 |
H. Arendt - przyczynek do genezy pojęcia "self hating Jew" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-02-2016 23:19 | Arminius (25555 punktów) | H. Arendt - przyczynek do genezy pojęcia "self hating Jew"
3 na 3 | Hannah Arendt to jakość z najwyższej półki. Asymilowana niemiecka Żydówka, teoretyk polityki, filozof, publicystka. Uczennica i kochanka Heideggera, później uczennica Husserla i Jaspersa. Doktorat napisała o pojęciu miłości u Św. Augustyna. Po dojściu Hitlera do władzy wyjechała prze Francję do USA. Autorka kultowych książek: "Korzenie Totalitaryzmu" (w której porusza także aspekt totalitaryzmu stalinowskiego - co onegdaj, w 1951 r., w zasadzie się nie zdarzało), "Kondycji ludzkiej", "Eichmanna w Jerozolimie: rzecz o banalności zła". Ta ostatnia jest w jej dorobku pozycją szczególnie frapującą. Bowiem reakcja na nią żydowskiego establishmentu przeszła wszelkie oczekiwania i była dla Arendt prawdziwym szokiem. Recenzje w prasie syjonistycznej były brutalne. Jedna z nich została publikowana pod tytułem: "Samonienawidząca (self - hating Jewess) się Żydówka pisze pronazistowski cykl artykułów dla New Yorkera", Inna obwieszczała, iż autorka swoim pisaniem "kopie żydowskie groby ku uciesze nieskruszonych antysemitów na całym świecie. Przewodniczący Światowej Organizacji Syjonistycznej określił ją jako osobę "bez jakiegokolwiek szacunku dla bezmiernego cierpienia 6 milionów tych, którzy zginęli". Rada Żydów niemieckich w Izraelu wystąpiła do niej z żądaniem wycofania książki ze sprzedaży, grożąc - w przeciwnym wypadku-... wypowiedzeniem wojny. Jej przyjaciel, Gerschom Scholem opublikował list, w którym- zrywając z nią- oskarżył Arendt o "brak należytej miłości do ludu żydowskiego". Publicysta i pisarz L. Abel w "Partisan Review" napisał, iż Arendt sprowadziła holokaust do zjawiska banalnego i że obraz nazistów - jaki wyszedł spod jej pióra - czyni ich bardziej "estetycznie atrakcyjnymi" niż ich ofiary. W. Shaw wydawca New Yorkera, zauważył, iż "w miastach, ludzie dyskutują wyłącznie o ostatnich artykułach Arendt". I. Howe- publicysta, określił debatę jaka rozgorzała po opublikowaniu książki, jako "gorzką i gwałtowną". M. Mc Carthy- przyjaciółka autorki- zauważyła, iż atak na Arendt "przybrał rozmiary pogromu". Cóż takiego napisała Arendt- że wygenerowała odzew jak wyżej? Po pierwsze, bardzo irytował podtytuł książki brzmiący: "rzecz o banalności zła". Arendt dowiodła, iż Eichmann, wbrew tezie oskarżenia, nie był żadnym monstrum, był przeciętnym biurokratą, który wprzęgnięty w tryby machiny gotów był popełniać największe zbrodnie. Dla Arendt stało się oczywiste, iż w zasadzie każdy człowiek jest skłonny, w określonych okolicznościach, zachowywać się jak Eichmann. Konstatacja ta napawała ją grozą. Po drugie, Arendt postawiła tezę, iż proces nazistowskiego zbrodniarza został celowo przekształcony przez syjonistów w pokazowy spektakl, mający na celu umocnić fundamenty ukształtowanej, syjonistycznej wizji Izraela- z którą- nota bene- do dnia dzisiejszego zmaga się cały Bliski Wschód. W tym miejscu konieczna jest dygresja. Otóż Arendt była- po doświadczeniach II wojny- zwolenniczką powstania państwa żydowskiego. Jednakże bardzo wcześnie - bo już w połowie lat 40 - tych 20 wieku - odrzuciła brutalny szowinizm syjonistów. W jej opinii należało powoli, stopniowo wypracowywać model przyszłej, izraelskiej państwowości poprzez różnorakie( rolnictwo, irygacja, budowa dróg) lokalne inicjatywy, realizowane wespół z Palestyńczykami - doprowadzając w ten sposób do stopniowego rozluźnienia napiętych stosunków między dwoma nacjami na terenie Palestyny. Państwo sensu stricte żydowskie, ujęte w gorset nacjonalistyczny - ostrzegała - nieuchronnie będzie traktowało palestyńską ludność jak obywateli drugiej kategorii, będzie ono nieustanną prowokacją dla setek milionów Arabów i - w związku z tym - będzie nieustannie musiało poświęcać multum swoich materiałowych i ludzkich zasobów na militarną gotowość do obrony. W opinii Arendt taki stan rzeczy na dłuższą metę był nie do utrzymania. Nawet Sparta- jak podkreślała autorka- zdołała zdominować militarnie swoich sąsiadów tylko przez okres kilkuset lat- później nastąpił krach jej władzy. Militaryzm - akcentowała - nie może służyć jako długoterminowa strategia przetrwania Izraela. Czyż Arendt nie była błyskotliwą wizjonerką? Czyż nie spełniają się jej prognozy, jej najczarniejsze z koszmarów? Po trzecie, Arendt napisała, iż skala holokaustu byłaby mniejsza, gdyby nie kolaboracja z Niemcami sporej części Żydów, w tym także przywódców żydowskich. Fakt ten jest dzisiaj powszechnie znany, chodzi o judenraty, o szefów judenratów, o policję żydowską, o szmalcowników żydowskich. Arendt w swojej pracy wymienia Rumkowskiego jako przykład postawy lidera judenratu, który de facto bardzo ułatwił zadanie Niemcom. Arendt znała aferę Kastnera ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,695213) i sprawa ta naprowadziła ją na trop owej kolaboracji jak powyżej. Swój pogląd na temat wyraziła następującymi słowy: "Wherever Jews lived, there were recognized Jewish leaders, and this leadership, almost without exception, cooperated in one way or another for one reason or another, with the Nazis. The whole truth was that if the Jewish people had really been unorganized and leaderless, there would have been chaos and plenty of misery but the total number of victims would hardly have been between four and a half and six million people". Syjoniści w żadnym wypadku nie mogli i nie chcieli przyjąć do wiadomości tego faktu - bo stanowił on beczkę prochu wsadzaną pod ideologię stanowiącą fundament stworzonego przez nich państwa, stąd ich reakcja pełna furii. We wprowadzeniu do jednej z edycji "Eichmanna w Jerozolimie", Amos Elon - znany izraelski dziennikarz - porównał potraktowanie H. Arendt po opublikowaniu rzeczonej książki - do ekskomuniki Barucha Spinozy przez amsterdamską gminę żydowską. Ale podobnie jak filozof - panteista, Arendt, mimo owej anathemy i pomówień jakimi ją obrzucono - jest nadal obecna w naszej kulturze , a jej książki - w tym ta, o której mowa w niniejszym wątku- znajdują nadal licznych czytelników. en.wikipedia.org/wiki/Eichmann_in_Jerusalem | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | cracker (30 punktów) | Odp: H. Arendt - przyczynek do genezy pojęcia "self hating Jew&qu | Wszystkie twoje "okołojudaistyczne" wpisy są nawet ciekawe, ale ich wybór już dawno przekroczył granice rozsądku, przekraczając po drodze okolice śmieszności, wpadają już w objęcia patologii. Proponuję trochę refleksji pod tytułem: "Zdrowy rozsadek kontra intelekt". Wnioski są aż nazbyt oczywiste by cokolwiek dodawać. poznan.jew(*)dukacja../Zdrowy-rozsadek.html
|
|
 | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | Wyśmienity | "Wszystkie twoje "okołojudaistyczne" wpisy są nawet ciekawe, ale ich wybór już dawno przekroczył granice rozsądku, przekraczając po drodze okolice śmieszności, wpadają już w objęcia patologii. Proponuję trochę refleksji pod tytułem: "Zdrowy rozsadek kontra intelekt". Wnioski są aż nazbyt oczywiste by cokolwiek dodawać. poznan.jew(*)dukacja../Zdrowy-rozsadek.html" Podlinkowany materiał - wykład o talmudycznym mędrcu, który wyjaśniał Fenicjanom, iż w zasadzie powinni być sługami i niewolnikami Izraela - jest nie "nawet ciekawy" lecz wyśmienity. Nic dodać nic ująć - świetny aneks do mojego poprzedniego "okołojudaistycznego" wątku na temat etyki Starego Testamentu.
|
|
|  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Wyśmienity |
Pokusie mitologizowania zła bardzo trudno się oprzeć, ponieważ skutecznie przenosi ono dyskusję o przyczynach czy mechanizmach tegoż zła z płaszczyzny trywialnych faktów, w sferę wytworów i spekulacji czysto umysłowych, gdzie można nimi wygodnie żonglować - w zależności od tego, co komu bardziej w danej chwili na rękę i do smaku.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 3 na 3 | cracker (30 punktów) | Z problemem, z którym jak sądzę masz do czynienia, niedawno "rozprawili się" amerykańscy naukowcy. Poniżej najistotniejsze wnioski. www.wiz.pl/8,382.html#<<Przed amerykańskimi wyborami prezydenckimi w 2004 roku metodą fMRI przebadano 30 mężczyzn, z których połowa zadeklarowała się jako zagorzali republikanie, a połowa jako równie zdecydowani demokraci. Podczas sesji badawczej proszono ich o skomentowanie wielu wzajemnie sprzecznych wypowiedzi George'a W. Busha i Johna Kerry'ego. Jak można się było spodziewać, republikanie okazali się niezwykle krytyczni wobec Kerry'ego, a demokraci wobec Busha, jednocześnie pobłażając własnemu kandydatowi. Wyniki obrazowania czynnościowego wykazały jednak, że główny obszar mózgu związany z procesami logicznego rozumowania - grzbietowo-boczna kora przedczołowa - nie ulegał przy tym pobudzeniu. Najsilniej aktywowała się nadczołowa część płata czołowego, regulująca procesy emocjonalne, przednia część zakrętu obręczy, zaangażowana w przezwyciężanie konfliktów, tylna część zakrętu obręczy, odpowiadająca za ferowanie ocen moralnych, oraz - gdy tylko badani doszli do zadowalającej ich emocjonalnie konkluzji - prążkowie brzuszne, ośrodek związany z odczuwaniem przyjemności i satysfakcji z nagrody. "Nie zaobserwowaliśmy żadnej podwyższonej aktywności obszarów mózgu zwykle zaangażowanych w rozumowanie logiczne - powiedział Westen na konferencji prasowej w Emory University. - Widzieliśmy natomiast silne pobudzenie powiązanych ze sobą struktur emocjonalnych, w tym obszarów przypuszczalnie odpowiedzialnych za regulowanie emocji oraz tych, o których na pewno wiemy, że angażowane są przy poszukiwaniu dróg wyjścia z sytuacji konfliktowych". Co ciekawe, aktywne były struktury neuronalne kontrolujące nagradzanie wybranych zachowań. "Zasadniczo wygląda to tak, jak gdyby stronnicy danej partii obracali karuzelę poznawczą aż do uzyskania pożądanych wniosków, a następnie trzymali się ich za wszelką cenę, wzmacniając emocje pozytywne i eliminując negatywne" - wyjaśnił Westen. Wnioski z tych badań wykraczają daleko poza obszar polityki. Z analogiczną sytuacją mamy do czynienia w przypadku ławy przysięgłych rozpatrującej dowody przeciwko oskarżonemu, dyrektora oceniającego kondycję swojej firmy czy też naukowca weryfikującego dane przemawiające za konkretną teorią.
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Kiedyś to się nazywało "dorabianie ideologii". Taki mentalny lupanar (nie mylić z lunaparkiem). 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|