Racjonalista - Strona głównaDo treści
Demokracja&Republika

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
07-07-2010 22:55LadyTilly (613 punktów)Demokracja&Republika
Ocena 3 na 3
Jak patrzę na to co dzieje się w polityce to mogę podsumować to tak:
Demokracja to dwa wilki i owca głosujący co będzie na obiad.Wolność to dobrze uzbrojona owca kwestionująca to głosowanie.
Benjamin Franklin

I wersja extended powyższego, nieznanego autorstwa:

Demokracja: Dwa wilki i owca, którzy głosują co będzie na obiad.
Demokracja reprezentacyjna: Dwa tysiące wilków i tysiąc owiec
wybierających dwa wilki i owcę, którzy głosują co będzie na obiad.
Republika konstytucyjna: Dwa tysiące wilków i tysiąc owiec wybierających dwa wilki i owcę, którzy głosują co będzie na obiad, ale ograniczonych Konstytucją, która zabrania im jeść owiec. Sąd Najwyższy głosami 5 wilków przeciwko 4 owcom stwierdza, że baran to nie owca.
Wolność: Dobrze uzbrojona owca kwestionująca powyższe głosowania.
Są to bardzo trafne określenia moim zdaniem - pytam równiesz o wasze zdania - forumowiczów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spray (5875 punktów)

>Republika konstytucyjna(...)
Podobno Uganda tak ma.
Ale jak się dobrze przyjrzeć - to najpewniej Europa.
Nb - bardzo praktyczny pogląd.
Ja jestem za. A nawet przeciw.
sztejkat (4743 punktów)
Nie do końca się zgodzę. Wydaje mi się, że od czasów Franklina sporo się zmieniło. Szczególnie w technikach manipulacji i sterowania informacją. Moim zdaniem dzisiejsza demokracja, przynajmniej w Polsce, to początek końca.

Siła demokracji opierała się moim zdaniem na inteligencji, interesowności i konsekwencji wyborcy.

Dziś doprowadzono do sytuacji w której przeciętna inteligencja nie wystarcza do przestrzegania prawa. Wytworzono ogrom niskiej jakości aktów prawnych dotyczących rozmaitych dziedzin, przy czym dostępność aktów i jasność związków między nimi nie jest najlepsza. Założywszy przez chwilę, że chciałbym zapoznać się z wszystkimi dotyczącymi mnie przepisami wydawanymi w UE, założywszy do tego, że notorycznie podróżuję po wszystkich jej krajach, jak sądzisz, ile życia powinienem poświęcić na czytanie i analizę regulacji?

To pierwszy z elementów końca dzisiejszej demokracji.

Interesowność obywateli zazwyczaj jest postrzegana jako czynnik negatywny. Moim zdaniem tak nie jest - interesowność oznacza działania celowe na własną korzyść. Celowość oznacza myślenie i analizę a ocena korzyści wymaga informacji. Istnieje całkiem spora szansa, że interesownie podejmowane indywidualne decyzje ułożą się w sensowny skutek dla ogółu. Tym bardziej, że im szersza analiza, tym mniej destruktywnie egoistyczne będą podejmowane decyzje (rachunek niepewności, ryzyka i zabezpieczenia).

Dzisiejsza polityka opanowała z niesamowitą skutecznością zdolność manipulacji informacją. Do tego stopnia, że prawda potrafi w ciągu paru godzin obrócić o 180 stopni (patrz oceny w mediach Lecha Kaczyńskiego przed wylotem do Smoleńska i w parę godzin po jego śmierci). Co najgorsze - ludzie to łykają. Świadczy to o bardzo krótkiej pamięci obywatela, bardzo słabej analizie i praktycznie zerowej przezeń weryfikacji źródeł informacji. Jeśli dorzucić do tego praktycznie zerową znajomość prawa, obywatel nie ma możliwości oceny własnych realnych korzyści związanych z decyzjami politycznymi.

Konsekwencja wyborcy łączy się wprost z informacją i pamięcią. Tu znowu wyborcy nauczeni zostali by bazować przede wszystkim na "pamięci zewnętrznej". Do rozpaczy doprowadzają mnie sondaże, np. o poziomie przestępczości, o pracy policji itp., w których ludzie wypowiadający się negatywnie o bezpieczeństwie czy pracy policji nie widzą logicznej sprzeczności swojej wypowiedzi z w tym, że ani nie zostali obrabowani ani też nie mieli kontaktu z policją. W tym wypadku nauczono ich bazować na "informacji zewnętrznej". Co więcej - przyjmować ją jako bardziej prawdziwą niż własne doświadczenie. W takim układzie nie ma mowy o konsekwencji - wyborca oceni wyniki działania polityków nie podle skutków na własnej skórze, ale podle informacji zewnętrznej. Którą to informacją można doskonale manipulować.

Podobne działania można było zaobserwować przy okazji wyborów prezydenckich - zarówno media jak i kandydaci sprawiali wrażenie, że zupełnie nie są im znane kompetencje i realne możliwości pełniącego urząd prezydenta. W efekcie sprzedawano nam oderwane od możliwości realizacji wizje a nie realne plany.

W tej sytuacji uważam, że nie można mówić o wilkach i owcach - zakłada się w tym porównaniu pewną równość intelektualną i zasadniczą nierówność charakterów i apetytów. Obecnie sytuacja przypomina, bo ja wiem, same durne owce? Owczy pęd.

Jednym z podstawowych mechanizmów obronnych demokracji jest, była i będzie statystyka. Ilość niezależnych źródeł informacji, ilość polityków, ilość analityków. Multum różnych głosów, które uczą wybierać informację. Śmiem twierdzić, że w dobie bardzo dużych i silnych partii oraz bardzo dużych i silnych koncernów medialnych, w dobie koncentracji na sprawach państwa, a nie własnej okolicy, brakuje rozdrobnienia mediów i polityków. W polityce niestety prawda jest, w przeciwieństwie do nauk przyrodniczych, ustalana na drodze demokratycznej: jeśli wszyscy mówią jednym głosem, to ten głos ustala PRAWDĘ.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
lipschitz (1674 punktów)
Demokracja jest szczytem osiągnięć systemu niewolniczego, w którym to niewolnik może wybrać rękę, która będzie trzymała bat
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Jak patrzę na to co dzieje się w polityce to mogę podsumować to tak:
>Demokracja to dwa wilki i owca głosujący co będzie na obiad.Wolność to dobrze uzbrojona owca
>kwestionująca to głosowanie.

Czyli pucz i terror (mniejszość narzuca swoje zdanie większości siłą) to jest ta wolność?

Porównania zabawne, ale jeżeli podzielimy ludzi na wilki i owce, to owiec jest większość. Znacząca większość.
Co chwila słyszymy, na tym forum też, opinie, że naród to stado baranów, że parę sprytnych wilków rządzi, itp itd. Im ktoś bardziej psioczy na demokrację tym częściej przedstawia obraz w większości zbaraniałego społeczeństwa. To właściwie reguła.

Druga sprawa - jakie to prymitywne, przedstawiać wilka (bardzo inteligentne zwierzę) jako postać negatywną a owcę jako pozytywną. Bo jedno zjada a drugie jest zjadane?

Przekładając te zwierzątka na ludzkie typy - stawiamy grupę ludzie inteligentnych, potrafiących ze sobą współpracować (poczytajcie jak wilki polują i jak skomplikowane są stosunku wewnątrz stada), elastycznych, otwartych wobec grupy zamkniętej, biernej, niezbyt inteligentnej i niezorganizowanej.

Jak by nie patrzeć, wilków jest zawsze znacznie miej niż owiec. I w przyrodzie i w społeczeństwie. A więc cała konstrukcja bazuje na całkowicie zmyślony założeniu.
Metafora która u podstaw ma czystą fantazję nie jest metaforą. To tylko fantazja.
Dobre bajki mają u podstaw wnikliwe obserwacje. Tu nich zabrakło.

Ale prawdą jest, że Franklin nie bardzo miał co obserwować.
Facet żył 300 lat temu i uważał za naturalne posiadanie niewolników.
Czasami wyprzedzał swoje czasy, ale często tkwił w nich zakopany po kostki.
Demokracja która znamy dziś (i na która tylu ludzi psioczy) jeszcze mu się nie śniła.
Tak samo jak glosujący czarni, Indianie i kobiety.

W wracając do tej kulawej metafory:
Demokracja to 2 tys owiec i 100 wilków. Większość głosujących uznała, że wilki mają przejść na wegetarianizm i zacząć beczeć. Loby wilcze wywalczyło sobie jedynie prawo do zjadania wytypowanych owiec nielubianych w stadzie. Typują zawsze owce, szczęśliwe, że mają problem niepokornych z głowy.

Całe szczęście owca nie jest podstawowym pokarmem wilka, jak to się niektórym dzieciom wydaje.

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
Guzik (2020 punktów)
Demokracja reprezentacyjna: Dwa tysiące wilków i tysiąc owiec


Druga sprawa - jakie to prymitywne, przedstawiać wilka (bardzo inteligentne zwierzę) jako postać negatywną a owcę jako pozytywną. Bo jedno zjada a drugie jest zjadane?


Pomyślałam o naszym społeczeństwie.
Do wilków (uznając zdanie Maddy)zaliczyłabym ludzi przedsiębiorczych, radzących sobie w życiu, lub usiłujących sobie radzić, a za owce, owieczki, baranki - ludzi, mówiąc wprost, co za sugestią Kościoła - głosowali na kandydata PiSu. Tych co dali się nabrać na teorię o spisku smoleńskim..., na boleściwą minę prezesa... Jednym słowem stado owieczek.
Niemniej nie lekceważyłabym tych owieczek, głodne mogą przemienić się w stado bodzących baranów! Demokracja musi uwzględniać wszystkie gatunki.
Bagienny (6 punktów)
>>Jak patrzę na to co dzieje się w polityce to mogę podsumować to tak:
>>Demokracja to dwa wilki i owca głosujący co będzie na obiad.Wolność to dobrze uzbrojona owca
>>kwestionująca to głosowanie.
>Czyli pucz i terror (mniejszość narzuca swoje zdanie większości siłą) to jest ta wolność?

Przepraszam bardzo, jako owca(czyli ofiara) chciałabyś kulturalnie przy kawce uzgodnić z wilkiem(napastnikiem) warunki konsumpcji, czy jak?
Wolność to jest możliwość decydowania o swoim życiu, bez szkodzenia innym. Jeśli ktoś zamierza mi wyrządzić krzywdę to mam pełne prawo temu przeciwdziałać.

>Porównania zabawne, ale jeżeli podzielimy ludzi na wilki i owce, to owiec jest większość. Znacząca większość.
>Co chwila słyszymy, na tym forum też, opinie, że naród to stado baranów, że parę sprytnych wilków rządzi, itp itd. Im ktoś bardziej psioczy na demokrację tym częściej przedstawia obraz w większości zbaraniałego społeczeństwa. To właściwie reguła.

Zatem owce mogą sobie wziąć wilka i ugotować na obiad? Wilk oczywiście będzie musiał przystać, w końcu demokracja.

>Druga sprawa - jakie to prymitywne, przedstawiać wilka (bardzo inteligentne zwierzę) jako postać negatywną a owcę jako pozytywną. Bo jedno zjada a drugie jest zjadane?
>Przekładając te zwierzątka na ludzkie typy - stawiamy grupę ludzie inteligentnych, potrafiących ze sobą współpracować (poczytajcie jak wilki polują i jak skomplikowane są stosunku wewnątrz stada), elastycznych, otwartych wobec grupy zamkniętej, biernej, niezbyt inteligentnej i niezorganizowanej.
>Jak by nie patrzeć, wilków jest zawsze znacznie miej niż owiec. I w przyrodzie i w społeczeństwie. A więc cała konstrukcja bazuje na całkowicie zmyślony założeniu.
>Metafora która u podstaw ma czystą fantazję nie jest metaforą. To tylko fantazja.

Powstrzymaj wodze swojej fantazji! Metafora jest jak najbardziej trafna, tylko zamiast przenieść ją w rzeczywistość, przenosisz ją do fantazji rozprawiając o... owcach i wilkach. Uważasz, że naprawdę Franklinowi(zresztą to nie jest jego cytat, tylko kogoś z lat 90 XX wieku, niestety nie pamiętam kogo) chodziło o wnikliwą analizę zachowania owiec i wilków?

Czy może chodziło, bezbronność wobec "ludzkiego" prawa. Większość jest w demokracji jak stado wilków, które normalnie jest małe. Tak samo jak wobec absolutnego monarchy, tak też przed wolą większości nie ma ucieczki. Ich wyroki są równie absolutne.
Na czasy powstawania USA, przypadał okres rozpowszechnienia się broni palnej, dzięki temu nawet ten słabszy mógł się obronić przed silniejszym. W deklaracji niepodległości Thomas Jefferson wyraźnie zaznaczył, że jeśli tylko rząd przestanie spełniać rolę do jakiej został powołany, naród ma pełne prawo taką władzę obalić i w jej miejsce ustanowić nowy rząd. Stany mają również możliwość secesji, czyli odłączenia się od reszty. Jest to rozwiązanie znacznie bardziej pokojowe niż życie w niechcianej integracji. Ponadto jest naturalne, jeśli kategorycznie nie zgadzam się z decyzjami grupy, po prostu mam prawo ją opuścić.
W Europie mówi się o rozpadzie Belgii na Flandrię i Walonię, w Brytanii o odłączeniu Szkocji, w Hiszpanii o Katalonii i Baskach.
Zamiast się na siłę integrować, czasem lepiej pozwolić się rozpaść. Tak jak było w przypadku ZSRR, Czechosłowacji czy Jugosławii. Wbrew pozorom to może być oczyszczające i ozdrowieńcze.

>Dobre bajki mają u podstaw wnikliwe obserwacje. Tu nich zabrakło.
>Ale prawdą jest, że Franklin nie bardzo miał co obserwować.
>Facet żył 300 lat temu i uważał za naturalne posiadanie niewolników.
>Czasami wyprzedzał swoje czasy, ale często tkwił w nich zakopany po kostki.
>Demokracja która znamy dziś (i na która tylu ludzi psioczy) jeszcze mu się nie śniła.
>Tak samo jak glosujący czarni, Indianie i kobiety.

Jeśli chodzi o tamte czasy to zachęcam do lektury "O demokracji w Ameryce" Alexisa de Tocqueville'a. Bo dziś za naturalne można uważać posiadanie telefonu komórkowego, czy o czymkolwiek po za rozwojem technologicznym to świadczy?

>W wracając do tej kulawej metafory:
>Demokracja to 2 tys owiec i 100 wilków. Większość głosujących uznała, że wilki mają przejść na wegetarianizm i zacząć beczeć. Loby wilcze wywalczyło sobie jedynie prawo do zjadania wytypowanych owiec nielubianych w stadzie. Typują zawsze owce, szczęśliwe, że mają problem niepokornych z głowy.
>Całe szczęście owca nie jest podstawowym pokarmem wilka, jak to się niektórym dzieciom wydaje.

Zatem rzeczywiście... no proszę!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365