>Urojenia. Moja babcia po śmierci swojej córki miała jeszcze gorsze haluny, ale po kilku miesiącach przeszło.
Ale silne i jednocześnie ostatnie urojenie zapachu tym razem akurat zapachu lilii po tygodniu od śmierci w tym samym czasie u dwóch osób jest co najmniej dziwne. Według matki, zapach był tak silny jak by ktoś przyłożył bukiet kwiatów przed nos.
Tylko matka i ciotka były przy umierającej osobie i tylko one później odczuwały te zapachy.
Zawsze jak matka rozpoczyna proces "nawracania" mnie do katolicyzmu używa tej sytuacji jako argumentu, że istnieje życie po śmierci.
Uważam, że mogły być to skutki zespołu stresu pourazowego, i aby wzmocnić argumenty pod ich wierzenia, naciągnęły czas zdarzenia choć różnica mogła być do +- 3 godzin. Problem w tym, że obie odczuwały te same zapachy w tych samych dniach.
Słyszałem też że zapachy przywołują wspomnienia. Może drastyczne wspomnienia przywołują zapachy?
|