnie wniosek na obecną chwilę jest taki, że nie da się opisywać Boga (jeżeli istnieje) przy pomocy stanu wiedzy w odniesieniu do tego świata.
Da się go opisywać wyłącznie w odniesieniu do świata wyobraźni, marzeń i baśni.
>Próba definiowania Boga i jego opisu, charakteru, natury jest skazana na porażkę
Więc po co to robić? Po co w ogóle postulować taki byt?
> Głównym powodem cierpienia na świecie jest jak podkreślałem EGOIZM, a więc to, że każdy siedzi w swoim światku, goni swoją karierę i nie organizuje pomocy potrzebującym
Głównym powodem cierpienia na świecie są głupota i łatwowierność.
Konieczność pomagania potrzebującym i cierpiącym wynika z uprzedniego wystąpienia potrzeby i cieprpienia, więc cierpienie wynikające z niepomagania jest efektem wtórnym.
|
|
 | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | >Da się go opisywać wyłącznie w odniesieniu do świata wyobraźni, marzeń i baśni.
Z wiarą nie ma dyskusji. Przyjmuję do wiadomości Pańską teorię.
>Głównym powodem cierpienia na świecie są głupota i łatwowierność.
Tym argumentem przekonał Pan głodujące dzieci. Solidne rozwiązanie problemu.
>Konieczność pomagania potrzebującym i cierpiącym wynika z uprzedniego wystąpienia potrzeby i cieprpienia, więc cierpienie wynikające z niepomagania jest efektem wtórnym.
Czy z tego zdania wynika jakieś kluczowe podejście do problemu i sposób jego rozwiązania ?
Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > >Głównym powodem cierpienia na świecie są głupota i łatwowierność.> Tym argumentem przekonał Pan głodujące dzieci. Solidne rozwiązanie problemu.Z piętnastowiecznej bulli papieskiej Romanus Pontifex dotyczącej podboju Afryki Cytat:We weighing all and singular the premises with due meditation, and noting that since we had formerly by other letters of ours granted among other things free and ample faculty to the aforesaid King Alfonso - to invade, search out, capture, vanquish, and subdue all Saracens and pagans whatsoever, and other enemies of Christ wheresoever placed, and the kingdoms, dukedoms, principalities, dominions, possessions, and all movable and immovable goods whatsoever held and possessed by them and to reduce their persons to perpetual slavery, and to apply and appropriate to himself and his successors the kingdoms, dukedoms, counties, principalities, dominions, possessions, and goods, and to convert them to his and their use and profit Najechać, pojmać, podporządkować, ograbić i zniewolić, oraz (jakże by inaczej) nawrócić (ku naszej korzyści rzecz jasna). To powiedz głodującym dzieciom, bo taka jest pierwotna przyczyna ich obecnych problemów. Z kolei wzrost potęgi zbrodniczego katolickiego systemu był możliwy dzięki bezdennej głupocie mas wierzących w niezdefiniowany byt dzierżący marchewkę i kij.
|
|
| |  | | Hejtibeats (210 punktów) | Dlatego właśnie omijam coraz częściej fora, ponieważ ludzie tu rozmawiają sami ze sobą, nie próbując zrozumieć się wzajemnie. Ja stwierdziłem, że z powodu własnego egoizmu nie myślimy o tym jak pomóc DZISIAJ innym i nic w tym kierunku nie robimy, a Pan Lumbago leje pomyje antykatolickie, bo pewnie zauważył słowo Jezus w moim poście, ale nic poza tym z kontekstu nie wyłapał.
>To powiedz głodującym dzieciom, bo taka jest pierwotna przyczyna ich obecnych problemów.
Najprościej obarczyć głupotą i naiwnością innych, ale stan ten trwa do dzisiaj dzięki takim ignorantom jak Pan, którzy ręce umywają, bo pierwotna przyczyna jest widać istotniejsza od tego, co można DZISIAJ dla nich zmienić.
>Najechać, pojmać, podporządkować, ograbić i zniewolić, oraz (jakże by inaczej) nawrócić (ku naszej korzyści rzecz jasna).
Nic prostszego, niech Pan zorganizuje wyjazd do Afryki, przekaże zebraną żywność i uczy te dzieci jak powinny wyjść na ludzi, żeby przez swoją głupotę nie cierpiały i nie wierzyły w bajki. Kto ma to zrobić jeśli nie tacy jak Pan ? He?
>Z kolei wzrost potęgi zbrodniczego katolickiego systemu był możliwy dzięki bezdennej głupocie mas wierzących w niezdefiniowany byt dzierżący marchewkę i kij.
Ponawiam pytanie, które Pan olał, jakie rozwiązanie problemu wynika z Pana treści, bo polaczkowego wymądrzania, antykatolickiego pieprzenia czy narzekania już mamy na tym forum sporo.
|
|
| | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Ja stwierdziłem, że z powodu własnego egoizmu nie myślimy o tym jak pomóc DZISIAJ innym i nic w tym kierunku nie robimy, a Pan Lumbago leje pomyje antykatolickie
Fakt, że treść autentycznej bulli papieskiej może być uznana za pomyje antykatolickie mówi sam za siebie.
"Pomyje" były odpowiedzią na tezę, że główną przyczyną cierpienia jest egoizm, nie receptą na skuteczną pomoc, spróbuj nie gubić wątku. Poza tym, jeżeli oczekujesz politycznej poprawności w tej sprawie, to trafiłeś na niewłaściwe forum.
> Ponawiam pytanie, które Pan olał, jakie rozwiązanie problemu wynika z Pana treści, bo polaczkowego wymądrzania, antykatolickiego pieprzenia czy narzekania już mamy na tym forum sporo.
Chyba właśnie "poczułem emocje drugiej osoby".
Jakie rozwiązanie? Przyznam że nie mam pojęcia.
Na pewno nie jest to doraźna pomoc, która nie rozwiązując żadnych problemów uzależnia, a ratując jedną osobę sprawia, że mnoży się ich więcej do umierania. Na pewno nie jest to biznes charytatywny który zachyla znaczną część datków, z lansującymi się celebrytami i stadami pingwinów krążących nad nieszczęśnikami jak sępy. Nie ma to jak podbić i upodlić, a potem nawracać w zamian za miskę soczewicy.
Być może byłoby im lepiej gdyby cała ta "chrześcijańska cywilizacja zachodnia" zabrała się stamtąd, ze swoimi interesami, odwiertami, polityką, religią, obłudną jałmużną, podżeganiem do walk i handlem bronią, ale na to już raczej dużo za późno.
|
|
| | | |  | | Hejtibeats (210 punktów) |
>Jakie rozwiązanie? Przyznam że nie mam pojęcia.
No właśnie tak mi się wydaje od początku, a dalsza część jest o jakimś nawracaniu, chrześcijaństwie i tak dalej. Nie obchodzi mnie skąd u Pana taka zawiść, pytałem jedynie o sensowne rozwiązania jakie Pan ma do zaproponowania.
I o tym właśnie mówię, każdy ma wiele do powiedzenia, ale nie wiele do zrobienia aby coś zmienić, dlatego większość rozmów również o Bogu ma ten sam ton i bezsensowny kierunek.
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Głównym powodem cierpienia na świecie są głupota i łatwowierność.
Dokładnie tak. Czytałem kiedyś w mediach, że 90% ludzi, którzy padają ofiarą morderstwa, to ludzie karani, po wyrokach, etc. Wniosek płynie z tego następujący: bardzo rzadko się zdarza, że zabity zostanie zupełnie niewinny człowiek;
|
|
|  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >>Głównym powodem cierpienia na świecie są głupota i łatwowierność. >Dokładnie tak. Czytałem kiedyś w mediach, że 90% ludzi, którzy padają ofiarą morderstwa, to ludzie karani, po wyrokach, etc. Wniosek płynie z tego następujący: bardzo rzadko się zdarza, że zabity zostanie zupełnie niewinny człowiek;
Głupota osobista także ma potencjał sprowadzania osobistych cierpień, ale bardziej chodziło mi o głupotę zbiorową, która sprawia że ludzie idą jak barany za wodzem, umożliwia realizację planów różnych psychopatów i jest źródłem zbiorowych cierpień typu rzezie czy klęski głodu.
|
|
|  | -1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | >>Głównym powodem cierpienia na świecie są głupota i łatwowierność. >Dokładnie tak. Czytałem kiedyś w mediach, że 90% ludzi, którzy padają ofiarą morderstwa, to ludzie karani, po wyrokach, etc. Wniosek płynie z tego następujący: bardzo rzadko się zdarza, że zabity zostanie zupełnie niewinny człowiek;
Codziennie w wojnach giną niewinni ludzie, nie z powodu swojej głupoty, ale z powodu egoizmu elit, który nakazuje im zagarniać ziemie, zdobywać wpływy i władzę. Jeżeli ktoś Pana zamorduje, to zapewne będzie ok idąc Pana tokiem rozumowania, jeżeli wrzucimy Pana do statystki i uznamy, że był Pan głupi i naiwny, bo mógł Pan wtedy iść inną drogą lub siedzieć w domu.
|
|
| |  | -1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Codziennie w wojnach giną niewinni ludzie, nie z powodu swojej głupoty, ale z powodu egoizmu elit, który nakazuje im zagarniać ziemie, zdobywać wpływy i władzę.
Bez rzeszy głupich poddanych elity mogą sobie zagrabić co najwyżej liście.
>Jeżeli ktoś Pana zamorduje, to zapewne będzie ok idąc Pana tokiem rozumowania, jeżeli wrzucimy Pana do statystki i uznamy, że był Pan głupi i naiwny, bo mógł Pan wtedy iść inną drogą lub siedzieć w domu.
Ależ żenująco prymitywny chwyt, albo totalna niezdolność zrozumienia tekstu. Spróbuj najpierw jako tako ogarnąć własny tok rozumowania, zanim zaryzykujesz próbę podążenia cudzym.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) |
>Bez rzeszy głupich poddanych elity mogą sobie zagrabić co najwyżej liście.
Ma Pan również rację, ale ja podaję rozwiązanie w oparciu o moim zdaniem jeden z głównych powodów cierpienia, a nie stwierdzam suche fakty i wymądrzam. Jeżeli Ci, którzy mają możliwości nie będą myśleli wyłącznie o sobie, stworzą możliwości również innym, którzy mogliby chcieć z nich skorzystać, gdyby o nich wiedzieli. Wiadomo, że nie wszyscy skorzystają od razu, ale zmniejszała by się stopniowo z pokoleniami liczba "głupców".
Oczywiście stać obok i mówić "ten to głupi, to niech cierpi" jest wygodne, typowe dla egoizmu proszę Pana.
>Spróbuj najpierw jako tako ogarnąć własny tok rozumowania, zanim zaryzykujesz próbę podążenia cudzym.
Tu zakończmy. Wiem jak kończy się rozmowa z Panu podobnymi ignorantami.
|
|
| | | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Tu zakończmy. Wiem jak kończy się rozmowa z Panu podobnymi ignorantami.
Ktoś tu narzekał, że ludzie ze sobą nie rozmawiają, i że używają inwektyw. Jak widać na załączonym obrazku, słusznie.
|
|
| | | | |  | | Hejtibeats (210 punktów) | >>Tu zakończmy. Wiem jak kończy się rozmowa z Panu podobnymi ignorantami. >Ktoś tu narzekał, że ludzie ze sobą nie rozmawiają, i że używają inwektyw. >Jak widać na załączonym obrazku, słusznie.
Czekamłem na propozycje rozwiązań, a nie dyskusję dla dyskusji. Nie doczekałem się jak wyszło z odpowiedzi wcześniej, za to można było poczytać dużo antychrześcijańskich głownie narzekań.
Moim zdaniem zawiść, niechęć, narzekanie, a brak chęci i pomysłów na rozwiązania ma źródło w egoizmie.
|
|
2 na 2 | Paolo Monstro (6146 punktów) |
> 1. Ludzie wierzący nauce, są ograniczeni jedynie do obecnego stanu wiedzy. Jeżeli nie odkryto> czegoś, to nie wymyślają nic ponad to. Sensownie brzmi.Nauka, przeciwnie do tego co mówisz jest otwarta i sama już o sobie zakłada, że jest w błędzie. Nie chcę się powtarzać, wiec zacytuję: www.racjonalista.pl/forum.php/s,646480#w646533Istnieja ludzie, którzy wierzą w naukę ale to nie są naukowcy. Są 2 zasadnicze różnice pomiędzy nauką a religią: 1) Religia jest zamknięta - dogmaty są nienaruszalne (do momentu upadku religii), np.: Józef Stalin jest "dobry" z definicji. To ogranicza rozwój cywilizacji bo gdy okaże się, że dogmaty nie opisują dobrze rzeczywistości (np. Bóg jednak nie stworzył Ziemii, czy Słońce jednak nie krąży wokół Ziemii) to nie można niczego zmienić. Nauka natomiast jest otwarta. Każdy dogmat (wł aksjomat) jest tymczasowy i służy jedynie zamodelowaniu czegoś. Jak długo aksjomat/model jest dobry w odpowiadaniu na pytania o rzeczywistość tak długo się go uznaje, ktoś obserwuje zjawiska przeczące teorii, pojawia się następna teoria -zmienia się aksjomaty. To podejście powoduje, że cywilizacja może się rozwijać nawet gdy kolejne obserwacje tego świata wykażą, że dotychczasowe teorie są niewystarczające. 2) Nauka i religia zajmują się czymś innym. Przede wszystkim, nauka nie definiuje "dobra", skupia się na faktach i zależnościach - nie ocenia czy dobrze jest, że światło w próżni porusza się z prędkością C czy nie jest to dobrze itp... Naukowe podejście do Józefa Stalina czy Alojza Stepniaka wykazałoby, że obydwoje przyczynili się do zabójstwa wielu osób, Józef zabił więcej a Alozjy mniej i tyle - żadnej oceny, żadnego usprawiedliwienia. Dlatego to religia od zawsze wojowała z nauką bo nauka jest sumieniem religii. Nie ocenia, ale jednak obiektywnie obnaża fakty. Nauka się religiami nie interesuje specjalnie, nie walczy z nimi. Nauka nie może religii w żaden sposób opisać poza ustaleniem listy bogów, wierzeń, ewentualnie wyznawców. Przede wszystkim nauce nie zależy na liczbie wyznawców i nie ma żadnej konkurencji z religiami: Chcesz to korzystaj z nauki żeby zaprojektować budynek, nie chcesz - módl się o to ... Nauka nie potrzebuje marketingu, broni się sama, zachęca do podważania, bo to jest jej sens. Jak obalisz jakąś teorię w nauce - dostaniesz Nobla, w religii zetną Ci głowę ...
|
|
 | | Spring (1174 punktów) | > Przede wszystkim, nauka nie definiuje "dobra", skupia się na faktach i zależnościach - nie ocenia czy dobrze jest, że światło w próżni porusza się z prędkością C czy nie jest to dobrze itp... Naukowe podejście do Józefa Stalina czy Alojza Stepniaka wykazałoby, że obydwoje przyczynili się do zabójstwa wielu osób, Józef zabił więcej a Alozjy mniej i tyle - żadnej oceny, żadnego usprawiedliwienia.Problem z tym taki, że bezmyślny foton jest zrównany z człowiekiem, który w odróżnieniu od fotonu korzystając z własnego rozumu dokonuje wyborów. Jeżeli nauka nie potrafi dokonywać oceny, co jest dla człowieka destrukcyjne, a co pomocne, to jest mało przydatna. ps. pl.wikipedia.org/wiki/Nauki_stosowane
|
|
|  | 3 na 3 | Paolo Monstro (6146 punktów) |
>Problem z tym taki, że bezmyślny foton jest zrównany z człowiekiem, który w odróżnieniu od fotonu korzystając z własnego rozumu dokonuje wyborów. Jeżeli nauka nie potrafi dokonywać oceny, co jest dla człowieka destrukcyjne, a co pomocne,
Mylisz się, celem nauki jest właśnie odpowiedź na pytania o destrukcyjność czy ogólnie na pytania o efekty zjawisk, stan rzeczy, związki przyczynowo-skutkowe itd.
> ...to jest mało przydatna. To jest Twoja opinia o byciu "przydatnym". Nauka się tym nie zajmuje. To powoduje klarowność w nauce i jej zwięzłość. Nauka skupia się na tym co obiektywne.
Opinii i ocen nt "pomocności" , "dobra" , "użyteczności" może być tyle ile osób na ziemii. Pomocność informacji nie ma nic wspólnego z jej znaczeniem tylko z odbiorcą. Informacja jest lub nie jest pomocna dla odbiorcy, dobra, zła, miła, smutna itd ... dla odbiorcy. Ludzie religijni często tego nie mogą oddzielić i zabijają posłańca!
Dla przykładu "destrukcyjności": informacja, że przekroczenie masy krytycznej w substancji radioaktywnej spowoduje "bum" i śmierć osób znajdujących się w pobliżu dla Ciebie może być "nieużyteczna" lub "mało przydatna" ale dla kogoś innego "bardzo przydatna" bo może mu uratować życie. I kto ma rację? Tych rozważań można toczyć miliony w nieskończoność ale informacja dostarczana przez naukę jest krótka, treściwa i precyzyjna - za dużo materiału = BUM!
|
|
| |  | 1 na 1 | Spring (1174 punktów) | >To jest Twoja opinia o byciu "przydatnym". >Nauka się tym nie zajmuje. To powoduje klarowność w nauce i jej zwięzłość. Nauka skupia się na tym co obiektywne.
Od kiedy przydatność nie jest kategorią obiektywną?
>Pomocność informacji nie ma nic wspólnego z jej znaczeniem tylko z odbiorcą. Czyli może zajść sytuacja że informacja nie znacząca nic bądź małoznacząca będzie istotnie pomocna?
> Dla przykładu "destrukcyjności": informacja, że przekroczenie masy krytycznej w substancji radioaktywnej spowoduje "bum" i śmierć osób znajdujących się w pobliżu dla Ciebie może być "nieużyteczna" lub "mało przydatna" ale dla kogoś innego "bardzo przydatna" bo może mu uratować życie. I kto ma rację?
Na pewno nie ten, który racje ignoruje.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) |
>Od kiedy przydatność nie jest kategorią obiektywną? Od zawsze. Przydatność informacji to atrybut relacji pomiędzy informacją a jej odbiorcą, to nie jest cecha informacji. Zależy od oceny odbiorcy.
Podobnie jak "smaczność lodów" nie jest obiektywną cechą loda lecz funkcją loda i jedzącego.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | Obaj Panowie moim zdaniem macie rację, lecz pojawia się brak emocji, sam tekst, sucha analiza i spór wyłącznie o definicje, które każdy z Panów może postrzegać inaczej.
Może być tak, że obcokrajowiec użyje złego słowa, np. obraźliwego, ale z jego emocji, intencji można odebrać i tak co chciał przekazać i odczytać, że to nie chodzi o coś złego. Jak to zrobić na forum, jeżeli zwłaszcza na tym forum dominują definicje, a jest ich tyle ilu ludzi, a powoływanie się na jedyną słuszną nie jest rozwiązaniem, bo ktoś może się z nią nie zgadzać?
Definicja pomaga w organizacji pracy, ale czy do jej poziomu można sprowadzić świadomość, uczucia ? Ci, którym się wydaje, że wiedzą co wiedzą, powiedzą TAK, Ci którzy nie są przekonani powiedzą NIE. Kto ma rację i czym jest racja ? Każdy może mieć swoją definicję racji. Kto ma zatem rację ?
Masło maślane ? Nie sądzę, a jednak rozumiemy się, bo odczuwamy EMOCJE, czujemy, że mówimy o tym samym lub nie, używając podobnych słów lub często nie.
|
|
| | | |  | | Spring (1174 punktów) | > Przydatność informacji to atrybut relacji pomiędzy informacją a jej odbiorcą, to nie jest cecha informacji. Zależy od oceny odbiorcy.
Nie twierdziłem, że przydatność jest cechą informacji. Natomiast da się badać w sposób obiektywny preferencje osób, a także ich wybory.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >> Przydatność informacji to atrybut relacji pomiędzy informacją a jej odbiorcą, to nie jest cecha informacji. Zależy od oceny odbiorcy. >Nie twierdziłem, że przydatność jest cechą informacji. >Natomiast da się badać w sposób obiektywny preferencje osób, a także ich wybory. Twierdziłeś, że "przydatność" to cecha obiektywna a ja Ci odpowiadam, że to nieprawda, bo zależy od opinii odbiorcy. Nie wiem o czym chcesz nadal dyskutować?
P.S. Fakt, że to nie jest cecha informacji był argumentem a nie próbą wkładania w Twoje usta jakiś stwierdzeń.
|
|
| | | | | |  | | Spring (1174 punktów) | >Twierdziłeś, że "przydatność" to cecha Nie.
> Nie wiem o czym chcesz nadal dyskutować? Zgoda.
|
|
| | | | | | |  | | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>Twierdziłeś, że "przydatność" to cecha >Nie. Oto Twoja wypowiedź: >Od kiedy przydatność nie jest kategorią obiektywną? Chodzi o "obiektywność"- to jest temat dyskusji ("przydatność" nie jest obiektywna) a nie o słowo "cecha". Poziom dyskusji z Tobą jest żenujący.
|
|
| | | | | | | |  | | Spring (1174 punktów) | >Oto Twoja wypowiedź: >>Od kiedy przydatność nie jest kategorią obiektywną?
Oceny subiektywne (w tym przydatność) można badać w miarę obiektywnie, stąd też termin "obiektywna kategoria (badawcza)".
|
|
| Paolo Monstro (6146 punktów) |
> Starajcie się bardziej rozumieć wzajemnie. Starajcie się poczuć emocje drugiej osoby. Wyśmiewanie> nauki, poglądów czy cudzej wiary nie wprowadza niczego poza chaosem, hałasem, krzykiem małych mrówek> w ogromnym Wszechświecie. Mądrzejszy niech uczy głupszego, jeżeli mądry nie potrafi uczynić by> chciano go słuchać oznacza, że jest takim samym głupcem jedynie z większym zasobem prawdopodobnie> zbędnej wiedzy. Żyjcie, pomagajcie sobie, zacznijcie działać.Szanuję Twoje poglądy, najprawdopodobniej masz dobre intencje ale zachęcam Cię do zapoznania się z nieznanym w Polsce włoskich historykiem ekonomii Carlo M. Cipollą i jego słynnym (przynajmniej w Italii i USA) esejem pt. "Podstawowe prawa ludzkiej głupoty" (THE BASIC LAWS OF HUMAN STUPIDITY advanced.j(*)ic-Laws-of-Human-Stupidity.pdf). Jest to oparty na eksperymentach, smutny wniosek, że głupota (która jest zdefiniowana w eseju) jest nieokiełznana, występuję z taką samą niebezpiecznie wysoką częstością w każdej grupie społecznej i jest najbardziej szkodliwym zachowaniem z 4 zdefiniowanych postaw. Poznasz też hipotezę, że próba kontroli głupiego jest głupim zachowaniem i żadne "poczucie jego emocji" nie pomoże.
|
|
 | | Hejtibeats (210 punktów) |
>Poznasz też hipotezę, że próba kontroli głupiego jest głupim zachowaniem i żadne "poczucie jego emocji" nie pomoże.
Czy człowiek mądry nie powinien z całą swoją wiedzą i doświadczeniem potrafić dotrzeć do tego nazywanym "głupim" i wzbudzić w nim chęć rozwoju ? Myślę, że jest to możliwe, jeżeli ktoś uważa, że nie, wtedy powyższe jest prawdziwe. Mądrość potrafi wykorzystać głupotę i naiwność, aby zmanipulować ją w celu osiągnięcia konkretnych rezultatów. Dla mnie istotnym rezultatem byłoby przekazanie samonapędzającej się chęci rozwoju, ponieważ ciągła kontrola chaosu, który może się w każdej chwili pogorszyć to nie wynik.
|
|
|  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>Poznasz też hipotezę, że próba kontroli głupiego jest głupim zachowaniem i żadne "poczucie jego emocji" nie pomoże. >Czy człowiek mądry nie powinien z całą swoją wiedzą i doświadczeniem potrafić dotrzeć do tego nazywanym "głupim" i wzbudzić w nim chęć rozwoju ? Myślę, że jest to możliwe, jeżeli ktoś uważa, że nie, wtedy powyższe jest prawdziwe. Mądrość potrafi wykorzystać głupotę i naiwność, aby zmanipulować ją w celu osiągnięcia konkretnych rezultatów. Dla mnie istotnym rezultatem byłoby przekazanie samonapędzającej się chęci rozwoju, ponieważ ciągła kontrola chaosu, który może się w każdej chwili pogorszyć to nie wynik. > Szanuję Twoje przemyślenia ale wg Cipolli głupia postawa to gotowość na działanie na czyjąś niekorzyść równocześnie w sprzeczności z własnym interesem. Głupota to nie to samo co naiwność. Naiwność to osobna postawa. Przebadał on wiele przypadków i odniósł się do obiegowej opinii, do której się odwołujesz, że "głupka mądry przechytrzy". Badane przypadki pokazują jednak, że nie, że dzieje się przeciwnie - głupek zawsze "stawia na swoim" bo głupek jest irracjonalny, nieprzewidywaly i może z ochotą popełnić harakiri wraz z Tobą!
Pokazuje to też doskonale historia religii - namów racjonalnego faceta, żeby wysadził się wraz z pizzerią? Mocno wierzącego da się namówić - pojdziesz "przechytrzać swą mądrością", takiego religijnego jegomościa?
|
|
| |  | | Hejtibeats (210 punktów) |
>Szanuję Twoje przemyślenia ale wg Cipolli (..)
Zgadzam się. Podałem jedynie przykład, że wyzbywając się nadmiaru egoizmu (niekoniecznie całego), zwłaszcza wśród ludzi posiadających wpływy, świat może się zmienić diametralnie, a głupków czy ludzi utrudniających życie w stadzie, nieprzewidywalnych można zwyczajnie odseparować.
Dlaczego egoizm ? Bo nawet my możemy coś zmienić bez wpływów, bo możemy się jednoczyć i organizować, ale każdy goni za swoim ogonem i nic się nie zmienia. Szukamy przyczyn gdzieś tam, tłumaczeń i wymówek, i nic wciąż nie robimy na ogromna skalę.
|
|
| | |  | | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>Szanuję Twoje przemyślenia ale wg Cipolli (..) >Zgadzam się. Podałem jedynie przykład, że wyzbywając się nadmiaru egoizmu (niekoniecznie całego), zwłaszcza wśród ludzi posiadających wpływy, świat może się zmienić diametralnie, a głupków czy ludzi utrudniających życie w stadzie, nieprzewidywalnych można zwyczajnie odseparować.
Problem tylko w tym, że wg Cipolli w każdej grupie społecznej, zarówno w więzieniu jak i wśród noblistów występuje ten sam % głupich, jest on wysoki i zawsze niedoszacowywany.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) |
>Problem tylko w tym, że wg Cipolli
Proszę wybaczyć, ale nie wiem czy już rozmawiam z Panem czy Cipollą. Statystyka statystyką. Nie zbawimy całego Świata, ale możemy dać mu możliwość, a to więcej niż potrzeba, żeby coś się zmieniło. Czuję, że danie szansy komuś kto jej nigdy nie miał jest możliwością zmiany na lepsze i te statystyki mogą się zmienić.
Tylko czy zrobimy coś, wyjdziemy poza swój egoizm, swoje podwórko, dostrzeżemy innych czy popatrzymy na to z perspektywy problemu jaki zauważył Cipolla i sobie darujemy ?
|
|
| | | | |  | | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>Problem tylko w tym, że wg Cipolli >Proszę wybaczyć, ale nie wiem czy już rozmawiam z Panem czy Cipollą. Statystyka statystyką. Nie zbawimy całego Świata, ale możemy dać mu możliwość, a to więcej niż potrzeba, żeby coś się zmieniło. Czuję, że danie szansy komuś kto jej nigdy nie miał jest możliwością zmiany na lepsze i te statystyki mogą się zmienić. >Tylko czy zrobimy coś, wyjdziemy poza swój egoizm, swoje podwórko, dostrzeżemy innych czy popatrzymy na to z perspektywy problemu jaki zauważył Cipolla i sobie darujemy ? > Rozmawiasz z paolem monstrem ale ponieważ żyję dostatecznie długo i intensywnie doszedłem do podobnych wniosków co Cipolla, pocieszył mnie on jedynie, że nie jestem osamotniony w swym osądzie.
|
|
2 na 2 | Spring (1174 punktów) | > Próba definiowania Boga i jego opisu, charakteru, natury jest skazana na porażkę, ponieważ definicja sama w sobie sprowadza go do naszego poziomu wiedzy, a z tą już sobie może każdy swoje widzimisię i pomyje wylewać, udowadniać, nie udowadniać, wyśmiewać, podziwiać.
Nie trzeba od razu zaczynać od pełnej definicji. Wiele (o ile nie większość) zjawisk przy pierwszej próbie określenia było znanych tylko w niewielkim stopniu i tylko dalsze obserwacje i doświadczenia ujawniły kolejne właściwości. W przypadku Boga również jest wystarczającym oprzeć się na jednym znanym fakcie hipotetycznym, np. że pewna osoba została uzdrowiona poprzez interwencję boską. Oczywiście jeżeli wytłumaczeniem będzie - to cud - to badania nie mają sensu, gdyż takie kryterium można wstawić wszędzie, nawet do umysłu wierzących.
> Czytałem książki gdzie sensownie ktoś pisał o Jezusie i dowodach wszelakich, miało to sens, ale z drugiej strony można sensownie to obśmiać i udowadniać coś innego. Takie samo za i przeciw można opisać na temat innych religii. Gdzie jest prawda ? Na pewno nie w stanie wiedzy, bo ta Wam nic nie daje, poza ułatwianiem życia, lecz nie zmienia jego JAKOŚCI.
Jeżeli są tylko dwa sensowne i wzajemnie wyklucząjące się twierdzenia, to tylko jedno może być prawdziwe. Wiedza poprawnie stosowana jak najbardziej prowadzi do zmian jakościowych, a także do dalszego zrozumienia i prawdy.
> Nauka nie jest wymyślaniem niczego nowego, każde kolejne odkrycie pomaga zrozumieć jedynie mechanizmy świata, ale nie jego powody, nie jego potrzeby, nie jego EMOCJE.
Emocje są właściwe człowiekowi, świat nie emocjonuje się.
> Głównym powodem cierpienia na świecie jest jak podkreślałem EGOIZM Warto by się w takim razie zastanowić co jest powodem tego egoizmu.
|
|
 | | Hejtibeats (210 punktów) |
>Emocje są właściwe człowiekowi, świat nie emocjonuje się.
Miałem na myśli taką nazwijmy to emocje zbiorową, jej kierunkowość, pierwotną potrzebę nie zagłuszoną mediami, trendami, czyste życie. Nie chcę rozwijać wątku celowości tego Świata, bo zaraz przyjdą klepać posty o jego bezcelowości i skończy się rozmowa jak zwykle, czyli na pomyjach.
|
|
|  | 1 na 1 | Spring (1174 punktów) | > Nie chcę rozwijać wątku celowości tego Świata, bo zaraz przyjdą klepać posty o jego bezcelowości i skończy się rozmowa jak zwykle, czyli na pomyjach.
Rozumiem. Również przychylam się do poglądu o celowości.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Przy obecnym stanie wiedzy rozmowa na temat istnienia, nieistnienia Boga...
Historia dyskursów o bogu jest zdaje się niezależna od "stanu wiedzy". Istnienie boga/ bogów postulowane było w kontekstach które ze współczesnego punktu widzenia z wiedzą nie mają nic wspólnego. Lęk, zioła, taniec, wino, sugestia, zwidy, rutyna, nadzieja, itd. , itp. były (i są) źródłami bóstw.
> Świat i to co obserwujemy jest czymś nadzwyczajnym i ograniczanie się w jego poznawaniu jedynie do stanu wiedzy jest moim zdaniem ograniczeniem, ...
"Stan wiedzy" zakłada, że poznanie jest czymś otwartym, ma swoją ewolucję lub rewolucję, stany wiedzy niesprowadzalne do siebie.
> Nie da się wykluczyć emocji z poznawania Świata, ...
Niczego, co jest, nie wyklucza się ze świata i z jego poznania. Czym innym jest jednak emocja jako przedmiot poznania a czym innym jest emocja, która to poznanie zniekształca (strach ma wielkie oczy). W tym drugim wypadku należy być ostrożnym: np. nadzieja podsuwa umysłowi różne naiwne rozwiązania.
> Nauka nie jest wymyślaniem niczego nowego, ...
Czy nie ma różnicy między podróżą samolotem a podróżą na biblijnym ośle, telegrafem a telefonem komórkowym? Ale nie należy oczekiwać od nauki czegoś, co z istoty leży poza jej procedurami. Trzeba być jednak ostrożnym przy odwoływaniu się do pozanaukowych procedur.
>Głównym powodem cierpienia na świecie jest jak podkreślałem EGOIZM, ...
Nie stawiajmy sprawy w absolutny sposób na zasadzie albo -albo. Albo egoizm, albo altruizm, albo emocja, albo intelekt... Organizm człowieka (jak każdy biologiczny system) zakłada zawsze pewien poziom egoizmu. Wolałbym, aby ktoś powiedział mi, jaki poziom egoizmu jest niezbędny, niż potępiał egoizm w czambuł. Na nagrobku Pestalozziego widnieje napis Wszystko dla innych, nic dla siebie... To fałszywy postulat. Był też wygrawerowany na niektórych monetach w III Rzeszy. A co do cierpienia: jest konstytutywne dla życia. Bajki o wyzwoleniu się z jego pęt (Budda, Jezus, Marks) niczego tu nie zmieniły. Podobnie nauka i technika. Sztuką jest wiedzieć, jak cierpieć, a nie roić o "wyrwaniu" cierpienia z korzeniami.
> System to ludzie.
W teorii systemów różnica między elementem a systemem jest fundamentalna. Weź np. drużynę sportową: zawodnik się zmienia, ale styl gry pozostaje ten sam.
>I zanim zaczniecie się porywać na wyśmiewanie mojego postu, ...
Trzeba się liczyć z różnymi reakcjami. Ludzie różnią się od siebie, więc ich reakcje też wyglądają różnie. Jeżeli wszyscy biją brawo, lub wszyscy potępiają - to dopiero budzić może niepokój. > spróbujcie proszę poczuć moje emocje, moje chęci podzielenia się z Wami czymś, zrozumienia.
Myślę, że nie należy mylić spotkania w sieci ze spotkaniem w realu - pełnych gry emocji. Monitor to nie twarz, to nie gest, to nie kontakt. Nie wydaje mi się, aby możliwa była rekonstrukcja emocji autora na podstawie jego posta. Zamiast zrozumieć, obserwuję swoją reakcję na tekst. Słowa w sieci mają w sobie coś z anonimowości szelestu liści. Post zwrócił moją uwagę, ale nie interesują mnie zawarte w nim emocje, ani domniemane ego. Powody reakcji leżą całkowicie po mojej stronie, a nie po drugiej stronie monitora. >Bez tego jest to jedynie zlepek liter, nic nie znaczący, ... O znaczeniu decyduję ja i - za sprawą układu limbicznego - moja podświadomość.
Kwestia percepcji w internecie czeka na opracowanie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Hejtibeats (210 punktów) | >Lęk, zioła, taniec, wino, sugestia, zwidy, rutyna, nadzieja, itd. , itp. były (i są) źródłami bóstw.
Przyjmuję Pana zdanie do wiadomości, nie zgadzam się z nim. Ponieważ nie sposób udowodnić kto jest prawdy najbliżej i czym jest prawda, zdecydowanie lepiej jest rozmawiać o tym co nas łączy i co możemy zrobić dobrego dla świata, a wtedy może odpowiedź sama się nasunie.
>> np. nadzieja podsuwa umysłowi różne naiwne rozwiązania.
Prawda, lecz nie wszystkie można wykluczyć, chyba, że przyjmie się pewne definicje. Wtedy wszystko można udowadniać lub negować.
>Czy nie ma różnicy między podróżą samolotem a podróżą na biblijnym ośle, telegrafem a telefonem komórkowym?
Jest, jest to wygoda. Nie ma to wciąż wpływu na to, czy zrozumiemy się nawzajem i będziemy potrafili sensownie współpracować aby stworzyć lepszy świat dla kolejnych pokoleń.
>Sztuką jest wiedzieć, jak cierpieć, a nie roić o "wyrwaniu" cierpienia z korzeniami.
Ograniczanie zbędnego cierpienia nie jest jego wyrywaniem z korzeniami. Cierpienie nas uczy, ale gdy jest proporcjonalne do naszego poziomu. Zbyt duże, gwałtowne, nas przygniata i potrzebna jest pomoc innych ludzi. Jeżeli jako przykład dałem głodujące dzieci, to chyba zgadzamy się, że nie ma się teraz sensu rozwodzić nad historią i tym co do tego doprowadziło, chyba, że ktoś się spuszcza nad swoimi doktoratami, czy jak inny Pan pisał coś o naiwności i głupocie, tylko spróbować coś zrobić, żeby im pomóc, bo nie nam oceniać czy na to zasługują czy nie, ale widać same sobie z tym nie radzą.
>W teorii systemów różnica między elementem a systemem jest fundamentalna. Weź np. drużynę sportową: zawodnik się zmienia, ale styl gry pozostaje ten sam.
Nie wiem czy mówimy o tym samym, ale rozumienie emocji dla mnie jest kluczowe. Jeżeli zawodnik się zmienia, zmienia się jego wpływ na drużynę, a to może zmienić całą grę.
>>Bez tego jest to jedynie zlepek liter, nic nie znaczący, ... >O znaczeniu decyduję ja i - za sprawą układu limbicznego - moja podświadomość.
Nie chcę rozwijać wątku świadomości, bo wiem jak one się kończą na forum. Niech każdy wierzy, że jest tym czy jest i jej źródło pochodzi skąd pochodzi.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >nie sposób udowodnić kto jest prawdy najbliżej
Które zdanie jest bliżej prawdy: Wzeszło Słońce. czy Jezus zmartwychwstał.?
>>Czy nie ma różnicy między podróżą samolotem a podróżą na biblijnym ośle, telegrafem a telefonem komórkowym? >Jest, jest to wygoda. Nie ma to wciąż wpływu na to, czy zrozumiemy się nawzajem i będziemy potrafili sensownie współpracować...
Aby wspólnie skonstruować coś wygodnego trzeba się nawzajem rozumieć. Firma, która rzuca na rynek coś wygodnego ma pracowników, którzy potrafią ze sobą sensownie współpracować. Nie róbmy z rozumienia jakiejś mistycznej kategorii. Jeśli proszę kogoś o podanie młotka i go otrzymuję, nastąpił akt całkowitego rozumienia. Jeśli ktoś prosi lub nakazuje, abym uklęknął, nie wiem, o czym mówi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | Hejtibeats (210 punktów) |
>Które zdanie jest bliżej prawdy: Wzeszło Słońce. czy Jezus zmartwychwstał.?
No właśnie. Powiem Panu szczerze, że ja nie wiem. Wiem jedynie, które wydaje się bardziej prawdopodobne, a raczej powszechne. Lecz ja mogę zapytać, o to czy bliższe prawdy będzie stwierdzenie, że gdzieś w przyszłości układ wszystkich cząsteczek tak się pozbiera do kupy przy swoich nieskończonych kombinacjach, że odrodzi się Pan ponownie w jakieś formie świadomej, może i z pamięcią swojego doświadczenia ? I to bez pomocy Bogów, przy założeniu, że tak o sobie to tam leci samo się rozkręciło i się kręci.
Co mi Pan odpowie, że to nie jest bliskie prawdy gdzieś tam w nieskończoności ? Chyba uczciwe jest odpowiedzieć co wydaje się bardziej powszechne.
Czym jest prawda, bo przy takich założeniach jest czymś, co jest prawdopodobne bardziej. Jeżeli zdefiniujemy ją teraz, to możemy znowu udowadniać i negować wszystko do zajechania.
MOJE PYTANIE TERAZ:
Czy może w takim razie prawdę można poczuć nie znając jej definicji ? Co Pan o tym sądzi? Czy aby odpowiedzieć na to pytanie musimy odnieść się do definicji "czucia" i "świadomości" oraz "prawdy" i możemy spróbować udzielić odpowiedzi używając słów, czy w ogóle musimy używać słów aby ją odróżnić ?
>Jeśli proszę kogoś o podanie młotka i go otrzymuję, nastąpił akt całkowitego rozumienia.
I jeżeli on przekazuje go z nienawiścią w oczach, a w powietrzu wisi siekiera, to również nastąpił całkowity akt porozumienia i Pana to zadowala ? Otóż nie sprowadzałbym komunikacji między ludzkiej i konieczności rozumienia siebie nie tylko językowo do oschłych schematów.
|
|
 | 2 na 2 | dajmonion (3663 punktów) | >>Bajki o wyzwoleniu się z jego pęt (Budda, Jezus, Marks) niczego tu nie zmieniły. Podobnie nauka i technika. Sztuką jest wiedzieć, jak cierpieć, a nie roić o "wyrwaniu" cierpienia z korzeniami. Budda nie pasuje do tego towarzystwa. Cały czas obowiązuje jego postulat, aby nie wierzyć w żadne jego słowo, tylko samemu wypróbować. W buddyzmie bajki nie są najważniejsze. Zresztą medytacja ma już stempel nauki i jej efekty to nie tylko placebo. Można było o tym przeczytać nawet na tym portalu w nowinkach naukowych.
dajmonion
|
|
| Rupson (1793 punktów) | >Sporo ostatnio milczałem,obserwowałem forum, rozmawiałem z ludźmi. -Jak się rozmawia z ludźmi milcząc?
>refleksją z ostatniomiesięcznych obserwacji. Banalna, ale może komuś się przyda. >Przy obecnym stanie wiedzy rozmowa na temat istnienia, nieistnienia Boga w kontekstach jakie tu się >pojawiają jakiegoś tam sensu -To dlaczego rozmawiano o tym, gdy ludzie mieli jeszcze mniejsza wiedzę, znikomą, tysiące lat temu? Ludzie rozmawiają o wielu rzeczach bez sensu i będą rozmawiać, jakoś to musisz znieść.
>Jak więc dowieść, która religia jest prawdziwa -Wszystkie są fałszywe i bez problemu można to dowieść każdej z osobna. Ale wierzących i tak to nie przekona. Kto chce wiedzieć ten się dowie, kto chce wierzyć pominie wszystko, co wzbudza jego wątpliwości. Jednak faktem jest, że wielu ludzi zaczyna wątpić i porzuca zabobony dzięki tym, którzy odważyli się publicznie podważyć religijne dogmaty.
>jeżeli nie potrafisz zrozumieć drugiego człowieka, to nie >potrafisz z nim niczego stworzyć i ziemia może być dalej smutna, pełna cierpienia. >Głównym powodem cierpienia na świecie jest jak podkreślałem EGOIZM, a więc to, że każdy siedzi w >swoim światku, goni swoją karierę i nie organizuje pomocy potrzebującym, -Zostań misjonarzem czy innym wolontariuszem jeśli chcesz zbawiać świat, nakarm wszystkich. Każdy rząd danego kraju jest wybierany, by zajmował się obywatelami, którzy go wybrali i wszędzie narzekania że mało, kryzys bieda. Nawet W Polsce podobno ruina. To bzdura oczywiście, ale chcesz opodatkować dodatkowo ludzi, by utrzymywali tych, co nie nie robią poza prokreacją? Wypędzili kolonistów, ciągle się tłuką, a sprzęt rolniczy który czasami im wysyłano rdzewiał nieużywany na polach. Może przyjmiesz imigrantów z Afryki pod swój dach? Chętnie przyjadą ich miliony. Potem tak rozpieprzą twój kraj, że sam będziesz potrzebował pomocy, tylko już nikt nie będzie mógł jej udzielić. Równanie w dół spowoduje tylko to, że więcej będzie biednych. >Problem głodu - przecież możemy go rozwiązać, gdybyśmy nie byli egoistami. -Jasne, najlepiej brzdąkając na gitarach dając koncerty charytatywne, przy lekturze naiwnych głupot Ala Gore'a, krytykując wrednych kapitalistów i modląc się pod przewodnictwem Franciszka.
>Moje podsumowanie jest takie. >Starajcie się bardziej rozumieć wzajemnie. Starajcie się poczuć emocje drugiej osoby. Wyśmiewanie >nauki, poglądów czy cudzej wiary nie wprowadza niczego poza chaosem, hałasem, -Ale poprawia samopoczucie. Ludzie lubią się śmiać. Trudno o większa niewolę niż wyznaczanie komuś z czego może się śmiać.
>tych, co lubią tu siać jedynie zamęt. >Myślę, że PRÓBA ZROZUMIENIA SIEBIE WZAJEMNIE EMOCJONALNIE, a nie intelektualnie może być pierwszym >krokiem do poznania prawdy o Nas, a każdy z nas i tak ją pozna w swoim czasie. Odpowiedzi są w NAS, >a nie gdzieś tam do odkrycia. Wszystko jest w NAS zapisane, lecz moim zdaniem wciąż przez NAS nierozumiane. -Ale górnolotne bzdury. Trawka? Prawdę o nas odkrywa medycyna, biologia, chemia, neurologia. Nauka. Ale spokojnie, nauka to przecież też ludzie.
|
|
 | | Hejtibeats (210 punktów) | >>Sporo ostatnio milczałem,obserwowałem forum, rozmawiałem z ludźmi. >-Jak się rozmawia z ludźmi milcząc?
!!! ??? WTF
Świetny przykład dlaczego rozmowy na forum wyglądają jak wyglądają.
Przeczytałem także resztę Pana wpisu. Musze przyznać, że była to strata czasu. Zwykły egoizm i arogancja.
|
|
|  | | Rupson (1793 punktów) | >>>Sporo ostatnio milczałem,obserwowałem forum, rozmawiałem z ludźmi. >>-Jak się rozmawia z ludźmi milcząc? >!!! ??? WTF Świetny przykład dlaczego rozmowy na forum wyglądają jak wyglądają. >Przeczytałem także resztę Pana wpisu. Musze przyznać, że była to strata czasu. >Zwykły egoizm i arogancja. > -Nie widziałem większej arogancji niż Twoja. Jest tu jeszcze paru takich NAUCZYCIELI. Wchodzą i mają dla wszystkich recepty na lepszy świat, pouczają, godzą na siłę, mówią jak rozmawiać, szukają złotego środka...bredzą ogólnie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|