 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-05-2009 14:03 | dominika (258 punktów) | Kwestia wieku | Odpisujac w innym wątku, cos zauważyłam i chciałam rzucić myśl na forum. Obserwujac ostatnie tendencje zauważyłam, ze ludzie , w każdym razie na Zachodzie nie starzeją sie, tylko zmieniają przynależność. Wchodzą w inna grupę. Np młodych emerytów, Podkreślana jest Cały czas młodość. Uważam ze jest to nadzwyczaj meczące.
Ale co mnie bardziej zaciekawiło to właśnie ta zmiana przynależności. Przestaje sie należeć do rodziny, zaczyna sie przynależeć do jakiejś innej grupy związanej ze wspólnymi zainteresowaniami, chorobami, problemami. Zupełnie zanika jakikolwiek indywidualizm. Wszędzie widać grona wystraszonych młodych, sprawnych emerytów podróżujących autobusami, zabezpieczonych i ubezpieczonych po zęby, wszystkich w tych samych, bardzo kolorowych kurtkach, łatwo rozpoznawalnych we wrogim nieprzewidywalnym tłumie. Plemiona=winogrona. Tak samo młodzi. Jedni zastraszeni, drudzy straszni. Po co szukać wroga na zewnątrz, po co islam albo komunizm.
Przyszlosc Europy wydaje sie byc zakodowana gdzieś w okresie pomiędzy latami -100/0 a 400, w tym płynnym okresie przedchrześcijańskim. Ciekawe. Nie jestem autorytetem zęby oceniać. Wydaje sie, ze w każdym razie od czasu Oświecenia w naszej części swiata zbyt skoncentrowaliśmy sie na jedynej, własnej racji i moze przyszedł czas rozbicia skorupy pychy i arogancji. Kto to wie. Czas na otworzenie okien, bo inaczej przyjdą i wytłuką? (przepraszam za banał)
Zaznaczam, ze jest to tylko myśl, intuicja, pewnego rodzaju przeczucie chodzące mi po głowie od jakiegoś czasu. Nie jestem filozofem ani socjologiem. Przeczytałam trochę, na temat ww okresu, teraz przelatuje po Maffesolim, przedtem Deleuze no i trochę z innych źródeł.Przy lozku lezy Ethan Watters, zobaczymy co ma mi do powiedzenia. Czy ktos z was wie? No, wystarczy na dzisiaj. D.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Odp: kwestia wieku | >Przy lozku lezy Ethan Watters, zobaczymy co ma mi do powiedzenia. Czy ktos z was wie? Przypuszczam, że nie.
>No, wystarczy na dzisiaj. Też tak sądzę.
|
|
9 na 9 | Zyga (1539 punktów) | Odp: Kwestia wieku | >Obserwujac ostatnie tendencje zauważyłam, ze ludzie , w każdym razie na Zachodzie nie starzeją sie, >tylko zmieniają przynależność. Wchodzą w inna grupę. Np młodych emerytów,
To bardzo dobrze. Gdy już będę starszy, będę (mam nadzieję, że zdrowie pozwoli) uśmiechniętym młodym emerytem śmigającym przez miasto na rowerze. Spotykającym się z innymi młodymi emerytami na pogawędkach. Nie chcę się stać starym dziadem siedzącym w domu i znudzonym wzrokiem patrzącym w telewizor.
>Ale co mnie bardziej zaciekawiło to właśnie ta zmiana przynależności. Przestaje sie należeć do >rodziny, zaczyna sie przynależeć do jakiejś innej grupy związanej ze wspólnymi zainteresowaniami, >chorobami, problemami.
Bardzo dobrze. To ważne, aby mieć znajomych, z którymi można o czymś pogadać. Nie możesz usadzać staruszków w domach, z rodzinami, które mają własne zajęcia.
>Zupełnie zanika jakikolwiek indywidualizm. Wszędzie widać grona wystraszonych >młodych, sprawnych emerytów podróżujących autobusami, zabezpieczonych i ubezpieczonych po zęby, >wszystkich w tych samych, bardzo kolorowych kurtkach, łatwo rozpoznawalnych we wrogim >nieprzewidywalnym tłumie.
Noszą takie kurtki jakie są w sklepach, a że są kolorowe... Starszym nie wypada? Powinni chodzić w płaszczach i beretach/kaszkietach?
>Plemiona=winogrona. >Tak samo młodzi. Jedni zastraszeni, drudzy straszni. Po co szukać wroga na zewnątrz, po co islam >albo komunizm.
Co? Za dużo telewizji chyba oglądasz.
|
|
 | | dominika (258 punktów) |
> Co? Za dużo telewizji chyba oglądasz.> To tez
|
|
6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Droga Dominiko, tak sobie czytam, czytam i prawdę mówiąc, nie bardzo wiem, co chciałaś przez swój tekst powiedzieć. >Obserwujac ostatnie tendencje zauważyłam, ze ludzie , w każdym razie na Zachodzie nie starzeją sie, >tylko zmieniają przynależność. Wchodzą w inna grupę. Np młodych emerytów, Podkreślana jest Cały czas >młodość. Uważam ze jest to nadzwyczaj meczące. Dla kogo? >Ale co mnie bardziej zaciekawiło to właśnie ta zmiana przynależności. Przestaje sie należeć do >rodziny, zaczyna sie przynależeć do jakiejś innej grupy związanej ze wspólnymi zainteresowaniami, >chorobami, problemami. Prawidłowo. Dzieci odchowane, mają swoje życie, pora zająć się sobą i swoimi zainteresowaniami i problemami. >Zupełnie zanika jakikolwiek indywidualizm. Wszędzie widać grona wystraszonych >młodych, sprawnych emerytów podróżujących autobusami, zabezpieczonych i ubezpieczonych po zęby, >wszystkich w tych samych, bardzo kolorowych kurtkach, łatwo rozpoznawalnych we wrogim >nieprzewidywalnym tłumie. Tego naprawdę nie rozumiem. Nie zauważyłam, żeby emeryci byli czymś wystraszeni. Jeśli już, to powinni się chyba lękać takiej agresywnej młodzieży (?) jak Ty. A że chodzą w kolorowych kurtkach? W tym nie ma nic złego. Uważasz, że bardziej im przystoją czarne stroje żałobne? Że powinni siedzieć w domu, zlikwidować polisy, a już w żadnym przypadku, broń Jednorożcu, nie wsiadać do autobusu? Zdaję sobie sprawę, że to mogła być przenośnia. Ja też jej użyłam. >Plemiona=winogrona. >Tak samo młodzi. Jedni zastraszeni, drudzy straszni. Możesz wyjaśnić bliżej? >Po co szukać wroga na zewnątrz, po co islam >albo komunizm. Gdzie widzisz wrogów "wewnątrz"? >Przyszlosc Europy wydaje sie byc zakodowana gdzieś w okresie pomiędzy latami -100/0 a 400, w tym >płynnym okresie przedchrześcijańskim. Wydaje się, że nie. >Wydaje sie, ze w >każdym razie od czasu Oświecenia w naszej części swiata zbyt skoncentrowaliśmy sie na jedynej, >własnej racji i moze przyszedł czas rozbicia skorupy pychy i arogancji. Kto to wie. Czas na >otworzenie okien, bo inaczej przyjdą i wytłuką? (przepraszam za banał) A zechcesz wyjaśnić, co Twoje powyższe przemyślenie ma wspólnego z tematem? Jakoś mi się nie łączy. >Zaznaczam, ze jest to tylko myśl, intuicja, pewnego rodzaju przeczucie chodzące mi po głowie od >jakiegoś czasu. Nie jestem filozofem ani socjologiem. Przeczytałam trochę, na temat ww okresu, teraz >przelatuje po Maffesolim, przedtem Deleuze no i trochę z innych źródeł.Przy lozku lezy Ethan >Watters, zobaczymy co ma mi do powiedzenia. Czy ktos z was wie? Czytanie jest zawsze dobre. Czasem lepsze, niż pisanie.
|
|
 | | dominika (258 punktów) | >Przyszlosc Europy wydaje sie byc zakodowana gdzieś w okresie pomiędzy latami -100/0 a 400, To zupelnie inny watek i co mi strzelilo do glowy, zeby tu go podczepiac to chyba juz na zawsze zostanie owiane tajemnica, ale ja naprawde mysle, ze przyszlosc Europy, a moze nie tylko, jest zakodowana gdzies w tym czasie. Kiedys spokojnie wyjasnie. Nie mam juz tyle czasu jak ostatnio, dzieki temu bede lepiej nim dysponowac
|
|
2 na 2 | pavvel (8272 punktów) | > Odpisujac w innym wątku, cos zauważyłam i chciałam rzucić myśl na forum(...) (...) > No, wystarczy na dzisiaj.> D.Nie tylko wystarczy, ale az za dużo. ;p Za dużo przede wszystkim chaosu. Nie wiem czy ktoś, tak naprawdę zrozumiał to, co chciałaś nam powiedzieć. Widać tylko duże emocje i... w zasadzie nic więcej. Może przeczytaj sobie swój wpis, przeanalizuj, a potem - jeśli uznasz, że warto - spróbuj napisać to jeszcze raz. Bo zanim powiem, że się z Tobą zgadzam (lub nie), chciałbym o czym piszesz.  Pozdrawiam
|
|
Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
By nie było kwestii wieku, trzeba najpierw wygrać ze śmiercią. Tu jest wątek na ten temat założony przez śmiałą uczestniczkę zdecydowaną żyć wiecznie. .
|
|
| dominika (258 punktów) | Dziekuje wszystkim za odpowiedz i cierpliwosc, bo rzeczywiscie, chaotyczne to przemyslenia. Poniewaz nie dostalam reakcji w poczcie, nie pomyslalam, zeby redagowac i tak zapomnialam, za co przepraszam, bo to zasmiecanie.. Jak niedawno napisalam, dopiero ucze sie poruszac na forum. Skrocilam watek. Nie jestem bynajmniej arogancka malolata, ktora najchetniej chcialaby schowac pod czarna szmate memento mori jakim sa staruszki, wrecz przeciwnie. Bardzo zajmuje mnie mysl jak spedzic przyjemnie i z godnoscia ten czas kiedy juz nic sie nie musi.
POMOCY!!!! JAK EDYTOWAC WLASNY WATEK???
|
|
1 na 1 | dominika (258 punktów) | >Odpisujac w innym wątku, cos zauważyłam i chciałam rzucić myśl na forum. >Obserwujac ostatnie tendencje zauważyłam, ze ludzie , w każdym razie na Zachodzie nie starzeją sie, >tylko zmieniają przynależność. Wchodzą w inna grupę. Np młodych emerytów, Podkreślana jest Cały czas >młodość. Uważam ze jest to nadzwyczaj meczące. >Ale co mnie bardziej zaciekawiło to właśnie ta zmiana przynależności. Przestaje sie należeć do >rodziny, zaczyna sie przynależeć do jakiejś innej grupy związanej ze wspólnymi zainteresowaniami, >chorobami, problemami. Zanika indywidualizm. Ciekawe, czy jest to zjawisko przejsciowe podsycane przez komercjalizm, czy dziala tu silniejsza dynamika, ktora pozostawi trwalsze slady.
|
|
 | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > Zanika indywidualizm.> Ciekawe, czy jest to zjawisko przejsciowe podsycane przez komercjalizm, czy dziala tu silniejsza dynamika, ktora pozostawi trwalsze slady.Sądzę, że wynika to ze zmiany stylu życia w ogóle. W dawnych czasach - a nawet jeszcze w nie tak bardzo dawnych - osoby kończące aktywność zawodową zostawały w domu i przejmowały opiekę nad najmłodszym pokoleniem. Stereotyp babci niańczącej wnuki, piekącej ciasteczka i robiącej na drutach szaliki jest mocno zakorzeniony w ludziach, zresztą jeszcze kilkadziesiąt lat temu osoba po 50 uważana była za osobę w podeszłym wieku. Teraz to się zmieniło. Na emeryturę przechodzą ludzie zdrowi i sprawni, nic dziwnego, że nie chce im się siedzieć w domu i - excusez le mot - gnić. Stąd się bierze popularność rozmaitych klubów seniora, wycieczek, Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Ludzie mają czas, a czasem też pieniądze, by rozwijać swoja pasje, na które do tej pory zupełnie nie mieli czasu, zajęci pracą i wychowywaniem dzieci. Teraz pracy już nie ma, dzieci dorosły i mają swoje życie, co ma robić taki sześćdziesięciolatek? Dam Ci przykład z mojego najbliższego otoczenia. Mój ojciec ma 76 lat, a w domu rzadko bywa. Ciągle gdzieś jeździ, lata, jeszcze trochę pracuje (konsultacje 2 razy w tygodniu, teoretycznie po 2 godziny, czasem przeciąga się do sześciu). Mówi, że gdyby nie miał obowiązków, nie chciałoby mu się rano wstać z łóżka. Coś w tym jest. Ale czy to jest zanik indywidualizmu? Nie sądzę. To prawda, że w grupie raźniej i ma się z kim podzielić swoimi zainteresowaniami, bo rodzina albo ma inne, albo nie ma czasu. Zresztą czasem zainteresowania i pasje są dziedziczone i wtedy jest naprawdę fajnie. Ale pomimo przynależności do grupy ludzie pozostają sobą. Nawet ta wycieczka pozornie jednakowych japońskich emerytów, latająca z identycznymi aparatami fotograficznymi i zachowująca się identycznie w jakimś europejskim muzeum czy katedrze to w gruncie rzeczy zbiorowisko indywidualności, które po zakończeniu wycieczki znów rozpadnie się na pojedyncze elementy  Swoją drogą, podoba mi się taka perspektywa na starość. Nie umiem piec ciasteczek ani robić na drutach  Na zakończenie - moja ulubiona wiadomość z kroniki wypadków z "Kuryera Warszawskiego" z lat 70. XIX w. "Na rogu Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej tramwaj konny potrącił 45-letniego mężczyznę. Staruszka niezwłocznie odwieziono do szpitala"  (przytaczam za Tuwimem i Słonimskim).
|
|
|  | | dominika (258 punktów) | > >Zanika indywidualizm.> >Ciekawe, czy jest to zjawisko przejsciowe podsycane przez komercjalizm, czy dziala tu silniejsza dynamika, ktora pozostawi trwalsze slady.> Sądzę, że wynika to ze zmiany stylu życia w ogóle. W dawnych czasach - a nawet jeszcze w nie tak bardzo dawnych - osoby kończące aktywność zawodową zostawały w domu i przejmowały opiekę nad najmłodszym pokoleniem. Stereotyp babci niańczącej wnuki, piekącej ciasteczka i robiącej na drutach szaliki jest mocno zakorzeniony w ludziach, zresztą jeszcze kilkadziesiąt lat temu osoba po 50 uważana była za osobę w podeszłym wieku. Teraz to się zmieniło. Na emeryturę przechodzą ludzie zdrowi i sprawni, nic dziwnego, że nie chce im się siedzieć w domu i - excusez le mot - gnić. Stąd się bierze popularność rozmaitych klubów seniora, wycieczek, Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Ludzie mają czas, a czasem też pieniądze, by rozwijać swoja pasje, na które do tej pory zupełnie nie mieli czasu, zajęci pracą i wychowywaniem dzieci. Teraz pracy już nie ma, dzieci dorosły i mają swoje życie, co ma robić taki sześćdziesięciolatek?> Dam Ci przykład z mojego najbliższego otoczenia. Mój ojciec ma 76 lat, a w domu rzadko bywa. Ciągle gdzieś jeździ, lata, jeszcze trochę pracuje (konsultacje 2 razy w tygodniu, teoretycznie po 2 godziny, czasem przeciąga się do sześciu). Mówi, że gdyby nie miał obowiązków, nie chciałoby mu się rano wstać z łóżka. Coś w tym jest.> Ale czy to jest zanik indywidualizmu? Nie sądzę. To prawda, że w grupie raźniej i ma się z kim podzielić swoimi zainteresowaniami, bo rodzina albo ma inne, albo nie ma czasu. Zresztą czasem zainteresowania i pasje są dziedziczone i wtedy jest naprawdę fajnie. Ale pomimo przynależności do grupy ludzie pozostają sobą. Nawet ta wycieczka pozornie jednakowych japońskich emerytów, latająca z identycznymi aparatami fotograficznymi i zachowująca się identycznie w jakimś europejskim muzeum czy katedrze to w gruncie rzeczy zbiorowisko indywidualności, które po zakończeniu wycieczki znów rozpadnie się na pojedyncze elementy  > Swoją drogą, podoba mi się taka perspektywa na starość. Nie umiem piec ciasteczek ani robić na drutach  > Na zakończenie - moja ulubiona wiadomość z kroniki wypadków z "Kuryera Warszawskiego" z lat 70. XIX w.> "Na rogu Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej tramwaj konny potrącił 45-letniego mężczyznę. Staruszka niezwłocznie odwieziono do szpitala"  > (przytaczam za Tuwimem i Słonimskim).Masz racje. Pojecie staruszek zmienilo wartosc cyfrowa. Chociaz komercjalizm pcha nas znowu w senior citizen 55+, czyli cala grupa docelowa.(nie znam polskiego ekwiwalentu tego jezyka handlowego). Mieszkam bardzo dlugo poza Polska i widze tez negatywne strony tej tendencji. Samotnosc w grupie, pewnego rodzju presje wiecznej mlodosci i aktywnosci, sporo powierzchownosci. Niemniej jest to tylko tendencja i na szczescie jest ogromny wybor. I to jest najwiekszym szczesciem w obecnym swiecie, tak wg mnie. Bogom na kolanach dziekuje i prosze zeby tak zostalo.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|