 |
Jak przekonać osobę, żę NWO i masowe chipowanie ludzi.... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-04-2017 12:40 | kubu (23 punktów) | Jak przekonać osobę, żę NWO i masowe chipowanie ludzi....
1 na 1 | Witam Jak byście przekonali osobę, która zaczęła wierzyć w spiski i NWO, że to nieprawda? Szczególnie chodzi o fragment w Apokalipsie " I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia."
Osoba ta uważa, że już wszczepiają ludziom chipy i, że to jest właśnie to znamię bestii. Jak wytłumaczyć jej że to nie prawda, proszę tylko o rzeczowe argumenty. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
> Osoba ta uważa, że już wszczepiają ludziom chipy i, że to jest właśnie to znamię bestii. Jak> wytłumaczyć jej że to nie prawda, proszę tylko o rzeczowe argumenty.Nie da się przekonać chorego, żeby wyzdrowiał. Urojenia paranoiczne zazwyczaj biorą się z jakiejś usterki o naturze neurologicznej. Nawet jeśli to jest uleczalne, to przecież nie przekonasz gościa, żeby poszedł do psychiatry, bo ten na pewno wszczepi mu czip. Da się natomiast perswazją, czy też może perwersją słowną przestawić paranoika na inne urojenie. Np. przekonać go, że to nie Szatan i NWO jest zagrożeniem, ale księża i Watykan, którzy omamiają ludzi, aby wydrzeć z nich cała kasę i masowo uprawiać pedofilię. Albo, że Niemcy i Rosja planują, jak zwykle, rozbiór Polski i dlatego rozsiewają przy pomocy swych agentów takie pogłoski dla odwrócenia uwagi. Ja jednak już wolę takich od Szatana, przynajmniej nikt nie próbuje mi wmówić, że są całkiem normalni. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | NWO to pewnie prawda, tylko nie w takiej formie w jakiej przedstawiają to teorie spiskowe (podstawowy argument, to zadanie pytania "a skąd wiesz?" i tak przy każdej odpowiedzi, ale może się i tak nie udać, bo gdy ktoś w coś wierzy to potem ego jest głupio przyznać przed sobą, że było się w błędzie). Obecna formuła się wyczerpuje i potrzebne będzie coś nowego. Będą niesamowite narzędzia i być może uda się dostosować ludzi tak aby byli optymalnymi organizmami do życia w tym środowisku, bądź zmodyfikuje się środowisko, aby obecna ludzkość okazała się dla niego optymalna.
>Szczególnie >chodzi o fragment w Apokalipsie >" I sprawia, że wszyscy: >mali i wielcy, >bogaci i biedni, >wolni i niewolnicy >otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło >i że nikt nie może kupić ni sprzedać, >kto nie ma znamienia - >imienia Bestii >lub liczby jej imienia." >Osoba ta uważa, że już wszczepiają ludziom chipy i, że to jest właśnie to znamię bestii. Jak >wytłumaczyć jej że to nie prawda, proszę tylko o rzeczowe argumenty.
Jeśli chodzi o ten fragment, to akurat łatwo. Ręce - skojarzenie z handlem (sprzedaż od ręki, x pieniędzy na rękę itd), czoło - widoczne miejsce ("mieć wypisane coś na czole"). Łatwo wyprodukować taką fantazję, bo jest ona logiczna i może się faktycznie sprawdzić. Potem już łatwo dopasować taki tekst do sytuacji, ignorując, że pozostałe fragmenty z tej samej książki raczej ciężko do czegokolwiek dopasować. Są małe wyjątki, ale to i tak za mało, patrząc na to jakim językiem to pisano (dużo metafor możliwych do przypisania im różnych kontekstów) i ile jest tam sprzeczności (jak w programie wyborczym Trumpa i ten mechanizm działa też w marketingu - dzięki temu Trump wygrał i to małym nakładem kasy). No i dlaczego akurat Biblia miałaby być źródłem informacji o przyszłości?
|
|
1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >" I sprawia, że wszyscy: >mali i wielcy, >bogaci i biedni, >wolni i niewolnicy >otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło >i że nikt nie może kupić ni sprzedać, >kto nie ma znamienia - >imienia Bestii >lub liczby jej imienia." Wchodząc na targowisko ludzie otrzymywali pieczęć ( znamię ) na rękę lub czoło, wtedy mogli handlować. W hebrajskiej Biblii jest słowo ith(e)ron - zysk, jego wartość wynosi 666 ( liczba bestii ). Ith(e)ron to anagram greckiego słowa "bestia". Liczydło ( abakus ) używane na targowiskach było taką bestią, jego kolumny 1-5-10-50-100-500 dawały sumę 666.
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | Powodzenia z osobą...
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | > Jak byście przekonali osobę, która zaczęła wierzyć w spiski i NWO, że to nieprawda?Kurt Gödel cierpiał na paranoję: wydawało mu się, że ktoś zamierza go otruć. Ze strachu prawie nie jadł. Był genialnym logikiem, ale przez długie lata (do śmierci) nie potrafił sobie poradzić z tą fobią, co świadczy o tym, że nie miała wiele wspólnego z logiką i prawdą. Ulgę przynosiły mu spacery z Einsteinem, www.geoffw(*)urt-goedel-albert-einstein.jpgale nawet on nie wyperswadował mu lęków. Tak więc jeśli jest podejrzenie paranoi - terapia logiką może być trudna, raczej beznadziejna: na ogół paranoicy (podobnie jak fanatycy) zawsze wymyślą jakąś hipotezę ad hoc, która potwierdzi ich (u)rojenia. Ale "metoda" Einsteina zasługuje na uwagę: spacer krzepi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Drobner (19539 punktów) | > Kurt Gödel cierpiał na paranoję (...) co świadczy o tym, że nie miała wiele wspólnego z logiką i prawdą.Najprawdopodobniej paranoja jest niewywiedlna z (samej tylko) logiki. Paradoksalnie - zapewne można by to udowodnić właśnie z twierdzenia... Gödla  Ciekawym wnioskiem formalnym byłoby, że zdrowie psychiczne również jest niezależne od logiki... Przykłady wszystkich czterech możliwości obserwujemy empirycznie przecież... Choćby na fR... Drobner, para-logik...
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Najprawdopodobniej paranoja jest niewywiedlna z (samej tylko) logiki.Może jest na odwrót: to logika (zwłaszcza współczesna, nazwijmy ją postlogiką) byłaby konsekwencją jakiejś formy ... postosobowości. Zajrzyjmy w psychikę Gödla, psychikę, nie tylko w jego intelekt (mózg nie zna tego rodzaju dystynkcji): paranoidalne fobie przeplatane stanami hipochondrycznymi, załamania nerwowe, leczenie psychiatryczne. W roku 1931 publikuje dzieło o formalnie nierozstrzygalnych zdaniach Principia Mathematica, a w latach 34 - 37 cierpi na wspomniane dolegliwości. Ich zwiastuny mogły pojawić się wcześniej: był chorobliwym introwerykiem, miał ksywkę "pan Mól" (książkowy) www.spektr(*)d-die-grenzen-der-logik/825693My możemy prześledzić dowody Gödla popijając piwo, ale wejście po raz pierwszy na tego rodzaju dziewiczy poziom abstrakcji można przypłacić obłędem. Nawiasem mówiąc - twórca teorii mnogości Cantor też otarł się o niego... Wracając do tematu... > Jak przekonać osobę, żę NWO i masowe chipowanie ludzi....Mam podobny problem...Kolega jest zaawansowanym adeptem teorii chemitrails...Każdy mój argument (powiedzmy, że było ich n) zbija n+1 hipotezą potwierdzającą jego teorię. W tej chwili od dłuższego czasu mamy zawieszenie broni. Novalis napisał gdzieś, że każdy Anglik to wyspa. Zdaje się, że dotyczy to nie tylko Anglików...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >>Najprawdopodobniej paranoja jest niewywiedlna z (samej tylko) logiki. >Może jest na odwrót: to logika (zwłaszcza współczesna, nazwijmy ją postlogiką) byłaby konsekwencją jakiejś formy ... postosobowości.
Też chyba nie: >>Przykłady wszystkich czterech możliwości obserwujemy empirycznie przecież... >>Choćby na fR... 'Źródła' zapewne są rozłączne, efekty zbiegają się w świadomości, a może i pod...
Choć "logika paranoika" bywa przytłaczająca... Treści - już niekoniecznie.
>>Jak przekonać osobę, żę NWO i masowe chipowanie ludzi.... >Mam podobny problem...
Niech sobie każdy wierzy w co zechce. Dopóki informuje zaledwie i nikomu krzywdy nie robi. Jeśli zaś delikwent jest zbyt namolny w bezpośredniej 'katechizacji' - pogonić.
Drobner, nieraz pogoniony...
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Jak byście przekonali osobę, która zaczęła wierzyć w spiski i NWO, że to nieprawda?> Kurt Gödel cierpiał na paranoję: wydawało mu się, że ktoś zamierza go otruć. Ze strachu prawie nie jadł. Był genialnym logikiem, ale przez długie lata (do śmierci) nie potrafił sobie poradzić z tą fobią, co świadczy o tym, że nie miała wiele wspólnego z logiką i prawdą. Ulgę przynosiły mu spacery z Einsteinem,> www.geoffw(*)urt-goedel-albert-einstein.jpg> ale nawet on nie wyperswadował mu lęków. Tak więc jeśli jest podejrzenie paranoi - terapia logiką może być trudna, raczej beznadziejna: na ogół paranoicy (podobnie jak fanatycy) zawsze wymyślą jakąś hipotezę ad hoc, która potwierdzi ich (u)rojenia. Ale "metoda" Einsteina zasługuje na uwagę: spacer krzepi.> Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.Człowiek myśli tak naprawdę logicznie gdy umiera ego, ale najpierw trzeba poczuć się zeszmaconym i poniżonym, ale jednocześnie nie upaść, tylko podnieść się i besztać frajerstwo, które nie rozumie podstaw. Godel raczej nie był logikiem, bo ci nie cierpią na paranoje tego typu. Właśnie typowi brakowało autonegacji dla własnych emocji, czyli miał niedostatek logiki, co pewnie taki zimny skurwiel Einstein mu jakoś łagodził na krótki czas
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Człowiek myśli tak naprawdę logicznie gdy umiera ego,...
Co to znaczy śmierć ego? Czy to rozwiązanie idące w kierunku mistyki? Czym byłaby śmierć ego na płaszczyźnie neuronalnej? Niektóre badania pokazują, że nie sposób emocji wykluczyć z racjonalności (A.R. Damasio). Śmierć ego pachnie kartezjańskim dualizmem, a więc w gruncie rzeczy - religią.
>Godel raczej nie był logikiem,...
Operował co najmniej dwoma logikami. Jedną była logika matematyczna o zawrotnym poziomie formalizmu (jego słynne twierdzenia). Druga logika była już mniej formalna. Np. rozumował tak: skoro ktoś chce mnie otruć pokarmem, to będę jadł bardzo mało. Wniosek statystycznie poprawny, ale niestety przesłanka (empiryczna) była urojona. W rezultacie cierpiał na anoreksję. Gdyby był aniołem, czystą inteligencją o jakiej prawili scholastycy, nie miałby problemu pokarmowego zatrucia, bowiem aniołowie nie mają układu trawiennego...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Człowiek myśli tak naprawdę logicznie gdy umiera ego,...> Co to znaczy śmierć ego? Czy to rozwiązanie idące w kierunku mistyki?Mistyki? Raczej nie. To banał. Ego zasłania logiczne przemyślenia i powoduje, że człowiek reaguje emocjonalnie i utożsamia się ze swoim "ja", czyli przecież fikcją. Ego ma potrzebę wyparcia i racjonalizacji. Jest jak polip w organizmie i gdy piszę do kogoś z rozbuchanym ego, odpowiada mi ten polip, a nie logicznie myślący człowiek, bo wszystko interpretuje przez tego polipa  Podam to na moim przykładzie: - dawniej racjonalizowałem to co chciałem żeby było prawdą. Podstawą takiej racjonalizacji była wiara i emocje. Chciałem żeby wszyscy mieli szansę na szczęście i chciałem pasować do społeczeństwa, więc starałem się wierzyć w wolną wolę. Racjonalnie miałem kontrargumenty, można powiedzieć że obawy i ego starało się je wyprzeć, aby przekonać się, że wszystko jest w porządku. Gdy ktoś mówił wprost o tych obawach, to czułem stres, wydawało mi się, że taki człowiek jest zły itd, czyli wypisz wymaluj to jak teraz tu na forum wiele osób reaguje na mnie - pierwszy etap przebudzenia to uświadomienie sobie, że jest jak jest, a nie tak jakbyśmy chcieli i to, że nikt nie uspokoi moich obaw, bo autorytarne wypowiedzi innych, że będzie dobrze, to tylko słodkie pierdzenie - nie będzie dobrze nigdy, a ludzie oszukują się, że tak jest. Potem już udowadnianie im, że nie będzie dobrze zaczyna sprawiać przyjemność, a to jak się gubią i histerycznie reagują, zaczyna dawać dumę. To jednak odwraca się przeciwko temu kto tak robi - racjonalne argumenty atakują własną dumę i pogrążają ją, zrównując z rynsztokiem wszystko co uważałem za wartościowe i dobre. Po pewnym czasie takiego myślenia, doznawaniu długotrwałego cierpienia ze strony fizycznej i psychicznej, człowiek zaczyna się z tym godzić, a duma odchodzi do lamusa. Poddaje się myślom i przestaje wypierać niewygodne przekonania. W związku z tym przestają też powstawać urojenia, które wiążą się przejściowo z przebudzeniem. Mam na myśli indukcyjne myśli, które wiążą się z uświadomieniem sobie tego, że mój umysł może wypierać coś niewygodnego. Zacząłem się zastanawiać kim w ogóle jestem, ale dotarło do mnie, że nie KIMŚ, tylko procesem, którego nie da się dobrze zdefiniować i że nie mam żadnej wolnej woli, tylko jestem sumą przyczyn jakie na mnie oddziałują. Jakie to przyczyny? Tego też do końca nie wiem, choć wiele zrozumiałem dzięki zgłębianiu teorii filozoficznych i psychologicznych, często błędnych, ale wnoszących coś do rozumienia świata. Dlaczego gardzę pewnymi osobnikami, to już pewnie zorientowałeś się w połowie tego posta, prawda? > Czym byłaby śmierć ego na płaszczyźnie neuronalnej?To zbyt skomplikowane i niejednoznaczne, ale w uproszczeniu zmniejszenie roli układu limbicznego i zwiększenie roli kory nowej. > Niektóre badania pokazują, że nie sposób emocji wykluczyć z racjonalności (A.R. Damasio).Nie chodzi mi o wykluczanie emocji, tylko o wykluczenie utożsamienia emocjami z ego. A właściwie to nie tyle wykluczenie, co odebranie mu ważności. > Śmierć ego pachnie kartezjańskim dualizmem, a więc w gruncie rzeczy - religią.Nie zgadzam się. Uważam, że wprowadzenie ego jest bezpodstawną religią i niestety zachodzi to wcześnie w rozwoju i tak automatycznie, że większość sobie tego potem nie uświadamia. > >Godel raczej nie był logikiem,...> Operował co najmniej dwoma logikami. Jedną była logika matematyczna o zawrotnym poziomie formalizmu (jego słynne twierdzenia). Druga logika była już mniej formalna. Np. rozumował tak: skoro ktoś chce mnie otruć pokarmem, to będę jadł bardzo mało. Wniosek statystycznie poprawny, ale niestety przesłanka (empiryczna) była urojona. W rezultacie cierpiał na anoreksję. Gdyby był aniołem, czystą inteligencją o jakiej prawili scholastycy, nie miałby problemu pokarmowego zatrucia, bowiem aniołowie nie mają układu trawiennego...Znam to rozumowanie z autopsji z przeszłości i takie coś wg mnie występuje gdy w myśleniu przeważa indukcja, a logika jest dobrze rozwinięta, ale podlega emocjonalnym obawom i się im często podporządkowuje.
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Czym byłaby śmierć ego na płaszczyźnie neuronalnej? > w uproszczeniu zmniejszenie roli układu limbicznego i zwiększenie roli kory nowej.
Ryzykowna teza jeśli wziąć pod uwagę rolę układu limbicznego w procesach mózgowych, również poznawczych. Zwykło się go wiązać z emocjami, ale to taki popularnonaukowy stereotyp. Układ limbiczny to fragment mózgu bez ostrych anatomicznych i funkcjonalnych granic. Odpowiada nie tylko za emocje. Reguluje również funkcjonowanie pamięci (przejście z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej; pamięć przestrzenna). Ma wpływ na procesy decyzyjne. Powiązany jest z obszarem kory mózgu, a więc odpowiada również za procesy intelektualne. Jego zaburzenia są elementami obrazu takich chorób jak zespół Alzheimera ("mentalna śmierć"), schizofrenia czy depresja dwubiegunowa. W jakim więc sensie można by mówić o zmniejszeniu jego roli? W sposób farmakologiczny? Na drodze jakiejś psychoterapii? Piszesz gardzę pewnymi osobnikami...A więc piszesz niejako z centrum układu limbicznego. Jak w tej konkretnej sytuacji - silnej emocji - ograniczyć jego rolę? Co zrobić (i czy warto) wyeliminować tę emocję - pogardę? Jak mózgiem pracować nad własnym mózgiem? Czy nie prowadzi to (podobnie jak w logice) do sprzeczności i konfliktów: o języku sensownie mówić można w metajęzyku. Czy mózg myślący o sobie nie gmatwa się w jakąś fundamentalną, ewolucyjną sprzeczność, na tle której paradoksy logiczne to mało znaczące dowcipy? Jaki sens miałoby pojęcie metamózgu? Byłby to mój mózg czy jakiś inny, np. psychiatry. Może komputer? Krotko: Czy refleksja nie jest pułapką?
> wprowadzenie ego jest bezpodstawną religią i niestety zachodzi to wcześnie w rozwoju i tak automatycznie, że większość sobie tego potem nie uświadamia.
Co rozumiesz przez ego, przez ja?
Pukam do drzwi. - Kto tam? - To ja.
Jak jest semantyka takiej prostej gry językowej? Wydaje mi się, że nawet jeśli człowieka ująć jako proces, to ma on pewne stałe (chociaż też czasowe) reguły przekształceń, które można i trzeba (ze względu na komunikację) podporządkować jakiemuś terminowi: może to być ja (lub cokolwiek).
Za lat dziesięć zapukam do drzwi. - Kto tam - usłyszę.
Co mam odpowiedzieć?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > > w uproszczeniu zmniejszenie roli układu limbicznego i zwiększenie roli kory nowej.> Ryzykowna teza jeśli wziąć pod uwagę rolę układu limbicznego w procesach mózgowych, również poznawczych.Nie ryzykowna, tylko właśnie z badań wynika, że generalnie im większa ich rola, tym gorzej. > Reguluje również funkcjonowanie pamięciWiem i właśnie nadmierne emocje nie sprzyjają zapamiętywaniu. Najwięcej zapamiętujemy gdy jesteśmy zrelaksowani i rozumiemy co się do nas mówi, ale tu największą rolę odgrywają właśnie płaty czołowe i prawa półkula. > W jakim więc sensie można by mówić o zmniejszeniu jego roli? W sposób farmakologiczny? Na drodze jakiejś psychoterapii?Farmakologiczny raczej nie, choć używki zmieniają myśli i mogą wyostrzyć procesy poznawcze. Psychoterapii? Zależy w jakich problemach. Jestem przeciwnikiem, bo mi akurat jeszcze bardziej zaszkodziła, ale autoterapia faktycznie może sporo zmienić. Wg mnie jednak człowiek musi swoje odcierpieć aby zrozumieć pewne rzeczy i przestać przykładać wagę do głupot i zacząć myśleć o tym co ważne. Na ten temat za wiele nie powiem, bo tu mam wiedzę tylko czysto teoretyczną. Nie mam możliwości bycia normalnym człowiekiem, który ma normalne, zdrowe emocje. Gdy człowiek nie ma w życiu szansy na miłość i spełnienie swoich podstawowych pragnień, to wszystko się zmienia. Człowiek przestaje sobie robić nadzieję i zaczyna przyjmować świat bardziej takim jaki on jest, a nie takim jakiego byśmy chcieli. > Piszesz gardzę pewnymi osobnikami...A więc piszesz niejako z centrum układu limbicznego. Jak w tej konkretnej sytuacji - silnej emocji - ograniczyć jego rolę?Więc tak, bo są tu 2 aspekty: 1. To, że używam słowa skojarzonego emocjonalnie, nie oznacza, że od razu sam się nim emocjonuję, np "współczuję Kazikowi" nie oznacza, że odczuwam to co Kazik, ani nawet nie oznacza odczuwania żalu. Ale zrozumiałem, że Kazik ma przerąbane. Stwierdzenie, że kimś gardzę, można zinterpretować po prostu tym, że mnie od kogoś odrzuca. To stosunek do kogoś, wyrażający pewne stanowisko, ale niekoniecznie odczuwalne emocje. 2. Faktycznie odczuwane emocje to w moim przypadku impuls, w którym zachowuję chłód. Wyobraź sobie klasę szkolną, np w gimnazjum. Pani Krystyna od geografii krzyczy rozhisteryzowana, że da wszystkim jedynki na koniec. Jutro będzie kartkówka, a za tydzień sprawdzian. Jeden z uczniów wstaje i stanowczym głosem mówi, że jego nie interesuje geografia, bo ma gps i google maps. Klasa go popiera, a baba w jeszcze większej bezsilności jeszcze bardziej się denerwuje i wymyśla coraz bardziej oderwane od rzeczywistości argumenty i groźby. U pani Jadwigi jest zawsze spokój. Uczniowie czują strach, gdy rozgląda się pełnym jadu i przebiegłości wzrokiem po sali. Gdy nie wiedzą czegoś prostego i oczywistego, odczuwa pogardę. Nie krzyczy jak idiotka, tylko bierze głęboki oddech, wypuszcza powietrze i powoli kieruje wzrok w stronę klasy. - Świderski, z czego się śmiejesz jak baran? - Pani mnie obraża! - zareagował jak marionetka - jak pani śmie nazywać ucznia baranem? Poskarżę się do dyrektorki! Zadziałały mechanizmy stadne i już uczniowie mieli poprzeć tego kretyna, ale pani Jadwiga odpowiedziała: - Po pierwsze, nie nazwałam cię baranem, tylko zapytałam dlaczego się śmiejesz, a ty nie odpowiedziałeś, a po drugie, zaraz zaśpiewasz baranim głosem, bo nie rozumiesz metafor, a to oznacza, że gdy zadam ci jakieś pytanie, to ty nie odpowiesz i to z ciebie będą się śmiali. Uczniom, którzy chcieli się zgodzić ze Świderskim, zrobiło się wstyd. Chodzili ze spuszczonymi głowami, ale na drugi dzień mówili, że ta baba jest chamska i trzeba do na nią złożyć skargę do dyry  Świderski oczywiście nie potrafił odpowiedzieć, więc inteligentna część klasy przyznała rację pani Jadwidze i miała dobre osiągi w nauce języka polskiego. Uczeń, który pyskował na geografii, na polskim siedział cicho żeby nie być odpytywanym. Rozumiesz teraz różnicę między emocjami, a emocjami?  > Co zrobić (i czy warto) wyeliminować tę emocję - pogardę?Ja bym nie eliminował, bo to i tak chyba skazane na niepowodzenie. Brak tej pogardy wg mnie oznacza ulegnięcie patternowi tych dzieci, które poparły Świderskiego w mojej bajeczce. Takie osobniki czują się gorsze i utożsamiają negatywne emocje z osobami, które je wywołują, nawet w sytuacji gdy chodzi tylko o to, że ktoś ma rację. I wtedy takie osobniki próbują zrzucić winę na tego kto krytykuje, np za to, że sami są leniwi, albo nie przełamują swoich wad i nie potrafią przyznać się do winy. Nietzsche pisał o tym jako o moralności niewolników. Takich ludzi cechuje wg Nietzschego głównie resentyment, poczucie winy, idealizacja wartości, ucieczka w wiarę. Ja to w skrócie nazywam plebejstwem. Takie osoby nie walczą z wadami, bo się oszukują, że trzeba to zaakceptować, ludzie są równi itd. Ale są ludzie, którzy nie mogą tak żyć i nie potrafią się tak okłamać. Gdy dociera do nich, że są gorsi, to starają się dociec dlaczego tak jest i to zmienić. Nie zawsze się da, a czasem próba rozwiązania problemu pogłębia negatywy. Czasem myśli, do których dochodzimy na chłodno, w stanie relaksu, też okazują się potem negatywne.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jak mózgiem pracować nad własnym mózgiem? Czy nie prowadzi to (podobnie jak w logice) do sprzeczności i konfliktów: o języku sensownie mówić można w metajęzyku. Czy mózg myślący o sobie nie gmatwa się w jakąś fundamentalną, ewolucyjną sprzeczność, na tle której paradoksy logiczne to mało znaczące dowcipy? Jaki sens miałoby pojęcie metamózgu? Byłby to mój mózg czy jakiś inny, np. psychiatry. Może komputer? Krotko: Czy refleksja nie jest pułapką?Jak to jak mózgiem pracować nad własnym mózgiem? Mózg może roboczo podzielić się na wiele części i jedna może oceniać drugą. Mózg myślący o sobie to i tak symulacja, na której on sam jest mózgiem widzianym z zewnątrz na symulacji. Ostatnia moja dyskusja z Janem Bednarskim jest właśnie na ten temat i nie wiem jak wytłumaczyć mu, że symulacja to nie to co jest symulowane, ale może ona odzwierciedlać trafnie to coś. Uproszczony schemat działania mózgu jest taki: 1. prawie tabula rasa, czyli tylko jakieś meta-pojmowanie wynikające z genów - mózg ma najwięcej neuronów, ale najmniej danych i oprogramowania. 2. Defaultowo wgrane emocje i być może losowe czynniki, emocje rodziców, czynniki środowiskowe i zdobywane dane kształtują kolejne myśli. 3. Gdy człowiek nabywa odpowiednią ilość danych, zapamiętanych emocji i interpretacji, symuluje je (synteza, myślenie abstrakcyjne) i modyfikuje dane, definicje, emocje itd. 4. Mając swój obraz siebie, na jego podstawie modyfikujemy siebie, co modyfikuje też ten obraz. 5. Sprowadza się to do tego, że to świat zewnętrzny wpływa na to kim jesteśmy. 6. Oznacza to, że podział na świat wewnętrzny i zewnętrzny to tylko konsekwencja odczuwania świadomości (czy też jak kto woli bycia świadomością) i przez to, że wszystkie nasze myśli wychodzą od tego faktu, nie można być w 100% pewnym, że stwierdzamy coś obiektywnie. 7. Ale jednak im więcej na początku czynimy założeń, to tym większe prawdopodobieństwo, że ich konsekwencje przetną się we wspólnym punkcie, a potem będą działać...spójnie. I tu problem by dokładnie opisać o co mi chodzi, więc podam analogię do ewolucji: najpierw powstają losowe organizmy z jak największą ilością błędnych genów dających błędne cechy. Im dłużej trwa ewolucja, tym lepsze cechy zostaną na końcu, jeśli wyeliminujemy czynniki, które w praktyce mogą sprawić, że optymalne cechy nie zaistnieją, albo zaistnieją, ale jako wyjątkowe jednostki, będące po prostu elementem krzywej i skrajnymi wartościami amplitudy. Podobnie jest z założeniami - błędne upadną, ale z tego wyklarują się nowe i wyabstrahują się z tego jakieś uniwersalne reguły. Przykład: zaimplementowano sztucznej inteligencji (właściwie nie ma żadnej sztucznej bo jest tylko inteligencja albo jej brak) zasady gry w pokera i kompy same doszły do tego, że trzeba blefować, albo ewolucja niezależnie od siebie wytworzyła podobne mechanizmy jak np oko. > Co rozumiesz przez ego, przez ja?> Pukam do drzwi.> - Kto tam?> - To ja.> Jak jest semantyka takiej prostej gry językowej?> Wydaje mi się, że nawet jeśli człowieka ująć jako proces, to ma on pewne stałe (chociaż też czasowe) reguły przekształceń, które można i trzeba (ze względu na komunikację) podporządkować jakiemuś terminowi: może to być ja (lub cokolwiek).Ja czyli obraz siebie na planie swoich myśli. I taki obraz siebie jest ok. Natomiast ludzie przypisują mu emocjonalne kategorie, np "jestem winny temu i temu" i tu np ego wprowadza amnezję wobec przyczyn takiego zachowania. Podobnie gdy są dumni, albo nie chcą się przyznać do błędu lub winy. Ego np chce się czuć dobre lub wartościowe i kieruje się jakimiś społecznymi kategoriami, często przypisanymi do wiary w zabobony. Ego powoduje, że ktoś np konfabuluje kim to on nie jest i gdzie to on nie był. Ego nie uznaje krytyki i przesłania człowiekowi racjonalną wizję świata. To nie jedyny czynnik, który to robi, ale im tego więcej, tym mniejsza wartość człowieka wg rozwinięcia kategorii myślowych, które on sam stosuje. > Za lat dziesięć zapukam do drzwi.> - Kto tam - usłyszę.> Co mam odpowiedzieć?Ja bym wtedy zapytał "tam, czyli gdzie?"
|
|
| Drobner (19539 punktów) | >Jak byście przekonali osobę, która zaczęła wierzyć w spiski i NWO, że to nieprawda? Szczególnie chodzi o fragment w Apokalipsie (...) >Jak wytłumaczyć jej że to nie prawda, proszę tylko o rzeczowe argumenty.
Trzeba się wysilić i poszukać odpowiednich kontrcytatów w konkurencyjnych dziełach braci Grimm, Perraulta, La Fontaine'a, Andersena, Konopnickiej czy Brzechwy.
"Niech cytat się cytatem odciska!"
Drobner, wojowniczy informator biblioteczny
|
|
| oportunista (1711 punktów) | "Proszę tylko o rzeczowe argumenty" Jaja sobie robisz, ze co na co te rzeczowe argumenty. Masz dowód, legitymację, telefon, akt urodzenia, meldunek. No może nie jest to wypisane na czole, czy gdzie tam, ale jesteś zaczipowany. Gdybyś nie był, to pewnie byś tu nie pisał. Wszystko co się kupuje i sprzedaje jest zaczipowane od dawna, przynajmniej od kiedy wymyśliliśmy pismo. Ten co pisał ten tekst też był zaczipowany, inaczej tych farmazonów byś nie czytał, ani ich nie cytował.
|
|
 | | kubu (23 punktów) | Spokojnie ja nie wierzę w to tylko pytałem jak przekonać osobę ( że to nieprawda), która wpada w paranoje jak czyta te fragmenty Biblii...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|