 |
Czy człowiek o sprzecznej moralności jest zagrożeniem? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-03-2016 19:00 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Czy człowiek o sprzecznej moralności jest zagrożeniem?
-1 na 1 | Lubię patrzeć na młode pary, zwłaszcza w słoneczne dni, bo lubię babki i słoneczną pogodę, więc widok ten przywołuje wspomnienia, wywołuje skojarzenia przyjemne dla mnie i robi mi się przyjemnie. Zupełnie inaczej niż kiedy oglądam film o homoseksualnej miłości taki jak „Zupełnie inny weekend” Andrewa Haigha, wtedy robi się nieprzyjemnie. Widać lubię heteroseksualizm i nie lubię homoseksualizmu a kto chciałby albo chociaż mógłby żyć w nieprzyjemności? Potrafię tolerować nieprzyjemne dla mnie alergeny w niewielkim stężeniu jeśli jednak znajdę się w otoczeniu o ogromnym stężeniu alergenów, wywołają one we mnie wstrząs anafilaktyczny i umrę, zginę. W świecie wyłącznie homoseksualnej miłości nie podołam i palnę sobie w łeb.
Czy człowiek wybiera swój popęd? Czy człowiek wybiera swoje zahamowanie? Czy człowiek wybiera sobie obraz ładnej i brzydkiej twarzy innego człowieka? Ładny zapach i smród? Czy człowiek ustala siłę własnej agresji i siłę własnego strachu? Czy człowiek wybiera sobie poglądy i wartości czy jest po prostu sobą?
W umysłach wszystkich ludzi funkcjonuje pogląd o istnieniu złych ludzi. Złych, których powinno się pozamykać, ukarać, zagazować, zabić, zakopać.
Kim jest zły człowiek? Człowiekiem, który chce sprzecznie z tym czego ja chcę? Czy taki człowiek będzie stawał na drodze moim dążeniom? Odmawiał współdziałania?
Czy sprzeczny, niezgodny człowiek jest wrogiem? Czy jest zagrożeniem dla zdrowia i życia? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Od wstrętu jeszcze nikt nie umarł. Mnie to też zniesmacza, ale z tego się nieco wyrasta. Są dwa lekarstwa żebyś nie dostał wstrząsu. Jednym jest wyjście ze schematycznego myślenia, nieszufladkowanie. Nie podobają mi się określenia oparte na powiązaniu człowieka z rzeczownikiem, np "homoś", hydraulik, piłkarz, grubas, pijak, katolik. To tylko zaciemnia obraz i powoduje, że człowiek jest utożsamiany z jakąś cechą, albo zajęciem. Zadanie domowe: znajdź w myślach znane Ci osoby, które Cię brzydzą, albo których nie lubisz z konkretnego powodu i poszukaj im pozytywnych cech, np "mój kuzyn jest katolikiem, kucharzem, altruistą i duszą towarzystwa" i od razu lepiej brzmi niż samo "mój kuzyn jest katolikiem", co jest przecież określeniem pejoratywnym i stawia kuzyna w złym świetle  Idź dalej i zamień rzeczowniki kojarzone z osobą na takie, które kojarzą się z czynnością lub cechą. Człowiek nie jest swoimi cechami. Drugie lekarstwo dla Ciebie to nauka i empatia. Nauka powie Ci, że są różne wytłumaczenia dla różnych zjawisk i że te brednie, które piszesz tworzy część mózgu odpowiedzialna za stworzenie iluzji spójności doświadczenia i wyjaśnienia zjawisk, ale mózg większości rzeczy nie wie i strzela. Dlatego myślący człowiek powinien mieć zdolność do autonegacji i umiejętność spojrzenia na sprawy z różnych perspektyw. Empatia pomaga w próbie rozumienia motywów drugiej osoby. Oczywiście są jednostki takie jak np Kajetan P. zasługujące na kulkę w łeb i choć wydałbym na gościa wyrok śmierci bez żadnego wahania, to zrobiłbym to ze współczuciem (no bez przesady z tym współodczuwaniem, ale z postawą współczucia). > Czy człowiek wybiera swój popęd?Nie > Czy człowiek wybiera swoje zahamowanie?Człowiek wybiera, świadomość tego człowieka nie wybiera, tylko dopiero doświadcza skutków tego wyboru. Więc mówiąc o człowieku wprowadzam pewną dwoistość, bo z jednej strony oceniam każdego jako osobę, ale z drugiej wiem, że świadomość będąca żywym pierwiastkiem w tym człowieku jest tak naprawdę niewinna i to człowiek jest największą ofiarą złych cech swojej osobowości. > Czy człowiek wybiera sobie> obraz ładnej i brzydkiej twarzy innego człowieka? Ładny zapach i smród?Nie. > Czy człowiek ustala siłę własnej agresji i siłę własnego strachu?Tak i nie. Znów to co poprzednio, przy czym są metody świadomej kontroli nad agresją i strachem. A w zasadzie chodzi o zaprzestanie kontroli i umiejętność uważnej obserwacji własnych emocji, ale teraz mniejsza z tym. Samo to żeby ktoś na to wpadł i tak postanowił już nie zależy od człowieka. > Czy człowiek wybiera sobie poglądy i wartości czy jest po prostu sobą?Część poglądów i wartości to geny (determinują sposób podejścia do zagadnień), a część to narzucone schematy środowiska. > W umysłach wszystkich ludzi funkcjonuje pogląd o istnieniu złych ludzi. Złych, których powinno się pozamykać, ukarać, zagazować, zabić, zakopać.Instynkt stadny i obrona obrazu samego siebie, bo wytykając wady innym umniejsza się własne. Z drugiej strony istnieją faktycznie źli ludzie, psychopaci, chorzy psychicznie, fanatycy. Należy ich zaorać, ale problem byłby z selekcją i ustaleniem kryteriów. > Kim jest zły człowiek?> Człowiekiem, który chce sprzecznie z tym czego ja chcę?A czego Ty chcesz?
|
|
 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Od wstrętu jeszcze nikt nie umarł. Mnie to też zniesmacza, ale z tego się nieco wyrasta.To był tylko przykład niezgodności. > Są dwa lekarstwa żebyś nie dostał wstrząsu. Jednym jest wyjście ze schematycznego myślenia, nieszufladkowanie. Nie podobają mi się określenia oparte na powiązaniu człowieka z rzeczownikiem, np "homoś", hydraulik, piłkarz, grubas, pijak, katolik. To tylko zaciemnia obraz i powoduje, że człowiek jest utożsamiany z jakąś cechą, albo zajęciem. Zadanie domowe: znajdź w myślach znane Ci osoby, które Cię brzydzą, albo których nie lubisz z konkretnego powodu i poszukaj im pozytywnych cech, np "mój kuzyn jest katolikiem, kucharzem, altruistą i duszą towarzystwa" i od razu lepiej brzmi niż samo "mój kuzyn jest katolikiem", co jest przecież określeniem pejoratywnym i stawia kuzyna w złym świetle Idź dalej i zamień rzeczowniki kojarzone z osobą na takie, które kojarzą się z czynnością lub cechą. Człowiek nie jest swoimi cechami.Po pierwsze człowiek jest swoimi cechami Po drugie chciałem pokazać, że umysł człowieka działa tak jak ciało. Uderzenie jednym kamieniem boli lecz nie zabija. Uderzenie jednym kamienieniem 100x pod rząd zabija. Koniunkcja wielu działań. > Drugie lekarstwo dla Ciebie to nauka i empatia. Nauka powie Ci, że są różne wytłumaczenia dla różnych zjawisk i że te brednie, które piszesz tworzy część mózgu odpowiedzialna za stworzenie iluzji spójności doświadczenia i wyjaśnienia zjawisk, ale mózg większości rzeczy nie wie i strzela. Dlatego myślący człowiek powinien mieć zdolność do autonegacji i umiejętność spojrzenia na sprawy z różnych perspektyw. Empatia pomaga w próbie rozumienia motywów drugiej osoby. Oczywiście są jednostki takie jak np Kajetan P. zasługujące na kulkę w łeb i choć wydałbym na gościa wyrok śmierci bez żadnego wahania, to zrobiłbym to ze współczuciem (no bez przesady z tym współodczuwaniem, ale z postawą współczucia).Jak przypuszczam empatia to mechanizm umiarkowanej tolerancji niezgodności drugiego człowieka, umiarkowana akceptacja odmienności. Problem w tym, że każdy człowiek jest inny a zatem musi posiadać różny zakres tolerancji odmienności. Jestem empatyczny jak każdy we właściwym dla siebie zakresie i o wyraźnych granicach tej tolerancji. Chyba przez ten przykład niezgodności zostałem uznany za homofoba. Nie jestem nim i wierzę w miłość osób homoseksualnych. Ten przykład to zwykła prowokacja do przemyśleń.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >To był tylko przykład niezgodności.
Podaj jakiś inny.
>Po pierwsze człowiek jest swoimi cechami
Nie jest. Cechy składają się na obraz człowieka, który jest mentalną reprezentacją będącą tylko interpretacją mózgu. Każdy jest inaczej odbierany przez różnych ludzi i każdy inaczej postrzega rzeczywistość. Sam nie znam siebie, a co dopiero mówić o innych ludziach i podobnie co inni mogą o mnie powiedzieć?
>Po drugie chciałem pokazać, że umysł człowieka działa tak jak ciało. Uderzenie jednym kamieniem boli lecz nie zabija. Uderzenie jednym kamienieniem 100x pod rząd zabija. Koniunkcja wielu działań.
No właśnie umysł niekoniecznie tak musi.
>Jak przypuszczam empatia to mechanizm umiarkowanej tolerancji niezgodności drugiego człowieka, umiarkowana akceptacja odmienności. Problem w tym, że każdy człowiek jest inny a zatem musi posiadać różny zakres tolerancji odmienności. >Jestem empatyczny jak każdy we właściwym dla siebie zakresie i o wyraźnych granicach tej tolerancji.
Ja tego nie postrzegam w ten sposób. Psychopatę też traktuję empatycznie i próbuję zrozumieć co może myśleć, że podejmuje takie decyzje. Empatia i tolerancja to różne sprawy, bo jeśli psychol mi zagraża to jestem w stanie go zabić w samoobronie.
|
|
| |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Dostaniesz kamieniem 100x w psyche i obumrze twoja osobowość. Zniknie bezpowrotnie.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Dostaniesz kamieniem 100x w psyche i obumrze twoja osobowość. Zniknie bezpowrotnie.
Tzn? Bo akurat osobowość jest tym co uważam za największe ograniczenie i sam w to cały czas uderzam, a nadal niestety jest...
|
|
| | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Tzn? Bo akurat osobowość jest tym co uważam za największe ograniczenie i sam w to cały czas uderzam, a nadal niestety jest...
Sądzę, że pojęcie osobowości można zrównać z pojęciem świadomości czy w ogóle życia. Trupy wykazują bardzo zredukowaną osobowość czy też zredukowaną świadomość. Co to znaczy, że uderzasz we własną osobowość? Zmiana osobowości jest jak zmiana ciała może być osiągnięciem doskonałej formy a może być kalectwem. Prężysz osobowościowe muskuły starając się wyklarować własne potrzeby czy walisz pięścią w ścianę redukując własne potrzeby, doprowadzając się do apatii?
Chcesz zmienić to czego chcesz? To przestać chcieć zmieniać cokolwiek i to już będzie ta zmiana.
Różnię się od ciebie, chciałbym pozostać niezmienny. Chciałbym nie musieć adoptować się do niezgodnego otoczenia. Nie chcę być już innym człowiekiem, chcę być sobą.
Osobowość to tożsamość człowieka. Jeśli wpuszczasz do domu bo przyjaciel, jeśli nie wpuszczasz bo wróg to wpuszczasz i blokujesz osobowość.
Gdyby dobrzy psychologowie dobrali ci obcą zgodną z tobą osobę ta natychmiast po zapoznaniu zostałaby twoim przyjacielem. Gdyby dobrali niezgodną zostałby wrogiem.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Sądzę, że pojęcie osobowości można zrównać z pojęciem świadomości czy w ogóle życia. >Trupy wykazują bardzo zredukowaną osobowość czy też zredukowaną świadomość.
Nie zrównywałbym tego co jest jedynie skorelowane. Świadomość i świadomość to różne sprawy. Np mówimy o świadomości czegoś jako o zrozumieniu, ale mówimy też o świadomości jako o samym byciu, zdawaniu sobie sprawy ze swojego istnienia, uczestnictwo w doświadczeniu, odczuwanie. Osobowość jest tym na co "patrzy" świadomość. Wyobraźmy sobie świadomość jako czystą kartę, tzn kompletną pustkę. Czego jest ona świadoma jeśli nie ma bodźców? Nie ma wtedy też samej świadomości, bo nie ma tego czego można być świadomym. Jeżeli w polu świadomości pojawi się mała biała kropka, to świadomość z racji tego, że sama w sobie jest pusta, utożsamia się z białą kropką "na ekranie". Kiedy widzi krajobraz, to nim jest. Dziecko postrzega świat w ten sposób dopóki nie uwierzy w to, że jest sobą, np Jonatanem Kowalskim, który ma blond włosy, jest pracusiem, który ma pogodne usposobienie i tam bla, bla, szkoda gadać. To jest właśnie pierwotne utożsamienie - ze wszystkim czego doświadczam, nie ma odróżnienia na "ja" i świat zewnętrzny, tylko jest jedno niedualne doświadczenie bycia i odbioru bodźców. Mózg jednak porządkuje doświadczenie i tu jest cały pies pogrzebany (a w zasadzie osoba).
Kolejną kwestią jest iluzoryczność samej osobowości jako takiej, tzn emocji, światopoglądu, oceny własnych cech. To są bzdury, ja nie czuję się olsonem, ale wcielam się w niego kiedy z kimś rozmawiam, albo kiedy myślę o uczuciach, które pojawiają się w mojej świadomości. Kiedy myślę o teorii strun, albo o pulsarach i kwazarach, to nie ma żadnego olsona, w danym momencie nie jest potrzebny umysłowi. Stan głębokiego relaksu nie zawiera żadnej osoby, która go doświadcza. Jest tylko relaks i doświadczalny świat, ale nie ma potrzeby dzielenia go na siebie i na doświadczenie. Kiedy patrzę przez okno, to mam świadomość, że to co widzę jest tylko moim doświadczeniem. Najdalszy punkt w polu widzenia tak naprawdę znajduje się gdzieś w moim mózgu i jest interpretacją rzeczywistości, na którą patrzę.
Świat, którego doświadczam ukształtował mnie (geny i wychowanie, potem wiedza, którą zdobyłem), więc wszystko co zrobię jest tylko skutkiem tego co zrobił ze mną świat. Nie ma jednego podmiotu, ale jest szereg przyczyn i skutków, które tworzą ze sobą wzajemne korelacje i powiązania, których nie jesteśmy w stanie zbadać ze względu na mnogość różnych korelacji, często przez brak sprawdzenia co jest skutkiem, a co przyczyną (np czy marihuana powoduje zmniejszenie odczuwania przyjemności, czy może odwrotnie - osoby z obniżoną podatnością na odczuwanie przyjemności potrzebują dodatkowej stymulacji).
>Co to znaczy, że uderzasz we własną osobowość? Zmiana osobowości jest jak zmiana ciała może być osiągnięciem doskonałej formy a może być kalectwem. Prężysz osobowościowe muskuły starając się wyklarować własne potrzeby czy walisz pięścią w ścianę redukując własne potrzeby, doprowadzając się do apatii?
Doskonała forma to tylko iluzja, wynika z chęci poczucia się lepiej, bo ktoś uwierzył w jakiś obraz doskonałości, który jest wykreowany przez kogoś. Podobnie jest z kształtowaniem osobowości, co dla mnie jest rzeźbieniem w gó.nie i szukaniem spójności w niespójności, czyli budowaniem zamku na piasku. Wyklarowanie własnych potrzeb nieraz jest niemożliwe i wtedy trzeba walczyć z nimi aby je wyeliminować. Nie sądziłem, że to kiedykolwiek napiszę, ale zastępuje się je rygorem.
>Chcesz zmienić to czego chcesz? To przestać chcieć zmieniać cokolwiek i to już będzie ta zmiana.
Nie żartuj. Kiedy coś się już pojmie, to nie można tkwić w dawnym myśleniu, a skoro uczucia nie mogą dopasować się do przemyśleń, to należy je zlikwidować. Nie chcę być niewolnikiem samego siebie tak jak większość. Przestać chcieć zmieniać to przegrać, dopóki jest we mnie chęć zmiany mam jakiś cel w życiu.
>Różnię się od ciebie, chciałbym pozostać niezmienny. Chciałbym nie musieć adoptować się do niezgodnego otoczenia. Nie chcę być już innym człowiekiem, chcę być sobą.
A czasem nie przez to cierpisz, że stara osobowość się broni i nie ma na czym się umocować? U mnie wiele czasu upłynęło na takiej walce, aż w końcu uznałem, że nie da rady aby dłużej bronić samego siebie i po prostu "ja" muszę umrzeć, ale nie w sensie cielesnym czy świadomym, tylko osobowościowym, tożsamościowym, uczuciowym. Czasem człowiek zrozumie, że to czego pragnie jest złe, bezsensowne, nieprzystające do rzeczywistości, niezgodne z własnymi przemyśleniami, które idą osobnym od emocji torem.
>Osobowość to tożsamość człowieka. Jeśli wpuszczasz do domu bo przyjaciel, jeśli nie wpuszczasz bo wróg to wpuszczasz i blokujesz osobowość.
Nie bardzo rozumiem.
>Gdyby dobrzy psychologowie dobrali ci obcą zgodną z tobą osobę ta natychmiast po zapoznaniu zostałaby twoim przyjacielem. Gdyby dobrali niezgodną zostałby wrogiem.
Nie dobraliby ani zgodnej, ani niezgodnej, bo nie ma jednego spójnego olsona, tylko są różne tryby i komponenty świadomości, którą ma olson. Podobnie kiedy czuję ból, bo ktoś mi zap...doli, to nie jestem bólem i kiedy odczuwam przyjemność, miłość itd to nimi nie jestem. Prosta sprawa - nie ma żadnego mnie, jest tylko doświadczenie myślące, że jest postacią na ekranie, która z kolei myśli, że ma jakąś siłę sprawczą i nie wie, że wszystko to jest filmem, który odtwarza się w jego świadomości.
Generalnie "ja" nie może być spójne i stałe, ale taką tworzy iluzję. Świadomość składa się ze sprzecznych ze sobą elementów i któreś po prostu dominują.
|
|
| | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Nie zrównywałbym tego co jest jedynie skorelowane. Świadomość i świadomość to różne sprawy. Np mówimy o świadomości czegoś jako o zrozumieniu, ale mówimy też o świadomości jako o samym byciu, zdawaniu sobie sprawy ze swojego istnienia, uczestnictwo w doświadczeniu, odczuwanie. Osobowość jest tym na co "patrzy" świadomość.
Nie od dziś twierdzę, że fizyczne istnienie to świadome myślenie. To jest dualna postać jednego. Każda fizyczna zmiana jest jednocześnie zmianą w świadomości. Każde fizyczne ciało będące elementem fizycznej rzeczywistości jest jednocześnie abstrakcyjnym pojęciem będącym elementem pojęć złożonych z wielu elementów.
Nie ma istnienia poza odczuwaniem. Cokolwiek istnieje zawsze czuje, zawsze doznaje i zawsze reaguje. Każda zmiana fizyczna jest zmianą pojęcia w umyśle.
>Wyobraźmy sobie świadomość jako czystą kartę, tzn kompletną pustkę. Czego jest ona świadoma jeśli nie ma bodźców? Nie ma wtedy też samej świadomości, bo nie ma tego czego można być świadomym.
Nie ma świadomości bez ciała. Świadomość nie może być samą pustką bo sama odróżnia się od pustki własną egzystencją. Jeśli wyobrazisz sobie świadomość zaciemnione,zamrożone ciało w próźni to to ciało próźnią nie jest, odróżnia się od próźni.
>Jeżeli w polu świadomości pojawi się mała biała kropka, to świadomość z racji tego, że sama w sobie jest pusta, utożsamia się z białą kropką "na ekranie". Kiedy widzi krajobraz, to nim jest. Dziecko postrzega świat w ten sposób dopóki nie uwierzy w to, że jest sobą, np Jonatanem Kowalskim, który ma blond włosy, jest pracusiem, który ma pogodne usposobienie i tam bla, bla, szkoda gadać.
Kropka może być kropką tylko jeśli istnieje coś wiele szerszego od niej. Kropka może być biala tylko kiedy istnieje coś czarnego. Mały nie istnieje bez dużego, jasny nie istnieje bez czarnego.
Pojawienie się białej kropki jest już przemianą, jest juz doznaniem, jest już zmianą fizyczną zachodzącą w ciele. Nie można doznać takiego obrazu, który jednocześnie nie byłby zmianą fizyczną obserwatora i zmianą fizyczną tego co obserwator obserwuje. Oświetlona siatkówka oka traci swoją czerń tak samo jaki i ośrodek emitujący światło traci swoją jasność.
Proponuję spojrzeć na ciało ludzkie wraz ze świadomością jaka w nim operuje jak na nieco bardziej złożony kawałek skorupy ziemskiej, w których zachodzą po prostu przemiany fizyczne. Świadomość to jest tylko i aż druga postać tych przemian. Bowiem rzeczywistość fizyczna jest jednocześnie globalną świadomością.
Sądzi się, że człowiek żyje a głaz leżący na łące jest martwy. Ja twierdzę, że ten głaz może być istotą wielokrotnie bardziej złożoną od człowieka z tym, że my ze swoim małym rozumkiem i ukierunkowaniem na zaskopojenie naszych potrzeb nie jesteśmy w stanie ani koceptów ani też działania głazu pojąć. Ponieważ nie rozumiemy do czego zmierza zakładamy, że nigdzie nie zmierza. Ludzkie ciało wyłoniło się w końcu z prazupy, wielu zdawać się może, że współczesny człowiek już tą prazupą nie jest ale to wygląda tak, że obecność homo sapiens na ziemii to po prostu złożne przemiany fizyczne zachodzące w skorupie ziemskiej podobne do rozbłysków na słońcu.
Każdy obserwator widzi inny obraz, inaczej go interpretuje - tak ale wszystkie te widziane obrazy jak i wszyscy obserwatorzy są ze sobą w zależności. Nieprawdą jest, że to co ja zobaczę i to co ja zrozumiem jest tylko moje. Poprzez moją reakcję i poprzez moje działanie na podstawie tego obrazu i rozumienia go staje się częścią całego mojego otoczenia. Krajobraz zmienia mnie a ja swoim działaniem zmieniam innych.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nie od dziś twierdzę, że fizyczne istnienie to świadome myślenie. To jest dualna postać jednego. Każda fizyczna zmiana jest jednocześnie zmianą w świadomości. Każde fizyczne ciało będące elementem fizycznej rzeczywistości jest jednocześnie abstrakcyjnym pojęciem będącym elementem pojęć złożonych z wielu elementów.
Nie w tym rzecz. Świadomość wynika z fizycznych przemian w mózgu i sama na nie wpływa. Świadomość jednak nie jest przedmiotem świadomości. Tzn też nie tak, najciężej to wytłumaczyć, bo muszę do tego używać słów, a słowa i mentalne koncepty przeszkadzają to pojąć. Chodzi tu o pytanie "kim jestem?" i kiedy człowiek przeanalizuje to rzetelnie, dochodzi do prawdziwej odpowiedzi. Powiem, że nie jestem tym i tamtym, ale nie powiem kim/czym jestem. Wniosek - nie ma MNIE. Tylko język przeszkadza w zrozumieniu o czym mówię, bo ktoś odpowie, że przecież jestem, bo żyję. "Myślę, więc jestem" to błąd, to tylko emocje. Kto myśli? Kto jest? Myśli są ciągiem pojawiającym się w głowie automatycznie. Ja jestem postawiony przed faktem doświadczania myśli, których nie mogę przewidzieć. Mogę na nie zareagować, ale nie przewidzę reakcji. Mogę zareagować na reakcję, ale tego nie przewidzę. Mogę to przewidzieć. Mogę, ale wtedy przewidywanie będzie implikowało zachowanie, a samego przewidywania nie można przewidzieć. Zawsze musi się pojawić jako myśl po raz pierwszy i ja nigdy nie mam na to wpływu. Ja nie jestem ciałem, nie jestem żadną ze swoich cech, emocji, myśli, odczuć. Ja tego doświadczam i nie jestem też imieniem i nazwiskiem, bo mam imię i nazwisko. O kim mówimy mówiąc "ja"? O abstrakcji, o mentalnej reprezentacji "siebie" w umyśle, przy czym umysł tworzy w ogóle potrzebę postrzegania "siebie" i jest zwrócony na postać na ekranie. Ta świadomość jest właśnie tym ekranem. Kiedy ekran jest pusty, to świadomość niczego nie doświadcza, więc jej nie ma. Kiedy na ekranie wyświetla się postać, to świadomość się z nią utożsamia i mówi "to jestem ja" - i tu tkwi największy błąd naszej kultury i stąd wywodzi się większość problemów.
>Nie ma świadomości bez ciała. Świadomość nie może być samą pustką bo sama odróżnia się od pustki własną egzystencją. >Jeśli wyobrazisz sobie świadomość zaciemnione,zamrożone ciało w próźni to to ciało próźnią nie jest, odróżnia się od próźni.
Nie mówię o ciele. Ciało jest tylko nośnikiem świadomości, jest potrzebne tak jak fizyczny komputer jest potrzebny do działania softwaru. Pustką jest doświadczający. Doświadczający nie istnieje bez doświadczenia, ale jednocześnie nie jest doświadczeniem, ani nie jest KIMŚ kto realnie wszystkiego doświadcza.
>Kropka może być kropką tylko jeśli istnieje coś wiele szerszego od niej.
Nie, to nie ma znaczenia co innego oprócz kropki istnieje lub nie istnieje.
>Kropka może być biala tylko kiedy istnieje coś czarnego. Mały nie istnieje bez dużego, jasny nie istnieje bez czarnego.
Nie, bo kolor to odbicie światła w odpowiedni sposób, a mały i duży to kategorie umysłu, które są tylko zamiennikiem podania realnych wymiarów (które też są umową)
>Pojawienie się białej kropki jest już przemianą, jest juz doznaniem, jest już zmianą fizyczną zachodzącą w ciele. >Nie można doznać takiego obrazu, który jednocześnie nie byłby zmianą fizyczną obserwatora i zmianą fizyczną tego co obserwator obserwuje.
Toteż mówię, że obserwator jako taki nie istnieje - jest tylko iluzją pojawiającą się przy doświadczeniu.
>Sądzi się, że człowiek żyje a głaz leżący na łące jest martwy. Ja twierdzę, że ten głaz może być istotą wielokrotnie bardziej złożoną od człowieka z tym, że my ze swoim małym rozumkiem i ukierunkowaniem na zaskopojenie naszych potrzeb nie jesteśmy w stanie ani koceptów ani też działania głazu pojąć. Ponieważ nie rozumiemy do czego zmierza zakładamy, że nigdzie nie zmierza.
Teoretycznie może tak być, bo tego nie wiemy, ale jakie to ma znaczenie?
>Ludzkie ciało wyłoniło się w końcu z prazupy, wielu zdawać się może, że współczesny człowiek już tą prazupą nie jest ale to wygląda tak, że obecność homo sapiens na ziemii to po prostu złożne przemiany fizyczne zachodzące w skorupie ziemskiej podobne do rozbłysków na słońcu.
Ale nie tylko jakieś tam zmiany, a konkretne zmiany, które powodują, że istnieje homo sapiens.
>Każdy obserwator widzi inny obraz, inaczej go interpretuje - tak ale wszystkie te widziane obrazy jak i wszyscy obserwatorzy są ze sobą w zależności. >Nieprawdą jest, że to co ja zobaczę i to co ja zrozumiem jest tylko moje. Poprzez moją reakcję i poprzez moje działanie na podstawie tego obrazu i rozumienia go staje się częścią całego mojego otoczenia. Krajobraz zmienia mnie a ja swoim działaniem zmieniam innych.
Tak to wygląda z Twojego punktu widzenia. Realnie wszystko po prostu się dzieje, taśma przesuwa się do przodu i film idzie dalej, a każdy doświadcza innego elementu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Generalnie "ja" nie może być spójne i stałe, ale taką tworzy iluzję. Świadomość składa się ze sprzecznych ze sobą elementów i któreś po prostu dominują.Raz widziałem taką sytuację w Bauhaus (to jest market budowlany w Berlinie). Gość przy kasie kupował sobie między innymi plastikową transparentną płytę. Był ewidentnie sfrustrowany, może szef go mobbował albo co, widać było po jego grymasach i ruchach. Frustrat pozna w końcu frustrata. Płyta upadła mu na podłogę. Wkurzyło go to, skrzywił się i w odwecie za to, że płyta zrobiła mu na złość i upadła nie podniósł tej płyty od razu, taka złość na rzecz martwą. Zrobił jednak skuchę bo chwilę później inny gość szybkim krokiem przeszedł akurat przez jego kasę do wyjścia bez zakupów mijając go, i przechodząc centralnie po jego płycie leżącej na podłodze a ponieważ transparentna, cienka i płasko leżąca na podłodze, nie zwrócił uwagi na nią. Sfrustrowany gość doznał takiego szoku w tej sytuacji, że nie zareagował w żaden sposób, tylko patrzył jak ten drugi przechodzi i wychodzi. Chwilę później zaczął się bić ręką w głowę. Widać zależało mu na tej płycie w ten sposób, że nie chciał jej mieć podeptanej. To bicie się w głowę zwróciło moją uwagę. Widziałem to już kolejny raz u innego człowieka, w podobnie frustrującym dla człowieka zdarzeniu i w obu przypadkach wyglądało podobnie. W takim biciu się w głowę chodzi ewidentnie o to, że dwie sprzeczne części osobowości walczą ze sobą. Jedna obwinia drugą i stara się ją ukarać za uczynienie czegoś złego. Kojarzą mi się takie myśli "Co ja robię! Co ja wyprawiam!", w których człowiek dochodzi do wniosku, że popełnia/popełnił błąd i zaczyna siebie samego winić. Wówczas pojawia się ochota bicia siebie samego w głowę. Wówczas jednak najwyraźniej dochodzi do walki dwóch ośrodków decyzyjnych, podejmujących sprzeczne decyzje, z których wcześniej zdominowany zaczyna dominować i przejmuje kontrolę nad tym, który dominował i kontrolował wcześniej. Najprostszym przykładem dominacji sprzecznych elementów świadomości jest czynienie czegoś co sprawia ból. Np. wyciąganie drzazgi. W końcu ludzkie ciało to połączone świadomości pojedynczych komórek. W świadomości jednego człowieka pojawiają się te same sprzeczności, toczą się te same walki, występuje ta sama dominacja, którą obserwujemy w życiu społecznym ludzi. Tu znalazłem taką wypowiedź: kobieta.on(*)-glowe-co-jest-przyczyna/g9w0q
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | I skoro są te sprzeczności, to jest to jasny dowód na to, że człowiek nie jest spójną całością. Ciężko o tym pisać, bo są tu same sprzeczności. Jednocześnie mówię, że moralność nie istnieje (bo zgodnie z logiką nie może istnieć), a z drugiej strony mam potrzebę moralnych działań. Mówię, że "ja" nie istnieje realnie i jest iluzją, a z drugiej strony piszę to jako jakiś ja.
|
|
| | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >I skoro są te sprzeczności, to jest to jasny dowód na to, że człowiek nie jest spójną całością. Ciężko o tym pisać, bo są tu same sprzeczności. Jednocześnie mówię, że moralność nie istnieje (bo zgodnie z logiką nie może istnieć), a z drugiej strony mam potrzebę moralnych działań. Mówię, że "ja" nie istnieje realnie i jest iluzją, a z drugiej strony piszę to jako jakiś ja.
Oczywiście, że moralność istnieje, bo przecież nie posługiwalibyśmy się zrozumiale w rozmowie jak i miliony innych ludzi pustym pojęciem "moralności" bez żadnego znaczenia.
Moralność to po prostu wrodzone potrzeby i wrodzone zahamowania człowieka przyjmujące określoną postać w konkretnym środowisku.
Uniwersalność moralności wynika z podobieństwa potrzeb, zahamowań wielu ludzi i warunków środowiskowych w jakich żyją. Niemniej tuż obok siebie funkcjonują sprzeczne moralności, z których każda walczy o dominację.
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ok, istnieją różne systemy moralne, ale nie ma ich komu przypisać, bo nie istnieje jednostka - człowiek jest sumą mechanizmów, a nie jednym odrębnym.
|
|
| | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Ok, istnieją różne systemy moralne, ale nie ma ich komu przypisać, bo nie istnieje jednostka - człowiek jest sumą mechanizmów, a nie jednym odrębnym.
Jeśli potrafisz innym przypisać kolor skóry, włosów i oczu, to system wartości też dasz radę.
Zauważ, że w identyfikacji tożsamości idzie o przypisanie drugiemu człowiekowi zdolności i wartości. Określić cudzą tożsamość to określić jakim systemem wartości posługuje się ten człowiek.
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ok, ale moralność to taka cecha jak właśnie kolor skóry - czyli nie można jej przypisać KOMUŚ, bo KTOŚ nie istnieje - istnieją różne cechy składające się na obraz kogoś i ten ktoś także ma cechy, więc nimi nie jest, nie można przypisać ich świadomości człowieka jako takiej (obserwatorowi, jaźni, czy jak to nazwać).
|
|
| |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Po drugie chciałem pokazać, że umysł człowieka działa tak jak ciało. Uderzenie jednym kamieniem boli lecz nie zabija. Uderzenie jednym kamienieniem 100x pod rząd zabija. Koniunkcja wielu działań. >No właśnie umysł niekoniecznie tak musi.
Na wiki piszą tak: Zespół stresu pourazowego, zaburzenie stresowe pourazowe (ang. posttraumatic stress disorder, PTSD) - zaburzenie psychiczne będące formą reakcji na skrajnie stresujące wydarzenie (traumę), które przekracza zdolności danej osoby do radzenia sobie i adaptacji. Pośród tego rodzaju wydarzeń wymienić można działania wojenne, katastrofy, kataklizmy żywiołowe, wypadki komunikacyjne, bycie ofiarą napaści, gwałtu, uprowadzenia, tortur, uwięzienia w obozie koncentracyjnym, doświadczenie ciężkiego bad tripu, otrzymanie diagnozy zagrażającej życiu, choroby itp. Typowymi objawami PTSD są: napięcie lękowe, uczucie wyczerpania, poczucie bezradności, doświadczanie nawracających, intruzywnych wspomnień traumatycznego wydarzenia, flashbacków lub koszmarów sennych o tematyce związanej z doznaną traumą oraz unikanie sytuacji kojarzących się z doznaną traumą (np. doznawszy traumatyzującego wypadku samochodowego osoba z PTSD odczuwa silny lęk przed i unika środków transportu lub prowadzenia samochodu). Nierzadko początek zaburzenia występuje po okresie latencji, który może trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy. Przebieg PTSD ma charakter zmienny, ale w większości przypadków można oczekiwać ustąpienia objawów. U niektórych osób objawy PTSD mogą utrzymywać się przez wiele lat i przejść w trwałą zmianę osobowości (według klasyfikacji ICD-10 kodowaną jako F62.0 Trwała zmiana osobowości po katastrofach - po przeżyciu sytuacji ekstremalnej).
Więc ja to widzę tak. Coś co powoduje małe przeżycie stresu, nieprzyjemności, nieszczęścia, rozczarowania x1000 prowadzi do doznania takiego szoku, że w konsekwencji dochodzi do zmiany osobowości i zaniku tej pierwotnej, która szoku doznała.
Trzeba uważać na ilość chamstwa jaka spłynie na człowieka, bo jeśli spłynie go zbyt dużo, dusza tego człowieka po prostu zdechnie, przestanie istnieć.
Ja chyba jestem przypadkiem głębokiej zmiany osobowości pod wpływem dużej dawki negatywnych emocji. Pamiętam siebie sprzed 10 lat i kiedy zestawiam ze sobą teraz widzę dwóch całkowicie odmiennych ludzi, którym ciężko byłoby siebie wzajemnie zrozumieć i może nawet zaakceptować. Wg mnie ten ja sprzed 10 lat już nie żyje. Większość moich decyzji jest odmienna, większość moich wartości jest odmienna, moje dążenia są inne, to co mnie cieszy i smuci jest inne, choć z tym ciszeniem się to ostatnio jest zupełnie marnie. Kwestia zgniłego otoczenia, dla którego ja być może wydaję się zgniły. Co za świat? Niefajny przez to, że jest w nim tak mało elementów zgodnych ze mną.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Wg mnie ten ja sprzed 10 lat już nie żyje. Większość moich decyzji jest odmienna, większość moich wartości jest odmienna, moje dążenia są inne, to co mnie cieszy i smuci jest inne, choć z tym ciszeniem się to ostatnio jest zupełnie marnie. Kwestia zgniłego otoczenia, dla którego ja być może wydaję się zgniły. Co za świat? Niefajny przez to, że jest w nim tak mało elementów zgodnych ze mną.
Ja podchodzę do tego tak, że człowiek śpi i w pewnym momencie może się obudzić i doświadczyć świata takiego jak jawi się naprawdę umysłowi czystemu od racjonalizacji, wyparcia i zaprzeczenia. W pewnym sensie przeżywam to samo, ale celem jest całkowite rozwalenie starej osobowości i wyrzucenie dawnych pragnień (które nadal mam) do kosza.
|
|
3 na 3 | romaro (25211 punktów) | >W umysłach wszystkich ludzi funkcjonuje pogląd o istnieniu złych ludzi. Złych, których powinno się pozamykać, ukarać, zagazować, zabić, zakopać.
Miałem coś napisać i zapomniałem. A, już sobie przypomniałem - Wrócę jak nastaną normalne czasy. Ledwo jednego Kajetana złapali, a tu drugi na horyzoncie.
|
|
 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>W umysłach wszystkich ludzi funkcjonuje pogląd o istnieniu złych ludzi. Złych, których powinno się pozamykać, ukarać, zagazować, zabić, zakopać. >Miałem coś napisać i zapomniałem. >A, już sobie przypomniałem - Wrócę jak nastaną normalne czasy. >Ledwo jednego Kajetana złapali, a tu drugi na horyzoncie.
Możesz uznać ze swojego punktu widzenia, że popieprzyło mi się w głowie. Moje myśli stały się niezgodne z powszechnymi. Nie wybrałem tego, nie mam na to wpływu a nawet żałuję, że tak się stało. Zwracam uwagę na rzeczy, które innych niewiele obchodzą a jednocześnie problemy istotne dla innych, wyjaśnienia dla tych problemów i ich rozwiązanie jest dla mnie nieistotne.
Na tej podstawie tylko, że nie pojmujesz mojego toku rozumowania przypisujesz mi mordercze intencje, zestawiasz z jakimś Kajetanem, o którym coś tam słyszałem ale właściwie teraz musiałem przeczytać, czym zasłynął. Z mojego pt. widzenia - nie do pojęcia.
Twoja odpowiedź jest dla mnie, jak sądzę, nie mniej nieprzyjemna niż mój wątek dla ciebie. To jest okropne uczucie obcować głównie z niezgodnymi ludźmi.
Ty postrzegasz mnie za wariata i nie zbudowałbyś podobnych wniosków a już na pewno publicznie nie wyraziłbyś ich a ja postrzegam cię jak małpę niezdolną do głębszej refleksji i wyjścia poza ramy współczesnej kultury, która jak ten tryb w maszynie będzie powtarzać jedynie zaprogramowane schematy. I na to co poradzisz? Właściwością natury jest sprzeczność.
|
|
3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Kim jest zły człowiek?
Zły człowiek to taki, który widzi zło w drugim człowieku.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
 | -1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Zły człowiek to taki, który widzi zło w drugim człowieku.Ci co widzą zło w drugim człowieku to zdaje się specjaliści od granic, murów, płotów których homo sapiens nie poradzi sforsować. Samo forsowanie zresztą to chyba pojęcie powiązanie z pojęciem fosy: pl.wikipedia.org/wiki/FosaCzy nie jest tak, że zasieki graniczne i pas graniczny, na którym człowieka widocznego jak na widelcu łatwo odstrzelić, druty oplatające obozy koncentracyjne, mur chiński, mur berliński, mury więzienne, ogrodzenie stadionu czy płot przed amerykańską ambasadą zbudowany z zamurowanych w podłożu ostro zakończonych, twardych, wąsko ustawionych prętów, bez żadnych poprzeczek aby żadna z nich nie umożliwiła zahaczenia o nią końcówką palców i nie ułatwiła wspinaczki po ogrodzeniu, przez co płot ambasady sforsować mogą jedynie cyrkowcy i lekkoatleci, istnieją w ludzkich umysłach zanim przybiorą swoją fizyczną postać? Wola przeciw sprzecznej woli innego człowieka. Chciwość przeciw sprzecznej chciwości. Czy Amerykanie budujący płot z prętów wmurowanych w ziemię, ostrych u szczytu jak brzytwa, przez, które nie przedostanie się żaden normalnie żyjący człowiek, widzą w ludziach na zewnątrz swojej ambasady dobro? Czy to przed dobrymi ludźmi stawiasz mur, kopiesz przy nim rów i zalewasz go wodą ażeby wspinaczkę po murze mógł rozpocząć jedynie człowiek, który dopłynie do muru? I na chuj on tam lezie skoro tak go witają? Wola przeciw woli. Człowiek przeciw człowiekowi. Pojedź lewą stroną autostrady w Polsce, żeby dobrzy ludzie zaczęli ścigać cię z czynienie zła, z nadzieją, że pojmą cię, osądzą i skarzą. Wkrótce w USA wybory wygra Trump na bazie obietnicy, ze zbuduje wielki mur na granicy z Meksykiem, który ma oddzielić ziarno od plew, dobrych ludzi od złych, budowniczych świata od bandytów. Trumpowi pewnie ten mur wisi i dynda ale muru chce lud. -------------- Zastanawiałeś się ZaKotem dlaczego PRAWO ciągle zmienia się? Dlaczego potrafi się zmienić w te i wewte? Jest to wyraz dominacji grup ludzi o określonych potrzebach nad potrzebującymi inaczej. Jaki problem z prawem może mieć ten, który zgadza się z każdą obowiązującą zasadą i uznaje wszystkie za dobre? A jaki ten, który nie zgadza się z żadną z nich i wszystkie uznaje za złe?
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Zastanawiałeś się ZaKotem dlaczego PRAWO ciągle zmienia się? Dlaczego potrafi się zmienić w te i wewte? >Jest to wyraz dominacji grup ludzi o określonych potrzebach nad potrzebującymi inaczej.
Zmiana wynika z potrzeby ulepszania tego co jest (a jest zazwyczaj bardzo źle), więc wszystko ewoluuje i wzbogaca nas o nowe doświadczenia. Problem w tym, że ludzie uczą się na własnych błędach, a w pewnym momencie nie będzie już drugiej szansy.
|
|
 | -1 na 1 | Puszek Okruszek (73 punktów) | > >Kim jest zły człowiek?> Zły człowiek to taki, który widzi zło w drugim człowieku.> Wzruszają mnie nutrie.No nie, mnie nutrie też wzruszają! Zły jest nazista, który nie widzi dobra w gwałcącym Europejki Arabie! Przecież oni robią to tylko w celu wzbogacenia naszej jałowej monokultury, czyż nie?
|
|
1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >Czy człowiek wybiera swój popęd? Czy człowiek wybiera swoje zahamowanie? Czy człowiek wybiera sobie >obraz ładnej i brzydkiej twarzy innego człowieka? Ładny zapach i smród? Czy człowiek ustala siłę >własnej agresji i siłę własnego strachu? Czy człowiek wybiera sobie poglądy i wartości czy jest po >prostu sobą?<
... nie wybiera, ale kształtować i panować nad tym może... i powinien...
>W umysłach wszystkich ludzi funkcjonuje pogląd o istnieniu złych ludzi. Złych, których powinno się >pozamykać, ukarać, zagazować, zabić, zakopać.<
... ignorować i izolować - tak. Jak zasłużą to i ukarać, pozamykać. Ale zagazować, zwabić, zakopać?...
>Kim jest zły człowiek? >Człowiekiem, który chce sprzecznie z tym czego ja chcę?<
... raczej tak...
>Czy taki człowiek będzie stawał na drodze moim dążeniom<
... niekoniecznie...
>Odmawiał współdziałania?<
... raczej tak. A często nawet na pewno...
>Czy sprzeczny, niezgodny człowiek jest wrogiem? Czy jest zagrożeniem dla zdrowia i życia?<
... często bywa, ale nie zawsze musi...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > ... nie wybiera, ale kształtować i panować nad tym może... i powinien...A cóż to za nowatorska teoria? No, ale opisz, bo to może być ciekawe, a i może Nobelek wpadnie  > >Kim jest zły człowiek?> >Człowiekiem, który chce sprzecznie z tym czego ja chcę?<> ... raczej tak...Serio? Czyli jeśli koleś chce powiedzmy dostać zasiłek 5 tys zł za nic, to jeśli ja tego nie chcę, to jestem złym człowiekiem dla tej osoby? Bo tak by wynikało z tej definicji.
|
|
|  | | Irracja (4721 punktów) | >>>Kim jest zły człowiek? >>>Człowiekiem, który chce sprzecznie z tym czego ja chcę?< >>... raczej tak... >Serio? Czyli jeśli koleś chce powiedzmy dostać zasiłek 5 tys zł za nic, to jeśli ja tego nie chcę, to jestem złym człowiekiem dla tej osoby? Bo tak by wynikało z tej definicji.<
... a dlaczego masz być zły? To twoja sprawa jak nie chcesz 5 tyś zasiłku za nic... 😂
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czytaj dobrze...
Pisałem o tym, że nie chcę aby ten koleś dostał zasiłek za nic.
|
|
| | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Czytaj dobrze... >Pisałem o tym, że nie chcę aby ten koleś dostał zasiłek za nic.
A za co podoba ci się jakas kobieta? Że chcialbys ją mieć?
Mowicie o dobrze uniwersalnym czy może indywidualnym?
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Czytaj dobrze...> >Pisałem o tym, że nie chcę aby ten koleś dostał zasiłek za nic.> A za co podoba ci się jakas kobieta? Że chcialbys ją mieć?A co to ma wspólnego z tematem?
|
|
| | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > >>Czytaj dobrze...> >>Pisałem o tym, że nie chcę aby ten koleś dostał zasiłek za nic.> >A za co podoba ci się jakas kobieta? Że chcialbys ją mieć?> A co to ma wspólnego z tematem?  Ta twoja tu wypowiedź: > Serio? Czyli jeśli koleś chce powiedzmy dostać zasiłek 5 tys zł za nic, to jeśli ja tego nie chcę, to jestem złym człowiekiem dla tej osoby? Bo tak by wynikało z tej definicji.jest zdaje się nawiązaniem do zła a zatem i dobra uniwersalnego. Zdaje się, że wyrażasz, że osoba, która chce od ciebie 5000zł zasiłku musi rozumieć, że jeśli jej odmówisz to nie będziesz dla niej złym człowiekiem. Naprawdę sądzisz, że musi rozumieć? Sądzisz, że właściciel niewolników, w sytuacji kiedy jeden niewolnik buntował się i jeszcze innych namawiał do buntu, musiał rozumieć, że niewolnik nie jest dla niego zły? Sądzisz, że właściciele niewolników walczący o zachowanie niewolnictwa nie wierzyli w to, że niewolnictwo jest dobre dla wszystkich, zarówno dla nich jak i dla niewolników? Sądzisz, że gdybyś teraz pojechał do wielkiej hodowli świń i oznajmił hodowcy, że ten powinien po prosty wszystkie świnie uwolnić i pozwolić im odejść, to ten rozumiałby, że to co proponujesz jest dobre? Dobre dla niego i dla świń? Hodowca wierzy, że świniom w niewolni i w drodze na rzeź jest lepiej niż byłoby im na wolności, wierzy, że to jest dobre. Nie ma dobra i zła uniwersalnego, istnieje zaledwie wspólne na pewnym poziomie ogólności jak to żeby woda czy powietrze nie były zatrute, bo wszyscy potrzebujemy ich czystych. Jednak terrorysta, który nienawidzi ludzi i uznaje, że powinno się ich wytępić jak karaluchy uznałby, że zatruta woda i powietrze to dobro, bo pomaga zniszczyć zło.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > jest zdaje się nawiązaniem do zła a zatem i dobra uniwersalnego. Zdaje się, że wyrażasz, że osoba, która chce od ciebie 5000zł zasiłku musi rozumieć, że jeśli jej odmówisz to nie będziesz dla niej złym człowiekiem. Naprawdę sądzisz, że musi rozumieć?Nie sądzę. I nie wiem co to ma wspólnego z kobietami  Nie odwołuję się też do żadnego dobra uniwersalnego. Jeśli ktoś chce 5 tys zł za nic, to jest to negacja systemu finansowego (pieniądz jako wyznacznik różnic wartości ludzkiej pracy) i chęć zabrania z kieszeni innych, którzy pracują (złodziejstwo). Prowadzi do tego logiczne rozumowanie, które jest wspólne dla każdego. > Sądzisz, że właściciel niewolników, w sytuacji kiedy jeden niewolnik buntował się i jeszcze innych namawiał do buntu, musiał rozumieć, że niewolnik nie jest dla niego zły? Sądzisz, że właściciele niewolników walczący o zachowanie niewolnictwa nie wierzyli w to, że niewolnictwo jest dobre dla wszystkich, zarówno dla nich jak i dla niewolników?Nie musiał zrozumieć, ale sądzę, że powinien. Znów mamy tu do czynienia z logiką i dodatkowo z empatią. > Sądzisz, że gdybyś teraz pojechał do wielkiej hodowli świń i oznajmił hodowcy, że ten powinien po prosty wszystkie świnie uwolnić i pozwolić im odejść, to ten rozumiałby, że to co proponujesz jest dobre? Dobre dla niego i dla świń? Hodowca wierzy, że świniom w niewolni i w drodze na rzeź jest lepiej niż byłoby im na wolności, wierzy, że to jest dobre.Raczej powiedziałbym mu żeby dobrze traktował swoje świnie i nie dodawał chemii do mięsa. > Nie ma dobra i zła uniwersalnego, istnieje zaledwie wspólne na pewnym poziomie ogólności jak to żeby woda czy powietrze nie były zatrute, bo wszyscy potrzebujemy ich czystych. Jednak terrorysta, który nienawidzi ludzi i uznaje, że powinno się ich wytępić jak karaluchy uznałby, że zatruta woda i powietrze to dobro, bo pomaga zniszczyć zło.Ja nie piszę o dobrze uniwersalnym, bo w nie nie wierzę. Po prostu do pewnych rzeczy dochodzi się dzięki logice i empatii. I teraz pytanie za 100 pkt - co Twoim zdaniem powinna zrobić osoba, która w pewnym momencie zorientowała się, że musi zrezygnować ze swojej przyjemności i szczęścia. aby być dobrym? Bo zdaje się, że tego Twój system jakoś nie zakłada.
|
|
| | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Nie sądzę. I nie wiem co to ma wspólnego z kobietami  Za dobrych uznajemy ludzi zgodnych a za złych niezgodnych. Za dobrych uznasz tych, którzy będą działać zgodnie z twoimi potrzebami, za złych działających sprzecznie z nimi. To twoje potrzeby są wyznacznikiem dobra i zła, podobnie jak wyznacznikiem prawdy a potrzeby i prawdy każdy ma inne. > Nie odwołuję się też do żadnego dobra uniwersalnego. Jeśli ktoś chce 5 tys zł za nic, to jest to negacja systemu finansowego (pieniądz jako wyznacznik różnic wartości ludzkiej pracy) i chęć zabrania z kieszeni innych, którzy pracują (złodziejstwo). Prowadzi do tego logiczne rozumowanie, które jest wspólne dla każdego.Pieniądz nie jest wyznacznikiem różnic wartości ludzkiej pracy. Pieniądz jest wyznacznikiem hierarchii. Sądzisz, że właściciele niewolników walczący o zachowanie niewolnictwa nie wierzyli w to, że niewolnictwo jest dobre dla wszystkich, zarówno dla nich jak i dla niewolników? > Nie musiał zrozumieć, ale sądzę, że powinien. Znów mamy tu do czynienia z logiką i dodatkowo z empatią.Powinien w jakim sensie? Jako zobowiązanie wobec tego co sam sądzisz? Czy jako przymus narzuconych przez innych? Może przymus narzucony przez samych niewolników? Logicznie to opłacało się jednemu człowiekowi posiadać 100 niewolników, bo gdyby się nie opłacało, to by ich w ogóle nie chciał. > Raczej powiedziałbym mu żeby dobrze traktował swoje świnie i nie dodawał chemii do mięsa.A on odpowiedziałby ci, że jeśli będzie tak robił to po pierwsze nie kupi czerwonego Ferrari a po drugie splajtuje. Dojdzie do wniosku, że to jest złe i dla swojego dobra będzie traktował świnie byle jak a napakuje w nie chemii tyle, że świńskie ciało nawet zakopane w ziemi nawet po 100 latach się nie rozłoży. > Ja nie piszę o dobrze uniwersalnym, bo w nie nie wierzę. Po prostu do pewnych rzeczy dochodzi się dzięki logice i empatii.Czyja logika i empatia? Bo każdy ma inną. > I teraz pytanie za 100 pkt - co Twoim zdaniem powinna zrobić osoba, która w pewnym momencie zorientowała się, że musi zrezygnować ze swojej przyjemności i szczęścia. aby być dobrym? Bo zdaje się, że tego Twój system jakoś nie zakłada.Dobrym można być tylko dla potrzebującego. Kto będzie tym potrzebującym? Ty sam? Ktoś inny? Rezygnować z przyjemności i szczęścia, żeby być dobrym? To jest absurd. Rezygnując z przyjemności i szczęścia stajesz się przecież złym. I po co? Dla przyjemności i szczęścia kogoś innego? Zdrowi ludzie dzielą się z innymi szczęściem i przyjemnościami, w żadnym razie nie rezygnując z własnego szczęścia i przyjemności.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Za dobrych uznajemy ludzi zgodnych a za złych niezgodnych.> Za dobrych uznasz tych, którzy będą działać zgodnie z twoimi potrzebami, za złych działających sprzecznie z nimi.> To twoje potrzeby są wyznacznikiem dobra i zła, podobnie jak wyznacznikiem prawdy a potrzeby i prawdy każdy ma inne.Nieprawda, moje potrzeby są złe i należy je wyeliminować, tylko nie wiem po co wtedy żyć. > Pieniądz nie jest wyznacznikiem różnic wartości ludzkiej pracy. Pieniądz jest wyznacznikiem hierarchii.Tzn w pewnym sensie tak, a to co napisałem dotyczyło założenia powstania pieniądza. Dawniej był handel wymienny, więc ludzie wpadli na pomysł wyceny towarów i usług za pomocą pieniądza. Problemem jest to, że rynek nie wycenia wartości realnej dla danej pracy (zarabiają np celebryci, którzy nie dość, że nie są potrzebni, to jeszcze są szkodliwi)i to, że są cwaniacy, którzy zarabiają na cudzej pracy. > Sądzisz, że właściciele niewolników walczący o zachowanie niewolnictwa nie wierzyli w to, że niewolnictwo jest dobre dla wszystkich, zarówno dla nich jak i dla niewolników?Nie sadzę żeby w to wierzyli. Natomiast taka wersja była dla nich najkorzystniejsza. Naprawdę sądzisz, że ludzie są uczciwi, tylko kiedy robią źle, to z powodu złej wiary? Psychopaci potrafią manipulować oficjalną wersją w zależności od tego, która jest dla nich w danym momencie korzystna. Zresztą normalni ludzie też tak robią żeby się z czegoś wytłumaczyć. > >Nie musiał zrozumieć, ale sądzę, że powinien. Znów mamy tu do czynienia z logiką i dodatkowo z empatią.> Powinien w jakim sensie? Jako zobowiązanie wobec tego co sam sądzisz? Czy jako przymus narzuconych przez innych? Może przymus narzucony przez samych niewolników? Logicznie to opłacało się jednemu człowiekowi posiadać 100 niewolników, bo gdyby się nie opłacało, to by ich w ogóle nie chciał.No logicznie się opłacało, ale empatycznie już wygląda to inaczej, czyli to kwestia sumienia danej osoby. Równie dobrze ktoś inny mógłby chcieć dóbr, które posiada właściciel niewolników i z tej racji zabić go, usprawiedliwiając to sobie tym, że ten człowiek był zły, bo miał niewolników. > >Raczej powiedziałbym mu żeby dobrze traktował swoje świnie i nie dodawał chemii do mięsa.> A on odpowiedziałby ci, że jeśli będzie tak robił to po pierwsze nie kupi czerwonego Ferrari a po drugie splajtuje. Dojdzie do wniosku, że to jest złe i dla swojego dobra będzie traktował świnie byle jak a napakuje w nie chemii tyle, że świńskie ciało nawet zakopane w ziemi nawet po 100 latach się nie rozłoży.To odkręcę mu koła w ferrari i jego jazda i biznes szybko się skończy  > Czyja logika i empatia? Bo każdy ma inną.Empatia to umiejętność postawienia się w cudzej sytuacji, a logika jest uniwersalna. > >I teraz pytanie za 100 pkt - co Twoim zdaniem powinna zrobić osoba, która w pewnym momencie zorientowała się, że musi zrezygnować ze swojej przyjemności i szczęścia. aby być dobrym? Bo zdaje się, że tego Twój system jakoś nie zakłada.> Dobrym można być tylko dla potrzebującego. Kto będzie tym potrzebującym? Ty sam? Ktoś inny?> Rezygnować z przyjemności i szczęścia, żeby być dobrym? To jest absurd. Rezygnując z przyjemności i szczęścia stajesz się przecież złym. I po co? Dla przyjemności i szczęścia kogoś innego?> Zdrowi ludzie dzielą się z innymi szczęściem i przyjemnościami, w żadnym razie nie rezygnując z własnego szczęścia i przyjemności.Nie rozumiem. Czemu rezygnując staję się zły, zakładając, że rezygnuję ze złych pragnień?
|
|
| | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Empatia to umiejętność postawienia się w cudzej sytuacji, a logika jest uniwersalna.
>Nie rozumiem. Czemu rezygnując staję się zły, zakładając, że rezygnuję ze złych pragnień?
To proste, sam zresztą to zauważasz: >Nieprawda, moje potrzeby są złe i należy je wyeliminować, tylko nie wiem po co wtedy żyć. żyć to pragnąć. Kto pragnie ten żyje, kto żyje ten pragnie.
Łatwo domyślić się chyba kiedy przestajesz pragnąć? Łatwo też domyślić się do czego prowadzi sprzeciwienie się własnym pragnieniom. A może podpowiem? Prowadzi do piachu.
Nie długo pożyłbyś gdybyś przestał pragnąć tlenu. To i inne pragnienia trzymają cię niezmiennie przy życiu. Co powiedziałbyś o samobójcach? Dobrzy są czy źli? Takim dobrym, niepragnącym chciałbyś zostać?
Być dobrym to zaspokajać własną chciwość, lecz nie po trupach innych ludzi a to głównie dlatego, że ci inni przydają się żywi i współdziałając przynoszą jeszcze wyższy poziom zaspokojenia chciwości.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Życie jest jako takie neutralne. Jeśli ktoś ma umrzeć żeby wyeliminować złe pragnienia, to wg mnie jest ok. Gorzej gdyby żył i je realizował, jeśli są faktycznie złe, ale czasem się po prostu nie da, człowiek posiada "wyższy stopień" decyzji, który może zanegować cały wcześniejszy proces decyzyjny. Czyli pragnienie powstaje w człowieku i nie jest on temu winny, ale może je przyblokować. Jeśli funkcja przyblokowania działa nieprawidłowo, to wtedy człowiek czyni zło. Ja jednak gardzę ludźmi, którzy mówią, że się nie kontrolują, np ktoś mówi, że musi zabić, bo czuje wewnętrzny przymus. Też czuję różne wewnętrzne przymusy, ale ich nie realizuję. A że wtedy nie ma sensu żebym żył, to trudno. Nikt na starcie nie mówi, że każdy ma sens życia. Niektórych sensem jest widocznie cierpienie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Życie jest jako takie neutralne. Jeśli ktoś ma umrzeć żeby wyeliminować złe pragnienia, to wg mnie jest ok. Gorzej gdyby żył i je realizował, jeśli są faktycznie złe, ale czasem się po prostu nie da, człowiek posiada "wyższy stopień" decyzji, który może zanegować cały wcześniejszy proces decyzyjny. Czyli pragnienie powstaje w człowieku i nie jest on temu winny, ale może je przyblokować. Jeśli funkcja przyblokowania działa nieprawidłowo, to wtedy człowiek czyni zło. Ja jednak gardzę ludźmi, którzy mówią, że się nie kontrolują, np ktoś mówi, że musi zabić, bo czuje wewnętrzny przymus. Też czuję różne wewnętrzne przymusy, ale ich nie realizuję. A że wtedy nie ma sensu żebym żył, to trudno. Nikt na starcie nie mówi, że każdy ma sens życia. Niektórych sensem jest widocznie cierpienie.
A kto broni ci realizować najbardziej nienormalny i niepowszechny popęd? Wewnętrzne zahamowanie? Widać silniejsze jest od popędu. Gdybyś więc realizował popęd sprzeciwiając się silniejszemu zahamowaniu cierpiałbyś jeszcze bardziej.
Jak już pisałem rzeczywistość jest sprzeczna i nie chodzi w tym o zgodne odwrotności lecz wykluczające się sprzeczności.
Dlaczego zakładasz, że "być osobą" to coś więcej niż "mieć właściwości". Wg mnie to bezpodstawne założenie. Byt przejawia się jedynie we właściwościach i już w żaden sposób poza nimi.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >A kto broni ci realizować najbardziej nienormalny i niepowszechny popęd? Wewnętrzne zahamowanie? Widać silniejsze jest od popędu. Gdybyś więc realizował popęd sprzeciwiając się silniejszemu zahamowaniu cierpiałbyś jeszcze bardziej.
To tak nie działa.
>Jak już pisałem rzeczywistość jest sprzeczna i nie chodzi w tym o zgodne odwrotności lecz wykluczające się sprzeczności.
Rzeczywistość jest w ogóle po ch..u, tak jak większość ludzi.
>Dlaczego zakładasz, że "być osobą" to coś więcej niż "mieć właściwości". Wg mnie to bezpodstawne założenie. Byt przejawia się jedynie we właściwościach i już w żaden sposób poza nimi.
Uważam, że "osoba" to sztuczny twór, potrzebny tylko do tego żeby ludzie wewnątrz stada mogli zostać nazwani i mogli się komunikować.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Ciało człowieka nie jest odrębne od otoczenia a co najwyżej wyodrębniającym się elementem rzeczywistości, który nigdy nie wyodrębni się. Bez promieniowania, grawitacji, temperatury, ciśnienia, składu chemicznego nie zaistnieje.
O czym mialbys myśleć jeśli nie o tym czego chcesz i czego nie chcesz?
Ludzka świadomość jest wyodrębniającym się elementem świadomości globalnej, który nigdy nie wyodrębnion się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Staram się obiektywizować swoje myśli, tak żeby nie myśleć przez swój pryzmat. I dzięki temu mam punkt widzenia, z którego wiem, że nie mogę ulegać temu co potocznie nazywamy "sobą", ale jeśli tego nie zrobię to cały czas będzie mi towarzyszyć cierpienie, czyli życie nie ma żadnego sensu, a wręcz jest sensem ujemnym. Wszystko jest iluzją, poza samym faktem bycia i doświadczania tej iluzji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Staram się obiektywizować swoje myśli, tak żeby nie myśleć przez swój pryzmat. I dzięki temu mam punkt widzenia, z którego wiem, że nie mogę ulegać temu co potocznie nazywamy "sobą", ale jeśli tego nie zrobię to cały czas będzie mi towarzyszyć cierpienie, czyli życie nie ma żadnego sensu, a wręcz jest sensem ujemnym. Wszystko jest iluzją, poza samym faktem bycia i doświadczania tej iluzji.
Po pierwsze to takie sobie ze mną gaworzenie, bez krytyki, naraża cię na zniżkę punktowania na tym forum a to może być kolejnym powodem do cierpień, bo przecież każdy potrzebuje aprobaty a zwłaszcza wśród nadętych. Po drugie to chyba nie pojmujesz istoty sprzeczności. Istota sprzeczności polega na tym, że walczysz z cierpieniem lecz cierpienia nie można pokonać. Nawet jeśli przewalczysz je na moment to zaraz powróci ze wzmożoną siłą. Czujesz silny przymus osiągnięcia celu lecz celu brak. Nawet jeśli ustalisz sobie jakiś cel pośredni to nie dasz rady ustalić ostatecznego. Tak wygląda sprzeczność. No ale życie to nie tylko cierpienie i pustka. Życie to także szczęście i spełnienie. Życie to nie tylko beznadzieja i brak wiary, życie to także nadzieja i wiara.
Popatrz ja uwierzyłem w miłość. Doszedłem do wniosku, że miłość ma wartość i jest możliwa. Nie udawana lecz prawdziwa. Przyjąłem, że moim celem będzie dążenie do takiej miłości. Dla utrudnienia przyjąłem także, że miłość nie przychodzi lecz potrzeba ją zbudować i nie gdziekolwiek ale w tym miejscu, w którym już jesteś. Żeby poczuć zanim pójdziesz do piachu a jeszcze być pewnym, że kochasz.
W tym dążeniu na razie jestem na etapie nienawiści i niezgodności. Nienawidzę ludzi a mam ich pokochać. Nie zgadzam się z nimi a mam się z nimi porozumieć. Słabo to widzę ale czuję, że to ma sens.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie interesuje mnie żadna aprobata. Aż za dobrze znam mechanizmy, które sterują ludźmi, żeby miało mi na tym zależeć. Raczej czuję jakbym miał do czynienia z botem zainstalowanym w komputerze, tylko mam świadomość, że ktoś utożsamia się z tym botem i myśli, że nim jest.
>Po drugie to chyba nie pojmujesz istoty sprzeczności. Istota sprzeczności polega na tym, że walczysz z cierpieniem lecz cierpienia nie można pokonać. Nawet jeśli przewalczysz je na moment to zaraz powróci ze wzmożoną siłą. Czujesz silny przymus osiągnięcia celu lecz celu brak. Nawet jeśli ustalisz sobie jakiś cel pośredni to nie dasz rady ustalić ostatecznego. Tak wygląda sprzeczność
I właśnie dlatego szukam wyzwolenia. W pewnym momencie doznałem czegoś co można nazwać przebudzeniem. Spojrzałem na siebie z zewnętrznej perspektywy i pojąłem sam siebie. Świadomość odbiera poczucie bezpieczeństwa i umocowanie uczuć, a także przekonania.
>No ale życie to nie tylko cierpienie i pustka. Życie to także szczęście i spełnienie. Życie to nie tylko beznadzieja i brak wiary, życie to także nadzieja i wiara.
Zależy czyje życie, w jakiej sytuacji. To co piszesz nie zawsze jest możliwe i niestety są życia skazane na cierpienie.
>Popatrz ja uwierzyłem w miłość. Doszedłem do wniosku, że miłość ma wartość i jest możliwa. Nie udawana lecz prawdziwa. Przyjąłem, że moim celem będzie dążenie do takiej miłości. Dla utrudnienia przyjąłem także, że miłość nie przychodzi lecz potrzeba ją zbudować i nie gdziekolwiek ale w tym miejscu, w którym już jesteś. Żeby poczuć zanim pójdziesz do piachu a jeszcze być pewnym, że kochasz.
Ja przestałem wierzyć w miłość, kiedy zorientowałem się, że na 100% nie mam na nią szans.
>W tym dążeniu na razie jestem na etapie nienawiści i niezgodności. Nienawidzę ludzi a mam ich pokochać. Nie zgadzam się z nimi a mam się z nimi porozumieć. Słabo to widzę ale czuję, że to ma sens.
Dla mnie to dziwne, postępujesz wbrew sobie. Czemu nienawidzisz ludzi i czemu masz ich pokochać? Najlepiej chyba olać, mi opadł stosunek emocjonalny do większości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > ale jeśli tego nie zrobię to cały czas będzie mi towarzyszyć cierpienie, czyli życie nie ma żadnego sensu, a wręcz jest sensem ujemnym. Ale to jakaś obsesja jest, takie zafiksowanie na czymś, uzależnianie swojego szczęścia i sensu życia od czegoś. Zwłaszcza od czegoś, czego nie można osiągnąć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >> ale jeśli tego nie zrobię to cały czas będzie mi towarzyszyć cierpienie, czyli życie nie ma żadnego sensu, a wręcz jest sensem ujemnym. >Ale to jakaś obsesja jest, takie zafiksowanie na czymś, uzależnianie swojego szczęścia i sensu życia od czegoś. Zwłaszcza od czegoś, czego nie można osiągnąć. >
Każdy sens życia jest uzależniony od czegoś. Zapytaj się szczęśliwych ludzi co sprawia, że są szczęśliwi. Jaka byłaby ich reakcja gdyby im to zabrano? Milioner tracący majątek pewnie będzie chciał go odrobić, rzucony chłopak będzie chciał znaleźć nową dziewczynę, wyrzucony pracownik będzie chciał nowej pracy. Nauczyłem się radzić sobie w takich sytuacjach i po tego typu stracie mógłbym się nastawić na coś lepszego, np wyprowadzka z mieszkania, które lubiłem mogła być czymś negatywnym, ale nastawiłem się na to, że nowe będzie lepsze. Problem jest kiedy nie można czegoś osiągnąć, a pragnienie dalej jest. Wtedy jedyną opcją jest szukanie ulgi czy szczęścia w swoim stanie umysłu, niezależnie od wszystkiego co zewnętrzne. Dlatego trzeba się nauczyć wyrzeczeń, trzeba umieć rezygnować z pragnień, żeby nie zniewalały.
Niestety, albo stety rozumowo możemy ustalić sobie cele, ale nie marzenia/pragnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Każdy sens życia jest uzależniony od czegoś.Niby tak, ale gdybyś miał większą wolę życia to miałbyś w dupie, czy Twoje życie ma sens. > Zapytaj się szczęśliwych ludzi co sprawia, że są szczęśliwi. Jaka byłaby ich reakcja gdyby im to zabrano?Rozpacz, żałoba, może brak sensu życia a potem pogodzenie się i znalezienie nowego źródła szczęścia. Tak to powinno działać. > Problem jest kiedy nie można czegoś osiągnąć, a pragnienie dalej jest.Gdyby to był jakiś wielki problem, miliardy ludzi byłyby nieszczęśliwe. Znasz kogoś, kto nie pragnie czegoś, czego nie może mieć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Niby tak, ale gdybyś miał większą wolę życia to miałbyś w dupie, czy Twoje życie ma sens.Wola życia z czegoś się bierze. Nie jest dana a priori, ani raz na zawsze. Zazwyczaj coś nas motywuje do tego aby mieć wolę życia lub brak czegoś nas demotywuje. > >Zapytaj się szczęśliwych ludzi co sprawia, że są szczęśliwi. Jaka byłaby ich reakcja gdyby im to zabrano?> Rozpacz, żałoba, może brak sensu życia a potem pogodzenie się i znalezienie nowego źródła szczęścia. Tak to powinno działać.Powinno? Prawie nigdy tak nie wygląda. Albo coś ma wartość, albo nie. Wartość to stosunek naszych uczuć do czegoś, a na poziomie myśli o wartości stanowi porównanie. Mentalne obiekty idealne to wynik wyrafinowania sensu z porównań. To pociąga za sobą także uczucia i potem w tym co nas spotyka szukamy tego co wiąże się z tą sferą. Tego co lubimy chcemy doświadczać możliwie jak najczęściej, a tego czego nie lubimy chcemy unikać. Nagle okazuje się, że ktoś jest skazany na to czego nie lubi i nie może mieć tego co lubi. Co się wtedy dzieje? Człowiek, który musi pozbyć się z życia wartości nagle jakby umiera, tylko okazuje się, że żyje i ten byt jest w tym momencie najgorszy. W ułamku sekundy człowiek uświadamia sobie to czego wcześniej wolałby sobie nie uświadamiać. Trwa to ułamek sekundy, ale w pamięci pozostaje wrażenie jakby to trwało 2 tygodnie i można cofać się wstecz pamięcią i wyciągać tok rozumowania, który zastałem. Znika poczucie bezpieczeństwa. Świat jest niby taki jak dawniej, ale moja świadomość świata jest zupełnie inna. Świat jest wszechogarniającą pustką, którą rządzą przyczyny i skutki. Nasze teorie i interpretacje są błędne, ludzie gadają bez sensu i niczego nie przekazują, bo egoizm wypacza ich myśli. Miłość to rynek seksualny i dorabianie ideologii miłości przez mechanizmy emocjonalne, osobowość to program w umyśle, a świadomość to obserwator tego wszystkiego, który mylnie utożsamia się z postacią "na ekranie". Kategorie myślenia większości ludzi są debilne. Prawie każdemu można wytknąć sprzeczność, albo oderwanie od rzeczywistości, prawie każdy jest hipokrytą. Kiedy patrzę na ludzi i na siebie jak na mechanizmy, to wiedza coraz bardziej do siebie pasuje, światopogląd staje się spójny, ale przerażający dla większości ludzi. Większość woli się nie zgodzić dla zasady, bo wierzenia nie pozwalają im na przyznanie racji poglądom, które orają w pył każdą wiarę, każde uczucie i każdą emocję. Kilka osób ma przeze mnie depresję, bo podobno moje słowa kiełkują w głowie i z tego co wydaje się z początku oderwane od rzeczywistości robi się prawda, której nie można odrzucić. Dzieje się tak dlatego, że ludzie żyją w swoich mechanizmach obronnych, które zniekształcają im percepcję tak żeby nie znali prawdy. Prawda jest gorzka, niewygodna. Słodkie kłamstwa brzmią dużo lepiej, budują złudne poczucie bezpieczeństwa. Tylko, że nie rozwiązują żadnego problemu i nie budują niczego pozytywnego. Jedynym lekarstwem wydaje się umiejętność godzenia sobie ze wszystkim niezależnie od tego co się stanie. Czyli człowiek musi uodpornić się na ból, na możliwość utraty, na bezsens i na każde potencjalne zagrożenie. Człowiek musi przestać utożsamiać się z postacią na ekranie, przestać bełkotać coś z emocji i przestawić się na prawdziwy racjonalizm, który wiąże się z rezygnacją z wszelkiej wiary. Celem powinno być szukanie trwałego spokoju. Wolność nigdy nie jest do czegoś, zawsze jest od czegoś, np od choroby, od zagrożenia, od zniewolenia. Marzenia są czymś ponad, czego czasem trzeba się pozbyć. Wiadomo, że szczęścia się wtedy nie osiągnie, a marzeń nie wymyśla się na siłę. Tak naprawdę życie nie jest nic warte. Dopiero wartość w życiu nadaje jakiś sens. Sens może być przecież ujemny i tak jest zazwyczaj. > >Problem jest kiedy nie można czegoś osiągnąć, a pragnienie dalej jest.> Gdyby to był jakiś wielki problem, miliardy ludzi byłyby nieszczęśliwe.> Znasz kogoś, kto nie pragnie czegoś, czego nie może mieć?  > Przecież większość jest nieszczęśliwa. A pragnienie, a warunek szczęścia to inne kwestie. Pragnienie wiąże się z motywacją, a brak motywacji jest bezsensem życia, a bezsens życia powoduje, że życie < śmierć, więc należałoby je czymś wypełnić żeby opłacało się żyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Sorry za opóźnienie. Złapałem zawiechę.
>>Niby tak, ale gdybyś miał większą wolę życia to miałbyś w dupie, czy Twoje życie ma sens. >Wola życia z czegoś się bierze. Nie jest dana a priori, ani raz na zawsze. Jest dana w genach i jest naturalnym stanem. Raczej jej brak "z czegoś się bierze".
>Albo coś ma wartość, albo nie. Wartość to stosunek naszych uczuć do czegoś, a na poziomie myśli o wartości stanowi porównanie. Ale przecież uczucia się zmieniają w ciągu życia.
>...Nagle okazuje się, że ktoś jest skazany na to czego nie lubi i nie może mieć tego co lubi. Co się wtedy dzieje? Człowiek, który musi pozbyć się z życia wartości nagle jakby umiera, tylko okazuje się, że żyje i ten byt jest w tym momencie najgorszy. W ułamku sekundy człowiek uświadamia sobie to czego wcześniej wolałby sobie nie uświadamiać. Trwa to ułamek sekundy, ale w pamięci pozostaje wrażenie jakby to trwało 2 tygodnie i można cofać się wstecz pamięcią i wyciągać tok rozumowania, który zastałem. Znika poczucie bezpieczeństwa. Świat jest niby taki jak dawniej, ale moja świadomość świata jest zupełnie inna. Ale takie coś chyba każdy przeżywa wiele razy w życiu. Problem jest wtedy, gdy zły nastrój nie przechodzi mu przez bardzo długi czas.
>Świat jest wszechogarniającą pustką, którą rządzą przyczyny i skutki. Nasze teorie i interpretacje są błędne, ludzie gadają bez sensu i niczego nie przekazują, bo egoizm wypacza ich myśli. Miłość to rynek seksualny i dorabianie ideologii miłości przez mechanizmy emocjonalne, osobowość to program w umyśle, a świadomość to obserwator tego wszystkiego, który mylnie utożsamia się z postacią "na ekranie". Kategorie myślenia większości ludzi są debilne. Prawie każdemu można wytknąć sprzeczność, albo oderwanie od rzeczywistości, prawie każdy jest hipokrytą. Kiedy patrzę na ludzi i na siebie jak na mechanizmy, to wiedza coraz bardziej do siebie pasuje, światopogląd staje się spójny, ale przerażający dla większości ludzi. Dobre. Lubię takie klimaty. Myślałeś o pisaniu tekstów do doom metalu albo coś?
>Kilka osób ma przeze mnie depresję, bo podobno moje słowa kiełkują w głowie i z tego co wydaje się z początku oderwane od rzeczywistości robi się prawda, której nie można odrzucić. A w dodatku depresja jest zaraźliwa.
>Prawda jest gorzka, niewygodna. Słodkie kłamstwa brzmią dużo lepiej, budują złudne poczucie bezpieczeństwa. Tylko, że nie rozwiązują żadnego problemu i nie budują niczego pozytywnego. Ale co ta prawda buduje? Mam wrażenie, że jeszcze mniej.
>Jedynym lekarstwem wydaje się umiejętność godzenia sobie ze wszystkim niezależnie od tego co się stanie. Czyli człowiek musi uodpornić się na ból, na możliwość utraty, na bezsens i na każde potencjalne zagrożenie. Człowiek musi przestać utożsamiać się z postacią na ekranie, przestać bełkotać coś z emocji i przestawić się na prawdziwy racjonalizm, który wiąże się z rezygnacją z wszelkiej wiary. Celem powinno być szukanie trwałego spokoju. Wolność nigdy nie jest do czegoś, zawsze jest od czegoś, np od choroby, od zagrożenia, od zniewolenia. Marzenia są czymś ponad, czego czasem trzeba się pozbyć. Wiadomo, że szczęścia się wtedy nie osiągnie, a marzeń nie wymyśla się na siłę. Tak naprawdę życie nie jest nic warte. Dopiero wartość w życiu nadaje jakiś sens. Sens może być przecież ujemny i tak jest zazwyczaj. No ale co chcesz w ten sposób osiągnąć?
>Przecież większość jest nieszczęśliwa. Skąd to przekonanie? Ja sądzę, że to raczej nawykowe narzekanie w połączeniu z przesądem "Nie chwal dnia przed zachodem słońca"
>A pragnienie, a warunek szczęścia to inne kwestie. Wiem, ale mam wrażenie, że u Ciebie to się połączyło - warunkiem szczęścia jest spełnienie konkretnego pragnienia.
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Czyli jeśli koleś chce powiedzmy dostać zasiłek 5 tys zł za nic, to jeśli ja tego nie chcę, to jestem złym człowiekiem dla tej osoby? Oczywiście. I zarazem on dla Ciebie, bo niby dlaczego nie chcesz?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| Puszek Okruszek (73 punktów) | >Czy człowiek wybiera swój popęd? Czy człowiek wybiera swoje zahamowanie? Czy człowiek wybiera sobie >obraz ładnej i brzydkiej twarzy innego człowieka? Ładny zapach i smród? Czy człowiek ustala siłę >własnej agresji i siłę własnego strachu? Czy człowiek wybiera sobie poglądy i wartości czy jest po >prostu sobą? >W umysłach wszystkich ludzi funkcjonuje pogląd o istnieniu złych ludzi. Złych, których powinno się >pozamykać, ukarać, zagazować, zabić, zakopać. >Kim jest zły człowiek? Chłopie, za dużo filozofii i poezji, a za mało wujka Darwina. Nasze, utrwalone ewolucyjnie postrzeganie świata, jest wypadkową między promowaniem własnych genów a wymuszoną dbałością o dobro grupy, no bo, rzecz jasna, jeśli będziesz za bardzo dbał o własne geny (czyli własną osobę), to rzeczona grupa Cię za*ebie. Tylko tyle i aż tyle. Na początek polecam ,,Socjobiologię'' E. O. Wilsona oraz ,,Moralne zwierzę'' Roberta Wrighta.
|
|
 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > jeśli będziesz za bardzo dbał o własne geny (czyli własną osobę), to rzeczona grupa Cię za*ebie. Tylko tyle i aż tyle.To ja na pniu znajduję dla ciebie inny niż zajebanie przez grupę powód dbania o cudzy gen. Podam prosty przykład. Jeden człowiek i wysoka przeszkoda na drodze do pożywienia, dwoje ludzi i ta sama wysoka przeszkoda. Jeden człowiek nie daje rady pokonać przeszkody w pojedynkę i nie dostaje się do pożywienia, dwoje ludzi działając łącznie, jeden podsadza, drugi wciąga, pokonują razem przeszkodę i dostają się do pożywienia. Koniunkcja działań stwarza możliwości, nierealne w działaniu odosobnionym, Wyobraź sobie, że jeden człowiek w pojedynkę miałby zrealizować funkcję samochodu od a do z, od projektu, poprzez wykonanie do użytkowania i to w jednym życiu. Ludzie używają samochodów, którego żaden z żyjących ludzi nie wykonałby samodzielnie. W ogóle jak należy rozumieć gen? Czy to jest pewien fizyczny układ, który próbuje zdominować wszystkie inne, sprzeczne układy fizyczne w otoczeniu? Człowiek w końcu przetwarza naturę na swoją modłę. Czy natura przetworzona w pewien układ jest konsekwencją zaistnienia w niej określonego genu? Czy można np. mówić o genie jak o pierwszym fraktalu w zborze fraktali? youtu.be/zSvgIyecoHE
|
|
|  | | szarley (54913 punktów) | >Podam prosty przykład. Jeden człowiek i wysoka przeszkoda na drodze do pożywienia, dwoje ludzi i ta sama wysoka przeszkoda. Jeden człowiek nie daje rady pokonać przeszkody w pojedynkę i nie dostaje się do pożywienia, dwoje ludzi działając łącznie, jeden podsadza, drugi wciąga, pokonują razem przeszkodę i dostają się do pożywienia. 1 Skąd ty bierzesz te kretyńskie przykłady? 2 Oczywiście dogadują się i działają wspólnie
>Wyobraź sobie, że jeden człowiek w pojedynkę miałby zrealizować funkcję samochodu od a do z, od projektu, poprzez wykonanie do użytkowania i to w jednym życiu. Ludzie używają samochodów, którego żaden z żyjących ludzi nie wykonałby samodzielnie.
Dlatego powstają wysoko zorganizowane fabryki, które ty chcesz rozp..lić
>W ogóle jak należy rozumieć gen? A to już szkolna wiedza
>Czy to jest pewien fizyczny układ, który próbuje zdominować wszystkie inne, Tobie się wszystko kojarzy z dominacją, jak małemu Jasiowi z dupczeniem
|
|
| |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Podam prosty przykład. Jeden człowiek i wysoka przeszkoda na drodze do pożywienia, dwoje ludzi i ta sama wysoka przeszkoda. Jeden człowiek nie daje rady pokonać przeszkody w pojedynkę i nie dostaje się do pożywienia, dwoje ludzi działając łącznie, jeden podsadza, drugi wciąga, pokonują razem przeszkodę i dostają się do pożywienia. >1 Skąd ty bierzesz te kretyńskie przykłady? >2 Oczywiście dogadują się i działają wspólnie >>Wyobraź sobie, że jeden człowiek w pojedynkę miałby zrealizować funkcję samochodu od a do z, od projektu, poprzez wykonanie do użytkowania i to w jednym życiu. Ludzie używają samochodów, którego żaden z żyjących ludzi nie wykonałby samodzielnie. >Dlatego powstają wysoko zorganizowane fabryki, które ty chcesz rozp..lić >>W ogóle jak należy rozumieć gen? >A to już szkolna wiedza >>Czy to jest pewien fizyczny układ, który próbuje zdominować wszystkie inne, >Tobie się wszystko kojarzy z dominacją, jak małemu Jasiowi z dupczeniem
Szarleyu wysokozorganizowane fabryki potrafią się tym różnić od siebie, że z jednej wielkiej wyjeżdża 1.000.000 małych fordów rocznie a z drugiej wielkiej 100 złotych ferrari wysadzanych diamentami.
Kiedy na horyzoncie zaczynają się jawić szklane wieże a patrol policyjny znajduje się na każdym skrzyżowaniu ulic to znak, że system społeczny jebie się i zaraz p*****lnie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Szarleyu wysokozorganizowane fabryki potrafią się tym różnić od siebie, że z jednej wielkiej wyjeżdża 1.000.000 małych fordów rocznie a z drugiej wielkiej 100 złotych ferrari wysadzanych diamentami.
I dzięki temu masz możliwość kupić forda. Niestety jesteś bieeeedny bo nie stać cię na ferrari wysadzane diamentami. Ja jestem zamożnym człowiekiem (subiektywnie) ale też mnie na ferrari wysadzane diamentami nie stać. Tylko że mnie nie boli, jeśli ktoś takie autu kupi byle uczciwie zarobił I ZAPŁACIŁ PODATEK. Co więcej nie stać by mnie było na najm na stałe tak drogiego mieszkania jakie ty najmujesz "biedaku"
>Kiedy na horyzoncie zaczynają się jawić szklane wieże a patrol policyjny znajduje się na każdym skrzyżowaniu ulic to znak, że system społeczny jebie się i zaraz p*****lnie. Nie, to znaczy, że jest ruch uliczny i zaraz może być korek
Ten system nie jest doskonały, jest w nim sporo do zrobienia, ale pozbawienie - pracowników praw do emerytur - dzieci do egzekucji alimentów - właścicieli domów do ich ubezpieczenia - .... jest tylko gorszym rozwiązaniem
Zmień dilera, bo to świństwo, które jarasz całkowicie zaburza ci obraz rzeczywistości.
|
|
|  | | Puszek Okruszek (73 punktów) | >>To ja na pniu znajduję dla ciebie inny niż zajebanie przez grupę powód dbania o cudzy gen. >Podam prosty przykład. Jeden człowiek i wysoka przeszkoda na drodze do pożywienia, dwoje ludzi i ta sama wysoka przeszkoda. Jeden człowiek nie daje rady pokonać przeszkody w pojedynkę i nie dostaje się do pożywienia, dwoje ludzi działając łącznie, jeden podsadza, drugi wciąga, pokonują razem przeszkodę i dostają się do pożywienia. Dowcip w tym, że my tak nie ewoluowaliśmy. To są spekulatywne domniemania, oparte na analizie bardzo rzadko spotykanych (a więc mało reprezentatywnych ewolucyjnie) sytuacji. Ewoluowalismy po części jako grupa, po części jako jednostki. Dlatego właśnie we współczesnej firmi każdy facet stara się przeskoczyć innego (dobro własnych genów), ale jeżeli firmie grozi upadek, ci sami faceci potrafią się skonsolidować i działać wspólnie na rzecz wspólnoty, czyli w tym wypadku firmy. Takie doświadczenia, jakie opisałeś (vide ten słynny wagonik, który ma tam kogoś zmiażdżyć) tak naprawdę mają się nijak do ogólnych doświadczeń, jakie zaszły podczas naszej ewolucji.
|
|
| |  | | Puszek Okruszek (73 punktów) | >>>To ja na pniu znajduję dla ciebie inny niż zajebanie przez grupę powód dbania o cudzy gen. >>Podam prosty przykład. Jeden człowiek i wysoka przeszkoda na drodze do pożywienia, dwoje ludzi i ta sama wysoka przeszkoda. Jeden człowiek nie daje rady pokonać przeszkody w pojedynkę i nie dostaje się do pożywienia, dwoje ludzi działając łącznie, jeden podsadza, drugi wciąga, pokonują razem przeszkodę i dostają się do pożywienia. Dowcip w tym, że my tak nie ewoluowaliśmy. To są spekulatywne domniemania, oparte na analizie bardzo rzadko spotykanych (a więc mało reprezentatywnych ewolucyjnie) sytuacji. Ewoluowalismy po części jako grupa, po części jako jednostki. Dlatego właśnie we współczesnej firmie każdy facet stara się przeskoczyć innego (dobro własnych genów), ale jeżeli firmie grozi upadek, ci sami faceci potrafią się skonsolidować i działać wspólnie na rzecz grupy, czyli w tym wypadku firmy. Takie doświadczenia, jakie opisałeś (vide ten słynny wagonik, który ma tam kogoś zmiażdżyć) tak naprawdę mają się nijak do ogólnych doświadczeń, jakie zaszły podczas naszej ewolucji.
|
|
| | |  | | Puszek Okruszek (73 punktów) | > >>>To ja na pniu znajduję dla ciebie inny niż zajebanie przez grupę powód dbania o cudzy gen.> >>Podam prosty przykład. Jeden człowiek i wysoka przeszkoda na drodze do pożywienia, dwoje ludzi i ta sama wysoka przeszkoda. Jeden człowiek nie daje rady pokonać przeszkody w pojedynkę i nie dostaje się do pożywienia, dwoje ludzi działając łącznie, jeden podsadza, drugi wciąga, pokonują razem przeszkodę i dostają się do pożywienia.> Dowcip w tym, że my tak nie ewoluowaliśmy. To są spekulatywne domniemania, oparte na analizie bardzo rzadko spotykanych (a więc mało reprezentatywnych ewolucyjnie) sytuacji. Ewoluowalismy po części jako grupa, po części jako jednostki. Dlatego właśnie we współczesnej firmie każdy facet stara się przeskoczyć innego (dobro własnych genów), ale jeżeli firmie grozi upadek, ci sami faceci potrafią się skonsolidować i działać wspólnie na rzecz grupy, czyli w tym wypadku firmy. Takie doświadczenia, jakie opisałeś (vide ten słynny wagonik, który ma tam kogoś zmiażdżyć) tak naprawdę mają się nijak do ogólnych doświadczeń, jakie zaszły podczas naszej ewolucji.PS, Czy w tym dziale nie można skasować poprzedniego postu, który potem się poprawiło? jakoś inaczej tu jest niż w innych działach, a może mi się coś antyewolucyjnie yebie?
|
|
| | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > PS, Czy w tym dziale nie można skasować poprzedniego postu, który potem się poprawiło? jakoś inaczej tu jest niż w innych działach, a może mi się coś antyewolucyjnie yebie?  Następnym razem używaj edytuj. Usuń też raczej powinieneś mieć pod swoim postem. Znaczy kasuj.
|
|
 | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Interpretowanie wszystkiego przez pryzmat korzyści ewolucyjnych jest przesadą.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|