 |
W poszukiwaniu źródła informacji Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-07-2010 20:55 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | W poszukiwaniu źródła informacji
7 na 7 | Pamiętam, iż po raz pierwszy informacja ta dotarła do moich uszu już kilka lat temu. Przyniósł ją chyba któryś z moich konserwatywnych znajomych - był dość mocno wzburzony, gdyż rzekomo władze jednego z zachodnich krajów (spotkałem się z kilkoma różnymi wersjami - USA, Wielka Brytania, Holandia) zakazały używania w podręcznikach słów "mama" i "tata", gdyż rzekomo takie dość mocne akcentowanie płci rodziców urażało uczucia osób homoseksualnych. Od razu wydało mi się to informacją na tyle nieprawdopodobną, że sklasyfikowałem ją jako plotkę. O całej sprawie zapomniałem, zanim zdążyłem poszukać więcej informacji. Sprawa wróciła w sobotę, gdy słuchałem na Trójce relacji z warszawskiej Euro Pride. Do studia dzwonili słuchacze o różnych poglądach. W pewnym momencie dodzwonił się starszy (przynajmniej sądząc po głosie) pan, który twierdził, iż mamy do czynienia z "narzucaniem homoseksualnego stylu życia większości przez mniejszość" (nie jestem pewien czy padły dokładnie takie słowa, ale sądzę, iż powyższe zdanie oddaje sens tamtej wypowiedzi). Powołał się również na doświadczenia swojej rzekomej znajomej - matki, emigrantki, żyjącej w Szkocji. W szkole jej dziecka miał obowiązywać wspomniany zakaz wypowiadania słów "mama" i "tata". Włączam Googla, wpisuję najpierw po polsku kilka fraz. Bez problemu znalazłem kilka newsów i wpisów na forach: www.pardon(*)845/slowa_mama_i_tata_zakazaneprawica.net/node/6277?quicktabs_1=0Tutaj jest mowa o Kalifornii, a w całą sprawę rzekomo miał być zaangażowany republikanin (!) Arnold Schwarzenegger. Żadnego linka, żadnego przypisu, brak nawet dokładnej nazwy wspomnianej ustawy. Szukam dalej. Znajduję coś innego: www.emito.(*)_gej_slowa_zakazane_49719.htmlTutaj poziom manipulacji mnie już naprawdę zaskoczył. W tytule i leadzie mowa o rzekomym zakazie - znów brak źródła tej informacji. Dalej mowa o wytycznych dla brytyjskich nauczycieli, by przeciwdziałali szerzeniu stereotypów dotyczących płci oraz stosowaniu słowa "gej" w charakterze obelgi wśród uczniów - a więc zupełnie inny temat. Zmieniam w Googlach język na angielski. Może to efekt moich niedostatecznych umiejętności obsługi wyszukiwarki, jednak nie znalazłem niczego! Frazy, które po polsku natychmiast zwracały wspomniane artykuły (i im podobne) oraz rozentuzjazmowane wpisy na konserwatywnych forach po angielsku nie dają podobnych wyników. A przecież gdyby choćby pojawił się taki pomysł, to miejscowi konserwatyści powinni wygenerować spory ruch w Internecie. UPDATE: Hmm... Jednak coś znalazłem, jednak wyszukanie tej informacji po angielsku było kilka razy trudniejsze niż po polsku. Co sądzicie? www.wnd.com/?pageId=44009www.informationliberation.com/?id=24061Bo miałem jedynie czas by przejrzeć ten dokument SB777, wokół którego jak się wydaje wybuchła cała afera. Najzabawniejsze jest to, że przeszukiwanie go pod kątem występowania słów "mom", "dad", "mother" i "father" nie przyniosło efektu. Żadne z nich w nim nie występuje. Trudno czegoś zakazywać, nie nazywając tego.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| pompa (524 punktów) | Może nie będę odkrywczy ale to się nazywa poprawność polityczna.
|
|
 | 1 na 1 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | >Może nie będę odkrywczy ale to się nazywa poprawność polityczna.
Ale co się nazywa? Bo moim celem było dowiedzieć się w jaki sposób narodziła się opowieść o "pływającym" (raz w USA, raz w UK...) zakazie stosowania słów "mama" i "tata" w szkołach/podręcznikach. Wszystkie teksty na ten temat napisane po polsku nie podawały żadnego źródła informacji, nie były nawet zgodne co do kontynentu na którym ta sytuacja ma mieć miejsce. Znalezione z nieco większym trudem artykuły z angielskojęzycznej części Internetu powtarzają te same informacje, odwołują się do dokumentu oznaczonego symbolem SB777. Nie miałem czasu by przebrnąć przez niemal 50 stron amerykańskiego prawodawstwa, jednak przeszukując treść za pomocą słów kluczowych nie znajduję tam niczego, co mówiłoby o zakazie stosowania określonych słów. Ba! Te słowa w tekście nie występują!
|
|
4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Myślę, że to nasi dziennikarze szukają sensacji. Jak zauważyłam w bardzo wielu krajach dzieci zwracają się do rodziców po imieniu, nie mają więc problemu ze słowem mama czy tata. Pewnie komuś wpadła do reki jakaś instrukcja by nie dochodzić kto jest mamą a kto tatą w związku jednopłciowym. Bezpieczniej jest wtedy pytać dziecka kto się tobą opiekuje.
|
|
| Celtyk (3337 punktów) | Najobszerniejszy jest przedostatni link. Czy jest to tylko medialna nagonka, czy faktyczne działania gubernatora myślę, że można "łatwo" sprawdzić na stronie www.sen.ca.gov Jednak ani czasu ani biegłości w języku takiej nie mam jak i wewnętrznej potrzeby (przynajmniej na razie), aby tą informację weryfikować. Jednak przeglądając załączone linki przypomniały mi się swego czasu wałkowane na forum takie przedmioty jak Religia/Etyka . . .  W odniesieniu do naszej rzeczywistości nie byłbym zaskoczony, gdyby owa "sensacja" okazała się prawdziwa...  Pozdrawiam
Szczęśliwe zakończenie to luksus na jaki może pozwolić sobie fikcja. *---*Trudi Canavan*---*
|
|
 | 1 na 1 | milvvi (122 punktów) | > Czy jest to tylko medialna nagonka, czy faktyczne działania gubernatora myślę, że można "łatwo" sprawdzić na stronie www.sen.ca.govZnalazłem wspomniany w artykule dokument, SB 777 z 2007 roku, i przejrzałem pobieżnie jego treść, posiłkując się wyszukiwarką; wszystko, co udało się znaleźć, to nieco ogólnikowych stwierdzeń dotyczących dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność, płeć, narodowość, rasę/pochodzenie, religię, orientację seksualną i inne cechy zawarte w definicji "hate crime". Brak odniesień do konkretnych słów (typu "mom", "dad", "husband", "wife"), można więc sądzić, że cały ten news jest tylko nadinterpretacją kilku konserwatywnych panikarzy. Nie roszczę sobie prawa do "słusznej" interpretacji, podam za to link do ostatecznej wersji poprawki: info.sen.c(*)77_bill_20071012_chaptered.pdfNie wydaje mi się swoją drogą, żeby użycie słów "mama" i "tata" miało być obraźliwe dla homoseksualistów. Ostatecznie każdy z nich ma rodziców (przynajmniej biologicznych) obojga płci, no nie?
|
|
|  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Nie wydaje mi się swoją drogą, żeby użycie słów "mama" i "tata" miało być obraźliwe dla homoseksualistów.
O to trzeba pytać w ILGA.
>Ostatecznie każdy z nich ma rodziców (przynajmniej biologicznych) obojga płci, no nie?
W tej sprawie nie ma jeszcze Dyrektywy Parlamentu Europejskiego.
|
|
| |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) |
>>>Ostatecznie każdy z nich ma rodziców (przynajmniej biologicznych) obojga płci, no nie? >W tej sprawie nie ma jeszcze Dyrektywy Parlamentu Europejskiego.
Faktycznie bez dyrektyw panowałaby totalna bezradność - nie wiedzieliby nawet czy ślimak jest rybą.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Faktycznie bez dyrektyw panowałaby totalna bezradność - nie wiedzieliby nawet czy ślimak jest rybą. No tak, albo czy homoseksualizm i kobiety jeszcze Wszyscy kochamy bardziej niż chrześcijaństwo, czy już może mniej.
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | Przeglądnąłem wskazany dokument SB.... Dotyczy on przede wszystkim organizacji szkolnictwa i publicznych bibliotek, a więc systemu edukacji.
Moim zdaniem jest to doskonały przykład do czego może prowadzić totalna walka z jakąkolwiek "dyskryminacją".
Natomiast kwestia "mom" and "dad" jest skrajną interpretacją stwierdzenia: "nie wolno różnicować ze względu na płeć". No, jak nie wolno to nie wolno. Koniec "damskiej toalety", koniec rzeczowników rodzaju żeńskiego czy męskiego itd. Mniej więcej tak ma się do prawdy stwierdzenie "stan Kalifornia zakazał....".
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | "damskiej toalety", koniec rzeczowników rodzaju żeńskiego czy męskiego itd. Mniej więcej tak ma się do prawdy stwierdzenie "stan Kalifornia zakazał....". Moim zdaniem to jest właśnie ta skrajna interpretacja.  Konserwatyści na forach pisali, że to skandal - bo teraz każdy nastolatek będzie mógł stwierdzić, iż "uważa się za kobietę" i da mu to możliwość korzystania z przebieralni i toalety wraz z koleżankami (w celu wiadomym). Jak bzdurna jest ta logika mówić nie trzeba. Zdeklarowanie siebie jako osoby transseksualnej oznaczałaby poważne komplikacje w życiu delikwenta, które nijak nie rekompensowałyby one tego niewielkiego "zysku" (możliwość bezkarnego podglądania koleżanek). Odrzucenie przez lokalną społeczność, realna możliwość utraty przyjaciół, objęcie (mniej lub bardziej dyskretną) obserwacją przez szkolnego psychologa/pedagoga, bezpardonowy atak ze strony środowisk ultrakonserwatywnych i tak dalej. Słowem przypięcie sobie BARDZO problematycznej łatki. To chyba pokazuje jak durną argumentacją stosowano. Jeśli ktoś decyduje się na tak radykalny krok, to chyba naprawdę ma poważny problem. I niby co dziwnego jest w tym, że podjęto próbę prawnej normalizacji sytuacji. Jest przecież faktem, że w społeczeństwie żyją osoby transseksualne. Można udawać, że nic się nie dzieje, można takie dziecko uciszać, na siłę wbijać go w przewidziane ramy i pozostawić bez pomocy. Można udawać, że się nie widzi, gdy koledzy torturują je psychicznie a nawet fizycznie. Tylko czy to w porządku? Ja tutaj nie dopatruje się "poprawności politycznej" a jedynie próby poradzenia sobie z problemem, zamiast zamiatania go pod dywan.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | >(...)Jak bzdurna jest ta logika mówić nie trzeba. (....) Odrzucenie przez lokalną społeczność, (....)
Nie. Skoro nie można różnicować ze względu na płeć, to nie wolno odrzucać ze względu na taką deklarację, nie wolno poddawać "dyskretnej obserwacji" itp. Tak moim zdaniem wygląda stan docelowy skrajnego podejścia do braku dyskryminacji. Argumenty konserwatysty są więc bzdurne tylko, gdy założy się, że wprowadzenie zupełnej ślepoty na płeć nie powiedzie się. Jeśli przyjąć, a wprowadzając prawo zdaje się trzeba tak przyjąć, że się powiedzie, nabierają one co nieco sensu.
Co nie zmienia faktu że medialne "fakty" są li tylko i wyłącznie nadinterpretacją zapisów uchwały.
>(...)I niby co dziwnego jest w tym, że podjęto próbę prawnej normalizacji sytuacji. Jest przecież faktem, że w społeczeństwie żyją osoby transseksualne. (....)
Z tego co wyczytałem to nie jest przedmiotem wspomnianego dokumentu. Jego przedmiotem jest funkcjonowanie systemu edukacji i bibliotek publicznych, przy czym spory nacisk kładzie się na brak dyskryminacji ze względu na płeć, narodowość i religię.
Osobiście jestem zdania, że lepiej niż pisać "nie wolno traktować kobiet gorzej niż mężczyzn" lepiej jest napisać: "płeć osoby nie powinna cię interesować". Niestety, nie zawsze jest to wskazane - istnienie płci jest faktem i z tego faktu wynikają konkretne różnice tak w potrzebach jak i możliwościach. Bądź co bądź płeć mojej ewentualnej narzeczonej ma dla mnie istotne znaczenie.
Jednak nie to jest tematem wątku - istotnym jest, jak z w miarę sensownego dokumentu zrobiono, powołując się na opinie, pogłoski, opinie bazujące na pogłoskach i chwytliwe slogany sensację na skalę światową. W dodatku - zupełnie oderwaną od faktów i źródeł.
Można by wręcz rzec - tak powstaje "urban legend".
Podejrzewam, że w podobny sposób kształtuje się poglądy polityczne narodów i lansuje polityków.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Nie. Skoro nie można różnicować ze względu na płeć, to nie wolno odrzucać ze względu na taką deklaracjęNaprawdę sądzisz, że dzieciakom z domów rednecków będzie to robiło jakąkolwiek różnicę? > nie wolno poddawać "dyskretnej obserwacji" itp.Ale przecież to jest m.in. zadaniem szkolnego psycholog/pedagoga. Musi WYPATRYWAĆ przypadków szykanowania i w porę interweniować. wprowadzenie zupełnej ślepoty na płeć nie powiedzie się. Jeśli przyjąć, a wprowadzając prawo zdaje się trzeba tak przyjąć, że się powiedzie, nabierają one co nieco sensu. Nie, to ciągle nie ma sensu. Prawo ma pasować do rzeczywistości, może ją kreować tylko w pewnym zakresie. To, że UE uzna ślimaka za rybę nie znaczy, że nagle wyrosną mu skrzela i płetwy.  To samo tyczy się tej sytuacji - człowiek jest istotą płciową, bez względu na to co plotą radykalne feministki-postmodernistki.  > Niestety, nie zawsze jest to wskazane - istnienie płci jest faktem i z tego faktu wynikają konkretne różnice tak w potrzebach jak i możliwościach.Mówisz o uśrednionej sytuacji. Można generalizować w skali całego społeczeństwa, ale w ujęciu jednostkowym różnice mogą być naprawdę spore. I co? Nagle zdolna jednostka ma zamknięte drzwi, bo dane zajęcie zostało sklasyfikowane jako odpowiednie dla tej drugiej płci? Te regulacje mają sens - pracodawcy płeć niech nie obchodzi, niech patrzy na kwalifikacje kandydata. > Można by wręcz rzec - tak powstaje "urban legend".> Podejrzewam, że w podobny sposób kształtuje się poglądy polityczne narodów i lansuje polityków.Ja podejrzewam, że mamy do czynienia z celową manipulacją faktami. Na zasadzie kłamstwa powtórzonego tysiąc razy...
|
|
| | |  | | sztejkat (4743 punktów) | Wróćmy do tematu wątku, ok?
Tomasz Sztejka
|
|
| immune.ltd (1783 punktów) | > spotkałem się z kilkoma różnymi wersjami - USA, Wielka Brytania,Holandia) zakazały używania w podręcznikach słów "mama" i "tata", gdyż rzekomo takie dość mocne akcentowanie płci rodziców urażało uczucia osób homoseksualnych. Od razu wydało mi się to informacją na tyle nieprawdopodobną, że sklasyfikowałem ją jako plotkę. O całej sprawie zapomniałem, zanim zdążyłem poszukać więcej informacji.To jakaś zbiorowa histeria, ma nadzieję  . Tak ja zauważyła Pani Alicja na zachodzie dzieci często zwracają się po imieniu, ale równie często mama i tata. Tutaj mimo dużej otwartości jak sądzę nie wyobrażam sobie takiej rozmowy z synem
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|