Byłem dzisiaj na "cykloimprezie". W jej trakcie zostałem zapytany przez kierowcę - który chciał się tylko upewnić - o dojazd o kilkunastotysięcznego miasta. Gdy mu powiedziałem, że jedzie dokładnie w odwrotnym kierunku i winien zawrócić jeżeli chce się tam dostać, dopytywał się czy się przypadkiem nie mylę bo GPS mu podpowiada co innego. Poradziłem mu "aktywować" zmysł orientacji i sięgnąć po mapę. Stwierdził, że nie ma mapy, a poza tym "nie zna się na niej". Zdarzenie jak wyżej zmusza do postawienia pewnych konkluzji. Otóż ludzie kretynieją, a wielce ów proces przyśpieszają...także sztuczne satelity dostarczające usługę GPS. Oskarżam je konkretnie o to, że stępiają u ludzi zmysł orientacji w terenie oraz elementarną umiejętność posługiwania się mapą. A przecież wiadomo jest, że w pewnym momencie na Słońcu wybuchnie trochę więcej plazmy, co wygeneruję duży impuls elektromagnetyczny ze skutkami już dobrze znanymi i przeanalizowanymi. I co wtedy? Jak nie będzie pod ręką smartfona? Czy wówczas połowa populacji globu ziemskiego nie będzie w stanie się podetrzeć po defekacji - bo ręka, bez GPS-u, zbłądzi na manowce w drodze do odbytu?
|