 |
koniec świata - strach, obojętność, oczekiwanie? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-10-2017 16:42 | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | koniec świata - strach, obojętność, oczekiwanie? | tak mam ostatnio problem. uważam się za osobę wierzącą ale kiedy przychodzi myśl o końcu świata odczuwam strach i przerażenie. przecież tak nie powinno być. powinien być to czas radosnego oczekiwanie. proszę mnie źle nie zrozumieć - bo życie to wielki dar ale tylko wtedy kiedy odkryjemy miłość Boga do ludzi. inaczej będziemy smutnymi ludźmi którzy go szukają w nauce i astrologii.
jakie w was nie wierzących czy też wierzących budzą się emocje kiedy o tym myślicie?
tą tematykę podejmuje film "chata" - czysty satanism ten film ale zadaje trudne pytanie jak będzie wyglądało życie wieczne i jak spotkamy Boga co się z nami stanie... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Ja się nie boję - umrę przecież przed światem. Hasło "gdyby nas nie było, nie wiedzielibyśmy, że nas nie ma" - polecam.
Czy część wierzących da się wyleczyć z tej iście kosmicznej nieskromności? O analfabetyzm co poniektórych już nie pytam...
|
|
8 na 8 | finerbijk (17282 punktów) | Każdy z nas umrze, ten świat też umrze. Czy są jakieś inne? Zobaczymy lub nie. Dla mnie tak czy tak ok. Cieszę się, że było mi dane żyć i żyję nadal, a jak będzie wieczny spokój to się nie obrażę bo nie będę miał czym  Ze starożytnych nurtów filozoficznych stoicyzm zawsze wydawał mi się najbliższy.
|
|
2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | >tak mam ostatnio problem. uważam się za osobę wierzącą ale kiedy przychodzi myśl o końcu świata >odczuwam strach i przerażenie. przecież tak nie powinno być. No, nie powinno, więc może wypadałoby ustalić, CO w tym wydaje ci się takie straszne?
>jakie w was nie wierzących czy też wierzących budzą się emocje kiedy o tym myślicie? My niewierzący mamy jakoś tak, że w to nie wierzymy. No ale pofantazjować sobie możemy.
>tą tematykę podejmuje film "chata" - czysty satanism ten film ale zadaje trudne pytanie jak będzie >wyglądało życie wieczne i jak spotkamy Boga co się z nami stanie... No wiesz, to zależy od Boga. Jeśli jest fajny, to nie ma się co go bać. Jeśli natomiast jest taki, jak go przedstawia Kościół, to wprawdzie jest się czego bać - ale nie warto. Istota tak doszczętnie, absolutnie zła, że jest w stanie tolerować czyjeś wieczne cierpienie w piekle - i tak nas do tego piekła wrzuci, i żadna ilość włazidupstwa i błagania o litość nas nie uratuje. Skoro w tej materii nic od nas nie zależy, strach jako naturalna reakcja walki i ucieczki jest bezzasadny - bo przecież ani nie powalczymy, ani nie uciekniemy.
|
|
 | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | >>tak mam ostatnio problem. uważam się za osobę wierzącą ale kiedy przychodzi myśl o końcu świata >>odczuwam strach i przerażenie. przecież tak nie powinno być. >No, nie powinno, więc może wypadałoby ustalić, CO w tym wydaje ci się takie straszne?
że usłyszę na słowa Jezu, Jezu odejdź człowieku który czyniłeś nieprawość.
>>jakie w was nie wierzących czy też wierzących budzą się emocje kiedy o tym myślicie? >My niewierzący mamy jakoś tak, że w to nie wierzymy. No ale pofantazjować sobie możemy.
zachęcam cię do tego żebyś podzielił się z nami swoimi fantazjami.
|
|
|  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >że usłyszę na słowa Jezu, Jezu odejdź człowieku który czyniłeś nieprawość.
Że co na te słowa od tego Jeza usłyszysz? Poza tym: co on nieprawego uczynił, bo wg legendy ichniego IPNu kartotekę ma czystą.
PS Czy ty naprawdę nie widzisz, na ile niejednoznacznie się wyrażasz? Pomijając już to, że jeśli będą cię grzebać żywcem i będziesz krzyczał "Jezu", odpowiedź prawdopodobnie będzie brzmiała "nie Jezu, tylko Zdzichu" i dostaniesz szpadlem między oczy.
Marność, wszystko marność, jako widzisz. Rozchmurz się, spocznij, wolno palić.
|
|
| |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
>Marność, wszystko marność, jako widzisz. Rozchmurz się, spocznij, wolno palić.
udanej podróży powrotnej w jedną stroną samolotem.
|
|
| | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >Marność, wszystko marność, jako widzisz. Rozchmurz się, spocznij, wolno palić.> udanej podróży powrotnej w jedną stroną samolotem."To ciekawe, co pan mówi. A co mówią lekarze?"
|
|
| | | |  | | Drobner (19539 punktów) | > "To ciekawe, co pan mówi. A co mówią lekarze?" To. Drobner, archiwista
|
|
| | | | |  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | "Zdradziliście, wymusiliście, nadużyliście... ale jesteście na liście. "
wwnf - chwilowo w masce Sz. Kilkujadka.
|
|
|  | | ZaKotem (8733 punktów) |
>>No, nie powinno, więc może wypadałoby ustalić, CO w tym wydaje ci się takie straszne? >że usłyszę na słowa Jezu, Jezu odejdź człowieku który czyniłeś nieprawość. Znaczy, że Jezusowi ktoś tak powie? Czy, że Jezus tobie W obu przypadkach - czy uważasz, że w ogóle fizycznie możliwe jest zapobieżenie temu? W sytuacji, gdy nic nie zależy od twojej czujności, strach jest bezzasadny. >> >>My niewierzący mamy jakoś tak, że w to nie wierzymy. No ale pofantazjować sobie możemy. >zachęcam cię do tego żebyś podzielił się z nami swoimi fantazjami. No właśnie to zrobiłem. Jeśli Bóg jest dobry, to nic mi z jego strony nie grozi. Jeśli zaś Bóg jest Diabłem, to nic na niego nie poradzę, i tak skończę w piekle, cokolwiek bym nie zrobił. Po prostu trzeba się będzie przyzwyczaić. A to, jaki jest, w żaden sposób nie zależy ode mnie. Wobec tego reakcja strachu nie ma podstaw.
|
|
| |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
>>zachęcam cię do tego żebyś podzielił się z nami swoimi fantazjami. >No właśnie to zrobiłem. Jeśli Bóg jest dobry, to nic mi z jego strony nie grozi. Jeśli zaś Bóg jest Diabłem, to nic na niego nie poradzę, i tak skończę w piekle, cokolwiek bym nie zrobił. Po prostu trzeba się będzie przyzwyczaić. A to, jaki jest, w żaden sposób nie zależy ode mnie. Wobec tego reakcja strachu nie ma podstaw.
proszę sprecyzuj co miałeś na myśli mówiąc że Bóg może być zły. bo to wydaje się wymagać rozwinięcia i wyjaśnienia bliższego.
|
|
1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >tak mam ostatnio problem. uważam się za osobę wierzącą ale kiedy przychodzi myśl o końcu świata odczuwam strach i przerażenie. przecież tak nie powinno być.
Tak właśnie bywa i rzadko jest tak, że ateista niewierzący w teorie spiskowe odczuwałby strach, kiedy myśli o końcu świata.
>bo życie to wielki dar ale tylko wtedy kiedy odkryjemy >miłość Boga do ludzi. inaczej będziemy smutnymi ludźmi którzy go szukają w nauce i astrologii.
Nieprawda. Smutni ludzie potrzebują wiary, a ci szczęśliwi są szczęśliwi także bez tego, albo w ogóle dzięki temu, że nie wierzą w to by jakiś Bóg maczał w tym świecie palce.
>jakie w was nie wierzących czy też wierzących budzą się emocje kiedy o tym myślicie?
Zależy w jakim kontekście, bo bywa różnie. Czasem np cieszę się na taką myśl, gdy o końcu świata mówi się w kontekście politycznym. Wtedy pojawia się emocja "aaaa niech to wszystko pie....e". Czasem to smutne, np jak wyobrażam sobie panikę wśród ludzi, matki z dziećmi itd. Czasem to śmieszne, np jak wyobrażam sobie tych wczutych religiantów, a tu nagle załatwia ich meteoryt w ciągu chwili i jest faktycznie koniec świata bez żadnego Boga. Czasem to lekko przerażające, bo pociąga za sobą myśl o własnej śmierci, ale z drugiej strony i tak każdy z nas kiedyś umrze i prywatnie będzie to dla nas wszystkich końcem świata.
>tą tematykę podejmuje film "chata" - czysty satanism ten film ale zadaje trudne pytanie jak będzie >wyglądało życie wieczne i jak spotkamy Boga co się z nami stanie...
Raczej co się z nim stanie, jak spotka tych wszystkich ludzi, których skrzywdził. Miałby ciężko jak pedofil w więzieniu.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
 | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Dobre; choć wątek więzienny zbędny - wystarczy, że miałby problem ze spojrzeniem ludziom w oczy. Ew. może dla tych, którzy im powtarzali "bóg tak chciał" sam by pomógł układać stos. Skoro wszechmogący, to chyba mógłby - gdyby był, rzecz jasna.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >kiedy przychodzi myśl o końcu świata odczuwam strach...
Zdaje się, że mylisz koniec świata z własnym końcem. Świat nie ma jakiegoś centrum pamięci: nie wie nic ani o swoim początku, ani końcu, płynie sobie spokojnie od teraz do teraz. Każdy jego moment możesz traktować jako koniec lub początek. Może, bardziej optymistycznie, skoncentruj się na początku?
>uważam się za osobę wierzącą...
To masz problem z głowy. Religie wypracowały wiele sposobów odwracania uwagi od rzeczywistości. Na strach, ba, na trwogę dobra jest modlitwa, np. różaniec bez granic...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 Samolub (29 punktów) (zablokowany) | Z mojej strony obojętność :>
|
|
2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>jakie w was nie wierzących czy też wierzących budzą się emocje kiedy o tym myślicie?<< W ogóle, to mi zwisa jakiś koniec świata. Czym zresztą miałby być? Końca Wszechświata w ogóle nie wyobrażam sobie. Nawet "Big Crunch" może okazać się preludium do kolejnego "Big Bang'u". Koniec systemu słonecznego? Gdy już nasze (?) Słońce zacznie "puchnąć" i pożre planety, albo wybuchnie jako suprnova, co mu raczej nie grozi, to już i tak na planecie Ziemia nie będzie liczącego się życia. A na pewno nie będzie żadnych hominidów. >>..trudne pytanie jak będzie wyglądało życie wieczne i jak spotkamy Boga co się z nami stanie...<< Co się stanie? NIC! Dosłownie NIC, bo dla nas, tzw. homo sapiens, tak jak dla wszystkich innych żywych istot, śmierć oznacza koniec. KONIEC! Po nim już niczego nie ma. Po nas przetrwają - krócej, lub dłużej, nasze dzieła i czasami pamięć o nas, jako twórcach tych dzieł. Już o tym pisałem, ale powtórzę się. Może ktoś jeszcze zaskoczy? Uważam, że pojęcie duszy jest pojęciem pierwotnym i że miało wyjaśniać, czym różni się organizm żywy od martwego. Prawdopodobnie próby wyjaśnienia marzeń sennych, w których czasami "spotykamy" osoby już nieżyjące, doprowadziły do idei nieśmiertelnej duszy. W niektórych religiach na tym poprzestano. No, dodając pomysł z reinkarnacją. W religii piorącej nasze mózgi, niczym sławny kiedyś proszek IXI, dodano jeszcze naczelnego ducha, takiego "Capo di tutti capi", co nie było niczym dziwnym, bo w każdym społeczeństwie europejskim zawsze był wódz-despota. Nazwano go BOGIEM. Dodano mu "dwór", jakichś aniołów, później świętych. No i jego przeciwników, diabły. Potem jeszcze dorobiono fabułę rozbudowaną jak nie przymierzając w "Niewolnicy Izaurze", albo we "Wspaniałym Stuleciu" (żeby być na bieżąco z bajaniami). Mamy zatem tyle pierdół w tym temacie, że już mało komu chce się sięgać do fundamentów, lub początków tego wszystkiego. Czyli duszy. No i jeśli chcemy coś o niej powiedzieć, to musimy wcześniej podać jej definicję. Najlepiej jeśli zrobią to wierzący. Obawiam się jednak, że będzie to mętna definicja, a jeśli już zechcą coś więcej na ten temat powiedzieć, to będzie to wyliczanka tego, w czym wg. nich przejawia się obecność, czy działanie duszy. Próbowałem znaleźć taką "wyliczankę". I jak dla mnie, to wszystko można wyjaśnić w oparciu o aktualną wiedzę. N.B. Duch, dusza, czy spiritus oznacza po prostu oddech, oddychanie, a więc prostą czynność fizjologiczną. Nikt chyba nie będzie twierdził. że przeprowadzając reanimacje i sztuczne oddychanie wdmuchuję delikwentowi duszę. A wyższe funkcje życiowe związane z pracą mózgu? Tam rezyduje świadomość, która niewątpliwie - wg. wierzących - będzie konieczna przy kontakcie z ich Bogiem. Tutaj kłania się kognitywistyka, czyli nauka o funkcjonowaniu nie tyle mózgu, co umysłu. To znowu coś, co umiera razem z nami. A niby dlaczego nie? Jest to funkcja potrzebna tak długo, jak żyjemy. A dalej? Jest pojecie nieskończoności. Nie tylko w matematyce. Czym ono jest? Może wyłącznie taką właściwością naszego umysłu, że jak już zacznie coś liczyć, czy mierzyć, to nie potrafi tego logicznie zakończyć?
|
|
 | Samolub (29 punktów) (zablokowany) | Poniecki mylisz się i daleko Ci od racjonalności indywidualnej
|
|
2 na 2 | Wera (1540 punktów) | Mi jest akurat lżej na duchu, gdy pomyślę, że wszyscy kiedyś umrą.
|
|
1 na 1 | Tomasz Balcerski (82 punktów) | > tak mam ostatnio problem. uważam się za osobę wierzącą ale kiedy przychodzi myśl o końcu świata> odczuwam strach i przerażenie. przecież tak nie powinno być. powinien być to czas radosnego> oczekiwanie. proszę mnie źle nie zrozumieć - bo życie to wielki dar ale tylko wtedy kiedy odkryjemy> miłość Boga do ludzi. inaczej będziemy smutnymi ludźmi którzy go szukają w nauce i astrologii.> jakie w was nie wierzących czy też wierzących budzą się emocje kiedy o tym myślicie?> tę tematykę podejmuje film "chata" - czysty satanizm ten film ale zadaje trudne pytanie jak będzie> wyglądało życie wieczne i jak spotkamy Boga co się z nami stanie...Pierwsze pytanie, które ciśnie mi się na klawiaturę po przeczytaniu Twojej wypowiedzi to: czy Ty naprawdę ufasz swojemu Bogu? Domyślam się, że wierzysz w Boga chrześcijańskiego, więc chyba czymś zgodnym z doktrynami religii, która go dotyczy - musisz wierzyć, że jeżeli nastąpi koniec świata to nie dlatego, że coś się mu wymknęło spod kontroli, ale dlatego, że właśnie tak miało być. Z drugiej jednak strony zauważam, że ludzie poprzez religię starają się w jakiś sposób oderwać się od swojego człowieczeństwa. Jako człowiek jesteś bytem, który ma w sobie "zakodowany" instynkt przetrwania. To zatem jest zupełnie normalne, że boisz się czegoś, co jest przeciwieństwem przetrwania Twojego, a także Twojego gatunku w ogóle, czyli w tym przypadku końca świata. Zatem nie zgodzę się z Tobą - tak powinno być. Może nie jest to przyjemne, ale to właśnie tego typu cechy ludzkie stworzyły wcale nie najgorszy świat, jaki teraz możesz dostrzec za oknem i to właśnie m.in. ta cecha będzie popychać tę ludzkość do przodu. Odnośnie wspomnianego przez Ciebie "odkrycia miłości Boga do ludzi" - znam wielu szczęśliwych ateistów i nieszczęśliwych chrześcijan (prawdziwych chrześcijan), więc i tutaj w zupełności się nie mogę zgodzić z Twoją tezą. Pamiętaj, że oprócz nauki istnieje jeszcze sztuka i to właśnie w niej Schopenhauer dostrzegł dwie możliwości osiągnięcia szczęścia. Jeśli o mnie chodzi... Bardziej od końca świata boję się swojej indywidualnej śmierci. Może dlatego, że raźniej jest umierać, gdy umierają wszyscy (a przynajmniej tak mi się zdaje). Śmierci jako-takiej się nie boję. To znaczy czasami wzbudza to we mnie smutek i tak dalej, ale do momentu, gdy się nie otrząsnę i nie przypomnę sobie, jak się zapatruję na tę kwestię: otóż w mojej opinii śmierć praktycznie nic nie zmienia. Nie wierzę w żadną duszę, ani nic, nie wierzę, że jesteśmy czymś więcej od grudy pyłu. "Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz" - jakoś trzymam się tej tezy. Ludzie w swej subiektywności stworzyli świat na podobieństwo tego rzeczywistego. W mojej opinii żyjemy w dwóch na raz, ale tak jak ten drugi jest miejscem bytowania ciała, tak ten pierwszy to miejsce, w którym znajduje się umysł. W tym "drugim świecie" można powiedzieć, że jestem "czymś więcej" i pojawiają się negatywne emocje na myśl, że się to skończy, ale po co zadręczać się sprawami, na które nie mamy wpływu? Twój Bóg po to dał Ci życie, żebyś żył i wątpię, aby był zadowolony, gdybyś w jego trakcie przejmował się śmiercią. Jeżeli jesteś dobrym człowiekiem to zaufaj mi: nie masz czego się obawiać  @Edit: Ajj... Nie zauważyłem, że autor został zablokowany. No cóż.
"10% konfliktów spowodowanych jest różnicą zdań. 90% konfliktów spowodowanych jest niewłaściwym tonem głosu." Eckhart Tolle
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Ponoć to forum ludzi w miarę rozsądnych, ale jak sobie poczytam to bardziej mi to wygląda na wypowiedzi klaunów, chcących na silę kogoś rozbawić. W temacie dodam tylko wszystkim kabareciarzom. Proponuję przeprowadzenie prostego eksperymentu,. Weźcie do ręki coś twardego i sobie tym zdrowo przywalcie. Narzędzie i miejsce uderzenia pozostawiam waszej inwencji. Zapewniam, ból pozwala wiele rzeczy egzystencjalnych zobaczyć w innym świetle.
|
|
 | | romaro (25211 punktów) | >Proponuję przeprowadzenie prostego eksperymentu,. Weźcie do ręki coś twardego i sobie tym zdrowo przywalcie. Narzędzie i miejsce uderzenia pozostawiam waszej inwencji. Zapewniam, ból pozwala wiele rzeczy egzystencjalnych zobaczyć w innym świetle.
Tutaj z pomocą przychodzi nam religia(nt). Nadchodzi zima, a czy Twój kocioł sprawny?
|
|
 | 4 na 4 | TyDraniu (6569 punktów) | >Ponoć to forum ludzi w miarę rozsądnych, ale jak sobie poczytam to bardziej mi to wygląda na wypowiedzi klaunów, chcących na silę kogoś rozbawić. W temacie dodam tylko wszystkim kabareciarzom. Proponuję przeprowadzenie prostego eksperymentu,. Weźcie do ręki coś twardego i sobie tym zdrowo przywalcie. Narzędzie i miejsce uderzenia pozostawiam waszej inwencji.
Zgadzam się w stu procentach! Przywalić należałoby wszystkim kandydatom na użytkownika tego forum podczas rejestracji. Jeżeli kandydat zawoła "O Bo*e!", to odrzucamy, a jeżeli "O kur*a!", to przechodzi dalej.
|
|
|  | 1 na 1 Jolanta Komorowska (1321 punktów) (zablokowany) | >Zgadzam się w stu procentach! Przywalić należałoby wszystkim kandydatom na użytkownika tego forum podczas rejestracji. Jeżeli kandydat zawoła "O Bo*e!", to odrzucamy, a jeżeli "O kur*a!", to przechodzi dalej. > Ja bym dodała jeszcze *mać* i za to pewnie wylecę.
|
|
|  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Przywalić należałoby wszystkim kandydatom na użytkownika tego forum podczas rejestracji. Jeżeli kandydat zawoła "O Bo*e!", to odrzucamy, a jeżeli "O kur*a!", to przechodzi dalej. Zapewne należałoby gdybyś to Ty ustalał prawa rządzące na forum. Ja, niestety, pamiętam jak wielu godnych przedstawicieli grupy "O kur*a!" musiało stad odejść, by przedstawiciele grupy "O Bo*e!" czuli się tu u siebie.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|