 |
Gry fabularne, planszowe, oraz karciane Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-05-2009 21:56 | marcus (876 punktów) | Gry fabularne, planszowe, oraz karciane 0 na 2 | Witam! Poszukiwałem dzisiaj w internecie możliwie opiniotwórczego artykułu lub wypowiedzi dotyczącej wpływu różnego rodzaju gier na umysł człowieka, lecz niestety bezowocnie. A więc chciałbym zapytać szanowne forumowiczki i forumowiczów o zdanie na temat gier RPG (fabularnych), planszowych (nie tylko tych tradycyjnych 1 2 3), oraz karcianych (także rozbudowanych kolekcjonerskich 123) oraz stosunek do nich i poglądy na ich szkodliwość lub dobroczynność. Czy drodzy racjonaliści oddają się tego typu rozrywkom? A może ktoś z Was posiada pokaźną kolekcję kart, pudełek, podręczników, lub wspomnień z gier? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Maciej Wyszpolski (447 punktów) | Grałem kiedyś trochę w MTG, ale generalnie nawet mając 13ście lat wiedziałem że to maszynka do wyciągania pieniędzy od naiwniaków (-: Co nie zmienia faktu że to maszynka dosyć ciekawa i sprawiająca dużo frajdy. Może nie jest to tak ambitne jak szachy, ale na pewno lepsze niż granie w Counter Strike'a po sieci. Generalnie wszystkie takie gry umożliwiają poznanie ciekawych ludzi z podobnymi zainteresowaniami, mogą być ciekawym hobby, natomiast czasami bywa że są to rozrywki drogie (warhammer). Generalnie - na pewno takie rozrywki rozwijają w pewnym stopniu. Wyobraźnia, umiejętności analityczne etc. na pewno na tym zyskują.
|
|
 | 1 na 1 | Zyga (1539 punktów) | >Może nie jest to tak ambitne jak szachy, ale na pewno lepsze niż granie w Counter Strike'a po sieci.
Nie grywam w CS'a, więc mogę się mylić co do tego tytułu. Pewnym natomiast jest, że tego typu gry sieciowe uczą współpracy i strategii.
|
|
|  | 1 na 1 | marcus (876 punktów) | >Nie grywam w CS'a, więc mogę się mylić co do tego tytułu. Pewnym natomiast jest, że tego typu gry sieciowe uczą współpracy i strategii.
Tylko niewielki odsetek gier przez internet opiera się na współpracy, a strategie to prawie zawsze zwyczajna kolejność kliknięć odpowiednich kwadracików. A jedyne, czego uczą tzw. strzelanki to refleks, niektóre także wyobraźni przestrzennej, ale w raczej nie zauważalnym stopniu.
My lesbian neighbors gave me a Rolex for my birthday. It's nice, but I think they misunderstood me when I said, 'I wanna watch'.
|
|
| |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | > >Nie grywam w CS'a, więc mogę się mylić co do tego tytułu. Pewnym natomiast jest, że tego typu gry sieciowe uczą współpracy i strategii.> Tylko niewielki odsetek gier przez internet opiera się na współpracy, a strategie to prawie zawsze zwyczajna kolejność kliknięć odpowiednich kwadracików.Zależy o jakich strategiach mowa. W przypadku RTSów zwykle takie twierdzenie jest uprawnione, gdyż gra toczy się zbyt szybko, aby można było tworzyć wyrafinowane strategie i plany taktyczne. Za to w przypadku strategii 4X ( eXplore, eXpand, eXploit, eXterminate ) znacznie większy nacisk jest położony na ekonomię i dyplomację - wiele z nich da się wygrać nie tylko przez zniszczenie wszystkich przeciwników, ale także na drodze pokojowej. Od nieśmiertelnej Cywilizacji ( zniszczyć przeciwników lub wysłać statek na Alfa Centauri, dodatkowe punkty za pokój ), poprzez Master of Orion 2 ( można zabić wszystkich przeciwników, zniszczyć planetę Antaran lub zostać wybranym na Władcę Galaktyki w wolnych wyborach  ) aż po Sword of Stars ( zniszczyć wszystkich lub zbudować galaktyczny sojusz ). A w przypadku strategii w stylu Go - no to owszem, liczy się kolejność kliknięć kwadracików, ale to, w jakiej kolejności kilkać nie jest takie łatwe
|
|
| | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | Taaaak  Cywilizacja, Strongholdy i seria Total War  Czasem grywamy, choć uparta niechęć czasu do rozciągliwości powoduje, że rzadko.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | > Taaaak Cywilizacja, Strongholdy i seria Total War Czasem grywamy, choć uparta niechęć czasu do rozciągliwości powoduje, że rzadko.Total War jest świetny na początku, ale troche szybko mi sie nudzi  Za to uwielbiam Europę Universalis - świetne połączenie historii i strategii. Co do Europy Universalis i Cywilizacji - kolejny pozytywny aspekt gier - walory edukacyjne. Będąc w podstawówce opanowałem sporo angielskich słów i informacji historycznych czytając opisy technologii, budynków i jednostek w Cywilizacji i Kolonizacji  A potem zaginałem panią od historii
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Cywilizacja rządzi. No i ukłony do autorów za najnowsza odsłonę, która zachowując zalety poprzedniczek wprowadziła wiele interesujących nowości.
No ale ja ostatnio uległem nałogowi straszliwemu - nirprzerwanie od 4 lat najpopularniejszej grze na świecie czyli legendarnemu już World Of Warcraft. I nie powiem żeby miał on dobry wpływ na mnie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | > Cywilizacja rządzi. No i ukłony do autorów za najnowsza odsłonę, która zachowując zalety poprzedniczek wprowadziła wiele interesujących nowości.Szczerze? Podoba mi sie tylko Cywilizacja 1  Nawet wczoraj w nią grałem  Wszystkie następne... jakoś straciły jej ducha... ale może to takie moje sentymenty - Civ była pierwszą komputerową grą strategiczną w którą grałem, przeszedłem ją setki razy na wszystkie możliwe sposoby wszystkimi nacjami na różnych poziomach trudności. Ostatnio doszedłem do takiej wprawy, że przed naszą erą wynajduję elektronikę  ( kluczem jest założenie od razu kilku miast i jak najszybsze przejście do demokracji, wtedy gospodarka dostaje takiego kopa, że co ture jest nowy wynalazek  - wtedy szybko elektronika i komputery, budujemy SETI Project i kilkadziesiąt tur później rozjeżdzamy czołgami falangi przeciwników  (oczywiście po odkryciu leku na raka i równouprawnieniu kobiet  ) ) > No ale ja ostatnio uległem nałogowi straszliwemu - nirprzerwanie od 4 lat najpopularniejszej grze na świecie czyli legendarnemu już World Of Warcraft. I nie powiem żeby miał on dobry wpływ na mnie.O, mój znajomy też w to gra... ja sie wolę nie wciągać  Za to jakiś czas temu grałem w Eternal Lands - też MMORPG, ale darmowy, swego czasu bardzo dynamicznie sie rozwijał, ale już od 3 lat do niego nie zaglądałem...
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >>Cywilizacja rządzi. No i ukłony do autorów za najnowsza odsłonę, która zachowując zalety poprzedniczek wprowadziła wiele interesujących nowości. >Szczerze? Podoba mi sie tylko Cywilizacja 1 Ja uległem kultowi 2. W 3 nie grałem wcale. A w 4 podoba mi się złożoność - często gram ten sam scenariusz na tej samej mapie (rzeczywistej, zwykle Egiptem) i w 4 sytuacja na mapie światowej rozwija się zupełnie inaczej. No i te smaczki - religie które nadają sens i uzasadniają sympatie i animozje między cywilizacjami, rozbudowany mechanizm ustroju, sławni ludzie. Wszystko to nadaje realizmu tej grze ale tez muszę przyznać w porównaniu do poprzednich części sporo statyczności (w tym sensie że jest mniej tłuczenia się, a tłuczenie nie trwa zwykle za pierwszym razem do całkowitego wyrznięcia ale raczej metodą rozbiorową).
Ach no i muzyka - świetne oryginalne ściezki do Starożytności a potem klasyka i w XXwieku minimalizm. W połączeni z pysznymi efektami jest to najlepiej udźwiękowiona gra w jaką kiedykolwiek grałem (Choć najnowszy dodatek do WoWa - Wrath of the Lich King jakoś szczególnie pod względem muzyki oryginalnej nie ustępuje).
|
|
| | | | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | Już kilka razy zostałem przelicytowany na aukcji z najnowszą civ'ką. Po tym zalicytuję więcej
|
|
| | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > Już kilka razy zostałem przelicytowany na aukcji z najnowszą civ'ką. Po tym zalicytuję więcej  Ja to się zastanawiam nad najnowszą Kolonizacją  W starą to się grało, równie dużo co w Civ, a ta nowa... mimo wielu podobieństw... mam pewne obawy  (grr... przez was znowu mam ochote wlaczyc Civ 1! A tu magisterke trzeba pisać!)
|
|
| | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>(grr... przez was znowu mam ochote wlaczyc Civ 1! A tu magisterke trzeba pisać!) Civ jest do prawdy żadnym zagrożeniem dla magisterki. Zagraj w WoW'a a złamiesz sobie karierę.
|
|
| | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
> No i te smaczki - religie które nadają sens i uzasadniają sympatie i animozje między cywilizacjami, rozbudowany mechanizm ustroju, sławni ludzie. Wszystko to nadaje realizmu tej grze ale tez muszę przyznać w porównaniu do poprzednich części sporo statyczności (w tym sensie że jest mniej tłuczenia się, a tłuczenie nie trwa zwykle za pierwszym razem do całkowitego wyrznięcia ale raczej metodą rozbiorową).Grałeś w Europę Universalis ? Po tym, jak opisujesz Civ4 mysle, ze powinna ci sie spodobac  Jest bardzo wiernie zrobiona, jeśli chodzi o realia historyczne - nie możesz zrobić "DO BOOOOJUUUUUUU!" i ruszyć wielką armią podbijać świat  jak to w Civ. Musisz zwracać uwagę na wiele aspektów gospodarczych ( inwestycje, inflacja, przemysł, handel, kolonizacja ), politycznych ( ustrój, mariaże, sojusze, konflikty ), religijnych i wiele innych. W dodatku, w tej grze nie chodzi o podbój świata, tylko o rozwój własnego państwa - gra kończy się zawsze w ustalonym z góry roku i dostajesz tylko opisowe podsumowanie twoich rządów  W dodatku, masz takie aspekty jak stabilność państwa, która wpływa na płacenie przez ludzi podatków, ryzyko rewolucji i takie tam - obniżyć ją łatwo, wypowiadając wojny bez dobrego powodu, czy stosując nierozważne akcje, ale podwyższyć już gorzej  ( ostatnio jak grałem, udało mi się podbić lub zwasalizować cały świat
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | W ogólności Civ $ pod tym względem jest mocno do przodu - na przykłąd nie da się wygrać tak jak w starych budując na potęgę miast - oprócz zapaści finansów niezadowolenie ludności doprowadzi do rozpadu kraju - miast przeprowadzają rebelie. No i wpływ kulturowy - jeśli nie zadbasz o kulturę, miasta dobrowolnie zaczną przyłączać się do innych bardziej rozwiniętych w tym względzie cywilizacji. I w 4 jest kilka rodzajów zwycięstw - ja nigdy jeszcze nie podbiłem świata, udało mi się za to zwyciężyć rozwojem kulturalnym i dyplomatycznie gdy zostałem wybrany szefem onz.
4 ma i inne zalety - na przykład element rpg z levelowaniem jednostek i specjalizowaniem ich (jednostki w walce zdobywają doświadczenie które można zamieniać na bonusy takie jak lepsza obrona miast lub bonus w walce na wzgórzach).
W ogólności podoba mi się, ze gra przypomina raczej szachy z mocno umownym odwzorowaniem rzeczywistości, zachowując zarazem, znowu jak szachy, wysoka nieprzewidywalność.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > No ale ja ostatnio uległem nałogowi straszliwemu - nieprzerwanie od 4 lat >najpopularniejszej grze na świecie czyli legendarnemu już World Of Warcraft. I nie >powiem żeby miał on dobry wpływ na mnie.Mój brat młodszy również uległ- ze szkodą dla portfela, czasu i edukacji ogólnej, choć należy przyznać, że z obserwowalnym zyskiem w postaci podniesienia poziomu umiejętności językowych
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | > >No ale ja ostatnio uległem nałogowi straszliwemu - nieprzerwanie od 4 lat >najpopularniejszej grze na świecie czyli legendarnemu już World Of Warcraft. I nie >powiem żeby miał on dobry wpływ na mnie.> Mój brat młodszy również uległ- ze szkodą dla portfela, czasu i edukacji ogólnej, choć należy przyznać, że z obserwowalnym zyskiem w postaci podniesienia poziomu umiejętności językowych  Jak widać wszystko ma plusy dodatnie i ujemne
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Z tym językiem to chyba żartujesz - mój angielski zaczyna się ograniczać do wpisywania emotek /lol /clap /silly /spit etc... Ewentualnie na battlegroundzie zadając śmiertelny cios przeciwnikowi za pomocą odpowiedniego makra krzyczę do nie go "Die now!" niczym nazgul do swojej ofiary (moja postać - żywego trupa pod względem fizjonomii dosyć przypomina).
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Z tym językiem to chyba żartujesz - mój angielski zaczyna się ograniczać do wpisywania emotek /lol /clap /silly /spit etc...> Ewentualnie na battlegroundzie zadając śmiertelny cios przeciwnikowi za pomocą odpowiedniego makra krzyczę do nie go "Die now!" niczym nazgul do swojej ofiary (moja postać - żywego trupa pod względem fizjonomii dosyć przypomina).Wiesz, ja w to nie grałam, natomiast zaobserwowałam u niego jakąś komunikację ze współgraczami  Co jakiś czas docierały do mnie też jakieś rewelacje o nowych kumplach z różnych dziwnych miejsc, którzy udostępniali mu tańsze opcje rozmaitych gadżetów
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Wiesz, ja w to nie grałam, natomiast zaobserwowałam u niego jakąś komunikację ze współgraczami Co jakiś czas docierały do mnie też jakieś rewelacje o nowych kumplach z różnych dziwnych miejsc, którzy udostępniali mu tańsze opcje rozmaitych gadżetów  Matko - ty sprawdź czy nie przepuszcza kasy na płacenie prawdziwymi pieniędzmi za różne ajtemy w grze. Bo to zjawisko, jakkolwiek tępione przez Blizzarda jest silnie rozwiniętym biznesem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >Wiesz, ja w to nie grałam, natomiast zaobserwowałam u niego jakąś komunikację ze współgraczami Co jakiś czas docierały do mnie też jakieś rewelacje o nowych kumplach z różnych dziwnych miejsc, którzy udostępniali mu tańsze opcje rozmaitych gadżetów  > Matko - ty sprawdź czy nie przepuszcza kasy na płacenie prawdziwymi pieniędzmi za różne ajtemy w grze. Bo to zjawisko, jakkolwiek tępione przez Blizzarda jest silnie rozwiniętym biznesem.Iiiii... Byle swoje przepuszczał  Pełnoletni jest
|
|
| |  | | pavvel (8272 punktów) |
>A jedyne, czego uczą tzw. strzelanki to refleks, niektóre także wyobraźni przestrzennej, ale w raczej nie zauważalnym stopniu. Gdzieś czytałem (niestety nie pamiętam źródła), że strzelanki poprawiają koordynację ręka-oko i są świetnym treningiem dla chirurgów. hehe Ciekawe ile w tym prawdy
|
|
| | |  | | stilgar (7322 punktów) | > Ciekawe ile w tym prawdySporo, mojej siostrze na stażu w szpitalu, jak sterowała kamerą od laparoskopu mówili, żeby pograła troche w symulatory wyścigów
|
|
|  | 1 na 1 | Maciej Wyszpolski (447 punktów) | >Nie grywam w CS'a, więc mogę się mylić co do tego tytułu. Pewnym natomiast jest, że tego typu gry sieciowe uczą współpracy i strategii.
Grałem w klanie kilka miesięcy w Counter Strike'a. 99% graczy nie gra w klanach i nie układa strategii. Zresztą strategia strategią, a wygrywa i tak ten który najlepiej strzela w głowy.
|
|
| |  | | Zyga (1539 punktów) | >Grałem w klanie kilka miesięcy w Counter Strike'a. 99% graczy nie gra w klanach i nie układa strategii. Zresztą strategia strategią, a wygrywa i tak ten który najlepiej strzela w głowy.
Kwestia doboru graczy? Polecam left 4 dead na najwyższym poziomie, ze znajomymi i koniecznie w headsetach. Nie da się przetrwać bez współpracy.
|
|
| rudyment (3233 punktów) | Niewiele grywam w cokolwiek - zazwyczaj w okresach przesytu podstawowymi zajęciami, ale jakieś tam doświadczenie mam. Wynika zeń, iż pozytywną strona gier jest kreacja świata o zasadach prostych i łatwych do pojęcia - co grającemu dostarcza poczucia boskości i wszechwiedzy. Minusem zaś jest to, iż umiejętności zdobyte przy grach nie na wiele zdają się w realu - chyba jednie sama sztuka operowania międzymordziem. nawet przy odmiennych grach
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
 | | stilgar (7322 punktów) |
> Minusem zaś jest to, iż umiejętności zdobyte przy grach nie na wiele zdają się w realu - chyba jednie sama sztuka operowania międzymordziem. nawet przy odmiennych grachE, aż tak źle nie jest  Obecnie np. zachęca się lekarzy do grania w gry zręcznościowe, żeby mieli lepsze opanowanie w czasie operacji - używanie laparoskopu jest wtedy dużo łatwiejsze, bo z tego co wiem, obsługuje sie go czymś w stylu joysticka  (moge sie mylić, jeśli jest na sali lekarz, niech skoryguje te bzdury!  )
|
|
|  | | rudyment (3233 punktów) | > >Minusem zaś jest to, iż umiejętności zdobyte przy grach nie na wiele zdają się w realu - chyba jednie sama sztuka operowania międzymordziem. nawet przy odmiennych grach> E, aż tak źle nie jest Obecnie np. zachęca się lekarzy do grania w gry zręcznościowe, żeby mieli lepsze opanowanie w czasie operacji - używanie laparoskopu jest wtedy dużo łatwiejsze, bo z tego co wiem, obsługuje sie go czymś w stylu joysticka (moge sie mylić, jeśli jest na sali lekarz, niech skoryguje te bzdury! )> No, czyli rzeczywiście mamy tu trening w obsłudze interfejsu.
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
| stilgar (7322 punktów) | Co do zalet... Gry logiczne, strategiczne i RPG poprawiają zdolność planowania, przewidywania i myślenia taktycznego i strategicznego. Gry zręcznościowe ( wszystkie symulacje i FPS/TPS ) poprawiają refleks, czas reakcji i opanowanie. Wadą jest to, że są dość uzależniające i niektórzy przestają zwracać uwagę na rzeczywistość... Ja lubie gry, od strategicznych ( komputerowych i planszowych - pamięta ktoś jeszcze Wydawnictwo Dragon? Istnieje ono jeszcze? ), przez cRPGi ( któż nie zna "Wrót Baldura" ? ) do symulacji ( "Freespace", "Freelancer" ). Sam też zajmuję się tworzeniem gier, kilka z nich pewnie jeszcze krąży po necie, jako, że od kilku lat nie wypuściłem żadnej, zbyt byłem zajęty tworzeniem nowego silnika  Z gier planszowych najbardziej lubie Go - proste zasady, a można grać tysiące lat i ani razu nie powtórzyć żadnej rozgrywki  Karcianki są owszem interesujące jeśli chodzi o zasadę, z punktu widzenia strategiczno-taktycznego, ale jakoś mnie nie pociągały - za dużo rekwizytów trzeba mieć, żeby rozpocząć grę.
|
|
6 na 6 | Marszalik (733 punktów) | Witam, nazywam się Jacek i mam 25 lat, od dzieciństwa gram w gry... Tak, wiem, to straszne  Generalnie, znamieniem gier, które powstały w ostatnim pięćdziesięcioleciu jest pewnego rodzaju brak akceptacji w pokoleniu, które wychowywało się jedynie na szachach, piłce nożnej i pokerze (czy może warcabach, ołowianych żołnierzykach i "kuku"...?). Jest chyba dość oczywistym faktem niechęć starszych osób do nowych wynalazków, czy to "demonicznej muzyki", "diabelskich komputerów", albo pełnego przecież grzechu klonowania i eksperymentach na komórkach macierzystych. Ale nie wpadajcie w panikę, to całkiem naturalne, mnie też to powoli dopada. Coraz ciężej mi zrozumieć chociażby najnowsze nurty muzyczne. Dlatego grzecznie proszę o minimalny dystans do rzeczy, których się nie zna. (Co ja robię? Proszę o takie banały na forum racjonalisty?) Chciałbym sklasyfikować typy gier, wymienione w wątku: Pierwsza grupa to gry karciane i figurkowe, które to zdecydowanie wplatają się w pop kulturę młodych ludzi (pamiętacie pokemony? To ta sama dziedzina). Może nie wiele kształcą, ale uważam, że zdecydowanie są lepsze od zwyczajnego pokera, czy innych prostych gier, które wielu z nas lubi, ale jakimś cudem nie potępia za odmóżdżanie(ale przynajmniej nauczymy się coś o blefowaniu!). Takie gry już na samym starcie zmuszają gracza do krytycznego spojrzenia na posiadane zasoby, i kreatywnego stworzenia talii, lub drużyny figurek, w taki sposób, by pokonać oponenta. Na pierwszy rzut oka widać różnicę: poker - duży czynnik losowy, gry karciane/figurkowe - zależne od wcześniejszego zaplanowania i realizacji obranego planu. Uważam, że taka zabawa może jedynie pomóc w rozwoju dziecka, ale - jest ona też porządnym ciosem dla naszych portfeli. Druga grupa to gry fabularne. Z nimi mam bardzo dużo do czynienia, albo raczej - miałem między 12 a 20 rokiem życia. Wraz z grupą przyjaciół spędziliśmy bardzo wiele wieczorów przy świecy, kostkach do rzucania i podręczniku z zasadami gry. Poznawaliśmy wyimaginowane światy, pomagaliśmy, walczyliśmy i doświadczaliśmy wielu niesamowitych przeżyć. Zupełnie tak, jakby ktoś opowiadał nam niezwykle wciągająca opowieść o duchach, z tą jedynie różnicą, że słuchacze są częścią tej opowieści - kierując jej bohaterami, czując to, co oni, starając się myśleć, jak oni. Granie w takie gry wymaga dość częstego czytania i bardzo częstego używania wyobraźni. Przeżywane historie wymagają od nas rozwiązywania grupowo przeróżnych problemów, zaczynając od tego, jak przeżyć w dziczy, po zdobywanie informacji o zabójcy poprzez rozmowę ze światkami morderstwa, oraz analizowaniu pozostawionych przez niego śladów. W skrócie, nie jest to oglądanie filmu, ale aktywne uczestniczenie w nim, kombinowanie i reagowanie na rozwój fabuły. Moim zdaniem takie gry poszerzają horyzonty naprawdę bardzo mocno. W naszej grupie rozbudziły ochotę do czytania książek, a nawet do pisania własnych opowiadań i tekstów. Trzecią kategorią, nie wymienioną przez autora wątku, ale poruszoną w komentarzach, to gry komputerowe. Tak się składa, że równolegle podczas grania w gry fabularne, również byłem dość aktywnym "graczem komputerowym". Miałem nawet zaszczyt uczestniczyć w narodzinach grania przez internet. W dzisiejszych czasach ciężko jest powiedzieć, jak to z tymi grami jest. Prawda jest taka, że niektóre tytuły nie pomagają w rozwoju dziecka, albo nawet w tym przeszkadzają(ale przeważnie nie są to te, o których głośno co jakiś czas w mediach). Wspomniany w komentarzach Counter-Strike tak naprawdę uczy gry zespołowej, ale jedynie tych, którzy ośmielą się podejść do tej gry trochę bardziej poważnie. Nie ma żadnej różnicy między tą grą, a choćby piłką nożną, gdzie zawsze można wyjść na boisko i "pokopać z kumplami piłę". Takie aktywne spędzanie czasu nie uczy nas gry zespołowej (choć pomaga nam utrzymać kondycję). Trzeba się bardziej postarać, choćby zapisać do klubu, i uczestniczyć w treningach. Tak się składa, że cicha i skromna scena tak zwanego e-sportu już jakiś czas temu weszła w standardy, jakimi rządzą się oficjalne sporty. Wierzcie mi, lub nie, ale najlepsi gracze i drużyny, choćby w tego nieszczęsnego CS'a, trenują codziennie pod okiem trenerów jak normalni sportowcy. Moja diagnoza jest prosta - gry komputerowe różnią się od siebie tak bardzo, że ciężko jest określić, bez opisywania każdej z nich, jak i czy w ogóle kształcą i rozwijają - natomiast istnieją te "dobre", jak i te "złe". Prędzej zastanowiłbym się, czy boks jest dobrym sportem dla naszych dzieci. Warto też wspomnieć, że niektóre tytuły klasyfikować się mogą jako pewnego rodzaju "elektroniczne dzieło sztuki", jako miejsce, gdzie wszelakiego rodzaju artyści znaleźli ujście dla swoich talentów.
|
|
| -jad- (18783 punktów) | Straciłem wiele nocy na gierach z serii Gothic ( www.gothic.phx.pl/gothic3/ ). Gra wpłynęła na mnie bardzo korzystnie, bo odkryłem, że jedna czy dwie godziny snu na dobę w zupełności mi wystarczają  Próbowałem różnych innych gier, niby w tym stylu ale jakoś bardzo szybko mnie nudzą i widzę ich braki, głównie w miodności, w porównaniu do Gothic. Drugą i pierwszą część ukończyłem jako członek każdej z gildii po dwa razy chyba. Trójki jeszcze nie ukończyłem, bo przesiadłem się na padlinowatego kompa z nieistniejącą kartą graficzną i mocą procka i ramu godną komórki a gierka dość wymagająca jest pod tym względem. Gdy trafi mi się sprzyjający sprzęt, to zapomnicie, że jakiś jad tu kiedyś nudził  yv.deviantart.com/gallery/ www.eeritrocite.com
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | >Straciłem wiele nocy na gierach z serii Gothic... Wolałem pokerka - dla mnie ciekawsze gry z żywymi.
|
|
|  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Wolałem pokerka - dla mnie ciekawsze gry z żywymi.Ale bywa niebezpieczny. Za gnojka graliśmy z kumplami na najmniejsze możliwe stawki czyli 1 grosz na otwarcie i fajnie się bawiliśmy ale kiedyś w puli urosło niebezpiecznie do trzech złotych. W wyniku wzajemnego niezrozumienia gestów jeden kolega omal nie zadźgał drugiego za te pieniądze leżącym zawsze koło stołu, nie wiadomo po co, nożem. Kilka dni później ten sam kolega, z nerwów przy grze, połamał stół. W strachu przed ojcem jakoś go ustawił jak domek z kart i udawał, że nic się nie stało. Kłamstwo miało krótkie nogi a tata kolegi ogólne stłuczenia, bo dzień później wlazł na ten stół, żeby powiesić firanki  Możnaby obarczać winą za te zdarzenia wspomnianego kolegę ale ja myślę, że poker się nim tylko posłużył ściągając na nasze głowy niebezpieczeństwo. Zdecydowanie wolę Gothica. open your eyes
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Wolałem pokerka - dla mnie ciekawsze gry z żywymi.> Ale bywa niebezpieczny. Trochę racji masz. Bywa też relatywnie kosztowny. Kiedyś przy pokerku nie piłem, jak zwykle, kefiru i wracając do domu oparłem się pięścią o szybę w kasie biletowej na peronie kolejki SKM w Redłowie, przy 4 próbie tłumaczenia kasjerce, że napis na jej budce nie kłamie, i pracuje w kasie biletowej a nie kantorze wymiany walut. To ostatnie rozdanie kosztowało mnie 2 średnie krajowe. > Kłamstwo miało krótkie nogi a tata kolegi ogólne stłuczenia, bo dzień później wlazł na ten stół, żeby powiesić firanki Ale przekonałeś mnie tylko do tego, że tradycja rzeczą świętą. Co to jest: ropucha i 100 żabek? Teściowa wiesza firanki.
|
|
 | | xarion (917 punktów) | > Straciłem wiele nocy na gierach z serii Gothic Gothic powiadasz... witaj w klubie... 
"jeśli oddasz swoje prawa w ręce sędziów..." G.B.Shaw
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | > >Straciłem wiele nocy na gierach z serii Gothic> Gothic powiadasz...> witaj w klubie...  Powiadam. A jak już powiedziałem to mi się cknić za tą grą zaczęło. Może jeszcze zagram raz w dwójkę  Jutro jadę do mamy (a mama również wielka fanka gothica) to może bym tak sobie wziął i pożyczył....  open your eyes
|
|
2 na 2 | Bardzozły (3161 punktów) | Taaaak? Tak? Obecny! W RPG gram już od sześciu czy siedmiu lat. Kolekcji podręczników może nie mam(karty i figurki - fajne, ale nie na moją kieszeń), ale nazbierało się trochę wspomnień i kfiatków z sesji(i rozmów okołosesyjnych). Szkodliwość - Nie zauważyłem. Dobroczynność - To ciekawy sposób na spędzenie wolnego czasu - na skali aktywnego wypoczynku pomiędzy oglądaniem TV czy graniem na kompie a wdrapaniem się na jakąś górkę, ale bliżej górki. Nie szukam w RPG jakiegoś szczególnego rozwoju umysłowego - brak stagnacji występującej podczas oglądania TV jest już wystarczający. Bycie w czyjejś skórze, zachowanie się jak moja postać, wymusza ciągłą aktywność. Z innych, choć zdecydowanie dobroczynnych - się tyle mówi o społeczeństwie obywatelskim - w Legnicy mamy nawet własne stowarzyszenie: Legnickie Stowarzyszenie Fantastyki "GLADIUS" Obij paszczę Bardzozłemu
|
|
 | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Taaaak? Tak? Obecny! W RPG gram już od sześciu czy siedmiu lat.A w co grasz? Ja też obecna  Wampir i Cyber 2020 (pamięta ktoś jeszcze ten system?  ) przede wszystkim. Ostatnio zapuściliśmy się z kumplami z naszą sesją Wampira, a szkoda... moja ukochana postać ma już lata i coraz trudniej nią grać - mistrzowie nie chcą dopuszczać takiego tanka do drużyny, ale czasem robię jako nemesis albo jednoosobowa drużyna do ratunku i ekstrakcji.. albo szwadron śmierci, też jednoosobowy  Z komputerowych, hm.. HOMM, ostatnio piątka z dodatkami Hammers of Fate i Tribes of East. Ale nadal mam dwójkę, z "klikającymi" konikami. I wciąż mam słabość do Nekromantów.  Neverwintera też mam, w diamentowej edycji. Ale z graniem to jest już różnie... przegrałam kilka map, jedną kampanię i to by było na tyle - za mało czasu. Gdzieś w tzw mitycznym międzyczasie pogrywałam w CSa, Dawn of War, WoWa, ale to bardziej na zasadzie - o, nowa gra, zobaczmy o co chodzi. Ja zawsze byłam tym typem od książek i filmów... RPGi to aktywność dodatkowa, taki sposób na to, żeby usiąść z bandą znajomych i popastwić się nad sobą nawzajem bez jakichś strasznych konsekwencji. Zawsze widziałam to jako rodzaj treningu wyobraźni i logiki zasad("nie, nie dasz rady zabić justycjariusza - masz XII pokolenie i jednego Waltera, idioto!"  ). Taka lekko niezdrowa rozrywka...
and that's it.
|
|
|  | 2 na 2 | Bardzozły (3161 punktów) | Zacząłem od L5K, potem trochę dedeków, krótki romans z wampirem(raptem parę sesji, ale zaowocowało to kilkunastoma niestety nie wykorzystanymi postaciami) i znów L5K. Niestety o żadne cyberklimaty postapokaliptyczne nie udało mi się zahaczyć i jako jeden z niewielu chyba graczy nie zagrałem ani razu w warmłotka. Na kompie - oczywiście Baldury i Icewindy. Za Neverwintery jeszcze się nie brałem. Herosy - tylko 3(grałem wszystkim po trochę, [mój pierwszy zamek - lochy], jedynie diaboły niegrywalne jak dla mnie) i 4(za łatwa!), nawet nie wiem czy 5 bym na moim lapku odpalił. I jest jeszcze Disciples - czekam na 3 część, bo pierwsza i druga już odfajkowane. Cytat:Ja zawsze byłam tym typem od książek i filmów... RPGi to aktywność dodatkowa, taki sposób na to, żeby usiąść z bandą znajomych i popastwić się nad sobą nawzajem bez jakichś strasznych konsekwencji. Ja do stołu usiadłem po latach czytania o Zapomnianych Krainach(i innych), i po śmierci MIM-a Pewnie gdybym nie trafił przypadkiem na mojego pierwszego MG - nigdy bym nie zagrał i na zawsze pozostał przy czytaniu. Cytat:Zawsze widziałam to jako rodzaj treningu wyobraźni i logiki zasad("nie, nie dasz rady zabić justycjariusza - masz XII pokolenie i jednego Waltera, idioto!"  ). Taka lekko niezdrowa rozrywka... No wiesz - Wampir jest pod tym względem dosyć lajtowy - parę kropek w odporności, parę w potencję i masz czołg. W Legendzie jest jeszcze gorzej (porażający realizm w porównaniu do systemów d20 -ostatnio kolega prawie mi ubił postać jedną strzałą). A co do ubicia - jak dobrze pogłówkować i ma się szczęście w kościach to wszystko da się ubić - widziałem już wyniki 28 czy 53[mina MG - bezcenne] na jednej przerzucanej k10... Obij paszczę Bardzozłemu
|
|
| |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
> Na kompie - oczywiście Baldury i Icewindy.A przechodziłeś grę pojedynczą postacią?  Na początku gra się każdą walkę jak w szachy, planując każdy ruch, ale potem tyle exp ci sie kumuluje, że masz półboga  Grając wieloklasowcem wojownik/mag/złodziej pod koniec Tronu Bhaala miałem w każdej klasie >30 poziom  Zresztą, zaklęcia bojowe maga i dwie katany ( Furia Niebios  ) i smoki uciekają przed tobą ;] No i oczywiście świetne mody - nie ma to jak gra w BG1 na silniku z BG2  albo LearnThroughUse, gdzie biegłości w broniach dostajesz za ich używanie, a nie przy awansach. No i jest jeszcze Icewind Gate, w którego jeszcze nie grałem - mod przenoszący pliki z Baldura do Icewind Dale 2, w wyniku czego mamy Wrota na zasadach D&D 3 ;] Podobno dużo ciężej się gra. > Za Neverwintery jeszcze się nie brałem.Jedynka jest niezła - co prawda główna kampania jest dość miałka ( za wyjątkiem misji w Czarnydrzewie, dla niej warto przejść tą całą grę  ), ale te z dodatków są całkiem przyjemne. Za to NWN2 - miodzio  Fabuła z podobnym rozmachem jak Władca Pierścieni  > Herosy - tylko 3(grałem wszystkim po trochę, [mój pierwszy zamek - lochy], jedynie diaboły niegrywalne jak dla mnie) i 4(za łatwa!), nawet nie wiem czy 5 bym na moim lapku odpalił. I jest jeszcze Disciples - czekam na 3 część, bo pierwsza i druga już odfajkowane.H5 dla mnie nie było zbyt ciekawe, ale przyjemnie sie grało. Czasem wracam do H4, które mi, wbrew większości, się podobają
|
|
| |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Zacząłem od L5K, potem trochę dedeków, krótki romans z wampirem(raptem parę sesji, ale zaowocowało to kilkunastoma niestety nie wykorzystanymi postaciami) i znów L5K.> Niestety o żadne cyberklimaty postapokaliptyczne nie udało mi się zahaczyć i jako jeden z niewielu chyba graczy nie zagrałem ani razu w warmłotka.Hem, ja się w Wampirze dorobiłam całych dwóch postaci..  Z Cybera zostały mi dwie najlepsze karty, nie mam serca ich wyrzucić.. A z łorhamcem to jest nas dwoje - ja ichnie sesje to tylko oglądałam..  > Na kompie - oczywiście Baldury i Icewindy. Za Neverwintery jeszcze się nie brałem.Neverwinter jest całkiem całkiem. Bez rewelacji, ale wciąga za pierwszym razem. > Herosy - tylko 3(grałem wszystkim po trochę, [mój pierwszy zamek - lochy], jedynie diaboły niegrywalne jak dla mnie) i 4(za łatwa!), nawet nie wiem czy 5 bym na moim lapku odpalił.Moje pierwsze było właśnie Inferno, ale potem poromansowałam z Nekromantą i związek pozostał na lata..  Do piątki faktycznie trzeba mieć maszynę. Nawet na kompie, który jest "pro gamer version" potrafi się przyciąć.. O_o I jestem ewenement - zagrywałam się dawniej w dwójkę, potem 3 i 4 w ogóle na oczy nie widziałam, przeskoczyłam od razu na piątkę.  > Ja do stołu usiadłem po latach czytania o Zapomnianych Krainach(i innych), i po śmierci MIM-a Pewnie gdybym nie trafił przypadkiem na mojego pierwszego MG - nigdy bym nie zagrał i na zawsze pozostał przy czytaniu.Hm.. a ja nawet dobrze nie pamiętam, kto mnie "ugryzł". Ale zaczynałam dobrze - jedna sesyjka z kartą i z miejsca jeden z największych LARPów tamtych czasów - w Gdańsku. Grałam Brujah, wystartowałam jako ochroniarz wojewody.. Pokłóciłam się z primogenem Brujah na wejściu, a potem to już było... "Nudno jest, zrób coś" (15 minut później) "Elka wróciła. Co jest?" "ogłosili Krwawe Łowy!"  > No wiesz - Wampir jest pod tym względem dosyć lajtowy - parę kropek w odporności, parę w potencję i masz czołg. W Legendzie jest jeszcze gorzej (porażający realizm w porównaniu do systemów d20 -ostatnio kolega prawie mi ubił postać jedną strzałą).> A co do ubicia - jak dobrze pogłówkować i ma się szczęście w kościach to wszystko da się ubić - widziałem już wyniki 28 czy 53[mina MG - bezcenne] na jednej przerzucanej k10...Ghyhy, w moim przypadku chodzi o więcej niż parę kropek.. Tak w skrócie - karta postaci razem ze spisem mienia, kontaktów, dodatkowych dyscyplin i atrybutów ma 6 stron.. No i ja nie jestem najmłodsza  Właśnie dlatego trudno mi grać - jak tu coś postawić przed taką postacią? No kogo, Biskupa? Księcia? Wywołać demona?  Jasne, że jak się ma dobry rzut, to można nawet taką postać zakołkować (hm, chociaż mnie się nie da...) albo zdobyć skądś napalm  ale to już trzeba mieć farta. Ja mam straszliwego pecha z kościami, ale farta do przeżywania. Stąd taka postać. No i dobry mistrz, to jest ważne.. Nawet najlepszy scenariusz można schrzanić :/ A propos kfiatków, muszę wrzucić mój ulubiony  : MG: Idziecie przez ciemny las. Nagle z krzaków wyskakuje takie... takie... Ziuuuum! Gracz (spokojnie): Ile dostałem punktów obłędu? MG (mocno zdziwiony): Punktów obłędu? Za co? Gracz (nadal spokojnie): Właśnie zobaczyłem dźwięk... PS: Hm, naszło mnie, chyba przysiądę na chwileczkę z HOMM 5.. To wszystko wasza wina! 
and that's it.
|
|
2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Ja się na razie nie odzywałam, bo mnie zatkało na widok wszystkich postów i opisów gier, które pewnie poznam dopiero na emeryturze, bo na razie nie mam czasu. Kiedyś grywałam w brydża, teraz też nie mam kiedy. Ale od czasu do czasu, jak nikt nie widzi, odsuwam na bok wszystkie papiery i wracam do czegoś, co ma już kilkanaście lat i nazywa się "The Pharaoh". W porównaniu z tymi cudeńkami AD 2009 jest to gierka dość prosta, wielkiego wysiłku nie wymaga, ale ja ją lubię (może właśnie m.in. dlatego  ). Grywam w to nieprzerwanie od 1997 roku, do znudzenia, nie pamiętam, ile razy ją przeszłam, ale wciąż zaczynam od nowa, chyba na zasadzie "- znacie? - znamy! - no to pograjcie"
|
|
J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Prawie nic nie rozumiem z odpowiedzi pozostałych  Grywałem na www.plemiona.pl, www.the-west.pl. Szkodliwe może być chyba to jak bardzo te gry wciągają. Nastawiałem budzik na np 3:30 aby o 3:35:20 wydać polecenie w grze. To już lekki bzik  Dałem sobie spokój
|
|
1 na 1 | kortyzol (422 punktów) | > oraz stosunek do nich i poglądy na ich szkodliwość lub dobroczynność.> Czy drodzy racjonaliści oddają się tego typu rozrywkom?No ba. Jako natura silnie eskapistyczna, bez gier więdnę i usycham. To niezbędne dopełnienie do filmów i literatury. Najbardziej lubię zapomnieć, że gram i wsiąknąć w świat (dopóki nie zdrętwieje mi noga, albo nie zaboli tyłek od twardego krzesła). W zamierzchłych czasach, po wysyceniu Heroes 3 widywałam skrzynki ze skarbami w drodze do autobusu  No i byłam pewna, że między tym murkiem i drzewem będzie stała "horda meduzy królewskie". Przeszło mi po dwóch tygodniach. Jeśli chodzi o klimat, to Wampir Maskarada. Bo tak. I zawsze najważniejsza jest opowieść i odpowiednio dużo czarnej kredki do oczu. No i sesje obowiązkowo do 4 nad ranem. Obecnie zajmuję się eksterminacją Hord Podmroku, także temat na czasie. Pod względem CRPG Baldur był dla mnie przełomowy, nie zdawałam sobie sprawy, że można wykreować tak rozbudowany świat. Dlatego mam w planach zwiedzić resztę Faerunu, jaka pojawiła się w grach  Szkodliwość gier? Kradną czas. Korzyści? "wsiąkalność" w inne miejsca i czasy +10 empatia +6 komunikacja międzyludzka +7 zdolność przewidywania konsekwencji +10 Poza tym strasznie lubię scrabla, szachy, warcaby, remika, pokera, kierki, eurobiznes... Tylko do tych gier ciężko znaleźć towarzystwo.
Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
|
|
 | | stilgar (7322 punktów) | > >oraz stosunek do nich i poglądy na ich szkodliwość lub dobroczynność.> >Czy drodzy racjonaliści oddają się tego typu rozrywkom?> No ba. Jako natura silnie eskapistyczna, bez gier więdnę i usycham. To niezbędne dopełnienie do filmów i literatury. Najbardziej lubię zapomnieć, że gram i wsiąknąć w świat (dopóki nie zdrętwieje mi noga, albo nie zaboli tyłek od twardego krzesła). W zamierzchłych czasach, po wysyceniu Heroes 3 widywałam skrzynki ze skarbami w drodze do autobusu No i byłam pewna, że między tym murkiem i drzewem będzie stała "horda meduzy królewskie". Przeszło mi po dwóch tygodniach.Też tak mam jak za długo w coś gram, np. ide ulicą i nad głowami ludzi widzę paski życia  Z kolei w dawnych czasach mój znajomy po długiej sesji z Doomem szukał spacji, żeby otworzyć drzwi do łazienki...  > Obecnie zajmuję się eksterminacją Hord Podmroku, także temat na czasie.Cienie Undrentide i Hordy Podmroku to świetne dodatki do NWN, znacznie lepsze fabularnie od głównego wątku gry ( tam to jak widziałem jakieś wrota, to myślałem sobie "Jeśli tam będzie kolejne 10 poziomów jaskiń pod którymi będzie 10 poziomów ruin to wyrzuce monitor przez okno!" ). No i kowal w mieście drowów - jak sie uzbierało dość kasy, można sobie fajne bronie wykuć - np. moje ulubione dwa ostre sztylety +10 z przyspieszeniem, prawdziwym widzeniem i bonusem od ognia/lodu. Nie ma przeciwnika, który by sie oparł  > Pod względem CRPG Baldur był dla mnie przełomowy, nie zdawałam sobie sprawy, że można wykreować tak rozbudowany świat. Dlatego mam w planach zwiedzić resztę Faerunu, jaka pojawiła się w grach  O nie... przez ciebie mam ochote znowu przejść oba Baldury... A w ogóle - Planescape Torment wychodzi w eXtra Klasyce, póki co dostepny jako pre-order w gram.pl  Już sie nie moge doczekać, bo to jedyna gra z FR w którą nie grałem... > Szkodliwość gier? Kradną czas.> Korzyści?> "wsiąkalność" w inne miejsca i czasy +10> empatia +6> komunikacja międzyludzka +7> zdolność przewidywania konsekwencji +10Kondycja -2 (od siedzenia przed kompem) Inteligencja +1 Mądrość +1 :D > Poza tym strasznie lubię scrabla, szachy, warcaby, remika, pokera, kierki, eurobiznes... Tylko do tych gier ciężko znaleźć towarzystwo.Zawsze można grać przez internet na jakimś kurniku...
|
|
|  | 1 na 1 | kortyzol (422 punktów) | > Zawsze można grać przez internet na jakimś kurniku...Łeeee, to nie to samo. Musi być prawdziwe towarzystwo, prawdziwe akcesoria (karty, pionki, kości, notes, plansze), prawdziwe napoje i przekąski. To cały rytuał towarzyski przecież  Spotkanie, stół (najnajlepiej okrągły), gra. Natomiast wygrywanie albo przegrywanie, to jest sprawa trzeciorzędna albo w ogóle bez znaczenia 
Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
|
|
| |  | | Witold Losek (800 punktów) | > >Zawsze można grać przez internet na jakimś kurniku...> Łeeee, to nie to samo. Musi być prawdziwe towarzystwo, prawdziwe akcesoria (karty, pionki, kości, notes, plansze), prawdziwe napoje i przekąski. To cały rytuał towarzyski przecież Spotkanie, stół (najnajlepiej okrągły), gra.No, chyba granie na kurniku nie wyklucza prawdziwych napojów, ani przekąsek, co?  A nawet napoje mogą być "prawdziwsze", bo nie ma problemu powrotu samochodem do domu... Ale co do reszty, to masz całkowitą rację. To nie to samo.
|
|
 | 1 na 1 | NdwZ (265 punktów) | Baldury to jeszcze nic, jak szukasz prawdziwego cRPG z krwi i kości i Baldur ci sie spodobał to musisz pograć w Planescape: Tourment. Fenomenalny tytuł. Zbliżony do Baldura z tym ze jest mniej walk więcej fabuły. Ogólnie ta gra to jest coś więcej niż zwykły cRPG to coś pomiędzy książką a gra, taka interaktywna książka. I przynajmniej nie chodzi znowu o ratowanie świata, tylko o odszukanie swojego "jestestwa", człowieczeństwa a w końcu... śmiertelności. Ale celem samym w sobie jest zgłębianie fantastycznego świata, poznawanie wielu ciekawych historii i uczestniczenie w nich. Jedne cie rozbawia, inne wzrusza jeszcze inne zszokują. Uwielbiam cRPG' i z czystym sumieniem mogę powiedzieć ze żaden inny się z tym nie równa. Jeszcze bym polecił Vampire: Bloodlines szczególnie skoro lubisz sesje Vampira. Wiem ze na kompie to nie to samo ale gra tez jest dobra  .
|
|
|  | 1 na 1 | kortyzol (422 punktów) | > PlanescapeJuz kilka osób mi zareklamowało i chyba się skuszę. Zwłaszcza, że majątku nie wydam  Tylko czemu Bezimienny jest facetem? Rozumiem, że zważywszy fabułę, jest mało "spersonalizowany", ale wybór płci chyba nie byłby strasznym problemem... To samo zirytowało mnie w bodaj King's Bounty, że nie można grać laską i zgarniać bonusów za mężów i dzieci. Żałośnie mały wybór  Lubię gry, w których mogę być każdym i dokonywać nieprawdopodobnych (w naszym świecie) wyborów, np grając smokiem gwałcić rycerzy, napadać księżniczki i jednocześnie ratować z małe kotki z wysokich drzew 
Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
|
|
| |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | > >Planescape> Juz kilka osób mi zareklamowało i chyba się skuszę. Zwłaszcza, że majątku nie wydam Tylko czemu Bezimienny jest facetem? Rozumiem, że zważywszy fabułę, jest mało "spersonalizowany", ale wybór płci chyba nie byłby strasznym problemem... To samo zirytowało mnie w bodaj King's Bounty, że nie można grać laską i zgarniać bonusów za mężów i dzieci. Żałośnie mały wybór  Też lubie mieć wybór, zwykle gram czarodziejką Emilią, która zostawia za sobą spaloną ziemię jednocześnie ratując kotki z drzew  A wydanie Planescape oddaliło sie niestety o tydzien, do jutra
|
|
Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | |
|
| qF3r (0 punktów) | Kiedys grałem bardzo dużo, w CS'a, Mu Online, Lineage 2, itp. Przerobionych "singli" nie będe nawet wyliczał. Teraz nie gram prawie wcale. Jakoś mi przeszło. Za dużo czasu to wszystko pożera, zwłaszcza granie "po sieci". My Brute
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|