Racjonalista - Strona głównaDo treści
Starzy ludzie są zbędni, jak się ich pozbyć?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
12-08-2010 11:47Alicja Duda (25557 punktów)Starzy ludzie są zbędni, jak się ich pozbyć?
Ocena 18 na 18
Starzy ludzie stoją pod krzyżem, starzy ludzie popierają Kaczyńskiego, starzy ludzie słuchają Rydzyka, starzy ludzie zajmują czas lekarzom, starzy ludzie zajmują miejsca młodym....
Wczoraj weszłam do sklepu gdzie cztery starsze panie z sąsiedztwa dyskutowały w sprawie krzyża i Kaczyńskiego.
Zażartowałam sobie, że zgodnie z mediami popierać powinny Kaczyńskiego, a także powinny pojechać do Warszawy bronić krzyża.
Usłyszałam, że nie są jeszcze takie stare bo mają dopiero niewiele ponad 70 lat i demencji starczej też jeszcze nie mają.
Rozmowa zeszła na skutki jakie propaganda medialna ma dla ludzi starszych.
Przecież pod krzyżem stoją nie tylko starsze osoby, Kaczyńskiego też nie tylko one popierały, Rydzyka też nie słuchają wszystkie, ale właśnie taki jest odbiór medialny.
Nasila się niechęć i agresja w stosunku do starszych osób.
Każda z tych pań przytoczyła przynajmniej jeden fakt, gdzie potraktowano je obraźliwie nazywając je "wyznawczynią Rydzyka" ,"p...ym moherem", "sklerotyczną kaczystką"... na popychaniu w autobusie, wypychaniu ich z kolejki do lekarza ( bo nie mają przecież nic do roboty)kończąc.
Stary człowiek jest zawadą.
Są to często ludzie samotni, pozostawieni sami sobie. Nie mają się gdzie spotkać poza kościołem, programy w radiu i telewizji adresowane są do młodych i używa się tam słownictwa niezrozumiałego dla nich, z emeryturami nie pozwalającymi na udział w kulturze( która też nie do nich jest adresowana).
Wykluczenie społecznie dotyczy przede wszystkim starych osób.
Co im pozostaje? Jedyną propozycję ma Rydzyk i kościół.
Choć spotkałam gdzieś informację, że ilość słuchaczy tego radia spadła z 6% do 2%.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Franek A. (-3 punktów)

>Co im pozostaje? Jedyną propozycję ma Rydzyk i kościół.
>Choć spotkałam gdzieś informację, że ilość słuchaczy tego radia spadła z 6% do 2%.

   Pani z tego powodu ubolewa?
Pocieszę panią - przy takiej nagonce jaka jest na media O.Rydzyka ludzie przestali się przyznawać do słuchania Radia Maryja i oglądania Telewizji Trwam. Spadek jest jedynie sondażowy, a nie rzeczywisty.
12-08-2010 12:37
 Ocena 10 na 10
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Wykluczenie społecznie dotyczy przede wszystkim starych osób.
Wykluczenie społeczne dotyczy osób biednych, a ponieważ w naszym kraju większość osób starszych jest gorzej sytuowana finansowo, dlatego traktuje się ich jako tych, na których zarobić nie można, a wręcz przeciwnie, trzeba do nich jeszcze dokładać. I właśnie to, a nie wiek rodzi dyskryminację. W krajach, gdzie emeryci to potęga, bo po pierwsze, jest ich bardzo dużo, po drugie ich emerytury są częstokroć znacznie wyższe niż płace młodych, a po trzecie (co wiąże się z drugim) są relatywnie zdrowi i sprawni, całe gałęzie przemysłu i usług opierają się na ich uczestnictwie, nikt nie śmie dyskryminować staruszka ze względu na jego wiek. U naszego zachodniego sąsiada np. powstają specjalnie dla starszych: kluby, kawiarnie, biura podróży, salony kosmetyczne, nie mówiąc już o instytucjach medycznych i opiekuńczych, które są lepsze niż nasze czterogwiazdkowe hotele, biją się o nich banki, biura nieruchomości, fundusze obracające pieniędzmi itd, itp...
12-08-2010 20:52 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>>Wykluczenie społecznie dotyczy przede wszystkim starych osób.
>Wykluczenie społeczne dotyczy osób biednych, a ponieważ w naszym kraju większość osób starszych jest gorzej sytuowana finansowo, dlatego traktuje się ich jako tych, na których zarobić nie można, a wręcz przeciwnie, trzeba do nich jeszcze dokładać. I właśnie to, a nie wiek rodzi dyskryminację.

Co to w zasadzie jest to "wykluczenie społeczne"? I czemu jest takie złe? Po pierwsze, mało mamy w tym kraju możliwości jakiegoś odgórnego, ogólnodostępnego uczestniczenia w jakimś globalnym życiu społecznym. Ludzie zasadniczo funkcjonują w małych grupach.

Czym się różni wyjście gromadne studentów na piwsko i balangę od posiadówy starszych pań na ławeczce przed blokiem (czas przeznaczony na obgadanie sąsiadów)? Niczym. Babcia ze zwapnionymi gnatami nie będzie fikać koziołków na parkiecie, a nawet gdyby mogła i tak by pewnie nie chciała.

Jest takie pojęcie, że młodość i bogactwo = szczęście wieczne i dobra zabawa. Dlatego też ludziom biednym i starym przypisuje się wykluczenie społeczne. Biedni idą sobie na piwo pod blok, albo wtrzepać jakimś gogusiom. Wykluczeni są jedynie ci ludzie, którzy nie mogą znaleźć "bratniej duszy" i są skazani na samotność.

Babcie skazują się na to, bo - jak wynika z moich obserwacji - cierpią na obsesję grobu. Moja osobista babcia od mniej więcej 15 lat powtarza, że "po co nowy telewizor, jak ja umrę niedługo", "po co się spotykać ze starymi znajomymi, jak tu grób zaraz" i tego typu rzeczy.

Dziadek, który łazi sobie do parku pograć w szachy nie jest wykluczony społecznie. Nie ma kontaktu z całym przekrojem społeczeństwa, ale to nie znaczy, że nie ma żadnych kontaktów, a już na pewno nie można mówić o tym, czy te jego kontakty są dla niego satysfakcjonujące.

Babcie pod krzyżem nie są wyizolowane - patrzcie ludzie jak się ślicznie (i to bez Internetu) skrzyknęły. To jest właśnie cecha bycia osobą społeczną.

>W krajach, gdzie emeryci to potęga, bo po pierwsze, jest ich bardzo >dużo, po drugie ich emerytury są częstokroć znacznie wyższe niż płace młodych, a po trzecie (co wiąże się z drugim) są relatywnie zdrowi i sprawni, całe gałęzie przemysłu i usług opierają się na ich uczestnictwie, nikt nie śmie dyskryminować staruszka ze względu na jego wiek. U naszego zachodniego sąsiada np. powstają specjalnie dla starszych: kluby, kawiarnie, biura podróży, salony kosmetyczne, nie mówiąc już o instytucjach medycznych i opiekuńczych, które są lepsze niż nasze czterogwiazdkowe hotele, biją się o nich banki, biura nieruchomości, fundusze obracające pieniędzmi itd, itp...
>

Bo w tych wspaniałych krajach człowiek nie był okradany przez lata, a następnie ustawiony na głowie młodych pracujących.

Tam człowiek odzyskuje to co zarobił. U nas nie. U nas dostaje to, co zarobimy my. Stąd i niechęć.
13-08-2010 10:03 
 Ocena 3 na 3
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Co to w zasadzie jest to "wykluczenie społeczne"? I czemu jest takie złe? Po pierwsze, mało mamy w tym kraju możliwości jakiegoś odgórnego, ogólnodostępnego uczestniczenia w jakimś globalnym życiu społecznym. Ludzie zasadniczo funkcjonują w małych grupach.
Tak, ale większość normalnie funkcjonujących osób uczestniczy w kilku małych grupach jednocześnie. Zamknięcie się w jednej grupce, obojętne, czy będzie to kółko różańcowe, wielbiciele muzyki gotyckiej, czy obrońcy bezdomnych psów, powoduje, że traci się perspektywę społeczną, zaczyna się postrzegać całość życia w kraju przez pryzmat swojej grupki. Takie zachowanie to prosta droga do tworzenia getta, przekonanie, że jeśli ktoś nie podziela naszej wiary, pasji do obrony zwierząt, umiłowania danego gatunku muzyki, to jest naszym wrogiem, działa przeciwko nam, knuje, itd... Z drugiej strony reszta społeczeństwa zaczyna postrzegać taką grupkę jako dziwaków, szaleńców, nie rozumie jej i powoli zaczyna ograniczać jej członkom dostęp do wielu zdobyczy społecznych. Zaczyna sie budowa podwójnego muru pomiędzy grupką a resztą, do tej grupki nienależącej. I to właśnie jest wykluczenie.
>Czym się różni wyjście gromadne studentów na piwsko i balangę od posiadówy starszych pań na ławeczce przed blokiem (czas przeznaczony na obgadanie sąsiadów)? Niczym. Babcia ze zwapnionymi gnatami nie będzie fikać koziołków na parkiecie, a nawet gdyby mogła i tak by pewnie nie chciała.
Ale może oprócz obgadywania sąsiadek chciałaby pójść na spotkanie PSR, na wieczór autorski ulubionej pisarki kryminałów, na urodziny do wnuczki, na posiedzenie rady dzielnicy. Jeśli jej życie ograniczy się do plotek przed blokiem, to sama siebie wykluczy z szerszego społeczeństwa.
>Wykluczeni są jedynie ci ludzie, którzy nie mogą znaleźć "bratniej duszy" i są skazani na samotność.
Posiadanie bratniej duszy, to jeszcze nie jest udział w życiu społecznym. Bardzo ryzykownym jest ograniczanie swoich kontaktów do jednej, nawet najbardziej oddanej osoby. Kiedy tej osoby z jakiegokolwiek powodu zabraknie pozostaje tylko samotność.
>Babcie skazują się na to, bo - jak wynika z moich obserwacji - cierpią na obsesję grobu. Moja osobista babcia od mniej więcej 15 lat powtarza, że "po co nowy telewizor, jak ja umrę niedługo", "po co się spotykać ze starymi znajomymi, jak tu grób zaraz" i tego typu rzeczy.
Bo taki mamy w Polsce model starości. Stary ma czekać na śmierć, a jeśli zaczyna "żyć pełnią życia", budzi zgorszenie, uważany jest za dziwaka. Wiele rodzin bardzo żle patrzy np. na to, że babcia zaczyna podróżować, znajduje sobie przyjaciela, a już nie daj boże, wychodzi za mąż. Wszyscy zaczynają drżeć o spadek. Nauczeni doświadczeniem innych starzy ludzie nawet nie próbują układać sobie życia. Biorą na przeczekanie, byle do śmierci...
>>W krajach, gdzie emeryci to potęga, ..., nikt nie śmie dyskryminować staruszka ze względu na jego wiek. U naszego zachodniego sąsiada np. powstają specjalnie dla starszych: kluby, kawiarnie, biura podróży, salony kosmetyczne, nie mówiąc już o instytucjach medycznych i opiekuńczych, które są lepsze niż nasze czterogwiazdkowe hotele, biją się o nich banki, biura nieruchomości, fundusze obracające pieniędzmi itd, itp...
>>
>Bo w tych wspaniałych krajach człowiek nie był okradany przez lata, a następnie ustawiony na głowie młodych pracujących.
>Tam człowiek odzyskuje to co zarobił. U nas nie. U nas dostaje to, co zarobimy my. Stąd i niechęć.
100% racji...
anulex (263 punktów)
>>Babcie skazują się na to, bo - jak wynika z moich obserwacji - cierpią na obsesję grobu. Moja osobista babcia od mniej więcej 15 lat powtarza, że "po co nowy telewizor, jak ja umrę niedługo", "po co się spotykać ze starymi znajomymi, jak tu grób zaraz" i tego typu rzeczy.
>Bo taki mamy w Polsce model starości. Stary ma czekać na śmierć, a jeśli zaczyna "żyć pełnią życia", budzi zgorszenie, uważany jest za dziwaka. Wiele rodzin bardzo żle patrzy np. na to, że babcia zaczyna podróżować, znajduje sobie przyjaciela, a już nie daj boże, wychodzi za mąż. Wszyscy zaczynają drżeć o spadek. Nauczeni doświadczeniem innych starzy ludzie nawet nie próbują układać sobie życia. Biorą na przeczekanie, byle do śmierci...

Być może jedną z przyczyn jest presja społeczna, ale mam wrażenie, że są też inne czynniki. Nieraz argument o śmierci jest pretekstem, żeby nie robić czegoś, na co starsza osoba z różnych przyczyn nie ma ochoty. Czasem starszym w ogóle brak chęci do jakichkolwiek aktywności i w ogóle życia, bo śmierć większości ludzi, których kochali i poczucie samotności wynikające z trudności w znalezieniu wspólnego języka z najbliższymi, którzy zostali - na ogół znacznie młodszymi, prowadzą do ogromnego przygnębienia. Ciągłe mówienie o śmierci może też być domaganiem się uwagi ze strony otoczenia. Wreszcie - może to też po części przygotowywanie się do tego, co nieuniknione? Może mówienie o śmierci pomaga się z nią pogodzić.
15-08-2010 22:49 
 Ocena 1 na 1
Piękny Lolo (2082 punktów)
>biją się o nich banki, biura nieruchomości, fundusze obracające pieniędzmi itd, itp...

Nie wiem skąd masz takie informacje. Wysokość emerytur u naszego zachodniego sąsiada waha się (w zależności od landu) w granicach 980-1100 euro dla mężczyzn i 490-760 dla kobiet (można o tym przeczytać w niemieckich gazetach z ostatniego tygodnia). W ponoć najbardziej zamożnej Bawarii co piąty emeryt żyje w biedzie.
   
21-08-2010 11:54 
 Ocena 2 na 2
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>co piąty emeryt żyje w biedzie.
Czyli 80% ma się całkiem nieźle.

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
12-08-2010 13:07
 Ocena 13 na 13
lotrek (14275 punktów)
>Starzy ludzie stoją pod krzyżem, starzy ludzie popierają Kaczyńskiego, starzy ludzie słuchają Rydzyka, starzy ludzie zajmują czas lekarzom, starzy ludzie zajmują miejsca młodym....
Może należałoby uściślić pojęcie "starzy ludzie", gdyż wydaję mi się że nie jest to kwestia wieku a raczej mentalności, światopoglądu i filozofii życiowej.
Można być "starym" na własne życzenie i przeważnie są to ludzie mający archaiczne poglądy na otaczający ich współczesny świat, nierozumiejący go, wieczni malkontenci z wszystkiego nie zadowoleni, skłonni do krytykowania wszystkiego czego nie rozumieją, zasklepieni w swoich od lat ugruntowanych poglądach, nie mający chęci do poznania i zrozumienia zmian jakie zachodzą wokół nich.
Ps. "Starzy" ludzie słuchający Rydzyka nie siądą jak Ty, czy ja do komputera...gdyż tego po prostu nie potrafią. "Starzy" ludzie faktycznie często bez większych powodów zajmują czas lekarzom, bo siedząc godzinami w poczekalni mogą się nagadać i ponarzekać z podobnymi egzemplarzami jak oni (jak muszę już pójść do lekarza i wiem, że czeka mnie "odsiadka", biorę jakąś książkę, czy gazetę i czytam a innym nie zawracam głowy).


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
Franek A. (-3 punktów)
Usunięte przez moderatora
Franek A. (-3 punktów)
Usunięte przez moderatora
12-08-2010 19:39 
 Ocena 6 na 6
ramichael (36666 punktów)
>>Starzy ludzie stoją pod krzyżem, starzy ludzie popierają Kaczyńskiego, starzy ludzie słuchają Rydzyka, starzy ludzie zajmują czas lekarzom, starzy ludzie zajmują miejsca młodym....
>Może należałoby uściślić pojęcie "starzy ludzie", gdyż wydaję mi się że nie jest to kwestia wieku a raczej mentalności, światopoglądu i filozofii życiowej.

Zgadzam się. Sam wiek o niczym nie świadczy. Moja Mama skończyła niedawno 70 lat. Radia Maryja nie słucha, Kaczyńskiego nie popiera - jej opinie na temat obu tych patologicznych zjawisk mogę streścić używajac emotikona
Faktem jest, że spędza sporo czasu w towarzystwie lekarzy - sama jest lekarką - tak więc codziennie w przychodni, w której pracuje. Po pracy na spotkaniach Towarzystwa Medycyny Pracy albo ze znajomymi (w większości lekarze). Nie wspominając już spotkań z moją ciotką - pediatryczką.
13-08-2010 10:15 
 Ocena 7 na 7
Alicja Duda (25557 punktów)
>Może należałoby uściślić pojęcie "starzy ludzie", gdyż wydaję mi się że nie jest to kwestia wieku a raczej mentalności, światopoglądu i filozofii życiowej.

Znam dużo osób na emeryturze, które prowadzą aktywne życie. Ale wszyscy gdy metrykę widać na twarzy i po sylwetce wrzucani jesteśmy do jednego worka - słuchaczy Rydzyka.
Sposób relacjonowania cyrku z krzyżem jest dyskryminujący osoby starsze. Wydaje mi się, że kosztem starszych osób usiłuje się walczyć z patologią jaką jest Rydzyk i kościół katolicki. Posyła się przesłanie: to tylko zidiociałe staruszki popierają Rydzyka to margines, który wymrze niedługo.
A z drugiej strony Rydzyk to siła, z którą liczą się politycy.
Rydzyk tylko staruszkami stoi?
13-08-2010 10:40 
 Ocena 4 na 4
jkl; (5859 punktów)
>Znam dużo osób na emeryturze, które prowadzą aktywne życie. Ale wszyscy gdy metrykę widać na twarzy i po sylwetce wrzucani jesteśmy do jednego worka - słuchaczy Rydzyka.

Jak zwykły facet ogoli się na łyso i założy dres, też będzie postrzegany stosownie do wyglądu. Ze stereotypami się nie wygra, a "moherowa babcia" zakorzeniła się już mocno.

Mnie się udało przekonać babcię by nosiła kapelusz zamiast beretu.
13-08-2010 10:45 
 Ocena 5 na 5
Alicja Duda (25557 punktów)
>Mnie się udało przekonać babcię by nosiła kapelusz zamiast beretu.
Kapelusz nie bardzo się nadaje, gdy idzie się zamiatać, czy odrzucać śnieg przed domem.
A ja bardzo lubię swój moherowy berecik.
13-08-2010 16:24 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Znam dużo osób na emeryturze, które prowadzą aktywne życie. Ale wszyscy gdy metrykę widać na twarzy i po sylwetce wrzucani jesteśmy do jednego worka - słuchaczy Rydzyka.
   Specjalistów od wrzucania do jednego worka jest wielu. To ci sami, którzy uważają że baby są głupie, albo te same, które uważają, że chłopy nigdy nie dorośleją.

>Rydzyk tylko staruszkami stoi?
   W relacjach z krzyżowego cyrku widziałem także dość młodych mężczyzn.
Celtyk (3337 punktów)
>Starzy ludzie stoją pod krzyżem, starzy ludzie popierają Kaczyńskiego, starzy ludzie słuchają Rydzyka, starzy ludzie zajmują czas lekarzom, starzy ludzie zajmują miejsca młodym....
   Każdy zagospodarowuje swój wolny czas jak potrafi Zawsze w takich sytuacjach staram się pamiętać, że może ja kiedyś też tej starości doczekam... Nie wiem jaki wtedy będę....
Na nasze zachowanie na starość wpływa bardzo wiele czynników tak zależnych od nas jak i niekoniecznie.
   Istotne elementy aktualnej sytuacji w naszym kraju już wymieniła Lucyna Sępska Quenallata i lotrek.

>Usłyszałam, że nie są jeszcze takie stare bo mają dopiero niewiele ponad 70 lat i demencji starczej też jeszcze nie mają.
70 lat to jeszcze nie tak wiele - otóż to. Nie tylko liczba "wiosen" świadczy o tym czy ktoś jest stary czy nie, ale też jego postawa względem życia.
Ludzie aktywni zawodowo, towarzysko, intelektualnie starzeją się wolniej i później tak fizycznie jak i psychicznie.
Znam przynajmniej kilka osób czynnych zawodowo pomimo poważnego wieku nie ustępujących kroku wykorzystywaniem nowinek technicznych wielu młodym i wydawałoby się aktywnym osobom. Widać w kontaktach z nimi, że nadal chcą w siebie inwestować i robią to efektywnie.

>Każda z tych pań przytoczyła przynajmniej jeden fakt, gdzie potraktowano je obraźliwie nazywając je "wyznawczynią Rydzyka" ,"p...ym moherem", "sklerotyczną kaczystką"... na popychaniu w autobusie, wypychaniu ich z kolejki do lekarza ( bo nie mają przecież nic do roboty)kończąc.
Niestety, ale kulturą nasze społeczeństwo nie "grzeszy", co bardzo wyraźnie widać również na szczytach władzy

>Stary człowiek jest zawadą.
Młody również nie rzadko sprawia mnóstwo kłopotów.
Zachowanie danej jednostki decyduje o tym, czy jest ona zawadą czy nie, ale nie jej wiek. Tylko po co się wysilać z myśleniem, lepiej iść "po bandzie" - stary znaczy zawada...

>Są to często ludzie samotni, pozostawieni sami sobie. Nie mają się gdzie spotkać poza kościołem, programy w radiu i telewizji adresowane są do młodych i używa się tam słownictwa niezrozumiałego dla nich, z emeryturami nie pozwalającymi na udział w kulturze( która też nie do nich jest adresowana).
Bo w naszym społeczeństwo wielu ludzi, którzy decydują o tym jak wygląda program TV, radia, czy zawartość prasy zapomina, że też się kiedyś zestarzeją, ale wtedy może być za późno na zmiany systemowe w kraju...
Pozdrawiam

Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
13-08-2010 10:40 
 Ocena 3 na 3
Alicja Duda (25557 punktów)
>70 lat to jeszcze nie tak wiele - otóż to. Nie tylko liczba "wiosen" świadczy o tym czy ktoś jest stary czy nie, ale też jego postawa względem życia.
>Ludzie aktywni zawodowo, towarzysko, intelektualnie starzeją się wolniej i później tak fizycznie jak i psychicznie.
>Znam przynajmniej kilka osób czynnych zawodowo pomimo poważnego wieku nie ustępujących kroku wykorzystywaniem nowinek technicznych wielu młodym i wydawałoby się aktywnym osobom. Widać w kontaktach z nimi, że nadal chcą w siebie inwestować i robią to efektywnie.
Ludzie aktywni umysłowo łatwiej dają sobie radę ze starością. Jest tyle rzeczy na które nie było czasu. Ale jest cała masa ludzi, którzy w okresie aktywnym wykonywali mało inspirujące zajęcia teraz nie mają co robić z wolnym czasem. Niektórzy chętnie by jeszcze popracowali ale boją się, że czegoś nowego się nie nauczą i nie dadzą rady. Nie ma z resztą żadnych propozycji dla nich.
Dla części dolegliwości fizyczne są utrudnieniem wykazania się aktywnością.
Starsze panie czasem nadają się jeszcze do zajmowania się wnukami, pracami domowymi, ale te zajęcia nie wpływają stymulująco.
Czas zajmuje im telewizja i RadioMaryja z ogłupiającą modlitwą i prostackimi hasłami.
15-08-2010 22:33 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>Ludzie aktywni umysłowo łatwiej dają sobie radę ze starością. Jest tyle rzeczy na które nie było czasu.
   To prawda, ale nie do końca
Aktywność umysłowa to jedno, zainteresowania to już kolejna kwestia a do tego należy uwzględnić również poziom intelektualny jednostki.
Wysoka aktywność umysłowa, wiele zainteresowań, ale niskie IQ nie zawsze wystarczą aby przyswoić nową umiejętność nawet w wieku najwyższej aktywności a co dopiero na starość. Znów ktoś inny nawet ze względu na wysokie IQ może przejść całe życie zawodowe nie przejawiając zbytnio aktywności umysłowej (co prawda uważam to za mało prawdopodobne choć możliwe) i nawet na starość bez problemów przyswoi nowinkę z "górnej półki".
Myślę, że na efekt końcowy składa się przynajmniej kilka czynników takich jak:
- aktywność umysłowa (o której wspomniałaś),
- poziom IQ (im wyższe tym łatwiej w życiu również na starość),
- rozległe zainteresowania (też wymieniłaś, a do tego dorzucę, że im szersze tym bardziej otwarte spojrzenie na świat).
Można do tego dorzuć "bagaż" życiowych doświadczeń, które również przyczyniają się do określonej postawy względem otoczenia. Z wiekiem następuje nasilenie się negatywnych odczuć do otoczenia, a do tego jak dorzucimy przejście na emeryturę i jednostka może się "zgubić", a dalej mamy prostą drogę do samoizolacji od społeczeństwa.
>Ale jest cała masa ludzi, którzy w okresie aktywnym wykonywali mało inspirujące zajęcia teraz nie mają co robić z wolnym czasem.

>Starsze panie czasem nadają się jeszcze do zajmowania się wnukami, pracami domowymi, ale te zajęcia nie wpływają stymulująco.
Tu nie do końca się zgodzę. Małe dzieci potrafią być bardzo stymulujące - potrafią zadawać mnóstwo z pozoru prostych pytań i jak osoba opiekująca się takim maluchem nie zbywa go zdawkowymi odpowiedziami to zmusza swój umysł do odświeżenia dawno już zapomnianej wiedzy.
>Czas zajmuje im telewizja i RadioMaryja z ogłupiającą modlitwą i prostackimi hasłami.
Niestety, ale to prawda. Jeśli sami nie dbamy o "rześkość" swojego umysłu i ciała to godzimy się na nieubłagany spadek "wydajności". Efektem jest właśnie reagowanie na prostackie hasła, bo bardziej skomplikowane już nie przebijają się przez "skorupę" naszej ignorancji umysłowej
Pozdrawiam

Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
CamelOT (915 punktów)
Cóż, jeszcze zupełnie niedawno powszechnym zwyczajem było wystawianie nieproduktywnego dziadka do obórki i zaprzestanie podawania pożywienia. Znane są wypadki, że ludek bogobojny jeszcze dzisiaj dziadka w owej komórce trzyma, choć w czasach dobrobytu żywność jednak podaje. Taka tradycja i podskórnie promieniuje na stosunki społeczne. A piekielne zastępy Rydzyka nie pomagają młodym ucywilizować swego stosunku do starych. Polska jest dzikim krajem, prymitywnym społecznie, czyli jednym słowem: tradycyjnym.
orchidea78 (385 punktów)
Często brak szacunku dla osób starszych, które nie rozumieją współczesnego świata.
Postarajmy się ich zrozumieć -choć wiem, że czasami ciężko...
Tych spod krzyża również.
Inne wychowanie, umysł już nie tak elastyczny,jak u młodych.
Więcej zrozumienia.
oportunista (1711 punktów)
Jeszcze naście lat temu, dziadki na emeryturze to był skarb, opiekowali się wnukami, użyczali kąta do mieszkania, no i pomagali związać koniec z końcem. Taki układ miał sporo minusów, lecz ogólny bilans okazywał się dodatni. Ni stąd ni zowąd pozmieniało się nam w naszym kraju, Młodym dziecko się rodzi gdy ich status społeczny i majątkowy jest ustabilizowany, pociechę do żłobka czy przedszkola, ostatecznie opiekunka też nie popsuje nam dzieciaka. Dziadki są upierdliwi, wciskają swe 5 groszy, a młodzi są samodzielni i nie potrzebują doradców. Tak to telewizor staje się najlepszym przyjacielem człowieka, najpierw zaciekawia, potem ogłupia i zniewala na koniec.
Nie zagospodarowujemy ich życiowej mądrości, wcale z nimi nie rozmawiamy, no bo i o czym. Usuwamy ich z rynku pracy i życia społecznego, a na balowanie nie mają ani zdrowia, ani pieniędzy. Mam też pewne wątpliwości co do tych forsiastych dziadków, pewnie drogo ich kosztuje zainteresowanie młodych, marna to satysfakcja wnuki kupować. Wieś jest lepszym dla nich miejscem na ziemi, wszyscy się znają wiec głupio na ulicy nie zagadać, wspólne klepanie zdrowasiek też jednoczy i pozwala odreagować samotność. W większości są samotni i jak skazańcy czekają na odwiedziny, wolimy jednak zadzwonić od czasu do czasu, w razie draki zawsze można za-symulować przerwanie łącza.
Gdy obserwuje jak robienie sobie jaj z moherów bawi towarzystwo, myślę sobie z politowaniem, nawet się nie połapiemy kiedy zajmiemy ich miejsce.
13-08-2010 18:24 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
>myślę sobie z politowaniem, nawet się nie połapiemy kiedy zajmiemy ich miejsce.

Będziemy po prostu robić za "moherów" tylko od innych spraw. Zamiast od radia i religii coś innego się znajdzie co będzie staroświeckie i obciachowe...

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365