 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-06-2015 00:41 | dajmonion (3663 punktów) | Archetyp mistrza
3 na 3 | Jeżeli ktoś cenzuruje swój blog czy stronę internetową, na której pojawiają się wpisy poświęcony sztuce życia, czy stylowi życia, to dla mnie jest to sygnał, aby tego nie czytać.
W kwestiach medycznych kompetentnie może wypowiadać się lekarz, w fizyce fizyk, a jeśli ktoś chce być nauczycielem życia, to powinien być mistrzem. A jeśli chodzi o mistrza, to moim zdaniem nawet przez myśl by mu nie przeszło, aby wprowadzać na swoim blogu cenzurę. Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że mistrz nie jest teoretykiem. Jego nauczycielką było samo życie i dzięki temu jest utwierdzony w tym co mówi. Można powiedzieć, że to samo życie przemawia jego ustami. Nikt i nic mu nie zagraża, zatem nie musi się przed nikim bronić ani zbytnio przejmować kontrolą. Życie prawdopodobnie nauczyło go, aby rozpoznał swoje prawdziwe ja i je zaakceptował, zatem nie tworzy iluzji na swój temat i nie potrzebuje ich chronić. Mistrz wie po prostu, że wszystko co można utracić jest iluzją, a mistrz siebie już utracić nie może.
Obrzucony błotem mistrz wypowie zdanie lub tylko jedno słowo, które przebije się przez zwały gnoju i dotrze do umysłów otwartych. Zamkniętymi umysłami mistrz się nie przejmuje, bo nie ma ambicji zbawiania świata. A przynajmniej nigdzie się nie śpieszy. Wie, że każdy ma swój czas. Dobrze zna granice teoretyzowania i wie też jakie mogą być poza teoretyczne powody odrzucania jego nauk. Zresztą głosi swoje nauki z poczucia nadmiaru a nie po to aby kogoś przekonać. Zatem po prostu bardziej dzieli się niż dyskutuje.
Ktoś, kto stawia się w roli mistrza nie będąc nim jest uzurpatorem. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Jeżeli ktoś cenzuruje swój blog czy stronę internetową, na której pojawiają się wpisy poświęcony >sztuce życia, czy stylowi życia, to dla mnie jest to sygnał, aby tego nie czytać.
Wydaje mi się, że takie przypadki dotyczą tych, którzy święcie wierzą w swoje "nieomylne" opinie. Jednostki wybitnie zarozumiałe, egocentryczne aż do boleśnie niemożliwej reformowalności, w sumie, i przeważnie tak jest, nie wnoszących nic poza podkreśleniem, ba narzucaniem, swych objawień. Stawiają się sami poza marginesem krytyki, co charakteryzuje pogardę dla innych. Masz rację, że takich nieomylnych, nie uznających słów krytyki, nie należy traktować poważnie a przez to nie zagłębiać się w egzotyczne nieraz wynurzenia jakie potrafią z siebie "wydalić".
>W kwestiach medycznych kompetentnie może wypowiadać się lekarz, w fizyce fizyk, a jeśli ktoś chce >być nauczycielem życia, to powinien być mistrzem. A jeśli chodzi o mistrza, to moim zdaniem nawet >przez myśl by mu nie przeszło, aby wprowadzać na swoim blogu cenzurę. Dlaczego?
Ano dlatego, że takowy nie dopuszcza słów i myśli krytycznych (nie krytykanckich) jako że jest ponoć nieomylny w swoich spostrzeżeniach.
>Przede wszystkim dlatego, że mistrz nie jest teoretykiem. Jego nauczycielką było samo życie i dzięki >temu jest utwierdzony w tym co mówi. Można powiedzieć, że to samo życie przemawia jego ustami. Nikt >i nic mu nie zagraża, zatem nie musi się przed nikim bronić ani zbytnio przejmować kontrolą. >
No jasne. Jeśli zna się przede wszystkim siebie, to trzeba niestety zgodzić się z twierdzeniem, że "prawdziwa cnota krytyk się nie boi" albowiem jest to cechą pospolitego zarozumialstwa. A poza tym fatalnym jest obnosić się samooceną. Taki już nie jest i nie będzie nigdy mistrzem.
>Życie prawdopodobnie nauczyło go, aby rozpoznał swoje prawdziwe ja i je zaakceptował, zatem nie >tworzy iluzji na swój temat i nie potrzebuje ich chronić. Mistrz wie po prostu, że wszystko co można >utracić jest iluzją, a mistrz siebie już utracić nie może. >Obrzucony błotem mistrz wypowie zdanie lub tylko jedno słowo, które przebije się przez zwały gnoju i >dotrze do umysłów otwartych. Zamkniętymi umysłami mistrz się nie przejmuje, bo nie ma ambicji >zbawiania świata. A przynajmniej nigdzie się nie śpieszy. Wie, że każdy ma swój czas. Dobrze zna >granice teoretyzowania i wie też jakie mogą być poza teoretyczne powody odrzucania jego nauk. >Zresztą głosi swoje nauki z poczucia nadmiaru a nie po to aby kogoś przekonać. Zatem po prostu >bardziej dzieli się niż dyskutuje.
Czyli nieudolnie (jak widać powyżej) chcę to również to potwierdzić. Podobnie sprawę widzę.
>Ktoś, kto stawia się w roli mistrza nie będąc nim jest uzurpatorem.
Tak i to w każdej profesji. Nie ma mistrza "od wszystkiego". Zawsze jest jakaś branża/specjalizacja a i kwalifikowanie jako mistrza napływa z oceny z zewnątrz. Pozdrawiam.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | |
1 na 1 | Spring (1174 punktów) | > Jeżeli ktoś cenzuruje swój blog czy stronę internetową, na której pojawiają się wpisy poświęcony sztuce życia, czy stylowi życia, to dla mnie jest to sygnał, aby tego nie czytać.
Z wyjątkiem chamstwa i spamu. Style bywają różne.
> W kwestiach medycznych kompetentnie może wypowiadać się lekarz, w fizyce fizyk, a jeśli ktoś chce być nauczycielem życia, to powinien być mistrzem. W sferze publicznej (np. blogu) wypowiadać się, czyli przedstawić swój punkt widzenia, może każdy niezależnie od kompetencji. To odbiorca decyduje o istotności przekazu. Różni ludzie przykładają uwagę do różnych aspektów przekazu, np. kim jest wypowiadający się, jaka jest forma przekazu, co chce przekazać itd. Dlatego nie należy narzucać własnego zdania, jedynie podawać argumenty.
> Przede wszystkim dlatego, że mistrz nie jest teoretykiem. Jego nauczycielką było samo życie i dzięki temu jest utwierdzony w tym co mówi. Można powiedzieć, że to samo życie przemawia jego ustami. Nikt i nic mu nie zagraża, zatem nie musi się przed nikim bronić ani zbytnio przejmować kontrolą. > Życie prawdopodobnie nauczyło go, aby rozpoznał swoje prawdziwe ja i je zaakceptował, zatem nie tworzy iluzji na swój temat i nie potrzebuje ich chronić. Mistrz wie po prostu, że wszystko co można utracić jest iluzją, a mistrz siebie już utracić nie może.
Życie jest trudną sztuką. Nawet ci nieliczni, których być może można nazwać mędrcami, popełniają błędy i nadal się uczą.
> Zresztą głosi swoje nauki z poczucia nadmiaru a nie po to aby kogoś przekonać. Nadmiaru czego i dlaczego?
> Zatem po prostu bardziej dzieli się niż dyskutuje. W takim razie już wstępnie zakłada wyższość własnej wiedzy i umiejętności ponad słuchającymi.
> Ktoś, kto stawia się w roli mistrza nie będąc nim jest uzurpatorem. Nie jest łatwym oceniać siebie samego.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >W sferze publicznej (np. blogu) wypowiadać się, czyli przedstawić swój punkt widzenia, może każdy niezależnie od kompetencji. To odbiorca decyduje o istotności przekazu. To prawda. Każdy ma prawo wypowiadać się niezależnie od kompetencji. Jeśli jednak ktoś wprowadza cenzurę, to znaczy, że krytyka i kwestie wizerunkowe mają dla tego kogoś niezwykle duże znaczenie. Komuś takiemu chce się siedzieć i moderować dosłownie wszystko, zamiast przeznaczyć ten czas na coś ciekawszego. Nie chce, żeby ktoś mu zafajdał to piękne miejsce, które tworzy. Mistrz tymczasem nie boi się krytyki, bo pewne rzeczy przeżył, a nie tylko przemyślał i nie jest przywiązany do fałszywego ego, dzięki czemu nie przejmuje się tak naprawdę co o nim sądzą inni. Nie zamierza marnować swojego cennego czasu na upiększanie rzeczywistości, o której wie, że jest różna, a nie cukierkowa jak na blogu, czasami wstrętna, ale on to w pewnym sensie akceptuje. Mistrz popełnia błędy i nadal się uczy, ale on o tym wie. Nikomu nie obiecuje swojej doskonałości. Dzięki temu zyskuje spokój ducha. Mistrz wie o tym, że każdy jego uczeń musi go odrzucić, żeby odnalazł siebie. Przygotowuje go na to. >>Zresztą głosi swoje nauki z poczucia nadmiaru a nie po to aby kogoś przekonać. >Nadmiaru czego i dlaczego? Chodzi ogólnie o to, co ma do przekazania innym. >>Zatem po prostu bardziej dzieli się niż dyskutuje. >W takim razie już wstępnie zakłada wyższość własnej wiedzy i umiejętności ponad słuchającymi. Nie może tego zakładać, bo jak napisałeś jego wiedza jest własna. Ktoś dotknął, wie, że gorące i mówi o tym. Budda na przykład odkrył wartość medytacji i jedynie zachęcił innych. Wywyższanie się zakłada istnienie fałszywego ego, którego wartość jest względna. Tymczasem mistrz odnalazł prawdziwe ego, którego już nie utraci. >>Ktoś, kto stawia się w roli mistrza nie będąc nim jest uzurpatorem. >Nie jest łatwym oceniać siebie samego. Ale można pozwolić innym na wszelkie oceny i zobaczyć jak się na to reaguje. Cenzorzy boją się tego jak ognia.
dajmonion
|
|
|  | 1 na 1 | Spring (1174 punktów) | > Jeśli jednak ktoś wprowadza cenzurę, to znaczy, że krytyka i kwestie wizerunkowe mają dla tego kogoś niezwykle duże znaczenie. > Komuś takiemu chce się siedzieć i moderować dosłownie wszystko, zamiast przeznaczyć ten czas na coś ciekawszego.
Ludzie o których piszesz, uważają widocznie dbanie o własny wizerunek za ważne i interesujące zajęcie.
> Mistrz tymczasem nie boi się krytyki, bo pewne rzeczy przeżył, a nie tylko przemyślał i nie jest przywiązany do fałszywego ego, dzięki czemu nie przejmuje się tak naprawdę co o nim sądzą inni.
Tak, ktoś kto ma za cel w życiu własny rozwój, czyli poszerzanie wiedzy, trenowanie niezbędnych umiejętności, zrozumienie otaczającej rzeczywistości przyjmie każdą konstruktywną krytykę jako możliwość spojrzenia na siebie oczyma innych osób.
> Nie zamierza marnować swojego cennego czasu na upiększanie rzeczywistości, o której wie, że jest różna, a nie cukierkowa jak na blogu, czasami wstrętna, ale on to w pewnym sensie akceptuje.
Niestety konstruktywna krytyka nie jest zbyt częsta. Panuje moda na trollowanie, wręcz hejterstwo, wylewanie własnych frustracji. Szkoda czasu na takich ludzi, gdyż nie rozum w nich przemawia, lecz wyuczone mechanizmy emocjonalne.
>Mistrz popełnia błędy i nadal się uczy, ale on o tym wie. Nikomu nie obiecuje swojej doskonałości. Dzięki temu zyskuje spokój ducha. Mistrz wie o tym, że każdy jego uczeń musi go odrzucić, żeby odnalazł siebie. Przygotowuje go na to.
Racja.
>>>Zresztą głosi swoje nauki z poczucia nadmiaru a nie po to aby kogoś przekonać. >>Nadmiaru czego i dlaczego? >Chodzi ogólnie o to, co ma do przekazania innym.
W większości wypadków wystarczy wskazać kierunek. Zbyt wiele przekazywania szkodzi obu stronom, zaczyna przypominać misjonowanie.
> Wywyższanie się zakłada istnienie fałszywego ego, którego wartość jest względna. Tymczasem mistrz odnalazł prawdziwe ego, którego już nie utraci.
Zgoda.
>Ale można pozwolić innym na wszelkie oceny i zobaczyć jak się na to reaguje. Cenzorzy boją się tego jak ognia.
Można pozwolić, ale i tak nie będzie łatwo oddzielić słusznych uwag od chybionych, a poźniej pozbierać to w kompletny obraz. W przypadku nauk lub umiejętności zawodowych są instytucje składające się z komptentnych osób, które atestują poziom w wybranej dziedzinie. W przypadku oceny zrozumienia życia jako takiego (tzw. mądrości życiowej) niestety na razie nie ma takiej możliwości. Jest to jeden z powodów, dlaczego pomimo demokracji ludzie nie potrafią wybrać odpowiednie osoby na przewodnictwo.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >>>Zresztą głosi swoje nauki z poczucia nadmiaru a nie po to aby kogoś przekonać.> >>Nadmiaru czego i dlaczego?> >Chodzi ogólnie o to, co ma do przekazania innym.> W większości wypadków wystarczy wskazać kierunek. Zbyt wiele przekazywania szkodzi obu stronom, zaczyna przypominać misjonowanie.Ale moim zdaniem przekaz mistrza w dużym stopniu ma charakter negatywny. To znaczy, że relacja z nim nie przypomina napełniania naczynia, którym jest Twój umysł. Oglądałeś film "Święta góra" Jodorowsky'ego? Obejrzyj sobie ta krótką pierwszą scenę. www.youtube.com/watch?v=4i5m5M8LqsUMistrz odejmuje złudzenia i wszystko co jest ci tak naprawdę niepotrzebne do szczęścia. Kobiety pod koniec są nagie co symbolizuje dotarcie do ich prawdziwego ja. Na tym poziomie są identyczne niemal, co oznacza, że ich prawdziwa natura, czyli czysta świadomość jest jedna i ta sama. Wszystko inne jest złudzeniem, przemija.
dajmonion
|
|
| | |  | | Spring (1174 punktów) |
> Ale moim zdaniem przekaz mistrza w dużym stopniu ma charakter negatywny. To znaczy, że relacja z nim nie przypomina napełniania naczynia, którym jest Twój umysł.Zawsze jest jakieś napełnianie. Oglądałeś film "Święta góra" Jodorowsky'ego? Obejrzyj sobie ta krótką pierwszą scenę. > www.youtube.com/watch?v=4i5m5M8LqsUObejrzałem, dużo przesadyzmu, lecz niezbyt wiele treści. > Mistrz odejmuje złudzenia i wszystko co jest ci tak naprawdę niepotrzebne do szczęścia. Kobiety pod koniec są nagie co symbolizuje dotarcie do ich prawdziwego ja. Na tym poziomie są identyczne niemal, co oznacza, że ich prawdziwa natura, czyli czysta świadomość jest jedna i ta sama. Wszystko inne jest złudzeniem, przemija.Pewnie istnieją sytuacje w życiu, kiedy potrzeba bardziej drastycznych środków, ale ogólnie nie warto przesadzać.
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >dużo przesadyzmu, lecz niezbyt wiele treści. Co jest przesadzone, bo nie łapię?
dajmonion
|
|
| | | | |  | | Spring (1174 punktów) | >Co jest przesadzone, bo nie łapię?
Tak ogólne oceniłem film. Fabuła jest przesadzona, przerost formy nad treścią.
|
|
2 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Jeżeli ktoś cenzuruje swój blog czy stronę internetową, na której pojawiają się wpisy poświęcony sztuce życia, czy stylowi życia, to dla mnie jest to sygnał, aby tego nie czytać [...] jeśli ktoś chce być nauczycielem życia, to powinien być mistrzem [...] kto stawia się w roli mistrza nie będąc nim jest uzurpatorem.Uzurpujesz sobie prawo nauczania jak być nauczycielem życia, co dla mnie jest sygnałem, by tego nie czytać. 
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | Czepiasz się szczegółów. Przecież z mojego wpisu jasno wynika, że kwestia cenzurowania jest kluczowa. Ja niczego nie cenzuruję.
dajmonion
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Przecież z mojego wpisu jasno wynika, że kwestia cenzurowania jest kluczowa. O samym cenzurowaniu to można było krócej.
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Przecież z mojego wpisu jasno wynika, że kwestia cenzurowania jest kluczowa. >O samym cenzurowaniu to można było krócej. Zdanie, które wycięłaś i z uciechą skomentowałaś jest elementem pewnej całości. Nie zamierzam upraszczać wpisów dla tych co widzą drzewa, a nie dostrzegają lasu.
dajmonion
|
|
| | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Zdanie, które wycięłaś i [...] skomentowałaś jest elementem pewnej całości. Cytowania przycinam w myśl zalecenia w oknie "odpowiedzi" (§.25c regulaminu).
>Nie zamierzam upraszczać wpisów dla tych co widzą drzewa, a nie dostrzegają lasu. Że wpisy należy upraszczać jest tak oczywiste, jak fakt, że las składa się z drzew.
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
 | | wsx666 (1067 punktów) |
> Uzurpujesz sobie prawo nauczania jak być nauczycielem życia, co dla mnie jest sygnałem, by tego nie czytać.  > Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.> Super-daremny komentarz.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | > >Jeżeli ktoś cenzuruje swój blog czy stronę internetową, na której pojawiają się wpisy poświęcony sztuce życia, czy stylowi życia, to dla mnie jest to sygnał, aby tego nie czytać [...] jeśli ktoś chce być nauczycielem życia, to powinien być mistrzem [...] kto stawia się w roli mistrza nie będąc nim jest uzurpatorem.> Uzurpujesz sobie prawo nauczania jak być nauczycielem życia, co dla mnie jest sygnałem, by tego nie czytać.  To błąd. Bo sam fakt stawiania się w roli mistrza nie jest dostatecznym sygnałem, by czegoś nie czytać. Mistrz moim zdaniem wie doskonale, że nim jest. Co do tego faktu mistrz nie jest sceptyczny, bo to ktoś, kto zakończył szukanie. Dopiero fakt cenzury demaskuje fałszywego mistrza.
dajmonion
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Uzurpujesz sobie prawo nauczania jak być nauczycielem życia, co dla mnie jest sygnałem, by tego nie czytać.  > To błąd. Bo sam fakt stawiania się w roli mistrza nie jest dostatecznym sygnałem, by czegoś nie czytać. Mistrz moim zdaniem wie doskonale, że nim jest.A niby kto - Twoim zdaniem  - nie wie, że jest mistrzem? > Dopiero fakt cenzury demaskuje fałszywego mistrza.Wystarczy zaniechać cenzury by stać się mistrzem?
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >>Uzurpujesz sobie prawo nauczania jak być nauczycielem życia, co dla mnie jest sygnałem, by tego nie czytać.  > >To błąd. Bo sam fakt stawiania się w roli mistrza nie jest dostatecznym sygnałem, by czegoś nie czytać. Mistrz moim zdaniem wie doskonale, że nim jest.> A niby kto - Twoim zdaniem - nie wie, że jest mistrzem?Ten, kto nie wie. > >Dopiero fakt cenzury demaskuje fałszywego mistrza.> Wystarczy zaniechać cenzury by stać się mistrzem?Oczywiście, że nie. > Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.>
dajmonion
|
|
| | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >A niby kto - Twoim zdaniem - nie wie, że jest mistrzem?> Ten, kto nie wie.Każdy jednak wie. > >>Dopiero fakt cenzury demaskuje fałszywego mistrza.> >Wystarczy zaniechać cenzury by stać się mistrzem?> Oczywiście, że nie.To jak zdemaskować uzurpatora, który zaniecha cenzury?
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >>A niby kto - Twoim zdaniem - nie wie, że jest mistrzem?> >Ten, kto nie wie.> Każdy jednak wie.Ten, kto szuka nie wie. A szukających chyba sporo. > >>>Dopiero fakt cenzury demaskuje fałszywego mistrza.> >>Wystarczy zaniechać cenzury by stać się mistrzem?> >Oczywiście, że nie.> To jak zdemaskować uzurpatora, który zaniecha cenzury?Najlepiej samemu stać się mistrzem.
dajmonion
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>A szukających chyba sporo. Chyba palacza na kajak.
>>To jak zdemaskować uzurpatora, który zaniecha cenzury? >Najlepiej samemu stać się mistrzem. Czyli z tą cenzurą to była lipa.
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >To jak zdemaskować uzurpatora, który zaniecha cenzury?> W tym filmie znakomicie są pokazane cechy mistrza. www.youtube.com/watch?v=4i5m5M8LqsUNo faktycznie "znakomicie": mistrz (zapewne) fryzjerstwa ogolił na zero dwie gołe baby, nabrałeś mnie, punkcik dla Ciebie. 
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
|  | | Dur Aglar (200 punktów) | >Mistrz moim zdaniem wie doskonale, że nim jest. Co do tego faktu mistrz nie jest sceptyczny, bo to ktoś, kto zakończył szukanie. >Dopiero fakt cenzury demaskuje fałszywego mistrza.
Dobrze, że wplatasz w swoje wypowiedzi te "moim zdaniem".
Były sobie małpki mądrzejsze od innych małpek. Ze względu swojej dominacji w lesie, zajęły jego największy skrawek. Małpki miały swoich przywódców, których nazwały mistrzami. Mistrzom małpek wydawało się, że nie muszą już w nic wątpić, że osiągnęły już pełne mistrzostwo. Aż przyszli nieznani przybysze z krańca świata i popukali się w głowę, jakie głupie to stworzenia te małpki, w jakich prymitywnych warunkach żyją, jakie ograniczone są ich umysły i jak związane z organiczną strukturą ich ciał i zwierzęcych instynktów. Nie mogą nawet przebyć morza, nie mogą latać, nie mówiąc o zasiedlaniu innych planet.
Jeżeli ktoś z gatunku homo sapiens będzie próbował dowodzić istnienia "mistrzów, którzy tak już są pewni własnego mistrzostwa, że nie muszą już niczego szukać", niech przeczyta powyższą bajeczkę ze zrozumieniem.
Zaprzestanie poszukiwań jest największą z głupot, gdyż skazuje na trwanie w obecnej głupocie olbrzymiej wadliwości i prymitywizmu. Każdy człowiek jest istotą ułomną i z uczciwości samej nie może nazywać się mistrzem. Winien poszerzać wiedzę i umiejętności, może dyskutować i wyprowadzać z błędu słabszych, ale jest wadliwy, więc do mistrzostwa mu daleko. Co najwyżej dałoby się kogoś relatywnie wybitnego uznać za mistrza, ale tylko w cudzysłowie, ponieważ zawsze będzie forma doskonalsza.
A wracając do tamtego całego pieprzenia, w którym znajdzie się i trochę słusznych uwag, gdyby były one napisane w sposób treściwy i bez ubierania w jakieś dogmatyczne farmazony o mistrzach, które akurat do poruszanego tematu cenzury na blogach niekoniecznie się mają, widać kolejną osobę poszukującą pewnego wzorca, jak nie gotowe religie i ideologie, to własne wydziwienia o "mistrzach". Troszkę rodzynków:
>Jego nauczycielką było samo życie i dzięki temu jest utwierdzony w tym co mówi. Można powiedzieć, że to samo życie przemawia jego ustami. Puste, pretensjonalne, dziecinne, napuszone, pompatyczne i patetyczne. >Nikt i nic mu nie zagraża, zatem nie musi się przed nikim bronić ani zbytnio przejmować kontrolą. I to ten z tego rodzaju, że się śmierci nie boi, i jak mu przystawić lufę do wszechmądrej głowy, zachowa spokój, nie zegnie go strach ani największa tortura, bo jest pewien swego mistrzostwa?
>Życie prawdopodobnie nauczyło go, aby rozpoznał swoje prawdziwe ja i je zaakceptował, zatem nie tworzy iluzji na swój temat i nie potrzebuje ich chronić. Mistrz wie po prostu, że wszystko co można utracić jest iluzją, a mistrz siebie już utracić nie może. "Prawdziwe ja" - jak ja lubię takie farmazony... Wyczuwam tu jakieś dalekowschodnie wpływy.
>Obrzucony błotem mistrz wypowie zdanie lub tylko jedno słowo, które przebije się przez zwały gnoju i dotrze do umysłów otwartych. Taki Jezus trochę, co głosi Słowo Boże. >Zamkniętymi umysłami mistrz się nie przejmuje, bo nie ma ambicji zbawiania świata. Albo i nie. >Wie, że każdy ma swój czas. Czas Miecza i Topora, Czas Wilczej Zamieci, Nadchodzi Czas Białego Zimna i Białego światła, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy, Tedd Deireadh, Czas Końca. >Dobrze zna granice teoretyzowania Czego i Tobie życzę.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Zaprzestanie poszukiwań jest największą z głupot, gdyż skazuje na trwanie w obecnej głupocie olbrzymiej wadliwości i prymitywizmu. Każdy człowiek jest istotą ułomną i z uczciwości samej nie może nazywać się mistrzem. Winien poszerzać wiedzę i umiejętności, może dyskutować i wyprowadzać z błędu słabszych, ale jest wadliwy, więc do mistrzostwa mu daleko. Co najwyżej dałoby się kogoś relatywnie wybitnego uznać za mistrza, ale tylko w cudzysłowie, ponieważ zawsze będzie forma doskonalsza.
Trafiłeś w samo sendo z tą formą. Rzecz w tym, że mistrz nie utożsamia się z formą, ze strumieniem informacji który przez niego przepływa i którego jest świadomy. A to, co w sobie odkrył nie jest ułomne. Nie jest nijakie po prostu. Jest jakie jest i on to akceptuje, dobrze mu z tym. Mistrz nazywa się mistrzem właśnie z uczciwości wobec siebie a nie z nieuczciwości. Największy problem jest z tymi, których umysły zaprogramowano na pokorę, a którzy w głębi duszy się tacy nie czują. To oni są nieuczciwi wobec siebie. I to ich nadęte fałszywe ego generuje złość, gdy trafiają na obce memy. Musi tak być, bo nie są utwierdzeni w sobie, nie odkryli prawdziwych siebie i jedyne co mogą zrobić to zrzucić ten balast. Mistrz, który głosi, że jest mistrzem wzbudza furię u tych, który też chcieliby nim być. I nie pojmują, że każdy nim jest. Nie widzą tego jednak, bo zrobiono im pranie mózgu. Nauczono utożsamiać się ze zmiennymi formami, zaprogramowano na wyścig i zalecono by się nie wychylać, bo z czysto praktycznego punktu widzenia jest to bardzo niebezpieczne. Inne zombi zagryzą, bo tez sądzą, że są niedoskonałą formą i wprost nie mogą znieść tej świadomości, mistrz samą swoją obecnością im o tym przypomina. Z punktu widzenia rozwoju jest to podstawowa przeszkoda. Trzeba widzieć wszystko dokładnie w swoim umyśle, wszelkie formy, i zrezygnować z wszelkiego tabu. Ktoś, kto ma ochotę posuwać matkę albo obciągać ojcu powinien o tym wiedzieć.
dajmonion
|
|
| | |  | | Dur Aglar (200 punktów) | Dobry troll.
>Trafiłeś w samo sendo z tą formą. Forma doskonalsza miała oznaczać zdolniejszy umysł na drodze ewolucji, inżynierii genetycznej i samodoskonalenia. Ewentualnie jakiś inteligentniejszy gatunek.
>A to, co w sobie odkrył nie jest ułomne. Nie jest nijakie po prostu. Jest jakie jest i on to akceptuje, dobrze mu z tym. Co odkrył? Dałbyś radę mówić w sposób powszechnie uznawany za jasny, przejrzysty, jednoznaczny i precyzyjny?
>Mistrz nazywa się mistrzem właśnie z uczciwości wobec siebie a nie z nieuczciwości. Największy problem jest z tymi, których umysły zaprogramowano na pokorę, a którzy w głębi duszy się tacy nie czują. To oni są nieuczciwi wobec siebie. To nie jest kwestia pokory, lecz realizmu uznawać gatunek homo sapiens za ułomny.
>I to ich nadęte fałszywe ego generuje złość, gdy trafiają na obce memy. Musi tak być, bo nie są utwierdzeni w sobie, nie odkryli prawdziwych siebie i jedyne co mogą zrobić to zrzucić ten balast. Mistrz, który głosi, że jest mistrzem wzbudza furię u tych, który też chcieliby nim być. I nie pojmują, że każdy nim jest. Nie widzą tego jednak, bo zrobiono im pranie mózgu. Nauczono utożsamiać się ze zmiennymi formami, zaprogramowano na wyścig i zalecono by się nie wychylać, bo z czysto praktycznego punktu widzenia jest to bardzo niebezpieczne. Byłbyś świetnym kaznodzieją w jakiejś sekcie. Dużo lania wody i mocnych słów, które odnoszą się nie wiadomo do czego. Napisz lepiej swoją definicję "mistrza". Tylko odpowiedź "każdy nim jest", kto sobie to uświadomi i przestanie cenzurować swój blog - to trochę mało.
>Inne zombi zagryzą, bo tez sądzą, że są niedoskonałą formą i wprost nie mogą znieść tej świadomości, mistrz samą swoją obecnością im o tym przypomina. Czyżbym został nazwany zombi? Czy Ty jesteś mistrzem? Nie powinieneś mieć problemu z odpowiedzią na to pytanie - wedle Twoich dogmatów mistrz zawsze wie, że nim jest.
>Trzeba widzieć wszystko dokładnie w swoim umyśle, wszelkie formy, i zrezygnować z wszelkiego tabu. Ktoś, kto ma ochotę posuwać matkę albo obciągać ojcu powinien o tym wiedzieć.
Nie musisz ujawniać tutaj preferencji seksualnych, nikogo to nie interesuje.
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Forma doskonalsza miała oznaczać zdolniejszy umysł na drodze ewolucji, inżynierii genetycznej i samodoskonalenia. Ewentualnie jakiś inteligentniejszy gatunek. Forma jest tylko formą. Mistrz nie utożsamia się ze zmienną forma, wiec dlaczego miałby się czuć ułomny. >Co odkrył? Dałbyś radę mówić w sposób powszechnie uznawany za jasny, przejrzysty, jednoznaczny i precyzyjny? To kwestia doświadczenia, a nie zabawy słowami. >To nie jest kwestia pokory, lecz realizmu uznawać gatunek homo sapiens za ułomny. Najgorsze jest to, że ludzie tak uważają i tak się czują. Jak mogą się czuć inaczej, skoro jak mniemają są zmienną formą. > Tylko odpowiedź "każdy nim jest", kto sobie to uświadomi i przestanie cenzurować swój blog - to trochę mało. Hehe. Uświadomienie sobie tego faktu to już wszystko.
dajmonion
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Dobry troll. Widzę, że jesteś mocno utwierdzony w swoim niebyciu trollem. To dobrze. Zgodnie z tym co napisałem Mistrz jest utwierdzony w sobie. Możliwe, że Twój rozwój duchowy już daleko zaszedł. Jeśli jednak jest to wyraz czegokolwiek negatywnego, to długa droga przed Tobą. Ludzie często sądzą, że pewne sytuacje usprawiedliwiają ich negatywne stany wewnętrzne, ale to czyste złudzenie. Nie ma czegoś takiego jak usprawiedliwiona negatywność. Po co ktoś miałby się czymkolwiek wprowadzać w negatywność. Jest to maksymalnie zbędne. Mało co irytuje moim zdaniem mistrza. Po co miałby każdego dnia sprzedawać swoje szczęście za taniochę. Ktoś coś powiedział, zrobił i już fura negatywnych emocji. Mistrz nie jest u nikogo na łańcuchu. Zresztą nie łudźmy się. Każde ocenianie zawsze obraca się przeciwko oceniającemu. Bo nie ma granicy. A oceniający zawsze wprowadza wewnętrzną cenzurę i blokuje samopoznanie. Istny obłęd.
dajmonion
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Napisz lepiej swoją definicję "mistrza". A potrafiłbyś napisać definicję siebie? Uważasz, że to prostsze? Jak już Ci się to naprawdę uda, to zabawa w definicje prawdopodobnie przestanie być atrakcyjna.
dajmonion
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>A potrafiłbyś napisać definicję siebie? Nas definiują personalia, np. ja to Anna Kowalska urodzona 4 czerwca 1989 roku w Warszawie.
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>A potrafiłbyś napisać definicję siebie? >Nas definiują personalia, np. ja to Anna Kowalska urodzona 4 czerwca 1989 roku w Warszawie. > Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów. Anna Kowalska to tylko szlaczki, które ci napisano na czole, a miejsce urodzenia ma z Tobą tyle wspólnego co latarnia pod którą być może wielu z nas zostało poczętych.
dajmonion
|
|
| | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>A potrafiłbyś napisać definicję siebie? >>Nas definiują personalia, np. ja to Anna Kowalska urodzona 4 czerwca 1989 roku w Warszawie. >> Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów. >Anna Kowalska to tylko szlaczki, które ci napisano na czole, Na czole to Ty sobie napisz, żeby usuwać niepotrzebne cytowania poprzedników.
> miejsce urodzenia ma z Tobą tyle wspólnego co latarnia pod którą być może wielu z nas zostało poczętych. Moje miejsce urodzenia ma związek ze mną, a poprzez moje urodzenie także z miejscem poczęcia, ale moim, a nie - jak piszesz - "wielu".
Dlatego definiują nas - czyli określają co "podpada" pod oznaczające nas pojęcie - nasze personalia.
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
| | | | |  | | Dur Aglar (200 punktów) | >Mistrz nie utożsamia się ze zmienną forma, wiec dlaczego miałby się czuć ułomny. Dlatego, że inny "mistrz" jest od niego 3 razy inteligentniejszy, potrafi rozwiązać problemy, jakich nie potrafi ten pierwszy, pojmuje lepiej otaczającą rzeczywistość. Dla drugiego mistrza pierwszy jest głupcem, ignorantem i imbecylem, którego trzeba jeszcze wiele nauczyć. Dopóki jednak mistrz jest dla Ciebie czymś niedefiniowalnym, cała ta rozmowa nie ma sensu. Jestem skłonny określić się jako ignostyk, więc takie gadanie o niczym mija się dla mnie z celem. >Najgorsze jest to, że ludzie tak uważają i tak się czują. Jak mogą się czuć inaczej, skoro jak mniemają są zmienną formą. Człowiek musi być zmienną formą, inaczej z dziecka nie stawałby się dorosłym, z dorosłego starcem, a ze starca prochem. Cały czas następują zmiany, które są zależne od otoczenia, środowiska, zewnętrza i wnętrza. Na człowieka wpływa zjedzony lub nie posiłek, przespana lub nie noc, pobrana lub nie edukacja. Otrzymanie lub nieotrzymanie kulki w łeb. >Hehe. Uświadomienie sobie tego faktu to już wszystko. Aha. >Widzę, że jesteś mocno utwierdzony w swoim niebyciu trollem. Nie, nie wiem skąd wyciągnąłeś taki wniosek. Jestem skłonny uznać, że Ty możesz być trollem i się tutaj świetnie bawisz. >Jeśli jednak jest to wyraz czegokolwiek negatywnego, to długa droga przed Tobą. Ludzie często sądzą, że pewne sytuacje usprawiedliwiają ich negatywne stany wewnętrzne, ale to czyste złudzenie. Nie ma czegoś takiego jak usprawiedliwiona negatywność. Po co ktoś miałby się czymkolwiek wprowadzać w negatywność. Jest to maksymalnie zbędne. Nie przesadzajmy, jaka znowu "negatywność". Negatywnie to ja odbieram dzielenie odpowiedzi na 4 mniejsze wiadomości, choć ze złością nie ma to wiele wspólnego.
Bez ciemności nie byłoby światła i na odwrót.
"Ludzie często sądzą, że pewne sytuacje usprawiedliwiają ich negatywne stany wewnętrzne, ale to czyste złudzenie. " No wiesz, bity człowiek raczej nie szuka dodatkowego usprawiedliwienia do bycia w złym humorze. Owe uczucia są mu właściwie koniecznie potrzebne by ze swoim "negatywnym" stanem rzeczy coś zrobił. Sądzę, że dalsze przykłady są zbędne.
Wprowadzać się w "negatywność" sensu nie ma, chyba że ma to w przyszłości poskutkować pozytywnością. >Mało co irytuje moim zdaniem mistrza. Po co miałby każdego dnia sprzedawać swoje szczęście za taniochę. A no to się zgadza, nie ma co się spinać o byle pierdoły. >Każde ocenianie zawsze obraca się przeciwko oceniającemu. Karma jest dobra dla ludzi szukających sprawiedliwości na niesprawiedliwym świecie i pragnących pojąć rzeczywistość nieedukowanymi umysłami. >A oceniający zawsze wprowadza wewnętrzną cenzurę i blokuje samopoznanie. Istny obłęd. Mógłbyś to rozwinąć? Brzmi ciekawie. >A potrafiłbyś napisać definicję siebie? Uważasz, że to prostsze? Nie widzę specjalnego związku, nie wymagałem wszak dokładnej definicji, tylko czegoś, na czym dałoby się oprzeć dyskusję.
A jeśli chodzi o to wyzwanie, powiem tak: zajęłoby mi to sporo miejsca i czasu. Jak podać satysfakcjonującą odpowiedź na pytanie kim się jest inaczej niż opowiadając historię całego życia, wymieniając dorobek, myśli i cechy człowieka? A i tak odpowiedź nie będzie pełna. Musiałbym posiadać też znacznie większą wiedzę o działaniu ludzkiego organizmu i tego konkretnego egzemplarza, jakim sam jestem, a szczególnie mózgu. Poznając większość tajemnic biologicznych, chemicznych i fizycznych, a także psychologicznych, po gruntownym i specjalistycznym zbadaniu mojego umysłu, jego działania i zawartości dałoby się odpowiedzieć na takie pytanie. Przy obecnym poziomie technologiczno-naukowym jest to niemożliwe.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Mistrz nie utożsamia się ze zmienną forma, wiec dlaczego miałby się czuć ułomny. >Dlatego, że inny "mistrz" jest od niego 3 razy inteligentniejszy, potrafi rozwiązać problemy, >jakich nie potrafi ten pierwszy, pojmuje lepiej otaczającą rzeczywistość. Ktoś kto tak robi utożsamia się ze swoim fałszywym ja, którego wartość jest względna. Ktoś taki myśli, że jego wartość definiuje odniesienie do innych. Mistrz natomiast rozpoznał swoją bezwzględną wartość, zobaczył, że to co posiada, między innymi taki a nie inny poziom inteligencji w zupełności mu do szczęścia wystarcza. Wie jednocześnie, że ktoś, kto się porównuje do innych zawsze będzie to robił i wie jakie są tego efekty i bynajmniej mu nie zazdrości. >Człowiek musi być zmienną formą, inaczej z dziecka nie stawałby się dorosłym, z dorosłego >starcem, a ze starca prochem. Cały czas następują zmiany, które są zależne od otoczenia, >środowiska, zewnętrza i wnętrza. Na człowieka wpływa zjedzony lub nie posiłek, przespana lub nie >noc, pobrana lub nie edukacja. Otrzymanie lub nieotrzymanie kulki w łeb. Ale mistrz się z tym nie utożsamia. Jest obserwatorem. Emocje, myśli pojawiają się i znikają, a on je obserwuje. >Nie, nie wiem skąd wyciągnąłeś taki wniosek. Jak ktoś wprowadza podział na troli i nie - troli, to sam pewnie jest po którejś stronie. Nie trudno zgadnąć po której. >Jestem skłonny uznać, że Ty możesz być trollem i się tutaj świetnie bawisz. Świetnie się bawię. Co w tym złego? >No wiesz, bity człowiek raczej nie szuka dodatkowego usprawiedliwienia do bycia w złym humorze. Owe uczucia są mu właściwie koniecznie potrzebne by ze swoim "negatywnym" stanem rzeczy coś zrobił. Sądzę, że dalsze przykłady są zbędne. Bólu wtedy nie uniknie, ale im czystszy umysł, tym łatwiej mu znaleźć wyjście z sytuacji. Chcesz powiedzieć, że złość ci wtedy pomaga? Czyste złudzenie. >>A oceniający zawsze wprowadza wewnętrzną cenzurę i blokuje samopoznanie. Istny obłęd. >Mógłbyś to rozwinąć? Brzmi ciekawie. Jak oceniasz innych, to oceniasz siebie, jak oceniasz siebie to oceniasz innych, bo nie ma granicy. Jak zrezygnujesz z jednego, to i z drugiego i na odwrót. Jak zrezygnujesz z oceniania siebie to dopiero wtedy zobaczysz siebie. I dopiero wtedy zobaczysz też innych. Nie można zobaczyć siebie ani innych jak się ktoś ocenia, bo ocena oznacza przywiązanie do formy, która zasłania rzeczywistość. >A jeśli chodzi o to wyzwanie, powiem tak: zajęłoby mi to sporo miejsca i czasu. Prawdopodobnie wymieniłbyś jakieś formy, a forma się zmienia. Wszystko co się zmienia tak naprawdę nie istnieje. Historia życia? To przeszłość. Jej już nie ma. Jak coś czego nie ma może być elementem tożsamości? Śnisz sen o sobie zamiast siebie rozpoznać.
dajmonion
|
|
| | | | | | |  | | Dur Aglar (200 punktów) | >Mistrz natomiast rozpoznał swoją bezwzględną wartość, zobaczył, że to co posiada, między innymi taki a nie inny poziom inteligencji w zupełności mu do szczęścia wystarcza. Trzeba było od razu mówić, że chodzi tu o szczęście, to już jakaś poszlaka. Jeśli chodzi tu o mistrzostwo w osiąganiu szczęścia, to faktycznie można na dalszy plan przenieść mądrość, wiedzę i umiejętności, jakimi nacechowane zwykle bywa pojęcie mistrza. Bywa to nawet przedstawiane w opozycji, jak w micie o zjedzeniu jabłka z drzewa poznania dobra i zła, które otworzyło ludziom oczy i zabrało szczęście.
> Wie jednocześnie, że ktoś, kto się porównuje do innych zawsze będzie to robił i wie jakie są tego efekty i bynajmniej mu nie zazdrości. Porównywanie nie jest funkcją umysłu, którą można sobie wyłączyć. Jest czystym postrzeganiem rzeczywistości. Potrafię to, a nie potrafię tego, a ktoś inny na odwrót. Nie należy tego łączyć z zawiścią, ale z dążeniem do bycia lepszym i realną oceną sytuacji.
Porównywanie jest motorem rywalizacji i postępu. Dla Twojego mistrza nie powinno być nic złego z rywalizacji, nie powinien też czuć się źle z powodu swoich słabości i przegranych.
>Jest obserwatorem. Emocje, myśli pojawiają się i znikają, a on je obserwuje. Czy to polega na bierności? Biernie przyglądam się temu, co mi się akurat zlepkiem przypadków wydarza, ale nie utożsamiam się z tym wszystkim, nie uczestniczę?
> Jak ktoś wprowadza podział na troli i nie - troli, to sam pewnie jest po którejś stronie. Trollem się bywa.
>Świetnie się bawię. Co w tym złego? Przypuszczam, że domyślasz się, że miałem na myśli wprowadzanie rozmówców w błąd poprzez celowe wygłaszanie... dajmy na to bardzo nieprecyzyjnych twierdzeń i obserwowanie z uciechą zamieszania, jakie one wywołują. Jako osoba, która, wedle własnej definicji mistrza, może być tylko obserwatorem i nie utożsamia się z tym, co się tutaj dzieje, taka perspektywa była całkiem możliwa.
>Bólu wtedy nie uniknie, ale im czystszy umysł, tym łatwiej mu znaleźć wyjście z sytuacji. Żeby szukać wyjścia z sytuacji, niezbędna jest taka potrzeba. A potrzeba występuje tylko, gdy pojawi się owa "negatywność". Ograniczyłeś swoją definicję do negatywnych emocji - przypuszczam, że u ludzi związek między bólem fizycznych/psychicznym, a wystąpieniem negatywnych emocji jest nierozerwalny, przynajmniej od pewnego pułapu nasilenia cierpienia. Nauka kontroli nad tym jest, jak mniemam, domeną Twojej koncepcji mistrza.
>Chcesz powiedzieć, że złość ci wtedy pomaga? Czyste złudzenie. Dajmy na to taki przykład. Mały Andrew jest bity przez starszych od niego chłopców, racjonalnie wie, że nie ma szans, bo jest za słaby. Jeśli jednak zadziałają silnie negatywne emocje, adrenalina pobudzi go w stan nadzwyczajny i wydolność jego organizmu wzrośnie, dzięki czemu po zebraniu w sobie odwagi będzie mógł powalić jednego z oprawców i pobić tak okrutnie, że pozostali ze strachu nabiorą doń respektu. Nie zrobiłby tego, gdyby nie zastrzyk nienawiści. W większości przypadków Twoja teza znajduje potwierdzenie, ale dogmatu bym z tego nie robił.
>Jak zrezygnujesz z oceniania siebie to dopiero wtedy zobaczysz siebie. Człowiek pozbawiony wyobrażeń o sobie, nie oceniający, widzi siebie jako samą świadomość, taką samą, jak u innych ludzi. W religiach wschodu wiąże się to z jakimś tam uwolnieniem, nirwaną, oczyszczeniem, oświeceniem.
>Nie można zobaczyć siebie ani innych jak się ktoś ocenia, bo ocena oznacza przywiązanie do formy, która zasłania rzeczywistość. Podział na ciało i duszę? Forma, którą odrzucasz jest niezbędna do zaistnienia świadomości, własnego <ja>. Mózg jest czymś fizycznym i zmiennym w czasie, a transcendentne rozumienie składowych osoby, jestestwa, psychiki i myśli wynikało z braku rozumienia jego biologicznego, fizycznego działania. Czynią się w tym kierunku postępy, ale wciąż wiemy za mało.
>Prawdopodobnie wymieniłbyś jakieś formy, a forma się zmienia. Człowiek też się zmienia. Dopóki podlega materii i działaniu czasu. Świadomość też się zmienia z wiekiem. >Wszystko co się zmienia tak naprawdę nie istnieje. Historia życia? To przeszłość. Jej już nie ma. W tym miejscu dotknąłeś jednego z podstawowych elementów moich filozoficznych przemyśleń. Skończoności i nieskończoności. W momencie śmierci człowiek staje się przeszłością, nie istnieje, tak jakby go w ogóle nie było. Całe jego życie staje się jak gdyby nieważne, zneutralizowane, czy było szczęśliwe czy nie - bez znaczenia. Wpływ na rzeczywistość, innych ludzi? To przeminie również. I Twojego mistrza spotka to samo, bo jest tylko formą, jego świadomość przeminie. To, czy się z tym "utożsami" czy też to wyprze nie ma tutaj żadnego znaczenia. Wszystko co skończone, choćby trwało miliardy lat, jest niczym wobec nieskończoności. Granicą każdej liczby skończonej podzielonej przez wieczność jest zero. Może mistrzem mógłby zostać ten, kto trwa wiecznie i nie może zostać wyeliminowany.
>Jak coś czego nie ma może być elementem tożsamości? Rzecz ma się trochę inaczej jeśli chodzi o przeszłość osoby żywej. Ona ją kształtuje, po trochu wedle woli jednostki, a w dużej mierze przez zbiór przypadków i czynników zewnętrznych.
>Śnisz sen o sobie zamiast siebie rozpoznać. No i musiałeś tradycyjnie walnąć na koniec jakąś maksymą w stylu mędrca-Jezusa-tybetańskiego mnicha.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Wie jednocześnie, że ktoś, kto się porównuje do innych zawsze będzie to robił i wie jakie są >>tego efekty i bynajmniej mu nie zazdrości. >Porównywanie nie jest funkcją umysłu, którą można sobie wyłączyć. Porównywania jako funkcji zmysłów nie można wyłączyć. Każde, które jest czymś więcej można. >Jest czystym postrzeganiem rzeczywistości. Postrzeganie nie może być czyste dopóki utożsamiasz się z formą. Zakonnicy bardzo trudno dostrzec w sobie dziwkę i na odwrót. >Porównywanie jest motorem rywalizacji i postępu. Rywalizacji, ale nie postępu. Postęp jest wtedy, gdy jednoczysz się ze swoją pracą. A jednoczysz się wtedy, gdy poświęcasz jej całą uwagę. Uwagę z kolei poświęca się temu, co się kocha. To miłość zatem jest motorem postępu, bo dzięki niej jesteś w stanie wykrzesać z siebie to co najlepsze. Inni dostarczają Ci jedynie informacji. >>Jest obserwatorem. Emocje, myśli pojawiają się i znikają, a on je obserwuje. >Czy to polega na bierności? Biernie przyglądam się temu, co mi się akurat zlepkiem przypadków >wydarza, ale nie utożsamiam się z tym wszystkim, nie uczestniczę? Nie, moim zdaniem mistrz obserwuje swoją aktywność, gdy jest aktywny i bierność, gdy jest bierny. c.d.n.
dajmonion
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Bólu wtedy nie uniknie, ale im czystszy umysł, tym łatwiej mu znaleźć wyjście z sytuacji. >Żeby szukać wyjścia z sytuacji, niezbędna jest taka potrzeba. A potrzeba występuje tylko, gdy >pojawi się owa "negatywność". Oczywiście pewna elementarna negatywność przydaje się. Wyższy poziom adrenaliny jak cię pies pogoni jest pewnie jakoś przydatny. Dostajesz energii, zmniejsza się wrażliwość na ból. To jednak moim zdaniem nie musi niszczyć poczucia szczęścia. Niektórzy wręcz szukają takich przygód. Główną przeszkodą dla szczęścia jest według mnie utożsamianie się z formą czy usilne lgnięcie do pewnych rzeczy/osób. Komunikowalność stanów wewnętrznych jest mocno ograniczona i dlatego często ludzie nie wiedzą ile negatywności jest tak naprawdę zbędna. Na przykład wiara w to, że ktoś inny jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi blokuje rozwój. Ta iluzja zakorzeniła się nawet w języku, co stanowi dodatkowe utrudnienie. Mówimy "on mnie wyprowadził z równowagi", ale to tylko skrót myślowy, bo zawsze sami wyprowadzamy się z równowagi. >>Nie można zobaczyć siebie ani innych jak się ktoś ocenia, bo ocena oznacza przywiązanie do >>formy, która zasłania rzeczywistość. >Podział na ciało i duszę? Moim zdaniem mistrz nie czuje się podzielny. Raczej czuje się jednością. >Forma, którą odrzucasz jest niezbędna do zaistnienia świadomości, własnego <ja>. Moim zdaniem mistrz nie odrzuca formy, tylko się z nią nie utożsamia. >Mózg jest czymś fizycznym i zmiennym w czasie, a transcendentne rozumienie składowych osoby, >jestestwa, psychiki i myśli wynikało z braku rozumienia jego biologicznego, fizycznego >działania. Czynią się w tym kierunku postępy, ale wciąż wiemy za mało. Moim zdaniem mistrz nie przywiązuje się do słów. A skoro się nie przywiązuje, to pewnie też się nie upiera. Mistrz nie uprawia zatem pseudonauki, tylko pokazuje na swoim przykładzie jak być szczęśliwym. >>Prawdopodobnie wymieniłbyś jakieś formy, a forma się zmienia. >Człowiek też się zmienia. Dopóki podlega materii i działaniu czasu. Świadomość też się zmienia >z wiekiem. Treść świadomości. To na pewno. >>Jak coś czego nie ma może być elementem tożsamości? >Rzecz ma się trochę inaczej jeśli chodzi o przeszłość osoby żywej. Ona ją kształtuje, po >trochu wedle woli jednostki, a w dużej mierze przez zbiór przypadków i czynników zewnętrznych. Formę kształtuje.
dajmonion
|
|
2 na 2 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | >Obrzucony błotem mistrz wypowie zdanie lub tylko jedno słowo, które przebije się przez zwały gnoju i dotrze do umysłów otwartych.
A co z otwartymi umysłami opowiadającymi się za konkurencyjnymi mistrzami?
>Ktoś, kto stawia się w roli mistrza nie będąc nim jest uzurpatorem.
Pobrzmiewa w tym naiwne czarno-białe widzenie świata. Pogląd ten można by od biedy utrzymać w odniesieniu do jakiejś homogenicznej grupy o nikłym zróżnicowaniu poglądów. W świecie rzeczywistym tak to jednak nie działa, ponieważ występuje w nim mnóstwo różnorodnych postaw i poglądów, a bycie mistrzem z punktu widzenia zwolenników poglądu A z reguły nie jest możliwe w odniesieniu do zwolenników poglądów B, C itd. To, co jedni uznają za szczyt mistrzostwa, inni wyśmieją jako bzdurę.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|