Racjonalista - Strona głównaDo treści
Transhumanizm estetyczno-organiczny

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
21-06-2018 14:38Kulmin (4007 punktów)Transhumanizm estetyczno-organiczny
Ocena 2 na 2
Cześć,
przygotowuję się do pracy licencjackiej na temat transhumanizmu estetyczno-organicznego (nazwa robocza). Idee te opracowałem, bądź też odtworzyłem, w oparciu o ludzką potrzebę bycia kimś wyjątkowym, wybitnym.
Polega ona na modyfikacjach, fundamentalnych zmianach genotypu ludzkiego, nie tylko w celu eliminacji tysięcy potencjalnych schorzeń chromosomalnych, zwiększeniu "sił witalnych", ale również w celach estetycznych - metamorfozy ciała w zaprogramowaną formę, najlepiej humanoidalną. Proponuję więc by człowiek miał możliwość zadecydowania jak chce wyglądać, czy chce mieć rogi, zieloną skóre, czy chce być włochaty, czy może pokryty łuską, itp itd.. Tego typu metamorfozy zapoczątkowałyby istnienie nowych ras, a nawet gatunków, bowiem w raz zmienionym genotypie utrwaliłyby się cechy dziedziczne.

Nie postuluje tutaj żadnej utopii, ani tym bardziej nie przemycam żadnych neomarksistowskich brednii. Abstrahuje również od jakichś biblijnych przekazów o podobieństwie. Nie szanuję świętości i nie uważam człowieczeństwa za coś trwałego, ani nawet szczególnie ważnego. Proszę się powstrzymać przed zarzutami o niemoralność i się zastanowić czy to rozum jest ich źródłem czy emocje.


Problem jest techniczny, bo o ile modyfikacje genetyczne we wczesnej fazie rozwoju prenatalnego są już niemal dostępne (może już są?), to tego typu zabiegi u dorosłych osobników wydają sie być kosmicznie odległe. Dlatego zastanawiam się jaka metoda umożliwiłaby metamorfozy u ludzi w stanie postnatalnym.
Oczywiście nanotechnologia, ale czy to nie jest pieśń tak odległa, że aż ledwo słyszalna?
Myślałem raczej nad specjalnie stworzonym lub zaprogramowanym wirusie lub bakterii których celem byłoby opanowanie całego organizmu, każdej komórki ciała i powolna przemiana genotypu w pożądaną formę, jednak czy taki zabieg nie byłby śmiertelny?

Proszę o techniczną odpowiedź, bez gadek o zagrożeniach, moralnościach i świętości gatunku.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

mancziz (1830 punktów)
To ja skomentuję tak trochę przekornie i nie do końca technicznie. Szczerze mówiąc też sobie nie wyobrażam w jaki sposób miałby się już "gotowy biologicznie" człowiek przeobrazić w coś innego poprzez ingerencję w geny. Być może koniec końców do tego dojdziemy, ale myślę że wpierw (lub zamiast) przejdziemy etap "cyborgizacji" - czyli zastępowania części własnego kruchego, podatnego na choroby itp. ciała częściami mechanicznymi. Przy okazji będziemy też dokonywać w tej kwestii wyborów estetycznych. Osobiście nie widzę w tego typu zabiegach niczego, co miałoby je uznać za niemoralne czy "nienaturalne". Wręcz przeciwnie, próba ukształtowania wyglądu własnego ciała w ten sposób ma jedną wielką przewagę nad pozostawieniem tego samej tylko naturze - w pierwszym przypadku nasz wygląd jest skutkiem działania ludzkiego rozumu, w drugim ślepych i bezmyślnych sił natury. Dlatego wybieram transhumanizm w każdej postaci. Co do nanotechnologii nie powiedziałbym, że to jakoś szczególnie odległa przyszłość. Postęp w tej dziedzinie jest spory i myślę, że jej era może nadejść dużo szybciej niż nam się wydaje.
bajkopisarz (317 punktów)
>przygotowuję się do pracy licencjackiej na temat transhumanizmu estetyczno-organicznego (nazwa
>robocza). Idee te opracowałem, bądź też odtworzyłem, w oparciu o ludzką potrzebę bycia kimś
>wyjątkowym, wybitnym.

Nie pomogę ci i na tym kończę dialog z Tobą ale ............... jestem w szoku. Czego to nałukofcy nie wymyślą. Biją pianę na tematy pseudonaukowe, robią na tym doktoraty a efekty trashumanizmu estetycznego widzimy na tym zdjęciu

goo.gl/images/XJSr1y

goo.gl/images/WCC77n

Masakra. Rogi, zielona skóra, ciało włochate i pewno ten teges wielkości jak u konia i to u kobiety i na udach aby było blisko gdy facet daleko.

Ludzie kończą studia z transhumanizmu estetyczno-organicznego a potem się dziwą, że roboty nie ma.
Kulmin (4007 punktów)
>Nie pomogę ci i na tym kończę dialog z Tobą ale ............... jestem w szoku. Czego to nałukofcy nie wymyślą. Biją pianę na tematy pseudonaukowe, robią na tym doktoraty a efekty trashumanizmu estetycznego widzimy na tym zdjęciu
>goo.gl/images/XJSr1y
>goo.gl/images/WCC77n
>Masakra. Rogi, zielona skóra, ciało włochate i pewno ten teges wielkości jak u konia i to u kobiety i na udach aby było blisko gdy facet daleko.
>Ludzie kończą studia z transhumanizmu estetyczno-organicznego a potem się dziwą, że roboty nie ma.

Kolega mocno wyolbrzymia i przesadza. To jest tylko temat pracy licencjackiej. Taki sobie opracowałem bo nie chcę pisać kolejnej, milionowej w historii, rozprawy o tym czy istnieje prawda, lub o świadomości czy mózgu człowieka.
bajkopisarz (317 punktów)

>Kolega mocno wyolbrzymia i przesadza. To jest tylko temat pracy licencjackiej.

Ok ale tymi rogami, łuskami to z kolei kolega przesadził. A rzecz ma się zupełnie inaczej o czym sobie trochę poczytałem

[...]Transhumanizm wg. Nicka Bostroma "Transhumanizm [...] Promuje [...] interdyscyplinarne podejście do zrozumienia i ewaluacji możliwości usprawnienia ludzkiej kondycji i organizmu otwierającej się przed człowiekiem dzięki postępowi technologicznemu. Bacznie zważa się na obecne technologie jak inżynieria genetyczna i technologie informatyczne jak i na oczekiwane przyszłe technologie, takie jak nanotechnologia molekularna i sztuczna inteligencja. Opcje usprawnień, o których się dyskutuje, zawierają radykalne przedłużenie trwałości zdrowia, wytrzebienie chorób, eliminację niepotrzebnego cierpienia i wzrost ludzkiej wydajności intelektualnej, fizycznej oraz emocjonalnej. [...]

www.slideshare.net/archi86/nurty-transhumanizmu

Nie mniej za dużo w tym fantazjowania. Najpierw skuteczna i sprawdzona technologia a potem myślimy jak ma ona nasze życie zmienić. A o wszystkim i tak zadecyduje RYNEK.
DEMONICON (4893 punktów)
>Nie szanuję świętości i
>nie uważam człowieczeństwa za coś trwałego, ani nawet szczególnie ważnego.

Ciężko mi sobie wyobrazić, jak człowiek może w ten sposób określać siebie i swoją grupę osobniczą? Jak ma wyglądać wola trwania osoby ludzkiej i ludzkiego gatunku jeśli nie uważa się człowieczeństwa za coś trwałego? Czym ty jesteś, jeśli nie jesteś czymś szczególnie ważnym? Zbiorem komórek? Atomów? Jaki jest sens człowieczeństwa bez zdefiniowania człowieczeństwa? Człowieczeństwo to nie jest nic trwałego, ani szczególnie ważnego ... to czysty progresizm, jedna z gałęzi neomarksizmu. Transhumanizmem strzelasz sobie w oba kolana. I nie chodzi o ideologię, a czystą logikę. Trzeba zacząć od pozytywnego określenia człowieczeństwa. Czym jest i jakie ma być. Następnie można myśleć o jakiejkolwiek idei.

Pozdrawiam
Kulmin (4007 punktów)
>Ciężko mi sobie wyobrazić, jak człowiek może w ten sposób określać siebie i swoją grupę osobniczą? Jak ma wyglądać wola trwania osoby ludzkiej i ludzkiego gatunku jeśli nie uważa się człowieczeństwa za coś trwałego? Czym ty jesteś, jeśli nie jesteś czymś szczególnie ważnym? Zbiorem komórek? Atomów? Jaki jest sens człowieczeństwa bez zdefiniowania człowieczeństwa? Człowieczeństwo to nie jest nic trwałego, ani szczególnie ważnego ... to czysty progresizm, jedna z gałęzi neomarksizmu. Transhumanizmem strzelasz sobie w oba kolana. I nie chodzi o ideologię, a czystą logikę. Trzeba zacząć od pozytywnego określenia człowieczeństwa. Czym jest i jakie ma być. Następnie można myśleć o jakiejkolwiek idei.
>Pozdrawiam

No ja uważam siebie za zlepek atomów, tylko, że emergentny. Kamień jako zlepek atomów nie jest strukturą złożoną, człowiek tak, a więc uważam siebie za złożony, emergentny zlepek atomów, za nic więcej.
Człowieczeństwo jest dla mnie konstruktem etycznym opartym na emocjach. Z natury jesteśmy emocjonalni, a więc w definiowaniu swojej natury kierujemy się emocjami, co jest złe, bo emocje to zły doradca, zwłaszcza w moralności. Dlatego je odrzucam.
Ja rozumiem, że łatwo jest wrzucać do worka i szufladkować, ale proszę nie czynić tego zbyt pochopnie, nawet jeśli post do tego prowokuje (bez mojej intencji).
bajkopisarz (317 punktów)

>ja uważam siebie za zlepek atomów, tylko, że emergentny.

>Człowieczeństwo jest dla mnie konstruktem etycznym opartym na emocjach. Z natury jesteśmy emocjonalni, a więc w definiowaniu swojej natury kierujemy się emocjami, co jest złe, bo emocje to zły doradca, zwłaszcza w moralności. Dlatego je odrzucam.

[...]Rankiem 7 kwietnia 1994 r. pani Uwilingiyimana, jej mąż oraz dziesięcioro chroniących ich żołnierzy belgijskich zostało brutalnie zamordowanych przez wierną fundamentalistom Gwardię Prezydencką. Ciało premier zostało zbezczeszczone przez dokonujących mordu mężczyzn.[...]

W tłumaczeniu kolegi, Ci z Gwardii Prezydenckiej po prostu się trochę zdenerwowali. Trochę także wkurw...li się kieckowi bo ich rola w tym ludobójstwie była ważna.

Myślę, że kolega tylko prowokuje. Nadal uważam, że transnhumanizm to pseudo-nauka półpasożytnicza, coś jak teologia pozytywna. Każdy nowy produkt (technologia) oceniany jest przez lobby farmaceutyczne i militarne. To co zaakceptują trafia potem na rynek i nie ma znaczenia co to jest. Może być egzo-szkielet, soczewka na oko z wyświetlaczem, lek na podniesienie pamięci, sił obronnych itp..
23-06-2018 14:34 
 Ocena 2 na 2
Kulmin (4007 punktów)
>[...]Rankiem 7 kwietnia 1994 r. pani Uwilingiyimana, jej mąż oraz dziesięcioro chroniących ich żołnierzy belgijskich zostało brutalnie zamordowanych przez wierną fundamentalistom Gwardię Prezydencką. Ciało premier zostało zbezczeszczone przez dokonujących mordu mężczyzn.[...]
>W tłumaczeniu kolegi, Ci z Gwardii Prezydenckiej po prostu się trochę zdenerwowali. Trochę także wkurw...li się kieckowi bo ich rola w tym ludobójstwie była ważna.
>Myślę, że kolega tylko prowokuje. Nadal uważam, że transnhumanizm to pseudo-nauka półpasożytnicza, coś jak teologia pozytywna. Każdy nowy produkt (technologia) oceniany jest przez lobby farmaceutyczne i militarne. To co zaakceptują trafia potem na rynek i nie ma znaczenia co to jest. Może być egzo-szkielet, soczewka na oko z wyświetlaczem, lek na podniesienie pamięci, sił obronnych itp..

Postęp nie zawsze musi się dokonywać odgórnie, ani też nie muszą efekty tego postępu być przepuszczane przez sito korporacji i trafiać na rynek. Ja gdybym wynalazł skuteczną metodę przekształcania genotypu, czy mutacji ciała, nie leciałbym w podskokach po nobla - co się wiąże z tym, że ludzkość jako taka nic by na tym nie skorzystała. Podejście może egocentryczne, ale racjonalne, uwzględniające realia świata, w którym przewagę nad innymi dają technologie.

Nigdzie w sumie nie napisałem, że to jest pomysł "dla dobra ludzkości". Moje pobudki są jak już wspomniałem egocentryczne.
Arminius (25555 punktów)klasyczny transhumanizm Fiodorowa
>Problem jest techniczny, bo o ile modyfikacje genetyczne we wczesnej fazie rozwoju >prenatalnego są już niemal dostępne (może już są?), to tego typu zabiegi u dorosłych >osobników wydają sie być kosmicznie odległe. Dlatego zastanawiam się jaka metoda >umożliwiłaby metamorfozy u ludzi w stanie postnatalnym.
>Oczywiście nanotechnologia, ale czy to nie jest pieśń tak odległa, że aż ledwo >słyszalna?
>Myślałem raczej nad specjalnie stworzonym lub zaprogramowanym wirusie lub bakterii >których celem byłoby opanowanie całego organizmu, każdej komórki ciała i powolna >przemiana genotypu w pożądaną formę, jednak czy taki zabieg nie byłby śmiertelny?

Transhumanizm jak wyżej prowadzi(łby) do transformacji ludzi w cyborgi - ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu. Mi bardziej odpowiada "klasyczny" transhumanizm Fiodorowa - w którym nie przekracza się owej cienkiej czerwonej lini - która prowadzi do cyborgizmu.

Polecam pracę na jego temat - Julii Żyliny - Chudzik:

minos-mina(*)fiodorow-i-jego-filozofia.html
Kulmin (4007 punktów)Odp: klasyczny transhumanizm Fiodorowa
>>Problem jest techniczny, bo o ile modyfikacje genetyczne we wczesnej fazie rozwoju >prenatalnego są już niemal dostępne (może już są?), to tego typu zabiegi u dorosłych >osobników wydają sie być kosmicznie odległe. Dlatego zastanawiam się jaka metoda >umożliwiłaby metamorfozy u ludzi w stanie postnatalnym.
>>Oczywiście nanotechnologia, ale czy to nie jest pieśń tak odległa, że aż ledwo >słyszalna?
>>Myślałem raczej nad specjalnie stworzonym lub zaprogramowanym wirusie lub bakterii >których celem byłoby opanowanie całego organizmu, każdej komórki ciała i powolna >przemiana genotypu w pożądaną formę, jednak czy taki zabieg nie byłby śmiertelny?
>Transhumanizm jak wyżej prowadzi(łby) do transformacji ludzi w cyborgi - ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu. Mi bardziej odpowiada "klasyczny" transhumanizm Fiodorowa - w którym nie przekracza się owej cienkiej czerwonej lini - która prowadzi do cyborgizmu.
>Polecam pracę na jego temat - Julii Żyliny - Chudzik:
>minos-mina(*)fiodorow-i-jego-filozofia.html

Tzn wspomniana przeze mnie metoda nie doprowadziłaby do cyborgizacji, ponieważ żadna sztuczna tj. nieorganiczna struktura nie weszłaby na stałe do organizmu.
Przeczytam tę pracę w wolnej chwili (wolniejszej od tej w której pisze ten post xd).
21-06-2018 23:30 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Transhumanizm jak wyżej prowadzi(łby) do transformacji ludzi w cyborgi

Cyborg ... - organizm, którego procesy życiowe realizowane są lub wspomagane przez urządzenia techniczne

Czy układ człowiek - komputer to nie cyborg w fazie prenatalnej? Proszę sobie wyobrazić jednoczesne unicestwienie wszelkich komputerów...Ilu ludzi przetrwałoby ten kataklizm?





Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Arminius (25555 punktów)preludium?
>Czy układ człowiek - komputer to nie cyborg w fazie prenatalnej?

Może i tak. Ale to jeszcze nie jest przekroczenie tej cienkiej czerwonej linii. Jak Pan będzie miał go zaimplantowanego w sobie - odpowiedzialnego za sterowane częścią pańskich procesów życiowych - to wtedy będzie inna sprawa.

>Proszę sobie wyobrazić jednoczesne unicestwienie wszelkich komputerów...Ilu ludzi >przetrwałoby ten kataklizm?

Ciagle jeszcze wcale sporo - być może doświadczywszy traumy i głodu narkotykowego - ale jednak. Prócz pokolenia Z jest jeszcze trochę ludzi z pokolenia X i Y
22-06-2018 17:26 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)Odp: preludium?
>to jeszcze nie jest przekroczenie tej cienkiej czerwonej linii.

Problem polega na tym, że nie ma owej cienkiej czerwonej linii. Chodzi raczej o płynną, rozmytą strefę przejścia, podobnie jak nie było cienkiej czerwonej linii między powstającymi nowymi gatunkami.

>Jak Pan będzie miał go zaimplantowanego w sobie - odpowiedzialnego za sterowane częścią pańskich procesów życiowych

Jak wyżej. Trend jest wyraźny. A granice między w sobie a na zewnątrz też są płynne. Proszę rozważyć bezpieczeństwo i życie ludzi, których los uzależniony jest całkowicie od elektronicznych urządzeń. Ta sfera będzie się systematycznie powiększać (sztuczna inteligencja).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
diogenes (42753 punktów)Odp: Transhumanizm estetyczno-organiczny
>Idee te opracowałem, bądź też odtworzyłem, w oparciu o ludzką potrzebę bycia kimś
>wyjątkowym, wybitnym.

Statystycznie rzecz biorąc to potrzeba garstki ludzi. Mogę sobie wyobrazić artystów, których medium byłyby geny i ludzkie ciało oraz galerie, w których moglibyśmy oglądać żywe rzeźby np. Moora o IQ=1000.

>Proszę się powstrzymać przed zarzutami o niemoralność i się zastanowić czy to rozum jest ich źródłem czy emocje.

"ich" to znaczy czego? Dychotomiczny podział na emocje i rozum to archaizm. Jest mózg jako całość. Realizacja decyzji opartej na estetyce (podoba mi się forma X) wymaga racjonalnych środków jej realizacji. Nawet surrealizm - wbrew swej nazwie - nie wyszedł poza prawa przyrody.

>Dlatego zastanawiam się jaka metoda umożliwiłaby metamorfozy u ludzi w stanie
postnatalnym.

Coś tam próbuje medycyna estetyczna...nosy, cycki, silikon i takie tam... Tatuaże...ale to tylko skóra.Faceci wydłużają sobie interesy... jakieś pomysły zawiera body art:

en.wikipedia.org/wiki/Body_art
en.wikipedia.org/wiki/Burning_Man

>...czy taki zabieg nie byłby śmiertelny?

Artyści nie cofali się przed niczym. Skoro można się zachlać lub zaćpać na śmierć w imię sztuki, to dlaczego nie można by się zmutować na zawsze...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Kulmin (4007 punktów)
>Statystycznie rzecz biorąc to potrzeba garstki ludzi. Mogę sobie wyobrazić artystów, których medium byłyby geny i ludzkie ciało oraz galerie, w których moglibyśmy oglądać żywe rzeźby np. Moora o IQ=1000.

Po prawdzie to rzuciłem takim ogólnikiem celowo - wahałem się czy napisać o "mojej potrzebie" czy o "ludzkiej potrzebie". Uznałem, że to drugie będzie brzmieć hmm... neutralnie.

>"ich" to znaczy czego? Dychotomiczny podział na emocje i rozum to archaizm. Jest mózg jako całość. Realizacja decyzji opartej na estetyce (podoba mi się forma X) wymaga racjonalnych środków jej realizacji. Nawet surrealizm - wbrew swej nazwie - nie wyszedł poza prawa przyrody.

Sam podział owszem i choć mózg jest całością to jednak rozróżnienie na rozum i emocje w etyce jest jak najbardziej zasadne. Np.: Gdy ktoś bez znajomości jakichkolwiek faktów i badań jest zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji
to znaczy, że kieruje się emocjami i taka postawa uniemożliwa jakąkolwiek debatę. Wszystko to co skupia się na rozum (racjonalność, logika, rozumowanie, znajomość faktów, badań, danej dziedziny, umiejętność analizy i wnioskowania) bywa często deprecjonowane w mediach i debacie publicznej gdy pokazuje się idiotów gadających, że lekarze mordują im dzieci. W moralność dychotomia rozum/emocje jest wciąż żywa.

>Coś tam próbuje medycyna estetyczna...nosy, cycki, silikon i takie tam... Tatuaże...ale to tylko skóra.Faceci wydłużają sobie interesy... jakieś pomysły zawiera body art:
>en.wikipedia.org/wiki/Body_art
>en.wikipedia.org/wiki/Burning_Man
No, z tą medycyną estetyczną to właśnie różnie bywa, bo ingerencja w organizm jest trwała przy czym nieorganiczna, a ja proponuje trwałą i organiczną. Przy czym podkreślę raz jeszcze: estetyczną, bo efekty wielu modyfikacji ciała zakrawają na poważne choroby psychiczne (google -> body modification)

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365