Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teoretyczna możliwość wskrzeszania ludzi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
13-07-2018 22:21Kulmin (4007 punktów)Teoretyczna możliwość wskrzeszania ludzi
Ocena 1 na 1
Witam.

Relacja identyczności polega na byciu tym samym obiektem, tzn "x" jest identyczne tylko z "x", a dokładnie to: ∀x x=x (czyt. dla każdego x, x jest identyczne z x), a jeszcze dokładniej to: przedmioty x i y są ze sobą identyczne wtedy i tylko wtedy gdy w stosunku do y można wygłosić dokładnie takie same twierdzenia jak wobec x (a więc x=x, y=y).

Ów aksjomat jest teoretyczną podstawą możliwości wskrzeszania. Nie są to jakieś urojenia, lub pseudonaukowa paplanina, tylko realna, acz odległa perspektywa, wymagająca odpowiednich technologii.

(w pamięci: idea umysłu rozszerzonego, czyli umysł = cały układ nerwowy)

-Atomy danego pierwiastka są jak wiemy niemal identyczne, tzn różnią się jedynie lokalizacją w przestrzeni.
-Nasze ciało zbudowane jest z atomów różnych pierwiastków.
-Możliwe jest istnienie technologii manipulowania pojedynczymi atomami, a nawet cząstkami subatomowymi, a więc możliwa jest technologia konstruowania określonych form materii.
-Jeśli to jest możliwe, to możliwa jest dokładna rekonstrukcja obiektów co do jednego atomu.
-pod warunkiem posiadania doskonałej mapy struktury danego obiektu.
-Konieczne jest przyjęcie tożsamości: umysł - mózg. Tzn. tam jestem JA, gdzie mój mózg (z pamięci: Tam jestem JA, gdzie mój układ nerwowy).

Co dalej?

Tutaj wkracza relacja identyczności:
Pełna i 100% rekonstrukcja całego np. mojego organizmu, co do jednego atomu (!) skutkowałaby wskrzeszeniem mojego JA, a więc MNIE.
Jeżeli za, dajmy na to, 500 lat istotom posiadającym wspomnianą technologię + Dokładną mapę całego mojego ciała co do atomu, z chwili w której piszę to słowo, uda się odtworzyć mój organizm, to powrócę do życia w stanie w jakim byłem pisząc tamto słowo, ponieważ wskrzeszone ciało jest dokładnie tym samym ciałem które przestało istnieć 500 lat temu, gdy pisałem tamten wyraz.

Jednakże pojawiają się tu dwa problemy:
1. Problem tożsamości: Możliwa jest rekonstrukcja kilku moich ciał, a więc kilku MNIE. Ale wtedy to którym jestem JA? A może jestem każdym z osobna?
2. Problem stanów kwantowych: Nie jest znany nam dokładny wpływ stanów kwantowych zachodzących w mózgu na funkcjonowanie umysłu i świadomości, a więc NAS, ale Istnieją przesłanki, że taki wpływ zachodzi.
Tutaj problem polega na tym, że rekonstrukcja stanów kwantowych jest niemożliwa ze względu na naturę świata cząstek subatomowych.

Czy uważacie taką możliwość za coś realnego? Czy taki proceder byłby etycznie dopuszczalny?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

-jad- (18783 punktów)
Jest jeszcze jeden fundamentalny problem. Odtwarzając ciebie z chwili pisania tego postu odtwarzam ciebie z chwili pisania tego postu. W praktyce, jesteś w połowie postu i nagle DUP!!! jesteś w zupełnie innej rzeczywistości i momentalnie można już teraz zapisywać trochę inną mapę ciebie.
Człowiek nieustannie zmienia się w czasie więc istnieje praktycznie nieskończona liczba momentów które można odtwarzać dla tylko jednej osoby.


lp.2o@1daj
14-07-2018 14:54 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>Jest jeszcze jeden fundamentalny problem. Odtwarzając ciebie z chwili pisania tego postu odtwarzam ciebie z chwili pisania tego postu. W praktyce, jesteś w połowie postu i nagle DUP!!! jesteś w zupełnie innej rzeczywistości i momentalnie można już teraz zapisywać trochę inną mapę ciebie.
>Człowiek nieustannie zmienia się w czasie więc istnieje praktycznie nieskończona liczba momentów które można odtwarzać dla tylko jednej osoby.

Właśnie, dobrze, że zwróciłeś na to uwagę. To faktycznie jest kłopotliwe zagadnienie, bo jeśli po 500 latach odtworzyć moje ciało z chwili pisania tego postu, to nowo powstały nie wiedziałbym, że umarłem, ani nie znałbym swojego życia po napisaniu tamtego postu, a miałbym wrażenie ciągłości życia i stawałbym się już w innym swiecie innym sobą.
15-07-2018 22:36 
 Ocena 1 na 1
Człowień_Renesansa (290 punktów)
>Właśnie, dobrze, że zwróciłeś na to uwagę. To faktycznie jest kłopotliwe zagadnienie, bo jeśli po 500 latach odtworzyć moje ciało z chwili pisania tego postu, to nowo powstały nie wiedziałbym, że umarłem, ani nie znałbym swojego życia po napisaniu tamtego postu, a miałbym wrażenie ciągłości życia i stawałbym się już w innym swiecie innym sobą.

Kto wie, czy nie jest to tylko wierzchołek góry lodowej "kłopotliwości tego zagadnienia"...

A co jeśli nasza osobowość/tożsamość jest w pewnym sensie "skwantowana" jak fundamenty rzeczywistości fizycznej na poziomie subatomowym, ale tutaj na poziomie mentalnym, bez odwoływania się nawet do jakiegoś domniemanego udziału zjawisk z zakresu mechaniki cząstek elementarnych w tworzeniu świadomości i umysłu?

Czyli mam tu na myśli, że nasze poczucie JA jest "składane w locie" w określonych jednostkach czasowych i "demontowane" zaleznie od aktualnej potrzeby? Ten co zaczął pisac post jest już kimś innym na jego końcu, a ten co kładzie się dzisiaj spać - umarł i rano obudzi sie właściwie innym człowiekiem, któremu tylko wydaje się, że żył wcześniej (a tak naprawdę żył jego wielokomórkowy organizm, który go symuluje jako 'ciągłą osobę").

Może, po dokładnym przyjrzeniu się procesom mózgowym wytwarzającym naszą (samo)świadomość należałoby stwierdzić, że de facto "rodzimy się i umieramy na okrągło", a poczucie ciągłości jest złudzeniem budowanym z m.in. "teł emocjonalnych/markerów somatycznych", przywoływanych z pamięci o doświadczeniach, bądź tworzonych na bieżąco przez np. mapowanie do umysłu pewnych "emocjogennych" aktualnych stanów fizjologicznych organizmu powstałych w odpowiedzi na bodźce środowiskowe.

W takim ujęciu ile by twoich kopii nie przywrócić do życia to i tak nie ma sensu zadawać pytania o oryginał, bo jeśli czytasz mój post, to i tak jesteś już kimś innym niż facet, który założył ten temat

Ps
Proszę traktować mój wpis pół serio, a może jednak...
Kulmin (4007 punktów)
>Kto wie, czy nie jest to tylko wierzchołek góry lodowej "kłopotliwości tego zagadnienia"...
>A co jeśli nasza osobowość/tożsamość jest w pewnym sensie "skwantowana" jak fundamenty rzeczywistości fizycznej na poziomie subatomowym, ale tutaj na poziomie mentalnym, bez odwoływania się nawet do jakiegoś domniemanego udziału zjawisk z zakresu mechaniki cząstek elementarnych w tworzeniu świadomości i umysłu?
>Czyli mam tu na myśli, że nasze poczucie JA jest "składane w locie" w określonych jednostkach czasowych i "demontowane" zaleznie od aktualnej potrzeby? Ten co zaczął pisac post jest już kimś innym na jego końcu, a ten co kładzie się dzisiaj spać - umarł i rano obudzi sie właściwie innym człowiekiem, któremu tylko wydaje się, że żył wcześniej (a tak naprawdę żył jego wielokomórkowy organizm, który go symuluje jako 'ciągłą osobę").
>Może, po dokładnym przyjrzeniu się procesom mózgowym wytwarzającym naszą (samo)świadomość należałoby stwierdzić, że de facto "rodzimy się i umieramy na okrągło", a poczucie ciągłości jest złudzeniem budowanym z m.in. "teł emocjonalnych/markerów somatycznych", przywoływanych z pamięci o doświadczeniach, bądź tworzonych na bieżąco przez np. mapowanie do umysłu pewnych "emocjogennych" aktualnych stanów fizjologicznych organizmu powstałych w odpowiedzi na bodźce środowiskowe.
>
>Ps
>Proszę traktować mój wpis pół serio, a może jednak...

No, to jest sensowna obawa. Nie wiem czy uda mi się to jasno opisać:
Nasze JA nie rodzi się, tylko wyłania z niebytu w wieku około 4-5 lat. Dopiero wtedy zaczyna się kształtować nasze JA, choć umysł (!) istnieje od co najmniej 20 tygodnia ciąży. Umysł więc wyposażony jest już w pewien bagaż doświadczeń, preferencji i zdolności czy to genetycznych czy nabytych tzn: obarczony jest genetycznym i neuronalnym determinizmem.
Lecz wspomnienia z tego okresu nie są w zasięgu naszej ledwo wyłonionej świadomości.
(Co ciekawe: dopiero w wieku 8 lat ustala się forma naszego elektroencefalogramu, czyli wykresu aktywności bioelektrycznej kory mózgowej).
A więc o ile faktycznie cały czas ewoluujemy i się zmieniamy, to nie przestajemy być tymi samymi osobami ze względu na determinizm genów i doświadczeń życiowych/uwarunkowań społecznych. Nasze JA jest więc trzonem, fundamentem szerszej struktury umysłowej: osobowości, która jak najbardziej ulega zmianom. Nie uważam by markery somatyczne miały budować złudzenie ciągłości, ba! nawet nie uważam ciągłości za złudzenie, bowiem złudzenie jest błędem interpretacji bodźców zewnętrznych przez umysł, a ciągłość naszej świadomości budowana jest na podstawie stanów mentalnych i introspekcji, które nie są narażone na błędy interpretacyjne mózgu.

>W takim ujęciu ile by twoich kopii nie przywrócić do życia to i tak nie ma sensu zadawać pytania o oryginał, bo jeśli czytasz mój post, to i tak jesteś już kimś innym niż facet, który założył ten temat

A mi się właśnie wydaje na podstawie powyższych przesłanek, że od kiedy sięgam pamięcią, to posiadam wciąż to samo JA, choć osobowość oczywiście uległa potężnej zmianie, jednak wciąż nie wykroczyła poza granice genetycznego i neuronalnego determinizmu.
16-07-2018 16:41 
 Ocena 1 na 1
Gbursson (106 punktów)
>(Co ciekawe: dopiero w wieku 8 lat ustala się forma naszego elektroencefalogramu, czyli wykresu aktywności bioelektrycznej kory mózgowej).

To brzmi ciekawie, poproszę jakieś linki do badań.


Odi profanum vulgus et arceo
Kulmin (4007 punktów)
>>(Co ciekawe: dopiero w wieku 8 lat ustala się forma naszego elektroencefalogramu, czyli wykresu aktywności bioelektrycznej kory mózgowej).
>To brzmi ciekawie, poproszę jakieś linki do badań.

Linków niestety nie podam, bo to są badania przedstawione na łamach książki The EEG of the Early Premature, C.M. Anderson, F. Torres, A. Faoro, s. 95-105.
Niestety za dostęp do tego artykułu trzeba zabulić i to nie mało.

Więc musisz się zadowolić jedynie informacją z książki która ów artykuł podaje za źródło:
"Kiedy powstaje istota ludzka. Aborcja i doświadczenia na zarodkach.", Mirosław Rutkowski, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2011.


Być może gdyby odpowiednio długo pogrzebać to dałoby radę znaleźć te badania, ale mi się nie chce i nie mam czasu.
salek (4701 punktów)
>Tutaj wkracza relacja identyczności:
>Pełna i 100% rekonstrukcja całego np. mojego organizmu, co do jednego atomu (!) skutkowałaby wskrzeszeniem mojego JA, a więc MNIE.
Poczytałbyś najpierw Lema, zwłaszcza 'Dialogi', to nie pierniczyłbyś bzdur.
15-07-2018 22:32 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>>Tutaj wkracza relacja identyczności:
>>Pełna i 100% rekonstrukcja całego np. mojego organizmu, co do jednego atomu (!) skutkowałaby wskrzeszeniem mojego JA, a więc MNIE.
>Poczytałbyś najpierw Lema, zwłaszcza 'Dialogi', to nie pierniczyłbyś bzdur.

Z całym szacunkiem dla Stanisława Lema, to nie jest mi potrzebna lektura jego dzieł, do prowadzenia rozważań na tematy które są teoretycznie stosunkowo proste.

Natomiast bez szacunku dla ciebie, cwaniaczka, który miast obalić, wykazać "bzdurę" to odsyła do lektur, które zdarzyło mu się przeczytać, bo sam nie jest dość kompetentny intelektualnie by to wyklarować, może jest zbyt leniwy, może zwyczajnie nie potrafi zebrać myśli i się skupić na poście dłuższym niż jedno zdanie.
15-07-2018 22:49 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>Poczytałbyś najpierw Lema, zwłaszcza 'Dialogi', to nie pierniczyłbyś bzdur.
>Z całym szacunkiem dla Stanisława Lema, to nie jest mi potrzebna lektura jego dzieł, do prowadzenia rozważań na tematy które są teoretycznie stosunkowo proste.
Są tak proste, domorosły filozofie lepszy niż Lem, że wymknęło Ci się nawet coś tak teoretycznie prostego, że TY to nie tylko kupka atomów. Poskacz sobie teraz po mnie jeszcze, że nie chciało mi się przepisywać klasyków, których Ci nie chciało się czytać.
Kulmin (4007 punktów)
>>>Poczytałbyś najpierw Lema, zwłaszcza 'Dialogi', to nie pierniczyłbyś bzdur.
>>Z całym szacunkiem dla Stanisława Lema, to nie jest mi potrzebna lektura jego dzieł, do prowadzenia rozważań na tematy które są teoretycznie stosunkowo proste.
>Są tak proste, domorosły filozofie lepszy niż Lem, że wymknęło Ci się nawet coś tak teoretycznie prostego, że TY to nie tylko kupka atomów. Poskacz sobie teraz po mnie jeszcze, że nie chciało mi się przepisywać klasyków, których Ci nie chciało się czytać.

Jak to nie tylko? xD a czym jeszcze mogę być niż tylko zbitką atomów? (Oczywiście ta zbitka atomów jest emergentna, tzn nieredukowalna do funkcji pojedynczych atomów, ale zasadniczo zbitką atomów być nie przestaje). Co to znaczy, że nie tylko zbitka atomów? Jakaś dodatkowo inna materia nas buduje?
16-07-2018 19:10 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
E, no.. nie pozwolisz chyba, przyjacielu, by jakiś niekompetentny intelektualnie cwaniaczek tłumaczył oczywistości dla takiego tytana intelektu, jak Ty, który wyrósł ponad filozofów ledwie wypuściwszy koszulinę z zębów.

Materia.. ech. Perły leżą w książkach, tylko cóż po nich wieprzom.
16-07-2018 19:46 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>E, no.. nie pozwolisz chyba, przyjacielu, by jakiś niekompetentny intelektualnie cwaniaczek tłumaczył oczywistości dla takiego tytana intelektu, jak Ty, który wyrósł ponad filozofów ledwie wypuściwszy koszulinę z zębów.
>Materia.. ech. Perły leżą w książkach, tylko cóż po nich wieprzom.

Oczywiście, że nie pozwolę, dlatego pytania które zadałem były z rodzaju retoryczno-ironicznych. Nie liczyłem na rzeczową odpowiedź, bo już pierwszy Twój post dał mi do zrozumienia, że od Ciebie takowej nie usłyszę.
16-07-2018 20:52 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Zatem nieco się spóźniłeś, temat nawet na tym forum był wałkowany przynajmniej parę razy. Dziwisz się, że nie usłyszysz? Chyba nie oczekiwałeś nic innego, jeżeli na zarzut do głoszonych treści zamiast zapytać poważnie, a nie retoryczno-ironicznie zacząłeś od osobistych wycieczek. Cieszę się jednak, że się zrozumieliśmy - wiesz, trudno się rozmawia, gdy rozmówca nie opanował podstaw, ma za to Własne Zdanie.

Pozdrowienia dla imć rogaliczka, już on wie za co, szkoda tylko że wstyd zżera uzasadnić
17-07-2018 12:36 
 Ocena 1 na 1
rogaliczek (669 punktów)
Po raz kolejny powołujesz się na Lema traktując jego wywody jak katolicy dogmat o duchu świętym. Lem rozważał problem na tzw chłopski rozum sprowadzając konkretnego człowieczka do kupki materii a skoro jest więcej kupek materii to wywnioskował, że można ulepić więcej takich samych człowieczków którzy będą tacy sami tylko, że inni, w KAŻDYM przypadku. Tylko nie wziął pod uwagę, że istnieje tylko JEDEN punkt czasoprzestrzeni który definiuje konkretnego człowieka i z którego to punktu możemy go odtworzyć(utrzymując ciągłość) jako tego samego a nie takiego samego.

Odpowiadając więc na to pytanie:

>1. Problem tożsamości: Możliwa jest rekonstrukcja kilku moich ciał, a więc kilku MNIE. Ale wtedy to którym jestem JA?

Pierwszym. Nie będzie możliwości zrobienia dwóch identycznych JEDNOCZEŚNIE.
18-07-2018 22:25 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Poważną rozmowę, dziecinko, zacząłbym od wytłumaczenia się z minusów, zamiast kadzić pseudomądrościami co filozof miał na myśli i dlaczego to głupoty. Gdy już wytłumaczyłbym się usiadłbym do lektury - Lem dość przystępnie tłumaczył zaawansowane zagadnienia, więc to bardzo dobry punkt wyjścia dla domorosłych filozofów, by nie musieli wyważać drzwi już wielokrotnie otwartych i wygłupiać się 'dowodząc' bujd, za jedyny dowód mając swoją najswojszą rację będącą 'my precious', ssskarbie.. Zauważyłbyś pewnie też, że nie jest to łatwa lektura, choć gdyby pisma święte zawierały tak spójnie poprowadzone wywody o duchach świętych, to byłoby pewnie mniej ateistów. Albo teistów. Albo i jednych, i drugich. Może nawet znalazłbyś w 'Dialogach' kontrprzykład do swojej 'odpowiedzi', najwyraźniej więc nawet ów lemowy 'chłopski rozum' to wciąż za wysokie Ci progi, przyjacielu.
rogaliczek (669 punktów)
>Poważną rozmowę, dziecinko, zacząłbym od wytłumaczenia się z minusów

Dałem minusy bo nie spodobały mi się twoje wypowiedzi ale już je cofnąłem skoro masz płakać z tego powodu.
salek (4701 punktów)
Dzięki za troskę, ale nie sądź innych po sobie. Ciekawym był cóż takiego znalazłeś wartego minusa od razu do całego wątku, ale widzę po prostu dałeś się ponieść emocjom. Cóż, bywa. Niemniej jednak zarówno opinię o Lemie, jak i odpowiedź powyżej przemyślałbym głęboko. Łatwo nawet w obrazku, jaki nakreśliłeś powyżej wykazać, że Twoja odpowiedź jest mylna. A poprawną jest : ŻADNA. Twoje JA, będące emergentnym efektem procesu osadzonego w materialnym nośniku zaniknie, gdy proces je realizujący rozpadnie się po zniszczeniu nośnika. Ale wiesz co jest najfajniejsze? Otóż w dowolnej chwili możesz odtworzyć legion(*) swych kopii i dowolny obserwator, prowadzący dowolny wywiad z dowolnym z odtworzonych TY nie będzie w stanie złapać Twoich kopii na czymkolwiek, co wskazywałoby, że którakolwiek Twa kopia - to nie TY. Taki rodzaj zaawansowanego testu Turinga
Polecam film 'The Island' z Johansson i MacGregorem.

(*) 'A imię me legion, albowiem jest nas wielu'
bajkopisarz (317 punktów)
>Tutaj problem polega na tym, że rekonstrukcja stanów kwantowych jest niemożliwa ze względu na naturę
>świata cząstek subatomowych.
>Czy uważacie taką możliwość za coś realnego? Czy taki proceder byłby etycznie dopuszczalny?

Za wiki "Niemożliwe jest uzyskanie pełnej informacji o nieznanym układzie, co wynika z faktu zaburzania układu przez czynność pomiaru. Informacji kwantowej nie można więc odczytać lub skopiować bez jednoczesnej modyfikacji jej treści. "

Więc kicha. Brzmi to nawet zdroworozsądkowo.
diogenes (42753 punktów)
>przedmioty x i y są ze sobą identyczne wtedy i tylko wtedy gdy w stosunku do y można wygłosić dokładnie takie same twierdzenia jak wobec x
>Jeżeli za, dajmy na to, 500 lat...

Mamy problem historii: X nie równa się X+500 lat. Odpada wieć wygłoszenie dokładnie takiego samego twierdzenia o tych indywiduach.

Ja to również kontekst, w którym egzystuję: patrzę za okno i widok ten jest elementem mojej świadomości. Za 500 lat jej treść będzie całkowicie inna ze względu na pamięć (tę krótką i tę dłuższą).

Niektórzy neurofilozofowie uważają, że tzw. ja to tylko trik naszego mózgowia, i że w gruncie rzeczy tożsamość (poczucie tożsamości) to tylko iluzja (por. buddyzm). W ramach filozofii języka brano pod uwagę, że ja to raczej konstrukt logiczny, niż jakaś specyficzny byt.

Na marginesie: miałem okazję poznać Jezusa. Zamiast na krzyżu, wylądował w psychiatryku. Nie pozostawił po sobie żadnego ucznia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Kulmin (4007 punktów)
>Mamy problem historii: X nie równa się X+500 lat. Odpada wieć wygłoszenie dokładnie takiego samego twierdzenia o tych indywiduach.

Prawda, ale świadomie to zignorowałem, bo jeśli uznajemy ∀x x=x za prawdziwe, to zasadniczo X i X zawsze będzie tym samym, tak jak atom jest zawsze tym samym atomem, niezależnie od "lokalizacji" w czasie. I o ile rzeczywiście dokładnie takich samych twierdzeń nie będzie można wygłosić, to jednak relacja identyczności będzie zachodzić.

>Ja to również kontekst, w którym egzystuję: patrzę za okno i widok ten jest elementem mojej świadomości. Za 500 lat jej treść będzie całkowicie inna ze względu na pamięć (tę krótką i tę dłuższą).
>Niektórzy neurofilozofowie uważają, że tzw. ja to tylko trik naszego mózgowia, i że w gruncie rzeczy tożsamość (poczucie tożsamości) to tylko iluzja (por. buddyzm). W ramach filozofii języka brano pod uwagę, że ja to raczej konstrukt logiczny, niż jakaś specyficzny byt.

W nazywaniu naszego JA iluzją dostrzegam pewnego rodzaju nadużycie, bo warunkiem koniecznym zaistnienia iluzji jest podmiot, tzn iluzja zachodzi w umyśle z powodu błędnej (czasami jest to droga na skróty mózgu, który przez generowanie iluzji oszczędza energię) interpretacji bodźców zewnętrznych przez mózg. Jeśli człowiek śpi, to choćby mu rozewrzeć powieki i machać przed twarzą kartką np.: ze złudzeniem Mullera-Lyera, to nie zajdzie fakt iluzji. Mózg oczywiście zarejestruje bodźce, lecz nasze Ja nie, a więc nie dojdzie nawet do błędnej interpretacji, bo przecież nie ma po co interpretować. Z tego wynika, że nasze JA, nasze poczucie tożsamości nie może być iluzją, bo do samego jej zaistnienia konieczne jest istnienie jakiegoś podmiotu, naszego JA.
MaxGolonko2 (438 punktów)
Ten wątek to kompletna bzdura na gruncie nauki. Kopiowanie ludzi zostało obalone (już kiedyś) przez ścisłowców, w szczególności przez moją skromną osobę (ex pracownik wyższej uczelni technicznej), dawniej wzorowy student.

Mózg trzeba odtwarzać warstwa po warstwie.

Zanim nałoży się kolejną warstwę atomy i cząsteczki z poprzedniej (odkryte) zaczną reagować ze sobą w inny sposób niż gdy mózg powstawał przez 24 lata w normalny sposób.

Nie da się z błyskawiczną szybkością budować tych warstw aby ominąć ten efekt gdyż wtedy atomy byłby wstrzeliwane z ogromną prędkością i nie ma czym ich na końcu wyhamować. Wlecą za głęboko.

Temat jest naukową fikcją.

Pozdrawiam
Max (Ateista)

Na forum jestem incognito więc źródła/cytatu nie podam ale argumenty były - zwięźle pisząc - takie jak napisałem.
Kulmin (4007 punktów)
>Ten wątek to kompletna bzdura na gruncie nauki. Kopiowanie ludzi zostało obalone (już kiedyś) przez ścisłowców, w szczególności przez moją skromną osobę (ex pracownik wyższej uczelni technicznej), dawniej wzorowy student.
>Mózg trzeba odtwarzać warstwa po warstwie.
>Zanim nałoży się kolejną warstwę atomy i cząsteczki z poprzedniej (odkryte) zaczną reagować ze sobą w inny sposób niż gdy mózg powstawał przez 24 lata w normalny sposób.
>Nie da się z błyskawiczną szybkością budować tych warstw aby ominąć ten efekt gdyż wtedy atomy byłby wstrzeliwane z ogromną prędkością i nie ma czym ich na końcu wyhamować. Wlecą za głęboko.
>Temat jest naukową fikcją.
>Pozdrawiam
>Max (Ateista)
>Na forum jestem incognito więc źródła/cytatu nie podam ale argumenty były - zwięźle pisząc - takie jak napisałem.

Kolega ex pracownik wyższej uczelni technicznej, dawniej wzorowy student, celowo bądź nie, dotyka problemu w kategorii tu i teraz. Faktycznie tu i teraz technologia nie pozwala nam na takie przedsięwzięcie, ale wyraźnie napisałem o dalekiej przyszłości. A uważanie tematu za bzdurę tylko dlatego, że uważasz to za niemożliwość, a nie wiesz jaka bedzie przyszłość, zakrawa na ignorancje i bezmyślność, co dziwi mnie w przypadku było nie było wzorowgo studenta i ex pracownika wyższej uczelni technicznej (może dlatego ex?).
18-07-2018 18:36 
 Ocena 1 na 1
MaxGolonko2 (438 punktów)
Ty stosujesz dyskwalifikujące ciebie (jako rzekomo poważnego dyskutanta na poziomie) argumenty ad personam ("bezmyślność"; czemu odszedłem z uczelni - akurat za mieszkaniem za pracę w przemyśle, a nie z braku talentu naukowego).
Ponadto wymyślasz nieprawdziwe rzeczy na temat tego co ja napisałem.
Ja też nie odnosiłem się do bliskiej ani nawet "średnio odległej" przyszłości.
Te ograniczenia wynikają z fizyki (mechaniki kwantowej) i dlatego nigdy przez nikogo nie zostaną pokonane w tym wszechświecie.

Przy okazji pytanie do Ciebie: Wierzysz w Boga?

Pozdrawiam
Max (ateista)
p.s.
Istnieje cień szansy, że jednak jesteś ateistą a nie sprytnym master trollem wierzącym w Jahwe dlatego kilka uwag - bo szkoda żeby ateista wyleciał z tego portalu.
a. Nie cytuj całych postów bo praktyka jest tu taka, że zdenerwujesz (słusznie) Agnosa i cię zablokuje, a ponadto jest to w złym guście.
Sprawia wrażenie, że uważasz rozmówcę za prymitywa, który zedytuje swój wpis żeby twój wyglądał na głupi.
b. Przeproś albo przynajmniej nie ponawiaj ataków ad personam wobec rozmówców.
c. Doszukuj się też cennych myśli, a nie tylko krytykuj ludzi na tym forum. Oczywiście pomijam tu radosną twórczość obrońców wiary w Jahwe, którą warto bezwzględnie krytykować jako skrajnie głupią bo:
1. Kara piekła jest zbyt okrutna. Wiekuiste męki za skończoną ilość przestępstw jakie najgorszy nawet człowiek może popełnić to jakiś patologiczny, głupi sadyzm.

2. Bóg aby panować nad światem musiałby być wszechwiedzący, a więc też znający całą przyszłość już jak stwarzał świat. Wiedziałby zatem już wtedy kto jaki grzech popełni. Karanie zatem za grzechy byłoby nonsensem.

3. Czasami rodzi się dziecko mniej sprawne umysłowo od szympansa. Tak samo zdarzało się, że pierwsze Homo Erectusy nieraz wydawały na świat dzieci mniej inteligentne niż żyjące wtedy jeszcze na świecie Australopiteki, od których pochodzimy. To ośmiesza koncepcję duszy nieśmiertelnej bo w niebie musiałby być też pra-małpy i tak dalej.

4. Sposób powstania spisanych Ewangelii jest znany. Arbitralnie wybrano jednego z kilku znanych "guru" gdyż cesarz Konstantyn chciał uspokoić waśnie religijne w cesarstwie i potrzebował nowej religii (poprzednia, oficjalna w Rzymie, już nikogo nie przekonywała).

5. Biblia jest dramatycznie niezgodna z nauką. Nie tylko o ewolucji ale też o powstaniu planet (Ziemia powstała ze zderzenia dwóch planet), powstaniu słońca i wielkim wybuchu.

6. Człowiek całe życie się zmienia, miewa mikrowylewy, zatrucia aluminium, itp. Dlatego na starość może być bardzo innym człowiekiem od tego, który zgrzeszył czymś jako 25-latek, albo odwrotnie wtedy był super człowiekiem a potem nie. Nie ma sensu zatem kontynuacja jego istnienia w postaci duszy bo dusza w chwili śmierci może być infantylna poglądowo i emocjonalnie czyli niereprezentatywna. Nie można natomiast cofnąć jej do czasu świetności bo wtedy odebrałoby się człowiekowi jego tożsamość, ważne wspomnienia i poglądy z dalszych lat.

7. Zalecenia religijne odnośnie seksu są sprzeczne z biologią człowieka, a zatem prawdziwy bóg takich by nie podpowiedział prorokom.
Brak częstych ejakulacji u mężczyzn zwiększa znacząco prawdopodobieństwo raka prostaty, a z oczywistych względów, trudno im w pewnych sytuacjach lub na pewnych etapach posiadać żonę.
Kobiecy erotyzm jest skomplikowany i konkretny pierwszy partner może okazać fatalnym dla niej rozwiązaniem. Prawdziwy bóg nie projektowałby przyjemności seksualnej u kobiet gdyby miały być aseksualne. Czasem partner okazuje się też po wspólnym zamieszkaniu nie do życia z innych względów, a rozwód jest zakazany!

8. Ostatni argument jest statystyczny. Praktycznie wszyscy wybitni uczeni (90%) są niewierzący (ankieta wśród wiodących uczonych amerykańskich - Świat Nauki 1999/11)

bioslawek.(*)1_naukowcy_a_religia_w_usa.pdf
Kulmin (4007 punktów)
>Ty stosujesz dyskwalifikujące ciebie (jako rzekomo poważnego dyskutanta na poziomie) argumenty ad personam ("bezmyślność"; czemu odszedłem z uczelni - akurat za mieszkaniem za pracę w przemyśle, a nie z braku talentu naukowego).

To prawda. Za to przepraszam.

>Te ograniczenia wynikają z fizyki (mechaniki kwantowej) i dlatego nigdy przez nikogo nie zostaną pokonane w tym wszechświecie.

Rozumiem oczywiście, bo też i ten problem wydawał mi się najpoważniejszy od początku.
Nie podoba mi się jednak owe stwierdzenie absolutne o niemożliwości. Owszem, na chwilę obecną można takowe sensownie wygłosić, ale jego sensowność dzisiaj nie determinuje sensowności, ani tym bardziej prawdziwości jutro. Nie powinno się uważać zjawiska dekoherencji za jakiś mur niemożliwy do obejścia - wydaje mi się więc, że budowanie absolutnych stwierdzeń na bazie nieabsolutnych przesłanek jest nadużyciem.
W ogóle nie powinno się zakładać jakiejkolwiek niemożliwości, chyba, że wymiarze czasowym, tzn dzisiaj niemożliwe, ale jutro? Kto wie?

>Przy okazji pytanie do Ciebie: Wierzysz w Boga?
Uważam go za byt mentalny równoważny harremu potterowi, lepraukanom na końcu tęczy, czy też magicznym czajniczkom dryfującym w kosmosie. Nic ponadto.
18-07-2018 22:27 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Kopiowanie ludzi zostało obalone (już kiedyś) przez ścisłowców[..]
Dokładnie. W fizyce nazywa się to zasadą nieoznaczoności i uniemożliwia ona już odczytanie potrzebnej informacji, więc o składaniu nie może być mowy, ale temat jest wciąż fascynujący. Szkoda tylko, że zwykle dla troli..
kolo (42 punktów)
A co jezeli nasza smierc zawiera sie w x ?
Jest częścią naszego bytu, tak jak np sen.
Jaki jest sens powielania czegoś co jest jedynie fragmentem.
To tak jak próba tworzenia globusa, przy założeniu, że ziemia jest płaska.
Kulmin (4007 punktów)
>A co jezeli nasza smierc zawiera sie w x ?
>Jest częścią naszego bytu, tak jak np sen.
>Jaki jest sens powielania czegoś co jest jedynie fragmentem.
>To tak jak próba tworzenia globusa, przy założeniu, że ziemia jest płaska.

X to tylko i zawsze X, tzn.: spójrz jak działa fotografia - uwiecznia jeden punkt czasoprzestrzeni, a w tym jednym punkcie, czyli naszym X, nie zawiera się nic poza tym co rzeczywiście się w nim zawiera.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365