Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Emerytura może być później" - manipulacja?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-07-2010 12:41Rigoletto (3891 punktów)"Emerytura może być później" - manipulacja?
Ocena 6 na 6
Ciekawy przykład celowej manipulacji lub błędnego wnioskowania:
Emerytura może być później

Teza artykułu jest taka, że Polacy rozumieją potrzebę podniesienia wieku emerytalnego, chociaż zgodnie z badaniem na które powołuje się autor artykułu, 66% jest przeciw (badanie dotyczy zresztą nie tyle podniesienia wieku emerytalnego w ogóle, tylko zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn). Dalej czytamy, że 70% Polaków chce przechodzić emeryturę po 40 latach pracy, bez względu na wiek. Trudno wyciągnąć z tego wniosek, że Polacy rozumieją potrzebę dłuższej pracy, skoro wprowadzenie takiego rozwiązania sprawiłoby, że większość Polaków pracowałaby krócej niż teraz (np. ktoś kto zaczął pracować po szkole średniej, przechodziłby na emeryturę w wieku 59-60 lat). Powoływanie się na Niemcy, gdzie 81 % obywateli jest przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego, raczej nie usprawiedliwia tezy artykułu, bo po pierwsze wprawdzie różnica pomiędzy wynikami w Polsce i w Niemczech wynosi 15%, co nie zmienia sytuacji, że w obu krajach zdecydowanie przeważają przeciwnicy podnoszenia wieku emerytalnego, a po drugie pytania zadane Niemcom i Polakom były zgoła inne (sądzę, że gdyby w Polsce zapytać czy podnieść wiek emerytalny do 67 lat, to sprzeciw byłby jeszcze większy niż w Niemczech). Jedyną przesłanką, która podpiera tezę artykułu, jest fakt, iż 7 lat temu, 90% sprzeciwiało się zrównaniu wieku mężczyzn i kobiet, co mogłoby świadczyć o pewnej zmianie trendu. Mogłoby, ale moim zdaniem wzrost liczby zwolenników owego zrównania, jest raczej oparty na przyjęciu argumentów równościowych a nie stricte ekonomicznych.
Jak traktować takie ujęcie sprawy? Czy chodzi o propagowanie idei późniejszej emerytury, na zasadzie, że mniej uważny czytelnik stwierdzi - "No tak, wszyscy to rozumieją więc trzeba to popierać"?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Matix (5786 punktów)
>Jak traktować takie ujęcie sprawy?

Pisać płomienne wulgarne listy do szmat dziennikarskich piszących takie ścierwa.

>Czy chodzi o propagowanie idei późniejszej emerytury, na
>zasadzie, że mniej uważny czytelnik stwierdzi - "No tak, wszyscy to rozumieją więc trzeba to
>popierać"?


Biorąc pod uwagę podatność Polaków na wszelkie manipulacje to chyba oczywiste.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Jak traktować takie ujęcie sprawy?
>Pisać płomienne wulgarne listy do szmat dziennikarskich piszących takie ścierwa.
>>Czy chodzi o propagowanie idei późniejszej emerytury, na
>>zasadzie, że mniej uważny czytelnik stwierdzi - "No tak, wszyscy to rozumieją więc trzeba to
>>popierać"?
>Biorąc pod uwagę podatność Polaków na wszelkie manipulacje to chyba oczywiste.

A może autor tego artykułu, należy do tych 45% Polaków nie rozumiejących słowa pisanego? Trudno mi uwierzyć, że ktoś świadomie udaje idiotę.
Ale z drugiej strony ten artykuł jest na pierwszej stronie "Der Dziennika" więc zapewne jakiś ważny redaktor to czytał i akceptował.
15-07-2010 13:55 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
>A może autor tego artykułu, należy do tych 45% Polaków nie rozumiejących słowa pisanego?

Hmm 45? Kiepskie masz mniemanie o rodakach. Z przyjemnością informuję iż w tym roku maturę zdało 81% A może powątpiewasz w poziom maturalny?
15-07-2010 14:10 
 Ocena 5 na 5
Rigoletto (3891 punktów)
>>A może autor tego artykułu, należy do tych 45% Polaków nie rozumiejących słowa pisanego?
>Hmm 45? Kiepskie masz mniemanie o rodakach.

Z badań socjologicznych wynika, że prawie połowa Polaków ma problem ze zrozumieniem czytanego tekstu. Więc to nie wynika z mojego mniemania.

>Z przyjemnością informuję iż w tym roku maturę zdało 81% A może powątpiewasz w poziom maturalny?

W Polsce obowiązuje model edukacji, oparty na pamięciowym opanowaniu materiału. A to, że ktoś "wkuje" pewien zasób wiedzy, nie oznacza, że czyni to ze zrozumieniem.
maruda (5550 punktów)
>Teza artykułu jest taka, że Polacy rozumieją potrzebę podniesienia wieku emerytalnego, chociaż zgodnie z badaniem na które powołuje się autor artykułu, 66% jest przeciw
Zrozumieć nie oznacza automatycznego zgodzenia się z argumentacją.

Kolejną kwestią jest to, że prawo zmieniane jest dla przyszłych emerytów i to w trakcie ich nabywania. No dobrze a co z zasadą "praw nabytych"? Czyli powinniśmy teraz dyskutować nad prawem dzieci uczących się, albo kolejnych pokoleń. Co daje nam prawo wchodzące w życie niebawem, ale dotykające dzisiejszych 20 latków, czyli realnie za jakieś 30-40 lat od dzisiaj.
15-07-2010 14:18 
 Ocena 7 na 7
spellbinder (8577 punktów)
Cały bajer z tą emeryturą polega na tym, że statystyczny Polak po prostu nienawidzi pracy. Już w szkole ludzie żartują (Podstawowej!), że nie mogą się doczekać emerytury i to niestety tak wygląda, że funkcjonuje w naszym społeczeństwie mit niespełnionego robotnika, który nic do roboty nie ma zasadniczo i w związku z tym odlicza w kalendarzu kolejne krzyżyki do emeryturki.

Nie to, żeby coś się w ich życiu zmieniło wtedy, przypomnijmy, że człowiek w okolicy 65 roku życia nie nadaje się do większości aktywności. Nie każdy oczywiście, ale taki, który przez całe swoje życie wytarł tyłkiem pokrycie kilkunastu kanap owszem.

Ludzie, którzy zarabiają jakieś pieniądze i wychodzą z tym na plus - ci ludzie mogą sobie "iść na emeryturę" kiedy im się będzie chciało. Oczywiście wiąże się to z fundamentalnym i dość niewygodnym pytaniem "ile mam zamiar jeszcze pożyć" i "w jakim standardzie", ale to nawet już nie jest ta kwestia.

Otóż to nie chodzi o to, że mają ci ludzie "złą" pracę. Chodzi o to, że oni po prostu nie chcą pracować. Nic nie chcą robić, a emerytura wydaje się takim właśnie stanem, bezodpowiedzialnościowym. Są to ludzie cholernie puści, nie mają absolutnie żadnych zainteresowań, bądź zero rozumu. Byle tylko nic nie robić

Tak to już jest, że ludzie mają wmówione, że własnego życia nie ma co lubić. Stąd pogląd dotyczący irracjonalnych wyjazdów na wakacje, wały się cieszą, że gdzieś się będą smażyć na jakiejś chorwackiej plaży przez dwa tygodnie i kilka miesięcy przed tym onanizują się mentalnie, że "och, a ja wyjadę do Chorwacji". Te dwa tygodnie są ważniejsze, niż całe życie. Życie trzeba lubić, wiąże się to z otoczeniem i z pracą. Trzeba je sobie tak ułożyć, żeby je do diabła ciężkiego lubić, żeby nie trzeba było brać urlopów w celu odetchnięcia, i przede wszystkim nie dać sobie wmówić, że ten wyjazd z TYM KONKRETNYM aparatem da ci pełnię swobody i spełnienia marzeń. Albo że na jakiejś mitologicznej emeryturze będziesz wreszcie robił co dusza zapragnie.

Państwo kradnące forsę i jego potrzeby (oraz rozumienie tych potrzeb) są w tym wypadku jakimś marginalnym zjawiskiem. Człowiek ma wybór, może się zająć sobą.
15-07-2010 14:56 
 Ocena 1 na 3
Matix (5786 punktów)
>Tak to już jest, że ludzie mają wmówione, że własnego życia nie ma co lubić. Stąd pogląd dotyczący irracjonalnych wyjazdów na wakacje, wały się cieszą, że gdzieś się będą smażyć na jakiejś chorwackiej plaży przez dwa tygodnie i kilka miesięcy przed tym onanizują się mentalnie, że "och, a ja wyjadę do Chorwacji". Te dwa tygodnie są ważniejsze, niż całe życie. Życie trzeba lubić, wiąże się to z otoczeniem i z pracą. Trzeba je sobie tak ułożyć, żeby je do diabła ciężkiego lubić


To może Ty pierwszy ok? Idź pracować jako śmieciarz, albo kasjer w supermarkecie, po tygodniu przeczytaj jeszcze raz co napisałeś, ok?
15-07-2010 15:42 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>>Tak to już jest, że ludzie mają wmówione, że własnego życia nie ma co lubić. Stąd pogląd dotyczący irracjonalnych wyjazdów na wakacje, wały się cieszą, że gdzieś się będą smażyć na jakiejś chorwackiej plaży przez dwa tygodnie i kilka miesięcy przed tym onanizują się mentalnie, że "och, a ja wyjadę do Chorwacji". Te dwa tygodnie są ważniejsze, niż całe życie. Życie trzeba lubić, wiąże się to z otoczeniem i z pracą. Trzeba je sobie tak ułożyć, żeby je do diabła ciężkiego lubić
>To może Ty pierwszy ok? Idź pracować jako śmieciarz, albo kasjer w supermarkecie, po tygodniu przeczytaj jeszcze raz co napisałeś, ok?

A ktoś im kazał to robić? Sklepikarki z małych sklepików osiedlowych często bywają zadowolone, tak samo niektórzy kioskarze.
Taki śmieciarz, cóż, jak się ktoś autentycznie uczyć nie chciał i nawet nie umie kilku cegieł ułożyć, to trudno. Bo nawet z układania durnego chodnika można mieć radochę. Faktycznie ciężko jest znaleźć plusy łażenia po śmietnikach, ale umówmy się - ci ludzie nie poszli tam z łapanki. Pewne wybory w życiu doprowadziły ich do tej roboty i tylko sobie to zawdzięczają.

Swoją drogą kiedy robiłem jako kelner jakoś specjalnie nie narzekałem, może właśnie dlatego, że w tamtym momencie to była najlepsza opcja i faktycznie mi się podobało.
homopitek (1536 punktów)
> Pewne wybory w życiu doprowadziły ich do tej roboty i tylko sobie to zawdzięczają.

To nie jest takie proste, że każdy może sobie wybrać życie według własnego wyboru. Zasobów zawsze jest mniej niż chętnych na nie.


Nie stosuję emoticonów
16-07-2010 12:17 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>> Pewne wybory w życiu doprowadziły ich do tej roboty i tylko sobie to zawdzięczają.
>To nie jest takie proste, że każdy może sobie wybrać życie według własnego wyboru. Zasobów zawsze jest mniej niż chętnych na nie.
>
Nie stosuję emoticonów


Owszem, tak samo jak w szkole jest więcej ludzi, którzy robią wszystko żeby się nie uczyć, niż tych, którzy siedzą i kują Można oczywiście zwalić całą winę na środowisko, na wychowanie, na to że się nie ma gdzie uczyć, tudzież "brak miłości", ale umówmy się, że jak już człowiek dorośnie, to ma jednak świadomy wpływ na to co robi. I może ma w plecy, ale śmieciarzem zostać koniecznie nie musi Tylko się trzeba umieć zakręcić. Pomyśleć.
15-07-2010 15:45 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Otóż to nie chodzi o to, że mają ci ludzie "złą" pracę. Chodzi o to, że oni po prostu nie chcą pracować. Nic nie chcą robić, a emerytura wydaje się takim właśnie stanem, bezodpowiedzialnościowym. Są to ludzie cholernie puści, nie mają absolutnie żadnych zainteresowań, bądź zero rozumu. Byle tylko nic nie robić

Czy dobrze rozumiem, że utożsamiasz lenistwo z głupotą? Jeśli tak, ciekaw jestem podstaw takiego poglądu.

>Tak to już jest, że ludzie mają wmówione, że własnego życia nie ma co lubić. Stąd pogląd dotyczący irracjonalnych wyjazdów na wakacje, wały się cieszą, że gdzieś się będą smażyć na jakiejś chorwackiej plaży przez dwa tygodnie i kilka miesięcy przed tym onanizują się mentalnie, że "och, a ja wyjadę do Chorwacji". Te dwa tygodnie są ważniejsze, niż całe życie. Życie trzeba lubić, wiąże się to z otoczeniem i z pracą. Trzeba je sobie tak ułożyć, żeby je do diabła ciężkiego lubić, żeby nie trzeba było brać urlopów w celu odetchnięcia, i przede wszystkim nie dać sobie wmówić, że ten wyjazd z TYM KONKRETNYM aparatem da ci pełnię swobody i spełnienia marzeń. Albo że na jakiejś mitologicznej emeryturze będziesz wreszcie robił co dusza zapragnie.

Tak galopujesz, że nie nadążam Dlaczego wyjazdy na wakacje są irracjonalne? Albo czemu radość z powodu wyjazdu jest irracjonalna? A czemu pracoholizm nie jest?


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
15-07-2010 15:51 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>>Otóż to nie chodzi o to, że mają ci ludzie "złą" pracę. Chodzi o to, że oni po prostu nie chcą pracować. Nic nie chcą robić, a emerytura wydaje się takim właśnie stanem, bezodpowiedzialnościowym. Są to ludzie cholernie puści, nie mają absolutnie żadnych zainteresowań, bądź zero rozumu. Byle tylko nic nie robić
>Czy dobrze rozumiem, że utożsamiasz lenistwo z głupotą? Jeśli tak, ciekaw jestem podstaw takiego poglądu.
>>Tak to już jest, że ludzie mają wmówione, że własnego życia nie ma co lubić. Stąd pogląd dotyczący irracjonalnych wyjazdów na wakacje, wały się cieszą, że gdzieś się będą smażyć na jakiejś chorwackiej plaży przez dwa tygodnie i kilka miesięcy przed tym onanizują się mentalnie, że "och, a ja wyjadę do Chorwacji". Te dwa tygodnie są ważniejsze, niż całe życie. Życie trzeba lubić, wiąże się to z otoczeniem i z pracą. Trzeba je sobie tak ułożyć, żeby je do diabła ciężkiego lubić, żeby nie trzeba było brać urlopów w celu odetchnięcia, i przede wszystkim nie dać sobie wmówić, że ten wyjazd z TYM KONKRETNYM aparatem da ci pełnię swobody i spełnienia marzeń. Albo że na jakiejś mitologicznej emeryturze będziesz wreszcie robił co dusza zapragnie.
>Tak galopujesz, że nie nadążam Dlaczego wyjazdy na wakacje są irracjonalne? Albo czemu radość z powodu wyjazdu jest irracjonalna? A czemu pracoholizm nie jest?
>
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.


Bo człowiek leżący cały dzień do góry brzuchem siłą rzeczy nie potrafi znaleźć sobie zajęcia, które by mu odpowiadało. To znaczy, że nie ma dość rozumu, żeby coś takiego wymyślić Jedni jako lenistwo wyznaczą brak pracy zarobkowej, czyli np. czytanie książek, czy tam sobie rozmyślanie, ale większość baranów woli pooglądać debilne programy w TV, w związku z czym można śmiało założyć, że ten rodzaj lenistwa pociąga za sobą stwierdzenie u kogoś debilizmu rozsianego.

Po drugie - wyjazd jako chęć zobaczenia czegoś - jako hobby - super sprawa, o tym w ogóle nie wspomniałem.
Wyjazd jako odpoczynek od życia - głupota.
15-07-2010 14:21 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Teza artykułu jest taka, że Polacy rozumieją potrzebę podniesienia wieku emerytalnego, chociaż zgodnie z badaniem na które powołuje się autor artykułu, 66% jest przeciw
>Zrozumieć nie oznacza automatycznego zgodzenia się z argumentacją.

Ale jak autor mógł wysnuć taki wniosek z tych badań? To przecież nielogiczne. Skoro są przeciw to znaczy, że nie widzą potrzeby podnoszenia wieku. A więc skąd pomysł, że rozumieją. Co innego gdyby autor napisał, że 33% rozumie tę potrzebę. To już jest uprawnione, bo skoro te 33% popiera to i rozumie.

>Kolejną kwestią jest to, że prawo zmieniane jest dla przyszłych emerytów i to w trakcie ich nabywania. No dobrze a co z zasadą "praw nabytych"? Czyli powinniśmy teraz dyskutować nad prawem dzieci uczących się, albo kolejnych pokoleń. Co daje nam prawo wchodzące w życie niebawem, ale dotykające dzisiejszych 20 latków, czyli realnie za jakieś 30-40 lat od dzisiaj.

Takie same prawo jak w przypadku każdego innego przyjętego rozwiązania prawnego. Tak działa państwo.
Matix (5786 punktów)
>>Zrozumieć nie oznacza automatycznego zgodzenia się z argumentacją.
>Ale jak autor mógł wysnuć taki wniosek z tych badań? To przecież nielogiczne. Skoro są przeciw to znaczy, że nie widzą potrzeby podnoszenia wieku. A więc skąd pomysł, że rozumieją. Co innego gdyby autor napisał, że 33% rozumie tę potrzebę. To już jest uprawnione, bo skoro te 33% popiera to i rozumie.

Może autor stosuje odwrotną zasadę większości? Czyli nie wygrywa zdanie większości tylko mniejszości?
15-07-2010 15:46 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>>>Zrozumieć nie oznacza automatycznego zgodzenia się z argumentacją.
>>Ale jak autor mógł wysnuć taki wniosek z tych badań? To przecież nielogiczne. Skoro są przeciw to znaczy, że nie widzą potrzeby podnoszenia wieku. A więc skąd pomysł, że rozumieją. Co innego gdyby autor napisał, że 33% rozumie tę potrzebę. To już jest uprawnione, bo skoro te 33% popiera to i rozumie.
>Może autor stosuje odwrotną zasadę większości? Czyli nie wygrywa zdanie większości tylko mniejszości?

A co ma do tego większość? 100% Polaków rozumie, że jeśli odda swoje dochody bezdomnemu panu Wiciowi, to pan Wicio będzie sobie mógł kupić normalne jedzenie na trzy miesiące. 98% Polaków nie da panu Wiciowi ani złotówki. No i co ma rozumienie do zrobienia?
Polacy nie chcą pracować dłużej, żeby płacić za emerytury innych Polaków, przecież nie za własne...
Celtyk (3337 punktów)
>Ciekawy przykład celowej manipulacji lub błędnego wnioskowania:
Raczej to pierwsze i na dodatek nie ciekawa tylko bardzo toporna manipulacja. Z drugiej strony manipulacja dopasowana poziomem intelektualnym do poziomu ludzi, do których jest skierowana.
>Teza artykułu jest taka, że Polacy rozumieją potrzebę podniesienia wieku emerytalnego...
Raczej zaczynają rozumieć, że Rząd czyni zabiegi aby Polacy owej emerytury nie doczekali
>Jak traktować takie ujęcie sprawy? Czy chodzi o propagowanie idei późniejszej emerytury, na zasadzie, że mniej uważny czytelnik stwierdzi - "No tak, wszyscy to rozumieją więc trzeba to popierać"?
   Takie ujęcie sprawy jest powolnym, ale skutecznym sposobem na urabianie zdecydowanej części społeczeństwa do tego aby zaakceptowało fakt, że w niedalekiej przyszłości Budżet państwa łaskawie pozwoli im odkładać na emeryturę, której ani oni ani ich dzieci nigdy nie dostaną
   Od kilku lat obserwuję jak rząd starannie dba o to by obywatel dostał s powrotem jak najmniej przez siebie uskładanych pieniążków.
Dlaczego pieniądze odkładane na emeryturę znikają w momencie, kiedy składający je człowiek umiera? Gdzie podziały się pieniądze uskładane przez Lud pracujący miast i wsi poprzedniego systemu? Odnoszę nieodparte wrażenie, że z naszymi emeryturami jest jak z życiem wiecznym w KK. Płacimy słone pieniądze tu i teraz za obietnicę "dobrobytu" w przyszłości, której na dodatek coraz mniej normalnie pracujących dożywa.
Pozdrawiam

Szczęśliwe zakończenie to luksus na jaki może pozwolić sobie fikcja. *---*Trudi Canavan*---*
16-07-2010 11:41 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Dlaczego pieniądze odkładane na emeryturę znikają w momencie, kiedy składający je człowiek umiera? Gdzie podziały się pieniądze uskładane przez Lud pracujący miast i wsi poprzedniego systemu?
Hmmm... no to mamy problem. Bo całe życie wydawało mi się, że ja, osobiście, pracuję po to, by po 40 czy 50 latach mieć emeryturę, jak już będę stara i sił mi nie starczy, by na siebie zarabiać. Otóż myliłam się, albowiem wyraźnie mi powiedziano, że pracuję po to, by emeryturę mogła dostawać moja matka, a na moją zarobi moja córka. W związku z tym pytam, co będzie, jeśli moja córka nie zechce na mnie zarabiać, zawinie się i pojedzie do Australii zarabiać na tamtejszych emerytów? Pójdę pod most i będę się żywiła trawą? A co będzie z osobą, która nie ma dzieci? Nie, no wiem, oczywiście, że to taka metafora, ale mimo to...
W założeniach II filaru było, że pieniądze zusowskie wprawdzie przepadają, bo to "wspólny wór" (to nie wiem w takim razie, po co w ZUS są indywidualne konta emerytalne), ale te z OFE dzieci mogą odziedziczyć. Teraz się okazuje, że i to nie... Za to wiem, dokąd te pieniądze poszły. W Lublinie ZUS wybudował sobie super siedzibę. Podejrzewam, że nie tylko tu. Nie sądzę, żeby z samych odsetek od obracanego kapitału... A pieniądze, które przez lata były odkładane w imieniu mojej mamy, poszły na koszty transformacji i obsługi zadłużenia. No bo gdzie indziej mogłyby być?
16-07-2010 18:20 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
O ile się orientuję, to pieniądze z drugiego filaru są dziedziczone, o ile zmarły nie był emerytem.

Po przejściu na emeryturę miała być możliwość formy jej wypłaty:

1. Wypłacają Ci w ratach całą zaoszczędzoną kwotę i wtedy jest rodzina dziedziczy ewentualne niewypłacone pieniądze, ale jak masz szczęście pożyć tak długo aby wybrać całą kwotę, to zostajesz bez dodatku z II filaru.
2. Przy przejściu na emeryturę oblicza się przewidywany okres pobierania emerytury (średnia umierania minus Twój wiek) i zaoszczędzone przez Ciebie pieniądze dzieli się przez ten właśnie przewidywany okres. W tej wersji jeżeli emeryt umiera po paru miesiącach rodzina nic nie dostanie, ale jeżeli żyjesz dłużej niż przewidziały to obliczenia funduszu, to nadal dostajesz pieniądze.

Zus posługuje się tylko drugim algorytmem. Fundusze podobno miały dawać wybór, ale wcale bym się nie zdziwił, jakby ten wybór zniesiono.

Pozdrawiam
Satyr (4285 punktów)

>Czy chodzi o propagowanie idei późniejszej emerytury, na zasadzie, że mniej uważny czytelnik stwierdzi - "No tak, wszyscy to rozumieją więc trzeba to popierać"?

Wydaje mi się, że snujesz dość trafne wnioskowanie. Szkoda, że również i media próbują przeforsować opcję, która jest korzystna jedynie dla polityków i ZUSowskich hrabiów.

Osobiście mam nadzieję, że projekt podnoszenia wieku emerytalnego oraz likwidacji przywilejów emerytalnych spełznie na niczym. Bezsensem z punktu widzenia obywatela jest harowanie do np. 67 roku życia, żeby przez kolejne 6-7 lat pobierać jakieś psie pieniądze. Politycy i część mediów usiłują nam wmówić, że powinniśmy popierać ten niewolniczy system, mimo, że korzystają z niego jedynie polityczni i urzędowi złodzieje.

Żywię nadzieję, że sprzeciw wobec podniesienia wieku emerytalnego doprowadzi po prostu do upadku obecnego, niewolniczego systemu. Uważam również za kompletnych kretynów ludzi, którzy zgodzą się oddawać 600-900 zł miesięcznie przez 40-45 lat, żeby potem przez 5-7 lat pobierać emeryturę w wysokości ok. 1200-1400 zł. Czasem mam wrażenie, że dopiero gdy podniosą wiek emerytalny do 90-ki, to głupawy naród zakapuje o co chodzi w tym interesie.

Ciekawe, jak się to wszystko potoczy.

Pozdrawiam
16-07-2010 10:24 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>Czy chodzi o propagowanie idei późniejszej emerytury, na zasadzie, że mniej uważny czytelnik stwierdzi - "No tak, wszyscy to rozumieją więc trzeba to popierać"?
>Wydaje mi się, że snujesz dość trafne wnioskowanie. Szkoda, że również i media próbują przeforsować opcję, która jest korzystna jedynie dla polityków i ZUSowskich hrabiów.
>Osobiście mam nadzieję, że projekt podnoszenia wieku emerytalnego oraz likwidacji przywilejów emerytalnych spełznie na niczym. Bezsensem z punktu widzenia obywatela jest harowanie do np. 67 roku życia, żeby przez kolejne 6-7 lat pobierać jakieś psie pieniądze. Politycy i część mediów usiłują nam wmówić, że powinniśmy popierać ten niewolniczy system, mimo, że korzystają z niego jedynie polityczni i urzędowi złodzieje.
>Żywię nadzieję, że sprzeciw wobec podniesienia wieku emerytalnego doprowadzi po prostu do upadku obecnego, niewolniczego systemu. Uważam również za kompletnych kretynów ludzi, którzy zgodzą się oddawać 600-900 zł miesięcznie przez 40-45 lat, żeby potem przez 5-7 lat pobierać emeryturę w wysokości ok. 1200-1400 zł. Czasem mam wrażenie, że dopiero gdy podniosą wiek emerytalny do 90-ki, to głupawy naród zakapuje o co chodzi w tym interesie.
>Ciekawe, jak się to wszystko potoczy.
>Pozdrawiam

Poprawka. Część płaci np. za to, że nie dostanie złamanego grosza za to, że oddawał, bo umrze przed emeryturą. I właśnie o to chodzi
Witold Baryluk (630 punktów)
>Teza artykułu jest taka, że Polacy rozumieją potrzebę podniesienia wieku emerytalnego, chociaż
>zgodnie z badaniem na które powołuje się autor artykułu, 66% jest przeciw ...
No ja też rozumiem potrzebę, ale się nie zgadzam. Rozwiązaniem problemu powinno być całkiem inne.
Meretseger (61860 punktów)
Sądzę, że podnoszenie wieku emerytalnego do sugerowanych 67 lat jest bez sensu. W tej chwili średni wiek przechodzenia na emeryturę, bez służb mundurowych, wynosi - o ile dobrze pamiętam - dla kobiet 56 lat, dla mężczyzn 61 (nie mam pod ręką danych dokładnych, gdyby ktoś coś znalazł, będę wdzięczna). Gdyby zrównać wiek na poziomie 62 lat dla obu płci i wyeliminować wcześniejsze odchodzenie, jeśli nie ma przeciwwskazań zdrowotnych, to byłby duży sukces. 62 lata to jeszcze nie jest wiek zgrzybiały i pracować można. Czasem aż szkoda, że osoby z doświadczeniem i wiedzą, sprawne fizycznie i umysłowo, są odsyłane na emeryturę, na której nie zawsze mają się czym zająć, bo nie przygotowały się do nowej sytuacji, zaabsorbowane pracą. Nagle robi się pusto i trzeba sobie na siłę szukać nowych zainteresować i innych wypełniaczy czasu. Nie każda 60-letnia kobieta ma dzieci i wnuki, a z tych, które mają, nie każda widzi się w roli "babci". No i trzeba też wziąć pod uwagę, że te emerytury wysokie nie będą, krótsza praca, dłuższe statystycznie życie... Każdy rok pracy więcej to kilka złotych więcej co miesiąc, a to też ważne.
No i to, co podnosili moi przedmówcy - "rozumieć" a "akceptować" to dwie różne sprawy.
>

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365