 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-01-2016 01:34 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Czyja jest broń?
2 na 2 | Widziałem urywek spotkania przedstawicieli rządu niemieckiego z dziennikarzami, na którym padło pytanie: „Dlaczego my Niemcy sprzedajemy broń Arabii Saudyjskiej?”. Przedstawiciel rządu odpowiedział: „To nie jest nasza broń tylko broń Saudów, my jedynie ją wytwarzamy”. Dziennikarz kontynuował: „Dlaczego sprzedajemy broń dyktaturze?”, przedstawiciel rządu odpowiedział: „To nie jest dyktatura tylko monarchia”.
Mam takie pytanie. Czyja jest broń niemiecka czy saudyjska?
Wg mnie przedstawiciel niemieckiego rządu powinien odpowiedzieć jakoś tak: „Nie zdajesz sobie sprawy z tego dziennikarzu jak sam bardzo korzystasz na tym, że gdzieś tam w świecie i z dala od ciebie panuje dawny ład społeczny a jednocześnie jest tam uznany i egzekwowany przez struktury obcego państwa niemiecki kapitał. Gdyby ta zależność pomiędzy Niemcami a Arabią Saudyjską przestała istnieć, jakość twojego życia tak obniżyłaby się, że pierwszy krzyczałbyś za tym, żeby wrócić do dawnych relacji i broń i maszyny w zamian za ropę i wpływy na Wschodzie wysyłać. To się opłaca mi i tobie i wszystkim Niemcom. Monarchia? Kogo obchodzi jakie wartości panują w obcych państwach byle by tylko jedna wartość była wspólna - uznanie niemieckiego kapitału”.
Chciałbym jeszcze zadać dodatkowe pytania. Kiedy przechodzi własność pistoletu ze zbywcy na nabywcę? W chwili kiedy zbywca godzi się z tym, żeby nabywca pociągnął za spust pistoletu czy raczej w chwili kiedy nabywca może już pociągnąć za spust bez względu na to czy ktoś inny godzi się z tym czy nie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Mam takie pytanie. Czyja jest broń niemiecka czy saudyjska?
Przed sprzedażą jest niemiecka, a po sprzedaży saudyjska.
> Kiedy przechodzi własność pistoletu ze zbywcy na nabywcę?
W chwili podpisania umowy. A umowę można podpisać jeszcze przed wyprodukowaniem broni, zazwyczaj tak sie robi, więc w sumie niemiecki sofista miał rację, w chwili wyprodukowania jest to już broń saudyjska.
|
|
 | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Mam takie pytanie. Czyja jest broń niemiecka czy saudyjska? >Przed sprzedażą jest niemiecka, a po sprzedaży saudyjska. >> Kiedy przechodzi własność pistoletu ze zbywcy na nabywcę? >W chwili podpisania umowy. A umowę można podpisać jeszcze przed wyprodukowaniem broni, zazwyczaj tak sie robi, więc w sumie niemiecki sofista miał rację, w chwili wyprodukowania jest to już broń saudyjska. >
Czym jest podpis, których możesz złożyć 500 na godzinę pod dowolnie sprzecznymi treściami?
Znakiem zgody? Aktem woli?
Gdybyś zgpdzil się, że broń, która wyprodukujesz za rok oddasz Saudom a po miesiącu zmieniłbyś zdanie, czyja byłaby wyprodukowana po roku broń?
Jedna wartość czy też zasada w umysłach homo sapiens szczególnie góruje nad pozostałymi. Jest nią własność prywatna.
|
|
|  | | ZaKotem (8733 punktów) |
>Czym jest podpis, których możesz złożyć 500 na godzinę pod dowolnie sprzecznymi treściami? >Znakiem zgody? Aktem woli?
Właśnie tak, to jakoś cię dziwi?
>Gdybyś zgpdzil się, że broń, która wyprodukujesz za rok oddasz Saudom a po miesiącu zmieniłbyś zdanie, czyja byłaby wyprodukowana po roku broń?
Według umowy, należałaby do Saudów, a gdybym zmienił zdanie, byłoby to złamanie umowy. Są okoliczności, które czasem usprawiedliwiają łamanie umów, tak jak było z francuskimi Mistralami, które miały być rosyjskie, a potem się poknociło. Oczywiście należy się spodziewać, że druga strona nie będzie zadowolona.
|
|
| |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Czym jest podpis, których możesz złożyć 500 na godzinę pod dowolnie sprzecznymi treściami? >>Znakiem zgody? Aktem woli? >Właśnie tak, to jakoś cię dziwi? >>Gdybyś zgpdzil się, że broń, która wyprodukujesz za rok oddasz Saudom a po miesiącu zmieniłbyś zdanie, czyja byłaby wyprodukowana po roku broń? >Według umowy, należałaby do Saudów, a gdybym zmienił zdanie, byłoby to złamanie umowy. Są okoliczności, które czasem usprawiedliwiają łamanie umów, tak jak było z francuskimi Mistralami, które miały być rosyjskie, a potem się poknociło. Oczywiście należy się spodziewać, że druga strona nie będzie zadowolona.
Czyli zmienić zdanie, chcieć po pewnym czasie czegoś odwrotnego jest niesprawiedliwe? A nie zgodzić się Saudom wytworzyć broń, która posłużą się do zachowania ładu monarchii na obszarze zwanym Arabią Saudyjską a potem zmienić zdanie i jednak wytworzyć tę broń w zamian za ropę i uznanie niemieckiego kapitału na tym obszarze jest sprawiedliwe?
Kto decyduje o sprawiedliwości i dlaczego?
|
|
| | |  | | ZaKotem (8733 punktów) |
>>Według umowy, należałaby do Saudów, a gdybym zmienił zdanie, byłoby to złamanie umowy. Są okoliczności, które czasem usprawiedliwiają łamanie umów, tak jak było z francuskimi Mistralami, które miały być rosyjskie, a potem się poknociło. Oczywiście należy się spodziewać, że druga strona nie będzie zadowolona. >Czyli zmienić zdanie, chcieć po pewnym czasie czegoś odwrotnego jest niesprawiedliwe?
>Kto decyduje o sprawiedliwości i dlaczego?
Przecież napisałem wyraźnie, po polsku: są okoliczności, które czasem usprawiedliwiają. A co jest sprawiedliwe, to sprawa sumienia, a nie naukowego dowodu.
|
|
| | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) |
>Przecież napisałem wyraźnie, po polsku: są okoliczności, które czasem usprawiedliwiają. A co jest sprawiedliwe, to sprawa sumienia, a nie naukowego dowodu.
Okoliczności to nie osoby, żeby przypisywaly czemuś sprawiedliwość lub niesprawiedliwość.
Czyli, własność to kwestia moralności? Jak działa własność prywatna w sytuacji zderzenia się sprzecznych moralności, z której jedna uznaje określoną własność a druga jej nie uznaje?
|
|
| | | | |  | | ZaKotem (8733 punktów) | >>Przecież napisałem wyraźnie, po polsku: są okoliczności, które czasem usprawiedliwiają. A co jest sprawiedliwe, to sprawa sumienia, a nie naukowego dowodu. >Okoliczności to nie osoby, żeby przypisywaly czemuś sprawiedliwość lub niesprawiedliwość.
Osoby przypisują sprawiedliwość lub niesprawiedliwość, w zależności od okoliczności, posługując się swoją etyką.
>Czyli, własność to kwestia moralności?
To dosyć oczywiste. Własność nie istnieje bez umówienia się, że coś jest własnością, a to już kwestia moralna.
>Jak działa własność prywatna w sytuacji zderzenia się sprzecznych moralności, z której jedna uznaje określoną własność a druga jej nie uznaje?
Wtedy ta, która nie uznaje, próbuje korzystać z własności tej, która uznaje, a ta się broni, próbując unieszkodliwić tę, co nie uznaje.
|
|
| | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Czy na zasadę moralną można umówić się? Czy zasada moralna jest bezwzględnym imperatywem wynikającym z wrodzonego poczucia dobra i zła?
Czy człowiek mógłby zamienić zło w dobro na podstawie umowy? Albo choć umówić się, że śmierdzące od teraz pachnie a niesmaczne smakuje.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) | >Czy na zasadę moralną można umówić się?
Wszystkie zasady moralne biorą się z umowy. Mamusia mówi ci: krystkonku, tak jest nieładnie. A ty się zgadzasz z tym albo i nie.
>Czy zasada moralna jest bezwzględnym imperatywem wynikającym z wrodzonego poczucia dobra i zła?
Gdyby poczucie dobra i zła było wrodzone, byłoby niezależne od środowiska, kultury czy religii, a przecież wystarczy otworzyć oczy, żeby zobaczyć, że ludzie w zależności od tych rzeczy trochę inaczej postrzegają dobro i zło.
>Czy człowiek mógłby zamienić zło w dobro na podstawie umowy? >Albo choć umówić się, że śmierdzące od teraz pachnie a niesmaczne smakuje.
Nie, bo to kwestia ESTETYKI, a ta jest indywidualna, a nie etyki. Można jednak umówić się, że należy wąchać tylko śmierdzące i jeść tylko niesmaczne, bo inaczej to rozpusta i grzech.
|
|
| | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Czy na zasadę moralną można umówić się? >Wszystkie zasady moralne biorą się z umowy. Mamusia mówi ci: krystkonku, tak jest nieładnie. A ty się zgadzasz z tym albo i nie. >>Czy zasada moralna jest bezwzględnym imperatywem wynikającym z wrodzonego poczucia dobra i zła? >Gdyby poczucie dobra i zła było wrodzone, byłoby niezależne od środowiska, kultury czy religii, a przecież wystarczy otworzyć oczy, żeby zobaczyć, że ludzie w zależności od tych rzeczy trochę inaczej postrzegają dobro i zło. >>Czy człowiek mógłby zamienić zło w dobro na podstawie umowy? >>Albo choć umówić się, że śmierdzące od teraz pachnie a niesmaczne smakuje. >Nie, bo to kwestia ESTETYKI, a ta jest indywidualna, a nie etyki. Można jednak umówić się, że należy wąchać tylko śmierdzące i jeść tylko niesmaczne, bo inaczej to rozpusta i grzech.
Mówisz, że moralność to pochodna kultury i religii. A co ty na to, że to moralność jest pierwotna a kultura, religia, prawo jej pochodnymi? Skąd wiesz, ze nie idzie o wrodzone poczucie dobra i zła? W końcu określona kultura, religia czy prawo rozwijają się w środowiskach ludzi genetycznie zbliżonych?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) |
>A co ty na to, że to moralność jest pierwotna a kultura, religia, prawo jej pochodnymi?
Kultura, religia i prawo są pochodnymi zmiany środowiska człowieka. Uwazam, ze istnieje coś, co mozna okreslic jako pierwotna, wrodzona moralność, jest to instynkt społeczny podobny do takiego, jaki ma szympabs czy bonobo. To może wystarczyć w grupie 100-200 osób, gdzie każdy zna każdego, a tylko w takich grupach żyli ludzie aż do neolitu. Większe grupy muszą korzystać z innego, bardziej zaawansowanego systemu, stworzonego przez samych ludzi.
>Skąd wiesz, ze nie idzie o wrodzone poczucie dobra i zła? W końcu określona kultura, religia czy prawo rozwijają się w środowiskach ludzi genetycznie zbliżonych?
Wystarczy prosty eksperyment. Bierzemy półrocznego Murzynka z Sudanu i wychowujemy go np. w Szwecji. Czy bedzie raczej skłonny do kamienowania dziewczynek pokazujących łydki, czy raczej do niemówienia sąsiadom "dzień dobry"? Przecież takich eksperymentów przeprowadono tysiące. Jak sądzisz, z jakim skutkiem?
|
|
| | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Murzynek przystosuje się ale znaczenie ma to czy w głębi duszy nabędzie skłonność do odtwarzania skandynawskiego systemu społecznego czy raczej sudańskiego. Będzie funkcjonował w obcym systemie ale czy z własnymi cechami osobowościowymi będzie czuł się z tym dobrze czy źle?
Sądzisz, że człowiek sam tworzy swoje emocje? Sam kreuje swoją etykę?
Czym estetyka różni się w tym względzie od etyki?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>człowiek sam tworzy swoje emocje? Sam kreuje swoją etykę? >Czym estetyka różni się w tym względzie od etyki? Estetyka to indywidualna sprawa, etyka jest kwestią społeczną. Własny gust masz i na bezludnej wyspie i na Manhattanie, etyki na bezludnej wyspie nie potrzeba.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>człowiek sam tworzy swoje emocje? Sam kreuje swoją etykę? >>Czym estetyka różni się w tym względzie od etyki? >Estetyka to indywidualna sprawa, etyka jest kwestią społeczną. Własny gust masz i na bezludnej wyspie i na Manhattanie, etyki na bezludnej wyspie nie potrzeba.
Estetyka to indywidualna sprawa? Świat mody temu przeczy, wybory miss temu przeczą, znaczenie marki produktu temu przeczy. Znane marki ubrań czy rzeczy podręcznych zostałyby rozpoznane na ulicy w stolicy każdego państwa tej planety.
Zgoda, estetyka to indywidualna kwestia, lecz skutkiem podobieństw indywidualnych estetyk, estetyka staje się sprawą społeczną.
To samo tyczy się etyki. Etyka to indywidualna właściwość każdego człowieka a moralność uniwersalna wynika z podobieństw indywidualnych etyk.
Człowiek rodzi się z określonym poczuciem smaku, zapachu i wyglądu tak samo jak i z określonym poczuciem dobra.
Etyka człowieka nie jest potrzeba na bezludnej wyspie? A to pech, bo jeśli zamieszka na tej wyspie choć jeden człowiek to wraz z nim zamieszka tam i jego etyka i jego estetyka. I etyka tego człowieka przejawi się pod postacią stosunku tego człowieka do zwierząt, do roślin, do zanieczyszczenia, do zniszczenia, do stworzenia lepszych warunków dla innej osoby, która znajdzie się w jego położeniu, do pozostawieniu śladów swojej egzystencji i opowiedzenia historii swojego losu czy jakkolwiek tam jeszcze.
Pomoc zwierzęciu, pomoc roślinie, zahamowanie przed wyniszczeniem, poczucie szczęścia z otoczenia tym co nazywamy życiem to działanie wrodzonej moralności. Oczywiście, że wrodzona etyka zadziała inaczej na bezludnej wyspie i inaczej w warunkach dużego zagęszczenia ludźmi ale to jak z maszynami, każda maszyna działa inaczej w zależności od warunków w jakich pracuje. Pompa wodna o jednych właściwościach będzie zupełnie inaczej pracować w warunkach wysokiej temperatury, wysokiego ciśnienia wewnętrznego i zewnętrznego, wysokiego nawilżenia, wysokiego napięcia i natężenia prądu, a zupełnie inaczej w niskich temperaturach, w niskim ciśnieniu, znikomym nawilżeniu, niskim napięciem i natężeniem prądu. Jedno urządzenie i dwie istotnie różniące się od siebie czynności, których różnica wynika z odmienności środowisk w jakich znalazło się urządzenie.
Człowiek nie wybiera sobie uczuć.
Właściwie nie powinno być "myślę więc jestem" tylko raczej "czuję więc jestem". Wg mnie myślenie to złożone emocje, rozwinięcie uczuć bólu i szczęścia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Estetyka to indywidualna sprawa? Świat mody temu przeczy, wybory miss temu przeczą, znaczenie marki produktu temu przeczy. Znane marki ubrań czy rzeczy podręcznych zostałyby rozpoznane na ulicy w stolicy każdego państwa tej planety.> Zgoda, estetyka to indywidualna kwestia, lecz skutkiem podobieństw indywidualnych estetyk, estetyka staje się sprawą społeczną.Mody itp. zjawiska to tylko próby osiągnięcia konsensusu na tym gruncie, gdzie każdy ma swój gust; mimo tych prób w dziedzinie estetyki nic formalnie nie obowiązuje. > Etyka człowieka nie jest potrzeba na bezludnej wyspie? A to pech, bo jeśli zamieszka na tej wyspie choć jeden człowiek to wraz z nim zamieszka tam i jego etykaNie zamieszka na bezludnej wyspie żadna etyka, bo z braku adresata umrze śmiercią naturalną. > Pomoc zwierzęciu, pomoc roślinieNa bezludnej wyspie to będą czcze gesty bez widoków na rewanż, a nie żadna etyka. > Człowiek nie wybiera sobie uczuć.No pewnie. > Właściwie nie powinno być "myślę więc jestem" tylko raczej "czuję więc jestem".Zabawię się w Salomona: Kant poczuł, że myśli, Ty pomyślałeś, że czujesz. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Etyka nie wymaga żadnego rewanżu. Postępujesz wg pewnych zasad bo czujesz się z tym dobrze, postępując sprzecznie z nimi czułabyś się źle. Adresatem etyki z całą pewnością nie jest tylko inny człowiek. Co najmniej wszelkie życie jeśli nie istnienie planety Ziemia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Etyka [...]> Postępujesz wg pewnych zasad bo czujesz się z tym dobrzeTo dobre samopoczucie wynika z poczucia bezpieczeństwa powstającego, gdy postępujemy zgodnie z oczekiwaniami otoczenia, a na bezludnej wyspie nie ma oczekującego otoczenia. > Adresatem etyki z całą pewnością nie jest tylko inny człowiek. Co najmniej wszelkie życie jeśli nie istnienie planety Ziemia.Skoro tak kombinujesz, to niby czemu nie Wszechświat?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|