Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polskie partie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-08-2010 15:38Głąbiński (3538 punktów)Polskie partie
Ocena 1 na 1
Realizacja porządku demokratycznego jest niewykonalna w społeczeństwie będącym zbiorem indywiduów działających w sposób całkowicie samodzielny. Stąd konieczność istnienia partii. Bez nich demokracja nie może funkcjonować.
W teorii podstawą partii jest jej statut określający cel i środki działania. Gdy ktoś chce być odpowiedzialnym obywatelem, albo przyłącza się do partii, której statut odpowiada jago przekonaniom, albo pisze nowy statut i poszukuje podobnie myślących. Tylko taki człowiek ma moralne prawo zgłaszać jakiekolwiek pretensje do władz, o których przeciętny Polak mówi "oni" podkreślając tym swoją bezmyślną bierność polityczną.
Następnym po w. w. "podstawie" szczeblem hierarchii prawidłowo działającej partii jest gremium członków (ze względów praktycznych w tworzeniu większości uchwał reprezentowane przez wybranych przedstawicieli), które ustala zgodny z wytycznymi statutu program działania i wybiera zarząd do kierowania jego realizacją. Zgodne z powyższym schematem współdziałanie trzech wskazanych czynników (statut -> członkowie -> zarząd) stanowi to, co nazywam demokracją wewnątrzpartyjną.
Otóż patologia polskiej demokracji wynika z odwrócenia tego porządku. Wszystkie bez wyjątku partie polskie są tworami wodzowskimi, w których istotne decyzje podejmuje samowolnie "wódz", członkowie są jedynie jego bierną klaką, postanowienia statutu (zwłaszcza gdy chodzi o uprawnienia członków) są powszechnie łamane, a program jest zbiorem frazesów o znaczeniu wyłącznie PR-owskim (propagandowym). Pisał o tym m. in. Jan Widacki ("Przegląd" 2010/13 "Wielkie udawanie" www.przegl(*)dex.php?site=artykul&id=16315:):
"... w Polsce partie polityczne (w każdym razie te większe) są niedemokratyczne. Brakuje wewnątrzpartyjnej dyskusji i wspólnego wypracowywania stanowisk w różnych sprawach. Brakuje prawdziwych decyzji kolegialnych, o wszystkim decydują wodzowie. To oni decydują o tym, jak klub w Sejmie zagłosuje w konkretnym głosowaniu, to oni (i co najwyżej ich dwór) decydują, kto znajdzie się na liście wyborczej i na którym miejscu. To oni decydują, z kim zawarty będzie sojusz, z kim będzie wojna, kto pójdzie do telewizji, i dadzą ściągę, aby wiedział, co ma mówić."
I np. nie potrafię dopatrzyć się istotnych różnic w statutach (i w pewnym stopniu w programach) PPS, Racja, SDPL i SLD. Jedyny czynnik uniemożliwiający jedność, to różne osoby "wodzów".
Utrzymywanie się tej sytuacji jest możliwe przez nieświadomość tego, że głównym zadaniem członków jest pilnowanie zarządu, by postępował zgodnie ze statutem i kontrolowanie wykonywania programu, a wyjściem z sytuacji - uświadomienie ludziom tego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

coreless (16088 punktów)

Od zastanawiania się jak w polityce 'powinno być' wolę przyglądanie się 'jak jest' i uważne uczenie się u źródeł, czyli u samej rzeczywistości. I w związku z tym pojawia się kilka spostrzeżeń. Po pierwsze polski model funkcjonowania partii politycznych nie odbiega zasadniczo od tego, jaki obserwujemy chociażby we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii czy Włoszech, gdzie duże partie, w tym stronnictwa rządzące, także funkcjonują zupełnie podobnie.
Ostatnio mogliśmy chociażby obserwować przykład uporczywego forsowania kandydatury nowego prezydenta Niemiec przez obecną panią kanclerz RFN. W wyniku 'zgwałcenia' Bundestagu w kilkakrotnym głosowaniu poczęto nowego prezydenta. Wcześniej pani Merkel, siedząc w kieszeni niemieckich finansistów i przemysłu, zgwałciła całe Niemcy zmuszając je do udziału w pakiecie ratunkowym dla Grecji, mimo oporu dużej części opinii publicznej i opozycji w samej koalicji rządowej.
Program jest dokumentem propagandowym, bo taka jest jego rola. Papier jest od tego, żeby na nim pisać, a bajki są po to, żeby dzieci w nie wierzyły. Nie widzę w tym nic nagannego. Obietnice wyborcze są od tego, żeby je łamać, a balony po to - żeby w nie ludzi nabijać.
Statut jest po to, żeby się nikt nie czepił, że go nie ma, konstytucja i ustawy - żeby je umiejętnie obchodzić. Postulaty idealistów są po to, żeby było z czego robić papier toaletowy. Przecież to oczywiste.
Jedyną rzeczywistością (a nie fantazmatem) w polityce są interesy, wynikające z ludzkich potrzeb i motywów. Im prędzej następuje przejście od kwękania o tym, że polityka nie spełnia naszych oczekiwań, do tworzenia życia politycznego, tym większe szanse, że własne interesy (poglądy, postawy, wartości) zostaną zrealizowane.
Co z tym zrobić? Odpowiedź zależy od tego, czy uznamy, że pastuch jest pastuchem, bo przewodzi stadu, czy też jest pastuchem dlatego, że barany same za nim idą.


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Głąbiński (3538 punktów)
>... polski model funkcjonowania partii politycznych nie odbiega zasadniczo od tego, jaki obserwujemy chociażby we Francji, Niemczech, ...
Sądzę, że jesteś w błędzie. Z podanych przykładów noc podobnego nie wynika. Nie chodzi o to przecież, co pani M. robi, lecz o to, czy reaguje na krytykę i pytania członków swojej partii. Np. w krajach lepiej realizujących porządek demokratyczny nie do pomyślenia jest, by polityk nie odpowiedział na list - taki polityk byłby skończony. U nas to jest normalka, czego sam ze strony pp. Millera i Napieralskiego (jestem członkiem SLD) wielokrotnie doświadczyłem. Różnica wynika również z porównania liczebności stronnictw. W liczącej ponad 30 milionów obywateli Polsce SLD liczy około 30 tysięcy członków, socjaldemokratyczna partia słabej ludnościowo Norwegii to ponoć grubo ponad 100 tysięcy. Nie sądzę przy tym, by praktyczni Skandynawowie bawili się w uczestnictwo polegające na biernym wysłuchiwaniu, co im "wódz" łaskawie oznajmi.
>Program jest dokumentem propagandowym, bo taka jest jego rola. ... Nie widzę w tym nic nagannego.
Właśnie dlatego, że większość rozumuje tak jak ty, polityka u nas wygląda tak, jak to widzimy.
>... Im prędzej następuje przejście od kwękania o tym, że polityka nie spełnia naszych oczekiwań, do tworzenia życia politycznego, tym większe szanse, że własne interesy (poglądy, postawy, wartości) zostaną zrealizowane.
Cały czas o to apeluję, oraz wskazuję, co należy konkretnie czynić.

Stach M. G.
coreless (16088 punktów)

Cały problem polega na tym, że polski system polityczny - w tym porządek konstytucyjny - został obywatelom narzucony przez bandę oderwanych od rzeczywistości idealistów, więcej rozmyślających o tym, jakie państwo powinno być, niż nad tym, jakiego państwa Polacy chcą. Ta "idealistyczna pornografia" doprowadziła do tego, że zaangażowanie w politykę traktowane jest jak symptom zidiocenia albo - dla równowagi - skrajnie instrumentalnej psychopatii, prawo uważa się za produkt "masońskiej" (aby uniknąć bardziej kontrowersyjnych określeń) zmowy, z ust najwyższych dostojników państwowych padają określenia "żyrandol" w stosunku do najważniejszych instytucji i urzędów państwa demokratycznego, a stanowiska ministrów obsadza się "shreckami". Na dodatek patologiczne założenia porządku konstytucyjnego zostały obwarowane w ten sposób, że praktycznie nie jest możliwe w miarę elastyczne jego reformowanie, odpowiednio do potrzeb i sytuacji.
W rezultacie mamy w tej chwili trzy Polski - Polskę urzędów centralnych, Polskę lokalną/samorządową oraz coraz większą Polskę z szarej strefy, która ma gdzieś i jedną i drugą, a głównie martwi się, jak się utrzymać na powierzchni wszelkimi dostępnymi sposobami. Być może ta Polska z szarej strefy uzna kiedyś, że demokratyczny system partyjny jej nie odpowiada. W południowych Włoszech niektóre funkcje państwa przejął przecież w końcu system mafijny, i to z dużym sukcesem.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
16-08-2010 04:53 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
>Cały problem polega na tym, że polski system polityczny - w tym porządek konstytucyjny - został obywatelom narzucony przez bandę oderwanych od rzeczywistości idealistów, więcej rozmyślających o tym, jakie państwo powinno być, niż nad tym, jakiego państwa Polacy chcą.
A jakiego państwa Polacy wtedy chcieli? Gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania. Jeżeli chodzi Ci o to, co chciała większość, to odpowiedź jest prosta: kiełbasy


Thank God, I'm an atheist
coreless (16088 punktów)

A przecież kiełbasa z założenia jest zła!

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Głąbiński (3538 punktów)
>... polski system polityczny ... został obywatelom narzucony ...
Nie potrafię domyśleć się, co rozumiesz przez "system", ale wiem na pewno, że został on przyjęty zarówno przez tych, którzy glosowali, jak i tych, którzy absencją na wyborach dali na niego milczące przyzwolenie.
>... Na dodatek patologiczne założenia porządku konstytucyjnego zostały obwarowane w ten sposób, że praktycznie nie jest możliwe w miarę elastyczne jego reformowanie, odpowiednio do potrzeb i sytuacji.
Co zaś do konstytucji, to zapraszam do nowego wątku zatytułowanego "Porozmawiajmy o konstytucji".
Nie potrafię domyśleć się, o jakich obwarowaniach piszesz. Nie znam żadnych prawnych przeszkód dla powstania demokratycznej partii, lub naprawienia wolą członków którejkolwiek z partii istniejących.
Ogólnie o większości postów: w narzekaniu i biadoleniu jesteśmy naprawdę dobrzy.

Stach M. G.
coreless (16088 punktów)

>Nie potrafię domyśleć się, co rozumiesz przez "system", ale wiem na pewno, że został on przyjęty zarówno przez tych, którzy glosowali, jak i tych, którzy absencją na wyborach dali na niego milczące przyzwolenie.

Myślenie życzeniowe należy z pewnością do mocniejszych stron naszych elit politycznych.
Jeszcze mi brzęczą w uszach słowa "złotowłosego z zielonej wyspy", który liczy na to, że deficyt budżetowy po roku 2013 uda się ograniczyć dzięki napływowi środków z funduszy europejskich.

>Co zaś do konstytucji, to zapraszam do nowego wątku zatytułowanego "Porozmawiajmy o konstytucji".

Naszą konstytucję darzę bardzo głębokim szacunkiem i nie zamierzam o niej dyskutować, by jej nie skalać prymitywnym konkretem własnego sposobu myślenia.

>Nie potrafię domyśleć się, o jakich obwarowaniach piszesz. Nie znam żadnych prawnych przeszkód dla powstania demokratycznej partii, lub naprawienia wolą członków którejkolwiek z partii istniejących.

Trudniej zaś zmienić konstytucję, choć jest bzdurna, czemu nie należy się dziwić, skoro w pracach nad nią brały udział tak przedziwne persony.

>Ogólnie o większości postów: w narzekaniu i biadoleniu jesteśmy naprawdę dobrzy.

Miejmy nadzieję, że na narzekaniu się skończy. Dasz mi gwarancję, że obecny rząd przetrwa do grudnia?


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Brentano (-1 punktów)
>"... w Polsce partie polityczne (w każdym razie te większe) są niedemokratyczne.

Te partie są jak najbardziej demokratyczne. Z tym, że o charakterze partii demokratycznych nie decydują przecież same partie, a również struktura władzy. U nas panuje cały czas skostniały postkomunistyczny podział administracyjny w kraju, gdzie władza centralna może wszystko, a województwo jedynie wykonuje polecenia. W Szwajcarii są kantony, gdzie regiony kraju posiadają większą autonomię aniżeli okręgi administracyjne w Polsce. W USA natomiast panuje od stuleci republika federalna, a zatem partie polityczne nawet nie muszą prezentować wszystkich poglądów wyborców. Nie ma takiej potrzeby bowiem jeżeli stan Waszyngton chce zaprowadzić karę śmierci bądź znieść takie prawo to w ogóle nie musi odwoływać się do Kongresu. Konstytucja i szeroka autonomia im wystarczają. Natomiast w postkomunistycznej Polsce partia musi zajmować się dosłownie wszystkim bo i taką przepiękną strukturę władzy sobie wyhodowaliśmy. Skoro władza w Polsce decyduje, gdzie się można modlić, a gdzie nie; czego nauczać w szkołach; co jest właściwym standardem służby zdrowia, a co nie; co oznacza właściwe wychowywanie dzieci, itd, to nie ma się czemu dziwić. Nasza struktura administracyjna i pozycja władzy w ogóle nie zachęcają do dyskusji. Zresztą sama dyskusja nic nie zmienia bo jedna decyzja urzędnika zmienia wszystko. Gdzie masz takich ponoszących się urzędników w Szwajcarii czy USA ? To jest zupełnie inna skala.

Poza tym w Polsce system partyjny z biegiem czasu upodabnia się do sytuacji wewnątrz parlamentarnej w krajach zachodnich. O ile zaraz po oficjalnym upadku komunizmu w polskim sejmie zasiadało bodajże kilkanaście partii o tyle dzisiaj mamy 4 partie z czego PSL wyraźnie schodzi. Zostaje jeszcze SLD wyraźnie słabsze od PO oraz PiSu. w Polsce podział władzy parlamentarnej wzorem krajów zachodnich się polaryzuje. Na moje oko nic na obecną chwilę nie zagraża demokracji w Polsce - choć demokracja coraz wyraźniej zagraża nam.
15-08-2010 20:15 
 Ocena 4 na 4
Alicja Duda (25557 punktów)
>Na moje oko nic na obecną chwilę nie zagraża demokracji w Polsce - choć demokracja coraz wyraźniej zagraża nam.
Zagraża coraz bardziej. Tylko około 40 % obywateli idzie do wyborów. Z tego część idzie głosować przeciw. A 60% obywateli nie ma na kogo głosować.
Partie zawłaszczyły państwo. Żadna nowa partia nie ma szans powstać i dostać się do sejmu. To co pokazał Kaczyński przy ostatnich wyborach świadczy o totalnym lekceważeniu elektoratu, Komorowski wcale nie lepszy.
Rozdźwięk miedzy potrzebami społeczeństwa a wyobrażeniami bonzów partyjnych jest coraz większy. Jeszcze trochę a o demokracji będzie decydować ulica.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Zagraża coraz bardziej. Tylko około 40 % obywateli idzie do wyborów. Z tego część idzie głosować przeciw. A 60% obywateli nie ma na kogo głosować.

Ostatnia frekwencja - 55%.

A z pozostałych 45% większość nie poszła, bo nie chodzi.
15-08-2010 20:43 
 Ocena 1 na 1
Alicja Duda (25557 punktów)
>Ostatnia frekwencja - 55%.
>A z pozostałych 45% większość nie poszła, bo nie chodzi.

Zobaczymy jaka będzie przy wyborach samorządowych i do sejmu.
Ostatnie wybory parlamentarne były nadzwyczajną mobilizacją przeciwko PiS.
15-08-2010 21:09 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Ostatnie wybory parlamentarne były nadzwyczajną mobilizacją przeciwko PiS.

I miejmy nadzieję, że zawsze gdy zagrożą nam psychopaci z PIS, zagłosujemy, nawet z obrzydzeniem, przeciw.
Choćby to miał być głos na SLD albo na innych antychrystów.
15-08-2010 21:47 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>I miejmy nadzieję, że zawsze gdy zagrożą nam psychopaci z PIS, zagłosujemy, nawet z obrzydzeniem, przeciw.
No więc ja nie głosowałem przeciw, jestem zbyt obrzydliwy.


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
15-08-2010 20:45 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>A z pozostałych 45% większość nie poszła, bo nie chodzi.
Niekoniecznie, ja i wielu moich znajomych nie głosowało w drugiej turze, gdyż żaden z dwóch kandydatów nam nie odpowiadał. Zawsze chodzę na wybory, tym razem był to świadomy wybór.


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
lukaszewicz (5674 punktów)
> Zawsze chodzę na wybory, tym razem był to świadomy wybór.

To, że był świadomy nie mam wątpliwości.
Mam nadzieję jednak, że w końcu zauważyłeś różnicę między kandydatami.
15-08-2010 21:43 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Mam nadzieję jednak, że w końcu zauważyłeś różnicę między kandydatami.
Ależ pewnie...od samego początku. Różnica była taka, jak między dżumą a cholerą...taki był zresztą tytuł mojego wątku. I bardzo się to niektórym "ciężko przestraszonym" nie podobało, nie potrafili zrozumieć że po to są wybory, by wybierać i ja z tego prawa skorzystałem. Z prawa do nie głosowania na kandydata, którego poglądy i światopogląd mi nie odpowiada. Miałem dość głosowania na "mniejsze zło".


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Partia ma być emanacją interesów jakiejś grupy społeczeństwa. Chłopów , inteligencji, katolików, homoseksualistów (mniejszości seksualnych)rzemieślników, zielonych, różowych itp. Celem każdej partii jest zdobycie władzy, aby realizować interesy swoich wyborców. Ale żadna poszczególna partia pełni władzy nigdy nie zdobędzie, więc uogólnia swój program. Chłopska partia jest za wszystkimi chłopami i biednymi i bogatymi i katolikami i homoseksualistami (bo wśród chłopów też homoseksualiści występują). Chce skupić jak największą liczbę wyborców. A ponieważ dzisiaj społeczeństwo już nie dzieli się, jak niegdyś, na wyraźne warstwy i klasy więc, programy partii się upodabniają. I dochodzi do tego co jest w USA, że mamy dwie partie, republikanów i demokratów, które tak naprawdę niczym się od siebie nie różnią. Tylko jeden prezydent jest przystojniejszy od drugiego. I w Polsce PiS niczym się nie różni programowo od PO. Różnią się tylko, a może aż, przywódcy. Szalony Jarek i spokojny Komorowski. Ale mówimy o partiach, a nie o liderach. Ogólnie jest wiadomo co trzeba robić, aby Państwo (Polska) rosło w siłę, a ludziom się żyło dostatniej. Ale istnieje bieżąca sprzeczność interesów. Nie wolno ruszać kościoła, bo są oszołomy, a i nie oszołomy, którzy czerpią potężne zyski z niejasności wokół finansów kościelnych. Górników nie będziem draźnić, bo zwalą się z kilofami do Warszawy. Po dupie możemy dać pielęgniarkom, emerytom i nauczycielom bo guzik nam mogą podskoczyć. KRUS nie ruszymy ,bo chłopi nam będą zboże wysypywać. Itp.Itd. Tak więc te duże partie, reprezentujące interesy wielu wyborców, ulegają partykularnym interesom aktualnie silnych grup społecznych, chłopom, górnikom, związkom zawodowym. Czy to jest słabe państwo? Chyba tak. Czy słaby przywódca? Margaret Thatcher poradziła sobie przynajmniej z górnikami.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
Głąbiński (3538 punktów)
W nin. wątku zapisano tyle postów zawierających twierdzenia dla mnie niezrozumiałe, a częstokroć niezwiązane z tematem i tyle bezproduktywnych biadoleń typu "jest źle, będzie jeszcze gorzej, nic nie da się zrobić ...", że nie mając siły na omawianie szczegółów spróbuję dyskutować przyjmując za podstawę tekst, który oceniam jako najbardziej dopasowany do tematu. A więc:
>Partia ma być emanacją interesów jakiejś grupy społeczeństwa. Chłopów , inteligencji, katolików, homoseksualistów ... Celem każdej partii jest zdobycie władzy, aby realizować interesy swoich wyborców.
Przypuszczalnie ma to być polemika z moim twierdzeniem, że obywatel winien wybrać partię o odpowiadającym mu statucie. Twierdzisz, że cele prawidłowo działającej partii określa nie statut, lecz jakiś nieokreślony "wspólny interes" równie nieokreślonej grupy? Przecież chłop, jak to sama dalej stwierdziłaś może być homoseksualistą, a wielu z nich różni się jeszcze wyznaniem, a przede wszystkim zapatrywaniem na sposoby rozwiązywania zagadnień ekonomicznych. Powtarzam: istotne jest, by członek partii miał w drodze pozyskiwania poparcia większości członków realną możność kontrolowania tego, czy partia realizuje założenia statutowe. Ten stan jest możliwy do osiągnięcia jedynie przez sprzeciw członków wobec tendencji wodzowskich.
Ale żadna poszczególna partia pełni władzy nigdy nie zdobędzie, więc uogólnia swój program. Nie wiem, o jakim uogólnianiu mowa. Ogólnikowość programów partii wynika z tego, że powstają one z samowoli wodza jako twory propagandowe, nakierowane na to, by prymitywnymi metodami zdobyć maksimum poparcia w wyborach. Jest oczywiste, że takiego programu wyborcy nie traktują poważnie i posługująca się nim partia "pełni władzy" nie osiągnie.
>... dochodzi do tego co jest w USA, że mamy dwie partie, republikanów i demokratów, które tak naprawdę niczym się od siebie nie różnią.
Dwupartyjność (USA, WB), lub jak np. w Niemczech dwie główne partie i kilka pobocznych daje administrację stabilną, sprawniejszą niż to jest przy wielopartyjności. Jestem przekonany, że w Polsce partie działające zgodnie ze statutem doprowadziły by do takiego właśnie stanu.
>... Ogólnie jest wiadomo co trzeba robić, aby Państwo (Polska) rosło w siłę,
Nie jest prawdą, że istnieje zgodny pogląd na sterowanie gospodarką. Jest natomiast pewne, że ta sprawa winna być podstawą polityki. Rząd przede wszystkim winien gospodarować majątkiem, a partie winny do wyborów przystępować z konkretnymi wytycznymi dotyczącymi tej dziedziny. Niestety - i to należy uświadamiać ludziom - Polacy dali sobie wmówić, że najważniejsze są pomniki, rozliczanie jakiś historycznych przypadłości, widowiskowe ściganie tzw. afer, celebrowanie uroczystości itp.
>... Górników nie będziem draźnić, bo zwalą się z kilofami do Warszawy. ...
Oczywiście, że należy głośno wypowiadać się wszelkiemu łamaniu prawa, obojętnie, czy dokonuje tego władza, czy związek, czy - jak w przypadku wojny o krzyż - spontanicznie zebrana grupa. Z tematem wątku, z zagadnieniem patologii w partiach nie ma to jednak związku.

Stach M. G.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Gdy ktoś chce być odpowiedzialnym obywatelem, albo przyłącza się do partii, której statut odpowiada jego przekonaniom, albo pisze nowy statut i poszukuje podobnie myślących. Tylko taki człowiek ma moralne prawo zgłaszać jakiekolwiek pretensje do władz, o których przeciętny Polak mówi "oni" podkreślając tym swoją bezmyślną bierność polityczną.
Powyższe Twoje słowa są dla mnie PORAŻKĄ. Każdy obywatel danego państwa ma prawo zgłaszać pretensje do władz! Mówi o tym Konstytucja. A moralne prawo jest wtedy, gdy człowiek czuje, że powinien pretensje owe zgłosić i w kulturze, w której funkcjonuje pretensja, którą zgłasza jest widziana jako pretensja (a nie szaleństwo na przykład).

Za to pod ideą, którą wyczytałem z reszty wątku:
1. Partie dziś nie reprezentują (reprezentują szczątkowo) interesy grup społecznych (za wyjątkiem różnych lobby smarujących trybiki maszyny urzędniczej)- się zgadzam!
2. Partie różnią się, patrząc na podejmowane decyzje, personalnie, a nie programowo- się zgadzam!

Z przedstawionym w wątku sposobem "naprawy" się o tyle nie zgadzam, że uważam, że jest nie do przeprowadzenia.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
Głąbiński (3538 punktów)
>>Gdy ktoś chce być odpowiedzialnym obywatelem, albo przyłącza się do partii, której statut odpowiada jego przekonaniom, albo pisze nowy statut i poszukuje podobnie myślących. Tylko taki człowiek ma moralne prawo zgłaszać jakiekolwiek pretensje do władz...
>... Każdy obywatel danego państwa ma prawo zgłaszać pretensje do władz!
To prawda, lecz nie ma to związku ze wspomnianą przeze mnie odpowiedzialnością za stan państwa. Zgłaszając indywidualnie władzom swoje uwagi, możemy doprowadzić do ich uwzględnienia, jeżeli adresat uzna je za słuszne wg swojego mniemania. Wpływ na stan państwa zależny nie od dobrej woli jakiejś osoby, lecz od regulacji prawnych i administracyjnych można uzyskać w systemie demokratycznym tylko grupowo. Sprawy istotne dla naszego bytowania (wg mnie są to zarządzanie gospodarką, finansami i stosunki międzynarodowe) dają się regulować tylko tym sposobem, a więc przez partię o wyraźnie określonych celach. Powtarzam: albo rezygnuję z wpływania na stan swojego kraju, zostawiam to innym tracąc moralne prawo do zgłaszania pretensji wobec władzy, albo popieram którąś partię. W tym drugim wypadku moje działanie jest tylko wtedy odpowiedzialne, jeśli dokładam starań, by na władzach partii wymusić realizację zadeklarowanych celów, co skuteczne może być tylko wówczas, gdy jestem pełnoprawnym członkiem partii.

Stach M. G.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Wystarcza wiec/zgromadzenie by wymóc na władzach zmianę ich polityki- nie trzeba partii- i jest to bufor, gdy partie "źle" działają.

Jednak chętnie bym współtworzył partie, jeśli miałbym nadzieję, że będzie jakościowo inna od dotychczasowych. Ale tym z dzisiejszej sceny politycznej nie ufam na tyle by dać się wciągnąć. Tworzymy partię?

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
17-08-2010 12:30 
 Ocena 1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)
>... chętnie bym współtworzył partie, jeśli miałbym nadzieję, że będzie jakościowo inna od dotychczasowych. ...
Czyli oczekujesz na cud, aż sytuacja naprawi się bez twojego udziału. Jest to u nas typowe. Taką bierność wyśmiał m. in. Gałczyński w minidramacie pt. "Polacy i dymiący piecyk".
Rozsądny człowiek widząc, że sprawy źle się mają (to wynika ze zwrotu: "będzie jakościowo inna od dotychczasowych") stara się poznać przyczynę tego zła, a następnie przemyśli, w jaki sposób może przyczynić się do jego naprawienia. Czekanie aż dokona się to "samo", lub dokonają tego inni jest postawą nieracjonalną.

Stach M. G.
17-08-2010 13:59 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ok. Moje rozwiązanie problemu: robimy partię, do której mogą należeć te osoby, które w ciągu ostatnich 10 lat nie należały do partii, nie prowadziły działalności politycznej, nie obsadzały stanowisk z nadania lub klucza partyjnego.
Wchodzisz w to?

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
17-08-2010 19:29 
 Ocena 1 na 1
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Ok. Moje rozwiązanie problemu: robimy partię, do której mogą należeć te osoby, które w ciągu ostatnich 10 lat nie należały do partii, nie prowadziły działalności politycznej, nie obsadzały stanowisk z nadania lub klucza partyjnego.
Proponuję pójść na całość i wziąć pod uwagę wyłącznie osoby, które w ogóle nie należały do żadnej partii. Tyle, że wówczas można wylać dziecko z kąpielą, eliminując tych, którzy mając szczere i czyste intencje sparzyli się partyjną przynależnością, tych, którym klapki spadły z oczu.

>Wchodzisz w to?
Ja wchodzę.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski
(agnostyk/ignostyk/sceptyk)

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>>Wchodzisz w to?
>Ja wchodzę.
To teraz ustalmy czego od takiej partii byśmy chcieli.
Czy jej członkowie mają z partii żyć? Jeśli tak, to którzy?
Czy ma wnosić nowe ideologie?
Czy ma tylko skupiać się na doglądaniu spełniania podstawowych norm?
Jak będzie wyglądać strukturalnie?

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> albo przyłącza się do partii, której statut odpowiada jago przekonaniom, albo pisze nowy statut i poszukuje podobnie myślących.
Albo po prostu głosuje na tę partię pozostając bezpartyjnym.
> Wszystkie bez wyjątku partie polskie są tworami wodzowskimi, w których istotne decyzje podejmuje samowolnie "wódz"
Nie wiadomo czy samowolnie. To że partia ma przewodniczącego nie świadczy,że jest rządzona autorytarnie. Ale w każdej partii trwa pewnie walka buldogów pod dywanem o przywództwo.
> Jedyny czynnik uniemożliwiający jedność, to różne osoby "wodzów".
Nie wodzów, a warcholstwo Polaków. Tak już mamy, że od wieków, gdzie dwóch Polaków tam trzy partie polityczne.
> a wyjściem z sytuacji - uświadomienie ludziom tego.
Ludzie są "uświadomieni" i dlatego mamy jedną z najniższych frekwencji wyborczych.
Może jesteśmy jeszcze młodą demokracją i może tak za 50 a może sto lat dojdziemy do jakiej takiej normalności. Ale czy to od partii zależy czy od ludzi. Czy USA to taki znowu "normalny" kraj. Zależy co kto woli. Ja tam wolę Skandynawię. Szwecję, Holandię, gdzie i trawkę można normalnie zapalić. Ale znowuż w Szwecji prostytucja jest zabroniona. Tak więc Holandia i Dania.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
Głąbiński (3538 punktów)
>... głosuje na tę partię pozostając bezpartyjnym.
Głosując na partię biorę na siebie odpowiedzialność za postępowanie władz przez nią wyłonionych. Niejako podpisuję zobowiązanie, że suma korzyści wynikająca z mojego poparcia będzie większa niż strat (ideał - same plusy bez minusów - istnieje tylko w wyobrażeniu naiwnych). Człowiek, który podpisuje takie zobowiązanie bez zapewnienia sobie możliwości wpływu na postępowanie wydelegowanych z jego udziałem osób choćby dającego minimum moralnej satysfakcji, możliwości powiedzenia "zrobiłem wszystko co możliwe", postępuje nierozważnie. Zarazem jest oczywiste, że krytyka, napominanie osoby wysuniętej przez partię jest znacznie skuteczniejsza w wykonaniu członków, którzy przecież mają możność zdobywania poparcia swego protestu na zebraniach, w prasie partyjnej itp. Dla pełniącego odpowiedzialną funkcję krytyka ze strony partii, która go wysunęła, ma o wiele większą wagę, niż często lekceważona opinia osób postronnych. Fakt, że Polacy przejawiają kompromitującą skłonność do biernego tolerowania wybryków swoich wodzów, nie powinien zniechęcać do kolejnych prób, które poparte rzeczową argumentacją nie pozostaną bezowocne zgodnie z przysłowiem "kropla drąży kamień".
>> Wszystkie bez wyjątku partie polskie są tworami wodzowskimi, w których istotne decyzje podejmuje samowolnie "wódz"
>Nie wiadomo czy samowolnie. ...
Jest to fakt potwierdzony wielokrotnie i powszechnie (np. w kwestii niedotrzymywania zobowiązań z kampanii wyborczej) uznawany. Znane mi opisy przypadków np. łamania statutu czy innej samowoli mogę podać tylko dla SLD, której jestem członkiem. Co do innych partii musiałbym wykonać kwerendę w trudno dostępnych archiwach tych organizacji, jednak wystarczy własna obserwacja wydarzeń politycznych i znajomość prasy z jej chaotycznymi i często naiwnymi, podszytymi prymitywną demagogią enuncjacjami, by otrzymać przekonywujące potwierdzenie słuszności mojej tezy.
>>Jedyny czynnik uniemożliwiający jedność, to różne osoby "wodzów".
>Nie wodzów, a warcholstwo Polaków. Tak już mamy, że od wieków, gdzie dwóch Polaków tam trzy partie polityczne.
Nie warcholstwo, lecz bierne podporządkowywanie się autorytetom. Powtarzam: patologia polskich partii jest wynikiem fałszywie pojmowanej solidarności z przywódcą, braku wspólnego, krytycznego omawiania postępowania kierownictwa partii.
>Może jesteśmy jeszcze młodą demokracją i może tak za 50 a może sto lat dojdziemy do jakiej takiej normalności.
Nawet jeszcze później, jeżeli nie będziemy dążyć do naprawy.

Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365