>... Tak się składa, że akurat jestem w Indonezji, w Jakarcie. Tyle brudu i śmieci jeszcze nie widziałem. Brud w Indonezji świadczy o tym, że jej prezydent nie potrafi pod tym względem wymóc na obywatelach swojego kraju dbałości o środowisko, co nie dowodzi, iż jego pogląd jest niesłuszny. Nb. wątpliwy jest sens dyskusji opartej o to jedno zdanie wyrwane z całości przemówienia. Mnie niepokoi wynikające ze sprawozdania GW jednostronne skupienie się na ochronie środowiska. Nie negując potrzeby forsowania świadomości ekologicznej (Davos ma znaczenie jedynie informacyjne i propagandowe. Żadne wiążące uchwały i zobowiązania powstać tam nie mogą), nie można zapominać o wadze kontroli operacji finansowych w skali międzynarodowej (np. podatek Tobina, likwidacja tzw. "rajów podatkowych" itp.). A tu sytuacja wygląda groźnie: po budzących nadzieję uchwałach ubiegłorocznych szczytów G8 i G20, oraz deklaracjach Obamy i Sarkozego, zauważam skuteczne przeciwdziałanie finansjery. Przypomina to stopniową likwidację w USA postanowień roosveltowskiego Mew Deal. Symptomatyczne jest, że kryzys 2008 roku nastąpił w momencie potrzebnym do nadęcia się bański spekulacyjnej po dokonanej przez Reagana likwidacji ostatnich zapór stwarzanych przez ten porządek. Jeśli nie będziemy dbali o to, by opinia publiczna miała świadomość zagrożenia kryzysem, skutki mogą być równie tragiczne jak w wypadku zaniedbania ochrony środowiska.
Stach M. G.
|